Szydłowiecki donosiciel

Tak jak obiecałem, oto fragmenty z książki Albrecht von Brandenburg–Ansbach (1490-1568). Ostatni mistrz zakonu krzyżackiego i pierwszy książę „w Prusiech” (Olsztyn 2010), dotyczące niesamowicie „uczynnego” kanclerza Szydłowieckiego:

„Prowadzenie aktywnej polityki w Koronie nie byłoby możliwe bez wpływowych współpracowników na dworze polskim. Jednym z nich był bez wątpienia kanclerz koronny Krzysztof Szydłowiecki. Po raz pierwszy kanclerz i wielki mistrz Albrecht spotkali się, jak się wydaje, podczas rokowań prowadzonych w Toruniu w czasie wojny polsko-krzyżackiej w 1520 r. Kontakty pomiędzy kanclerzem Szydłowieckim a księciem Albrechtem zacieśniły się przy okazji ich pobytu w Gdańsku w 1526 r. Szerzenie się prądów reformacyjnych zaostrzyło mocno już napięte stosunki społeczne w mieście, w wyniku czego 22 stycznia 1525 r. doszło do wybuchu powstania ludowego. Wybrano nową radę miejską, przeprowadzono wiele dosyć radykalnych reform, m.in. usunięto obrządek katolicki z kościołów. Zaniepokojony zamieszkami społecznymi król Zygmunt Stary postanowił osobiście przywrócić porządek w Gdańsku. W orszaku królewskim znalazł się oczywiście i kanclerz Szydłowiecki, który, wziąwszy łapówkę od gdańszczan, przyczynił się do złagodzenia postanowień sądu królewskiego. Na początku maja 1526 r. do Gdańska przybył również Albrecht w orszaku 200 jeźdźców. Książę pruski znalazł się tam bez zaproszenia królewskiego, a skłoniło go do tego kilka spraw. Martwił się bez wątpienia o los luterańskich kaznodziejów gdańskich, chciał również pozyskać przychylność Zygmunta Starego wobec roszczeń Karola V i niemieckiej linii zakonu krzyżackiego w stosunku do Prus. Oprócz króla książę Albrecht chciał pozyskać dla swych celów także jego najbliższych współpracowników.

Cennym niewątpliwie zwolennikiem na dworze polskim mógł być kanclerz Szydłowiecki, przyjaciel króla Zygmunta Starego z lat młodzieńczych, mający na niego ogromny wpływ. W związku z tym władca Prus Książęcych 26 maja 1526 r. zawarł z kanclerzem Szydłowieckim „przymierze braterstwa”. Oficjalnym motywem księcia do zawarcia owego przymierza była przyjaźń z kanclerzem i wierna służba dla króla polskiego. Głównym celem zawartego „braterstwa” było jednak zacieśnienie przyjaźni z Szydłowieckim, aby ten, związawszy się „braterską miłością”, z całym zapałem wspierał księcia pruskiego w jego działaniach i informował o planach dworu polskiego. Kanclerz zresztą przyrzekał ze swej strony, że troszczyć się będzie o dobre imię, cześć i pozycję księcia Albrechta w Polsce, jak gdyby dbał o swoje własne.

Będzie również władcę Prus Książęcych informował natychmiast o wszystkich ewentualnych zamachach przygotowywanych na jego życie lub o oszczerstwach rzucanych na księcia pruskiego. Starał się będzie naturalnie ustalić ich źródło, a odkrywszy, zniszczyć je. Gdyby księcia spotkało, uchowaj Boże, jakieś nieszczęście, kanclerz nie odmówi mu swej pomocy i poparcia. Albrecht obiecywał ze swojej strony to samo, dodając przy tym, że akt braterstwa nie może w niczym uwłaczać wierności należnej królowi polskiemu ani naruszać praw Polski i ziem pruskich. Przy okazji zawarcia przymierza braterstwa książę pruski obdarował Szydłowieckiego złotym łańcuchem. Prezenty otrzymali również inni dostojnicy polscy, aby „nie zapomnieli o nim i wyjednali mu jeszcze pełniejszą łaskę królewską”. …

Od chwili zawarcia układu braterskiego kanclerz Szydłowiecki stał się oddanym stronnikiem księcia i gorliwym reprezentantem jego interesów na dworze polskim. Pomagał księciu Albrechtowi w załatwieniu wielu spraw, wielokrotnie doradzał, jak postąpić w danej sytuacji, obszernie informował o wydarzeniach rozgrywających się nie tylko w Polsce i na Litwie, lecz także na Węgrzech oraz w Rzeszy.

Zbliżała ich również do siebie niechęć, jaką obaj do królowej Bony. Kanclerz Szydłowiecki obawiał się, że po śmierci Zygmunta Starego królowa ujmie ster rządów w swoje ręce i odsunie od kierowania państwem zwolenników Habsburgów, czyli też jego. Kanclerz szukał pomocy i oparcia m.in. u księcia Albrechta, który nosił się z zamiarem zapewnienia sobie regencji na wypadek śmierci Zygmunta I. W sprawie odsunięcia Bony od wpływu na sprawy państwa pojawił się w Opocznie 3 listopada 1527 r. u kanclerza Szydłowieckiego z tajną misją poseł księcia pruskiego Eck von Reppichau. W udzielonej mu odpowiedzi kanclerz stwierdzał, że – jak zawsze uważał – królewicz Zygmunt August po śmierci ojca powinien być oddany pod opiekę władcy Prus Książęcych. Nie mógł jednak tego dokonać ze względu na sprzeciw królowej Bony i jej sprzymierzeńców. Obecnie zaś nie widzi innego wyjścia jak odebrać królewicza z rąk jego matki. Cała ta sprawa musi oczywiście pozostać na razie w tajemnicy. W roku następnym (1528) kanclerz Szydłowiecki proponował, aby książę Albrecht i Zygmunt Stary poręczyli dochowanie przywilejów przez Zygmunta Augusta po objęciu przez niego rządów w kraju. Plany kanclerskie nie wypaliły i poręczycielami zostali w 1530 r. stary król oraz Bona.

Kanclerz Szydłowiecki i książę Albrecht, dążąc do uzyskania jak największych wpływów na rządy w państwie polskim, starali się o obsadzanie stanowisk w Polsce oddanymi sobie ludźmi. Gdy w kwietniu 1530 r. zmarł biskup chełmiński Ian Konopacki, obaj popierali na to stanowisko proboszcza niepołomickiego, kanonika warmińskiego – a zarazem sekretarza Szydłowieckiego – Pawła Płotowskiego. Urząd biskupa chełmińskiego miał duże znaczenie kościelne i polityczne, osoba bowiem go sprawująca zasiadała w radzie pruskiej jako jej wiceprzewodniczący, co dawało jej automatycznie duże uprawnienia w zarządzaniu Prusami Królewskimi. Nic więc dziwnego, że księciu pruskiemu nie było obojętne, kto obejmie to stanowisko. Prosił przeto kanclerza Szydłowieckiego o udzielenie jak największego poparcia Płotowskiemu. Zabiegi były
jednak bezskuteczne, gdyż królowej Bonie udało się doprowadzić do przekazania wakującego biskupstwa Janowi Dantyszkowi. W takiej sytuacji Szydłowieckiemu nie pozostało nic innego jak złożyć gratulacje Dantyszkowi. Zaznaczył przy tej okazji, że wprawdzie popierał kogoś innego na stanowisko biskupa chełmińskiego, czynił to jednak na usilne prośby księcia pruskiego.

Pewna głębsza zażyłość kanclerza Szydłowieckiego z księciem Albrechtem, powstała na gruncie polityki, przybrała wraz z upływem czasu cech bardzo ścisłych, prywatnych kontaktów. Szydłowiecki nie zaniedbywał żadnej okazji do podtrzymania „braterskich” stosunków z władcą Prus Książęcych. Coraz częstsza stała się pomiędzy nimi wymiana korespondencji (szczególnie ze strony kanclerza), a jej ton był coraz bardziej poufały. W styczniu 1529 r. powrócił z poselstwa do księcia pruskiego prepozyt warmiński Paweł Płotowski, którego kanclerz wysłał do Królewca w bliżej nieznanej sprawie. Płotowski przekazał obietnicę książęcą, że jeśli tylko okoliczności pozwolą, książę Albrecht wraz z małżonką odwiedzą kanclerza. Zapowiedź książęcej wizyty być może skłoniła Szydłowieckiego, aby swej nowo narodzonej córce (luty 1529) nadać imię Dorota, na cześć małżonki księcia pruskiego.

Książę Albrecht ze swej strony również dbał o podtrzymanie przyjaźni z najbardziej wpływowym reprezentantem swoich interesów na dworze polskim. Przyjaźń tę, oprócz słownych zapewnień, umacniały drobne prezenty. Z końcem lutego 1529 r. władca pruski przysłał Szydłowieckiemu „mały pucharek dla wesołego ucztowania” (zapewne na cześć narodzin córki kanclerza), w roku zaś następnym książkę Antidotum contra pestilentem sulorem oraz portrety, własny i małżonki. W grudniu 1529 r. książę Albrecht zaprosił kanclerza na ojca chrzestnego swojego (zmarłego zresztą wkrótce) syna. Szydłowiecki, nie mogąc udać się osobiście do Królewca, wysłał tam z listem gratulacyjnym swego przedstawiciela, prepozyta Płotowskiego, aby ten w jego imieniu
trzymał dziecko do chrztu. Kilka miesięcy później książę pruski, wiedząc, że kanclerz będzie wraz z małżonką w okolicach Torunia, prosił go, aby nie omieszkał przybyć i do Królewca. Zaproszenie zostało przyjęte przez Szydłowieckiego z wielką radością, nie doszło jednak do jego zrealizowania. W maju 1530 r. książę pruski wypytywał się troskliwie o zdrowie Krzysztofa, syna kanclerza, dołączając do listu zioła oraz recepty od swego lekarza. Dowiedziawszy się, że Szydłowiecki rozgląda się za rumakiem do swojej stajni, władca pruski podarował mu go. Rozczulony darem „brata” kanclerz dziękował zań serdecznie: „oddając na usługi Waszej Książęcej Mości siebie samego, przyjaciół mych i me sługi oraz wszystkie konie, jakie stajnia moja posiada, jak niemniej potomstwo ofiarowanego mi rumaka”. Najgoręcej jednak kanclerz dziękował wówczas.
gdy książę pruski własnoręcznie napisał do niego list. Radość i wdzięczność Szydłowieckiego, przynajmniej na pozór, nie miała wówczas granic. Dziękując za ten zaszczyt: „prosi Boga, aby księcia i małżonkę i dzieci jego do późnych lat zachował i w tym celu jałmużny rozdaje”. . .

Z czasem doszło do tego, że kanclerz Szydłowiecki nie miał żadnych tajemnic przed księciem Albrechtem. Informował go nie tylko o wszystkich wydarzeniach politycznych i sprawach Polski, lecz także przesyłał mu oryginały i kopie wielu listów oraz tajnych dokumentów. 

Kanclerza Szydłowieckiego i księcia Albrechta łączyły również stosunki na polu kulturalnym, jako że obaj byli mecenasami sztuki, choć w całkiem innym wymiarze. Książę Albrecht np. wysłał do Szydłowieckiego dwóch artystów, bliżej nieznanego malarza Piotra i rzeźbiarza Hansa Schencka.

Można stwierdzić, że kontakty między kanclerzem Krzysztofem Szydłowieckim a księciem Albrechtem były bardzo ożywione, szczególnie na ‚arenie’ politycznej. Obu im zależało na podtrzymywaniu „braterskiej” przyjaźni, choć z całkiem innych powodów, i nie była to przyjaźń bezinteresowna. Trudno się dziwić władcy Prus Książęcych, księstwa małego, lenna Polski, że chciał utrzymywać jak najlepsze kontakty z wpływowym kanclerzem polskim. Z biegiem czasu Szydłowiecki stał się jednym z czołowych reprezentantów interesów luterańskiego księcia pruskiego na dworze Zygmunta Starego. Kanclerz pomagał mu w załatwianiu różnych spraw, bardziej lub mniej ważnych. Raz była to pomoc w uzyskaniu audiencji u króla polskiego na określony dzień, innym razem – zgody na eksport wołów. Władca pruski zasięgał rad kanclerza Szydłowieckiego w różnych kwestiach, np. prosił o radę, jak się ma zachować po mianowaniu przez cesarza Karola V mistrza niemieckiego Waltera Cronberga administratorem urzędu wielkiego mistrza i nadaniu mu w lenno ziem byłego państwa krzyżackiego w Prusach. Szydłowiecki niejednokrotnie informował księcia pruskiego o zamiarach Zygmunta Starego, często tajnych, dobrze więc, że książę Albrecht był na ogół [dobre sobie!] lojalnym lennikiem króla polskiego. O tym, że kanclerz gorliwie popierał sprawy księcia na dworze królewskim, informowali Albrechta inni jego stronnicy przebywający na dworze Zygmunta Starego.

Kanclerz Szydłowiecki zmarł w grudniu 1532 r., ale rok wcześniej polecał Albrechtowi usługi swojego zięcia, hetmana Iana Tarnowskiego, „który pragnąłby nie tylko przyjaźni, ale i zaszczytu braterstwa”. Zapoczątkowało to wymianę podarków oraz świadczenie sobie drobnych uprzejmości. Tarnowski, informując Albrechta o śmierci swego teścia, pisał równocześnie, że chętnie nawiąże z władcą Prus Książęcych bliższe kontakty, do czego zmarły kanclerz bardzo go zachęcał. Ofiarowywał więc swe usługi w miejsce zmarłego teścia. Do nawiązania ściślejszego związku z Tarnowskim namawiał księcia pruskiego kasztelan poznański Łukasz Górka, dodając, że hetman, podobnie jak i Albrecht, nie lubi królowej Bony. Podobne sugestie wysuwał również kasztelan krakowski Andrzej Tęczyński.

Do rzeczywistego nawiązania bliższych kontaktów Albrechta z Tarnowskim doszło prawdopodobnie wiosną 1533 r. W tym samym jednak czasie Tarnowski złożył buławę hetmańską i zamierzał, rozgoryczony, opuścić kraj i udać się na emigrację. Prosił księcia Albrechta o pomoc w sprawie nabycia dóbr za granicą. Władcy pruskiemu nie zależało jednak na tym, aby tak wpływowy stronnik opuścił Polskę i odsunął się od życia politycznego. Dlatego radził mu nie drażnić więcej króla, pozostać w kraju i ubiegać się o godność wojewody krakowskiego i starostwo lwowskie, które to urzędy zawakowały po śmierci Ottona z Chodcza.

Stosunki Albrechta z Tarnowskim nie układały się jednak tak harmonijnie
jak z kanclerzem Szydłowieckim. W styczniu 1540 r., w trakcie uczty, Tarnowski długo rozmawiał z agentem księcia na dworze polskim Mikołajem Nipszycem i przyznał, że nie zawsze właściwie postępował wobec Albrechta. W końcu jednak stwierdził, że odtąd pragnie żyć z księciem pruskim w ścisłej przyjaźni i chrześcijańskiej miłości, a jeśli zajdzie taka potrzeba, skłonny jest nawet oddać za niego majątek i życie. Chciałby odziedziczyć po zmarłym Szydłowieckim nie tylko córkę, lecz także przejąć braterstwo, które zmarłego kanclerza łączyło z Albrechtem. Jak się wydaje, do formalnego zadzierzgnięcia braterstwa faktycznie doszło, Albrecht bowiem przypomniał o tym Tarnowskiemu w 1539 r. Albrecht wielokrotnie korzystał z pomocy Tarnowskiego, m.in. w trakcie konfliktu z królem polskim w sprawie działalności mennicy w Królewcu. Tarnowski działał wówczas na rzecz księcia pruskiego, pozyskując w 1545 r. Zygmunta Augusta i podkanclerzego Maciejowskiego w tej kwestii.”

_____

Autor, Jacek Wijaczka, ewidentnie poznał przynajmniej część słynnej korespondencji Albrechta, ale nam tego nie zdradza:

„Niniejsza [pierwsza, po prawie 500 latach!] biografia ostatniego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego w Prusach, a następnie świeckiego władcy Prus Książęcych, ma charakter popularno-naukowy. Dlatego pozbawiona została aparatu naukowego, a zamieszczony na końcu pracy wykaz literatury przedmiotu ograniczony został do minimum.”

Tak czy inaczej, mocno dziwi brak reakcji innych tzw. polskich historyków na te wstrząsające fakty, wszak upłynęło już 7 lat od jej publikacji – czyżby też byli na brandenburskim żołdzie?

Reklamy

Poczet zdrajców

Michał_Kazimierz_Pac.png

Anonimowy portret z XVII wieku Michała Kazimierza Paca, hetmana wielkiego litewskiego.

___

Wielu jest kandydatów do miana największego zdrajcy Polski w historii. Wysoko plasuje się tam przywódca pierwszej polskiej wojny domowej, Mikołaj Zebrzydowski, ale że był tylko użytecznym idiotą trudno tu o takie jego wyróżnienie. Przywódca drugiej polskiej wojny domowej, Jerzy Sebastian Lubomirski, też jest wysoko, a z kolei Jan kanclerz Zamoyski startuje w osobnej kategorii meta-zdrajców.

Po bliższym przyjrzeniu się uznałem, że najmocniejszym jak dotąd kandydatem jest (pominąwszy oczywiście wiek XVIII i późniejsze, kiedy to z Rzplitej zostały marne tylko resztki) wspomniany tu wcześniej Michał Kazimierz Pac, który odebrał nam ostatnią nadzieję na odbicie się od dna. Kiedy pisałem o nim przegapiłem dalsze jego wyczyny. Oto wypisy z jego biogramu w PSB:

„W czasie bezkrólewia 1673/4 P. planował wyniesienie na tron carewicza Fiodora. W tym celu prowadził rozmowy z rosyjskim rezydentem w Polsce W. Tjapkinem, słał swego posła do Moskwy do kniazia J. Dołgorukiego i do A. Matwiejewa. Z. Wójcik nazwał politykę prorosyjską P-a wprost zdradą, ponieważ P. wobec gońca carskiego Burcowa oświadczył w Wilnie: «Ja jestem gotów do wojny z Turcją, ale wojska litewskie z koronnymi nie będą się łączyć. A jeśli będzie przedłużać się nieposłuszeństwo i niezaradność koronnych, to ja poddam się z całą Litwą carowi». …

Zaraz po elekcji już w czerwcu t. r. wyjechał na Śląsk do Cieplic na kurację, gdzie w dalszym ciągu knuł przeciw królowi. W sierpniu wrócił do kraju i zjawił się zaraz w obozie królewskim. Nie zaprzestał spisków. Porozumiewał się z elektorem brandenburskim, gotów opuścić obóz, jeśli król z francuską pomocą będzie dążył do pokoju z Turcją, by potem wraz ze Szwecją uderzyć na Prusy Książęce. Nadal też tajnie porozumiewał się z rosyjskim rezydentem w Warszawie W. Tjapkinem.

Kiedy w czerwcu 1675 Turcy pod Ibrahimem Szyszmanem wraz z Tatarami Selimgireja zaatakowali Podole i Ukrainę, parli na Zbaraż i Lwów, Sobieski 25 VI wezwał P-a na pomoc z armią lit. Nie żądał nawet jego osobistego udziału, ale prosił o pomoc wojskową z M. K. Radziwiłłem. P. trwał jednak w uporze i przebywał w Wilnie, pisząc na Sobieskiego «paszkwile na całą Polskę, fałsze i impostury». «A Litwa przecie dotąd śpi, i Pacowska, i Radziwiłłowska», pisał Sobieski 28 VII ze Lwowa do żony. …

P. był zdecydowanie przeciwny układowi polsko-francuskiemu zawartemu w czerwcu 1675 w Jaworowie, występował przeciw polityce bałtyckiej Jana III. Porozumiewał się z rezydentami elektora brandenburskiego i cesarza, zresztą nie bez korzyści materialnych. Spiskował przeciw koronacji Jana III i królowej. …

Wiosną 1676 porozumiewał się P. z posłem austriackim, wobec którego wyrażał gotowość zatrzymania armii litewskiej tak, aby mogła być użyta zgodnie z interesem Austrii. Za swą usługę oczekiwał 100 000 złp. W połowie września t. r. zameldował się królowi w obozie pod Lwowem w 4 000 wojska zamiast spodziewanych 10 000. …

Prowadził nadal politykę antykrólewską, zwłaszcza przeciwstawiał się bałtyckim planom Jana III. Była to właściwie [dobre sobie…] zdrada polskich interesów. Za elektorskie pieniądze starał się utrzymać wojsko lit. dla osłony Żmudzi i Prus Książęcych przed atakiem Szwedów z Inflant; w czerwcu 1677 otrzymał od elektora 2 000 talarów tytułem zaliczki na 20 000. Jesienią ostrzegał P. Szwedów w Rydze, by nie próbowali przemarszu przez Żmudź. Kiedy Szwedzi usiłowali w początkach 1678 wtargnąć na Żmudź, P. ostro przeciwstawił się tym próbom, zyskując tym krokiem przede wszystkim życzliwość elektora (otrzymał 5 000 talarów). Zamyślał nawet wkroczyć z wojskiem lit. do Inflant. Akcja P-a w znacznym stopniu pokrzyżowała plany nie tylko Szwedów, ale i polskiego króla. Nie dał się pozyskać dyplomacji francuskiej dla koncepcji sojuszu polsko-francusko-szwedzkiego przeciw elektorowi i Austrii. W maju t. r. na zjeździe w Olecku, na pograniczu żmudzko-pruskim, P. jeszcze raz potwierdził swe proelektorskie sympatie, zyskując pieniężne subsydia na utrzymanie armii lit. oraz sprzęt wojenny. W lecie 1678 należał do spisku malkontentów (z J. Leszczyńskim, A. Trzebickim, D. Wiśniowieckim), zmierzających do detronizacji Jana III na rzecz Karola lotaryńskiego. Jesienią 1678 wzmógł czujność na Żmudzi i Litwie. Umacniał fortecę w Birżach, zbierał wojsko w rejonie Kłajpedy, ostrzegał sejmiki przed agresją Szwedów. W październiku t. r. kategorycznie odrzucił prośbę Szwedów o wolne przejście do Prus; lecz kiedy w listopadzie t. r. H. Horn maszerował z armią szwedzką wąskim pasem przez Żmudź w rejonie Połągi, P. nie zaatakował go.

Na sejmie grodzieńskim (grudzień 1678 – kwiecień 1679) P. w wotum senatorskim ostro skrytykował politykę króla, zarówno bałtycką proszwedzką, jak i popieranie powstańców węgierskich F. Tökölego i prowokowanie Turcji oraz domagał się wycofania polskich zaciągów Hieronima Lubomirskiego z Węgier. Zaatakował też Francję, obwiniając ją o wszystkie nieszczęścia, jakie w ciągu 30 lat spadły na Polskę. Domagał się usunięcia z Polski rezydentów francuskich i szwedzkich. Wotum P-a znalazło żywy oddźwięk wśród opozycji; zyskał też nową pieniężną nagrodę od elektora. Gotów był w tym czasie nawet oddać elektorowi szwedzkie Inflanty. …

P. zmarł «prawie nagle» [ciekawe czy to aby nie Habsburgowie go usunęli, zabiegając o pomoc Jana III?] 4 IV 1682 w swym majątku Waka koło Wilna. Został pochowany w podziemiach u wejścia do kościoła Św. Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie. Mimo kilku propozycji małżeńskich rodziny nie założył.”

Warto pamiętać, iż żaden z owych ewidentnych mega-szkodników nie poniósł dotkliwej kary…

Miedzioryt  Johanna Alexandra Boenera, według wzoru Adriaena van Bloemena.  Rycina z dzieła G. Gualdo-Priorato „Historia di Leopoldo Cesare […]” (tom 3) wydanego w Wiedniu w 1674 roku:

pac2.jpg

Ukryty imam szyitów

O islamie jako religii wiem niewiele, tyle że np. odróżniam sunnitów od szyitów. I pewnie dlatego zdumiała mnie informacja, którą chcę się teraz podzielić z takimi jak ja.

Chodzi mi o tzw. okultację czyli „w teologii islamu szyickiego, stan ukrycia w którym znajduje się imam Mahdi. …

W rozumieniu największej gałęzi islamu szyickiego, imamitów, Muhammad al-Mahdi (zgodnie z wiarą imamitów zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w Samarze i powróci, aby zbawić ludzi jako Mahdi), udał się w stan okultacji ze względu aby; zachować własne życie podczas historycznego prześladowania, odmówić złożenia przysięgi na wierność sunnickim kalifom, a także aby Bóg mógł doświadczyć szyitów. Imamici dzielą okres okultacji na mniejszą i większą okultację.

Podczas mniejszej okultacji trwającej od 874 do 941 roku, dwunasty imam nadal kontaktował się z ummą [=ludem] przy pomocy czterech wybranych przedstawicieli… Większa okultacja trwa od roku 941 do dnia dzisiejszego, imam od tego momentu pozostaje w całkowitym ukryciu i nie kontaktuje się z nikim. Szyici imamici oczekują powrotu dwunastego imama (razem z Jezusem), który będzie jednocześnie Mahdim, jako zwiastunu końca świata tuż przed Sądem Ostatecznym.”

Przy czym, imamizm to główny nurt szyizmu uznający owych pierwszych 12 imamów i ma „130 mln. wyznawców (2009), głównie: Iran (90-96% populacji), Azerbejdżan (ok. 70%), Irak (ok. 60%), Bahrajn (ok. 55%), Liban (ok. 30%), Afganistan (15-20%), Pakistan (10-15%), Kuwejt (ok. 13%) ZEA (ok. 12%), Arabia Saudyjska (7-10%),Oman (3-4%), Turkmenistan (ok. 3%), Indie (1-1,4%). Islam imamicki jest od XVI wieku religią państwową Persji, a obecnie Iranu. W Polsce przedstawicielem islamu imamickiego jest Stowarzyszenie Jedności Muzułmańskiej.

W pierwszych dwóch wiekach islamu nazwy „imamici” używano często wobec wszystkich nurtów szyickich.”

__

Trochę inaczej teraz patrzę na słowa perskiego szacha Abbasa I, który twierdził, że „woli kurz z podeszw najmarniejszego chrześcijanina, od najważniejszej osmańskiej osobistości”…

Warto tu dodać, iż ajatollah Chomeini wprowadził w 1970 wielkie novum, wilayat al-Faqih czyli rządy sędziów (islamskich) jako etap przygotowania na nieodległe przyjście owego Mahdiego. No i że odłam alawicki obecny jest w Syrii

Złowrogi kanclerz z Szydłowca

 

Krzysztof_szydłowiecki.jpg

Stanisław Samostrzelnik – Liber Geneseos Familiae Schidlovice

___

Fatalnej roli Jana kanclerza Zamoyskiego w historii Polski poświęciłem już wiele notek, więc czas najwyższy przypomnieć tu złowrogiego prekursora, Krzysztofa Szydłowieckiego. Filip Kallimach, słynny „zwolennik niezależności Polski od Papiestwa”, był „bliskim przyjacielem” jego ojca Stanisława, ochmistrza synów królewskich. Za to sam Krzysztof został nie tylko bliskim przyjacielem, ale wręcz „bratem” Albrechta Hohenzollerna.

Krzysztof Szydłowiecki zostaje kanclerzem w 1515, za Zygmunta II, niedołężnego. A oto kilka odpowiednich cytatów z książki Janusza Małłka (NB. syna działacza mazurskiego, Karola):

„Książę Albrecht należał bowiem do wytrawnych graczy politycznych. Zdawał sobie doskonale sprawę z nowej sytuacji politycznej po roku 1525. Biorąc Prusy Książęce w lenno z rąk króla polskiego wiedział, że bierze całkowity rozbrat z cesarzem i papieżem. Przyszłość lenna pruskiego oraz zachowanie w nim dynastii Hohenzollernów zależeć miały od tego, jak ułożą się stosunki między Księstwem Pruskim a państwem zwierzchnim — Polską. Posiadanie swoich zwolenników, czy nawet stronników w Koronie, jak i w Prusach Królewskich mogło w znacznym stopniu załatwić politykę księcia Albrechta wobec swego suzerena. Nic dziwnego przeto, że Albrecht kokietował [dobre sobie…] panów polskich. Zawarł akt braterstwa z kanclerzem Szydłowieckim, a po jego śmierci myślał o innych kandydatach (o Piotrze Tomickim, biskupie krakowskim). W ko­łach polskich wysuwano projekt aktu braterstwa między księciem Albrechtem i hetmanem Janem Tarnowskim. Książę Albrecht szczodrze sypał pieniędzmi i podarunkami, choć kasa jego nie była zbyt pełna. …

Pierwszym stronnikiem Albrechta był niewątpliwie Achacy Cema. Spotkali się po raz pierwszy w Norymberdze jesienią roku 1523, kiedy to pewnej nocy Cema w imieniu króla Zygmunta, a w istocie z inspiracji Krzysztofa Szydłowieckiego kanclerza i Piotra Tomickiego podkanclerzego, zaproponował Albrechtowi, wówczas jeszcze wielkiemu mistrzowi, przyjęcie państwa krzyżackiego w lenno i utworzenie tam dziedzicznego księstwa. Kiedy w roku 1525 plan ten został zrealizowany, a Cema znalazł się wśród wprowadzających Albrechta w lenno, książę zaprzyjaźnił się właśnie z nim. Cema był wówczas dopiero podkomorzym pomorskim, ale wyraźnie się już zapowiadał jako „człowiek przyszłości”. Minęło zaledwie kilka tygodni od pobytu Cemy w Królewcu, a już zaczęła się stała wymiana listów między Cemą a Albrechtem. Wiele spraw załatwiano jednak w czasie spotkań osobistych. Już w latach 1525-1531 spotkań tych było sporo. …

Pragnienia księcia Albrechta sięgały jednak dalej. Opierając się na treści artykułu 14 traktatu krakowskiego — przyznającego mu pierwsze miejsce obok króla w senacie — książę pragnął bezpośrednio wpływać na rządy w Polsce. Ambicje Albrechta podsycał kanclerz Krzysztof Szydłowiecki, z którym książę zawarł akt braterstwa w Gdańsku w roku 1526. Jego plany wspierało zresztą chyba całe ugrupowanie prohabsburskie w Polsce, a mianowicie poza kanclerzem także Łukasz Górka — kasztelan poznański i starosta generalny Wielkopolski, Stanisław z Chodcza — marszałek wielki koronny, brat jego Otto — wojewoda sandomierski, Mikołaj Szydłowiecki — podskarbi koronny i do pewnego czasu także Maciej Drzewicki — biskup kujawski. Albrechtowi był także przychylny Piotr Tomicki — biskup krakowski. Senatorowie ci, a zwłaszcza kanclerz Krzysztof Szydłowiecki, szybko zorientowali się w ambitnych planach królowej Bony, która chciała zdobyć decydujący wpływ na rządy w Polsce, odsuwając od króla dotychczasowych doradców. Zamierzenia królowej zaniepokoiły także księcia Albrechta.”

Do kompletu należy tu dodać jeszcze Maciejowskiego, Samuela biskupa i kanclerza Maciejowskiego

Kropkę nad i postawił w tej sprawie Jacek Wijaczka, autor pierwszej biografii Albrechta po polsku: Albrecht von Brandenburg–Ansbach (1490-1568). Ostatni mistrz zakonu krzyżackiego i pierwszy książę „w Prusiech”, Olsztyn 2010.

Ale o tym za chwilę

 

 

Jak Rzeczpospolita ratowała monarchię brytyjską – zakończenie

Krosno,_kościół_św._Trójcy_wnętrze.jpgŁawka Anny i Roberta Portiusów w kościele pw. Świętej Trójcy w Krośnie

___

Jan Kazimierz obiecał Karolowi II. 100 tysięcy złotych wsparcia i w końcu tyle właśnie Crofts i spółka zebrali. Dzisiaj ta suma odpowiada ponad 10 milionom PLN, ale jeśli uwzględnić populację III RP to raczej było ich dzisiejszych 100 milionów, czyli całkiem sporo… Rozliczenie Croftsa zachowało się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie, Oddział I Archiwum Skarbu Koronnego, jako MS 134. A opublikował je Uniwersytet… Oksfordzki, w 1999.

Intryguje mały udział w owej „zrzutce” „polskich” Anglików  oraz niewielki wkład z Litwy i zerowy z województw podolskiego i wołyńskiego. Elbląg też niewiele się wysilił, za to dorzucili się Szkoci np. z Bytowa, Wałcza, Piły, Człuchowa, Czaplinka i Białego Boru… Brakuje tam też kilku znanych nazwisk szkockich bogaczy za to uderza olbrzymi wkład Portiusa, Roberta Wojciecha Portiusa:

„Pochodził z Langside,w pobliżu Dalkeith w Szkocji. Miał brata Tomasza Portiusza. W 1627 r. poślubił Annę z Hesnerów i zakupił kamienicę w Rynku w Krośnie. Do swojego majątku doszedł dzięki handlowi, m.in. winem sprowadzanym z Węgier do Polski, od 1632 roku faktor i serwitor królewski, stronnik króla Jana Kazimierza, wieloletni wójt Wolnego Królewskiego Krosna. W 1657 r. Jan Kazimierz mianował go komendantem Krosna. Przez dwa lata Portius powiększył o 500 łokci mur obronny, a przeszło połowę funduszy dał ze swych oszczędności.

Dowodził z sukcesem obroną miasta w czasie najazdów Szwedzkich i księcia siedmiogrodzkiego Rakoczego 16 marca 1657 r.

Był pomysłodawcą i fundatorem m.in. przebudowy Fary w latach 1637–1646, kaplicy pw. św. Piotra i Pawła (przy kościele farnym w Krośnie) oraz dzwonnicy przy Farze, a także szeregu realizacji artystycznych w mieście. Za swe zasługi dla rozwoju miasta otrzymał od króla tytuł szlachecki.

W testamencie z r. 1658 zapisał dla Krosna 6 tys. zł na podwyższenie wieży strażniczej oraz 2 tys. zł na mury obronne. Jego imię nosi jedna z ulic starego miasta.”

Jego 9000 złotych to prawie tyle co dał wtedy cały Kraków. Z kolei, pogrzebowi Wojciecha Portiusza w 1661 przyglądał się ach któżby inny jak sam Patryk Gordon – kariera jego rodaka zrobiła na nim wielkie wrażenie czemu dał wyraz w swoich słynnych dziennikach:

„a very rich man and great benefactor to the poor there and the contrey thereabout. He did many workes of charity and magni cence to the monasteryes and churches, and left great legacies to the King, Queen, spirituall persons and principall nobility, as also the churches, monasteryes and poore. And yet three persons whom he left his aires had great estates left them, so that it is incredible what a vast estate he had. He had his only or greatest trade in wynes, and was accounted upright in dealing and magnificient in living.”

Zakończę pierwszą strofą cytowanego sir Denhama, którą to przetłumaczył niezastąpiony @magazynier:

1 Dzwoń, dzwoń,

Łagodny dzwonie**, dla duszy

Tych czystych (=purytan) w Polsce,

Który są potępieni w naszych pismach.

__

**) http://boson.salon24.pl/718147,komu-bije-dzwon-w-anglii

__

PS. „… w Krośnie pojawił się ok. 1620 r., od 1623 zaś używał imienia Wojciech, co zapewne wiązało się z przejściem Szkota na katolicyzm.

Już pierwsze informacje o Portiusie w Krośnie wiążą się z handlem – był początkowo pomocnikiem bogatego kupca Jana Laurenstena (także Szkota), a kiedy ten padł ofiarą morowego powietrza w 1623 r., widzimy Portiusa już jako samodzielnego kupca. Interesy szły najwyraźniej pomyślnie, skoro w 1626 r. młody kupiec był w stanie nabyć jedną z większych kamienic w rynku – dziś zwaną kamienicą Portiusa (nr 27) od młodego medyka, doktora Pawła Mamrowicza.

Transakcja ta miała ogromny wpływ na dalsze interesy Szkota, bowiem już w rok później ożenił się z matką swojego kontrahenta, Anną z Hesnerów, wdową po Bartłomieju Mamrowiczu, jedną z najbogatszych krośnianek. Czy poznał ją dzięki kamienicy czy też nabył kamienicę dzięki przychylności Anny?

Tak czy inaczej ożenek, porządkując sytuację osobistą Portiusa, wywindował go między najdostojniejszych mieszkańców miasta. Już w 1629 r. był jednym z dwóch najbogatszych kupców w Krośnie. Handlował zarówno w Koronie i na Litwie, jak i z Węgrami (skąd sprowadzał wino), Śląskiem, księstwami Rzeszy Niemieckiej, Prusami, Gdańskiem oraz ze Szkocją. W tym też okresie zawarł (być może drugi po małżeństwie…) „kontrakt życia”, stając się dostawcą win węgierskich na dwór Zygmunta III Wazy. Z zadania tego musiał wywiązywać się dobrze, skoro w kwietniu 1632 r. sejm na wniosek umierającego już króla nadał Portiusowi przywilej serwitoriatu, przywilej wyłączający go jako bezpośredniego sługę królewskiego spod władzy miejskiej, w tym także miejskiego sądownictwa oraz wszelkich ceł, podatków i innych opłat obowiązujących w mieście.”

Albrecht, Karolina on-line i stracona szansa

KarolinaLanckoronska.jpg JPII i hrabina L.

Nie jest aż tak źle jak myślałem – okazuje się, że królewiecką korespondencję Albrechta opublikowała w Rzymie na przełomie lat 70/80tych niezastąpiona Karolina hrabina Lanckorońska (patrz u góry – miała wtedy, w 1989, 91 lat, a zmarła w 2002). Mało tego, PAU na swojej stronie internetowej umieściła kopie tomów Elementa ad Fontium Editiones, które ją zawierają!

Niestety, mimo upłynięcia od tej publikacji ponad 30 lat dotąd nie ukazało się żadne polskie opracowanie owej korespondencji – ciekawe czy jest to może planowane przez zespół prof. Nowaka w ramach nowej polityki historycznej? Tymczasem, polscy uczeni wznawiają swoje stare, jeszcze prlowskie książki, nadal ignorując istnienie tych tak łatwo teraz dostępnych źrodeł…

Przy tej okazji, warto wspomnieć o drugim kluczowym momencie w historii Rzplitej, kiedy to można było zamknąć definitywnie sprawę pruską. Ciekawe czy są jacyś młodzi, bystrzy historycy którzy nam to też niebawem naświetlą… Chodzi mi o początek panowania Jana III, kiedy to o mały włos, a by mu się udało odwojować Prusy Książęce i w efekcie przywrócić Rzeczpospolitej szansę na odbicie się od dna.

Aby zrozumieć kontekst trzeba się nam cofnąć do 1660, kiedy to Rzplita podpisała pokój w Oliwie gdzie „uznała suwerenność Prus Książęcych potwierdzając traktaty welawsko-bydgoskie z 1657 r.”. A potem rozważyć serię wydarzeń:

Po nieudanej wyprawie Jana Kazimierza na Zadnieprze w latach 1663-1664 i na skutek rokoszu Lubomirskiego wywołanego chęcią wprowadzenia w Rzeczypospolitej elekcji vivente rege coraz większa część arystokracji tatarskiej nie widziała sensu w dalszym utrzymywaniu dotychczasowego sojuszu z Polską i zaczęła myśleć o zerwaniu przymierza i zdobyciu Ukrainy dla Chanatu Krymskiego. Jednak chan Mehmed IV nie chciał zrywać sojuszu z Rzecząpospolitą, co na początku 1666 roku doprowadziło do buntu wśród tatarskiej arystokracji. Ponieważ Ukrainą zainteresował się także wielki wezyr Imperium osmańskiego Ahmed Köprülü, na pomoc buntownikom przybyły wojska tureckie. Ostatecznie w marcu Mehmed IV został obalony, a na tronie zastąpił go Adil Girej. Interwencja turecka świadczyła, że o podporządkowaniu sobie Ukrainy myśli już nie tylko arystokracja tatarska, ale także Turcja. …

Sejm zwyczajny, którego obrady rozpoczęły się 7 marca 1667 roku, podjął na początku maja fatalną decyzję o redukcji armii. Etat armii koronnej ustalono na 12 500 stawek żołdu, a armii litewskiej na 6000 stawek żołdu. Wynikało to z stąd, że płacąca od 1648 podwyższone stawki szlachta była zmęczona długotrwałym wysiłkiem finansowym. …

W tej sytuacji hetman wielki koronny Jan Sobieski, mając ze sobą jedynie 4000 żołnierzy, 20 sierpnia [1671] kolejny raz ruszył z wojskiem na Ukrainę. W końcu sierpnia pobił Kozaków i Tatarów z Ordy Białogrodzkiej pod Bracławiem. Następnie opanował wiele miejscowości ukraińskich. Na koniec w październiku wojska Sobieskiego odniosły zwycięstwo pod Kalnikiem. Ponieważ chan krymski zaangażowany był w tym czasie w walki z buntującymi się Czerkiesami, istniała szansa całkowitego opanowania Ukrainy, pod warunkiem, że na miejsce przybędzie król z pospolitym ruszeniem oraz wojska litewskie. Do tego jednak nie doszło, gdyż 16 października na skutek intryg osobistego wroga Sobieskiego hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Paca stojąca w Dubience armia litewska rozwiązała się, a niezapłaceni żołnierze rozeszli się do domów. Także król Michał Korybut Wiśniowiecki, pamiętając przynależność Sobieskiego do stronnictwa francuskiego nie chciał oddawać mu pod komendę pospolitego ruszenia. Z inicjatywy dworu królewskiego wśród szlachty rozpuszczano wieści, że na Ukrainie nie ma żadnych Tatarów. W tej sytuacji wykorzystanie świetnych zwycięstw było niemożliwe.

W styczniu 1672 roku do Warszawy przybył czausz turecki. Przywiózł on akt wypowiedzenia wojny. O panowanie nad Ukrainą wystąpiło teraz Imperium osmańskie, zapoczątkowując wojnę polsko-turecką 1672-1676.”

Traktat w Jaworowie – tajny traktat zawarty 11 czerwca 1675 przez króla Jana III Sobieskiego z Francją w Jaworowie. … W zawartym układzie król Francji nie sprzeciwiał się odzyskaniu przez Rzeczpospolitą Prus Książęcych oraz zobowiązywał się do regularnych subsydiów od momentu przystąpienia Rzeczypospolitej do wojny. …

Dyplomaci brandenburscy rozpoczęli zdecydowaną kontrakcję. Działali między innymi w Wiedniu. Z łatwością dotarli do polskiej opozycji: do otoczenia królowej-wdowy po Michale Korybucie Wiśniowieckim, Eleonory Austriaczki. Także do Jana Leszczyńskiego, do Feliksa i Andrzeja Potockich, do Stefana Stanisława Czarnieckiego, a przede wszystkim do hetmana wielkiego litewskiego Michała Paca. …

Ludwik XIV zobowiązał się w nim do płacenia 200 000 talarów rocznie w całym okresie trwania wojny polsko-brandenburskiej począwszy od piętnastego dnia działań wojennych. Oto przed Polską otwierały się nowe możliwości. Można było zakończyć szkodliwe wojny z Turcją, przenieść kierunek polityki z południa na północ i zachód, pomyśleć o odzyskaniu Śląska. Były to plany jak najbardziej realne, jednak okoliczności nie udało się przezwyciężyć.

Pierwszą z nich była dotkliwa klęska Szwedów pod Fehrbellin z 1675 roku. Szwedzi, długo uważani za niezwyciężonych, zostali pokonani. W Polsce, król Sobieski musiał wpierw zakończyć wojnę z Turcją − de facto sojuszniczką Francji − jeśli chciał zrealizować postanowienia traktatu jaworowskiego. Południowi sąsiedzi nie pragnęli jednak pokoju. Ich oddziały posuwały się w kierunku Lwowa. Król przygotował doskonałą obronę miasta, a 24 sierpnia odniósł świetne zwycięstwo w bitwie pod Wojniłowem nad liczącą 10 000 ludzi armią tatarską. Walki trwały jednak nadal. Turcy wycofali się za Dniestr w październiku. W zimie 1676 roku sejm koronacyjny uchwalił podatki na osiemdziesięciotysięczną armię. Udało się utworzyć wojsko liczące jedynie 20 000 ludzi.

Nareszcie Sobieski stanął w obozie warownym pod Żurawnem. Turcy próbowali sprowokować wojsko polskie do ataku, lecz po kilku nieudanych próbach przystąpili do oblężenia. Doszło do rokowań. Turcy nie godzili się w żaden sposób na zwrot Kamieńca, Podola i Ukrainy. 17 października 1676 roku podpisano rozejm, który miał być wstępem przed rokowaniami pokojowymi. Zdobycze wojenne pozostawały przy Turcji. W kwietniu 1678 roku pokój z Polską podpisał sułtan Mehmed IV. Powtórzono w nim warunki rozejmu żurawińskiego. W 1677 roku w Gdańsku zawarto ze Szwecją układ przeciwko Brandenburgii. [W dniu 1 sierpnia 1677 roku monarcha uroczyście przybywa do Gdańska. Tam, wśród swych zwolenników z Prus Królewskich i samego Gdańska, przygotowuje i podpisuje 21 sierpnia (antydatowany na 4.08.1677 r.) tajny traktat ze Szwecją w sprawie wspólnej akcji przeciw elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi mającej na celu odbicie Prus Książęcych.]”

The French promised to mediate between Poland and the Ottoman Empire so that Polish forces could be diverted from the southern border.

The treaty, however, did not have much effect on European politics, as the French diplomacy failed to improve the relations between the Ottomans and Poland. The 1576 Truce of Żurawno was unfavorable to Poland. France eventually concluded the Treaty of Nijmegen (1679) with Prussia, which cooled its relations with Poland, as Sobieski abandoned his pro-French stance; the Polish-French alliance had fallen apart by 1683 when some of the pro-French faction members were accused of plotting to depose Sobieski, and French ambassador Nicolas-Louis de l’Hospital, Bishop of Beauvais and Marquis of Vitry was forced to leave the country.”

Pokój w Nijmegen dał Francji przygraniczne fortece w Niderlandach oraz należącą dotąd do Hiszpanii prowincję Franche-Comté. Francja, która dzięki znakomitym wodzom oraz licznej i świetnie wyszkolonej armii, zaczęła zdobywać nad potężną koalicją coraz bardziej znaczącą przewagę, nie była zbyt chętna do zakończenia wojny, tym bardziej, że po jej stronie walczyła Szwecja, a do wojny chętna była także Rzeczpospolita, która właśnie wyplątała się z ciężkich zmagań z Imperium Ottomańskim i traktowała tę wojnę jako możliwość odzyskania Prus Książęcych, a może nawet i będącego pod władzą Cesarstwa Śląska. Tym, co ostatecznie skłoniło Francuzów do rozmów pokojowych, była coraz groźniejsza postawa Anglii, sojusznika z początku wojny, ale teraz państwa, które z coraz większym zaniepokojeniem spoglądało na wielką potęgę Francji, jaka się w tej wojnie objawiła.

Możliwość przystąpienia Anglii do i tak już potężnej koalicji groziła zachwianiem równowagi sił na korzyść wrogów i ostatecznie skłoniła Francję do zawarcia pokoju i pozostawienia samotnie walczących z Danią i Brandenburgią Szwedów.”

___

Wszystkim tu zaglądającym – Radosnego Alleluja!

Gdy zabrakło królowej Bony…

Królowa_Bona_(drzeworyt).jpg

   Królowa Bona – drzeworyt z dzieła Decjusza De vetustatibus Polonorum z 1521.

__

Zygmunt August na dobre pozbył się swojej matki w 1556, kiedy to królowa Bona po 8 latach „mazowieckiej zsyłki” wyjechała do Bari, gdzie ją zaraz w 1557 zamordowano. A wszystko się zaczęło od fatalnego spisku Radziwiłłów i ich nieszczęsnej siostry Barbary – z tym, że jeszcze gorsze były skutki śmierci królowej matki…

Widać to po dużym ożywieniu w nigdy nieopublikowanej korespondencji pomiędzy Zygmuntem Augustem a Albrechtem Hohenzollernem, o której tu niedawno pisałem. Oto w latach 1557-63 Zygmunt August wysyła odpowiednio 27+32+24+8+8+26+65 listów, a Albrecht aż 27+40+46+54+37+43+86 listów. Skąd ta kulminacja ich aktywności w 1563?

A, bo 1563 to rok najfatalniejszej decyzji naszego króla, który to zezwolił był wtedy (swojemu lennikowi!) na rozszerzenie dziedziczenia Prus Książęcych na Brandenburgię, co rychło doprowadziło do powstania państwa brandenbursko-pruskiego, a potem do Królestwa Prus ze stolicą w Berlinie.

Przy tym, nadanie w 1560 pruskiej Albertynie przywilejów równych tym Akademii Krakowskiej to już był drobiazg…

__

W polityce zagranicznej była zażartą przeciwniczką Habsburgów i zwolenniczką zacieśnienia sojuszu z Francją. Na Węgrzech, w czasie wojen, które miały miejsce po bitwie pod Mohaczem (1526), poparła – przeciwko Habsburgom – Jana Zapolyę, za którego wydała swą najstarszą córkę Izabelę. Bona starała się także o utrzymywanie dobrych stosunków z Portą Osmańską i kontaktowała się z Roksolaną, najważniejszą żoną Sulejmana Wspaniałego. Chciała ona również ostatecznego rozwiązania sprawy Prus Książęcych poprzez ich inkorporację (bezpośrednie włączenie) do Korony. Nie udało się jej zrealizować tego projektu, ale cały czas walczyła z rosnącymi wpływami Hohenzollernów w Polsce. Bona była też rzeczniczką przyłączenia Śląska do Korony w zamian za swoje dziedziczne księstwo Bari i Rossano, ale Zygmunt Stary nie poparł tego pomysłu i całe przedsięwzięcie upadło. W latach trzydziestych udało jej się również przeprowadzić na Litwie reformy podatkowe i rolne (m.in. ujednolicenie powinności chłopskich i jednostki powierzchni – pomiara włóczna).

W 1544 Zygmunt II August objął samodzielną władzę na Litwie i w związku z tym tam się przeniósł. Było to przyczyną znacznego osłabienia władzy królowej, która nie chciała jego wyjazdu. Ten konflikt interesów, a następnie sprawa związku Zygmunta II Augusta z Barbarą Radziwiłłówną, doprowadziły ostatecznie, po śmierci króla Zygmunta I Starego, do przeniesienia się Bony wraz z córkami na Mazowsze. Przebywała tam 8 lat. Gdy zrozumiała, że porozumienie z synem nie będzie możliwe, zdecydowała się na wyjazd z Polski do Bari, co uczyniła w 1556. Musiała przy tym, na żądanie szlachty, zrzec się wszystkich posiadanych w Polsce dóbr ziemskich. …

Królowa Bona nie była lubiana, bo też żadna królowa wcześniej nie wtrącała się do polityki tak otwarcie. Przez kronikarzy nazywana chciwą, podstępną i żądną władzy, zrobiła jednak wiele dobrego dla Polski. Zagospodarowała wielkie połacie nieużytków, zaludniała pustki, budowała mosty, młyny, tartaki. Rozbudowywała miasta nadane jej jako „Oprawa Polskich Królowych”. Budowała twierdze warowne, np. Bar. Rozbudowała miasta Mazowsza, gdzie osiadła pod koniec życia. Królowa Bona często mawiała: „U was dukaty leżą na gościńcach, schylić się jeno, ażeby je zebrać. Nikt nie chce? Tym lepiej dla mnie”. Wyjeżdżając z Polski pozostawiła po sobie doskonale zagospodarowane dobra królewskie, przynoszące ogromne dochody. Jej syn, a później i inni królowie nie potrafili utrzymać tego stanu i większość tych dóbr rozdali magnatom, aby kupić ich lojalność. Jak na ironię postąpiono w myśl ulubionej maksymy Bony: „Przekupstwo nie zostało wymyślone dla przyjaciół”.”

___

PS. Angielski wpis dopiero robi wrażenie – może to sir Clark, albo jego asystent go napisał?

Anonymous_Barbara_Radziwill.jpg

Circle of Lucas Cranach the Younger (1515–1586), Miniature of Barbara Radziwiłł, circa 1551 – Muzeum Narodowe w Krakowie