Szydłowiecki donosiciel

Tak jak obiecałem, oto fragmenty z książki Albrecht von Brandenburg–Ansbach (1490-1568). Ostatni mistrz zakonu krzyżackiego i pierwszy książę „w Prusiech” (Olsztyn 2010), dotyczące niesamowicie „uczynnego” kanclerza Szydłowieckiego:

„Prowadzenie aktywnej polityki w Koronie nie byłoby możliwe bez wpływowych współpracowników na dworze polskim. Jednym z nich był bez wątpienia kanclerz koronny Krzysztof Szydłowiecki. Po raz pierwszy kanclerz i wielki mistrz Albrecht spotkali się, jak się wydaje, podczas rokowań prowadzonych w Toruniu w czasie wojny polsko-krzyżackiej w 1520 r. Kontakty pomiędzy kanclerzem Szydłowieckim a księciem Albrechtem zacieśniły się przy okazji ich pobytu w Gdańsku w 1526 r. Szerzenie się prądów reformacyjnych zaostrzyło mocno już napięte stosunki społeczne w mieście, w wyniku czego 22 stycznia 1525 r. doszło do wybuchu powstania ludowego. Wybrano nową radę miejską, przeprowadzono wiele dosyć radykalnych reform, m.in. usunięto obrządek katolicki z kościołów. Zaniepokojony zamieszkami społecznymi król Zygmunt Stary postanowił osobiście przywrócić porządek w Gdańsku. W orszaku królewskim znalazł się oczywiście i kanclerz Szydłowiecki, który, wziąwszy łapówkę od gdańszczan, przyczynił się do złagodzenia postanowień sądu królewskiego. Na początku maja 1526 r. do Gdańska przybył również Albrecht w orszaku 200 jeźdźców. Książę pruski znalazł się tam bez zaproszenia królewskiego, a skłoniło go do tego kilka spraw. Martwił się bez wątpienia o los luterańskich kaznodziejów gdańskich, chciał również pozyskać przychylność Zygmunta Starego wobec roszczeń Karola V i niemieckiej linii zakonu krzyżackiego w stosunku do Prus. Oprócz króla książę Albrecht chciał pozyskać dla swych celów także jego najbliższych współpracowników.

Cennym niewątpliwie zwolennikiem na dworze polskim mógł być kanclerz Szydłowiecki, przyjaciel króla Zygmunta Starego z lat młodzieńczych, mający na niego ogromny wpływ. W związku z tym władca Prus Książęcych 26 maja 1526 r. zawarł z kanclerzem Szydłowieckim „przymierze braterstwa”. Oficjalnym motywem księcia do zawarcia owego przymierza była przyjaźń z kanclerzem i wierna służba dla króla polskiego. Głównym celem zawartego „braterstwa” było jednak zacieśnienie przyjaźni z Szydłowieckim, aby ten, związawszy się „braterską miłością”, z całym zapałem wspierał księcia pruskiego w jego działaniach i informował o planach dworu polskiego. Kanclerz zresztą przyrzekał ze swej strony, że troszczyć się będzie o dobre imię, cześć i pozycję księcia Albrechta w Polsce, jak gdyby dbał o swoje własne.

Będzie również władcę Prus Książęcych informował natychmiast o wszystkich ewentualnych zamachach przygotowywanych na jego życie lub o oszczerstwach rzucanych na księcia pruskiego. Starał się będzie naturalnie ustalić ich źródło, a odkrywszy, zniszczyć je. Gdyby księcia spotkało, uchowaj Boże, jakieś nieszczęście, kanclerz nie odmówi mu swej pomocy i poparcia. Albrecht obiecywał ze swojej strony to samo, dodając przy tym, że akt braterstwa nie może w niczym uwłaczać wierności należnej królowi polskiemu ani naruszać praw Polski i ziem pruskich. Przy okazji zawarcia przymierza braterstwa książę pruski obdarował Szydłowieckiego złotym łańcuchem. Prezenty otrzymali również inni dostojnicy polscy, aby „nie zapomnieli o nim i wyjednali mu jeszcze pełniejszą łaskę królewską”. …

Od chwili zawarcia układu braterskiego kanclerz Szydłowiecki stał się oddanym stronnikiem księcia i gorliwym reprezentantem jego interesów na dworze polskim. Pomagał księciu Albrechtowi w załatwieniu wielu spraw, wielokrotnie doradzał, jak postąpić w danej sytuacji, obszernie informował o wydarzeniach rozgrywających się nie tylko w Polsce i na Litwie, lecz także na Węgrzech oraz w Rzeszy.

Zbliżała ich również do siebie niechęć, jaką obaj do królowej Bony. Kanclerz Szydłowiecki obawiał się, że po śmierci Zygmunta Starego królowa ujmie ster rządów w swoje ręce i odsunie od kierowania państwem zwolenników Habsburgów, czyli też jego. Kanclerz szukał pomocy i oparcia m.in. u księcia Albrechta, który nosił się z zamiarem zapewnienia sobie regencji na wypadek śmierci Zygmunta I. W sprawie odsunięcia Bony od wpływu na sprawy państwa pojawił się w Opocznie 3 listopada 1527 r. u kanclerza Szydłowieckiego z tajną misją poseł księcia pruskiego Eck von Reppichau. W udzielonej mu odpowiedzi kanclerz stwierdzał, że – jak zawsze uważał – królewicz Zygmunt August po śmierci ojca powinien być oddany pod opiekę władcy Prus Książęcych. Nie mógł jednak tego dokonać ze względu na sprzeciw królowej Bony i jej sprzymierzeńców. Obecnie zaś nie widzi innego wyjścia jak odebrać królewicza z rąk jego matki. Cała ta sprawa musi oczywiście pozostać na razie w tajemnicy. W roku następnym (1528) kanclerz Szydłowiecki proponował, aby książę Albrecht i Zygmunt Stary poręczyli dochowanie przywilejów przez Zygmunta Augusta po objęciu przez niego rządów w kraju. Plany kanclerskie nie wypaliły i poręczycielami zostali w 1530 r. stary król oraz Bona.

Kanclerz Szydłowiecki i książę Albrecht, dążąc do uzyskania jak największych wpływów na rządy w państwie polskim, starali się o obsadzanie stanowisk w Polsce oddanymi sobie ludźmi. Gdy w kwietniu 1530 r. zmarł biskup chełmiński Ian Konopacki, obaj popierali na to stanowisko proboszcza niepołomickiego, kanonika warmińskiego – a zarazem sekretarza Szydłowieckiego – Pawła Płotowskiego. Urząd biskupa chełmińskiego miał duże znaczenie kościelne i polityczne, osoba bowiem go sprawująca zasiadała w radzie pruskiej jako jej wiceprzewodniczący, co dawało jej automatycznie duże uprawnienia w zarządzaniu Prusami Królewskimi. Nic więc dziwnego, że księciu pruskiemu nie było obojętne, kto obejmie to stanowisko. Prosił przeto kanclerza Szydłowieckiego o udzielenie jak największego poparcia Płotowskiemu. Zabiegi były
jednak bezskuteczne, gdyż królowej Bonie udało się doprowadzić do przekazania wakującego biskupstwa Janowi Dantyszkowi. W takiej sytuacji Szydłowieckiemu nie pozostało nic innego jak złożyć gratulacje Dantyszkowi. Zaznaczył przy tej okazji, że wprawdzie popierał kogoś innego na stanowisko biskupa chełmińskiego, czynił to jednak na usilne prośby księcia pruskiego.

Pewna głębsza zażyłość kanclerza Szydłowieckiego z księciem Albrechtem, powstała na gruncie polityki, przybrała wraz z upływem czasu cech bardzo ścisłych, prywatnych kontaktów. Szydłowiecki nie zaniedbywał żadnej okazji do podtrzymania „braterskich” stosunków z władcą Prus Książęcych. Coraz częstsza stała się pomiędzy nimi wymiana korespondencji (szczególnie ze strony kanclerza), a jej ton był coraz bardziej poufały. W styczniu 1529 r. powrócił z poselstwa do księcia pruskiego prepozyt warmiński Paweł Płotowski, którego kanclerz wysłał do Królewca w bliżej nieznanej sprawie. Płotowski przekazał obietnicę książęcą, że jeśli tylko okoliczności pozwolą, książę Albrecht wraz z małżonką odwiedzą kanclerza. Zapowiedź książęcej wizyty być może skłoniła Szydłowieckiego, aby swej nowo narodzonej córce (luty 1529) nadać imię Dorota, na cześć małżonki księcia pruskiego.

Książę Albrecht ze swej strony również dbał o podtrzymanie przyjaźni z najbardziej wpływowym reprezentantem swoich interesów na dworze polskim. Przyjaźń tę, oprócz słownych zapewnień, umacniały drobne prezenty. Z końcem lutego 1529 r. władca pruski przysłał Szydłowieckiemu „mały pucharek dla wesołego ucztowania” (zapewne na cześć narodzin córki kanclerza), w roku zaś następnym książkę Antidotum contra pestilentem sulorem oraz portrety, własny i małżonki. W grudniu 1529 r. książę Albrecht zaprosił kanclerza na ojca chrzestnego swojego (zmarłego zresztą wkrótce) syna. Szydłowiecki, nie mogąc udać się osobiście do Królewca, wysłał tam z listem gratulacyjnym swego przedstawiciela, prepozyta Płotowskiego, aby ten w jego imieniu
trzymał dziecko do chrztu. Kilka miesięcy później książę pruski, wiedząc, że kanclerz będzie wraz z małżonką w okolicach Torunia, prosił go, aby nie omieszkał przybyć i do Królewca. Zaproszenie zostało przyjęte przez Szydłowieckiego z wielką radością, nie doszło jednak do jego zrealizowania. W maju 1530 r. książę pruski wypytywał się troskliwie o zdrowie Krzysztofa, syna kanclerza, dołączając do listu zioła oraz recepty od swego lekarza. Dowiedziawszy się, że Szydłowiecki rozgląda się za rumakiem do swojej stajni, władca pruski podarował mu go. Rozczulony darem „brata” kanclerz dziękował zań serdecznie: „oddając na usługi Waszej Książęcej Mości siebie samego, przyjaciół mych i me sługi oraz wszystkie konie, jakie stajnia moja posiada, jak niemniej potomstwo ofiarowanego mi rumaka”. Najgoręcej jednak kanclerz dziękował wówczas.
gdy książę pruski własnoręcznie napisał do niego list. Radość i wdzięczność Szydłowieckiego, przynajmniej na pozór, nie miała wówczas granic. Dziękując za ten zaszczyt: „prosi Boga, aby księcia i małżonkę i dzieci jego do późnych lat zachował i w tym celu jałmużny rozdaje”. . .

Z czasem doszło do tego, że kanclerz Szydłowiecki nie miał żadnych tajemnic przed księciem Albrechtem. Informował go nie tylko o wszystkich wydarzeniach politycznych i sprawach Polski, lecz także przesyłał mu oryginały i kopie wielu listów oraz tajnych dokumentów. 

Kanclerza Szydłowieckiego i księcia Albrechta łączyły również stosunki na polu kulturalnym, jako że obaj byli mecenasami sztuki, choć w całkiem innym wymiarze. Książę Albrecht np. wysłał do Szydłowieckiego dwóch artystów, bliżej nieznanego malarza Piotra i rzeźbiarza Hansa Schencka.

Można stwierdzić, że kontakty między kanclerzem Krzysztofem Szydłowieckim a księciem Albrechtem były bardzo ożywione, szczególnie na ‚arenie’ politycznej. Obu im zależało na podtrzymywaniu „braterskiej” przyjaźni, choć z całkiem innych powodów, i nie była to przyjaźń bezinteresowna. Trudno się dziwić władcy Prus Książęcych, księstwa małego, lenna Polski, że chciał utrzymywać jak najlepsze kontakty z wpływowym kanclerzem polskim. Z biegiem czasu Szydłowiecki stał się jednym z czołowych reprezentantów interesów luterańskiego księcia pruskiego na dworze Zygmunta Starego. Kanclerz pomagał mu w załatwianiu różnych spraw, bardziej lub mniej ważnych. Raz była to pomoc w uzyskaniu audiencji u króla polskiego na określony dzień, innym razem – zgody na eksport wołów. Władca pruski zasięgał rad kanclerza Szydłowieckiego w różnych kwestiach, np. prosił o radę, jak się ma zachować po mianowaniu przez cesarza Karola V mistrza niemieckiego Waltera Cronberga administratorem urzędu wielkiego mistrza i nadaniu mu w lenno ziem byłego państwa krzyżackiego w Prusach. Szydłowiecki niejednokrotnie informował księcia pruskiego o zamiarach Zygmunta Starego, często tajnych, dobrze więc, że książę Albrecht był na ogół [dobre sobie!] lojalnym lennikiem króla polskiego. O tym, że kanclerz gorliwie popierał sprawy księcia na dworze królewskim, informowali Albrechta inni jego stronnicy przebywający na dworze Zygmunta Starego.

Kanclerz Szydłowiecki zmarł w grudniu 1532 r., ale rok wcześniej polecał Albrechtowi usługi swojego zięcia, hetmana Iana Tarnowskiego, „który pragnąłby nie tylko przyjaźni, ale i zaszczytu braterstwa”. Zapoczątkowało to wymianę podarków oraz świadczenie sobie drobnych uprzejmości. Tarnowski, informując Albrechta o śmierci swego teścia, pisał równocześnie, że chętnie nawiąże z władcą Prus Książęcych bliższe kontakty, do czego zmarły kanclerz bardzo go zachęcał. Ofiarowywał więc swe usługi w miejsce zmarłego teścia. Do nawiązania ściślejszego związku z Tarnowskim namawiał księcia pruskiego kasztelan poznański Łukasz Górka, dodając, że hetman, podobnie jak i Albrecht, nie lubi królowej Bony. Podobne sugestie wysuwał również kasztelan krakowski Andrzej Tęczyński.

Do rzeczywistego nawiązania bliższych kontaktów Albrechta z Tarnowskim doszło prawdopodobnie wiosną 1533 r. W tym samym jednak czasie Tarnowski złożył buławę hetmańską i zamierzał, rozgoryczony, opuścić kraj i udać się na emigrację. Prosił księcia Albrechta o pomoc w sprawie nabycia dóbr za granicą. Władcy pruskiemu nie zależało jednak na tym, aby tak wpływowy stronnik opuścił Polskę i odsunął się od życia politycznego. Dlatego radził mu nie drażnić więcej króla, pozostać w kraju i ubiegać się o godność wojewody krakowskiego i starostwo lwowskie, które to urzędy zawakowały po śmierci Ottona z Chodcza.

Stosunki Albrechta z Tarnowskim nie układały się jednak tak harmonijnie
jak z kanclerzem Szydłowieckim. W styczniu 1540 r., w trakcie uczty, Tarnowski długo rozmawiał z agentem księcia na dworze polskim Mikołajem Nipszycem i przyznał, że nie zawsze właściwie postępował wobec Albrechta. W końcu jednak stwierdził, że odtąd pragnie żyć z księciem pruskim w ścisłej przyjaźni i chrześcijańskiej miłości, a jeśli zajdzie taka potrzeba, skłonny jest nawet oddać za niego majątek i życie. Chciałby odziedziczyć po zmarłym Szydłowieckim nie tylko córkę, lecz także przejąć braterstwo, które zmarłego kanclerza łączyło z Albrechtem. Jak się wydaje, do formalnego zadzierzgnięcia braterstwa faktycznie doszło, Albrecht bowiem przypomniał o tym Tarnowskiemu w 1539 r. Albrecht wielokrotnie korzystał z pomocy Tarnowskiego, m.in. w trakcie konfliktu z królem polskim w sprawie działalności mennicy w Królewcu. Tarnowski działał wówczas na rzecz księcia pruskiego, pozyskując w 1545 r. Zygmunta Augusta i podkanclerzego Maciejowskiego w tej kwestii.”

_____

Autor, Jacek Wijaczka, ewidentnie poznał przynajmniej część słynnej korespondencji Albrechta, ale nam tego nie zdradza:

„Niniejsza [pierwsza, po prawie 500 latach!] biografia ostatniego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego w Prusach, a następnie świeckiego władcy Prus Książęcych, ma charakter popularno-naukowy. Dlatego pozbawiona została aparatu naukowego, a zamieszczony na końcu pracy wykaz literatury przedmiotu ograniczony został do minimum.”

Tak czy inaczej, mocno dziwi brak reakcji innych tzw. polskich historyków na te wstrząsające fakty, wszak upłynęło już 7 lat od jej publikacji – czyżby też byli na brandenburskim żołdzie?

Reklamy

2 myśli na temat “Szydłowiecki donosiciel”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s