Dlaczego Ludwik Hirszfeld nie dostał nobla?

hirsz.jpg              „Ludwik Hirszfeld (ur. 5 sierpnia 1884 w Warszawie, zm. 7 marca 1954 we Wrocławiu) [„Jego urodzenie zostało odnotowano w księgach gminy żydowskiej 13 sierpnia 1884 r. Zapisano, że stawił się wówczas ojciec – Stanisław Hirszfeld, 28-letni kupiec. Oświadczył, że dziecko urodziło się 5 sierpnia o godzinie 7 rano, a matką jego była 22-letnia Żaneta Ginsburg.”] – lekarz, bakteriolog i immunolog, twórca polskiej szkoły immunologicznej oraz nowej dziedziny nauki – seroantropologii. …

Do jego najważniejszych osiągnięć naukowych należy praca nad grupami krwi. Prowadził ją w latach 1907–1911 wraz z Emilem von Dungernem w Zurychu. Odkrył wówczas prawa dziedziczenia grupy krwi (które zastosował do celów dochodzenia ojcostwa) i wprowadził oznaczenie grup krwi jako 0, A, B i AB, przyjęte na całym świecie w 1928. Oznaczył również czynnik Rh i odkrył przyczynę konfliktu serologicznego, co uratowało życie wielu noworodkom.

W 1950 r. nominowany do nagrody Nobla w dziedzinie medycyny za wyjaśnienie zagadki zjawiska konfliktu serologicznego między matką a płodem.

Żoną prof. Ludwika Hirszfelda była prof. Hanna Hirszfeldowa, również lekarka, pediatra. Grób państwa Hirszfeldów znajduje się na Cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu.”

To ostatnie zdanie mówi wiele. Tym bardziej, że polska wiki, w przeciwieństwie do angielskiej czy francuskiej, „zapomniała” wspomnieć o tym że młody Ludwik przeszedł na katolicyzm. I ten Ludwik nadal uwiera:

W maju 2013 r. niemiecki tygodnik opublikował artykuł Franka Thadeusza „Der Blutwahn” (Szaleństwo krwi), będący streszczeniem tez książki Myriam Spörri „Reines und gemischtes Blut: Zur Kulturgeschichte der Blutgruppenforschung, 1900–1933” (Czysta i mieszana krew: Kulturowa historia badań nad grupami krwi 1900–1933). „Der Spiegel” zwrócił uwagę na tę pozycję, bo jest ona wyjątkowo sensacyjna – według historyczki z Universität Zürich, badania nad grupami krwi prowadzone przez żydowskich naukowców podbudowały szerzoną przez nazistów ideę czystości krwi, przy czym głównym winowajcą był Ludwik Hirszfeld, którego „działalność i poglądy przesiąknięte były eugeniką.”

Ciekawe, iż niemiecka gazeta dla Polaków – dopiero co, wróciła do tego tematu:

Wiadomość o artykule w „Spieglu” dotarła do instytutu za sprawą mieszkającej w Londynie Joanny Belin, siostrzenicy prof. Hirszfelda – wspomina prof. Janusz Boratyński z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN im. Ludwika Hirszfelda. – Gdy został przeczytany, wywołał wielkie oburzenie – dodaje. …

– Ówczesny wiceprezes PAN, związany z naszym instytutem prof. Andrzej Górski, stwierdził, że trzeba „Spieglowi” przyłożyć i że trzeba prostować to, co napisała w doktoracie Spörri, bo ta książka była jej dysertacją – mówi prof. Boratyński. – Przygotowaliśmy sprostowanie dla gazety, ale „Spiegel” go nie opublikował – uzupełnia. Niemiecki tygodnik zignorował racje naukowców z Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN. Skończyło się na wpisach Polaków dodanych w komentarzach na anglojęzycznej stronie internetowej tygodnika. Czyli czymś, co mało kto zauważa.

– Wówczas stwierdziłem, że dobrze by było, żeby choć niektórzy Niemcy po prostu przeczytali książkę Hirszfelda – wspomina prof. Boratyński. Uderzał więc kolejno do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ambasady polskiej w Berlinie ze swoim pomysłem. Ale wydaniem w języku niemieckim napisanej przez Ludwika Hirszfelda „Historii jednego życia” nikt nie był zainteresowany. Pomocy doczekał się dopiero od prof. Roberta Traby, dyrektora Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Dzięki ich wspólnym staraniom znalazło się wydawnictwo, które wzięło na siebie druk i dystrybucję „Historii…”, rezygnując z jakiegokolwiek dofinansowania.

– Pozostawała kwestia dobrego tłumaczenia, bo te istniejące trąciły myszką i były słabe od strony naukowej – podkreśla prof. Boratyński – Wystąpiliśmy więc do Instytutu Książki o 30–40 tys. zł na pokrycie kosztów nowego tłumaczenia. Było to już nawet obgadane i nagle przyszła zaskakująca wiadomość od jego dyrektora, że nie widzi potrzeby wydania tej książki, a poza tym Instytut Książki wydaje tylko beletrystykę, a wspomnienia Hirszfelda nią nie są – irytuje się naukowiec. „Książka Hirszfelda to beletrystyka najwyższej próby. Dlatego proszę, aby osoby, które podjęły negatywną decyzję, PRZECZYTAŁY książkę” – napisał Boratyński w e-mailu do ówczesnego dyrektora Instytutu Książki Grzegorza Gaudena. Niczego tym nie uzyskał. Dopiero długie starania w Ministerstwie Kultury dały efekty i fundusze się znalazły. Sprawa ukazania się na rynku niemieckim „Historii jednego życia” może mieć więc swój szczęśliwy finał. Wedle planów książka powinna trafić do sprzedaży po drugiej stronie Odry jesienią tego roku.”

???

Reklamy

5 myśli na temat “Dlaczego Ludwik Hirszfeld nie dostał nobla?”

    1. „Siostrzenica Helena Rejchman dziennikarka o pseudonimie literackim Orsza wraz z mężem Zygmuntem Radlińskim zesłanym za działalność niepodległościową przez pięć lat przebywała na Syberii w okolicy Tomska. Po powrocie do kraju pracowała w Oddziale Werbunkowo-Propagandowym Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN), który był polityczną nadbudową Legionów Józefa Piłsudskiego. Druga siostrzenica Helena Rużkiewicz wraz z mężem należała do aktywnych działaczy ZET (Związek Młodzieży Polskiej „Zet”) i związana była z Romanem Dmowskim. Ludwik Hirszfeld za młodu, jak większość ówczesnej młodzieży, był pod wpływem idei socjalistycznych, chociaż do żadnej partii nie należał. Wzorem patriotyzmu był jego stryj Bolesław Hirszfeld (1859-1899), pseudonim Boś, działacz oświatowy i polityczny, przyrodnik i mecenas nauki. Był on właścicielem Instytutu Wód Mineralnych w Warszawie. Wszystkie swoje dochody przeznaczał na cele społeczne. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją, podczas której carska policja zaatakowała studentów na cmentarzu powązkowskim. …

      Mając dwadzieścia jeden lat, w przerwie miedzy wykładami bierze ślub z Hanną Kasman, który później, 18 września 1919 roku został potwierdzony odpowiednią ceremonią w kościele św. Aleksandra w Warszawie.”

      http://www.miastowroclaw.pl/index.php/n/item/523-nieprzyznany-nobel

      Polubienie

      1. „Co jest istotne, większość rodzeństwa Hirszfeldów: Bolesław, Melania, Rozalia-Róża i Helena w latach 80-tych XIX w. przyjęli chrzest rzymsko-katolicki. Wyjątkiem był Stanisław [ojciec prof. Ludwika Hirszfelda], ale nie wynikało to z braku asymilowania. Wydaje się, że złożyły się na to dwa czynniki: Stanisław jako jedyny w tym rodzeństwie pozostał przy zawodzie bankiera. /…/ Jeśli chodzi o stronę emocjonalną życia Ludwika Hirszfelda, to uważam, że przede wszystkim był kochającym mężem i ojcem. Był świadomy należenia do tej wspaniałej rodziny [Hirszfeldów], ale jego stosunek do niej był chłodny. Utrzymywał stosunki tylko z Haliną Radlińską, bo łączyła ich przynależność do Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie”

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s