Kim był Żeleński, ten człowiek-orkiestra?

Wanda_z_Grabowskich_Zelenska.jpg

Wanda Żeleńska, matka Boya.

___

Polska wiki jest szczodra, choć ostrożna zarazem: „Tadeusz Kamil Marcjan Żeleński herbu Ciołek, pseudonim „Boy” (Boy-Żeleński; ur. 21 grudnia 1874 w Warszawie, zm. 4 lipca 1941 we Lwowie) – polski tłumacz literatury francuskiej, krytyk literacki i teatralny, pisarz, poeta-satyryk, kronikarz, eseista, działacz społeczny, z wykształcenia lekarz. Współpracownik Ireny Krzywickiej, propagator świadomego macierzyństwa, antykoncepcji i edukacji seksualnej.”

Wszak niżej sami piszą, że kiedy „w 1901 otrzymał ostatecznie [sic] dyplom medyczny, rozpoczął pracę w Szpitalu św. Ludwika. …Pracując jako lekarz pediatra w Szpitalu św. Ludwika w Krakowie (1901–1906), Żeleński zainicjował powstanie organizacji „Kropla mleka”, której był kierownikiem i gdzie pracował jako doradca lekarski. Rozpoczął nawet pisanie pracy habilitacyjnej, jednak wysłany na stypendium do Paryża zainteresował się literaturą francuską i pozostał jej wierny do końca życia, przekładając na język polski jej kanon niemal w całości (za przekład dzieł Moliera otrzymał w 1914 palmy Akademii Francuskiej).”

Co się takiego stało w tym Paryżu**, że w kilka lat z lekarza-pediatry został tak wybitnym tłumaczem, iż go doceniła sama Académie française? Przede wszystkim, w „1904 Żeleński poślubił Zofię Pareńską (1886-1956), pierwowzór literackiej postaci Zosi w dramacie Wesele (1901) Stanisława Wyspiańskiego. Żeleński był obecny na uroczystości stanowiącej pierwowzór tego dramatu. Małżeństwo to zostało zaaranżowane przez rodziców Tadeusza i Zofii (Eliza Pareńska i Wanda Żeleńska były ze sobą zaprzyjaźnione, natomiast Stanisław Pareński uczył Tadeusza na Uniwersytecie i pomógł mu zdobyć pracę w szpitalu). Swoją przyszłą żonę poznał w willi Pareńskich w Tenczynku. Z tego związku małżeńskiego przyszedł na świat Stanisław Żeleński, późniejszy aktor.”

Warto tu przypomnieć, że „Wanda Paulina Żeleńska z domu Grabowska (ur. 1 września 1841 w Warszawie, zm. 1904) – córka Jana Andrzeja Grabowskiego (1808–1880) i Izabelli z domu Jasińskiej. …Pochodziła z rodziny żydowskich uszlacheconych frankistów [polecam uwadze] – neofitów. Była zaprzyjaźniona – mimo różnicy wieku – z Narcyzą Żmichowską „Gabryellą” (1819–1876), o czym świadczy zachowana korespondencja – 185 listów. Cztery siostry Grabowskie mieszkały w Warszawie w tym samym domu przy ulicy Miodowej, w którym znajdowało się mieszkanie Gabryelli, co stało się początkiem przyjaźni. Dla wcześnie osieroconej Wandy Gabryella stanowiła wzór do naśladowania.”

Z kolei, owa „Eliza, z domu Mühleisen, wywodziła się z zamożnej rodziny krakowskich przemysłowców. Modna, błyskotliwa miłośniczka sztuki wszelakiej. Eliza Pareńska (matka), nazywana też „krakowską Aspazją”, prowadziła w Krakowie salon artystyczno-literacki. Pareńscy pasjami skupowali dzieła młodych malarzy, pomagając tym samym ratować ich budżet. Salon był miejscem spotkań towarzyskich cyganerii krakowskiej, czytano poezję, malowano. …

Portret Lizki na tle pelargonii był symbolem końca dobrego, pięknego czasu dla malarza i rodziny Pareńskich. W 1907 roku, trzy lata po namalowaniu portretu, po ciężkiej chorobie umiera Wyspiański. Sześć lat później ginie Stanisław Pareński, wyskakując z pędzącego pociągu. Samobójstwo? Trudno stwierdzić… podobno miał on w zwyczaju, śpiesząc się do chorego, wyskakiwać nieoczekiwanie z pędzącego pociągu. Ten ostatni raz skoczył jednak wprost pod jego koła. [W wieku 70 lat??]”

„W czasie I wojny światowej jako lekarz kolejowy służył w armii austriackiej. W 1919 [Żeleński] zakończył pracę lekarza i został zatrudniony jako recenzent teatralny w krakowskim magazynie „Czas”. Od 1922 zamieszkał w Warszawie, gdzie jego pierwszym zajęciem było kierownictwo literackie w Teatrze Polskim. W 1928 otrzymał nagrodę Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek jako jeden z najwybitniejszych krytyków (wraz z Wacławem Borowym i Karolem Irzykowskim). Przed II wojną światową był ostro zwalczany przez środowiska konserwatywne za głoszenie liberalnych poglądów, krytykę udziału Kościoła w życiu społecznym i politycznym Polski…”.

Z jego obfitej twórczości pisarskiej wystarczy podać kilka tytułów: Piekło kobiet (Warszawa, 1930), Jak skończyć z piekłem kobiet? (Warszawa, 1932), czy
Nasi okupanci (Warszawa, 1932) [czyli Kościół Katolicki]. Ja niejako „wpadłem” nań poprzez jego Marysieńkę Sobieską (Lwów, 1937).

Otóż nasz geniusz zasadniczą część owego tekstu zerżnął z mało wówczas znanej w Polsce, wydanej tylko po francusku książki Kazimierza Waliszewskiego (zmarłego w 1935…) pt. Marysienka, Marie de La Grange d’Arquien, reine de Pologne, femme de Sobieski, 1641-1716, Paris 1898. To pozwala lepiej zrozumieć jak doszło do tak obfitej twórczości sygnowanej przez „Boya”. A kim faktycznie był Żeleński, najlepiej myślę pokazują jego czyny po 1 IX 1939:

„Po wybuchu II wojny światowej wyjechał do Lwowa. Zamieszkał u szwagra żony – prof. Jana Greka. W październiku 1939 sowieckie kierownictwo Uniwersytetu Lwowskiego powołało go na kierownika katedry historii literatury francuskiej. Działał w lwowskim oddziale Związku Literatów Polskich, wszedł w skład kolegium redakcyjnego pisma Związku Pisarzy Sowieckich „Nowe Widnokręgi”, publikował artykuły w „Czerwonym Sztandarze”, uczestniczył w imprezach propagandowych. 19 listopada 1939 roku podpisał oświadczenie pisarzy polskich witające przyłączenie Zachodniej Ukrainy do Ukrainy Radzieckiej. W styczniu 1940 wszedł w skład 16 osobowej brygady autorów, powołanej za zgodą Ministerstwa Oświaty Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej dla zredagowania 3-tomowego podręcznika historii literatury polskiej. W sierpniu 1940 był gościem Wszechzwiązkowego Komitetu ds. Nauki ZSRR w Moskwie.”

Pałac Żeleńskich zbudowany w 1902 r. według projektu Teodora Talowskiego robi mocne wrażenie, jak przez przypadek sam mogłem się przekonać…

Żeleńscy wyznawali kalwinizm, który praktykowali w zborze w niedalekich Wiatowicach. Tam odbywano śluby i chrzty, tam też grzebano zmarłych. Trzeci z synów wspomnianego Stanisława Żeleńskiego, Samuel, został nawet w związku z wyznaniem zamordowany koło Krakowa podczas pogromów antyheretyckich w 1660 r. Żeleńscy z Grodkowic, w przeciwieństwie do linii z Brzezia pozostawali kalwinami dłużej, bo aż do pocz. XIX wieku kiedy to jeden z kolejnych potomków rodu, Marcjan Władysław, w 1828 r. pod wpływem matki i sióstr przeszedł na katolicyzm.

Tragicznie w dziejach rodziny zapisał się luty 1846 r., czas tzw. rzezi galicyjskiej, podczas której Marcjan Władysław Żeleński (ojciec kompozytora Władysława i dziad literata Tadeusza Boya-Żeleńskiego) został zamordowany przed swoim dworem przez chłopów z sąsiednich wsi. Miejsce to upamiętnia stojący do dziś w ogrodzie krzyż, który postawiła tu żona zamordowanego.

Po Marcjanie Władysławie majątek przejął jeden z jego synów, Stanisław a po nim odziedziczył go Władysław (nie mylić z kompozytorem). Doprowadzili oni gospodarstwo do rozkwitu. Ostatnim przedwojennym właścicielem był syn Władysława, Karol Żeleński mieszkający tu ze swoją żoną, Węgierką z pochodzenia.”

**) WAŻNE uzupełnienie: tadek-i-heniek-czyli-dwóch-takich-konowałów/

___

PS. Ciekawe pewne podobieństwa w karierach Boya i Reymonta:

Z początkiem 1888 r. podjął – po staraniach ojca – pracę jako niższy funkcjonariusz Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Przeżył wówczas głęboko krótkotrwałą przygodę miłosną ze Stefanią L., żoną urzędnika kolejowego (nazwisko mylnie chyba rozszyfrowane jako Kluge przez Barbarę Koc). Z początkiem 1890 r. znowu wstąpił do teatru; występował m. in. w Piotrkowie, Pabianicach i Sieradzu. W tymże czasie nawiązał kontakty z grupą spirytystów i okultystów w Częstochowie, a potem także i w Warszawie. Jako medium** brał udział w ich seansach, a nawet – jeśli wierzyć autobiografii – nauczyciel częstochowski Pusch (Puszow?) zorganizował mu występy w Niemczech, m. in. we Wrocławiu. Z końcem listopada 1890 R. podjął ponownie pracę na kolei jako «kandydat na starszego robotnika», a potem «starszy robotnik»…

Największym sukcesem R-a stał się, zainspirowany przez Aleksandra Świętochowskiego, reportaż Pielgrzymka do Jasnej Góry („Tyg. Illustr. 1894 nr 24–36, W. 1895); Ludwik Krzywicki uznał go za «poważny przyczynek do psychologii gromadnej»…

Osiedlił się w Paryżu, zamieszkując do końca 1898 r. z Lorentowiczem***, który stał się mu tutaj przewodnikiem i uczył go francuskiego. R. jednak nigdy nie opanował należycie tego języka. Obracał się głównie w środowiskach polskich. Poznał wielu przedstawicieli młodej literatury: Zenona Przesmyckiego, Stanisława Przybyszewskiego, Jana Augusta Kisielewskiego, Lucjana Rydla; wszedł do zarządu Koła Polskiego Literacko-Artystycznego. Zaprzyjaźnił się również z działaczami Narodowej Demokracji – Romanem Dmowskim i Marianem Kiniorskim. Planował początkowo studia na Sorbonie i w École Libre des Sciences Politiques, zamiarów tych jednak nie urzeczywistnił: dużo pisał, a przy tym wchłonął go kawiarniany tryb życia. R., początkowo onieśmielony i milkliwy, zdobył z czasem swobodę w zachowaniu, umiał być w towarzystwie bezpośredni i serdeczny, jako świetny gawędziarz i narrator skupiał na sobie zainteresowanie znajomych. Wiele podróżował: wyjeżdżał do Londynu, zwiedził Szwajcarię (luty 1897), kilkakrotnie przebywał w gościnie u dra Henryka Gierszyńskiego w Ouarville (koło Chartres)…

Dn. 13 VIII w katastrofie kolejowej pod Włochami uległ on poważnym obrażeniom a doznany szok wywołaj uporczywą nerwicę pourazową. Po kilkunastodniowym pobycie w szpitalu praskim R. wyjechał pod opieką Antoniego Langego na kurację do Wenecji (na koszt Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej), później przebywał w klinikach Wiednia (u Richarda Krafft-Ebinga), Krakowa i Berlina. W lutym 1901, w wyniku sprawy sądowej przeciw zarządowi Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, prowadzonej przez adwokata Cezarego Hirszbanda (Jellentę) otrzymał jednorazowe odszkodowanie 38 500 rb. (z kwoty tej pożyczył K. Jakimowiczowi 25 tys. rb., zabezpieczając później swą należność na hipotece jego domu, i odtąd pobierał od niego jako procent 1 800 rb. rocznie).”

Wedle Dziennika: „notatkę szpitalną sfałszował dr Jan Roch Raum. Reymont trafił do szpitala z dwoma złamanymi żebrami, jednak w raporcie lekarskim napisano, że pisarz ma 12 złamanych żeber oraz „inne kontuzje ciała i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej”. Na podstawie tego raportu pisarzowi przyznano astronomiczne odszkodowanie w wysokości 38 500 rubli. Jak pisze gazeta, taka suma pozwalała ówcześnie na zakup kilkunastu warszawskich kamienic.”

**) Utrzymywał nadal stosunki ze środowiskiem okultystów; dzięki temu latem 1894, na koszt warszawskiego lekarza Józefa Drzewieckiego i w jego towarzystwie, wyjechał na kongres Tow. Teozoficznego w Londynie; zwiedził wtedy również Berlin (wrażenia z tej podróży pt. Lato za granicą ogłosił w „Kurierze Codziennym” 1894 nr 207, 228), około miesiąca przebywał w Paryżu, gdzie poczynił znajomości wśród tamtejszej kolonii polskiej (m. in. Jan Lorentowicz).

***) Lorentowicz Jan, pseud. M. Chropieński (1868–1940), krytyk literacki i teatralny, organizator życia literacko-dziennikarskiego, dyrektor teatrów… W l. 1890–1903 przebywał w Paryżu, gdzie z początku uczęszczał na wykłady w szkole antropologicznej i w Sorbonie. W Paryżu należał do polskiej Gminy Narodowo-Socjalistycznej i był jednym z jej kierowników, a w l. 1891–3 redagował jej organ, miesięcznik „Pobudka”. W r. 1892 wziął udział w paryskim zjeździe socjalistów polskich, na którym uchwalono program Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS); na zjeździe tym L. został wybrany do centrali związku zagranicznego Socjalistów Polskich. Wkrótce zerwał z działalnością polityczną [uhaha] i poświęcił się wyłącznie literaturze i sztuce. Po powrocie do Warszawy w r. 1903 został sekretarzem redakcji „Kuriera Codziennego”, a następnie w l. 1907–18 był kierownikiem dodatku literackiego do „Nowej Gazety”, zatytułowanego „Literatura i Sztuka”, który odegrał ważną rolę w propagowaniu w Warszawie nowych zjawisk artystycznych. W l. 1912–6 redagował serię wydawniczą «Muzy», był organizatorem i w l. 1916–22 dyrektorem Warszawskiej Szkoły Dramatycznej, a w l. 1918–22 dyrektorem generalnym Teatrów Miejskich w Warszawie, będąc równocześnie dyrektorem Teatru «Rozmaitości». W r. 1919 dopomógł Juliuszowi Osterwie do utworzenia przy «Rozmaitościach« Teatru «Reduta». W l. 1926–8 był dyrektorem Teatru Narodowego. Należał do założycieli powstałego w r. 1909 Tow. Literatów i Dziennikarzy, którego został wiceprezesem, a następnie w l. 1916–8 prezesem. Następnie należał do założycieli powstałego w r. 1920 Związku Zawodowego Literatów Polskich. Był również współorganizatorem i pierwszym w l. 1924–6 prezesem polskiego PEN-Clubu.”

10 myśli na temat “Kim był Żeleński, ten człowiek-orkiestra?”

  1. „Świadkiem tych seansów był między innymi znany polski pisarz Tadeusz Boy-Żeleński, który pisał potem: „Nie silę się tu na tłumaczenie tych objawów[…] Nie mam w tej rzeczy nic do gadania, ale tak dla siebie raczej skłonny jestem patrzeć na to mediumistycznie, jak na jakąś siłę tak samo niezbadaną dzisiaj, jak była niezbadaną niegdyś elektryczność lub niedawno radium [Curie!]”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Franek_Kluski

    bywał też u Ossowieckiego, wraz z wierchuszką:

    „Zdolności Ossowieckiego miały rozwijać się stopniowo: w wieku 14 lat zauważał u siebie telepatyczne odbieranie myśli, na studiach ujawniły się zdolności jasnowidzenia i telekinezy, zaś w wieku 35 lat pozostało jedynie jasnowidzenie i bilokacja. Za osobę, która zauważyła rzekome zdolności Ossowieckiego i nauczyła go technik ich rozwoju uważa się Worobieja, żydowskiego kabalistę.

    Seanse z Ossowieckim cieszyły się wielką popularnością. Bywały na nich znane osobistości takie jak: Ignacy Paderewski czy Józef Piłsudski. Jego doświadczeniami interesowali się również Karol Szymanowski, Kazimierz Sosnkowski, Juliusz Osterwa [no i nasz Boy…].”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Ossowiecki

    Polubienie

  2. oczywiście u owego Stefana nie mogło zabraknąć Reymonta…

    do kompletu:

    „W miejscowości Wisła, za własne środki wybudował pensjonat zwany „Ochorowiczówką”. Założył w nim niepubliczne laboratorium psychologiczne, gdzie powadził samodzielną praktykę psychologiczną. Wspierał psychologicznie wielu ludzi nauki i kultury będących znamienitymi gośćmi pensjonatów wypoczynkowych w Wiśle, m.in.: Bolesława Prusa, Władysława Reymonta, Maria Konopnicka i inni.”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Ochorowicz#Nauka

    Polubienie

  3. W tej szkole antropologii w Paryżu (École d’anthropologie) – pierwszej na świecie, od 1876 – studiował wcześniej od Lorentowicza, już w 1885 sam Ludwik Krzywicki, a jakże.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Paul_Broca

    Krzywicki poznał rosyjską Żydówkę Rachelę Feldberg w 1884 roku w Zurychu, w grupie mię- dzynarodowych działaczy Proletariatu. Brat Racheli „był nadwornym laryngologiem cara, a siostra śpiewaczką opery petersburskiej”, ona sama zaś w latach 1881–1883 studiowała medycynę na Wyższych Kursach Naukowych dla kobiet w Petersburgu, zwanych Kursami Bestużewskimi, i działała w Narodnej Woli. Po zamachu bombowym dokonanym przez jednego z działaczy tej organizacji, Polaka Ignacego Hryniewieckiego, na cara Aleksandra II w 1881 roku, aby uniknąć aresztowania, przeniosła się na studia medyczne do Zurychu. Ludwik i Rachela zawarli małżeństwo w 1886 roku we Lwowie, a niedługo później zamieszkali na stałe w Warszawie, gdzie żona nauczyła się języka polskiego, prowadziła początkowo własne badania etnograficzne, a następnie pomagała mężowi, tłumacząc jego artykuły na język rosyjski. Swoistą ramą egzystencjalną pierwszej dekady ich związku są narodziny synów: starszy syn – Aleksander – urodził się rok po ślubie, młodszy – Jerzy – rok po powrocie Krzywickiego z kwerendy w Londynie.

    http://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/sztukaedycji/article/viewFile/SE.2017.0011/13516

    Polubienie

  4. Po uzyskaniu matury w r. 1875 wstąpił do Szkoły Handlowej, założonej wówczas przez L. Kronenberga, gdzie nauczycielami jego byli m. in. T. Korzon i R. Plenkiewicz. W czasie studiów zbliżył się do młodzieży socjalistycznej (L. Waryński, K. Dłuski, S. Mendelson) i prowadził w kółkach robotniczych wykłady z nauk przyrodniczych…

    Uświadomił on tu współczesnym wartości artystyczne późnej twórczości Słowackiego i wykazał jego prekursorstwo wobec modernizmu europejskiego i polskiego [vide Piłsudski…]. Równocześnie M. wspierał aprobatywną krytyką rozwój powieści młodopolskiej (większość recenzji w tomie Twórczość i twórcy, W. 1904), ze szczególnym entuzjazmem i wnikliwością omawiając dzieła S. Żeromskiego. Z racji swych obowiązków redakcyjnych prowadził w „Tygodniku Illustrowanym” również rubryki recenzyjne i kronikarskie, wypełniając je znaczną ilością drobnych notatek na tematy aktualne, m. in. polityczne w okresie rewolucji 1905 r…

    Apologia „Dziejów grzechu” (1908) i spór z J. Weyssenhoffem o «laury Wyspiańskiego» (1910) to ostatnie z jego wybitniejszych artykułów… M. zmarł 10 VII 1919 w Warszawie i został pochowany na cmentarzu Powązkowskim. Był żonaty z Anielą Bein.

    http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/ignacy-erazm-stanislaw-matuszewski

    Polubienie

  5. no żesz…

    „Wzorem Zoli” — pisze Jan Lorentowicz („Młoda Polska“ tom II, Reymont, str. 160) — „pojechał Reymont do Łodzi po „dokumenty ludzkie“, obserwował przez kilka miesięcy fizjognomje żydowskie i niemieckie, zebrał cały wagon drobnych, drobniutkich wiadomości, „typów”, plotek i ploteczek i ze zwykłym swym rozmachem wysypał wszystko w dwutomowej „Ziemi obiecanej”. Ukazała się ona w feljetonie warszawskiego „Kurjera Codziennego”, a pisał ją Reymont z feljetonu na feljeton. Pragnął w niej uwydatnić walkę między Polakami, Żydami i Niemcami, a szczególniej wyzysk polskich robotników przez obcych kapitalistów. Fabrykanci niemieccy uczuli się tą powieścią dotknięci i postanowili nie dopuścić do jej książkowego wydania. Gdy im się to nie udało, przekupili cenzurę rosyjską, która skreśliła 4.000 wierszy w wydaniu książkowem dzieła. W tej mocno obciętej objętości ukazała się „Ziemia obiecana” w roku 1898, wzbudzając wszędzie olbrzymie zainteresowanie.

    Policja rosyjska kazała wówczas Reymontowi wyjechać zagranicą. Udał się do Francji, gdzie zamieszkał u emigranta dra Gierszyńskiego, powstańca z roku 1863, w Quarville w pobliżu Romilly-en-Beauce. Tam zapoznał się z powieścią Emila Zoli „Ziemia” (La terre), której akcja rozgrywa się właśnie w Romilly. Powieścią Zoli był oburzony, ponieważ nie odtwarzała zupełnie życia chłopów francuskich, których poznał na prowincji. Postanowił nawet sam napisać o nich powieść. I to było pierwszą pobudką do napisania polskich — „Chłopów”.
     Rozpęd twórczy rósł w Reymoncie z siłą coraz potężniejszą, położenie materjalne polepszyło się, a wraz z tem obudziła się w nim nadzieja szybkiego urzeczywistnienia zamierzeń twórczych. O ile mu na to pozwalały pomyślniejsze konjunktury, wybierał się Reymont co pewien czas do Francji lub Włoch. Piękno ziemi włoskiej wywarło na nim głębokie wrażenie. Opisał je w swoich impresjach „Z ziemi włoskiej”, które drukował jako korespondencje w jednem z pism warszawskich. Przez jakiś czas bawił również w Anglji, gdzie mieszkał w jednym pokoju z byłym prezydentem Wojciechowskim. Tam poznał słynną medjumistkę i spirytystkę p. Bławatską, a echem tych wrażeń stała się jego późniejsza powieść „Wampir” (1912).
     Zasilony wrażeniami i pokrzepiony na duchu rosnącą popularnością, wrócił Reymont do kraju i z całym bujnym zapałem zabrał się do pracy. Jakby jednym tchem urzeczywistnia wtedy swoje zamysły twórcze i rzuca na maszynę drukarską jeden utwór po drugim. W krótkim przeciągu czasu pojawia się na półkach księgarskich najpierw nowela „Liii”, przepiękna „żałosna idylla” (1899), oparta w zupełności na wspomnieniach z ciężkiej jego włóczęgi z wędrowną trupą teatralną, potem wspaniała opowieść chłopska „Sprawiedliwie” (1900), tworząca przygrywkę do późniejszej potężnej epopei „Chłopów”. Lata następne przynoszą cały szereg nowel i opowiadań, „Za późno” (1899), „W pierwszą noc” (1900), „Przed świtem” (1902), „Komurasaki” (1903) i „Z pamiętnika” (1903).
     Nerwowa i szybka praca wyczerpała wątłe siły Reymonta. Sława jego rosła, ale zdrowie szwankowało. Nadobitek w roku 1902 wywiązała się wskutek wypadku kolejowego długotrwała choroba, która zmusiła Reymonta do przerwania wytężonej działalności pisarskiej. W owych czasach bez pracy i odpoczynku kiełkowała jednak w Reymoncie uporczywa, natrętna, nie dająca mu spokoju myśl napisania większej powieści, opartej na życiu chłopów. Przeczytana ongiś we Francji powieść Zoli obudziła w nim nienasycone pragnienie stworzenia prawdziwego, rzeczywistego obrazu życia wsi, z żywemi, istotnemi postaciami chłopów. Koncepcja utworu nie skrystalizowała się jednak odrazu w obecnej formie. Przechodziła kilka faz rozwoju, zanim pierwszy pomysł przybrał ostateczną postać. „Pierwotnie bowiem“ — opowiadał o tem Reymont jednemu z krytyków — „miałem zamiar napisać zwykły, chłopski romans. Opracowawszy plan, wykonałem go i z gotowym rękopisem udałem się w gościnę do Juljana Ochorowicza, który bawił podówczas w Wiśle. Przebywając na wsi, miałem sporo czasu, zabrałem się więc do odczytywania mojej powieści. Im dalej przerzucałem karty manuskryptu, tem silniej zarysowywała się mi nowa koncepcja, przerastająca pierwotny pomysł. Biłem się z myślami, co robić: czy wydać gotowy rękopis drukiem, a nowy utwór napisać z pominięciem tego, co dałem w jednotomowym romansie — czy też wchłonąć rzecz dawną, a napisać jednolitą, prostą powieść, obejmującą życie chłopa, pozostające w łączności z porami roku. Trudna była decyzja, ale wreszcie postanowiłem, aby uniknąć możliwych powtarzać, napisać od nowa wszystko.

    https://pl.wikisource.org/wiki/Władysław_St._Reymont._Próba_charakterystyki/I

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s