Ta niesamowita lady Di

John_Travolta_and_Princess_Diana.jpg

The Princess of Wales and John Travolta dancing at the White House, November 1985

___

Nigdy nie byłem fanem księżnej Diany (nie mówiąc już o Karolu…), ale pisząc ostatnie notki zacząłem co rusz potykać się o nazwiska kolejnych jej przodków – oto ich selekcja:

Przede wszystkim Spencerowie (i Churchillowie): „Hereditary titles held by the Spencers include the dukedom of Marlborough, the earldoms of Sunderland and Spencer, and the Churchill viscountcy.”

Jej prababką była Margaret Baring z bankierskiego superklanu (który został zdetronizowany dopiero przez Rotszyldów): „a member of the German-British Baring family of bankers and the daughter of Edward Baring, 1st Baron Revelstoke.”

Jakby tego było mało, jej praszczurem był sam Ludwik de Geer, „władca” Szwecji…

a także Aleksander Gordon, praszczur owego Henryka** o którym była wczoraj mowa!! oraz Henryk Fitzroy, pierwszy książę Grafton ***

Ufff… to robi naprawdę wielkie wrażenie, aż trudno nie zadać pytania – kto tu się właściwie wżenił?

PS. Uzupełnienie/uaktualnienie:

http://boson.szkolanawigatorow.pl/straszliwa-walka-o-najbogatsza-reke-w-rzplitej-czyli-ta-niesamowita-lady-di

___

**) Jego potomkiem jest Charles Gordon-Lennox, Earl of March and Kinrara

***) Jego potomek w 1839 poślubił Hannah, córkę Natana Mayera Rothschilda.

Reklamy

Jak wywołano drugą polską wojnę domową

Hieronim Holsten był rajtarem i po podpisaniu pokoju oliwskiego w 1660 wylądował wraz z regimentem (= pułkiem) Lubomirskiego na Dzikich Polach. Warto tu przytoczyć jego impresję:

Gdy chodzi o zwierzynę, jest tu w wielkiej obfitości – zające, głuszce, jarząbki, kuropatwy, przepiórki i temu podobne. Są tak tłuste, że ledwie to biega lub fruwa – tak iż można je łowić biczem z koni.

Rajtarski regiment Lubomirskiego liczył około 1000 koni, a jego oberszterem (= pułkownikiem) był Stefan baron de Oedt. Były tam jeszcze trzy inne regimenty rajtarów, w tym jeden, ten Zamoyskiego, dowodzony przez Patryka Gordona zwanego Stalowa Ręka oraz ów kanclerza wielkiego koronnego, dowodzony przez krewnego owego Patryka, lorda Henryka Gordona. Lord Henryk (Earl of Aboyne) był czwartym synem samego Jerzego drugiego markiza Huntly** a został dziadkiem Izabeli Elżbiety, żony Kazimierza Czartoryskiego… ale do tego wątku wrócę w następnej notce.

Holsten brał udział w bitwach pod Lubarem („Kozacy zostali wtedy straszliwie pobici i na całym polu pełno było ciał trzepoczących jak wróble.„), pod Słobodyszczami i pod Cudnowem, gdzie dostał się do rosyjskiej niewoli, przy czym po raz kolejny opisuje, tym razem na własnym przykładzie, specjalne, dobre traktowanie się przez Niemców z „obu stron frontu”. Wreszcie, po zakończeniu wojny z Rosją uwolniony Hieronim opisuje fazę przygotowawczą drugiej polskiej wojny domowej, zwanej rokoszem Lubomirskiego. Owa faza to konfederacje żołnierskie utworzone pierwotnie z powodu niezapłaconego żołdu, wpierw ta litewska, zwana Związkiem Braterskim, a potem owa koronna zwana Związkiem Święconym:

„Związek ulegał wpływom antyfrancuskich przeciwników reform stronnictwa królewskiego, które chciało przeforsować ograniczenie liberum veto i dokonać elekcji vivente rege (za życia Jana Kazimierza). Duże wpływy miał w niezadowolonym wojsku główny opozycjonista marszałek wielki koronny i hetman polny koronny Jerzy Sebastian Lubomirski. Konfederacja przekształciła się w ruch polityczny w obronie praw i swobód szlacheckich (złotej wolności), czego wyrazem były instrukcje dla swoich posłów wydane przez konfederatów na kole w Kielcach w dniu 6 lutego 1662 r. Oprócz nastawienia antydworskiego dochodziły w niej do głosu nastroje antymagnackie, czego przejawem były żądania zniesienia dożywotności urzędów hetmańskich i kanclerskich. Stronnictwu królewskiemu udało się zawiązać słabą kontrkonfederację wojskową pod nazwą Związek Pobożny. Przystąpili do niej prawie wyłącznie żołnierze służący w dywizji Stefana Czarnieckiego.”

Nawet taki prosty zabijaka, jakim był Hieronim, wiedział co w trawie piszczy: „Hetman wielki Potocki i Czarniecki trzymali z królem, natomiast hetman polny Lubomirski był potajemnie z nami, gdyż myślał, że dzięki tej sprawie uzyska tron królewski.” Nie znał jednak wszystkich kulis, np. szantażu wobec generała regimentów niemieckich Korfa, który chętny był abdankowaniu oddziałów, ale wybili mu to z głowy agenci Lubomirskiego, Piestrzecki i Wojakowski. Ani też ponurych okoliczności zamordowania hetmana polnego Wincentego Gosiewskiego i marszałka Związku Braterskiego, Kazimierza Żeromskiego: „Został aresztowany i zamordowany z inicjatywy Konstantego Kotowskiego, wicemarszałka litewskich związków wojskowych, który podejrzewał go o konszachty z hetmanem polnym litewskim Wincentym Gosiewskim.”

Latem 1662 Kotowski natrafił na poszlaki wskazujące na kontakty Żeromskiego z hetmanem Gosiewskim, który z polecenia króla dążył do rozbicia związku. Swoje podejrzenia wyjawił Janowi Świderskiemu przewodniczącemu konfederacji w Koronie, podejrzewając zdradę. Zorganizował on zjazd w Wołpie w powiecie wołkowyskim na dzień 20 listopada. W czasie zjazdu ujawnił częściowo zaszyfrowane listy Gosiewskiego do Paca, które wskazywały na próbę rozbicia konfederacji przez Gosiewskiego i Żeromskiego przy użyciu Kozaków lub Tatarów Krymskich i rokowania z carem. Ustalono, że obydwu podejrzanych należy pojmać i przesłuchać. Do pojmania obydwu oskarżonych Kotowski wysłał 25 listopada do Wilna podjazd liczący 500 ludzi pod dowództwem Bohdana Chlewińskiego i Jana Nowoszyńskiego, z rozkazem zgładzenia podejrzanych. Oddział Nowoszyńskiego uprowadził rannego Żeromskiego i w folwarku Dubny koło Wołpy rozsiekał szablami, a następnie uprowadzono Gosiewskiego i 29 listopada rozstrzelano go pod miasteczkiem Ostryna po drodze do Wołpy.

Pomimo szeroko prowadzonej akcji wyjaśniającej prowadzonej przez Kotowskiego zamach ten zniechęcił szlachtę do związku – 2 grudnia w obozie pod Olitą Kotowski wydał manifest wyjaśniający przyczyny zajścia, wysłał także listy do senatorów i dygnitarzy, spotykając się z ogólnym potępieniem. Sesja związku 18 grudnia w Olicie pokazała słabość związku, co wykorzystał Michał Kazimierz Pac, oboźny litewski, rozbijając związek. W kwietniu 1663 w Szadowie Pac ujął przywódców związku i uwięził w lochach zamku w Kiejdanach.

Konstanty Kotowski był jednym z zamachowców, którzy porwali i zamordowali Wincentego Gosiewskiego, hetmana polnego litewskiego. Gosiewski zamordowany został 29 listopada 1662 pod Ostryną, zamachowcy zaś ujęci i uwięzieni. Amnestia dla uczestników związku nie objęła uczestników zamachu na Gosiewskiego. W trakcie przesłuchań w Upicie i Rosieniach wymuszono na nich zeznania o współdziałaniu z Austrią. Pac poruszał się po Litwie wraz z więźniami, nie mając zaufania do załóg zamków litewskich, które skłonne były uwolnić więźniów. W końcu maja Kotowskiego uwięziono na zamku w Tykocinie, później na zamku w Malborku. Zgładzony został 3 stycznia 1665 w czasie Sejmu na warszawskim rynku przed ratuszem w Warszawie. Według diariusza Michała Leona Obuchowicza został torturowany ogniem, ścięty i ćwiartowany po śmierci.”

__

W 1663, po ośmiu latach służby w której doczekał się stopnia chorążego***, Holsten (który był luteraninem) dostał od Lubomirskiego paszport dzięki któremu przez Szczecin, Hamburg i Bremę, wrócił do siebie, „na ojcowiznę”. Miał wtedy raptem 25 lat, a zdołał „odłożyć” 1000 dukatów – dzisiaj to około 200 tysięcy euro, przede wszystkim z grabieży. Tu trzeba przypomnieć, iż ojciec Hieronima zginął w 1644 broniąc swego majątku przed… szwedzkimi rabusiami!

W 1666 na wieść o rokoszu Lubomirskiego Holsten zaczął się zbierać do ponownego wyjazdu do Polski, wszak jak sam napisał: „Lubomirski… zamierzał sam zostać królem polskim… Uważałem, że dobry Lubomirski raczej zrobi ze mnie ministra niż mnie opuści. Potem jednak przyszła wiadomość, że dobry pan zmarł.

CDN

__

**) Przyp.: książę > markiz > hrabia

***) Wtedy to jego oberszterem był sam Stefan Niemirycz…

„Dobry przyjaciel Niemców…”

Wspomnienia niemieckiego najemnika, Hieronima Holstena, są nie tylko źródłem bardzo ciekawych informacji, ale pisane bardzo „barwnym” językiem dostarczają wiele innych atrakcji – oto kilka przykładów.

Po zajęciu Krakowa przez Szwedów:

Urządziliśmy się tutaj, byliśmy weseli i w dobrych humorach. Mieliśmy wtedy dość pieniędzy, polskie kobiety były wytworne, delikatne i piękne, podobała nam się polska muzyka. Słowem, było to życie o jakim można marzyć.

Po złapaniu go pod Krakowem przez oddział Lubomirskiego:

Nasi hajducy zarabiali niekiedy na nas kilka dzbanów piwa, gdy pokazywali nas okolicznym mieszczanom i chłopom. Niektórzy z dalszych stron nie wiedzieli, jakimi bestiami mogą być Szwedzi, inni znali nas niestety za dobrze, ponieważ niektórzy z nas bywali aż nazbyt często – na swoje nieszczęście – w ich domach. Wykrzywialiśmy wówczas chętnie gęby i zmieniali mowę lub naklejaliśmy plaster na oczy, by któregoś nie rozpoznali.

Po odpowiednim „zmiękczeniu” Hieronima w kazamatach w Wiśniczu, został on przekonany do zaciągu do kompani przybocznej Lubomirskiego:

Byliśmy teraz bardzo źle umundurowani, mieliśmy za to nadmiar wolności… W sumie najlepszym żołnierzem był wtedy ten, który umiał najlepiej kraść. W ten sposób nie zapomnieliśmy szwedzkich obyczajów i śląskich dróg.

Zaraz potem nasz Hieronim ruszył na Rakoczego, ale pod Leskiem spotkała go przykra przygoda, gdy chłopi wzięli ich za Szwedów:

Słońce jeszcze nie zaszło, patrzymy, a tu z pól zleciało się ponad 100 ludzi z kosami, spisami i drągami i zaczęli przeraźliwie krzyczeć: „sabito, pohanski syn, skurfessin”, co znaczy: zabijajcie łobuzów przeklętych i skurwysynów!

Holsten przypomina tu o wielkiej a często zapominanej roli chłopów w Potopie. Ich wielkim, pierwszym przywódcą był „Krzysztof Żegocki herbu Jastrzębiec (ur. 1618 w Rostarzewie, zm. 11 sierpnia 1673 w Gościeszynie) – partyzant z czasów potopu szwedzkiego, przed 1649 starosta babimojski, marszałek Trybunału Głównego Koronnego w 1660 roku, wojewoda inowrocławski 1666–1669. Nazywany pierwszym partyzantem Rzeczypospolitej, był jednym z pierwszych i najaktywniejszych wodzów polskiej partyzantki w okresie potopu szwedzkiego. Atakował najeźdźców z bazy znajdującej się na Śląsku, później zaś dołączył do oddziałów Stefana Czarnieckiego. Po zakończeniu wojny rozpoczął karierę parlamentarną, a w 1669 roku przyjął święcenia kapłańskie i został biskupem chełmskim (30 stycznia 1670–1673). …

4 października zdobył silnie obsadzony gród kościański (bitwa pod Kościanem), wybijając załogę szwedzką, następnie rozbił oddział landgrafa heskíego Fryderyka Hessen Eschweg, szwagra Karola Gustawa i zbiegł na Śląsk, gdzie przebywał prawdopodobnie do końca 1655 roku.

(…Oddział Żegockiego zaatakował miasto 4 października, całkowicie zaskakując liczniejszych i lepiej uzbrojonych żołnierzy szwedzkich. Nie bez znaczenia był fakt, że oddziałowi Żegoty w znacznym stopniu pomogli mieszkańcy Kościana. Garnizon szwedzki został wycięty niemal w całości. W tym czasie nieświadomy zaszłych wypadków zmierzał do Kościana książę Ludwik de Nassau, który na czele 100 żołnierzy eskortował z Poznania wozy skarbowe. Gdy Żegocki dowiedział się o nim, postanowił urządzić zasadzkę.

Oddział szwedzki dotarł do bram miasta tuż przed zachodem słońca. Ponieważ Żegocki ustawił na warcie jednego ze swoich ludzi przebranego w szwedzki mundur, landgraf i jego podkomendni nie podejrzewali, że w pobliżu znajdują się ukryci Polacy. Gdy idący na czele swego oddziału Ludwik de Nassau zbliżył się do przebranego wartownika, ten niespodziewanie go zaatakował, a od tyłu rzucili się ukryci w okolicznych budynkach polscy partyzanci. Szwedzi zostali całkowicie zaskoczeni, ponadto z powodu licznych wozów, które uprzednio eskortowali, nie mogli skutecznie rozwinąć się do walki. Z tego powodu musieli zostawić ciało śmiertelnie rannego landgrafa i wycofać się przed Kościan. Tam górę wzięło lepsze uzbrojenie i wyszkolenie żołnierzy szwedzkich, którzy zepchnęli Polaków z powrotem do miasta. Odzyskanie Kościana było jednak niemożliwe i pozbawieni swego dowódcy żołnierze szwedzcy wrócili do Poznania. Ponadto w ręce żołnierzy Żegockiego wpadło 40 wozów szwedzkich załadowanych obfitym łupem, pochodzącym głównie ze zrabowanych kościołów.

Bitwa ta była pierwszym poważnym sukcesem, jaki odniósł nieregularny oddział partyzancki w walce z okupującymi Polskę Szwedami. Sukces ten w znacznym stopniu przyczynił się do tego, że za przykładem Żegockiego poszło wkrótce wielu dowódców i kraj miał być wkrótce pełen podobnych oddziałów partyzanckich. Także Szwedzi od tego momentu przestali czuć się już tak bezpiecznie i zaczęli przemieszczać się w większych grupach z zachowaniem większej niż dotąd czujności.

Kościan zapłacił za to wysoką cenę – po odejściu partyzantów Szwedzi wrócili. Wymordowali większość mieszkańców, miasto złupili i spalili. Nigdy nie powróciło ono do dawnej świetności. …)

Sukces Krzysztofa Żegockiego stanowił dla Szwedów dotkliwy cios, a sam Żegocki otrzymał od króla nominację na pułkownika. 16 listopada otrzymał polecenie udania się z odsieczą klasztorowi jasnogórskiemu. Według wielu badaczy groźba ataku Żegockiego zmusiła Szwedów do odstąpienia od oblężenia Jasnej Góry.”

Z polecenia samego Karola Gustawa bezpośredniej zemsty na Żegockim za śmierć owego szwagra miał dokonać niejaki Wrzesowicz, Jan hrabia Wrzesowicz. Ten czeski łajdak był jedną z najciemniejszych postaci Potopu – na szczęście swego zadania nie wykonał, za to los go spotkał taki:

„Latem 1656 roku Wrzesowicz otrzymał rozkaz udania się na czele oddziału szwedzko-niemieckiego (Brandenburczycy i Sasi) w sile ok. 800–2000 ludzi na odsiecz oblężonemu przez Polaków Kaliszowi. W trakcie tej wyprawy, 28 sierpnia lub 10 września, w nocnej bitwie pod Lubrzem oddział Wrzesowicza został niespodziewanie zaatakowany przez oddział dowodzony przez płk. Andrzeja Grudzińskiego. Obóz został złupiony, a żołnierze Wrzesowicza ponieśli wysokie straty i ulegli rozproszeniu. Sam Jan Wejhard Wrzesowicz został zabity przez okolicznych chłopów podczas próby ucieczki z pola bitwy.

A wracając do naszego Holstena, to w służbie u Lubomirskiego było mu znakomicie, jak sam napisał: „Dobry przyjaciel Niemców Lubomirski… ponieważ Lubomirski najbardziej lubi nas Niemców… Lubomirski nikogo bardziej nie żałował niż swego niemieckiego regimentu, nazywał nas zawsze swoimi własnymi dziećmi.”

Więcej o tym już niebawem.

CDN

Potop i żydowska kolaboracja

Sandomierz_zamek_1656.jpg

Fragment sztychu Erika Dahlbergha ukazujący wysadzenie przez Szwedów zamku w Sandomierzu.

__

W 1980 PAX wydał Przygody wojenne 1655-1666 Hieronima Holstena, na podstawie pierwszego wydania niemieckiego z 1971. Są to wspomnienia dziarskiego wojaka, których rękopis „odkryto” w 1969, w hamburskim archiwum. Jest to niesamowita i zupełnie wyjątkowa lektura do której wszystkich zachęcam – teraz nawiążę do tylko paru tam wątków, ale jeszcze będę musiał do niej wrócić.

Swoją żołnierską przygodę rozpoczął Hieronim, tak jak przesławny Patryk Gordon, w 1655 pod szwedzkimi chorągwiami. Wziął udział w bitwie pod Ujściem, a potem w zajęciu Krakowa. 2 XI 1655 jego regiment był już w Sandomierzu, po raz pierwszy, by wiosną 1656 znowu tam się pojawić. 2 IV oglądał wysadzenie zamku sandomierskiego (patrz wyżej) wraz z kilkuset polskich chłopów i czeladzi:

W czasie Potopu szwedzkiego zamek i miasto zostały 13 października 1655 roku zajęte przez wojska szwedzkie pod dowództwem gen. Roberta Douglasa. 1 lutego 1656 roku Stefan Czarniecki odbił miasto, ale nie zdołał zająć zamku. W związku z atakami wojsk Czarnieckiego i hetmana Jerzego Lubomirskiego szwedzka załoga zamku z komendantem płk. Sinclerem otrzymała od przebywającego w pobliżu króla Szwecji Karola X Gustawa rozkaz ewakuacji i wysadzenia zamku. Zniszczenie zamku przygotował Gabriel Anastazy, który zgromadził trzysta cetnarów [= 300 x 50 kg] prochu, które eksplodowały w momencie wtargnięcia do środka oblegających. Zginęło wówczas około kilkuset chłopów i czeladzi, którzy jako pierwsi wtargnęli do opuszczonego przez Szwedów zamku. Ocalało wówczas jedynie skrzydło zachodnie, które jest jedyną pozostałością dawnej warowni.”

Jak wiadomo, w niszczeniu za sobą wszystkiego barbaria szwedzka prześcignęła wówczas samego Hitlera, który przecież miał do dyspozycji o wiele więcej „cetnarów prochu”… Z kolei nasz Hieronim napisał: „Tego samego dnia [tj. 2 kwietnia] Polacy wycięli ze złości w miasteczku ponad 600 Żydów, ponieważ okazali się przyjaciółmi Szwedów.” Z polskiej wiki nic się o tym nie dowiemy, wszak historia Sandomierza jest akurat tam potraktowana wyjątkowo po macoszemu.

Ciekawie o tym pisze dr Sikora: „Niestety żydowskie donosicielstwo, a nawet szpiegostwo na rzecz Szwedów nie były incydentalne. Skala tego zjawiska była tak duża, że zmusiła króla Jana Kazimierza do reakcji. Przy czym starał się on, by jego działania nie uderzały we wszystkich Żydów, lecz tylko w tych, którzy na to zasłużyli. Dowodzi tego uniwersał, który ogłoszono w Łańcucie 26 stycznia 1656 roku. W nim to monarcha informuje i nakazuje:

Aczkolwiek wydany jest z kancelaryi naszej uniwersał, aby Żydzi pod ten czas
z rezydencyi i miejsc swych nie wyjeżdżali, a to dla uchronienia się od szpiegów i żeby do nieprzyjaciela nie były wiadomości donoszone, aby jednak pod tym pretekstem
i niewinnych Żydów, którzy dla prywatnych swoich potrzeb od miejsca do miejsca przejeżdżać się muszą, nie trudniono i nie prześladowano, deklarujemy tym to uniwersałem naszym, iż który Żyd za attestacyą [potwierdzeniem] urzędu miejskiego bądź też i grodzkiego, albo jeżeliby we wsi był, za attestacyą szlachcica bądź urzędnika tego miejsca, tak jadąc jak i wracając się, ma być wolno przepuszczony, ani
na zdrowiu ni substancyi [majątku] nie ciążony […]

Bywało, że Żydzi z orężem w dłoni, u boku Szwedów występowali przeciw Polakom. Na dobre im to nie wychodziło. 4 października 1656 roku pod Łęczycą stanęła armia, którą dowodził sam król Jan Kazimierz Waza. Chcąc zdobyć to miasto:

„[…] nie bawiąc [zwlekając] ochotnikowi i piechotom [polskim] do szturmu pójść kazano, którzy najpierwej w klasztor panieński murom przyległy, (w którym Żydzi, mniszki wypędziwszy zawarli byli i do miasta przystępu bronili) wpadłszy, tak Żydów jako i kogokolwiek z orężem zastali wycięli, a potym miasto opanowali i one spalili, piechotę szwedzką z komunikiem [kawalerią] i komendantem do zamku zapędziwszy […]

Więcej o żydowskiej kolaboracji w Krakowie można się dowiedzieć z innego artykułu Radosława Sikory. Za to wirtualny sztetl nie omieszkał zamieścić historii Sandomierza wraz z takimi fragmentami:

„W 1571 r. miały miejsce w Sandomierzu wystąpienia antyżydowskie. W 1589 r., na prośbę władz miejskich, król Zygmunt III Waza ograniczył liczbę tutejszych domów żydowskich do 11 (mogli zamieszkiwać tylko przy jednej ulicy). Prawo to nie było jednak przestrzegane. …

W 1656 r. wojska Stefana Czarnieckiego, za  domniemaną współpracę ze Szwedami, wymordowały dużą grupę Żydów sandomierskich. Według różnych źródeł w czasie tzw. potopu szwedzkiego miało tutaj zginąć od 23 do ponad 600 osób wyznania mojżeszowego. Następnie król Jan Kazimierz nadał wszystkie nieruchomości Żydów w Sandomierzu władzom miejskim. Jednak już w 1658 r. król zezwolił Żydom na odbudowę swojej dzielnicy w tym mieście.”

CDN

Kowalski z Kowala i Bursztynowa Autostrada

Kościół_parafialny_p.w._św_Urszuli_w_Kowalu_-_01.jpg

Kościół św. Urszuli

***

Miałem dziś złożyć raport z pierwszego wojażu tego lata, ale niestety zmogła mnie choroba i mogę tylko opisać to co planowałem zobaczyć jadąc na południe Bursztynową Autostradą. Może się uda w przyszłym roku, a tymczasem gwoli nie zapomnienia…

Przede wszystkim chodziło mi o Włocławek, który należy do najstarszych miast w Polsce. „Około X wieku p.n.e. istniała tu osada kultury łużyckiej, natomiast w okresie późniejszym, około V wieku p.n.e., na terenie obecnego Włocławka funkcjonowała osada kultury pomorskiej. Otwarta osada wczesnośredniowieczna powstała w IX wieku n.e., nieopodal ujścia Zgłowiączki do Wisły. Zajmowano się w niej obróbką brązu, wytopem żelaza, hodowlą, rolnictwem, myślistwem i rybołówstwem, obecne były kontakty handlowe. Nie później niż w pierwszej połowie XI wieku powstał gród obronny, chroniony przez dwie rzeki, fosę i wał drewniano-ziemny. Powstanie grodu książęcego sprzyjało osadnictwu, rosło znaczenie Włocławka. W okresie panowania Bolesława Chrobrego był to ważny gród obok Poznania i Gniezna dla ówczesnego państwa, ponieważ wspierał on króla wojskami w ogromnej liczbie jak na ówczesne czasy (rzekomo „800 pancernych i 2000 tarczowników”).

Od 1123 miasto jest stolicą biskupstwa kujawskiego.

Zdaniem większości historyków opisujących okoliczności pierwszej lokacji, w połowie XIII wieku w najstarszej części dzisiejszego Włocławka funkcjonowały dwa miasta – miasto katedralne (dawny gród książęcy, zlokalizowany w okolicy dzisiejszego pałacu biskupiego) i miasto niemieckie („przez ludność napływową niemiecką na podgrodziu położone, zwane tak dlatego, że składało się z ludności napływowej niemieckiej”, powstałe „poprzez przywołanie zagranicznych osadników”).

Katedra_p.w._Wniebowzięcia_NMP_we_Włocławku3_N._Chylińska.jpg

Katedra p.w. Wniebowzięcia NMP, XIV/XV, XVI-XVII, 1891 Włocławek: Znajdują się tu najstarsze witraże w kościele katolickim w Polsce (z 1360 roku), nagrobek bpa Piotra z Bnina, wykonany przez Wita Stwosza, a także liczne cenne rzeźby i malowidła, do powstania których przyczynili się tacy artyści jak np. Jan Florentczyk czy Juan Correa de Vivar.

W 1255 książę kujawski Kazimierz I lokował tu miasto na prawie chełmińskim (odmiana prawa magdeburskiego), ale historycy przypuszczają, że Włocławek mógł uzyskać prawa miejskie znacznie wcześniej. Powiązanie miasta z katolicyzmem uformowało jego los na wiele wieków i kierunek jego rozwoju został uzależniony od decyzji biskupów, którzy wkrótce także przejęli na własność „niemieckie miasto”. Biskupi włocławscy byli bardzo zamożni, między innymi w XIV wieku wśród ich własności można wymienić wieś Łódź, która w późniejszym okresie rozwinie się jako jedno z największych miast Polski. Włocławek rywalizował gospodarczo z ówczesnym krzyżackim Toruniem. W latach 1308–1332, 1392 i 1431 miasto było pustoszone przez najazdy krzyżackie tak, że w 1339 trzeba było powtórnie lokować miasto na prawie chełmińskim. Podczas barbarzyńskich najazdów Krzyżacy nie oszczędzili Katedry niszcząc ją w 1329 roku. Ostatni najazd Krzyżaków miał miejsce w 1431 roku. Po Pokoju toruńskim w 1466 roku nastąpił najintensywniejszy rozwój miasta. Odbywały się w nim również szlacheckie sądy ziemskie. Zdaniem niektórych historyków, pod koniec XV wieku we Włocławku pobierał nauki Mikołaj Kopernik. Nauczycielem tego wielkiego astronoma, wówczas jeszcze młodzieńca, mógł być kanonik włocławski Mikołaj Wodka z Kwidzyna, dr medycyny zajmujący się również astronomią i astrologią, jeden z domniemanych konstruktorów zegara słonecznego, znajdującego się na katedrze włocławskiej. Włocławek był dużym ośrodkiem handlu zbożem w I Rzeczypospolitej. W 1520 r. powstała tu królewska komora celna przy porcie. W 1569 biskup Stanisław Karnkowski założył we Włocławku seminarium duchowne, które funkcjonuje do dzisiaj. Mieszczanie włocławscy posiadali własną flotyllę wiślaną, obsługującą spław towarów. W 1598 w mieście było 27 spichlerzy. Włocławek już w XVI wieku posiadał drewniane wodociągi, co dobitnie świadczy o zamożności miasta. W 1619 r. wybudowano dla seminarium nowy piętrowy budynek. Miasto zniszczone zostało przez pożar w 1620 roku (po pożarze komorę celną przeniesiono do Nieszawy), a w 1623 roku miała miejsce w nim epidemia.

Kres świetności przyniósł potop szwedzki, gdy w 1657 miasto zostało doszczętnie spalone przez Szwedów, a liczba ludności spadła do 1000 osób. W 1708 roku epidemia zabiła kilkuset mieszkańców. Po II rozbiorze Polski, od kwietnia 1793 do połowy listopada 1806 Włocławek podlegał administracji zaboru pruskiego, w ramach Prus Południowych. …

Wojska niemieckie zajęły miasto 14 września 1939 roku. Tego dnia rozpoczął się we Włocławku okres okupacji hitlerowskiej, który trwał aż do wyparcia Niemców przez czerwonoarmistów 20 stycznia 1945 roku. Niemcy przemianowali Włocławek na Leslau, tę nieoficjalną niemiecką nazwę, narzuconą zaraz po wkroczeniu okupanta, zatwierdzono oficjalnie 21 maja 1941 roku jako Leslau an der Weichsel. Administracyjnie miasto zostało włączone do Rzeszy, w granice szeroko pojętej Wielkopolski, zwanej przez władze okupacyjne Krajem Warty (Wartheland). Komisarzem Leslau mianowano Hansa Cramera, byłego burmistrza Dachau. Po ponad dwóch latach sprawowania władzy nad ludnością Włocławka Cramer został przeniesiony do Kowna, 15 stycznia 1942 roku jego obowiązki we Włocławku przejął Oskar Schulz.

Od pierwszych dni hitlerowcy prowadzili brutalną politykę wyniszczającą miejscową ludność. Oprócz mordów na Żydach doliczono się również od 700 do 1000 ofiar wśród Polaków, którzy nie byli Żydami. Liczby te obejmują tylko morderstwa hitlerowskie dobrze znane historykom na obecnym etapie badań, w chwili obecnej nie da się oszacować całości ogromu zbrodni, jakich Niemcy dopuścili się na mieszkańcach Włocławka. Niemcy szybko i bezwzględnie przystąpili do rozprawy z polską inteligencją, pierwsze aresztowania wśród tzw. warstwy przywódczej miały miejsce we wrześniu. W drugiej połowie października oraz w listopadzie aresztowano 34 księży i 24 kleryków, biskupa Michała Kozala oraz nauczycieli z terenu miasta i powiatu, a także wiele innych osób zasłużonych dla lokalnej społeczności. Przesłuchiwania były połączone z torturami. Około 200 aresztantów wywieziono do obozów pracy w okolicach Królewca, gdzie wkrótce większość zamordowano. Wywożono również do innych obozów. Wielu spośród aresztowanych (co najmniej sto kilkadziesiąt osób) zamordowano na miejscu, we Włocławku. Wśród inteligencji aresztowań uniknęła część kobiet (nauczycielki), niektóre osoby zwalniano z aresztu, niektóre wydalano do Generalnego Gubernatorstwa. Co najmniej kilkadziesiąt osób zamordowano podczas likwidacji biednej dzielnicy Grzywno, przy czym liczba ta może być znacznie wyższa. Po spaleniu ruder i lepianek Grzywna wielu mieszkańców pozostało bez dachu nad głową i musiało szukać schronienia gdzie indziej, więcej niż 1000 osób wysiedlono stamtąd do GG. Wielu włocławian zaangażowało się w działalność konspiracyjną, pod tym zarzutem aresztowano około 400 osób, niezależnie od treści zasądzonych wyroków większość z tych niezwykle odważnych ludzi poniosło śmierć.”

__

Raptem 14 km na południe od Włocławka leży Kowal: „Udokumentowane dzieje Kowala sięgają początków XII w. i związane są z wieloma faktami z historii Kujaw wschodnich. Nazwa miasta prawdopodobnie pochodzi od warownego grodu zwanego Kowale, wokół którego była rzemieślnicza osada kowali. Co do daty powstania tegoż grodu nie zachowały się źródła pisane, które ten fakt mogłyby udokumentować. Należy domniemywać, iż nastąpiło to w początkach tworzenia się polskiej państwowości. Osadnictwu na tym terenie sprzyjały warunki geograficzne i obronne. Na wyspie dużego, nieistniejącego już jeziora, nazywanego ówcześnie Krzewiata, znajdował się zapewne warowny gród wraz z podgrodziem.

Pierwsza wzmianka o Kowalu datowana jest na 20 stycznia 1185 r. Wtedy to książę mazowiecki Leszek, syn Bolesława Kędzierzawego, nadał kanonikom włocławskim kościół i całą osadę Kowale. Historia ziemi kowalskiej nierozerwalnie związana była z funkcjonującymi w Kowalu kościołami. W dokumentach z początku XIV w. wśród parafii diecezji włocławskiej wymienia się ośrodki parafialne w Białotarsku, Grabkowie, Kłóbce i Kowalu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że miejscowości te były parafiami o wiele wcześniej. W początkach XVII w. na skutek nowych podziałów dekanatów, Kowal stał się ośrodkiem władzy kościelnej dla wyżej wymienionych parafii. Stan ten utrzymał się do końca XVIII stulecia.

W 1262 r. Kazimierz I kujawski (ur. ok. 1211, zm. 14 grudnia 1267) podpisał szereg znaczących dla późniejszego rozwoju Kowala dokumentów. Książę traktował gród jako jedną z wielu swoich rezydencji. Jednak data uzyskania praw miejskich przez Kowal nie jest znana. Możliwe, że już za jego panowania wieś przeniesiona została na prawo niemieckie, bowiem w kilka lat po jego śmierci występuje Jan, sołtys kowalski. Jan Długosz w Kronikach podaje, że w 1327 Kowal był grodem. Natomiast w dokumentach Władysława Łokietka z lat 1296–1327 widnieje informacja, że pierwszy kasztelan w Kowalu pojawił się w 1314. Miejscowość była usytuowana przy ważnym trakcie drogowym o znaczeniu państwowo-handlowym. Gród czy dwór był zapewne już w połowie XIII w. ośrodkiem zarządu dóbr książęcych i najprawdopodobniej dużym osiedlem targowym. Posiadał zapewne, jak wzmiankują źródła XIV-wieczne, komorę celną, dobrze funkcjonujący średniowieczny kościół oraz odbywające się tam regularnie targi i jarmarki. Wyżej wymienione sugestie z tego okresu zaświadczają, że Kowal był ośrodkiem miejskim przedlokacyjnym. Wiadomym jest, że stać się to miało przed 1370 r. Zdarzenie to łączy się z osobą Kazimierza Wielkiego. Nie budzącym wątpliwości faktem jest to, iż Kowal w latach 80. XIV w. był ośrodkiem miejskim. Ówczesny kronikarz Janko z Czarnkowa określa go mianem „oppidum” [miasto], opisując przy tej okazji zajęcie Kujaw brzeskich przez wojska mazowieckie w 1383 r., jak też walki księcia płockiego Siemowita IV w 1384 r.

Znaczącym faktem z tego okresu może być data 30 kwietnia (lub 3 kwietnia według innych źródeł) 1310 r., kiedy w Kowalu (prawdopodobnie) urodził się przyszły król Polski – Kazimierz Wielki. Na uwagę zasługuje także znaczny rozwój na omawianym terenie osadnictwa charakteryzującego się nowymi systemami upraw rolnych oraz wprowadzeniem elementów samorządności w postaci powołania urzędu sołtysa.

Podczas dwukrotnych najazdów Krzyżaków w 1327 i 1331 r. gród i okolice zostały splądrowane, a później zburzony zamek oraz spalona część miasta. Rezultatem tych poczynań było ustanowienie w Kowalu krzyżackiej komturii. W wyniku postanowień pokoju kaliskiego w 1343 r. Kowal powrócił do Polski. Z inicjatywy Kazimierza Wielkiego gród odbudowano i wzmocniono zamek, co spowodowało nadanie znaczącemu już na Kujawach grodowi w 1339 r. praw miejskich na prawie magdeburskim. W 1387 r. na kilka lat zamek przeszedł we władanie Abrahama Sochy – wojewody płockiego. Król Władysław II Jagiełło w 1420 r. na kowalskim zamku przyjął posłów czeskich, którzy proponowali mu przyjęcie korony. Tenże władca w 1428 r. uwolnił mieszkańców Kowala od opłaty cła targowego podczas sprzedaży wywożonych towarów i produktów z ziemi kujawskiej, łęczyckiej i sieradzkiej. Później, w 1432 r., rozciągnął także ten przepis o zwolnienie od składania powinności w naturze dla zamku.

W królestwie zjednoczonym przez ostatnich Piastów kowalskie ziemie znalazły się w strefie przygranicznej. Ich znaczenie wzrosło z tytułu wytyczenia traktu warszawskiego przez: Patrowo, Baruchowo, Świątkowice, Rakutowo, Kowal, Gołaszewo i Brześć Kujawski. Ponadto istniał także do niego szlak poprzeczny z „Wielkopolski ku Wiśle”, przebiegający przez: Kowal, Wolę Nakonowską, Kuźnice, Lubraniec ku Wielkopolsce. Oprócz nich funkcjonowało jeszcze kilka innych lokalnych traktów, które umożliwiały przemieszczanie się ludności, przemarsz wojsk oraz prowadzenie handlu. Ponowną relokację miasta – na prawie chełmińskim – ustanowił król Zygmunt I Stary w 1519 r., co łączyło się także z przywilejami do prowadzenia jarmarków. Natomiast Zygmunt III Waza [Wielki] w latach 1593 i 1613 zezwolił miastu na utworzenie konfraterni [bractwu] literackiej z prawem wytwarzania i sprzedawania wódek oraz piwa.

Ówczesny Kowal należał do bardziej znaczących miast województwa brzeskokujawskiego. Był siedzibą starostów grodzkich, którzy sprawowali władzę administracyjną i sądowniczą (sądownictwo ziemskie i grodzkie) na terenie powiatu kowalskiego. Ostrożne szacunki mówią, iż liczył on ponad 1400 mieszkańców, którzy zamieszkiwali w ok. 240 domostwach.

W wyniku przemarszu wojsk, w czasie potopu szwedzkiego w latach 1655–1660, walk Stefana Czarnieckiego o wyzwolenie Kujaw i Mazowsza, działań militarnych prowadzonych w czasie wojny północnej w latach 1700–1721 oraz panującej w tym czasie zarazy liczba domów i mieszkańców Kowala zmniejszyła się prawie o połowę. Po zakończeniu wojny szwedzkiej w drugiej połowie XVII w. w mieście pozostało jedynie ok. 30 domów.

W 1771 r. ziemie kujawsko-brzeskie zostały opanowane przez konfederatów barskich, których postawa oraz działania powstańcze szczególnie mocny wpływ miały wśród miejscowej szlachty, do której zaliczyć przede wszystkim należy rodziny Kretkowskich, Głębockich i Szadokierskich. Po wyparciu polskich oddziałów z Kujaw w grudniu 1771 r. na miejscową ludność nałożono kontrybucję, zarządzono rekwizycję pogłowia (bydła i trzody) oraz drastycznie podniesiono podatki.

Utworzenie w Kowalu urzędu starosty, którego siedzibą był kowalski zamek, spowodowało przejęcie we władanie: Grodztwa-Kowal z wójtostwem i osadą Warząchewka, młyna Diabełek, dóbr Łagiewniki, Rembów i rozległych obszarów Duninowa, z których w XVIII w. utworzono oddzielne starostwo i nadano je rodzinie Kretkowskich. Wcześniej Kowal z przyległościami był własnością: Bartosza Wezenborga i jego braci, Piotra z Oporowa; rodzin: Oporowskich, Brudzewskich, Kościelickich, Działyńskich, Przyjemskich, Morsztynów, Kretkowskich oraz Wiśniowieckich rezydujących we wsi Łanięta Michała Zboińskiego, Stanisława Dąmbskiego i Michała Sokołowskiego – ostatniego starosty kowalskiego w I Rzeczypospolitej. Za ich władania, szczególnie w pierwszej połowie XVIII w., nastąpił bardzo silny rozwój ekonomiczny i gospodarczy miasta, które promieniowało na bliższą i dalszą okolicę.

Traktat petersburski z początku 1793 r., w wyniku którego nastąpił II rozbiór Polski, spowodował, że w zaborze pruskim znalazły się Kujaw i część ziemi dobrzyńskiej. Rzeczywista okupacja wojskowa Kowala nastąpiła w kwietniu 1793 r., kiedy to na 15 lat doszło do przejęcia władzy przez pruskie władze kamery [urząd administracji] w Piotrkowie Tryb. Po III rozbiorze Polski, Kujawy wschodnie włączono do departamentu poznańskiego. Kowal stał się ośrodkiem domen, czyli ziemskich majątków królewskich. Po 1815 miasto dostało się pod zabór rosyjski. Od 1831 Kowal przestał być stolicą powiatu. Z urzędów administracji ponadregionalnej pozostawiono jedynie sąd okręgowy. Dotychczasowy miejski ustrój Kowala został sprowadzony do gminnego, a po upadku powstania styczniowego miasto zostało włączone do gminy Kowal. Powyższe determinanty związane z utratą niepodległości spowodowały, że z mapy miasta zniknął królewski zamek, kościoły św. Mikołaja, św. Fabiana i Sebastiana oraz św. Ducha i kilka innych budowli. …

Wojska niemieckie wkroczyły do miasta 13 IX 1939 r. od strony Kruszyna z kierunku Lubrańca i Brześcia Kujawskiego. Ich wkroczenie poprzedzone było ostrzałem artylerii lekkiej. Miasto, podobnie jak i całe Kujawy, zostało włączone do Rzeszy. Od pierwszych dni utraty niepodległości nastąpiła germanizacja oraz eksterminacja ludności ze szczególnym uwzględnieniem osób pochodzenia żydowskiego. Z Kowala wywieziono i zabito lub osadzono w obozach koncentracyjnych około 1500 Żydów. Największa ich liczba została deportowana, uwięziona i skazana na śmierć w obozie w Chełmnie nad Nerem. Wysiedlanie rodzin polskich z Kowala rozpoczęły władze niemieckie ze szczególną intensywnością od 1940 r. wywożąc je do Rzeszy, a na ich miejsce osiedlając rodziny pochodzenia niemieckiego z terenów nadbałtyckich, wołyńskich, galicyjskich i czarnomorskich (Besarabia). Wstrząsającym wydarzeniem było aresztowanie w październiku 1944 r. grupy patriotów kowalskich przez miejscową żandarmerię i doprowadzenie ich do włocławskiego Gestapo. Zostali oni ostatecznie osadzeni w obozie Groß-Rosen, z którego już nie wrócili. Także i niektóre składniki majątku kulturowego i religijnego zostały przez okupantów zniszczone. Takimi przykładami są kaplica św. Rocha, figura św. Józefa i cztery inne kaplice przydrożne położone wokół miasta.”

NB: Żydzi przyjmowali nazwisko Kowalski argumentując, że pochodzą niejako z owego Kowala, gdzie to się był urodził ich dobroczyńca, Kazimierz III, zwany wielkim.

__

POL_Dahlbergh_Brzesc_Kujawski.jpg

Erik Dahlbergh, panorama Brześcia Kujawskiego w XVII wieku

Z kolei, 13 km na zachód znajduje się Brześć Kujawski: „Ślady osadnictwa z epoki neolitu. Od XIII w. ważny gród obronny, siedziba książąt kujawskich. W 1250 uzyskał prawa miejskie. …

Od XIV wieku Brześć był stolicą województwa brzeskiego, które po unii lubelskiej przemianowano na brzeskokujawskie. Istniało ono aż do czasów rozbiorów. Był także siedzibą sądów szlacheckich: ziemskiego i grodzkiego, które w mieście urzędowały aż do rozbiorów.

Przez cały okres wojen z zakonem krzyżackim królowie polscy często odwiedzali to miasto bądź to podczas prowadzonych z Krzyżakami walk, bądź też układów. Wojna trzynastoletnia toczyła się już poza granicami ziemi brzesko-kujawskiej, a do murów Brześcia w okresie następnych 200 lat nie miała już dotrzeć żadna nawałnica wojenna.

Brześć w XVI i XVII w. stanowił ośrodek handlu zbożem, podupadły po wojnach szwedzkich. W 1793 miasto znalazło się w zaborze pruskim, od 1807 w Księstwie Warszawskim, a od 1815 w Królestwie Polskim. …Podczas okupacji hitlerowskiej w mieście znajdowało się getto. Niemcy podczas okupacji zmienili nazwę miasta na Brest-Kujawien (1939-1942), po czym na Brest (Wartheland) (1943-1945).”

Polska i zgniłe zboże w Kołobrzegu czyli drugi cud domu branderburskiego

Dolgorukov-Krymsky_Vasily_Michailovich.jpg

Dolgorukov-Krymsky Vasily Michailovich

___

W 1763 wybuchł wielki kryzys finansowy, wpierw w Amsterdamie, ale zaraz potem jego skutki odczuła cała Europa. W samym Amsterdamie padło ponad 30 banków, a ich długi sięgnęły 10 milionów guldenów (dziś to około miliard euro, bez efektu „skali populacji”) – stwierdzono wiele podobieństw owego kryzysu do tego z 2007/8… Tyle, że zamiast Lehman Brothers mieliśmy wtedy bank innych braci – The Brothers De Neufville , którego wartość sięgała 50% wartości Bank of Amsterdam (= Amsterdamsche Wisselbank) – pierwszego banku centralnego w historii.

A pozornie poszło o zgniłe zboże w Kołobrzegu: „After the peace of Hubertusburg in February 1763 De Neufville went to Berlin to offer his help in reviving the Prussian Asiatic Company. There he met with Johann Ernst Gotzkowsky, the owner of a silk and porcelain factory. Together they bought a huge amount of grain, stored in warehouses, after the Russian army had withdrawn from Pommerania, etc. De Neufville invested 100.000 guilder in Gotzkowsky’s project. The grain prices however continued to drop within the next three months. On 18 July General Vasily Dolgorukov-Krymsky forced Gotzkowsky to pay for the (rotten) grain. …

The crisis was triggered when De Neufville entered with 100.000 guilders into a deal by Johann Ernst Gotzkowsky to buy grain stored in Kolberg, etc., worth almost 1,2 million guilders, from the Russian army, c.q. Vasily Dolgorukov-Krymsky, as he left Poland. Frederick the Great ordered the grain traders to sell it on the Prussian market, but in May 1763 grain prices collapsed by more than 75 percent. The dealers that had not followed his advise, made heavy losses.”

Temu Gockowskiemu z Chojnic, który oczywiście nie ma wpisu w polskiej wiki – warto się przyjrzeć: „…descended from an Adam Gotzkowsky from an impoverished family of Polish nobility. Both his parents died when he was five years as a result of the plague, which broke out after the Great Northern War. Gotzkowsky grew up with relatives in Dresden, who neglected his education. As a 14-year-old he went to Berlinto live with his brother and to apprentise in business. He established him in his jewel and trinket shop and he quickly acquired customers in the highest circles, when he met Frederick the Great. In 1745, he married the daughter of a rich lace maker. Gotzkowsky persuaded his father-in-law to start a velvet factory, which he inherited some years later.

King Frederick II of Prussia [pamiętajmy, to wnuk Jerzego I, a Jerzy II to jego wuj…] commissioned Gotzkowsky to promote the silk trade to compete with France; Gotzkowsky ran a silk factory employing 1,500 persons. Frederick also followed his recommendations in the field of toll levies and import restrictions. Moreover, Gotzkowsky supplied the Prussian army and entered into consultation with Russian and Austrian army leaders, especially after the Prussian defeat at Kunersdorf.

In 1764 James Boswell came to him on a visit and called him: a gallant German, stupid, comely, cordial. In 1767 Gotzkowsky went bankrupt for the second time.**”

W Amsterdamie nikt nie chciał ratować banku braci de Neufville, myślę że głównie z powodu ich udziału w owej Królewsko-Pruskiej Azjatyckiej Kompanii Handlowej, w końcu jawnej konkurencji dla V.O.C. – np. znani nam dobrze bracia Hope, będący przedstawicielami stadhoudera w V.O.C., akurat w ogóle nie ucierpieli w tym kryzysie…

Jeśli zaś chodzi o owe tzw. „cuda brandenburskie”, to były dwa: pierwszy, po owej wielkiej klęsce pod Kunowicami 12 sierpnia 1759, kiedy to „cudownie” nie dobito Prusaków w Berlinie. No i ten drugi „cud”, bardziej symptomatyczny:

„By December 1761, after five years of war, the strategic situation for Prussia turned bleak despite several tactical successes. As Frederick wrote on 10 December:

The Austrians are masters of Schweidnitz and the mountains, the Russians are behind the length of the Warthe from Kolberg to Posen…my every bale of hay, sack of money or batch of recruits only arriving by courtesy of the enemy or from his negligence. Austrians controlling the hills in Saxony, the Imperials the same in Thuringia, all our fortresses vulnerable in Silesia, in Pomerania, Stettin, Kustrin, even Berlin, at the mercy of the Russians.

During the war the Prussians had lost 120 generals, 1,500 officers (out of 5,500) and over 100,000 men. Most Prussians now supported peace and Frederick was trying to bring the Ottoman Empire into the war but his efforts met no success. Her ally England was pressuring for a peace that would diminish Prussia. Then, in January 1762, Frederick received the news that the Empress Elizabeth of Russia had died on 5 January: „The Messalina of the North is dead. Morta la Bestia”, wrote Frederick on 22 January. Her nephew Peter succeeded her and was a strong admirer of Frederick the Great. He therefore reversed Elizabeth’s anti-Prussian policy and negotiated peace with Prussia, with an armistice in March and a treaty of peace and friendship signed on 15 May.”

Po kilku miesiącach rządów Piotra III zamordowano. Jego następczynią została Katarzyna II zwana wielką, która „stwierdziła, że ani klęska, ani zwycięstwo Prus nie leży w interesie Imperium i formalnie wycofała się z wojny.” No tak, ale jakieś rachunki trzeba było zapłacić, stąd tak zdecydowana postawa generała-majora Dołgorukowa.

___

Tymczasem w Polsce, „27 kwietnia 1761 zwołano nadzwyczajny sejm w celu omówienia zjawiska nielegalnego emitowania pieniądza polskiego przez Prusaków. Zaproponowano zmianę waluty i otwarcie mennicy państwowej, jednak nie podjęto żadnych decyzji, ponieważ sejm został zerwany na tle konfliktu z ministrem Henrykiem Brühlem.”

5 października 1763 umiera w Dreźnie August III. „W 1763 Czartoryscy planowali przeprowadzenie z pomocą Rosji zamachu stanu i odsunięcie Augusta, lecz przeszkodził temu [sic] wcześniejszy zgon króla.”

___

**) „Frederick the Great, who supported Gotzkowsky from 1740, and had him buy Dutch and Italian paintings, took over the factory. The company is still known as the Royal Porcelain Manufacture (KPM). The manufacture was located in the Leipziger Strasse, not far from Potsdamer Platz where now the Bundesrat of Germany is located. The factory had twelve furnaces and 400 men in service. Frederick demanded of the Jewish traders to take his porcelain in their assortment. The former silk and porcelain factory was from 1825 up to 1851 in the possession of Abraham Mendelssohn Bartholdy, who had built a very representative mansion on the property. From 1871 there the Reichstag stood, during the German Empire.

A street, a bridge and a school in Berlin are named in honor of Gotzkowsky.

Newton, Hope oraz „radosny” kapitalizm i lukratywne migracje

Sanders,_Gerard_-_Archibald_Hope_the_Elder_-_Google_Art_Project.jpgPicture of Rotterdam banker Archibald Hope in 1737

___

Różnie można definiować początek nowoczesnego, „radosnego” kapitalizmu. Ja uznaję rok 1714 za ten przełomowy, kiedy to Jerzy Ludwik wybrany zostaje na króla Wielkiej Brytanii, zostawia nieszczęsnego Leibniza w Hanowerze i jedzie do Londynu, gdzie Newton już od 1697 jest szefem królewskiej mennicy. Przypominam tu, że sir Izaac od wielu już lat był wtedy politykiem – zwolennikiem krwiożerczych wigów, a owa służba w mennicy trwała aż 30 lat, do samej jego śmierci. Zatem związek Newtona z tzw. „dzikim” kapitalizmem jest nie tylko ideologiczny (newtonowska fizyka → „liberalna” ekonomia Smitha), ale i zupełnie dosłowny. Do kompletu, przypominam, iż niezrównany Bank of England założono dopiero co, w 1694.

Notabene, okoliczności koronacji Jerzego I były bardzo specyficzne, wszak jeszcze 19 maja 1714 królowa Anna zabroniła osiedlania się w WB wszystkim członkom Domu Hanowerskiego, a tu 28 maja umiera matka Jerzego, elektorka Zofia Hanowerska i już 1 sierpnia gwałtownie schodzi sama Anna… a do pełni władzy wracają wigowie.

Z kolei, w 1715 umiera Ludwik XIV i zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Już w 1720 pęka słynna banka spekulacyjna Kompanii Mórz Południowych , na której sam Newton stracił 20 000 funtów (dziś to około 10 milionów euro). Przy czym owa kompania interes robiła wówczas głównie na handlu niewolnikami. Tymczasem we Francji, także w 1720 podobnie eksplodowała bańka Kompanii Mississipi…

Owej bańki Mórz Południowych mało co a nie przetrwaliby rzutcy Szkoci z Amsterdamu, o których już pisałem. Tak, że tatuś naszego bohatera, Henry Hope sr, ratując się wyjechał do Ameryki, pod Boston**. Tymczasem rodzina powetowała straty nie tyle na handlu niewolnikami co na lukratywnym interesie z migracją… kwakrów: „The top years for the Quaker transport to Pennsylvania were 1738, 1744, 1753 and 1765. These transports were paid for by the city of Rotterdam and the local Mennonite church, since the Quakers had no money and the city needed to do something about the refugees. [Skąd my to znamy…] In top years the Hopes received 60 guilders per Quaker, and in off years 11 guilders per Quaker. The slave trade was much less lucrative, but the care of the slaves on board the ships was worse. Of these, 16% died on board. During the Seven Years’ War (1756–1763) the Hope brothers became very wealthy from speculation.”

Młody Henry jr wrócił do Europy w 1748 po nauki, aby w 1762 założyć z rodziną słynny bank Hope & Co., ten to bank który w 1793 „sprzedał” Polskę…

CDN

**) Przy okazji – przypominam polsko-holendersko-szwedzkie wątki w Ameryce XVII wieku…

___

PS. Innymi słowy, w 1714/5 skończyły się w Europie prawdziwe monarchie, a zaczęły się rządy rad i gabinetów jawnych i tajnych. Monarchowie stali się marionetkami banków – jeden brytyjski król a niemiecki-idiota, a drugi znowu francuski dzieciak z odpowiednim regentem.

Potem już powrotu nie było.