Potop i żydowska kolaboracja

Sandomierz_zamek_1656.jpg

Fragment sztychu Erika Dahlbergha ukazujący wysadzenie przez Szwedów zamku w Sandomierzu.

__

W 1980 PAX wydał Przygody wojenne 1655-1666 Hieronima Holstena, na podstawie pierwszego wydania niemieckiego z 1971. Są to wspomnienia dziarskiego wojaka, których rękopis „odkryto” w 1969, w hamburskim archiwum. Jest to niesamowita i zupełnie wyjątkowa lektura do której wszystkich zachęcam – teraz nawiążę do tylko paru tam wątków, ale jeszcze będę musiał do niej wrócić.

Swoją żołnierską przygodę rozpoczął Hieronim, tak jak przesławny Patryk Gordon, w 1655 pod szwedzkimi chorągwiami. Wziął udział w bitwie pod Ujściem, a potem w zajęciu Krakowa. 2 XI 1655 jego regiment był już w Sandomierzu, po raz pierwszy, by wiosną 1656 znowu tam się pojawić. 2 IV oglądał wysadzenie zamku sandomierskiego (patrz wyżej) wraz z kilkuset polskich chłopów i czeladzi:

W czasie Potopu szwedzkiego zamek i miasto zostały 13 października 1655 roku zajęte przez wojska szwedzkie pod dowództwem gen. Roberta Douglasa. 1 lutego 1656 roku Stefan Czarniecki odbił miasto, ale nie zdołał zająć zamku. W związku z atakami wojsk Czarnieckiego i hetmana Jerzego Lubomirskiego szwedzka załoga zamku z komendantem płk. Sinclerem otrzymała od przebywającego w pobliżu króla Szwecji Karola X Gustawa rozkaz ewakuacji i wysadzenia zamku. Zniszczenie zamku przygotował Gabriel Anastazy, który zgromadził trzysta cetnarów [= 300 x 50 kg] prochu, które eksplodowały w momencie wtargnięcia do środka oblegających. Zginęło wówczas około kilkuset chłopów i czeladzi, którzy jako pierwsi wtargnęli do opuszczonego przez Szwedów zamku. Ocalało wówczas jedynie skrzydło zachodnie, które jest jedyną pozostałością dawnej warowni.”

Jak wiadomo, w niszczeniu za sobą wszystkiego barbaria szwedzka prześcignęła wówczas samego Hitlera, który przecież miał do dyspozycji o wiele więcej „cetnarów prochu”… Z kolei nasz Hieronim napisał: „Tego samego dnia [tj. 2 kwietnia] Polacy wycięli ze złości w miasteczku ponad 600 Żydów, ponieważ okazali się przyjaciółmi Szwedów.” Z polskiej wiki nic się o tym nie dowiemy, wszak historia Sandomierza jest akurat tam potraktowana wyjątkowo po macoszemu.

Ciekawie o tym pisze dr Sikora: „Niestety żydowskie donosicielstwo, a nawet szpiegostwo na rzecz Szwedów nie były incydentalne. Skala tego zjawiska była tak duża, że zmusiła króla Jana Kazimierza do reakcji. Przy czym starał się on, by jego działania nie uderzały we wszystkich Żydów, lecz tylko w tych, którzy na to zasłużyli. Dowodzi tego uniwersał, który ogłoszono w Łańcucie 26 stycznia 1656 roku. W nim to monarcha informuje i nakazuje:

Aczkolwiek wydany jest z kancelaryi naszej uniwersał, aby Żydzi pod ten czas
z rezydencyi i miejsc swych nie wyjeżdżali, a to dla uchronienia się od szpiegów i żeby do nieprzyjaciela nie były wiadomości donoszone, aby jednak pod tym pretekstem
i niewinnych Żydów, którzy dla prywatnych swoich potrzeb od miejsca do miejsca przejeżdżać się muszą, nie trudniono i nie prześladowano, deklarujemy tym to uniwersałem naszym, iż który Żyd za attestacyą [potwierdzeniem] urzędu miejskiego bądź też i grodzkiego, albo jeżeliby we wsi był, za attestacyą szlachcica bądź urzędnika tego miejsca, tak jadąc jak i wracając się, ma być wolno przepuszczony, ani
na zdrowiu ni substancyi [majątku] nie ciążony […]

Bywało, że Żydzi z orężem w dłoni, u boku Szwedów występowali przeciw Polakom. Na dobre im to nie wychodziło. 4 października 1656 roku pod Łęczycą stanęła armia, którą dowodził sam król Jan Kazimierz Waza. Chcąc zdobyć to miasto:

„[…] nie bawiąc [zwlekając] ochotnikowi i piechotom [polskim] do szturmu pójść kazano, którzy najpierwej w klasztor panieński murom przyległy, (w którym Żydzi, mniszki wypędziwszy zawarli byli i do miasta przystępu bronili) wpadłszy, tak Żydów jako i kogokolwiek z orężem zastali wycięli, a potym miasto opanowali i one spalili, piechotę szwedzką z komunikiem [kawalerią] i komendantem do zamku zapędziwszy […]

Więcej o żydowskiej kolaboracji w Krakowie można się dowiedzieć z innego artykułu Radosława Sikory. Za to wirtualny sztetl nie omieszkał zamieścić historii Sandomierza wraz z takimi fragmentami:

„W 1571 r. miały miejsce w Sandomierzu wystąpienia antyżydowskie. W 1589 r., na prośbę władz miejskich, król Zygmunt III Waza ograniczył liczbę tutejszych domów żydowskich do 11 (mogli zamieszkiwać tylko przy jednej ulicy). Prawo to nie było jednak przestrzegane. …

W 1656 r. wojska Stefana Czarnieckiego, za  domniemaną współpracę ze Szwedami, wymordowały dużą grupę Żydów sandomierskich. Według różnych źródeł w czasie tzw. potopu szwedzkiego miało tutaj zginąć od 23 do ponad 600 osób wyznania mojżeszowego. Następnie król Jan Kazimierz nadał wszystkie nieruchomości Żydów w Sandomierzu władzom miejskim. Jednak już w 1658 r. król zezwolił Żydom na odbudowę swojej dzielnicy w tym mieście.”

CDN

Reklamy

3 myśli na temat “Potop i żydowska kolaboracja”

  1. Fantastyczna ta historia Sandomierza.
    Pisałam jesienią, dla moich nastolatków w rodzinie, taką historyjkę w stylu Pana Samochodzika. Tyle, że to ja i moje podróże były opowiedziane. Był i Sandomierz na końcu. Był zamek, jeszcze przedkazimierzowski. Grzymislawa i jej mąż. . I istotnie niewiele znalazłam w polskim necie. Dla młodzieży mojej wystarczyło, ale dla mnie mało.
    Tam jest fajna historia winnic. Od samego XII wieku o ile pamiętam.
    Teraz zakonnicy odnowili winnice i od kilku lat jest ich wino. Zresztą jest lokalny szlak po winnicach;),
    I bród w Zawichoscie dawny:)
    Pozdrawiam wakacyjne
    .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s