Wypisy z historii pruskiej taktyki i strategii

SPRAWA PRUSKA 1674-1675 I TRAKTAT JAWOROWSKI

„…po zawarciu pokoju z Ludwikiem XIV (w Vossem). Zaraz też, 1 lipca 1673 r., nie zawahał się dobitnie oświadczyć, że gdy chodzi o dobro państwa, nie wiążą go żadne przywileje czy asekuracje, a w razie dalszej odmowy będzie zmuszony sięgnąć do niedozwolonych środków, do czego same stany dają widoczną podstawę…

Całemu temu zatargowi, jaki rozgrywał się na terenie Księstwa, nie obojętnym wzrokiem przyglądano się w Polsce, chociażby dlatego, że wielu ze szlachty posiadało majątki w Prusach i narówni z tamtejszą ludnością ponosić musiało te znaczne ciężary podatkowe.

Położenie Rzpltej, związanej niezakończoną wojną turecką i ubezwładnionej ponadto bezkrólewiem po śmierci króla Michała, pozwalało elektorowi nie przejmować się zbytnio najbardziej wojowniczemi uchwałami sejmików…

Rozstrzygnięcie nastąpiło w początkach maja: 4 maja elektor zaaprobował nowe ustępstwo dla szlachty, przyjmując propozycję regentów powołania do Berlina kilku jej przedstawicieli celem rozpoznania zażaleń podatkowych, zaś 9 maja wkroczyły niespodziewanie do Królewca wojska elektorskie, zmuszając zaskoczonych mieszczan do wydania broni i zapłacenia znacznej sumy pieniężnej…

Dokonany fakt zbrojnej okupacji opornego miasta wywarł uśmierzający wpływ na nastrój umysłów w kraju; całkowitemu jego wyzyskaniu stanął na przeszkodzie wzgląd na ewentualny oddźwięk w Warszawie tej zbyt bezwzględnie przeprowadzonej represji. Z tego zdawał sobie dobrze sprawę przezorny ks. Croy i, nie upajając się łatwym triumfem, w dalszym ciągu nakłaniał elektora do łagodności…

że Jan III oddawna interesował się sprawami pruskiemi, świadczył o tem wymownie fakt, na który nie omieszkał zwrócić uwagi baczny Hoverbeck, a mianowicie gromadzenie przez Sobieskiego jeszcze przed elekcją posiadłości i starostw w Prusiech, bądź w swych ręku, bądź w rękach swych przyjaciół i klijentów. Jeśeli zaś się zważy, że Sobieski względem elektora nigdy nie był życzliwie usposobiony, a po porwaniu Kalksteina nie ukrywał swego głębokiego oburzenia z powodu doznanej przez Rzplitę zniewagi, to jasnem się stanie, że w takich okolicznościach wynik elekcji 1674 r. musiał wywołać poważne zastrzeżenia w Berlinie…

Sobieski znajdował się w nader ciężkiem położeniu finansowem i na gwałt potrzebował pieniędzy dla wojska, zwłaszcza dla piechoty i artylerji — Tymczasem nadchodziły coraz groźniejsze wieści o zbliżającej się nawale turecko-tatarskiej i król widział się zmuszonym do odłożenia koronacji oraz do wydania 27 lipca trzecich wici na pospolite ruszenie…

Pod świeżem zaś wrażniem pisane przestrogi czujnych dyplomatów brandenburskich zasługiwały na tem większe baczenie, że i w samej Rzplitej, jak to wyraźnie konstatował Moverbeck, nie brakowało czynników niechętnych planom Jana III i Forbin‘a, gotowych przeciwstawić się im stanowcza przy odpowiedniem poparciu ze strony cesarza lub elektora; siła ich i rozległość musiały też być dość potężne, skoro potrafiły tak mocno zaniepokoić Forbin‘a i Bćthune‘a, że bez względu na stan i bezpieczeństwo królowej, nie zawahali się nakłonić jej do wyjazdu z Warszawy do króla, by osobistym wpływem ukochanej przez małżonka Marysieńki przechylić na swoją korzyść będącą dotychczas w zawieszeniu decyzję królewską…

Ponieważ jednak w danym wypadku korzyści obu monarchów nawzajem się pokrywały, gotów był przeto Ludwik w pewnym stopniu ułatwić Sobieskiemu zdobycie Prus na elektorze brandenburskim. „W tym celu — pisał król dalej — upoważniam Pana oświadczyć temu władcy (t. j. Janowi III), że w razie gdyby po zawarciu pokoju z Turcją chciał on zaatakować Prusy, dostarczyłbym mu subsydjum w wysokości 200 tysięcy talarów (ecus) rocznie tak długo, ileby mogła trwać ta wojna“. — Subsydia miały być niezależne od liczby wojska i w tej sprawie dwór francuski pozostawiał zupełną swobodę Janowi III oraz Rzeczypospolitej, jako czynnikom bezpośrednio i przedewszystkiem zainteresowanym i stąd ponoszącym główny ciężar kosztów wojennych…

w Wielkopolsce, w Sieradzkiem i Łęczyckiem, na Kujawach i na Litwie nie brak było elementów opozycyjnych, gotowych z całą pewnością przeciwstawić się zamysłom królewskim w razie uzyskania odpowiedniego poparcia od cesarza lub elektora. Umiał też poseł elektorski trafić do hetmana w. lit. Michała Paca; wyzyskując zaś jego znaną gwałtowną nienawiść ku Sobieskiemu oraz silne poczucie separatyzmu dzielnicowego, skłonił go do przyrzeczenia, iż opuści on, hetman, z wojskiem litewskiem obóz królewski, skoro zauważy, że Jan III ulega podszeptom francuskim.

— Podobnej niechęci względem króla i jego projektów nie ukrywali też obaj Potoccy, wojewodowie sieradzki i kijowski, Czarniecki, pisarz polny kor., Sieniawski, chorąży kor. Wreszcie nie bez znaczenia w przyszłości mogło być pozyskanie przez Hoverbecka wojewody sandomierskiego, Tarły, jeżeli weźmiemy pod uwagę tak silne i rozgałęzione w Małopolsce wpływy samego króla. Zdaniem zaś tych wszystkich malkontentów oraz kanclerza w. kor., Jana Leszczyńskiego, nie pragnących zapewne angażować się przed wcześnie i otwarcie, należało unikać jawnego wystąpienia przeciw królowi i jedynie z pomocą rozrzucanego wśród szlachty prywatnego pisma zwalczać propagowany przez zwolenników Francji pogląd, jakoby obecne działania wojenne Fryderyka Wilhelma przeciw Ludwikowi XIV sprzeciwiały się zobowiązaniom elektorskim względem króla polskiego…

Jaskrawym wyrazem groźnej zawziętości sfer opozycyjnych stał się rozgłośny fakt opuszczenia w dniu 26 listopada obozu królewskiego przez hetmana w. litewskiego M. Paca, wywiązującego się skrupulatnie z uczynionej posłowi elektorskiemu obietnicy. Przy oburzonym i rozjątrzonym królu pozostała coprawda wierna część Litwy — Radziwiłłów i Sapiehów, dzięki czemu Sobieski mógł nie przerywać działań wojennych; wszakże musiał się ograniczyć do stopniowego zdobywania miast i fortec kozackich na Ukrainie prawobrzeżnej od Kalnika do Raszkowa (27 listopada — 20 grudnia); wypadło zaś królowi porzucić wszelkie zamiary pochodu nad Dunaj i szykować się do odparcia nowego najazdu z wiosną 1675 r…

Mimo to wszystko ani owa ustępliwość Sztokholmu nie rozwiała głęboko zakorzenionych obaw Sobieskiego co do prawdziwych zamiarów szwedzkich względem Prus nietylko Książęcych, ale i Królewskich, ani obliczone zresztą na przyszłość obietnice Wersalu nie odpowiadały najbardziej istotnym pragnieniom królewskim, gdyż i teraz Ludwik XIV nie godził się na przystąpienie Francji do projektowanego przymierza polsko – szwedzkiego i nie zmieniał swego poprzedniego postanowienia wypłaty przyobiecanych subsydjów dopiero po podpisaniu formalnej umowy i po podjęciu faktycznem wyprawy pruskiej. Udział bowiem Francji w traktacie polsko-szwedzkim silniej zabezpieczałby Prusy przed zawsze możliwemi apetytami szwedzkiemi (zwłaszcza w razie zwycięstwa Wrangla nad elektorem), co zaś do zasiłków francuskich, to były one wprost nieodzowne wobec trudności uzyskania pieniędzy od szlachty, a koniecznego za wszelką cenę wzmocnienia armji bądź dla poparcia sygnalizowanych nowych prób pokojowych, bądź dla zadania stanowczego ciosu Porcie i skłonienia jej do pokoju — przedwstępnego warunku wszelkiej dalszej akcji Jana III…

 

 

Reklamy

Jeden komentarz na temat “Wypisy z historii pruskiej taktyki i strategii”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s