„Król” Staś, czyli nasz wyjątkowo brytyjski agent

 
„Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego” Marcella Bacciarellego. Obraz olejny z około 1760 roku. 
___

Dobrze wiem, iż o „wyjątkowych” początkach kariery St. Poniatowskiego „się wie”, ale jednak nie zaszkodzi przytoczyć tu kilka wstrząsających, niekoniecznie znanych szczegółów:

Dn. 5 IX [1748] wyjechał z Akwizgranu i przez Kassel oraz Drezno w poł. października powrócił do Warszawy. Był tu świadkiem zerwanego sejmu, a następnie przez prawie rok praktykował w kancelarii swego wuja Michała Czartoryskiego, podkanclerzego lit., w Warszawie, potem w Wołczynie. Zetknął się wtedy z mechanizmem polityki stronnictwa «familii», ale później – w pamiętnikach – uznał ów okres życia za jałowy, a nauki Czartoryskiego za mało warte. Na początku października 1749 towarzyszył bratu Kazimierzowi, który przewodził partii Czartoryskich na zerwanej reasumpcji Tryb. Piotrkowskiego. Następnie kontynuował w Warszawie swą domową edukację.

Wiosną 1750, za radą Keyserlingka, pojechał do Berlina na kurację u sławnego lekarza J. Lieberkühna. Berlin i jego wyższe sfery wywarły na nim ujemne wrażenie. Ważnym wydarzeniem było poznanie tamtejszego posła angielskiego C. Williamsa. Zdolny literat o dużej humanistycznej kulturze, przemieniony w poważnie traktującego swój zawód dyplomatę, okrzyczany jako libertyn, bywał przedstawiany (za insynuacjami C. Rulhière’a) jako demoralizator młodego S-a. Williams przekonany, że S-a czeka świetna przyszłość [uuuha, ha], postanowił zostać jego opiekunem i mentorem i rzeczywiście udzielał mu wielu rozumnych rad. Przyjaźń z Williamsem pogłębiła się, gdy przybył on w sierpniu t.r. do Warszawy na sejm nadzwycz., rychło zerwany, na który S. posłował z ziemi zakroczymskiej. Dn. 28 IX 1751 otrzymał S. tytuł pułkownika regimentu łanowego, w tym miesiącu wybrany został na komisarza z ziemi łomżyńskiej na przyszłoroczny Tryb. Skarbowy w Radomiu. Williams, którzy przeszedł na placówkę drezdeńską, skłonił rodziców S-a, by zgodzili się na jego przyjazd do Saksonii. Sześciotygodniowy pobyt w saskiej stolicy jesienią t.r. uznał S. za jeden z najprzyjemniejszych okresów swego życia. Pozyskał tam opiekuńczą przyjaźń Marii Anny Brühlowej, żony ministra Henryka Brühla. Z Drezna, na polecenie rodziców, udał się do Wiednia (dotarł tam z początkiem 1752) zaopatrzony przez Williamsa w list polecający do tamtejszego posła angielskiego R. Keitha. Majestatyczna, sztywna atmosfera dworu cesarskiego nie podobała się S-owi. Owocem pobytu była m.in. znajomość z tamtejszym posłem sardyńskim L. Canalem. W pierwszych dniach lutego opuścił Wiedeń, przynaglony przez ojca, zaniepokojonego plotką o staraniach S-a o rękę Anieli Kotulińskiej. Po drodze odwiedził w Łubnicach wuja, woj. ruskiego Augusta Czartoryskiego, który okazywał siostrzeńcowi dużą serdeczność, chcąc zdobyć jego zaufanie i uzyskać nań wpływ. S. zachował jednak rezerwę…

Po sejmie rodzice w porozumieniu z Williamsem postanowili wysłać S-a za granicę. Z Warszawy wyjechał w marcu 1753, po drodze objął star. przemyskie. Jechał przez ówczesne północne Węgry do Wiednia, gdzie spotkał się z Williamsem, przybyłym do Austrii w specjalnej misji. S. opiekował się nim w czasie jego choroby, co pogłębiło ich przyjaźń. W poł. maja wyjechał do Saksonii. Po ok. miesięcznym pobycie w Dreźnie wyjechał z Williamsem do Holandii. Po tygodniu Williams wyruszył do Anglii, zostawiając S-a pod opieką posła angielskiego J. Yorke’a. S. poznał też jego brata Charlesa, z którym związał się potem wielką przyjaźnią. Dzięki Yorke’owi i dawnemu przyjacielowi ojca W. Bentinckowi, przywódcy partii oranżystowskiej, S. miał możność zetknąć się z wieloma osobistościami świata politycznego i gospodarczego Holandii, która zaimponowała mu rozwojem ekonomicznym i instytucjami republikańskimi, w których ważną rolę odgrywało mieszczaństwo. Wszedł również w przyjazne stosunki z niektórymi przedstawicielami środowiska żydowskiego. W końcu sierpnia t.r. przybył S. do Paryża. Znajomości ojca i list polecający Brühlowej do księżnej A. de Brancas ułatwiły mu dostęp do najwyższych kręgów towarzyskich. Zyskał m.in. trwałą przyjaźń M. T. Geoffrin (dawnej znajomej ojca), twórczyni słynnego paryskiego salonu (nazywał ją «maman»), lecz zrażony powierzchownością rozmów i salonowym stylem bycia wyniósł z pięciomiesięcznego pobytu mieszane uczucia. Lepiej się czuł w czysto angielskim towarzystwie u ambasadora brytyjskiego, lorda W. Albemarle, do którego domu otworzył mu wstęp Williams. Tym niemniej utrwaliło się w nim wyniesione z lektur przekonanie o walorach narodu francuskiego. Przyznawał też, że trudno jest oprzeć się «magicznemu czarowi» Francji.

W końcu lutego 1754 opuścił Paryż i przybył do Anglii. W czasie kilkumiesięcznego w niej pobytu (do lipca t.r.) S. rzadko spotykał się z Williamsem, lecz dzięki niemu i byłemu dyplomacie L. Schaube, przyjacielowi ojca, nawiązał różne kontakty. Największe wrażenie wywarła na nim rodzina lorda kanclerza P. Hardwicke (należąca do politycznych przeciwników Williamsa). Z jego synem Ch. Yorke’m podróżował po Anglii i utrzymywał korespondencję aż do jego tragicznej śmierci w r. 1770, zwierzając się ze swych poglądów i zamierzeń. Mimo krytycznych spostrzeżeń, zwłaszcza dotyczących wychowania młodzieży i egoizmu cechującego życie polityczne, pozostał anglofilem, a z pobytu wyniósł lepszą znajomość nie tylko języka, ale i angielskiej kultury politycznej, literackiej (teatr szekspirowski cenił wyżej od francuskiego), religijnej (latitudynaryzm), pogłębioną dalszymi lekturami.

Po powrocie do kraju S. nie został posłem na sejm 1754 r., gdyż rodzice nie chcieli angażować syna w rozgrywki «familii» z dworem w sprawie dokonanego z jej inicjatywy, niezgodnego z prawem, podziału majątków ordynacji ostrogskiej. W miarę wycofywania się ojca z życia politycznego wiązał się S. coraz mocniej z Augustem Czartoryskim, ojcem darzonej od lat gorącą przyjaźnią Izabeli, wówczas już żony strażnika w. kor. Stanisława Lubomirskiego. Patrzył więc na sprawę ostrogską oczami Czartoryskich, tym bardziej, że ich przeciwnik hetman w. kor. Jan Klemens Branicki popierany był nie tylko przez Francję ale i przez Prusy, które S. uważał za największego wroga Polski. Czartoryscy, od r. 1752 wypierani z łask dworu, liczyli na protekcję rosyjską i angielską, August Czartoryski wyróżniał więc S-a, wiedząc o jego przyjaźni [sic] z Williamsem. S. uczestniczył z ramienia Czartoryskich w przegranej przez nich reasumpcji Tryb. Lit. w Wilnie w kwietniu 1755, towarzyszył też Michałowi Czartoryskiemu na radę senatu do Wschowy (24–25 V t.r.), gdzie dzięki bratu Kazimierzowi dostał przywilej (26 V) na stolnikostwo lit.

Już wcześniej Williams, mianowany posłem angielskim w Petersburgu, zaproponował S-owi towarzyszenie mu tam w charakterze sekretarza. Rodzice, a po pewnych wahaniach również i Czartoryscy zaaprobowali tę propozycję, licząc że S. będzie reprezentował ich interesy w stolicy rosyjskiej. W końcu czerwca 1755 przybył S. do Petersburga. Stanowisko sekretarza (szyfrował i deszyfrował depesze) dało mu możność zapoznania się z praktyką dyplomatyczną i wgląd w zabiegi Williamsa o traktat angielsko-rosyjski, wymierzony w Prusy jako sojusznika Francji. Fiasko tego traktatu wskutek odwrócenia przymierzy załamało Williamsa, który teraz musiał występować jako reprezentant koalicji angielsko-pruskiej, postawił więc na związki z «młodym dworem», a właściwie z wielką księżną Katarzyną i oglądającym się nań kanclerzem A. Bestużewem. W październiku t.r. Katarzyna nawiązała romans ze S-em. Inteligencja, kultura, znajomość Europy stanowiły zapewne [ha, ha] o jego atrakcyjności dla ambitnej córki małego niemieckiego książątka (Krystiana Augusta, ks. Anhalt-Zerbst), która w trudnych warunkach rosyjskich, przy boku ograniczonego umysłowo i niezrównoważonego psychicznie męża, Piotra, usilnie zdobywała oświeceniowy szlif umysłowy [no, no]. Dla S-a romans ten przerodził się w wielką miłość, oszałamiającą perspektywą nie tylko kariery osobistej, ale i nadzieją odegrania roli reformatora Rzpltej. Niewątpliwie bowiem już wtedy Katarzyna obiecała mu poparcie dla osiągnięcia polskiej korony.

W lipcu 1756, wskutek wrogich intryg, S. musiał opuścić Petersburg pod pretekstem udziału w zbliżającym się sejmie. Przed wyjazdem Katarzyna wymusiła jednak na Bestużewie, by zażądał od dworu saskiego ponownego przyjazdu S-a do Petersburga w oficjalnej misji dyplomatycznej. W drodze powrotnej z pomocą podkomorzego inflanckiego Jana Borcha został 26 VIII t.r. posłem inflanckim na sejm. Nie odbył się on jednak z powodu chwilowego zatrzymania Augusta III przez Prusaków w zajętej przez nich Saksonii. Mimo przeciwdziałań ze strony dyplomacji francuskiej August III, który schronił się w Warszawie, mianował S-a posłem saskim, choć w Petersburgu przebywał darzony istotnym zaufaniem rezydent J. M. Prasse. Michał Czartoryski wystawił S-owi pełnomocnictwa do załatwienia różnych drobniejszych spraw między Rosją a Rzpltą. Sekretarzem poselstwa został Jacek Ogrodzki, od dawna związany z rodziną Poniatowskich. Dn. 3 I 1757 przybył S. do Petersburga. Podczas audiencji 11 I u cesarzowej Elżbiety wygłosił mowę gwałtownie atakującą Fryderyka Wielkiego, którego porównał do mitologicznej hydry. Mimo że S. lojalnie reprezentował interesy Saksonii, Prasse śledził go na zlecenie H. Brühla i przesyłał o nim nieprzychylne relacje do Drezna. S. ograniczał i ukrywał kontakty z Williamsem, ale poniechał tych ostrożności, gdy stan zdrowia angielskiego posła pogorszył się. Z pomocą Katarzyny starał się, z połowicznym rezultatem, uzyskać rosyjskie poparcie dla interesów Czartoryskich. Sprzeciwiał się rosyjskim zamiarom okupowania Gdańska. Choć przyczynił się do skłonienia w. ks. Piotra, jako władcy Holsztynu, by zawarł korzystny dla Austrii traktat (15 VII 1757), czym zyskał pochwałę kanclerza Kaunitza i zaufanie posła austriackiego M. von Esterházy’ego w Petersburgu; dyplomacja francuska podejrzewała go o proangielską postawę. Szczególnie niechętny jego misji ambasador francuski w Warszawie Ch. de Broglie wyrobił u H. Brühla wysłanie 30 X t.r. decyzji odwołania S-a. Jednak dwór rosyjski wypowiedział się za pozostaniem S-a, wobec czego jego misja w styczniu 1758 została formalnie przedłużona; ponownie pozycją S-a zachwiał upadek kanclerza Bestużewa aresztowanego 25 II t.r. W końcu przyjazd do Petersburga królewicza Karola sprawił, iż dwór saski uznał misję S-a za niepotrzebną. Sprawa nie jest dostatecznie zbadana. Formalnie sam S. prosił o możność powrotu do kraju, aby posłować na sejm 1758 r. Dn. 14 VIII t.r. wyjechał z Petersburga.

Przebywanie na śliskim gruncie w rosyjskiej stolicy było dla S-a szkołą dyplomacji i szkołą przystosowywania się do zmiennych a niełatwych sytuacji. Poznanie środowiska petersburskiego ułatwić miało mu w przyszłości rozumienie i ocenę informacji dostarczanych z tamtego terenu. Olśnienie uczuciem do «Sophie» (Katarzyny) i wynikające stąd iluzje trwały przez najbliższe lata. Nieuzasadniona jest jednak opinia, wyrażana przez wielu historyków, jakoby był on przez całe życie psychicznie od niej uzależniony, «posłuszny na każde skinienie owej wyższej indywidualności» (W. Konopczyński). Stawianie na Katarzynę zarówno w całej polityce zagranicznej jak i w stosunkach z Rosją było później wynikiem dyplomatycznych kalkulacji. W żadnym też wypadku zasadnicze projekty i działania polityczne nie były dyktowane wdzięcznością wobec sprawczyni wyniesienia na tron, lecz nadzieją, że będzie ona kierować się w swych decyzjach chęcią wspierania wykreowanego przez siebie monarchy.

Po powrocie do kraju S. utrzymywał korespondencję z Katarzyną i liczył na ponowny wyjazd do Petersburga, czemu początkowo sprzyjała i ona. Jako poseł inflancki, na rychło zerwanym sejmie 1758 r., zabrał tylko raz zdawkowo głos. Dn. 27 X r.n. utracił S. matkę. Zrozpaczony, spalił całą z nią korespondencję. Dn. 29 VIII 1762 zmarł ojciec S-a. Pozostawił spadek obliczany na blisko 4 mln zł, co wobec licznych spadkobierców nie stanowiło wielkiej fortuny. S. związał się całkowicie z Czartoryskimi, zwłaszcza z Augustem, który popierał go, licząc że «familia» odzyska protekcję rosyjską. S. uczestniczył w mało skutecznych manewrach Czartoryskich, którzy próbowali uzyskać wsparcie Francji bądź Anglii i pogodzić się z J. K. Branickim. Z dezaprobatą traktował jedynie ich chwilową postawę propruską. Posłował z woj. ruskiego na zerwany po kilku dniach sejm 1760 r. Na sejm nadzwycz. r.n. został posłem z ziemi bielskiej dzięki poparciu J. K. Branickiego. Sejm ów, mający zająć się palącą sprawą reformy monetarnej, został zerwany przez Czartoryskich. Formalnym pretekstem był brak senatus consilium poprzedzającego zwołanie sejmu. S. był jednym z głównych oponentów i wniósł 29 IV wraz z 43 innymi posłami manifest przeciw «nielegalnemu» sejmowi. Po latach w pamiętnikach przyznawał, że nie postąpił jak «dobry obywatel».

Objęcie tronu rosyjskiego przez Piotra III (4 I 1762) było ciosem dla dworu saskiego, ale i S. pozbawiony został kontaktów z Katarzyną, nie mającą wpływu na postępowanie męża. Sytuację zmienił radykalnie przewrót wojskowy w Petersburgu (9 VII t.r.), który wyniósł na tron Katarzynę. Pierwszy jej krótki list z 13 VII zapewniał S-a o protekcji, ale zabraniał przyjazdu do Petersburga. Drugi obszerny z 2 VIII zapowiadał przybycie do Warszawy ambasadora Keyserlingka z misją wyniesienia S-a na tron po śmierci Augusta III i powtarzał żądanie, aby S. nie przyjeżdżał, a nawet nie pisał listów. S. mógł domyślić się, że nowym faworytem jest G. Orłow. Mimo to, zaślepiony uczuciem, nie potrafił wyrzec się nadziei na kontynuację swego związku z Katarzyną i wbrew ponawianym zakazom pisał listy i deklarował, że woli wyrzec się korony niż ukochanej. W Mémoires tłumaczył to przekonaniem, że jako faworyt imperatorowej mógłby więcej zrobić dla Polski. Małżeństwa S-a z Katarzyną i groźnego dla siebie zjednoczenia dwóch państw całkiem serio obawiała się Turcja. Również w europejskich sferach politycznych brano pod uwagę tę możliwość; Voltaire wierszem składał mu takie życzenie. Usłużność obcych dyplomatów akredytowanych w Petersburgu dowodziła, że nadal uważali go za osobę bliską Katarzynie. Licząc na jej zdecydowane poparcie, Czartoryscy odrzucali pojednawcze propozycje H. Brühla i na sejmie rozpoczętym 4 X 1762 postanowili go frontalnie zaatakować. Rolę głównego wykonawcy powierzyli obranemu posłem mielnickim S-owi, niewątpliwie dla pokazania, że akcja ta cieszy się poparciem dworu petersburskiego. Dn. 5 X, przed obraniem marszałka, S. zażądał usunięcia z izby posła warszawskiego Fryderyka Alojzego Brühla, syna ministra, jako nieszlachcica polskiego. Gdy oburzeni posłowie dobyli szabel w obronie Brühla, zażądano ich ukarania. Po paru dniach dwór uznał za konieczne zerwać sejm. Dn. 7 X, wraz z 35 posłami, podpisał S. manifest przeciw F. A. Brühlowi i sprawcom dobycia broni w sejmie. Postępowanie S-a było dowodem jego całkowitej zależności od Czartoryskich w wewnętrznych sprawach polskich.

… Gdy 6 VIII 1763 nadeszło polecenie Katarzyny, by zrezygnować z konfederacji za życia Augusta III, próbował S. szukać oparcia w głównej przeciwniczce Rosji – Francji. Jej przedstawicielowi w Warszawie P. Henninowi dowodził, że odzyskanie przez Polskę potęgi leży w interesie Francji, a jedynie panowanie saskie stoi na przeszkodzie ożywczej rewolucji, do której «naród jest dojrzały». Nawet jeśli był to tylko sondaż, to S. zawiódł się całkowicie, gdyż Hennin zwlekał przez trzy miesiące z wysłaniem relacji. Tymczasem Czartoryscy kontynuowali zabiegi o rosyjską protekcję, zasiłki pieniężne i wojskową demonstrację. S. spełniał rolę pośrednika między nimi a Rosją, prowadząc korespondencję z Petersburgiem i rozmowy z Keyserlingkiem. Stanowisko Katarzyny wobec Czartoryskich uległo jednak zmianie i ich przeciwnicy mieli szansę zwyciężyć na październikowej reasumpcji Trybunału w Piotrkowie. Przybył na nią S. i inni działacze «familii», dysponowali jednak mniejszymi siłami. Śmierć Augusta III (5 X 1763) uniemożliwiła reasumpcję Trybunału, który nie działał w czasie bezkrólewia.

Dn. 6 XI 1763 Katarzyna II w instrukcji dla Keyserlingka i dodanego mu do pomocy N. Repnina poleciła popierać elekcję S-a jako kandydata «dogodnego» dla Rosji i jej zawdzięczającego swe wyniesienie. Instrukcja zalecała też utrzymanie liberum veto, niedopuszczenie do zwiększenia liczby wojska polskiego oraz skłonienie sejmu polskiego do prośby o rosyjską gwarancję obecnego ustroju Polski. Kandydaturę S-a popierał też Fryderyk Wielki z obawy, że ewentualna zgoda Rosji na Wettyna otwierałaby drogę powrotu do polityki cesarzowej Elżbiety. Toteż zabiegi Polaków przeciwnych kandydaturze S-a, gotowych za pomoc ofiarowywać cesje terytorialne, zostały przez Fryderyka odrzucone. W czasie bezkrólewia Czartoryscy wsparci finansowo przez Rosję potrafili maksymalnie zmobilizować swe siły i odnieśli sukces na wielu sejmikach, pozyskali prymasa-interreksa, ale głównie dzięki obecności wojsk rosyjskich zdołali łatwo pokonać swych przeciwników, do których należała większość politycznie aktywnych magnatów, i opanowali sejm konwokacyjny. Kontrkandydatem po śmierci elektora Fryderyka Chrystiana był 75-letni J. K. Branicki, człowiek o miernym poziomie umysłowym, który później nie wahał się wyrażać radości, że Rosja i Prusy bronią polskich «wolności». Czartoryscy niewątpliwie pragnęli, by korona przypadła Augustowi lub jego synowi Adamowi Kazimierzowi, ale widząc zdecydowaną wolę Katarzyny jawnie wspierali kandydaturę S-a, obranego 5 II 1764 posłem ziemi warszawskiej na sejm konwokacyjny. Obradami kierowała «familia», a marszałkiem zawiązanej pod koniec sejmu konfederacji generalnej został August Czartoryski. S. działał natomiast zakulisowo, m.in. starając się pozyskać przychylność niektórych dotychczasowych przeciwników. Dn. 7 VIII t.r. na zgromadzeniu u prymasa Władysława Łubieńskiego, Keyserlingk oficjalnie rekomendował w imieniu Rosji i Prus kandydaturę S-a. Dn. 7 IX przeszło pięć i pół tysiąca szlachty zgromadzonej na elekcji oddało jednomyślnie głosy na niego; dn. 13 IX w warszawskiej kolegiacie św. Jana elekt zaprzysiągł pacta conventa, zobowiązując się m.in. do poślubienia katoliczki. W paktach tych otrzymał pozwolenie nabycia dla siebie dóbr ziemskich za 15 mln zł. Dn. 25 XI, w dzień św. Katarzyny, koronował się w Warszawie, a nie jak dotąd królowie w Krakowie, przyjmując imiona Stanisław August. Wystąpił ku zgorszeniu tradycjonalistów nie w stroju polskim, lecz w szesnastowiecznym hiszpańskim.”  (J. Michalski)

Za to Anglicy dodają bez ogródek:

He endeavoured to counteract his failing influence by a secret alliance with the grand-duchess Catherine, whom he proposed to raise to the throne instead of her Holstein husband, Peter, from whom Bestuzhev expected nothing good either for himself or for Russia. He conducted negotiations through the Polish king Stanislaus Poniatowski.”

___

Catherine_II's_letter_to_C.Williams_(1756).jpg

Письмо вел. кн. Екатерины Алексеевны английскому посланнику Ч.Г. Уильямсу. 1756 г. Автограф. Фр. яз. РГАДА. Футляр для очков. Англия, 2-я пол. 18 века. ГИМ. Серебро, яшма, эмаль Печать настольная Екатерины II, Россия, сер. 18 в. Золото, сердолик.

PS. JM …od 1985 r., redaktorem „Kwartalnika Historycznego”. Był mistrzem dla kilku pokoleń polskich historyków. Dzięki niezwykłej przenikliwości [no, no…] i dogłębnej znajomości źródeł doskonale rozumiał ludzi, o których pisał.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Michalski_(historyk)

 

Reklamy

5 myśli na temat “„Król” Staś, czyli nasz wyjątkowo brytyjski agent”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s