Mroczne tajemnice najsłynniejszego zagończyka

Zavolotchye.jpgZawołocze (ros. Заволочье) – drewniana twierdza rosyjska… W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1577-1582 zdobyta w 1580 przez wojska polskie Stefana Batorego pod dowództwem Jana Zamoyskiego. Położona jest w obwodzie pskowskim.

___

Lisowski (Lissowski) Aleksander Józef h. Jeż (ok. 1575–1616), pułkownik królewski, twórca i wódz formacji lisowczyków. Pochodził ze średnio zamożnej szlachty, wywodzącej się ze wsi Lisewo w woj. chełmińskim, osiadłej w połowie XVI w. na Litwie. Ojciec L-ego Jan, dziedzic na Krokoszynie i Wołkach (woj. wileńskie) podróżował w l. 1563–4 w towarzystwie Jana Kiszki [” litewski magnat, polityk i propagator ruchu braci polskich w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.”], wojewodzica witebskiego, po Europie Zachodniej. Studiował wtedy na uniwersytecie w Bazylei. Żoną jego była (wg Uruskiego) Szumkówna. Z licznego rodzeństwa L-ego bracia: Stanisław, Stefan, Jan i Mikołaj, poświęcili się służbie wojskowej, biorąc udział zwłaszcza w wydarzeniach tzw. wielkiej moskiewskiej smuty z początkiem XVII w. L. rozpoczął wojskowy zawód jako szeregowy żołnierz pod Janem Potockim, star. kamienieckim, biorąc udział w kampanii 1599/1600 r. przeciw Michałowi, hospodarowi wołoskiemu, na rzecz Jeremiego Mohyły. Następnie był towarzyszem w rocie Szczęsnego Niewiarowskiego pod J. K. Chodkiewiczem w Inflantach, jednak tylko w początku kampanii 1604/5; wkrótce bowiem zasłynął z samowoli i grabieży jako organizator i przywódca konfederacji wojskowej [„Jak twierdził Chodkiewicz, pryncypałem buntu był Aleksander Józef Lisowski”]. Prawdopodobnie już wtedy ukarany infamią, pojawił się w r. 1606 u rokoszan z własną rotą kozacką. Po klęsce guzowskiej (6 VII 1607) stacjonował na Polesiu koło Klecka. Pod koniec 1607 r. przybył z oddziałem 200 Kozaków do Staroduba, gdzie zainstalował się drugi Dymitr Samozwaniec…

Licznymi zagonami po ziemi pskowskiej i częściowo nowogrodzkiej L. wypierał wpływy szwedzkie i utwierdzał poddaństwo dla Dymitra. Jednakże jeszcze t. r. wszedł w kontakt z kanclerzem lit. Lwem Sapiehą (za pośrednictwem Adama Talwosza?) w sprawie przejścia na służbę królewską. To prawdopodobnie poróżniło go z Prosowieckim oraz wpłynęło na masową dezercję we własnych szeregach. W takim stanie rzeczy jesienią 1610 wycofał się ku granicy litewskiej, opanowując na dłużej Zawołocze. Przebywał w nim aż do r. 1613, znajdując się na żołdzie Rzeczypospolitej jako dowódca miejscowego garnizonu. Konstytucją sejmową z 7 XI 1611 zniesiono ciążącą na nim infamię. Z Zawołocza urządzał częste wypady do ziemi pskowskiej i nowogrodzkiej, terroryzując ludność rosyjską, a jednocześnie hamował postępy szwedzkie w tych stronach. W czasie jednej z takich wypraw (w lipcu 1613) ogołocony z wojska zamek padł łupem Rosjan. W drugiej połowie roku wszedł L. w bardziej poprawne stosunki z Chodkiewiczem i podporządkował się jego hetmańskiej zwierzchności. Wiosną 1614 r. wziął udział w wyprawie A. Sapiehy, star. orszańskiego, działającego z ramienia hetmana w celu odblokowania Smoleńska. W pierwszej fazie udało się wzmocnić szczupłą załogę kilkoma rotami oraz wprowadzić nieco żywności i paszy. W drugiej fazie L., działając już samodzielnie w okolicy (w stronę Krzyczewa) poznosił gródki moskiewskie wzniesione na dawniejszej granicy litewsko-moskiewskiej, otwierając tym samym połączenie ze Smoleńskiem od zachodu.”

Pierwsza, powszechnie znana, mroczna tajemnica naszego najlepszego zagończyka, to owe jego przywództwo buntu żołnierskiego w kluczowym momencie naszej historii (na polecenie Zamoyskiego?), a potem udział po niewłaściwiej stronie w I polskiej wojnie domowej.

Druga tajemnica pułkownika Lisowskiego jest bardzo mało znana, a odkrywa ją fragment książki Henryka Wisnera pt. Lisowczycy:

„…wiosną 1610 roku pułkownik przybył do Pskowa, który rebelizował, to jest nie uznawał władzy Łżedymitra. Podobno został przyjęty życzliwie, być może w nadziei, że miastu zapewni spokój, osłoni je przed Szwedami, Moskwą, zresztą przed wszystkimi, bez względu na to, pod jakimi sztandarami występującymi.

Bodajże w tym samym czasie siły Lisowskiego wzmocnił jakiś oddział znakomitej piechoty złożonej z Anglików i Irlandczyków, którzy porzucili służbę u Szwedów. Ich liczebność i dalsze losy nie są znane, ale wiadomo, że brali udział w działaniach, które uwieńczyło zajęcie kilku miast i zamków pogranicza. Przed 11 sierpnia 1611 roku pułkownik był już pod Zawołoczą, o czym świadczy list polecający przekazany dwóm kapitanom angielskim, Thomasowi Lichfieldowi i Johnowi Stanfordowi, którzy postanowili wrócić do Ojczyzny.

W liście, bez wątpienia powstałym na prośbę i pod dyktando oficerów, pułkownik wspomniał służbę szwedzką, udział już pod swoim dowództwem w wojnie przeciw Moskwie, podkreślił męstwo, virtus et dexteritas. Adresatem był Robert Cecil, któremu między innymi podlegały sprawy kupców i handlu [uuu ha,ha]. To zaś sugeruje, że oficerowie, przekazując list (co uczynili), chcieli zwrócić na siebie uwagę jako na znawców spraw moskiewskich i szwedzkich. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, czy Aleksander Józef Lisowski sądził, że jego nazwisko coś powie R. Cecilowi, skoro podpisał się: Ilustris Magnificentiae V-rea Studiosismus Alexander Josephus Lisowsky manu propria – Waszej dostojności najżyczliwszy Aleksander Józef Lisowski ręką swą.

I jeszcze jedno – na liście podano, że jest pisany ex astris ad Zavolotiam, z obozu pod Zawołoczą, co może wskazywać, że Aleksander Józef Lisowski jeszcze miasta nie opanował, albo chciał w ten sposób podkreślić swój status, że dowodzi znacznymi siłami.

Wiadomości o jego poczynaniach w ciągu następnych dwóch lat stają się jeszcze bardziej szczątkowe.

Jest mało prawdopodobne, żeby był w Warszawie w czasie obrad sejmu (26 września-9 listopada 1611), chociaż ten podjął wspomnianą, ważną dla niego decyzję o skasowaniu ciążącego na nim wyroku infamii. Jak uzasadniono, za zasługi „z odważeniem kosztu niemałego i zdrowia swego pod ten czas ekspedycji… moskiewskiej oddane” (konstytucja Zniesienie infamii z urodzonego Aleksandra Józefa Lisowskiego). Świadczy to, iż miał już możnego protektora, bo konstytucja nie wzięła się znikąd, nie została uchwalona spontanicznie, jako że część posłów musiała pamiętać jego wcześniejsze, niż te czynione w Moskwie, postępki. Być może o wybaczeniu win zdecydował Zygmunt III, który w przededniu kolejnej wyprawy na Moskwę potrzebował wytrawnych żołnierzy. Z pewnością zaś nie był amnestii przeciwny skoro niebawem Aleksander Józef Lisowski otrzymał list przypowiedni na zaciąg chorągwi, która miała liczyc 100 ludzi.

Co miał zamiar robić? Gdzie walczyć? Wydanie listu sugeruje, że wraz ze swoimi ludźmi powinien poddać się pod rozkazy hetmana wielkiego Jana Karola Chodkiewicza, ale najwyraźniej nadal się przed tym uchylał. Jeszcze 28 lipca 1611 roku hetman pisał, że pułkownik, jak go tytułował, idzie i to z 2000 ludzi do obozu, wiadomo jednak, że nie doszedł. 19 października informował kanclerza litewskiego Lwa Sapiehę, że Lisowski nie chce się łączyć z jego oddziałami, że „raz się… rozkazaniem Jego Królewskiej Mości, raz towarzystwem niechętnym, które bez pieniędzy nie chce służyć, wymawia”.”

Dlaczego Lisowski w kolejnym przełomowym momencie znowu zachował się dwuznacznie? Henryk Wisner jak każdy rasowy tzw. polski historyk przeszedł nad tym do porządku dziennego – ja tylko mogę tu przypomnieć wściekłość Jakuba I, króla Anglii i Szkocji, na wieść o polskich zwycięstwach nad Moskalami…

 

 

 

 

 

Reklamy

13 myśli na temat “Mroczne tajemnice najsłynniejszego zagończyka”

  1. No żesz … Prosowiecki … Przekleństwo jakieś nad tymi Rusinami. Najpierw rudzielcy, potem pro-czerwoni, a w końcu czerwoni. To chyba przez ten szlak do Lewantu i przez Ural do Chin. Lisowski najpierw z tym Prosowieckim ręka w rękę w Suzdalu, jak pisze rosyjska wiki, a potem, gdy moskiewscy bojarzy ogłosili Władysława carem, starł się z nim, bo Proradziecki stał dalej przy Samozwańcu. Liskowski miał interes, żeby pokazać się jako zagończyk Władysława i dostać anulowanie infamii a wraz z nią pułk i dotacje. Stawiam na Radziwiłłów jako jego protektorów. A potem już mógł swobodnie pełnić usługi. No przecież nie za bezdurno został upamiętniony w postaci swego podkomendnego przez Rembrandta. Ciekawe, od kogo mistrz dostał zamówienie?
    Wszelkiej pomyślności w nowym roku.

    Polubienie

      1. Gordon beztrosko wyleguje się na półce, ma pewność że jeszcze z kilka miesięcy spokojnie sobie może bumelować, bo ja wciąż walczę z Peytonem. Powoli ale zażarcie. Dopisywanie komentarzy pochłania połowę czasu. Ale warto. Na prawdę warto. Czuję się jak pies na tropie.

        Polubione przez 1 osoba

  2. To są fantastyczne informacje. Legenda i tajemnice.
    I ten portret…
    Różnie o nim piszą ludzie różnych opcji… Legenda ..hm..uwodzicielska…. A pod nią, by tak rzec…zawsze to samo
    .
    Dzięki;).
    .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s