„Lepiej być źródłem terroru niż jego ofiarą”

W czerwcu roku 1967 książka Leopolda Infelda pt. Kordian, fizyka i ja została oddana do składania, a ukazała się w marcu 1968, w dwa miesiące po śmierci jej autora. O ile mi wiadomo, nigdy nie ukazało się jej wznowienie, a warto ją przeczytać choćby ze względu na wiele ciekawych szczegółów oraz wyjątkową, w wielu przypadkach, otwartość autora.

Leopold Infeld, fizyk znany przede wszystkim ze wspólnych prac z Einsteinem i Bornem, pierwszą część tej książki poświęcił swoim dwóm wizytom w Stanach Zjednoczonych. Mocno schorowany wyruszył w pierwszą, dwutygodniową podróż razem z żoną w grudniu 1964. Ciekawy jest tu szerszy kontekst – była to wszak jego pierwsza wizyta na kontynencie północnoamerykańskim po powrocie do Polski (Ludowej) z Kanady:

„W Toronto Infeld pracował do roku 1950. Kanadę był zmuszony opuścić po tym jak oskarżono go niesłusznie [© polska wiki] o kontakty z komunistami w Polsce i możliwości sprzedaży im tajemnic wojskowych (dotyczących broni nuklearnej).” **

W marcu owego 1964 Infeld podpisał słynny „List 34 – dwuzdaniowy list protestacyjny przeciw cenzurze, złożony przez Antoniego Słonimskiego 14. marca 1964 roku w Urzędzie Rady Ministrów. Jego nazwa odwołuje się do liczby osób, które podpisały ten list.

Do Prezesa Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza

Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu.”

List „wyciekł” na Zachód i protest owych 34 osób został bardzo nagłośniony m.in. przez radio Wolna Europa. W efekcie w „dzienniku „The Times” ukazał się list krytykujący władze PRL, podpisany przez 21 brytyjskich pisarzy i artystów, m.in. przez Arthura Koestlera i Allana Bullocka. Ponadto w obronie sygnatariuszy wystąpiło 15 intelektualistów włoskich z Alberto Moravią i 13 profesorów Harvardu.” Dwa tygodnie później The Times opublikował oświadczenie 10 sygnatariuszy Listu 34, podpisane m.in. przez Infelda:

Ubolewamy, iż sprawa ta dała okazję do zorganizowania kampanii przeciw naszemu krajowi opartej na nieprawdziwych informacjach ukazujących się zwłaszcza w prasie zachodnioniemieckiej oraz głoszonych przez Radio Wolna Europa.

Z owej pierwszej wizyty w USA Infeld wraca przez Londyn, gdzie bierze udział w konferencji komitetu Pugwash.

__

Druga, ciekawsza część wspomnień jest poświęcona przede wszystkim latom międzywojennym, w której ostatni, duży rozdział pt. Dr Joseph Winternitz poświęcił Infeld najważniejszej ewidentnie postaci w swoim życiu. A poznał owego Winternitza (o którym angielska wiki znacząco milczy) w gabinecie Einsteina, w 1920, w Berlinie:

Jego największym zainteresowaniem był marksizm. Już w młodości został członkiem partii komunistycznej. … Zaznajomił mnie z ideą komunizmu, która miała zapewnić ludziom życie tak różne od tej jaskrawej nierówności, którą widzieliśmy w Berlinie. … Mój opór przeciwko tym ideom był bardzo słaby. Polegał on właściwie tylko na argumencie, że bez terroru nie da się takiego świata stworzyć. Dziwna rzecz. Ów łagodny, o gołębim sercu Joseph był na ten terror przygotowany. ‘Lepiej być źródłem terroru niż jego ofiarą’. …

Moje postępowe nastawienie społeczne i fakt, że w ciągu całego mojego życia od okresu pierwszego pobytu w Berlinie byłem i jestem zwolennikiem idei komunistycznej, zawdzięczam Josephowi. … Przed wyjazdem uroczyste pożegnanie z Josephem. Przyrzekłem mu, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby przyspieszyć rewolucję w Polsce. …

Niedługo po powrocie zjawiło się u mnie trzech policjantów w granatowych mundurach. Pokazali mi nakaz rewizji. Przeprowadzili ja z niezwykłą starannością. … Równocześnie zacząłem pracować w Związku Zawodowym Nauczycielstwa Szkół Żydowskich. Na pewno pod wpływem Josepha przystąpiłem natychmiast do jego najbardziej radykalnej frakcji. … Moja współpraca z tą szkołą, jak długo żyła pani Kalecka, układała się znakomicie. Uczyła tam również Stefania Sempołowska… Lubiła opowiadać o swych podróżach do Moskwy na zjazdy partyjne. Moskwa była podówczas stolicą bardzo dalekiego kraju. Nasze paszporty ważne były na świat cały z wyjątkiem Związku Radzieckiego, do którego jednak Stefania Sempołowska miała dostęp z tytułu opieki nad więźniami politycznymi [wyjaśnienie?].

na seminarium matematycznym zaprzyjaźniłem się z docentem Rajchmanem [jego siostra to Helena Radlińska, a brat Ludwik to słynny bakteriolog i mistrz masoński], który w tym okresie był gorącym komunistą… i dotychczas zrozumieć nie mogę, jak to się działo, że nie wpadł w sidła policji. Nie wiem też dlaczego później zerwał z komunizmem; jak mi wiadomo, został zamordowany przez Niemców.

[Mathisson] Podczas wojny jest w Anglii. Niestety tam nie znajduje żadnego stanowiska. Profesor Pryce z Bristolu opowiadał mi później, że Mathisson umarł z głodu. Rozwinęła się gruźlica, która go zabiła w pierwszych dniach wojny. …

Zdziwił mnie piękny wygląd jego domu [podczas drugiej wizyty Infelda w Berlinie, w 1928], ale bardziej zdziwiło mnie jego mieszczańsko-luksusowe mieszkanie, chyba z większym przepychem urządzone niż jakiekolwiek inne, które w dość krótkim mym wywczas życiu widziałem. … Joseph zaszedł podówczas bardzo wysoko w hierarchii partyjnej. Z tego co mi opowiadał, wynikało, że jest trzecim z kolei po Thälmannie i jeszcze kimś. Pracował pod pseudonimem Lenz… Joseph wiedział znacznie lepiej ode mnie, co się dzieje w partii komunistycznej w Polsce…

Powiedział, że partia popełnia błąd uważając Hitlera z głupca ‘z dużą gębą’. …Dał mi dwie. Zapakowałem je i wysłałem do Krakowa, do sklepu mojego ojca, w przekonaniu, że policja nie zrewiduje tej przesyłki. Niestety książki nigdy nie doszły do adresata. …

Przypadkowo wpadł mi w rękę list z tamtego warszawskiego okresu, który Joseph napisał w mojej sprawie do Einsteina. … W okresie międzywojennym studiowałem w Cambridge, a potem w Stanach Zjednoczonych. Z Josephem utrzymywałem stały, choć nikły kontakt. Wiedziałem więc, że po spaleniu Reichstagu wyjechał z żoną do swej rodzinnej Czechosłowacji, gdzie był redaktorem dziennika komunistycznego. Potem, gdy Hitler wkroczył do Czechosłowacji, wyjechał z żoną do Anglii, gdzie się urodził, gdy jego ojciec był tam na studiach. …

W roku 1949, a więc w osiemnaście lat po ostatnim widzeniu z Josephem, jechałem z Kanady przez Londyn i Berlin na krótką wizytę do Polski. … W 1952 byłem delegatem Polski na Światową Konferencje Pokoju. Berlin jest przygnębiającym miastem, cieszyłem się więc, że nareszcie zobaczę tam Josepha. … ‘Wrócił do Anglii. Zresztą rozstaliśmy się z nim w zgodzie. Ale radziliśmy mu, aby wyjechał z Niemiec… w kwestii spornej między Stalinem i Leninem, przyznał rację Leninowi.’ ” ***

Wreszcie ostatni akapit, zamykający książkę Infelda:

Rok 1956 zrehabilitował wielu komunistów. Czy zrehabilitował też Winternitza, najszlachetniejszego i najwierniejszego z komunistów, jakich znałem? Miał trzy zalety: był prawdziwym komunistą, był inteligentny i uczciwy.

Leopold Infeld był wielkim miłośnikiem teatru (stąd Kordian w tytule), tak jak premier Cyrankiewicz.

___

**) „W 1950 roku, kiedy państwo Infeldowie wracali do Polski z Kanady, przyjechała z nimi ciotka przyszłego prof. Eryka, Margaret Schlauch, profesor filologii angielskiej i skandynawskiej, mająca już wtedy duży dorobek naukowy i niemałe zasługi w działalności społecznej czy zgoła politycznej. W Polsce, gdzie po roku zdecydowała się zostać na stałe, jedno i drugie ogromnie się wzbogaciło.

Margaret Schlauch urodziła się w roku 1898. Skończywszy szkołę podstawową w New Jersey kształciła się prywatnie w Nowym Jorku, uzyskując w roku 1919 tytuł master of arts w uniwersytecie Columbia. Dalsze szczeble kariery akademickiej przebyła szybko, zostając w roku 1940 full professor. Jeszcze przedtem uzupełniała wykształcenie w uniwersytetach monachijskim i berlińskim, podczas pobytów stypendialnych. Później wykładała w kilku uczelniach amerykańskich, rychło zyskując renomę wybitnego językoznawcy i mediewisty. W 1937 roku została członkiem Medieval Academy of America, z czasem licznych towarzystw naukowych związanych także z badaniem literatur skandynawskich, czym się zajęła i bardzo szybko znalazła się wśród najwybitniejszych specjalistów w tym zakresie.

Pośród prac ogłoszonych w Ameryce wyróżniają się rozprawy poświęcone średniowiecznej literaturze angielskiej (kilka poświęciła Opowieściom kanterberyjskim Chaucera), sagom islandzkim, z których wiele przetłumaczyła, oraz innym literaturom wieków średnich.

Pani prof. Schlauch przejęta była ideałami sprawiedliwości i równości społecznej. Spodziewała się znaleźć możliwości ich urzeczywistnienia w szeregach Komunistycznej Partii USA, do której wstąpiła w roku 1935. Od roku następnego należała do American Labour Party i zespołu redakcyjnego jej organu „Science and Society”.

Ciekawe są te lewicowe skłonności uczonej pochłoniętej literaturą odległych epok, charakterystyczne – w Ameryce podobnie jak w Polsce – dla domów inteligenckich (choć nie mówi się o inteligencji w Stanach zjednoczonych), gdzie wpajano troskę o innych, tych, którym gorzej się wiedzie, i poczucie powinności zmieniania źle urządzonego świata.

Naturalny był po przyjeździe do Polski, motywowanym także osobistymi względami (Margaret Schlauch była osobą samotną, opuszczała Amerykę z siostrą i jej rodziną), akces do PZPR i decyzja pozostania na stałe oraz przyjęcia (1954) obywatelstwa kraju mającego w nazwie przymiotnik „ludowa”.

Pani profesor, zapamiętanej jako zdeklarowana marksistka, anglistyka warszawska wiele zawdzięcza. Najpierw swoistą ochronę w bardzo niesprzyjającym neofilologiom okresie stalinowskim. Również tak namacalne dobro, jak księgozbiór, o który łatwiej jej było się starać niż innym. Zrezygnowała z katedry w Monachium, którą jej proponowano, żeby tutaj zapewnić studentom aktualne podręczniki zarówno języka, jak dziejów literatury angielskiej. Kontynuowała badania nad średniowieczem anglosaskim, zajmując – jak to określają specjaliści – stanowisko pośrednie między surowym osądzaniem a idealizacją tej „kłopotliwej” wówczas epoki. Do końca życia – zmarła w roku 1986 – publikowała wiele na Zachodzie, wychowując pokolenia polskich anglistów. Naukowemu potomstwu, co przyznają krytycy jej poglądów, Margaret Schlauch nie narzucała metodologii marksistowskiej, sama zaś nie czyniła na rzecz ideologii cesji intelektualnych.”

***) „W 1945-1948 był członkiem Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii. We wrześniu 1948 Winternitz wrócił do NRD. Wstąpił do SED i został profesorem na uniwersytecie w Berlinie oraz szefem Ekonomii Politycznej w Instytucie Badań Naukowych Szkoły Partii. W marcu 1949 roku został pierwszym dyrektorem Instytutu Marks-Engels-Lenin. Pod koniec lutego 1950 roku został zwolniony za rzekome poparcie ‚kampanii imperialistów i agentów Tito przeciwko Stalinowi’. W następnym roku przeniósł się do Anglii, aby uniknąć groźby aresztowania.”

„Teoretyk partii, 1924/25 szef centrali działu Agitprop, 1928/31 Dyrektor Departamentu Agitprop KC.”

„Na początku 1939 w Londynie, przygotowuje grunt dla przyjęcia czechosłowackiej antyfaszystowskiej emigracji. Pracował w Radzie Państwa, odpowiednikiem czechosłowackiego parlamentu, która była ciałem doradczym i kontrolnym dla prezydenta republiki. Był również członkiem redakcji magazynu Einheit, publikowanego w Londynie, brał udział w pracach Brytyjskiej Rady Niemieckiej Demokracji (British Council for German Democracy) oraz w wydawaniu miesięcznika Searchlight on Germany. Pisał także do magazynu New Central European Observer. Po wojnie był korespondentem Rudého Práva i od 1950 [1948!] pracował w Berlinie, gdzie był profesorem, a później dziekanem na Uniwersytecie Humboldta.”

x

Reklamy

Jeden komentarz na temat “„Lepiej być źródłem terroru niż jego ofiarą””

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s