Najbardziej zamilczana książka w Polsce

To miała być notka o czym innym – miała mówić o wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii oraz o dwóch miejscach ich osiedlenia: w otomańskim Imperium i habsburskich Niderlandach. Miała nosić tytuł „Józef Nasi i jego ciotka, czyli dwa wektory” i ilustrować to na kanwie tych dwóch życiorysów. Zacząłem tak (za angielską wiki, bo jak w bardzo wielu podobnych przypadkach – tu akurat nasza permanentnie szwankuje):

Józef Nasi i jego ciotka to ludzie wielu nazwisk – on znany także jako João Miques (lub Micas) i João Migas Mendes po portugalsku, Giuseppe Nasi po włosku oraz Yasef Nassi po turecku; ona jako Gracia Mendes Nasi (gdzie Gracia to podobno portugalska wersja hebrajskiej Hannah) lub pod chrześcijańskim nazwiskiem Beatrycze de Luna. Warto przy tym wiedzieć, że po hebrajsku Nasi znaczy książę.  Beatrycze urodziła się w 1510 w Portugalii, w rodzinie marranos, którzy musieli emigrować z Aragonii po edykcie ekspulsyjnym z 1492. Jej matka, Phillipa Vienveniste, wywodziła się ze słynnej rodziny Benveniste vel Vienveniste vel Bienvenist vel Vien-benist. W XIV i XV wieku nosili miano, jako rycerscy poborcy podatków i skarbnicy, „Vienveniste de la Cavalleria”, nadane im przez templariuszy. W 1528 Beatrycze wyszła za mąż za bardzo bogatego kupca (od czarnego pieprzu) Francisco Mendes, tzw. „nowego chrześcijanina”, z którym była skoligacona przez matkę – z wielką pompą wzięli katolicki ślub w lizbońskiej katedrze, a w tajemnicy ślub krypto-judaistyczny (vide en.wikipedia.org/wiki/Crypto-Judaism) i podpisali ketubę. Ciekawe, że przez wieki losy ciotki Hannah wydawały się zapomniane, aż do niedawna, kiedy to stała się mocno promowaną patronką i benefaktorką diaspory. Mnie nieodparcie to się kojarzy z niedawnym anulowaniem edyktu z 1492 przez Kortezy… ale, tak czy inaczej, nawet powstała jej fanpage, w ramach projektu Dona Gracia, obecnie (po wykonaniu zadania?) już zamknięta.

Tutaj przerwałem pisanie (do którego będę musiał wrócić…), bo postanowiłem poszukać jeszcze tropów nt. bezpośrednich związków Józefa Nasi z Krakowem. I to właśnie wtedy, co chwila zacząłem się potykać o tytuł pewnej książki-widma. Chodzi o „Zwierciadło Korony Polskiej” (z podtytułem: „Urazy ciężkie i utrapienia wielkie, które ponosi od Żydów, wyrażające”) autorstwa Sebastiana Miczyńskiego. W polskiej wiki, tradycyjnie, ani o niej śladu** – za to mamy dwa wpisy (jedynie) w angielskiej wiki, które tu tłumaczę od ręki:

Zwierciadło Korony Polskiej (pełny tytuł: Zwierciadło Korony Polskiej wyrażające głębokie zniewagi i wielkie niepokoje powodowane przez Żydów) jest antysemicką broszurą opublikowaną w 1618 roku przez Sebastiana Miczyńskiego, profesora filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Ponieważ ta broszura była jedną z przyczyn zamieszek antyżydowskich w Krakowie została zabroniona przez Zygmunta III Wazę. W broszurze tej Żydzi zostali oskarżeni o zdradę polityczną, rabunek, oszustwa, morderstwa, czary, świętokradztwo – jednak oskarżenia religijne mają znaczenie drugorzędne. Broszura skupia się głównie na działalności gospodarczej Żydów i opowiada się za wygnaniem Żydów z Polski.” (podkreślenie moje)

A oto sylwetka autora tamże:

„Sebastian Miczyński był 16/17to wiecznym polskim akademikiem. Profesor filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

W 1618 Sebastian Miczyński opublikował antysemicką broszurę Zwierciadło Korony Polskiej, co było jednym z powodów zamieszek antyżydowskich w Krakowie. W celu uniknięcia dalszych rozruchów król Zygmunt III Waza zakazał rozpowszechniania tej broszury podczas wyborów do Sejmu, tak jak jego syn, Władysław IV Waza w 1632 – jednak kolejne edycje Zwierciadeł, przyczyniły się do narodzin literatury antysemickiej w Polsce.”

Dlaczego widmo? A, bo wprawdzie skany oryginalnego wydania z 1618 są dostępne, to trudne do odczytania.  Widmo, bo moje wielokrotne próby znalezienia „transkrypcji” choćby fragmentów, jakichś edycji lub opracowań spełzły na niczym. Znalazłem ten tytuł tylko w kilku polskich bibliografiach, z nic nie wnoszącymi komentarzami – nie wychodzącymi poza notkę z angielskiej wiki… Za to w kilku książkach badaczy żydowskich znalazłem fragmenty, o które to właśnie się potknąłem, bardzo szczegółowo odnoszące się do treści Zwierciadła! Jak to możliwe? Przecież nie czytali oni wszyscy oryginalnych wydań – gdzie zatem są te opracowania?

Aby nie być gołosłownym – oto parę przykładów:

  1. Żydzi w Polsce odrodzonej: działalność społeczna, gospodarcza, oświatowa i kulturalna” T.1, dr Schiper Ignacy (1884-1943); dr Tartakower Aryeh (1887-1982); radca Hafftka Aleksander – Warszawa 1932*** :                                                       „Rozpoczynamy od źródeł, ilustrujących handel żydowski w omawianym okresie. Oto obraz działalności handlowej żydów, jaki rozwija przed nami Sebastian Miczyński w wydanem w 1618 r. „Zwierciadle Korony polskiej“: „żydzi – czytamy tu – eksportują towar do Węgier, na Morawy, śląsk… A nie dosyć im, siedząc w sklepach, handlować, ale niektórzy z nich po rynku i w dworach… towary roznosząc, sprzedają. … żyd krakowski Bocian, prócz inszych handlów i spuszczania do Gdańska, ma w Krakowie 7 sklepów i po Polsce miał wszędy faktory swoje, a prowadzi handle na 300-400.000 złp… Żyd krakowski Mojżesz towary rozmaite przejmuje z Frankfurtu, Lipska, Níderlandu. Są Izraelowie, dwaj bracia, którzy zajeżdżając do Lwowa, gdzie z Turek różne towary, a zwłaszcza rysiów perskich do 2.000 przychodzi, prawie wszystkie towary kosmate odjęli. Świetłik Mojżesz wszystkie sobole w ręku ma, a faktory swoje po jarmarkach na Morawy, do Wiednia, do Rakuz, Pragi rozsyła… Fajweł z Krakowa z oszukania gdańskich i elbląskich kupców na 300.000 zł. zebrawszy, także niemal wszystkie zakupuje towary. … żydowie lwowscy maja porozumienie z żydami wołoskimi í tureckimi, a mianowicie carogrodzkimi. Mają zatem wszystkie towary i handle w rękach. Ma osobliwie Marek, nazwany Bogaty; ma, że inszych minę, Lachan, który złotogłowy, towary jedwabne, rysie perskie z Turek, lisy wołoskie, nadto woski, woły, łoje, skóry, szafrany od kupców tamecznych, także wszelakie towary od kupców słuckích (i) mohilowskich przejmuje. … W Lublinie u żydów wszystko w ręku”. ”                                  –
  2. „Obraz, przedstawiony przez Miczyńskiego, choć w wielu miejscach
    przejaskrawiony, odpowiada naogól rzeczywistym stosunkom. Dowodzą
    tego zbadane źródła archiwalne z tych czasów. Nasuwają one wniosek,
    że rola żydów w ówczesnym handlu zagranicznym i krajowym istotnie była
    píerwszorzędna.
    O obrotach handlu, jaki żydzi prowadzili na Gdańsk, daje wyobrażenie jeden dokument z 1616 r., który zawiera wiadomość, że spółka 4-ch żydów z Krakowa, Lwowa, Poznania i Lublina, z powodu konfliktu z magístratem gdańskim musiała zawrócić z przywiezionym towarem i straciła na tem 100.000 zł.”

Cytaty te obnażają w sposób bezpośredni nędzę działania tzw. historyków polskich obecnych, ale oczywiście także tych XIX i XX. wiecznych. Nad tak ważnym dziełem kultury polskiej wisi zmowa milczenia, mimo że jego największa i unikalna wartość dotyczy NIE aspektów religijnych (jak sami przyznają wnikliwi badacze żydowscy), ale faktów gospodarczych i ekonomicznych Rzeczpospolitej. Przecież to był poważny memoriał napisany przez „profesora UJ”, a skierowany do Sejmu Rzplitej w przełomowym okresie jej historii!

___

**) „Był synem Stanisława, pochodził z rodziny plebejskiej, prawdopodobnie ze wsi Bartodzieje w pow. radomskim. Immatrykulowany w Uniw. Krak. 2 IX 1605, po uzyskaniu w r. n. bakalaureatu sztuk wyzwolonych został nauczycielem prywatnym wojewodzica mińskiego Krzysztofa Paca, którego zgon (1610) uczcił w wydanym w Wilnie w r. 1611 żałobnym epitafium. W t. r. (11 VII) wyjechał do Włocławka, gdzie objął rektorat miejscowej szkoły katedralnej, jednak już w r. n. powrócił do Krakowa i w r. 1612 promował się na magistra filozofii. Od półr. letn. 1613 podjął wykłady na Wydziale Artium jako docent extraneus, trudniąc się jednocześnie, wraz ze swym kolegą z lat studenckich Janem Brożkiem, udzielaniem lekcji prywatnych w zamożnych domach szlacheckich, m. in. u Andrzeja Zborowskiego, przyszłego kasztelana oświęcimskiego… W jesieni 1619 przedłożył tezę inkorporacyjną «de natura materiae primae… de coeli orbibus», na podstawie której został przyjęty do Kolegium Mniejszego i objął katedrę astronomii… Od obowiązkowych wykładów starał się uwolnić również pod innymi pozorami, za co oraz pod zarzutem prowadzenia nader świeckiego trybu życia, skłonności do awantur i lekceważenia statutów uniwersyteckich (m. in. mieszkał poza obrębem Kolegium) od r. 1613 często stawał przed sądem rektorskim. Wielokrotnie upominany i zagrożony wykluczeniem z Uniwersytetu, szczególnie naraził się opinii publicznej i władzom akademickim ogłoszeniem w r. 1618 (następne wydania b. m. r. oraz 1648) prymitywnej [sic] broszury antysemickiej Zwierciadło Korony Polskiej. Zebrał w niej niemal wszystkie argumenty współczesnej publicystyki antysemickiej, posuwając się aż do oskarżenia Żydów o współpracę z Turkami. Pojawienie się książki wywołało ostre protesty społeczeństwa żydowskiego i kahału krakowskiego, który wyjednał w kancelarii królewskiej mandat Zygmunta III z 20 VIII 1618 zabraniający druku i sprzedaży dziełka jako wywołującego tumulty i napaści na Żydów. Wyrok ten, jak się zdaje, przyspieszył decyzję proskrypcji M-ego, którego usunięto z katedry i z Uniwersytetu w półr. letn. 1622. Uczepiwszy się, być może, jakiejś prebendy kościelnej (od r. 1626 występuje z tytułem księdza), poświęcił się w następnych latach działalności pisarskiej… W okresie największego wzrostu konfliktu Akademii z zakonem jezuitów w l. 1625–6, wraz z drugim relegowanym z Uniwersytetu mistrzem P. Dąbrowskim, wdawał się M. w awantury z krakowskimi jezuitami. Dalsze losy i data śmierci M-ego nie są znane.”  (wg młodego Andrzeja K. Banacha w 1975)

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/sebastian-miczynski

***) Inny fragment, już nie z Miczyńskiego: „Do najwybitniejszych bankierów żydowskich należeli na przełomie wieków XV. i XVI. krakowscy Fiszlowie (Mojżesz i syn jego Efraim-Franczek) i Czechowíe (Abram i syn jego Mojżesz), oraz działający na Rusi Samson z żydaczowa, Josko z Hrubieszowa i Szania z Bełza. Na Litwíe zasłynęli o tym czasie jako bankierzy Ezofowicze. Za Zygmunta Augusta wybijają się jako bankierzy żydzi koronni: Izak Nachnumowícz ze Lwowa, Jakób Ezdrasz i Jakób Bogaty z Krakowa, oraz żydzi litewscy: Mendel Izakowicz i Izak Brodawka. …

Fiszlowie dobili się jeszcze za Kazimierza Jagiellończyka stanowiska bankierów nadwornych. Stanowisko to zajmują także za Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta I. Wielkie kapitały wniosła w tę rodzinę Rachela-Raszka, która była z początku bankierką w Pradze czeskiej. W latach 80-ch XV. wieku Raszka osiadła w Krakowie, gdzie wyszła po raz drugi za mąż za Mojżesza Fiszla. Cieszyła się ona szczególnemi względami króla. Zadłużali się u niej Kazimierz Jagiellończyk i Olbracht. Długi ich w oryginalny sposób spłacił Aleksander, a mianowicie dla braku gotówki pozwolił bankierce wybić w mennicy krakowskiej tyle monet z własnego srebra, aż powstała stąd nadwyżka wartości zrównała się z sumą długu i procentów. W połowie XVI. wieku jedna gałąź krakowskich Fiszlów przeniosła się do Wilna. Powstał tu niebawem wielki lombard, założony przez przybyszów za zezwoleniem króla.”

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2017/08/10/judeorealizm-niebezpieczne-zajecie/

PPS. https://bosonweb.wordpress.com/2018/04/20/papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

Reklamy

Perskie oko czyli jagiellońska ślepota

Fresk Pisanella w Sant’Anastasia w Weronie, circa 1435…

___

W ostatniej XII. księdze swoich Roczników Jan Długosz umieścił rozdział pt. „Król Perski przez posła swojego namawia Kazimierza króla Polskiego do wojny przeciw Turkom, obiecując jego synowi córkę swoję w małżeństwo”.  Tytuł przyznacie intrygujący, a zawartość jeszcze bardziej:

Oto 6. lutego 1474, w Wilnie JKM przyjmuje trzech posłów, wpierw dwóch weneckich, z których jeden udał się potem do Kaffy, a następnie do sułtana czy raczej chana (chanatu Ak Kojunlu) Uzun Hasana celem „wstawienia się za chrześcijanami”, a ten drugi wprost do Moskwy, w misji papieskiej. Trzeci poseł to też wenecjanin, Caterino Zeno („mąż rozumny i zacny” © Długosz), ale wysłany przez właśnie tegoż chana perskiego, na którego dworze trzy lata przebywał, z listem po chaldejsku pisanym: ”aby Kazimierz król Polski przeciw Mahometowi sułtanowi Tureckiemu, nieprzyjacielowi wiary chrześcijańskiej, którego on po wielekroć zwyciężał, z innymi książętami chrześcijańskimi podniósł wojnę zaraz z wiosną, upewniając króla, że sam Uzun Hasan wyjdzie w dziesięć kroć sto tysięcy wojska i złączy swe siły na zagładę Turka”. Przy czym, oddawał synowi JKM swoją najstarszą córkę (z jego małżeństwa od 1458 z Katarzyną – córką cesarza Trapezuntu), po uprzednim jej ochrzczeniu – wszak jej matka była chrześcijanką **. W jej posagu obiecywał państwo greckie, po wspólnym wypędzeniu Turków z Konstantynopola. A tak oto Długosz zakończył ten rozdział: „To tak przyjazne i życzliwe oświadczenie Kazimierz król przyjął obojętnie i jak się zdaje z lekceważeniem, tyle tylko rzekłszy, ‘że na nie Uzun Hasanowi przez własnych posłów da odpowiedź ’ ”.

Jakby tego było mało, rok później, jak donosi Długosz, przybył do JKM na Litwę wprost od Uzun Hasana „znakomity poseł, Izaak z Trapezuntu, rodem Greczyn, wyznania Mahometańskiego, w poczcie dwunastu jeźdźców, z prośbą ‘aby król zaraz z początkiem wiosny raczył z innymi panami chrześcijańskimi podnieść oręż przeciw Turkom’… Kazimierz król przyjąwszy go łaskawie i uczciwszy wspaniałymi dary, odesłał do miasta Krakowa, które poseł dziwnie pragnął oglądać, i w którym blisko miesiąc zabawił”. JKM oczywiście nic w tej sprawie nie zrobił, przy czym Coryllus podejrzewa udział Kalimacha w tym zaniechaniu, a jego samego posądza o agenturalność. Ja bym dorzucił (patrz niżej) jeszcze niejakiego Ambrogio Contariniego, który 11. kwietnia 1474 spotkał się w tej sprawie z królem Kazimierzem i najprawdopodobniej to on został tym zapowiedzianym „polskim” posłem. Zdziwił bym się, gdyby ci dwaj tak fatalni dla nas Włosi nie znali się osobiście.

Dla pełnego obrazu warto dodać, że pierwsze odnotowane w Polsce zachodnie poselstwo (księcia Burgundii, Karola Śmiałego) do Persji, przyjął król Kazimierz w 1453, a pierwsze poselstwo Uzun Hasana w lipcu 1472 – Długosz pisze, iż chan Uzun prosił o polskie wsparcie w walce z „cesarzem Mahometem” i je otrzymał, a w rezultacie Mahomet zaczął „uzbrajać wszystkie państwa swoje”!

Aby objaśnić kontekst tych wszystkich poselstw trzeba najpierw wyjaśnić rolę krymskiej Kaffy. Miasto Teodozja założyli tam Grecy w VI wieku p.Ch.. Na początku XIII w. zarządzali nim Wenecjanie, ale pod jego koniec przejęli od nich rządy Genueńczycy nazywając je Kaffa (lub Caffa) i nadając mu konsula. W XIV stało się centrum praktycznie monopolu handlowego Genui na morzu Czarnym. NB. W 1347 to właśnie w Kaffie rozpoczęła się pandemia Czarnej Śmierci, dżumy którą  najprawdopodobniej z Chin przeniosła Złota Orda.

W 1453 upada Konstantynopol, a już rok później  Turcy próbują zdobyć Kaffę, jeszcze bez powodzenia, bo Genueńczycy się wykupili – tzn. „kupili pokój”. W 1461 upada Trapezunt (pretekstem do ataku było małżeństwo Uzuna i Teodory) i w tym samym roku chanat krymski szuka polskiego wsparcia i opieki… Mało tego, w 1462 Kaffa widząc co się święci zwraca się z prośbą o protekcję do króla Kazimierza – ten się godzi i 1. lipca tego roku Kaffa otrzymuje oficjalną jego odpowiedź. Niestety, nigdy się z tej obietnicy nie wywiązał, i 6. czerwca 1475 Kaffa upada, a już 8 lipca wszyscy jej „łacińscy” mieszkańcy dostają rozkaz przesiedlenia się do Konstantynopola… Polska na zawsze traci jedną z najważniejszych arterii służących do handlu z dalekim Wschodem. Mało tego, Rzplita traci Tatarów Gereja, zhołdowanych przez Turków, a zyskuje to najgorsze – zmianę kierunku wektora ekspansji tureckiej – z zachodniego, na północno-zachodni…

Warto tutaj nieco wyjaśnić kluczową rolę Wenecji w tej całej sprawie. Jeszcze przed 1402, widząc wzrost tureckiej potęgi, Republika Wenecka próbowała dogadać się z Tamerlanem. Po 1453, przy udziale Teodory, postawiła na rzeczonego Uzun Hasana wysyłając do niego już w 1463 pierwszego ambasadora Queriniego, który wrócił w 1471 z pierwszym ambasadorem perskim w Wenecji, Muradem. W tym samym roku wylądował w Persji ów Caterino Zeno, który za żonę wziął siostrzenicę samego Uzuna, i któremu udało się przekonać Uzuna do pójścia na Turka. W 1473 Wenecja posłała kolejnego ambasadora, Giosafata Barbaro, do którego dołączył rok później rzeczony Contarini – tyle, że chan go natychmiast odesłał. Z Persji Contarini wracał trzy lata, po drodze zatrzymując się w Moskwie, gdzie uzyskał audiencję u Iwana III.

W 1478 Uzun Hasan umiera, jednak Persowie o nas nie zapominają, ale o tym już tutaj

____

**) chodziło tu o Teodorę Megalę Komnen – inaczej Despoinę Khatun (Katarzynę) tzn. „pannę księżniczkę” – córkę Jana IV Wielkiego Komnena z Greków pontyjskich, dążącego do unii z Kościołem Katolickim. Teodora słynęła z urody, a Jan zgodził się na jej ślub pod warunkiem zachowania jej prawosławnego wyznania, na co chan Uzun przystał. Została pochowana w kościele św. Jerzego w Amidzie.

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2017/04/25/ukryty-imam-szyitow/

Orban, armaty, Persowie i Mohacz

Nie, nie chodzi tutaj o premiera Orbana, ale o inżyniera Orbana z Braszowa w Siedmiogrodzie, który zaoferował swoje usługi, za bardzo sowitą zapłatę, sułtanowi Mehmedowi i zbudował mu super bombardę, użytą z powodzeniem w czasie oblężenia Konstantynopola w 1453. Sam Orban najprawdopodobniej zginął wtedy wraz z załogą podczas eksplozji działa, które potem nadal było w użyciu. Mało tego, już w 1464 Munir Ali zbudował na ten wzór Orbana bombardę o wadze 16.8 t i długości 518 cm, zdolną miotać kulami o średnicy 63 cm! W 1807 podczas brytyjskiej operacji w Dardanelach ostrzelano z tego właśnie działa okręty Royal Navy ubijając 28 Anglików, a w 1866 dostała je w prezencie królowa Wiktoria…

Przełom XV i XVI wieku, to był ten właściwy koniec średniowiecza – odkrycie Nowego Świata, merkantylizm i władza banków, rozpowszechnienie druku i broni palnej, wreszcie herezje protestanckie pchnęły Europę na rewolucyjne tory, którymi jedzie do dziś. (Dodać może tu trzeba także ekspulsje Żydów z Hiszpanii i Portugalii, ale o tym będzie osobna notka.)

Proch wysadził w powietrze feudalizm – pisali z emfazą oświeceniowi „mędrcy”, a późniejsi „nawiedzeni twórcy” pisali nawet o (wybuchowym) uwolnieniu ludzkiego ducha. Niewątpliwie, masowe wprowadzenie broni palnych wpłynęło na losy świata i właśnie Turcy byli w tym liderami. Oddziały kanonierów (topçu) pojawiają się w otomańskiej armii już pod koniec XIV w., mało tego – stanowią od początku część korpusu żołnierskiego, w przeciwieństwie do Europy, gdzie jeszcze długo kanonierzy byli kimś pomiędzy rzemieślnikiem a żołnierzem. W dodatku, artyleria i oddziały janczarów wyposażone w muszkiety, stały się w XV w. częścią centralną (stałą) armii, bezpośrednio podległą sułtanowi i przez niego opłacaną. W 1473 w kampanii przeciwko Uzun Hasanowi (patrz tutaj) Turcy pierwsi użyli z wielkim powodzeniem bardzo mobilnych lawet. W 1514 ich armia już posiadała 372 takich dział na lawetach, a oddziały artylerii liczyły 1171 żołnierzy, w tym 348 wyspecjalizowanych kanonierów – w większości chrześcijan… A mowa tu tylko o tej armii „centralnej”, do tego dochodziły wojska utrzymywane przez prowincje imperium. Już w XVI wieku imperium osmańskie miało wielką, imperialną sieć pozyskiwania saletry, które było zwolnione od podatków – w systemie podobnym do francuskiego… Przedsiębiorstwami tworzącymi tę sieć zarządzali członkowie grup władających imperium. Najważniejszym regionem uzyskiwania saletry była prowincja Karaman, zdobyta w 1468, w której saletra dawała około połowy całych dochodów tejże prowincji. Podobnie było z produkcją prochu – tylko najważniejsze fabryki prochu były w: Stambule, Kairze, Bagdadzie, Aleppo, Jemenie, Budzie (sic), Belgradzie i Timiszoarze (Temesvár), gdzie roczna sumaryczna produkcja dawała setki ton. Nawet w produkcji armat Turcy mieli przewagę – ich działa były zazwyczaj odlewane z brązu, który był bezpieczniejszy i mniej korodował aniżeli zazwyczaj żeliwne działa europejskich adwersarzy.  W skład stopu wchodziło 90% miedzi, zgodnie z przepisem Vannoccio Biringuccio (1480-1539) ojca metalurgii i przemysłowego odlewnictwa oraz autora pierwszej drukowanej rozprawy na ten temat: De la pirotechnia. Surowca dostarczały im własne, wielkie kopalnie miedzi. I na dokładkę, po wspomnianych ekspulsjach, imperium pozyskało zastępy żydowskich specjalistów od metalurgii, i nie tylko.

W tymże 1514 sułtan Selim rozgromił w wielkiej bitwie na równinie Czaldyran (Chald-iran) niezwyciężone wojska szacha perskiego Isma’ila, i artyleria odegrała w tym rolę kluczową. Szach Isma’il był synem tej „drugiej” córki Uzuna Hasana, Halimy (Marty), i założycielem w 1501 wielkiej dynastii Safawidów. Wprawdzie wielka wojenna sława szacha rozsypała się w… proch, ale Persowie nie zamierzali odpuścić – w 1516 mnich maronicki z Syrii, Petrus de Monte Libano, został wysłany do szacha przez Ludwika II z misją zawiązania anty-tureckiego sojuszu. I tu zaczyna się seria brzemiennych w skutki wydarzeń – jeszcze tego samego roku ów Petrus wraca przez Polskę (!) i udaje się na cesarski dwór Karola V, gdzie zapada cisza… Są historycy, autentycznie, którzy to tłumaczą trudnością z przetłumaczeniem listu szacha, napisanego po arabsku, co potrwa kilka lat. List zostaje jakoby w tym celu przesłany do Rzymu, także do wiadomości Leona X. Tymczasem Isma’il ma wewnętrzne kłopoty, w 1523 ginie jego długoletni wezyr, ale szach posyła znowu przez tego Petrusa, w październiku owego roku, kolejny list do cesarza, tym razem po łacinie – być może ta lingwistyczna wymówka i do niego dotarła. Karol V otrzymuje ten list w marcu 1524 w Burgos w Hiszpanii i znowu nic nie robi. Niestety, 23. maja tego roku, w wieku 36 lat, Isma’il niespodziewanie umiera odwiedzając grób ojca. Co za pech… jego syn ma tylko 11 lat i Persja wpada w kolejny okres wewnętrznego chaosu – Sulejman może spokojnie szykować się do ataku.

Tymczasem, w tymże 1524 Hieronim Łaski udaje się do Paryża, wraz ze swoimi braćmi, na czele polskiego poselstwa. Ciekawe, że po drodze trzej bracia** odwiedzają w Bazylei Erazma z Rotterdamu. We Francji, Hieronim odnosi wielki sukces – w czerwcu(?) zawiera sojusz „przewidujący małżeństwa: syna Franciszka z jedną z córek Zygmunta Starego oraz Zygmunta Augusta z jedną z córek Franciszka, a także polskie posiłki dla Francji w wyprawie przeciwko cesarstwu na Mediolan„. Francuski król, przy poparciu papieża Klemensa VII, 26. października 1524 odbija Mediolan, niestety bez polskiego wsparcia, ale potem 24. lutego ponosi wielką klęskę pod Pawią, gdzie dostaje się do niewoli. Francusko-polski sojusz, za którym stała Bona (która miała jakieś prawa do Mediolanu), a po stronie francuskiej – Antonio Rincon vel Antoine de Rincon, pozostał na papierze…

W 1526 Sulejman rusza na samotne, wystawione Węgry i w bitwie pod Mohaczem 29 sierpnia rozbija armię Ludwika – nasz honor ratuje 1600 polskich rycerzy pod dowództwem kapitana Lenarta Gnoińskiego – upamiętnionych pięknym obeliskiem. Karol V jest na fali – dokonuje się rozbiór wielkiego królestwa Węgier, a w 1527 jego wojska grabią Rzym (Sacco di Roma). Jednak zimą 1529 orientuje się w zamiarach Sulejmana i w końcu odpowiada na list nieżyjącego już Isma’ila – 24. lutego wysyła list z Toledo poprzez rycerza de Balby. Persowie jednak nadal mają kłopoty wewnętrzne, a de Balby ma kłopoty z „przebiciem się” do Persji i ottomańska armia jesienią „spokojnie” podchodzi pod Wiedeń, którego jednak nie zdobywa – wydaje się, że była to tylko padgatowka do właściwego ataku, który miał nastąpić w 1532, ale właśnie wtedy akuratnie wybucha długa wojna persko-turecka.

Po klęsce pod Pawią, Franciszek I rozpoczął rozmowy z Sulejmanem i doprowadził w tymże 1532 do ustanowienia franko-tureckiego sojuszu. Jak się okazało, był to najtrwalszy sojusz europejskiego kraju w ogóle, który trwał prawie trzy wieki i został definitywnie zerwany dopiero przez Napoleona „grabarza Francji”, poprzez jego kampanię egipską. Sojusz habsbursko-perski miał dużo krótszy żywot i „strategicznym” sojusznikiem Persji został zupełnie kto inny, ale o tym części trzeciej…

Na zakończenie, warto przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru, a więc ten skromny polski wątek dobrze zapowiada ową część trzecią i ostatnią tego perskiego cyklu.

____

**) Łaski Hieronim (Jarosław) h. Korab (1496–1541) – „w r. 1520pojechał tylko latem t. r. przez Węgry (?) do cesarza do Brukseli. Tam poznał Erazma z Rotterdamu i był pierwszym Polakiem, który korespondował z wielkim humanistą i odwiedzał go. Jeszcze 23 X był Ł. na koronacji Karola V i wrócił chyba dopiero z początkiem 1521 r., wywołując niezadowolenie królewskie swą opieszałością. … Szczyt działalności Ł-ego w służbie Rzeczypospolitej, a zgodnie z planami politycznymi królowej Bony i prymasa Jana Łaskiego (oraz dyplomacji Franciszka I), stanowiła jednak jego «wspaniała legacja» podjęta w r. 1524 na dwór francuski. Wyjechał wraz z braćmi w początku roku, wstępując po drodze w Bazylei do Erazma, którego starał się nakłonić do aktywnej walki z Lutrem. W połowie roku prowadził już we Francji rokowania z przedstawicielami Franciszka I (który mu szczególnie imponował) w sprawie polsko-francuskiego traktatu o wzajemnych małżeństwach dzieci królewskich i dość ścisłej współpracy antyhabsburskiej. Ł. powrócił ok. 1 X 1524 i najpierw złożył sprawozdanie Bonie… na uczcie w Niepołomicach wybuchła głośna jego kłótnia z niedoszłym szwagrem Andrzejem Górką. Wtedy też Ł. napisał służalczy list do księcia pruskiego Albrechta z prośbą o pomoc, w październiku zaś sam, choć z uszkodzoną głową (może w wyniku pojedynku, na który wyzwał Górkę), przybył na czele 100 jeźdźców do Prus, by wziąć udział w tłumieniu powstania chłopów sambijskich. Odtąd aż do śmierci pozostał politycznym informatorem Albrechta … Ł. został 31 VIII 1534 aresztowany w Budzie przez Zapolyę, który chciał go podobno stracić. Wstawiennictwo wielu osobistości z Polski i Europy, zwłaszcza zaś J. Tarnowskiego i dworu sułtańskiego, upominającego się o swego więzionego «sługę», sprawiły, iż w styczniu 1535 uwolniono Ł-ego z zamku budzińskiego. … sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego).” – za W. Urbanem

Stanisław Łaski, inne formy nazwiska: Stanislaus a Lasco, a Lasky, pseud. Walenty Poddany, (ur. 1491, zm. 29 marca 1550 w Książcu) – najstarszy z braci – walczył u boku Franciszka pod Pawią oraz brał udział w 1528 w kampanii francuskiej w Neapolu.

Jan Łaski herbu Korab, znany też jako: Joannes a Lasco, Jan z Łaska, Lascius, (ur. w 1499 roku w Łasku, zm. 8 stycznia 1560 roku w Pińczowie) – początkowo ksiądz katolicki, następnie pastor i teolog ewangelicko-reformowany, najwybitniejszy polski działacz reformacji, humanista, pisarz, tłumacz i dyplomata, sekretarz króla Zygmunta I Starego.

Biblia Krzyżowców, katolicka Amazonka i Sarmaci

Pierwsza połowa XVII wieku to był czas kiedy się decydowały nie tylko losy Polski, ale całej Europy – na bardzo wielu frontach toczyła się wielka i decydująca bitwa, przede wszystkim o, nazwijmy to, wielką zmianę: (systemów) własności – na drodze grabieży oraz zarządzania – na drodze herezji, lub bardziej ogólnie i symbolicznie – była to wojna z katolicyzmem. Do tego dochodziły wielkie geopolityczne rozgrywki i olbrzymie ambicje, przede wszystkim Anglików dotyczące przejęcia „władzy nad światem”, które w dużym stopniu sformułowali, pisząc w 1651 Akty Nawigacyjne. Z drugiej strony, angielscy katolicy ciągle jeszcze walczyli i jednym z nich, moim zdaniem, był Robert Sherley. W jego losach i losach jego żony Teresji ogniskują się wszystkie elementy tamtych przełomowych czasów.

Najważniejszą emanacją angielskiej, a potem brytyjskiej polityki imperialnej były ich słynne kompanie handlowe: Moskiewska (1555-1917, potem tylko „charytatywnie”), Lewantyńska (1581-1825) i ta największa Wschodnioindyjska (1600-1874). XVII wiek to nie tylko wojna z katolikami, ale też czas kiedy handlowa geopolityka objęła na dobre wszystkie kontynenty – przy czym Persja to było miejsce na swój sposób centralne, gdzie choćby te trzy bratnie monstra się ze sobą wtedy „ucierały”. Na marginesie, warto sobie uświadomić „docelową” wielkość East India Company: „Żadna inna kompania w historii nie rządziła tyloma ludźmi. Za wyjątkiem Chin, E.I.C. kontrolowała w XIX w. większą populację ludzi niż jakikolwiek rząd, jakiegokolwiek kraju na świecie”. Kompanią tą dowodził dwór dyrektorów (court of directors) składający się z gubernatora i 24 owych dyrektorów, i który odpowiadał przed dworem właścicieli (court of proprietors), który to dwór wcześniej tych dyrektorów wyznaczał…

Przypomnijmy,  że w 1598 bracia Sherleyowie przybywają do Isfahanu, aby podzielić się z Persami najnowszą wiedzą wojskową i nawiązać poważne kontakty dyplomatyczne. W 1599 Anthony Sherley z posłem perskim rusza do Europy, a szach Abbas w 1603 uderza na Osmanów i odnosi pierwsze wielkie zwycięstwa. Robert Sherley pozostaje ciągle na dworze perskim, najprawdopodobniej także w charakterze zakładnika. W 1605 do Krakowa przybywa kolejny perski poseł i wprawdzie o wielkim sojuszu anty-tureckim ciągle nie może być mowy, ale ewidentnie sprawy nabrały przyspieszenia.

Już Sefer Muratowicz donosił w 1602 o krypto-chrześcijaństwie Abbasa, co wydawały się potwierdzać inne źródła. Tak czy inaczej, papieska dyplomacja uznała, że jest w tym coś więcej niż tylko „puszczanie perskiego oka” i są poważne szanse na szerzenie chrześcijaństwa w Iranie.  Przy pisaniu poprzedniej notki umknął mi jeden niesamowity szczegół – prezent dla szacha jaki legat papieski, o. Szymon, w 1607 zabrał ze sobą z Krakowa. Pamiętacie wybuch gniewu Abbasa, kiedy się dowiedział o bierności Europy? Myślę, że ten wielki gniew mu minął, kiedy przyjrzał się owemu prezentowi – była to bowiem słynna Biblia Krzyżowców, św. Ludwika IX ! Wystarczyło ją obejrzeć, aby docenić ten prawdziwie królewski podarunek.

Dzisiaj nazywana jest zazwyczaj Biblią Maciejowskiego, bo to właśnie biskup krakowski, Bernard Maciejowski, był wtedy w jej posiadaniu i to on ją przekazał legatowi. Nie wiadomo jak ona trafiła do biskupa, za to wiadomo, że niejaki J.P. Morgan odkupił ją w 1916 od potomków angielskiego (jakby inaczej) bibliofila. Biblia jest przechowywana w Nowym Jorku w Morgan Library & Museum:

„Kodeks składa się z 43 pergaminowych folio o wymiarach 390×300 mm. Na rozkaz Abbasa I z kodeksu usunięto 3 folio, na których zilustrowany był bunt Absaloma przeciwko Dawidowi (szach uważał tę treść za nieodpowiednią dla swoich synów). Dwa wyjęte folio są przechowywane obecnie w Paryżu we Francuskiej Bibliotece Narodowej, jedno znajduje się w Los Angeles w J. Paul Getty Museum.

Biblia Maciejowskiego zawiera 283 ilustracje do ksiąg biblijnych: od Księgi Rodzaju do 1 Księgi Królewskiej (panowanie Dawida). Ilustracje rozmieszczone są po cztery na każdej stronie w sposób pokazujący przyczynę i skutek, co nie zawsze jest zgodne z chronologią biblijną. Taki układ miał za zadanie wzmocnienie dydaktycznej roli treści biblijnych. Dla przykładu, ilustracja z zabijającym braci Abimelekiem została umieszczona naprzeciw składającego w ofierze swoją córkę Jeftego, co miało ukazać różnicę pomiędzy prawym a nieprawym zabójstwem. Biblia Maciejewskiego jest jednym z najlepszych źródeł do historii wojskowości w średniowieczu. Przypuszcza się, że pracował nad nią żołnierz, o czym świadczy dokładność, z jaką przedstawione są detale broni i wyposażenia rycerzy. Pod względem kompozycji i pieczołowitości sceny batalistyczne są o wiele lepsze niż sceny z życia codziennego.

Początkowo kodeks nie zawierał tekstu. Około połowy XIV wieku na marginesach zostały dodane krótkie notatki po łacinie, opisujące zawartość ilustracji. Uważa się, że teksty dołączono w Neapolu z inicjatywy Karola I Andegaweńskiego. W Persji – na zamówienie Abbasa I – w kodeksie dopisano tłumaczenie większości łacińskich notatek na język perski. Z czasem tekst poszerzono dodatkowo o hebrajsko-perskie teksty (perski tekst został napisany alfabetem hebrajskim).”

Musiało to zrobić olbrzymie wrażenie na szachu, skoro natychmiast „uwolnił” Roberta Sherleya i posłał go z wielkim poselstwem (i jego młodą katolicką żoną) do Europy. Jak wiemy, Sherley z pierwszą wizytą udał się do Krakowa, gdzie go już w lutym 1609 Zygmunt III Wielki przyjął, a potem dalej, przez Pragę, do Rzymu. Z jego audiencji u Pawła V we wrześniu tego roku, mamy zachowaną bardzo ciekawą grafikę – Sir Robert w turbanie, który ma taj z krzyżem! Taj, czyli sterczący pręt wokół którego turban owijano, był oznaką najwyższej perskiej dystynkcji, a Sherley jest pierwszym znanym cudzoziemcem który go otrzymał.

Potem przez Flandrię i Francję, Sherleyowie dotarli do Madrytu. Tam Teresia nawiązała bardzo bliskie stosunki z karmelitanką, siostrzenicą Teresy z Avila – otrzymała od niej relikwie świętej. W 1611 małżonkowie znaleźli się w Anglii, gdzie Teresia urodziła ich syna, Henryka. Kiedy dwa lata później ruszali do Persji, mały Henryk został pod opieką jego chrzestnej – królowej Anny…

W 1628 Sir Robert padł ofiarą potężnych sił, wśród których E.I.C. mogła odgrywać zasadniczą rolę. Teresia zmarła dopiero w 1668 i została pochowana razem z mężem w karmelickim klasztorze Maria della Scala w Rzymie, a na płycie grobowej kazała wyryć:

TERESIA SAMPSONIA AMAZONITES SAMPHVFFI CIRCASSIAE PRINCIPIES FILIA,  czyli „Teresia Sampsonia z Amazonów, córka Samphuffiego, księcia czerkieskiego”.

Lady Teresia nawiązała w tym do legendy walecznych Amazonek – tego walecznego ducha można dostrzec w jej angielskim portrecie, gdzie trzyma pistolet. Z kolei sarmackiego określenia użył u nas po raz pierwszy Jan Długosz, choć podobno już słynny Flodoard, francuski kronikarz z X. wieku określał Słowian – Sarmatami. Domniemani przodkowie szlachty, Sarmaci, byli konfederacją plemion głównie irańskich żyjących na północ od Morza Czarnego. (Nb. w V wieku p.Ch. Herodot pisał, że plemiona te były potomkami Scytów i Amazonek.) Przez całe to nasze ciemne Oświecenie ten legendarny sarmatyzm był symbolem głupoty, zadufania i czego tam chcecie… Ciekawym co o tym myślą nasi współcześni oświeceniowi pogrobowcy, kiedy to analizy genetyczne jednoznacznie pokazały, że właśnie u Polaków najczęściej występuje tzw. haplogrupa R1a1 w męskim chromosomie Y – wystarczy popatrzeć na mapkę u góry…**

Pan Piotr Makuch w książce pt.”Od Ariów do Sarmatów” (Kraków 2013) idzie dalej – znajduje istotne analogie między: Wawel i Babel, Krakus i Kurasz (Cyrus), Kraków i Kurkath itd. itp. Koligacje polsko-perskie zaiste sięgają bardzo głęboko…

___

**) Aż się prosi by tu wspomnieć o Ormianach, naszych „najstarszych braciach”…:

https://bosonweb.wordpress.com/2017/08/22/bractwa-grecy-i-zydowscy-arendarze/

https://bosonweb.wordpress.com/2017/08/25/ormianie-w-polsce-i-w-east-india-company-for-the-time-being/

PS. Nie mogę się powstrzymać, aby nie podać najstarszej angielskiej kompanii, założonej w 1407: Company of Merchant Adventurers of London i tej z 1553: Company of Merchant Adventurers to New Lands (in full: The Mystery, Company, and Fellowship of Merchant Adventurers for the Discovery of Regions, Dominions, Islands, and Places Unknown)…

Perski finał czyli angielskie tango (oraz Szwedzi)

Dlaczego tango? A, bo do tańca trzeba dwojga, no a w tym tutaj przypadku, jak zwykle, na końcu tańcują Anglicy… ale skoro o nich mowa, to wiadomo jak lubią oni rankingi wszelakie, więc i ja pokuszę się teraz o kilka „naj”.

Gdybym miał wybrać najważniejszy, bo przełomowy (symboliczny) moment w dziejach Rzplitej, to wybrałbym żołnierski bunt jesienią 1604. Dlaczego?

Choćby dlatego, że dotyczył on największego zagończyka – Aleksandra Józefa Lisowskiego, największego durnia – Mikołaja Zebrzydowskiego, największego hetmana litewskiego – Jana Karola Chodkiewicza i największego polskiego rozczarowania – Jana Zamoyskiego. Nie jestem pewien czy Zygmunt III Wielki był największym polskim królem, ale był o krok by nim zostać z całą pewnością, gdyby tylko mniej durniów było, a Zamoyski na starość tak nie zmarniał. A Polska była wtedy o krok od powstrzymania upadku, a może nawet od prześcignięcia Polski Jana Długosza.

Przypominam – jesienią 1601. król wraz z dowódcą wojsk, Janem Zamoyskim ruszył odebrać Szwedom nasze Inflanty i Estonię – polska ofensywa szła jak burza i w październiku 1602 tenże „Zamoyski chciał jeszcze pokusić się o Narwę i wschodnią Estonię, jednak nie był w stanie nakłonić nieopłaconych wojsk do dalszych działań. …

Zamoyski poczekał na przybycie 50 tys. złotych dla nieopłaconych żołnierzy, ze swoich pieniędzy dopłacił jeszcze 19 tys. złotych po czym zrzekł się dowództwa w Inflantach i wrócił do Polski. Na jego miejsce wodzem pozostałych w Inflantach i Estonii wojsk został Jan Karol Chodkiewicz. Chodkiewicz miał do dyspozycji łącznie 3000 nieopłaconych żołnierzy. Ponieważ sejm nie uchwalił dostatecznie dużych podatków, by zapłacić zaległy żołd, mianowany komisarzem generalnym wojska w Inflantach Chodkiewicz opłacił wojsko z własnej kiesy. …

Gdy wrócił pod Dorpat, pozbawiona nadziei na odsiecz załoga skapitulowała 13 kwietnia 1603 roku (przy życiu zostało 1052 żołnierzy szwedzkich). Litwini przejęli miasto z całą artylerią (80 dział), ponadto część piechoty niemieckiej porzuciła służbę u Szwedów i wstąpiła do armii litewskiej. Chodkiewicz miał zamiar ruszyć na Narwę, by zmusić ją do kapitulacji głodem, jednak nieopłacone wojsko odmówiło posłuszeństwa, a ponadto puściły lody w Zatoce Fińskiej, dzięki czemu statki szwedzkie mogły dopłynąć do brzegów Estonii i dostarczyć swym wojskom zaopatrzenie. …

W bitwie pod Białym Kamieniem armia szwedzka została kompletnie rozbita. Brak żołdu dla wojska uniemożliwił Chodkiewiczowi wykorzystanie tego znakomitego zwycięstwa. Wkrótce nieopłacone wojsko zbuntowało się i zawiązało konfederację, na której czele stanął słynny później towarzysz husarski Aleksander Lisowski. Działania w Inflantach znów zamarły, gdyż przy Chodkiewiczu zostało niewielu żołnierzy. Pogrążony w kłótniach sejm roku 1605 nie uchwalił podatków, co przyczyniło się do braku pieniędzy na dalsze prowadzenie wojny ze Szwecją. Chodkiewicz, od niedawna hetman wielki litewski, stanął więc przed niezwykle trudnym zadaniem. Szwecja natomiast do dalszej wojny przygotowywała się bardzo solidnie. Riksdag uchwalił bardzo wysokie podatki, ponadto Szwecja uzyskała wsparcie finansowe od cara rosyjskiego Borysa Godunowa…

Wkrótce obie armie stanęły naprzeciw siebie i doszło do słynnej bitwy pod Kircholmem. Efektowne zwycięstwo wojsk litewskich zrobiło ogromne wrażenie w całym świecie, rozsławiając zarówno imię wodza zwycięskiej armii Chodkiewicza, jak i wojsko Rzeczypospolitej. Zwyczajne już podczas tej wojny braki finansowe, których efektem było nieopłacenie wojska, nie pozwoliły w pełni wykorzystać tego sukcesu i odzyskać utraconych zamków w Inflantach. Jednak nie zmieniało to faktu, że armia szwedzka przestała istnieć, a Ryga została uwolniona od oblężenia. Szwedzi po takiej klęsce nie mogli dojść do siebie i chętnie przystali na zawarcie rozejmu, który miał obowiązywać do 31 października 1608 roku. Rozejm ten jednak nie był przestrzegany, a do drobnych starć dochodziło w całym 1606 roku. W 1607 roku Chodkiewicz zostawił w Inflantach niewielkie załogi i ruszył na wezwanie króla by walczyć z rokoszem Zebrzydowskiego. Odejście Chodkiewicza umożliwiło Mansfeldowi zdobycie Białego Kamienia.”

W tym rokoszu Lisowski stanął po stronie tego największego… miłośnika ś.p. Zamoyskiego – Zebrzydowskiego, ale się na końcu jakoś wywinął. A dlaczego ten Zamoyski taki marny? A, bo stać go było tylko na te marne 19 tysięcy – jego, który dosłużył się 11 tysięcy km2 królewskich nadań (w tym kilkanastu miast, ponad 600 wsi i… starostwa dorpackiego) – gdyby przynajmniej 100 tys. złotych wyłożył, choćby z tych podatków, których królowi nie raczył zapłacić – Narwa byłaby polska. (Przypominam o tej aferze zbożowej z 1616 na takie właśnie „marne” 100 tys., no i o tych innych pół-milionowych…) Powierzchnia całego majątku którym zarządzał była większa niż województwa małopolskiego dzisiaj – nie mógł to, oprócz swojej Akademii, jakiej politechniki ufundować? A z innymi magnatami warszawskiego Arsenału?

Sława Chodkiewicza dotarła do Persji, gdzie od 1588 panował szach Abbas, bo jest mowa o jego osobistych gratulacjach.  Szach, sam wielkim wodzem będąc, był znany ze sprzyjania chrześcijanom – twierdził, że „woli kurz z podeszw najmarniejszego chrześcijanina, od najważniejszej osmańskiej osobistości”. Cztery lata wcześniej niż Zygmunt III u nas, Abbas I zwany Wielkim też przeniósł stolicę! W 1592, do ponad milionowego Isfahanu, do którego zaprosił wielu cudzoziemców, i choć jego dziadek wyrzucił niejakiego Jenkinsona, to on w 1598 przyjął 26. osobową delegację na czele której stało dwóch Anglików – braci Sherleyów. Sir Anthony, oksfordczyk, wojak i „awanturnik, przyprowadził z delegacją 5000 koni, aby zapoznać Persów z europejską sztuką wojenną, a że był też biegły w artylerii, więc podobno „ustawił” Persom oddział mający na składzie 500 armat (pamiętacie klęskę na Chald-iran?)…

W maju 1599, jego młodszy brat, sir Robert pozostał w Isfahan z 14. Anglikami, a Anthony wraz perskim wielmożą Hosejnem Ali-bejg Bajatem, udał się z listami od szacha do papieża i monarchów Europy, wśród nich do króla Polski, z propozycją sojuszu anty-tureckiego. Do Rzymu dotarli okrężną drogą (Godunow dał veto) dopiero w kwietniu 1601, gdzie doszło do ostatecznego zerwania i Hosejn potem sam udał się do Hiszpanii, a Anthony’ego, w drodze do Wenecji, koledzy Bonda porwali, pozbawili obywatelstwa i wsadzili do angielskiego więzienia. Uwolnił go dopiero Jakub I.

6. lipca 1602. papież Klemens VIII wysłał do Persji swojego legata – karmelita bosy, o. Paweł (Szymon) Rivalora po drodze spędził dwa tygodnie w Krakowie, gdzie Zygmunt III wręczył mu dwa listy – jeden do szacha, drugi do cara, oraz dał przewodnika do Moskwy, szlachcica Neronowskiego. Car legata nie puścił dalej, więc ten jesienią był znowu w Krakowie. Tymczasem w 1602 w Isfahanie zameldował się polski dworzanin, lwowski kupiec – Ormianin i katolik – Sefer Muratowicz, który uzyskał audiencję u szacha, rozmawiał z nim po persku (urodził się w Karahisar, w osmańskiej Anatolii), i zdał po powrocie słynną relację.

Bezpośrednim wynikiem udanej misji „kupieckiej” Muratowicza był przesłany w 1605 list szacha do Zygmunta III Wielkiego, który właśnie przebywał na (tym beznadziejnym) Sejmie, w którym zapewniał o swojej przyjaźni i opisywał swoje wielkie zwycięstwa nad Turkami oraz zachęcał do akcji. Wprawdzie perski poseł został uwieczniony na królewskim weselu, ale niestety, wtedy właśnie król próbował załatwić porachunki ze Szwedami…

Z kolei, legat papieski po długim oczekiwaniu na dobrą okazję (i założeniu pierwszych klasztorów karmelickich w Polsce, w Krakowie i we Lwowie) udał się do Persji przez Kazań i Baku (dymitriady!) –  o. Szymon dotarł do szacha wiosną 1608. Abbas początkowo wpadł w wielki gniew słysząc o bierności Europy – opócz sojuszu antytureckiego, m.in. domagał się od króla francuskiego skierowania handlu jedwabiem przez zatokę perską.

Tymczasem, już dużo wcześniej sir Robert popadł w niełaskę u szacha, ale właśnie wtedy w 1608 dostał pozwolenie na wyjazd z misją do Europy, i to dopiero po ślubie z czerkieską księżniczką, która na chrzcie z rąk karmelitów przyjęła imię Teresia. Dotarł sprawnie do Krakowa i 25. lutego 1609 został wspaniale przyjęty przez króla. Niestety, ani Polska, ani inne królestwa nie dały jednoznacznej odpowiedzi na propozycje sojuszu anty-tureckiego.

Sherley wrócił do Persji w 1613, a w 1615 podróżując znowu do Europy spotkał na pustyni karawanę niejakiego Thomasa Coryata – co tam za ruch był w interesie… Sir Robert osiadł z żoną w… Madrycie, ale jeszcze w 1622 odwiedził Rzym i… Kraków, po czym, po raz ostatni Anglię w 1623-6.

Stosunki szacha z Hiszpanią były chłodne – fatalnie skończyła się perska misja do Hiszpanii z 1608 – część delegacji przeszła na chrześcijaństwo, a on został z niczym – jego naciski w sprawie odzyskania od Portugalczyków kluczowej wyspy Ormuz – u wejścia do zatoki Perskiej, nic nie dały, bo nie godził się w zamian uciąć wszelkich kontaktów z Anglikami… Ci za to nie próżnowali, w 1622 odbili Ormuz nagłym desantem i zostali największymi przyjaciółmi szacha. Handel Anglii z dalekim Wschodem, czyli Kompania Wschodnioindyjska, uzyskał wielki przyczółek, a w 1648 polska konkurencja lądowa została zlikwidowana… Francuzi otworzyli perski oddział swojej wschodniej kompanii dopiero w 1664.

Władysław IV posłał do Persji w 1639 Teofila Szemberga – szach Safi wprawdzie obiecał opiekę nad misjami katolickimi, ale o wojnie z Turcją nie chciał słyszeć, bo ten front miał już zamknięty… Potem miało miejsce jeszcze wiele misji dyplomatycznych, ale żadna z nich już nie przyniosła poważnych ustaleń militarnych. Także te liczne z lat 1641-8, ale to jest już temat na inną notkę.

Sir Robert Sherley tradycyjnie przedstawiany jako podróżnik i awanturnik ew. łowca przygód (adventurer), wrócił do Isfahanu dopiero w 1627, razem z ambasadorem Karola I, ale skończyło to się dla obu fatalnie – śmiertelną biegunką. Żona przeniosła jego prochy do Rzymu, a sama zamieszkała tam na ponad 30 lat, w klasztorze Santa Maria della Scala.

___

François Mesgnien czyli Franciszek Meninski – językoznawca polski pochodzenia francuskiego, znawca języków Bliskiego Wschodu, gramatykarz i leksykograf. W młodości studiował w Rzymie filozofię pod kierunkiem jezuitów. Tam też prawdopodobnie zainteresował się językami orientalnymi (przypuszczalnie pod wpływem ojca R. P. Giattiniego S.J., który oprócz matematyki, logiki, fizyki i teologii zajmował się również językami Azji).

Rok po śmierci W. Bieczyńskiego (1655) urząd tłumacza królewskiego w Warszawie powierzono właśnie Meninskiemu. Ten jednak nie zabawił długo w Polsce i już w 1657 r. wyruszył ponownie do Stambułu, tym razem jako nieoficjalny agent króla Jana Kazimierza. Trzecią podróż odbył w 1659 r. – mając teraz stanowisko internuncjusza został przyjęty na audiencję najpierw u naczelnego wezyra (12 lutego 1660), a następnie także u sułtana (16 marca 1660) i wielkiego muftiego (17 marca 1660). Rozmowy – zakończone sukcesem dyplomatycznym – prowadził samodzielnie po turecku, obywając się zupełnie bez tłumacza.

Po powrocie do Warszawy Meninski sporządził projekt szkoły tłumaczy i dyplomatów przeznaczonych do służby w krajach Wschodu. Ponieważ jednak dwór królewski nie znalazł pieniędzy na realizację tego zamysłu, Meninski poczuł się rozczarowany i to było być może przyczyną jego wyjazdu do Wiednia (1661 albo 1662), gdzie wstąpił na służbę Habsburgów.

Edmund Castell (1606–1686) was an English orientalist.

At the age of fifteen he entered Emmanuel College, Cambridge, gaining his BA in 1624-5 and his MA in 1628. Appointed Professor of Arabic in 1666… His great work, the Lexicon Heptaglotton Hebraicum, Chaldaicum, Syriacum, Samaritanum, Aethiopicum, Arabicum, et Persicum (1669), took him eighteen years to complete, working (according to his own account) from sixteen to eighteen hours a day. He employed fourteen assistants on the project, and spent £12,000, ruining himself in the process as there was little demand for his finished lexicon.

Waza, Zamoyski i MI6, czyli Polska grozi Anglii

Wszystko zaczęło się od poselstwa, jakie Paweł Działyński odbył w 1597 r., w imieniu polskiego króla, do Niderlandów oraz na Wyspy Brytyjskie. Działyński przybył na dwór Elżbiety I z ogromnym orszakiem – po tym, jak zagroził Holandii, iż Rzeczpospolita wstrzyma dostawy zboża, jeśli ta nie zawrze pokoju z Hiszpanią. William Cecil, po pierwszym spotkaniu z Działyńskim, taką przedstawił królowej o nim opinię: „Jest to szlachcic o wspaniałej postawie, dowcipie, elokwencji, znajomości języków i pełen uroku osobistego”. Bezpośrednim patronem tego poselstwa był Jan Zamoyski.

Królowa udzieliła Działyńskiemu audiencji w Greenwich 4 sierpnia 1597 – polski poseł ubrany był w przyozdobiony klejnotami kontusz i wygłosił słynne ultimatum, grożące Anglii wojną jeśli nie cofnie blokady Gdańska (Anglicy blokowali tam polskie dostawy broni dla Hiszpanii). Elżbieta wpadła w furię: „O jakże zawiodłam się! Oczekiwałam poselstwa, a ty przywiozłeś mi skargę. Na podstawie listów uwierzytelniających uważałam cię za posła, a znalazłam w tobie herolda. Nigdy w całym mym życiu nie słyszałam podobnej mowy. Podziwiam zaiste, podziwiam taką i w publicznym miejscu niezwykłą zuchwałość. Nie mogę uwierzyć, by twój król polecił ci, byś takie słowa wygłosił. Jeśli zaś coś takiego nakazał ci w instrukcji, w co jednak bardzo wątpię, to sądzę, iż należy przypisać temu, że król, jako młodzieniec (…) nie potrafi tak dobrze prowadzić sprawy z innymi władcami, jak albo jego przodkowie z nami to czynili, albo jak może uczynią inni, którzy w przyszłości jego miejsce będą piastować. Co się tyczy ciebie, zdaje mi się, że przeczytałeś wiele książek, lecz właśnie nie pojąłeś ich sensu i w ogóle nie rozumiesz, co godzi się między władcami” – po czym opuściła salę…

Dworzanin Robert Beale, pisał następnego dnia po tej audiencji, w liście do Roberta Cecila (syna Williama): „o obraźliwym zachowaniu się wspomnianego ambasadora do Jej Królewskiej Mości (…) wiele się teraz mówi w tym mieście„. Z kolei, William Carr pisał 21 września 1597r., z Elbląga do swego ojca Roberta Carra, iż Anglicy są: „w wielkim strachu z powodu polskiego ambasadora„. Nieoficjalnie zaczęto mówić o wojnie, nawet królowa podczas jednego z przemówień stwierdziła, iż prowadzi wojnę: „Z cesarzem i Polską„. Mówiło się również o zbrojnej pomocy Rzeczypospolitej dla Szkocji w jej konflikcie z Anglią.

Polsko-angielska wojna jednak nie wybuchła, Anglicy ustąpili i wydali uroczysty bankiet pożegnalny na cześć polskiego posła, z tym że sekretarz stanu Robert Cecil – były protégé i godny następca sir Francisa Walsinghama – postanowił bliżej „się przyjrzeć” Polsce, stosunkowo mało wtedy tam znanej. Już w 1598 do Polski przybył angielski młodzieniec, niejaki John Peyton młodszy. Jego ojciec był wysoko postawionym dworzaninem, bardzo bliskim współpracownikiem sir Roberta…

W maju 1598 Peyton junior przybył do Krakowa, a potem udał się do Warszawy – w sumie, zbierał informacje in situ pomiędzy kwietniem i wrześniem tego roku. Potem udał się, przez Padwę, do Bazylei, gdzie spisał słynną „Relację”: A Relation of the State of Polonia and the united Provinces of that Crowne. Anno 1598. Jest to wybitne i wyjątkowe dzieło, dające bardzo wszechstronny i wnikliwy opis ówczesnej Polski: począwszy od opisu naszego „charakteru narodowego”, poprzez szczegółowy opis ustroju (z naciskiem na „unijne aspekty”), systemu elekcji oraz finansów państwa, aż do polskiej polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Był podawany jako wzór do naśladowania w angielskiej „poselskiej robocie”…

Charakterystyczne jest to, jak bardzo wiele miejsca, w przeciwieństwie do Zygmunta III, poświęca się w owej „Relacji” kanclerzowi Zamoyskiemu, wychwalając jego przymioty i osiągnięcia oraz odnotowując jego dużą niechęć do jezuitów i wielkie aspiracje humanistyczne. (Warto tu odnotować np. wielkie wydatki Zamoyskiego w Anglii na wykonanie kompletnej bibliografii tamże dzieł… Cycerona.)

W maju 1603 specjalna, wykwintna kopia relacji Peytona zostaje podarowana Jakubowi I w czasie koronacji na króla unii angielsko-szkockiej. I to właśnie ona trafia do British Library (112 kart folio).

Do niedawna uważano, iż autorem tej niepodpisanej „Relacji” był najprawdopodobniej Szkot William Bruce, ewentualnie angielski ambasador w Polsce, George Carew, ale tymczasem odkryto drugą, pełną jej kopię podpisaną przez J. Peytona jr. Ciekawe są losy tego manuskryptu, który w maju 2013 został zakupiony przez uniwersytet w St. Andrews, od anonimowego kolekcjonera z Pragi. Można się np. dowiedzieć, iż na aukcji Sotheby, za jedyne 3 funty i 9 pensów nabył go 6. czerwca 1898 niejaki Jacques Rosenthal – księgarz z Monachium (Jacques Rosenthal, Librarie ancienne, Karl-Strasse 10, Munich).

Wracając do Bruce’a – nie wiadomo kiedy się urodził, ale doktorat z prawa zrobił we Francji (Cahors, Tuluza…) w 1586, gdzie krótko wykładał, aby potem poprzez Rzym i Niemcy, dotrzeć na Słowację, gdzie się był zaciągnął chcąc walczyć z Turkami. Minęło mu to szybko i w końcu trafił do Polski, wpierw pod skrzydła Mikołaja Komorowskiego, starosty żywieckiego. W 1594 opublikował w Krakowie traktat nt. ligi antytureckiej „Ad principes populumque Christianum de bello adversus Turcos gerendo”, a następnie trafił w 1596 do swojego wielkiego opiekuna, Jana Zamoyskiego i jego prześwietnej Akademii. Wykładał tam rzymskie prawo za godziwą zapłatę 400 talarów rocznie, ale powietrze Zamościa mu nie służyło i niebawem go opuścił „ze względów zdrowotnych”.

W Zamościu zdążył jeszcze napisać dodatek „De Tartaris diarium”, w formie listu do Georga Talbota na dworze księcia bawarskiego Ferdynanda, dotyczący organizacji państwa i stosunków w Chanacie Krymskim. Było to pokłosie jego rozmów z Wenecjaninem Spinolą, posłem chana krymskiego do Polski. Potem spędził kilka miesięcy w Czechach, jako kanclerz biskupa ołomunieckiego, cały czas bez powodzenia starając się o przyjęcie do dworu Zygmunta III. Ponadto próbował jeszcze uzyskać stanowisko w Prusach, aby znowu wrócić do starosty Komorowskiego. Będąc cały czas w kontakcie z Zamoyskim został przez niego wysłany do Anglii w 1600 w celu uzyskania schronienia dla Zygmunta Batorego. Po powrocie wziął udział w wyprawie inflanckiej Jana Zamoyskiego, dowodząc nawet oddziałem jazdy.

W 1602 roku ponownie opuścił kraj i udał się do Szkocji. Tam z ramienia Stuartów był negocjatorem w pertraktacjach szkocko-angielskich o unię, w których biorą także udział Carew i Peyton jr… Dzięki poparciu Edwarda barona Bruce z Kinloss wstępuje na służbę (jeszcze) Jakuba VI. W 1603 roku na polecenie już Jakuba I udaje się do Rzeczypospolitej z misją dyplomatyczną, nie wiadomo w jakim celu. W 1605 Zamoyski umiera, a Bruce po powrocie do Londynu zostaje doradcą posła polskiego na dworze angielskim – Stanisława Cikowskiego. W 1606 zostaje agentem handlowym Anglii w Elblągu, mając za zadanie ochronę interesów Kompanii Wschodniej. Zachowała się jego obfita korespondencja z Jakubem I i Robertem Cecilem – w pierwszym liście, jeszcze z 1605 obszernie pisze o rokoszu Zebrzydowskiego, w ostatnim o represjach kupców angielskich ze strony ich niemieckich konkurentów, a pomiędzy nimi składa bardzo szczegółowe i wszechstronne raporty. W 1610 agentem w Elblągu zostaje kto inny, a dalsze losy Williama Bruce’a nie są znane. Ciekawe, że w 1609 Bruce prosi Jakuba I o wysłanie go do Rzymu w celu śledzenia irlandzkich katolików, jakoby spiskujących tam przeciwko królowi…

Wszystko to jako żywo przypomina naszą obecną „przeźroczystość” wobec obcych agentur. Rzplita, ewidentnie nie była dobrze przygotowana na odparcie tak intensywnego i „nowoczesnego rozpracowania”. No i zadziwia w wielu momentach, działalność naszego wielkiego kanclerza Zamoyskiego…

Ciąg dalszy nastąpił…

___

PS. Warto dodać, że manuskrypt „królewski”, z BL, był pisany na papierze z olkuskiej papierni nadwornego drukarza krakowskiego, Jana Januszowskiego (1550–1613).

PPS. Dopowiedzenie dla niezorientowanych: W kluczowym momencie historii Polski, Zamoyski zabiera ze sobą na wojnę ze Szwedami jednego z czołowych szpiegów angielskich.

 

Czesław Miłosz, „Traktat moralny”, Washington D.C., 1947 — polskim tekstem

Studenci Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, 1930 rok. W III rzędzie, 4. od lewej młody Czesław Miłosz „…Nowa k o n w e n c j a już się tworzy, Nie mów: konwencja długich noży. Nie wątpię, że jest bardzo zła, Lecz wynalazłem ją nie ja. Oskarżaj, jeśli masz ochotę W weneckich bankach […]

via Czesław Miłosz, Traktat moralny, Washington D.C., 1947 — polskim tekstem