W Polsce fotowoltaika się opłaca

Pierwotnie, to była (w grudniu 2015) bezpośrednia polemika z notką na s24 pod skandalicznym tytułem „W Polsce fotowoltaika się nie opłaca”. Skandal moim zdaniem wziął się stąd, że było to stwierdzone tam definitywnie, a najważniejszy dla czytelników aspekt był skwitowany dwoma ostatnimi zdaniami: „W lepszej sytuacji są ci, którzy budowali takie mikroelektrownie głównie na własne potrzeby, po to, żeby mieć własny prąd. Choć i w tym przypadku nie była to zbyt dobra inwestycja.

Oto mój komentarz do tej tezy:

Moje 30 m² paneli ogniw słonecznych uzyskuje w deszczowej Belgii maksymalną moc 5 kW (limitowaną elektronicznie, odrobinę, przez możliwości „odbiorcze” sieci elektrycznej!), a ich roczna produkcja energii to lekko ponad 5 MWh.

Paradoksalnie, najlepsze wyniki w maksymalnej mocy uzyskuję w maju i wrześniu, bo panele mają lepszą wydajność przy niższych temperaturach (wiaterek też pomaga, o czym niżej) – lipiec nie jest wcale taki nadzwyczajny – katalog paneli podaje 4% spadek mocy przy wzroście temperatury o 10 stopni, a wydajność ogniw wynosi wg katalogu 18% w laboratorium…

Co do „słonecznej mocy” na powierzchni Ziemi to polecam zacząć choćby tu, gdzie napisali:

If the extraterrestrial solar radiation is 1367 watts per square meter (the value when the Earth–Sun distance is 1 astronomical unit), then the direct sunlight at Earth’s surface when the Sun is at the zenith is about 1050 W/m2, but the total amount (direct and indirect from the atmosphere) hitting the ground is around 1120 W/m²

A oto tabelka ze zmierzonym średnim nasłonecznieniem podanym wygodnie w kWh/m²/dzień – w Brukseli jest to 3.02 kWh/m²/dzień, a u mnie nawet myślę trochę lepiej, co przy 30 m² i 18% (teoretycznej) wydajności ogniw i przy wydajności mojego konwertera > 96% daje dziennie około 16 kWh. (Niestety, akurat Polski tam nie uwzględnili – czyżby to wraża robota?)

W praktyce wydajność nie jest idealna, bo np. panele nie są zawsze idealnie czyste… Za to mój dach nie jest płaski – ma spadek 37 stopni, jeśli dobrze pamiętam, skierowany około 10 stopni na wschód od kierunku południowego – tak się złożyło, przez zupełny przypadek, że jest to niemalże idealna sytuacja. Z tym, że nawet dość znaczne odchylenia od tych parametrów nie powodują poważnych zmian – tak czy inaczej, są oczywiście programy które to policzą w danej sytuacji – moją produkcję precyzyjnie przewidział instalator (którego wyliczenia pobieżnie sprawdziłem), ale jestem pewien, że dzisiaj w sieci jest pełno takich programów gratis. Z kolei, na płaskim dachu można oczywiście ustawić pochylone panele w „idealnej” konfiguracji…

Powtórzę – stosunkowo niska temp. w Belgii pomaga (w porównaniu do Australii np.), a także typ montażu – lepiej jest dla wydajności (ten wiaterek…), choć nie dla estetyki, kiedy ogniwa są zamontowane na stelażu, jakieś 10 cm od dachu (vide przykład niżej).

BARDZO ważna uwaga – mój system nie grzeje wody! Po prostu, przez „pół roku” licznik się kręci w drugą stronę, ale bilans roczny jest nieco ujemny – tzn. trochę energii jednak kupuję (bo jej sprzedaż jest faktycznie niezbyt opłacalna) – zatem bez ŻADNYCH akumulatorów, a licznik się COFA! Oto przykład. (Wtedy, na s24, straszliwie mnie za to obśmiano – a dzisiaj liczniki w Polsce też się cofają…)

Otrzymałem GWARANCJĘ na 10 lat, że wydajność ogniw nie spadnie niżej niż do 16% – a po prawie 6 latach nie widzę żadnych oznak spadku owej wydajności. Instalacja CAŁOŚCI trwała 6 (słownie: sześć) godzin, a następnego dnia zaczęliśmy produkować. Inwestycja, dzięki tzw. wsparciu państwa, zwróciła się nam po mniej niż 4 latach.** Bez owego wsparcia byłoby to co najmniej 10 lat.

Koszt tego typu instalacji to w 80-90% koszt samych ogniw i nie widzę przeciwwskazań, aby docelowo milion domów w Polsce je miało – jeśli założymy jak u mnie 5 kW, to dostaniemy w maximum 5000 MW mocy produkowanej „prywatnie”, na własny użytek.

Teraz, taką domową instalację planuję pod Krakowem, o mocy 12 kW (wystarczy nawet na ładowanie „e-samochodu Morawieckiego”…) – do tego jeszcze geotermia i cześć!

PS. Inspiracja – @wzmianka: https://www.salon24.pl/u/wnukowi/862859,dane-z-malej-instalacji-fotowoltaicznej

PPS. W mojej instalacji panele są nieruchome, a mimo to mam bardzo dobre wyniki, no i „zero” konserwacji poza polewaniem ich szlauchem DWA razy w roku: +- w marcu i wrześniu!! Nasłonecznienie pod Krakowem = temu w Belgii.

**) Dotacje są do produkcji i były początkowo mocno niepewne…

Reklamy

4 myśli na temat “W Polsce fotowoltaika się opłaca”

  1. Mam 10 lat gwarancji na to że wydajność ogniw spadnie z 18% nie bardziej niż do 16%, ale oczekiwany/przeciętny spadek owej wydajności do tych 16% to 25 LAT.

    Czyli po 25 latach moje panele będą dawać 4.4 kW zamiast owych 5 kW na starcie…

    Polubienie

  2. Nasłonecznienie pod Krakowem = temu w Belgii. W tzw. praktyce mam około 15%, a ten „ubytek” wydajności to wg mnie przede wszystkim „efekt nieoptymalnej temperatury”, a nie brudu… mimo to, pod Krakowem przyjdzie mi zapewne polewać panele szlauchem raz na miesiąc…
    „There are a few commercially available solar modules that exceed efficiency of 24%” https://en.wikipedia.org/wiki/Solar_panel

    https://sunsol.pl/finansowanie/zysk-z-instalacji-fotowoltaicznej/
    „W przypadku wprowadzenia do sieci 1 kWh energii przy pomocy licznika dwukierunkowego możemy „magazynować” ją w sieci publicznej przez 365 dni i odebrać ją w dowolnym momencie w stosunku 1:0,8 (około 0,52 zł).”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s