Polska w Mogile

– Kaplicy, w bazylice św. Krzyża, wraz z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego nie da się opisać – to trzeba samemu przeżyć; niezwykłe są losy figury – jej autor jest nieznany, być może z XIII wieku – przetrwała wielki pożar w XV w. – modliła się i modli pod nią „cała Polska”, od Kazimierza III po Brata Alberta, i JPII, który był tam już 9 VI 1979, wraz z kard. Ratzingerem (przyszłym nomen omen Benedyktem…), który to już rok później celebrował tam mszę i wygłosił homilię.

– Opat Stefan bierze udział w koronacji króla Władysława I Wielkiego (zw. Łokietkiem) dokonanej po raz pierwszy w historii Polski na Wawelu w roku 1320.

– „Głęboko religijna św. Jadwiga Królowa, wnuczka Elżbiety – siostry Kazimierza Wielkiego, bardzo ceniła klasztor cystersów. Archiwalne dokumenty potwierdzają jej pielgrzymkę do Mogiły w towarzystwie dam dworu i rycerzy, w 18. rocznicę urodzin, w poniedziałek 19 lutego 1392 roku. Z tej okazji zostawiła w aktach swój podpis i ofiarowała na kościół pięćset grzywien.”

– „Genezy wyjątkowego natężenia sławy i czci należy szukać w cudownym ocaleniu Krzyża, w czasie pożaru kościoła w 1447 roku. W wymienionym roku, 26 czerwca od uderzenia pioruna zgorzał kościół i klasztor – napisał w kronice brat Mikołaj. Ogień nie tknął krucyfiksu. Wydarzenie uznano powszechnie za szczególny znak łaski Bożej. Kardynał Zbigniew Oleśnicki – biskup krakowski – przybył osobiście na miejsce nieszczęścia i potwierdził tę opinię. Mieszczanie, wieśniacy z odległych miejscowości szli boso w kompaniach, w kurzu albo w błocie, by pomodlić się przed uratowaną Bożą męką. Opactwo w Mogile stało się ośrodkiem kształtującym w znacznej mierze nowe formy religijności masowej, ośrodkiem integrującym różne grupy społeczne.”

– „Starcie z Reformacją rozbudziło religijność mas. Wracano do kultu wizerunków, do hagiografii. Dewocja przybrała charakter masowy. Trudnościom i potrzebom religijno-duchowym wyszedł naprzeciw opat humanista Erazm Ciołek [kuzyn biskupa imiennika]. Około 1530 r. uzyskał w Stolicy Apostolskiej przywilej wyłączający na stale kościół klasztorny w Mogile z przepisów o klauzurze. Wierni mogli każdego dnia w określonych godzinach modlić się, uczestniczyć w nabożeństwach. Wcześniej, na spotkanie z nimi przystroił wnętrze. Założył tynki na ściany i pomalował. Ustawił nowe stalle zakonne w nawie głównej. Zbudował organy.”

– „Dokumenty klasztorne podają, że Wawrzyniec Goślicki, opat mogilski (komendatariusz) i biskup kamieniecki, w 1586 roku zmienił wystrój wnętrza kościoła i w 1588 roku z wielką czcią przeniósł wizerunek Ukrzyżowanego do kaplicy i specjalnie przygotowanego ołtarza (poświęconego 28 października 1597 roku) – w tym miejscu Krucyfiks pozostał do dziś. Wszystko to miało służyć wygodzie przybywających pielgrzymów, gdyż do tej pory krzyż ustawiony był w nawie głównej świątyni.”

– „Wazowie, w ślad za Piastami i Jagiellonami byli blisko związani z mogilskim opactwem i wizerunkiem Pana Jezusa. Dość wspomnieć króla Jana Kazimierza, który parokrotnie modlił się przy Krzyżu oraz jego brata Karola Ferdynanda, od 1650 do 1655 roku opata komendatoryjnego Mogiły. Przed swoją nagłą śmiercią – zmarł mając 42 lata – Karol Ferdynand zapisał w testamencie dziesięć tysięcy złotych na przebudowę pomieszczeń klasztornych i na światło do kaplicy cudownego Krzyża.”

– „Przez wieki zmieniał się wygląd samej figury Chrystusa, jak i jego otoczenie. Wyposażenie kaplicy cudownego wizerunku (nowy ołtarz, sprzęty liturgiczne, dywany, krata oddzielająca kaplicę od reszty kościoła) przypisuje się Stefanowi Żółtowskiemu, który cudownie uratowany od śmierci w bitwie pod Cecorą (w 1620 roku), w podzięce zatroszczył się o godniejszy wygląd miejsca kultu. Obecny ołtarz Chrystusa Ukrzyżowanego jest XVIII-wieczny (być może obecny ołtarz to kompilacja różnych detali architektonicznych, której dokonano przy restauracji tegoż ołtarza po pożarze w 1743 r.).”

– „W czasie najazdu Szwedów, w 1655 r. co cenniejsze wota, argentaria z kaplicy i kościelnego skarbca, ówczesny prowizor O. Jan Budzyński (+ 1677) z obawy przed grabieżą wywiózł i zdeponował u znajomych krakowskich kupców. Nigdy nie zostały one zwrócone klasztorowi. Przepadły bezpowrotnie kolejne, nieocenione dowody kultu, pamiątki po pątnikach. Resztę spopielił ogień w 1708 r.”

– Jest tam biblioteka i archiwum klasztorne: http://www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=41&Itemid=136

– W 1416 roku ufundowano studium zakonne w Akademii Krakowskiej pod zarządem opata mogilskiego, a w 1647 powstało seminarium zakonne w Mogile, Collegium Provinciale – zlikwidowane w 1782…

– Jest jednym z niewielu klasztorów w Polsce, które istnieją nieprzerwanie od prawie 800 lat.

Cytaty za: http://www.mogila.cystersi.pl

___________

PS.  Na 1222, rok powstania opactwa – datuje się pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy.

Za wiki: Cystersi przybyli do Mogiły w 1222 roku z klasztoru w Lubiążu na Dolnym Śląsku […] Podczas ostatniej konserwacji krużganków odsłonięto i w pełni zrekonstruowano polichromię Stanisława Samostrzelnika oraz 24-godzinna tarczę najstarszego w Polsce zegara mechanicznego pochodzącego z XIII w.

Tymczasem polecam witrynę:

http://www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=64&Itemid=125

i rewelacyjne panoramy tamże, choćby tę:

http://www.mogila.cystersi.pl/panoramy/cystersi1.html

 

Stawiam na „remis”, czyli Japonia i my

Tak się złożyło, że przez wiele lat blisko współpracowałem, przede wszystkim w Hamburgu, z fizykami japońskimi. Kilku stało się moimi bliskimi kolegami, a żona jednego z nich została bliską przyjaciółką mojej żony. Początkowo myślałem, że to tylko zbieg okoliczności, ale z czasem zacząłem dostrzegać jakieś głębokie podobieństwa pomiędzy naszymi „charakterami”, tj. raczej pomiędzy cywilizacjami japońską i polską.

Czasami są to drobne sygnały, jak ta sprzedawczyni w szykownym sklepie z pamiątkami w Kioto, która na widok mojego paszportu mówi do mnie całkiem poprawnie „dzień dobry”. Potem, już po angielsku mi tłumaczy, że jej najbliższa przyjaciółka studiuje w… Krakowie, czyli „polskim Kioto”, więc i ona trochę polskiego się poduczyła. Wielkim sygnałem jest za to japoński obłęd na punkcie Szopena o czym już nieco pisałem, no i choćby te Japonki kupujące za duże pieniądze polskie stroje ludowe.

Przecież to właśnie do Warszawy na II. etap ostatniego Konkursu Szopenowskiego przyjechała Hisako księżna Takamado (żona pierwszego kuzyna cesarza Akihito). Warto obejrzeć te zdjęcia z jej wizyty u PAD.

Oczywiście jest również paralela między polskim etosem rycerskim i tym samurajskim, ale znowu jest tam coś więcej, jakieś wzajemne przyciąganie które tak łatwo pozwala się zaprzyjaźniać Polkom z Japonkami (miałem tego kilka przykładów). Ciągle odnosiłem wrażenie, że jest wiele podobieństw w naszych „kulturowych wzorach” damsko-męskich. Jest też i tu i tam wielkie przywiązanie do ziemi i do natury, tyle że tam oczywiście ocean i jego „mieszkańcy” odgrywają wielką rolę, którą u nas pełniły wielkie puszcze oraz konie i olbrzymie przestrzenie.

___

Tyle podobieństw, a jedna wielka, historyczna różnica. Tak jak my wybieraliśmy naszą przyszłość na przełomie XVI i XVII wieku, tak i wybierała Japonia. Myśmy, jako Rzeczpospolita, wybrali wierność i służbę Kościołowi za co przyszło nam zapłacić olbrzymią cenę. A Japonia krwawo odrzuciła chrześcijaństwo. Z tym, że w obu przypadkach przyczyna była ta sama – nowoczesny, globalny imperializm.

Przypomnę w skrócie:

– Misje katolickie (Franciszek Ksawery!) odnoszą olbrzymi sukces i pod koniec XVI wieku było w Japonii już około 300 tysięcy wiernych

– Pierwsze japońskie poselstwo w Europie spotyka się Grzegorzem XIII w 1585

– Dwa lata później rozpoczęły się prześladowania katolików czego symbolem stali się męczennicy z Nagasaki**; aż do całkowitego zakazu wyznawania wiary katolickiej w 1614

– Kościół japoński zszedł do podziemia (także jako tzw. Kakure-kirishitan); zakaz wycofano dopiero w 1867 

Pierwsza katolicka katedra powstała wtedy w Nagasaki; zniszczona 9 VIII 1945 została odbudowana

– W 1931 św. Maksymilian założył w Nagasaki klasztor nazwany Ogrodem Niepokalanej, który nietknięty przetrwał wybuch bomby atomowej; słynny brat Zeno przeżył i mógł osobiście witać tam JPII w 1981…

C.D.N.

___

**) „Za czasów siogunatu Tokugawów, w czasie wewnętrznej izolacji kraju od 1639 r. do okresu Meiji, Nagasaki było jedynym portem, w którym Japończycy mogli się kontaktować z cudzoziemcami (poprzez faktorię Dejima). Początkowo obsługiwane przez Portugalczyków, potem Holendrów, Koreańczyków i Chińczyków.” …

„The Portuguese, who had been previously living on a specially constructed island-prison in Nagasaki harbour called Dejima, were expelled from the archipelago altogether, and the Dutch were moved from their base at Hirado into the trading island. In 1720 the ban on Dutch books was lifted, causing hundreds of scholars to flood into Nagasaki to study European science and art. Consequently, Nagasaki became a major center of rangaku, or Dutch Learning.” …

„A major turning point in Japanese history happened in 1853–54, when Commodore Matthew Perry arrived just south of Yokohama with a fleet of American warships, demanding that Japan open several ports for commerce, and the Tokugawa shogunate agreed by signing the Treaty of Peace and Amity.

It was initially agreed that one of the ports to be opened to foreign ships would be the bustling town of Kanagawa-juku (in what is now Kanagawa Ward) on the Tōkaidō, a strategic highway that linked Edo to Kyoto and Osaka. However, the Tokugawa shogunate decided that Kanagawa-juku was too close to the Tōkaidō for comfort, and port facilities were instead built across the inlet in the sleepy fishing village of Yokohama. The Port of Yokohama was officially opened on June 2, 1859.

Yokohama quickly became the base of foreign trade in Japan.”

PS. polecam:

wprawdzie ubogi, ale lepszy niż polski wpis;tu już lepiej

PPS. krakowskim za to skandalem jest to co się stało z kolekcją Mangghi… czy Wajdy raczej?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzeum_Narodowe_w_Krakowie#Kamienica_Szołayskich_im._Feliksa_Jasieńskiego

https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzeum_Sztuki_i_Techniki_Japońskiej_„Manggha”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Jasieński

kiedy dwa lata temu próbowałem czegoś się dowiedzieć nt. zbiorów, to twierdzili, że kończą katalogowanie…

może ktoś wie coś więcej, bo w krakowskim eterze panuje bardzo złowroga cisza:

http://mnk.pl/wystawy/od-japonii-do-europy-rzeczy-piekne-i-uzyteczne

 

Najpiękniejsze równanie w matematyce?

W plebiscytach na najpiękniejsze lub najulubieńsze równanie często wygrywa ta oto formuła:

Capture d’écran 2018-06-27 à 12.07.00.png

Jest (pozornie) bardzo prosta, a zawiera zdumiewającą liczbę podstawowych elementów – operacje dodawania, mnożenia i potęgowania, nadto 0, 1 oraz urojone i, a także fundamentalne stałe π i e !

PS. Pi nie trzeba przedstawiać, ale jeśli chodzi o e, to polecam ten wpis: konieczność-prawdopodobieństwa-czyli-naturalność-indeterminizmu/

Mamy o tym równaniu także piękny wpis w polskiej wiki: pl.wikipedia.org/wiki/Wzór_Eulera#To.C5.BCsamo.C5.9B.C4.87_Eulera

PPS. Można to równanie rozwiązać ze względu na pi i wtedy dostaje się coś tak egzotycznego i zdumiewającego:

Capture d’écran 2018-06-30 à 23.23.39.png

 

Dlaczego w lustrze „góra i dół” pozostają niezamienione?

Wielu z nas zapewne przypomina sobie konfuzję związaną z banalnym pozornie pytaniem: dlaczego w lustrze lewe zamienia się na prawe, a „góra i dół” pozostają niezamienione? Nauczyciele fizyki w szkołach, nim zaskoczeni, często gubią się w wyjaśnieniach. A odpowiedź jest przecież prosta – a dlaczego miałyby być zamienione? Przecież mowa jest o zupełnie innych zagadnieniach, relacja góra-dół to w efekcie definicja tylko pewnego kierunku, a relacja lewe-prawe to coś innego, tylko pozornie bardzo podobnego, przy czym bardziej skomplikowanego.

Chodzi po prostu o chiralność. Rzecz bardzo ciekawa i bardzo ważna – zarówno na poziomie fundamentalnym, jak i mezoskopowym (łańcuchy DNA lewo- i prawo-skrętne), a także w życiu codziennym. Tak duża i powszechna istotność tej własności wydaje się jednak zaskakująca i tajemnicza.

A wracając do lustra, to sprawa jest naprawdę (nomen omen) prosta – odbicie lustrzane to inaczej zmiana zwrotu jednej osi układu kartezjańskiego, oczywiście tej osi prostopadłej do powierzchni lustra. Obiekt jest chiralny jeśli operacja odbicia go zmienia** – np. śrubę lewo- na prawo-skrętną, lub wreszcie dłoń lewą na prawą:

A więc jeśli obiekt nie jest chiralny (jak butelka wina, ale bez naklejki, bo przecież piszemy od lewej do prawej!) to jego odbicie w lustrze jest niezmienione. Jednak, gdy obiekt – tak jak my – ma wyróżnioną chiralność (serce po lewej!), to jego lustrzane odbicie ma chiralność przeciwną (czyli serce po prawej)! I do tego, wbrew pozorom, zawsze potrzeba użyć wszystkich trzech wymiarów – to jest problem 3D!

A że relacja góra-dół jest problemem jedno-wymiarowym pozostaje niezmieniona w lustrze. Tak jak wszystkie inne proste relacje „kierunkowe” – np. uporządkowanie przedmiotów w kierunku do i od łazienki, czy do i od kuchni, a nawet ta od i do lustra…

_____

PS. Wiele osób nie rozumie co to znaczy, że w lustrze lewe z prawym się zamienia:

– chodzi o „osobę i świat” po tamtej stronie lustra, a nie o nasz odbiór tego co widzimy w lustrze; czyli trzeba „patrzeć oczami” osoby w lustrze (= Alicji), a nie naszymi!

– w świecie lustrzanym wszystko jest tak samo, tylko nie „rodzaj” chiralności, czyli rodzaj danej śrubki itd.

_____

**) Zmieniony to znaczy, że nie da się go „nałożyć na oryginał” za pomocą operacji obrotów i translacji.

Ach ci ówcześni jezuici…

Kolegium_Jezuitow_w_Branie.jpg

***

Pierwsze w Polsce kolegium jezuitów (Collegium Hosianum) –  zostało założone w Braniewie przez kardynała Stanisława Hozjusza:

Pierwsi jezuici osiedlili się w braniewskim klasztorze pofranciszkańskim już w pierwszym roku działalności zakonu w Polsce (2 listopada 1564). Mimo trudnych przez cały XVI wiek warunków materialnych (fundacja przeznaczona była dla 20 osób, podczas gdy liczba jezuitów dochodziła do 80) założyli szybko kolejne placówki oświatowe: gimnazjum (1565), konwikt szlachecki (1565), Seminarium Duchowne (1567), nowicjat (1569), Seminarium Papieskie (1578), bursę dla ubogich studentów (1582).

Kolegium zostało otwarte w klasztorze pofranciszkańskim, którego restauracja możliwa była dzięki funduszom diecezji warmińskiej. Kolegium mieściło się w części zachodniej, konwikt w części północnej, w części wschodniej mieściła się szkoła. Pełne gimnazjum, otwarte w 1565, początkowo było niewielkie i liczyło pięć standardowych klas (od infimy do retoryki). Warunki lokalowe były trudne, sale niewielkie, szkołę bojkotowali protestanci. Dochodziło też w początkowym okresie istnienia szkoły do sporów między młodzieżą polską a niemiecką. …

W 1626 licząca wtedy ponad 1300 dzieł biblioteka została wraz z katalogami wywieziona przez Szwedów do Uppsali. Wywieziono także biblioteki Seminarium Diecezjalnego i Seminarium Papieskiego. Książki te zachowały się do dzisiaj – jest wśród nich 430 inkunabułów, wiele cennych rękopisów jezuickich, a także książki, które stanowiły własność Mikołaja Kopernika.

Po kasacie Towarzystwa Jezusowego część zbiorów uległa rozproszeniu, większość przeszła na rzecz braniewskiego gimnazjum. W 1817 zapoznał się z nimi Julian Ursyn Niemcewicz – obejmowała ona 4000 książek, w tym obszerny zbiór piśmiennictwa polskiego.”                (Uwaga na szkocki ślad w Braniewie.)

___

Kolegium Jezuitów w Pułtusku – kolegium prowadzone przez jezuitów w Pułtusku w latach 1565-1773. Założone w 1565 przez biskupa płockiego Andrzeja Noskowskiego, w miejsce istniejącej dotychczas szkoły kolegiackiej przy kolegiacie Zwiastowania NMP. Fundację tę biskup uposażył dobrami Boszewo, Przekory i Szelkowo i przyznał mu dziesięcinę ze wsi Borek, Miedzielisz i Strochowska.

Pierwsi jezuici przybyli do Pułtuska w 1566. Nowo utworzone kolegium skupiało czołowe postacie kontrreformacji w Polsce. Nauczali tu m.in. Jakub Wujek, autor polskiego przekładu Biblii, matematyk Oswald Krüger, Piotr Skarga, Andrzej Bobola, Wojciech Slaski.

Jego absolwentami byli m.in. kardynał Andrzej Batory, bratanek króla Stefana Batorego, poeta i nadworny kaznodzieja Władysława IV Maciej Kazimierz Sarbiewski, poeta Stanisław Grochowski, kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński, Jan Chrzciciel Albertrandi.

W 1773, po kasacie zakonu jezuitów, szkołę przejęła powołana przez Sejm Rozbiorowy 1773-1775 Komisja Edukacji Narodowej. Prowadzona przez ex-jezuitów do 1781 była czwartą w skali kraju pod względem liczby uczniów szkołą KEN.”

___

Jezuici przybyli do Wilna na zaproszenie biskupa wileńskiego Waleriana Protasewicza w 1569. W latach 1570–1572 organizatorem kolegium był Stanisław Warszewicki, a oficjalne otwarcie kolegium nastąpiło 18 lipca 1570. … 30 października 1579 papież Grzegorz XIII wydał bullę potwierdzającą akt erekcyjny. Uniwersytetowi nadano oficjalną nazwę Akademia i Uniwersytet Wileński Towarzystwa Jezusowego (łac. Academia et Universitas Vilnensis Societatis Jesu).”

„Do najbardziej znanych uczonych związanych z jezuickim okresem uczelni należą m.in. Maciej Kazimierz Sarbiewski SI – polski poeta neołaciński światowej sławy, Wojciech Wijuk Kojałowicz – polski teolog, który jest autorem pierwszej „Historii Litwy”, Marcin Śmiglecki – autor popularnego w całej Europie podręcznika logiki, wykorzystywanego m.in. na uniwersytecie w Oksfordzie. Wówczas na Akademii nauki pobierał m.in. Jan Karol Chodkiewicz – jeden z najwybitniejszych polskich i europejskich dowódców wojskowych początku XVII wieku, oraz Stefan Łuskina – polski jezuita, po kasacie zakonu właściciel i wydawca pierwszego regularnego dziennika w Polsce – Gazety Warszawskiej. Akademia Wileńska stała się ważnym ośrodkiem kontrreformacji w Wielkim Księstwie Litewskim. Jej wykładowcami byli m.in. Piotr Skarga i Jakub Wujek – pierwsi rektorzy Akademii, Marcin Laterna, Mikołaj Łęczycki, Franciszek Bohomolec, Adam Naruszewicz, Marcin Poczobutt-Odlanicki. W XVIII wieku dzięki polskim jezuitom na uczelni tej opracowano zasady gramatyki i ortografii jęz. litewskiego i rozpoczęto wydawanie pierwszych książek po litewsku. W 1753 roku twórcą i organizatorem nowo otwartego obserwatorium astronomicznego i utworzonego przy nim wydziału fizyki i astronomii stał się Tomasz Żebrowski, po jego śmierci pieczę tą objął Marcin Poczobutt-Odlanicki.”

___

W 1580, na wezwanie króla Stefana jezuici na wzór wileński utworzyli Kolegium w Połocku, którego pierwszym rektorem został Piotr Skarga.

W 1812 Aleksander I wypędził jezuitów z carstwa, a Kolegium zamknął – biblioteka zawierająca 60 000 woluminów zniknęła, tj. „was dispersed among various institutions in Eastern Europe”

___

„Jedno z wiodących kolegiów znajdowało się w Poznaniu (kolegium poznańskie), jednak przyznawane mu przywileje akademickie były blokowane przez konkurencyjną Akademię Krakowską.”

„Jezuici przybyli do Poznania w 1571 r. obejmując ówczesny kościół świętego Stanisława biskupa (obecnie kolegiata Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny w Poznaniu), dwa szpitale, szkołę miejską „ad Sanctam Mariam Magdalenam” oraz plac pod budowę przyszłego kolegium, a także tereny wokół ówczesnego, rozebranego w XVII wieku, kościoła farnego – Kolegiata św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Tak liczne nadania sprawiły, że już w krótkim czasie Poznań stał się jednym z największych centrów Towarzystwa Jezusowego w Polsce. Obecny budynek Kolegium wzniesiono w latach 1701-1733 pod kierownictwem Jana Catenazziego.

Kolegium stało się drugą po Akademii Lubrańskiego szkołą o charakterze uczelni wyższej w mieście. Szkoła miała 16 profesorów, w tym pierwszego rektora – Jakuba Wujka [„W latach 1571–1578 jako rektor organizował kolegium jezuickie w Poznaniu„] i ok. 300 studentów.

Wykładano takie przedmioty jak: matematyka, geometria, fizyka, filozofia, prawo, języki antyczne oraz współczesne a także zoologię i ogrodnictwo. Szkoła, jak na owe czasy, była nowoczesna, gdyż wykłady z nauk przyrodniczych obejmowały również przeprowadzanie doświadczeń. Na terenie szkoły działało, poza bogato wyposażonymi gabinetami biologicznym i fizycznym, także obserwatorium astronomiczne i teatr szkolny. Jezuici próbowali przekształcić Kolegium w uniwersytet, na co otrzymali nawet zgodę papieża, która została jednak cofnięta wobec ostrej reakcji Akademii Krakowskiej**, którego władze argumentowały, że dwa uniwersytety w Koronie stanowiłyby dla siebie jedynie konkurencję i jeden w zupełności wystarczy.”

___

I na deser niejako: Kolegium jezuickie we Lwowie założone w 1608.

image

„Absolwenci…

Jeremi Wiśniowiecki
Ignacy Krasicki
Grzegorz Piramowicz
Michał Serwacy Wiśniowiecki…”

Akademia Jezuicka (1661–1758)

„20 stycznia 1661 król Polski Jan Kazimierz ogłosił:

Zgodziliśmy się łatwo i chętnie ażeby kolegium ojców jezuitów we Lwowie godność akademii i tytuł uniwersytetu został nadany. I pozwalamy, aby w tymże kolegium generalne studium w każdym dozwolonym fakultecie ustanowione było, tj. teologii scholastycznej i moralnej, filozofii, matematyki, obojga praw, medycyny, sztuk wyzwolonych i nauk zgoła wszystkich, według przyjętego akademii i uniwersytetu zwyczaju i praktyki.

Ze względu na obowiązujące wówczas w Polsce prawa, oprócz dekretu królewskiego do utworzenia Akademii niezbędna była uchwała sejmowa i aprobata papieża. Mimo wielokrotnych prób Sejm na kolejnych sesjach w latach 1661–1665 nie wyraził zgody na utworzenie we Lwowie Akademii (wobec silnego sprzeciwu ze strony Akademii Krakowskiej i Zamojskiej), zaś papież Aleksander VII zezwolił jedynie na nadawanie stopni doktorskich z teologii i filozofii…”

__

PS. „Kolegium Jezuickie w Łomży (1614-1773)

Początek działalności jezuitów w Łomży to rok 1609, kiedy to powstała mała placówka „misja” podporządkowana kolegium w Pułtusku. Pierwszym rektorem łomżyńskiego kolegium był Jakub Lachowski, który pełnił swoją funkcję do 1610 roku, kiedy został zastąpiony przez Adama Kołożemskiego. Placówka niezależna („rezydencja”) od kolegium w Pułtusku powstała w Łomży 1 lutego 1612 roku, jednak szkołę otwarto dopiero 5 września 1614 roku dzięki wsparciu materialnemu opata przemęckiego Adama Nowodworskiego. W 1638 roku dyrektorem szkoły był Andrzej Bobola. Początkowo szkoła miała 2 klasy, następnie 4, a w roku 1644 została utworzona klasa retoryki, czyniąc ze szkoły prawdziwą szkołę średnią. Wkrótce w szkole zaczęło rozwijać się życie kulturalno-naukowe. W tym czasie powstał Teatr Szkolny, Sodalicja Mariańska, bursa dla ubogich studentów, chór szkolny, koła samokształceniowe oraz biblioteka. Z początku Kolegium Łomżyńskie było szkołą humanistyczną. Do zasadniczych zmian w programie nauczania szkoły doszło w połowie XVIII wieku. Dodano filozofię, fizykę doświadczalną, język francuski i niemiecki oraz wykłady z historii i matematyki. Nauka w szkole była bezpłatna. Nie było ograniczeń narodowościowych i wyznaniowych. Do szkoły uczęszczało ok. 500 uczniów. Budynek szkoły na początku był drewniany. W 1735 roku wzniesiono pierwszy murowany gmach kosztem fundatorki Ewy Szembekowej, natomiast w 1741 roku rozpoczęto budowę nowego kolegium. W momencie kasaty zakonu jezuickiego (1773) nowy gmach nie był dokończony.

Szkoła Pijarska (1774-1807)

Po kasacie zakonu jezuitów Komisja Edukacji Narodowej przekazała szkołę pijarom. Zakon pijarski całkowicie podporządkował się zaleceniom KEN. Szkoła miała rangę powiatową i należała do okręgu, którym opiekował się biskup płocki Michał Poniatowski, wkrótce prezes KEN. Przełożony łomżyńskiej szkoły posiadał tytuł rektora. W szkole za „panowania” pijarów nauczano przedmiotów: język polski, religia (nauka chrześcijańska), nauka moralna, łacina, historia, geografia, logika, matematyka, fizykai mechanika, historia naturalna, język niemiecki, język francuski, rysunki i wychowanie fizyczne. Do szkoły przyjmowano po opanowaniu nauczania początkowego. Wiek, jak wszędzie, był bardzo zróżnicowany.”

**) Po wspaniałym wieku XV. rozpoczął się „wielki zjazd” Akademii Krakowskiej, którego najgorszym przejawem było wycinanie w pień jakiejkolwiek konkurencji w Rzeczpospolitej. Wprawdzie po wielkich protestach Akademia zgodziła się na powstanie Uniwersytetu Towarzystwa Jezusowego w Wilnie, ale torpedowała skutecznie przez ponad sześćdziesiąt lat (sic!) próby utworzenia „konkurencyjnej” katedry medycyny tamże. W przypadku „jezuickiego” Uniwersytetu w Poznaniu, protesty Akademii były tak silne, że pomimo nadania królewskiego uniwersytet w pełni się wtedy nie rozwinął. Jeszcze gorzej było w samym Krakowie, gdzie w ogóle nie zezwolono na powstanie Akademii Towarzystwa Jezusowego.

Gorzką ironią jest fakt, że we wszystkich tych przypadkach Akademia Krakowska słała wielokrotnie „listy protestacyjne” do samego papieża… Tymczasem już jako Uniwersytet Jagielloński odmówiła wielokrotnym prośbom papieża Jana Pawła II, o przywrócenie wydziału teologii na owym UJ…

___

ot.

Capture d’écran 2018-06-26 à 09.15.58.png

Rzeczpospolita i Dynastia Ming – Wspaniałe

***

Dynastia Ming (1368–1644) (chiń.: 明朝; pinyin: Míng Cháo; Wade-Giles: Ming Ch’ao; IPA: [mǐŋ tʂʰɑ̌ʊ̯]) – dynastia cesarska Chin, panująca po upadku mongolskiej dynastii Yuan. Była to ostatnia narodowa dynastia chińska.

Założycielem dynastii był Zhu Yuanzhang, jeden z przywódców powstania przeciwko dynastii Yuan. W 1368 ogłosił się cesarzem i przyjął jako nazwę swojej ery panowania, Hongwu, a założoną przez siebie dynastię nazwał Ming, czyli Wspaniała. W tym samym roku została zdobyta stolica dynastii Yuan: Dadu (obecnie Pekin). Cesarz Hongwu próbował stworzyć społeczeństwo oparte na samowystarczalnych wspólnotach wiejskich oraz ograniczyć pozycję kupców. W wyniku jego działań zostało odbudowane rolnictwo oraz zbudowana sieć dróg dla celów wojskowych i administracyjnych. Utrzymywano stałą armię liczącą co najmniej milion żołnierzy.”

W tym samym prawie czasie, tj. 1364–1648, miała miejsce polska Wspaniała Epoka. Jej początek umieściłem w owym 1364, bo był to rok wyjątkowy:

„28 marca – w obecności króla Kazimierza III arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki dokonał uroczystej konsekracji katedry wawelskiej, co kończyło rozpoczętą 44 lata wcześniej budowę.

12 maja – król wydał przywilej fundacyjny Akademii Krakowskiej, a 1 września – papież Urban V wydał bullę powołującą do życia Akademię Krakowską.

We wrześniu – zjazd monarchów w Krakowie, na którym miano rozstrzygnąć konflikt pomiędzy Habsburgami i Andegawenami dotyczącego patriarchatu akwilejskiego. W zjeździe udział wzięli: cesarz Karol IV, król Węgier Ludwik Andegaweński, Waldemar Duński, król Cypru Piotr, Rudolf IV książę Austrii, Siemowit III książę mazowiecki, Władysław Opolczyk książę opolski, Bogusław V Pomorski książę słupski oraz książę Bolko Świdnicki. ”

Wprawdzie to Jan Długosz napisał o KIII, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, jednak u góry dałem nagrobek świętej Jadwigi Andegaweńskiej** królowej Polski oraz prawdziwej, wielkiej patronki tej epoki, i Polski w ogóle. W dodatku, to ojciec KIII – Władysław I Wielki zbudował potężne fundamenty, a ów „boom cywilizacyjno-budowlany” miał też inną, ważną wg mnie, przyczynę – dżumę, a raczej jej brak:

Epidemia czarnej śmierci wybuchła w Azji Środkowej, być może Chinach, skąd przez jedwabny szlak w 1346 dostała się na Krym, skąd prawdopodobnie rozniosły ją pasożytujące na zamieszkujących ówczesne statki handlowe szczurach śniadych pchły. Szacuje się, że szerząc się w Europie i okolicach Morza Śródziemnego, przyczyniła się do śmierci (w zależności od szacunków) 30–60% ówczesnej populacji Europy. ”

Otóż, ta straszliwa epidemia praktycznie zupełnie ominęła Polskę (polecam animację) i to dało nam, paradoksalnie, wyjątkowy cywilizacyjny napęd. W szczególności, Akademia Krakowska z pewnością nie powstałaby już wtedy (tak jak i inne nowe wówczas uniwersytety), a i liczba osiadłych „specjalistów zagranicznych” nie byłaby tak duża…

__

Tak jak u początku tych dwóch epok istniał pewien (odległy) polsko-chiński związek, tak przy ich końcu pewne podobieństwa były wręcz uderzające. Zacznijmy od tego chińskiego Chmielnickiego:

„Li Zicheng (1606–45), żołnierz będący z pochodzenia chłopem, we wczesnych latach trzydziestych XVII wieku zbuntował się wraz ze swoimi towarzyszami broni w zachodnim Shaanxi, po tym jak żołnierze nie otrzymywali niezbędnego zaopatrzenia. W 1634 został schwytany przez wojsko cesarskie i ułaskawiony pod warunkiem, że wróci do służby. Porozumienie zostało wkrótce złamane po tym, jak władze lokalne straciły jego 36 żołnierzy; w odwecie oddziały Li Zichenga zabiły urzędników i kontynuowały rebelię w Henanie w 1635. …

Nieopłacana i głodna armia cesarska została pokonana przez Li Zichenga – obecnie samozwańczego księcia Shun – i opuściła stolicę bez większych walk. Oddziały Li Zichenga wtargnęły do miasta, po tym jak jego bramy zostały zdradziecko otwarte od wewnątrz. Pekin został zajęty przez wojska Li Zichenga, a ostatni cesarz dynastii Ming popełnił samobójstwo. …

Po ucieczce przed Mandżurami z Xi’anu, ścigany wzdłuż rzeki Han, aż do Wuchangu i w końcu wzdłuż północnych granic prowincji Jiangxi, Li Zicheng zmarł tam w lecie 1645; w ten sposób nastąpił koniec dynastii Shun. Jedne świadectwa mówią, że popełnił samobójstwo; inne, że został pobity na śmierć przez chłopów, po tym jak został przyłapany na kradzieży pożywienia. Zhang Xianzhong został zabity w styczniu 1647 przez wojska mandżurskie, po ucieczce z Chengdu i stosowaniu taktyki spalonej ziemi.”

Mamy tam także Holandię oraz Anglię w akcji:

„W ostatnich latach panowania cesarza Wanli i za panowania jego następców, nastąpił kryzys gospodarczy spowodowany nagłym niedoborem głównego środka wymiany gospodarczej cesarstwa: srebra. Protestanckie państwa: Holandia i Anglia, zainicjowały częste najazdy i akty piractwa skierowane przeciwko katolickim królestwom Hiszpanii i Portugalii, w celu ich osłabienia.”

I w końcu dopadła nas do tego ta sama zmiana klimatyczna:

„Na początku XVII wieku północne Chiny dotykały klęski głodu spowodowane suszami i oziębieniem klimatu, co skróciło okres wegetacyjny. Zmiana klimatu była częścią okresu ochłodzenia znanego jako mała epoka lodowa. Głód, obok podwyżki podatków, powszechnych dezercji, upadku systemu opieki społecznej i klęsk żywiołowych takich jak powodzie, a także niezdolność rządów do budowy i naprawy systemów nawadniających i przeciwpowodziowych, był przyczyną śmierci wielu osób i rozpadu struktury społecznej. Władze centralne nie dysponowały wystarczającymi zasobami i mogły jedynie w niewielkim stopniu łagodzić skutki tych nieszczęść.”

Rzeczpospolita bardzo ucierpiała gospodarczo nie tylko z powodu rzezi kozackich i grabieży szwedzkich, ale także na skutek ochłodzenia klimatu:

Mała epoka lodowa (w skrócie MEL, ang. Little Ice Age) – okres ochłodzenia znany głównie z rejonu północnego Atlantyku, który nastąpił po okresie średniowiecznego optimum klimatycznego. Średnie temperatury na półkuli północnej spadły o około 1 °C.

Był to ostatni z wielu chłodnych okresów holocenu (tzw. ang. Little Ice Age Type Events) i zarazem jeden z najchłodniejszych z nich. Najzimniejszy okres MEL przypada na najmniejszą aktywność Słońca zwaną minimum Maundera 1645-1715.”

__

Na zakończenie jeszcze jedna zaskakująca rzecz – i w Rzeczpospolitej i w Chinach jezuici odegrali w tym okresie olbrzymią rolę. Trzeba będzie jeszcze do tego wrócić…

___

**) Andegawenowie lub Andegaweni (fr. Anjou lub Anjou-Provence) – dynastia będąca boczną linią francuskiej dynastii Kapetyngów.

Zygmunt Wielki razy 10

Oto 10 powodów dla których Zygmunt III był największym polskim królem:

  1. Przede wszystkim, to on, w ponad pięć wieków po Chrobrym, przydał Polsce takiej siły, iż mimo wszystkiego złego co na nas spadło potem – mamy nadal Polskę dzisiaj – gdybyśmy wtedy mieli przeciętnego króla, Rzeczpospolita Obojga Narodów nie przetrwałaby już wojny trzydziestoletniej, a zaraz potem mielibyśmy pierwszy rozbiór, jeszcze w  XVII wieku.
  2. Nadał polskiej cywilizacji taką wielkość i taki rozmach, że starczyło na 400 lat – król bardzo mocno wspierał jezuitów – otrzymali bardzo wiele nadań kolegiów w których uczyło się potem wiele szlacheckich pokoleń; mało kto pamięta, że mimo olbrzymich protestów szacownej Akademii Krakowskiej (co za upadek…), król zdołał otworzyć uniwersytet w Poznaniu, trzeci z kolei w RON.
  3. Bardzo, bardzo zręcznie dysponował królewskimi urzędami – z jednej strony nie odmawiał ich zupełnie heretykom, ale jednak przyczynił się bardzo skutecznie do powrotów licznych rodów na łono Kościoła, i konsolidacji państwa.
  4. Był wiernym synem Kościoła i patronem wspaniałego osiągnięcia – unii brzeskiej z 1596 (23 grudnia tego roku Klemens VIII wydał „zatwierdzającą” bullę Magnus Dominus), do której szczególnie go nakłonił ks. Piotr Skarga, a który był jego nadwornym kaznodzieją od 1588 przez 24 lata, aż do śmierci (którą ktoś perfidnie przyspieszył?). Król wymógł na Hohenzollernie pozwolenie na budowy kościołów i prace jezuitów w Prusiech, i podobnie było w Kurlandii.
  5. Był wielkim wodzem – popatrzmy choćby na listę jego wielkich hetmanów: Żółkiewski, Chodkiewicz, Konaszewicz, no i… ten Zamoyski (ech…); mimo, że król nie zdołał zbudować silnej floty (jednak do Szwecji wybrał się w 1598 na 85! statkach, ale zajętych Anglikom i Holendrom…), bo nie miał za co, to i tak, zrobił co się dało i wygrał dla nas jedyną „istotną” bitwę morską – pod Oliwą w 1627; był ostatnim rycerskim królem – dwa razy zdrajcom darował życie (pod Stegeborgiem i pod Guzowem), co w bliskiej perspektywie najprawdopodobniej mu bardzo zaszkodziło (choćby jego stryj).
  6. Przeniósł częściowo stolicę do Warszawy (vide „poznański „przypadek” wyżej, i jeszcze np. ów biskupa Maciejowskiego, odkąd to był w Krakowie zasiadł…) oraz oddalił moskiewskie niebezpieczeństwo na kilkadziesiąt lat.
  7. Nie dał się zabić w polu, ani w zamachu Piekarskiego w 1620, czy po prostu otruć, przez 45 lat – panował od 1587 do 1632… Dobrze wyrychtował syna Władysława na swego następcę.
  8. Był prawdziwym mecenasem artystów na najwyższym, europejskim poziomie – wystarczy obejrzeć serię portretów malowanych na jego dworze. Stworzył pierwszą w Polsce galerię malarstwa (mistrzów flamandzkich i weneckich) – w końcu, sam przecież był bardzo dobrym malarzem-amatorem. Grał też na klawesynie i „w wyniku przeprowadzonych przez Zygmunta III, z poparciem papieża Klemensa VIII, akcji werbunkowych w 1595 roku, dotarły do Rzeczypospolitej dwie pierwsze grupy muzyków z Italii… Ogromną stratą kultury polskiej jest zaginięcie muzyki do wszystkich drammi per musica wystawionych w Rzeczypospolitej na dworach Zygmunta III (najwcześniejsze potwierdzone źródłowo przedstawienie operowe w Polsce miało miejsce w Warszawie w 1628 roku, niewykluczone jednak, że pierwsze odbyło się tam rok wcześniej).” Potem jeszcze to znakomicie był rozwinął Władysław IV, tak że można się zasadnie zastanawiać czy mielibyśmy muzykę Szopena, gdyby nie Zygmunt Wielki właśnie…
  9. Był władcą (i człowiekiem) kompletnym: „przykładał znaczną rolę do form poprawnego zachowania, taniec był dla niego zapewne jednak czymś więcej niż elementem towarzyskich konwenansów… Na imprezie 25 listopada 1592 roku władca tańczył w sumie aż 14 razy! (m.in. Zäunertanz i Wechseltanz, Gagliarda, Saltarello, Corrente, Passamezzo i Spagnoletta, jak również tańce polskie). W czasie niejednej podróży królewskiej wybijano czerwonym suknem komnaty bankietowe w miejscach postoju, pokrywając nim i podłogę, na której „oboje królestwo raczyli byli tańczyć”. Jego Królewska Mość wraz z rodziną doskonale bawił się na wieczornych maskaradach in privatim, podczas których potrafił przywdziać nawet kostium błazna! … Król Zygmunt przepadał za jazdą na łyżwach, puszczał latawce, grał na szpinecie, a nawet śpiewał w prywatnym gronie. Gdy muzycy z kapeli nadwornej opuścili choćby jedną frazę, wczytany w nuty monarcha potrafił im nawet pogrozić. Osobiście szczepił melony, dbał, aby w ogrodzie łobzowskim zabezpieczano odpowiednio rośliny przed zimowymi mrozami, etc. Wytykano mu zwłaszcza grę w piłkę oraz paranie się sztukami plastycznymi i rzemiosłem. Pociągała go praktyczna strona takich dziedzin, jak malarstwo, rzeźba, złotnictwo, sztycharstwo, snycerstwo, a nawet obróbka bursztynu i zegarmistrzostwo!”
  10. ZIII był królem, który najbardziej dbał o nasz parlament. Tak, właśnie tak – ale zacznijmy od początku: „Sejm walny Królestwa Polskiego po raz pierwszy pojawił się w latach 1382-1386, gdy na ogólnopolskie zjazdy urzędnicze zaczęła przybywać szlachta i przedstawiciele miast. Pierwszym sejmem walnym Królestwa Polskiego z udziałem posłów wybranych na sejmikach ziemskich był sejm w Piotrkowie w 1468 roku.

    W skład sejmu wchodzili członkowie rady królewskiej (odgrywający największą rolę), niżsi urzędnicy ziemscy (pełniący rolę nieformalnych reprezentantów swych ziem) szlachta przybywająca na sejm, a niepełniąca żadnych urzędów, oraz przedstawiciele miast. Były to tak zwane 3 stany sejmujące: król, senat, izba poselska.

    Do czasu zawarcia unii lubelskiej w 1569 i utworzenia wspólnego sejmu Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego jego sesje odbywały się w Piotrkowie, Krakowie, Toruniu, Bydgoszczy, Radomiu, Sandomierzu (sejmik generalny przy osobie króla), Lublinie, Parczewie i w Warszawie.

    Od 1573 sejm zwyczajny zwoływany był przez monarchę raz na dwa lata. Wymóg ten sformułowano w punkcie 9 Artykułów Henrykowskich. Po Unii Lubelskiej, od 1570 r. sesje odbywały się w Warszawie i (jak postanowiono na sejmie pacyfikacyjnym warszawskim w 1673) co trzecia w Grodnie (tzw. sejm grodzieński), sporadycznie miejscem obrad był też Toruń (1576 i 1626), Brześć Litewski (1653) czy Lublin (1703). Alternata grodzieńska pomijała jednak sejmy nadzwyczajne, a poza tym konwokacyjne i elekcyjne (w Warszawie) oraz koronacyjne (w Krakowie).

    Bez zgody sejmu jako reprezentanta szlachty, król nie mógł nałożyć nowych podatków. Jednak monarcha zwoływał sejm i zasięgał jego rady nie tylko z „fiskalnych” względów. Sejm był organem ustawodawczym, co potwierdziła konstytucja z 1505.”

    A oto kluczowe dane: „Za panowania Jana Kazimierza, od roku 1652 na zwołanych 17 sejmów, 7 zostało zerwanych. Za Michała Korybuta Wiśniowieckiego na 6 sejmów zerwano 4. Za panowania Jana III Sobieskiego na 12 sejmów zerwano 6. W czasach panowania królów z dynastii saskiej 4 przewidziane prawem sejmy nie odbyły się w ogóle. Z pozostałych 35, które zdołały się zebrać, zerwanych zostało 15, 8 rozeszło się bez uchwalenia konstytucji, 4 limitowano, odbyło się jedynie 8 sejmów, które zakończyły się uchwaleniem konstytucji.”

    Sejm_walny_I_Rzeczypospolitej#Niedochodzenie,_zrywanie,_limita_sejmów image

    ___

    A na deser, trzy cytaty ZIII, za wiki:

    Dłużej dumy tego człowieka znosić nie mam zamiaru!”

    (o Janie Zamoyskim na sejmie w 1591 r., wg Stanisława Grzybowskiego, Dzieje Polski i Litwy)

    Potrzeba odwagę raz uczynić taką, aby więcej już odważać się nie przyszło.”

    (w instrukcji na sejmiki przedsejmowe o forsowanej przez siebie ustawie o utworzeniu stałego wojska i skarbu. 1613 r., wg Henryka Wisnera, Zygmunt III Waza)

    Prędzej koronę utracę niż pozwolę metropolicie prawosławnemu osiąść w Kijowie!”

    (w odpowiedzi na prośbę posłów kozackich „o przywrócenie ruskiej hierarchii w uznaniu zasług naszych w potrzebie chocimskiej” w 1621 r., wg Józefa Tretiaka, Historia wojny chocimskiej)

    ___

    PS. Pierwszym władcą, który uznał wybór ZIII był… sułtan Murad III.

    ___

    A wszystko to przez tzw. polskich historyków, którzy od 400 lat pasjami oczerniają króla. Ostatnio czytałem z musu fragmenty Jasienicy i co chwila musiałem książkę odkładać (aby jej nie zniszczyć) – jak można nadal tak promować tego naciągacza? Bo był lepszy od Wandy Wasilewskiej?

    Leon Beynar, tak jak wielu dzisiaj historyków, m.in. powtarza jak to Zygmunt III zepsuł wszystko przez swój fanatyzm katolicki i ośli upór, nalegając na katolizację Ukrainy i zawarcie unii brzeskiej. A przecież było dokładnie na odwrót – do unii dążyli i unię wybłagali rusińscy duchowni prawosławni! Widzieli zagrożenie ze strony arian i kalwinów oraz wielkie owoce kontrreformacji i działalności jezuitów, w szczególności. Przecież to wiadomo już od dawna!

    Wrócę do tej sprawy w osobnej notce, a teraz chciałem dorzucić jeszcze jedną kontrowersję. Otóż, Zygmunt Wielki umiera w 1632, a już w 1634 umiera dwóch jego synów. Najpierw, 19 listopada, w folwarku koło Warszawy, tuż potem jak ogłosił swoje silne wsparcie bratu, królowi Władysławowi IV, w jego anty-tureckiej krucjacie, umiera 20-letni królewicz Aleksander Karol… A zaraz potem, 29 grudnia, w wieku 22 lat umiera królewicz Jan Albert – w Padwie „dokąd został prawdopodobnie wysłany przez brata, króla Władysława IV, z misją dyplomatyczną”. Może to tylko przypadek i zły los sprawił, że naprawdę obaj zarazili się „śmiertelnie” ospą od Jana Kazimierza, ale chciałem po prostu więcej o nich poczytać – a tu nic! Wiki polska ma dwie liche notki, a wujek gugiel nic więcej… Zgroza!

    ____

    PPS. Zgadzam się z tymi, którzy postulują, aby go nie nazywać Zygmuntem III Wazą, chyba że dotyczy to jego panowania w Szwecji. Zygmunt III był wszak Jagiellonem po kądzieli, i dlatego adekwatne jest nazywanie go, jak już, Zygmuntem III Polskim.

    Skoro wspomniałem o synach, to wspomnę też o ciotce Zygmunta, królowej Annie. Dlaczego tak mało się pisze o tej najważniejszej, obok św. Jadwigi, królowej polskiej? Znowu, trzeba będzie kiedyś do niej wrócić (choćby do tego jej „synaczka Zysia”): „Ostatnie lata życia spędziła w Warszawie, gdzie też zmarła 9 września 1596 na rękach Zygmunta III. Na jej pogrzebie mowę wygłosił Piotr Skarga, uznając że dała piękny koniec i zamknięcie domowi Jagiellońskiemu. Pochowana została w jednej z krypt katedry wawelskiej.

    Była osobą niezwykle energiczną, dążącą za wszelką cenę do realizacji swoich zamierzeń. Przy tym bardzo pobożną, co podkreślił Skarga: sama kapłanom warszawskim za biskupa i wizytatora stała. Wspierała kontrreformację, walnie przyczyniając się do zaniku wpływów protestantyzmu na Mazowszu. W 1579 Skarga dedykował jej swoje Żywoty świętych.

”Morskie uzupełnienie: holdruski.blogspot.be/2012/07/viktoria-morska-pod-oliwa-zygmunta-iii.html, i nie tylko.

„Perski” medyk oraz taki co nam królów wybierał (oraz ci inni)

Wszyscy znamy, mówiąc oględnie, dwuznaczną „misję” lekarzy, czy medyków królewskich, choćby z filmów i powieści. Jednak, gdy dzięki dr. Bałabanowi przeczytałem o doktorze Salomonie Kalahorze, lekarzu „przybocznym” Stefana Batorego, i jego gigantycznych interesach – zapaliła mi się lampka alarmowa. A kiedy potem przeczytałem biogramy dwóch najsłynniejszych żydowskich medyków na Wawelu, to syrena wyła na alarm jak na transatlantyku wchodzącym do portu w gęstej mgle. Zacznijmy od pierwszego żydowskiego lekarza na dworze królewskim – polecam pełną wersję jego biogramu na stronie Żydowskiego Instytutu Historycznego, tutaj daję tego skrót:

„Izaak (Izaczko) z Hiszpanii

Izaak ben Abraham, zw. Doktorem Hiszpanem lub Hispanusem Hebraeusem (? Jerozolima – 1509/1510 Kraków) – lekarz nadworny czterech królów polskich; pierwszy Żyd w służbie dyplomatycznej władców Polski i Litwy; syn Abrahama z Jerozolimy. Przez pewien czas I. z H. był lekarzem nadwornym szacha perskiego, Uzun Hasana, który w 1472 wysłał go do Europy z misją dyplomatyczną (vide perska notka). I. z H. odwiedził dwory hospodara wołoskiego Stefana III Wielkiego; króla węgierskiego, Macieja Korwina i władcy polsko-litewskiego, Kazimierza Jagiellończyka. Nie wiadomo kiedy osiadł w Polsce na stałe. … Do 1492 był medykiem nadwornym Kazimierza IV Jagiellończyka, następnie Jana I Olbrachta, a po jego śmierci – Aleksandra Jagiellończyka. Na przełomie 1501-1502 ten ostatni wysłał I. z H. z misją dyplomatyczną do chana Ordy Perekopskiej (Krymskiej). … Na przełomie 1503 i 1504 tenże władca posłał I. z H. z misją do chana Ordy Zawołżańskiej. … Po śmierci monarchy I. z H. stał się przybocznym medykiem Zygmunta I Starego, który potwierdził wszystkie wcześniej nadane mu przywileje i postanowił (1507), że odtąd, aż do końca życia I. z H. nie będzie obciążony żadnymi podatkami i powinnościami, którym podlegają inni Żydzi w Rzeczpospolitej, oraz że jedynym jego sędzią będzie król. …”

A oto fragment biogramu tamże, najsłynniejszego lekarza na Wawelu – następcy Samuela bar Meszulam, medyka królowej Bony, po jego śmierci:

„Aszkenazi (Askenazy) Salomon ben Natan (ok. 1520 Udine, Włochy – przed 1605 Konstantynopol) – dyplomata, lekarz. Pochodził z osiadłej we Włoszech rodziny Żydów niem., stąd znany jest także jako Szlomo ben Natan Tedeschi. Do Polski przybył zapewne wraz z dworem królowej Bony. Był lekarzem króla Zygmunta II Augusta. Dużo podróżował po Europie, prowadził rozległą korespondencję ze znanymi i wpływowymi osobistościami ówczesnego świata. W 1564 przeniósł się do Konstantynopola, gdzie podjął służbę dyplomatyczną u wielkiego wezyra Mohammeda Sokolli. Jednocześnie reprezentował interesy Żydów weneckich. W 1573 poparł kandydaturę Henryka Walezego na króla Polski. W 1591 pomógł Emanuelowi Aronowi zasiąść na tronie Mołdawii, w zamian za uzyskanie obietnicy, dotyczącej opieki nad tamtejszymi Żydami.”

Niesamowite, przyznacie – ten pierwszy „medyk” posłował od szacha perskiego w sprawie sojuszu antytureckiego i został na polskim dworze, gdy tymczasem ten drugi wykonał ruch w drugą stronę i po prostu przeszedł na stronę turecką, gdzie zresztą współpracował z niejakim Nasi, Józefem Nasi. Ale o tym można przeczytać niżej. A co do elekcji, sprawy się miały – wg strony Jewish Encyclopedia – tak, w wolnym tłumaczeniu:

„…. Turcja miała silny wpływ na wybór króla polskiego w 1572. Aszkenazy, który praktycznie zarządzał sprawami zagranicznymi Turcji, popierał Henryka Andegaweńskiego i przekonał do tego wielkiego wezyra. Kiedy Henryk, potem król Francji Henryk III., został królem Polski, Aszkenazy napisał do niego: ‘To ja wyświadczyłem Waszej Wysokości najważniejsze przysługi w zapewnieniu wyboru. To ja dokonałem wszystkiego co zostało tu zrobione.’ (Charrière, str. 932).

Częściowo jego wpływ spowodował, że dekret wygnania Żydów z Wenecji został cofnięty 19 lipca 1573. W 1576 roku został mianowany Posłem Nadzwyczajnym z Porty do Wenecji … i podpisał akt pokoju w imieniu Turcji. …”

Inny żydowski uczony – Gustav Karpeles pisze w 1892, że „ten sam dyplomata, wraz z żydowskim księciem Józefem (Nasi) z Naxos, odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do wyboru Stefana Batorego”. Niestety, nie podał źródła.

Dodajmy do tego jeszcze kawałek z niezastąpionego dr. Balabana:

„Podkreślić też należy, że lekarze żydowscy w ogóle, a ci Hiszpanie i Włosi w szczególności, stanowili dzięki swej kulturze i swej praktyce w domach mieszczańskich i magnackich – nie mówiąc już o praktyce na dworze króla – łącznik między gettem a społeczeństwem chrześcijańskiem i mimo woli wysuwali się na czoło gmin żydowskich. Mnóstwo lekarzy piastowało dzięki temu wysokie urzędy kahalne, ziemskie, a nawet przewodziło całemu żydostwu polskiemu. W roli marszałków „Sejmu czterech ziem” (np. Dr. Emanuel de Jona, lub Dr. lzak Fortis), co jednak wzbudzało przeciw nim i tak już wielką zawiść ich chrześcijańskich kolegów. Proces o otrucie króla Jana Sobieskiego (1696 r.), wytoczony Dr. Emanuelowi de Jona, stanowi tejże zawiści i nienawiści dobitne świadectwo.”

To wszystko spowodowało, że gruntownie musiałem zrewidować ocenę możliwości polskich monarchów. Wygląda przecież na to, że sojusz francusko-turecki podpisany w 1532 zaowocował kontrolą polskich elekcji w XVI wieku i dopiero śmierć Józefa Nasi w 1579 przyniosła powolną zmianę w Konstantynopolu, czyli dominację Greków w polityce zagranicznej Ottomanów. Przy tym każdy poważny ruch króla Polski nie „po linii partii” kończył się dla niego najfatalniej (skąd my to znamy?…) – można zasadnie podejrzewać, iż jedynym, który uniknął przedwczesnego zgonu był Jan Kazimierz, bo wystarczająco szybko abdykował…

Jednak dzięki tym informacjom, będę także mógł z dużo większą świadomością w końcu zamknąć cykl perski… w efekcie czego, narasta we mnie przekonanie, że ostatnim, polskim tzw. wielkim mężem stanu był Jan Długosz, ale więcej o tym już gdzie indziej.

___

PS. Przy okazji, polecam słynną wypowiedź pani Aliny dr. Całej…

PPS. W maju’18:

Capture d’écran 2018-06-19 à 11.54.20.png

Jak to Jan Olbracht krakowskim Żydom podpadł

W 1912 dr Meir Balaban vel Majer Bałaban wydał w Krakowie nakładem Izraelickiej Gminy Wyznaniowej, „DZIEJE ŻYDÓW w Krakowie i na Kazimierzu” T.1 (1304-1655) przez Główny skład w księgarni Leona Frommera w Krakowie.

Oto kilka fragmentów związanych z tytułem notki:

„…To wszystko przejął żywcem statut Mikołaja Trąby, a pod jego wpływem wydał Władysław Jagiełło w r. 1423 statut warecki. Statut ten orzekł (§ 20), że Żydom nie wolno pożyczać pieniędzy na hipoteki i skrypta dłużne, tylko na zastaw ręczny (Faustpfand). Nieumorzone dotychczas (t. j. 1423) listy dłużne i hipoteki winni Żydzi na najbliższych wiecach lub przed sądem wojewodzińskim uwierzytelnić, gdyż listy nieuwierzytelnione tracą wartość.

Z czasem coraz to gorsze wieści dochodziły do Krakowa. W 1426. wygnano Żydów z Kolonii, w r. 1435. ze Spiry, w r. 1438. z Moguncyi, w r. 1439. Z Augsburga, w r. 1450. z Bawaryi, w r. 1458. z Erfurtu, w r. 1489. z Wurzburga, w r. 1493. z Magdeburga, w r. 1496. z Karyntyi, Krainy i Styryi. Na rok 1492. przypada straszne wygnanie Żydów z Hiszpanii, a w r. 1498. z Portugalii.

Jedynym większym kapitalistą tego czasu jest Abraham Niger (Czarny), który dzierżawi żupy bocheńskie i wielickie, w 1459. odbiera Kazimierz Jagiellończyk Nigrowi tę arendę i oddaje ją Grzegorzowi i Magdalenie Morsztynom. Kupno nieruchomości jest utrudnione niechęcią mieszczan i statutem w a r c k i m. Żydom nie wolno bowiem pożyczać na nieruchomości, wskutek czego ta droga do nabywania, w XIV. w. najczęstsza, jest dla nich prawie zamknięta. Potężnie oddziaływa na stosunek króla do Żydów największy teokrata polski Zbigniew Oleśnicki. … Odbiciem i niejako echem planów i dążeń wielkiego kanclerza, był kanonik krakowski Jan Długosz. Znakomity ten historyk, nienawidzi Żydów z duszy serca [sic], wszystkie nieszczęścia, spadłe na Polskę, przypisuje Żydom i wraz ze swym możnym protektorem dąży konsekwentnie do ich usunięcia z Krakowa.

Lecz podobnie jak Żydom, tak też było ciasno i Akademii. Jej kolegia wparte między bożnicę i cmentarz żydowski, przedzielane łaźnią i szpitalem żydowskim, były aż nadto porozrzucane. Dla ich rozszerzenia i połączenia, musiano nabyć posiadłości żydowskie. To zadecydowało o losie ulicy żydowskiej. I tak zwie się ona już od wielu lat ulicą św. Anny. Należało tedy z Żydami się załatwić, a dokonał tego kanonik krakowski i historyk Jan Długosz. Niestety nie posiadamy źródeł historycznych do pertraktacyi z Żydami, nie znamy szczegółów, poprzedzających ten tragiczny układ. Jeden jedyny dokument, został nam jako świadek dawno przebrzmiałych jęków i wylanych łez seniorów i pospólstwa dawnej gminy Żydów krakowskich.

Jan Olbracht usunął Żydów z Krakowa i przeniósł ich na Kazimierz. Tak spełniły się dążenia Oleśnickiego i praca Jana Długosza. Pojętni jego uczniowie Jan Olbracht i Alexander przejęli się zasadami mistrza; pierwszy wygnał Żydów z Krakowa, drugi z Litwy (1495 r.). Na Litwę wrócili Żydzi po ośmiu latach, do Krakowa na mieszkanie po czterech wiekach, bo dopiero w r. 1868.

A więc spełniły się pogróżki mieszczan. Nie pomogło wcale ustępstwo z r. 1469., nie pomógł układ z roku 1485., przeważył napór kupiectwa i rzemieślników krakowskich i Żydzi musieli ustąpić z miasta. Proces trwał przez cały rok 1495.; po stronie Żydów stanął humanista Filip Kallimach Buonaccorsi i całą siłą wymowy starał się wpłynąć na młodego króla; przeciw nim było całe mieszczaństwo, a za nim kardynał Fryderyk, brat królewski. „Upór i wstawienie się jednego obcego człowieka — pisał on do króla — więcej znaczy, niż głos mieszczan”. I przeważył głos kardynała i głos mieszczan, i głos tradycyi Oleśnickiego i Długosza i tendencya zachodnioeuropejska i usunięto Żydów z Krakowa.

…”

(Oraz parę szczegółów tamże ws. „Zwierciadła” Miczyńskiego)

„…

Wówczas Rada postanowiła zaapelować do sejmu i w tym celu postanowiła spisać swe gravamina na Żydów, wydać je drukiem i rozdać między posłów. Podjął się tej pracy dr. filozofii M. Sebastyan Miczyński, który spisał skargi kupców i rzemieślników krakowskich, a zasiągnąwszy informacyi o stosunkach w innych wielkich miastach wydał swe: „Zwierciadło”…

Nas obchodzi tutaj rozdział VIII. o handlu z którego urywek poznaliśmy wyżej (str 116.). Tutaj jest autor dobrze poinformowany, a w każdym razie, jako świadek współczesny zna stosunki i ludzi. … Czytano ją pilnie w Krakowie, a każdy stan widział w autorze rzecznika swoich usiłowań. Z książką w ręku oglądano mieszkania i sklepy bogatych Żydów, dokładnie przez autora oznaczone, a pospolity człowiek, podniecony tą lekturą, przybrał wobec Żydów groźną postawę. … Zygmunt III. dekretem z 31. VIII. 1618. r. uznał zażalenia kahału jako słuszne „na skutek tej książeczki nazwanej Speculum regni lud jest podburzony, napada na Żydów i głośno się odgraża pogromami tak dalece, że Żydzi nie są pewni ni życia ni mienia. Ponieważ książka ta jest powodem niepokojów, poleca król magistratowi, by ją skonfiskował, a na przyszłość zabronił druku i sprzedaży tej książki. Również nakazuje król obronę Żydów przed tłumem ich napastującym.”

______

A na deser, fragment z innego dzieła dr. Bałabana – Z HISTORJI ŻYDÓW W POLSCE – SZKICE i STUDJA. „WYDAWNICTWO B-cia LEWIN-EPSTEIN i S-ka” WARSZAWA 1920

„…

Za ostatniego Jagiellona osiada w podwawelskim grodzie pierwszy znany nam Kalahora. Zwie się S a l o m o n  i jest lekarzem wielce poszukiwanym. Sława jego dostaje się aż na Wawel i oto Zygmunt August darzy go swem zaufaniem i dnia 4 czerwca 1570 mianuje go swym nadwornym lekarzem. Nie był Salomon pierwszym żydowskim lekarzem, którego opiece powierzali swe zdrowie królowie z rodu Jagiełłów; już bowiem na dworze Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego widzimy d-ra Izaka z Hiszpanji, a także królowa Bona przywozi ze sobą̨ swego lejbchirurga (chirugus reginalis majestatis) Samuela Barmisulan (Bar Me-szulam). Samuel był nieodrodnym synem włoskiego renesansu i lekarzem dworów włoskich kondotierów. Miłostki i plotki towarzyszyły mu też i do Polski, co się̨ zupełnie dobrze stosowało do dworu Bony Sforza.

Jednym z następców jego na dworze krakowskim był dr. Salomon Askenazy, późniejszy lekarz sułtana, po nim zaś obejmuje pieczę nad zdrowiem ostatniego Jagiellona nasz Salomon Kalahora, czyli jak go z hiszpańska zwano Kalifari. Dr Salomon zajmuje się też handlem na wielką skalę, a łatwo mu wielkie czynić tranzakcje, ile że w swym przywileju ma zastrzeżony wolny od podatków i ceł handel i obowiązek stawania tylko przed sądem króla. Sól jest specjalnością̨ handlową Salomona; wraz z kilku spólnikami eksploatuje on warzelnie koło Felsztyna, a choć trudno jest konkurować ze solą królewską, mimo to umieją spólnicy dobrze sobie radzić. A ma Salomon dostęp i do Stefana Batorego, który go w roku 1578 mianuje swoim lekarzem przybocznym i potwierdza przywileje nadane przez swego poprzednika na tronie. Salomon umiera w r. 1597 i zostawia dwóch synów: Mojżesza, seniora gminy żydowskiej na Kazimierzu i Izraela Samuela, uczonego wielkiej miary. Pierwszy z nich to praojciec linji krakowskiej, wygasłej w roku 1834 na Izaku Aronie Kolhary, członku „Komitetu starozakonnych” wolnej i ściśle neutralnej Rzeczypospolitej Krakowskiej, od drugiego wywodzi swój ród linja poznańska.

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2018/04/20/papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

PPS. „Kazimierz, koronowany na króla Polski w 1333, już w 1334 nadał Żydom w całym państwie przywilej, jaki posiadali ich współwyznawcy w Wielkopolsce, nadany przez księcia Bolesława Pobożnego w 1264 (Statut Kaliski), podnosząc go do rangi przywileju generalnego; a w 1354 rozszerzył jego zasięg na teren Rusi Czerwonej. W 1367 potwierdził – w nieco zmienionej i rozszerzonej formie – przywilej generalny dla Żydów małopolskich i ruskich, natomiast Żydów wielkopolskich obdarzył przywilejem w zupełnie nowej wersji (uważanej przez część historyków za falsyfikat, pochodzący z poł. XV w.). Powyższe działania legislacyjne były bardzo istotne, ze względu na znaczną liczbę żydowskich uchodźców, którzy przybywali do Polski z Europy Zachodniej na skutek prześladowań w okresie epidemii „czarnej śmierci” (1348–1349). Także w Polsce doszło wówczas do zaburzeń antyżydowskich, ale tolerancyjna polityka króla sprzyjała rozwojowi osadnictwa żydowskiego i wzrostowi roli Żydów w życiu gospodarczym państwa (choć w 1347 działalność żydowskich bankierów ograniczono do udzielania pożyczek pod zastaw ruchomości). Protegowanym monarchy był jego bankier, Żyd krakowski Lewko, dzierżawca żup solnych i mennicy krakowskiej. Według Jana Długosza, romans króla z Żydówką, Esterką z Opoczna, miał wpływ na stosunek Kazimierza Wielkiego do Żydów w kraju.”

http://www.jhi.pl/psj/Kazimierza_I_Wielkiego_polityka_wobec_Zydow

 

Poezja czyli śledź po kielecku

Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach

***

Obok Świętego Krzyża, drugim najważniejszym celem naszej letniej eskapady były Kielce – stolica polskiej Owernii**. Kielce są cudowne i tym bardziej wstyd się przyznać, że byłem tam pierwszy raz. Dlatego też muszę niebawem tam wrócić, a tymczasem pozostaje mi dodać krótki przegląd historyczny i moje pierwsze rekomendacje:

Na przełomie XI i XII w. z nadania książęcego (Władysława Hermana) właścicielami osady i otaczających ją dóbr (klucz kielecki) stali się biskupi krakowscy. … Z przekazaniem osady w ręce biskupów wiąże się ufundowanie przez Bolesława Krzywoustego w latach 1135-1137 opactwa benedyktynów na Świętym Krzyżu, które miało wspierać kieleckich duchownych w misji chrystianizacyjnej. W 1171 r. (po zniszczeniu Kielc podczas wojny ok. 1141 r.) jeden z biskupów, Gedko herbu Gryf ufundował na Wzgórzu Zamkowym kolegiatę pw. Najświętszej Maryi Panny. Jan Długosz pisał:

Krakowski biskup Gedeon, chcąc cześć Boga prawego w diecezji swojej rozszerzyć, w rozległych podówczas i od ludzi niezamieszkałych lasach zbudował miasto Kielce, a w niem kościół z ciosowego kamienia wytworny i ozdobny wystawił, i cztery dostojeństwa duchowne, jako to: probostwo, dekanat, kustodią i scholasterią, nadto sześć prebend i dziesięciu wikariuszów przy tym kościele ustanowił (…)

Bp Wincenty Kadłubek przeniósł do kolegiaty parafię św. Wojciecha, a następnie dekretem z 1213 r. ustanowił w niej prebendę kanoniczną, z którą związanych było 4 prałatów i 6 kanoników uposażonych posiadaniem okolicznych wsi. Od tej pory w Kielcach odbywały się targi, odpusty i jarmarki. Na początku XIII w. (pomiędzy 1208 a 1218 r.) powstała przy kolegiacie szkoła parafialna, której pierwszym znanym z dokumentów (1229) absolwentem był niejaki Henryk. Wśród wychowanków szkoły znalazł się także dominikanin Wincenty z Kielc, autor Żywota świętego Stanisława. W 1260 r. nastąpiła lokacja miasta na prawie polskim. Kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1227 r. papież (prawdopodobnie Grzegorz IX, w tym samym roku urzędował krótko Honoriusz III) zatwierdził przywilej zezwalający włodarzom Kielc na lokację miasta na prawie niemieckim.

XIII wiek przyniósł liczne nieszczęścia. Najazdy Tatarów i walki o opiekę nad małoletnim Bolesławem Wstydliwym między Konradem mazowieckim a Henrykiem I Brodatym spustoszyły osadę i zniszczyły dwór biskupów. Znaczne zniszczenia przyniosła prawdopodobnie przegrana w 1241 r. bitwa pod Chmielnikiem. Kielce jednak podniosły się z upadku wzbogacając się o obwarowania zaopatrzone w strzelnice i blanki wokół kościoła na Wzgórzu Zamkowym. W 1354 r. (według innych źródeł w 1350 r.) Kazimierz Wielki na prośbę bp. Bodzanty Jankowskiego zrzekł się prawa poboru ludzi zbrojnych w dobrach kieleckich oraz oznaczył granice miasta, tym samym władza przeszła całkowicie w ręce duchownych. W 1364 r. nadano Kielcom (zamieszkiwanym wówczas przez ok. 300 osób) prawa magdeburskie. W 1496 r. kardynał Fryderyk Jagiellończyk nadał miastu herb – złote litery CK w koronie na czerwonym tle, będące skrótem od łacińskiego Civitas Kielcensis.

XV i XVI w. to czas wzmożonego rozwoju Kielc, związanego z eksploatacją rud ołowiu, miedzi i żelaza. Przywilejem królewskim zostały potwierdzone prawa do dwóch jarmarków, wybudowano także drogę do Bodzentyna. W okolicach zaczęły tworzyć się zręby przemysłu zbrojeniowego, w mieście powstały cechy szewców (1502), ślusarzy, bednarzy i krawców. W tym samym okresie wyodrębniło się ostatecznie centrum Kielc w postaci Rynku i odchodzących od niego ulic: dzisiejszej Bodzentyńskiej i Piotrkowskiej. W połowie XVI w. na Rynku wybudowano piętrowy, murowany ratusz (przylegała do niego wieża z izbami stanowiącymi areszt i więzienie), a na wzniesieniu na wschód od miasta (teren obecnego pl. Moniuszki) kościół św. Leonarda.

Kolejne stulecia przyniosły gwałtowny rozwój górnictwa rudy żelaza i metali kolorowych. Do miasta zaczęli napływać wysoko wykwalifikowani specjaliści z kraju i zagranicy – głównie pochodzenia włoskiego, ale także Węgrzy, Słowacy i Niemcy. Wybudowano liczne huty i manufaktury. W 1527 r. bp Piotr Tomicki ufundował nieopodal kolegiaty dzwonnicę, w której umieszczono wielki dzwon ochrzczony jego imieniem. Ten sam biskup nakazał postawienie na miejscu dworu nowego pałacu, przebudowanego w stylu renesansowym przez bp. Jakuba Zadzika herbu Korab w latach 1637-1642 (według projektu Giovanniego Trevano – włoskiego architekta pochodzącego z Lugano). Kielce wzbogaciły się o dwie świątynie (kościół św. Trójcy i klasztor bernardyński na wzgórzu Karczówka oraz szpital. Katedrę rozbudowywali kolejno biskupi Piotr Myszkowski i Konstanty Felicjan Szaniawski. Kwitło życie kulturalne miasta, w 1661 r. przebywał tu król Jan Kazimierz wraz ze swoim dworem. W 1645 r. populacja Kielc wynosiła już ok. 1250 osób.

Począwszy od XV w. mieszkańcy i biskupi otrzymywali liczne przywileje – 3 września 1533 r. Zygmunt I potwierdził wszystkie prawa nadane miastu oraz pozwolił na organizację 3 jarmarków w roku i cotygodniowych targów. 28 lutego 1579 r. bp Piotr Myszkowski zezwolił kielczanom na swobodny wyrób piwa i wódki zapewniając przy tym wyłączność na produkcję w całym kluczu dóbr biskupich (10 września 1685 r. zezwolenie potwierdził Jan Małachowski). 16 września 1598 r. kardynał Jerzy Radziwiłł nadał miastu przywilej pobierania brukowego i opłaty za przepędzanie ulicami Kielc zwierząt i bydła. 14 stycznia 1602 r. Bernard Maciejowski zniósł zakaz wyrębu drzew w okolicznych lasach należących do biskupów. Na przełomie XVI i XVII wieku w Kielcach wprowadzono wiele korzystnych zmian organizacyjnych i gospodarczych. Nad zakładaniem nowych obiektów przemysłowych czuwał kielecki żupnik. Olbornik i ważnik zajmowali się ściąganiem opłat. Obok właścicieli kopalń olborę, czyli dziesięcinę w wydobytej rudzie płaciła również szlachta i bogacący się mieszczanie, którzy dzierżawili tereny górnicze.

Najazd szwedzki i wojny domowe w Polsce doprowadziły do zahamowania okresu prosperity. W czasie „potopu” szwedzkiego miasto doszczętnie spłonęło, w dodatku w 1655 r. przeszły tędy wojska Karola Gustawa niszcząc okoliczne fabryki i ściągając od mieszkańców ogromną kontrybucję. W tym samym czasie w okolicy wybuchło szereg epidemii, których rozprzestrzenianiu sprzyjała panująca wokół wojna. Od października 1662 r. do maja 1663 miasto okupowały oddziały wojska koronnego (ok. 12 tys. żołnierzy) dowodzone przez Jana Samuela Świderskiego, skonfederowane pod nazwą „Związek Święcony”. 30 czerwca 1702 r. Kielce zajął król szwedzki, Karol XII idący przeciwko Augustowi II, kwaterując do 9 lipca w pałacu biskupów. Kilka lat później miasto ucierpiało podczas wojny domowej między zwolennikami Augusta II i Stanisława Leszczyńskiego. Działania wojenne trwały do 1711 r. Usuwanie zniszczeń okazało się dużym wyzwaniem – z wielkich pożarów ocalały jedynie pałac, katedra i klasztor na wzgórzu Karczówka.

Wybudowano seminarium duchowne, szkołę średnią (w 1735 r. przyjętą pod patronat Akademii Krakowskiej) teatr, browar, szpital sióstr miłosierdzia przy kościele św. Leonarda oraz istniejące do dziś kamienice z podcieniami na Rynku. Działalność rozpoczęła kopalnia wapienia na Kadzielni oraz dwie cegielnie. Obok pałacu biskupów wzniesiono kosztowne stajnie, wozownie i rajszul (szkołę jazdy konnej) z wielką ujeżdżalnią na parterze. Ludność miasta wzrosła do ponad 2 tysięcy, znacznie zwiększyła się liczba domów i ulic. Rezultatem troski o rozwój gospodarstw w okolicznych wsiach było założenie pierwszej bezprocentowej kasy pożyczkowej „Mons Pietatis”, ufundowanej przez bp. Andrzeja Załuskiego, pożyczającej pieniądze na zakup wołów osobom posiadającym poręczenie od wójta i plebana.

Za Sasów Kielcami zarządzali kolejno bp Jan Aleksander Lipski oraz bp Andrzej Stanisław Kostka Załuski, brat fundatora Biblioteki Załuskich w Warszawie. W 1761 r. na mocy biskupiego dekretu usunięto z miasta wszystkich Żydów. Bp Kajetan Sołtyk zakazał wznoszenia w śródmieściu budowli drewnianych, okazując przy tym wszechstronną pomoc tym, którzy zdecydowali się stawiać domy murowane. W 1787 r. miała miejsce ostatnia królewska wizyta w Kielcach – Stanisław August Poniatowski podążający do swych dóbr w Niewachlowie i Miedzianej Górze odwiedził kościół na Karczówce.

Dnia 27 lipca 1789 Sejm Czteroletni uchwalił ustawę, na mocy której dobra biskupów krakowskich zostały przejęte przez administrację królewską…”

__

Katedra Wniebowzięcia NMP to jeden z najważniejszych kościołów w Polsce – pełen nie tylko religijnych, ale i narodowych symboli – bardzo polecam jej jeśli nie osobiste to przynajmniej wirtualne zwiedzanie.

Z kolei kielecki Pałac Biskupów Krakowskich to po Zamku Królewskim na Wawelu i tym w Warszawie trzeci najważniejszy zamek w Polsce – zasługuje na osobną notkę, a w niej historie pewnych tam obrazów (wszak dekorację malarską wnętrz wykonał słynny warsztat Tomasza Dolabelliego) – jednych z najważniejszych w naszej historii. Kolosalne wrażenie. Jeden z plafonów tamże:

Jakby tego mało, jest tam jeszcze zespół klasztorny bernardynów. Fundatorem zespołu był biskup krakowski Marcin Szyszkowski. Powstał on jako wotum za ominięcie Kielc przez zarazę z 1622 r. i został wzniesiony w latach 1624–1631 w stylu późnorenesansowo-wczesnobarokowym. W 1864 r. zakon bernardynów został rozwiązany przez władze carskie. W korytarzu przy wejściu do klasztoru znajduje się obraz przedstawiający złupienie klasztoru przez wojska szwedzkie w 1655 r.

__

A ten tytułowy śledź to jeszcze jeden ważny powód, aby do Kielc wrócić i za jedyne 11 złotych znowu skosztować prawdziwej poezji. To nie jest ani moja rodzina ani znajomi – po prostu wyguglała ich moja żona – Monte Carlo to jest to!

**) Podobnie jak Owernia we Francji – Świętokrzyskie to serce Polski – zarówno „geograficznie” jak i historycznie – z najstarszymi śladami polskiego chrześcijaństwa. I w obu przypadkach są to obszary najstarszych pasm górskich.

 

Kartezjusz i król Krystyna czyli szwedzki „Kulturkampf”

Dysputa królowej Krystyny i Kartezjusza (detal z kopii dzieła Pierre’a Louisa Dumesnila)

__

6. marca 1649. francuski ambasador w Sztokholmie powtórnie wystosował zaproszenie dla Kartezjusza na dwór królowej Krystyny. Szwedzki admirał Hermann Flemming właśnie płynął do Holandii po odbiór biblioteki Gerardusa Vossiusa**. Jego syn, Isaac sprzedał bezpośrednio królowej około 2000 woluminów za jedyne 20 tysięcy florenów (dzisiaj to grubo ponad 2 miliony euro). Kartezjusz się wahał – skończył już 53 lata i obawiał się długiej morskiej podróży oraz zimnego, szwedzkiego klimatu – tzw. mała epoka lodowcowa rozwinęła się już w najlepsze. W końcu się jednak zdecydował, przecież królowa prosiła go o pomoc przy założeniu szwedzkiej akademii nauk.

W dodatku był bankrutem i potrzebował gotówki, a była to dla niego nowość. W 1623, w wieku 27 lat, sprzedał rodzinny majątek za ponad 600 tysięcy dzisiejszych euro (oraz dwa lata później kolejną część za prawie 400 tysięcy) i zainwestował w amsterdamskie obligacje…  W 1642 donosił, że same odsetki przynoszą mu około 2000 liwrów rocznego dochodu (czyli jakieś 50.000 euro dziś). Oprócz tego, po śmierci swojego ojca w 1640 otrzymywał jeszcze pensję.

Jego misja w Szwecji trwała bardzo krótko – 1. lutego 1650. przedstawił królowej projekt statutów Szwedzkiej Akademii Królewskiej (zastrzegając tam, rzekomo z własnej inicjatywy, udział w tejże Akademii tylko „rodzonym” Szwedom), a już 11., o 4tej nad ranem, zmarł. Miał „przy sobie” tylko 200 riksdalerow (talarów szwedzkich) gotówki, przy czym połowa tej sumy poszła na jego pogrzeb, a druga, wraz z jego garderobą, na „spłacenie” Schlütera, służącego. Ciekawe, że w krytycznym momencie Kartezjusz zdecydowanie odrzucił usługi królewskiego medyka tamże – Holendra van Wullena… W czasie pobytu w Szwecji, jeszcze 2. lutego, przyjął od ojca Viogné komunię świętą (jedyny taki odnotowany przypadek). W 1666, po przewiezieniu zwłok, pochowano je w paryskim kościele Saint-Étienne-du-Mont, obok Błażeja Pascala. Jakobini wprawdzie planowali przenieść je do Panteonu, ale do tego nie doszło i w 1819 jego szczątki wylądowały w opactwie Saint-Germain-des-Prés, choć bez palca i czaszki… Książki Kartezjusza trafiły na papieski indeks w 1663, a w 1671 Ludwik XIV zabronił wykładania filozofii kartezjańskiej.

Wróćmy do królowej – była córką pięknej Marii Eleonory Hohenzollern i Gustawa II Adolfa. Urody wprawdzie po matce nie odziedziczyła i w młodości często brano ją za mężczyznę, ale za to od dziecięctwa odczuwała bardzo silny pociąg do wiedzy. Po wstąpieniu na tron, w 1644, przyjęła wszak dewizę: Columna regni sapientia (Mądrość podporą władzy królewskiej). Uroczysta koronacja miała jednak dopiero miejsce w październiku 1650, po tym jak 26. lutego rok wcześniej oświadczyła, że za mąż nie pójdzie i ogłosiła Karola Gustawa następcą tronu i dziedzicznym księciem Szwecji. Ciekawe, że formalnie nosiła tytuł króla, a nie królowej…

Krystyna była wielką prekursorką rabunku totalnego – w 1648 osobiście wydała rozkaz Hansowi von Königsmarckowi grabieży wszystkiego co im w ręce wpadnie. W efekcie, po bitwie o Pragę, z cesarskiego zamku na Hradczanach ukradziono 760 obrazy, 170 rzeźb w marmurze, a 100 w brązie, 33 tysięcy monet i medali, 600 sztuk kryształów, 300 instrumentów naukowych i bardzo wiele rękopisów i książek – w tym Sanctae Crucis laudibus Rabanusa Maurusa oraz słynny Codex Argenteus (vide niżej). W czasie „naszego” potopu po prostu ten szwedzki obyczaj tylko dalej twórczo rozwinięto:

„Grabież dóbr kultury przez szwedzkiego okupanta była z góry zaplanowana i zorganizowana, ponieważ najeźdźcy jeszcze przed wojną przygotowali wyszkolony zespół „fachowców”, towarzyszących armii i ograbiających planowo skarbce, archiwa i biblioteki.  Z krakowskich bibliotek może najmniej ucierpiał księgozbiór Biblioteki Jagiellońskiej; według opinii badaczy straty okazały się stosunkowo niewielkie. Co prawda, Szwedzi dokonywali w Collegium Maius kilkakrotnych rewizji, ale szczęśliwie udało się uratować księgozbiór od rozproszenia i zatracenia. O wiele gorzej przedstawiała się sytuacja z bogatymi bibliotekami krakowskich klasztorów  – jezuitów, augustianów i karmelitów trzewiczkowych.”

Po abdykacji w czerwcu 1654 r. Krystyna „opuściła potajemnie Szwecję, a w grudniu tego roku w Brukseli również potajemnie złożyła katolickie wyznanie wiary na ręce dominikanina o. Guemesa. Świadkami tego obrządku byli m.in. arcyksiążę Leopold i nadzwyczajny poseł Hiszpanii, sekretarz stanu Navarra Antonio Pimentel, faworyt królowej. Krystyna pragnęła osiąść w Rzymie. Zgodę na jej pobyt w Wiecznym Mieście papież Aleksander VII uzależniał od publicznego wyznania wiary. Ceremonii tej dopełniła Krystyna 3 listopada 1655 r. w Innsbrucku. Kilkanaście dni potem, 15 listopada, papież na konsystorzu oznajmił jej przybycie.​” Po drodze, w Hamburgu zatrudniła jako swego bankiera niejakiego Abrahama Seniora Teixeira, ew. Abrahama Seniora i Diego Teixeira de Sampayo, z którym zawarła bardzo bliskie, osobiste stosunki. W grudniu 1655 Krystyna Wazówna uroczyście przybyła do Rzymu, gdzie po bardzo wielu „przygodach” zmarła w 1689, ale to już jest materiał na inne notki…

Warto tu jednak podkreślić, że wokół Krystyny kłębiły się praktycznie wszystkie wątki wielkiej propagandy i polityki europejskiej. Wystarczy przypomnieć imponujący szereg jej korespondentów, takich jak Pascal, który posłał jej swój słynny kalkulator, czy dobrze nam znany Menasseh Ben Israel, który prowadził z nią korespondencję, a w 1651 zaproponował jej wyłączność na hebrajskie druki. Krystyna zawsze miała także wielu „opiekunów”, nie tylko tych szwedzkich, ale i francuskich (jak znany hrabia Brégy), czy angielskich jak wspomniany już Isaac Vossius, którego zatrudniła za imponującą pensję 5000 florenów rocznie (oprócz pełnego utrzymania), aby uporządkował zagrabione przez Szwedów księgozbiory. W prezencie za swe usługi otrzymał od Krystyny… Codex Argenteus! Dziesięć lat później Szwedzi go od niego odkupili, a tymczasem Isaac Vossius wylądował w Anglii jako kanonik Windsoru, po otrzymaniu prawniczego dyplomu w Oksfordzie.

Wśród późniejszych opiekunów Krystyny był też polski Bond w habicie – opat Hacki – dekretem papieża Aleksandra VII z dnia 16 lutego 1663 r. powołany „na notariusza i sędziego duchownego dla prowincji cysterskiej polskiej i pruskiej. Powierzenie tej funkcji Hackiemu nie było przypadkowe i być może miało ukryte konteksty, co poświadcza jego dalsza kariera. Hacki nie tylko był wybitnie utalentowany, gruntownie wykształcony, znał kilka języków (francuski, grecki, łaciński, niemiecki), ale był też wyjątkowo pracowity. Te zalety predysponowały go do wypełniania szczególnych misji. Warto zauważyć, że nominacja Hackiego przypada na okres, gdy w Rzymie przebywała Krystyna. Wspomnieliśmy już, że domeny ekskrólowej leżały także w szwedzkiej części Pomorza Zachodniego sąsiadującej z Pomorzem brandenburskim (należącym do Prus).”

It has since emerged that, in fact Condé, Cromwell and Christina were negotiating to create a theological-political world state, involving overthrowing the Catholic king of France, among other things.”**

__

Aneks, czyli fragment artykułu z „Rzeczpospolitej” p. Anny Nowackiej-Isaksson:

„– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.

A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków. Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r. To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.

Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce. W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.

W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.”

**) „The data indicates that La Peyrere lived next door to Christina in Antwerp from August to late December 1654. La Peyrere was functioning as the Prince of Condé’s agent in his affairs with Christina. During this period he read Christina Praeadamitae after which she sent him off to Amsterdam to have it printed at her expense. Menasseh ben Israel visited Christina late in 1654. Katz in ‘Menasseh ben Israel’s Mission to Queen Christina of Sweden, 1652-1655’ suggests
that Menasseh had hopes of becoming Christina’s Jewish Descartes.”

PS. „Koloniści wylądowali w marcu 1638 na wybrzeżu amerykańskim u ujścia rzeki Delaware. Zbudowali pierwszą osadę Fort Christina (dzisiejszy Wilmington), nazwany tak na cześć szwedzkiej królowej Krystyny. W ciągu kolejnych siedemnastu lat do brzegów Delaware w sumie przybyło jedenaście statków, przywożąc około 600 osiedleńców, głównie Szwedów i Finów. Kolonia rozłożyła się wzdłuż obu brzegów rzeki obejmując żyzne okolice jej szerokiej delty. Z czasem kolonia powiększyła się obejmując także tereny leżące dalej w górę biegu rzeki. Swoją największą świetność osiągnęła w latach 1643-1653, gdy jej gubernatorem był Johan Printz. Po jego odwołaniu gubernatorem został Johan Rising.

Nowy gubernator uwikłał kolonię w wojnę z pobliską Nową Holandią, z którą wcześniej kolonia utrzymywała przyjazne stosunki. Szwedzi zaatakowali i zajęli Fort Casimir**, zmieniając jego nazwę na Fort Trinity.” szwedzki-potop-czyli-globalna-polityka/

„The Prince of Condé sought an alliance with Christina and used La Peyrere as an intermediary. He likewise used La Peyrere on clandestine errands to England, the precise reasons for which are still unclear. It appears that a “marriage alliance” was being constructed between the Prince of Condé and Christina. Condé‘s family had been historically Protestant, but had only recently converted to Catholicism. Colonel Jean Baptiste Stouppe, a Calvinist spy, played an important and yet not completely understood role in this plot. Stouppe served as a close advisor and spy for Cromwell, and later, after the plot failed, he served as a military assistant for Condé. Stouppe was also a Protestant minister and the head of the French Reformed Church in London. One of Stouppe’s main roles in this plot was through his delivery of secret messages between Cromwell to Condé. The plan failed because neither Cromwell nor Condé were willing to make the first move. Through his spy Stouppe, Cromwell informed Condé that if the Prince first declared himself King of France Cromwell would then invade Bordeaux to help Condé take over the nation. The Prince responded, again using Stouppe to relay the message, that if Cromwell would first launch his invasion in the south of France. the Prince would then declare himself King. Since neither was willing the make the first move the coup was never set in motion.” fr.wikipedia.org/Jean-Baptiste_Stoppa

„Jednak jego bliskie stosunki z hiszpańskim ambasadorem w Londynie czynią go podejrzanym w oczach Cromwella, który podejrzewa go o szpiegostwo na rzecz owego ambasadora. Musi pośpiesznie opuścić Londyn i wyemigrować do Holandii. W 1665 powrócił do Francji, nawrócił się na katolicyzm i dołączył do starszego brata Jeana-Pierre’a Stoppa…” fr.wikipedia.org/Famille_Stoppa

Krystyna oraz M. Molinos i G. Borri: pl.wikipedia.org/Kwietyzm + en.wikipedia.org/Giuseppe_Francesco_Borri

**) I. Newton był jego zawziętym czytelnikiem…

Szwedzka barbaria

Panorama Warszawy w 1656 wedle Erika Dahlberga, tuż przed jej zniszczeniem…

***

Pisałem już wcześniej o szwedzkim wynalazku nowoczesnej wojny totalnej oraz o metodycznej szwedzkiej grabieży i złodziejstwie, centralnie planowanych i bardzo skrupulatnie wykonywanych.

Na swój sposób najlepszym tego symbolem stała się postać Erika Dahlbergha – autora słynnej panoramy tamtej Warszawy z 1656 (vide wyżej) – którą szczególnie polecam w dobrej rozdzielczości. Biogram autora uświadomił mi, iż „sławni” fotografowie z niezwyciężonego Wehrmachtu znowu mieli szwedzkiego prekursora – okazuje się, że imić Dahlbergh wykonał setki grafik polskich miast tuż przed ich zniszczeniem przez szwedzki potop.

Myślę, że ta wielka, (skądinąd znakomita) dokumentalna praca miała dwoisty cel – sławić (wy)czyny Karola Gustawa, ale przede wszystkim dokumentować osiągnięcia polskiej cywilizacji, do („naukowego”) wykorzystania u siebie, w szwedzkiej „zreformowanej” barbarii. Z drugiej strony, pominąwszy barbarzyńską stronę tego dzieła, można zadać retoryczne acz istotne dla nas pytanie – czy ktoś wydał w Polsce te bezcenne dla naszej historii grafiki wraz z odpowiednim omówieniem? Na razie, musi wystarczyć wikipedia i polona

Szwedzki najazd często jest porównywany do hitlerowskiego. W szczegółach taktycznych były czasem jednak pewne różnice. Np. w traktowaniu Biblioteki Jagiellońskiej – Szwedzi po prostu grabili wszystko, choć w przypadku Jagiellonki nieco się spóźnili. Tymczasem Herr Dr. Hans Frank stał się jej „dobroczyńcą” – w 1942 zakupił w Lyonie za 50 000 reichsmarek kolekcję szopenianów, w tym kilka rękopisów Fryderyka Chopina, które są do dzisiaj w jej zbiorach… Od października 1943 do 1945 były wystawione na specjalnej wystawie chopinowskiej w owej Jagiellonce. Szwedzi do tej pory praktycznie nic nam nie oddali…

PS. Wszystko o Szwecji: https://bosonweb.wordpress.com/tag/szwecja/

 

Odcinek kolejny, smutnawy

***

Pierwszy smutek – jak kamedułów Unia Europejska zastąpiła…

Rytwiany: „Pierwszym udokumentowanym właścicielem wsi był w XIII wieku Piotr Bogoria Skotnicki. Na przestrzeni wieków kolejnymi właścicielami byli: Mikołaj z Kurowa, prymas Polski Wojciech Jastrzębiec, Jan Rytwiański, Mikołaj z Kurozwęk, Hieronim Łaski, Marcin Zaborowski, Tęczyńscy, Opalińscy, Lubomirscy, Potoccy, Radziwiłłowie.

Biskup Wojciech Jastrzębiec (a następnie arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski) wybudował w Rytwianach gotycki zamek obronny. Zamek wzniesiono w rozlewiskach rzeki Czarnej w latach 1425–1436. Służył on kolejnym właścicielom wsi i w pierwszej połowie XIX wieku nadal był użytkowany, pomimo częściowej ruiny. W 1629 roku właścicielem wsi w powiecie sandomierskim województwa sandomierskiego był Jan Magnus Tęczyński. Warownię, zniszczoną w 1657 roku przez wojska księcia siedmiogrodzkiego Rakoczego, częściowo odbudowano, a w 1859 rozebrali ją Potoccy na materiał budowlany. Po zamku pozostał już tylko fragment (narożnik) jednej z baszt, wysoki na trzy piętra [patrz wyżej].

Za czasów Tęczyńskich Rytwiany stały się prawdziwym dworem magnackim i przeżywały najświetniejszy okres w swojej historii. W 1621 roku Jan Tęczyński sprowadził do Rytwian kamedułów, którzy wybudowali klasztor i kościół.

Kameduli przebywali w Rytwianach 201 lat. Mocą dekretu carskiego z 1819 roku klasztor został skasowany. Ostatni mnisi opuścili pustelnie w 1825 udając się do pustelni na warszawskich Bielanach. Opustoszały klasztor wrócił do rąk fundatorów. Ci, próbując go ratować, sprowadzili braci franciszkanów, lecz i tym razem wkrótce doszło do kasacji. W 1935 roku na terenie pokamedulskiego klasztoru została utworzona parafia.

Obecnie jest siedzibą Relaksacyjno-Kontemplacyjnego Centrum Terapeutycznego „SPeS”**. W roku 2007 rozpoczął się remont mocno zniszczonych zabudowań oraz prace związane zagospodarowaniem otoczenia pustelni. Plan odrestaurowania zrealizowano przy pomocy środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Od roku 2001 w pokamedulskim klasztorze utworzono Diecezjalny Ośrodek Kultury i Edukacji Źródło. Znajdują się tu także odbudowane i wyremontowane domki oraz zabudowania klasztorne a Centrum proponuje szereg form wypoczynku i terapii. W 2013 roku utworzono tu muzeum związane z polskim serialem historycznym „Czarne chmury”, którego IV i X odcinek kręcono w tym miejscu 40 lat wcześniej.”

__

Kolebka polskiego chrześcijaństwa zawsze była szczególnym obiektem ataków.  „Powroty do pogańskich korzeni” czy czarownice z Łysej Góry zawsze są tu w modzie, a i komuniści nie zasypiali gruszek – pamiętacie ten gigantyczny maszt telewizyjny? A tutaj dorzucam gomułkowski medal, bo przecież nieprzypadkowo bracia polscy (którzy notabene NIE byli chrześcijanami) tak szczególnie sobie Świętokrzyskie upatrzyli:

Miasto Raków założył w 1569 roku kasztelan żarnowski Jan Sienieński, ogłaszając w nim tolerancję religijną. Nazwa miasta pochodzi od herbu Warnia (inaczej: Rak), który był rodowym godłem Jadwigi Gnoińskiej, żony założyciela Rakowa.

Raków w krótkim czasie stał się centrum życia braci polskich zwanych arianami mieszkających w Polsce, jako że założyciele miasta byli wyznawcami ruchu reformatorskiego [ha,ha… no, chyba że to „reformacja” przez całkowite odrzucenie]. Pod koniec XVI wieku założono drukarnię ariańską. Na początku XVII wieku wybrano Raków na ośrodek organizacyjny zboru ariańskiego. Miasto szybko się rozwijało. Powstał w tym czasie przemysł tkacki, papierniczy, garncarski i browarniczy. Wybudowano także okazały ratusz i most na Czarnej [tej samej co w Rytwianach].

W latach 1602–1638 istniała w Rakowie szkoła ariańska o międzynarodowej sławie, gdzie nauczanie prowadzono w oparciu o własne podręczniki, autorstwa wykładających w szkole profesorów.

W wyniku nasilającej się kontrreformacji, pod pretekstem zniszczenia krzyża przez młodzież ariańską, 19 kwietnia 1638 roku sąd królewski zakazał dalszej działalności rakowskiego zboru, w tym także drukarni i szkoły oraz skazał na banicję nauczycieli. Po wygnaniu arian z Polski miasto podupadło i opustoszało. Jego rangi nie przywróciło ufundowanie przez biskupa krakowskiego Jakuba Zadzika wspaniałego kościoła. … świątynia murowana o charakterze kontrreformackim została wzniesiona w latach 1640–1650 na miejscu zboru ariańskiego z funduszy biskupa Jakuba Zadzika. Konsekrowany w 1650 roku przez biskupa pomocniczego krakowskiego Wojciecha Lipnickiego. Fasada wczesno-barokowa typu karmelickiego. We wnętrzu sklepienia typu lubelskiego. …

Pod koniec XVII wieku miasto liczyło 700 mieszkańców.

Po III rozbiorze Polski Raków znalazł się początkowo pod zaborem austriackim, potem rosyjskim. W 1820 Raków miał 926 mieszkańców, w 1864 liczba ich wzrosła do 2007; znaczną część stanowiła ludność żydowska. W 1869 roku, jak wiele innych polskich miast, utracił prawa miejskie.

__

Trzeci smutek, chyba największy, mnie dopadł, kiedy zwabieni starożytną sławą Szydłowca, opuściliśmy na chwilę Świętokrzyskie…

Od XII wieku, dzięki księciu Bolesławowi III Krzywoustemu, wójtem Szydłowca został Bolko Odrowąż – dostojnik małopolski pochodzenia czeskiego. W XIV wieku gród, wskutek rodzinnych sporów dostał się w ręce chlewickiej linii rodu. Pod koniec wieku bracia Jakub i Sławko Odrowążowie założyli w łagodnym kolanie Korzeniówki, na południe od grodu, osadę targową. Pierwotnie osada miała mieć charakter rozsiedlenia zatłoczonego grodu. Jednak nowa osada została właściwym początkiem współczesnego Szydłowca. Wkrótce osada rozrosła się. Bracia Odrowążowie położyli nadzieję w osadzie i zastosowali magdeburski układ ulic, który widać po dzień dzisiejszy. Jakub, a później także Sławko na cześć miejscowości przyjęli nazwisko Szydłowieccy. Niedługo potem bracia nadali osadzie prawa miejskie zwane prawem średzkim. Potwierdzone ono zostało dekretem z 1305 r. nadanym przez Wacława III Przemyślidę. Następnie prawo to zostało potwierdzone przez Władysława II Jagiełłę w 1427 r. (oficjalna data nadania praw miejskich). Po uzyskaniu praw miejskich dla Szydłowca Jakub Szydłowiecki wybudował w centrum miasta drewniany, gotycki kościół pod wezwaniem św. Zygmunta I Burgundzkiego (Króla), który stał się patronem miasta. Po zakończeniu prac budowlanych rozpoczęto zasiedlanie nowego rynku, który powstał na miejscu placu przykościelnego. Okres odrowążki pozwolił, aby Szydłowiec z rąk Władysława III Warneńczyka uzyskał prawo do corocznego jarmarku. W tym też czasie głównym z zajęć szydłowian stało się wydobycie i obróbka piaskowca.

Intensywny rozwój Szydłowiec zawdzięcza wnukowi Jakuba – Stanisławowi. Dzięki swej pozycji u Kazimierza IV Andrzeja Jagiellończyka starosta krakowski uzyskał dla miasta prawo ulgi handlowej w 1470 r. Za jego czasów powstał też w Szydłowcu pierwszy zamek wybudowany w stylu gotyku saksońskiego. Rozkwit miasta nastąpił pod rządami synów Stanisława, głównie Jakuba Szydłowieckiego. Ufundował on przebudowę kościoła św. Zygmunta. Stanął murowany kościół w stylu saksońskim. Jako podskarbi wielki koronny Jakub uzyskał dla miasta kolejne przywileje dotyczące jarmarków. Jego brat Mikołaj uzyskał dla miasta od Aleksandra I Jagiellończyka prawo składu żelaza. Za czasów Szydłowieckich miasto znacznie rozrosło się, powstały nowe dzielnice „Skałka” oraz Składów”. Mikołaj rozbudował zamek na renesansową rezydencję. Do Szydłowca przybywali kupcy z całej Korony, miasto stało się swoistym centrum handlu. Oprócz kongregacji kupieckiej istniały w Szydłowcu liczne cechy rzemieślnicze. Jednocześnie, już od początku istnienia, miasto słynęło swoimi kamieniarzami pracującymi w oparciu o złoża piaskowca tzw. szydłowieckiego, a widomym tego śladem są istniejące kamieniołomy. Na ten okres przypada także chwilowy upadek miasta, gdy załamuje się, wskutek braku męskich potomków, ród Szydłowieckich.

W 1532 roku zmarł Mikołaj Szydłowiecki – ostatni z rodziny Szydłowieckich. Po śmierci w 1532 r. ostatnich Szydłowieckich, miasto jako wiano Elżbiety Szydłowiecczanki dostało się Radziwiłłom (1547) i pozostawało w rękach przedstawicieli tego rodu przez kilka stuleci. Właściciele odtąd tutaj nie rezydowali, jednak w XVI wieku dynamiczny rozwój miasta trwał – w 1550 roku przyznano miastu prawo do kolejnych dwóch jarmarków oraz zwolniono tutejszych kupców od opłat w całym kraju. W 1553 roku Mikołaj Radziwiłł Czarny uzyskał od cesarza Ferdynanda I Habsburga tytuł hrabiego na Szydłowcu, stąd dobra szydłowieckie określano odtąd mianem hrabstwa. Zaś folwark zamkowy nabył kolejne wsie oraz rozszerzył zwierzyniec. W latach 1602-1629 budowano na rynku ratusz miejski, który do dziś jest wizytówką miasta. W najstarszej (najbogatszej) części miasta, bogaci kupcy wybudowali wspaniałe kamienice z attykami i podcieniami. …

Kolejni Radziwiłłowie także dbali o rozwój miasta, rozbudowywali też zamek. Od drugiej połowy XVII stulecia w Szydłowcu zaczęli także licznie osiedlać się Żydzi. Okres ten, podobnie jak i wiek XVIII, przyniósł początek upadku miasta – liczne zarazy i wojny (szczególnie epidemia dżumy w latach 1652-1653 oraz III wojna północna) spowodowały wyludnienie miasta (90%) i ruinę majątków mieszczan. Miasto spustoszało, na miejsce osadników polskich, Radziwiłłowie sprowadzili Żydów. Gmina Żydowska rosła w siłę, wybudowano synagogę w 1711 roku.”

A powody tego smutku są dwa, pierwszy to:

Ratusz – zlokalizowany w centrum miasta, zgodnie z tradycjami średniowiecznymi, w Rynku Wielkim. Budowla ta powstała w latach 1602-1629 i należy do najlepiej zachowanych późnorenesansowych zabytków w Polsce. Obecnie budynek jest otynkowany na biało. Ratusz zbudowany jest na planie prostokąta, posiada w każdym rogu niewielką wieżyczkę. W części wschodniej budowli umieszczona jest wysunięta na zewnątrz wieża, wzniesiona na planie kwadratu, u góry ośmioboczna. Wieża sklepiona jest renesansowym hełmem z sygnaturką. Poniżej znajduje się balkon, a pod nim cztery zegary. W podziemiu wieży znajdowało się więzienie. Na piętrach umieszczone są okna z kamiennymi obramieniami i gzymsami. Łukowate okna w attyce wybite zostały w XIX wieku. Obecnie ratusz jest siedzibą władz miejskich: burmistrza i zarządu miejskiego, ponadto mieści się tu Urząd Stanu Cywilnego i Wydział Spraw Obywatelskich. W wykutej w skale piwnicy ratusza znajduje się kawiarnia Piwnica Szydłowiecka.”

Niestety, wszystkie pomieszczenia tego ”najlepiej zachowanego zabytku w Polsce” zajmują urzędnicy, na czele z panem burmistrzem i wstępu tam nie ma… podobnie jak w tym przypadku:

Zamek – wybudowany w przez Stanisława Szydłowieckiego w latach 1470-1480 na miejscu dawnego grodu. Usytuowany jest na sztucznie usypanej wyspie, otoczony fosą w środku Parku Radziwiłłowskiego. W latach 1515-1526 nastąpiła przebudowa i rozbudowa gotyckiego zamku na renesansową rezydencję dokonana przez Mikołaja Szydłowieckiego. Kolejnymi właścicielami zamku byli Radziwiłłowie, którzy dokonali niewielkiej rozbudowy w XVII i XVIII wieku. W 1802 roku zamek oraz dobra szydłowieckie zakupiła księżna Anna Sapieżyna Zamoyska, która odsprzedała go w 1828 roku skarbowi Królestwa Polskiego. Wkrótce potem został wydzierżawiony Maurycemu Engermanowi, który urządził tu magazyn piwa. Nieużytkowany od połowy XIX wieku popadał w ruinę, dopiero w latach 60. XX wieku miał miejsce pełny remont budowli. Zamek oddano miejscowym instytucjom publicznym. Budynek obecnie jest siedzibą Szydłowieckiego Centrum Kultury oraz jedynego w swoim rodzaju w Europie Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych.”

Wprawdzie z pomocą środków unijnych mury schludnie otynkowano…

image

ale „wnętrza zamku w większości nie są udostępnione dla turystów, są one zróżnicowane stylowo, wystrojem oraz kompozycją. … Pomieszczenia parterowe, należą do Szydłowieckiego Centrum Kultury, są to mało atrakcyjne sale, między innymi dlatego, że często zmieniały swoje funkcje, były przebudowywane i źle odremontowane. …Sala kasetonowa to jedno z najlepiej zachowanych pomieszczeń zamkowych. W ścianie północnej znajduje się otwór dawnej latryny (locus secreti), doświetlanej przez niewielkie okienko, w którym znajduje się witraż przedstawiający delfina. Zachowały się również polichromowane kasetony, wykonane w warsztacie polskim około 1526 roku. Na kasetonach widnieją przedstawienia ornamentalne o motywach roślinnych, uproszczony motyw owocu granatu, podwójna sześciopłatkowa rozeta, mała rozeta pięciopłatkowa, liście dębu i wole oczka. Ściany obiega fryz z motywem wici roślinnej, z rozetkami oraz herbami: Jastrzębiec i Sulima, datowany na pierwsze ćwierćwiecze XVI wieku. W ścianie wschodniej odnaleziono okno strzelnicze dużych rozmiarów. Wystrój wnętrz nawiązuje do XIX-wiecznych tradycji pałacowych. Jest to obecnie gabinet dyrektora Muzeum.

Sam się przekonałem, że dla zwykłego turysty „z ulicy” na zamku nie ma nic do zwiedzania, a przy okazji tylko się „dyskretnie wywiedziałem”, iż na całe szczęście nie udał się (jeszcze?) projekt zamiany części zamku w tzw. dom weselny. Na razie jest tam tylko wielka sala bankietowo-weselna. Szkoda Szydłowca, bardzo… gdyby był w Świętokorzyskim…

Może jakimś wyjaśnieniem jest fakt, iż Ewa Kopacz do 2001 pracowała w Szydłowcu.

PS.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kalendarium_historii_Szydłowca

___

**) „Salus peSilentium. Istotne zmiany strukturalne i administracyjne nastąpiły w Pustelni wraz z początkiem nowego tysiąclecia. W czerwcu 2001 roku w rytwiańskiej Pustelni ówczesny biskup sandomierski, ks. prof. dr hab. Wacław Świerzawski – wielki miłośnik Pustelni ustanowił Diecezjalny Ośrodek Kultury i Edukacji „Źródło”, a w maju 2002 roku świątynia została ustanowiona kościołem rektoralnym. Posługę duszpasterską Biskup powierzył księdzu Wiesławowi Kowalewskiemu, którego mianował rektorem kościoła pokamedulskiego i dyrektorem ośrodka. W kolejnych latach dzięki staraniu wielu osób i instytucji, przy udziale sponsorów, dobrodziejów i wsparciu z funduszy Unii Europejskiej odremontowano zabudowania klasztorne, na bazie której powstało Relaksacyjno-Kontemplacyjne Centrum Terapeutyczne SPeS o działalności ukierunkowanej na pomoc ludziom zagrożonym skutkami współczesnej cywilizacji.

Pustelnia Złotego Lasu – TU ODNAJDZIESZ ŚWIĘTY SPOKÓJ”

„Na gorąco”

***

Garść wrażeń na gorąco, po powrocie z „mocno zajętych” wakacji AD 2016:

Zacznę od Łysej Góry i od pierwszego, dzięki Chrobremu, opactwa benedyktyńskiego w Polsce (przy czym, to pierwsze w ogóle, to oczywiście na Monte Cassino…) oraz sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego tamże.

„W 1607 roku po pokonaniu rokoszan w bitwie pod Guzowem do opactwa przybył Zygmunt III Waza. W latach 1611-1620 w miejscu kapitularza zbudowano barokową Kaplicę Oleśnickich. …

W 1655 roku kościół złupili Szwedzi, którzy wymordowali część zakonników. Dnia 22 marca 1661 roku, jak podawała najstarsza polska gazeta Merkuriusz Polski Ordynaryjny, król polski Jan II Kazimierz Waza wraz z małżonką oraz dworem zmierzając do Warszawy wstąpił do sanktuarium.”

Ową kaplicę trzeba odwiedzić przede wszystkim z racji Relikwii Drzewa Krzyża Świętego**, ale są tam jeszcze inne „obowiązki” – np. obraz przedstawiający historię Relikwii. Poza tym, jest do obejrzenia, w małym muzeum obok, bogaty zbiór dokumentów – wszak to „zakonnik Andrzej ze Słupi skopiował w opactwie zbiór utworów znanych jako Pieśni Łysogórskie, uznawanych za jeden z najstarszych dokumentów stworzonych w języku polskim.”

No i mamy tam przecież „Kazania świętokrzyskie – polskie średniowieczne kazania, pochodzące prawdopodobnie z końca XIII lub z XIV wieku, uznawane za najstarszy dokument prozatorski stworzony w języku polskim. Zostały one odnalezione przez Aleksandra Brücknera w 1890 roku w oprawie kodeksu, zawierającego Dzieje Apostolskie i Apokalipsę. Ich nazwa została utworzona przez badacza od prawdopodobnego miejsca ich pochodzenia (księga, w której się przechowały, była wcześniej własnością biblioteki klasztoru Benedyktynów na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich). Zabytek składa się z jednego całego kazania i fragmentów pięciu innych kazań.”

Fragment oryginału dałem u góry, a treść owych kazań znajduje się tutaj.

__

„W 1819 roku dnia 6 czerwca nastąpiła supresja klasztorów w Polsce na mocy bulli Piusa VII z dnia 30 czerwca 1818 roku. Dnia 29 maja roku 1819 delegaci komisji województwa sandomierskiego stawili się na Św. Krzyżu przedstawiając dekret arcybiskupa Malczewskiego delegata apostolskiego w sprawie okupacji i suprymacji klasztoru. Od 1853 roku mieścił się tu Instytut Księży Zdrożnych. W styczniu 1863 roku w opactwie stacjonowali powstańcy styczniowi.… Od 1936 mieścił się tu klasztor i nowicjat Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, jednak w budynku dzisiejszego muzeum do 1939 roku nadal funkcjonowało „Więzienie ciężkie”. Do 1937 roku osadzony w nim był Sergiusz Piasecki, który w celi zaczął pisać słynną powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy”. We wrześniu 1939 roku klasztor został zbombardowany przez Luftwaffe i częściowo zniszczony. W latach 1941-1944 Niemcy w klasztorze więzili jeńców radzieckich.”

(Ciekawe, iż akurat w 1966 komuniści postawili tuż obok „sanktuarium Chrobrego” wielki maszt telewizyjny – nie na wyższej Łysicy, ale właśnie tam:

„Walory propagacyjne tego miejsca zostały dostrzeżone już wcześniej. Edward Roczniak, członek Ligi Przyjaciół Żołnierza wygrał w 1957 roku aparat telewizyjny. Pewnego sierpniowego wieczoru przyjechał na Święty Krzyż z Kielc spróbować odbioru telewizji z Warszawy. Próba udała się nadspodziewanie dobrze i zachęciła do dalszych badań. … Społeczeństwo domagało się wybudowania stacji przekaźnikowej o większym zasięgu. Trudności były z jej lokalizacją. Ministerstwo Leśnictwa stanowczo sprzeciwiało się budowie wieży telewizyjnej na Świętym Krzyżu ze względu na jej umiejscowienie na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego. To stanowisko popierali miłośnicy Puszczy Świętokrzyskiej. Decyzja premiera Józefa Cyrankiewicza przesądziła sprawę. Prace budowlane rozpoczęły się w maju 1962 roku. Przygotowanie fundamentów pod wieżę na skalistym podłożu trwało ponad rok. Budowę żelbetowej, wysokiej na 126,5 metra wieży zakończono 22 października 1964 roku. Na niej ustawiona została jeszcze 39-metrowa część stalowa.”)

Polecam także imponujące kalendarium pobliskiej Nowej Słupi, choć starożytnej przecież.

Zaś raptem kilka minut samochodem od Nowej Słupi mamy: „Tryptyk bodzentyński(patrz  poniżej) – gotycki tryptyk ukończony ok. 1508 przez krakowski warsztat Marcina Czarnego. Ufundowany przez biskupa Jana Konarskiego, znajduje się w kościele parafialnym Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława Biskupa w Bodzentynie”.

image

Mało tego, jest tam także „ołtarz powstały w pierwszej połowie XVI w. Pierwotnie znajdował się w katedrze wawelskiej, obecnie w kościele parafialnym Wniebowzięcia NMP i św. Stanisława Biskupa w Bodzentynie. Wykonanie retabulum przypisać należy Giovanniemu Cini ze Sieny. Obraz z ołtarza namalowany został w Wenecji pomiędzy 1546 a 1547 rokiem przez Piotra Włocha.” (patrz tutaj)

Sam Bodzentyn był własnością biskupów krakowskich, a prawa miejskie posiadał w latach 1355-1870, i ponownie od 1994.

A oto inne dzieło (z przełomu XV i XVI wieku) mistrza Marcina CzarnegoUkrzyżowanie, kościół w Uniejowie (= miasto duchowne arcybiskupstwa gnieźnieńskiego województwa sieradzkiego w końcu XVI wieku; prawa miejskie 1285-1870…1919-dziś):

image

____

**)  Relikwie Drzewa Krzyża Świętego 

„Symbolem benedyktynów łysogórskich jest podwójny krzyż złoty, którego wyższe ramię jest krótsze od dolnego. Krzyż taki, niezależnie od określeń heraldycznych nosi też nazwę „krzyża arcybiskupiego”, „krzyża patriarchalnego”, a od XVII wieku „krzyża jerozolimskiego” i jest nierozłącznie związany z kultem i symboliką relikwii Drzewa Krzyża Świętego. Ksiądz Michał Nowodworski, nazywa go też karawaką (od miasta Caravaca w Hiszpanii w prowincji Murcja). Tam bowiem szczególnie czczono podwójny krzyż i od XVI w. Obnoszono go w procesjach w czasie zarazy. Jeszcze dziś akcje zwalczania epidemii sygnuje się karawaką. Różnym od niego krzyżem jest lotaryński, którego ramię zewnętrzne, czyli wyższe, jest dłuższe od ramienia wewnętrznego. Do Europy „krzyż patriarchalny” dotarł z Bizancjum w formie relikwiarzy, tak zwanych staurotek, których większa ilość powstała w Konstantynopolu za panowania cesarza Manuela I Komnena (1143-1180). Jego kult dla relikwii Drzewa Krzyża Św. był powszechnie znany. Znalazły się one jako dary na Rusi i Węgrzech, gdzie w roku 1169 otrzymał relikwiarz król Bela III (1172-1193) z okazji małżeństwa z Anną z Antiochii, poprzez które stawał się król węgierski szwagrem cesarza. Wprowadził on podwójny krzyż, ten symbol państwowy Bizancjum, na swoją pieczęć, a stąd do herbu Węgier, gdzie istnieje do dzisiaj. Podobnie na Słowacji, która od 1031 roku do 1918 należała do królestwa Węgier, podwójny krzyż jest obecnie głównym elementem w godle herbu tego państwa.

Do Polski stauroteki dotarły z Rusi i Węgier. Interesujący nas relikwiarz, przywiózł najprawdopodobniej do Krakowa król Węgier Stefan V w 1270 roku, gdzie posłużył do umocnienia układu zawartego przez króla Węgier z księciem krakowsko-sandomierskim Bolesławem Wstydliwym. Chodziło o uzyskanie poparcia ze strony księcia polskiego, w toczonym wówczas sporze pomiędzy Arpadami i Przemyślidami o spadek po austriackich Babenbergach, których ostatni przedstawiciel Fryderyk Bitny zginął w 1246 roku w zwycięskiej dla siebie bitwie.

Relikwiarz pozostał w Krakowie, skąd w latach 1306-1308 został przekazany benedyktynom łysogórskim przez Władysława Łokietka. Od tego momentu rozpoczyna się w Polsce kult Drzewa Krzyża Świętego. Wysunął on klasztor świętokrzyski, fundację księcia Bolesława III Krzywoustego i komesa Wojsława z lat 1135-1138, na pierwsze miejsce wśród klasztorów polskich. Szczególną pozycję zdobył klasztor łysogórski za panowania króla Władysława Jagiełły, który otoczył klasztor szczególną opieką, wprowadzając podwójny krzyż patriarchalny do heraldyki jagiellońskiej, jako swój osobisty herb. Nie bez znaczenia dla tego wyniesienia klasztoru był fakt, że ówczesny wybitny opat świętokrzyski Mikołaj Drozdek był spowiednikiem króla. W planach Władysława Jagiełły, benedyktyni świętokrzyscy mieli prowadzić chrystianizację na Rusi.”

Ta prawdziwie królewska droga

Trakt królewski

***

Droga krajowa nr 79 – [legendarna] droga przebiegająca z centralnej przez południowo-wschodnią do południowej części kraju. Przez większość trasy podąża za biegiem Wisły.”

Jej fragment pomiędzy Krakowem a Sandomierzem pokrywa się ze starożytnym traktem, który w 1386 – wraz z koronacją Władysława II stał się częścią słynnego traktu jagiellońskiego, pomiędzy Krakowem a Wilnem [patrz wyżej]. Pierwszym przystankiem na nim był zazwyczaj Nowy Korczyn: „Pierwotnie osada handlowa położona na szlaku prowadzącym z Krakowa na Ruś Kijowską. W 1258 książę Bolesław Wstydliwy lokował tu miasto, nazwane dla odróżnienia od sąsiedniego Korczyna (obecnie Stary Korczyn) Nowym Miastem Korczynem. Przywilej dany został Hince, synowi Henryka – wójtowi nowomiejskiemu. Dokument lokacyjny Nowego Miasta stał się wzorem dla niektórych miast założonych później. Na prawie korczyńskim (ius Corcinense) lokowany był m.in. Skaryszew. Rok przed lokacją miasta książę Bolesław, wraz ze swoją żoną Kingą, ufundowali w Korczynie klasztor oo. franciszkanów. Położenie na skrzyżowaniu szlaków handlowych z Krakowa na Ruś, oraz z węgierskich Koszyc do Sandomierza przyczyniło się do szybkiego rozwoju miasta. Bliskość dworu książęcego, który często tu przebywał, a także położenie w pobliżu dwóch spławnych rzek (Nidy i Wisły) sprawiało, że osiedlali się tu kupcy i rzemieślnicy.

W 1300 wojska ruskie zniszczyły klasztor i miasto. Spaleniu uległ między innymi drewniany zamek książęcy. Na jego miejsce w połowie XIV wieku, król Kazimierz III [Wielki] wzniósł zamek królewski, który stał się jedną z najważniejszych siedzib monarszych w Polsce. Miasto zostało otoczone obronnymi murami i zabezpieczone dodatkowo sztucznie utworzonym jeziorem Czartoria. Na nowokorczyńskim zamku przebywał często dwór królewski. Dzięki centralnemu położeniu w Małopolsce Korczyn stał się miejscem zjazdów politycznych i zgromadzeń szlacheckich. W mieście rozwijały się handel i rzemiosło. W 1383 przebywał tu przez pewien czas, naradzając się ze swoim stronnikami, książę mazowiecki Siemowit IV, który poprzez małżeństwo z Jadwigą pragnął zdobyć koronę Polski. Do 2. połowy XIX w. miejscowość nosiła nazwę Nowe Miasto Korczyn. Był miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego.

Podczas panowania Władysława Jagiełły zamek w Nowym Korczynie był ulubioną rezydencją tego monarchy, który przebywał w nim w sumie 83 razy. W 1404 odbył się tu zjazd rycerstwa Korony zwołany przez Władysława Jagiełłę. Celem zjazdu było ustalenie podatku na wykupienie z rąk Krzyżaków ziemi dobrzyńskiej. 14 sierpnia 1409 Jagiełło przyjął w Korczynie posłów krzyżackich, którzy wręczyli mu akt wypowiadający wojnę Królestwu Polskiemu (Wielka wojna z zakonem krzyżackim). W 1438 w Korczynie miał miejsce walny zjazd, na trakcie którego obradowano w sprawie przyjęcia przez króla Władysława korony czeskiej. Ostatecznie koronę przyjęto, ale dla królewskiego brata Kazimierza. 25 kwietnia 1438 sprzeciwiający się sojuszowi z czeskimi husytami kardynał Zbigniew Oleśnicki zawiązał w Korczynie konfederację. …

W 1461 król przyjął w Korczynie poselstwa od Jerzego z Podiebradów, chana tatarskiego oraz margrabiego branderburskiego. W 1465 zjazd szlachty małopolskiej i delegatów wielkopolskich obradował tu w sprawie środków na prowadzenie wojny z Krzyżakami. W czasie zjazdu uchwalono także statut nowokorczyński. W 1470 Kazimierz Jagiellończyk przyjął w Korczynie legata papieskiego oraz Rafała Leszczyńskiego, przybywającego z misją od cesarza Fryderyka III. 9 października 1479 wielki mistrz krzyżacki Martin Truchsess von Wetzhausen złożył na zamku w Korczynie hołd lenny polskiemu królowi.

Tradycja zjazdów rycerskich sprawiła, że w Nowym Mieście Korczynie odbywały się sejmiki generalne Prowincji Małopolskiej. Na trzy tygodnie przed sejmem walnym zbierali się tu posłowie i senatorowie z województw: sandomierskiego, lubelskiego, krakowskiego, wołyńskiego i podolskiego, aby porównać i połączyć uchwały i żądania sejmików wojewódzkich i ziemskich. Miasto było siedzibą starostwa grodowego, jednego z sześciu w województwie sandomierskim. W Korczynie od przełomu XIV i XV w. aż do upadku I Rzeczypospolitej, odbywały się sądy grodzkie dla powiatów wiślickiego i pilźnieńskiego, a po 1764 r. na przemian z Pilznem. …

Korczyn posiadał własne wodociągi i łaźnie, na których budowę zezwolił w 1578 król Stefan Batory. Osiem razy do roku w mieście odbywały się wielkie jarmarki zbożowe. Zakupione w Korczynie zboże spławiane było Wisłą do Gdańska. W mieście powstawały liczne spichlerze. Posiadało ono także własną wagę ze specjalną, uznawaną w całej Polsce, miarą nowokorczyńską. W 1566 wybudowano nowy ratusz. W 1568 wykopano kanał zasilający sztuczne jezioro wodą z Nidy. W 1569 król Zygmunt August potwierdził prawa miejskie Nowego Korczyna. Pierwotny przywilej lokacyjny uległ zniszczeniu w trakcie jednego z pożarów. Od 1589 w mieście działała wytwórnia rusznic, dział oraz prochu. Przywilej na wyrabianie prochu otrzymał puszkarz Kraska pod warunkiem dostarczania bezpłatnie 2 kamieni prochu do zamku, a także wyrabiania w razie potrzeby prochu w cenie 20 groszy od kamienia. Przed zniszczeniem miasta przez Szwedów w 1657, liczba domów wzrosła do 266.

Korczyn podupadł w XVII wieku. Po przeniesieniu stolicy kraju z Krakowa do odległej Warszawy, rola polityczna małopolskiej szlachty osłabła, a wraz z nią znaczenie korczyńskich sejmików. W 1606 Korczyn zajęli i złupili rokoszanie Mikołaja Zebrzydowskiego.W 1607 pożar zniszczył niemal całe miasto. Ogromne zniszczenia przyniosły wojny, a szczególnie potop szwedzki oraz najazd Rakoczego. W 1657 miasto zostało spalone i splądrowane. Zniszczeniu uległy archiwa grodzkie i miejskie. Korczyn został ponownie zajęty i zniszczony przez Szwedów w 1702 w trakcie III wojny północnej. W mieście w 1701 i 1707 wybuchały zarazy. …

W XIX wieku w mieście miały miejsce trzy wielkie pożary, w 1811, 1855 i 1857. Miasto było też często zalewane przez Nidę i Wisłę. W 1860 Nowy Korczyn miał 3319 mieszkańców, w tym 2370 Żydów zamieszkujących głównie dzielnicę nad Nidą, na zachód od Rynku. Ludność Korczyna prowadziła jeszcze w XIX wieku handel zbożem i produktami rolniczymi, w głównej mierze utrzymywała się jednak z rolnictwa. W 1869 Korczyn utracił prawa miejskie.”

Trzeba też dodać parę słów o zamku: „Był zbudowany na planie regularnym, otoczony przez odnogi rzeki i położony na sztucznym wzniesieniu o wymiarach u podstawy 100 m x 100 m. Wjazd do zamku znajdował się od strony zachodniej przez most zwodzony i następnie droga skręcała na północ w stronę miasta przez bramę zwaną Samborzem i kolejny most. Z wyjątkiem strony północnej, która była usytuowana bezpośrednio przy rzece, zamek otoczony był fosą. Na zamku znajdowała się sypialnia królewska, domy mieszkalne oraz budynki gospodarcze. Budowlę wzniesiono z wypalanej cegły. Głównymi obiektami były dwa budynki, od południa i od północy. Od południowego zachodu wznosiła się wieża. Mur obwodowy z cegły wybudowano na kamiennych fundamentach. Była tu także kaplica pw. Świętej Trójcy i św. Stanisława. W latach 1403-1408 zamek został rozbudowany przez Jagiełłę. Dobudowano m.in. skarbiec oraz salę górną. … Zamek został zniszczony podczas potopu szwedzkiego w 1657 r. Uległ również pożarowi w 1702 r. W 1776 r. jego pozostałości rozebrano. Na pewien czas pozostawiono jedną z baszt, w której jeszcze w 1789 r. znajdował się areszt. Współcześnie nie ma widocznych śladów po zamku. Na terenie dawnej budowli znajdują się obecnie zabudowania wsi Podzamcze.”

__

Jak widzimy u góry były i są dwie możliwości dotarcia z Krakowa do przeprawy przez Wisłę w Zawichoście **– jedna przez Nowy Korczyn, a druga przez Wiślicę…

A owa „Wiślica istnieje od co najmniej IX wieku. Według legendy nazwa osady pochodzi od imienia jej założyciela, księcia Wiślan Wiślimira, który wraz ze swoim otoczeniem miał przyjąć chrzest w 880 roku. Wspomina o tym tzw. legenda panońska, czyli Żywot św. Metodego. Dokument mówi o przymusowym chrzcie pogańskiego księcia Wiślan. Dla części badaczy wzmianka ta była dowodem, że w IX wieku istniało silne państwo Wiślan ze stolicą w Wiślicy. Współcześnie jednak nie ma już wątpliwości co do stołecznej roli Krakowa w ich państwie.

Około 990 roku gród trafił w ręce Polan. Wiślica stała się w tym czasie obok Krakowa i Sandomierza jednym z najważniejszych ośrodków administracyjnych w Małopolsce. Na przełomie X i XI w. w Wiślicy powstał pierwszy kościół grodowy. Na początku XI w. Bolesław Chrobry wzniósł nieopodal osady targowej gród obronny, którego zadaniem było strzec przeprawy przez Nidę. Przez Wiślicę przebiegał szlak handlowy prowadzący z Pragi i Krakowa na Ruś Kijowską.

W tym samym czasie na wyspie zwanej Regia powstał drugi warowny gród. Wiślica w XI w. składała się więc z dwóch grodów, z których jeden stale obsadzony przez drużynę książęcą, miał typowo militarny charakter. Pomiędzy nimi rozwijała się osada handlowa z kościołem grodowym. Pod koniec XI w. osada została spalona, nie zatrzymało to jednak jej rozwoju.

Na pewien czas rozwój osady został natomiast zahamowany, gdy w 1135 roku Wiślica została splądrowana przez Połowców. Po śmierci Bolesława Krzywoustego i rozbiciu dzielnicowym Wiślica znalazła się w dzielnicy sandomierskiej. Za panowania księcia Henryka Sandomierskiego Wiślica stała się ponownie jednym z najważniejszych małopolskich miast. Książę ufundował w Wiślicy zgromadzenie kanoników oraz pierwszą wiślicką kolegiatę. Budowa kolegiaty została ukończona za rządów jego brata Kazimierza Sprawiedliwego.

Książę Kazimierz wyznaczył Wiślicę na główną siedzibę swojego dworu. Na Regii powstał pałac składający się m.in. z dwóch palatiów połączonych z kaplicami o kształcie rotundy. W tym samym czasie odbudowano gród położony na wschód od osady. Za panowania księcia Kazimierza Wiślica stała się ośrodkiem kultury i sztuki. Powstała tu w tym czasie m.in. płyta wiślicka („Unikatowy w skali światowej zabytek sztuki romańskiej”) [patrz u dołu].

W 1241 roku miasto zostało doszczętnie zniszczone podczas najazdu Mongołów. W połowie XIII w. o Wiślicę toczyli długoletni spór książęta piastowscy. W 1291 roku miasto znalazło się we władaniu Władysława [Wielkiego] Łokietka. W 1292 roku książę został wygnany, a Wiślica znalazła się w granicach królestwa Wacława II. W 1304 roku Łokietek na czele węgierskich posiłków odzyskał Wiślicę.

Po zdobyciu przez Łokietka korony polskiej Wiślica stała się jednym z najważniejszych ośrodków królestwa. Przed 1326 uzyskała prawa miejskie. Odbywały się tu zjazdy rycerstwa małopolskiego oraz ogólnopolskiego. W 1347 roku król Kazimierz [Wielki] zatwierdził tu statuty wiślickie***. W latach 60. XIV w. Kazimierz [Wielki] wzniósł niewielki zamek i otoczył miasto obronnym murem z trzema bramami: Buską, Krakowską i Zamkową. Ufundował także trzecią i zachowaną do dzisiaj kolegiatę wiślicką. …

W XV w. w Wiślicy oraz pobliskim Nowym Mieście Korczynie odbywały się zjazdy szlachty. Jan Długosz prowadził tu w tym czasie edukację synów króla Kazimierza Jagiellończyka. W XVI w. miasto było ważnym ośrodkiem rzemieślniczym. Działało tu wówczas 12 cechów. W 1528 roku w Wiślicy powstały wodociągi, na których budowę zezwolił król Zygmunt I Stary. Miejscowość związana z działalnością Braci polskich. Józef Szymański w pracy „Szlakiem Braci Polskich” wspomina o działającym tu w XVI w. zborze ariańskim.

W 1587 roku w Wiślicy miał miejsce sejm elekcyjny podczas którego nastąpiła podwójna elekcja: arcyksięcia Maksymiliana Habsburga oraz Zygmunta Wazy. Miasto zostało w tym czasie zajęte przez wojska Krzysztofa Zborowskiego, zwolennika arcyksięcia Maksymiliana. Ostatecznie na króla wybrany został Zygmunt Waza, któremu poparcia udzielił kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski. W 1606 roku w czasie rokoszu Zebrzydowskiego w Wiślicy odbył się zjazd zwolenników króla.

Wiślica podupadła w XVII w. w czasie potopu szwedzkiego. W 1657 roku została zniszczona przez wojska Jerzego Rakoczego. W 1766 roku rozebrano zamek, w 1820 roku kościoły św. Marcina i św. Ducha, a pod koniec XIX w. dawne mury miejskie. Po powstaniu styczniowym, w 1869 roku Wiślica utraciła prawa miejskie. …

W 1958 roku w trakcie badań archeologicznych odkryto pozostałości dawnych, romańskich kościołów w podziemiach kolegiaty. 17 lipca 1966, podczas uroczystości 1000-lecia chrztu Polski, prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński i abp Karol Wojtyła dokonali uroczystej koronacji figury Matki Bożej Łokietkowej, zwanej Uśmiechniętą, znajdującej się w ołtarzu głównym wiślickiej świątyni. … http://www.parwislica.kielce.opoka.org.pl

Dom Długosza – wikariat z 1460. Budowla z cegły, ufundowana przez słynnego historyka, kronikarza Jana Długosza, jako mieszkanie dla wikariuszy kolegiaty wiślickiej. We wnętrzach odkryto fragmenty polichromii z XV w. Obecnie mieści się w nim plebania i muzeum. …

Jan Długosz, który w historii miał zapisać się jako ojciec polskiej historiografii, początkowo uczył się w szkole parafialnej w Nowym Korczynie, gdzie ojciec był starostą od 1421. Następnie przez trzy lata studiował na Akademii Krakowskiej. Tę uczelnię opuścił nie uzyskując żadnego stopnia naukowego i jako notariusz publiczny trafił na dwór biskupa krakowskiego, Zbigniewa Oleśnickiego. Był jego zaufanym współpracownikiem, sekretarzem i kanclerzem w latach 1433–1455. W 1436 został kanonikiem krakowskim. Po śmierci Oleśnickiego służył królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi, a od 1467 roku był wychowawcą synów królewskich: Władysława, Kazimierza, Jana Olbrachta, Aleksandra, Zygmunta i Fryderyka. Uczestnik wielu poselstw zagranicznych: w 1449 do Rzymu, 1467 do Czech, 1469 na Węgry, 1478 do Wyszegradu. W 1471 roku poprowadził Władysława II Jagiellończyka na koronację do Pragi, odmówił jednak wówczas objęcia arcybiskupstwa praskiego. Wysunięty przez Kazimierza Jagiellończyka na stanowisko arcybiskupa lwowskiego, nie doczekał papieskiego zatwierdzenia, które przyszło już po jego śmierci. Zmarł 19 maja 1480 roku w Krakowie.”

___

**) „Zawichost powstał w ważnym strategicznie węźle drogowym, który umożliwiał kontrolę przepraw przez Wisłę. W czasach panowania Bolesława Śmiałego zbudowana tu została romańska kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Pierwsza wzmianka o Zawichoście pochodzi z bulli papieża Eugeniusza III z 1148 roku. Był tu wtedy gród kasztelański z osadą targową położoną w pobliżu przeprawy przez Wisłę oraz skrzyżowanie ważnych szlaków handlowych w pobliżu kościoła św. Trójcy. Od końca XII w. był siedzibą archidiakonatu i były tu trzy parafie, podczas gdy Sandomierz do czasów lokacji miał tylko jedną. W 1205 w bitwie pod Zawichostem, książęta Leszek Biały i Konrad mazowiecki pokonali wojska księcia halickiego Romana, który w czasie tej bitwy poległ.

Dokładna data nadania Zawichostowi praw miejskich nie jest znana, ale przyjmuje się, że nastąpiło to przed rokiem 1255. Zawichost był niszczony podczas kolejnych najazdów tatarskich w 1241, 1259 i 1500. Miasto jednak szybko odbudowywało się po klęskach.

W 1257 książę Bolesław Wstydliwy nadał miasto oraz 25 okolicznych miejscowości założonemu w Zawichoście klasztorowi klarysek. Przywilej lokacyjny nadawał Zawichostowi 44 łany jako uposażenie, a także prawo do odbywania targów, warzenia piwa i pobierania cła od miedzi i ołowiu spławianych Wisłą. Od XIV w. Zawichost był miastem królewskim i siedzibą starostwa niegrodowego. Za panowania Kazimierza [Wielkiego] klasztor został umocniony. Król wybudował tu także obronny zamek, który miał strzec przeprawy przez Wisłę. Zawichost miał w tym czasie 540 mieszkańców.

Największy rozkwit miasta przypadł w wieki XV i XVI. Zawichost położony był w tym czasie na szlaku handlowym prowadzącym z Krakowa na Litwę i Ruś. Miasto korzystało z ceł pobieranych od towarów spławianych na Wiśle. Rozwijało się rzemiosło (m.in. piwowarstwo). W 1564 w mieście znajdował się ratusz, łaźnia, słodownia, 4 jatki rzeźnicze oraz 126 domów.

Zawichost został zniszczony podczas potopu szwedzkiego w 1655 i najazdu Rakoczego w 1657. Najeźdźcy spalili wówczas zamek, którego nieodbudowane mury runęły do Wisły w 1813, podczas wielkiej powodzi. W 1666 miasto nawiedził ogromny pożar i zaraza – nieszczęścia, które uśmierciły większość mieszkańców. Ich ciała pochowano prawdopodobnie na niewielkim wzgórzu w południowej części miasta, na którym stoi dziś żelazny krzyż, a obok betonowy austriacki bunkier z I wojny światowej. Po tych wydarzeniach miasto podupadło. Jego problemy pogłębiły się po rozbiorach Polski, po których Zawichost stał się miastem pogranicznym.

Na początku XVIII w. w pobliżu Zawichostu powstało miasto Starostów (przemianowane później na Prosperów), zamieszkane głównie przez Żydów. W 1820 zostało przyłączone do Zawichostu. Ustalił się wówczas podział na położone przy Wiśle „polskie miasto” i oddalone nieco od rzeki „żydowskie miasto”. Granicę wyznaczał murowany krzyż stojący przy dzisiejszej ul. Żeromskiego.”

image              ” Przeprawa wojsk szwedzkich przez Wisłę pod Zawichostem w 1657 roku. Na pierwszym planie miasto Zawichost, w tle zniszczony zamek.”

 

***) „Jednakże z powodu oporu ludności i poważnych różnic regionalnych nie udało się wprowadzić jednolitego prawa na całym terytorium Polski. Poprzestano na osobnej regulacji prawa w dwóch dzielnicach: Wielkopolsce i Małopolsce. Dla Małopolski opracowano statut wiślicki, nadany w Wiślicy, zaś dla Wielkopolski statut piotrkowski, wydany w Piotrkowie Trybunalskim. Dlatego też zwane są statutami wiślicko – piotrkowskimi. Spisane zostały po łacinie, bez zachowania wyraźnego podziału merytorycznego. Normy prawne oparte były na polskim prawie zwyczajowym.

Statut wielkopolski został wydany w obecności arcybiskupa gnieźnieńskiego, prałatów, możnowładców i szlachty na wiecu ustawodawczym w Piotrkowie w latach 1356-1362. Liczył 34 artykuły. Opierał się głównie na dotychczasowym wielkopolskim prawie zwyczajowym.

Statut małopolski został wydany na wiecu ustawodawczym w Wiślicy, później niż statut wielkopolski, najpóźniej w 1362 roku. Liczył około 59 artykułów. Była to właściwie ustawa zmieniająca prawo zwyczajowe. Pierwotna wersja statutów zaginęła. Żadna ze znanych wersji nie posiada waloru zbioru obowiązującego.

Statuty nie były kodyfikacją uniwersalną, nie regulowały wszystkich zagadnień. Najwięcej przepisów dotyczyło prawa karnego (ok. 2/3 zawartości statutów), w dziedzinie prawa cywilnego statuty dotyczyły tylko wybranych kwestii. W obu statutach znajdowały się również artykuły odnoszące się do ustroju państwa i społeczeństwa oraz prawa sądowego. W treści statutów nie było wyodrębnionego podziału na dziedziny prawa.”

image

Republika Wenecka, jej Arsenał i ci zaskakujący Anglicy

Republika Wenecka zasłynęła z wielu rzeczy, z takich jak choćby jej ponad tysiąc-letniej historii, potężnych banków, czy dominacji w ciągu paru wieków w handlu Europy ze Wschodem. Zazwyczaj, przy tym pamięta się o podstawie jej potęgi, tzn. o wielkiej weneckiej flocie, ale już mniej o faktycznych jej rozmiarach, a jeszcze rzadziej o weneckim Arsenale – pierwszej w historii stoczni z „taśmową” produkcją.

W połowie XV wieku, ponad trzy tysiące weneckich statków było w eksploatacji – zarówno statków handlowych weneckich kupców, jak i okrętów marynarki weneckiej. Ta flota wymagała stałych „remontów” oraz utrzymywania jej wyposażenia. Wenecki Arsenał był nie tylko wielką stocznią, ale był również odpowiedzialny za rutynową „konserwację” większości weneckich galer. Wymagało to finansowania, na które rząd wenecki przeznaczał wtedy 10% swoich przychodów.

imageWidok (fragmentu) Arsenału Weneckiego wraz z bucentaurem, wg Jacopo de’ Barbari vel Jakoba Walch – drzeworyt opublikowany w 1500

Budowa Arsenału rozpoczęła się około 1104. Z czasem stał się on największym kompleksem przemysłowym w Europie przed tzw. rewolucją przemysłową, obejmującym obszar około 45 hektarów, czyli około 15% powierzchni Wenecji. Otoczony przez wał o długości 3.2 km, Arsenał składał się z różnych obszarów (patrz wyżej), także  produkujących prefabrykowane elementy statku czy jego wyposażenia, takie jak amunicję, liny, i olinowanie. Do produkcji pozyskiwano drewno z lasu należącego do Arsenału, na wzgórzach Montello, regionu Veneto.

Wenecja pierwsza opracowała metodę masowej produkcji statków, przy użyciu nowej techniki najpierw-szkielet w miejsce starożytnej praktyki – najpierw-kadłub. Nowy system był znacznie szybszy i wymagał mniej drewna. U szczytu swojej produkcji na początku XVI wieku, Arsenał zatrudniał około 16 000 ludzi, którzy byli w stanie wyprodukować jeden statek każdego dnia w oparciu o linię produkcyjną (ew. linię montażową) więcej niewidzianą aż do owej rewolucji przemysłowej…

Produkcja została podzielona na 3 główne etapy: produkcje szkieletu (framing), poszycia i kabin (planking and cabins) oraz montażu końcowego. Każdy etap był wykonywany przez odpowiednich pracowników, którzy specjalizowali się w danej fazie produkcji, także przy pomocy standardowych elementów, prawie tak jak przy współczesnej linii montażowej. Często w Arsenale trzymano do 100 galer na różnych etapach produkcji i renowacji (maintenance). W ten sposób, gdy dana galera została skończona, kolejna mogła być natychmiast wprowadzona w ostatnią fazę wykańczania. Rozkład „hal produkcyjnych” zmodyfikowano tak, aby zminimalizować obróbkę materiałów na etapie montażu i produkcji. W Arsenale zastosowano również użycie znormalizowanych, wymiennych części. Jeszcze jednym rewolucyjnym aspektem Arsenału było zastosowanie ruchomej linii montażowej. Zamiast przemieszczania materiałów i pracowników, to (przy wykorzystaniu kanałów) przemieszczano galery pomiędzy kolejnymi etapami ich konstrukcji, co umożliwiło pozostawienie materiałów i pracowników na miejscu.

Od 1595, bliskim i bardzo ważnym ekspertem współpracującym z Arsenałem został sam Galileusz.  Zajmował się tam nie tylko balistyką, ale także logistyką, teorią wiosłowania (sic) etc. W związku z tym, nawet opublikował później książkę, także nt. odporności i wytrzymałości materiałów – Rozprawa o Pływających Ciałach (ew. o Rzeczach Zanurzonych w Wodzie) – Discorso intorno alle Cose che Stanno in su l’Acqua (1612).

___

Równie słynna była wtedy dyplomacja wenecka, z którą także Rzplita miała do czynienia od najwcześniejszych lat. Dlatego nie dziwi, że Republika od początku bardzo uważnie obserwowała poczynania Anglików w Imperium osmańskim, czego najlepszym przykładem jest skarga pierwszego angielskiego ambasadora w Stambule, na kradzieże jego listów (dyplomatycznych!) wysłanych do Londynu:

In January 1584 Harborne was dismayed to discover that his first 11 letters as ambassador had been intercepted, probably by the Venetians, and had never arrived in London. In November 1592 Barton received eight London letters in one batch, the earliest dated 6 May. Correspondence by sea might have been quicker, but ran the risk of capture by Spanish ships near Gibraltar.

Zatem, jak to było możliwe iż mimo wszystko Anglicy całkowicie zdominowali także handel z Lewantem?? Przecież, nie tylko dzięki wszechstronnej pomocy Jana kanclerza Zamoyskiego… Blitzkrieg to określenie w tym przypadku adekwatne – w 1570, kiedy Wenecja „obsługuje” około 45% całego eksportu do Imperium otomańskiego (a Francja około 25%), Anglia dopiero zaczyna pierwsze „nieśmiałe” próby podjęcia bezpośrednich kontaktów handlowych ze Stambułem. A tymczasem, raptem pięćdziesiąt lat później, to ta daleka Anglia przechwyciła dominujące 40%, podczas gdy udział Wenecji spadł do „francuskiego” poziomu 25% (a Genua praktycznie wypadła z tej konkurencji).

A przecież był to handel niesamowicie lukratywny – np. w latach 20tych XV wieku Wenecja na pośrednictwie sprzedaży ołowiu zarabiała 100%, a żelaza do 300% – to były zyski porównywalne tylko do handlu najdroższymi przyprawami – rabarbarem (sic) i cynamonem! Wenecja zarabiała także do 40% na re-eksporcie angielskiego sukna niskiej i średniej jakości, które tylko odpowiednio barwiono…

Rok 1570 nie jest w tym kontekście przypadkowy – oto 25. lutego owego roku papież Pius V w bulli Regnans in Excelsis ekskomunikował królową Anglii Elżbietę I. Formalnie zwalniało to Anglię z zakazu papieskiego dotyczącego handlu artykułami militarnymi krajów katolickich z Imperium osmańskim, z czego Anglicy oczywiście skwapliwie skorzystali. Warto tu dodać, iż owe 40 tysięcy funtów na założenie w 1581 Kompanii Tureckiej  Elżbieta I wyłożyła z łupów Francisa kapitana Drake’a:

„On 26 September [1580], Golden Hind sailed into Plymouth with Drake and 59 remaining crew aboard, along with a rich cargo of spices and captured Spanish treasures. The Queen’s half-share of the cargo surpassed the rest of the crown’s income for that entire year.

Już w 1588, z towaru na jednym statku Kompanii Tureckiej uzyskano zysk 80 000 funtów (>> 20 milionów euro dziś), a w latach 1590tych to było 20 statków rocznie, i docelowo w XVII wieku co najmniej 25 statków.

Reputacja handlowa Wenecji była tradycyjnie oparta na suknie wysokiej jakości, więc Anglicy zaatakowali bezpardonowo – fałszowali sukno weneckie na wielką skalę! Faktem jest, że sama Wenecja imitowała w przeszłości wyroby mediolańskie itp., ale dawała przy tym znak faktycznego pochodzenia. Anglicy fałszowali wszystko – znaki pochodzenia, charakterystyczne wykończenia brzegów itd. … a od lat 1620tych rozszerzyli jeszcze strategię poprzez wprowadzenie nowego, taniego sukna oraz… dumpingu cen – w Stambule było ono o 30% tańsze niż w Londynie! To się nazywa determinacja.

Z kolei, dla importu angielskiego najważniejszy był perski jedwab – wewnętrzny nań popyt był olbrzymi.

___

Jak mogło do tego w ogóle dojść? Przecież ten handel odbywał się tuż „pod bokiem” Wenecji, która ciągle miała tę swoją potężną flotę!

Można tu wprawdzie mnożyć powody, takie jak:

– osłabienie Wenecji wojnami, a z drugiej strony rosnąca potęga dalekomorskiej floty angielskiej (w tym jej pirackie wyczyny na morzu Śródziemnym) uwieńczona zagładą Wielkiej Armady w 1588

– rosnące koszty utrzymania weneckiej floty, przekraczające w czasie wojen nawet 50% całkowitego budżetu Wenecji; w dodatku, rosnący problem z dostarczaniem odpowiednich „galerników”

– szereg bardzo agresywnych „zabiegów marketingowych”, takich jak wyżej + gotowość płacenia w gotówce za towary tureckie!

– wydatna pomoc Jana kanclerza Zamoyskiego et consortes, która umożliwiła rozpoczęcie tej akcji nie tylko z pełnego zaskoczenia, ale także z mocnym „dyplomatycznym” ekstra wsparciem in situ, w Stambule;

ale, mimo wszystko, to nie wydaje się wystarczać – Anglicy zaskoczyli czymś jeszcze – zupełnie nowym modus operandi

 

PS. Nieoczekiwany, bałtycki etap w historii galer…

Pińczów czyli Polska w pigułce

Panorama Pińczowa, 1657 (Samuel Pufendorf, De Rebus a Carolo Gustavo Sveciae Rege Gestis…) – autor Erik Dahlbergh  (1625–1703)

___

Owego lata 2016, zjechałem z królewskiej drogi z Krakowa do Sandomierza także aby zobaczyć Pińczów, i wprawdzie wiele śladów jego świetności przepadło (jak ten zamek wyżej, rozebrany przez margrabinę Wielopolską…), ale jego historia jest warta przypomnienia:

Wiadomo, że w 1424 osada stała się własnością rodu Oleśnickich. Wybudowali oni na Górze Zamkowej nową rezydencję, a w osadzie ufundowali klasztor Paulinów. 21 września 1428 król Władysław Jagiełło na zamku w Lublinie nadał Pińczowowi prawa miejskie.

Dokładna data budowy klasztoru nie jest znana. Kardynał Zbigniew Oleśnicki sprowadził paulinów do Pińczowa w 1436 roku, a 3 października 1449 wystawił ze swoim bratem Janem dokument fundacyjny klasztoru.

Okoliczni mieszkańcy zajmowali się wówczas głównie rolnictwem, sadownictwem, uprawą winnej latorośli oraz hodowlą bydła. W I poł. XVI w. dzierżawcą miasta był burgrabia krakowski Jan Tęczyński. W 1546 Pińczów powrócił w ręce rodu Oleśnickich.

W 1550 Mikołaj Oleśnicki wypędził paulinów z Pińczowa, kościół popauliński zamienił na zbór a w budynku klasztornym umieścił gimnazjum pińczowskie. Po rekatolicyzacji Pińczowa pod koniec XVI wieku paulini powrócili do miasta i w 1 połowie XVII wieku dokonali gruntownej przebudowy klasztoru. Pod koniec XVIII wieku budynek klasztorny podupadł i za sprawą Hugona Kołłątaja paulini utracili klasztor. W 1800 na krótki czas odzyskali budynek, który po kasacie zakonu w 1819 przeszedł na własność rządu Królestwa Polskiego. W latach 1864–1939 budynek pełnił rolę sądu, więzienia i magazynu. W latach 1924–1929 wymieniono pierwotny dach gontowy na blaszany. W 1956 roku rozpoczęto gruntowny remont klasztoru adaptując go na potrzeby Muzeum Regionalnego w Pińczowie, Pińczowskiego Samorządowego Centrum Kultury oraz kina Belweder…

Za sprawą Mikołaja Oleśnickiego miasto stało się ośrodkiem reformacji. Oleśnicki udzielił w nim schronienia m.in. Franciszkowi Stankarowi – profesorowi Akademii Krakowskiej, uwięzionemu przez biskupa krakowskiego na zamku w Lipowcu i wyzwolonemu przez grupę szlachty. W latach 1550–1551 z miasta wypędzono paulinów, a kościół zmieniono w zbór kalwiński. W budynkach poklasztornych powstało słynne na całą Europę gimnazjum pińczowskie nazywane później sarmackimi Atenami. W szkole nauczał m.in. Francuz Piotr Statorius-Stojeński, wychowanek kolegium w Lozannie. Do Polski skierowany został dzięki pomocy samego Jana Kalwina. Statorius był autorem szczegółowego programu szkoły wydanego pod tytułem Urządzenie gimnazjum pińczowskiego. Był to pierwszy tego rodzaju dokument w historii polskiego szkolnictwa.

[…młody Piotr Stojeński, syn znakomitego francuza Piotra Statoriusa-Stojeńskiego, przybyłego do Polski r. 1549, apostoła jednobożan, wedle nauki Serweta, najpierw w Krakowie, potem w Pińczowie…]

W czerwcu 1559, w zamienionym na zbór kościele św. Jana Ewangelisty po raz pierwszyzostały publicznie odczytane słowa hymnu Jana Kochanowskiego „Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?”.

W tym samym roku, w gronie pedagogicznym akademii doszło do konfliktu na tle sporów dogmatycznych dotyczących charakteru Trójcy Świętej. Akademię opuścił wówczas jej rektor Grzegorz Orszak. Nowym rektorem uczelni wybrano Statoriusa.

Zgodnie z podstawową zasadą Reformacji, Biblia miała być czytana w języku ojczystym. W Pińczowie zatem, na przestrzeni lat 1556–1563 środowisko naukowe związane z miejscową uczelnią dokonało pełnego tłumaczeniem Biblii na język polski. Było to drugie w historii, po katolickiej Biblii Leopolity, ale pierwsze z uwagi na bezpośredni przekład z oryginalnych tekstów – Starego Testamentu z aramejskiego i hebrajskiego, Nowego Testamentu z greki. W jego trakcie posłużono się też nowatorską na owe czasy metodą – unikano tłumaczeń dosłownych, często po polsku sztucznie brzmiących, zastępując je bardziej naturalnymi ojczystymi odpowiednikami i interpretacjami. Od maja 1560 prace nad przekładem finansował książę Mikołaj Radziwiłł Czarny (koszt wyniósł około 3000 czerwonych złotych), a patronował im właściciel Pińczowa – Mikołaj Oleśnicki. Zbiorowa praca ukazała się 4 września 1563 w Brześciu Litewskim, wydana drukiem przez Cypriana Bazylika w drukarni należącej do Mikołaja Radziwiłła Czarnego, w nakładzie około 500 egzemplarzy. Stała się podstawowym dziełem w zborach ewangelickich na terenie Wielkiego Księstwa i Korony. Z racji miejsca wydania nazywana jest najczęściej Biblią brzeską, ale równolegle, w historiografii, z racji miejsca powstania nazywana jest Biblią pińczowską.

W latach 1558–1562 w mieście funkcjonowała drukarnia publikująca dzieła reformatorskie. Jej założycielem był Daniel z Łęczycy. W Pińczowie swoje prace drukował m.in. Andrzej Frycz Modrzewski. Do miasta zjeżdżali przedstawiciele ruchu reformatorskiego, odbyły się w nim 22 synody. W mieście przebywał m.in. Jan Łaski, po śmierci pochowany w prezbiterium miejscowego zboru.

image

Kres ośrodkowi reformacyjnemu w Pińczowie położył biskup krakowski Piotr Myszkowski, który w 1586 wykupił miasto. Nastąpiła gwałtowna rekatolicyzacja Pińczowa. Do miasta powrócili Paulini, a pińczowskie gimnazjum przyjęło program szkoły parafialnej.

Ród Myszkowskich, w krótkim czasie stał się jednym ze znaczniejszych w Rzeczypospolitej. Spadkobiercy biskupa – Zygmunt i Aleksander Myszkowscy ok. 1597 uzyskali adopcję do rodu książęcego Gonzagów z Mantui. Myszkowscy przyjęli herb i nazwisko Gonzagów. Papież Klemens VII nadał im tytuł margrabiów na Mirowie. Tytuł ten związany był z zamkiem Mirów w Książu Wielkim. W 1601 ród Myszkowskich uzyskał od sejmu Rzeczypospolitej zgodę na utworzenie ordynacji rodowej.

Na przełomie XVI i XVII w. Myszkowscy przebudowali w manierystyczną rezydencję stary zamek Oleśnickich. W Pińczowie działał w tym czasie słynny warsztat rzeźbiarski Santiego Gucciego. Gucci nadzorował przebudowę pińczowskiego zamku, zaprojektował także wówczas kaplicę św. Anny.

W 1592 Zygmunt Myszkowski założył na wschód od Pińczowa nowe miasto Mirów. Jednakże już w 1612 zostało ono przyłączone do sąsiedniego Pińczowa. Sam Pińczów otoczony został drewniano-ziemnymi obwarowaniami. Do miasta można było dostać się przez jedną z czterech bram: Chęcińską, Kielecką, Nowokorczyńską i Krakowską.

W 1637 ordynat Ferdynand Myszkowski gościł w swojej rezydencji Cecylię Renatę Habsburżankę, która zdążała właśnie do Warszawy, na ślub z królem Władysławem IV Wazą.

W XVII wieku w mieście osiedlało się wielu obcokrajowców. Najwięcej było przybyszów z Włoch, którzy otwierali zakłady kamieniarskie, korzystając z wydobywanego w okolicy kamienia pińczowskiego. Przybywali również Szkoci, Francuzi, Niemcy i Żydzi.

W 1657 wojska szwedzkie zajęły miasto i zamek [I nie zniszczyli – co za przypadek…]. W 1701 na 100-lecie istnienia ordynacji pińczowskiej, ordynat Józef Władysław Gonzaga-Myszkowski ufundował kolonię akademicką pod zarządem Akademii Krakowskiej. W latach 1757–1761 uczył się w niej Hugo Kołłątaj. Po bitwie pod Kliszowem w 1702 miasto zostało ponownie zajęte przez Szwedów. Król szwedzki Karol XII urządził w nim na pewien czas swoją kwaterę.

Józef Władysław był ostatnim ordynatem z rodu Myszkowskich. Po jego śmierci miasto przeszło na własność rodu Wielopolskich. Działanie wojenne w czasie powstania kościuszkowskiego spowodowały upadek miasta. Po III rozbiorze Polski Pińczów znalazł się w zaborze austriackim, a po kongresie wiedeńskim w 1815 w zaborze rosyjskim.

Pierwsi Żydzi zamieszkiwali Pińczów już w I połowie XVI wieku, od 1576 płacili podatki. Tamtejszy Kahał powstał pod koniec XVI wieku. W 1594 Żydzi otrzymali przywileje od właściciela miasta, Zygmunta Myszkowskiego, w tym zezwolenie na budowę bożnicy. Powstały też szkoły żydowskie, drukarnie i biblioteki.

W XVIII wieku Pińczów stał się jednym z ważniejszych ośrodków żydowskich w Małopolsce. W 1765 zamieszkiwało w nim 2862 Żydów, w 1856 – 2877 (70% mieszkańców). Kapitał żydowski przyczynił się do rozwoju gospodarczego miasta w XIX wieku. Powstała fabryka sukna Rosenberga, fabryka wyrobów bawełnianych i farbiarnia Berensteina. W radzie miejskiej w latach 1927–1930 zasiadało 15 Polaków i 15 Żydów, a przewodniczył jej miejscowy proboszcz (żeby uniknąć pata).”

PS. Poezja czyli śledź po kielecku…

 

Królewskie szachy

Poczytajmy dalej tego Strzeleckiego:

„Projektowane małżeństwo Zygmunta z Konstancją nie mogło się też wcale spodziewać poparcia kanclerza, a to z wielu przyczyn politycznej a nawet religijnej natury. Zamojski inne od dawna miał plany małżeńskie dla króla, radził mu mianowicie starać się o rękę carówny Teodory, sam nawet w celu tem pewniejszego skojarzenia tego małżeństwa wysłał zaufanego człowieka do Moskwy. Przyświecała w tym wypadku Zamojskiemu znów widocznie myśl pozyskania, a nawet złączenia Moskwy z Polską na wypadek śmierci niepopularnego cara, Borysa Godunowa. Tymczasem król wbrew planom kanclerza starał się o Rakuszankę i to jeszcze rodzoną siostrę pierwszej żony, przez co zacieśniał węzły między Polską a Austrją i poddawał się wpływom niepopularnej w Polsce arcyksiężnej Marji. Pozatem sprzeciwiał się Zamojski projektowanemu małżeństwu i z tego względu, że było ono przeciwne prawu kościelnemu, niezgodne z czystością polskich obyczajów i przywodziło na pamięć podobne, a nieszczęśliwe w skutkach, małżeństwo Zygmunta Augusta. …

Rozumie się, że Zamojszczycy byli projektowi małżeństwa z Konstancją absolutnie przeciwni. Zebrzydowski sprzeciwiał się temu projektowi dlatego, że uważał małżeństwo w tak bliskiem powinowactwie zawarte za nieszczęśliwe, a powtóre raziła go odpowiedź cesarza, odmawiająca Anny tyrolskiej a zalecająca Konstancję z Gracu. Toteż wojewoda nie chciał się nawet zgodzić na dyspenzę Papieża na to małżeństwo, mimo że był dobrym katolikiem i szanował powagę władzy kościelnej. Ostrzej jeszcze od Zebrzydowskiego wystąpił przeciw projektowi małżeństwa Żółkiewski. Ponowił on teraz swe poglądy, jakie wyraził poprzednio w wotum, dowodząc, że małżonki z domu rakuskiego często więcej szkody niż szczęścia przynoszą, dbając zawsze przedewszystkiem o korzyści i podniesienie swego rodu, choćby to było nawet ze szkodzą przybranej ojczyzny. …

Rada przeciągnęła się do późnej nocy. Ostatecznie zamknięto posiedzenie bez żadnego rezultatu, zakończono je, mimo że nie wszyscy jeszcze senatorowie zdanie swoje w tej mierze objawili. Między tymi był też i kanclerz Zamojski, który, dowiedziawszy się, że na radzie ma być rozpatrywana sprawa małżeństwa królewskiego, udał się tamże natychmiast. Widząc zaś, że posiedzenie jakby umyślnie przerwano, a mając zamiar jak najspieszniej opuścić Warszawę, postanowił prywatnie objawić swe zdanie w sprawie projektowanego małżeństwa. Kiedy więc skończyło się posiedzenie i król powstał, by w otoczeniu dworu udać się do swych komnat, przystąpił do niego Zamojski i wobec otaczająch senatorów oświadczył, że jest małżeństwu królewskiemu z Konstancją absolutnie przeciwny, poczem, pożegnawszy krótko króla, opuścił natychmiast salę senatu.

Wracając ze zamku do swej gospody, mimo że już była późna noc, wstąpił Zamojski do nuncjusza papieskiego Rangoniego. W rozmowie z nim zaznaczył, że choć wielce poważa papieża i przyjaźń czuje dla nuncjusza, jednak jest bezwzględnym przeciwnikiem projektowanego małżeństwa króla z Konstancją i będzie się mu starał ze wszystkich sił przeszkodzić. Wyraził przytem swe zapatrywanie, że do małżeństwa tego nie przyjdzie, gdyż nie wszyscy będą chcieli się na nie zgodzić, przedewszystkiem zaś nie zgodzi się na nie szlachta, obawiająca się ujemnych wpływów arcyksiężnej Marji na króla. Następnie oświadczył nuncjuszowi, że musi się z nim pożegnać, gdyż natychmiast z Warszawy wyjeżdża.

Istotnie też wyjechał kanclerz tejże jeszcze nocy z dnia na 6 marca wraz z Żółkiewskim z Warszawy, zdążając do Zamościa. Wyjazd kanclerza był poniekąd demonstracją, że nie uznaje on wcale obrad posejmowych, gdzie rej wodzić mogli ›dworscy‹, stanowiący przewagę w senacie. Dlatego to wyjechał Zamojski tak prędko, że nie miał nawet czasu [ha, ha] wycisnąć pieczęci kanclerskiej na nominacji podkanclerzego Pstrokońskiego. lnni senatorowie a przedewszystkiem stronnicy kanclerscy, idąc za przykładem wodza, poczęli również z Warszawy wyjeżdżać, uważając, że z wyjazdem kanclerza skończyły się też i posejmowe posiedzenia senatu. W Warszawie pozostała tylko garść Senatorów, przeważnie stronników króla.

Stanąwszy ostatecznie w domu, napisał Zamojski 14 marca list do papieża Klemensa VIII., w którym wypowiedział swe zdanie w sprawie projektowanego małżeństwa króla. W słowach dość stanowczych protestował tu kanclerz przeciw projektowanemu małżeństwu z Konstancją, zaznaczając, że nie on sam, ale cała prawie szlachta polska podobnego jest zdania. Nie był to wszakże protest bezpodstawny, owszem przytaczał Zamojski przyczyny, jakie skłaniają go do potępienia tego małżeństwa. W pierwszym rzędzie zaznaczył, że małżeństwo to sprzeciwia się prawu kościoła, powtóre sprzeciwia się też prawu i zwyczajom obserwowanym przez Polaków. Wprawdzie papież obiecywał usunąć kanoniczną przeszkodę, udzielając dyspenzy na ten nowy związek króla, ale też właśnie tę obietnicę dyspenzy papieskiej atakuje ostro Zamojski. Oświadcza on, że wcale tej kwestji nie rozumie, w jaki sposób papież może popierać małżeństwo w tak bliskiem powinowactwie zawierane. Nie robi jednak z tego powodu wprost wymówek papieżowi, składając winę tego raczej na inne osobistości, które papieża do podobnego kroku namówiły. Pominąwszy nawet względy kościelne należy przecież zwrócić baczną uwagę na względy narodowe Polaków. …

Donosił nakoniec Zamojski papieżowi, że cała szlachta jest poruszoną i szemrze przeciw projektowanemu małżeństwu tak, że wprowadzenie w czyn planu mogłoby spowodować niebezpieczne zamieszki. Zaznaczył jednak przytem, że on wcale nie będzie wodzem ani sprawcą zamieszek, w starości swej bowiem raczej poświęca się rolnictwu, a ostatka życia wogółe radby użyć jak najlepiej w obronie Rzeczypospolitej i całego chrześcijaństwa.”

__

(Skoro była o nim [radzę porównać wpis polskiej wiki na jego temat z pozostałymi dwoma…] mowa to, jak pisał W. Sobieski: „Pstrokoński odznacza się wielką siłą woli i odwagą, czego da dowód pod Guzowem, kiedy sam zawróci napowrót do boju uciekające już pułki królewskie. W walce z różnowiercami nie znał pardonu a w swej dyecezyi przemyskiej zasłynął jako tępiciel ‚herezyi”.

Obok Pstrokońskiego na pierwszy plan śród regalistów wysuwa się Myszkowski, marszałek w. kor. Myszkowski znienawidzony jest przez Zamojszczyków, gdyż wbrew woli Zamojskiego król. dał mu marszałkowstwo w. koronne, pominąwszy Zamojszczyka Marka Sobieskiego. …

Właśnie przed samym sejmem [z 1606], który chcemy opisać między oboma wodzami regalistów, t. j. duchownym i świeckim, Pstrokońskim i Myszkowskim, wybuchło poważne nieporozumienie. Choć obaj byli sobie krewnymi, jednak różnili się co do paru punktów w programie. Pstrokoński chciał działać bardziej umiarkowanie, ostrożniej, radził królowi, aby się liczył z opinią i nie porzucił myśli kompromisu, czy to jak dawniej z Zamojskim, czy teraz z Żółkiewskim. Myszkowski natomiast miał coś z usposobienia późniejszego Wielopolskiego, nie chciał liczyć się z opinią, chciał iść na przebój.

Obaj różnili się co do poglądu na parlamentaryzm polskiego, Myszkowski na wzór zagranicy (Francyi, Włoch), chciał rządzić bez sejmu, wierzył w siłę oręża, Pstrokoński więcej zapatrzony na tradycyę rodzimą sądził, że właśnie wiele można zyskać, skłaniając zwolna sejm do ustępstw.”)

„Mimo wszystko przecież ostatecznie przed samym sejmem pokrzyżowały się plany kampanji sejmowej na niekorzyść ›dworskich‹. Znacznem niepowodzeniem tej partii było to, że marszałek Myszkowski, jej głowa, zaniemógł niespodzianie (‚na febrę’) i nie mógł się na razie udać na sejm do Warszawy, obok tego zaś Zebrzydowski, którego starano się uczynić nieszkodliwym przez nakaz pozostania w Krakowie ‚), udał się samowolnie na sejm do Warszawy, motywując swój krok tem, że właściwie nie grozi Rzeczypospolitej żadne niebezpieczeństwo od Węgier**, co właśnie podano w rozkazie królewskim za powód pozostania wojewody w Krakowie. Ostatnie więc chwile przedsejmowe byly dla stronnictwa królewskiego niepomyślne i nie można się było spodziewać, aby przyszlość lepiej się dla niego znaczyła.”

__

Ach ten „bojowy” Myszkowski… „od 1601 roku związał się z obozem regalistów; w 1603 roku dzięki protekcji biskupa kujawskiego, późniejszego prymasa, Jana Tarnowskiego oraz osobistemu wyborowi króla, otrzymał Myszkowski urząd marszałka wielkiego koronnego”.

Warto tu podczytać profesora Leitscha, który w końcu, oprócz „innej optyki”, miał też dużo więcej źródeł:

„W oczach Zamoyskiego, to musiał być szczyt bezczelności, iż M. przekształcił część swoich aktywów w Ordynację. Do tego czasu, sejm tylko rodzinom Radziwiłłów i Zamoyskich przyznał taki przywilej. Jak M. śmiał stanąć z Zamoyskim na jednej scenie? To musiało wywoływać podejrzenia i wreszcie niechęć Zamoyskiego. … Zamoyski był przeciwko mianowaniu M. marszałkiem wielkim koronnym. Nie jest wykluczone, że król jest powołał go z tego właśnie powodu, w celu wykazania niezależności. Ale niechęć Zamoyski zamieniła się w wrogość wobec M. krótko przed sejmem w roku 1605, kiedy Zamoyski próbował zmusić króla do porzucenia swoich planów małżeńskich. Zamoyski przybył do sejmu z całą armią aby zastraszyć króla i Myszkowskiego. Król był w trudnej sytuacji, ponieważ marszałek był nieobecny a na dodatek rozniosło się że M. symulował chorobę. Propaganda Zamoyskego rozpowszechniła radosną wieść, iż Myszkowski tak jest pełen lęku przed Zamoyskim, że przez dreszcze pozostał w domu. Ta radosna wiadomość stała się nieistotną [ten się śmieje, kto się śmieje ostatni…], ponieważ sejm został zerwany 3 marca, bez podjęcia żadnych decyzji. Trzy miesiące później Zamoyski umiera, a M. stwierdza, że umarł z żalu [dobre sobie], bo to jego zwolennicy na sejmie porzucili go. We własnej propagandzie, M. użył tego argumentu na dowód swego wielkiego zwycięstwa.

Dla króla, usługi M. były na pewno przydatne dla stosunków zagranicznych. Jednym ze sposobów, aby pielęgnować te relacje była wspaniała opieka nad cudzoziemcami, którzy przyjeżdżali do Polski. Faktycznie, dla M. wizyta Karola księcia Nevers była bardzo specjalnym wydarzeniem, wszak książę był ciągle Gonzagą. … W marcu 1605 zaprosił M. dyplomatów Brandenburgii, a na początku lipca 1606 ambasadora Wenecji…”.

__

Myszkowski niewątpliwie miał ambicję zostania „drugim Zamoyskim” (na co zapewne liczył Berlin), ale król grał w te szachy znakomicie i marszałek nigdy wielkiego znaczenia nie uzyskał, a jego misja w Londynie pozostała największym „osiągnięciem” pińczowskiego Gonzagi – po wybuchu 1. wojny domowej, tj. rokoszu Zebrzydowskiego, marszałek Myszkowski uciekł z Polski bojąc się o własne życie i w latach 1607-9 przebywał za granicą, m. in. właśnie w Londynie.

image

Zamek w Pińczowie – niegdyś najwspanialsza siedziba możnowładcza w Małopolsce XV wieku – znajdował się na cyplu wysuniętej na południe skarpy, wznoszącej się nad lewobrzeżną część doliny Nidy i miastem.

**) „15 października 1604 roku w bitwie pod Álmosd pokonał wojska habsburskie i podporządkował swojej władzy Słowację. Po zdobyciu Koszyc otrzymał od sułtana tureckiego akceptację do objęcia tronu w Siedmiogrodzie. 21 lutego 1605 roku sejm siedmiogrodzki w Mediaş wybrał go księciem Siedmiogrodu i Węgier. Dążąc do zjednoczenia kraju Stefan Bocskay podjął się zabiegów o tytuł królewski. W tym celu prowadził dalsze negocjacje z Ahmedem I. W kwietniu 1605 roku otrzymał z rąk wielkiego wezyra Lala Mehmeda Paszy koronę i przyzwolenie od sułtana osmańskiego na używanie tytułu króla Węgier i na koronację.”

„Po śmierci Stefana Batorego kanclerz wielki koronny Jan Zamoyski wysunął kandydaturę kardynała Andrzeja na króla Polski, jednak inicjatywa ta upadła, spotykając się z silnym sprzeciwem. W 1589 Batory uzyskał polski indygenat, obiecano mu również koadiutorię diecezji krakowskiej; ostatecznie jednak biskupem krakowskim został kardynał Jerzy Radziwiłł. 23 marca 1589 Andrzej Batory, po śmierci biskupa Kromera, objął diecezję warmińską. …

W 1599 roku stryjeczny brat Zygmunt Batory przekazał mu władzę w Siedmiogrodzie. Batory udał się tam, został jednak pokonany w trakcie walk o władzę w bitwie pod Sybinem przez hospodara wołoskiego Michała Walecznego. Podczas ucieczki do Mołdawii kardynał Batory zginął zamordowany przez chłopów szeklerskich.

W diecezji warmińskiej zastąpił go sekretarz królewski, Piotr Tylicki.”

Kto „stuknął” Zamoyskiego?

Ordynacja Zamojska była drugą ordynacją po radziwiłłowskiej, wprawdzie powstałej 3 lata wcześniej, lecz zatwierdzonej w tym samym roku co zamojska. Ordynacja to niepodzielny majątek, dziedziczony przez najstarszego potomka z rodu. Powstawała poprzez wyłączenie określonego obszaru ziemskiego spod ogólnych przepisów prawa i nadanie mu specjalnego statutu zatwierdzanego przez sejm. Zgodnie ze statutem dzielenie majątku oraz dziedziczenie go przez kobiety było zakazane. Sejm nakładał na ordynację obowiązek utrzymywania w pogotowiu stałej (proporcjonalnie do majątku) siły zbrojnej, gotowej do obrony kraju. Było to kosztowne, lecz dysponowanie liczną armią przysparzało splendoru, a przy niewielkiej sprawności aparatu sądowego państwa zapewniało bezpieczeństwo. Każdy nowy ordynat obejmujący władzę w Ordynacji zaprzysięgał w kościele przestrzeganie jej statutu. Zmian w treści statutu, nawet kilkakrotnie, udało się dokonać jedynie ordynatowi założycielowi w latach: 1590, 1591, 1593, 1601 i 1604. Jan Zamoyski swoją karierę zaczynał mając 4 wsie odziedziczone po ojcu, kasztelanie chełmskim, Stanisławie Zamoyskim. Statutem ordynacji mógł objąć 2 miasta i 39 wsi. Pod koniec jego życia ordynacja obejmowała już 23 miasta i 816 wsi i nazywana była „państwem zamojskim”. Dobra własne i dzierżone starostwa zajmowały obszar 17 500 km² (niespełna 6% obecnej powierzchni Polski), rozrzucone były po całej Koronie oraz w Inflantach, tworząc większe skupiska na Podolu i wokół założonego przez hetmana Zamościa. Roczne dochody kanclerza szacowane były na 200 tys. ówczesnych złotych. Dla porównania, przeciętny dochód roczny ze średniej wielkości wsi wynosił wówczas ok. 200 złotych, zaś cały koszt zwycięskiej wyprawy połockiej Stefana Batorego z 56-tysięczną armią w 1579 kosztował skarb państwa ok. 330 tys. złotych. Centralnym ośrodkiem ordynacji był Zamość, prywatne miasto-twierdza z wyższą uczelnią zwaną Akademią Zamojską, drukarnią oraz sądem (trybunał). Dzięki majątkowi i urzędom ordynacja w znacznym stopniu była jednostką samodzielną administracyjnie i gospodarczo, tworząc swoiste państwo w państwie.”

A co do tych najpierwszych, to: „Ordynacje Radziwiłłów – ordynacje rodowe w Rzeczypospolitej Obojga Narodów z ośrodkami w Nieświeżu, Ołyce i Klecku, założone na podstawie układu grodzieńskiego z 16 sierpnia 1586 roku zawartego przez synów Mikołaja Radziwiłła Czarnego. Zatwierdzone przez Sejm w 1589 roku. Powstanie tych trzech majoratów dało początek trzem liniom radziwiłłowskim. Od Mikołaja Krzysztofa Sierotki [który w 1587 roku podpisał elekcję Maksymiliana III Habsburga…], najstarszego syna Mikołaja Czarnego, wywodziła się linia nieświeska; od Albrychta linia klecka, a od Stanisława linia ołycka.”

Kto napompował te dwie zgubne dla Rzplitej ordynacje? Tę Radziwiłłów niewątpliwie Habsburgowie, a tę Zamoyskiego Anglicy przy pomocy Brandenburgii, wszak to właśnie od tamtejszych elektorów Jan kanclerz Zamoyski zainkasował w samym tylko 1604 okrągłą sumkę 40 000 florenów… ale, ale warto dodać, iż na tej samej brandenburskiej liście, na zaszczytnym drugim miejscu, z sumą 25 000 fl. znalazł się wtedy nie kto inny jak Zygmunt Gonzaga Myszkowski margrabia na Mirowie herbu Jastrzębiec udostojniony (ur. ok. 1562 roku, zm. w 1615 roku w Bassano koło Trydentu), marszałek wielki koronny i… pierwszy ordynat pińczowski. Tak, tak – trzecia w historii, to właśnie Ordynacja Pińczowska Gonzagów Myszkowskich, później Wielopolskich – założona w 1601 przez Piotra i Zygmunta Gonzagów Myszkowskich, wszak margrabia był człowiekiem Habsburgów…

A co z tym „stuknięciem”? Ano, na owym pamiętnym sejmie 1605 doszło do wielkiej wojny obozu Zamoyskiego z obozem „rojalistów” reprezentowanym przez marszałka Myszkowskiego. Przy czym, doszło tam także do przedziwnej, publicznej denuncjacji brandenburskiej korupcji przez samego kanclerza Zamoyskiego! I w efekcie, niebawem po zamknięciu Sejmu, 3 czerwca Jan Zamoyski gwałtownie umiera, na drugi dzień po obfitej uczcie u siebie w Zamościu.

W książce Andrzeja Strzeleckiego pt. „Sejm z r. 1605”, wydanej przez PAU w 1921,  znajduje się taki oto opis owej słynnej „nieudanej próby korupcji”:

„Podczas gdy w izbie zajmowano się artykułami, inna znów deputacja sejmowa, złożona z senatorów i posłów, prowadziła pertraktacje z posłami brandenburskimi o lenno pruskie. …

Wiedzieli o tem dobrze Brandenburczycy, jakiemi wpływami cieszy się w Polsce kanclerz Zamojski. Ośmieleni tem [ha, ha], że na uczcie wydanej przez niego dla posłów zagranicznych okazał on im wiele względów życzliwości postanowili go przekupić, by tym sposobem uzyskać jaknajdogodniejsze warunki lenna dla elektora. W tym celu jeden z posłów brandenburskich, nie mogąc się dla zbyt wielkiego natłoku przedostać do kanclerza, wsunął pomiędzy jego księgi kartę, w której obiecywał imieniem elektora wielką sumę pieniędzy, gdyby kanclerz zechciał tylko popierać jego sprawę. Zamojski, przeglądając księgi, natrafił na ową kartkę, a chcąc zdemaskować „machinacje brandenburskie”, całą sprawę wytoczył w senacie, pokazując zarazem Januszowi Ostrogskiemu, kasztelanowi krakowskiemu, jako głowie świeckiej senatu, na świadectwie słów swych kartkę podsuniętą mu przez posła elektorskiego.

Mimo wszelkich wysiłków posłów elektora Polacy nie chcieli łatwo ustąpić i targowali się z nimi o warunki. Kiedy bowiem Brandenburczycy, widząc niedaleki koniec sejmu, poczęli ustępować, zgadzając się już na to, by z Prus książęcych płacono rocznie 20000 dukatów kwarty, Polacy postąpili dalej, żądając trzydzieści a nawet czterdzieści tysięcy rocznie kwarty i tyleż poboru na wypadek, gdyby go w Koronie uchwalono. Ostatecznie spisano z polskiej strony warunki, których autorem był sam kanclerz Zamojski…”

Strzelecki mógł uwierzyć w tę ustawkę, bo wtedy nie wiedział tego co my, czyli że Zamoyski był człowiekiem nie tylko Londynu, ale i Berlina. Odrzucam możliwość „urwania się kanclerza z uwięzi” i zakładam, iż była to zwykła kombinacja operacyjna, aby uwiarygodnić Zamoyskiego, który w efekcie stanął na czele polskiej deputacji. Ostatecznie sejm został zerwany i skończył się na niczym:

„… Radziwiłł, widząc zarazem, że właściwie przeciwnicy uchylają się od dyskusji i odrzucają bezwzględnie postulaty różnowierców, krzyknął gwałtownie, że jeżeli tak dalej sprawy pójdą, to on, nie oglądając się na żadne względy, na nic zupełnie nie przystaje i na nic nie pozwoli.

To gwałtowne oświadczenie przeraziło regalistów, którzy nie mogli się tym razem spodziewać interwencji zagniewanego kanclerza Zamojskiego, godzącego zazwyczaj na Sejmach zwaśnione obozy. Obrażony bowiem na króla, siedział on teraz spokojnie i do niczego się nie mieszał, nie zabierając wcale głosu. Sytuacja była więc nader przykrą, należało bowiem wobec tak jawnego oporu różnowierców zacząć z nimi pertraktacje. Rolę pośrednika przyjął na siebie popularny ze swych zwycięstw inflanckich Jan Karol Chodkiewicz, starosta żmudzki i hetman litewski, który dopiero co przybył na konkluzję sejmową do Warszawy i złożył uroczyście w sobotę, dnia 26. lutego, zdobyte sztandary szwedzkie przed królem. On to postanowił więc swą powagą wpłynąć na różnowierców, by konkluzji sejmowej nie udaremniali, wskazując, że rozejście się bezowocne sejmu byłoby w obecnych warunkach niegodziwością, gdyż pozbawiałoby Rzeczpospolitą środków obrony na wojnę inflancką. Mogąca stąd wyniknąć klęska Rzeczypospolitej byłaby niejako dziełem tych, co Sejm chcą rozerwać.

… Wołając, że przepisany czas na sejm już upłynął, polecili oni marszałkowi izby pożegnać króla. Zamojski, który jeden mógł zapobiegnąć katastrofie, siedział chmurny i wcale nie starał się wyperswadować posłom opozycyjnym, by się przecież do zgody nakłonili. … Sejm spełzł na niczem, a położenie było w istocie przykrem, gdyż na sejmie niczego nie postanowiono, a do dawnych niedomagań Rzeczypospolitej dołączyło się nowe: zupełny brak środków na dalszą wojnę z Karolem Sudermańskim.”

Zatem kanclerza wg mnie załatwił Wiedeń, a bezpośrednią tego przyczyną była (ostatnia w efekcie) przemowa senatorska Zamoyskiego w której gwałtownie sprzeciwił się planowanemu małżeństwu Zygmunta Wielkiego z Konstancją Habsburżanką.

___

A oto garść opinii nt. Zamoyskiego Waltera Leitscha – autora owych monumentalnych 4 tomów z 2010 – oczywiście trzeba owe opinie traktować z pewną ostrożnością, wszak prof. Leitsch był z Wiednia:

„Według W. Leitscha Zamoyski to „populistyczny, zakłamany demagog” (s. 117, 694-696,1215), którego „zachowanie przypomina taktykę członków sowieckiego politbiura” (s. 1373). To człowiek „pozbawiony skrupułów, żądny władzy — bezwzględny w doborze środków, które stosował, aby się wzbogacić nadmiernie na koszt innych” (s. 1382), a zwłaszcza króla, którego dochody z przyjaciółmi sobie przywłaszczył (s. 702). Zdaniem Autora „każdy środek był dlań dobry, aby królowi szkodzić” (s. 1184, 1736) i „uczynić mu życie nieznośnym”, „pozbyć się go z kraju”, „obrzydzając” mu panowanie i Polskę (s. 692- 696, 701-702, 801, 1215-1216, 1937). Zamoyski według W. Leitscha to ani mąż stanu, ani patriota (s. 693), to „królewski gwóźdź do trumny” (s. 712), który „wszystko podporządkował temu, aby zrujnować króla” (s. 1159), gdy „sądził, że Zygmunt powinien zniknąć, aby on — bohater bohaterów (Scipio Polonus!) imieniem Jan Zamoyski został jego następcą” (s. 701). Młodego króla Zamoyski mógł nauczyć jedynie „tyrad nienawiści”, demagogicznych trików rzucania się na sejmach na kolana albo wprost na ziemię i lania krokodylich łez (s. 702). Autor wprost przyznaje, iż nie odczuwa do Zamoyskiego „żadnej sympatii”, a jedynie fascynuje go „zamoyska” propaganda i autoreklama, dzięki której udało się kanclerzowi „oszukać” nie tylko mu współczesnych, lecz także cały szereg polskich historyków ostatnich dwustu lat (s. 1788, 1382). Propaganda kanclerza, której ulegli współcześni i potomni, w konsekwencji wypaczyła wizerunek Zygmunta III w historiografii (s. 694-695, 1095, 1382, 1995) – króla, który w przeciwieństwie do kanclerza był zbyt zajęty sprawami państwa, by dbać o własną propagandę.”

Jak Zamoyski dał Anglikom rozwinąć handel ze Stambułem

[Anglicy: Thomas Sackville (z prawej, począwszy od okna), Charles Howard, Charles Blount, Henry Howard i Robert Cecil. Delegacja hiszpańsko-flamandzka: Juan de Velasco (p. od okna), Juan de Tassis y Acuña, Alessandro Robido, Charles de LigneJean Richardot i Louis Verreycken. Obraz z 1604, obecnie w NMM w Greenwich.]

___

Do początku XVI wieku handel Anglii z Lewantem szedł dwiema arteriami: szlakiem lądowym poprzez Rzeczpospolitą, z głównym „składem celnym” w Antwerpii, oraz szlakiem śródziemnomorskim, gdzie pośrednikami były Wenecja i Genua. Anglicy mogli wtedy, i przy rzadkich okazjach to robili, bezpośrednio handlować z Imperium osmańskim, ale pod warunkiem, że płynęli pod banderą francuską...

A bezpośredni handel między Anglią i Turcją (= Imperium osmańskim) miał wielki potencjał ponieważ ich „potrzeby komercyjne” znakomicie się uzupełniały. Anglia była źródłem cyny, ołowiu i materiałów żelaznych – surowców niezbędnych do produkcji uzbrojenia (przede wszystkim dla częstych wojen Turcji z Persją), a także wełny, używanej do produkcji osmańskich mundurów. Przy czym, protestancka Anglia nie musiała przestrzegać papieskiego zakazu eksportu do Imperium osmańskiego tych i innych towarów o zastosowaniu wojskowym. Turcy z kolei kontrolowali główne szlaki handlowe dla indyjskich tekstyliów bawełnianych, indygo i przypraw, jak i perskich jedwabi i innych „towarów luksusowych”.

Sytuacja międzynarodowa także „domagała się” ustanowienia bezpośredniego handlu między Anglią i Turcją. Po wojnie 1508-10 ruch weneckich statków przez kanał La Manche powoli zamarł – ostatni wenecki statek zawinął do Anglii w 1587. Z kolei, w 1566 Genua straciła na rzecz Imperium osmańskiego kluczową wyspę Chios – w efekcie, na morzu Śródziemnym powstała swoista handlowa próżnia, którą szybko zapełnili Anglicy…

W dodatku, w latach 1570tych, holenderskie wojny o niepodległość doprowadziły do przerwania działania składu celnego Antwerpii, natomiast wojny Wenecji z Turcją w 1570-73 całkowicie przerwały handel Republiki z północną Europą. Z kolei, po aneksji w 1580 Portugalii i jej kolonii przez Filipa II, angielski import ze Wschodu i dostęp do rynków zbytu dla eksportu angielskiej wełny etc. uległy dalszemu ograniczeniu.

Anglicy zaczęli od utworzenia w 1581 Kompanii Tureckiej, przy czym królowa i osoby z nią związane wyłożyły na ten cel 40 000 £, czyli połowę kapitału założycielskiego. A nieco wcześniej, bo w 1578, sam sir Francis Walsingham napisał krótkie memorandum o potencjalnej korzyści zakładania działalności gospodarczej w Turcji pt. A Consideration of the Trade into Turkey, gdzie zaleca:

„to make choice of some apte man to be sent with her Majestes letters unto the Turke to procure an ample safe conducte, who is allwaies to remaine there at the charge ofthe merchantes, as Agent to impeache the indirect practises of the said Ambassadeurs.” 

Zgodnie z tą sugestią natychmiast w drogę przez Polskę wyruszył specjalny agent JKM, Harborne, William Harborne:

„Harborne was employed in 1578 by a group of English merchants to travel to Constantinople, via Poland, and obtain permission from the Sultan Murat III for English ships to trade in Ottoman ports. Previously only the French had enjoyed this privilege, which was granted to Harborne in 1580 following negotiations with Sadrazam Sokollu Mehmed Pasha, and correspondence between Queen Elizabeth I and the Sultan.

Harborne thus became English Ambassador, in the pay of the Levant Company, an association of traders created for this purpose, led by Edward Osborne and Richard Staper, who had accompanied Harborne on his visits. Harborne received diplomatic credentials from Queen Elizabeth on 20 November 1582. Sailing to Constantinople from London he arrived on 26 March 1583 bearing lavish gifts for the Sultan including an expensive clock.

Harborne played a key role in preventing the Ottoman Empire from supporting catholic Spain in the war with Protestant England that was taking place at the time. Harborne was able to persuade the Porte that Spain was a threat to peace for all of Europe. Although he was unable to obtain a military alliance with the Ottomans, the Spanish-Ottoman protocol was not renewed in 1587. …

Harborne also succeeded in obtaining from the Ottomans capitulations and other tariff reductions for English goods, and was charged with obtaining samples and information regarding dyestuffs and fabrics used in the production of cloth and clothing in Turkey at that time. The ambassador departed in August 1588 succeeded by Sir Edward Barton, by which time trade had begun to thrive and the post was one of the most powerful positions in the English foreign service.** ”

Rok 1603 był przełomowy – umierają Elżbieta I i niespodziewanie (?) w wieku 37 lat sułtan Mehmed III. Mało tego, rok później podpisano w Londynie pokój angielsko-hiszpański, a więc przed Anglią stanęły otworem wszystkie porty imperium Habsburgów. A zatem, w owym Stambule Anglicy mogli całkowicie skupić się na ich „twardych, kupieckich interesach”:

„James I (1603–25) renewed and confirmed the company’s charter in 1606, adding new privileges. However he engaged in a verbal anti-Turk crusade and neglected direct relations with the Turks. The government did not interfere with trade, which expanded. Especially profitable was the arms trade as the Porte modernized and re-equipped its forces. Of growing importance was textile exports. Between 1609 and 1619, the export of cloth to the Turks increased from 46% to 79% of total cloth exports. The business was highly lucrative. Piracy continued to be a threat. Despite the anti-Ottoman rhetoric of the king, commercial relations with the Turks expanded. The king’s finances were increasingly based on the revenues derived from this trade, and English diplomacy was complicated by this trade. For example, James refused to provide financial support to Poland for its war against the Turks.”

Ale w tych latach, ambasadorem w Stambule był już jawnie antypolski sir Thomas Glover:

„Glover was born to an English father and a Polish mother [Basmanowska?] and was born and raised in Constantinople***, where Glover served as secretary to the English ambassadors Edward Barton and Sir Henry Lello before succeeding Lello as ambassador on December 23, 1606. Fluent in Turkish, Greek, Italian and Polish, he was a competent diplomat and respected in the court. He is known to have imprisoned the Catholic traveler and scholar Hugh Holland for speaking out against Elizabeth.”

Zatem od początku XVI wieku Anglia konsekwentnie pracowała nad dwiema (bezpośrednimi) arteriami handlowymi z Lewantem – takimi prekursorami dzisiejszych Nord & South Stream’ów. Nitka północna szła przez Polskę i pod koniec XVI wieku Anglicy zaczęli poważnie rozważać ominięcie pośredników w Antwerpii przez puszczenie jej części przez… Bałtyk i Gdańsk, a w samej Polsce uzyskania dla niej praktycznej eksterytorialności. Wsparcia logistycznego miały dostarczyć słynne bractwa szkockie w Rzplitej, a wielkim opiekunem tego przedsięwzięcia był nie kto inny jak Jan kanclerz Zamoyski. Na szczęście, Zygmunt Wielki te kwasi-kolonialne plany przejrzał, kanclerza odsunął (za co ten rozgoryczony groził, że „wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”), a na Szkotów nasłał nadzorcę. Kanclerzowi, ciągle otoczonemu angielskimi agentami, a który Szkotów bronił jak niepodległości – zmarło się dość gwałtownie w 1605. Nic dziwnego, że zaraz mieliśmy pierwszą wojnę domową wywołaną przez zwolenników zmarłego. Kiedy w 1609 Zygmunt Wielki rokosz-durnia-Zebrzydowskiego zdławił na dobre Anglicy musieli zapomnieć o swej kolonialnej koncepcji, a w „bałtyckiej polityce” postawili zdecydowanie i definitywnie na Szwecję.

Okazuje się na dokładkę, że kanclerz Zamoyski brał także bardzo czynny udział przy „udrażnianiu” owej nitki południowej! Tym razem zakończony wielkim sukcesem… samych Anglików, ofkors. Trzeba nam tu wrócić do owego memorandum sir Walsinghama z 1578 – w którym był fragment nawołujący do wysłania specjalnego agenta JKM drogą lądową do Stambułu, tak aby Wenecjanie nie wyczuli pisma nosem:

repair thither is to be handled with great secrecy and his voyage to be performed rather by land than by sea, for that otherwise the Italians that are here will seek underhand that he may be disgraced at his repair thither.”

Przejazd agenta Harborne przez Polskę był z pewnością uzgadniany z kanclerzem, o czym zresztą świadczą następujące potem wypadki. A przebieg i pewne następstwa tej operacji szczegółowo opisała dr Anna Kalinowska:

„Harborne wyruszył z Anglii latem 1578 r. drogą lądową przez Rzeczpospolitą. Trasa ta miała być bezpieczniejsza i pozwalała na zachowanie dyskrecji, zachodziła bowiem obawa, że jeśli o misji dowiedzą się kupcy weneccy lub francuscy to będą próbowali ją utrudnić. Za wyborem trasy przemawiał także inny fakt — kilka miesięcy wcześniej, 9 kwietnia 1578, w Warszawie wystawiony został przez Stefana Batorego dokument zapewniający ochronę interesów kupców angielskich w Rzeczypospolitej. Harborne bez większych problemów, prawdopodobnie przez Hamburg, Lubekę, Gdańsk, Toruń i Sandomierz, dotarł do Lwowa, gdzie odwiedził swojego szwagra, który prowadził tam interesy, a także nawiązał kontakt z powracającym właśnie z Polski czauszem, w którego orszaku udało mu się bezpiecznie dotrzeć do Konstantynopola. …

Umocnienie pozycji poddanych Elżbiety wywołało oczywiście sprzeciw przedstawicieli Francji, którym do tej pory udawało się kontrolować działania Anglików. Ich naciski spowodowały, że sułtan odnowił uzyskane dotychczas przez francuskich kupców przywileje. Nie zdało się to jednak na wiele — Anglicy zdołali się już bowiem uniezależnić. Uwolnienie się spod francuskiej kurateli (która jednak stanowiła pewną gwarancję opieki ze strony francuskich dyplomatów) pociągało za sobą konieczność zapewnienia stałego wsparcia dla angielskich kupców działających na terenie Imperium Osmańskiego. Oznaczało to, że Anglia powinna mieć w Konstantynopolu własnego stałego przedstawiciela.

W Londynie nacisk w tej sprawie starali się wywierać członkowie nowo założonej Turkey Company (powołanej do życia patentem Elzbiety I z 11 września 1581). Ostateczna decyzja opóźniała się jednak. Królowa podpisała oficjalną nominację dla swojego ambasadora dopiero późną jesienią 1582 r. Po raz kolejny zdecydowano się na skorzystanie z doświadczenia Harborne’a, który kilka miesięcy wcześniej powrócił do kraju. W połowie stycznia 1583 r. wyruszył on w drogę powrotną do Konstantynopola. Dotarł tam pod koniec marca, a oficjalna audiencja na dworze sułtana miała miejsce 23 kwietnia. Sprawował swoją misję do sierpnia 1588 r., kiedy to wyruszył do Anglii, ponownie drogą lądową przez Polskę. Zastąpił go jego dotychczasowy sekretarz Edward Barton, który pełnił obowiązki przedstawiciela angielskiego w Konstantynopolu aż do swojej śmierci w grudniu 1597 r.

Harborne w swojej działalności dyplomaty koncentrował się na kwestiach ekonomicznych (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę cele jego pierwszego pobytu w Turcji), a jego głównym zadaniem było stanie na straży interesów angielskich kupców.”

Tutaj warto zaznaczyć, że Osborne – pierwszy gubernator nowej Kompani Tureckiej – wraz z kilkoma kluczowymi udziałowcami byli także związani z Kompanią… Moskiewską. Mało tego – pamiętacie angielskiego super szpiega, Johna Peytona? – jego kuzyn ożenił się z córką owego Osborne’a… A wracając do angielskich ambasadorów, to ludzie Zamoyskiego w Stambule byli im całkowicie oddani:

„William Harborne, a następnie Edward Barton bardzo żywo interesowali się̨ pogarszającymi się stosunkami polsko-tureckimi, a sprawa opóźniającego się̨ polskiego poselstwa kilkakrotnie pojawiała się̨ w ich korespondencji. W czerwcu 1588 r. Harborne informował o zawarciu porozumienia pomiędzy Zygmuntem III a arcyksięciem Maksymilianem, do którego mieli przyczynić się papież oraz królowie Hiszpanii i Danii. …

Hospodar mołdawski Piotr Schiopul już od pewnego czasu starał się doprowadzić do załagodzenia napięcia pomiędzy Portą a Rzecząpospolitą, m.in. zgodnie życzeniem Zamoyskiego pośredniczył w korespondencji pomiędzy nim a urzędnikami sułtańskimi. Co warte podkreślenia, utrzymywał on równie  niezwykle przyjazne stosunki z Bartonem, m.in. przekazywał mu najświeższe informacje, w tym odpisy korespondencji pomiędzy królem Polski i Muratem III. Mocno zaangażowany w próby zapobieżenia wojnie polsko-tureckiej był również doradca hospodara, zitalianizowany albański zakonnik Bartolomeo Brutti. Wiele wskazuje więc na to, że to właśnie oni mogli zasugerowac Bartonowi zainteresowanie się polskimi problemami. Nie można wykluczyć [dobre sobie…], że działo się to za wiedzą Zamoyskiego, kanclerz bowiem otrzymywał regularne informacje o wszelkich działaniach podejmowanych w Konstantynopolu w celu zapobieżenia wojnie.

Nie ulega wątpliwości, że Anglicy dostrzegali równie wyjątkową rolę, jaką odgrywał w Polsce Zamoyski, a jego antyhabsburskie nastawienie powodowało, i stawał się on dla nich cennym partnerem. W korespondencji angielskich dyplomatów pojawiają się niezwykle pochlebne opinie na jego temat, wskazujące na zbieżność jego poglądów z prowadzoną przez Anglię polityką. Zamoyski jeszcze w 1588 r. korzystając z możliwości, jaką dawała wizyta Harborne’a w Polsce, skierował do Elżbiety niezwykle przyjazny list, o którym zapewne w Londynie pamiętano.”

Owe spotkanie Zamoyskiego z Harbornem i jego list do Elżbiety I (a wszystko to za plecami polskiego króla…) nie wymagają komentarza:

„Zamoyski do królowej angielskiej Elżbiety Zamość, 7 X 1588.

Ofiarowuje swe służby i proponuje nawiązanie ściślejszych węzłów między Polską a Anglią. State Papers Office Londyn 881

1) Oryg. z własnoręcznym podpisem, śladem pieczątki papierowej i adresem na odwrocie: Sacrae ac Sermae Mti Regiae, Dominae, dominae Elisabetti, Dei gratia, Angliae, Franciae, Hiberniae etc. reginae, fidei defensor! etc., dominae clementissimae. Obok streszczenie listu w języku angielskim przez kancelarię angielską. 2) Bodleiana, Oxford, rękopis: Tanner, kopia. 3) British Museum w Londynie, rękopis: Cotton „Titus” B VI

– Zamoyski do Williama Harborne

Zamość, 16 X 1588. Chętnie go powita w Zamościu. Oxford, Bodleiana, lanner, Oryginał. Adresatem był William Harborne, który w tym czasie wracał z Konstantynopola.”

Skandaliczny list do Elżbiety pozostał oczywiście bez odpowiedzi, bo przecież Zamoyski był jedynie pożytecznym idiotą w tej wielkiej grze. Przy czym wachlarz usług kanclerza był jeszcze szerszy – ciekawe jakie z nich czerpał profity (bo te berlińskie były bardzo pokaźne):

„Nie można również nie doceniać znaczenia kontaktów, które Barton, a jeszcze wcześniej jego poprzednik i przełożony Harborne, utrzymywali z kanclerzem Zamoyskim. Nie ulega wątpliwości,  że zarówno dyplomaci angielscy działający nad Bosforem, jak i ich zleceniodawcy w Londynie dostrzegali szczególną rolę, jaką odgrywał on w Rzeczypospolitej i to nie tylko w sprawach wewnętrznych, ale także w polityce zagranicznej. Konsekwentna antyhabsburska postawa kanclerza dodatkowo pogłębiała zainteresowanie jego osobą. Zarówno Harborne, jak i Barton utrzymywali kontakt z Zamoyskim i kilkakrotnie korzystali z jego pomocy — pierwszy podczas podróży przez Rzeczpospolitą, drugi w celu zabezpieczenia swoich interesów finansowych. Osobną kwestię stanowiła możliwość wykorzystania działań na rzecz zachowania pokoju pomiędzy Rzecząpospolitą a Turcją na arenie międzynarodowej, szczególnie w propagandowym starciu z Filipem II i jego dyplomatami. …

Wydarzenia te [z lat 1597/8] nie doprowadziły do całkowitego zerwania kontaktów polsko-angielskich, ale ostatecznie potwierdziły następujące od pewnego czasu pogorszenie stosunków pomiędzy oboma krajami.

Pogorszenie to miało swoje przełożenie na kontakty polsko-angielskie nad Bosforem, co kazało przypuszczać,  że współpraca dyplomatów polskich i angielskich w Konstantynopolu nie będzie kontynuowana. Pierwszym sygnałem obaw Bartona co do dalszego rozwoju stosunków polsko-angielskich był jego list do Zamoyskiego, w którym przypominał mu o dotychczasowej przyjaźni łączącej oba państwa i ostrzegał, że zbliżenie polsko-hiszpańskie może zostać odebrane zarówno przez Londyn, jak i Konstantynopol jako przejaw wrogości. Oczywiście Barton musiał zdawać sobie sprawę z faktu, że Zamoyski nie należał do gorących zwolenników ligi antytureckiej, ale wiedział też, że głównym zadaniem kanclerza i hetmana jest zapewnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Jego list miał więc na celu zapewne nie tyle przekonanie kanclerza do zmiany stanowiska, ile raczej zasugerowanie,  że jeśli plany przystąpienia Rzeczypospolitej do ligi nie zostaną zrealizowane, może ona nadal spodziewać się w Konstantynopolu wsparcia dyplomatycznego ze strony Anglii.

Jednak w instrukcji dla posła wielkiego Stanisława Golskiego, który wyruszył do Konstantynopola w 1597 r., a którego przyjazd w poprzednim roku zapowiadał Piotr Ostrowski, znalazło się zastrzeżenie, by nie ujawniał on treści swoich rozmów w Porcie, szczególnie zaś by informacje te nie dotarły do ambasadorów weneckiego i angielskiego. Barton rzeczywiście pisał do Londynu,  że mimo starań nie był w stanie dowiedzieć się, czy poza zawarciem nowego porozumienia pokojowego i uzyskaniem potwierdzenia nadania Mołdawii dla Jeremiego Mohyły Golski poruszał również  inne kwestie. Mimo to w jednym z ostatnich listów Bartona znaleźć można informację, że to właśnie on pośredniczył w przekazaniu polskich postulatów stronie tureckiej. Kilka tygodni później, w połowie grudnia 1597 r., ambasador angielski zmarł.

Następca Bartona, Henry Lello, nie angażował się już w takim stopniu w sprawy dotyczące stosunków Turcji z Rzecząpospolitą, a kolejny przedstawiciel angielski nad Bosforem, sir Thomas Glover, miał prowadzić na sułtańskim dworze otwarcie antypolską politykę. ”

___

Jako podsumowanie – taka oto informacja: „English trading activity accounted for 40% of Ottoman exports in 1634 and 39% in 1686″.

___

**) Trzeba tu pamiętać o zagładzie Wielkiej Armady w 1588 i dużo większej potem swobodzie w polityce angielskiej. A w „1599, the fourth year of Mehmed III’s reign, Queen Elizabeth I sent a convoy of gifts to the Ottoman court. These gifts were originally intended for the sultan’s predecessor, Murad III, who had died before they had arrived. Included in these gifts was a large jewel-studded clockwork organ that was assembled on the slope of the Royal Private Garden by a team of engineers including Thomas Dallam. The organ took many weeks to complete and featured dancing sculptures such as a flock of blackbirds that sung and shook their wings at the end of the music. The musical clock organ was destroyed by the succeeding Sultan Ahmed I. Also among the English gifts was a ceremonial coach, accompanied by a letter from the Queen to Mehmed’s mother, Safiye Sultan. These gifts were intended to cement relations between the two countries, building on the trade agreement signed in 1581 that gave English merchants priority in the Ottoman region. Under the looming threat of Spanish military presence, England was eager to secure an alliance with the Ottomans, the two nations together having the capability to divide the power. Elizabeth’s gifts arrived in a large 27-gun merchantman ship that Mehmed personally inspected, a clear display of English maritime strength that would prompt him to build up his fleet over the following years of his reign.”

image

Prezent od Elżbiety I dla matki sułtana Mehmeda III, za pośrednictwem jej żydowskiej kiry, słynnej Esperanzy

___

Ciekawostka: Thomas Sackville was the son of Richard Sackville, a cousin to Anne Boleyn; Charles Howard was also the cousin of Anne Boleyn (Anne’s mother was half-sister to Charles’ father)

***) Wacław Borowy, Między Londynem a Moskwą w wieku szesnastym. Przegląd Współczesny. Rok XVI. Tom LXI (kwiecień-czerwiec 1937). Nr. 182, str. 133-140.

…Wiele upokorzeń zniósł jeszcze i trzeci poseł, sir Tomasz Randolph, któremu wszelako udało się wreszcie porozumieć z carem i zmienić stanowisko jego wobec imprezy narewskiej. Uzasadnione jest przypuszczenie, że oddziałał tu nie tyle argument oczywistej nielojalności kupieckiej jej kierowników (którzy sami nie byli „mercatores”, ale tylko „famuli stipendiarii” albo „factores negociatorii”), ile inny występek, którego zdołano im dowieść: mianowicie, że niektórzy z nich pożenili się z Polkami. Już przez poprzedniego posła, Middletona, donosiła Elżbieta o nich carowi z oburzeniem (w liście z 10. 02. 1568, ustylizowanym przez Aschama): „isti, ut accepimus, clam insciis eorum d(omi)nis, qui hic in Anglia sunt, cum Polonis foeminis co(n)nubia contraxere”. Z notatki marginesowej w kopiariuszu Aschama wiadomo, że oskarżenie to odnosiło się do szefa przedsięwzięcia narewskiego Krzysztofa Benneta i trzech jego pomocników: Tomasza Glovera, Ralpha Ruttera i Jamesa Watsona. Trudno wiedzieć, czy wszyscy oni rzeczywiście ożenieni byli z Polkami; z całą pewnością wiemy tylko, że żonaty z Polką był Tomasz Glover. Nie było to jednak chyba tajemnicą i przed listem Elżbiety. Jeśli wierzyć innemu agentowi kompanii moskiewskiej, Horseyowi, który co prawda pisał o tych sprawach w jakieś dopiero trzy dziesiątki lat później, Glover przyszedł do swojej żony Polki w ten sposób, że kupił ją od samego cara za 10.000 dukatów węgierskich jako brankę po zdobyciu Połocka przez wojska moskiewskie (1563). Za niewłaściwość poczytano mu może, że się z nią ożenił. Jakkolwiek zresztą było, ujawnienie (czy przypomnienie) tego rodzaju okoliczności nie mogło się przysłużyć tym, którzy niedawno na oficjalnych posłów angielskich rzucali podejrzenia, że są szpiegami polskimi, zwłaszcza, że wojna z Polską trwała. W Anglii umiano to zrozumieć i wyzyskać. Toteż list Elżbiety (wyżej wspomniany) przestrzegał, że ludzie ci, jeśli nie będą w porę aresztowani, mogą zbiec do Polski (jak wiemy, Elżbieta była w dobrych stosunkach i z Polską, ale polityka dla każdego kraju była osobna).

Wynikiem pertraktacji Randolpha z carem było, min., że Glovera odesłano do Anglii, aby się z postępowania swego wytłumaczył. Iwan prosił wszelako o względy dla niego. Elżbieta mu istotnie przebaczyła i pozwoliła (1570) do Moskwy wrócić. Jakoż wrócił i na nowo rozwinął przedsiębiorczość, która wkrótce znów doprowadziła go do kolizji z zarządem kompanii a, co więcej, naraziła na niełaskę cara (o tę zresztą nie było trudno). Ostatecznie car (1573) skonfiskował mu cały majątek (który Horsey obliczał na 16.000 funtów) i wygnał go z Moskwy raz na zawsze[1].

Wracając do Anglii przez Gdańsk (czy może jeszcze wcześniej), wszedł Glover w jakieś bliższe stosunki z antytrynitariuszami litewskimi i zyskał sobie sympatię Szymona Budnego (acz osobiście z nim się nie poznał). W związku z tymi znajomościami, a zarazem w związku z koligacjami swojej żony, planował potem jakąś podróż na Litwę, do której nie wiadomo czy doszło[2]. Na razie zresztą czekały go inne przejścia: na okręcie, w drodze z Gdańska do Anglii, urodził mu się syn, a w Londynie, mimo że przychylnie świadczył o nim znakomity podróżnik, a niedawny poseł do Moskwy, Jenkinson, uwięziono go za długi, których wobec konfiskaty majątku nie miał z czego zapłacić. Iwan na późniejszą interwencję Elżbiety odpowiedział, że konfiskata była dokonana najsłuszniej, bo Glover, wraz ze swymi kompanami, najął się w służbę Szwedów, w tym więc już przejawiła się wielka jego łaska, chrześcijańskiego monarchy, ze go razem z nimi nie uśmiercił.

O dalszych losach Glovera nie mamy wiadomości. To jednak pewna, że ciężkie tarapaty nie przeszkodziły mu starannie wychować owego syna na okręcie urodzonego, syn ten bowiem – Tomasz Glover junior (później: sir Tomasz Glover) – miał po latach reprezentować Anglię jako ambasador w Konstantynopolu.

Będzie to naruszeniem porządku chronologicznego, może jednak przy tej sposobności warto parę słów powiedzieć o tym angielskim dyplomacie z matki Polki. Sir Tomasz Glover zaczął swoją karierę w Konstantynopolu jako sekretarz ambasadora Bartona (złośliwi utrzymywali, że przedtem był jego lokajem); w tym charakterze był m. in. wysłany w r. 1596 z listami do Polski; w dziesięć lat później już sam zajmował miejsce Bartona. Jakub I w liście uwierzytelniającym do sułtana (16 VIII 1606) nazywa go swoim dworzaninem (esquire of our body). Znajomość polszczyzny, którą zawdzięczał matce, bardzo mu się przydała, ułatwiając porozumienie z ludami słowiańskimi i zapewniając lepszą orientację w stosunkach miejscowych, niż ta, którą mieli inni ambasadorowie. Jego też zdobycze dla polityki angielskiej na bliskim wschodzie były bardzo pokaźne i nawet wysoce nieprzychylny mu francuski monografista Gabriel de Mun przyznaje, że był to jeden z pierwszych przedstawicieli typu „budowniczego imperium”, z jego ujemnymi, ale także i dodatnimi rysami. Jednym z niewątpliwie najszlachetniejszych znamion jego działalności była opieka, jaką otaczał jeńców chrześcijańskich w niewoli tureckiej. „Uwolnił więcej niewolników z galer, płacąc za nich okup i odsyłając ich do ich stacji chrześcijańskich… niż jakikolwiek inny ambasador, który kiedykolwiek rezydował w Konstantynopolu”: tak pisze o nim podróżnik szkocki Lithgow, a relację jego potwierdza poeta angielski Sandys, powiadając, że dom jego był „sanktuarium dla biednych jeńców chrześcijańskich, w którym się sekretnie chronili”.

Miał wszelako Glover i zmysł finansowy, który ujawnił, opiekując się okrętami kupców flamandzkich z niemałą korzyścią dla swojego rządu i dla siebie, a ku szczeremu niezadowoleniu ambasadora francuskiego (z którym zresztą w końcu się pogodzili na zasadzie podziału dochodów). Mimo to kariera jego konstantynopolitańska zakończyła się nieszczęśliwie. Zdaje się, że zbywało mu na umiejętności utrzymywania swego budżetu w równowadze; wdał się znów w ryzykowną intrygę na gruncie zawiłych spraw mołdawskich, popierając kandydata do mitry hospodarskiej, Raduła, który w końcu sromotnie go zawiódł, obciążając go ogromnymi długami. Chcąc się ratować, Glover zaczął podobno wyświadczać jakieś płatne usługi innym państwom; w każdym razie zaczęto go o to oskarżać; niebawem też (1611) został odwołany. Jego następca Paul Pindar przedstawił go w swoich raportach jak najgorzej: jako rozrzutnika, zdrajcę, truciciela i prawie poturczeńca; musiał w tym jednak chyba być jakiś nadmiar koleżeńskiej gorliwości, bo w Londynie Glover oczyścił się ze wszystkich zarzutów i król nie tylko polecił spłacić najbardziej krzyczące jego długi, ale nadał mu dożywotnio urząd skarbnika dworu („Treasurer of the Household”); Sandys zaś pisał, że „główną winą Glovera było jego nieszczęście”. Był więc, zdaje się, w sumie dobrym Anglikiem. Natomiast z racją stanu ojczyzny swojej matki zgoła się nie liczył, posłowie też polscy w latach 1609 – 1611 zarówno w Konstantynopolu jak w Londynie kilka razy protestowali przeciwko jego działaniom w sprawie mołdawskiego pretendenta[3].

Pora jednak wrócić do przerwanej nici chronologicznej naszego opowiadania, tj. do roku 1573. Wraz z Gloverem-ojcem wygnany wtedy został z Moskwy i jego kolega Ralph Rutter. I ten także przez Litwę wracał, gdzie poznał się z Budnym. Zabawił nawet u niego w Łosku czas jakiś i dużo widocznie wtedy rozmawiali o sprawach religijnych. Wynikiem tego było, że Budny napisał obszerny list-memoriał (datowany 4 V 1574) do Johna Foxe’a, głośnego teologa i historyka prześladowania protestantów za Marii Tudor. W liście tym zwięźle przedstawił wykład wiary wedle rozumienia antytrynitariuszy litewskich. Nie dosyć na tym. Rutter najwidoczniej tak się przejął zapatrywaniami antytrynitarskimi, że sam je zaczął szerzyć, rozdając w Prusiech książęcych pisemko Budnego zwalczające dogmat bóstwa Chrystusa. Działalność ta poruszyła nawet luterskiego biskupa Pomezanii Jana Wiganda i skłoniła go do ogłoszenia w r. 1575 (w Królewcu) pisma polemicznego „Nebulae Arianae per D. Raphaelem Ritterum (sic!) Londinensem sparsae: luce veritatis divinae discussae”; stąd nazwisko kupca moskiewskiego (w błędnej postaci) i do historii ruchu ariańskiego się dostało[4]

[1] Zob. J Tołstoj: Pierwyja sorok let snoszemj mieżdu Anglijeju i Rossijeju, 1553-1593, Petersb. 1875; M. K Boguszewski: „The English in Muscovy during the sixteenth century”, Transactions of the Royal Historical Society, vol. VII, 1878; J. V. Hamel: Angliczanie w Rossii w XVI i XVII stol., Petersb. 1869; Horsey: Travels, jak niżej str. 184 (Horsey podaje nawet nazwisko żony Glovera, w postaci jednak zbyt przekręconej, by była oświecająca: „Basmanovey”); A. Jenkinson: Early Voyages and Travels to Russia and Persia, 1886; Calendar of Clarendon State Papers I 496; kopiariusz Aschama (rps. Brit. Mus.: Royal 13. B. 1) f. 206.

[2] O stosunkach Glovera z Budnym świadczy fakt, że ten ostatni w liście do Foxe’a, odkrytym i streszczonym przez Stanisława Kota („Anglo-polonica”, Nauka Polska, t. XX s. 106), wskazuje (1574) na niego jako na zaufanego pośrednika w korespondencji.

[3] Zob. W. Lithgow: A most delectable and true discourse of an admired and painefull peregrination, 1614, cz. 4; G. Sandys: opis podróży w Purchas his Pilgrims, ed. 1905, VIII; sir Th. Glover: The Joufney of Edward Barton, tamże; G. de Mun: Deux ambassadeurs A Constantinople, 1604-1610, Paryż 1902; Historical MSS. Commission, 10-th Report, pt. 1: Digby MSS s. 542 etc.; State Papers, Venice, XI 330

[4] Zob.: J. Tołstoj, jw. 133 (jak wynika z przytoczonej tam zapiski Jenkinsona, miał on o R. gorszą opinię niż o Gloverze) etc., jw. Stosunki R. z Budnym wyświetlił Kot („Anglo-polonica”, 106; „Oddziaływanie Braci Polskich w Anglii”, Reformacja w Polsce, VII-VIII 218; życiorys Budnego w Pol. Słowniku Biograficznym).

Jak Anglicy Polskę rozbierali

Tak jak pisałem poprzednio, w połowie lat dwudziestych XVII wieku Anglicy wzięli się na dobre za planowanie rozbioru Polski przy współudziale Szwecji, Prus, Rosji i Imperium osmańskiego. Przy czym, samym Anglikom potrzeba było „niewiele” – tylko wąskiego korytarza „eksterytorialnego” pomiędzy Gdańskiem i Stambułem…

Tajne przygotowania szły pełną parą, wystarczy się przyjrzeć akuratnemu rozlokowaniu przesławnych szkockich bractw (brotherhoods), na linii: Gdańsk-Toruń-Warszawa-Kazimierz-Lublin-Lwów–Jazłowiec–Kamieniec. Celem najważniejszym było oczywiście maksymalne skrócenie czasu podróży i komunikacji pomiędzy Londynem a Stambułem. Wszak podróż morska na tym połączeniu (przez Morze Śródziemne) trwała aż trzy miesiące i w dodatku łatwo było ją zakłócić, np. Hiszpanom w Gibraltarze (co właśnie wtedy uczynili…). Imperium przejęło Gibraltar dopiero w 1704, więc przedtem pozostawała tylko wprawdzie szybsza, bo w 7 tygodni, ale bardzo „niezręczna”, podróż lądowa – przez Wiedeń i Bawarię… „Polska droga” oferowała, przy sprzyjających warunkach na morskim odcinku Londyn-Gdańsk, fantastyczny zupełnie czas przeprawy, jedynie około miesiąca!

Do rozbioru Polski wtedy wprawdzie jeszcze nie doszło, ale „szkocki szlak” był wykorzystywany nie tylko w celach handlowych, ale także do ultra-tajnej i ultra-szybkiej korespondencji, przede wszystkim pomiędzy Londynem a Stambułem.  W którym to Stambule gruszek nie zasypiano i prowadzono działania, które jak znalazł przydały się przy innej nieco okazji.

Wszak jednym z koników ambasadora Roe’ego była protestantyzacja prawosławia,  m.in. w odpowiedzi na wielką ofensywę (francuskich) jezuitów na Bliskim Wschodzie. Jego najważniejszym agentem w Stambule był patriarcha Konstantynopola, w latach 1612-38, Cyryl Lukaris:

„Wysłany został do Polski przez patriarchę Meletiosa Pigasa, aby nie dopuścić do zawarcia unii brzeskiej. W Polsce kontaktował się z rektorem Akademii Wileńskiej i zapoznał się z nauką ewangelicką. Gdy został patriarchą Aleksandrii pisał w liście do papieża Pawła V, że chce z nim pozostawać w jedności, jednocześnie jednak nawiązał kontakty z Kościołem anglikańskim. Później jako patriarcha Konstantynopola nawiązał kontakt z holenderskimi kalwinami** i popadł w konflikt z kościołem katolickim. Wysłał wielu młodych greckich teologów na uniwersytety do Szwajcarii, Anglii i Holandii. Jako patriarcha Konstantynopola kilkakrotnie był deponowany i przywracany na urząd. Cyryla wspierał król angielski Jakub I, więc w dowód wdzięczności w 1624 roku podarował mu Kodeks Aleksandryjski.

Nie był to byle podarek: „Codex Alexandrinus jest jednym z czterech wielkich kodeksów biblijnych, wraz z Kodeksem Synajskim i Watykańskim jest jednym z najwcześniejszych i najbardziej kompletnych rękopisów greckiej Biblii. Po przywiezieniu do Anglii uzyskał opinię najlepszego rękopisu biblijnego przechowywanego na Wyspach Brytyjskich i cieszył się nią aż do chwili nabycia przez Bibliotekę Brytyjską Kodeksu Synajskiego. Przechowywany jest w Dziale Manuskryptów British Library w Londynie (wraz z Kodeksem Synajskim)”.

(„Nabycia”… no, ale o tym jednak innym razem.)

A teraz najważniejsze dla nas: „Sułtan Murad IV oskarżył go [tj. Lukarisa] o buntowanie kozaków i skazał go na śmierć. Wyrok został wykonany dnia 27 czerwca 1638 roku przez janczarów na pokładzie statku w Bosforze.”

Urwał się patriarcha ze smyczy, więc skończył marnie, ale trudno chyba o lepszą wskazówkę, kto naprawdę stał za kozackimi „ruchawkami”. Feliks Koneczny zatrzymał się wpół drogi, nie dostrzegając Imperium za plecami Greków, ale i tak chwała mu za przypomnienie roli Fanariotów:

„Zamieszkiwali głównie w konstantynopolitańskiej dzielnicy Fanarion. Trudnili się handlem dalekosiężnym (a przy tym często i szpiegostwem), dochodząc w XVII wieku do wielkiego znaczenia gospodarczego i politycznego. Znali po kilka europejskich języków, byli więc zwykle tłumaczami w służbach sułtanów, gdzie mogli wykazać swoje kwalifikacje i lojalność. Jako chrześcijanie często pełnili funkcje ambasadorów Porty Osmańskiej przy dworach europejskich oraz dragomanów lub podejmowali się specjalnych misji dyplomatycznych. Zajmowali też wysokie stanowiska w patriarchacie Konstantynopola, niejednokrotnie wpływając na wybór nowego patriarchy.”

Angielska wiki dopowiada: „The roots of Greek ascendancy can be traced to the need of the Ottomans for skilled and educated negotiators as the power of their empire declined and they were compelled to rely on treaties more than the force of arms. From the 17th century onwards the Ottomans began facing problems in the conduct of their foreign relations, and were having difficulties in dictating terms to their neighbours; the Porte was faced for the first time with the need of participating in diplomatic negotiations.

Given the Ottoman tradition of generally ignoring Western European languages and cultures, officials found themselves unable to handle such affairs. The Porte subsequently assigned those tasks to the Greeks who had a long mercantile and educational tradition and could provide the necessary skills. As a result, the so−called Phanariotes, Greek and Hellenized families mostly native to Constantinople, came to occupy high posts of secretaries and interpreters to Ottoman officials and officers.

Takie oto są korzenie „sukcesu” atamana Chmielnickiego, ale Imperium poszło jeszcze dalej, kiedy to u steru stanął Cromwell – a człowiekiem, który „symbolicznie” pośredniczył w tej „rewolucyjnej transformacji” był gubernator Penington, Isaac Penington – pionier purytanizmu (za to jego słynni syn i synowa tworzyli purytańską ekstremę – kwakrów…).

A w kluczowym okresie, angielskim ambasadorem w Konstantynopolu był niejaki Tomasz Bendish, którego to syn został zięciem córki Cromwella…

z kolei, więcej o bezpośrednim udziale owych osmańskich Greków w przygotowaniu krwawej rewolucji Chmielnickiego jest tutaj i tam.

__

**) bosonweb.wordpress.com/2017/12/06/jak-turcy-reformacje-wspierali/

____

PS. Warto też sobie przypomnieć gdzie leży Kamieniec Podolski, i fakt że utraciliśmy go dopiero w 1793… a także ten ważny, ale mniej teraz znany Jazłowiec – w okresie I Rzeczypospolitej osadę zamieszkiwali również Ormianie, a miasto było siedzibą drugiego obok Lwowa biskupstwa kościoła ormiańskiego.

PPS. „Od czerwca do 16 listopada 1920 roku było siedzibą Ukraińskiej Republiki Ludowej i rządu Petlury. W 1920 roku znalazło się na terenie radzieckiej Ukrainy, choć bolszewicy planowali oddać miasto Polsce. W 1939 roku, mimo że Kamieniec już od 146 lat formalnie nie należał do Państwa Polskiego, tutejsza społeczność polska nadal przedstawiała znaczną liczebność wśród mieszkańców i stanowiła około 20% ludności miasta.”

Potop szkocki, Zebrzydowski, Anglicy oraz rozbiór Polski

Tak, chodzi o potop szkocki, a do tego szwedzkiego dojdziemy na końcu. Mowa tu o szkockiej „inwazji” na Rzeczpospolitą, na przełomie XVI i XVII wieku. Mało się o tym pisze, zazwyczaj ograniczając się do zdawkowych uwag o pozytywnym charakterze. Sam Henryk Sienkiewicz się do tego także przyczynił wprowadzając na karty „Pana Wołodyjowskiego” tego jakże sympatycznego Szkota – Ketlinga.

Tę wielką szkocką imigrację często się uzasadnia prześladowaniami religijnymi, sugerując mniej lub bardziej wprost, iż większość owych Szkotów była (bardzo przyjaznymi nam) katolikami. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna – aby to właściwie ocenić, warto wpierw krótko sobie przypomnieć los Kościoła katolickiego w Szkocji w XVI wieku, i olbrzymią rolę Szkotów w utrwalaniu herezji protestanckiej:

  • w 1560 Kościół w Szkocji całkowicie zrywa z Rzymem i przyjmuje kalwinizm – odprawianie katolickich mszy staje się tam nielegalne, aż do 1793!
  • opór nie był zbyt silny – często się uznaje, że św. John Ogilvie, SJ, powieszony w 1615 za „prozelityzm”, był jedynym tam katolickim męczennikiem.
  • w 1764, „całkowita katolicka populacja wynosiła w Szkocji około 33 tysiące, czyli 2.6% całości. Z tego, 23 tysiące to byli górale (highlanders)…”

Do tego, warto przypomnieć, że pierwsze na świecie udokumentowane posiedzenie loży masońskiej miało miejsce w Edynburgu w lipcu 1599. A po unii personalnej z 24 marca 1603, kiedy to szkocki król Jakub VI został Jakubem I – królem Anglii, Szkocji i Irlandii – Szkoci stali się bardzo, ale to bardzo aktywnymi i wiernymi sługami Imperium. Trudno też uwierzyć w masową emigrację prześladowanych szkockich katolików akurat do Polski, kiedy dużo bliżej była choćby Francja. Najlepiej zresztą ocenić to po owocach…

Niejaki Neal Ascherson z University College London napisał w 2011:

„Współczesna Szkocja zaczyna doceniać nadzwyczajne zjawisko swej historii: osiedlanie się rodaków w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Można dziś odtworzyć zorganizowaną precyzyjnie sieć co najmniej dwunastu bractw szkockich z wybieraną radą starszych. Ich coroczne zjazdy w Toruniu są symbolem pierwszego ważnego przedsięwzięcia Szkotów w świecie. Wiele kwestii nadal jednak pozostaje nieznanych, na przykład liczba szkockich emigrantów w Polsce. Historycy, zajmujący się tym okresem, znają dobrze żywiołowe opowieści Williama Lithgowa, Lugless Willa, który przemierzał Europę i Bliski Wschód na początku XVII w. W roku 1616 wędrował przez Polskę i zanotował takie spostrzeżenia:

„Spotkałem wielu swoich rodaków – dzielnych, zamożnych kupców. Gdziekolwiek zaszedłem, okazywali mi wiele życzliwosci, a na odchodne polecali Bożej opiece”.

Mając na względzie tę pomyślność, Lithgow nazywa Polskę „matką i żywicielką młodzieńców szkockich posyłanych tam corocznie w wielkiej ilości”. Mówi nawet o „trzydziestu tysiącach rodzin szkockich, zaległych w trzewiach Rzeczypospolitej”… ”

___

No, właśnie – te „bractwa” – to była mafia tak potężna, iż nawet sam Zygmunt III Wielki nie dał rady nad nimi zapanować. W 1603 wydał edykt temu przeznaczony, a do jego egzekucji wyznaczył kapitana królewskiego szkockiego regimentu – Abrahama Younga. Niestety, jego realizacja natrafiła nie tylko na olbrzymi opór bractw, przede wszystkim krakowskiego, ale część szlachty też się do tego przyłączyła twierdząc, że to są (kolejne) absolutystyczne zapędy…

Przypatrzmy się zatem kilku najbardziej znanym Szkotom z tego okresu:

– William Lithgow (1582-1645) – wspomniany podróżnik i szpieg, jego dzienników nigdy nie przetłumaczono na polski

– William Bruce – szkocki agent Imperium, którego już opisałem

Jan Jonston – przyjaciel Komeniusza i wykładowca na akademii braci czeskich w Lesznie; po potopie szwedzkim „usunął się w cień”

– Maksym Krzywonos, czyli Cameron – szkocki agent i oprawca – prawa ręka Chmielnickiego

Patryk Gordon: „Karierę wojskową Gordon zaczął jako kawalerzysta w armii Arvida Wittenberga, która wkroczyła do Polski w lipcu 1655. Gordon wziął udział w bitwach pod Ujściem, Żarnowem i w oblężeniu Krakowa. W grudniu 1655 dostał się w Rymanowie do polskiej niewoli, z której go zwolniono na początku następnego roku, gdy zadeklarował zamiar wstąpienia do polskiego wojska. Przyjęto go, nadal jako podoficera, do pułku dragonów księcia Konstantego Lubomirskiego, podczaszego koronnego.

Jako polski kawalerzysta Gordon wziął udział w bitwie pod Warszawą w 1656, ale wpadł po bitwie w ręce Brandenburczyków, którzy przekazali go Szwedom. Gordon bez skrupułów powrócił do armii Karola Gustawa i wstąpił do szkockiej lejbgwardii gen. Douglasa. Wzięty w 1657 do niewoli przez gdańszczan, został przez Douglasa wymieniony, ale wkrótce wpadł w ręce Austriaków. Udało mu się uciec i przyłączyć się ponownie do oddziałów szwedzkich, gdzie rozpoczął służbę jako chorąży w pułku dragońskim w armii brata króla Karola Gustawa, księcia Adolfa Jana…

22 listopada 1658 Gordon został po potyczce pod Sztumem ponownie wzięty do niewoli przez Polaków i wstąpił znów do polskiej armii – do szwedzkiej już nie powrócił.

W czasie swych perypetii w różnych wojskach potopu szwedzkiego Gordon poznał chorążego koronnego Jana Sobieskiego, który mu udzielił poparcia, dzięki czemu Szkot dostał się jako kapitan do przybocznego pułku dragonii hetmana Jerzego Lubomirskiego, gdzie dokładnie poznał jego charakter i działalność, opisując go później (bardzo pochlebnie) w swych pamiętnikach. W oddziałach Lubomirskiego służyli krewni, Henryk Gordon, Patrick Gordon zwany Stalowa Ręka i inni, ale jak Patrick pisze w swym dzienniku z roku 1659, nie chciałem im się pokazać, by nie wiedzieli o mym położeniu i niedoli. W czasie wojny polsko-rosyjskiej Gordon walczył m.in. w bitwach pod Cudnowem i Słobodyszczami. Po zawarciu rozejmu opuścił polskie wojska i zamierzał się zaciągnąć do armii austriackiej, ale uległ namowom ambasadora rosyjskiego Leontiewa i wstąpił w 1661 w stopniu majora do armii carskiej, mimo że o Polsce miał pochlebną opinię (zapisek w dzienniku, 1659: od dawna uważam, że cudzoziemcy mają w Polsce przepiękne życie i że porządny człowiek szybko uzyskuje możliwości zrobienia kariery (oraz): wierzyłem, że moje wyznanie, znajomość języków, szczególnie łaciny, i godność szlachecka będą niemałą pomocą wśród narodu, gdzie wykształcenie, szlachectwo i prawość otwierają drogę ku wielkim zaszczytom i sukcesom.)”… jego obszerne dzienniki, nigdy nie zostały przetłumaczone na polski.

I teraz clou – po potopie szwedzkim, praktycznie cała ta szkocka inwazja gdzieś się rozpływa. Mała część (faktycznie katolicka) się asymiluje, ale większość („po wykonaniu zadania”) udaje się do Rosji lub do innych mało nam przyjaznych krajów. Postać Patryka Gordona jest tu bardzo symboliczna.

Oczywiście, po złamaniu polskiej potęgi, działania Imperium w Polsce nie ustają zupełnie, ale zazwyczaj przyjmują inny charakter. Np. w postaci krzewienia tzw. romantyzmu i promocji jego szkockiego pioniera, lorda Byrona, o którym już wcześniej pisałem

Jeśli ktoś się dziwił, iż tak mocno podkreślam „charakter wyznaniowy” ówczesnych Szkotów, to mam ekstra informację nt. owych słynnych (co najmniej dwunastu) bractw. Otóż przyjmowano do nich wszystkich, tylko NIE katolików – do szkockich bractw w Rzplitej – wystawiacie to sobie?!

Było to faktycznie wyjątkowe, bo inne tego typu bractwa w Europie wręcz chlubiły się neutralnością wobec tzw. konfesji. A tymczasem, ów kapitan Abraham Young był najprawdopodobniej katolikiem, tak jak jego brat Adrian, jezuita (znany także pod nazwiskami Jung i Jungius). Ich ojcem był Daniel Young, a matką Judyta Watzenrode – czyli nasz pan kapitan był (dalekim) krewnym samego Mikołaja Kopernika…

Oczywiście, te wspomniane „coroczne zjazdy w Toruniu”​ miały na celu osiągnięcie przez Szkotów podobnego statusu jaki mieli Żydzi z ich Sejmem Czterech Ziem.

W 1605 umiera Jan Zamoyski, kanclerz i wielki zwolennik Londynu, o którego „dziwnych” działaniach wielokrotnie wspominałem. Wielkim wielbicielem Zamoyskiego był pobożny Mikołaj Zebrzydowski – niestety, o marnych kwalifikacjach intelektualnych i słabym rozumie politycznym. Doprowadza on do fatalnego rokoszu w latach 1606-9:

Królowi zarzucano faworyzowanie jezuitów oraz cudzoziemców i przypisywano zamiar wprowadzenia władzy absolutnej. Z pewnością zaś wiadomo, że dążył on do ustanowienia dziedziczności tronu, pozbawienia szlachty większości przywilejów i pozostawienia izbie poselskiej jedynie głosu doradczego, a nie stanowiącego.

Spór zaostrzyło ultrakatolickie nastawienie władcy, niechętnie widziane przez różnowierców…”.

No, właśnie – m.in. nasza szlachta miała za złe królowi obsadzenie Younga jako królewskiego namiestnika Szkotów w Polsce – za odwołaniem Younga przemawiał w Sejmie tuż przed śmiercią sam Zamoyski! W efekcie, mandat Younga wygasł w 1607 i zakończył się tylko spisaniem szczegółowego (i bardzo ciekawego) raportu. Mimo wszystko, częściowo cel został przez to osiągnięty – struktury szkockich bractw zostały w sporym stopniu „rozpracowane”, a kontrola nad nimi się zwiększyła. Bardzo intrygująca jest w tym wszystkim rola agenta Londynu – Szkota Williama Bruce’a, który był przecież także „człowiekiem Zamoyskiego”. Symptomatyczne jest odwołanie Bruce’a z jego stanowiska w Elblągu właśnie w 1609, po „przegranym rokoszu”.

Następne lata w stosunkach polsko-angielskich to był stan „zamrożenia”, przeradzający się z wolna w (ukrywaną) wrogość Londynu, spowodowaną głównie polskimi zwycięstwami nad Moskalami. Ta wrogość stała się już całkowita w 1625, po wstąpieniu na tron Karola I, kiedy to w polityce „bałtyckiej” Londyn postawił całkowicie i wyłącznie na Szwecję.

Wtedy to ruszyły pełną parą prace nad planem rozbioru Polski – planem przygotowanym wcześniej przez Johna Merricka, wieloletniego ambasadora Anglii w Moskwie (1601-22), a twórczo rozwiniętym przez sir Thomasa Roe’go, w latach 1621-8 ambasadora Anglii w… jakżeby inaczej… Stambule.

c. d. n.

___

Polki jadą do UK nie tylko rodzić dzieci, ale i pisać ciekawe doktoraty nt. historii Polski; nie brakuje też rodaków piszących w Australii, takich jak np. dr P.P. Bajer. Ewidentnie Imperium bierze się na poważnie za pisanie naszej historii, już nie tylko tej „normańskiej”. W końcu, świetnie dali sobie radę z wielką Francją, to co tam taka Sarmacja…

A tymczasem u nas, profesorowie Nowak et al. apelują o nową politykę historyczną na serio.

___

PS. W polskiej wiki o tym prawie nic, więc polecam angielską listę ambasadorów Anglii w Moskwie, wraz z parą cytatów:

Sir Jerome Horsay „was apprenticed to the Russia Company in 1571, but the latter was prevented from trading in Russia for a period and his first experience was of trading with the Dutch. Initially he went to Russia in May 1573 on the resumption of trade and was an interpreter. On his way to Moscow he was given gold and jewels by the gentry and clergy of Kostroma for saving the town from the Tsar.

On arriving in Moscow he supposedly rescued Madelyn van Uxell from being sent to a brothel by the Tsar, an act which served him well later. The Russia Company asked Jerome to negotiate a new charter and to use his influence to get extra land for the English compound (which still stands on Varvarka Street in Zaryadye). Part of this land was set aside for his own house, where he entertained Russian noblemen and had personal servants.

He later boasted of saving a number of German prisoners taken when the colony was supposedly massacred. The merchants of Hamburg later gave him a damask tablecloth and napkins while those of Lübeck gave him a „great silver loving cup”. He also befriended the 1200 Scots (and a few English) prisoners that were in Moscow. He arranged for them to get paid employment in the Russian Army and got permission for them to build a church.

During his time in Moscow, Jerome seems to have carried out private trading on behalf of members of the English Court, such as Leicester and Walsingham, which was against the rules of the Russia Company. This later caused a dispute with the company, but eventually the problem was resolved by his giving up the property he owned in Moscow, and it was found that they owed him money rather than the other way around.”

„The spectacular growth of the city in the 16th century may be attributed to the establishment of trade connections with English and Dutch merchants (Muscovy Company) through the northern port of Archangel. Boris Godunov had the Ipatiev and Epiphany monasteries rebuilt in stone. The construction works were finished just in time for the city to witness some of the most dramatic events of the Time of Troubles.

Kostroma was twice ravaged by the Poles; it took a six-month siege to expel them from the Ipatiev monastery. The heroic peasant Ivan Susanin became a symbol of the city’s resistance to foreign invaders; several monuments to him may be seen in Kostroma. The future Tsar, Mikhail Romanov, also lived at the monastery. It was here that an embassy from Moscow offered him the Russian crown in 1612.”

___

Za to, lista ichnich ambasadorów w Turcji, jest i po polsku.

___

Doradca Jakuba VI. – William Shaw; szkutnik Zygmunta W. – Jakub Murray; i marszałek szwedzki – Robert Douglas.

WIELKA wojna o Ukrainę: faza zasadnicza

Faza I – wstępna

Faza II – zasadnicza

30 stycznia 1644 – hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski oraz ks. Jeremi Wiśniowiecki pobili przeważające siły tatarskie Tuhaj-beja w bitwie pod Ochmatowem.

2 lipca – angielska wojna domowa: bitwa pod Marston Moor, wojska Cromwella rozgromiły wojska zwolenników króla Anglii Karola I.

10 stycznia 1645 – arcybiskup Canterbury i prymas Anglii William Laud został ścięty w Tower of London.

24 czerwca Osmanowie pod rządami sułtana Ibrahima I wysłali na Kretę armię w sile 60 000 ludzi i rozpoczęli atak na Kaneę – drugi obok Kandii ważny port kreteński.

23 lipca – zmarł car Rosji Michał I, pierwszy z dynastii Romanowów na tronie carskim, obrany monarchą przez Sobór Ziemski po okresie smuty; tegoż dnia carem Rosji został 16-letni Aleksy I.

28 sierpnia – w Toruniu rozpoczął się wspólny zjazd katolików, luteran i kalwinistów pod nazwą Colloquium charitativum

W sierpniu przybył do Rzeczypospolitej ambasador wenecki Giovanni Tiepolo; koniec września – rozmowy w Warszawie Tiepola i nuncjusza Giovanni Torresa z kanclerzem wielkim koronnym Jerzym Ossolińskim, nt. wyprawy na Turków.

16 grudnia – książę Siedmiogrodu i gorliwy kalwinista Jerzy I Rakoczy podpisał pokój z Austrią. Rakoczy zawiązał sojusz z Francją oraz Szwecją, przeciwnikami Austrii, i zimą 1644 najechał ziemie Habsburgów. Austria, której wojska zmagały się z wojskami francuskimi i szwedzkimi, nie miała dość sił by skutecznie odeprzeć atak Rakoczego. Wynikiem tego była klęska wojsk habsburskich w maju 1644 r., ale dalsze postępy Rakoczego zostały powstrzymane przez Turcję, która nie chciała zaogniać swoich stosunków z Austrią i wymusiła na Rakoczym wycofanie się z wojny. Nieco później Bohdan Chmielnicki przechwala się, że na jego skinienie „pobratym Rakoczy gotów się z wojskiem ruszyć”**

styczeń 1646 – Stanisław Koniecpolski opracował Dyskurs o zniesieniu Tatarów krymskich i lidze z Moskwą, którego treść zdradził jedynie monarsze oraz jego najbliższym doradcom w czasie swego pobytu w Warszawie

10 marca – król Władysław IV ożenił się z księżniczką francuską Marią Ludwiką Gonzagą de Nevers.

11 marca – Stanisław Koniecpolski, hetman wielki koronny (ur. 1591) umiera „nagle”

kwiecień (?) – tajna narada króla WIV z przybyłymi do Warszawy posłami kozackimi: Iwanem Barabaszem, Bohdanem Chmielnickim, Iwanem Eliaszem (lub Iliaszem) i Maksymem Nesterenką.

26 maja – wojna wenecko-turecka: zwycięstwo floty weneckiej w bitwie w Cieśninie Dardanelskiej.

15 lipca – została koronowana Ludwika Maria Gonzaga, żona Władysława IV Wazy, potem Jana Kazimierza.

31 marca 1647 – z niejasnych powodów Beauplan zrezygnował ze służby i przez Warszawę wyjechał do Gdańska

9 sierpnia nagle umiera Zygmunt Kazimierz Waza, syn Władysława IV (ur. 1640) – król jest straszliwie zdruzgotany…

w grudniu Chmielnicki zbiegł na Sicz

29 kwietnia 1648 – rewolucja Chmielnickiego: rozpoczęła się bitwa nad Żółtymi Wodami; Barabasz i Eliasz zarżnięci przez „swoich” – Nesterenka jest swój…

1 maja lub 5 maja – VI wojna wenecko-turecka: wojska tureckie rozpoczęły oblężenie Kandii na Krecie.

20 maja o drugiej nad ranem Władysław IV gwałtownie umiera; a zaraz potem Beauplan wyjeżdża do Paryża…

1 czerwca – w Moskwie wybuchł bunt solny.

17-19 sierpnia – angielska wojna domowa: Oliver Cromwell pokonał Szkotów i rojalistów w bitwie pod Preston.

24 października – zawarto pokój westfalski, kończący wojnę trzydziestoletnią, traktat pokojowy zapewnił wolność wyznania luteranom i kalwinistom w Rzeszy, uznał niepodległość Szwajcarii, Francji przyznawał m.in. Alzację, Szwecji – część Pomorza.

11 grudnia – w Kijowie wybuchło kozackie powstanie.

Na początku stycznia 1649 do Moskwy przybył patriarcha jerozolimski Paisjusz.

Faza III – zakończenie – niebawem.

___

**) Kalwinista – Janusz Radziwiłł w 1654 wzywa (syna) Rakoczego do okupowania Krakowa i objęcia tronu polskiego po spodziewanym obaleniu Jana Kazimierza.

WIELKA wojna o Ukrainę: próba szczegółowej chronologii

Faza I – wstępna

30 kwietnia 1632: umiera Zygmunt III Wielki, król Polski i Szwecji (ur. 1566)

30 września – armia moskiewska wkroczyła w granice Rzeczypospolitej, rozpoczęła się wojna smoleńska (Rosjanie działali w porozumieniu ze Szwecją i Holandią** chcącymi w ten sposób zaangażować Rzeczpospolitą na wschodzie)

4 lipca 1633 – wojna polsko-turecka: Kantymir, chan ord nogajskich, najechał Rzeczpospolitą, lecz jego wojska zostały rozbite przez hetmana Stanisława Koniecpolskiego na terenie Mołdawii pod Sasowym Rogiem.

22 października – wojna polsko-turecka: wojska Stanisława Koniecpolskiego wytrzymały i odparły oblężenie Kamieńca Podolskiego zaatakowanego przez bejlerbeja Sylistrii Mehmeda Abazego. Murad IV, który nie aprobował oficjalnie najazdu, sprzyjał po cichu ekspedycji. Gotów był rozpocząć oficjalne działania wojenne w razie sukcesów Abazy. Jednak w obliczu niepowodzeń wyprawy odciął się od niej. Nieudana wyprawa Abazy paszy ściągnęła na niego gniew sułtana i karę śmierci.

14 czerwca 1634 – Rzeczpospolita Obojga Narodów i Carstwo Rosyjskie zawarły pokój wieczysty w Polanowie (Rosja zerwała go w 1654 r.) – król Władysław IV zrzekł się praw do korony carskiej, a Moskwa zrezygnowała z praw do Estonii, Inflant i Księstwa Kurlandii i Semigalii oraz zapłaciła królowi 20 tys. rubli odszkodowania tytułem rekompensaty.

Francusko-osmański sojusz zerwany (pod wpływem agresywnej „polityki handlowej” w Lewancie Anglii i Holandii) – sułtan Murad IV przekazuje Grekom opiekę nad Świętymi Miejscami

19 maja 1635 – Francja wypowiedziała wojnę Hiszpanii.

lato – budowa fortu Kudak

Lipiec – koncentracja wojsk polskich przeciwko Szwedom; Sierpień – Powstanie Iwana Sulimy i zniszczenie pierwszej twierdzy Kudak

sułtan Murad IV, idąc za przykładem swych wojowniczych przodków, objął osobiste dowództwo na armią. Turcy 8 sierpnia zdobyli Erywań, a następnie złupili Tebriz.

12 września – w Sztumskiej Wsi zawarto „minimalistyczny”*** rozejm polsko-szwedzki (został zerwany w 1655 przez stronę szwedzką…); zgodnie z jego postanowieniami Szwedzi wycofali się z portów i miast Pomorza oraz Prus Książęcych, oraz zaprzestali pobierania cła z portów polskich. W Inflantach obie strony pozostały przy swoim stanie posiadania, ale Szwedzi mieli w zajmowanej przez siebie części umożliwić katolikom swobody wyznaniowe.

Wiosną 1636 roku szach Safi I odzyskał Erywań, a następnie pokonał armię turecką. Ponowne propozycje pokojowe Persji zostały odrzucone.

Sierpień 1637 – początek powstania kozackiego pod wodzą Pawluka i Ostrzanina.

12 września – w Warszawie odbył się ślub króla Władysława IV Wazy i Cecylii Renaty Habsburżanki.

wiosna-lato 1638 – Powstanie Ostranicy wywołane przez Kozaków.

sułtan Murad IV osobiście poprowadził armię turecką na Bagdad. Miasto padło w grudniu po 39-dniowym oblężeniu, co sprawiło, że Turcja odzyskała kontrolę nad Irakiem. Wkrótce potem nawiązane zostały rozmowy pokojowe.

10 maja – przyszły polski król Jan Kazimierz Waza został aresztowany we Francji pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Hiszpanii. Zwolniono go po interwencji poselstwa Rzeczypospolitej w lutym 1640.

Sułtan Murad IV oskarżył patriarchę ekumenicznego Konstantynopola, „kalwinistę” Cyryla Lukarisa, o buntowanie kozaków i skazał go na śmierć. Wyrok został wykonany dnia 27 czerwca przez janczarów na pokładzie statku w Bosforze

Zamknięto Ariańską Akademię Rakowską w Rakowie.

w 1639 Władysław IV traci wszelkie złudzenia co do polityki Habsburgów wobec Rzplitej; budowa „właściwej” twierdzy Kudak;

Zamieszki na tle religijnym w Wilnie. Kalwini zostali zmuszeni do opuszczenia miasta; zburzono ich zbór na ulicy Świętomichalskiej.

wrzesień 1641 –  Jan Ámos Komenský czyli Komeniusz przybywa do Londynu – „dowiedział się ku swemu zdziwieniu, że zaproszenie do niego wysłane zostało na rozkaz Parlamentu. Hartlib mu tę podróż sfinansował.”

4 stycznia 1642 – król Karol I Stuart wraz z 400 żołnierzami zaatakował budynek angielskiego parlamentu w nieudanej próbie aresztowania pięciu przywódców opozycji; 22 sierpnia – w Nottingham król Karol I Stuart wypowiedział wojnę Parlamentowi – rozpoczął się wieloletni okres krwawych walk wewnętrznych na Wyspach Brytyjskich.

Komeniusz zaczyna działalność w Elblągu…

4 grudnia umiera Armand Jean Richelieu, francuski książę, kardynał (ur. 1585)

14 maja 1643 – po śmierci króla Francji Ludwika XIII tron objął jego starszy, czteroletni syn Ludwik XIV; regencja przypadła królowej wdowie Annie Austriaczce.

Dokończenie

**) https://bosonweb.wordpress.com/2017/12/06/jak-turcy-reformacje-wspierali/

***) wielki błąd szlachty – moja chata z kraja…

https://pl.wikipedia.org/wiki/I_bitwa_pod_Nördlingen

„Szwedzi mieli pełne prawo czuć się zagrożonymi po tym, jak król Danii Chrystian IV próbował z pomocą hiszpańską ujarzmić Szwecję i odtworzyć zdominowaną przez Danię unię kalmarską. Wymierzona przeciwko Szwecji akcja planowana była przez sprzymierzoną z cesarzem Hiszpanię oraz Danię od wielu lat. W końcu we wrześniu 1639 roku, czyli w okresie, gdy wojska szwedzkie na terenie Niemiec przeżywały trudne chwile, wyruszyła potężna flota hiszpańska wioząca 24 tys. żołnierzy. Wyprawa ta po napotkaniu dowodzonej przez Maartena Trompa floty holenderskiej zakończyła się katastrofalną klęską floty hiszpańskiej w bitwie na płyciźnie Downs. Na początku lat 40. sytuacja wojskowo-polityczna Szwedów uległa znacznej poprawie. Dzięki temu Szwecja mogła teraz przystąpić do akcji odwetowej, której celem było ostateczna likwidacja duńskiego zagrożenia.

Wiosną 1643 szwedzka rada królewska (Riksrådet) doszła do wniosku, że wojskowa potęga Szwecji osiągnęła już takie rozmiary, że bez narażenia na szwank szwedzkich operacji na terenie Niemiec możliwe będzie uzyskanie terytorialnych korzyści kosztem Danii. Opracowano zatem plan wojenny i w maju zarządzono niespodziewany atak na Danię na wielu frontach.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_duńsko-szwedzka_1643–1645#Wstęp

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_na_płyciźnie_Downs