„O metropolicie Szeptyckim”

11 września 1966, (przybrany) stryj Klementyny, Kajetan hrabia CZARKOWSKI-GOLEJEWSKI opublikował w londyńskich Wiadomościach ciekawy tekst o metropolicie Szeptyckim:

„Wbrew nieprzytomnym głosom wielu rodaków zaślepionych nienawiścią do tych, których wzrok nie sięga poza prowincjonalne podwórko szowinizmu, śmiem twierdzić że ś.p. Xiądz metropolita Andrzej Szeptycki był nie tylko duchowym przywódcą narodu ukraińskiego ale i wielkim obywatelem Polski. Obywatelem w znaczeniu zapomnianego powiedzenia: gente Ruthenus natione Polonus.

Natione Polonus w znaczeniu jakie te dwa słowa miały w dawnej Rzeczypospolitej, kiedy słowa Polska i Polak były wyrazicielami przynależności do wielkiej wspólnoty narodów a nie do jednego z wielu narodów tworzących tę wspólnotę.

W Rzeczypospolitej byli „natione Polonus” Litwin, Rusin, Ukrainiec, Tatar, Ormianin, Żyd czy Niemiec, potomek Szkotów czy innych emigrantów którzy z pochodzenia z Polakami nie mieli nic wspólnego.

Różnica pomiędzy Wielką Brytanią a Polską w tym względzie była o tyle większa że konglomerat narodów Zjednoczonego Królestwa, szczęśliwie umiejscowiony na wyspach, nie był jednocześnie szańcem w znaczeniu obrony kultury łacińsko-rzymskiej i europejskiej przeciw zakusom i naporowi barbarzyństwa Wschodu i Azji.

Rodzina Szeptyckich była od wieków rodziną ruską. Ruską w znaczeniu „gente Ruthenus natione Polonus”, czego dowód stanowiło trzech senatorów polskich i trzech biskupów i metropolitów obrządku greko-katolickiego (Warłam, Atanazy i Lew), poprzedników Andrzeja na stolcu metropolitalnym, z których Atanazy w r. 1727 a Lew w r. 1778 byli jednocześnie metropolitami kijowskimi.

Zarówno to poczucie „gente Ruthenus” jak i katolicyzm obrządku unickiego stały się tragedią wielkiego idealisty, głęboko wierzącego, człowieka świątobliwego, który był
świadkiem katastrofy obu wielkich idei, przyświecających mu przy wstąpieniu do stanu duchownego. Metropolita Szeptycki, którego celami były nawrócenie schizmy rosyjskiej i jej powrót na łono jednego Kościoła katolickiego oraz ułożenie harmonijnego współżycia Polaków i Ukraińców (a to w myśl jego poprzednikow na tronie metropolitalnym greko-katolickim, kardynałów Sembratowicza i Lewickiego), walczył całe życie bezskutecznie z narastającym szowinizmem nacjonalizmów polskiego i ukraińskiego, a zwycięstwo Rosji w ostatniej wojnie przyniosło zagładę obrządku katolickiego w jego archidiecezji i dostanie się w niewolę moskiewską narodu ukraińskiego, dla którego dobra poświęcił życie.

Metropolita nie był Wallenrodem jednej czy drugiej strony, ale w dziedzinie politycznej był potomkiem duchowym Niemirycza, Mazepy, Wyhowsklego a nawet – tu posypią się
gromy na moją głowę – może i Chmielnickiego, którzy chcieli znaleźć dla swojego narodu najlepsze warunki bytowania we wspólnocie narodów Rzeczypospolitej. W jej potędze, w
której mógłby rozwijać się ich naród osiągając równe z Polakami i Litwinami prawa.

W zmienionej nowoczesnej rzeczywistości politycznej Szeptycki dążył wprawdzie do uzyskania pełnej niezależności i suwerenności państwowej dla Ukrainy ale w oparciu na Europie zachodniej, a to było możliwe tylko w sojuszu z Polską, drugą ojczyzną jego rodziny.

W dziedzinie religijnej był on duchowym następcą twócców uni florenckiej, kontynuatorem odwiecznego dążenia przewijającego się przez całą historię i politykę Watykanu. Prekursorem papieży Jana XXIII czy Pawła VI.

Metropolita Szeptycki, wielka, tragiczna postać w historii Europy wschodniej, wyrastająca wysoko ponad lokalny konflikt polsko-ukraińskich tarć i walk, ponad szowinizmy galicyjskie, był i został do dzisiejszego dnia symbolem i wyrazicielem
ukraińskich dążności narodowych, ale wrogiem Polski, za jakiego go lwowsko-polsko-galicyjski szowinizm a za nim nieświadoma część opini reszty Polski okrzyczały – nie był.

Nie można zapominać że człowiek urodzony 101 lat temu, gdy dorastał i formował swoje życie i charakter, musiał być wprawdzie świadom zastarzałych animozji pomiędzy współmieszkańcami jednego kraju, jego najbliższej ojczyzny, ale te animozje były w znacznej mierze zniwelowane stosunkami rodzinnymi, małżeństwami mieszanymi, zgodnym współżyciem kleru obu obrządków a najważniejsze – brakiem rodzących się dopiero prądów nacjonalistycznych.

Raczej spory społeczne aniżeli narodowe stwarzały lokalne trudności. Rzymski obrządek czy grecki były nieważnymi szczegółami, bo synowie brali go po ojcach a córki po matkach tak jak narodowość do której te rodziny się zaliczały.

W ten teren zgodnego współżycia dopiero z latami zaczęły wdzierać się wpływy budzących się ostrych narodowościowych szowinizmów. Pobudzane częściowo przez centralę wiedeńską, chcącą znaleźć w Galicji przeciwwagę polskiej klasy posiadającej sprzymierzeńca rodzącego się wszechniemieckiego ruchu, a częściowo – co było groźniejsze – przez panslawistyczną, a raczej pod płaszczykiem panslawizmu rosyjską zaborczość imperialną, zdobywając wpływy w ruchu starorusinów moskalofili, zwolenników schizmy.

To rosyjskie niebezpieczeństwo rozmiał i rząd austriacki, forsujący z tego powodu ukraiński ruch nacjonalistyczny, i inteligencja ukraińska nie chcąca zatopienia swojego narodu w morzu wszechrosyjskim. Nie rozumieli tego wielkiego niebezpieczeństwa, które zmaterializowało się częściowo w r. 1920 a do reszty po ostatniej wojnie, Polacy broniący swojego chwilowego prymatu w lokalnej polityce partykularza galicyjskiego.

Tlący ogień trudności pomiędzy oboma narodami, żyjącymi na jednej ziemi, rozżarzył do wybuchu nieposkromionego ognia Sienkiewicz swoim „Ogniem i mieczem”, napisanym
dla pokrzepienia ducha polskiego, a strzał niedowarzonego studenta Siczyńskiego, mordującego namiestnika Potockiego, dał start do wybuchu obopólnej nienawiści.

Temat „Ogniem i mieczem”, wybrany przez wielkiego pisarza, bynajmniej nie był wynikiem jego nienawiści do narodu ukraińskiego. Był po prostu tematem jaki mógł ujść
cenzurze rosyjskiej a jednocześnie wzbudzić uczucia patriotyczne i odrodzenie myśli państwowej o wielkiej RzeczypospoliteJ. Niestety, genialnie napisany romans wywarł wpływ odwrotny i zabójczy. Zarówno wśrod młodzieży polskiej jak ukraińskiej, pomiędzy którą zaroiło się od Skrzetuskich i Wołodyjowskich jak i Bohunów czy Krzywonosów.

Przeszłość ukazana w skrzywionym nieco sadystycznym oświetleniu, rozpaliła do białości wyobraźnię obu narodów, które romans historyczny wzięły za ewangelię prawdy historycznej.

W tym tragicznym okresie przekształcania się lokalnych trudności współżycia w kraju o mieszanej narodowo ludności w konflikt narodowościowy na przełomie XIX i XX w.,
Andrzej Szeptycki, młody bo zaledwie 36-letni biskup stanisławowski, zamianowany metropolitą lwowskim objął unicką lwowsko-halicką archidiecezję.

Nie zamierzam pisać tu o roli jego jako jednego z największych mecenasów kultury ukraińskiej, która zaczęła promieniować na resztę wielkiej Ukrainy, przynależnej kiedyś
do Rzeczypospolitej, by tam łącznie z polskimi wpływami kulturalnymi i ekonomicznymi tworzyć w zmienionych warunkach politycznych prawdziwe przedmurze kultury europejskiej; chcę za to podkreślić rolę jaką odgrywał do r. 1914 łagodząc lokalne galicyjskie spory narodowościowe. Rezultatem był m.in. kompromis ze stycznia 1914, polegający na wydzielenIu katedr ukraińskich na uniwersytecie lwowskim i utworzeniu
dwu odrębnych uniwersytetów.

W tych latach współpraca metropolity z ówczesnym namiestnikiem Galicji, następcą zamordowamego Potockiego, prof. Bobrzyńskim, który – jeden z nielicznych polityków polskich – rozumiał doniosłość zagadnienia ukraińskiego, była silnym hamulcem utrzymującym ład moralny i polityczny w kraju.

Za swoją kulturalną, duchową i polityczną działalność metropolita został po zajęciu Lwowa przez Rosjan aresztowany i wywieziony w głąb Rosji podobnie jak wielu Polaków. Rząd rosyjski już wtedy przyłączał Galicję do jednej niepodzielnej Rosji w myśl słów wypowiedzianych w r. 1915 przez Mikołaja II z balkonu lwowskiego namiestnictwa.

Rozpad monarchii austriackiej w euforii rozbudzonych dążeń narodów do samodzielnych prowincjonalnych bytów, który doprowadził do wybuchu walk polsko-ukraińskich, potem załamanie się planów utworzenia wielkiej Ukrainy w ścisłym sojuszu z Polską, i z jej pomocą, a wreszcie niefortunna polityka 20-lecia niepodległej Polski, która zamiast dążyć do utworzenia z Galicji i kresów w ramach państwowości polskiej Piemontu ukraińskiego, mogącego rozsadzić lub co najmniej zaszachować nie skonsolidowane jeszcze Sowiety, wyżywała się w nierealnych próbach polonizowania kraju co wywoływało tylko opór i nienawiść, wszystko to składało się na tragedię Metropolity.

Być może że jego ideały zgody i nawrócenia schizmy były chwilowo przebrzmiałe lub jeszcze przedwczesne, być może że metody jego otoczenia nie były zawsze szczęśliwe,
tak jak niefortunne były metody rządów polskich na wschodzie, ale błędy i winy obu stron nie mogą umniejszać pamięci osoby stojącej moralnie i duchowo ponad zdarzeniami dni codziennych.

Andrzej Szeptycki, metropolita halicki, arcybiskup lwowski i biskup kamieniecki, – bo takie były jego tytuły oficjalne, – niekoronowany władca dusz narodu ukraińskiego,
podzielił los marszałka Piłsudskiego. Obaj dążyli do obrony Europy i swoich narodów przed zalewem barbarzyństwa Moskwy; dązenia i wysiłki obu tych historycznych postaci leżą chwilowo w gruzach.

Twierdzenie, oparte na plotkach, że ten duchowy przywódca narodu ukraińskiego był wrogiem Polaków i Polski, że z nienawiści do narodu polskiego nawet nie chciał mówić po polsku, są prostym kłamstwem. Metropolitę, dzięki bardzo przyjaznym stosunkom, łączącym jego i jego rodzinę z moją, znałem osobiście, i nigdy ani jemu ani nikomu z nas nie przyszłoby do głowy rozmawiać inaczej niż po polsku. O nienawiści do kogokolwiek u tego świątobliwego człowieka mowy nie było. Tym bardziej do Polski, z którą był związany najbliższymi i zażyłymi stosunkami rodzinnymi. Nie wątpię że popierając godziwe pragnienia i dążenia swojego narodu wielu wypadkach hamował pociągnięcia zapalnych głów, pociągnięcia które mogły doprowadzić do gorszych jeszcze stosunków niż te jakie panowały. Niestety strona polska, rząd czy społeczeństwo polskie, nie chciały zbliżyć się do niego, bo nie chciały zrozumieć konieczości porozumienia się na godziwych i możliwych do przyjęcia przez obie strony warunkach korzystnych dla
obu stron.

Gdy się do tego pseudowroga polskości Polacy zwracali jak do przyaciela odpowiadał im przyjaźnią.

Mam jeszcze w oczach jego majestatyczną, ogromną postać w fioletach siedzącą na tronie biskupim w lwowskiej katedrze łacińskiej gdy udzielał błogosławieństwa ślubnego
córce mojego brata, a potem na rodzinnym przyjęciu gdy z serdecznym, ujmującym dobrocią, uśmiechem dziękował w pięknej polszczyźnie mojemu staruszkowi ojcu za śliczny toast wzniesiony na jego cześć w czasie bankietu poślubnego.

Wielki dostojnik Kościoła czuł się na pewno do głębi duszy Ukraińcem, bo pochodził z tego narodu, walczył godziwymi sposobami o jego dolę i przyszłość, ale wrogiem niczyim nie był.

Wobec tragicznych, krwawych wypadków z czasów ostatniej wojny śmiertelnie chory, umierajacy starzec rezydujący na wzgórzu św. .Jura był bezsilny.

Pogrzeb zmarłego Metropolity już po drugim zajęciu Lwowa przez Sowiety w r. 1944, kiedy dwieście tysięcy ludności ukraińskiej z całego kraju odprowadzało czczonego jak
świętego na wieczny odpoczynek, był ostatnim przebłyskiem, ostatnią manifestacją przynależności naszego wspólnego Lwowa do Europy.

Po tym odruchu ludności, po rozgromiemu kleru unickiego u męczeństwie jego biskupów, po ewakuacji Polaków, zapadła na Lwów i Galicję azjatycka noc.

Jeżeli w duchu zjednoczenia nie tylko chrześcijańskiego ale i obrony europejskiej kultury i świata głos naszego episkopatu: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”, skierowany
ku Niemcom, stał się wykładnią ułożenia na przyszłość stosunków w Europie, to samo chrześcijańskie haslo, choć wypowiedziane w odwrotnym szeregu: „Prosimy o przebaczenie i przebaczamy” powinno być zwrócone przez nas Polaków do narodu ukraińskiego.

W odwrotnym szeregu gdyż większe były winy polityczne silniejszej strony polskiej, które doprowadziły w ciągu wieków do wrogiego stosunku dwu narodów złączonych od sześciu stuleci wspólnymi więzami historii i krwi a dzisiaj dzielących ten sam los.

Sprawiedliwość, oddana osobie metropolity Szeptyckiego, który był i jest symbolem słusznych dążeń swojego narodu, powinna być pierwszym urzeczywistnieniem tego hasła.

Tylko wiara w urzeczywistnienie hasła: „Prosimy o przebaczenie i przebaczamy” może rozświetlić w przyszłości mroki, w jakich znalazły się oba narody.

Polska i Ukraina.”

Reklamy

Hrabianka Klementyna, Canaris i francuscy Poniatowscy

Klementyna Czarkowska-Golejewska, hrabianka z domu i wnuczka marszałka powiatu borszczowskiego, wychowała się w raju, jak sama napisała, czyli na zamku w Wysuczce (patrz wyżej), który to zamek Ukraińcy po 1945 na cegły rozebrali. W styczniu 1933r. Klementyna wyszła za Andrzeja Mańkowskiego – oboje mieli wtedy 23 lata i zamieszkali w majątku w Winnej Górze. Mańkowski w tym czasie był pochłonięty studiami prawno-ekonomicznymi na Uniwersytecie Poznańskim. Jednym z jego kolegów w środowisku poznańskim był Jan Nowak–Jeziorański (po latach do niego bezpośrednio słał swoje artykuły dla Wolnej Europy). Andrzej Mańkowski nie lubił zajęć typu administracyjnego, dlatego majątkiem zajmowała się młoda żona, której w 1939r. przekazał notarialne poświadczone pełnomocnictwo. W 1936r. urodził się syn Krzysztof a w 1939r. Andrzej junior – chłopcy mieli niemiecką niańkę, Teta.

Trzeba tu zaznaczyć, że Andrzej Mańkowski przez sześć lat (1922-1928) uczył się w prestiżowej szkole oo. Benedyktynów w Brugii. Tam opanował język francuski, poznał flamandzki, wtedy narodziły się bliskie związki młodego Mańkowskiego z Belgią i jej kulturą (vide ich późniejszy, powojenny pobyt w Kongo belgijskim**, gdzie w 1958 zmarła matka Klementyny!). Ziemiański ród Mańkowskich był potężny w Wielkopolsce – to nie tylko wielkie majątki, ale i senator II RP, itd. itp. Starszy o 11 lat brat Andrzeja hrabia Wacław pracował w MSZ i miał majątek nieopodal, podobnie jak Maria – siostra Klementyny, żona hrabiego Mycielskiego. Bywali u nich na przyjęciach i polowaniach także dyplomaci niemieccy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwór_w_Winnej_Górze

We wrześniu 1939 porucznik Andrzej Mańkowski zostaje ciężko postrzelony przez swoich podwładnych „ponieważ zgodnie z wymaganiami Konwencji Genewskiej i własnym sumieniem, zabronił grupie polskich żołnierzy maltretowania wziętego do niewoli niemieckiego oficera.”

O szpiegowskiej działalności Klementyny w Muszkieterach można poczytać choćby w jej własnych wspomnieniach wydanych pt. Moja misja wojenna, które wyszły w Polsce w 2003, roku śmierci autorki. Przedmowę do polskiego wydania napisał Andrzej Szczypiorski (choć zmarł już w 2000…), a do niemieckiego z 1994 sam Ferdynand ksiaze von Bismarck… To samo już pokazuje jak bardzo Niemcom zależało na wzmocnieniu przekazu tej książki, tj. istnienia wielu „dobrych Niemców” co to przeciwstawiali się Hitlerowi. Co bardzo symptomatyczne, do tej pory nie ukazało się wydanie angielskie jej wspomnień…

Z kolei, do oryginalnego wydania francuskiego z 1993 pt. Espionne malgré moi (Szpieg wbrew sobie, lub Szpieg mimo woli?) przedmowę napisał sam Michel Poniatowski – ten od słynnego gierkowskiego szczytu w maju 1980, Wilanowie. I poruszył tam ciekawe zagadnienie – agentów z podbitych krajów działających bezpośrednio na zlecenie angielskiego Secret Intelligence Service (czyli SIS, czy obiegowo MI6) czy amerykańskiego Office of Strategic Services (OSS, czyli pre-CIA). Okazuje się, że wewnętrzne konflikty tym spowodowane występowały także w innych krajach – w Polsce tego ofiarą padł przede wszystkim Stefan Witkowski, szef Muszkieterów, a samej Klementynie grożono w Londynie śmiercią. We Francji, zaraz po 1945 wprowadzono całkowity zakaz takiej „bezpośredniej współpracy” z zagranicznymi agencjami.

Pozostaje jedna, ale za to największa zagadka naszych polskich superszpiegów „na zlecenie” – Brutusa, Klementyny i Haliny Szymańskiej – co takiego przekazali Londynowi na polecenie samego Canarisa?! A było to nie byle co skoro Canaris złożył TAKIE obietnice i ich dotrzymał! – Klementynie, że wyśle ją do Londynu z dwoma synami, a Brutusowi, że nikomu z jego wielkiej siatki szpiegowskiej włos z głowy nie spadnie, po jego wyjeździe do… Londynu, oczywiście.

A do tych francuskich Poniatowskich przyjdzie mi zaraz jeszcze wrócić…

CDN

**) „W Katandze, wchodzącej w skład kolonii belgijskiej, Andrzej Mańkowski został redaktorem dziennika ‘’L’Essor du Congo’’. Płodny , piszący niemal codziennie artykuły, dziennikarz – publicysta zwrócił na siebie uwagę Departamentu Stanu USA [Nowak?], na którego zaproszenie udał się wiosną 1957 r. w dwumiesięczną podróż studyjną do USA. Plonem jej jest tom studiów poświeconych Stanom Zjednoczonym zatytułowany „Wrażenia z Ameryki’’.”

No i taki mały drobiazg – w owym Kongo Klementyna pracowała w konsulacie… amerykańskim.

Stolica herezji bankierskiej oraz Węgry i my

         Pomnik Reformacji w Genewie, (franc. le Mur des Réformateurs) to monumentalny pomnik o długości 100 m i wysokości około 5,5 m, znajdujący się w Parc des Bastions, naprzeciwko głównego budynku uniwersytetu

__

Warto przyjrzeć się postaciom umieszczonym na tej „ścianie”:

„Centralną część pomnika zajmuje grupa 4 posągów (o wysokości około 5 m) przedstawicieli Reformacji; są to (od lewej strony do prawej) [patrz wyżej]: Wilhelm Farel (który wprowadził Reformację do Genewy), Jan Kalwin, Teodor de Bèze (pierwszy rektor Akademii Genewskiej), i John Knox.”

Obecność Kalwina jest oczywiście obowiązkowa, ale robi tam duże wrażenie ów Szkot – John Knox, co tylko potwierdza moją tezę o wielkiej roli Szkotów w szerzeniu herezji „bankierskiej”, także w Polsce… pisałem o tym np. tu i tam.

„Jest tu także upamiętniony organizator Kościoła ewangelicko-reformowanego w Polsce, polski i europejski działacz Reformacji Jan Łaski (młodszy) (pod łacińskim nazwiskiem: Joannes a Lasco). Z boków pomnika 2 stele upamiętniają Marcina Lutra i Huldrycha Zwingliego. Elementem pomnika jest także statua Rogera Williamsa.”

Janowi Łaskiemu także poświęciłem parę notek, np. tu i tam. A do owego nadzwyczajnego Williamsa będę jeszcze wrócić, ale tymczasem polska wikipedia zapomniała o pięciu bardzo ważnych posągach tamże:

„To the left (facing the Wall, ordered from left to right) of the central statues are 3 m-tall statues of: Frederick William of Brandenburg (1620–1688), William the Silent (1533–1584), Gaspard de Coligny (1519–1572)

To the right (ordered from left to right) are 3 m-tall statues of: Roger Williams (1603–1684), Oliver Cromwell (1599–1658), Stephen Bocskai (1557–1606)”

Zaskakuje nieco obecność tam mało u nas znanego Stefana Bocskay, bo przecież „nasz” przesławny Jan Łaski zasłużył tylko na napis, a tu – 3 metrowy posąg. No, różnica jest taka, że myśmy się oparli a Węgry poddały się herezji, wszak nawet obecny premier Orban jest/był kalwinistą! Imponuje także wielki wpis w angielskiej wiki nt. owego Stefana.

Ciekawe, że ów anty-habsburski książę Stefan zmarł w Koszycach pod koniec 1606, najprawdopodobniej otruty, podobnie jak nasz kanclerz Zamoyski raptem rok wcześniej…**  Za to, kilka miesięcy wcześniej Stefan uwięził w owych Koszycach kanclerza Transylwanii Michala Káthaya – ostatniego katolika na tak wysokim stanowisku, którego hajducy rozsiekali zaraz po śmierci Bocskay’ego… Słabo znamy historię naszych bratanków – ów kanclerz nie ma nawet wpisu w polskiej wiki – wielka szkoda.

**) W 1605 mogło być tak, że Zamoyski został „wystawiony” przez Londyn, który postawił na Myszkowskiego. A Habsburgowie tylko „skorzystali”…

https://bosonweb.wordpress.com/2017/11/14/wielka-wojna-o-moskwe-proba-szczegolowej-chronologii/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_Bołotnikowa

 

 

 

 

 

ZIII i wątek agentów JKM: Podsumowanie

Owe przygody agenta Horseya w Polsce wymagają podania szerszego ich kontekstu.

  1. Od wielu już wtedy lat, potężny Jan kanclerz Zamoyski szykuje się do przejęcia władzy w Rzpltej, nie gardząc przy tym odpowiednim zagranicznym wsparciem**
  2. W 1588 Zamoyski zdradza naszego młodego króla i bez jego wiedzy próbuje się bezpośrednio dogadać z Elżbietą I: Zamoyski jeszcze w 1588 r. korzystając z możliwości, jaką dawała wizyta [ambasadora] Harborne’a w Polsce, skierował do Elżbiety niezwykle przyjazny list, o którym zapewne w Londynie pamiętano.” Owo spotkanie Zamoyskiego z Harbornem i jego list do Elżbiety I (a wszystko to za plecami polskiego króla…) nie wymagają komentarza: „Zamoyski do królowej angielskiej Elżbiety Zamość, 7 X 1588. Ofiarowuje swe służby i proponuje nawiązanie ściślejszych węzłów między Polską a Anglią. State Papers Office Londyn 881…
  3. Tymczasem na Sejmie pacyfikacyjnym w 1589 zatwierdzono dwie pierwsze ordynacje w Rzpltej – Zamoyskiego i Radziwiłła czyli owego „słupa państwa litewskiego” co to w 1587 na polskim tronie chciał cara Fiodora…
  4. Ostateczny atak Zamoyskiego nastąpił w 1590 na nomenomen sejmie zwyczajnym (8 III – 21 IV), na którym Zamoyski szykował ustrojowy zamach stanu, no i tak zupełnie przypadkiem w maju owego roku pojawia się w Warszawie ów nadzwyczajny poseł angielski Horsay, który zaraz w czerwcu jest podejmowany z pompą w Wilnie przez owego litewskiego słupa…

PS. W 1605 mogło być tak, że Zamoyski został „wystawiony” przez Londyn, który postawił na Myszkowskiego. A Habsburgowie skorzystali…

__

**) Jurgieltnicy kojarzą się, większości z nas, z XVIII. wiekiem i (po-)saskimi czasami oraz z zastępami polskich dostojników na pensji przede wszystkim ambasady rosyjskiej. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, sprawa ta ma znacznie dłuższy żywot – już w XVI wieku, w otoczeniu młodego króla Zygmunta III, znakomita większość polskich dostojników była na liście płac elektorów brandenburskich. Ale to nie jest być może najgorsze – okazuje, się że najwyższą pensję 40 000 florenów (czyli co najmniej parę milionów euro dzisiaj) za 1604 otrzymał w gotówce sam Jan kanclerz Zamoyski!

Warto tu przypomnieć słowa Zamoyskiego który rozgoryczony groził w 1588, iż: ”…wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”.

Nie wiem jeszcze, ile lat brał tę pensyję… jakby jemu, największemu magnatowi, brakowało – więc przypomnieć trzeba jego finansową „wstrzemięźliwość” w zupełnie kluczowej kampanii inflanckiej rozpoczętej w 1601 roku, która to wstrzemięźliwość doprowadziła bezpośrednio do straszliwego, by nie powiedzieć przeklętego, rokoszu Zebrzydowskiego.

A wiadomo to dzięki tradycyjnej niemieckiej skrupulatności – bo te listy płac zostały zachowane do dzisiaj… Niestety, nie potrafię ich znaleźć w sieci – może ktoś pomoże? Na polskich historyków nie liczę, bo to mogłoby przecież zburzyć czarną legendę Zygmunta Wielkiego, uprawianą z takim zapałem już od 400 lat…

Trzeba też koniecznie dodać, iż znanych jest kilka wyjątków – tj. dostojników którzy nie byli na liście płac Hohenzollernów. W tym malutkim gronie warto przede wszystkim zauważyć Andrzeja podkomorzego Bobolę, stryja świętego patrona Polski, i bliskiego doradcę Zygmunta Wielkiego. To nie wymaga, myślę, komentarza.

Rzplita oraz spalony agent JKM Horsey Hieronim

W drodze z Warszawy do Wilna ów sławny Horsey bardzo poważnie „się” zatruł i ledwo uszedł był z życiem – doszedł do siebie korzystając z wielkiej gościnności w jakiejś polskiej wiosce. Z kolei w samym Wilnie ugościł go iście po królewsku nasz wybitny kalwinista** – książę Krzysztof wojewoda Radziwiłł – a wiemy to bezpośrednio ze słynnych wspomnień sir Horseya:

When I came to Villna, the chieff cittie in Littuania, I presented myself and letters pattents from the Quen, that declared my titells and what I was unto [12. czerwca 1590.] the great duke viovode Ragaville (Radzivil), a prince of great excelencie, prowes and power, and religious protestant. Gave me great respect and good enterteynment ; told me, though I had nothiuge to say to him from the Quen of England, yet, he did so much honnor and admire her excelent vertus and graces, he would also hold me in the reputacion of her Majesties ambassador; which was som pollacie that his subjects should thincke I was to negociate with him. Toke me with him to his church ; heard devine service, sphalms, songs, a sermon and the sacreements ministred accordiuge to the reformed churches ; wherat his brother, cardinall Ragavill, did murmour.

His hightnes did invite me to diner, honnored with 50 halberdeers thorow the cittie ; placed gonnors and his guard of 500 gentilmen to bringe me to his pallace ; himself, acompanied with many yonge noblemen, receaved me upon the tarras ; brought me into a very larg room wher organes and singing was, a longe tabell sett with pallentins, lordes and ladies, himself under a cloth of estate. I was placed before him in the middest of the table; trompetts sound and kettell droms roared. The first service brought in, ghesters and poets discourse merily, lowed instruments and safft plaied very musically ; a sett of dwarffes men and weomen finely atired came in with sweet harmony, still and mourn full pieps and songs of art; Davids tymbrils and Arons swett soundinge bells, as the termed them. The varietie made the tyme pleasinge and short.

His hightnes drancke for the Majesty the angelicall Quen of England her health ; illustrated her greatnes and graces. The great princes and ladyes every one their glass of sweetwynes plaeged, and I did the like for his health. Strainge portraturs, lyons, unicorns, spread-eagels, swans and other, made of suger past, som wines and spicats in their bellies to draw at, and succets of all sorts cutt owt of their bellies to tast of; every one with his sylver forcke. To tell of all the order and particuler services and rarieties wear tedious ; well-feasted, honnored, and much made of. I was conducted to my lodginge in manner as I was brought. Had my letters pattents, and a gentilman to conduct me thorow his countrye ; with which I toke my leave. Some pastymes with lyons, bulls, and bares, straing to behold, I omytt to recite.”

Zaś ów „cardinall Ragavill” to książę Jerzy kardynał Radziwiłł, który to „uczył się w szkołach kalwińskich w Wilnie i Nieświeżu. Był dworzaninem króla Zygmunta Augusta. W 1571 wyjechał na studia do Lipska. Studiował tam do roku 1573. Następnie udał się z bratem Mikołajem Krzysztofem Radziwiłłem Sierotką, jako dworzanin, do Francji w poselstwie po wybranego w wolnej elekcji króla Henryka Valois. W 1574 w obecności księdza Piotra Skargi przyjął katolicyzm. Na dalsze studia wyjechał do Rzymu, gdzie uczył się prywatnie zaś potem w papieskiej uczelni Gregorianie.”

Z kolei w Smoleńsku sir Horseya ugościł blisko zaprzyjaźniony z nim Moskal – Iwan książę Golicyn, choć być może iż jednak chodziło wtedy o jego brata – Wasyla (zmarł w Wilnie w 1619…): tak czy inaczej tam się Horsey zorientował, iż jego bliskie kontakty w Rzplitej zrobiły fatalne wrażenie na carskim dworze:

„My old aquaintance and next neightbor in Musco, Knez Ivan Gollichen, now viovode and chieff governor there, loked sadd and somwhat streinge upon me. He, the Emperowr and prince protector, having heard of my cominge, beinge and enterteyment with Sigismondus king of Polland and the great prince of Littuania, would make my wajlcom worss then I did expect ; suffered me to pass, but sent word and news before me of my cominge, so that I was mett som tenn miells from the Musco by a sinaboarscoic, whoe brought and placed me in the bishops howse of Susdall, wher I was narrowly loked unto, not usuall, because I should have noe conferrence with the kinge of Pollandes ambassador, whoe came with an un-plesinge earant, to demaund retitution of a great part of those southeren countries somtymes belonginge to the crown of Polland, and caried himself verie peremptarie : his negociacion goes onward and myne at a stey.”

W efekcie, wszechmocny Wasyl Szczełkałow z bratem dopilnowali aby sir Horsey nigdy nie został dopuszczony przed oblicze cara i ten po ponad roku bezowocnego czekania wrócił jesienią 1591 do Anglii – stronnictwo holenderskie wzięło górę w Moskwie… (przyp. o tym holenderskim medyku). Trzeba tu przypomnieć, iż w maju owego roku najprawdopodobniej ginie, zgładzony przez siepaczy Godunowa, małoletni syn Iwana IV – Dymitr – ten od dymitriad.

Warto przy tym przypomnieć, że owi bracia Golicynowie (pochodzenia litewskiego!)  odegrali wielką rolę podczas tychże dymitriad, a ich matką była żona sławnego oprycznika – Fiodora Basmanowa. Wasyl i Iwan zdradzili w maju 1605 cara Fiodora II i w Kromach przeszli na stronę Dymitra I Samozwańca –  mało tego, Wasyl*** w czerwcu owego 1605 osobiście brał udział w zabójstwie Fiodora II. Także ich brat przyrodni Piotr Basamanow zdradził w owym maju cara i przeszedł na stronę Dymitra – w 1606 razem zginęli, a ich nagie trupy dano na widok publiczny.

__

**) „Objąwszy woj. wileńskie oraz przywództwo kalwinów lit. był R. pierwszoplanową postacią na arenie politycznej Wielkiego Księstwa. Współczesny mu pamiętnikarz Teodor Jewłaszewski określił go mianem: «słup państwa litewskiego». W działalności publicznej R. przywiązywał szczególną wagę do akcentowania odrębności interesów Wielkiego Księstwa w ramach Rzpltej oraz obrony praw dysydentów. Poszukując sojuszników na płaszczyźnie religijnej próbował początkowo nawiązać współpracę z luteranami w sąsiadujących z Litwą Inflantach, Kurlandii i Prusach Książęcych. W porozumieniu z opiekunem księcia pruskiego, margrabią Jerzym Fryderykiem, zwołał on teologów luterańskich i kalwińskich na dysputę w dn. 14 VI 1585 do Wilna. Przeprowadzona w obecności R-a «rozmowa» nie przyniosła oczekiwanej unii ze względu na różnice teologiczne…

Mając na uwadze interesy Wielkiego Księstwa R. opowiadał się za pokojowym ułożeniem stosunków między Rzpltą a Moskwą i w związku z tym był zwolennikiem obioru na tron cara Fiodora. Podczas sejmu elekcyjnego dążył usilnie do zawarcia pokoju wieczystego ze wschodnim sąsiadem, a w razie powodzenia kandydatury cara gotów był nawet na unię między Rzpltą a Moskwą. Dn. 19 VIII, kiedy w Kole «Czarnym» arcybp Stanisław Karnkowski proklamował wybór na króla Zygmunta Wazy R. przybywszy do koła Zborowskich wzywał do poparcia kandydatury carskiej przestrzegając, iż «się z tym Moskiewski deklarował, że gdzie Szweda za Pana weźmiecie, rozlanie krwi wiecznie między nami nie ustanie». Po rozdwojonej elekcji podpisał protest Litwinów przeciwko nominacji tak królewicza szwedzkiego, jak i arcyks. Maksymiliana jako dokonane bez ich udziału. Uczestniczył następnie w pertraktacjach, w wyniku których 26 VIII Litwini w imieniu Rzpltej samodzielnie zawarli piętnastoletni rozejm z Moskwą. Po powrocie na Litwę R. uczestniczył w zjazdach szlachty lit. w Wilnie, w październiku i listopadzie 1587, na których rozpatrywano stanowisko Wielkiego Księstwa wobec zaistniałej sytuacji. Podczas drugiego zjazdu opowiedział się R. po stronie królewicza szwedzkiego. Nie pojechał jednakże na sejm koronacyjny. Zdaniem bawiącego w Krakowie z poselstwem Lwa Sapiehy osłabił R. w ten sposób nie tylko swoją własną pozycję wobec króla, ale także utrudnił Litwinom przeforsowanie żądań, mających być ceną za złożenie przysięgi Zygmuntowi (m. in. zapewnienie pokoju z Moskwą, przekazanie Litwie Inflant). Stosunki między Zygmuntem III a R-em istotnie układały się nie najlepiej.”

http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/krzysztof-radziwill-h-traby

***) Mimo to, na soborze ziemskim w 1613 był oficjalnym kandydatem na cara!

Na początku 1609 roku przeciwko Wasylowi IV wystąpiła część do tej pory oddanego mu bojarstwa. Książęta Roman Gagarin i Timofiej Griaznoj zorganizowali pucz, który przerodził się w marsz mieszczan na Kreml. 17 lutego 1609 roku książę Wasyl Golicyn, stojący na czele demonstrantów, wdarł się do twierdzy moskiewskiej, porwał patriarchę Hermogenesa i próbował zmusić go do przejścia na stronę opozycji. Podobne rewolty o mniejszym natężeniu powtarzały się jeszcze kilkakrotnie”

 

Izrael czyli amerykańska psychuszka

Jak się okazuje tzw. psychiatria represyjna nie była jedynie sowiecką specjalnością, co dobitnie pokazuje los pierwszego, amerykańskiego sekretarza obrony, Jamesa Forrestala.

Forrestal to był ktoś wyjątkowy – był pobożnym katolikiem i bokserem amatorem:

During the Reagan years, Paul Nitze reflected upon the qualities which made a Secretary of Defense great: the ability to work with Congress, the ability for „big-time management,” and an ability at war planning. Nitze felt that Forrestal was the only one who possessed all three qualities together.

W 1946/7 zdecydowanie przeciwstawiał się podziałowi Palestyny:

„During private cabinet meetings with President Truman in 1946 and 1947, Forrestal had argued against partition of Palestine on the grounds it would infuriate Arab countries who supplied oil needed for the U.S. economy and national defense. Instead, Forrestal favored a federalization plan for Palestine. Outside the White House, response to Truman’s continued silence on the issue was immediate. President Truman received threats to cut off campaign contributions from wealthy donors, as well as hate mail, including a letter accusing him of „preferring fascist and Arab elements to the democracy-loving Jewish people of Palestine.” Appalled by the intensity and implied threats over the partition question, Forrestal appealed to Truman in two separate cabinet meetings not to base his decision on partition, whatever the outcome, on the basis of political pressure. In his only known public comment on the issue, Forrestal stated to J. Howard McGrath, Senator from Rhode Island:

…no group in this country should be permitted to influence our policy to the point it could endanger our national security.

Forrestal’s statement soon earned him the active enmity of some congressmen and supporters of Israel. Forrestal was also an early target of the muckraking columnist and broadcaster Drew Pearson, an opponent of foreign policies hostile to the Soviet Union**, who began to regularly call for Forrestal’s removal after President Truman named him Secretary of Defense. Pearson told his own protege, Jack Anderson, that he believed Forrestal was „the most dangerous man in America” and claimed that if he was not removed from office, he would „cause another world war.” ”

W efekcie, Forrestal ląduje w wojskowym psychiatryku, a 22. maja 1949 wypada z okna owej lecznicy, na 16. piętrze…

__

**) Ciekawym kiedy go zwerbowali – czy już podczas pobytu w Serbii w latach 1919-23? Tak czy inaczej, do wpływowego dziennikarstwa Drew P. wżenił się… Wpierw w 1925 został zięciem Cissy Patterson, właścicielki Washington Times-Herald (oraz Józefa hrabiego Giżyckiego!), ale teściowa się na nim poznała, więc niebawem, jeszcze w 1936 ożenił się był z kuzynką… prezydentowej!

__

PS. Amerykańskie „dziennikarstwo”:

In the 1940s, Pearson made several allegations against the Secretary of Defense James V. Forrestal, who served under both Presidents Franklin D. Roosevelt and Harry S. Truman.Although Forrestal was admired for his efficiency and hard work, he was despised for his Wall Street background and strong anti-communist views by some in the media, particularly Pearson, who began attacking Forrestal while Roosevelt was in office. Pearson told his associate Jack Anderson that he (Pearson) believed Forrestal was „the most dangerous man in America” and claimed that if he was not removed from office he would „cause another world war”. Pearson also insinuated that Forrestal was guilty of corruption, though he was completely unable to prove any wrongdoing. The lowest blow came in January 1949, when Pearson related that Forrestal’s wife had been the victim of a holdup back in 1937 and falsely suggested that Forrestal had run away, leaving his wife defenseless.

After President Truman took office, Forrestal attempted to moderate President Truman’s policy of large-scale defense economization, which was radically reducing the size of the U.S. armed forces at a time of increased Cold War tensions. The policy had infuriated the U.S. armed forces chiefs, and Pearson, sensing an opportunity, began to publish information he had received from Pentagon sources on Forrestal’s mental condition. Pearson unrelentingly continued his attacks on Forrestal in his columns and radio broadcasts, openly berating Truman for not firing Forrestal. President Truman asked for Forrestal’s resignation, replacing him with Louis A. Johnson.

After Forrestal’s death in May 1949 (caused by a fall from a 16th-floor window of the Bethesda Naval Hospital), Pearson stated in his column that Forrestal suffered from „paranoia” and had attempted suicide on four previous occasions. Pearson’s claim of paranoia and previous suicide attempts by Forrestal was completely contradicted by the testimony of Forrestal’s attending physicians at Bethesda and is not corroborated by the doctors’ reports, Forrestal’s medical file or the official Navy investigative report of his death. Pearson’s own protege, Jack Anderson, later asserted that Pearson „hounded Jim Forrestal with dirty aspersions and insinuations until at last, exhausted and his nerves unstrung, one of the finest servants that the Republic ever had died of suicide.”

__

PPS. Kalendarz wydarzeń:

29 listopada 1947 – Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 181: na wniosek ONZ Palestyna została podzielona na część żydowską i arabską, które przekształciły się następnie w Izrael i arabską Palestynę.

30 listopada – wybuchła wojna domowa w Mandacie Palestyny.

12 grudnia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: żydowska organizacja terrorystyczna Irgun przeprowadziła zamachy bombowe na autobusy w Hajfie i Ramli. Zginęło 27 osób, a 30 zostało rannych.

29 grudnia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: w zamachu przeprowadzonym przez żydowską organizację Irgun na kawiarnię przy Bramie Damasceńskiej w Jerozolimie zginęło 15 osób.

30 grudnia: w Hajfie terroryści z żydowskiej organizacji zbrojnej Irgun Cwai Leumi rzucili dwie bomby w tłum Arabów stojących przed miejscową rafinerią, zabijając 6 osób i raniąc 42. W odwecie zostało zabitych 39 żydowskich robotników rafinerii.

4 stycznia 1948: wojna domowa w Mandacie Palestyny: 26 Arabów zginęło w zamachu bombowym przeprowadzonym przez żydowską organizację Irgun.

5/6 stycznia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: w nocy członkowie żydowskiej organizacji paramilitarnej Hagana zdetonowali bombę podłożoną w Hotelu Semiramis w osiedlu Katamon w Jerozolimie; zginęły 24 lub 26 osób.
7 stycznia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: 15 Arabów zginęło w zamachu bombowym w Jerozolimie dokonanym przez żydowską organizację Irgun.
12 stycznia – na rozkaz Stalina zamordowano w Mińsku przewodniczącego Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego Salomona Michoelsa.
16 stycznia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: arabska milicja działająca z wioski Artuf zaatakowała żydowski konwój do Jerozolimy, zabijając 35 jego członków.

22 lutego – Jerozolima: 58 osób zginęło, a 123 zostały ranne w zamachu bombowym na brytyjskie samochody wojskowe, przeprowadzonym przez żydowską organizację podziemną Irgun.

9–11 kwietnia – żydowskie oddziały paramilitarne Irgun i Lechi dokonały masakry w wiosce Dajr Jasin. Zginęło ponad 100 Palestyńczyków.

21 kwietnia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: po wycofaniu brytyjskiego kontyngentu wojskowego z portu Hajfa, żydowska organizacja bojowa Hagana zaatakowała tego samego dnia miasto, powodując ucieczkę 100 tys. Arabów i przejmując nad nim kontrolę po dwóch dniach walk.
23 kwietnia – wojna domowa w Mandacie Palestyny: wojska żydowskie zdobyły Hajfę.

10 maja – wojna domowa w Mandacie Palestyny: oddziały żydowskie zdobyły miasto Safed.
13 maja – wojna domowa w Mandacie Palestyny: oddziały żydowskiego Irgunu zaatakowały opuszczoną przez Brytyjczyków Jaffę.
14 maja – proklamacja niepodległości Izraela.
15 maja – wybuchła I wojna izraelsko-arabska. Na terytorium państwa żydowskiego w Palestynie wkroczyły oddziały wojsk egipskich, irackich, syryjskich, transjordańskich i libańskich.
16 maja – I wojna izraelsko-arabska: rozpoczęła się bitwa o Stare Miasto Jerozolimy.

17 września – żydowscy terroryści z Lechi zamordowali szwedzkiego dyplomatę, księcia Folke Bernadotte.

2 listopada – urzędujący prezydent Harry Truman wygrał wybory prezydenckie w USA.

31 stycznia 1949: USA uznały de iure państwo Izrael.

„Weeks before the election, Pearson published an exposé of the meetings between Dewey and Forrestal. In 1949, angered over Forrestal’s continued opposition to his defense economization policies, and concerned about reports in the press over his mental condition, Truman abruptly asked Forrestal to resign. By March 31, 1949, Forrestal was out of a job.”

 

 

Piza, d’Artagnan i Maastricht czyli fale grawitacyjne

Jak powszechnie wiadomo, to we włoskiej Pizie przesławny Galileusz prawa grawitacji drzewiej badał, a tymczasem niedawno, nieopodal owej słynnej Pizy, w małej toskańskiej wiosce Cascina (patrz wyżej) zainstalowano detektor-antenę fal grawitacyjnych, czyli super-hiper subtelnej deformacji przestrzeni, nazwany VIRGO, czyli Panna (= gwiazdozbiór).

I to tam właśnie, ów detektor Virgo wraz z jego amerykańskimi kuzynami LIGO, zarejestrował ten sławny przypadek GW170817. No, a w tym oto tygodniu liczni „użytkownicy” Virgo i LIGO spotykają się w Maastricht aby między innymi omówić inne podobne przypadki

Owo Maastricht to też bardzo ciekawe miejsce – leży na wąskim, zachodnio-południowym czubku Holandii, głęboko wrzynającym się pomiędzy terytoria Belgii i Niemiec. „Istnieje spór czy Maastricht jest najstarszym miastem Holandii. Według niektórych tytuł ten powinien przypaść miastu Nijmegen, jako że było ono pierwszą osadą w Holandii, która otrzymała rzymskie prawa miejskie. Maastricht nigdy takich praw nie otrzymało, ale jako osada jest znacząco starsze…

Święty Serwacy był pierwszym biskupem Holandii. Jego grób, który znajduje się w krypcie bazyliki świętego Serwacego, jest ulubionym miejscem pielgrzymek. Papież Jan Paweł II odwiedził go w 1985 roku. Pozłacany relikwiarz jest niesiony wokół miasta co siedem lat. Miasto było chrześcijańskim biskupstwem dopóki nie straciło swojej pozycji na rzecz pobliskiego Liège w VIII wieku.

We wczesnym średniowieczu Maastricht było częścią Imperium Karolińskiego. Później przekształciło się w miasto kondominium o podwójnej władzy: książę-biskup Liège i księstwo Brabancji miały wspólne zwierzchnictwo nad miastem. Maastricht otrzymało prawa miejskie w 1204 roku.

W 1632 roku miasto zostało odebrane Hiszpanom przez Fryderyka Henryka Orańskiego. Ważne strategicznie położenie Maastricht zaowocowało imponującą liczbą fortyfikacji…

Okopy o takim kształcie powodowały, że obrońcy mieli ogromne trudności ze skutecznością ognia zwalczającego wojska oblężnicze. Strategia ta przyniosła oczekiwany skutek.

Następnie wojska Ludwika XIV otoczyły miasto. Pod wodzą kapitana-porucznika Charlesa de Batz-Castelmor’a, znanego jako hrabia d’Artagnan, pierwsza kompania muszkieterów zaatakowała szańce w pobliżu bram miasta. D’Artagnan poległ 25 czerwca 1673 roku podczas ataku na Bramę Tongerse (wydarzenie to zostało opisane w powieści Dumasa Wicehrabia de Bragelonne)…

Z racji swojego położenia Maastricht często utrzymywało bliższe kontakty z Belgią i Niemcami niż z pozostałą częścią Holandii. Z powodu bliskości Walonii i jej przemysłu Maastricht zostało zindustrializowane wcześniej niż inne regiony Holandii. Miasto zachowało nie-holenderski charakter aż do I wojny światowej.”

W pobliżu Maastricht (w trójkącie Maastricht – Liège (Leodium) – Akwizgran) planuje się instalację w podziemnych tunelach następcy owej anteny Virgo – nazwanego Teleskopem Einsteina…