„Miałem więc do Mościckiego, tego parweniusza i eks-socjalisty nieprzezwyciężony wstręt”

Requiem dla ziemiaństwa – Mieczysław Jałowiecki:

„Rok 1926 zastał Polskę dławiącą się w dusznej, jakby przepełnionej elektrycznością atmosferze. W powietrzu czuć było zbliżającą się burzę. Obserwując tylko wieś, sytuację gospodarczą można było uznać za złą i budzącą sprzeciw społeczny. Ziemiaństwo i gospodarstwa folwarczne, a więcnajbardziej produktywny odłam rolnictwa, były systematycznie rujnowane przez niewspółmierne podatki, przez brak tańszego kredytu, przez reformę rolną, która coraz bardziej wżerała się we własność powyżej 50 hektarów i rokrocznie zagarniała za bezcen ziemie folwarczne. Niemieckie ziemiaństwo w tym czasie korzystało z jak najdalej idącej pomocy ze strony Rzeszy, z niskoprocentowych pożyczek, z pomocy w postaci nawozów mineralnych, maszyn i narzędzi rolniczych.

Natomiast w Polsce na majątkach niemieckich, których właściciele wyemigrowali do Vaterlandu, majątkach o wysokiej kulturze rolnej, uprzemysłowieniu i produkcji pan minister rolnictwa Poniatowski osadzał małorolnych z Małopolski, którzy za cały sprzęt przywieźli z sobą jakieś drobne koniki i jednokonne pługi i tymi to narzędziami zaczęli drapać ciężkie, pszenno-buraczane gleby pomorskie. Pan Poniatowski osadzał tych swoich pupili w naprędce skleconych domkach, podczas gdy obok zabudowania folwarczne szły w ruinę. Ten bezmyślny, głupi proces reformy rolnej wzbudził do rządu polskiego jawną nienawiść zamożnego, przywiązanego do tradycji chłopa pomorskiego i niejeden z nich wzdychał do przedwojennych czasów dobrej pruskiej administracji i opieki nad rolnictwem.

Widok tych „poniatówek”, tych zrujnowanych, dawniej pięknych zabudowań, widok porośniętych chwastami ugorów, tam gdzie dawniej złociły się łany pszenicy i ciemną zielenią odbijały pola buraczane, był dla każdego zdrowo myślącego rolnika czymś, co można określić jednym słowem: obrzydliwość. Było to prawdziwe „Polnische Wirtschaft”, za które się wstydziłem w czasie mojego pobytu w Genewie, skierowany tam przez MSZ do negocjacji z Litwą w sprawie żeglugi na Niemnie. Oglądałem oficjalne raporty do Ligi Narodów, opatrzone danymi liczbowymi i fotografiami, stwierdzające zniszczenie rolnictwa na ziemiach dawnego zaboru pruskiego.

Brak nawozów stał się również poważnym problemem. Rolnictwo polskie było prawie z nich ogołocone. Na Śląsku rząd polski przejął od Niemców zakłady chemiczne produkujące azotniak i saletrę wapniową. Osiadł tam prof. Mościcki jako naczelny dyrektor i pseudowynalazca metody produkcji azotniaku, która to metoda była już wynaleziona przez Norwega, prof. Hegelunda. Mimo tej produkcji, nie można było jednak uzyskać potrzebnych ilości nawozów azotowych. Rolnik miotał się jak ryba w sieci, ale korzyści polityczne brały przewagę nad interesem gospodarczym. Gdy podczas gwałtownego spadku cen na zboże otworzono szerokie wrota dla importu żyta węgierskiego, rolnicy polscy po interpelacji w Sejmie otrzymali prostą odpowiedź: „Panowie nie znają się na polityce zagranicznej. Rządowi polskiemu chodzi o utrzymanie jak najlepszych stosunków z Węgrami”…

Wreszcie zobaczycie kogo wam wyznaczą na prezydenta, na pewno ani Zamoyskiego, ani Bnińskiego, wyznaczą wam Mościckiego, tego ex-Weleta, dla którego nawet ta dla nas -Arkonów, mało sympatyczna, lewicująca korporacja okazała się zanadto prawicowa. Szanuję wszelkie przekonania, ale socjaliści jak Mościcki przekonań w ogóle nie posiadają i zobaczysz, że z chwilą, gdy zasiądzie „przy korycie”, na pewno zapomni o swojej przeszłości i będzie się pławił w dobrobycie i reprezentacji. Zapewniam ciebie, że będzie to kosztowny prezydent, za którego i ja, i ty będziemy płacić…

Nie zamieniłem z prof. Mościckim bodaj jednego słowa, ani będąc kilkakrotnie zaproszony na przyjęcia na Zamku, ani w Kaliszu, gdy jako prezes Związku Ziemian witałem go na granicy powiatu, ani siedząc naprzeciw przy stole w czasie przyjęcia prezydenta na ratuszu tego miasta. O Mościckim słyszałem natomiast wiele od ś.p. Matki mojej. Było to w roku 1905. Matka z młodszą moją siostrą Anielką spędzała zimę w Lozannie, a Mościcki ze swoim przyjacielem Suligowskim prowadzili prace naukowe na uniwersytecie we Fryburgu i nieraz odwiedzali moją Matkę, która zawsze lubiła młodzież. Z tych dwóch uczonych Suligowski był wołem roboczym, a Mościcki potrafił zbierać laury wyłącznie dla siebie i umiał zręcznie usunąć w cień Suligowskiego, któremu zawdzięczał jeżeli nie wszystko, to wiele.

Spotykałem Suligowskiego później często: spotkałem go w Syłgudyszkach, gdy przyjechał złożyć uszanowanie mojej Matce, spotkałem go w Strzelcach u mojego szwagra Beliny, spotkałem go wreszcie w Łodzi jako człowieka bardzo rozgoryczonego. Mościcki był już wówczas prezydentem i pławił się we własnej chwale, w zbytku i „reprezentacji”. Mościckiemu zależało bardzo, aby nie dopuścić imienia Suligowskiego do zasług związanych z ich pracami chemicznymi i tępił swojego byłego kolegę gdzie mógł i jak mógł. W efekcie Suligowski, wybitny uczony, zajmował jakieś podrzędne stanowisko w przemyśle łódzkim.

Miałem więc do Mościckiego, tego parweniusza i eks-socjalisty nieprzezwyciężony wstręt i daleko posuniętą antypatię. Kto Marszałkowi sugerował wybór Mościckiego, tego nie wiem, podobno była to inicjatywa Bartla, niech mu Bóg ją wybaczy; Marszałek wysunął jeszcze jedną kandydaturę zacnego prof. Mariana Zdziechowskiego, jednego z rzadkich już dziś, kryształowo czystych ludzi. Narodowcy wysunęli kandydaturę hr. Bnińskiego. W czasie wyborów głupota wyborców i socjalistyczna demagogia zwyciężyły. Ludowcy oddali swoje głosy na Mościckiego i w dniu 1 czerwca 1926 roku Ignacy Mościcki został prezydentem. Zaczął się nowy, nie mniej tragiczny okres Rzeczypospolitej, okres życia nad stan, okres szastania publicznymi pieniędzmi na utrzymanie dworu prezydenta, na rozdmuchane do wielkości ambasad placówki zagraniczne, zaczęło się życie na pokaz, kilkanaście samochodów osobistych prezydenta,rezydencje, polowania i różne reprezentacyjne zbytki, na które nigdy nie pozwoliłaby sobie ani bogata Szwecja, ani Dania, ani Holandia.

Typowy dla parweniuszy brak umiaru pociągnął innych. Córka Jodko-Narkiewicza szastająca tysiącami dolarów w Paryżu, pan Przedpełski, szef półpaństwowego koncernu „Wspólnota Interesów” przywożący z Moskwy łupy w postaci biżuterii i innych kosztowności, to tylko czubek góry lodowej, w jakiej niegdyś skromni socjaliści i legionowe wywiałki mościły się na posadach o wielotysięcznych pensjach. Zaczął się nieprzebierający w środkach nepotyzm, obsadzanie miejsc przez krewnych Mościckiego. Uszy były wiecznie prześwidrowane wiadomościami o bohaterskich wyczynach inżyniera Bobkowskiego, zięcia Mościckiego, a skandal z Michałem Mościckim, synem prezydenta, którego zrobiono ambasadorem w Brukseli, mógł oburzyć każdego uczciwego człowieka. Jak większość dzieci parweniuszy dopuszczonych do władzy, synek Mościckiego wsławił się tam rozwiązłym życiem i przegraniem w karty znacznych sum opłaconych z funduszy dyspozycyjnych MSZ czy fundacji kórnickiej. Hołota na ogół degeneruje się już w pierwszym pokoleniu. Nie czułem jednak w sobie „schadenfreude”, widząc tego obraz, bo wszystko to nie przynosiło zaszczytu Polsce, a zagrażało jej bezpieczeństwu.

Może jedyną dodatnią cechą, ale bynajmniej nie charakteru, lecz czysto zewnętrzną pana Ignacego Mościckiego była wyniosła postać i dobra mina. Zaroiło się od jego fotografii i portretów już to we fraku przepasanym wielką wstęgą Orderu Orla Białego, już to na koniu, już to ze strzelbą w ręku na stanowisku w kniei. „Wiry, wiry, i to piaskowe. Piasek zasypuje Polskę całą, zmieniając ją w pustynię, na której rodzić się będą jeno szakale” – myślałem często o tych słowach Sienkiewicza.

Pieniądze publiczne pochodziły z podatków, a urząd skarbowy jak dawniej czynił wszystko, by je pomnażać kosztem obywatela produkującego. Dwójka pomnożona przez dwójkę daje w rezultacie pięć, a jedynka pomnożona przez jedynkę daje w rezultacie dwójkę. Miałem w życiu i na wyższych studiach dużo do czynienia z matematyką, alematematyka polskiej skarbowości pozostała dla mnie na zawsze czymś niezrozumiałym, co może teoria względności mogłaby zgłębić…

Polska zaczynała wstępować na drogę rządów totalitarnych, a przy tym miała dwa obozy równolegle do totalitaryzmu dążące, a więc endecję i Ozon, który w znacznej mierze na endecji się wzorował i wiele przejął z jej ideologii. Stanowisko zajęte przez generała Kazimierza Sosnkowskiego, drugiego bliskiego współpracownika ś.p. Marszałka i przy tym Inspektora Armii, wobec tego co się działo w kraju było dla mnie niesmaczne. Te „laissez faire, laissez aller” również względem zagadnień wojskowych budziło we mnie sprzeciw. Sosnkowski był człowiekiem zdolnym, inteligentnym, nie pozbawionym pięknych porywów i tego, co potocznie nazywamy patriotyzmem. Wydaje mi się, że przyczyną jego życiowej inercji i obrania drogi nie wymagającej najmniejszego wysiłku z jego strony był być może dobrobyt, który go całkowicie pochłonął po jego młodości połączonej z ciężkimi warunkami materialnymi. Tak to często bywa z ludźmi, którzy wyszli z biedy, a dorwali się do pieniędzy, majątków i zaszczytów.

Miałem możność obserwowania jego życia i mam wrażenie, że pozycja „ziemianina” w nabytym za bezcen pięknym Bukowcu, polowania po kniejach arystokracji polskiej, do której jako parweniusz miał dziwny sentyment, wreszcie inne słabostki ludzkie, które każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu posiada, całkowicie go pochłonęły. Trudno mi było uwierzyć, aby Inspektor Armii miał oczy do takiego stopnia zaślepione własną osobą, że nie widział tego, co się dzieje na szczytach wojskowych i administracyjnych. W każdym razie ani razu nie słyszałem, aby się postawił sztorcem, aby stuknął pięścią w stół, aby wywalił prawdę Mościckiemu lub Rydzowi-Śmigłemu… Nie zrobił tego, bo było mu to osobiście niewygodnie, bo to wymagało natężenia woli, której ten człowiek nie posiadał.

Gdy zabrakło w Polsce autorytetu, to trzeba było sztucznie ten autorytet stworzyć. Użyto więc statysty, któremu pod patronatem pana Mościckiego dano w rękę buławę marszałkowską. Tą kukłą był generał Rydz-Śmigły. Jako żołnierz bił się dobrze w czasie wojny bolszewickiej, ale był inspirowany wolą Marszałka. Gdy Piłsudski zabrał do grobu całą moralną i ideową treść, Rydz-Śmigły stał się nieużytecznym już akcesorium ekwipunku osobistego Marszałka, nadającym się do upiększenia ściany MuzeumWojska Polskiego. Mościckiemu zależało jednak, aby mieć przy boku marionetkę i dnia 13 czerwca 1936 roku gen. Składkowski jako premier wydaje okólnik, w którym powołując się na rozkaz prezydenta Mościckiego ogłasza Rydza drugą po prezydencie osobą w państwie.

Pewnej jesieni Józek Radoński zaprosił mnie na polowanie do swojego Żelazkowa, na którym miał być marszałek Rydz-Śmigły. W Żelazkowie oprócz Rydza-Śmigłego zastałem panów: Miedzińskiego, Michałowskiego, sanacyjne eminencje i wpływowych dyrektorów banków: Janiszewskiego, Sułowskiego iStaniszewskiego. Spędziłem w tym towarzystwie dwa dni i byłem przygnębiony poziomem rozmów toczących się przy obiedzie, poziomem anegdot i całym ich zachowaniem. Rydz-Śmigły zachowywał się może najlepiej, bo z dużą skromnością. Robił wrażenie człowieka nieśmiałego i widocznie zażenowanego własną pozycją, na którą wyniosła go fala wypadków. Na jego raczej dobrodusznej twarzy igrał również „dobroduszny” uśmiech. Był to człowiek cichy, skromny, ale nad wyraz przeciętny, a tej przeciętności graniczącej z pewnym odcieniem tępoty nie mogła wyrównać ani buława marszałkowska, ani stanowisko drugiej osoby w państwie.”

Deutsche Bank, rok 1933 i znowu ci Oppenheimowie

Przypomnę – w 2009, roku jego sprzedaży, Sal. Oppenheim był największym prywatnym bankiem inwestycyjnym w Europie z kapitałem własnym (assets) w wysokości 138 miliardów euro. A historię miał bardzo długą – wszak już w 1834 poprzez ożenek Abrahama z Charlottą Beyfus, rodzina Oppenheim (i jej bank) skoligaciła się z Rotszyldami – Charlotte była wnuczką znanego nam już „niemieckiego” Rotszylda.

To właśnie ów Abraham Oppenheim dominował w finansach kolei niemieckich, systemach ubezpieczeń, oraz w przemyśle bawełnianym i tym „mechanicznym”. W 1868 został pruskim baronem – był pierwszym nieochrzczonym Żydem nobilitowanym w Prusiech – w dodatku, dopuszczonym do „wewnętrznego kręgu” cesarza Wilhelma I.

W XX wieku, prawnuk brata owego Abrahama, a syn bankiera Simona Alfreda, „Friedrich Carl von Oppenheim był wspólnikiem i szefem Sal. Oppenheim. Przeszedł wpierw „szkolenie handlowe” w National City Bank of New York oraz w Brazylijskim Banku dla Niemiec w Sao Paulo. W 1929 roku został wspólnikiem zarządzającym banku swoich rodziców. Później został starszym wspólnikiem (senior partner) i osobiście zarządzał Sal. Oppenheim, i pozostał nim, pomimo żydowskiego pochodzenia, podczas rządów narodowych socjalistów w Kolonii. Jednak jako żydowski Mischling drugiego stopnia został zmarginalizowany – stracił wiele publicznych i biznesowych biur i posad. A w 1938, razem ze swoim bratem Waldemarem, musiał zrezygnować z uczestniczenia w kierowaniu Sal. Oppenheim. Zaprzyjaźniony bankier i wspólnik Robert Pferdmenges* przejął wtedy kierownictwo banku i zmienił jego nazwę na Robert Pferdmenges & Co., co zostało odwrócone w 1947 roku. W 1944 Carl Friedrich został aresztowany, a jego brat Waldemar ukrył się w Kolonii. Oskarżono go przed Trybunałem Ludowym o „podważanie morale wojskowego”, a w tym samym czasie gestapo odkryło jego pomoc dla prześladowanych Żydów w Holandii. Z powodu końca wojny proces się nie odbył: Carl Friedrich został zwolniony i uszedł z życiem.

Potem, oprócz pracy zawodowej („The bank, amongst others, helped finance the Auto Union, which later became Audi AG”) Oppenheim poświęcił się procesowi integracji europejskiej… Kontrowersyjny ze względu na swój luksusowy tryb życia, zdołał Oppenheim w latach 1950 i 60tych nadać ważne impulsy, z jego rodzinnej Kolonii, polityce europejskiej młodej Republiki Federalnej Niemiec.

Instytut Yad Vashem w Izraelu postanowił [dopiero!] w 1996 roku uznać pośmiertnie Carla Friedricha Freiherr von Oppenheim jako „Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata” za zasługi dla ratowania Żydów podczas hitlerowskiej dyktatury.”

Jego syn Alfred, po studiach w Harvardzie, przejął pałeczkę: „In 1964, he became a senior partner of Sal. Oppenheim jr. & Cie. KGaA, and in 1978 he took over leadership of the board. From 1993 he was a member of the shareholders’ committee and the governing body of the bank.”

„W 1984 Alfred wystąpił z kościoła protestanckiego, ponieważ ten uczestniczył w ówczesnym ruchu pokojowym przeciwko rozmieszczeniu amerykańskich rakiet średniego zasięgu.” Zmarł w 2005, a w 2009 Deutsche Bank kupił Sal. Oppenheim.

No właśnie, ciekawa historia z tym Deutsche Bankiem. Już pod koniec 1905 w zarządzie tego banku działał sławny Max Steinthal. Następnie przeniósł się do rady nadzorczej, aby jej przewodniczyć w latach 1923-1932. W 1935 roku odszedł z rady nadzorczej, jak to ujął, aby bankowi oszczędzić kłopotów, wszak Steinthal był pochodzenia żydowskiego. Z kolei, członkiem rady dyrektorów Deutsche Banku a od 1923 przewodniczącym był Oscar Wassermann, który w maju 1933 został odwołany**, a razem z nim musiał odejść z owej rady także Teodor Frank, który w 1937 uciekł z rodziną do Belgii. Następcą Wassermanna został Georg Solmssen, ale już w 1934 został odwołany i natychmiast wyjechał do Szwajcarii. Mimo to*** został członkiem rady nadzorczej Deutsche Banku, do 1938.

Zaskakujące jest to, że biogramy owych ważnych niemiecko-żydowskich bankierów – Steinthala, Wassermanna, Franka i Solmssena są jedynie dostępne w niemieckiej wiki… nawet tego sławnego Maxa.

__

*) To był także bliski przyjaciel Konrada Adenauera…

**) Rok później Wassermann zmarł, załamany, w Garmisch-Partenkirchen a mowę pogrzebową wygłosił Leo Baeck.

***) Może dlatego iż do 1929, czyli fuzji z DB, był szefem https://en.wikipedia.org/wiki/Disconto-Gesellschaft

 

 

 

Jak Moskalami ręcznie sterowano a los Polski, i KXII, został przypieczętowany

Портрет Екатерины I (1684–1727) wedle Jean-Marca Nattier z 1717, Ermitaż

***

Stało się to 12 lipca 1711 roku kiedy to pokój w imieniu cara Piotra I podpisali Piotr Szafirow i M. Szeremietiew natomiast w imieniu sułtana tureckiego – wielki wezyr Baltacı Mehmed Pasza oraz chan krymski Dewlet Girej. Podpisy złożyli ponadto kozacki hetman Filip Orlik, kozacki koszowy Kost Hordijenko oraz król szwedzki Karol XII.

A przecież: „Piotr I wraz ze swoją 38 tys. armią znalazł się w beznadziejnym położeniu. Otaczało ich 120 tysięcy Turków oraz 70 tysięcy Tatarów krymskich. W tej sytuacji rosyjscy negocjatorzy Szafirow i Szeremietiew dostali od cara znaczne pełnomocnictwa.

Ostatecznie, pozostawiając w Turcji sygnatariuszy układu jako zakładników, car i jego armia z pełnym uzbrojeniem mogli wyjść z okrążenia.

Różne teorie proponowano by wyjaśnić jakim cudem do tego doszło:

Some contemporaries, such as Voltaire in his book Peter the Great, reported that Mehmet Pasha was involved in an affair with future-Empress Catherine I of Russia, then the consort of Peter. Surrounded by overwhelming numbers of Turkish troops, Catherine suggested before surrendering, that her jewels and those of the other women be used in an effort to bribe Baltacı Mehmet Pasha into allowing a retreat. Mehmet allowed the retreat, whether motivated by the bribe or considerations of trade and diplomacy.

The story of Mehmet Pasha’s relationship with Catherine I and his subsequent punishment by exile has been the subject of several works of literature in both Turkey and Russia, including the 1961 play Lütfen Dokunmayın by Turkish playwright Haldun Taner and the book Baltacı ile Katerina („Baltacı and Catherine”) by Murat Sertoğlu.”

Skoro sam Wolter twierdził, że doszło do tego po prostu poprzez łóżko Marty Heleny Skowrońskiej, przyszłej Katarzyny I **, to możemy być pewni iż było zupełnie inaczej. I w dodatku mamy tego „księcia” Aleksandra Mienszykowa***. Ja stawiam na cud banków amsterdamskich i londyńskich. Mamy zatem nie tylko cuda domu brandenburskiego, ale i te Romanowych.

Przy okazji trzeba przypomnieć pierwszy w Rosji klub dla dżentelmenów, czyli założony przez samego Piotra I klub „głupców i błaznów”. Mieli poczucie humoru, nie ma co. Tak wykuwała się ruska stal.

___

**) „Była córką osiadłego na terenie dzisiejszej Łotwy chłopa, mieszkańca Wielkiego Księstwa Litewskiego Samuela Skowrońskiego. Skowroński w latach 70. i 80. XVII wieku służył u gospodarza Pałacu Kazimierza Jana Sapiehy, po czym uciekł od niego do Estonii, gdzie urodziła się przyszła cesarzowa. Później, podczas panowania Katarzyny I, władze rosyjskie zaczęły wykupować od możnowładców litewskich jej braci i siostry.

W wieku lat 17 najęła się na służbę do ewangelickiego pastora Glücka w inflanckim Marienburgu (obecnie Alūksne, Łotwa). W tym mieście poznała szwedzkiego dragona, ubogiego szlachcica nazwiskiem Johann Rabe, za którego wyszła za mąż. Po zdobyciu miasta przez wojska rosyjskie pracowała jako praczka w pułkowej pralni. Następnie trafiła na służbę do starego marszałka Borysa Szeremietiewa. U niego spotkał ją Aleksandr Mienszykow, wykupił od starego marszałka i w roku 1702 zabrał do Moskwy. Wówczas Marta przeszła na prawosławie i przyjęła imię – Katarzyna Aleksiejewna. Wkrótce została faworytą Mienszykowa (podobno miała z nim dwoje dzieci). W roku 1706 u Mienszykowa poznał Katarzynę car Piotr I i zakochał się w niej. Ogłosił ją swoją żoną w 1711, choć formalnie małżeństwo zostało zawarte w 1712 (niektóre źródła mówią o potajemnym ożenku w 1707). …

Zgodnie z testamentem Piotra I, tron cesarski po nim przejęła Katarzyna, która została koronowana jeszcze w 1724 r. Faktycznie rządy w jej imieniu sprawował książę Aleksander Mienszykow, który przewodniczył specjalnie utworzonej 6-osobowej Najwyższej Tajnej Radzie, będącej organem doradczym carycy. Katarzyna wkrótce ciężko zachorowała i umarła po dwóch latach rządów. Historia zanotowała tylko jedną istotną jej decyzję, zawartą w testamencie. Mianowicie wyraziła w nim wolę, aby następcą na tronie po jej śmierci został Piotr II Aleksiejewicz, wnuk Piotra I (po jego najstarszym synu z pierwszego małżeństwa – Aleksym). Po nim władcami miały być kolejno Anna i Elżbieta, córki Piotra I i Katarzyny. Druga córka tej pary, Anna, wyszła za Karla Friedricha księcia Holstein-Gottorp i była matką późniejszego cesarza Piotra III, a więc protoplastką wszystkich Romanowów od XVIII do XX wieku.

***) „Mienszykow urodził się nie wcześniej niż w 1670 i nie później niż w 1673. Według jego wrogów, jego ojciec miał pochodzić z gminu – syn dworskiego stajennego, najprawdopodobniej wywodził się jednak z drobnej szlachty. Dzieciństwo spędził błąkając się po ulicach Moskwy, sprzedając pierożki mięsne. Franz Lefort****, pierwszy faworyt cara Piotra, dostrzegł u niego siłę woli i prezencję, które spowodowały przyjęcie Mienszykowa do służby carskiej – ordynans cara. Gdy Lefort zmarł w 1699 roku, Mienszykow został głównym faworytem i powiernikiem cara. Uczestniczył w podróżach cara po Rosji i poza jej granice.

Mimo że był skorumpowanym ignorantem, zaskarbił sobie zaufanie cara, umiejąc znakomicie musztrować armię i dowodzić nią. Tak jak car pracował w stoczniach Amsterdamu i znał nieco potocznego języka holenderskiego i niemieckiego. Do cara zwracał się per: Min Herz…

W latach 1718–1724 i 1726–1727 był prezydentem Kolegium Wojennego. Po śmierci Piotra I opierał się na Gwardii Cesarskiej. 28 stycznia 1725 wprowadził na tron Katarzynę I i został w rzeczywistości władcą Rosji. Podczas krótkich rządów Katarzyny I (styczeń 1725–maj 1727), zyskał przemożne wpływy na władzę (Aleksander Puszkin miał powiedzieć o nim kiedyś „półcar”), które skończyły się, gdy 25 maja 1727 zaręczył swoja córkę Marię z młodym cesarzem Piotrem II. Wywołało to gniew starej arystokracji Dołgorukowowów, Golicynów, Tołstojowów. Ich wpływy na Piotra II spowodowały, że 8 września 1727 został obwiniony o zdradę państwa i kradzież pieniędzy państwowych. Został pozbawiony wszystkich tytułów i urzędów i zesłany razem z rodziną na Syberię do Bieriozowa. Skonfiskowano jego majątek: 90 tysięcy poddanych, 6 miast, dobra w Rosji, Polsce, Prusach i Austrii, 5 milionów rubli w złocie w walucie i 9 milionów rubli w angielskich i holenderskich bankach.

imageПортрет А.Д.Меншикова. 1716-1720 гг., неизвестный художник. Холст, масло. См. подробнее

****) „Frantz Lefort urodził się w Genewie, w rodzinie kupieckiej. Jego pradziad, piszący się „Lifforti”, przybył do Szwajcarii w połowie XVI w. z Piemontu. Jego rodzina bardzo szybko stała się jedną z najbardziej bogatych i wpływowych w Szwajcarii, dysponując szerokimi kontaktami handlowymi w całej Europie Zach… Mianowany kapitanem, wraz z trzydziestoma innymi najemnikami przybył we wrześniu 1675 do Archangielska, a w styczniu 1676 do Moskwy. Żadnego jednak konkretnego przydziału nie otrzymał, ponieważ jak się okazało van Frosten prowadząc werbunek działał na własną rękę, a car żadnych żołnierzy cudzoziemskiego zaciągu nie potrzebował. Nie mając środków na wyjazd, Lefort osiedlił się w Niemieckiej Słobodzie (dzielnicy cudzoziemskiej w Moskwie), poszukując możliwości opuszczenia Rosji. Starania te przekreśliło ostatecznie jego małżeństwo w 1678 z Elizabeth Souhay, córką Anglika – pułkownika w carskiej służbie oraz trwająca wojna rosyjsko-turecka lat 1674-1681.”

Kalisz czyli Calisia

Kaliska Fabryka Fortepianów i Pianin Calisia.

___

Przede wszystkim – „fabryka fortepianów i pianin w Kaliszu, działająca w latach 1878–2007 (w latach 1878 – 1947 jako Fabryka Fortepianów i Pianin Arnold Fibiger), upaństwowiona w 1947, od 1949 pod nazwą Fabryka Fortepianów i Pianin „Calisia”; budynek fabryki został wpisany do rejestru zabytków w 1991.

Fabryka istniała 130 lat, za datę jej powstania uważa się rok 1878, kiedy Gustaw Arnold (I) Fibiger zbudował w założonym pięć lat wcześniej warsztacie pierwszy fortepian. W fabryce wytwarzano pianina oraz fortepiany. Zakład przetrwał dwie wojny światowe, został rozbudowany w czasach PRL, ale upadł w roku 2007. Wówczas prawa do marki „Calisia” zostały wykupione i przynależą przedsiębiorstwu CALISIA INTERNATIONAL sp. z o.o.”

Niestety, tylko w niemieckiej wiki mogłem się dowiedzieć, że „pianista Krystian Zimerman, zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w 1975 roku, określił jego fortepian Calisia jako najbardziej odpowiedni do wykonywania dzieł Fryderyka Chopina…”

__

Kalisko-Ostrowski Okręg Przemysłowy, okręg przemysłowy w środkowej Polsce, we wschodniej części województwa wielkopolskiego, rozwinął się w XX w. na obszarze kalisko-mazowieckiego okręgu przemysłowego; głównym ośrodkiem przemysłowym okręgu jest Kalisz.”

Dziwna historia psiego nabrzeża i drogiego kumpla Sorosa, czyli (aresztowana) wyspa psów

Wyspa psów, czyli zniewaga Zygmunta III **

___

Rok 1985 był nadzwyczajny w Zjednoczonym Królestwie nie tylko z powodu złamania przez Iron Lady słynnego strajku górników  (przy pomocy „naszego” Spawacza, by the way). Ta sama Margaret Thatcher w grudniu owego roku, bez żadnego referendum, przyjęła tzw. Jednolity akt europejski. JAE „to pierwsza znacząca modyfikacja traktatu rzymskiego z 1957 roku. JAE formalnie ustanowił powstanie wspólnego rynku europejskiego, a także umocnił współpracę polityczną krajów Wspólnoty”.

Mało tego, właśnie tego roku Thatcher, za sugestią pewnego wyjątkowego Amerykanina, i jeszcze jednego, uznała że zwykła rewitalizacja starej dzielnicy doków na Wyspie Psów to za mało. I tak narodził się projekt owego psiego nabrzeża w Londynie – Canary Wharf. W 1987 ten projekt finansowego centrum został sprzedany kanadyjskiej firmie Olympia and York, słynnej m.in. z jej World Financial Center, a prace budowlane ruszyły w 1988.

Oczywiście londyńskie City odebrało to jako zagrożenie najżywotniejszych jego interesów i doprowadziło do bankructwa psiego projektu w 1992. W końcu jednak udało się ten projekt ukończyć i obecnie ma tam siedzibę szereg ważnych instytucji: „Barclays, Citigroup, Clifford Chance, Credit Suisse, EY, Fitch Ratings, HSBC, Infosys, J.P. Morgan, KPMG, MetLife, Moody’s, Morgan Stanley, RBC, Deutsche Bank, S&P Global, Skadden, State Street, and Thomson Reuters, and hosts two European Union agencies: European Medicines Agency and European Banking Authority.”

Właścicielem owej „Olimpia and York” był syn bardzo zdolnego handlarza jajami z węgierskiego sztetla – Mosze Reichmann. W owym 1992 stracił ów Mosze & Co na tym bankructwie prawie 20 miliardów USD – dzisiaj to byłoby więcej niż 50 – i prawie wykończył rodzinny biznes. No ale. Od czego ma się węgierskich przyjaciół – rękę na ratunek wyciągnął sam Jerzy Soros:

„Despite these setbacks, Reichmann successfully rebuilt a small portion of his empire. This included setting up a partnership with George Soros, Lawrence Tisch and Michael Price, along with investors such as Saudi Prince Al-Waleed, to purchase a controlling stake in Canary Wharf from the banks that made the original construction loans to Reichmann and which had taken control of the development. Reichmann became Chairman of Canary Wharf again and remained so until 2004… In September 2006, Reichmann announced that he was bored with retirement and that he would be setting up a new $4 billion fund, based in Toronto, with offices in Great Britain and the Netherlands.”

No, ale jaki to prawdziwy kumpel z tego Sorosa – City tak brzydko uderza w biednego Mosze, no to Jerzy uderza w czarną środę w brytyjskiego funta „kiedy rząd konserwatystów zmuszony został do wycofania funta szterlinga z mechanizmu ERM (ang. European Exchange Rate Mechanism). Nastąpiło to w wyniku ataku spekulacyjnego dokonanego przez George’a Sorosa, który zarobił na tych transakcjach około 1 mld USD. W 1997 r. brytyjskie ministerstwo skarbu określiło straty na 3,4 mld funtów.”

Wprawdzie owe 3,4 mld £ to wtedy było nawet mniej niż 10 mld $, ale zawsze to coś…

___

**) „W tym samym czasie, zaledwie cztery dni po audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podstołecznych teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs (Wyspa psów – nazwa toponimiczna maleńkiej wysepki u wylotu Tamizy, dzisiaj we wschodnim Londynie, w niewielkiej odległości od pałacu, w którym odbyła się audiencja Działyńskiego) spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy.

Janusze, czyli najlepszy plan Moskwy

 Janusze R. czyli sztafeta pokoleń – Janusz młodszy, bratanek naszego bohatera, na misji w Londynie – Portret księcia Janusza Radziwiłła (1612–1655) z 1632 wedle Davida Bailly (1584–1657), Muzeum Narodowe we Wrocławiu

___

Zanim dokończę tę niesamowitą historię Irlandczyków (z Ulsteru) u Lisowskiego muszę pozbierać parę kamyków do tej przebogatej mozaiki. Chciałem dotrzeć do biogramu kasztelana Janusza Radziwiłła – tego od detronizacji Zygmunta III, ale że jest tylko na papierze musiałem się więc ratować biogramem jego sekretarza. A tam jakie cymesy!

Naborowski (Naborovius) Daniel, krypt. D. N., D. N. C. W. (1573–1640), poeta, tłumacz. Ur., być może, w Krakowie. Ojciec jego, prawdopodobnie kalwin, zubożały szlachcic, po stracie przez dziada Stanisława wsi Naborowo koło Zakroczymia przeniósł się do miasta, jak informował sam N. Janusza Radziwiłła w liście z Bazylei z 10 XII 1608. Wg niektórych badaczy (S. Kot) miał być synem ariańskiego aptekarza z Krakowa, Szymona Ronemberga. Nie wiadomo, skąd młody N. zaczerpnął fundusze na wyjazd na studia zagraniczne [ha, ha]. Od stycznia 1590 prawdopodobnie do maja 1593 studiował w Wittenberdze; tamże 6 V t. r. datowany jest najstarszy znany dziś wiersz poety – łaciński ośmiowiersz, zachowany w autografie w „Album Amicorum” Daniela Cramera. W czerwcu 1593 N. wpisał się na uniwersytet w Bazylei, gdzie przebywał prawdopodobnie do maja 1595. Studiował tam medycynę, ogłosił po łacinie dwie rozprawy: w r. 1593 De temperamentis disputatio medica (dedykowaną Wacławowi Leszczyńskiemu) i w r. 1594 De venenis theoremata (dedykowaną Naruszewiczom)… Prawo studiował N. w r. 1595 w Orleanie, gdzie był asesorem nacji germańskiej jako «nobilis Polonus». W marcu 1596, w drodze do Genewy, zatrzymał się w Lyonie. Od połowy 1596 r. kontynuował przez kilka miesięcy studia prawnicze w Strasburgu. Zbliżył się tam do Rafała Leszczyńskiego, przy jego rozprawie o szczęśliwości („Disputatio ethica de beatitudine…”, 1596) zamieścił łacińską odę na jego cześć. Uczył języka francuskiego Janusza Radziwiłła. W październiku przeniósł się wraz z nim do Bazylei. Nie wiadomo, co działo się z nim w l. 1597–1602. W r. 1602 został ochmistrzem dworu u Rafała Leszczyńskiego w Padwie. Tak jak i on uczęszczał na lekcje mechaniki do Galileusza w marcu i kwietniu 1602. Po powrocie do kraju w r. 1602, po 12 przeszło latach pobytu za granicą, wszedł w ścisłą służbę Radziwiłłów: Janusza, a potem Krzysztofa, i przebywał odtąd głównie na Litwie, często wyjeżdżając za granicę. Być może, że jako wysłannik ks. Janusza podróżował w sprawach politycznych do Francji w l. 1603 i 1604 i wraz z nim w r. 1606. Udział N-ego w rokoszu Zebrzydowskiego, którego jednym z przywódców był jego protektor Janusz Radziwiłł, nie jest bliżej znany. W twórczości swej (np. Nagrobek Jerzemu Hołowni, późniejsze Kalendy styczniowe… 1636, a nawet alegoryczny Cień, przypisywane mu przez Dürra-Durskiego, a zakwestionowane przez Szczerbicką Awizyje domowe) dał wyraz swemu poparciu dla idei rokoszu. Po klęsce rokoszan N. towarzyszył ks. Januszowi, który wyemigrował w lecie 1608 z kraju i osiadł w Bazylei. Stamtąd, wraz z księciem prowadzącym nadal działalność polityczną, podróżował w celach dyplomatycznych do Anglii, Francji i Wenecji. Na przełomie 1610/11 r. wrócił z dworem księcia do kraju. Wkrótce udał się do Anglii w poselstwie do króla Jakuba I z podarunkami od księcia, jeździł do Niemiec i innych krajów w sprawach księcia Janusza. Jednocześnie coraz bardziej zbliżał się do jego brata przyrodniego Krzysztofa, na którego służbę przeszedł ostatecznie po śmierci ks. Janusza pod koniec 1620 r. Na dworze ks. Krzysztofa, głównie w Dolatyczach, miał możność bliskich kontaktów z przebywającym tam licznym gronem działaczy zborowych, pisarzy i poetów (m. in. z Samuelem Rysińskim, arianinem Olbrachtem Karmanowskim). N., choć gorliwy kalwinista, miał stosunki dobre także z katolikami, zwłaszcza z bpem wileńskim Eustachym Wołłowiczem, którego rezydencję, Werki pod Wilnem, opiewał w swych wierszach (polski wiersz pt. In Werki solatium)…  Przez pewien czas był wychowawcą ks. Bogusława, syna jego byłego protektora ks. Janusza; ślad tej opieki utrwalony został w zachowanych listach poetyckich do ks. Bogusława. Opiekował się również ks. Januszem, synem Krzysztofa [patrz wyżej]. Podczas rokowań pokojowych ze Szwedami w r. 1622 był dwukrotnie wysyłany do Szwedów jako subdelegat przez komisarzy pokojowych, wielokrotnie jeździł do Niemiec, głównie dla załatwienia spraw z wdową po ks. Januszu. Dopiero od r. 1633 zmniejszają się jego posługi dla Radziwiłłów. Jako cześnik i sędzia grodzki (niewątpliwie od r. 1637) osiadł w Wilnie. Jeszcze bardziej angażował się wtedy w sprawy zborowe, uczestnicząc w synodach, konwokacjach i różnych komisjach zborowych. W r. 1639 pasierb jego, Piotr Piekarski, stał się mimowolnym sprawcą rozruchów religijnych w Wilnie, co poważnie osłabiło zbór i naraziło poetę na szereg przykrości i kłopotów. Przejścia te prawdopodobnie przyspieszyły śmierć N-ego.”

 Jedyny portret olejny Janusza starszego, pl.wikipedia.org/Państwowe_Muzeum_Historyczne_w_Moskwie.

A tak w ogóle, to nie ma żadnej biografii x. Janusza starszego, ofkors. Jesteśmy skazani tylko na takie wilanowskie silva rerum…

__

Ten drugi kamyczek to niesamowity plan Moskwy z 1610 zamówiony ponoć przez Aleksandra Gosiewskiego dla Zygmunta III:

Plan robi wielkie wrażenie, szczególnie jeśli się zobaczy jego małe fragmenty (patrz niżej) – co za precyzja!! Myślę, że nawet owe plany naszego zawziętego wroga, Isaaca Massy, były jednak (sporo) gorsze…

W dodatku, była niejedna wersja owych planów „zygmuntowskich” – jedna jest ewidentnie w moskiewskim muzeum z opisem: Moscovia urbs metropolis totius Russiae Albae / Inven I.G.P.A., coel L. Kilian. – S.l., 1618; Автор Иоганн Готфрид Филипп Абелин, Лука Килиан – a mowa tu chyba o tych dwóch dżentelmenach: pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Abelin oraz en.wikipedia.org/wiki/Lucas_Kilian

Nie wiem jednak skąd jest ta pierwsza wersja, choć była chyba pokazywana na wystawie w Warszawie – może ktoś pomoże? Tak czy inaczej, ciekawym jak wyglądała realizacja tego przedsięwzięcia – przecież przygotowanie i wykonanie TAKICH planów musiało trwać ładnych parę lat…

Сигизмундов чертёж Москвы, гравированный в 1610 году. На фрагменте стрелкой обозначена церковь Николы Гостунского.

Irlandzka plantacja, angielscy kapitanowie, zagończyk Lisowski oraz Brexit

Największym problemem w negocjacjach brexitowych nadal jest przyszły status granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną zwaną czasem Ulsterem. A wszystko zaczęło się od tzw. plantacji Ulsteru:

„…część procesu wysiedlenia katolickiej irlandzkiej społeczności farmerskiej z terenów w rejonie prowincji Ulster i osiedlenie w to miejsce angielskich protestantów oraz szkockich prezbiterian.

Plantacja Ulsteru miała swój początek w okolicach roku 1610. W czasie trwania całego procesu ponad 80% produktywnych gruntów poddano transformacji w etnicznie i religijnie odrębne wspólnoty.

Proces podziału terenów polegał na wydzieleniu obszarów o powierzchni od tysiąca do dwóch tysięcy akrów oraz oferowanie ich jako teren na wynajem. Angielscy osiedleńcy otrzymywali lepsze oraz tańsze tereny. W umowie zaznaczano jednak wymóg osiedlenia się na danym terenie tylko pewnej liczbie rodzin angielskich. Podobne umowy były oferowane też Szkotom. Obszary te były dostępne również dla Irlandczyków ale przy znacznie większej opłacie za wynajem. Z czasem pojawiły się miejsca plantacji, gdzie zaczęło brakować osób do osiedlania. Spowodowało to, że z czasem wielu najemców zaczęło zatrudniać nielegalnie irlandzkich pracowników lub też po prostu opuszczać te tereny. Wracający do swych rodzinnych domów, przed swym wyjazdem często grabili to, z czego można było jeszcze osiągnąć jakiś zysk. W obu przypadkach Brytyjczycy obciążali irlandzkich lokatorów wygórowanym czynszem, szybko pozbawiając ich środków do życia oraz powodując, że stawali się oni rozbójnikami i łupieżcami żyjącymi w lasach.”

Taki to był ludzki pan z owego sympatycznego Jakuba I, że nawet ten bat na katolików czyli słynny spisek prochowy musiał zamówić u Cecila, w 1605. No, ale ów rok 1610 i dla nas był kluczowy – w czerwcu pod Kłuszynem hetman Żółkiewski rozbił Moskali i Szwedów, tak że zaraz bojarzy hołd Zygmuntowi III przybieżeli złożyć. A tymczasem sławny pułkownik Lisowski porzucił Dymitra II i poprzez Lwa kanclerza Sapiehę pertraktował przejście na królewski żołd.

A miał on asa w rękawie, bo „w tym samym czasie siły Lisowskiego wzmocnił jakiś oddział znakomitej piechoty złożonej z Anglików i Irlandczyków, którzy porzucili służbę u Szwedów. Ich liczebność i dalsze losy nie są znane, ale wiadomo, że brali udział w działaniach, które uwieńczyło zajęcie kilku miast i zamków pogranicza. Przed 11 sierpnia 1611 roku pułkownik był już pod Zawołoczą, o czym świadczy list polecający przekazany dwóm kapitanom angielskim, Thomasowi Lichfieldowi i Johnowi Stanfordowi, którzy postanowili wrócić do Ojczyzny.”

Dzięki niezastąpionemu Krzysztofowi L. mamy tłumaczenie tego listu Lisowskiego do Cecila, a tam takie dwa bardzo mocne zdania:

  1. A co najważniejsze, tak wiele radości czerpiesz z prawdziwego kultu prawdziwego Boga i tak mocno się tego kultu trzymasz, że nawet nie „masz w nosie” przesądów papieskich. 
  2. Przeciwko nim, ponieważ nasz Najjaśniejszy Król nie wypłacił żołdu, w tej sprawie irlandzcy piechurzy zawarli spisek i podnieśli bunt.

CDN

PS. Ów list Lisowskiego (i ten Radziwiłła takoż) znalazłem tutaj:

http://www.pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/publikacje-on-line/elementa-ad-fontium-editiones/dostepne-on-line/vi-1962

w słynnych Elementa dostępnych on-line !!

http://www.pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/publikacje-on-line/elementa-ad-fontium-editiones/wykaz-wydanych-tomow

Dlatego przy każdej okazji żądałbym od wybitnych, tzw. polskich historyków czy choćby od niemniej słynnych członków niesławnej Polskiej Fundacji Narodowej – przetłumaczenia i opracowania tak szybko jak możliwe tych niesamowitych dokumentów. Przypominam mój stary już apel:

https://bosonweb.wordpress.com/2017/04/14/albrecht-karolina-on-line-i-stracona-szansa/

PPS.

Capture d’écran 2018-10-18 à 13.07.02.png

 

 

Londyn, Grabski i znowu to banco italiano

Władysław Grabski był rekordzistą, aż pięciokrotnie obejmował urząd ministra skarbu (w tym dwukrotnie jako premier II RP). Znany był z anty-niemieckich i pro-rosyjskich poglądów oraz krytyki swoich poprzedników. W tym z krytyki dobrze znanego nam ministra Kucharskiego – mały problem w tym, że to za ministra Grabskiego marka polska wpadła w hiperinflację, a pierwszy projekt reformy monetarnej złożył właśnie Kucharski:

„K. nosił się też z projektem stworzenia Banku Emisyjnego i dokonania wymiany marki polskiej na nową jednostkę monetarną jeszcze przed osiągnięciem równowagi budżetowej. Uważał to za sprawę zasadniczą dla likwidacji deficytu budżetowego. Tę koncepcję K-ego storpedował jednak angielski doradca Hilton Young, grożąc, że w wypadku realizacji planu ministra skarbu demonstracyjnie wyjedzie z Warszawy. Mimo prób realizacji wysuniętych planów, sytuacja finansowa kraju uległa dalszemu szybkiemu pogorszeniu.”

Aby zrozumieć skąd się wziął ów angielski doradca trzeba nam wrócić do tournee Kucharskiego i Hammerlinga, którzy z Paryża udali się do Londynu gdzie spotkali się „nieoficjalnie” z samym szefem Bank of England – naszym zawziętym wrogiem – baronem Montagu Normanem, zawziętym przyjacielem hitlerowskiego bankiera, Hjalmara Schachta. Smaczkiem w tym jest to że właśnie Hammerling już w 1915 został obwołany przez Londyn największym wrogiem Anglii w USA… it’s nothing personal – just business as usual.

Po tych rozmowach zostaje nam przydzielony ów „życzliwy nadzorca”, a pod koniec września 1923 nasza para jest z powrotem w Warszawie. Nie uzyskali wprawdzie żadnych konkretów, ale premier Witos jest ewidentnie pod wrażeniem gdyż właśnie wtedy robi Kucharskiego ministrem skarbu. Anglicy jednak nie kwapią się z udzieleniem kredytu, więc jako ostatnia deska ratunku w grudniu 1923 Paderewski jedzie do USA ubiegać się o 400 mln USD pożyczki. Niestety, jego charme nie był wystarczający i w efekcie nie dostajemy żadnego kredytu a rząd Witosa upada.

Premier Grabski natychmiast pozbywa się owego Younga i zanim zacznie swoją słynną reformę jeszcze w marcu 1924 uzyskuje pierwszy od 1920 poważny kredyt dla II RP – 400 mln lir włoskich, czyli nieco ponad 20 mln USD, na 20 lat od Banca Commerciale Italiana (BCI). Cena za to była wysoka – efektywnie ponad 11% roczne obciążenie długiem, m. in. z powodu wysokiego ubezpieczenia tego kredytu na wypadek wojny…

No, ale to nie przypadek, wszak szefem BCI był wtedy nie kto inny jak Józef Leopold Toeplitz (ur. 1866), a na dokładkę był tam jeszcze jego brat Ludwik (dyrektor BCI w Wenecji; ur. 1868) – synowie Bonawentury – pradziadka Krzysztofa Teodora Toeplitza, tego od Czterdziestolatka

Mało tego, tak się składa że po przewrocie majowym prezesem słynnego Banku Handlowego w Warszawie zostaje Stanisław Lubomirski na miejsce Leopolda Juliana Kronenberga, a w 1927 BCI nabywa akcje tego banku, które sprzedaje w roku 1935…

O pasjonującej historii Banku Handlowego już trochę pisałem: vide dla-otrzeźwienia/ a co do Toeplitzów – to polecam @szpak80***.

W efekcie, w 1927 następuje przełom – przy czym Grabski zostaje usunięty raz na zawsze przez samego Piłsudskiego – dostajemy serię poważnych kredytów. Przede wszystkim prawie 100 mln od USA, ale też prawie 50 mln od Francji. Warto przy tym zauważyć, że Anglicy nadal byli nader wstrzemięźliwi…

Aby jednak nabrać właściwej perspektywy – Niemcy w latach 1924-31, czyli za weimarskiego chaosu, dostały od USA prawie 3 MILIARDY kredytu – dzisiaj to by było grubo ponad 100 mld USD.

Jeśli chodzi o Ludwika Hammerlinga to po przewrocie majowym, jeszcze w 1926 zaczął likwidować wszystkie swoje polskie interesy (cokolwiek to oznacza) i wyprzedawać majętności tutaj. W 1928 wyjechał z Polski na dobre.

PS. Zapomniałem o jednym – z chwilą dojścia demokratów do władzy – tj. od odejścia Hoovera i zwycięstwa w 1933 (co za pech? Hitler i FDR naraz…) Franklina D. Roosevelta Amerykanie zupełnie odwrócili się „biznesowo” od Polski…

PPS. Grabskiemu Londyn nasłał jeszcze w 1925 tego oto „pośrednika”:

Capture d’écran 2018-10-19 à 21.25.48.png

Ich warunek był od początku bardzo prosty: koncesje terytorialne na rzecz Niemiec, a będzie duuuża pożyczka… ach, ci fajni wyspiarze….

__

**) W 1932 Lubomirski umiera i August Zaleski „musi” złożyć urząd ministra spraw zagranicznych aby objąć to tak ważne stanowisko – prezesa Banku Handlowego.

***) toeplitz-uprzywilejowany-syn-pierwszej-globalizacji + toeplitz-i-zakup-kosztowności-z-polski

 

 

Tajemniczy Henryk i jego londyńska demaskacja

W dzieciństwie, za dość głębokiego PRL-u, Henryk Jabłoński kojarzył mi się z pezetpeerowską „paprotką”, co to zawsze musi gdzieś się pojawić na czarno-białym ekranie w czasie słynnego dziennika. I tyle.

Nie przypuszczałem, aż do wczoraj, że ten osobnik może mnie kiedykolwiek zainteresować, i to mocno. Do wczoraj, bo wtedy właśnie przeczytałem jego pracę, o której poniżej, a potem próbowałem znaleźć jakiś jego dobry życiorys. No i nic z tego. Wikipedia całe jego życie do 1945 kwituje jedynie takim oto paragrafem:

Od 1931 członek Polskiej Partii Socjalistycznej [w wieku 22 lat], współpracownik Polskiego Słownika Biograficznego. Po przegranej wojnie obronnej w 1939 przedostał się na zachód. W kampanii norweskiej jako podchorąży rezerwy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich walczył w bitwie o Narwik, a później uczestniczył w ruchu oporu w południowej Francji. W 1945 powrócił do kraju.”

Ponadto dodaje: „Syn Władysława Jabłońskiego (1882–1960) i Pelagii domu Znajewskiej (1886–1980). Był żonaty z Jadwigą z domu Wierzbicką (1919–1999), miał córkę Elżbietę i syna Krzysztofa. Mieszkał w Warszawie przy ul. Klonowej 4 (w bezpośrednim sąsiedztwie Belwederu), a w ostatnich latach życia przy ul. Filtrowej 61. Dr nauk historycznych – 1934.”

Klepsydra w gazowni dorzuca, czy raczej dosypuje co nieco:

To on w 1979 roku po raz pierwszy witał w Polsce papieża Jana Pawła II, wybawiając ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka z kłopotliwego obowiązku. On też jako przewodniczący Rady Państwa formalnie wprowadzał dekretem stan wojenny 13 grudnia 1981 roku. I on jako minister oświaty, łamiąc niezależność uniwersytetu w marcu 1968 wyrzucił ze studiów Adama Michnika i Henryka Szlajfera, wywołując wzburzenie studentów. Przez niemal cały okres PRL utrzymywał się na szczytach władzy.

Przed wojną był działaczem PPS i Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych. Należał do grupy świetnie zapowiadających się historyków. Opublikował m.in. bardzo dobrą biografię Aleksandra Waszkowskiego, ostatniego naczelnika Warszawy w Powstaniu Styczniowym.

Wziął udział w kampani wrześniowej 1939 roku. Po klęsce przedostał się do Francji. Walczył pod Narwikiem w 1940 roku i działał we francuskim ruchu oporu. Po powrocie do kraju razem z Oskarem Lange stał się rzecznikiem współpracy PPS z komunistyczną PPR. Po połączeniu w 1948 r. PPS i PPR w PZPR został członkiem KC nowej partii. Pozostał nim z krótką przerwą do rozwiązania PZPR. W latach 1965 – 1972 minister szkolnictwa wyższego i oświaty. Równocześnie był m. in. wiceprzewodniczącym Polskiej Akademii Nauk i autorem prac z historii PPS.”

Co konkretnie robił w okresie 1934-9, no i potem w tej Francji? Sam Jabłoński był nieprawdopodobnie wstrzemięźliwy – a zmarł dopiero w 2003 – nie natknąłem się na najmniejsze jego wynurzenia – może ktoś potrafi wskazać dobre źródło?

Tak czy inaczej, poszło o ten oto rewelacyjny artykuł Henryka z 1956 pt. Z TAJNEJ DYPLOMACJI WŁADYSŁAWA GRABSKIEGO W R. 1924.:

rcin.org.pl/Content/41400/WA303_29777_A52-KH-R-63-4-5_Jablonski.pdf

I takie tam cymesy:

„Wkrótce okazało się jednak, że w wewnętrznej walce między zwycięskimi w wojnie mocarstwami imperialistycznymi nastąpiło poważne przegrupowanie sił. Już rok 1923 wysunął londyński rynek finansowy na czoło operacji kredytowych świata**. Rok następny ujawnił wyraźnie, że rola Francji jako wierzyciela Europy jest już skończona. „Francja zdobyła przewagę militarną, a straciła finansową, czyli — co wychodzi na jedno — straciła swoje stanowisko wierzycielki” — przyznawał mąż zaufania sfer finansowych francuskich Lucien Romier*** na łamach tygodnika „Opinion”. On też głównie był tym, który alarmował decydujące koła finansowe Francji, wskazując na wielkie niebezpieczeństwo płynące dla nich z polityki banków angielskich, które dla szybszego złamania francuskiej konkurencji postawiły na ekonomiczną odbudowę oraz na wciągnięcie w orbitę swych bezpośrednich wpływów małych, zacofanych gospodarczo państw, jak np. Polska.

Alarmy Romiera i podobnych mu nie pomogły już jednak wiele. Trudności finansowe Francji, podsycane umiejętną grą banków angielskich, uniemożliwiały jej skuteczną konkurencję ze znajdującym się w ataku przeciwnikiem.

Z sytuacji tej szybko zdali sobie sprawę sprytniejsi gracze kapitalistyczni w małych państwach, ustawiając się w przedpokojach mniejszych i większych potentatów angielskich, ale starając się przy tym w miarę możności zachować możliwie najlepsze stosunki z Francuzami.

Tej grze rodzimych naszych finansistów i reprezentujących ich interesy polityków sprzyjają istniejące od zawieszenia broni, ale pogłębiające się stale od 1922 r. rozdźwięki między Anglią i Francją w stosunku do Niemiec i małych państw Europy Wschodniej. W związku z tym decydujące czynniki angielskie coraz baczniej obserwują sytuację w Polsce i w trzy dni po głośnej wizycie w Polsce marsz. Focha następuje w dniu 17 maja 1923 r. wizyta szefa angielskiego sztabu generalnego L. Cawana. Widocznym zaś znakiem zwiększenia się wpływów angielskiej finansjery było przybycie w dniu 7 października 1923 r. do Polski angielskiego rzeczoznawcy Hiltona Younga jako doradcy rządu polskiego w sprawach finansowych [o nim w notce następnej]…

Poza plecami oficjalnej dyplomacji polskiej zaczynają działać coraz czynniej ks. J. Woroniecki, hr. Adam Ronikier, a szczególnie osławiony dr Józef Rettinger.

Dnia 15 stycznia 1924 r. wręcza Ronikier dyrektorowi gabinetu Grabskiego — Kauzikowi notatkę, w której omówiono konsekwencje wynikające z nowej sytuacji, jaką tworzyło dojście w Anglii do władzy rządu Labour Party. W szczególności notatka ta zwraca uwagę na przychylny stosunek rządu angielskiego do Niemiec i dążenie do normalizacji stosunków z Rosją…

Usiłując wyciągnąć wnioski z tej całej wielkiej akcji Rettinger zaleca premierowi w dniu 5 maja 1924 r. przebudowę obsady aparatu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, poczynając od zmiany na stanowisku ministra, którym był w tym czasie znany frankofil Maurycy Zamoyski. Jako głównego kandydata na jego miejsce wysuwa on „bez cienia wątpliwości” Aleksandra Skrzyńskiego.

I ten dezyderat, zgłoszony przez coraz aktywniejszego pośrednika, zostaje spełniony, co prawda dopiero w lipcu 1924 r…

Po maju też 1926 r. rozpoczęła się ta organizacyjna przebudowa polskiego przemysłu, na którą nalegał Rettinger w 1924 r. Warto zresztą w tym wypadku powołać się na zdanie nie byle kogo, bo Andrzeja Wierzbickiego. „Porozumienia wewnętrzne i międzynarodowe (konwencje, syndykaty, koncerny)” — powiada on — „to najbardziej może charakterystyczny rys współczesnej ewolucji przemysłu. Ekonomiści niemieccy nazwali rok 1926 «rokiem racjonalizacji». Sprawozdania ekonomiczne pism angielskich stwierdzają również, że rok ten wysunął na plan pierwszy sprawę rewizji dotychczasowych form produkcji przemysłowej. Zarówno komisje do badania przemysłu węglowego w Anglii, jak i wybitne autorytety teoretyczne i praktyczne w uprzemysłowionych krajach zachodniej Europy zgodnie wysuwają tezę, że pomyślny rozwój produkcji w czasach obecnych niemożliwy jest bez organizacji przemysłu w kierunku poziomym i pionowym oraz jego koncentracji przez łączenie się przedsiębiorstw mniejszych i w działalności swojej nieskoordynowanych”.

Po tym wstępie dyrektor „Lewiatana” stwierdza z aprobatą: „I u nas rok 1926 stanowi niewątpliwie punkt zwrotny w kierunku racjonalizacji produkcji, a zwłaszcza jej organizacji. Od tego roku ruch organizacyjny w naszym przemyśle przybiera coraz szersze rozmiary… Odrębności i różnice lokalne ustąpiły wszędzie na plan dalszy, na pierwszy zaś plan wysunęła się zasadnicza wspólność interesów i poglądów gospodarczych ujmowanych pod kątem widzenia ogólnopaństwowym. Wyrazem gospodarczego i ideowego zespolenia przemysłu jest cały szereg konwencji i syndykatów”.

Aby stwierdzenie to nie było gołosłowne, Wierzbicki przytacza szereg owych „porozumień” ze wszystkich niemal dziedzin życia gospodarczego, wykazując pełną kartelizację najważniejszych jego gałęzi. Dodaje też, że te „porozumienia” krajowe są w ścisłym związku z „porozumieniem” międzynarodowym.

Oczywista rzecz, że reformy te dotknąć musiały i bankowość, a związek między nią a reżimem otrzymał zresztą po paru latach piękną ilustrację w postaci organizacyjnego powiązania banków Angielskiego i Handlowego pod kierownictwem sanacyjnego ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, ongiś, w czasie pierwszej wojny imperialistycznej, przedstawiciela Piłsudskiego w Londynie.”

___

**) W tym roku Nowy York udzielił obcym państwom pożyczek w sumie 291 908 000 dol., podczas gdy Londyn — 637 140 000 dol.

***) Jeden z najbliższych doradców Pétain’a w okresie ostatniej wojny.

 

Kto kupuje łąki w Polsce czyli przekręt założycielski

O europejskim programie Natura 2000 myślę usłyszałem po raz pierwszy w 2007, w związku z wojną o dolinę Rospudy, kiedy to „aktywistom ekologicznym” udało się skutecznie opóźnić o wiele lat budowę Via Baltica. Nota bene, przywódczyni tej „kampanii”, pani Małgorzata Górska „za swoją działalność została w 2010 r. uhonorowana, jako druga osoba z Polski, Nagrodą Goldmanów”. Warto przy tym wiedzieć, że owym programem UE Natura 2000 objęte jest 20% obszaru Polski.

Od tego czasu, coraz bardziej zaczęły mnie intrygować enigmatyczne określenia, pojawiające się w programach przyrodniczych, o przejmowaniu pewnych terenów przez (pozarządowe) organizacje ekologiczne. Aż do wczoraj, kiedy to dowiedziałem się, iż chodzi tu po prostu o KUPNO ziemi – w uroczym skądinąd filmie braci Kłosowskich o bekasach dubeltach**, jest właśnie wprost o tym mowa. Otóż, w celu ratowania m.in. owych dubeltów zostało nabyte KILKASET hektarów łąk nad górną Narwią. Nabywcą, we współpracy z Polskim Towarzystwem Ochrony Ptaków,  jest maciupka, pozarządowa oczywiście, organizacja pod nazwą Natura International Polska, przy czym, jej (równie mała) organizacja matka mieści się w… Anglii, a jej chairman’em jest młody dr Tim Hedges.  Na ochronę dubelta polski projekt otrzymał od UE budżet w wysokości 2 113 851 euro oraz wsparcie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Moje pytanie jest bardzo proste: KTO jest obecnie faktycznym i pełnym (?) właścicielem nabytych gruntów?

I dodatkowe: Ile tysięcy hektarów zostało nabytych w ten sposób, i gdzie można znaleźć pełną listę takich (bardzo) małych, ale jakże skutecznych organizacji pozarządowych?

Ten film został wyprodukowany przez prywatne studio DESIGN przy wsparciu NFOŚiGW.

**) W filmie, po 18tej minucie, działaczki PTOP mówią „jesteśmy właścicielem już kilkuset hektarów”.

12 X 2015

___

rozmowie red. Skowrońskiego z min. Szyszko padły znamienne słowa (po 11tej minucie) nt. programu Natura 2000 w Polsce (oraz słynnych protestów nad Rozpudą).

Otóż wydzielono wtedy wielkie obszary Polski (przyp. to około 20%!) bez przeprowadzenia odpowiednich analiz przyszłych potrzeb infrastrukturalnych!!

Niestety, redaktor już ani nie pociągnął tematu zasugerowanego śledztwa ABW w sprawie Rozpudy, ani nie zadał np. dodatkowych pytań: kto konkretnie odpowiada za te „niedociągnięcia” w przygotowaniu Natury 2000, czy jest rozpoczęta odpowiednia procedura kontrolna i wyjaśniająca, no i jaka była rola choćby Niemiec w tym „zaniedbaniu”?

5 IV 2016

___

http://tanczacyznatura.tvp.pl/21488503/odcinek-4-dubeltowy-wypas

http://www.natura-international.org.pl

http://www.natura-international.org/about-natura-1/who-we-are/

http://ec.europa.eu/environment/life/funding/lifeplus.htm

http://www.natura-international.org.pl/projekty/ochrona-dubelta/

http://www.nfosigw.gov.pl

https://vod.tvp.pl/sess/tvplayer.php?object_id=24435832&autoplay=true

Czytanie wykresów czyli przewrót majowy w finansach

pl.wikipedia.org/wiki/II_Rzeczpospolita#Gospodarka

(U W A G A – lata 1929-1937 są podane BŁĘDNIE)

Powyższy wykres historii długu zagranicznego II RP w latach 1924-38 to zarazem świetna ilustracja historii jej samej… Popatrzmy – od 1920 do przewrotu majowego w 1926 Polsce nie udaje się uzyskać żadnej poważnej pożyczki, a tu akurat wtedy od razu taki postęp!

 

Sikorski i Recio vs Kucharski i Hammerling

Pierwszy rząd Władysława Sikorskiego został utworzony 16 grudnia 1922 roku. Na skutek machinacji Hammerlinga i słynnego paktu lanckorońskiego rząd ten ustąpił 26 maja 1923 roku. W nowym, drugim, rządzie Witosa ministrem przemysłu i handlu został Władysław Kucharski i to on właśnie podpisał tę nieszczęsną umowę ws. żyrardowskich fabryk. Mogło być też tak, że ktoś Kucharskiego naprowadził na tę minę – był ponoć ósmym z kolei ministrem co się tym zajmował – i nie sądzę żeby był to Hammerling. Niestety, swoje wspomnienia Kucharski zniszczył w czasie II WŚ, no ale pewnie dzięki temu dożył późnej starości:

Kucharski Władysław (1884–1964), inżynier, przemysłowiec, minister przemysłu i handlu, minister skarbu, poseł na Sejm. Ur. 23 IX w Krakowie, w rodzinie robotniczej, był synem Jana i Marii z Podsiadłowskich. Ojciec umarł wcześnie i wychowywaniem syna zajmowała się matka – praczka. K. uczęszczał do I Wyższej Szkoły Realnej w Krakowie, gdzie egzamin maturalny zdał w czerwcu 1903 r. Podjął studia z zakresu budownictwa lądowego na Wydziale Inżynierii Szkoły Politechnicznej we Lwowie. Po ukończeniu studiów pracował w l. 1908–10 jako asystent-woluntariusz przy katedrze astronomii i geodezji wyższej i w obserwatorium we Lwowie. Podczas studiów wstąpił do «Zet»-u. Wówczas zetknął się z R. Dmowskim. Był prezesem Bratniej Pomocy Politechniki Lwowskiej i jednym z twórców czynnej w l. 1908–14 wzajemnej pomocy techników. Działał też w Tow. Szkoły Ludowej (TSL) jako członek Zarządu Głównego. Później przeniósł się do Krakowa, gdzie założył małą wytwórnię papy dachowej, a następnie stał się współwłaścicielem dużej fabryki metalowej na Podgórzu. Działał też w Syndykacie Koszykarskim S. A. w Krakowie, był członkiem Rady Nadzorczej Ziemskiego Banku Kredytowego we Lwowie. W latach pierwszej wojny światowej dorobił się na dostawach dla armii, a następnie jeszcze pomnożył majątek w okresie powojennej inflacji. W czasie pierwszej wojny światowej był członkiem Książęco-Biskupiego Komitetu w Krakowie. W tym czasie wstąpił do Ligi Narodowej. Dn. 4 XI 1918 r. został mianowany zastępcą kierownika Wydziału Aprowizacji Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Na początku 1919 r. wstąpił do Związku Ludowo-Narodowego (ZLN). Dn. 28 I 1919 r. wszedł z ramienia Narodowej Demokracji do Komisji Rządzącej dla Galicji, Śląska Cieszyńskiego, Spisza i Orawy i kierował Wydziałem Aprowizacyjnym. Na obu stanowiskach zdobył opinię dobrego administratora. Po rozwiązaniu Komisji (marzec 1919) udał się do Paryża, gdzie znalazł się w bliskim otoczeniu Dmowskiego. Zjednał go sobie tak dalece, że Dmowski polecił swemu stronnictwu wysunięcie K-ego na stanowiska ministerialne. W związku z tym Władysław Seyda powołał K-ego na szefa Departamentu Min. byłej Dzielnicy Pruskiej. Po rezygnacji Seydy K. objął kierownictwo ministerstwa (3 VII 1920), a następnie stanowisko ministra (24 VII 1920).”

Po upadku rządu Witosa i sformowaniu gabinetu Władysława Grabskiego [Kucharski] został w 1924 obarczony publicznie winą za transakcję żyrardowską, w której straty skarbu państwa oceniono na minimum 500 tysięcy ówczesnych dolarów [dzisiaj to grubo ponad 10 mln USD]. W związku z aferą żyrardowską w grudniu 1924 Polska Partia Socjalistyczna złożyła wniosek o postawienie Władysława Kucharskiego przed Trybunałem Stanu. Wniosek nie uzyskał wymaganej większości (zabrakło kilku głosów). Z braku dowodów przestępstwa i wykorzystując przysługujący mu immunitet parlamentarny Kucharski nie poniósł odpowiedzialności karnej.”

W czasie kiedy Kucharski był jeszcze ministrem przemysłu i handlu Ludwik Hammerling został przewodniczącym Senackiej Komisji Finansów! Rok po wejściu w polską politykę… Tak czy inaczej, ów rok 1923 był wyjątkowo trudny dla polskich finansów – marka polska weszła w stadium hiperinflacji (co było głównym czynnikiem w aferze żyrardowskiej) a w dodatku powszechnie brakowało w handlu i inwestycjach twardej waluty – nikt wtedy nie chciał udzielić rządowi polskiemu pożyczki. Zadłużenie II RP w owym roku wynosiło około 260 mln USD z czego 2/3 to był dług wobec USA jeszcze z czasów Hoovera i jego ARA.

W 1922 jeszcze za rządu Antoniego Ponikowskiego jego minister, Jerzy Michalski, próbował uzyskać w USA 50 mln dolarów pożyczki w zamian za… monopol tytoniowy, ale bez powodzenia. W sierpniu 1923 Kucharski i Hammerling pojechali na własną rękę do Paryża w sprawie dużej pożyczki – rozmawiali tam z nie byle kim bo z Morgan, Harjes & Co. („cząstkowy” prekursor JP Morgan). Podobno Morgan i spółka domagali się zapewnień**, że polski rząd nie jest pod żydowskim wpływem… Tak czy inaczej, „te negocjacje były bardzo ważne dla Polski”, a przynajmniej tak je ocenił nie kto inny jak Władysław Sikorski w swoim liście do… Józefa H. Retingera***, ofkors. I to już 23 sierpnia owego 1923!

CDN

___

**) „During World War II, Morgan & Cie Incorporated was the only bank with ties to Allied nations that remained open during the occupation of Paris.” Coś mi to bardzo przypomina: bosonweb.wordpress.com/2017/09/30/dla-otrzezwienia/

***) „Dzięki pomocy Josepha Conrada, który poprosił o wstawiennictwo swoich przyjaciół, Arnolda Bennetta i Hugh Walpole’a, Retinger odzyskał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii pod koniec 1922 roku. We Francji zaś za pośrednictwem Konsula Generalnego Francji w Londynie wystąpił do Ministra ds. Cudzoziemców Francji z listem, w którym prosił o przywrócenie prawa pobytu we Francji, powołując się równocześnie na rekomendacje rządu polskiego, markiza Boni de Castellane oraz George’a M. Slocombe’a – prezydenta Anglo-Amerykańskiego Stowarzyszenia Prasy. W efekcie podjętych starań został mu cofnięty zakaz pobytu we Francji.

Dzięki wstawiennictwu Conrada Retinger otrzymał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii, ale na pełne wyczyszczenie swojej kartoteki musiał czekać do roku 1924, kiedy po przejęciu władzy przez laburzystów ministrem spraw wewnętrznych w rządzie premiera MacDonalda został zaprzyjaźniony z Retingerem Arthur Henderson.

bosonweb.wordpress.com/2017/11/21/kim-był-kuzynek-diabła/

bosonweb.wordpress.com/2017/11/20/retinger-czyli-kuzynek-diabła/

 

 

 

Paderewski, jego pasierb Wacek i papierosowy biznes

Capture d’écran 2018-10-13 à 12.22.40.png New York Times donosi…

___

Zanim wrócę do naszego senatora z Honolulu, muszę tu przypomnieć drugą żonę Ignacego Paderewskiego:

Helena Maria Paderewska z domu Rosen, primo voto Górska (ur. w 1856 r., zm. 16 stycznia 1934 w Riond-Bosson)… pochodziła z rodziny spolonizowanych inflanckich Niemców, rodziny baronów Rosen. Jej pierwszym mężem był pianista Władysław Górski, z którym miała syna. Przez lata żyła w konkubinacie z przyszłym drugim mężem Ignacym Janem Paderewskim i opiekowała się Alfredem – jego sparaliżowanym synem z pierwszego małżeństwa z Antoniną Korsak. W 1895 r. podjęła starania w Warszawie o unieważnienie pierwszego małżeństwa z Górskim. Jej adwokaci podnieśli dwie przyczyny: brak zgody jej ojca na małżeństwo (była niepełnoletnia [miała 18 lat]) oraz ślub w parafii, do której nie należało żadne z małżonków.

Kiedy próby unieważnienia małżeństwa powiodły się, 31 maja 1899 r. poślubiła wdowca Paderewskiego, który w okresie od 16 stycznia do 9 grudnia 1919 r. sprawował funkcję premiera II RP. Zgodnie z opinią wielu osób ówczesnej epoki Helena Paderewska wywierała duży wpływ na politykę męża.”

W r. 1877 urodziła syna Wacława Ottona. Od jesieni 1878 przebywała wraz z mężem przez kilka miesięcy w Egipcie. Najprawdopodobniej jeszcze przed podróżą do Egiptu Helena poznała 18-letniego absolwenta Instytutu Muzycznego Ignacego Paderewskiego, który wystąpił wspólnie z jej mężem na koncercie w Resursie Obywatelskiej w Warszawie w dn. 6 X 1878. W lecie 1879 Paderewski wraz z Górskim, z którym był zaprzyjaźniony, urządził małe tournée po uzdrowiskach Królestwa. W następnych latach pozostawał w kontaktach towarzyskich z Górskimi, którzy w r. 1885 przenieśli się do Paryża. Pomagali oni Paderewskiemu w urządzeniu koncertu w Paryżu w marcu 1888, a Górski wielokrotnie występował z nim w kilku najbliższych sezonach. W r. 1889 Paderewski za namową Górskiej przekazał pod jej opiekę swego 9-letniego, chorego na niedowład nóg syna z pierwszego małżeństwa, Alfreda. Przywiązanie Paderewskiego do Górskiej przerodziło się w miłość. Związek ich trwał od r. 1891. W wyniku starań Górskiej o unieważnienie małżeństwa (i niewątpliwie też rozległych stosunków Paderewskiego) Sąd Arcybiskupi w Warszawie 17 XII 1898 uznał małżeństwo Władysława i Heleny Górskich za nieważne…

Jako żona premiera P. rozwijała w Polsce żywą zakulisową działalność polityczną. Wywierała duży wpływ na decyzje podejmowane przez Paderewskiego zarówno w sprawach osobistych, jak i publicznych. Współpracownicy Paderewskiego, jak J. K. Orłowski lub Sylwin Strakacz, dbali przede wszystkim o przychylność P-iej, nie szczędząc jej hołdów. P. ostro traktowała osoby, w których wyczuwała współzawodników lub co gorsza przeciwników męża, jak np. ministra skarbu Leona Bilińskiego który utrzymywał, że P. «posiadała więcej zmysłu politycznego, niż jej fantastyczny małżonek» i że to ona «właściwie rządziła w Polsce za męża lub za jego pośrednictwem». ”

Otóż tuż przed opuszczeniem Ameryki w 1919, kiedy Paderewski już został premierem, Ludwik Hammerling założył “Poland Export Corporation” której prezesem uczynił… jakżeby inaczej – Wacława Ottona, przybranego syna Paderewskiego. Zapewnił przy tym owego Wacka że roczne z niej dochody będą co najmniej 100 000 USD (dzisiaj to ponad 3 mln) z czego 25% pójdzie na jego konto. W maju tego roku Wacek prosi listownie matkę aby wydębiła od premiera Paderewskiego pismo oficjalnie wspierające działalność jego „korporacji”. W szczególności domagał się zapewnienia „wszelkich dostępnych środków transportu” dla jej towarów oraz jej przedstawicieli.

W lipcu tuż przed podróżą z Hammerlingiem do Polski, Wacek donosi matce iż uzyskali kontrakt z American Tobacco Company na dostawę papierosów wartych 1 milion ówczesnych USD… Wreszcie 21 sierpnia Hammerling opuszcza USA razem z Wackiem – jak twierdzi Górski w pasie na brzuchu Ludwik wiezie 250 000 dolarów w gotówce – patrz u góry. Tymczasem 27 listopada pada rząd Paderewskiego a już w lutym 1920 cały ten „eksportowy” biznes takoż. No i w marcu Wacek daje sprawę do sądu w Nowym Jorku domagając sie tych ponad 20 tysięcy USD obiecanych przez Hammerlinga.

No, ale Hammerling wtedy już kręci interesy na konto Witosa, o czym trochę tu już było…

 

 

 

 

Paderewski, Witos, senator z Honolulu i znowu ten Żyrardów

Okazało się że poprzestawszy na amerykańskich przygodach Ludwika Hammerlinga nie doczytałem bodaj najważniejszej części jego biografii: The Most Dangerous German Agent in America: The Many Lives of Louis N. Hammerling – 28 Feb 2015 by M Biskupski.

Jak czujnie zauważył genezy jest dostępna recenzja tej książki, która nieźle podsumowuje polskie tam wątki:

„Początkowo Hammerling próbował się „zaczepić” w otoczeniu Ignacego Paderewskiego. Ten jednak szybko stracił wpływy, więc Galicjanin błyskawicznie znalazł nowego przyjaciela. Był nim Wincenty Witos, przywódca PSL-Piast. Szef ludowców pragnął ze swojej partii, popularnej jedynie w Galicji, uczynić siłę krajową. A nie mógłby tego zrobić bez pieniędzy i medialno-marketingowego know-how byłego prezesa AAFLN. Natomiast Hammerling potrzebował kogoś, kto wepchnąłby go do polityczno-biznesowych elit.

W 1922 r. były macher Republikanów poprowadził kampanię wyborczą PSL z iście amerykańskim rozmachem, nie szczędząc grosza na propagandę i przekupując, kogo trzeba. W rezultacie Piast uzyskał drugi wynik w kraju, a sam Hammerling został wybrany na senatora z okręgu stanisławowskiego.

W następnych miesiącach jeszcze bardziej przysłużył się Witosowi, okazując się ponownie mistrzem trudnych zakulisowych negocjacji. To on doprowadził do podpisania w maju 1923 r. umowy koalicyjnej pomiędzy ludowcami a prawicą, zrzeszoną w Chrześcijańskim Związku Jedności Narodowej. Zresztą umowa ta przeszła do historii jako pakt lanckoroński, dlatego że została wynegocjowana w majątku Hammerlinga znajdującym się właśnie nieopodal Lanckorony. Dzięki niej, w kilka dni później, Witos po raz drugi objął tekę premiera.

Niestety następnego politycznego sojusznika nasz bohater wybrał sobie maksymalnie niekorzystnie. Endek Władysław Kucharski, bo o nim tu mowa, był w rządzie Chjeno-Piasta ministrem przemysłu i handlu. Nie dość, że był skorumpowany, to jeszcze nie potrafił tego procederu ukryć. Gdy więc wybuchła tzw. afera żyrardowska (patrz tekst obok)**, która skutecznie zniszczyła jego polityczną karierę, to pociągnął za sobą na dno również swojego kolegę, Hammerlinga. Tak jak wcześniej w Stanach, tak i teraz najpierw na celownik wzięła go prasa. Oskarżano go, że to on zrobił z polskiego rządu „marionetkę Żydów i Niemców”. By to uzasadnić, wskazywano na jego prawdziwe pochodzenie (jeden z artykułów nosił ironiczny tytuł „Senator z Honolulu”) i „brudne” rozdziały życiorysu znane za oceanem. Przypomniano m.in. jego współpracę z kajzerowskim wywiadem.”

Z kolei, kolega @mooj przypomniał omówienie afery żyrardowskiej na SN. A ów Mieczysław Biskupski to nie byle kto – jest profesorem historii w Central Connecticut State University. Po polsku wyszła jak dotąd jedna jego książka – Nieznana wojna Hollywood przeciwko Polsce 1939-1945, przeł. Karol Nowacki, ze wstępem Stanisława Michalkiewicza, Warszawa: Fijorr Publishing Company 2011. Swego czasu dużo hałasu narobił ów wstęp Michalkiewicza, który został oskarżony o „jadowity i bezwstydny antysemityzm”… Mam taką cichą nadzieję, że może kiedyś Pantera znajdzie czas na jej recenzję…

Moją uwagę przy tej okazji przykuła jeszcze inna przygoda naszego senatora z Honolulu, ale o tym w odcinku następnym…

__

**) Afera żyrardowska

„Przed I wojną światową żyrardowskie zakłady były największą fabryką produkującą wyroby lniane w Europie. W toku działań wojennych mocno ucierpiały, m.in. utracono wszystkie maszyny. W II RP ich odbudowę sfinansowało państwo. I wtedy, w 1923 r., minister skarbu Władysław Kucharski w zagadkowych okolicznościach sprzedał je francuskiemu inwestorowi. I to za ułamek kosztów odbudowy. Wybuchł skandal, który kosztował kariery ministra i Hammerlinga.”

Radziwiłł pedofil czyli białoruska ofensywa

Belorussian icon of st. princess Sofia of Slutsk (Zofia Olelkowicz Słucka), (1585-1612), 1st wife of Janusz Radziwill (1579-1620). Праведная София Юрьевна, княгиня Слуцкая

__

Ostatnia przedstawicielka kniaziowskiego rodu litewskiego Olelkowiczów-Słuckich. Córka księcia Jerzego Olelkowicza (zm. 1586) i Barbary z Kiszków. Po śmierci ojca stała się jedyną spadkobierczynią jego ogromnej fortuny. Wychowywała się pod opieką Jerzego Chodkiewicza. W dzieciństwie zaręczona z Januszem Radziwiłłem, którego poślubiła 1 października 1600 roku w Brześciu Litewskim po głośnym sporze rodów Chodkiewiczów i Radziwiłłów…”

Zofia miała 15 lat w chwili zamążpójścia, a „po śmierci w niemowlęctwie wszystkich dzieci Janusza i Zofii, ta ostatnia umierając zapisała cały swój majątek mężowi z pominięciem legalnych spadkobierców (według ówczesnych praw ziemskich mąż nie dziedziczył po żonie). Była to wielka fortuna, obejmująca 32 włości ze Słuckiem i Kopylem na czele. Jej dziedzicem stał się potem Bogusław Radziwiłł, syn jedynak Janusza z drugiego małżeństwa z Elżbietą Zofią Hohenzollern, córką Jana Jerzego Hohenzollerna elektora brandenburskiego.”

A oto ostatnie ustalenia bialoruskich badaczy dotyczące Zofii:

„Matka Zofii, Barbara z Kiszków była katoliczką, i zgodnie z ówczesną tradycją, córka została ochrzczona w wierze matki.

Po śmierci ojca nowo narodzona Zofia odziedziczyła stary Słuck z dwoma zamkami, a kilka lat później, gdy jeden po drugim zmarli bezdzietni bracia ojca, Aleksander i Jan Szymon, została  właścicielką olbrzymiej fortuny Olelkowiczów: Słucka i Kopyla, 7 miasteczek i 32 folwarków.

Jej matka, księżniczka Barbara została rzekomo odsunięta od tego spadku. Olga Bobkowa zwraca uwagę na pewną zagadkę: po kilku latach, gdy Barbara była już żoną starosty homelskiego Andrzeja Sapiehy,  sporządziła testament, zgodnie z którym wszystkie kosztowności  i bogactwo będące jej własnością – perły,  biżuteria, „bydło rogate i nierogate” – przekazuje mężowi. Niczego nie pozostawia córce. Jakie miała powody, może jakieś pretensje? Oczywiście nie do małej Zosi a raczej do jej opiekunów – zastanawia się badaczka.

Instytucja opiekuna, była w WKL rozpowszechniona. W warunkach ówczesnego życia, toczących się wojen i ciągłych nieszczęść, często zdarzało się, że dzieci traciły rodziców we wczesnym dzieciństwie. Dlatego  osoby majętne sporządzały  testament, planowały zawczasu kto będzie rozporządzać  aktywami swoich sierot do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności.

Opiekę nad Zofią i jej bogactwem mieli sprawować Chodkiewicze, dalecy krewni księżnej. Przy Hieronimie Chodkiewiczu Zofia wychowywała się najpierw w Nowogródku, a potem w Słucku.

„W dokumentach, księgach sądowych często spotykamy się z przypadkami, gdy opiekunowie z dużą dozą swobody rozporządzają pieniędzmi swoich podopiecznych, które powinni byli zachować” – podkreśla Olga Bobkowa.

Gdy w latach 1595-96 roku na Słuczcyźnę rozlało się z ziem ukraińskich powstanie kozackie przeciw I Rzeczypospolitej,  pod wodzą Seweryna Nalewajki, Chodkiewicz zmuszony był prosić o pomoc wojskową potężnych Radziwiłłów. Magnaci dali swoją piechotę, stawiając przy tym warunek, że Księżniczka Zofia poślubi Janusza Radziwiłła. Chodkiewicze, którym ziemia paliła się pod nogami zgodzili się.  Ślub miał odbyć się w Wilnie w 1600 roku. Panna młoda miała wówczas 13 lat, Janusz Radziwiłł był starszy o siedem lat. Pozwolono mu od czasu do czasu, odwiedzić swoją przyszłą żonę w Słucku.

Jednak z czasem Chodkiewicze zaczęli szukać sposobu, by złamać umowę. Stosunki między nim zaostrzyły się, gdy Radziwiłłowie zajęli Kopyl, do jakiego pretendowali Chodkiewicze.  Młodego  księcia Janusza przestali dopuszczać do Zofii. O fakcie, że do ślubu nie dojdzie Radziwiłłowi powiedział sławny wojownik Jan Karol Chodkiewicz podczas spotkania w karczmie między Mirem i Nieświeżem.

Badaczka dziejów Anastazja Skepjan opisuje, jak w 1599-roku Chodkiewicze i Radziwiłłowie, zamiast przygotowań do ślubu, zaczęli przygotowania do zbrojnego rozstrzygnięcia sporu. Artylerii i wojska mieli szykować więcej, niż  na bitwę pod Kircholmem, która później tak rozsławiła Jana Karola Chodkiewicza.

Na wezwanie Radziwiłłów do Wilna zimą 1600 roku, zjechało się około sześciu tysięcy zbrojnej szlachty. Chodkiewicze z licznym oddziałem i 24 armatami zamknęli się  kamiennej wieży.  Jednakże, do rozlewu krwi, od której mogła się rozpocząć w WKL wojna domowa o „słuckie dziedzictwo”, nie doszło.

Później Chodkiewicz, opisując sytuację zauważył, że małżeństwo nie doszło do skutku z powodu … nie stawienia się pana młodego. Według jego wersji narzeczona przyjechała, a pan młody się nie pojawił.

Zgodna z opiekunami była sama Zofia, i jako jedną z przyczyn swojej niezgody na zawarcie związku małżeńskiego podawała różnicę wyznania.

„Jegomość pan Janusz Radziwiłł nie jest wiernym Kościoła Katolickiego, jaką ja jestem” – świadczyła dziewczyna przed dostojnikami, którzy rozpatrywali sprawę. Janusz był wyznania luterańskiego, a nie katolikiem, jak sie powszechnie uważa.

Urażony do żywego ojciec Janusza, wojewoda wileński Krzysztof Radziwiłł Piorun, zabiegał o banicję dla Hieronima Chodkiewicza. Za złamanie danego słowa groziło mu utrata majątku, praw szlacheckich i wypędzenie  z kraju. Chodkiewiczowie wreszcie pod groźbami ustąpili, do ślubu doszło jesienią 1600 roku.

W intercyzie małżeńskiej jeszcze raz potwierdził się katolicyzm Zofii: miała prawo wyboru księdza-spowiednika na życzenie, oraz mogła budować kościoły – ile tylko zapragnęła. W tejże umowie zatwierdzono też problem księdza, który miał pobłogosławić protestanta Janusza i katoliczkę Zofię przed Bogiem. Według tradycji musiał być wyznawcą tej samej konfesji co panna młoda. O tym, że ślubu udzielał ksiądz katolicki pisał później Chodkiewicz, próbujący jeszcze podważyć sakrament.

Janusz wystosował do papieża Klemensa VIII list z prośbą o zezwolenie na małżeństwo z krewną. Problem różnicy wyznań został w liście do papieża pominiety, była w nim mowa jedynie o pokrewieństwie, jakie łączyło małżonków. Janusz i Zofia mieli wspólnego pradziadka, Hetmana Konstantego Ostrogskiego, zwycięzcę w bitwie pod Orszą.

Co ciekawe, mówi Anastaszja Skepjan, że adnotacje o tym liście, który został napisany alfabetem łacińskim pojawiły się w „Zbiorze starych pism i aktów miast guberni mińskiej” wydanym w czasach Imperium rosyjskiego.

„W adnotacji wszystko przedstawione jest na odwrót; że katolik Janusz chce zawrzeć  małżeństwo z Zofią wyznania prawosławnego, i że proszą papieża, by ten pozwolił zachować jej wyznanie”.

Po ślubie księżniczka zapisała cały swój majatek mężowi. Protestant Janusz, dla którego największymi wrogami byli katolicy, a nie prawosławni, wyprowadził słuckie kościoły spod jurysdykcji biskupa  unickiego i podporządkował je patriarsze Konstantynopola.

W książce „Życie” Zofii autor przekonuje, że to ona prosiła męża, by sprzyjał prawosławiu. Tymczasem sam Radziwiłł miał swoje powody – polityczne. Jako lider opozycji antykatolickiej w Rzeczypospolitej, jaka jednoczyła  prawosławnych i protestantów, skupiał wokół siebie zwolenników.

Życie młodej rodziny nie było łatwe. A może tylko takim się jawi w melodramatycznej twórczości Kraszewskiego i Syrokomli poświęconej Zofii? Jednak współcześni zauważali wybuchowy charakter księcia Janusza i jego buńczuczność. Ponadto, zmarło ich małe dziecko, po czym – według polskiego historyka literatury Alojzego Sajkowskiego, Zofia miała nawiązać romans ze sługą męża, Tatarem Osmolskim.

Togoż Osmolskiego – Smolskiego prawie złapano na gorącym uczynku w jej sypialni. Kochankowi udało się wyskoczyć przez okno w momencie, gdy słudzy księcia Janusza wyważali już drzwi. Tatarzyn uciekł do Lwowa, ale został schwytany i utopiony w stawie na oczach Zofii.

Po tym skandalu Janusz i Zofia nadal żyli jak mąż i żona. Po nieudanym Rokoszu przeciwko  królowi Zygmuntowi III Wazie, jednym z przywódców którego był Radziwiłł, razem uciekli do Szwajcarii, a po ułaskawieniu przez króla wrócili do Rzeczpospolitej.

Ostatnie lata swojego życia Zofia spędziła w podlaskich majątkach . Tam urodziła córkę Katarzynę, która żył bardzo krótko, zaraz po niej 19 kwietnia 1612 roku zmarła Zofia. Spoczęła w klasztorze Świętej Trójcy w Słucku, obok swojego ojca.

„Zdarzały się takie precedensy – mówi Skepjan, – Zwłaszcza, gdy świątynia była fundowana przez przodków zmarłego.

Ale wieczny odpoczynek po niełatwym życiu nie mógł trwać wiecznie. Dwieście lat później, po przyłączeniu ziem białoruskich do Rosji, zaczyna się historia z „kultem Zofii”.

Księżna z prawosławnego rodu, żona „katolika” – moskiewski patriarchat potrzebował takiej historii, na taką bohaterkę było „zamówienie polityczne”.

Relikwie Zofii zostały ogłoszone cudownymi, zaczęto pisać o ich uzdrawiającej mocy, że uratowały Słuck od epidemii cholery, a konkretnie ulicę, przy której stoi świątynia , od pożarów….

W czasach sowieckich, gdy z wiarą walczono, szczątki Zofii przewiezione zostały do Mińska „na badania”. Podczas wojny, z ruin uniwersyteckich wynieśli je żołnierze Wehrmachtu, a na prośbę wiernych ciało Zofii zostało przeniesione w soboru pw. Ducha Świętego w Mińsku.

Prawosławni teologowie skonfundowani takim obrotem sprawy milczeli, gdy Anastazja Skepjan prezentowała wyniki swoich badań podczas 4. Kongresu badaczy Białorusi.

Katolicy żartują, że gotowi są zabrać Zofie do siebie.”

Zofia_Slucka-Sarkofag__

Ów Janusz napisał ten list do sir Roberta Cecila – będę wdzięczny jeśli ktoś pomoże przetłumaczyć tenże list, jaki ów od Lisowskiego…

„Mówiono, że z pochodzenia jest Żydem i nazywa się Cymerman”

…A więzień Auschwitz opowiadał: „Jest prawdą, że pełniłem w Oświęcimiu funkcję kapo, ale Cyrankiewicz uprawiał to samo, lecz w nieco innej formie, bo bardziej zawoalowanej”**. Z tych relacji dowiemy się, że Cyrankiewicz codziennie wyszukiwał sędziów, księży, posłów, ministrów i zachęcał ich do ucieczki. Ale nie dlatego, że zamierzał im pomóc. Kiedy wieczorami zbierali się w umówionym miejscu, prowadził ich do komory gazowej. Ciała uśmierconych palił w krematorium jego kolega – późniejszy minister kultury. Podobnie twierdziło kilku świadków. Wszyscy już po 1989 roku, bo w PRL Cyrankiewicz uchodził za dzielnego przywódcę obozowego ruchu oporu. Niektórych te relacje wprawiły w zdumienie, ale innych zupełnie nie zaskoczyły. Czego bowiem spodziewać się po komuniście? Przecież nie bohaterstwa. Zwłaszcza że tuż po wojnie Cyrankiewicz nie pomógł wybitnemu przywódcy podziemia w Auschwitz. Kiedy skazywano rotmistrza Witolda Pileckiego, wysłał do sądu list, w którym odżegnywał się od związków z oskarżonym. …

Mówiono, że z pochodzenia jest Żydem i nazywa się Cymerman. A nawet, że jest nieślubnym synem żydowskiego bankiera i jego pokojówki. Cyrankiewicz był jednak stuprocentowym Polakiem. Z dziada pradziada. W 1968 roku, kiedy w Polsce wzniecano nastroje antysemickie, poprosił, aby „Przekrój” wydrukował zdjęcie krakowskiego grobu jego przodków. Cmentarze odegrały wielką rolę w dziejach rodu Cyrankiewiczów. …

Piotr Lipiński. Cyrankiewicz, Wydawnictwo Czarne. czarne.com.pl/katalog/autorzy/piotr-lipinski

Cytaty z dwóch pierwszych rozdziałów, które przeczytałem za friko tutaj: www.empik.com/cyrankiewicz-wieczny-premier-lipinski-piotr,p1129961805,ebooki-i-mp3-p a wydano toto w 2016 – wygląda mi na padgatowkę.

Wg mnie są dwie wskazówki dot. tego skąd się wzięła niezatapialność Cyrankiewicza:

  1. „W styczniu 1945 przeszedł w marszu śmierci do Mauthausen, gdzie jako kancelista doczekał wyzwolenia przez wojska amerykańskie[20].”
  2. Latem 1946 Cyrankiewicz był w Anglii (i Francji), gdzie miał nawet okazję spotkać swego brata…

I warto przy tym pamiętać że Cyrankiewicz był kilkukrotnie na bezpośrednich spotkaniach z samym Stalinem:  „Będąc premierem [od lutego 1947] (o jego wyborze zadecydowano wcześniej na Kremlu[2]), prowadził politykę podporządkowaną Związkowi Radzieckiemu – m.in. bez sprzeciwu rezygnując z udziału Polski w planie Marshalla[2]

Gomułka twierdził, że już 1964 proponował Gierkowi wicepremierostwo, ale ten się wykręcił pylicą, i miał zamiar potem zastąpić nim Cyrankiewicza – ale z kolei sam Cyrankiewicz twierdził, że Gomułka mu powiedział, iż Gierek ma zastąpić z czasem jego samego…

A przy okazji, oto upadek Gomułki i Cyrankiewicza w 1970:

  • 9 grudnia:
  • 12 grudnia – ogłoszono podwyżkę cen produktów żywnościowych i obniżkę cen lekarstw, telewizorów, lodówek i pralek.
  • Grudzień 1970 – bunt robotniczy w Polsce w dniach 1422 grudnia (strajki, wiece, demonstracje) głównie w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie.
  • 14 grudnia – grudzień 1970: robotnicy ze Stoczni Gdańskiej im. Lenina odmówili podjęcia pracy i wielotysięczny tłum przed południem udał się pod siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku.
  • 15 grudnia – grudzień 1970: grupa robotników podpaliła budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku.
  • 16 grudnia – grudzień 1970: w Gdańsku milicja i wojsko zaczęły strzelać do stoczniowców idących do pracy.
  • 17 grudnia:
    • grudzień 1970: masakra na przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia i na ulicach Szczecina.
    • najkrwawszy dzień wydarzeń grudniowych 1970, zwany Czarnym Czwartkiem: rankiem wojsko ostrzelało robotników w rejonie przystanku Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia; symbolem tamtych zdarzeń jest fikcyjna postać Janka Wiśniewskiego, którego autentycznym pierwowzorem był zastrzelony 18-letni stoczniowiec Zbyszek Godlewski.
  • 20 grudnia – grudzień 1970: Władysław Gomułka został odsunięty od władzy. Edward Gierek został pierwszym sekretarzem KC PZPR.
  • 22 grudnia:
    • w Szczecinie strajkujący podpisali porozumienie z władzami wojewódzkimi, co stanowiło koniec wydarzeń grudniowych.
  • 23 grudnia – Piotr Jaroszewicz objął stanowisko premiera rządu.

__

**) Tadeusz M. Płużański, Czy był konfidentem? Józef Cyrankiewicz w Oświęcimiu, „Tygodnik Solidarność” 1999, nr 34.

Ponia, czyli drugi człowiek Francji

Z trzech synów André Poniatowskiego co służyli w Wojsku Polskim, Andrzej jr miał najciekawszy życiorys:

Poniatowski Andrzej (1899–1977), inżynier, przemysłowiec, prezes Tow. Historyczno-Literackiego w Paryżu. Ur. 13 XII w San Francisco, był synem Andrzeja i Elisabeth Sperry. Ukończył studia politechniczne. Podobnie jak dwaj jego starsi bracia wstąpił do Armii Polskiej we Francji i w jej szeregach pod dowództwem gen. Józefa Hallera przybył w r. 1919 do Polski. Brał udział w stopniu podporucznika artylerii w wojnie polsko-radzieckiej na froncie wołyńskim. Po powrocie w r. 1920 do Francji prowadził własne biuro projektów inżynieryjnych; opatentował wiele wynalazków. Przed drugą wojną światową biuro jego, w porozumieniu z Min. Wojny, opracowywało prototypy czołgów i wozów pancernych. Po wypowiedzeniu 3 IX 1939 wojny Niemcom przez Francję P. został zmobilizowany w stopniu kapitana artylerii, niedługo potem awansował na majora. W początkach r. 1940 został odwołany przez Min. Wojny z Alzacji do Paryża. Po klęsce Francji działał w wojskowej organizacji ruchu oporu, m. in. ukrył przed Niemcami cenny sprzęt wojskowy w okolicach Mont-Notre-Dame (departament Aisne), gdzie był (aż do śmierci) merem. Od lutego 1941 do marca 1942 utrzymywał kontakt między sztabem generalnym armii w Vichy a Pentagonem w Waszyngtonie i sztabem generalnym w Londynie. W maju 1941 odbył podróż do Waszyngtonu, gdzie m. in. przekazał informacje tyczące się taktyki i strategii Niemiec, opierając się na własnej wiedzy technicznej z dziedziny czołgów i doświadczeniach wyciągniętych przez sztab francuski z kampanii w Polsce i we Francji. W listopadzie t. r. pojechał do Londynu i tam m. in. ustalił sposób stałego tajnego kontaktowania się. Zagrożony przez gestapo, P. w listopadzie 1942 przedostał się przez Hiszpanię do Algieru i objął funkcję oficera łącznikowego gen. H. Giraud przy sztabie gen. D. D. Eisenhowera. W styczniu 1943 uczestniczył jako doradca i tłumacz gen. Giraud w konferencji z prezydentem Th. Roosveltem, premierem W. Churchillem i gen. Ch. de Gaulle’em w Anfa. Od marca 1944 przebywał w Anglii w charakterze oficera łącznikowego gen. Eisenhowera (naczelnego wodza alianckiej armii inwazyjnej) z gen. F. Koenigiem, dowódcą Forces Françaises de l’Intérieur. P. został zdemobilizowany w r. 1945 w stopniu pułkownika. W l. 1946–73 współpracował z przedsiębiorstwem związanym ze spółką «Hispano-Suiza». W okresie powojennym P. prowadził szeroką działalność w duchu utrzymania tradycji polskich we Francji. Opiekował się instytucjami polskimi w Paryżu i w Lille. Był członkiem Rady Tow. Historyczno-Literackiego w Paryżu, a od r. 1951 jej prezesem oraz prezesem Biblioteki Polskiej. Towarzystwu i Bibliotece Polskiej, odkąd wycofał się z obowiązków zawodowych, poświęcał cały swój czas. Załatwiał dla nich osobiście wszystkie trudniejsze sprawy, zdobywał środki materialne nie tylko wśród Polonii we Francji, ale i w Stanach Zjednoczonych. Po śmierci ojca objął także pieczę nad Zakładem Św. Kazimierza i wspierał go finansowo. Zmarł 30 XI 1977 w Paryżu, pochowany został w Mont-Notre-Dame. Był odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta, Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej, Croix de Guerre 1939–45, amerykańskim Legion of Merit. W małżeństwie, zawartym w r. 1919, z Amerykanką Frances Lawrance** (ur. 1901), siostrą żony znanego bankiera, przemysłowca i dyplomaty amerykańskiego W. A. Harrimana, P. miał dwu synów: Marie-André (Andrzeja), (15 VI 1921–22 I 1945), który jako podporucznik 1 p. w Pierwszej Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka poległ w czasie walk z Niemcami w Holandii (pośmiertnie odznaczony został Srebrnym Krzyżem Virtuti Militari), i François (ur. 22 VIII 1923), oraz córkę Constance (ur. 10 I 1925).”

Starszy brat Andrzeja jr., Karol Kazimierz, był dużo mniej barwny – Anglicy go złośliwie określili „dżentelmenem bez profesji” – ale on też się dobrze ożenił, no i miał syna Michała, który zrobił wielką karierę polityczną we Francji, częściowo śladami stryja Andrzeja. Musieli się spotkać choćby w tej Algierii w 1942, gdzie Michał służył w brygadzie sił specjalnych, był dwukrotnie ranny i odznaczony Croix de Guerre oraz Medaille Militaire.

Tak jak stryj Andrzej, Michał był zawziętym anty-gaullistą oraz zwolennikiem generała Henri Giraud, który zasługuje na osobną notkę… Po wojnie Michał skończył prestiżową ENA, gdzie się blisko zaprzyjaźnił z Walerym Giscardem d’Estaing – no i już w 1959, kiedy ten został sekretarzem stanu ds. finansów, Poniatowski został szefem jego gabinetu. Gdy d’Estaing został wybrany prezydentem w 1974, Poniatowski został jego prawą ręką, ksywa Ponia, czyli ministrem spraw wewnętrznych V Republiki, a w 1975 prezesem Niezależnych Republikanów, partii Giscarda d’Estaing, której przedtem był sekretarzem generalnym.

In the early years of his presidency, Giscard was said to do nothing without long prior consultation with Poniatowski, who successfully groomed his friend as „a man of change”, persuading him to discontinue much of the pomp of Gaullism and embrace a more informal style…Poniatowski’s status as „the second most powerful man in France” began to look less secure following the assassination, on Christmas Eve 1976, of Prince Jean de Broglie, an Independent Republican deputy and associate of Giscard’s.

Wprawdzie w marcu 1977 potężny Ponia musiał ustąpić, ale jako szara eminencja ewidentnie dalej był bardzo blisko ośrodka decyzjnego, o czym świadczy jego misja w Warszawie 25 kwietnia 1980. Misja tak tajna że ówczesny szef wywiadu francuskiego, słynny Aleksander hrabia de Marenches, dowiedział się o niej po fakcie***… A chodziło o słabo dziś pamiętany szczyt Breżniew-d’Estaing w Wilanowie z 19 maja 1980:

https://player.ina.fr/player/embed/CAA8000664201/1/1b0bd203fbcd702f9bc9b10ac3d0fc21/wide/1

https://www.lemonde.fr/archives/article/1980/05/19/une-rencontre-brejnev-giscard-d-estaing-permettrait-a-moscou-de-developper-son-offensive-diplomatique_2821581_1819218.html

Ten szczyt, do którego realizacji podobno faktycznie przysłużył się Edward Gierek, był wielkim zaskoczeniem na Zachodzie choć miał służyć odprężeniu Wschód-Zachód po sowieckiej inwazji na Afganistan. W efekcie d’Estaing zaraz przegrał z Franciszkiem M. wybory prezydenckie przy pomocy… Chiraca:

„W 1981 ubiegał się o reelekcję. Jego rywalami byli ponownie François Mitterrand oraz Jacques Chirac. Wygrał pierwszą turę (28,32% głosów), jednak przed drugą nie uzyskał wsparcia gaullistów. Do drugiej tury przeszli prezydent i kandydat lewicy, jednakże o porażce Giscarda przesądził wówczas Chirac, który świadomie go nie poparł w drugiej turze. 10 maja 1981 przegrał wybory prezydenckie z kandydatem socjalistów, otrzymując poparcie na poziomie 48,24%”

No, a towarzysz Gierek, I sekretarz PZPR, przegrał jak wiadomo jeszcze szybciej…

A w końcu, w latach 90tych Poniatowski zasłynął wsparciem antyimigranckich haseł Frontu Narodowego. Jego dwaj synowie są czynnymi politykami UMP – Alex do 2017 był posłem do parlamentu (niejako padł wtedy ofiarą ludzi Macrona…), a Ladislas jest senatorem V Republiki.

__

**) Z rodziny hugenockiej – była wnuczką Charlesa D. Laniera (1837–1926) – „an American banker, and railroad executive who inherited the bulk of father’s fortune, who was a close friend of Pierpont Morgan.

***) Potwierdził też, tzn. nie zaprzeczył, iż sam Poniatowski, bez żadnej współpracy z nim, złożył w Teheranie propozycję szachowi Pahlawiemu likwidacji Chomeiniego, który wtedy przebywał na emigracji w Paryżu…

 

 

Od awansu na cesarskiego koniuszego do upadku Gierka

Koniuszy Napoleona III i oficer francuski, czyli syn księcia bękarta Józefa Michała Poniatowskiego i Matyldy Perotti, Józef Stanisław August Friedrich Joseph Telemach Luci Poniatowski (ur. 9 listopada 1835 we Florencji, zm. 6 stycznia 1908 w Paryżu) nie zapisał się niczym szczególnym w historii – poza jednym: ożenkiem z Luise Leopoldine le Hon.

Luiza była córką ważnego polityka liberalnego Belgii, Karola hrabiego Le Hon, który w 1856 został ministrem stanu, ale przede wszystkim córką przesławnej Fanny Mosselman z potężnej rodziny bankiersko-przemysłowej:

„Fanny took several lovers, amongst them (so it is said) the duc d’Orléans and held an extremely brilliant salon in Paris, attended by politicians, members of the July Monarchy royal family, journalists and writers – Balzac called her „Iris in light blue, the golden-haired ambassadress”, whilst Charles de Rémusat commented „She had the spirit of a grand grisette, with a certain intelligence for affairs and intrigue”.”

Nasz cesarski koniuszy miał z Luizą synów Andrzeja i Karola Józefa oraz córkę Katarzynę Matyldę. Synowie wzięli sobie Amerykanki za żony. W 1884 Karol ożenił się w Paryżu z Maud Ely-Goddard (której kuzynka Romaine Madeleine Goddard wyszła za Gustawa barona von Overbecka).

„Towarzyskie stosunki w paryskim środowisku finansowym sprawiły, że [Andrzej] zaczął zajmować się interesami (do których, jak się okazało, miał znakomity zmysł). Przebywał w związku z tym w r. 1889 kilka miesięcy w Afryce Południowej. W r. 1892 udał się po raz pierwszy do Stanów Zjednoczonych, gdzie nawiązał kontakty w sferach wielkiej finansjery i wielkiego przemysłu. Ożenił się w r. 1894 z Amerykanką Elisabeth Sperry** (ur. 1872) z San Francisco; początkowo mieszkał w Paryżu. Po nieudanej próbie wydawania w r. 1895 pisma „Revue Franco-Americaine” wyjechał do San Francisco. W Stanach Zjednoczonych spędził osiem lat, które uważał za «najczynniejsze i najszczęśliwsze w swoim życiu» (D’un siècle à l’autre, s. 295). Prowadził tam interesy na dużą skalę i dorobił się sporej fortuny. Był współzałożycielem i następnie prezesem kilku bardzo znaczących spółek (m. in. Californian Exploration Company, Sierra Railway Co, Standard Electric Co). Na początku XX stulecia obdarzono go obywatelstwem miasta Nowego Jorku. W tym okresie P. zdecydował się na powrót do Francji i od r. 1903 częściowo już mieszkał w Paryżu. Wszedł w kontakt ze znanym bankiem lyońskim «Banque Privée» i chcąc zapewnić dla tego banku oparcie ze strony kapitału amerykańskiego, zorganizował w r. 1904 syndykat «French Finance Corporation of America», złożony z dziesięciu finansowych i przemysłowych potentatów amerykańskich. P. wszedł do rady nadzorczej «Banque Privée», by objąć wkrótce jej prezesurę na lat dziesięć. Zarazem związany z interesami w Stanach Zjednoczonych, jeździł tam wielokrotnie…

Kiedy zaś w r. 1917 poczęła się tworzyć Armia Polska we Francji, P. będąc zdania, że głównych rezerw dla tego wojska należy szukać w Polonii amerykańskiej, udał się latem t. r., w porozumieniu z francuskim Min. Wojny, do Stanów Zjednoczonych i przyczynił się do rozpoczęcia oficjalnej rekrutacji wśród tamtejszych Polaków. Sztandar pierwszej polskiej dywizji Ignacy Paderewski wręczył uroczyście najstarszemu synowi P-ego Stanisławowi (oficerowi francuskiemu rannemu nad Marną), który w grudniu 1917 wylądował we Francji z ok. 16 000 Polaków. Do Armii Polskiej we Francji wstąpili dwaj kolejni synowie P-ego, Kazimierz i Andrzej. Jesienią 1917 P. uzyskał od francuskiego Min. Spraw Zagranicznych stałą miesięczną subwencję dla Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu. Po wojnie P. był prezesem honorowym i przez pewien czas dyrektorem zarządzającym «Banque Privée». Założył też «Banque Franco-Polonaise» i następnie nim kierował. W maju 1923 towarzyszył marszałkowi F. Fochowi w podróży do Polski (była to jedyna bytność P-ego w Polsce) i brał udział w uroczystości odsłonięcia pomnika księcia Józefa w Warszawie i wręczenia Fochowi buławy marszałka Polski. W latach trzydziestych zainteresował się obroną osoby króla Stanisława Augusta, m. in. korespondował w tej sprawie z Władysławem Konopczyńskim (podobno – jak wspominał Jan Lechoń – P. sam bardzo lubił, by nazywano go «Altesse Royale»). Długoletnia przyjaźń (od r. 1903) łączyła go z Paderewskim. Do osobistości polskich, z którymi utrzymywał bliższe stosunki, należał Władysław Sikorski, częsty gość w domu P-ego.”

CDN

**) Dziedziczka słynnej „młyńskiej” korporacji w Kalifornii – Sperry Mills:

„Among those who came to California at the time of the discovery of gold was Austin Sperry. The first mill of any importance was erected by him in Stockton in 1852, and was called the „Sperry Mill.” This mill was built for the one purpose of grinding feed for the teams used in carrying supplies to the mines, but later the manufacture of flour was introduced. Although flour was the most necessary food product previous to that time it was very poorly ground and of inferior quality.

The quality of flour turned out by Sperry Mill was so satisfactory, that the trade jumped by leaps and bounds and the reputation for honesty and square dealing then established has followed the name „Sperry” to the present day.

The original mill was enlarged from time to time and in each instance the most modern machinery installed and the most up-to-date methods established. In 1882 the Sperry Mill was destroyed by fire but was immediately rebuilt with roller machinery, supplanting the old millstone process which, previous to this time, was in general use. The new roller process had been practically demonstrated and found far superior.

In 1892 a new Company was formed including the finest mills on the Pacific Coast. Among the brands the Company acquired then and subsequently, together with the famous Sperry brands, were the noted Golden Gate and Horace Davis Roller, the famous Drifted Snow and the well known Port Costa.

In addition to Coast business, a large export trade has been established. Immense shipments are made monthly to the Philippine Islands, China, Japan, Egypt, Germany, Great Britain and other countries.”

 

Francuscy Poniatowscy i ten szewski bękart

Protoplastą francuskiej linii Poniatowskich był synowiec króla Stasia:

Poniatowski Stanisław h. Ciołek (1754–1833), podskarbi w. litewski. Ur. w Warszawie 23 II, był synem Kazimierza (zob.) i Apolonii z Ustrzyckich, bratankiem Stanisława Augusta. Uczył się w Warszawie w konwikcie teatynów, a od jesieni 1766 do r. 1769 w Szkole Rycerskiej, której dyrektor nauk (od końca 1767 r.), Anglik John Lind, był jego domowym nauczycielem i wychowawcą… Po powrocie do Warszawy został wysłany przez Stanisława Augusta w wojaż przez Francję do Anglii pod opieką Linda. Nosił wówczas tytuł podpułkownika gwardii konnej koronnej. Do Londynu przybył we wrześniu 1771. Wiosną 1772 wyruszył w kilkumiesięczną podróż konną po Anglii, następnie studiował przez 8 miesięcy w Cambridge. Na polecenie Stanisława Augusta kontaktował się z sekretarzem stanu lordem Suffolk w nadziei na pozyskanie angielskiego poparcia dyplomatycznego dla Polski, starał się też bezskutecznie o zgodę na akredytowanie Linda jako polskiego przedstawiciela dyplomatycznego w Londynie. Pobyt w Anglii silnie wpłynął na charakter i sposób bycia P-ego i utwierdził jego podziw dla tego kraju i jego instytucji…  («ce jeune homme m’étonne souvent par sa sagesse autant qu’il me plait par son amabilité» – pisał [król Stasiu] 15 I 1774 do pani M. T. Geoffrin)…

Stanisław August dążył do stworzenia P-emu silnej pozycji materialnej i osobistej. W swych Pamiętnikach P. twierdził, że w ciągu dziesięciu lat (od r. 1775) bez wielkich starań stał się jednym z najbogatszych ludzi w Europie i miał pół miliona chłopów poddanych (w piśmie wydanym w r. 1818 podawał, że było ich 400 000). Zapewne nieco w tym przesadzał, niewątpliwie jednak stał się właścicielem bądź dzierżawcą ogromnych dóbr głównie na Ukrainie i na Litwie. Nie znamy jednak w pełni rozmiarów i wszystkich składników tej fortuny ani źródeł kapitałów, które pozwoliły mu realizować owe nabytki…

Dn. 9 III 1797 P. wyjechał naprzeciw przybywającego do Petersburga Stanisława Augusta. Towarzyszył mu następnie do Moskwy na koronację Pawła I. Cesarz mianował P-ego tajnym radcą i podobno (wedle relacji w Pamiętnikach) proponował mu wysokie funkcje cywilne lub wojskowe. Wzajemne stosunki nie układały się jednak najlepiej i P., wyjechawszy w końcu maja 1797 z Moskwy przez Ukrainę do Warszawy, postanowił sprzedać wszystkie swoje dobra na ziemiach dawnej Rzpltej i zamieszkać za granicą. Po śmierci Stanisława Augusta nie przyjął udziału w spadku, a wystąpił jako wierzyciel masy spadkowej na sumę 100 000 dukatów. Przejął natomiast znaczną część ogromnego archiwum królewskiego, z której większość przekazał M. Badeniemu, a rzeczy uznane za najcenniejsze wywiózł do Austrii. Przejął też część królewskiego zbioru numizmatów…

P. utrzymywał słabe kontakty z Polską i Polakami. W Galicji miał plenipotentów zajmujących się jego sprawami majątkowymi z racji posiadanych tam dóbr, przez ministra sekretarza stanu Ignacego Sobolewskiego załatwił w r. 1819 przyznanie przez Aleksandra I 10 000 rb. rocznie z tytułu dożywotnich praw do starostwa i leśnictwa bielskiego. Do Warszawy posyłał pieniądze swym dawnym pensjonariuszom, poza tym nie ma śladu, aby ze swej ogromnej fortuny użyczał pomocy komuś z rodaków czy jakiejś polskiej instytucji…

Pobyt P-ego w Rzymie zakłócony został ostrym zatargiem z Kurią papieską. P. pragnął zalegalizować swój długotrwały konkubinat z Cassandrą Luci (zamężną Benloch), z którą w latach 1806–16 miał pięcioro dzieci. Rota rzymska po ciągnącym się od r. 1814 postępowaniu oddaliła 9 VIII 1817 wniosek C. Luci o unieważnienie jej małżeństwa z Vicenzo Benloch vel Venturini. Głośna ta sprawa i fakt, że C. Luci była osobą o niskiej pozycji społecznej**, wpłynęły ujemnie na sytuację P-ego w arystokratycznym środowisku rzymskim i skłoniły go do przeniesienia się do Toskanii, gdzie 14 XII 1822 uzyskał od wielkiego księcia legitymizację potomstwa. W ciągu kilku lat sprzedał wszystkie swoje majątki i rezydencje na terenie państwa papieskiego (ostatni raz był w Rzymie w r. 1824), nabył natomiast dobra w Toskanii i zamieszkał we Florencji w zakupionym w r. 1825 pałacu na via Larga. Dn. 31 VIII 1830 poślubił owdowiałą wówczas C. Luci, a następnie otrzymał od Piusa VIII brewe legitymujące potomstwo. Dn. 6 XII 1830 sporządził testament, którym – zabezpieczywszy materialnie żonę i ułomnego syna Michała (córki zostały wcześniej wyposażone) – uczynił dziedzicami swego majątku po równo synów Karola i Józefa.

                                             (Jerzy Michalski)

Małe podsumowanie:

1. Prowadzony przez Londyn synowiec Stasia, przekręca gigantyczne pieniądze/własność, których rozmiarów i pochodzenia nie ogarniają „nasi” najlepsi historycy

2. Wywiózł archiwum królewskie do Wiednia…

3. Jego syn, bękart szewcowej, „w 1850 otrzymał austriacki tytuł książęcy. W czasie Wiosny Ludów dwukrotnie był wybierany do Izby Deputowanych we Florencji. Od grudnia 1849 został posłem Toskanii w Brukseli, w latach 1850-1853 – w Londynie. W roku 1854 zrezygnował z misji dyplomatycznej na rzecz księstwa Toskanii, osiadł w Paryżu, otrzymał od Napoleona III godność senatora francuskiego i przyjął obywatelstwo francuskie. W latach 1871-1873 był towarzyszem wygnania Napoleona III w Anglii. Jego synem był Józef Stanisław Poniatowski.”

4. Córka Izabela z nieprawego łoża wyszła za szlachcica florenckiego di Ricci; ich córka Anna Maria poślubiła Aleksandra Colonna-Walewskiego. Czyli wnuczka synowca (a siostrzenica księcia bękarta) wyszła w 1846 za hrabiego Aleksandra***, bękarta samego Napoleona Bonaparte…

stąd zapewne owe przenosiny księcia bękarta do Paryża, w 1854, wszak „otrzymał od Napoleona III godność senatora francuskiego i przyjął obywatelstwo francuskie.”

CDN

__

**) Była żoną szewca.

***) „Około roku 1842/43 rozpoczął się jej wielki romans z Aleksandrem Walewskim, który przez cały czas trwania związku musiał walczyć z jej „kokieterią” i tolerować jej sporadyczne już teraz spotkania z Mussetem lub synem Ludwika Filipa, księciem de Joinville. 3 listopada 1844 przyszedł na świat syn Racheli i Aleksandra, Aleksander Antoni Walewski. Ojcu nie przeszkadzało, że był w połowie Żydem i wnukiem wędrownych kramarzy, uznał go natychmiast i kochał bardziej od swych legalnych potomków. Rok później stosunki między Rachelą i Aleksandrem zaczęły się psuć, gdyż aktorka zapałała uczuciem do szesnastoletniego chłopca nazwiskiem Samson, syna dyrektora Comédie Française. Zerwanie między Rachelą a Walewskim nastąpiło w marcu 1847. W tym samym roku Aleksander poznał we Florencji hrabiankę Annę Marię Ricci i poślubił ją.

Po zerwaniu z Walewskim miała romans z Bertrandem, wnukiem generała Bertranda, który towarzyszył wraz z rodziną Napoleonowi w wygnaniu na Wyspie Św. Heleny, i urodziła mu syna Gabriela Wiktora w 1848, w tych latach miała też przelotny romans z Prezydentem – Księciem Ludwikiem Napoleonem – późniejszym Napoleonem III, a po nim z jego kuzynem ks. Napoleonem.

…W 1856 oddała syna Aleksandra Antoniego ojcu, który porozumiawszy się z żoną adoptował go (wychowany w wierze katolickiej chłopiec stał się przodkiem wszystkich dziś żyjących potomków Napoleona I !!).”

Czarna śmierć albo historia Europy w trzech aktach

W 732 pod Poitiers Karol Młot zatrzymał islamską inwazję** i właśnie to wtedy po raz pierwszy użyto określenia – Europejczycy (europenses), odnotowanego w sławnej kronice z 754, a spisanej w łacinie przez anonimowego Mozaraba.

Drugi akt rozpoczął się na dobre w 1354, ale jego źródeł trzeba szukać znacznie wcześniej, nawet nie w owym przeklętym 1204, ale jeszcze wcześniej. Bizancjum nie radziło sobie dobrze z ekspansją italskich potęg – w 1171 cesarz Manuel I*** (stawiając wtedy na Genuę) wydaje rozkaz uwięzienia wszystkich Wenecjan w cesarstwie i konfiskatę ich mienia, w efekcie wybucha wojna Bizancjum z Wenecją. Wprawdzie Mauel I umiera w 1180, ale następujące po tym rebelie doprowadzają do niezupełnie spontanicznego pogromu „łacinników” w Konstantynopolu w 1182…

Czwarta krucjata, to jednocześnie narodziny weneckiego imperium morskiego. Wenecja postawiła wtedy wszystko na jedną kartę – nie tylko, zgodnie ze słynnym kontraktem, wyrychtowała flotę kilkuset statków, ale także posłała na tę krucjatę około 20 tysięcy swoich „marines”, czyli ponad połowę (sprawnych) mężczyzn Republiki (wybranych przez losowanie)! Mało tego, na 18 miesięcy zawiesiła wszelki handel morski. No, ale w efekcie „przejęła” niejako samą krucjatę, która zamiast popłynąć na podbój Egiptu (a potem do Jerozolimy), popłynęła jedynie do Konstantynopola, łupiąc po drodze Zarę.

Tu trzeba zaznaczyć, iż mała część krzyżowców postąpiła zgodnie z przyrzeczonym planem – w tym, przede wszystkim, znany nam baron francuski – Szymon z Montfort, korzystając przy tym z pomocy węgierskiego króla, Emeryka. Ale większość poszła za przywódcą krucjaty – Bonifacym z Montferratu oraz niewidomym Henrykiem – weneckim dożą:

„Zimę [Bonifacy] spędził w Niemczech u Filipa Szwabskiego. Latem 1202 roku przybył do Wenecji, do zgromadzonych wojsk krzyżowych. Brak środków na opłacenie floty weneckiej mającej przewieźć krzyżowców do Ziemi Świętej skłoniła Bonifacego do zawarcia z dożą weneckim Henrykiem Dandolo sekretnego porozumienia, na mocy którego ekspedycja mogła wyruszyć w zamian za pomoc udzieloną przez krzyżowców Wenecji w opanowaniu zdobytego przez króla węgierskiego Zadaru…

Tymczasem na początku 1203 roku do Zadaru przybył wysłannik Aleksego, syna zdetronizowanego cesarza bizantyńskiego Izaaka II. Aleksy zobowiązał się zapewnić krzyżowcom niezbędne fundusze na krucjatę, a nadto dodać pomoc wojskową w zamian za odzyskanie tronu cesarskiego. W dniu 25 kwietnia Aleksy przybył do Zadaru. Miesiąc później dowodzeni przez Bonifacego krzyżowcy wyruszyli w drogę i po opłynięciu półwyspu greckiego na początku lipca stanęli pod murami Konstantynopola.”

Tak się przy tym złożyło, iż ów Aleksy, dzięki kupcom z Pizy, przebywał od 1201 na dworze króla Filipa Szwabskiego, swojego szwagra a jednocześnie kuzyna samego Bonifacego… W efekcie tego spisku doszło wpierw do straszliwego złupienia Konstantynopola**** (pierwszego w jego bardzo długiej historii) a potem do powstania Cesarstwa Łacińskiego. Pierwszym jego cesarzem został jednak nie Bonifacy, ale Baldwin, oczywiście dzięki głosom Wenecji, bo chyba nie trzeba tu dodawać, że ów Bonifacy tradycyjnie sprzyjał Genui i Pizie.

Cesarstwo Łacińskie wprawdzie padło w 1261^*, ale Konstantynopol już nigdy nie odzyskał dawnej siły. A tymczasem wpływy Wenecji tylko rosły – Republika m. in. zdobyła na 450 lat Kretę, ale że Genua nie odpuszczała, jej wojny z Wenecją były nieustanne. Nawet czarna śmierć (z genueńskiej Kaffy) która zabrała w 1348 w ciągu paru miesięcy ponad połowę populacji Wenecji, Genui i Pizy, powstrzymała ówczesną wojnę między nimi tylko na rok, pomimo napomnień, że ta dżuma to kara za ich materializm i pychę…

I tak dotarliśmy do roku 1353 kiedy to usłużni Genueńczycy (niektórzy piszą o greckich rybakach) za sowitą opłatą przetransportowali przez cieśninę dardanelską armię osmańską… Wprawdzie imperium osmańskie nadal rosło w siłę, ale wtedy nie miało jeszcze własnej floty, którą dopiero budowało przy fachowej pomocy pewnych chrześcijan. Ale już wtedy, w owym 1354 dokonali ten sposób pierwszego europejskiego podboju i zdobyli kluczową twierdzę Gallipoli

The Ottoman fleet was from early on based at Gallipoli, a place of great strategic importance and vital for the control of the Straits. This importance was recognised by Ruy Gonzalez de Clavijo who described Gallipoli when he saw it in 1402 on his way to Constantinople. According to Gonzalez de Clavijo the capture of Gallipoli had enabled the Turks to make all the conquests in Europe, and should they loose this place, they would loose all their other conquests for Gallipoli was the base for the fleet which could thus bring help quickly over from Turkey. The Ottoman commander Bayezid also underlined the importance of Gallipoli… «Are you not aware that Gallipoli and its straits are the key to both East and West, the Aegean Sea and the Black Sea?».

(Nb. Bitwa o Gallipoli – bitwa toczona od 25 kwietnia 1915 do 9 stycznia 1916, która w założeniu ententy miała być początkiem większej operacji mającej za zadanie zdobycie Stambułu i wyeliminowanie z I wojny światowej Imperium Osmańskiego. Operacja ta zakończyła się fiaskiem państw ententy. A było to jedyne tureckie zwycięstwo w tej wojnie…)

Kulminacja aktu drugiego nastąpiła w 1453, wraz ze zdobyciem Konstantynopola przez Turków, oczywiście także przy aktywnej pomocy tzw. chrześcijan. Trzeci akt w toku.

__

**) „W 711 roku Gibraltar był miejscem lądowania berberskiego generała Tarika ibn Zijada, który rozpoczął w tym miejscu arabski podbój Półwyspu Iberyjskiego.”

***) Ten od pl.wikipedia.org/wiki/Wykład_ratyzboński, to Manuel II…

****) Owe szwabskie konszachty przywodzą na myśl rok 1527 i owo inne saccopl.wikipedia.org/wiki/Sacco_di_Roma

^*) en.wikipedia.org/wiki/Treaty_of_Nymphaeum_(1261)

 

 

 

 

Europa, czyli jak przez VII wieków Szwedzi nam rodziną byli…

Początek budowy Europy miał miejsce na Monte Cassino gdzie około roku 529. święty Benedykt z Nursji założył nowy klasztor. „Słynne motto zakonu, przypisywane założycielowi, brzmi: Ora et labora (Módl się i pracuj), zaś hasłem przewodnim jest: Ordo et pax (Ład i pokój) oraz „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” – Ut in omnibus glorificetur Deus.” (Symboliczna była w 1944 świadoma decyzja zniszczenia tego klasztoru oraz walka polskich żołnierzy o Monte Cassino. A czy gruzy w Nursji bazyliki św. Benedykta, po ostatnim tam trzęsieniu ziemi, nie są ostatnim  dla nas napomnieniem?)

Wielki przełom w owej budowie nastąpił w 732 kiedy pod Poitiers Karol Młot zatrzymał islamską inwazję (w ówczesnych opisach tej bitwy po raz pierwszy pojawia sie określenie – Europejczycy), a jego wnuk Karol Wielki został w 800 pierwszym świętym cesarzem rzymskim. Odniesienie do cesarstwa rzymskiego miało wiele wymiarów – choćby ten polityczny, bo ówczesna Europa składała się jedynie z byłych prowincji rzymskich, czy ten bardzo praktyczny – wystarczy popatrzeć na mapę dróg rzymskich…

Kiedy ta nowa, grecko-chrześcijańska (zwana też bardziej „technicznie” – łacińską) supercywilizacja okrzepła** doszło do zakończenia budowy Europy, czyli do początku jej właściwego działania w drugiej połowie X wieku, w ciągu jedynie dziewięciu kluczowych lat!

Chrzest Danii: 965

Chrzest Polski: 966

Chrzest Węgier: 974

(Chrzest Rusi: 988)

No i w końcu chrzest Szwecji, który wprawdzie miał kilka etapów, za to w 1008 rzecz do końca przeprowadził wnuk Mieszka I, do czego jeszcze muszę wrócić, bo warto pamiętać o ważnym szwedzkim wkładzie w powstanie Europy.

Intrygująca jest przy tym taka koincydencja – pod koniec X wieku zaczyna się na półkuli północnej „średniowieczne ocieplenie”, (które trwa do wieku XIII), i właśnie wtedy Szwedzi powoli odchodzą od swoich łupieżczych praktyk i zakładają, nieco później niż my, porządne chrześcijańskie państwo; niestety, z końcem XVI wieku nadchodzi mała epoka lodowcowa i wraz z nią zubożali szwedzcy heretycy szybko wracają do swojego starego, wikińskiego zwyczaju – uprawiania totalnej grabieży.

Jest przy tym uderzające, iż właśnie po roku 950 wielki i intratny handel niewolnikami „północ-południe”, tj. głównie pomiędzy Szwedami i muzułmanami, praktycznie ustaje. Trudno tego także nie powiązać z podbiciem chazarskiego imperium przez szwedzkich Rusów w 965, przy czym, przez długi jeszcze czas po 950 wielki kłopot sprawiała chrześcijańska Praga nadal z zapałem parając się handlem słowiańskimi niewolnikami – jak pamiętamy nawet święty Wojciech nie dał im rady… Handlowano przede wszystkim kobietami i dziećmi, a chłopców zazwyczaj potem kastrowano, gdyż dorosły eunuch był wart prawie trzy razy tyle co nie-eunuch… (Nachodzą mnie tu pewne skojarzenia ze współczesnością, szwedzką w szczególności). Z czasem w łowach na słowiańskich niewolników wyspecjalizowali się krymscy Tatarzy.

_

Szwecja, najodleglejsza od rzymskich wpływów, dołączyła ostatnia. Rzadko przy tym pamięta się o roli jaką odegrała w tym Polska, która stała się na (bardzo) długi czas naturalnym sojusznikiem Szwedów, zagrożonych przede wszystkim dominacją Danii. Z którą to Danią my z kolei „ucieraliśmy” się choćby na Pomorzu…

Nieprzypadkowo zatem około 980 za Eryka Zwycięskiego wychodzi córka Mieszka I, Światosława, której syn król Olof zaprowadzi tam ostatecznie chrześcijaństwo w 1008. Notabene, owa Sigrid-Światosława była prawdziwą matką królów – wszak po śmierci Eryka wyszła za króla Danii i Norwegii, Swena Widłobrodego z którym miała dwóch kolejnych synów – Haralda i Kanuta – przyszłych królów Danii. Przy czym, ów Kanut zwany Wielkim w 1016 podbił Anglię i został także królem Anglii. Niektórzy powątpiewają w istnienie Sigrid, ale tak czy inaczej, z jednej strony ważne źródła średniowieczne to stwierdzają, a z drugiej faktem są bliskie i liczne sojusze polsko-szwedzkie.

Przykładów jest wiele – choćby Ryksa Bolesławówna czy późniejsza pomoc Polski przy kolejnym wybijaniu się Szwecji na niepodległość. Niestety, ostatnim przyjaznym gestem w stosunkach polsko-szwedzkich było skoligacenie w 1562 Jagiellonów i Wazów, czyli małżeństwo przyszłego Jana III i królewny Katarzyny.

Ostatecznie więzy polsko-szwedzkie zostały przecięte w 1654 wraz z abdykacją króla Krystyny – ostatniego Wazy na tronie Szwecji. Rok później rozpoczął się szwedzki potop czyli drugi akt straszliwego upadku Europy, po zakończeniu w 1648 aktu pierwszego, czyli wojny trzydziestoletniej.

__

**) „By the ninth century, however, the Benedictine had become the standard form of monastic life throughout the whole of Western Europe, excepting Scotland, Wales, and Ireland, where the Celtic observance still prevailed for another century or two. Largely through the work of Benedict of Aniane, it became the rule of choice for monasteries throughout the Carolingian empire.

„W Polsce benedyktyni są obecni od 1006 r. Obecnie istnieją klasztory w Tyńcu, Biskupowie i Lubiniu. Dawne opactwa znajdują się między innymi w Mogilnie, Trzemesznie, Łęczycy oraz na Świętym Krzyżu (Łysej Górze) i w Opactwie. W średniowieczu prężny klasztor benedyktynów znajdował się w Płocku; w kręgu jego i katedry płockiej spisywano pieśni w języku polskim. Benedyktyni zajmują się pracą naukową i rekolekcyjno-duszpasterską – pod kierunkiem benedyktynów tynieckich dokonano przekładu Biblii, nazwanego Biblią Tysiąclecia.”

___________