Tajemniczy Henryk i jego londyńska demaskacja

W dzieciństwie, za dość głębokiego PRL-u, Henryk Jabłoński kojarzył mi się z pezetpeerowską „paprotką”, co to zawsze musi gdzieś się pojawić na czarno-białym ekranie w czasie słynnego dziennika. I tyle.

Nie przypuszczałem, aż do wczoraj, że ten osobnik może mnie kiedykolwiek zainteresować, i to mocno. Do wczoraj, bo wtedy właśnie przeczytałem jego pracę, o której poniżej, a potem próbowałem znaleźć jakiś jego dobry życiorys. No i nic z tego. Wikipedia całe jego życie do 1945 kwituje jedynie takim oto paragrafem:

Od 1931 członek Polskiej Partii Socjalistycznej [w wieku 22 lat], współpracownik Polskiego Słownika Biograficznego. Po przegranej wojnie obronnej w 1939 przedostał się na zachód. W kampanii norweskiej jako podchorąży rezerwy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich walczył w bitwie o Narwik, a później uczestniczył w ruchu oporu w południowej Francji. W 1945 powrócił do kraju.”

Ponadto dodaje: „Syn Władysława Jabłońskiego (1882–1960) i Pelagii domu Znajewskiej (1886–1980). Był żonaty z Jadwigą z domu Wierzbicką (1919–1999), miał córkę Elżbietę i syna Krzysztofa. Mieszkał w Warszawie przy ul. Klonowej 4 (w bezpośrednim sąsiedztwie Belwederu), a w ostatnich latach życia przy ul. Filtrowej 61. Dr nauk historycznych – 1934.”

Klepsydra w gazowni dodaje co nieco:

To on w 1979 roku po raz pierwszy witał w Polsce papieża Jana Pawła II, wybawiając ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka z kłopotliwego obowiązku. On też jako przewodniczący Rady Państwa formalnie wprowadzał dekretem stan wojenny 13 grudnia 1981 roku. I on jako minister oświaty, łamiąc niezależność uniwersytetu w marcu 1968 wyrzucił ze studiów Adama Michnika i Henryka Szlajfera, wywołując wzburzenie studentów. Przez niemal cały okres PRL utrzymywał się na szczytach władzy.

Przed wojną był działaczem PPS i Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych. Należał do grupy świetnie zapowiadających się historyków. Opublikował m.in. bardzo dobrą biografię Aleksandra Waszkowskiego, ostatniego naczelnika Warszawy w Powstaniu Styczniowym.

Wziął udział w kampani wrześniowej 1939 roku. Po klęsce przedostał się do Francji. Walczył pod Narwikiem w 1940 roku i działał we francuskim ruchu oporu. Po powrocie do kraju razem z Oskarem Lange stał się rzecznikiem współpracy PPS z komunistyczną PPR. Po połączeniu w 1948 r. PPS i PPR w PZPR został członkiem KC nowej partii. Pozostał nim z krótką przerwą do rozwiązania PZPR. W latach 1965 – 1972 minister szkolnictwa wyższego i oświaty. Równocześnie był m. in. wiceprzewodniczącym Polskiej Akademii Nauk i autorem prac z historii PPS.”

Co konkretnie robił w okresie 1934-9, no i w tej Francji? Sam Jabłoński był nieprawdopodobnie wstrzemięźliwy – a zmarł dopiero w 2003 – nie natknąłem się na najmniejsze jego wynurzenia – może ktoś potrafi wskazać dobre źródło?

Tak czy inaczej, poszło o ten oto rewelacyjny artykuł Henryka z 1956 pt. Z TAJNEJ DYPLOMACJI WŁADYSŁAWA GRABSKIEGO W R. 1924.:

http://rcin.org.pl/Content/41400/WA303_29777_A52-KH-R-63-4-5_Jablonski.pdf

i takie tam cymesy:

„Wkrótce okazało się jednak, że w wewnętrznej walce między zwycięskimi w wojnie mocarstwami imperialistycznymi nastąpiło poważne przegrupowanie sił. Już rok 1923 wysunął londyński rynek finansowy na czoło operacji kredytowych świata**. Rok następny ujawnił wyraźnie, że rola Francji jako wierzyciela Europy jest już skończona. „Francja zdobyła przewagę militarną, a straciła finansową, czyli — co wychodzi na jedno — straciła swoje stanowisko wierzycielki” — przyznawał mąż zaufania sfer finansowych francuskich Lucien Romier*** na łamach tygodnika „Opinion”. On też głównie był tym, który alarmował decydujące koła finansowe Francji, wskazując na wielkie niebezpieczeństwo płynące dla nich z polityki banków angielskich, które dla szybszego złamania francuskiej konkurencji postawiły na ekonomiczną odbudowę oraz na wciągnięcie w orbitę swych bezpośrednich wpływów małych, zacofanych gospodarczo państw, jak np. Polska.

Alarmy Romiera i podobnych mu nie pomogły już jednak wiele. Trudności finansowe Francji, podsycane umiejętną grą banków angielskich, uniemożliwiały jej skuteczną konkurencję ze znajdującym się w ataku przeciwnikiem.

Z sytuacji tej szybko zdali sobie sprawę sprytniejsi gracze kapitalistyczni w małych państwach, ustawiając się w przedpokojach mniejszych i większych potentatów angielskich, ale starając się przy tym w miarę możności zachować możliwie najlepsze stosunki z Francuzami.

Tej grze rodzimych naszych finansistów i reprezentujących ich interesy polityków sprzyjają istniejące od zawieszenia broni, ale pogłębiające się stale od 1922 r. rozdźwięki między Anglią i Francją w stosunku do Niemiec i małych państw Europy Wschodniej. W związku z tym decydujące czynniki angielskie coraz baczniej obserwują sytuację w Polsce i w trzy dni po głośnej wizycie w Polsce marsz. Focha następuje w dniu 17 maja 1923 r. wizyta szefa angielskiego sztabu generalnego L. Cawana. Widocznym zaś znakiem zwiększenia się wpływów angielskiej finansjery było przybycie w dniu 7 października 1923 r. do Polski angielskiego rzeczoznawcy Hiltona Younga jako doradcy rządu polskiego w sprawach finansowych [o nim w notce następnej]…

Poza plecami oficjalnej dyplomacji polskiej zaczynają działać coraz czynniej ks. J. Woroniecki, hr. Adam Ronikier, a szczególnie osławiony dr Józef Rettinger.

Dnia 15 stycznia 1924 r. wręcza Ronikier dyrektorowi gabinetu Grabskiego — Kauzikowi notatkę, w której omówiono konsekwencje wynikające z nowej sytuacji, jaką tworzyło dojście w Anglii do władzy rządu Labour Party. W szczególności notatka ta zwraca uwagę na przychylny stosunek rządu angielskiego do Niemiec i dążenie do normalizacji stosunków z Rosją…

Usiłując wyciągnąć wnioski z tej całej wielkiej akcji Rettinger zaleca premierowi w dniu 5 maja 1924 r. przebudowę obsady aparatu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, poczynając od zmiany na stanowisku mini- stra, którym był w tym czasie znany frankofil Maurycy Zamoyski. Jako głównego kandydata na jego miejsce wysuwa on „bez cienia wątpliwości” Aleksandra Skrzyńskiego.

I ten dezyderat, zgłoszony przez coraz aktywniejszego pośrednika, zostaje spełniony, co prawda dopiero w lipcu 1924 r…

Po maju też 1926 r. rozpoczęła się ta organizacyjna przebudowa polskiego przemysłu, na którą nalegał Rettinger w 1924 r. Warto zresztą w tym wypadku powołać się na zdanie nie byle kogo, bo Andrzeja Wierzbickiego. „Porozumienia wewnętrzne i międzynarodowe (konwencje, syndykaty, koncerny)” — powiada on — „to najbardziej może charakterystyczny rys współczesnej ewolucji przemysłu. Ekonomiści niemieccy nazwali rok 1926 «rokiem racjonalizacji». Sprawozdania ekonomiczne pism angielskich stwierdzają również, że rok ten wysunął na plan pierwszy sprawę rewizji dotychczasowych form produkcji przemysłowej. Zarówno komisje do badania przemysłu węglowego w Anglii, jak i wybitne autorytety teoretyczne i praktyczne w uprzemysłowionych krajach zachodniej Europy zgodnie wysuwają tezę, że pomyślny rozwój produkcji w czasach obecnych niemożliwy jest bez organizacji przemysłu w kierunku poziomym i pionowym oraz jego koncentracji przez łączenie się przedsiębiorstw mniejszych i w działalności swojej nieskoordynowanych”.

Po tym wstępie dyrektor „Lewiatana” stwierdza z aprobatą: „I u nas rok 1926 stanowi niewątpliwie punkt zwrotny w kierunku racjonalizacji produkcji, a zwłaszcza jej organizacji. Od tego roku ruch organizacyjny w naszym przemyśle przybiera coraz szersze rozmiary… Odrębności i różnice lokalne ustąpiły wszędzie na plan dalszy, na pierwszy zaś plan wysunęła się zasadnicza wspólność interesów i poglądów gospodarczych ujmowanych pod kątem widzenia ogólnopaństwowym. Wyrazem gospodarczego i ideowego zespolenia przemysłu jest cały szereg konwencji i syndykatów”.

Aby stwierdzenie to nie było gołosłowne, Wierzbicki przytacza szereg owych „porozumień” ze wszystkich niemal dziedzin życia gospodarczego, wykazując pełną kartelizację najważniejszych jego gałęzi. Dodaje też, że te „porozumienia” krajowe są w ścisłym związku z „porozumieniem” międzynarodowym.

Oczywista rzecz, że reformy te dotknąć musiały i bankowość, a związek między nią a reżimem otrzymał zresztą po paru latach piękną ilustrację w postaci organizacyjnego powiązania banków Angielskiego i Handlowego pod kierownictwem sanacyjnego ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, ongiś, w czasie pierwszej wojny imperialistycznej, przedstawiciela Piłsudskiego w Londynie.”

___

 

**) W tym roku Nowy York udzielił obcym państwom pożyczek w sumie 291 908 000 dol., podczas gdy Londyn — 637 140 000 dol.

***) Jeden z najbliższych doradców Pétain’a w okresie ostatniej wojny.

 

Reklamy

2 myśli na temat “Tajemniczy Henryk i jego londyńska demaskacja”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s