Wielki finał czyli Londyn w Warszawie

W 1581 szara eminencja hugenotów**, Hubert Languet, umiera i Olbracht musi „radzić sobie sam”. W efekcie, w 1583 dochodzi do słynnej i zupełnie wyjątkowej wizyty Łaskiego w Anglii o której najstarsi tamtejsi kronikarze wspominają***. Krążyły wówczas legendy o kosztach tego przedsięwzięcia – np. Paprocki podaje niewiarygodną sumę ponad 900 000 dukatów!

Królowa Elżbieta przyjęła go bardzo łaskawie, i to dwukrotnie – bardzo głośno komentowano fakt, że Łaski miał ubiór w królewskiej czerwieni, tak jak sama Elżbieta… Łaski w tym czasie odbywa wizytę w Oksfordzie, zorganizowaną przez dwór angielski z wielką pompą specjalnie dla niego, wraz z turniejem rycerskim po drodze w Greenwich … Podróż odbywa się w tę i nazad we wspaniałej barce przyozdobionej (wieloma) insygniami królowej Anglii, a towarzyszą mu w niej m. in. sir Filip Sidney i Giordano Bruno.

Znanych jest wiele szczegółów tej wizyty, ale nie wiadomo jaki był jej cel – wiadomo tylko że nie była to wizyta oficjalna, „rządowa”, choć z drugiej strony trudno uwierzyć że Jan kanclerz Zamoyski nie maczał w tym palców…

Jest jedno wyjaśnienie, które do mnie przemawia. Otóż, oprócz tradycyjnych zabiegów Olbrachta o koronę mołdawską, był to element przygotowań do osadzenia Filipa Sidneya na polskim tronie. Temu też przede wszystkim służyła potem wyprawa Johna Dee do Polski. Tymczasem w październiku 1586 sir Filip niespodziewanie umiera, choć nie wykluczam habsburskiej w tym pomocy, i cały ten misterny plan diabli biorą a elekcję w 1587 dzięki królowej Annie wygrywa jej siostrzeniec Zygmunt. Londyn jednak nie rezygnuje i rzuca wielkie szkockie siły na „polski front”, doprowadzając w rezultacie do pierwszej polskiej wojny domowej w 1605…

W kilka miesięcy po śmierci Sidneya ukazał się zbiór 125-ciu (!) elegii na jego cześć pt. THE OBSEQUIES OF THAT RIGHT FAMOUS KNIGHT SIR PHILIP SIDNEY, PERFORMED IN HONOR OF HIS MOST DEAR MEMORY AND NAME. W tym ta 35-ta napisana przez Roberta Dowe, przyjaciela Filipa, który ponoć osobiście poznał króla Stefana podczas audiencji dla kupców angielskich w Gdańsku. Oto kluczowy jej fragment:

Nie musiałbyś długo szukać takiego męża, gdyby Parki nie zabrały Filipa z tego świata w październiku. Był to mąż przez naturę wyposażony do zastąpienia zmarłego Stefana, gdyby nie został zabrany jako pierwszy. Wiem bowiem, iż nasz Filip posiadał wszelkie cechy, które podziwiasz w każdym człeku, mój Polaku: boskie dary charakteru, zaszczytny wygląd, ducha aspirującego do rzeczy wyższych niż bezwartościowy motłoch, rękę, która nie chciała być nazywana skromną, ale domagała się, by ją nazwać królewską. Był on zaiste wart i równy takiej wielkości. Ale, mój polski przyjacielu, męża tego, za którego się często modliłem, aby był tobie dany jako wasz król spośród nas Brytyjczyków, Bóg zabrał do swych jasnych komnat.

Trudno to uznać jedynie za poetycką fantazję Roberta Dowe skoro począwszy od XVII wieku kronikarze i historycy angielscy o polskiej koronie dla Sidneya wspominają. Jak było naprawdę nie można być pewnym, ale warto w tym kontekście pamiętać o Polsce w Hamlecie Szekspira oraz ostatnim dziele Johna Miltona.

PS. Zapomniałem dodać – zaraz po powrocie do Polski ten zbankrutowany Łaski wziął bardzo czynny udział w oskarżeniu Samuela Zborowskiego, a w efekcie w wyeliminowaniu rodu Zborowski z konkurencji – wszak to właśnie Zborowscy dominowali w dwóch pierwszych elekcjach. No a w kwietniu 1585 to przecież Olbracht organizuje seanse Johna Dee u króla Stefana…

PPS. W 1579 podróż do Francji żaglowcem na trasie Dover-Calais kosztowała raptem 2 szylingi (2s), czyli około 40 dzisiejszych funtów… pinta piwa (>0,5l) to tylko pół pensa (½d) czyli mniej niż 1£ dzisiaj; za 1s (czyli 20£) można było kupić 1sze wydanie quatro w skórze Romeo i Juliialbo 6 cytryn, albo zwykłą koszulę z koronką; a pinta dobrego hiszpańskiego wina to 4½d (>7£). Z tym że dniówka murarza to był jedynie niecały szyling (<20£)…

___

**) Taka ciekawostka: ponoć to Languet w noc św. Bartłomieja pomógł uratować życie samego hugenockiego „papieża”: en.wikipedia.org/wiki/Philippe_de_Mornay – Mornay was gradually recognized as Henry’s right-hand man, representing him in England from 1577 to 1578 and again in 1580, and in the Low Countries 1581-1582. With the death of the Duke of Alençon-Anjou in 1584, by which Henry was brought within sight of the throne of France, the period of Mornay’s greatest political activity began, and after the death of Henry I, Prince of Condé, in 1588, his influence became so great that he was popularly styled the „Huguenot pope„. He was present at the siege of Dieppe, fought at Ivry, and was at the siege of Rouen in 1591-92 until he sent on a mission to the court of Queen Elizabeth. Both he and his wife befriended English Protestants like Francis Walsingham, Mary Sidney, and her brother Philip Sydney… Mornay was also instrumental in the drafting of the Edict of Nantes (1598) which established political rights and some religious freedom for the Huguenots.

***) Wpis nt. wizyty Łaskiego w kronice Ryszarda Bakera z 1643:Capture d’écran 2019-01-26 à 18.43.09.png

 

 

Polskie dirhamy czyli nasze autostrady i wojna angielsko-pruska

Już parę razy dawałem tu i tam znać, m.in. u stalagmita, że od dobrych kilku lat Oksford rozwija intrygującą działalność, i to z mocnym polskim udziałem, dot. dirhamów w Polsce:

krc.orient.ox.ac.uk/dirhamsforslaves/index.php/en/

www.history.ox.ac.uk/people/dr-marek-jankowiak:

I am currently researching the trade system that connected Central Asia, other parts of the Islamic world, and Byzantium with Scandinavia and the Slavic lands in the 9th-11th centuries AD. It is evidenced by hundreds of thousands of Islamic dirhams strewn across Northern Europe, from the British Isles to the Middle Volga. My forthcoming monograph will argue that this system of trade dealt mainly in Slavic slaves, and that it provided the key stimulus to a sequence of economic, social, and political transformations that resulted in the emergence of states in northern Europe.

Jest tam wątek polskich autostrad:

Jacek obtained a MA degree in archaeology in 2005 at Jagiellonian University in Krakow, Poland, with a dissertation regarding the British Bronze Age metalwork in the context of hoards and hoarding and its political, social and ritual implications, published in an abbreviated version in 2007.

Between 2000 and 2004, concurrently with his graduate studies, Jacek worked as a commercial archaeologist on large scale, multi-period rescue excavations carried out in connection with the government-funded road schemes in southern Poland. From 2005 to 2012 Jacek was employed by Oxford Archaeology, one of the largest commercial archaeological practices in Europe, where he was involved in a large number of projects varying from rural Bronze Age settlements and field systems, through deeply stratified Roman and medieval urban to 19th-century industrial sites. Of note could be projects featured in the national media, including Hampton Court Palace, Base Court resurfacing featured in Channel 4’s Time Team Special ‘Henry VIII’s Lost Palaces’, East Kent Access Road featured in BBC’s ‘Digging for Britain’, and the mass burial of Vikings found at Ridgeway Hill, near Weymouth, featured in National Geographic’s ‘Viking Apocalypse’. In 2012 Jacek put his trowel away to join Ramboll’s (previously Gifford) Cultural Heritage and Archaeology department as an archaeological consultant.

As a DPhil student and project member from October 2013 Jacek combines his professional archaeological experience with a personal and academic interest in the mechanisms determining the deposition of hoards within the social, political and ritual context of the Viking Age Europe. The dissertation aims to concentrate on a comparative study of the archaeological contexts of hoards of Arabic silver in Northern, Central and Eastern Europe through a series of regional case-studies of hoarding ‘hot-spots’ identified by a macro-scale analysis of deposit distribution. Temporal dynamics and spatial analysis of hoard deposition will be considered on regional and micro-scale to identify the patterns of thesaurisation with the aim of reviewing the possible reasons for the hoarding (and non-retrieval) of Arabic silver in the Viking Age.

Ewidentnie do tej „wojny autostradowej” dołączyli Prusacy z tym Niemieckim Instytutem Historycznym w Warszawie. Oni z kolei zamówili habilitację Dariusza Adamczyka:

« Niniejsza monografia powstała w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie. W semestrze letnim 2013 r. została przyjęta jako praca habilitacyjna na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Gottfrieda Wilhelma Leibniza w Hanowerze. Za możliwość jej przetłumaczenia na język polski szczególne podziękowania należą się Dyrektorowi Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie prof. dr. Milošowi Řeznikowi oraz Deutsche Forschungsgemeinschaft.»

Za « Srebro i władza. Trybuty i handel dalekosiężny a kształtowanie się państwa piastowskiego i państw sąsiednich w latach 800–1100. 

PS. W 1945 roku rolnik Stanisław Woliński odkrył przypadkowo przy pracach polowych naczynie „o powierzchni czarnej i niezdobionej” – jak sam to opisał. Naczynie to, przy próbie wyjęcia z ziemi, rozpadło się, ukazując sensacyjną zawartość – zbiór srebrnych monet arabskich, które ułożone były rulonami. Znalezisko to rolnik sprzedał dopiero w 1948 roku inżynierowi Pattowi, który udostępnił je do opisu archeologicznego dr. Lewickiemu z UMCS. Niestety ¼ skarbu monet inżynier Patt sprzedał i badaczom tej części nie udało się odzyskać. Pozostałe ¾  – to jest ponad 2 kilogramy – trafiły najpierw do Zakładu Archeologii UMCS, a następnie do Muzeum Lubelskiego. W skarbie znajdowały się monety arabskie, srebrne, zwane dirhemami. Wśród 705 monet część była uszkodzona, a niektóre mocno zatarte; możemy znaleźć także imitacje dirhemów. Wśród znalezionych przedmiotów znalazły się dwie sztabki oraz pół paciorka, które były wówczas także środkami płatniczymi. Jedynym znalezionym przedmiotem, nie mającym nic wspólnego z kupiectwem, była srebrna zausznica. Skarb pochodził z końca IX lub z X wieku. Najstarsza moneta ma datę 93 roku arabskiego tj. 711/712 r. n.e. Najmłodsza zaś, pochodzi z lat 889/890 n.e. Cały skarb ważył 3100 gramów.

blognumizmatyczny.pl/2017/07/14/skarb-dirhemow-arabskich-z-czechowa-w-lublinie/

mediewalia.pl/publicystyka/piastowie-zbudowali-panstwo-za-arabskie-srebro/

Olbracht bigamista czyli rozwiązanie zagadki

Olbracht Łaski był jednym z 11 wielmożów (był tam też Jan Zamoyski, wtedy jeszcze jako przedstawiciel szlachty), którzy w lipcu 1573 ruszyli do Paryża z poselstwem do Henryka I. Tam Łaski otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale nie czekał w Paryżu aż król Henryk ruszy do Polski, ale udał się do Wenecji z listem polecającym od Karola IX do francuskiego ambasadora tamże, kalwinisty Arnaud du Ferrier**, w sprawie mołdawskiej korony. Jak już pisałem, na przełomie listopada/grudnia spotkał się w owej Wenecji z Filipem Sidney. Zarazem wyprawił swojego sekretarza Michałowskiego do Konstantynopola, aby tam u ambasadora Francji, ex-biskupa Franciszka de Noailles, dalej pilnował jego mołdawskiej sprawy.  Warto przy tym wiedzieć, że także ów Franciszek był wybitnie pro-hugenocki***. Sam Olbracht wrócił do Polski – miał przecież do pilnego wykonania lanckorońską grabież…

Po powrocie Łaskiego do Polski wybuchł olbrzymi skandal po ujawnieniu popełnienia przez Olbrachta bigamii. Otóż podczas tych kilku miesięcy spędzonych we Francji Łaski, będąc mężem Beaty z Kościeleckich (którą od wielu lat więził), zdążył zawrzeć związek z pewną Francuzką, Sabine Sayve. Owa Sabina była córką Jeana Sayve i Jeanne Harley. Jej ojciec pochodził ze starej burgundzkiej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zamieszkała w Polsce i miała z Olbrachtem czworo dzieci, zmarła sześć lat po nim w 1611, w Łasku.

Łaski miał z jej powodu mnóstwo kłopotów i można się zastanawiać czy poza gorącym uczuciem był inny powód tego do niej wyjątkowego przywiązania. Otóż przy pomocy francuskiego herbarza udało mi się dokonać istotnego moim zdaniem odkrycia – matka Sabiny czyli teściowa Olbrachta, owa Jeanne Harley, była kuzynką pierwszego stopnia samego Huberta Langueta!!  Można się tylko zastanawiać kiedy Olbracht poznał się tak blisko z Hubertem, bo przecież kiedy Łaski był we Francji i zakochiwał się w Sabinie, Huberta tam nie było bo siedział z Sidneyem w Wiedniu. Otóż właśnie, już w 1548, w wieku lat dwunastu Olbracht został wysłany na dwór cesarza Karola V, a kilka lat później Hubert jako wysłannik saskiego elektora, Augusta Wettyna, zaczął regularnie bywać w Wiedniu. Zważywszy na ewidentny talent Langueta do opieki nad bardzo zdolnymi młodzieńcami, sprawa staje się jasna…

Moim zdaniem, to definitywnie pokazuje że Olbracht, będąc od 1569 nominalnym katolikiem (ha, ha), był przez lata w samym jądrze hugenockiej, pan-europejskiej „super-sieci wpływów”. W 1576 umiera Maksymilian II i Hubert opuszcza swoja wiedeńską placówkę – kalwiniści są wtedy rugowani z dworu saskiego i Hubert przenosi się do Frankfurtu skąd nawiązuje bezpośrednie kontakty z Wilhelmem Orańskim. W efekcie przenosi się do Antwerpii, która wtedy staje się stolicą kalwińskiej rewolty, gdzie w 1581 umiera.

Z kolei Filip Sidney przyjeżdża znowu do Wiednia, w 1577, tym razem na czele angielskiej misji na dwór Rudolfa II. Wtedy to spotyka się tam ze św. Edmundem Campionem, ale przy tym prowadzi cały czas ożywioną korespondencję z Hubertem Languet. Jest bardzo ciekawe, iż to Hubert z Frankfurtu przesyła Filipowi w Wiedniu szczegółowe informacje nt. rozwoju sytuacji w… Polsce.

CDN

PS. Zalecam przy cytowaniu mojego odkrycia podawanie odsyłacza do portalu SN lub na mój blog. — Krzysztof Piotrzkowski

___

**) Po powrocie do Francji nawiązał kontakt z kalwinistami i w konsekwencji stracił swoje miejsce w radzie królewskiej i część swojej fortuny. Korzystając z tej sytuacji, Henryk z Nawarry, ówczesny przywódca partii protestanckiej, wezwał go na swój dwór, gdzie nadał mu tytuł kanclerza. Od tego momentu Arnaud otwarcie wyznawał kalwinizm. Jego kolega: en.wikipedia.org/wiki/Paolo_Sarpi

***) Około 1562 zrezygnował ze stanowiska biskupiego przypisanego jego bratu Gilles de Noailles, z zastrzeżeniem emerytury w wysokości 1600 liwrów. W 1574 r. François de Noailles uzyskał poparcie Selima II na rzecz Wilhelma Orańskiego i buntu holenderskiego.

Capture d’écran 2019-01-27 à 21.47.37.pngCapture d’écran 2019-01-27 à 21.46.15.png

 

Dlaczego Kochanowski dostał apopleksji

Podlodowski Jakub h. Janina (1549–1583), podkoniuszy królewski. Był synem Stanisława (zob.) i Elżbiety z Biejkowskich, szwagrem poety Jana Kochanowskiego (zob.). Po śmierci ojca jako małoletni pozostawał pod opieką starszych braci, a lata młodzieńcze spędził – być może – na dworze Jana Firleja, marszałka w. kor., za którego protekcją 11 VI 1566 został przyjęty w Lublinie w poczet dworzan Zygmunta Augusta. Później prawdopodobnie za sprawą J. Kochanowskiego, którego był ulubieńcem, wszedł w służbę Stefana Batorego i już latem 1576 był podkoniuszym królewskim. Słynął jako człowiek rycerski, zapewne więc brał udział w kampaniach wojennych Batorego. W każdym razie był przy królu w czasie drugiej kampanii moskiewskiej, a po zdobyciu Wielkich Łuków (4/5 IX 1580) wziął udział w wyprawie na Toropiec (15–19 IX). Znalazł się wtedy w oddziale dworzan królewskich, «mężów wszystkich na schwał», dowodzonym przez Hieronima Filipowskiego. Na polu bitwy znacznie się wyróżnił, przy czym został lekko ranny. Król nagrodził jego zasługi przyznając mu roczną pensję 1000 florenów, płatnych z dochodów starostwa stężyckiego, co podreperowało jego pozycję materialną, posiadał bowiem tylko części we wsiach Zakrzów i Studzienica (pow. radomski). W r. 1583 P. został wysłany przez Batorego do Turcji, oficjalnie celem zakupu koni, ale równocześnie otrzymał zapewne polecenie wybadania nastrojów w Turcji, a przede wszystkim zebrania informacji o stanie wojsk sułtańskich, o czym też doniósł kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu listem z Tehini 10 V t. r. Jak można wnosić, P. niezbyt zręcznie realizował poufne zadanie [dobre sobie] i ściągnął na siebie podejrzenie o szpiegostwo. Gdy więc dokonawszy w Azji zakupu koni wracał do kraju, został napadnięty podczas noclegu w pobliżu Adrianopola (Karwaser), rzekomo [faktycznie?] bez wiedzy sułtana, zamordowany, a dobytek jego rozgrabiono. Zamordowanie P-ego (o czym wieść doszła do Polski w listopadzie t. r.) traktowano jako zemstę Turcji za zburzenie przez Kozaków twierdzy Jahorlik [Zamoyskiego…] oraz spalenie i złupienie Tehini. Obawiano się konfliktu zbrojnego, został on jednak zażegnany, ponieważ Batory przyrzekł ukarać Kozaków, zaś sułtan miał wdrożyć śledztwo w sprawie zabójstwa P-ego. Wywołało ono szeroki oddźwięk w kraju i za granicą. Wspominał o tym nawet papież podczas audiencji udzielanej Stanisławowi Reszce w Rzymie (24 I 1584). W Polsce haniebną śmierć P-ego uważano za obelgę wyrządzoną narodowi i monarsze. W propagandzie antytureckiej służyła ona jako argument o nieprzejednaniu sułtana i wojennych zamiarach Turcji w stosunku do Polski, a wydarzenie to przywodzono na pamięć nie tylko na sejmikach i sejmie 1584 r., ale jeszcze i w r. 1618. P. zmarł bezżenny.”  (Irena Kaniewska)

Słostowski Piotr h. Pilawa (zm. 1592), dworzanin królewski, podstoli nadworny, poseł do Turcji, ekonom samborski. Pochodził z ziemi sieradzkiej, być może ze wsi Słostowice koło Radomska… Brał udział w wyprawach inflanckich króla Stefana Batorego (1579–81), osiągając przed r. 1583 stanowisko komendanta «harcerzy» (drabantów czuwających nad osobistym bezpieczeństwem króla), z uposażeniem w wysokości 354 złp. rocznie. Był też podstolim nadwornym (praefectus dapiferorum). Otarł się o sprawy wschodnie, wykonując bliżej nam nieznane misje w państwie tureckim.

W chwili kryzysu w stosunkach polsko-tureckich, spowodowanego zburzeniem przez Kozaków m. in. Tehinii, król za radą części senatorów zebranych w Brześciu Lit. wysłał 4 XI 1583 S-ego do sułtana Murada III w celu zapobieżenia groźbie wojny. Poselstwo zostało hojnie uposażone, co świadczy o jego wadze: sam S. otrzymał na drogę sumę ponad 3 tys. złp. Instrukcja poselska nie jest znana. S. miał prawdopodobnie zapewnić sułtana o chęci utrzymania pokoju i sprawę napadu kozackiego przedstawić jako akt samowoli, łącząc ją z antykrólewskimi machinacjami Samuela Zborowskiego. Gdy znajdował się już w drodze, dotarła do Polski wiadomość o zamordowaniu w Turcji koniuszego królewskiego Jakuba Podlodowskiego. Specjalny goniec wysłany od króla polecił więc S-emu, aby wystąpił w tej sprawie, lecz w swoim imieniu, i zażądał ukarania winnych zbrodni (o przebiegu starań w tej kwestii S. pisał w liście z 28 XII do kaszt. kamienieckiego Stanisława Włodka). Przyjazd S-ego wywołał początkowo w Stambule niepokój, gdyż obawiano się, że będzie on groził wojną. Dlatego wbrew temu, co twierdził potem S., być może dla uwypuklenia swych zasług, został on przyjęty życzliwie i już na wstępie obdarowany prezentami. Gdy strona turecka zorientowała się w mediacyjnym charakterze poselstwa, wysunęła twarde warunki: 100 tys. zł. węgierskich tytułem wynagrodzenia szkód, odbudowanie na koszt Polski zniszczonych miast i wydanie winnych napaści. Ponieważ jednak Porta pochłonięta była wojną z Persją i niepokojami na Krymie, po zwykłych pogróżkach i wyczerpujących rokowaniach, w których spore zasługi oddał ormiański tłumacz Hanko Biskupowicz, odstąpiła od pretensji pieniężnych, zadowalając się obietnicą ukarania winnych przez króla i oddania zagrabionej artylerii. Dla ratyfikacji układu miał przybyć do Polski czausz turecki, z pochodzenia Węgier, były arianin, Mustafa, którego wybrał sam S. W sprawie Podlodowskiego S. uzyskał obietnicę znalezienia winnych napadu i ukarania ich.

Przedłużanie się rokowań S-ego w Stambule i całkowity brak wiadomości od niego budziły niepokój w Polsce, umiejętnie wzmagany przez nuncjusza A. Bolognettiego, który przekonywał króla o agresywnych zamiarach Turcji wobec Polski i namawiał go do przyłączenia się do antytureckiej ligi organizowanej przez papieża Grzegorza XIII. Król jednak, zbierając poufne informacje o sytuacji wojskowej w Turcji, czekał na rezultat misji S-ego. Dopiero w marcu 1584 dotarły pierwsze wiadomości od niego. List S-ego z informacją o pozytywnym wyniku rokowań został przetłumaczony z polecenia króla nuncjuszowi. S. powrócił w kwietniu, a w ślad za nim zjechał czausz Mustafa, wioząc ze sobą kilku ludzi, którzy ponoć byli winni śmierci Podlodowskiego, by oddać ich w ręce sądu królewskiego. Wkrótce potem nastąpiła realizacja warunków umowy zawartej przez S-ego: w Kamieńcu ściętych zostało 33 Kozaków. Także pospieszne ścięcie Samuela Zborowskiego w Krakowie 26 V 1584 uzasadniano sprawą turecką: w liście z 22 VI t.r. pisał Zamoyski do deputatów Trybunału Kor., uzasadniając pośpiech w sprawie Zborowskiego okolicznością «tej trwogi, która biła od cesarza tureckiego, wedle postanowienia przez pana Słostowskiego». Wątpiącym w konieczność radykalnych kroków wobec winnych kryzysu tureckiego, odpowiadano na sejmie styczniowym 1585, że sułtan «przez P. Złostowskiego wskazał determinate wypowiadając przymierze i obiecując już więcej żadnych czauszów ani posłów do nas nie słać, tylko wojnę podnieść, kędyby co jeszcze ci Niżowi Kozacy wyrządzili».

W nagrodę za poselstwo S. otrzymał administrację bogatej ekonomii samborskiej oraz w dożywocie folwark Olszanik w tejże ekonomii.” (Krzysztof Stopka)

Konteksty:

Ślub Batorówny z Zamoyskim odbył się 12 czerwca 1583 w katedrze na Wawelu**.

Do II rozbioru Polski wieś [Jahorlik] znajdowała się na granicy I Rzeczypospolitej z Turcją. Był tu należący do Jana Zamoyskiego niewielki zameczek strażniczy pilnujący granicy, który w 1583 roku zniszczył Samuel Zborowski i Niżowcy.”

Tehinia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bendery#Początki_miasta

Brat Samuela, Krzysztof Zborowski 17 lipca 1583 wysyła do niego nad Dniestr list w jakiejś niejasnej „końskiej” sprawie.

Finał:

Jeden z ostatnich badaczy, Ryszard Szczygieł, opierając się na różnorodnych źródłach „pośrednich”, w tym na nieznanych poprzednikom materiałach archiwalnych dotyczących przebiegu lubelskiej konwokacji (posiedzenia) Rady Senatu z sierpnia 1584 roku, twierdzi, iż nie doszło do spotkania Kochanowskiego z królem Stefanem Batorym. Co więcej, badacz ten przypuszcza, że Podlodowski wysłany został do Turcji najprawdopodobniej nie tyle w sprawie zakupu koni do stajni królewskiej, ile z tajną misją wywiadowczą¹. Kochanowski w Lublinie – zdaniem Szczygła – został wysłuchany przez kanclerza Jana Zamoyskiego, a także przez co najmniej kilku senatorów, sprawa Podlodowskiego była bowiem omawiana na posiedzeniu Rady Senatu w dniach 21 i 22 sierpnia 1584 roku. Poeta nie spotkał się jednak z królem. Zdaniem badacza, śmierć Kochanowskiego nastąpiła najprawdopodniej bezpośrednio po otrzymaniu przezeń wiadomości, iż – ze względu na sytuację polityczną na granicach Rzeczypospolitej – Rada Senatu w dniu 22 sierpnia zdecydowała sprawę Podlodowskiego odłożyć do przyszłego sejmu. To te wiadomości „mogły spowodować apopleksję niegodzącego się z takim rozwiązaniem Kochanowskiego”.”

¹ Por. R. Szczygieł, Okoliczności śmierci i pogrzebu Jana Kochanowskiego [w:] Jan Kochanowski w czterechsetlecie śmierci, red. S. Nieznanowski i J. Święch, Lublin 1991, s. 213.

___

**) „Król zaplanował przejście bratanicy na katolicyzm, czemu Krystyna stanowczo się sprzeciwiała.” No a nasz Zamoyski nie miał zapewne nic przeciwko temu wszak: „Jan Zamoyski nie lubił ostentacyjnej pobożności, czemu dał wyraz zalecając, by na jego nagrobku nie było żadnych symboli religijnych.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zamoyski#Stosunek_do_religii

Zamoyski namawiał króla Stefana do rozwodu z królową Anną, tak aby Gryzelda stała się „naturalną” następczynią, no a nasz wyjątkowy kanclerz przy niej…

Ta wizyta w Krakowie, tamtejszy tumult i pierwsze królewskie elekcje

Wydaje się, że Marcin Leśniowolski był dobrym katolikiem i zdał w kluczowym 1588 test lojalności wobec Zygmunta III przeciwstawiając się Janowi Zamoyskiemu. Wcześniej, w owym 1574 udzielił gościny Filipowi Sidney w Krakowie raczej nie zdając sobie sprawy w czym bierze udział. Tym bardziej trudno to ocenić, że cel owej wizyty Filipa pozostaje bardzo tajemniczy.

Zatem od początku. Lato 1573 Filip Sidney spędza w Wiedniu razem ze swoim oficerem prowadzącym, Hubertem Languet (z polecenia samego Melanchthona, od 1559 aż do 1577 to ważny dyplomata saskiego elektora, a przy tym jeden z najważniejszych agentów Walsinghama**) , skąd śledzą rozwój wypadków po polskiej pierwszej elekcji. Wreszcie, Hubert pozostaje na dworze cesarskim, a Filip rusza do Wenecji gdzie dociera 6 listopada. Myślę, że głównym tego powodem był Olbracht Łaski, który się tam pojawił w sprawie swoich mołdawskich planów (do czego jeszcze wrócę). 2 grudnia owego 1573 Filip pisze do Langueta że Łaski wyjechał z Wenecji do Polski, a już 19 grudnia donosi mu że wojewoda dotarł na miejsce!! Co za sprawna komunikacja, co za network czyli sieć.

Koronacja Henryka I miała miejsce 21 lutego 1574, ale Filip najprawdopodobniej z powodu zdrowotnych problemów (przez te kurtyzany?) na nią nie przyjechał. W rezultacie spotkał Henryka I w Wenecji – niesamowite, ale nasz król zwiewając do Francji zawitał między 18 a 25 lipca 1574 właśnie do Wenecji! W efekcie Filip wraca w końcu do Wiednia i stamtąd wraz z listem polecającym*** od Langueta do samego ambasadora Andrzeja Dudycza (przy tym szwagra Piotra Zborowskiego, wówczas opiekuna młodego Marcina…) jedzie do Krakowa!

Jego podróż trwała od 21 października do 12 listopada, a pobyt w Krakowie był bardzo krótki bo wypadł na dni tuż po słynnym tumulcie krakowskim z 10 października. Przypadek? Ależ skąd, wszak to ludzie Łaskiego (wtedy już katolika…) w tym tumulcie maczali łapy, a Filip tak się przeraził „krakowskiej atmosfery”, że czym prędzej czmychnął do Wiednia, nie spotkawszy Olbrachta. Wszystko wskazuje na to, że w zmienionej sytuacji po ucieczce Henryka, Łaski gwałtownie zmienił plany – teraz Mołdawia musiała poczekać, a tymczasem musiał się bronić przed gniewem cesarza (taka zdrada w czasie elekcji – Olbracht był przecież na cesarskiej pensji), którego notabene srogim ramieniem był ów ambasador Dudycz!

Jaki był cel tej wizyty Sidney’a pozostaje tajemnicą – być może chodziło o nową elekcję… wiadomo tylko, że był tych machinacji dalszy ciąg, wpierw w 1577 a potem w 1583. Trzeba tu jeszcze odnotować że po powrocie do Pragi, pod koniec lutego 1575 Sidney dostąpił zaszczytu osobistej audiencji u cesarza Maksymiliana!

CDN a w nim moje pierwsze „poważne” odkrycie historyczne…

___

**) Jego bezpośrednim kontaktem był niejaki Robert Beale, szwagier Walsinghama:

„Walsingham found him in Paris on his appointment as ambassador-resident there in 1570, and made him his secretary. In the correspondence between Lord Burghley and Walsingham of this period he is frequently mentioned as carrying despatches between Paris and London. A witness [trzeci z rodziny, do kompletu…] to the massacre of St. Bartholomew… In November 1586 he was despatched with Lord Buckhurst to Fotheringay, to notify the Queen of Scots of the fact that sentence of death had been passed upon her. Early in the following year, Beale carried the warrant to Fotheringay and performed the duty of reading it aloud in the hall of the castle by way of preliminary to the execution, of which he was an eye-witness, and wrote an account.”

***) Bardzo intrygujący list polecający Langueta:

Jego ojciec jest wicekrólem Irlandii, któremu, jak mi powiedziano, niewielu spośród szlachty angielskiej może dorównać cnotami i doświadczeniem wojskowym. Jego matka jest siostrą hrabiego Warwicka i Roberta, hrabiego Leicester, najbardziej uprzywilejowanego na dworze: ponieważ żadne z nich nie ma dzieci, ten dżentelmen prawdopodobnie będzie ich spadkobiercą. Siostra jego ojca jest żoną hrabiego Sussex, którego, jak sądzę, tu spotkaliście. Siostra jego matki jest żoną hrabiego Huntingdon, spokrewnionego z rodziną królewską. Żaden z tych szlachciców nie ma synów: zatem w tej jednej osobie pokładają swoje nadzieje, jego postanowili uhonorować (??) po powrocie.

His father is the Viceroy of Ireland, with whom, I am told, scarcely anyone among the nobility of England can compare in virtus and military experience. His mother is a sister of the Earl of Warwick and of Robert, Earl of Leicester, the most favoured at Court: since neither has children, this gentleman will probably be their heir. His father’s sister is married to the Earl of Sussex, whom I think you have met here. His mother’s sister is the wife of the Earl of Huntingdon, who is related to the royal family. Neither nobleman has any sons: so that on this one person they have placed their hopes, and him they have decided to advance to honour after his return. (Trans. Osborne)

Capture d’écran 2019-01-25 à 19.34.43.pngAnna Jagiellonka we „Wspaniałym Stuleciu”

Dziwne przypadki Kamienicy pod Aniołkiem

Za R.T. Prinke z AWF Poznań – oto fragment listu napisanego 10 grudnia 1573 a wysłanego do Filipa Sidneya przez Jacques’a Bochetela (ok. 1554-1577), pracującego wówczas w ambasadzie francuskiej w Wiedniu:

Był tu polski szlachcic z jednej z najlepszych polskich rodzin, którego Król Polski [czyli Henryk I] posłał do Cesarza, aby zaprosić go na koronację. Nazywa się Marcyn De Obori, a często słysząc rozmowy o Tobie, Twych cnotach i dworskich manierach, poprosił mnie, aby do Ciebie napisać i przekazać, że jeśli tylko przyjedziesz do Polski, co, jak mówiłeś, jest Twoim zamiarem, nie możesz zatrzymać się nigdzie indziej jak tylko w jego domu, co on uzna za wielki honor. Kiedy tu [do Wiednia] przyjedziesz, to dowiesz się więcej na ten temat – obawiam się tylko, że owe piękne kurtyzany Cię tam [w Wenecji] zatrzymają.

Ów „Marcyn De Obori” to Marcin Leśniowolski z Obór (1548-1593): „W lutym 1573 został L. wysłany przez woj. sandomierskiego Piotra Zborowskiego do Francji, zapewne w związku z prowadzoną przez Zborowskiego i Maciejowskiego, zwolenników kandydatury francuskiej, akcją zmierzającą do zagwarantowania praw wyznaniowych polskim różnowiercom przez Henryka Walezego i dwór francuski. Misja L-ego została w wyniku zabiegów Jana Monluca wykorzystana dla przeciwdziałania akcji hugonockiej w Polsce. L. został w marcu skierowany pod Roszellę oraz skontaktowany z umiarkowanym politykiem hugonockim i stronnikiem dworu francuskiego Franciszkiem de La Noue, gubernatorem Roszelli i zarazem prowadzącym w imieniu Karola IX rokowania z oblężonymi hugonotami. De La Noue, wcześniej pozyskany dla starań dworu francuskiego o tron polski dla Henryka, potrafił w sposób przekonywający przedstawić wypadki Nocy św. Bartłomieja i usprawiedliwić je odkryciem spisku politycznego hugonotów. Powróciwszy do Warszawy w przeddzień elekcji, L., swoimi relacjami prostującymi rzekomo oszczercze wieści o wydarzeniach francuskich oraz zachwalaniem męstwa francuskiego księcia, przyczynił się walnie do wyboru Henryka Walezego na tron polski. Bezpośrednio po elekcji pośpieszył L. do Francji, by donieść Henrykowi o jej wyniku. Pozostał w Paryżu aż do czasu przybycia oficjalnego poselstwa i uczestniczył w zawieraniu układów z Henrykiem.”

Wedle Prinke 25-letni wtedy Leśniowolski był jedynie wynajmującym kamienicę przy Floriańskiej 11, której właścicielem był Paweł Pernus. To w niej zatrzyma się Sidney w 1574, a w 1585 będzie tam właśnie gościć słynna para Dee & Kelley! Taki schemat już stwierdzono w Pradze: „Kiedy pod koniec lutego 1575 roku Sidney i Languet razem pojechali do Pragi, zatrzymali się w domu Tadeasa Hajka (Hagecius, 1525-1600), znajomego Langueta z czasów studiów, znakomitego uczonego, astronoma i alchemika, później osobistego lekarza cesarza Rudolfa II. Sidney wrócił po dziewięciu dniach (w trakcie których był na audiencji u cesarza), a Languet został w Pradze na dłużej. W tym samym domu Hajka, zwanym U zelenych hajku  i usytuowanym naprzeciw Kaplicy Betlejemskiej, zatrzymali się John Dee i Edward Kelley podczas pierwszego wyjazdu z Krakowa do Pragi, co ten pierwszy skrzętnie odnotował:

Przybyliśmy do Pragi 9 sierpnia [1584] według nowego kalendarza, ale według starego 30 lipca, dwa dni przed sierpniem w starym kalendarzu. […] Rozpoczęliśmy [działania krystalomantyczne] w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, w znakomitym niewielkim laboratorium albo gabinecie, który Dr Hageck wynajął mi w swoim domu przy Betlejem w starej Pradze. Gabinet ten był zapewne w dawnych czasach (anno 1518) pracownią jakiegoś studenta albo adepta Świętego Kamienia [=alchemika]

Philip Sidney zaprzyjaźnił się z Tadeasem Hajkiem i jego rodziną, a w drodze powrotnej do Anglii zatrzymał się w Heidelbergu i zabrał z tamtejszego uniwersytetu jego synów Simona i Jana, drugiemu z których sfinansował dalszą naukę w Oksfordzie, a dla pierwszego znalazł innego sponsora (razem z nimi immatrykulował się w Christ College na początku czerwca). Wydaje się zatem logiczne, że później polecił Johnowi Dee, udającemu się w podróż do Krakowa i Pragi, tych samych gospodarzy, u których zatrzymywał się sam w 1574 i 1575 roku.”

CDN

PS. „W ramach tych zadań Sidney zatrzymał się na tydzień lub dwa w Heidelbergu (od około 10 do 22/23 marca), gdzie spotkał się z księciem elektorem Palatynatu i z jego bratem. Również w drodze powrotnej z Pragi spędził tam około tygodnia na przełomie kwietnia i maja, spotykając się m.in. z przybyłym z Frankfurtu Hubertem Languetem. Jak wiadomo, w tym czasie na uniwersytecie w Heidelbergu, gdzie wcześniej nauki pobierali synowie Hajka, studiował Paweł Pernus, immatrykulowany pod koniec 1575 roku, a niewątpliwie przebywający tam jeszcze jesienią 1576 roku, kiedy to wpisał się wraz z kuzynem Ephorinusem do sztambucha Davida Wirsunga. Paweł pojawił się z powrotem w Krakowie nie wcześniej niż pod koniec 1578 roku, bo powierzone mu per procura 28 lutego 1578 roku przez radę miejską obowiązki pisarza zaczął pełnić dopiero od roku 1579. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że podczas obu pobytów Sidneya w Heidelbergu był tam jeszcze na studiach i że się wówczas spotkali, a można też snuć przypuszczenia, że pojechał z Sidneyem do Pragi, a stamtąd wracał do Krakowa wraz z Olbrachtem Łaskim (co wyjaśnia późniejsze pośrednictwo Pernusa w dostarczaniu Łaskiemu listów Dee i Kelleya). Wojewoda sieradzki był bowiem w marcu we Wrocławiu, konsultując z nuncjuszem papieskim realizację swych ambicji politycznych, po czym pojechał do Pragi, skąd 22 kwietnia pisał do cesarza Rudolfa II, tłumacząc chorobą opóźnienie w zapowiadanym przybyciu do Wiednia. Tymczasem od 4 do 20 kwietnia w Pradze był Philip Sidney i to była niewątpliwie prawdziwa przyczyna, dla której Łaski zabawił dłużej w stolicy Czech.

**) Ów Bochetel był synem Jacques’a seniora, protestanta, który w 1566-68 był ambasadorem francuskim w Londynie… Mało tego – siostra juniora, Maria, to żona… tatam… znanego nam ambasadora i wielbiciela talentu Sidneya https://en.wikipedia.org/wiki/Michel_de_Castelnau – jaki ten świat mały.

„Michel de Castelnau Mauvissière épouse le 26 juin 1575 Marie Bochetel, dame de Breuilhamenon des terres de Plou, fille de Jacques Bochetel et de Marie de Morogues.

Cette même année, le roi Henri III, qui connaît ses qualités, nomme Michel de Castelnau ambassadeur permanent de la France auprès de la reine Élisabeth d’Angleterre…

Jacques [senior] qui est reçu secrétaire du roi le 11 septembre 1543, greffier de l’ordre de Saint-Michel sur résignation de son père (29 septembre 1550)9, et devient un diplomate remarquable10: chargé d’une mission extraordinaire en Suisse en septembre 1557, ambassadeur à Londres d’avril 1566 jusqu’en novembre 156811.”

***) „W r. 1562 wpisał się na Akad. Krak., następnie studiował w Bolonii, skąd w r. 1566 wyjechał do Rzymu, a stamtąd – po odbyciu wycieczki do Neapolu – w kwietniu 1567 do Padwy i wkrótce wrócił do Bolonii, gdzie jego preceptorem był Marcin Fox. Zapewne tam zaprzyjaźnił się z Mikołajem Firlejem, przyszłym woj. krakowskim, z którym wspólnie odbywał dalsze podróże.” pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Fox

In June 1549, Aldrovandi was accused and arrested for heresy on account of his espousing of the anti-trinitarian beliefs of the Anabaptist Camillo Renato. By September, he had published an abjuration, but was transferred to Rome, and remained in custody or house arrest until absolved in April, 1550. During this time, he befriended many local scholars. en.wikipedia.org/wiki/Ulisse_Aldrovandi

Capture d’écran 2019-01-24 à 09.35.27.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.35.43.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.12.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.34.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.45.png

Olbracht Łaski, nasz król Henryk I oraz „najzdolniejszy człowiek królestwa Anglii”

Capture d’écran 2019-01-08 à 09.47.57.pngOlbracht Łaski, drzeworyt z 1609

___

Filip Sidney jest dla Anglii tym kim Jan Kochanowski dla Polski – najważniejszym poetą epoki renesansu. Filip był wprawdzie młodszy od Jana o 24 lata, ale zmarł raptem dwa lata po nim. Mimo to zdążył nie tylko zabłysnąć literacko, ale i bardzo intensywnie wziąć udział w wielkiej angielskiej polityce, co oczywiście ułatwił mu wpierw jego słynny wuj – earl Leicester, a potem jego równie sławny teść – sir Francis Walsingham. U szczytu elżbietańskiej epoki francuski ambasador w Londynie, Michel de Castelnau napisał o Filipie – „najzdolniejszy człowiek królestwa”.

Obrona poezji Filipa stała się kanonem literatury angielskiej. „Przez długi czas po śmierci był znacznie wyżej ceniony jako pisarz niż William Shakespeare czy Edmund Spencer, a do końca XVIII wieku ukazało się aż jedenaście wydań jego dzieł zebranych (Shakespeare’a tylko cztery)”. A poezja i literackie kanony w renesansie były zarazem poważną polityką – wszak chodziło przede wszystkim o wytworzenie nowych kodów kulturowych, a czasami wręcz dosłownie kodów, w opozycji do łacińskiej cywilizacji Kościoła katolickiego.

Był jeszcze jeden głęboki związek pomiędzy Janem i Filipem – nazywał się on Olbracht Łaski. Kochanowski Olbrachtowi poświęcił aż trzy utwory, w tym krótki wiersz (po łacinie) który jest ponoć tym jego ostatnim**. Tak czy inaczej, napisał go w 1584 tuż przed własną gwałtowną śmiercią w Lublinie, a zarazem tuż po powrocie Łaskiego z Londynu, jakoby całkowicie zbankrutowanego.

Z kolei Filip poznaje Łaskiego tuż na początku swojej błyskotliwej kariery – w 1572 jako raptem 18-letni młodzieniec rusza Sidney na swą pierwszą misję na Kontynent. Wpierw w Paryżu jest świadkiem nocy św. Bartłomieja, ale zaraz potem rusza dalej. Ma przy tym dwóch oficerów prowadzących (zazwyczaj listownie), angielskiego dyplomatę Rogersa i nauczyciela owego Rogersa, takiego ówczesnego Retingera – francuskiego, jeśli można tak powiedzieć, hugenota Huberta Langueta. Można podejrzewać, że ów Hubert był agentem Walsinghama, jako że z Paryża cudem jak twierdzą z życiem uszedł.

Tymczasem „oficjalne poselstwo, z Jeanem de Montlukiem (biskupem francuskiej Walencji) na czele, zostało wysłane 17 sierpnia 1572 roku. Uzdolniony ambasador francuski przeprowadził dobrą akcję propagandową, której nie zaszkodziła nawet noc świętego Bartłomieja, w której królewicz Henryk odegrał niejasną rolę… Kandydatura Henryka Walezego uzyskała poparcie Anny Jagiellonki, która cieszyła się dużą sympatią licznej na elekcji szlachty Mazowieckiej. Za 100 tysięcy dukatów oraz obietnicę rewizji unii lubelskiej, Montluc kupił poparcie Radziwiłła i Chodkiewicza, czyli większości Litwinów, którzy liczyli się o tyle, że występowali dość solidarnie i groźbą zerwania unii mogli szantażować posłów z Korony… poseł Jean de Monluc, oferujący Polakom kandydaturę królewskiego brata Henryka de Valois, złożył wojewodzie ofertę: za poparcie kandydata francuskiego 100 tysięcy talarów oraz podjęcie przez Francję w Konstantynopolu starań o oddanie mu hospodarstwa mołdawskiego… kandydatura szwedzka przestała się liczyć po zdyskredytowaniu największego zwolennika Jana III Wazy, Jana Firleja, który na elekcję przybył z oddziałem zbrojnych i armatami, za co oskarżony był o zamiar wymuszenia wyboru siłą***. ”

Olbracht Łaski o koronie Mołdawii marzył całe życie, więc w 1573 ruszył do Paryża…

CDN

___

**) „Do Olb. Łaskiego” (przekład K. Laskowski)

Łaski, nie gardź mało wystawnymi penatami

i nielicznymi warzywami z ogrodu uboższego,

skoro że mąż wielkoduszny i wyższy dzięki samemu szczęściu,

szybki w pomyślunku, o żelaznej ręce

cnotą w delikatnej sprawie nie wzgardziłeś, lub razem z tą

sławą przez całą wieczność będziesz musiał być uznawany.

Inna wersja:

Łaski, coś skromną chatą i lichą jarzynką ubogiego

ogródka nie wzgardził, gdy o tobie wspominać będą,

że jako wielki człowiek, nawet wyższy nad swe stanowisko,

biegły w radzie i dzielnej dłoni, nie wzgardziłeś cnotą,

w skromnej chudobie – choćby dla tej jednej sławy,

po wszystkie czasy czcią otoczony będziesz.

***) Jednocześnie powstał drugi ośrodek wokół wojewody i starosty krakowskiego oraz marszałka wielkiego koronnego Jana Firleja. Jako najwyższy rangą senator świecki, a zarazem nieformalny przywódca kalwinów uważał, że to on powinien sprawować godność interrexa podczas bezkrólewia. Decyzję zjazdu w Łowiczu odrzuciła na sejmikach szlachta kujawska i wielkopolska, zaś obóz Firleja został osłabiony przez wojewodę sandomierskiego, protestanta Piotra Zborowskiego, który nie poparł kalwina Firleja. Między senatorami wielkopolskimi a małopolskimi zarysowała się różnica poglądów co do sposobu przeprowadzenia elekcji. O ile senatorowie małopolscy (głównie Piotr Zborowski) postulowali elekcję viritim, czyli wybór króla przez powszechny zjazd całej szlachty Rzeczypospolitej, to senatorowie wielkopolscy uważali, że ta metoda może jedynie spowodować zamęt i dopuszczali wybór króla przez reprezentantów. Elekcje viritim popierali magnaci ruscy Jan Zamoyski i Mikołaj Sienicki.