Dlaczego Kochanowski dostał apopleksji

Podlodowski Jakub h. Janina (1549–1583), podkoniuszy królewski. Był synem Stanisława (zob.) i Elżbiety z Biejkowskich, szwagrem poety Jana Kochanowskiego (zob.). Po śmierci ojca jako małoletni pozostawał pod opieką starszych braci, a lata młodzieńcze spędził – być może – na dworze Jana Firleja, marszałka w. kor., za którego protekcją 11 VI 1566 został przyjęty w Lublinie w poczet dworzan Zygmunta Augusta. Później prawdopodobnie za sprawą J. Kochanowskiego, którego był ulubieńcem, wszedł w służbę Stefana Batorego i już latem 1576 był podkoniuszym królewskim. Słynął jako człowiek rycerski, zapewne więc brał udział w kampaniach wojennych Batorego. W każdym razie był przy królu w czasie drugiej kampanii moskiewskiej, a po zdobyciu Wielkich Łuków (4/5 IX 1580) wziął udział w wyprawie na Toropiec (15–19 IX). Znalazł się wtedy w oddziale dworzan królewskich, «mężów wszystkich na schwał», dowodzonym przez Hieronima Filipowskiego. Na polu bitwy znacznie się wyróżnił, przy czym został lekko ranny. Król nagrodził jego zasługi przyznając mu roczną pensję 1000 florenów, płatnych z dochodów starostwa stężyckiego, co podreperowało jego pozycję materialną, posiadał bowiem tylko części we wsiach Zakrzów i Studzienica (pow. radomski). W r. 1583 P. został wysłany przez Batorego do Turcji, oficjalnie celem zakupu koni, ale równocześnie otrzymał zapewne polecenie wybadania nastrojów w Turcji, a przede wszystkim zebrania informacji o stanie wojsk sułtańskich, o czym też doniósł kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu listem z Tehini 10 V t. r. Jak można wnosić, P. niezbyt zręcznie realizował poufne zadanie [dobre sobie] i ściągnął na siebie podejrzenie o szpiegostwo. Gdy więc dokonawszy w Azji zakupu koni wracał do kraju, został napadnięty podczas noclegu w pobliżu Adrianopola (Karwaser), rzekomo [faktycznie?] bez wiedzy sułtana, zamordowany, a dobytek jego rozgrabiono. Zamordowanie P-ego (o czym wieść doszła do Polski w listopadzie t. r.) traktowano jako zemstę Turcji za zburzenie przez Kozaków twierdzy Jahorlik [Zamoyskiego…] oraz spalenie i złupienie Tehini. Obawiano się konfliktu zbrojnego, został on jednak zażegnany, ponieważ Batory przyrzekł ukarać Kozaków, zaś sułtan miał wdrożyć śledztwo w sprawie zabójstwa P-ego. Wywołało ono szeroki oddźwięk w kraju i za granicą. Wspominał o tym nawet papież podczas audiencji udzielanej Stanisławowi Reszce w Rzymie (24 I 1584). W Polsce haniebną śmierć P-ego uważano za obelgę wyrządzoną narodowi i monarsze. W propagandzie antytureckiej służyła ona jako argument o nieprzejednaniu sułtana i wojennych zamiarach Turcji w stosunku do Polski, a wydarzenie to przywodzono na pamięć nie tylko na sejmikach i sejmie 1584 r., ale jeszcze i w r. 1618. P. zmarł bezżenny.”  (Irena Kaniewska)

Słostowski Piotr h. Pilawa (zm. 1592), dworzanin królewski, podstoli nadworny, poseł do Turcji, ekonom samborski. Pochodził z ziemi sieradzkiej, być może ze wsi Słostowice koło Radomska… Brał udział w wyprawach inflanckich króla Stefana Batorego (1579–81), osiągając przed r. 1583 stanowisko komendanta «harcerzy» (drabantów czuwających nad osobistym bezpieczeństwem króla), z uposażeniem w wysokości 354 złp. rocznie. Był też podstolim nadwornym (praefectus dapiferorum). Otarł się o sprawy wschodnie, wykonując bliżej nam nieznane misje w państwie tureckim.

W chwili kryzysu w stosunkach polsko-tureckich, spowodowanego zburzeniem przez Kozaków m. in. Tehinii, król za radą części senatorów zebranych w Brześciu Lit. wysłał 4 XI 1583 S-ego do sułtana Murada III w celu zapobieżenia groźbie wojny. Poselstwo zostało hojnie uposażone, co świadczy o jego wadze: sam S. otrzymał na drogę sumę ponad 3 tys. złp. Instrukcja poselska nie jest znana. S. miał prawdopodobnie zapewnić sułtana o chęci utrzymania pokoju i sprawę napadu kozackiego przedstawić jako akt samowoli, łącząc ją z antykrólewskimi machinacjami Samuela Zborowskiego. Gdy znajdował się już w drodze, dotarła do Polski wiadomość o zamordowaniu w Turcji koniuszego królewskiego Jakuba Podlodowskiego. Specjalny goniec wysłany od króla polecił więc S-emu, aby wystąpił w tej sprawie, lecz w swoim imieniu, i zażądał ukarania winnych zbrodni (o przebiegu starań w tej kwestii S. pisał w liście z 28 XII do kaszt. kamienieckiego Stanisława Włodka). Przyjazd S-ego wywołał początkowo w Stambule niepokój, gdyż obawiano się, że będzie on groził wojną. Dlatego wbrew temu, co twierdził potem S., być może dla uwypuklenia swych zasług, został on przyjęty życzliwie i już na wstępie obdarowany prezentami. Gdy strona turecka zorientowała się w mediacyjnym charakterze poselstwa, wysunęła twarde warunki: 100 tys. zł. węgierskich tytułem wynagrodzenia szkód, odbudowanie na koszt Polski zniszczonych miast i wydanie winnych napaści. Ponieważ jednak Porta pochłonięta była wojną z Persją i niepokojami na Krymie, po zwykłych pogróżkach i wyczerpujących rokowaniach, w których spore zasługi oddał ormiański tłumacz Hanko Biskupowicz, odstąpiła od pretensji pieniężnych, zadowalając się obietnicą ukarania winnych przez króla i oddania zagrabionej artylerii. Dla ratyfikacji układu miał przybyć do Polski czausz turecki, z pochodzenia Węgier, były arianin, Mustafa, którego wybrał sam S. W sprawie Podlodowskiego S. uzyskał obietnicę znalezienia winnych napadu i ukarania ich.

Przedłużanie się rokowań S-ego w Stambule i całkowity brak wiadomości od niego budziły niepokój w Polsce, umiejętnie wzmagany przez nuncjusza A. Bolognettiego, który przekonywał króla o agresywnych zamiarach Turcji wobec Polski i namawiał go do przyłączenia się do antytureckiej ligi organizowanej przez papieża Grzegorza XIII. Król jednak, zbierając poufne informacje o sytuacji wojskowej w Turcji, czekał na rezultat misji S-ego. Dopiero w marcu 1584 dotarły pierwsze wiadomości od niego. List S-ego z informacją o pozytywnym wyniku rokowań został przetłumaczony z polecenia króla nuncjuszowi. S. powrócił w kwietniu, a w ślad za nim zjechał czausz Mustafa, wioząc ze sobą kilku ludzi, którzy ponoć byli winni śmierci Podlodowskiego, by oddać ich w ręce sądu królewskiego. Wkrótce potem nastąpiła realizacja warunków umowy zawartej przez S-ego: w Kamieńcu ściętych zostało 33 Kozaków. Także pospieszne ścięcie Samuela Zborowskiego w Krakowie 26 V 1584 uzasadniano sprawą turecką: w liście z 22 VI t.r. pisał Zamoyski do deputatów Trybunału Kor., uzasadniając pośpiech w sprawie Zborowskiego okolicznością «tej trwogi, która biła od cesarza tureckiego, wedle postanowienia przez pana Słostowskiego». Wątpiącym w konieczność radykalnych kroków wobec winnych kryzysu tureckiego, odpowiadano na sejmie styczniowym 1585, że sułtan «przez P. Złostowskiego wskazał determinate wypowiadając przymierze i obiecując już więcej żadnych czauszów ani posłów do nas nie słać, tylko wojnę podnieść, kędyby co jeszcze ci Niżowi Kozacy wyrządzili».

W nagrodę za poselstwo S. otrzymał administrację bogatej ekonomii samborskiej oraz w dożywocie folwark Olszanik w tejże ekonomii.” (Krzysztof Stopka)

Konteksty:

Ślub Batorówny z Zamoyskim odbył się 12 czerwca 1583 w katedrze na Wawelu**.

Do II rozbioru Polski wieś [Jahorlik] znajdowała się na granicy I Rzeczypospolitej z Turcją. Był tu należący do Jana Zamoyskiego niewielki zameczek strażniczy pilnujący granicy, który w 1583 roku zniszczył Samuel Zborowski i Niżowcy.”

Tehinia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bendery#Początki_miasta

Brat Samuela, Krzysztof Zborowski 17 lipca 1583 wysyła do niego nad Dniestr list w jakiejś niejasnej „końskiej” sprawie.

Finał:

Jeden z ostatnich badaczy, Ryszard Szczygieł, opierając się na różnorodnych źródłach „pośrednich”, w tym na nieznanych poprzednikom materiałach archiwalnych dotyczących przebiegu lubelskiej konwokacji (posiedzenia) Rady Senatu z sierpnia 1584 roku, twierdzi, iż nie doszło do spotkania Kochanowskiego z królem Stefanem Batorym. Co więcej, badacz ten przypuszcza, że Podlodowski wysłany został do Turcji najprawdopodobniej nie tyle w sprawie zakupu koni do stajni królewskiej, ile z tajną misją wywiadowczą¹. Kochanowski w Lublinie – zdaniem Szczygła – został wysłuchany przez kanclerza Jana Zamoyskiego, a także przez co najmniej kilku senatorów, sprawa Podlodowskiego była bowiem omawiana na posiedzeniu Rady Senatu w dniach 21 i 22 sierpnia 1584 roku. Poeta nie spotkał się jednak z królem. Zdaniem badacza, śmierć Kochanowskiego nastąpiła najprawdopodniej bezpośrednio po otrzymaniu przezeń wiadomości, iż – ze względu na sytuację polityczną na granicach Rzeczypospolitej – Rada Senatu w dniu 22 sierpnia zdecydowała sprawę Podlodowskiego odłożyć do przyszłego sejmu. To te wiadomości „mogły spowodować apopleksję niegodzącego się z takim rozwiązaniem Kochanowskiego”.”

¹ Por. R. Szczygieł, Okoliczności śmierci i pogrzebu Jana Kochanowskiego [w:] Jan Kochanowski w czterechsetlecie śmierci, red. S. Nieznanowski i J. Święch, Lublin 1991, s. 213.

___

**) „Król zaplanował przejście bratanicy na katolicyzm, czemu Krystyna stanowczo się sprzeciwiała.” No a nasz Zamoyski nie miał zapewne nic przeciwko temu wszak: „Jan Zamoyski nie lubił ostentacyjnej pobożności, czemu dał wyraz zalecając, by na jego nagrobku nie było żadnych symboli religijnych.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zamoyski#Stosunek_do_religii

Zamoyski namawiał króla Stefana do rozwodu z królową Anną, tak aby Gryzelda stała się „naturalną” następczynią, no a nasz wyjątkowy kanclerz przy niej…

3 myśli na temat “Dlaczego Kochanowski dostał apopleksji”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s