Misja Tokarczuk

Sprawa jest poważna – i w sumie nie chodzi mi o te okropne peany na cześć Olgi Tokarczuk wygłoszone przez Premiera i Prezydenta, wszak obaj są niby na musiku – wybory pojutrze. Dla mnie wielkim ostrzeżeniem jest atak na Tokarczuk wczoraj przeprowadzony na Forum Żydów Polskich – Te słowa noblistki zapamiętałem… warto przeczytać.

Jakby tego było mało, tak przez przypadek, raptem dzień wcześniej Agnieszka Kołakowska opublikowała apologię PiSu i Polaków w przesławnym Politico: In defense of Poland’s ruling party!

Chodzi mi przede wszystkim o te Księgi Jakubowe, określone przez komitet noblowski jako opus magnum Tokarczuk, a które to tak czytał Prezes w 2016. W Polsce wydało je w 2014 Wydawnictwo Literackie, w Szwecji Ariel już w 2015 (a to ponad tysiąc stron…) a we Francji Éditions Noir sur Blanc w 2018. Ciekawe, że tłumaczenie angielskie jest planowane dopiero na 2021. Jednak prace przygotowawcze rozpoczęły się znacznie wcześniej, i nie chodzi mi tu o marny film z 2011 pt. Daas, ale o opublikowaną w tym samym roku książkę pt. The Mixed Multitude: Jacob Frank and the Frankist Movement 1755-1816 (University of Pennsylvania Press). Polskie tłumaczenie dzieła Pawła Maciejko wyszło w 2015 pt. Wieloplemienny tłum. Jakub Frank i ruch frankistowski. 1755–1816

To nie są igraszki: „Księgi Jakubowe” były taką próbą nawiązania do Henryka Sienkiewicza, Olga Tokarczuk mówiła, że to nawet było pisane przeciw Sienkiewiczowi, ale prawdę mówiąc, przez to mamy taki absolutny komplet, od Sienkiewicza do Tokarczuk. Strasznie się z tego cieszę – komentował sukces Olgi Tokarczuk Bartłomiej Sienkiewicz… Z kolei szwedzki największy [eskimoski] dziennik „Dagens Nyheter” w weekend poprzedzający ogłoszenie nagród Nobla opublikował obszerny wywiad z Tokarczuk, w którym pisarka opowiada o sytuacji politycznej w Polsce oraz wielokulturowej historii kraju.

Powieść Tokarczuk rewoltuje obraz życia religijnego w XVIII w., ale też odmienia postrzeganie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Rewizję swoją pisarka rozgrywa na rewersie „Trylogii”. Sienkiewicz, chcąc uzyskać obraz wyidealizowany, musiał przedstawić Polskę szlachecką z perspektywy szlacheckiej – podrzędna pozycja kobiet, dominacja jednego wyznania, okrutna hierarchia społeczna, dystrybucja bogactwa i biedy nabierały charakteru koniecznego. W „Księgach Jakubowych” konieczność znika, więc hierarchia odsłania się jako przemoc. U Sienkiewicza wojna wkraczająca do Polski jest zakłóceniem dobrego ładu. W powieści Tokarczuk, dziejącej się sto lat później, porządek społeczny pozostał bez zmian, ale jawi się on jako mieszanina bałaganu i przemocy w majestacie prawa.

W Polsce XVIII-wiecznej arystokracja rządziła szlachtą, szlachta – mieszczaństwem i chłopstwem, katolicy – wyznawcami innych religii, mężczyźni – kobietami. „Rządzić” znaczyło nie tyle „rozkazywać”, ile „dysponować cudzym ciałem i życiem”. Trzeba powiedzieć to wyraźnie: Polska szlachecka była państwem niewolniczym. Rzeczpospolita nie była więc „pospolita”, czyli wspólna.

Znane było w niej zjawisko „biegunów”, czyli chłopów zbiegłych od pana. Taki właśnie zbiegły niewolnik trafia do księdza Chmielowskiego. Uciekł z domu, bo musiał odpracowywać siedem dni na pańskim. Złapano go, surowo ukarano, ożeniono pod przymusem. Znowu uciekł. Znowu został złapany, pobity do nieprzytomności i pozostawiony na mrozie. Jego twarz – oszpecona, pokiereszowana, spotworniała – jest zakrytym obliczem tamtej Rzeczypospolitej. Wiedza o społeczeństwie XVIII-wiecznej Polski współwystępuje w powieści Tokarczuk z praktyką wrażliwości. Dlatego chciałoby się, aby w spisie lektur do „Potopu” dodano „Księgi Jakubowe”.

Polska, osławiony paradisus Judeorum, u Tokarczuk jawi się raczej jako surowy czyściec niż raj. Bliżej z niego do piekła niż do nieba. Szlachta czuje do Żydów obrzydzenie, chłopi ich nienawidzą, prawo ich nie chroni. W każdej chwili mogą zostać wyrzuceni z miast, do których przybywają, bo prawo zabrania im posiadania ziemi. Wszyscy chcą ściągać od nich podatki, nikt nie chce przyznać im przywilejów. Być Żydem to być kimś gorszym od chłopa – żyć na dole drabiny społecznej i czuć pospólną nienawiść do siebie. Bez względu na to, kto z kim prowadzi wojny, jako pierwsi ofiarą prześladowań padają Żydzi.

Czego Frank chciał w tym świecie wielorakiej nierówności? Równości. Dlatego przyjął chrzest i zabiegał o to, by przechrzczonych braci uszlachcono. Marzył o nieśmiertelności, o ustaniu cierpienia, ale jego współwyznawcy przełożyli to na utopię normalności. Tokarczuk nie stworzyła powieści przygodowej, choć jej książka opowiada o niezwykłych wydarzeniach. To, co czytamy, jest narracją przeciwatrakcyjną.

W narracji tej ogromną rolę odgrywa codzienność. Jedzenie, higiena, edukacja chłopców i dziewcząt, związek wiary i pochodzenia etnicznego z umiejscowieniem w strukturze społecznej. Kiedy Żydzi marzą o zmianie życia, kiedy snują opowieści o odmianie, która powinna nastąpić po chrzcie, nie roją o złocie i panowaniu. Mówią o dobrej codzienności – bez głodu i upokorzeń, z domem i kawałkiem ziemi, w spokoju i sprawiedliwości. „Czy nie mogłoby być wszystkiego pod dostatkiem, i ciepła, i jedzenia, i dachów nad głowami, i piękna? Komu by to szkodziło? (…) czy nie mogłoby być więcej czasu, więcej namysłu nad wszystkim?”. W Polsce te marzenia nie mogły się spełnić. Po pierwsze, Frank nie ustawał w poszukiwaniu prawdziwego Boga, więc rychło popadł w herezję. Po drugie, znudzili się nim jego protektorzy.

Dla arystokracji i kleru sprawa frankistów była okazją do pognębienia talmudystów i osiągnięcia spektakularnego sukcesu, jakim było ochrzczenie kilku tysięcy Żydów i popisanie się tym przed Watykanem. Przez jakiś czas przyjmowano Franka na warszawskich salonach z ciekawością, bo ubierał się z turecka. Kiedy obcość spowszedniała, nie nastąpił czas budowania wspólnej codzienności. Zabrakło wsparcia prawnego, finansowego i obyczajowego. Do głosu doszła najpierw obojętność, a potem poczucie wstrętu. Zbiegło się to z posądzeniem Franka o herezję i doprowadziło do jego uwięzienia. Przez trzynaście lat przebywał w klasztorze Paulinów na Jasnej Górze. A ponieważ nie przestał w tym czasie nauczać, w sercu polskiego katolicyzmu zagnieździła się herezja. Jej podstawą było utożsamienie Matki Boskiej z szechiną – prawdziwą obecnością Boga. Objawia się ona jako rzeczywistość sprzed porządku ludzkiego, naga, nieuformowana realność. Tam, gdzie Bóg jest obecny i gdzie człowiek doświadcza jego istnienia, prawo i grzech nie mają dostępu.”

PS. azjatyccy-bracia-i-neofici-czyli-wielka-padgatowka/

2 myśli na temat “Misja Tokarczuk”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s