Gotówka Katarzyny, jej agresywna propaganda oraz Kubuś Fatalista i inni

Diderot wedle Louis-Michel van Loo z 1767 – Luwr (D. miał wtedy 54 lata).

__

Mało się u nas pisze (Francuzi też to robią niechętnie, co mniej dziwi…) o tym w jaki sposób prowadziła Katarzyna II swoją agresywną propagandę w Europie. Już w sierpniu 1762, w dwa raptem miesiące po swojej koronacji, proponuje ona słynnemu francuskiemu ateuszowi – „królowi Oświecenia”, Denisowi Diderot – wsparcie finansowe w celu ukończenia przesławnej Encyklopédie pod jego redakcją. Wtedy, tak na swój sposób szantażowany, rząd francuski wypłaca wsparcie Diderotowi, który jednak już w 1764 znowu jest w tarapatach finansowych i postanawia sprzedać swoją słynną bibliotekę zawierająca 3000 woluminów. I tu następuje „nieprawdopodobny” zwrot akcji – najbliższy przyjaciel Diderota, niemiecki Francuz, Fryderyk baron von Grimm – zwraca się do Katarzyny** z propozycją sprzedaży tej biblioteki za 15 tysięcy liwrów***. Ta reaguje natychmiast, kupuje w 1765 bibliotekę Diderota, ale pod jednym warunkiem, że owa biblioteka zostanie u niego aż do jego śmierci, a on zostanie jej kustoszem na rocznej pensji w wysokosci 1000 liwrów. Diderot oczywiście się zgodził, a owa biblioteka wraz z rękopisami Diderota (!) faktycznie wylądowała w Petersburgu po jego śmierci, już w listopadzie 1785.

Mało tego, Katarzyna postanowiła wypłacić mu ową pensję za 50 lat z góry, czyli okrągłe 50 tysięcy liwrów. W 1779 dorzuciła jeszcze ekstra 10 tysięcy, a w 1784 tuż przed jego śmiercią wynajęła mu luksusowy apartament w Paryżu. Przez to musiał niestety wywiązać się także z bardzo przykrych zobowiązań takich jak jego długa wyprawa do Rosji – od 3 czerwca 1773 do 21 pazdziernika 1774.  Przeżył więc tam zimę, ale nie to było najgorsze, tylko bardzo „oziębłe” przyjęcie przez dworaków carycy, co mało życia go nie kosztowało. Powetował to sobie nieco domagając się sowitego wsparcia na powrót do Francji – dostał 3000 rubli, drogi pierścień i oficera do kompanii. A ta data jego wyjazdu – 1773 – myślę nie była przypadkowa****.

Agentami Katarzyny byli nie tylko Diderot czy von Grimm (agent wręcz osobisty), ale także sam Wolter, który sprzedawał jej… szwajcarskie zegarki, ale o nim już innym razem. Teraz tylko zaznaczę, że jego biblioteka też wylądowała w Petersburgu a portret Katarzyny wisiał u niego w sypialniniech nasz Staś się schowa – i dam tutaj tylko jego wyjątkowo durny, zazdrosny o względy Diderota i Grimma, list do niej:

„On August 9, 1774, four months after Diderot left Russia, Voltaire was unable to stand it any longer:

Madame:

I am positively in disgrace at your court. Your Imperial Majesty has jilted me for Diderot, or for Grimm, or for some other favorite. You have no consideration for my advanced age. All well and good if Your Majesty were a French coquette; but how can a victorious, law-giving empress be so inconstant.… I am trying to find crimes I have committed that would justify your indifference. I see that indeed there is no passion that does not end. This thought would cause me to die of chagrin, were I not already so near to dying of old age.

                            Signed,

                            He whom you have forsaken,

                            your admirer, your old Russian of Ferney

__

**) Od 1764 ów baron von Grimm żywo koresponduje z Katarzyną, tj. od momentu kiedy ta stała się prenumeratorką jego sławnego biuletynu. Z czasem staje się wręcz jej najbliższym powiernikiem, aż do jej śmierci w 1796 – dwa razy odwiedza ją w Rosji, ale mimo jej nalegań nie decyduje się tam zostać… Od 1753 Grimm był głównym redaktorem owego biuletynu, który z zapałem czytał także nasz Sas:

„Correspondance był periodykiem poufnym i rozsyłanym tylko zaufanym osobom, w związku z tym jego treść nie podlegała żadnej cenzurze ze strony władz francuskich, co sprzyjało głoszeniu kontrowersyjnych poglądów. Abonentami czasopisma była arystokracja i głowy koronowane ówczesnej Europy.”

***) Przelicznik to ponad 30 euro za liwr, czyli za samą bibliotekę Katarzyna zapłaciła około pół miliona euro; a słynna „pensja” to prawie dwa miliony…

****) Patrz: https://bosonweb.wordpress.com/2017/10/24/1772-czyli-interesujaca-sekwencja/

Reklamy

Król Staś, Katarzyna oraz jego Maman i ci nadzwyczajni malarze

 J.-B. Pillement, Pejzaż z Aqua Julia w Rzymie, 1765-7 – Muzeum Narodowe w Warszawie.

___

„Urodziła się 2 maja 1729 roku w Szczecinie jako córka księcia Christiana Augusta von Anhalt-Zerbst z dynastii askańskiej i Joanny Elżbiety z dynastii holsztyńskiej. Na chrzcie otrzymała imiona Zofia Fryderyka Augusta. W 1745 roku w Petersburgu przeszła na prawosławie, zmieniła imię na Katarzyna i poślubiła księcia holsztyńskiego Piotra Ulryka, późniejszego cara rosyjskiego Piotra III.

W czerwcu 1755 roku ambasador brytyjski w Petersburgu, Charles Hanbury Williams, przedstawił jej swojego osobistego sekretarza, 23-letniego Stanisława Poniatowskiego, późniejszego króla Polski, z którym w grudniu tego samego roku nawiązała niebezpieczny romans. Owocem tego romansu była córka Anna Piotrowna. Po półrocznych rządach Piotra III, ona i jej zwolennicy (wojsko zbuntowane przeciw carowi ze względu na wcielanie przez niego do armii wzorów z armii pruskiej [ha, ha]), dokonali zamachu stanu. Piotr III zginął zamordowany, a Katarzyna 9 lipca 1762 roku objęła władzę w Rosji.

Owego Williamsa nasz Staś poznał na 5 lat przed kochliwą Katarzyną: „Wiosną 1750, za radą Keyserlingka, pojechał do Berlina na kurację u sławnego lekarza J. Lieberkühna. Berlin i jego wyższe sfery wywarły na nim ujemne wrażenie. Ważnym wydarzeniem było poznanie tamtejszego posła angielskiego C. Williamsa.”

Za to już „w 1753, papa Poniatowski zapoznał swojego 21-letniego syna (wraz z jego braćmi) z wielką salonową sławą Paryża – 54-letnią Marie Thérèse Rodet Geoffrin.” Z kolei jesienią 1758 owa Madame Geoffrin przyjęła w swoim paryskim salonie księżnę Joannę – mamusię Katarzyny. Z samą Katarzyną Mme G. prowadziła od 1763 obfitą korespondencję – niestety, nie udało mi się jeszcze do niej dotrzeć**. W 1764 nasz Stasiu zostaje koronowany i wypadki ulegają przyspieszeniu.

Jako że sławny Marcello Bacciarelli, ze względu na cesarskie zlecenia w Wiedniu, nie mógł wtedy natychmiast przybyć do Warszawy więc, poprzez brata królewskiego Andrzeja***, polecił naszemu Stasiowi 37-letniego malarza francuskiego Jean-Baptiste Pillement. Na początku 1765 ów Jean przyjeżdża z Wiednia do Warszawy razem z żoną, dziećmi i swoim ojcem. Wcześniej „Pillement spędził osiem lat w Anglii, w pełni wykorzystując angielskie zamiłowanie do pejzaży…”

Pierwsze zlecenie Jean-Baptiste wykonał na Zamku Królewskim: „Ozdobił gabinet monarchy na zamku (pokój «do pisania»), ukończony w r. 1766, malując ściany i plafony «gałązkami chińskich kwiatów»”. Po bokach owego gabinetu były cztery portrety ro­dzinne: księżnej marszałkowej Lubomirskiej, pani krakowskiej (Izabelli Branickiej), księżnej Izabelli Czartoryskiej i księżnej Andrzejowej Poniatowskiej. A w centrum, nad kominkiem wisiał wielki portret Katarzyny II.

Francuskiej „mamie” króla Stasia to się nie podobało, że wziął kogoś nie z jej polecenia, no więc „polecany przez Madame Geoffrin, francuski architekt i projektant wnętrz Victor Louis przybył do Warszawy 29 lipca 1765 r. Jego rolą było przede wszystkim opracowanie planów powiększenia, przeprojektowania i upiększenia Zamku Królewskiego. Jego pobyt był bardzo krótki. Wyjechał 5 września tego samego roku…”

Nie było rady,  w 1766 ten jeden raz w swoim życiu 67-letnia Mme Geoffrin musiała się udać w bardzo długą podróż: „Misja jednak spaliła na panewce – wedle jej słów – Staś miał być jak ten Henryk IV, a ona jak nam dobrze znany Sully, a tu tymczasem kiszka… Król wedle Madame, mimo bardzo dobrych chęci, okazał się słabego charakteru, a ci Polacy tacy okropni…”

No i w 1767 dziarska Katarzyna była już w Polszcze ze swoim wojskiem.

PS. Katarzyna II zerwała z Mme Geoffrin, kiedy się dowiedziała, że w paryskich salonach jest czytany rękopis opisujący „rewolucję rosyjską w 1762”. Katarzyna wysłała do Paryża swoich agentów aby go zniszczyli, ale im się to nie udało, tyle że został opublikowany dopiero po jej śmierci, w 1791:

„Mianowany sekretarzem posła Francji w Imperium Rosyjskim udał się w jego towarzystwie do Petersburga, gdzie w 1762 był świadkiem przewrotu, który obalił Piotra III i wyniósł do władzy Katarzynę II. W 1768 ukończył pierwszą część Histoire de la révolution de Russie en 1762 – opartą na własnych szczegółowych notatkach historię tego przewrotu.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Claude_Carloman_de_Rulhière

__

**) Maurice Hamon twierdzi, że listy Mme Geoffrin zostały zniszczone, najprawdopodobniej przez samą Katarzynę!!

***) W roku 1765 posłował do Wiednia; wówczas od cesarza uzyskał godność księcia czeskiego. Jako austriacki oficer nie mógł być formalnym reprezentantem RP w Wiedniu, lecz król Stanisław August uprosił kanclerza Kaunitza, by traktował jego brata jako nieformalnego posła. Książę Andrzej podszedł bardzo ofiarnie [sic] do tego nowego zadania, w wykonywaniu którego pomagali mu przychylni Polsce sardyński poseł w Wiedniu Lodovico Canale i brytyjski wysłannik David Murray, 2. hrabia Mansfield

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Poniatowski

Madagaskar czyli pokręcone losy Polaków

 Adam Rose, przed 1936 – Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 1-A-2268

__

Urodził się w rodzinie Karola i Anny z Leów [patrz J. Leo]… Studiował ekonomię polityczną, a po ukończeniu berlińskiej Wyższej Szkoły Rolniczej rozpoczął pracę jako asystent w SGGW w Warszawie. W okresie studiów należał do Związku Młodzieży Polskiej „Zet”. Brał udział w powstaniu wielkopolskim i wojnie polsko-bolszewickiej, a po otrzymaniu doktoratu do 1922 roku pracował w Międzynarodowym Biurze Pracy przy Lidze Narodów. Będąc docentem na Politechnice Lwowskiej w 1929 roku habilitował się tamże i na SGGW, gdzie od 1930 roku wykładał politykę agrarną. Był wykładowcą politykę rolną w Wolnej Wszechnicy Polskiej.

Od 1 stycznia następnego roku pracował w Departamencie Ekonomicznym Ministerstwa Rolnictwa w randze dyrektora… Ze względu na różnice zdań na temat polityki rolnej z urzędującym od października 1935 roku ministrem J. Poniatowskim [brawo!] odszedł z resortu rolnictwa i 20 sierpnia 1936 roku został powołany na stanowisko wiceministra w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. W resorcie podjął prace nad zmianami umożliwiającymi akcelerację uprzemysłowienia państwa. Zainicjował powstanie Komisji Hutniczej i podejmował działania mające zaktywizować organizacje branżowe dla koordynacji działań przygotowujących do obrony kraju wobec zagrożenia wojną. Oddelegowany przez rząd do Ligi Narodów przedstawił na konferencji Komisji Gospodarczej stanowisko dotyczące wolnego obrotu towarowego, kapitałowego i zasobami ludzkimi, a z upoważnienia ministra Józefa Becka miał też przedstawić Polskie aspiracje kolonialne z czego jednak się nie wywiązał ograniczając swoje wystąpienie do omówienia konieczności udostępnienia terenów dla emigracji polskich Żydów. Misja Adam Rose przyniosła 9 października 1936 roku akceptację rezolucji dotyczącej rozwoju wymiany międzynarodowej, a on sam 7 marca następnego roku został powołany do Komitetu Surowcowego Ligi Narodów. Już jako członek komitetu podejmował wysiłki w celu przyznania Polsce kolonii, a Rada Ligi powierzyła mu zbadanie swobodnego dostępu do surowców mianując go ekspertem.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej uczestniczył w rokowaniach dla rozwinięcia współpracy gospodarczej między Polską i Francją. W warunkach wojny miał z polecenia Rady Ministrów, zorganizować ewakuację zaplecza technicznego armii, a po opuszczeniu kraju wykładał w Paryżu na Uniwersytecie Polskim Zagranicą i pełnił funkcję konsula w Tuluzie. Jako sekretarz Polskiego Czerwonego Krzyża zajmował się pomocą dla uchodźców, a ponieważ poszukiwało go Gestapo był zmuszony wyjechać do Szwajcarii. Prowadził w Genewie odczyty dla internowanych polskich wojskowych i współredagował trzytomową encyklopedię „La Pologne 1919-1939” (Neuchâtel 1946). Z tego okresu (1942-1945) pochodzą opublikowane pod pseudonimem prace: „W poszukiwaniu drogowskazów gospodarczych” (Winterthur 1943), „Na przełomie” (Winterthur 1944) i „Wytyczne polskiej polityki gospodarczej” (Londyn 1944). Po wojnie został doradcą Ludwika Grosfelda** w resorcie żeglugi, reprezentował też Polskę na arenie międzynarodowej w komisjach ONZ, a po zwolnieniu z przyczyn politycznych zmuszony w 1949 roku do ponownej emigracji. Ostatnie lata życia spędził w Paryżu borykając się z problemami ekonomicznymi i pogarszającym się stanem zdrowia. Będąc członkiem Académie des sciences morales et politiques wygłaszał referaty i publikował artykuły o konieczności ekonomicznej integracji Europy.

Rodzinę założył wstępując w związek małżeński 26 listopada 1921 roku. Z żoną Lucie Martin mieli dwoje dzieci Stefana (ur. 1922 r.) i Marię Skuncke (ur. 1924 r., zm. 2007 r.).”

Adam Rosé zmarł w listopadzie 1951. Jego żona Łucja była córką Francuza – znanego katolickiego dziennikarza, Artura Martin***. Z kolei jego szwagierka to słynna Marietta – do której niewątpliwie jeszcze tutaj wrócę.  Jego córka Maria wyszła za Szweda, Svena Skuncke ze starej szwedzkiej szlachty. W 1944, w Genewie Maria ukończyła szkołę tłumaczy a karierę zawodową rozpoczęła w 1945 r., podczas prac przy procesie norymberskim. Była tłumaczką rządu francuskiego w zakresie spraw francusko-polskich. W 1953 została współzałożycielką Światowego Zrzeszenia Tłumaczy Konferencyjnych – AIIC.

Z kolei jej córka to Marie-Christine Skuncke – zrobiła doktorat na Uniwersytecie w Cambridge w 1980 r. na podstawie dysertacji Szwecja i dramat europejski: studium tłumaczeń i adaptacji z języka francuskiego i angielskiego 1772-1796.  Wykładowca literatury na Uniwersytecie w Uppsali w 1987 r., w 2000 roku została mianowana profesorem. Na Uniwersytecie Gdańskim była zagranicznym wykładowcą w latach 1976-1980.

__

**) „Ludwik Grossfeld (1889–1955)

Urodził się 26 października 1889 r. w Przemyślu przy ul. Lwowskiej 573 jako syn Izydora, kupca, i Barbary z d. Blumenfeld, córki Joachima i Chawy…

Podczas pobytu we Francji, w styczniu 1940 r. w Angers wszedł do Komitetu Zagranicznego (KZ) PPS i został Sekretarzem Generalnym Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej, pozostając na tym stanowisku w polskim rządzie emigracyjnym w Londynie do lipca 1943 r. W KZ PPS wraz z H. Liebermanem, S. Stańczykiem, J. Szczyrkiemi J. Beluch-Belońskim należał do lewicowego skrzydła, opowiadającego się za współpracą ze Związkiem Sowieckim.

Grupa ta podjęła uchwałę popierającą zawarcie 30 lipca 1941 r. tzw. układu Sikorski–Majski.

13 lipca 1943 r. objął w rządzie emigracyjnym tekę Ministra Skarbu i urząd ten piastował do 24 listopada 1944 r. Na znak protestu przeciw antysowieckiej polityce gabinetu T. Arciszewskiego wystąpił z rządu, a w marcu 1945 r. wraz z całą opozycyjną grupą opuścił szeregi Komitetu Zagranicznego PPS. Po rozłamie współorganizował tzw. Zjednoczoną Grupę członków PPS w Wielkiej Brytanii, która 15 lipca 1945 r. wydała w „Jutrze Polski” oświadczenie o uznaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (TBJN) i poparciu działań zmierzających do zjednoczenia sił socjalistycznych w kraju w jednej partii.

W lipcu 1945 r. TRJN mianował dr. L. Grossfelda komisarzem Banku Polskiego w Londynie i powołał go na członka Komisji Likwidacyjnej tegoż Banku. Po wykonaniu zadania dr Grossfeld powrócił do kraju i zamieszkał w Warszawie przy al. Szucha 16 m. 15.

18 października 1945 r. został mianowany podsekretarzem stanu w Ministerstwie Żeglugi i Handlu Zagranicznego, a od 7 lutego 1947 r. pełnił funkcję kierownika tego resortu. 15 kwietnia 1947 r. objął stanowisko podsekretarza stanu ds. handlu zagranicznego w Ministerstwie Przemysłu i Handlu. W marcu 1949 r. powierzono mu misję zorganizowania Polskiej Izby Handlu Zagranicznego, a po jej utworzeniu 28 września 1949 r. został mianowany prezesem Izby. Na stanowisku tym pozostał już do dnia śmierci…

Po powrocie z Wielkiej Brytanii we wrześniu 1945 r. wstąpił do odtworzonej PPS i 4 listopada 1945 r. został dokooptowany do Rady Naczelnej Partii. Od 29 grudnia 1945 r. był posłem do Krajowej Rady Narodowej. W 1946 r. uczestniczył w Międzynarodowych Konferencjach Socjalistycznych w Londynie i Bournemouth. W kwietniu 1946 r. wszedł w skład Komisji Spraw Zagranicznych, utworzonej przez Centralny Komitet Wykonawczy (CKW) PPS. W maju 1946 r.został członkiem Sekcji Morskiej, powołanej przy Radzie Gospodarczej PPS, a od listopada tego roku wchodził w skład Rady Organizacyjnej przy CKW PPS. W styczniu 1947 r. wybrano go na posła do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej Polskiej. Na XXVII Kongresie PPS (14–17 grudnia 1947 r. we Wrocławiu) wszedł do Rady Naczelnej Partii i pozostawał w jej składzie do Kongresu Zjednoczeniowego PPS i PPR, w którym uczestniczył w dniach 15–21 grudnia 1948 r. w Warszawie. Po kongresie został członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Na krótko przed śmiercią podpisał apel do Polaków na emigracji, wzywający do powrotu do kraju.”

***) „Artur Martin broni stanowisk konserwatywnych, wspierających porządek, a przeciwnych Republice, czasem o antysemickich konotacjach. Tak więc, po śmiertelnych starciach z 1 maja 1891 w Fourmies (Nord), potępia „zacieklego i samolubnego ducha republikańskiej burżuazji” i usprawiedliwia wojsko oskarżane o odpowiedzialność za strzelaninę. Poddaje w wątpliwość, w terminach bardzo zbliżonych do słów pisarza Edouarda Drumonta, urzędników: „W krwawym dramacie Fourmies jest aktor, który powinien byc w pełni oświetlony: to jest prefekt Avesnes, pan Isaac, rasowy Żyd. Nieco wyżej w hierarchii administracyjnej znajdujemy kolejnego semitę, a przynajmniej pół-semitę, M. Vel-Duranda, prefekta Północy”.”

Jabłonowo, krzyżacy i lato 2019

Jabłonowo Pomorskie… „znane od 1222. Pierwsza wzmianka o Jabłonowie znalazła się w tzw. dokumencie „łowickim” (1222 r.), w którym Konrad mazowiecki nadał osadę biskupowi Chrystianowi. Po przejęciu tych terenów przez Krzyżaków Jabłonowo znalazło się w granicach komturstwa brodnickiego. W 1342 roku wielki mistrz krzyżacki Dytrych von Altenburg nadał dobra jabłonowskie rycerzowi Rudigerowi von Lugendorf.”

Tu polska wiki urywa, a ta niemiecka dopowiada: „W 1609 r. Jabłonowo należało do jezuitów. Około połowy XVII wieku dwór w Jabłonowie był własnością zakonu krzyżackiego…

Skąd tu ci Krzyżacy w Rzpltej w XVII wieku – może ktoś oświeci… Tak czy inaczej, mówimy tu o nadzwyczajnym pojezierzu brodnickim:

Pojezierze brodnickie to ponad sto jezior o powierzchni ponad 1 ha. Dominują tutaj jeziora rynnowe, a wiele z nich połączonych jest ciekami wodnymi. Największy zbiornik wody to Wielkie Partęczyny (powierzchnia 324 ha). Region jest stosunkowo słabo zagospodarowany turystycznie.

Pojezierze nie sprzyja żeglarzom ze względu na relatywnie niewielką powierzchnię jezior oraz otaczające wzgórza i porośniętą wysokimi lasami linię brzegową (brak wiatru). Wiele jezior objętych jest zakazem używania silników spalinowych, ponadto łączą je rzeki Skarlanka (spiętrzona) i Drwęca, co sprawia, że region ten jest atrakcyjny do uprawiania turystyki kajakowej.”

„Pierwszy zapis dotyczący spalenia grodu Straisberg przez Jaćwingów odnotowany został w kronice Piotra z Dusburga w 1263 r. Drugi zapis o ataku Litwinów na osadę Brodnicę pochodzi z 1298. Zdaniem historyków pierwsza wzmianka dotyczy raczej strażnicy zakonnej nad jeziorem Strażym, a druga umocnień w rejonie Żmijewa, zatem niekoniecznie muszą odnosić się do osad na terenie dzisiejszego miasta. Ziemie na lewym brzegu Drwęcy, ziemia michałowska, stała się własnością zakonu krzyżackiego w 1303 (książę kujawski Leszek oddał ziemie michałowskie Krzyżakom w zastaw za uzyskaną pożyczkę, Krzyżacy ostatecznie wykupili je od książąt kujawskich w 1317). Budowa zamku w Brodnicy rozpoczęła się w 1305 r.

Prawa miejskie Brodnica uzyskała na prawach chełmińskich. Pierwszy zapis dotyczący miasta Brodnicy pochodzi z 1298, pod datą 29 IX kronikarz krzyżacki Piotr z Dusburga zanotował, iż oddział 140 Litwinów zaatakował osadę Brodnica. Natomiast pierwsza wzmianka dotycząca budowy kościoła św. Katarzyny pochodzi z 1310.

Miasto od zachodu w latach 1738–1745 na rysunku Georga Friedricha Steinera

Po raz pierwszy jako „civitas” – a więc miasto, lokowane na prawie niemieckim – Brodnica była wzmiankowana w 1317. W 1320 rozpoczęto budowę podwójnego pasa murów otaczających miasto, realizacja ich została zakończona wraz z budową głównych bram miejskich: Mazurskiej i Chełmińskiej (zwanej również Kamienną), w 1370. Najprawdopodobniej w 1305 rozpoczęto budowę zamku krzyżackiego, pierwszą fazę budowy zamku zakończono około 1339…

W 1466 Brodnica wraz z Prusami Królewskimi weszła w skład Polski. W 1481 r. starostwo brodnickie od Kazimierza Jagiellończyka za 4500 guldenów otrzymał Franciszek Gliwicz, szlachcic małopolski herbu Starykoń. W latach 1553 i 1661 miasto zostało zniszczone podczas pożarów…

Królewna Anna objęła brodnickie starostwo w 1605 roku i mieszkała tu do śmierci w 1625 r. Głównym powodem opuszczenia przez Annę dworu królewskiego w Krakowie było jej protestanckie wyznanie. Ponieważ w odróżnieniu od swojego królewskiego brata Zygmunta III Wazy – gorliwego katolika była oddaną luteranką, powodowało to częste niesnaski na dworze, którego nie cechowała szeroko pojęta tolerancja religijna. Jej wybór co do miejsca przenosin, w którym mogłaby bez przeszkód żyć i głosić swoje poglądy, padł na Brodnicę, w której jeszcze dwa lata wcześniej żył i tworzył znany polski działacz protestancki Erazm Gliczner, pisarz i reformator religijny, pedagog, jeden z twórców zgody sandomierskiej z 1570 r.”

Skąd mi się to wzięło? Ano, znowu przez te ryby – zaczynam na dobre planować nasze lato 2019…

PS. https://pl.wikipedia.org/wiki/Pałac_Narzymskich_w_Jabłonowie_Pomorskim

 

Giętki Kot i osaczony Sikorski

Ów słynny profesor Kot jest tak dziwnie sławny, że do tej pory nie ma hasła nie tylko w e-wersji, ale i w wersji papierowej Polskiego Słownika Biograficznego! Nie ma odważnych?

Tak czy inaczej, Stanisław Kot urodził się w 1885 w rodzinie chłopskiej. „Jego ojciec Marcin Zakrzewski [?] był zaangażowany w działalność ludową na wsi galicyjskiej. Stanisław Kot edukację na poziomie podstawowym zdobywał w szkołach w Czarnej Sędziszowskiej i Sędziszowie Małopolskim. W 1904 zdał egzamin dojrzałości w C. K. I Gimnazjum w Rzeszowie (wówczas abiturientami byli Artur Kopacz, Jan Kwolek, Tadeusz Wolfenburg). Tam aktywnie uczestniczył w młodzieżowym ruchu niepodległościowym. Był jednym z liderów „Promienistych”, galicyjskiej organizacji akademickiej o kierunku demokratycznym i socjalistycznym, skupionej wokół gazety „Promień”. W latach 1904–1908 odbył studia historyczne i historycznoliterackie na Uniwersytecie Lwowskim, w 1909 uzyskał dodatkowo doktorat z zakresu prawa na podstawie pracy Wpływ teorii politycznych starożytności klasycznej na idee polityczne Polski w XVI w., a w szczególności na Andrzeja Frycza Modrzewskiego. W latach 1908–1912 był nauczycielem języka polskiego. W latach 1912–1914 studiował we Francji, jednocześnie prowadząc badania bibliograficzno-archiwalne w Niemczech i Szwajcarii, Belgii i Holandii. W 1911 roku zawarł związek małżeński z Idą Proksch*…

Stanisław Kot związany był z ruchem ludowym. Od 1933 roku działał w Stronnictwie Ludowym, w latach 1936–1939 był członkiem jego Naczelnego Komitetu Wykonawczego. Reprezentował prawe skrzydło stronnictwa. Był też działaczem opozycyjnego Frontu Morges. We wrześniu 1939 roku znalazł się na emigracji i wszedł jako wicepremier do rządu gen. Sikorskiego, swego przyjaciela. Gorliwie prowadził akcję „oczyszczania” armii z ludzi związanych z sanacją…

W latach 1941–1942 Kot był ambasadorem rządu RP na uchodźstwie w ZSRR, w latach 1942–1943 ministrem stanu na Bliskim Wschodzie, w latach 1943–1944 ministrem informacji. W lipcu 1945 roku powrócił do kraju i z ramienia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej był w latach 1945–1947 ambasadorem w Rzymie. W 1947 roku ponownie wybrał emigrację. Od 1955 roku był przewodniczącym Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego na obczyźnie.”

Po więcej szczegółów nt. Kota musiałem sięgnąć do książki Bogdana Podgórskiego Józef Retinger – prywatny polityk, wydawnictwo Universitas, 2013:

„Ten okres działalności Retingera opisał w swoich wspomnieniach Juliusz Żuławski: Od roku 1935, aż do wybuchu wojny, był w ciągłym ruchu między Warszawą, Londynem, Paryżem, Czeską Pragą i Morawską Ostrawą, spotykając się z Niedziałkowskim, prof. Kotem, generałem Sikorskim, Witosem, Korfantym, aranżując ich spotkania z politykami europejskimi…

Po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku władzę utrzymali jego zwolennicy, jednak, w ocenie Retingera, nie nawiązali oni właściwego dialogu z opozycją. Toteż próbował on doprowadzić do przezwyciężenia podziałów i zbudowania koalicji. Organizował spotkania oraz pośredniczył w kontaktach z socjalistami i przywódcami chłopskimi, Kotem, Witosem oraz z przywódcami chrześcijańskiej demokracji, Korfantym, Hallerem i Popielem…

Następnym krokiem było podpisanie 14 sierpnia 1941 roku w Moskwie polsko-radzieckiej umowy wojskowej, którą zapowiedziano w układzie Sikorski – Majski z 30 lipca 1941 roku, a która regulowała zasady zwolnień Polaków z więzień i obozów pracy oraz zasady tworzenia polskiej armii pod dowództwem generała Andersa, jej liczebności, uzbrojenia, dowodzenia oraz zgodę na jej ewakuację do Iranu. Na mocy tego porozumienia została utworzona w Kujbyszewie polska ambasada. Na stanowisko ambasadora został mianowany profesor Stanisław Kot.

Nowo mianowany ambasador nie mógł objąć funkcji z powodu przeciągających się procedur związanych z uzyskaniem listów uwierzytelniających**. Według umowy polsko-radzieckiej z chwilą nawiązania stosunków dyplomatycznych władze radzieckie miały zarządzić „amnestię” dla wszystkich obywateli polskich znajdujących się na ich terytorium

Brytyjczycy, którzy zaangażowali się w polsko-radzieckie rozmowy zmierzające do podpisania umowy, byli również zainteresowani szybkim wprowadzeniem jej w życie. Ambasador brytyjski w Moskwie Stafford Cripps zasugerował, aby do czasu objęcia urzędu przez nowego ambasadora strona polska wysłała do Moskwy Retingera jako chargé d’affaires. Retinger zwrócił się do generała Sikorskiego o akceptację tego pomysłu, ale generał odmówił, obawiając się jego zbytniej niezależności politycznej. O wyjazd Retingera zabiegał także profesor Stanisław Kot, który po otrzymaniu nominacji na stanowisko ambasadora liczył, że Retinger pomoże przygotować mu grunt przed objęciem funkcji. Generał Sikorski wydawał się temu przeciwny. W rozmowie z Kotem powiedział: Ostrzegam Cię jak najbardziej stanowczo przed tym włóczęgą. Ja nie wiem, dla kogo on pracuje. Ja go tam na swoją odpowiedzialność nie wyślę. Ile on tam i z kim naintryguje, nie mogę przewidzieć.

Retinger wyjechał do Moskwy jako kurier dyplomatyczny dopilnować realizacji umowy. Na lotnisku powitał go ambasador Cripps. Po wyjeździe Retingera Stanisław Kot ponownie wystąpił do Sikorskiego z wnioskiem o nominację dla Retingera. Generał ostatecznie wyraził zgodę i mianował Retingera chargé d’affaires, wzmacniając jego pozycję w rozmowach z Rosjanami. Informacja o decyzji generała zastała Retingera w Moskwie, gdzie przebywał już od dwóch dni. W ten sposób został pierwszym przedstawicielem dyplomatycznym Rzeczypospolitej Polskiej po wznowieniu stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Radzieckim. Funkcję chargé d’affaires miał pełnić do czasu przyjazdu Stanisława Kota i objęcia przez niego urzędu ambasadora. Przeciwnicy Retingera twierdzą, że został on chargé d’affaires nie z inicjatywy polskiego rządu, lecz po naciskach Anglików, którzy wykorzystali fakt, że Retinger przebywał już w Moskwie i stworzyli fait accompli…***

W niektórych publikacjach o Retingerze pojawia się twierdzenie, że najprawdopodobniej należał on do struktur masońskich wysokiego szczebla. Twierdzenie to wydaje się odpowiadać prawdzie. Z istniejących dokumentów wynika, że Retinger nawiązał współpracę z Wielkim Wschodem Francji. Warto przytoczyć tutaj Leona Chajna, który opisując działalność polskiego wolnomularstwa w okresie międzywojennym, podaje informację, że w Dzienniku Korespondencyjnym ogólnym Wielkiej Loży Narodowej Polski, założonym 17 marca 1929 roku, pod datą wpływu 8 lutego 1931 r. figuruje zapis o liście od Séverina Kutnera z loży „Les Rénovateurs” Grand Orient de France (Wielkiego Wschodu Francji), w którym „prosi [on] o pismo w sprawie inicjacji Polaków do loży”. Wśród wymienionych w liście wielu nazwisk znajdują się nazwiska Henryka Kołodziejskiego, prof. Stanisława Kota oraz Józefa Retingera.”

Do kompletu – moja seria retingerowska:

http://boson.szkolanawigatorow.pl/kim-by-kuzynek-diaba

http://boson.szkolanawigatorow.pl/retinger-czyli-kuzynek-diaba

http://boson.szkolanawigatorow.pl/afera-sykstusa-czyli-retinger-zaczyna-dziaac

http://boson.szkolanawigatorow.pl/sikorski-i-recio-vs-kucharski-i-hammerling

___

*) KOTOWA Ida (1884-1965) historyczka literatury (rodzice: Franciszek Proksch i Karlina Maly)

**) Wyjazd i objęcie funkcji ambasadora przez prof. Kota opóźniało się z powodu przedłużającego się konfliktu w łonie polskich władz i odmowy prezydenta Raczkiewicza na podpisanie nominacji ambasadorskiej prof. Kota.

***) Po podpisaniu układu Polski z ZSRR przedstawiciele Foreign Office naciskali na polski rząd o jak najszybszy wyjazd ambasadora RP do Moskwy. Jednak nowo mianowany ambasador S. Kot nie mógł wyjechać do Moskwy, ponieważ prezydent Raczkiewicz, nie akceptując układu z Rosją, nie spieszył się z podpisaniem nominacji i listów uwierzytelniających dla S. Kota. Rosjanie wymagali obecności przedstawiciela ambasady dla realizacji postanowień układu. Z tego powodu Retinger przebywający już w Moskwie został oficjalnie mianowany chargé d’affairs. Prawdą jest jednak, że naciski Brytyjczyków, którzy przypi- sywali sobie zasługi za doprowadzenie do podpisania układu, na jak najszybsze wysłanie polskiego ambasadora do Moskwy wpłynęły na decyzję o mianowaniu Retingera.

 

 

 

 

Agent JKM i Kot czyli początki naszej wolności

William John Rose, ten od pierwszego wywiadu z Piłsudskim, był bardzo, bardzo zdolnym agentem JKM:

Po ukończeniu w 1912 studiów socjologicznych w Oksfordzie podjął badania nad mniejszościami narodowymi monarchii Austro-Węgier. W tym celu wyjechał Śląsk Cieszyński. Został internowany [niezupełnie, bo „ze względu na dobro jego żony”, władze pozwoliły pp. Rose po prostu spokojnie mieszkać w Ligotce Kameralnej] jako obywatel brytyjski przez władze austriackie, gdy wybuchła I wojna światowa. Wykorzystał ten czas do nauki języka polskiego i zapoznania się z problemami narodowymi Polaków. Przyjaźń z pastorem Janem Szerudą wpłynęła na jego zainteresowanie polską myślą religijną i reformatorską [wcześniej Rose zdążył się bardzo dobrze poznać z dr. Benes’em…]; w 1919 przełożył na angielski Ojcze nasz Augusta Cieszkowskiego, natomiast swą pracę doktorską [po angielsku] przygotowywaną pod kierunkiem Stanisława Kota i przedstawioną na UJ w 1925 poświęcił Stanisławowi Konarskiemu (Stanislas Konarski. Reformer of Education in the 18th Century, Londyn 1929). Potem przez kilka lat przebywał w Krakowie (m.in. jako dyrektor YMCA), biorąc udział w życiu kulturalnym tego miasta.”

Rose znał się blisko i z prof. Kotem i z dr. Motzem, a ci dwaj spotkali się oczywiście w Stronnictwie Ludowym… Słynny profesor Kot, na którego sekretarkę już się natknąłem**, zasługuje na dedykowany mu wpis. Teraz chciałbym przywołać postać Wickhama Steeda:

„In 1914, he moved to London to take over as foreign editor of The Times. During his time in Vienna he acquired a deep contempt for Austria-Hungary. An anti-Semite and a Germanophobe, in an editorial published in The Times on 31 July 1914, Steed labelled efforts to stop the impending war as „a dirty German-Jewish international financial attempt to bully us into advocating neutrality”. From 22 July 1914 on, Steed, in close agreement with The Times’ proprietor, Lord Northcliffe, took a very bellicose line and in editorials written on 29 and 31 July, Steed urged that the British Empire should enter the coming war.

Seen as a leading expert on Eastern Europe, Steed’s views had much influence with decision-makers such as high-level bureaucrats and Cabinet politicians in the First World War and its aftermath. During the war, Steed befriended anti-Habsburg émigrés such as Edvard Beneš, Ante Trumbić, Tomáš Masaryk and Roman Dmowski and advised the British government to seek the liquidation of Austria-Hungary as a war aim…

When the editor of The Times, Geoffrey Dawson, resigned from his post in February 1919, Steed was Northcliffe’s first choice to succeed him. Steed had worked closely with Northcliffe during the war, becoming an adviser to him on foreign affairs. Steed was forced to contend with Northcliffe throughout most of his tenure as editor, as the press baron retained considerable control over the affairs of the newspaper.

After the war, Steed strongly disapproved of the Bolshevik regime in Russia. In an editorial written in another Northcliffe paper, the Daily Mail on 28 March 1919, Steed accused the British Prime Minister David Lloyd George, whom Steed detested, of betraying the White Russians because of a plot by „international Jewish financiers” and the Germans to help the Bolsheviks stay in power.

In 1920, Steed endorsed as genuine a notorious anti-Semitic forgery, The Protocols of the Learned Elders of Zion, writing in an editorial in The Times, where he blamed the Jews for World War I and the Bolshevik regime, and called them the greatest threat to the British Empire. However, he retracted his view on the Protocols in 1921, when his paper’s Constantinople correspondent proved them a forgery.

Although Steed was Northcliffe’s personal choice for the editorship, by 1922 the press baron was increasingly frustrated by Steed’s failure to return The Times to profitability. After Northcliffe’s death in August 1922, the new owners, John Jacob Astor and John Walter, dismissed Steed on 24 October and brought back Dawson as editor…

On the title page of his 1934 work, Hitler Whence and Whither?, Steed is described as a lecturer in Central European History at King’s College London.”

Ciekawa, przy tym, jest historia tego czołowego dziennika Imperium – kiedy w owym 1922 właściciel The Times gwałtownie umiera, gazetę wykupuje przesławna rodzina Astor, którą z kolei zatapia słynna afera Profumo, uśmiercając przy tym lorda Astora – tak, że w 1966 The Times dostaje się w ręce kanadyjskiego rekina Roy Thomsona, a od 1981 jest już w australijskich łapach niejakiego Murdocha, Ruperta Murdocha…

Wracając do agenta Rose – dwa razy, jak zdradza w swoich wspomnieniach***, spotkał się on z Mr. Steed w kluczowych momentach dla Polski – raz 17 grudnia 1918, kiedy omawiał z nim swój materiał nt. sytuacji na Śląsku i dowiedział się, że tuż przed nim w gabinecie Steeda był… Paderewski, którego zaraz po tym brytyjska kanonierka zabrała do Gdańska. A drugi raz w… 1926, kiedy to w Warszawie Mr. Steed zasięgał informacji u agenta Rose, nt. szans Witosa w dojściu do władzy…

**) https://bosonweb.wordpress.com/2017/06/30/mickiewicz-rotszyld-syjonizm-i/

***) Stone, Daniel „The Polish memoirs of William John Rose” (Toronto, 1975)

Wickham Steed in 1920

__

PS. „Dn. 26 X 1918 wszedł w skład powołanej przez Radę Narodową Ks. Cieszyńskiego komisji do rozgraniczenia Śląska Cieszyńskiego. Dn. 5 I 1919, na prośbę Jana Michejdy i ks. Józefa Londzina, członków Prezydium Rady Narodowej Ks. Cieszyńskiego R. podjął się misji agenta dyplomatycznego do państw zachodnich. Wyjechał jako korespondent Polskiego Biura Prasowego do Lublany, gdzie nawiązał kontakt z nowo powstałymi władzami słoweńskimi. Przez Włochy dotarł do Paryża i na prośbę H. Gibsona, członka amerykańskiej delegacji na konferencję pokojową i późniejszego przedstawiciela USA w Warszawie, napisał memoriał, w którym wskazywał na potrzebę szybkiego nawiązania kontaktów dyplomatycznych między Waszyngtonem a krajami Europy Środkowej i wspierania na tym terytorium akcji amerykańskich organizacji religijno-charytatywnych. Przekazał także postulat władz warszawskich o skierowanie wojsk gen. Józefa Hallera do Polski. Po przyjeździe do Londynu dla wyjaśnienia swych spraw paszportowych [ha. ha], R. odbył serię rozmów z ekspertami brytyjskiego min. spraw zagranicznych (J. W. Headlam-Morleyem i L. Namierem) i min. wojny, przekazując im, przychylną interesom Polski, ocenę stosunków polsko-czeskich na Śląsku Cieszyńskim. Nawiązał także stosunki z brytyjskimi sferami uniwersyteckimi (J. Y. Simpsonem, R. W. Seton-Watsonem), Polskim Biurem Informacyjnym oraz wydawcami „Polish Review”, J. H. Harleyem i Augustem Zaleskim.

W styczniu 1919 powrócił R. do Paryża, gdzie dzięki swym kontaktom z delegacją brytyjską wspomagał działalność polskiej misji Michała Sokolnickiego i delegacji Polaków z Cieszyńskiego, m. in. pośrednicząc we wręczeniu politykom brytyjskim memoriału 25 pastorów polskich ze Śląska Cieszyńskiego. Choć sympatyzował głównie z linią polityczną Józefa Piłsudskiego, to utrzymywał też łączność ze środowiskiem Komitetu Narodowego Polskiego (Janem Czekanowskim, Michałem Siedleckim, Włodzimierzem Przerwą-Tetmajerem i Eugeniuszem Romerem). Dn. 5 II 1919, R., zgodnie z sugestią doradcy delegacji brytyjskiej J. W. Headlam-Morleya, wyjechał z Paryża, by, przez Cieszyn, gdzie złożył sprawozdanie ze swej działalności Polskiej Radzie Narodowej, udać się do Warszawy dla przekazania swej relacji brytyjskiemu reprezentantowi E. Howardowi. W lutym R. został przyjęty w Warszawie przez J. Piłsudskiego, a 5 III wyjechał z Polski, przez Paryż, gdzie nadal obracał się w kręgach dyplomatycznych, i powrócił na krótko do Kanady. W Polsce był znów pod koniec t. r. jako wysłannik Young Men’s Christian Association (YMCA) i rozwinął szeroką działalność w różnych formach tego ruchu: European Student Relief (pomoc dla polskich uniwersytetów, 1919–21), Red Triangle i Student Christian Movement.Publikował broszury i artykuły popularyzujące działalność YMCA, wydawał czasopismo „Czyn”, założył ośrodek szkoleniowy Osada pod Ojcowem (1921–5) oraz oddziały YMCA w Krakowie, Łodzi i Warszawie. Dla swej działalności R. pozyskał środowiska uniwersyteckie (Józef Ujejski, Ignacy Chrzanowski, Roman Dyboski), lecz napotkał na kontrakcję jezuitów (o. Jana Urbana i o. Mariana Morawskiego), której nie udało mu się zneutralizować mimo pośrednictwa Róży Raczyńskiej i przychylnego stanowiska arcybpa Adama S. Sapiehy. Na niepowodzenie napotkał także w próbie pozyskania dla ruchu ks. Władysława Korniłowicza z Lasek.

R. prowadził też żywą działalność translatorską (m. in. przełożył S. Askenazego „Dantzig and Poland”, London 1921) i naukową, pisząc na UJ pracę doktorską pod kierunkiem Stanisława Kota, Stanisław Konarski: Reformer of Education in Poland (London 1929), którą obronił 22 V 1926.

W rok potem objął posadę asystenta profesora socjologii w Dartmouth College w Hanowerze, w stanie New Hampshire (USA). Przebywając w USA R. nadal angażował się w sprawy polskie poprzez akcję odczytową, publikując tłumaczenia z polskiego i współpracując z polskim czasopismem rządowym w Nowym Jorku – „Poland”. W l. 1932–4 R. prowadził w Katowicach badania nad kwestią Górnego Śląska, których rezultatem była rozprawa The Drama of Upper Silesia (London 1935). Od r. 1935 pracował w School of Slavonic Studies przy uniwersytecie w Londynie, najpierw jako lektor języka polskiego, potem jako profesor historii i literatury polskiej (od r. 1938), a w l. 1939–47 jako jej dyrektor. Współpracował w wydaniu „Cambridge History of Poland” i opublikował zarys Historii Polski w popularnej serii wydawnictwa Penguin (1939). Cały ten czas R. kontynuował rozpoczętą jeszcze w r. 1919 działalność publicystyczną w brytyjskiej i kanadyjskiej prasie i w innychśrodkach przekazu, w duchu życzliwym dla Polski, m. in. tłumacząc okoliczności przewrotu majowego i zajęcia Zaolzia. W r. 1936 ogłosił w „Slavonic and East European Review” studium Polish Silesian Literature. Po wybuchu wojny w l. 1939–43 współpracował z Arnoldem Toynbee w Oxfordzie przygotowując raporty informacyjne o sytuacji w Europie Środkowej dla brytyjskiego min. spraw zagranicznych, utrzymywałliczne kontakty w polskich kręgach politycznych (S. Kot, Edward Raczyński) i odbył dwie podróże do skupisk wychodźców polskich w Rumunii (1939) i Palestynie (1944) z ramienia Foreign Office…

Z małżeństwa z Emily Mary James Cuthbert R. dzieci nie miał.”

Andrzej A. Zięba

 

Zapomniany prekursor i terrorysta

Bolesław Motz (1865-1935) – „prekursor urologii polskiej” nie ma hasła w polskiej wiki**, mimo że był swego czasu ważnym działaczem PPSu i senatorem II RP. Czy to nie dziwne?

A przecież podobnie jak ten pieszczoch socjalistów – Ignacy Mościcki – był wybitnym uczonym. Mało tego, też zaczynał jako terrorysta, i to mocniej:

„Jednym z założeń frakcji był zamach na cara Aleksandra III, w przygotowaniach, do którego Bolesław Motz brał czynny udział. Do zamachu, planowanego na 1 marca 1887 roku, jednak nie doszło, a w wyniku donosu, po którym nastąpiła fala aresztowań, w marcu 1887 roku aresztowany został również Bolesław Motz. Skazany został wtedy, na dwa lata więzienia w Twierdzy Pietropawłowskiej. Po opuszczeniu więzienia wyjechał do Paryża, gdzie w 1890 roku rozpoczął studia medyczne, które ukończył w 1894 roku…

W czasie studiów w Paryżu aktywnie działał w polskim stowarzyszeniu „Spójnia”, a następnie od 1892 roku w grupie skupionej przy „Przeglądzie Socjalistycznym”. Od 1899 roku był członkiem sekcji paryskiej Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich. Był też członkiem Zjednoczenia Towarzyskiego Młodzieży Polskiej za Granicą i komisji wydawniczej Towarzystwa Młodzieży Postępowej. W czasie I wojny światowej, w 1915 roku, współorganizował Komitet Wolnej Polski w Paryżu. Był też jednym z twórców działu prasowego Komitetu i współredagował takie tytuły jak „L’Echo Polonais” oraz „La Tribune Polonaise”. Swoje artykuły publikował pod pseudonimami „Facet” lub „W. Podlaski”.”

Motz był jednym z organizatorów pierwszych polskich oddziałów we Francji, tzw. bajończyków.***

„Po przewrocie majowym dokonanym przez Józefa Piłsudskiego w 1926 roku, Bolesław Motz był w Polsce bardzo honorowany. W 1926 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim, a w 1927 roku Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Polonia Restituta. W marcu 1928 roku, mimo iż mieszkał w Paryżu, został wybrany do II Kadencji Senatu Rzeczpospolitej Polskiej z ramienia PSL „Wyzwolenie” z województwa lubelskiego. Podczas tej kadencji pracował w komisji spraw zagranicznych oraz w komisji wojskowej. Regularnie dojeżdżał z Paryża na sesje parlamentu. W listopadzie 1930 roku został ponownie wybrany do III Kadencji Senatu RP. Od 1931 roku był członkiem Stronnictwa Ludowego, a w latach 1933-35 pełnił funkcję członka Rady Naczelnej SL. Po tzw. sprawie brzeskiej, był w opozycji do J. Piłsudskiego i BBWR, wspierał materialnie niektórych więźniów brzeskich i utrzymywał z nimi korespondencję.”

Mało tego, trafiłem na ślad bardzo bliskiej znajomości Motza ze znanym brytyjskim agentem, Williamem J. Rose. To ów Rose na przełomie 1918-9 dostał w Paryżu od Motza list polecający do samego Piłsudskiego z którym następnie przeprowadził wywiad, jako pierwszy zachodni „dziennikarz”.

Sprawa jest rozwojowa…

__

„Bolesław Motz urodził się 20 (lub 23) kwietnia 1865 roku w Radzyniu Podlaskim. Pochodził ze spolonizowanej niemieckiej rodziny. Jego ojciec Antoni Motz był naczelnikiem stacji kolejowej w Białej Podlaskiej, matka Antonina Motz z domu Wytych (Wittig) zajmowała się prowadzeniem domu.”

__

**) Ma za to skromny wpis w tej francuskiej: https://fr.wikipedia.org/wiki/Bolesław_Motz

***) „En 1914, il fonde à Paris, avec d’autres compatriotes le Comité de volontaires polonais lequel siège au 10 de la Rue Notre-Dame-de-Lorette, et qui se donne pour action l’enrôlement de jeunes Polonais pour se battre aux côtés de la France (Légion des Bayonnais)1.”