Dziwna historia psiego nabrzeża i drogiego kumpla Sorosa, czyli (aresztowana) wyspa psów

Wyspa psów, czyli zniewaga Zygmunta III **

___

Rok 1985 był nadzwyczajny w Zjednoczonym Królestwie nie tylko z powodu złamania przez Iron Lady słynnego strajku górników  (przy pomocy „naszego” Spawacza, by the way). Ta sama Margaret Thatcher w grudniu owego roku, bez żadnego referendum, przyjęła tzw. Jednolity akt europejski. JAE „to pierwsza znacząca modyfikacja traktatu rzymskiego z 1957 roku. JAE formalnie ustanowił powstanie wspólnego rynku europejskiego, a także umocnił współpracę polityczną krajów Wspólnoty”.

Mało tego, właśnie tego roku Thatcher, za sugestią pewnego wyjątkowego Amerykanina, i jeszcze jednego, uznała że zwykła rewitalizacja starej dzielnicy doków na Wyspie Psów to za mało. I tak narodził się projekt owego psiego nabrzeża w Londynie – Canary Wharf. W 1987 ten projekt finansowego centrum został sprzedany kanadyjskiej firmie Olympia and York, słynnej m.in. z jej World Financial Center, a prace budowlane ruszyły w 1988.

Oczywiście londyńskie City odebrało to jako zagrożenie najżywotniejszych jego interesów i doprowadziło do bankructwa psiego projektu w 1992. W końcu jednak udało się ten projekt ukończyć i obecnie ma tam siedzibę szereg ważnych instytucji: „Barclays, Citigroup, Clifford Chance, Credit Suisse, EY, Fitch Ratings, HSBC, Infosys, J.P. Morgan, KPMG, MetLife, Moody’s, Morgan Stanley, RBC, Deutsche Bank, S&P Global, Skadden, State Street, and Thomson Reuters, and hosts two European Union agencies: European Medicines Agency and European Banking Authority.”

Właścicielem owej „Olimpia and York” był syn bardzo zdolnego handlarza jajami z węgierskiego sztetla – Mosze Reichmann. W owym 1992 stracił ów Mosze & Co na tym bankructwie prawie 20 miliardów USD – dzisiaj to byłoby więcej niż 50 – i prawie wykończył rodzinny biznes. No ale. Od czego ma się węgierskich przyjaciół – rękę na ratunek wyciągnął sam Jerzy Soros:

„Despite these setbacks, Reichmann successfully rebuilt a small portion of his empire. This included setting up a partnership with George Soros, Lawrence Tisch and Michael Price, along with investors such as Saudi Prince Al-Waleed, to purchase a controlling stake in Canary Wharf from the banks that made the original construction loans to Reichmann and which had taken control of the development. Reichmann became Chairman of Canary Wharf again and remained so until 2004… In September 2006, Reichmann announced that he was bored with retirement and that he would be setting up a new $4 billion fund, based in Toronto, with offices in Great Britain and the Netherlands.”

No, ale jaki to prawdziwy kumpel z tego Sorosa – City tak brzydko uderza w biednego Mosze, no to Jerzy uderza w czarną środę w brytyjskiego funta „kiedy rząd konserwatystów zmuszony został do wycofania funta szterlinga z mechanizmu ERM (ang. European Exchange Rate Mechanism). Nastąpiło to w wyniku ataku spekulacyjnego dokonanego przez George’a Sorosa, który zarobił na tych transakcjach około 1 mld USD. W 1997 r. brytyjskie ministerstwo skarbu określiło straty na 3,4 mld funtów.”

Wprawdzie owe 3,4 mld £ to wtedy było nawet mniej niż 10 mld $, ale zawsze to coś…

___

**) „W tym samym czasie, zaledwie cztery dni po audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podstołecznych teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs (Wyspa psów – nazwa toponimiczna maleńkiej wysepki u wylotu Tamizy, dzisiaj we wschodnim Londynie, w niewielkiej odległości od pałacu, w którym odbyła się audiencja Działyńskiego) spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy.

Reklamy

Janusze, czyli najlepszy plan Moskwy

Janusze R. czyli sztafeta pokoleń – Janusz młodszy, bratanek naszego bohatera, na misji w Londynie – Portret księcia Janusza Radziwiłła (1612–1655) z 1632 wedle Davida Bailly (1584–1657), Muzeum Narodowe we Wrocławiu

___

Zanim dokończę tę niesamowitą historię Irlandczyków (z Ulsteru) u Lisowskiego muszę pozbierać parę kamyków do tej przebogatej mozaiki. Chciałem dotrzeć do biogramu kasztelana Janusza Radziwiłła – tego od detronizacji Zygmunta III, ale że jest tylko na papierze musiałem się więc ratować biogramem jego sekretarza. A tam jakie cymesy!

Naborowski (Naborovius) Daniel, krypt. D. N., D. N. C. W. (1573–1640), poeta, tłumacz. Ur., być może, w Krakowie. Ojciec jego, prawdopodobnie kalwin, zubożały szlachcic, po stracie przez dziada Stanisława wsi Naborowo koło Zakroczymia przeniósł się do miasta, jak informował sam N. Janusza Radziwiłła w liście z Bazylei z 10 XII 1608. Wg niektórych badaczy (S. Kot) miał być synem ariańskiego aptekarza z Krakowa, Szymona Ronemberga. Nie wiadomo, skąd młody N. zaczerpnął fundusze na wyjazd na studia zagraniczne [ha, ha]. Od stycznia 1590 prawdopodobnie do maja 1593 studiował w Wittenberdze; tamże 6 V t. r. datowany jest najstarszy znany dziś wiersz poety – łaciński ośmiowiersz, zachowany w autografie w „Album Amicorum” Daniela Cramera. W czerwcu 1593 N. wpisał się na uniwersytet w Bazylei, gdzie przebywał prawdopodobnie do maja 1595. Studiował tam medycynę, ogłosił po łacinie dwie rozprawy: w r. 1593 De temperamentis disputatio medica (dedykowaną Wacławowi Leszczyńskiemu) i w r. 1594 De venenis theoremata (dedykowaną Naruszewiczom)… Prawo studiował N. w r. 1595 w Orleanie, gdzie był asesorem nacji germańskiej jako «nobilis Polonus». W marcu 1596, w drodze do Genewy, zatrzymał się w Lyonie. Od połowy 1596 r. kontynuował przez kilka miesięcy studia prawnicze w Strasburgu. Zbliżył się tam do Rafała Leszczyńskiego, przy jego rozprawie o szczęśliwości („Disputatio ethica de beatitudine…”, 1596) zamieścił łacińską odę na jego cześć. Uczył języka francuskiego Janusza Radziwiłła. W październiku przeniósł się wraz z nim do Bazylei. Nie wiadomo, co działo się z nim w l. 1597–1602. W r. 1602 został ochmistrzem dworu u Rafała Leszczyńskiego w Padwie. Tak jak i on uczęszczał na lekcje mechaniki do Galileusza w marcu i kwietniu 1602. Po powrocie do kraju w r. 1602, po 12 przeszło latach pobytu za granicą, wszedł w ścisłą służbę Radziwiłłów: Janusza, a potem Krzysztofa, i przebywał odtąd głównie na Litwie, często wyjeżdżając za granicę. Być może, że jako wysłannik ks. Janusza podróżował w sprawach politycznych do Francji w l. 1603 i 1604 i wraz z nim w r. 1606. Udział N-ego w rokoszu Zebrzydowskiego, którego jednym z przywódców był jego protektor Janusz Radziwiłł, nie jest bliżej znany. W twórczości swej (np. Nagrobek Jerzemu Hołowni, późniejsze Kalendy styczniowe… 1636, a nawet alegoryczny Cień, przypisywane mu przez Dürra-Durskiego, a zakwestionowane przez Szczerbicką Awizyje domowe) dał wyraz swemu poparciu dla idei rokoszu. Po klęsce rokoszan N. towarzyszył ks. Januszowi, który wyemigrował w lecie 1608 z kraju i osiadł w Bazylei. Stamtąd, wraz z księciem prowadzącym nadal działalność polityczną, podróżował w celach dyplomatycznych do Anglii, Francji i Wenecji. Na przełomie 1610/11 r. wrócił z dworem księcia do kraju. Wkrótce udał się do Anglii w poselstwie do króla Jakuba I z podarunkami od księcia, jeździł do Niemiec i innych krajów w sprawach księcia Janusza. Jednocześnie coraz bardziej zbliżał się do jego brata przyrodniego Krzysztofa, na którego służbę przeszedł ostatecznie po śmierci ks. Janusza pod koniec 1620 r. Na dworze ks. Krzysztofa, głównie w Dolatyczach, miał możność bliskich kontaktów z przebywającym tam licznym gronem działaczy zborowych, pisarzy i poetów (m. in. z Samuelem Rysińskim, arianinem Olbrachtem Karmanowskim). N., choć gorliwy kalwinista, miał stosunki dobre także z katolikami, zwłaszcza z bpem wileńskim Eustachym Wołłowiczem, którego rezydencję, Werki pod Wilnem, opiewał w swych wierszach (polski wiersz pt. In Werki solatium)…  Przez pewien czas był wychowawcą ks. Bogusława, syna jego byłego protektora ks. Janusza; ślad tej opieki utrwalony został w zachowanych listach poetyckich do ks. Bogusława. Opiekował się również ks. Januszem, synem Krzysztofa [patrz wyżej]. Podczas rokowań pokojowych ze Szwedami w r. 1622 był dwukrotnie wysyłany do Szwedów jako subdelegat przez komisarzy pokojowych, wielokrotnie jeździł do Niemiec, głównie dla załatwienia spraw z wdową po ks. Januszu. Dopiero od r. 1633 zmniejszają się jego posługi dla Radziwiłłów. Jako cześnik i sędzia grodzki (niewątpliwie od r. 1637) osiadł w Wilnie. Jeszcze bardziej angażował się wtedy w sprawy zborowe, uczestnicząc w synodach, konwokacjach i różnych komisjach zborowych. W r. 1639 pasierb jego, Piotr Piekarski, stał się mimowolnym sprawcą rozruchów religijnych w Wilnie, co poważnie osłabiło zbór i naraziło poetę na szereg przykrości i kłopotów. Przejścia te prawdopodobnie przyspieszyły śmierć N-ego.”

A tak w ogóle, to nie ma żadnej biografii x. Janusza starszego, ofkors. Jesteśmy skazani tylko na takie wilanowskie silva rerum…

Ten drugi kamyczek to niesamowity plan Moskwy z 1610 zamówiony ponoć przez Aleksandra Gosiewskiego dla Zygmunta III:

Plan robi wielkie wrażenie, szczególnie jeśli się zobaczy jego małe fragmenty (patrz niżej) – co za precyzja!! Myślę, że nawet owe plany naszego zawziętego wroga, Isaaca Massy, były jednak (sporo) gorsze…

W dodatku, była niejedna wersja owych planów „zygmuntowskich” – jedna jest ewidentnie w moskiewskim muzeum z opisem: Moscovia urbs metropolis totius Russiae Albae / Inven I.G.P.A., coel L. Kilian. – S.l., 1618; Автор Иоганн Готфрид Филипп Абелин, Лука Килиан – a mowa tu chyba o tych dwóch dżentelmenach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Abelin oraz https://en.wikipedia.org/wiki/Lucas_Kilian

Nie wiem jednak skąd jest ta pierwsza wersja, choć była chyba pokazywana na wystawie w Warszawie – może ktoś pomoże? Tak czy inaczej, ciekawym jak wyglądała realizacja tego przedsięwzięcia – przecież przygotowanie i wykonanie TAKICH planów musiało trwać ładnych parę lat…

Сигизмундов чертёж Москвы, гравированный в 1610 году. На фрагменте стрелкой обозначена церковь Николы Гостунского.

Irlandzka plantacja, angielscy kapitanowie, zagończyk Lisowski oraz Brexit

Największym problemem w negocjacjach brexitowych nadal jest przyszły status granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną zwaną czasem Ulsterem. A wszystko zaczęło się od tzw. plantacji Ulsteru:

„…część procesu wysiedlenia katolickiej irlandzkiej społeczności farmerskiej z terenów w rejonie prowincji Ulster i osiedlenie w to miejsce angielskich protestantów oraz szkockich prezbiterian.

Plantacja Ulsteru miała swój początek w okolicach roku 1610. W czasie trwania całego procesu ponad 80% produktywnych gruntów poddano transformacji w etnicznie i religijnie odrębne wspólnoty.

Proces podziału terenów polegał na wydzieleniu obszarów o powierzchni od tysiąca do dwóch tysięcy akrów oraz oferowanie ich jako teren na wynajem. Angielscy osiedleńcy otrzymywali lepsze oraz tańsze tereny. W umowie zaznaczano jednak wymóg osiedlenia się na danym terenie tylko pewnej liczbie rodzin angielskich. Podobne umowy były oferowane też Szkotom. Obszary te były dostępne również dla Irlandczyków ale przy znacznie większej opłacie za wynajem. Z czasem pojawiły się miejsca plantacji, gdzie zaczęło brakować osób do osiedlania. Spowodowało to, że z czasem wielu najemców zaczęło zatrudniać nielegalnie irlandzkich pracowników lub też po prostu opuszczać te tereny. Wracający do swych rodzinnych domów, przed swym wyjazdem często grabili to, z czego można było jeszcze osiągnąć jakiś zysk. W obu przypadkach Brytyjczycy obciążali irlandzkich lokatorów wygórowanym czynszem, szybko pozbawiając ich środków do życia oraz powodując, że stawali się oni rozbójnikami i łupieżcami żyjącymi w lasach.”

Taki to był ludzki pan z owego sympatycznego Jakuba I, że nawet ten bat na katolików czyli słynny spisek prochowy musiał zamówić u Cecila, w 1605. No, ale ów rok 1610 i dla nas był kluczowy – w czerwcu pod Kłuszynem hetman Żółkiewski rozbił Moskali i Szwedów, tak że zaraz bojarzy hołd Zygmuntowi III przybieżeli złożyć. A tymczasem sławny pułkownik Lisowski porzucił Dymitra II i poprzez Lwa kanclerza Sapiehę pertraktował przejście na królewski żołd.

A miał on asa w rękawie, bo „w tym samym czasie siły Lisowskiego wzmocnił jakiś oddział znakomitej piechoty złożonej z Anglików i Irlandczyków, którzy porzucili służbę u Szwedów. Ich liczebność i dalsze losy nie są znane, ale wiadomo, że brali udział w działaniach, które uwieńczyło zajęcie kilku miast i zamków pogranicza. Przed 11 sierpnia 1611 roku pułkownik był już pod Zawołoczą, o czym świadczy list polecający przekazany dwóm kapitanom angielskim, Thomasowi Lichfieldowi i Johnowi Stanfordowi, którzy postanowili wrócić do Ojczyzny.”

Dzięki niezastąpionemu Krzysztofowi L. mamy tłumaczenie tego listu Lisowskiego do Cecila, a tam takie dwa bardzo mocne zdania:

  1. A co najważniejsze, tak wiele radości czerpiesz z prawdziwego kultu prawdziwego Boga i tak mocno się tego kultu trzymasz, że nawet nie „masz w nosie” przesądów papieskich. 
  2. Przeciwko nim, ponieważ nasz Najjaśniejszy Król nie wypłacił żołdu, w tej sprawie irlandzcy piechurzy zawarli spisek i podnieśli bunt.

CDN

PS. Ów list Lisowskiego (i ten Radziwiłła takoż) znalazłem tutaj:

http://www.pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/publikacje-on-line/elementa-ad-fontium-editiones/dostepne-on-line/vi-1962

w słynnych Elementa dostępnych on-line !!

http://www.pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/publikacje-on-line/elementa-ad-fontium-editiones/wykaz-wydanych-tomow

Dlatego przy każdej okazji żądałbym od wybitnych, tzw. polskich historyków czy choćby od niemniej słynnych członków niesławnej Polskiej Fundacji Narodowej – przetłumaczenia i opracowania tak szybko jak możliwe tych niesamowitych dokumentów. Przypominam mój stary już apel:

https://bosonweb.wordpress.com/2017/04/14/albrecht-karolina-on-line-i-stracona-szansa/

PPS.

Capture d’écran 2018-10-18 à 13.07.02.png

 

 

Londyn, Grabski i znowu to banco italiano

Władysław Grabski był rekordzistą, aż pięciokrotnie obejmował urząd ministra skarbu (w tym dwukrotnie jako premier II RP). Znany był z anty-niemieckich i pro-rosyjskich poglądów oraz krytyki swoich poprzedników. W tym z krytyki dobrze znanego nam ministra Kucharskiego – mały problem w tym, że to za ministra Grabskiego marka polska wpadła w hiperinflację, a pierwszy projekt reformy monetarnej złożył właśnie Kucharski:

„K. nosił się też z projektem stworzenia Banku Emisyjnego i dokonania wymiany marki polskiej na nową jednostkę monetarną jeszcze przed osiągnięciem równowagi budżetowej. Uważał to za sprawę zasadniczą dla likwidacji deficytu budżetowego. Tę koncepcję K-ego storpedował jednak angielski doradca Hilton Young, grożąc, że w wypadku realizacji planu ministra skarbu demonstracyjnie wyjedzie z Warszawy. Mimo prób realizacji wysuniętych planów, sytuacja finansowa kraju uległa dalszemu szybkiemu pogorszeniu.”

Aby zrozumieć skąd się wziął ów angielski doradca trzeba nam wrócić do tournee Kucharskiego i Hammerlinga, którzy z Paryża udali się do Londynu gdzie spotkali się „nieoficjalnie” z samym szefem Bank of England – naszym zawziętym wrogiem – baronem Montagu Normanem, zawziętym przyjacielem hitlerowskiego bankiera, Hjalmara Schachta. Smaczkiem w tym jest to że właśnie Hammerling już w 1915 został obwołany przez Londyn największym wrogiem Anglii w USA… it’s nothing personal – just business as usual.

Po tych rozmowach zostaje nam przydzielony ów „życzliwy nadzorca”, a pod koniec września 1923 nasza para jest z powrotem w Warszawie. Nie uzyskali wprawdzie żadnych konkretów, ale premier Witos jest ewidentnie pod wrażeniem gdyż właśnie wtedy robi Kucharskiego ministrem skarbu. Anglicy jednak nie kwapią się z udzieleniem kredytu, więc jako ostatnia deska ratunku w grudniu 1923 Paderewski jedzie do USA ubiegać się o 400 mln USD pożyczki. Niestety, jego charme nie był wystarczający i w efekcie nie dostajemy żadnego kredytu a rząd Witosa upada.

Premier Grabski natychmiast pozbywa się owego Younga i zanim zacznie swoją słynną reformę jeszcze w marcu 1924 uzyskuje pierwszy od 1920 poważny kredyt dla II RP – 400 mln lir włoskich, czyli nieco ponad 20 mln USD, na 20 lat od Banca Commerciale Italiana (BCI). Cena za to była wysoka – efektywnie ponad 11% roczne obciążenie długiem, m. in. z powodu wysokiego ubezpieczenia tego kredytu na wypadek wojny…

No, ale to nie przypadek, wszak szefem BCI był wtedy nie kto inny jak Józef Leopold Toeplitz (ur. 1866), a na dokładkę był tam jeszcze jego brat Ludwik (dyrektor BCI w Wenecji; ur. 1868) – synowie Bonawentury – pradziadka Krzysztofa Teodora Toeplitza, tego od Czterdziestolatka

Mało tego, tak się składa że po przewrocie majowym prezesem słynnego Banku Handlowego w Warszawie zostaje Stanisław Lubomirski na miejsce Leopolda Juliana Kronenberga, a w 1927 BCI nabywa akcje tego banku, które sprzedaje w roku 1935…

O pasjonującej historii Banku Handlowego już trochę pisałem: https://bosonweb.wordpress.com/2017/09/30/dla-otrzezwienia/ a co do Toeplitzów – to polecam szpaka80 na salonie24***.

W efekcie, w 1927 następuje przełom – przy czym Grabski zostaje usunięty raz na zawsze przez samego Piłsudskiego – dostajemy serię poważnych kredytów. Przede wszystkim prawie 100 mln od USA, ale też prawie 50 mln od Francji. Warto przy tym zauważyć, że Anglicy nadal byli nader wstrzemięźliwi…

Aby jednak nabrać właściwej perspektywy – Niemcy w latach 1924-31, czyli za weimarskiego chaosu, dostały od USA prawie 3 MILIARDY kredytu – dzisiaj to by było grubo ponad 100 mld USD.

Jeśli chodzi o Ludwika Hammerlinga to po przewrocie majowym, jeszcze w 1926 zaczął likwidować wszystkie swoje polskie interesy (cokolwiek to oznacza) i wyprzedawać majętności tutaj. W 1928 wyjechał z Polski na dobre.

PS. Zapomniałem o jednym – z chwilą dojścia demokratów do władzy – tj. od odejścia Hoovera i zwycięstwa w 1933 (co za pech? Hitler i FDR naraz…) Franklina D. Roosevelta Amerykanie zupełnie odwrócili się „biznesowo” od Polski…

PPS. Grabskiemu jeszcze Londyn nasłał w 1925 tego oto „pośrednika”:

Capture d’écran 2018-10-19 à 21.25.48.png

Ich warunek był od początku bardzo prosty: koncesje terytorialne na rzecz Niemiec, a będzie duuuża pożyczka… ach, ci fajni wyspiarze….

__

**) W 1932 Lubomirski umiera i August Zaleski musi złożyć urząd ministra spraw zagranicznych aby objąć to tak ważne stanowisko – prezesa Banku Handlowego.

***) https://www.salon24.pl/u/nick/786988,toeplitz-uprzywilejowany-syn-pierwszej-globalizacji

https://www.salon24.pl/u/nick/785559,toeplitz-i-zakup-kosztownosci-z-polski

 

 

Tajemniczy Henryk i jego londyńska demaskacja

W dzieciństwie, za dość głębokiego PRL-u, Henryk Jabłoński kojarzył mi się z pezetpeerowską „paprotką”, co to zawsze musi gdzieś się pojawić na czarno-białym ekranie w czasie słynnego dziennika. I tyle.

Nie przypuszczałem, aż do wczoraj, że ten osobnik może mnie kiedykolwiek zainteresować, i to mocno. Do wczoraj, bo wtedy właśnie przeczytałem jego pracę, o której poniżej, a potem próbowałem znaleźć jakiś jego dobry życiorys. No i nic z tego. Wikipedia całe jego życie do 1945 kwituje jedynie takim oto paragrafem:

Od 1931 członek Polskiej Partii Socjalistycznej [w wieku 22 lat], współpracownik Polskiego Słownika Biograficznego. Po przegranej wojnie obronnej w 1939 przedostał się na zachód. W kampanii norweskiej jako podchorąży rezerwy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich walczył w bitwie o Narwik, a później uczestniczył w ruchu oporu w południowej Francji. W 1945 powrócił do kraju.”

Ponadto dodaje: „Syn Władysława Jabłońskiego (1882–1960) i Pelagii domu Znajewskiej (1886–1980). Był żonaty z Jadwigą z domu Wierzbicką (1919–1999), miał córkę Elżbietę i syna Krzysztofa. Mieszkał w Warszawie przy ul. Klonowej 4 (w bezpośrednim sąsiedztwie Belwederu), a w ostatnich latach życia przy ul. Filtrowej 61. Dr nauk historycznych – 1934.”

Klepsydra w gazowni dodaje co nieco:

To on w 1979 roku po raz pierwszy witał w Polsce papieża Jana Pawła II, wybawiając ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka z kłopotliwego obowiązku. On też jako przewodniczący Rady Państwa formalnie wprowadzał dekretem stan wojenny 13 grudnia 1981 roku. I on jako minister oświaty, łamiąc niezależność uniwersytetu w marcu 1968 wyrzucił ze studiów Adama Michnika i Henryka Szlajfera, wywołując wzburzenie studentów. Przez niemal cały okres PRL utrzymywał się na szczytach władzy.

Przed wojną był działaczem PPS i Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych. Należał do grupy świetnie zapowiadających się historyków. Opublikował m.in. bardzo dobrą biografię Aleksandra Waszkowskiego, ostatniego naczelnika Warszawy w Powstaniu Styczniowym.

Wziął udział w kampani wrześniowej 1939 roku. Po klęsce przedostał się do Francji. Walczył pod Narwikiem w 1940 roku i działał we francuskim ruchu oporu. Po powrocie do kraju razem z Oskarem Lange stał się rzecznikiem współpracy PPS z komunistyczną PPR. Po połączeniu w 1948 r. PPS i PPR w PZPR został członkiem KC nowej partii. Pozostał nim z krótką przerwą do rozwiązania PZPR. W latach 1965 – 1972 minister szkolnictwa wyższego i oświaty. Równocześnie był m. in. wiceprzewodniczącym Polskiej Akademii Nauk i autorem prac z historii PPS.”

Co konkretnie robił w okresie 1934-9, no i w tej Francji? Sam Jabłoński był nieprawdopodobnie wstrzemięźliwy – a zmarł dopiero w 2003 – nie natknąłem się na najmniejsze jego wynurzenia – może ktoś potrafi wskazać dobre źródło?

Tak czy inaczej, poszło o ten oto rewelacyjny artykuł Henryka z 1956 pt. Z TAJNEJ DYPLOMACJI WŁADYSŁAWA GRABSKIEGO W R. 1924.:

http://rcin.org.pl/Content/41400/WA303_29777_A52-KH-R-63-4-5_Jablonski.pdf

i takie tam cymesy:

„Wkrótce okazało się jednak, że w wewnętrznej walce między zwycięskimi w wojnie mocarstwami imperialistycznymi nastąpiło poważne przegrupowanie sił. Już rok 1923 wysunął londyński rynek finansowy na czoło operacji kredytowych świata**. Rok następny ujawnił wyraźnie, że rola Francji jako wierzyciela Europy jest już skończona. „Francja zdobyła przewagę militarną, a straciła finansową, czyli — co wychodzi na jedno — straciła swoje stanowisko wierzycielki” — przyznawał mąż zaufania sfer finansowych francuskich Lucien Romier*** na łamach tygodnika „Opinion”. On też głównie był tym, który alarmował decydujące koła finansowe Francji, wskazując na wielkie niebezpieczeństwo płynące dla nich z polityki banków angielskich, które dla szybszego złamania francuskiej konkurencji postawiły na ekonomiczną odbudowę oraz na wciągnięcie w orbitę swych bezpośrednich wpływów małych, zacofanych gospodarczo państw, jak np. Polska.

Alarmy Romiera i podobnych mu nie pomogły już jednak wiele. Trudności finansowe Francji, podsycane umiejętną grą banków angielskich, uniemożliwiały jej skuteczną konkurencję ze znajdującym się w ataku przeciwnikiem.

Z sytuacji tej szybko zdali sobie sprawę sprytniejsi gracze kapitalistyczni w małych państwach, ustawiając się w przedpokojach mniejszych i większych potentatów angielskich, ale starając się przy tym w miarę możności zachować możliwie najlepsze stosunki z Francuzami.

Tej grze rodzimych naszych finansistów i reprezentujących ich interesy polityków sprzyjają istniejące od zawieszenia broni, ale pogłębiające się stale od 1922 r. rozdźwięki między Anglią i Francją w stosunku do Niemiec i małych państw Europy Wschodniej. W związku z tym decydujące czynniki angielskie coraz baczniej obserwują sytuację w Polsce i w trzy dni po głośnej wizycie w Polsce marsz. Focha następuje w dniu 17 maja 1923 r. wizyta szefa angielskiego sztabu generalnego L. Cawana. Widocznym zaś znakiem zwiększenia się wpływów angielskiej finansjery było przybycie w dniu 7 października 1923 r. do Polski angielskiego rzeczoznawcy Hiltona Younga jako doradcy rządu polskiego w sprawach finansowych [o nim w notce następnej]…

Poza plecami oficjalnej dyplomacji polskiej zaczynają działać coraz czynniej ks. J. Woroniecki, hr. Adam Ronikier, a szczególnie osławiony dr Józef Rettinger.

Dnia 15 stycznia 1924 r. wręcza Ronikier dyrektorowi gabinetu Grabskiego — Kauzikowi notatkę, w której omówiono konsekwencje wynikające z nowej sytuacji, jaką tworzyło dojście w Anglii do władzy rządu Labour Party. W szczególności notatka ta zwraca uwagę na przychylny stosunek rządu angielskiego do Niemiec i dążenie do normalizacji stosunków z Rosją…

Usiłując wyciągnąć wnioski z tej całej wielkiej akcji Rettinger zaleca premierowi w dniu 5 maja 1924 r. przebudowę obsady aparatu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, poczynając od zmiany na stanowisku mini- stra, którym był w tym czasie znany frankofil Maurycy Zamoyski. Jako głównego kandydata na jego miejsce wysuwa on „bez cienia wątpliwości” Aleksandra Skrzyńskiego.

I ten dezyderat, zgłoszony przez coraz aktywniejszego pośrednika, zostaje spełniony, co prawda dopiero w lipcu 1924 r…

Po maju też 1926 r. rozpoczęła się ta organizacyjna przebudowa polskiego przemysłu, na którą nalegał Rettinger w 1924 r. Warto zresztą w tym wypadku powołać się na zdanie nie byle kogo, bo Andrzeja Wierzbickiego. „Porozumienia wewnętrzne i międzynarodowe (konwencje, syndykaty, koncerny)” — powiada on — „to najbardziej może charakterystyczny rys współczesnej ewolucji przemysłu. Ekonomiści niemieccy nazwali rok 1926 «rokiem racjonalizacji». Sprawozdania ekonomiczne pism angielskich stwierdzają również, że rok ten wysunął na plan pierwszy sprawę rewizji dotychczasowych form produkcji przemysłowej. Zarówno komisje do badania przemysłu węglowego w Anglii, jak i wybitne autorytety teoretyczne i praktyczne w uprzemysłowionych krajach zachodniej Europy zgodnie wysuwają tezę, że pomyślny rozwój produkcji w czasach obecnych niemożliwy jest bez organizacji przemysłu w kierunku poziomym i pionowym oraz jego koncentracji przez łączenie się przedsiębiorstw mniejszych i w działalności swojej nieskoordynowanych”.

Po tym wstępie dyrektor „Lewiatana” stwierdza z aprobatą: „I u nas rok 1926 stanowi niewątpliwie punkt zwrotny w kierunku racjonalizacji produkcji, a zwłaszcza jej organizacji. Od tego roku ruch organizacyjny w naszym przemyśle przybiera coraz szersze rozmiary… Odrębności i różnice lokalne ustąpiły wszędzie na plan dalszy, na pierwszy zaś plan wysunęła się zasadnicza wspólność interesów i poglądów gospodarczych ujmowanych pod kątem widzenia ogólnopaństwowym. Wyrazem gospodarczego i ideowego zespolenia przemysłu jest cały szereg konwencji i syndykatów”.

Aby stwierdzenie to nie było gołosłowne, Wierzbicki przytacza szereg owych „porozumień” ze wszystkich niemal dziedzin życia gospodarczego, wykazując pełną kartelizację najważniejszych jego gałęzi. Dodaje też, że te „porozumienia” krajowe są w ścisłym związku z „porozumieniem” międzynarodowym.

Oczywista rzecz, że reformy te dotknąć musiały i bankowość, a związek między nią a reżimem otrzymał zresztą po paru latach piękną ilustrację w postaci organizacyjnego powiązania banków Angielskiego i Handlowego pod kierownictwem sanacyjnego ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, ongiś, w czasie pierwszej wojny imperialistycznej, przedstawiciela Piłsudskiego w Londynie.”

___

 

**) W tym roku Nowy York udzielił obcym państwom pożyczek w sumie 291 908 000 dol., podczas gdy Londyn — 637 140 000 dol.

***) Jeden z najbliższych doradców Pétain’a w okresie ostatniej wojny.

 

Czytanie wykresów czyli przewrót majowy w finansach

https://pl.wikipedia.org/wiki/II_Rzeczpospolita#Gospodarka

(lata 1929-1937 są podane BŁĘDNIE)

Powyższy wykres historii długu zagranicznego II RP w latach 1924-38 to zarazem świetna ilustracja historii jej samej… Popatrzmy – od 1920 do przewrotu majowego w 1926 Polsce nie udaje się uzyskać żadnej poważnej pożyczki, a tu akurat wtedy od razu taki postęp!

No, ale to nie koniec – tuż przed tym gigantycznym skokiem w 1929 Piłsudski może abdykować – wszak mieliśmy dostać w jednym zastrzyku prawie miliard ówczesnych dolarów, co na dzisiejsze USD daje „bezpośrednio” ponad 20 mld, ale w licząc w stosunku do PKB to byłoby dzisiaj jeszcze znacznie więcej, bo znacznie ponad 100 miliardów zielonych…

No i ten tajemniczy rok 1938 na koniec – tak się złożyło że ODDALIŚMY „naraz” prawie miliard ówczesnych USD akurat na niecały rok przed wybuchem II WŚ…

 

Sikorski i Recio vs Kucharski i Hammerling

Pierwszy rząd Władysława Sikorskiego został utworzony 16 grudnia 1922 roku. Na skutek machinacji Hammerlinga i słynnego paktu lanckorońskiego rząd ten ustąpił 26 maja 1923 roku. W nowym, drugim, rządzie Witosa ministrem przemysłu i handlu został Władysław Kucharski i to on właśnie podpisał tę nieszczęsną umowę ws. żyrardowskich fabryk. Mogło być też tak, że ktoś Kucharskiego naprowadził na tę minę – był ponoć ósmym z kolei ministrem co się tym zajmował – i nie sądzę żeby był to Hammerling. Niestety, swoje wspomnienia Kucharski zniszczył w czasie II WŚ, no ale pewnie dzięki temu dożył późnej starości:

Kucharski Władysław (1884–1964), inżynier, przemysłowiec, minister przemysłu i handlu, minister skarbu, poseł na Sejm. Ur. 23 IX w Krakowie, w rodzinie robotniczej, był synem Jana i Marii z Podsiadłowskich. Ojciec umarł wcześnie i wychowywaniem syna zajmowała się matka – praczka. K. uczęszczał do I Wyższej Szkoły Realnej w Krakowie, gdzie egzamin maturalny zdał w czerwcu 1903 r. Podjął studia z zakresu budownictwa lądowego na Wydziale Inżynierii Szkoły Politechnicznej we Lwowie. Po ukończeniu studiów pracował w l. 1908–10 jako asystent-woluntariusz przy katedrze astronomii i geodezji wyższej i w obserwatorium we Lwowie. Podczas studiów wstąpił do «Zet»-u. Wówczas zetknął się z R. Dmowskim. Był prezesem Bratniej Pomocy Politechniki Lwowskiej i jednym z twórców czynnej w l. 1908–14 wzajemnej pomocy techników. Działał też w Tow. Szkoły Ludowej (TSL) jako członek Zarządu Głównego. Później przeniósł się do Krakowa, gdzie założył małą wytwórnię papy dachowej, a następnie stał się współwłaścicielem dużej fabryki metalowej na Podgórzu. Działał też w Syndykacie Koszykarskim S. A. w Krakowie, był członkiem Rady Nadzorczej Ziemskiego Banku Kredytowego we Lwowie. W latach pierwszej wojny światowej dorobił się na dostawach dla armii, a następnie jeszcze pomnożył majątek w okresie powojennej inflacji. W czasie pierwszej wojny światowej był członkiem Książęco-Biskupiego Komitetu w Krakowie. W tym czasie wstąpił do Ligi Narodowej. Dn. 4 XI 1918 r. został mianowany zastępcą kierownika Wydziału Aprowizacji Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Na początku 1919 r. wstąpił do Związku Ludowo-Narodowego (ZLN). Dn. 28 I 1919 r. wszedł z ramienia Narodowej Demokracji do Komisji Rządzącej dla Galicji, Śląska Cieszyńskiego, Spisza i Orawy i kierował Wydziałem Aprowizacyjnym. Na obu stanowiskach zdobył opinię dobrego administratora. Po rozwiązaniu Komisji (marzec 1919) udał się do Paryża, gdzie znalazł się w bliskim otoczeniu Dmowskiego. Zjednał go sobie tak dalece, że Dmowski polecił swemu stronnictwu wysunięcie K-ego na stanowiska ministerialne. W związku z tym Władysław Seyda powołał K-ego na szefa Departamentu Min. byłej Dzielnicy Pruskiej. Po rezygnacji Seydy K. objął kierownictwo ministerstwa (3 VII 1920), a następnie stanowisko ministra (24 VII 1920).”

Po upadku rządu Witosa i sformowaniu gabinetu Władysława Grabskiego [Kucharski] został w 1924 obarczony publicznie winą za transakcję żyrardowską, w której straty skarbu państwa oceniono na minimum 500 tysięcy ówczesnych dolarów [dzisiaj to grubo ponad 10 mln USD]. W związku z aferą żyrardowską w grudniu 1924 Polska Partia Socjalistyczna złożyła wniosek o postawienie Władysława Kucharskiego przed Trybunałem Stanu. Wniosek nie uzyskał wymaganej większości (zabrakło kilku głosów). Z braku dowodów przestępstwa i wykorzystując przysługujący mu immunitet parlamentarny Kucharski nie poniósł odpowiedzialności karnej.”

W czasie kiedy Kucharski był jeszcze ministrem przemysłu i handlu Ludwik Hammerling został przewodniczącym Senackiej Komisji Finansów! Rok po wejściu w polską politykę… Tak czy inaczej, ów rok 1923 był wyjątkowo trudny dla polskich finansów – marka polska weszła w stadium hiperinflacji (co było głównym czynnikiem w aferze żyrardowskiej) a w dodatku powszechnie brakowało w handlu i inwestycjach twardej waluty – nikt wtedy nie chciał udzielić rządowi polskiemu pożyczki. Zadłużenie II RP w owym roku wynosiło około 260 mln USD z czego 2/3 to był dług wobec USA jeszcze z czasów Hoovera i jego ARA.

W 1922 jeszcze za rządu Antoniego Ponikowskiego jego minister, Jerzy Michalski, próbował uzyskać w USA 50 mln dolarów pożyczki w zamian za… monopol tytoniowy, ale bez powodzenia. W sierpniu 1923 Kucharski i Hammerling pojechali na własną rękę do Paryża w sprawie dużej pożyczki – rozmawiali tam z nie byle kim bo z Morgan, Harjes & Co. („cząstkowy” prekursor JP Morgan). Podobno Morgan i spółka domagali się zapewnień**, że polski rząd nie jest pod żydowskim wpływem… Tak czy inaczej, „te negocjacje były bardzo ważne dla Polski”, a przynajmniej tak je ocenił nie kto inny jak Władysław Sikorski w swoim liście do… Józefa H. Retingera***, ofkors. I to już 23 sierpnia owego 1923!

CDN

___

**) „During World War II, Morgan & Cie Incorporated was the only bank with ties to Allied nations that remained open during the occupation of Paris.” Coś mi to bardzo przypomina: https://bosonweb.wordpress.com/2017/09/30/dla-otrzezwienia/

***) „Dzięki pomocy Josepha Conrada, który poprosił o wstawiennictwo swoich przyjaciół, Arnolda Bennetta i Hugh Walpole’a, Retinger odzyskał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii pod koniec 1922 roku. We Francji zaś za pośrednictwem Konsula Generalnego Francji w Londynie wystąpił do Ministra ds. Cudzoziemców Francji z listem, w którym prosił o przywrócenie prawa pobytu we Francji, powołując się równocześnie na rekomendacje rządu polskiego, markiza Boni de Castellane oraz George’a M. Slocombe’a – prezydenta Anglo-Amerykańskiego Stowarzyszenia Prasy. W efekcie podjętych starań został mu cofnięty zakaz pobytu we Francji.

Dzięki wstawiennictwu Conrada Retinger otrzymał prawo pobytu w Wielkiej Brytanii, ale na pełne wyczyszczenie swojej kartoteki musiał czekać do roku 1924, kiedy po przejęciu władzy przez laburzystów ministrem spraw wewnętrznych w rządzie premiera MacDonalda został zaprzyjaźniony z Retingerem Arthur Henderson.

https://bosonweb.wordpress.com/2017/11/21/kim-byla-kuzynek-diabla/

https://bosonweb.wordpress.com/2017/11/20/retinger-czyli-kuzynek-diabla/