„Bli​ski upa​dek do​cze​snej wła​dzy papiestwa, obec​na ago​nia Tur​cji i zniszcze​nie Ro​sji”

Norwid nawiązywał do otrucia Mickiewicza, a za pierwszego o to podejrzanego uważano wtedy Władysława Zamoyskiego:

W 1828 został adiutantem wielkiego księcia Konstantego. Bliski współpracownik, krewny i zaufany księcia A.J. Czartoryskiego. Pośredniczył w rokowaniach, prowadzonych przez Radę Administracyjną Królestwa Polskiego z wielkim księciem Konstantym. Potem zameldował mu swoje odejście do powstania.

W czasie powstania listopadowego był adiutantem gen. Jana Skrzyneckiego, 6 kwietnia 1831 awansowany na podpułkownika. W ostatniej fazie powstania szef sztabu Korpusu gen. Girolamo Ramorino w stopniu pułkownika. Odegrał dwuznaczną rolę w jego zdradzieckiej rejteradzie i kapitulacji w Galicji. W marcu 1831 odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari[2]. Po klęsce powstania udał się na emigrację do Francji. Był jednym z najbliższych współpracowników księcia Adama Jerzego Czartoryskiego i z jego ramienia kierował polityką zagraniczną Hotelu Lambert. Członek władz Związku Jedności Narodowej[3]. Członek Towarzystwa Monarchicznego Trzeciego Maja.

Od września 1832 do 24 czerwca 1839 był oficerem nowo powstałej armii belgijskiej. Od 1843 prezes Towarzystwa Monarchicznego. W czasie Wiosny Ludów, organizował w latach 1848-1849 polskie oddziały we Włoszech, przy boku armii królestwa Sardynii razem z gen. W. Chrzanowskim, z gen. J. Bemem w Portugalii, gen. H. Dembińskim w Hiszpanii.

W 1835 roku został skazany przez władze rosyjskie na konfiskatę dóbr za udział w powstaniu listopadowym[4].

Tworzył także sam oddziały w Turcji i Wielkiej Brytanii. W Turcji w 1853 rozpoczął ożywioną działalność wojskową rywalizując z Sadykiem Paszą. W czasie wojny krymskiej został generałem brygady armii tureckiej, u boku której formował pozostający na żołdzie brytyjskim II Pułk Kozaków Sułtańskich (16 września 1855-31 lipca 1856). Generał z nominacji Wielkiej Brytanii. Żadnej roli na froncie nie odegrał, podtrzymywał jedynie niechlubne tradycje rozgrywek i waśni między Polakami na obczyźnie. W czasie powstania styczniowego był kierownikiem dyplomatycznej Agencji Angielskiej w Londynie[5]. Usiłował nakłonić Wielką Brytanię do wsparcia powstania w Polsce, jednak bez rezultatu.

Mickiewicz był tam człowiekiem Rotszyldów** a Zamoyski człowiekiem Londynu, przeciwnikiem Sadyka Czajkowskiego, który tak zanotował: „Zwier​kow​ski*** pi​sał mi, że dowiedział się na pew​no, iż Rot​szyl​dy chcie​li wejść w sto​sun​ki fi​nan​so​we z rzą​dem tureckim, żeby mo​gli na​być pra​wem po​sia​da​nia Je​ro​zo​li​mę z ob​wo​dem i stać się lennikami suł​ta​nów, z ty​tu​łem księ​cia.”

Łącznikiem z Rotszyldami był ostatni sekretarz wieszcza Adama, Armand Lévy, który tak oto pisał: „Zda​rzy​ło mi się, że po​wie​dzia​łem do jed​ne​go z ra​bi​nów: – Zda mi się, że czas powro​tu do Je​ro​zo​li​my jest bli​ski. On zaś za​py​tał mnie: «Ja​kież są zna​ki?» – Są trzy, odpowiedzia​łem: bli​ski upa​dek do​cze​snej wła​dzy pa​pie​stwa, obec​na ago​nia Tur​cji i zniszcze​nie Ro​sji”. 

___

**) Alphonse de Rothschild, en effet, préside la réunion, ce qui explique biendes choses ; il boit du lait, il fait le gros dos en apprenant que la véritable égalité c’est qu’il possède trois milliards pendant que tant de Français meurent de faim. Il sourit à l’orateur prosterné devant lui d’un sourire à la fois protecteur et méprisant.

Quel valet ! sembletil dire. Quel malheureux ! dironsnous[1]. N’estil pas àplaindre ? Vous tous petits et grands qui défendez comme vous pouvez la victime du Calvaire, le Dieu qu’ont prié vos pères, ne vous sentezvous pas plus heureux que cet apostat qui baise la main du bourreau du Christ pour une poignée d’écus qu’onlui jette avec dégoût ? Croyezvous que le vieux pasteur dépouillé par Goblet, le pauvre prêtre de Savoie auquel le misérable Isaïe Levaillant a volé son petit traitement, qui disent leur benedicite devant un morceau de pain noir, n’ont pas l’âme plus tranquille au fond que cet académicien riche, bien renté et ami des Rothschild ?

  1. Nous voyons, le SamediSaint 12 avril 1884, Renan prendre part en compagnie d’un Juif, nommé Armand Lévy, un des organisateurs du Congrès anticlérical, à une cérémonie rendue burlesque par la présence de ce personnage, l’inauguration du buste de Mickiewicz, au collège de France. Cet Armand Lévy n’a absolument aucun titre littéraire. D’après le Gaulois, c’est un ancien homme d’affaires qui occupeaujourd’hui ses loisirs en s’adonnant à la politique des clubs. On le rencontre dans toutes les réunions publiques, socialiste chez les socialistes, marchand de vin chez les marchands de vins. 

Vide madagaskar-czyli-pokręcone-losy-polaków-i-nie-tylko/

***) Uczestnik powstania listopadowego w stopniu majora 2. pułku krakusów i pułkownika Gwardii Narodowej. Deputowany z cyrkułu VII Warszawa na sejm 1830-1831 roku[5].

Po upadku powstania wyjechał do Paryża, dzięki czemu uniknął kary śmierci, wydanej przez Sąd Najwyższy Kryminalny. Później przeniósł się do Brukseli i wstąpił do założonego przez Lelewela Związku Dzieci Ludu Polskiego. W czasie Wiosny Ludów powrócił do kraju, przebywał m.in. w Krakowie i Wrocławiu, po czym znów wyjechał do Francji.

Działacz Wielkiej Emigracji: Zemsty Ludu i Młodej Polski, członek TDP i Zjednoczenia Emigracji Polskiej, znany i popularny publicysta niepodległościowy.

Jak Mickiewicz do Synagogi zmierzał

W Norwidowskim mówieniu o Żydach „jest więcej Rozłamań — niźli Dokończeń”, „więcej jest Roztrzaskań — niźli Zamknięć”. Bliżej oddająca fenomen Żyda wydaje się Norwidowi metafora roztrzaskanego starożytnego posągu niż dopełnionej pracą dziejów i pracą czoła całości. Norwid widzi Żydów przede wszystkim jako dziedziców wielkości, którym nie dane było nigdy osiągnąć pełni, bo tkwił w nich jakiś brak. Ta wielkość rozpadła się. Żydzi przed Chrystusem kroczyli do pełni. Żydzi po Chrystusie błądzą w mroku. Są uosobieniem tego wszystkiego, czego Norwid w tym wieku „kupieckim i przemysłowym” nie znosił: komercjalizacji i wulgaryzacji sztuki, zabijania ducha przez pieniądz, utopii postępu, religii scjentyzmu i materializmu, zamkniętej kasty opartej na więzach krwi i pieniędzy, przedkładającej ilość nad jakość etc…

Norwid tak komentuje Mickiewicza**:

Manifest ten w rzeczach Kościoła dąży do najdokładniejszego wyniszczenia dogmatu i rozwolnienia duchowego — a iż tam starszy brat Izrael przeważne miejsce ma zajmować — tedy w ostatecznym skutku (krótko mówiąc) do  S y n a g o g i  zmierza. 

PS. wolnelektury.pl/coś-ty-atenom-zrobił-sokratesie.html

Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,

Że ci ze złota statuę lud niesie,

Otruwszy pierwej?

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

__

**) Z listu do J. B. Zaleskiego z 1848 roku, gdzie Norwid krytykuje rewolucyjny Skład zasad Mickiewicza –  punkt 10 brzmi tam: Izraelowi, bratu starszemu, uszanowanie, braterstwo, pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu. Równe we wszystkim prawo. pl.wikisource.org/Skład_zasad

Przyp.: „Nie chciał​bym, aby Izra​eli​ci wy​szli z Pol​ski, bo tak jak unia Li​twy z Pol​ską, acz róż​ne były ich rasy i re​li​gie, dała wiel​kość po​li​tycz​ną i mi​li​tar​ną na​szej Rzecz​po​spo​li​tej, tak wierzę, że unia Pol​ski z Izra​elem po​więk​szy​ła​by na​szą siłę du​cho​wą i ma​te​rial​ną”

Frankiści i Mickiewicz na musiku

 Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną – 1851, wedle Zofii Szymanowskiej-Lenartowicz  (1825–1870)

__

Jadwiga Maurer, z d. Graubard wydała w 1990 książkę pt. Z matki obcej… Szkice o powiązaniach Mickiewicza ze światem Żydów. Wprawdzie książka jest dość słaba, przy czym autorka ewidentnie miała fiksację na punkcie żydowskiego pochodzenia wieszcza Adama (o czym może innym razem) – to choć chaotycznie napisana podnosi ważny temat – zawzięcie zamilczany przez naszych akademików – o owych powiązaniach Mickiewicza ze światem Żydów. Pisałem tu już trochę o tym**, ale pani Jadwiga naprowadziła mnie na jeszcze jeden trop.

Jak wiadomo Celina z Szymanowskich***, żona Adama, wywodziła się z frankistowskiej**** rodziny. Nie wiedziałem jednak jak dziwne były okoliczności ich ślubu. Doszło do niego nagle w 1834, bez żadnego „ostrzeżenia”- Mickiewicz ukrywał to do ostatniej chwili, nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Wszystko wskazuje na to, że sprawa była całkowicie zaaranżowana. I to przez nie byle kogo. Z czworga frankistowskich dziadków Celiny troje było Wołowskich – przy czym babka po kądzieli była siostrą dziadka po mieczu… Celina była pra-prawnuczką samego Elisza Szora (szor po hebrajsku to wół): „W 1755 przyjechali do niego dwaj sabatajczycy z Podola, Nachman z Buska i Elisza Szor z Rohatyna. Udało im się namówić Jakuba Lejbowicza na rozpoczęcie mesjanistycznej misji w Polsce.” pl.wikipedia.org/Jakub_Frank

Mało tego. Synem owego Elisza był Franciszek Szloma – pradziadek Celiny oraz Ludwika Wołowskiego‡, który to był członkiem sprzysiężenia Piotra Wysockiego[1]. W 1831 jako pierwszy sekretarz poselstwa polskiego rządu powstańczego wrócił do Paryża, po upadku powstania pozostając na emigracji, gdyż za udział w powstaniu władze rosyjskie skazały go zaocznie na śmierć. W 1834 uzyskał obywatelstwo francuskie. Od 1839 do 1871 wykładał w Conservatoire National des Arts et Métiers; w 1843 objął tam katedrę prawa przemysłowego, a później również ekonomii politycznej. W 1848 został wybrany do Zgromadzenia Narodowego. 28 lutego 1852 roku był jednym z współzałożycieli w Paryżu, włącznie z Ksawerym Branickim, banku Crédit Foncier de France, pierwszy w Europie bank kredytów hipotecznych, wzorując go na Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, powołanym przez Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego w Królestwie Polskim.[2]

A ów Ksawery to zawzięty opiekun i mecenas naszego Adama…

__

**) mickiewicz, rotszyld oraz syjonizm i unia polsko-żydowska

***) Pochodziła z uszlachconej rodziny frankistów. Z małżeństwa z frankistą Józefem Szymanowskim herbu Młodzian (zm. 1832) miała troje dzieci, bliźniaki Helenę (1811–1861, zamężną Malewską) i Romualda (1811–1840, inżyniera) oraz Celinę (1812–1855, żonę Adama Mickiewicza); małżeństwo zakończyło się rozwodem. Po rozwodzie rozpoczęła karierę zawodowej pianistki…

Miasto rodzinne opuściła na zawsze 1 listopada 1827, by przeprowadzić się na stałe do Petersburga, gdzie dzieliła czas między wychowanie córek, kompozycję (Ballady Mickiewicza, Nokturn b-moll), koncerty i lekcje. Tam spędziła ostatnie lata życia, gdzie była nadworną pianistką i prowadziła słynny w mieście salon, który odwiedzali przedstawiciele kosmopolitycznej elity stolicy Rosji, wśród nich najwybitniejsze postacie muzyki i literatury: m.in. Puszkin, Glinka, Karamzin, Mickiewicz, Piotr Wiaziemski, Iwan Kryłow, malarze Oleszkiewicz‡‡, Orłowski i Wańkowicz[1].

****) misja-tokarczuk/

‡) En 1837, Léon Faucher épouse Alexandra (ou Alexandrine) Wolowska (1812-1905), fille de François Wołowski, juriste polonais exilé en France, et sœur de l’économiste Louis Wolowski. Par ailleurs, Léon Faucher est cousin germain d’un trisaïeul de François Mitterrand. fr.wikipedia.org/Léon_Faucher

‡‡) mickiewicz-szef-tajnej-policji-jego-niezwykła-siostra-i-znowu-ten-byron/

Koncepcja Stanów Zjednoczonych Europy Środkowej

„I.K.C.” 1932

Mühlstein Anatol (1889–1957), dyplomata. Ur. 22 VIII w Pińsku, był synem Bera, właściciela składu drzewa, i Marii. W Pińsku M. uczył się w szkole rabinackiej, której nie ukończył. W czasie rewolucji 1905 r., z powodu przechowywania bomb w składzie swego ojca, musiał uciec za granicę. Studiował trzy lata na uniwersytecie genewskim, kształcił się także w Paryżu i Brukseli. W artykułach z tego okresu (druk. w „Prawdzie” 1910) i w broszurze Asymilacja, polityka i postęp (W. 1913) występował jako rzecznik asymilacji Żydów. W czasie pierwszej wojny światowej przebywał w Belgii. Związał się z belgijskim ruchem oporu przeciwko Niemcom i był jednym z trzech założycieli podziemnego dziennika „Le Flambeau” [Pochodnia], którego pierwszy numer ukazał się w marcu 1918. M. redagował i drukował pismo. Do służby dyplomatycznej wstąpił w maju 1919, przydzielony do poselstwa RP w Brukseli. Przeszedł kolejne szczeble służbowe: był początkowo sekretarzem poselstwa II kl. w VII stopniu służbowym, później sekretarzem I kl. w VI stopniu z tytułem radcy legacyjnego (od 1 XI 1924), a w końcu został 1 I 1929 radcą I kl. w V stopniu służbowym. W r. 1925 należał do delegacji polskiej na konferencję w Locarno. Brał także udział w większości delegacji polskich na zgromadzenia Ligi Narodów. W r. 1927 od 16 II do 6 X był chargé d’affaires ad interim w Brukseli. Z dn. 1 V 1930 został przeniesiony do Paryża jako radca legacyjny I kl., a od 9 II 1931 jako radca ambasady z tytułem posła nadzwycz. i ministra pełnomocnego III kl.

Zarówno w Belgii, jak i we Francji M. utrzymywał kontakty z kołami lewicowymi, był specjalistą od spraw żydowskich. We Francji stał się wybitnym znawcą stosunków tego kraju, w czym niemałą rolę odegrała również jego pozycja towarzyska, którą zawdzięczał głównie stosunkom w sferach kosmopolitycznej finansjery. Niedługo bowiem po przybyciu do Francji ożenił się z córką bankiera francuskiego Dianą de Rothschild i dzięki temu małżeństwu dom jego stał się znanym salonem paryskim, w którym bywali liczni dyplomaci i politycy. M. w raportach i listach z Paryża informował dokładnie polskie Min. Spraw Zagran. (MSZ) o opinii francuskich kół politycznych wobec Polski, szczególnie w okresie znacznego ochłodzenia stosunków między obu krajami po r. 1932. Został też wysłany w r. 1934 przez marszałka Józefa Piłsudskiego do Kowna, lecz misja jego, której celem miało być ułatwienie stronie litewskiej nawiązania stosunków z Polską – podobnie jak nieco wcześniejsza Aleksandra Prystora – nie powiodła się. Kiedy w czerwcu 1936 minister Józef Beck mianował na miejsce Alfreda Chłapowskiego ambasadorem we Francji Juliusza Łukasiewicza, odwołał również M-a 30 VI t.r. z Paryża. M., którego ambicją życiową było stanowisko ambasadora we Francji (Morawski), został przeniesiony do Centrali jako radca Ministerstwa. Przed drugą wojną światową odszedł z MSZ. Wydał w r. 1939 w Paryżu książkę Le maréchal Pilsudski. 1867–1919. M. był związany z wolnomularstwem, prawdopodobnie należał do loży pozostającej pod zwierzchnictwem francuskiego «Wielkiego Wschodu».

Po kapitulacji Francji w r. 1940 M. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadził interesy finansowe własne i teścia Roberta Rothschilda. Opublikował w r. 1942 w Nowym Jorku broszurę, w której wyłożył swoją koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy Środkowej The United States of Central Europe. Przyjął obywatelstwo amerykańskie. Po zakończeniu wojny powrócił do Paryża, gdzie z kolei został obywatelem francuskim. Ponownie wszedł do wydawnictwa belgijskiego pisma „Le Flambeau”. Ogłaszał prace na tematy społeczne i polityczne, pisał także recenzje i artykuły do „Kultury”. Zmarł w Paryżu 29 XI 1957, pochowany został w pobliżu swej podparyskiej posiadłości. M. był odznaczony m. in. Orderem Polonia Restituta 4 kl., belgijskim Orderem Leopolda 3 kl., Francuską Legią Honorową 3 kl. i in. 

survol chateau.jpg Rezydencja teścia, czyli Château_de_Laversine**

Był dwukrotnie żonaty. Po raz pierwszy z Suzanne Dumont, córką wydawcy belgijskiego pisma Le Flambeau. Po raz drugi z Dianą de Rothschild, z którą rozszedł się w 1952. Z małżeństwa z nią miał trzy córki: Nathalie, Ankę i Cecile[10]. Anka Mühlstein*** (ang.) to historyk i pisarka francuska, żona pisarza Louisa Begley’a.

Pośmiertnie, za wybitne zasługi w długoletniej służbie dyplomatycznej, został w 1998 r. dwukrotnie odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. 20 kwietnia został mu nadany Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej[11], a 17 września został uhonorowany Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski[3].

Utrzymywał stały kontakt ze środowiskiem Kultury w Maisons-Laffitte, zwłaszcza z Józefem Czapskim. W młodości socjalista, później ewoluował w kierunku liberalizmu. Był przyjacielem Józefa Piłsudskiego i autorem książki o nim. Fragmenty jego wspomnień ukazały się w Zeszytach Historycznych[9].

W swoich zapiskach, przetłumaczonych z francuskiego i wydanych w 1999 jako Dziennik wrzesień 1939 – listopad 1940, Anatol Mühlstein, ten wybitny smakosz i światowiec, obrzydliwie szkaluje polskie MSZ, a szczególnie ambasadora Juliusza Łukasiewicza:

Ten człowiek nigdy nie przestanie mnie zdumiewać. Jego głupota jest rozbrajająca a jednak naprawdę chciałbym wiedzieć, za co ten dureń tak nienawidzi Francji… (19 IX 1939).

__

**) We wrześniu 1939 żona Anatola z dziećmi przeniosła się do francuskiego gniazda Rotszyldów, czyli ich sławnej rezydencji pod Deauville – vide dwie-kadencje-obamy-czyli-fatalny-ciąg-dat/coco-kapitaliści-oraz-pewien-zawzięty-filosemita-i-upadek-de-gaulla/

***) ONZ czyli wnuk Anatola: en.wikipedia.org/Stéphane_Dujarric

„Nie pozostawił listu samobójczego…”

 Paryż, 11 lipca 1936 r. Ambasador Polski we Francji Juliusz Łukasiewicz (w środku, z cylindrem w prawej dłoni) w otoczeniu dyplomatów przed wejściem do Pałacu Elizejskiego po złożeniu listów uwierzytelniających. (Fot. NAC)

__

Ojciec Juliusza, też Juliusz, po ukończeniu gimnazjum w Żytomierzu podjął studia na Politechnice w Sankt Petersburgu, uczestniczył czynnie w działalności polskich organizacji niepodległościowych. Od 1914 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej (POW)[2]. Po utworzeniu Polskiej Komisji Likwidacyjnej do spraw Królestwa Polskiego był sekretarzem osobistym prezesa Komisji Aleksandra Lednickiego, a następnie pierwszym sekretarzem Przedstawicielstwa Rady Regencyjnej w Moskwie, [ponoć] wolnomularz[3].

Po odzyskaniu niepodległości, w listopadzie 1918 r., wstąpił do służby dyplomatycznej II Rzeczypospolitej i w 1921 r. objął kierownictwo Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, popierając projekt federacyjny Piłsudskiego[2]. Od 1 września 1921 do 1 września 1922 r. był sekretarzem poselstwa RP w Paryżu, po czym wrócił na stanowisko naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ. Od 16 maja do 1 sierpnia 1924 r. w składzie Delegacji RP przy Lidze Narodów, powrócił do centrali MSZ, awansując w 1925 r. na stanowisko dyrektora Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ. 12 października 1926 r. mianowany na posła RP w Rydze, misję sprawował do 23 stycznia 1929 r. Następnie do 22 maja 1931 r. dyrektor Departamentu Konsularnego. W latach 1931–1932 poseł RP w Wiedniu, w okresie 1933–1934 poseł w Moskwie, następnie od roku 1934 do 1936 ambasador polski w Moskwie (po wzajemnym podniesieniu rangi placówek do szczebla ambasad przez Polskę i ZSRR). Od 20 lipca 1936 – do 7 listopada 1939 ambasador Rzeczypospolitej w Paryżu.

W 1938 opublikował tom esejów pod tytułem Polska jest mocarstwem[2].

Po ataku Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. bardzo energicznie domagał się od francuskich władz cywilnych i wojskowych wypełnienia zobowiązań sojuszniczych Francji wobec Polski określonych traktatowo i potwierdzonych ratyfikowaną 4 września 1939 r. konwencją wojskową. Był zaangażowany w zaprzysiężenie Władysława Raczkiewicza na prezydenta na uchodźstwie i to on polecił gen. Sikorskiemu dowództwo na Wojskiem Polskim we Francji[2]. Po utworzeniu na emigracji w Paryżu rządu Władysława Sikorskiego strona francuska wymusiła dymisję Łukasiewicza z funkcji ambasadora RP. Wyjechał do Wielkiej Brytanii, niedopuszczany do służby publicznej przez otoczenie gen. Sikorskiego.

Po dymisji stał się ostrą opozycją wobec rządu Sikorskiego[2]. Po klęsce Francji (1940) był w lipcu 1940 r w Londynie autorem listu do prezydenta Władysława Raczkiewicza, w którym zarzucał generałowi Sikorskiemu wysłanie memoriału[2] Stefana Litauera o utworzeniu 300-tysięcznej armii polskiej u boku ZSRR, zaprzepaszczenie jednostek Armii Polskiej we Francji[2], utraty złota Banku Polskiego, a także objęcie dwóch stanowisk – Prezesa Rady Ministrów i Naczelnego Wodza – w wyniku czego nie mógł wykonywać obowiązków państwowych. Memoriał Łukasiewicza był główną przyczyną przejściowego kryzysu rządowego w Rządzie RP na uchodźstwie, gdy prezydent udzielił dymisji gen. Sikorskiemu z funkcji premiera, lecz następnego dnia powołał ponownie Sikorskiego na to stanowisko[2] pod naciskiem grupy oficerów polskich oraz po nieudanej próbie powołania rządu przez Augusta Zaleskiego.

Po II wojnie światowej Łukasiewicz pozostał na emigracji. Był m.in. prezesem piłsudczykowskiej Ligi Niepodległości Polski, wiceprzewodniczącym III Rady Narodowej[2], wiceprezesem Instytutu Badania Spraw Międzynarodowych w Londynie (1947-1950) i działaczem Zespołu Piłsudczyków. Od grudnia 1947 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych, próbując zjednywać sobie amerykańskich polityków. Za prezydentury Augusta Zaleskiego był wśród jego stronników. W 1950 roku wyjechał do USA ponownie, jednak nie zdołał zainteresować administracji sprawami polskimi i wiosną następnego roku informował władze emigracyjne w Londynie o porażce swojej misji. W tym okresie popadał także w depresję na skutek swojej bezsilności wobec amerykańskiej administracji, co zauważył m.in. Wacław Jędrzejewicz. Łukasiewicz miał obawiać się powrotu do Londynu, uznając swój wyjazd do USA za kompromitację[2]. Zmarł śmiercią samobójczą ok. godziny 2:00 w nocy, powiesiwszy się w wynajmowanym mieszkaniu. Nie pozostawił listu samobójczego, co zrodziło bezpodstawne [© polska wiki za giewu] plotki o zabójstwie dokonanym przez sowieckie służby[2].

PS. doboszyński-o-retingerze-i-sikorskim/

Ojciec i syn

 Wiktor Drymmer przed 1931

__

Juliusz Łukasiewicz (ur. 1919, zm. 31 marca 2018 w Ottawie) – polski inżynier i profesor mieszkający w Kanadzie, specjalista aerodynamiki szybkości naddźwiękowych. Absolwent liceum im. Stefana Batorego w Warszawie (matura 1937), doktoryzował się na Uniwersytecie Londyńskim w 1966 roku. Pracował m.in. w Centrum Badań Lotnictwa. W latach 1958–1968 był dyrektorem Von Karman Gas Dynamics Facility, Arnold Engineering Center, w Tennessee. Laboratoria te wykonały dużą cześć badań aerodynamicznych programu Apollo (lądowanie człowieka na Księżycu w 1969 roku).

W czasie II wojny światowej służył w polskich siłach zbrojnych we Francji i Wielkiej Brytanii. Działał na rzecz przyjęcia Polski do NATO. Jego teść należał do K-7:

Charaszkiewicz suggested to an old Polish Legions comrade, Wiktor Tomir Drymmer – from 15 September 1933 to the outbreak of World War II, director of the Polish Foreign Ministry’s Consular Department – the creation of an organization covering all countries that harboured substantial Polish communities. They agreed that this would be necessary due to the inevitability of war with Nazi Germany. They were also agreed that the organization was to be strictly covert, both in Poland and abroad; was to be of a nationalist character; and was to be elite rather than large-scale in nature. The organization’s regulations were drawn up by Captain Ankerstein.[22]

Eventually it was decided that the organization should be run by a „Committee of Seven” (K-7) comprising half Foreign Ministry personnel – Drymmer, his political deputy Dr. Władysław Józef Zaleski, Tadeusz Kowalski, and the latter’s deputy Tadeusz Kawalec – and half Office 2 personnel: Charaszkiewicz, Ankerstein and the latter’s deputy, Captain Wojciech Lipiński. Later, Lieutenant Colonel Ludwik Zych, chief of staff of Poland’s Border Guard (Straż Graniczna), would be coopted.[23]

During the „phony war,” the new Polish premier and commander-in-chief in exile, General Władysław Sikorski, investigated the causes of Poland’s defeat in September 1939. Officers with pertinent knowledge were instructed to submit reports. Probably it was in response to this that Charaszkiewicz drew up the series of intriguing reports in late 1939 and early 1940 that comprise the bulk of his Collection of Documents that was published 60 years later, in 2000.[37]

Sikorski, whose own military and political career in Poland had been stymied while the Piłsudskiites held sway after the May 1926 coup d’état, now sidelined many officers deemed to have been close to the Piłsudskiites. Perhaps that was why an officer as experienced in clandestine warfare as Charaszkiewicz, then only 44 years old, apparently was never again entrusted with such operations.[38]

During his career as an intelligence and covert-operations officer, Charaszkiewicz helped pioneer modern techniques of asymmetric warfare. Just before World War II, during a week’s visit to London, he shared information on these with Britain’s Colonel Holland, Lt. Colonel Gubbins (future leader of the Special Operations Executive), and technical specialists. In his reports about these meetings, Charaszkiewicz noted how far Poland’s techniques outstripped Britain’s.[40]

He died in London on 22 December 1975.[41]

CDN

„Do dziś pozostają niewyjaśnioną tajemnicą”

Poprzednia notka o dokumencie opisującym ostatnie dni życia Stefana Batorego, przypomniała mi o losach legendarnego archiwum króla Stasia:

„W dwóch miejscach na pierwszej stronie dokumentu (w prawym górnym rogu oraz pod tytułem dokumentu po prawej stronie) znajduje się informacja o jego proweniencji – Archiwum Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dopisek pod tytułem dokonany został przez osobę nanoszącą poprawki na tekst. Niestety literatura poświęcona temu archiwum oraz losom samych Tek Naruszewicza nie przynosi odpowiedzi na pytanie, z którego konkretnie działu archiwum Poniatowskiego zaczerpnięto dokument oraz czy jego oryginał zachował się do naszych czasów.”

Stanisław August bardzo dbał o staranne gromadzenie dokumentacji swojej pracy urzędowej. Wprowadził zwyczaj stenografowania (zapisywania) swoich rozmów z wysoko postawionymi gośćmi. Stworzyło to wszystko nadzwyczaj bogatą dokumentację całego panowania Stanisława Augusta. Tak powstałym archiwum znajdującym się na Zamku Królewskim w Warszawie opiekował się [uhaha] Christian Wilhelm Friese**, a po nim, od połowy 1794 r., biskup Jan Albertrandi***. Pod koniec Rzeczypospolitej archiwum Stanisława Augusta składało się z około tysiąca oprawnych ksiąg, wiązek papierów, rozmaitych paczek itp. Po wyjeździe Stanisława Augusta w styczniu 1795 roku archiwum uległo podziałowi:

  • Około 100 tomów na życzenie Stanisława Augusta przesłano mu do Grodna, później do Petersburga, gdzie archiwiści rosyjscy nadali zbiorowi mylną nazwę „Archiwum Królestwa Polskiego”. Na mocy traktatu ryskiego w 1921 roku władze radzieckie zwróciły ten zbiór Polsce [Ze swych ogromnych zbiorów AGAD utraciło bezpowrotnie w czasie II wojny światowej ponad 90% zasobu, który spłonął w budynku Archiwum przy ulicy Długiej 24, podpalony przez hitlerowców 2 IX 1944 r.].
  • 152 tek i 133 tomy rękopisów wypożyczył od króla w 1797 roku Tadeusz Czacki a po jego śmierci zbiór trafił do Adama Jerzego Czartoryskiego i dziś znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
  • 372 tomy dokumentów otrzymał w depozyt Marcin Badeni. Ten cenny zbiór (dokumenty dotyczące polityki zagranicznej) trafił później do krakowskiej rodziny Popielów. W 1930 władze państwowe odkupiły go i dziś znajduje się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie.
  • Losy czwartej części archiwum stanowiącej najcenniejsze dokumenty (dotyczące rządów Stanisława Augusta w pierwszych 10 lat jego panowania) do dziś pozostają niewyjaśnioną tajemnicą. Wiemy jedynie iż około 1804 roku wywiózł ją z Polski bratanek króla, książę Stanisław Poniatowski (1754-1833) (Łojek 1998).

Po śmierci Stanisława Augusta nie przyjął udziału w spadku, a wystąpił jako wierzyciel masy spadkowej na sumę 100 000 dukatów. Przejął natomiast znaczną część ogromnego archiwum królewskiego, z której większość przekazał M. Badeniemu, a rzeczy uznane za najcenniejsze wywiózł do Austrii. Przejął też część królewskiego zbioru numizmatów…

Bawiącego w Rzymie na przełomie l. 1804/5 Jana Śniadeckiego namawiał też do napisania historii ostatniego króla, wyrażając gotowość udostępnienia tej części archiwum Stanisława Augusta, którą przechowywał w swym zamku Lichtenstein pod Wiedniem (sporządzony wówczas dla Śniadeckiego wykaz archiwaliów jest jedynym śladem po tym wielkim zespole).

PS. znikający-ludzie-i-ich-archiwa/ + miał-gotową-listę-aresztantów-przeznaczonych-do-egzekucji/

___

**) Agent moskali, vide wielki-wschód-rewolucja-i-te-jagody-ze-śmietanką/

***) We Włoszech w 1767 wystąpił z zakonu [jezuici!] i został księdzem świeckim. W 1773 powrócił do kraju. Został lektorem króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Jak zginął król Stefan

Tekst zawiera edycję dokumentu opisującego ostatnie dni życia Stefana Batorego oraz przeprowadzoną po śmierci króla sekcję zwłok. Dokument powstał tuż po zgonie Batorego w 1586 r., a jego autorem jest najprawdopodobniej Jakub Gosławski. Źródło opisuje dolegliwości monarchy oraz przebieg choroby, z uwzględnieniem zastosowanej przez królewskich medyków terapii. Oryginał dokumentu nie został odnaleziony, a dwie zachowane kopie znajdują się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie oraz w Bibliotece Czartoryskich w Krakowie. Niniejsza edycja porównuje odpisy, wykazując istotniejsze między nimi różnice, szczególnie w protokole sekcji zwłok. […]

Nowsze badania podają jednak w wątpliwość przesądzoną, zdawałoby się tezę, o królewskiej mocznicy. Co istotne, wątpliwości owe wynikają nie tylko z postępu medycyny, jaki dokonał się w minionym czasie, ale oparte są również na ponownej, szczegółowej analizie tego źródła historycznego […]

Dokument Śmierci Stefana JMci… (Prawdziwa sprawa…) powstał w krótkim czasie po zgonie Stefana Batorego (12 XII 1586). Jego autorem najprawdopodobniej był Jakub Gosławski, jeden z lekarzy przebywających w otoczeniu monarchy. W jednym z pism polemicznych Mikołaj Bucella wymienił obecne przy sekcji zwłok króla osoby, w tym dwóch lekarzy – siebie i Gosławskiego. O Gosławskim wiadomo niewiele. Przed pojawieniem się na dworze Stefana Batorego był lekarzem wojewody wileńskiego Mikołaja Radziwiłła. W czasie pierwszego bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta interesował się sytuacją polityczną w Rzeczypospolitej i prowadził na ten temat korespondencję z Janem Chodkiewiczem. Przekazywał z Warszawy informacje o pogłoskach szerzących się w Koronie, które dotyczyły separatystycznej elekcji na Litwie. Oprócz panujących w Warszawie nastrojów informował Chodkiewicza także o ustaleniach dotyczących sposobu przeprowadzenia wolnej elekcji. Na dworze u króla Stefana Batorego sprawował nadzór nad kuchnią królewską. W czasie panowania Zygmunta III Wazy pełnił funkcję lekarza nadwornego, wraz z królem udał się w 1593 r. w podróż do Szwecji […]

AGAD, Archiwum Radziwiłłów, dz. II, ks. 12 Śmierć Stefana Jegomości króla polskiego w Grodnie 12 Decembra Anno Domini 1586

Król Jegomość mając na prawej nodze poniżej dwa palca od kolana speciem haeresi Palladis, aż do kostki, w którym były ranki niegłębokie, ciekące. Na tejże nodze niżej kolana miał aperturę uczynioną; przychodziło to raz na czas, kiedy z owych ranek i apertury mało ciekło, zatym nie miewał apetytu, noc niespokojną, niespanie, bo [po] wszystkim ciele zdało mu się jakoby go pchły kąsały; miał na to remedium, że go ścierano po ręku chustami ciepłymi po nogach, po żywocie, po grzbiecie i po wszystkim ciele, zatym to odchodziło.

Toż nań przyszło w niedzielę quae suit 7 Decembris i nie wieczerzał, ścierali go tylko po ręku i po nogach, a miasto wieczerzy jadł zupę z chleba, z wina z cukrem dla spania; położywszy się na łożu nie spał, tęskność i ono jakoby płech kąsanie z niejakim czuciem gorącości w głowie. Potym w nocy wstał na stolec i tam długi czas był na zimnie i na wietrze, idąc do stolca przez komórkę, która jest między miejscem stolca abo wychodka, a między komnatką, gdzie leżał. W tej komorze, gdy nogami grzebł, usłyszał Węgrzyn, co przy nim sypiał. Otworzył do owej komórki i nalazł króla klęczącego u drzwi, u ławy. Spytał go: „co się dzieje Miłościwy Królu?”. Król rzekł: „nie wiem, co się dzieje”. Rzekł: „czemu Wasza Królewska Mość upadł?”, król rzekł: „nie wiem, co się ze mną działo”. Potym go za rękę podniósł i obaczył, a ono od kolana wszytka noga krwawa z rany, która była nad czaszką nad dwa palce, nie barzo głęboka, ale długa i szeroka; nie wiedział Król Jegomość jako się ranił, ale podobieństwo, że o skrzynię, która była śród komórki, ale większe podobieństwo, iż o ławę, bo i w twarz w jagodę się prawą ranił i znać, iż gdy upadł z uderzenia o ławę, zatym twarzą na ścianę gołą, bo ta komórka nie była obita. Szedł potym do Łukasza (sic!) i posłał do doktora Symoniusza, bo Bucelli nie było w Grodnie.

To się działo o godzinie jedenastej z niedzieli na poniedziałek 7 Decembra ad 8 Decembra. W poniedziałek 8 dies dał mu Symoniusz mannę, która go mało sprawiła; na obiedzie barzo mało jadł, wino pił, od tego czasu żaden na pokój nie chodził, tylko ci dwaj doktorowie, bo Bucella we wtorek przyjechał, a dwaj Węgrzynowie Ferens a Lepszenin, i kazał aby o tym stłuczeniu żadnemu nie powiadali. A iż w poniedziałek mało go manna sprawiła, we wtorek namówił go Ferens aby wziął konfekt z kwiatów brzoskwiniowych, których sam używał, i wziął. A iż była wnętrzna gorączka, którą ledwo pulsu czuć było, a z wierzchu ziębnął, nie dali mu samego wina, ale z wodą. Napiwszy się raz abo dwa na obiedzie onego wina z wodą, wypił szklankę wódki cynamonowej mocnej, także i na wieczerzy. Siedział na łóżku i po wieczerzy aż się doktorowie nawieczerzali i z Ferensem. Potym rzekł król, iż chce spać, skoro się układł, rzekł: „już mnie napadła pierwsza choroba”; to było o dziesiątej w noc na półzegarzu. Zatym nogi z łóżka spuścił, jakoby chciał wstać, a zatym oczy wywrócił w górę, zakręciwszy szyję, zęby zgrzytając, a oni zaraz tarli głowę, uszy ciągnęli, palce u nóg i ręku ciągnąc. Potym, gdy do siebie przyszedł, otworzywszy oczy, rzekł: „dla Boga, co czynicie?”, rzekli: „Wasza Królewska Mość źleś się miał”. Odpowiedział „prawda jest”; zatym przyszła wielka duszność, zaledwie tchnął, jęli trzeć ręce, nogi, ciągnąć palce, ale przecie duszność nie odchodziła. Potym przysadzili wielkie bańki na słabiznach ścierając ciepło, poczęła owa duszność odchodzić, i tak onę noc miał barzo ciężką i niespokojną.

Nazajutrz we środę aby co ściągnęli z głowy pigułki 3 z Cohiar i Extracti Hellebori gr. V, które wypił, z wódką rozczynione lili convalii, bo ich samych nie chciał wziąć. Na obiedzie barzo mało jadł, uskarżał [się] na wody, kazał przy sobie nalać wina szklenicę, bo powiedział, iż się źle miał od wody. A gdy nalali wina dwie części, nie dał wody lać, mówiąc: „będę samo wino pił, będzieli trzeba, potem będę samą wodę pił”; i pił także i drugi raz i rzekł: „lepiej tak”, także też i na wieczerzy, a bardzo mało jadł, a usta płukał wodą, bo miał pragnienie. A gdy się już położył o siódmej godzinie na półzegarzu znowu przyszła choroba, czynili jako i pierwej, gdy ku sobie przyszedł, także pytał: „co mi czynicie?”. A kiedy go pytali jeśli czuje co przed chorobą, powiedział: „iż mi coś wstępuje po lewej stronie w głowę”.

W czwartek dali mu Castorej Scrup 3 aut 2 i Aquam Hisopi, a przed obiadem stawiali bańki rzezane: dwie na prawej stronie pod łopatką i niżej, jedną na lewej stronie pod łopatką, bo drugą trudno było iż leżał, a dwie małe na nodze prawej u kostki. A iż już widzieli, iż jest Species Caduci, abo raczej kaduk, nie chcieli mu dać wina, ale wodę zmieszaną, co najlepiej z chlebem i potym przeczynioną. Nie chciał jej, ale sam wziąwszy chleb przekroił na dwie, i włożył w wodę i mokło. Potym się napił troszkę dwakroć, a bardzo mało jadł, jeno jaje świeże; zmieszali mu potym wodę z konfektem różanym i przecedzili, którą też pijał we zdrowiu niekiedy, i wypił jej razem z kwartę, bo bardzo pragnął. Potym po małym czasie spał spokojnie więcej niż ze dwie godziny, mówił rzeźwie jako zdrowy. Na wieczerzy nie chciał jeść rozumiejąc, iż wieczerza wadziła. Bawili doktorowie aby godzina minęła, kiedy choroba nań przychodziła, ale skoro przyszła jedenasta na półzegarzu w nocy, choroba przyszła, po której trudne oddychanie przez całą noc. Tejże nocy na półzegarzu o piątej przededniem dali takież pigułki uczyniwszy z nich bolum, to jest konfekt. Na obiedzie barzo mało jadł, a pozwolili mu wina z troszką wody. Po obiedzie był smętny, gorzej się miał, wszkaże nie nazbyt mdło, sam wstał po czwartej na półzegarzu po południu. Przyszła potym choroba, od której go już wzbudzić nie mogli, bo zarazem ze śmiercią. Pytałem Bucellę, jeśli kaduk miewał przedtym. [Powiedział], iż jeszcze w siedmiogrodzkiej ziemi przyszła nań była affectio więcej niż przez tydzień, co żadnym sposobem nie mógł mówić co chciał, kiedy chciał rzec Piotr, tedy rzekł Jan ect; chociaż znał i pytał i pisał co jedno chciał i posły na ten czas cesarskie (którzy na ten czas u niego byli) przez pisanie odprawował i tu w Polszcze już temu pięć lat przyszło mu było w szyję przez kilka dni i z dusznością, także też potem już temu dwie lecie.

W niedzielę przyszłą, iż się był barzo nadął, przy bytności i Bucelli i mojej balwierze wyjmowali wnętrzności jego i Bucella im pomagał; wszystkie viscera zdrowiućkie: wątroba, także żołądek, śledziona, płuca jeno że były przymiękciejsze, serce zdrowe, nerki także, tylko lewa nadciekła bo się był potłukł barzo, nerki nadzwyczaj na kształt wołowych były, to jest górkowate, a niegładkie, a w człowieku są właśnie jako w skopie. Czego ja ani Bucella nie widziałem w żadnym ciele. Szukał Bucella in omnibus visceribus, nie znalazło się nic, tylko jako zowią w żełce prawej macharzynce, kędy żółć bywa, na wątrobie w tej dziurce, kędy wchodzi żółć, kamień tak wielki jako muszkatołowa gałka i na taki kształt, do którego macharzynka przywrzała, że do onej macharzynki nic nie wchodziło. Żółci w macharzynce nie było, tylko woda szczera. A drugi kamyk, wszakże to nie causa mortis, bo i w koniach żółci nie masz, bo się to rozchodzi po wszytkim ciele, i w tym Panu tak to przychodziło, iż na czas bywały nań noce niespokojne i jakoby pchły kąsały.

Król Jegomość rozniemógł się 7 Decembra z niedzieli na poniedziałek, a umarł 12 Decembra.

Doktor Symoniusz, gdym go pytał o śmierć Jego Królewskiej Mości pilnie co by było causa mortis albo coby acceleraret mortem. Powiedział: „by był wino pił, mógłby jeszcze dzień abo trzy żyw być i Panu Bogu się sprawić i rzeczy rozprawić etc. ut fit Adam na Ewę, Ewa na węża. A przed się grzech został, a najlepiej jednego słuchać, albo zgodnych a niewarchownych.” apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/SZC/article/view/SZ.2018.06

Simone Simoni – lekarz włoski. Doktorat medycyny uzyskał w Padwie, następnie pracował w Genewie, Paryżu i Lipsku. Zaliczany w poczet lekarzy nadwornych cesarza Rudolfa II, w 1583 r. rozpoczął służbę lekarską na dworze Stefana Batorego. Tu skonfliktował się z innym lekarzem nadwornym władcy – Mikołajem Bucellą, którego później oskarżał o chęć otrucia Batorego. Po śmierci króla Simoni prowadził z Bucellą polemikę, próbując w wydawanych traktatach udowodnić winę adwersarza i słuszność swoich zaleceń co do królewskiego leczenia. Po śmierci Stefana Batorego przebywał na Morawach i w Pradze, zm. w 1602 r. w Polsce. Szerzej o tej postaci zob.: L. Szczucki, Simoni Simone, w: PSB, t. 37, Warszawa–Kraków 1997, s. 529–532

Mikołaj Buccella – lekarz włoski. Działalność lekarską prowadził w Padwie, Belluno, Wiedniu i na Morawach. Na dwór siedmiogrodzki trafił w latach 70. XVI w., po wyborze Batorego na króla Rzeczypospolitej przeniósł się wraz z władcą do Polski. Cieszył się zaufaniem monarchy, co przekładało się na łaski i nadania. Po śmierci Batorego został lekarzem m.in. Zygmunta III Wazy. Prowadził polemikę z Simonim, broniąc swoich racji w leczeniu Batorego, zm. w 1599 r. Szerzej o tej postaci zob.: K. Lepszy, Buccella Mikołaj, w: PSB, t. 3, Kraków 1937, s. 74–75; A. Knot, Dwór lekarski Stefana Batorego, s. 158–183.

Ferens – prawdopodobnie Franciszek Wesselini (Ferenc Wesélenyi) – współpracownik Stefana Batorego, jeden z ulubieńców króla. W 1582 r. otrzymał godność barona siedmiogrodzkiego, a w 1590 r.. polski indygenat.

Lepszenin – określany także jako Kiepszen lub Kiepszea, jeden z Węgrów z otoczenia Stefana Batorego. Na jego ślad nie udało się trafić w innych źródłach czy literaturze przedmiotu.

Holenderscy kanibale

Po tym jak w 1648 zawarto przesławny pokój westfalski zaczęły się nasze wielkie kłopoty, a tymczasem Holandia właśnie wtedy osiągała szczyt swojego powodzenia. Owo  fantastyczne powodzenie nie trwało jednak długo, bo raptem 30 lat – do podpisania traktatów w Nijmegen, w 1678. Wielkie kłopoty holenderskie miały nie tylko przyczyny zewnętrzne, czyli wojny z Anglią i Francją, ale i te wewnętrzne.

Pierwsze objawy zdziczenia nastąpiły trochę wcześniej, podczas Tulipomanii, vide pl.wikipedia.org/Tulipomania. Potem w Hadze zaczął działać Baruch Spinoza* – przesławny nihilista. O innych „holenderskich aspektach” pisano choćby w ówczesnych angielskich paszkwilach – patrz angielsko-holenderska-szorstka-przyjaźń/, ale dno hańby Holendrzy osiągnęli kiedy ów, urodzony w Hadze a chłopców lubiący, Wilhelm** królem postanowił zostać…

Jan de Witt był wszechstronnie wykształconym prawnikiem i matematykiem. Specjalizował się w dziedzinie ubezpieczeń. Był również poetą[1]. Dzięki licznym koligacjom rodzinnym (jego wuj, Cornelis de Graeff był jednym z regentów Holandii), zrobił szybką karierę urzędniczą i już w wieku 28 lat został Wielkim Pensjonariuszem Holandii. Po śmierci Wilhelma II, w tzw. „okresie bez namiestnika” dzięki silnej pozycji prowincji Holandii i miasta Amsterdam Jan de Witt przejął de facto ster władzy w aparacie administracyjnym Niderlandów.

Jan stał na czele mieszczańskiego [patrycjat!] stronnictwa republikańskiego, przeciwnego powrotowi domu Orańskiego do władzy i zwalczającego wszelkie wpływy o zabarwieniu monarchistycznym. Tuż po przejęciu władzy, w roku 1654 doprowadził do pokoju z Anglią po pierwszej wojnie angielsko-holenderskiej. Jednym z warunków tego pokoju była klauzula o niedopuszczeniu w przyszłości dynastii Orańskiej do władzy w Niderlandach. Warunek ten postawił Oliver Cromwell, przywódca republikańskiej Anglii, który obawiał się powrotu skoligaconych z Orańczykami Stuartów na tron. Jan de Witt wraz z Cornelisem De Graeffem zdołali potajemnie przeforsować antyorańskie zapisy, które leżały w interesie ich zaplecza politycznego[1]. Mimo tej zbieżności interesów antymonarchistycznych de Witt prowadził politykę profrancuską i podjął rywalizację z Anglią o panowanie na morzach. Rozbudował flotę Republiki i doprowadził Niderlandy po drugiej wojnie z Anglią (1665–1667) do statusu mocarstwa.

W roku 1672, który Holendrzy nazywają rokiem katastrofy, Francja i Anglia zaatakowały Republikę. 21 czerwca de Witt został ciężko ranny przez zabójcę-nożownika, a 4 sierpnia zrezygnował ze stanowiska Wielkiego Pensjonariusza, ale to nie wystarczyło jego wrogom. Jego brat Cornelis, szczególnie znienawidzony przez Oranżystów, został aresztowany pod zarzutem zdrady. Był torturowany (prawo rzymsko-holenderskie wymagało zeznania zanim skazanie było możliwe), ale odmówił przyznania się do winy. Niemniej jednak został skazany na wygnanie, a kiedy Jan przyszedł do więzienia (znajdującego się zaledwie kilka kroków od jego domu), obaj zostali zaatakowani przez członków milicji obywatelskiej*** w Hadze, w wyraźnie zorganizowanym zabójstwie:

Pod wieczór podekscytowani, pijani i wściekli bandyci wtargnęli do więzienia i wyciągnęli braci. Cornelis poddał się uderzeniom kolb karabinu. Johan został dźgnięty nożem w twarz przez notariusza Van Soenena. Następnie komandor porucznik Maerten van Valen zabił go strzałem z pistoletu w tył głowy. Zwłoki zostały całkowicie obnażone, zawieszone do góry nogami na huśtawce przy Groene Zoodje, rozcięte i wykastrowane. Palce u rąk i nóg, uszy, nosy, usta i języki zostały odcięte. Wnętrzności zostały usunięte z ich ciał i, według naocznego świadka Joachima Oudaana, częściowo zjedzone przez przypadkowych obserwatorów lub rzucone psom. Hendrick Verhoeff szczycił się wycięciem serc, co obiecał haskiemu magistratowi jeszcze rano, w dniu morderstwa.”

__

*) Traktatem interesował się m.in. Johan de Witt, wielki pensjonariusz w Republice Zjednoczonych Prowincji Niderlandzkich (dysponował jego egzemplarzem). Jest prawdopodobne, że de Witt zasięgał opinii filozofa w sprawach polityki i religii oraz zapewniał mu względne bezpieczeństwo. Spinoza głęboko przeżył okrutną śmierć wielkiego pensjonariusza i jego brata Cornelisa (wydarzenie miało miejsce obok domu filozofa). Został powstrzymany przed publicznym protestem przeciwko barbarzyństwu tłumu, jednak widziano, że publicznie płakał[3].

Leibniz visited Spinoza and claimed that Spinoza’s life was in danger when supporters of the Prince of Orange murdered de Witt in 1672.[70] While published anonymously, the work did not long remain so, and de Witt’s enemies characterized it as „forged in Hell by a renegade Jew and the Devil, and issued with the knowledge of Jan de Witt.”[17] It was condemned in 1673 by the Synod of the Reformed Church and formally banned in 1674.[17]

„…he [Spinoza] told me [Leibniz] he had a strong desire, on the day of the massacre of Mess. De Witt, to sally forth at night, and put up somewhere, near the place of the massacre, a paper with the words Ultimi barbarorum [ultimate barbarity]. But his host had shut the house to prevent his going out, for he would have run the risk of being torn to pieces.”

**) pierwszy-bankster-czyli-szkocki-casanova/

***) nasi-zawzięci-holenderscy-wrogowie-ii/

Bankier który zdobył Anglię

William of Orange and Mary crowned as King and Queen of England in 1689

Anglicy często piszą o swej tzw. Chwalebnej Rewolucji, ale już nie lubią zbytnio przypominać, że jej zwycięstwo w 1688 było możliwe dzięki wielkiej, holenderskiej inwazji na Wyspę, owego roku:

William’s fleet, which with about 40,000 men aboard was roughly twice the size of the Spanish Armada – and assembled in a tenth of the time – consisted of 463 ships.[101] Among these were 49 warships of more than twenty cannon (eight could count as third rates of 60–68 cannon, nine were frigates), 28 galliots, nine fireships, 76 fluyts to carry the soldiers, 120 small transports to carry five thousand horses, about seventy supply vessels and sixty fishing vessels serving as landing craft.[104][105] Most of the warships had been provided by the Admiralty of Amsterdam.

Po zatwierdzeniu planu inwazji amsterdamski rynek finansowy pożyczył cztery miliony guldenów w ciągu zaledwie trzech dni. Dalsze finansowanie uzyskano z różnych źródeł, w tym dzięki dwóm milionom guldenów bankiera Francisco Lopes Suasso. Zapytany, jakiego zabezpieczenia pragnie, Suasso rzekomo odpowiedział: „Jeśli odniesiecie zwycięstwo, na pewno mi odpłacicie; jeśli nie, to strata jest moja”. [uhaha]

Największą troską dla stanów Holandii był wpływ koronacji Wilhelma (na władcę Anglii) na holenderską gospodarkę i politykę; w jego zapewnienia, że nie miał zamiaru „usuwać króla z tronu”, nie wierzono. Ich obawy były uzasadnione; dostęp Williama do angielskich zasobów na stałe zmniejszył potęgę Amsterdamu w Republice i jego status wiodącego światowego centrum handlowego i finansowego.

Po wypędzeniu z Półwyspu Iberyjskiego większość Żydów sefardyjskich osiedliła się w miastach handlowych, takich jak Londyn i Antwerpia. Pod koniec XVI wieku przybyli do Amsterdamu i Hagi. Lopes Suasso byli starą, bogatą sefardyjską rodziną marranos czyli Żydami, którzy zostali zmuszeni do nawrócenia się na chrześcijaństwo pod presją portugalskiej inkwizycji, ale w Amsterdamie otwarcie wrócili do swojej prawdziwej religii, judaizmu.

Zaś ten Franciszek urodził się w Amsterdamie jako najstarszy syn Antonio Lopes Suasso (1614–1685), znanego również jako Izaak Izrael Suasso, który poprzez małżeństwo z Violentą de Pinto, stał się także członkiem innej bogatej starej sefardyjskiej rodziny. Ów ojciec, który sam urodził się w Bordeaux, był jednym z najbogatszych i najsławniejszych portugalsko-żydowskich kupców w Amsterdamie swoich czasów. Data urodzenia Francisco, prawdopodobnie między 1657 a 1660 rokiem, jest niepewna.

Rodzina zachowała poczucie przynależności do Hiszpanii, a 3 stycznia 1676 ojciec Suassa otrzymał od Karola II hiszpańskiego tytuł barona d’Avernas le Gras w uznaniu jego służby dyplomatycznej. Tytuł pochodzi od lenna należącej do Suasso w księstwie Brabancji Avernas le Gras. Miał również dobre relacje ze Stadtholderami, a dom bankowy Suasso często wspierał ich finansowo.

Franciszek włączył się w biznes swojego ojca i kontynuował udaną karierę bankową po jego śmierci w 1685, kiedy to odziedziczył połowę wielkiej fortuny ojca, której znaczną częścią były udziały w holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. W 1682 Suasso poślubił Judith Francisco Teixeira w Hamburgu. Owa Judyta była córką Manuela (inaczej Izaaka) Teixeiry, który po ojcu Suasso i De Pinto** był trzecim najważniejszym portugalsko-żydowskim kupcem-bankierem w Europie Północnej, poprzez jego małżeństwo z Beatrix Nunes Henriques.

Suasso was responsible for a number of elements of the invasion, and through his father-in-law in Hamburg he was able to make speedy arrangements for the transport of Swedish and Pomeranian troops provided in November 1688 by Charles XI of Sweden to assist William.[6] The coffer in which William repaid the loan to Suasso is today on display in the Willet-Holthuisen Museum in Amsterdam.[1]

I tak to się plecie…

PS. Szerszy kontekst: kapitalizm-wojenny-czyli-kto-wymyślił-deficyt-budżetowy/

PPS. A przy okazji: imperium-i-jego-dwaj-nieszczęśni-prorocy/ + imperium-i-wizjoner-z-amsterdamu/

__

**) en.wikipedia.org/Isaac_de_Pinto + en.wikipedia.org/Henriques_family +

 

Trzynaste plemię

 Statue of Arthur Koestler (1905-1983) Hungarian-born writer, journalist and polymath. The life-size bronze statue sculpted by Imre Varga was unveiled on October 20, 2009

__

W 1931 wstąpił do partii komunistycznej i został agentem Kominternu, lecz opuścił je w 1938. W 1932 zadenuncjował w sowieckiej tajnej policji swoją byłą przyjaciółkę Nadieżdę Smirnową, która w wyniku donosu została skazana na śmierć[1]. Był świadkiem głodowej śmierci milionów ludzi podczas wielkiego głodu na Ukrainie, lecz za sprawą ideologii udało mu się zinterpretować fakty nie jako narodową tragedię, lecz krok wprzód w ewolucji ludzkości. Uważał, że konający na ulicach z głodu ludzie są „wrogami ludu, którzy wolą żebrać niż pracować”. Sądził, wraz z mieszkającym z nim w Charkowie fizykiem Aleksandrem Weissbergiem-Cybulskim**, że zniszczenie wsi ukraińskiej godzi się z ogólną historią postępu ludzkości. Koestler opuścił ZSRR w 1933, a na jego pożegnanie Weissberg na stacji powiedział: „Cokolwiek by się działo, wysoko dzierż sztandar Związku Radzieckiego!”[2]

Pod koniec życia zainteresował się parapsychologią. W testamencie przeznaczył fundusze na utworzenie uniwersyteckiej katedry parapsychologii w Edynburgu. Był członkiem Stowarzyszenia Dobrowolnej Eutanazji. W 1976 u Koestlera zdiagnozowano chorobę Parkinsona, a trzy lata później przewlekłą białaczkę limfatyczną w jej stadium terminalnym. Wraz z żoną w 1983 roku w Londynie popełnił samobójstwo.

W 1998 popiersie Koestlera zostało usunięte z budynku Uniwersytetu w Edynburgu po ujawnieniu gwałtów, których się dopuścił[3].

W 1976 Koestler opublikował Trzynaste Plemię, en.wikipedia.org/The_Thirteenth_Tribe, gdzie stawia tezę, iż Żydzi aszkenazyjscy nie pochodzą od historycznych Izraelitów, ale od Chazarów, narodu tureckiego wywodzącego się i zaludniającego imperium na północ od Morza Czarnego i Morza Kaspijskiego. Hipoteza Koestlera jest taka, że Chazarowie – którzy w VIII wieku przeszli na judaizm – migrowali na zachód do obecnej Europy Wschodniej i Środkowej (przede wszystkim na Ukrainę, Polskę, Białoruś, Litwę, Węgry i Niemcy) w XII i XIII wieku, kiedy rozpadło się Imperium Chazarskie.

Stwierdzono, że 11,5% męskich aszkenazim należy do Haplogrupy R1a, dominującej haplogrupy chromosomów Y u mieszkańców Europy Wschodniej, co sugeruje możliwy przepływ genów. Mimo że w XI wieku Żydzi aszkenazyjscy stanowili jedynie 3% ludności żydowskiej na świecie, w 1931 roku stanowili ok. 92%. Dziś liczbę tę można szacować na 80%[8]. pl.wikipedia.org/Haplogrupa_R1a1_(Y-DNA)

PS. Vide biblia-krzyżowców-katolicka-amazonka-i-sarmaci/ + igor-krym-i-grecy-czyli-konflikt-szwedzko-chazarski/ + imperium-i-wizjoner-z-amsterdamu/

PPS. Koestler then returned to France, where he agreed to write a sex encyclopedia to support himself. It was published to great success under the title The Encyclopœdia of Sexual Knowledge under the pseudonyms of „Drs A. Costler, A. Willy, and Others”.[23]

In July 1938 Koestler finished work on his novel The Gladiators. Later that year he resigned from the Communist Party and started work on a new novel that in 1941 was published in London under the title Darkness at Noon.

__

**) Aleksander Weissberg został aresztowany przez NKWD 1 marca 1937. Przeszedł przez śledztwo (w tym konwejer) i więzienia śledcze w Charkowie, Kijowie i Moskwie. W jego obronie list do Stalina napisał osobiście Albert Einstein. Podobny list do stalinowskiego prokuratora generalnego ZSRR Andrieja Wyszynskiego wystosowali: Frédéric Joliot-Curie, Irène Joliot-Curie i Jean Baptiste Perrin. Oba listy pozostały bez odpowiedzi i bez konsekwencji. [lepiej-być-źródłem-terroru-niż-jego-ofiarą/]

W 1948 wydostał się ze zsowietyzowanej Polski do Szwecji, gdzie wkrótce dołączyła do niego żona. Od początku lat 50. mieszkali w Paryżu[2], gdzie z powodzeniem prowadził firmę budowlaną. Był w bliskich kontaktach z Jerzym Giedroyciem oraz Zofią i Zygmuntem Hertz z paryskiej „Kultury”. Wydatnie pomógł przy zakupie nieruchomości po Paryżem, gdzie ulokowało się czasopismo[2].

 

 

Jak to nasz Stasiu Dniestr na Dniepr zamienił

W 1780 r. przybył więc do Polski specjalny wysłannik, Piotr Laroche, który miał zebrać informacje o gospodarczych możliwościach ewentualnego partnera. Laroche był sekretarzem i agentem hospodarów mołdawskich; jego misja w Polsce nosiła także charakter wywiadowczy… ów zaś po zbadaniu stanu gospodarczego Polski, a zwłaszcza południowo-wschodnich województw, opracował materiał o perspektywach handlowych tych rejonów. Obserwacje Laroche’a potwierdziły duże możliwości eksportowe, przede wszystkim artykułów żywnościowych, Polska natomiast mogła stać się bardzo chłonnym rynkiem dla francuskich towarów przemysłowych. Siedzibę przyszłej kompanii handlowej widział on w tureckim Akermanie, gdzie należało utrzymywać specjalnych agentów, komisarzy itp.

W listopadzie 1781 r. Stanisław August podczas krótkiego pobytu w Ka­mieńcu spotkał się z Laroche’m. Tym razem badał on możliwości wymia­ny handlowej między Francją a Rosją przez Chersoń. W rozmowie z królem oświadczył, iż Polska powinna także uczestniczyć w tej wymianie.

W połowie 1780 r., a więc wtedy, gdy Laroche badał możliwości eksportowe Rzeczypospolitej przez Morze Czarne, z inicjatywy innego Francuza, Jana Bonneau, korespondenta rządu francuskiego w Warszawie, zawiązała się kompania handlowa z udziałem bankierów warszawskich, na czele której stanął Fryderyk Józef Moszyński, referendarz w. litewski.

16 maja 1780 r. w Warszawie doszło do zawarcia umowy między Moszyń­skim a Tomaszem Hugonem, Francuzem w służbie polskiej…

W tym samym okresie miały więc miejsce dwie akcje o identycznym zamyśle. Laroche zbierał informacje dla rządu francuskiego i, co bardzo prawdopodobne, hospodara mołdawskiego, a inny jego rodak robił to dla polskiego towarzystwa handlowego.

Inicjatywa Moszyńskiego uzyskała poparcie Stanisława Augusta; Hu­gonowi towarzyszył z polecenia króla kapitan Karol Sierakowski. Trasa podróży prowadziła przez Włodawę, Chełm, następnie w kierunku Sanu i dalej przez Lwów. Do Kamieńca Podolskiego Hugon i Sierakowski do­tarli w początkach czerwca 1780 r., a wtedy okazało się, że celem ich podróży jest Akerman, do którego dalszy przejazd zabezpieczyć miał ko­mendant twierdzy, generał Jan Witt. W związku z tym Witt pisał do pa­szy benderskiego: „[…] Gdy się kilkanaście osób z obywatelów polskich zebrało uczynić do handlu zagranicznego kompanią, uprosili u Najjaśniej­ szego króla […] pozwolenie […] i przynieśli do mnie rozkaz Pański wy­słanym od tej kompanii Panu Sierakowskiemu, ziemianinowi krajowemu, i JPanu de Thomas (Tomaszowi Hugonowi — M. M.), obywatelowi miasta Warszawy, tudzież trzeciemu ich pisarzowi, abym podróż bezpieczną ku Morzu Czarnemu onym obmyślił, którzy jadą najpierw zjednać protekcję WPana, aby mogli przy Akermanie opatrzyć dla siebie miejsce zdatne do składu z żywności krajowych, […] skąd aby stambulskie kupcy dla wygo­dy Stambułu tychże towarów nabywali, i w zaiem swoich towarów nam potrzebnych udzielali […]. Komendant Kamieńca prosił paszę Benderu o pomoc dla przedstawicieli kompanii, zwłaszcza że nie chodziło na razie o nic więcej, jak tylko o dotarcie do Akermanu i wyszukanie odpowiedniego miejsca na składowanie towarów. Witt, aby skłonić tureckiego urzędnika do okazania pomocy przedstawicielom kompanii, poinformował go także o nastąpić mających niebawem rozmowach oficjalnych między Polską a Portą na temat wzajemnych stosunków handlowych. Drugi list podobnej treści napisał Witt do paszy w Akermanie.

17 czerwca 1780 r. Hugon i Sierakowski opuścili Kamieniec, w dalszą drogę udali się, otrzymawszy od komendanta twierdzy listy polecające do urzędników tureckich w Benderze i Akermanie oraz instrukcję. W tej ostatniej Witt wytyczył trasę podróży przez Żwaniec—Chocim—Jampol— Jahorlik, a od granicy tureckiej przez Dubosary do Benderu, gdzie nastą­pić miała przeprawa przez Dniestr. Przypominał także o konieczności przygotowania prezentów dla paszów w Benderze i Akermanie, poinformował szczegółowo, jak należy zachować się podczas spotkań z przedstawicielami władz tureckich; na wypadek kłopotów nakazał przesłać wia­domość do Kamieńca Podolskiego.

Obserwacje i spostrzeżenia poczynione przez Hugona podczas owej po­dróży odnosiły się do podstawowych kwestii, gdy szło o problemy wymia­ny handlowej południowo-wschodniej Rzeczypospolitej przez Morze Czar­ne. Sporo uwagi poświęcił on drogom handlowym wiodącym ku wybrze­żom, a zwłaszcza możliwości nawigacji na Dniestrze, po usunięciu z toru wodnego rzeki przeszkód w postaci porohów pod Raszkowem, bo w tym miejscu sprawiały one najwięcej kłopotu płynącym statkom. Poważną rolę wyznaczał Hugon dla Mohylowa nad Dniestrem, który miał stać się punktem przeładunkowym dla towarów przywożonych przez kupców z Ga­licji, Kijowa, Bracławia, Mołdawii, Ukrainy, Podola, a także Turcji; na­leżałoby jednak zapewnić miastu bezpieczeństwo. Odbiorcą polskich to­warów w Akermanie miała być francuska kompania handlowa, bliżej nieokreślona; najprawdopodobniej Hugon myślał o jednej z firm ze Stam­bułu, gdzie w tym czasie kupcy francuscy odgrywali w handlu poważną rolę.

Plonem podróży Hugona i Sierakowskiego była m.in. kalkulacja, która określała wartość ewentualnego rocznego wywozu polskich płodów rol­nych na sumę około 6 milionów florenów. Najważniejszą pozycję w eks­porcie stanowić miała sprzedaż wołów (15 000 sztuk), zboża (200 000 kor­ ców), tytoniu (100 000 kamieni), lecz ogólna liczba określająca wartość tego eksportu mogła być znacznie wyższa, gdyż w zestawieniu nie ujęto takich towarów, jak saletra, potaż itp.

Pobyt Piotra Laroche’a w Polsce w latach 1780—1781 i jego zaintere­ sowanie się (po zbadaniu i przedłożeniu rządowi francuskiemu memoriału o perspektywach handlowych południowych województw Rzeczypospoli­ tej) z kolei możliwością wymiany francusko-rosyjskiej przez Morze Czar­ne zaowocował kolejnymi przedsięwzięciami. Do aktywniejszego działania przystąpili bowiem Francuzi. Ambasador Francji w Stambule, Franciszek Saint-Priest otrzymał instrukcję, z której wynikało, iż rząd francuski interesuje się polskimi planami czarnomorskimi i poleca swemu przedsta­wicielowi popieranie tej koncepcji, ale w porozumieniu z posłem rosyj­skim Stachiewem. Równocześnie podjęto ze strony francuskiej akcję zmierzającą do wykorzystania nowej sytuacji w interesie własnego handlu i przemysłu przez osadzenie w Chersoniu własnych kupców. Przedsięwzię­cie to zapoczątkował kupiec z Marsylii, Ignacy Anthoine, od kilkunastu lat prowadzący działalność handlową w Stambule. W 1781 r. Anthoine udał się do Petersburga, otrzymawszy listy polecające od ministra spraw zagranicznych Francji, Karola Vergennesa i od posłów: rosyjskiego i fran­cuskiego do księcia Grzegorza Potiomkina i francuskiego przedstawiciela w stolicy Rosji. Misja Anthoine’a skończyła się tylko częściowym po­wodzeniem; ustępstwa i przywileje, o jakie zabiegał dla wszystkich cu­dzoziemskich kupców, zostały przyznane tylko jemu. Najpoważniejszym osiągnięciem było uzyskanie pozwolenia rządu rosyjskiego na podnoszenie na statkach kupców francuskich rosyjskiej bandery. Po powrocie z Pe­tersburga Anthoine razem z braćmi założył w Chersoniu dom handlowy, który już po kilku latach stał się głównym pośrednikiem w wymianie mię­dzy Marsylią a południem Rosji…

W ostatnich dniach czerwca 1782 r. Blank poinformował Stanisława Augusta o przygotowaniach do powołania kompanii handlowej, podał też nieco szczegółów, wymieniając m.in. kilka nazwisk spośród dwunastki akcjonariuszy. Król jednak wstrzymał się od zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec powstającej spółki handlowej. Spowodowane to było na­ stępującymi przyczynami. Kompania zamierzała rozpocząć działalność w Akermanie, dlatego też Stanisław August chciał rozmawiać wpierw z po­słem rosyjskim w Warszawie Ottonem Stackelbergiem i poznać jego zda­nie w tej kwestii, gdyż obawiał się, „żeby stąd nie wynikły jakowe wzglę­dem Chersonu zazdrości […]”. Drugi powód, dla którego król zwlekał z daniem odpowiedzi Blankowi wiązał się z osobą Anthoine’a. W czerwcu 1782 r. Anthoine przekazał do Warszawy, prawdopodobnie za pośrednic­twem agenta francuskiego, Jana Bonneau, informacje o swoim pobycie w Petersburgu i uzyskanych tam przywilejach dla jego kompanii w Chersoniu. Po krótkim pobycie w Chersoniu Anthoine zamierzał przybyć do Warszawy, aby tam sfinalizować sprawę pewnego projektu handlowego, nad którym pracował wspomniany Bonneau. Ów projekt bez wątpienia miał na celu skierowanie uwagi polskich czynników oficjalnych i kół zainteresowanych handlem czarnomorskim na możliwość wymiany przez Chersoń.

PS. dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/doccontent?id=4468:Capture d’écran 2020-05-27 à 12.18.25Capture d’écran 2020-05-27 à 12.20.28Capture d’écran 2020-05-27 à 12.21.16

PPS. Obroty Francji z Turcja sięgały wówczas 300 mln franków rocznie.

Dominacja szkockiej medycyny

Screenshot 2020-05-27 at 10.36.53 Miejsce uzyskania dyplomu brytyjskich lekarzy**

___

Sporo już tu pisałem o inwazji szkockich medyków na Rosję – vide jak-rosję-szkoci-trzymali-za-gardło/ + rosja-i-jej-szkoccy-opiekunowie/. W XIX wieku dominacja szkockiej medycyny przyjęła nieprawdopodobne rozmiary – w latach 1801-1850 ponad 96% brytyjskich lekarzy uzyskało swoje dyplomy na szkockich uniwersytetach.

Owa szkocka dominacja miała także ciekawy wymiar żydowski. Począwszy od średniowiecza dostęp żydowskich studentów na medyczne wydziały europejskich uniwersytetów był poza Italią bardzo ograniczony. We Francji wyjątki zdarzały się w Montpellier, a niemieckie uniwersytety zaczęły się dla nich otwierać dopiero w XVIII wieku. W Anglii wprawdzie zakaz obowiązywał do 1871, ale Szkoci nie stawiali im żadnych przeszkód od samego początku swojej wielkiej, uniwersyteckiej ofensywy, tj. od początku XVIII wieku.

___

**) www.jstor.org/stable/29779811

Akerman, wieszcz Adam i nasza Kompania

 Pierwsze, petersburskie wydanie z 1826
 
___
Adam Mickiewicz to miał jednak „wyczucie”. O jego specyficznych uwikłaniach w czasie tzw. zesłania do Rosji sporo tu już pisałem. W szczególności o tej słynnej wyprawie na Krym, vide krymska-flama-mickiewicza-i-ten-iwan-wyjątkowa-kreatura/, oraz np. o Konradzie Wallenrodziedlaczego-mickiewicz-napisał-konrada-wallenroda/.
 
Tym razem mnie „zaskoczył” swoimi tak sławnymi Sonetami Krymskimi. Przypomniałem sobie ten najsłynniejszy, pierwszy sonet gdzie „to weszła lampa Akermanu”. Tak się bowiem składa, że wówczas ów do niedawna turecki Akerman (dzisiaj to pl.wikipedia.org/Białogród_nad_Dniestrem) był wcześniej miejscem ostatniej, polskiej próby wywinięcia się z kolonialnej zależności wobec Moskali. Wtedy, kiedy Potiomkin budował Chersoń nad Dnieprem, aby uzyskać dominację w handlu czarnomorskim (vide jak-zdobywano-morze-czarne/), myśmy próbowali dogadać się, przy pomocy Francuzów, z Turkami nad Dniestrem. Pierwotnie, owa nasza słynna Kompania Czarnomorska miała działać właśnie w Akermanie, ale tak się niestety nie stało, o czym…
 
 
PS. Ciekawe jest tam motto z Goethego: Kto chce zrozumieć poetę, / musi jechać do kraju poety 
 
PPS. Nazajutrz (!) po zgonie wieszcza Henryk Służalski i Armand Lévy napisali do ambasadora brytyjskiego, lorda Stradforda Redcliffe: ”…Mickiewicz postąpił jak Byron: przybył, jak tamten, umrzeć na Wschodzie za sprawę słuszną.angielski-mickiewicz-czyli-romantyczna-dżuma/

Jak holenderski frachtunek pomógł Moskalom w końcu Polskę pokonać

 Odlewnia dział nad rzeką Nieglinnają, z XVII wieku**

++

Jeśli chodzi o kluczowy handel bronią w XVII wieku, to Szwecja miała klan De Geer a w Rosji rządziła rodzina Van Klenck, ze wspólnikami. Interes rodzinny rozkręcił papa Georg Eberhard (1580-1644), który w 1607 roku dołączył do dwóch holenderskich kupców w Rosji, braci De Vogelaer. Ich firma stała się w ciągu kilku lat jednym z najważniejszych holenderskich domów handlowych w Rosji; założyła magazyny zarówno w Kola w Laponii, jak i nad Morzem Białym w Archangielsku, oraz dalej nad Dwiną, w Chołmogorach i Wołogdzie, a także na Nikolskiej w Moskwie. Od kolejnych carów nabył ów Georg, oprócz przywileju posiadania własnego pomostu do rozładunku i załadunku towarów w Archangielsku, zwanego „Klenkebrug”, przywilej opłaty jedynie połowy ceł.

W czasach Wielkiej Smuty faworyzowali go patriarcha Filaret (ojciec późniejszego cara Michała I) i Wasyl IV. Jednak firma poniosła wtedy wielkie straty z powodu splądrowania i zniszczenia jej faktorii w Moskwie i Wołogdzie, podczas gdy sam van Klenck który w tym czasie podróżował z różnymi towarami statkiem z Archangielska do Moskwy, został zaatakowany w Totmie koło Wołogdy przez rosyjsko-litewski gang rabusiów, który splądrował ładunek, spalił statek, schwytał jego towarzyszy, a sam Georg ponoć cudem jedynie uszedł z życiem…. Niedługo potem, po wstąpieniu na tron cara Michała w 1613 i 1614, De Vogelaer i Klenck uzyskali przywilej wolnego handlu w całej Rosji i zwolnienia z wszelkich ceł na okres trzech lat jako odszkodowania za poniesione straty; określenie van Klencka i de Vogelaera w rosyjskich dokumentach rządowych jako „gosti”, dowodzi ich znaczenia. Oprócz handlu van Klenck był także zaangażowany w politykę: podobnie jak inni kupcy zagraniczni, przekazywał kancelarii stanu informacje o sytuacji za granicą; raporty te są zachowane i nadal publikowane w języku rosyjskim.

Niestety, holenderskie biogramy Georga nie przynoszą więcej szczegółów nt. tych jego „przygód” w czasie Wielkiej Smuty – szkoda, bo może pomogłoby to w rozjaśnieniu źródeł nieoczekiwanego sukcesu Pożarskiego, Minina itp. – vide polacy-na-kremlu-czyli-zadziwiające-koincydencje/.

Za to więcej wiadomo nt. Coenraada, jego syna i następcy w biznesie. Jak to porządny kalwinista, ów Coenraad miał znakomite szkockie koneksje – był szwagrem Sir Williama Davidsona z Curriehill, który poślubił jego siostrę Elisabeth. Davidson był ambasadorem Karola II w Amsterdamie, a sam Karol dostał w 1660 w podarunku od Coenraada atlas map który “became a showpiece of the royal map collections.” Ów William prowadził interesy nie tylko w Rosji, ale i w Szwecji oraz Norwegii, ofkors. Swoją hutę w Drontheim sprzedał w 1666 właśnie szwagrowi***. Z kolei braciszek Coenraada, akademik Johannes, w owym 1660 został przez Karola II nobilitowany, en.wikipedia.org/Johannes_Klencke… i tak to się plecie.

„Van Klenck oversaw in 1660 the sale of 12,800 muskets and 80,000 kilograms of gunpowder to the Russians. In the same year, the firm of De Vogelaer and Van Klenck advanced the Muscovite agent John Hebdon more than 300,000 guilders to purchase additional weapons (this bought about 15,000 additional firearms, 5,000 lances, 2,000 horses, 160,000 kilograms of gunpowder and 3,200 kilograms of copper). As a reward for its aid to the Hebdon-brokered transaction, the tsar restored the trading privileges to Van Klenck’s firm that Greorg van Klenck had once received from the tsar, but had been rescinded around 1645. Armed with this state-of-the-art weaponry, the Russian army took to the field in 1661 against the Polish army in an attempt to force a decision in the war that had been raging since 1654. The boatloads of muskets, powder, and shot shipped from Holland indeed ultimately helped Russia wear down Poland in the Thirteen Years’ War.   — The Dirty Secret of Early Modern Capitalism. Taylor and Francis.

___

Zatem schemat zniszczenia Polski był całkiem prosty:

fanarioci –> Chmielnicki + de Geer –> potop szwedzki +

+ van Klenck & Co –> 1667 i „sam Kijów, leżący po zachodniej stronie Dniepru, miał zostać przy Rosji tylko przez dwa lata, jako baza działań przeciw Kozakom Zaporoskim i Turcji. Po tym okresie miał wrócić do Rzeczypospolitej, jednak Rosjanie nie oddali już miasta.”

PS. Zakharov suggests that still at the time of the Battle of Poltava (1709), more than half of the needs of the Russian army were met by foreign imports. He found that between 1705 and 1710, Lups and Brants transported four fifths of the 63,000 rifles and rifle barrels and the same proportion of the 72,000 swords and sword blades imported into Russia. — Boterbloem, Kees. The Dirty Secret of Early Modern Capitalism (p. 205). Taylor and Francis.

PPS. Isaac Le Maire[1] was born in 1558 or 1559 in Tournai. He learned the trade from his merchant brother-in-law Jacques van de Walle. Isaac had four brothers, three of them were merchants.[2] Already in 1584 he was registered in Antwerp as a wealthy grocer. At the time, he was also captain of the company of the Antwerp militia. He rented the house of Bourgognien Schilt, but in 1585 after the fall of Antwerp he fled to the northern Netherlands. Together with Peter van de Pulle and Dirck van Os he constituted a company for trading in Russia. They carried Baltic grain and timber to Spain. Ships with leather, wax, fur and caviar from Archangelsk often were destined for Venice and Livorno. They also traded in bills of exchange, chartering and marine insurances. Between 1594 and 1598 he had a major position in the fish trade between British ports and Spain.

____

**) Podziemna rzeka w samym centrum Moskwy o długości 7,5 km, stanowiąca dopływ rzeki Moskwa. Kreml moskiewski został wybudowany na zachodnim brzegu rzeki Nieglinnaja.

***) Their brother-in-law William Davidson of Curriehill invited Mary Stuart into his house in July 1660 and seems to have been a spy for Charles II. In 1666 he sold his ironworks in Drontheim to his brother-in-law Coenraad van Klenck, as well as his part in the salt company.

Among other Swedish contacts of Davidson’s was Georg Stiernhielm, a man who in turn had influenced G. W. Leibniz in his pansohic studies. Siernhielm considered Davidson a „fellow illuminist” along with Francis Bacon, Robert Fludd, Meric Casaubon and Thomas Vaughan. Davidson was also a friend of the Freemason, and founder of the Royal Society, Sir Robert Moray [SSNE 6599], as well as Constantijn Huygens and several prominent Jews.

Przyp. w-gospodzie-pod-gęsią-i-rusztem/

Jak rozgrabiono Rzpltą

Jak bogatym królestwem była Rzplta w połowie XVII wieku, skoro począwszy od Chmielnickiego i potopu szwedzkiego, trzeba było ponad 200 lat grabieży by Polacy stali się biedni.

Piotr Tepper-Ferguson był przez współczesnych nazywany najbogatszym bankierem Północy, czy też drugim bankierem Europy, jak w 1786 napisał o nim słynny James Boswell w „Scots Magazine”. Bankructwo Teppera w lutym 1793 spowodowało wyparowanie z dnia na dzień gotówki w wysokości 250 milionów złotych. Wprawdzie po 10 latach wierzyciele uzyskali wyrównanie części poniesionych strat, ale w owym 1793, w kluczowym momencie polskiej historii, ta gwałtowna finansowa zapaść była tym prawdziwym gwoździem do trumny Rzpltej.

Warto sobie zdać sprawę z wielkości tej sumy z dzisiejszej perspektywy – ludność ówczesnej Rzpltej stanowiła około 1/4 dzisiejszej populacji. Owe 250 mln złotych polskich odpowiadało wówczas cenie prawie 5 mln wołów, czyli jeden wół „przypadał” na dwie osoby. Jeśli przyjmiemy, że cena jednego woła wynosi dzisiaj około 3000 PLN, to otrzymamy prawie 60 miliardów złotych, które nagle wyparowałyby z polskich banków. A było jeszcze dużo gorzej! Wszak PKB na głowę mieszkańca Rzpltej był wtedy znacznie niższy – jeśli bardzo konserwatywnie przyjmiemy, że ów dochód na głowę był jedynie 5 razy mniejszy od dzisiejszego to dostaniemy „właściwy” odpowiednik zapaści finansów w wysokości 300 mld PLN!! To niemalże roczny budżet III RP, który wtedy po prostu nagle zniknął…

A to był jedynie początek ostatecznego zniszczenia Rzpltej – do kosztów insurekcji 1794 trzeba dodać straszliwe represje i grabieże Katarzyny II po upadku rewolucji. Zaraz potem mamy koszta naszego wsparcia kampanii napoleońskich i wreszcie, coś o czym się milczy – straszliwe kontrybucje wojenne nałożone w 1813/4 na Księstwo Warszawskie przez łaskawego cara Aleksandra. W 1815 oszacowano je na 258 milionów złotych polskich. Nie muszę już tłumaczyć co ta suma wtedy znaczyła**, ale trzeba przy tym pamiętać, że populacja Księstwa wynosiła jedynie 4,3 miliona poddanych… Potem oczywiście nastąpiły jeszcze dziesięciolecia wyzysku kolonialnego i represje po dwóch powstaniach.

___

**) Cały eksport Księstwa Warszawskiego wyniósł w 1811 lekko ponad 40 mln złotych polskich, a szacunkowy eksport Polski w 2020 wynosi 230,6 mld euro…

Los Rzpltej czyli europejska giełda

Trzy arcyciekawe koincydencje, o których wszyscy milczą jak zaklęci…

Pierwszy wielki krach na giełdach europejskich*: zaczęło się 3 sierpnia 1763 w Amsterdamie spektakularnym bankructwem Leenderta de Neufville’a** i Johanna Gotzkowskiego***, a w kilka dni pociągnęło to za sobą cały Amsterdam, a potem Hamburg, Berlin i Sztokholm. W niecałe 2 tygodnie po śmierci Augusta III, 17 października owego roku Herman Karl von Keyserling i Nikołaj Repnin otrzymali instrukcje Katarzyny II, zalecające im popieranie do korony polskiej stolnika litewskiego Stanisława Poniatowskiego.

Drugi wielki krach na giełdach europejskich, zwany paniką 1772: zaczął się 8 czerwca w Londynie, a potem rozniósł się via Amsterdam na kontynent, vide en.wikipedia.org/Crisis_of_1772. A już 5 sierpnia mamy I rozbiór Polski – w Petersburgu podpisano trzy traktaty rozbiorowe pomiędzy Rosją, Prusami i Austrią.

Trzeci i ostatni akt to bankructwo „najbogatszego bankiera Północy”: 25 lutego 1793 upadłość ogłosił bank Teppera, a wkrótce po nim sześciu innych znaczących bankierów: Protazy Potocki, Szulc, Cabrit, Łyszkiewicz, Heyzler i Klug[2][4]. Zadłużenie samego tylko Teppera sięgnęło 3,3 mln dukatów, czyli ok. 59,4 mln złotych polskich. Roszczenia wobec wszystkich bankierów szacowano na przeszło 250 milionów złotych[1]. 15 września owego roku – rozwiązanie konfederacji targowickiej na odbywającym się w Grodnie ostatnim sejmie. Zaakceptowano drugi rozbiór Polski.

___

*) Porównywany do kryzysu z 2008…

**) Sławna Mleczarka Vermeera z Delft, kunsztownie namalowana[3] w posiadaniu Neufville’a aż do aukcji w czerwcu 1765 – sprzedana wtedy za 560 florenów…

**) polska-i-zgniłe-zboże-w-kołobrzegu-czyli-drugi-cud-domu-branderburskiego/

Nasi zawzięci holenderscy wrogowie III

Screenshot 2020-05-11 at 14.06.36.pngbooks.google.be/id=Lbwsu (1998)

Wielka część bogactwa Republiki Holenderskiej zgromadzonego w XVII stuleciu – Złotym Wieku – pochodziła z zysków w handlu bronią… wojenno-przemysłowy kompleks, włączając eksport, był co najmniej równie ważny dla jej gospodarki jak holenderska Kompania Wschodnioindyjska.”

__

I pomyśleć, że jeszcze do bardzo niedawna nic a nic o tym się nie pisało, tylko o tym zbożu itp… Trochę lepiej to wygląda w przypadku olbrzymich kalwińskich interesów ze Szwecją, głównie z powodu sławy Ludwika de Geer, o czym tu już sporo było, vide nowoczesna-metalurgia-czyli-jak-szwecja-została-państwem-bandyckim/.

Tak się zatem „dziwnie” składa, że ten gigantyczny handel bronią (nie mówiąc o tzw. know-how) nasi holenderscy „handlowi przyjaciele” prowadzili przede wszystkim z naszymi wówczas największymi wrogami, Szwedami i Moskalami**. Czego…

cdn.

PS. Screenshot 2020-05-12 at 10.26.16.png

___

**) Za to kalwińska Szkocja dostarczała naszym wrogom wyborowego żołnierza, ofkors. szkockie-ponure-historie-smoleńsk/

No i medyków: rosja-i-jej-szkoccy-opiekunowie/

 

Nasi zawzięci holenderscy wrogowie II

The celebration of the peace of Münster, 18 June 1648, in the headquarters of the crossbowmen’s civic guard* (St George guard), Amsterdam – by Van der Helst; (right, with silver horn) captain Cornelis Jansz. Witsen, (shakes hand of previous) lieutenant Johan Oetgens van Waveren,

**

Na trop Nikolaesa Witsena już tutaj trafiliśmy, vide jak-wykuwała-się-ruska-stal/, w kontekście kradzionych ruskich map. Jego ojciec Korneliusz (patrz wyżej) był administratorem Kompani Zachodnioindyjskiej, burmistrzem i członkiem amsterdamskiej admiralicji oraz mecenasem m.in. (do czasu…) Rembrandta i holenderskiego Spinozy, en.wikipedia.org/Adriaana_Koerbagh.  W 1656 Witsen senior udał się do Anglii na rozmowy z Oliverem Cromwellem (polecam tu imperium-i-jego-dwaj-nieszczęśni-prorocy/), przy tym zabrał ze sobą 15-letniego Nikolaesa, który miał wtedy okazję poznać się z dziećmi Cromwella. No, ale przede wszystkim rodzina Witsen była mocno zaangażowana w handel zbożem z Moskalami**. Sławny prekursor Izaak Massa, ten od map i zboża moskiewskiego – znowu-ten-izaak-massa-czyli-amsterdam-i-moskwa-zapomniane-złego-początki/ – był moskiewskim faktorem rodu Witsen! To ojciec Korneliusza, Jan, razem z bratem rozkręcili ten ruski interes. Korneliusz, po lewej, z trzema innymi oficjelami (aldermen) milicji amsterdamskiej wg Van der Helsta z 1655.

W 1664 i 1665 Nicolaes wziął udział w poselstwie do Moskali, wraz z ambasadorem Jacobem Boreelem. Statkiem popłynęli do Rygi, potem do Szwecji, a następnie lądem do Nowogrodu i Moskwy. Tam spotkał się z Andriesem Viniusem, który został jego wieloletnim przyjacielem, wysyłając mu mapy i różne przedmioty. Rozmowy z carem Aleksym na temat monopolu na dziegieć nie zakończyły się sukcesem. Witsen napisał w swoim dzienniku, że nikt tam nie zajmuje się sztuką ani nauką. Witsen odwiedził patriarchę Nikona i odnotował kult ikon, zainteresowany swoim patronem (i patronem Amsterdamu), świętym Mikołajem. Studiował prawo na uniwersytecie w Leiden, ale bardziej zainteresował się językami i mapami. W latach 1666–1667 Witsen wyjechał do Rzymu i spotkał się z Cosimo III de ‚Medici w Pizie. W 1668 wyjechał do Oksfordu.

W 1671 Witsen napisał „Aeloude en hedendaegsche Scheepsbouw en Bestier”, co szybko stało się standardową pracą na ten temat. Może być porównywana do Doctrine for Naval Architecture Anthony’ego Deana, burmistrza Harwich, także mentora cara Piotra I. Doprowadziło to do korespondencji między nim a Piotrem na temat modernizacji rosyjskiej marynarki wojennej Imperium, wówczas zacofanej według standardów zachodnioeuropejskich. Doprowadziło to do zamówienia okrętów wojennych ze stoczni amsterdamskich w zamian za ukazy (wynegocjowane przez Witsena) w sprawie handlu holendersko-rosyjskiego, gwarantujące zaopatrzenie Republiki w zboże, drewno, talk, dziegieć i skóry. W 1697 roku Witsen zorganizował czteromiesięczny okres szkoleniowy dla cara w stoczniach Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej podczas jego Wielkiego Poselstwa, kiedy car przebywał w domu Jakuba J. Hinlopena i został zabrany przez Witsena między innymi do botanika i anatoma Frederika Ruysch.

Po 20 latach badań Witsen opublikował w 1690 pierwszą mapę Syberii. Mapa ta przedstawiała świat od Nowej Ziemi aż po Chiny. Witsen dyskutował z carem nt. szlaków handlowych do Persji przez Morze Kaspijskie i do Chin przez Syberię. W 1692 opublikował kompendium zatytułowane „Noord en Oost Tartarye”, opisujące Syberię i otaczające ją obszary. Drugie, powiększone wydanie przedstawia dość skomplikowaną mieszankę różnych tekstów z encyklopedycznymi szczegółami. Pojawiło się w 1705 i zostało przedrukowane w 1785. W tej książce Witsen przedstawił wszystkie informacje dostępne wówczas Europejczykom na temat północnej i wschodniej części Europy i Azji, a także na temat Wołgi, Krymu, Kaukazu, Azji Środkowej, Mongolii, Tybetu, Chin, Korei i sąsiednich częściach Japonii. Na przykład w tekście znajduje się lista 900 gruzińskich i 700 kałmuckich słów oraz ilustracje systemów pisania w językach tybetańskim, mandżurskim i mongolskim. Witsen podaje listy słów i inne dane w ponad 25 językach. W 1692 Witsen otrzymał pamiętnik Maartena Gerritsz Vries, który eksplorował wybrzeże Sachalina w 1643, po czym nigdy więcej go nie zobaczono.

W 1688 Witsena odwiedzono i zapraszano niejednokrotnie, aby omówić proponowaną inwazję Wilhelma III na Anglię, ale on miał poważne wątpliwości i nie wiedział, co doradzić. Z pozostałych trzech burmistrzów – Jean Appelman (kupiec handlujący z Francją), Johannes Hudde i Cornelis Geelvinck – Geelvinck otwarcie sprzeciwiał się temu przedsięwzięciu, a Appelmanowi nie ufał książę, a zatem nie został poinformowany. W rok po inwazji Witsen wyjechał do Londynu, aby znaleźć sposób na pokrycie 7 301 322 guldenów, które miasto Amsterdam poniosło na ten cel. Wilhelm zaproponował mianowanie go baronetem, ale Witsen odmówił.

Już w młodości Witsen zaczął zbierać syberyjskie ciekawostki i dzieła sztuki, zbierając korale, lakiery, książki, obrazy, broń, porcelanę, owady, muszle, pluszaki i kamienie szlachetne w swoim domu na Herengracht na Złotym Zakręcie. Jako burmistrz był mecenasem sztuki i nauki oraz utrzymywał kontakty z uczonymi niemieckimi, takimi jak Leibniz.

Witsen zmarł w Amsterdamie, a Piotr I był obecny przy jego śmierci i powiedział, że stracił wielkiego przyjaciela.

CDN

PS. Nikolaes wraz z kolegami wydał w 1690 aż 12 000 guldenów, aby skazać ich pamflecistę – en.wikipedia.org/Romeyn_de_Hooghe

PPS. pl.wikipedia.org/Mordwini

__

*) pl.wikipedia.org/Kompania_Fransa_Banninga_Cocqa_i_Willema_van_Ruytenburcha

**) He traded with Levant, Palestine and Guinea and was also active alongside his brother Jan and his uncle Gerrit in trade with Russia.

 

Maria Leszczyńska, Wenecja i Vivaldi

 Przybycie do Wenecji w 1723 hrabiego de Gergy, ambasadora Francji – wg Canaletto** z 1727, obecnie w Ermitażu

___

W 1723, po czternastoletniej przerwie w stosunkach dyplomatycznych, monarchia francuska wysłała do Wenecji nowego ambasadora, Jacquesa-Vincenta Langueta, hrabiego Gergy. Languetowi udało się ponownie zająć tradycyjny Palais de France, położony na Fondamenta della Madonna dell’Orto i skierowany na drugą stronę laguny na stały ląd. (Dziś tym budynkiem jest Grand Hotel „Palazzo dei Dogi”.) Oczywiście, co roku 25 sierpnia obchodził tam święto św. Ludwika, honorując w ten sposób nie tylko patrona swojego kraju, ale także jego monarchę.

Vivaldi mógł wcześniej zetknąć się z Languetem, ale pierwszym zamówieniem, o którym posiadamy pewną wiedzę, jest to na serenatę ślubną La Gloria e Imeneo RV687, napisaną dla upamiętnienia zaślubin Ludwika XV i polskiej królewny Marii Leszczyńskiej i wykonaną wieczorem 12 września 1725 w loggii (wciąż stojącej) na końcu ogrodu ambasadora. W bardzo krótkim czasie Languet zorganizował wspaniały festiwal, który został drobiazgowo odnotowany nie tylko w odręcznie napisanej relacji w języku włoskim do rozpowszechnienia wśród przyjaciół ambasadora (British Library w Londynie posiada kopię tej relazione wplecioną w korespondencję rzymskiego kardynała Filippo Antonio Gualtieri), ale także w Mercure de France z października 1725, gdzie czytamy: „Po balu wykonano serenatę, której słowa, dostosowane do tematu [uroczystości], były bardzo chwalone, a muzykę napisał Signor Vivaldi, który jest najlepszym kompozytorem w Wenecji ”.

W bardzo pośpiesznie napisanym autografie serenaty Vivaldiego brakuje dziś fascicle zawierającego wprowadzającą sinfonię, a wraz z nią tytuł serenaty. Podobnie jak w operach, sinfonias były niezbędnym akcesorium dla serenat, ponieważ oprócz zapewnienia bardzo miłej, czysto instrumentalnej muzyki, działały one jako „tłumiki hałasu”, przestrzegając publiczność o rozpoczęciu przedstawienia…

Dwie postacie w tej serenacie to Imeneo (Hymen, bóg małżeństwa) i La Gloria (atrybut francuskiego monarchy). Tak naprawdę nie ma tam „fabuły”: dwie postacie po prostu rywalizują ze sobą, wyśpiewując enkomiony dla młodej pary. La Gloria zstępuje na ziemię i zaprasza Ludwika, aby powitał polską pannę młodą w pompatycznej arii („Alle amene franche arene”) tematycznie związanej z jedną z ówczesnych oper Vivaldiego (Giustino z 1724) oraz z pierwszą częścią jego koncertu na dwa rogi RV 538. Następnie Imeneo zaprasza księżniczkę do wspólnego łoża małżeńskiego i przypomina jej obowiązki dobrej żony w dziwnie niespokojnej arii c-moll („Tenero fanciulletto”). Gratulacje ślubne nastepują w ścisłej rotacji, aż dwie cheerleaderki łączą siły w żywym duecie „Vedrò semper la pace”. Następują dwie kolejne arie (przygotowane jak zawsze przez recytatywy) i wreszcie osiągamy punkt kulminacyjny serenaty: ostateczny recytatyw. Tradycyjnie jest to moment, w którym podsumowuje się tę radosną okazję – anonimowemu poecie udaje się nawet złożyć hołd samemu Languetowi za organizację festy – a jego „przesłanie” jest dostarczone w ostatecznej formie. To święto, śpiewa La Gloria, pozostanie na zawsze w ludzkiej pamięci. Pozostaje im tylko zaśpiewać ostatni duet „In braccio de’ contenti ”, który jest kolejnym zapożyczeniem z Giustino.

  1. Dall’eccelsa mia Reggia ove splende d’intorno
    Di virtù e di grandezza il primo vanto,
    Scendo ed in questo giorno
    Che d’Imeneo sfavillerà la face
    Al Genio sempre Augusto
    Del Gran Rè che la Senna ognor’onora
    Applausi e voti
    Offre la Gloria ancora.
  2. Alle amene franche arene
    O Gran Rè vien la tua sposa
    Tutto affetto e tutta fè.Vedrò ben con piacer mio
    Se pur bello è quel desio,
    Che sarà fedel per me.
  3. O del Polono Cielo
    Beltà più rara e grande
    Vieni, acconsenti e vogli
    Ch’io ti vegga col Gran Luigi
    A casto nodo avvinta.
    Al Talamo Reale io ti son guida,
    Egli lieto t’attende
    Già all’amor tuo
    Anch’il suo amor si rende.
  4. Tenero fanciulletto
    Ardere fà la face
    Al Regio cor diletto
    Porgi col tuo splendor.Se per te costante e forte,
    Con soave e dolce affetto,
    Fausta rendi l’alta sorte
    E in sembiante ormai sereno
    Di contento e gioia pieno,
    Nutri veglia un dolce ardor.
  5. (G)
    E voi Gratie ed Amori
    Intessete di fiori
    Odorose ghirlande
    E il letto nuziale
    Meco spargendo andate.(I)
    Quanto avran più di pregio
    Questi Augusti sponsali
    Se per pronuba ancor hanno la Gloria.(G)
    O avventurosa coppia
    Di già scelta dal Fato
    A render me più illustre e te felice
    Quanto darti può mai di lieti influssi
    Ogni benigna stella per me ti sia concesso
    E il mondo con stupor in te cio veda.
  6. Questo nodo e questo strale
    Già ch’apri piaga vitale
    Non potrà più paventar.Per quel genio e per quel core
    Egual spirto egual valore
    Si prepara à trionfar.
  7. Dell’inclita Regina al dolce sguardo
    Il Ciel, la terra, il mare applaudono guilivi
    Scorron di miele i rivi, fioriti i prati
    E di più cara luce splendon il sol, le stelle
    E in ogni riva sol si sente d’amor voce giuliva.
  8. Scherzeran sempre d’intorno
    Festosetti gl’amoretti
    E in pudico regio petto
    Arderà la fiamma bella,E di nuova industria adorno
    Semplicetto e molle affetto
    Si vedrà con sua facella.
  9. (G)
    Impatiente il desio
    Attende la sua gioia
    Per il soave indissolubil nodo.
    O propizio momento
    Per cui l’augusta sposa
    Spera appien di goder
    Del suo contento.(I)
    Del luminoso ciglio
    Più che da me
    Vengon si cari nodi.(G)
    S’uniscan omai sempre
    E sian i casti affetti
    Delle più forti
    Adamantine tempre.
  10. Godi pur ch’il caro sposo
    Già fastoso
    Sempre fido t’amerà.E mirando il vago viso
    Tutto fiso
    In lui sol si specchierà.
  11. (I)
    Al vezzo al guardo al brio
    S’accendevan più sempre
    Nel Regio sen l’amabile faville.(G)
    E del tuo pio amoroso à quei bei rai
    Forza aquista l’affetto.(I)
    Parmi già udir lo sposo
    Che fisso in quei begl’occhi si lucenti
    Scada sciogliendo il labro in quest’accenti.
  12. Care pupille
    Trà mille e mille
    Degne voi siete
    Sol di regnare.Come vi piace
    Con egual face
    Amor e regno
    Vedrò brillar.
  13. (G)
    Da innesto così Augusto
    Formar vedrassi alti rampolli
    À quali fortuna cederà.
    Già nel volume del fato
    Stan descritte le gesta, le virtù,
    L’alte memorie, i Trionfi,
    L’Imprese, e le Vittorie.(I)
    Di fortunati auspicij
    Second’il Sommo Giove
    Che rende i Re al par di lui felici.(G)
    De gigli d’oro sotto l’ombra amena
    Fido ricovro stassi
    Ove godesi ogn’or pace serena.
  14. Al seren d’amica calma
    Divien l’alma, divien l’alma
    Bel trofeo d’amore e fè.Splenderà più luminoso
    Quel amabile riposo
    D’un amante cor merce.
  15. (I)
    Già della Regal Pompa stupito il Mondo
    Tutto ammira e loda l’alta maestà.(G)
    Se il Cielo fausto arride a miei voti mi
    vedran più fastosa
    Con sempre invitto eroe e l’Augusta sposa.(I)
    Vivan sempre beati gl’eccelsi nodi
    E come io li strinsi frà loro li raddoppino poi
    E dell’oro l’Età torni frà noi.
  16. Vedrò sempre la pace
    Che tanto io bramo ogn’or
    E il ben che tanto piace
    Avrà questo amor.Dell’innocenza cara
    Godrà contento il cor
    Ne più di sorte avara
    Si rivedrà il rigor.
  17. (I)
    Non turbino giammai noiose cure si bel riposo(G)
    Vanti un così illustre affetto
    Eterna la costanza ed emula la fede.(I)
    Ardisce e tenta tal’or fama bugiarda
    Offuscar lo splendor qual vil vapore,
    Mà come presto nacque ei così muore.
  18. Se ingrata nube
    Languire il sole
    Fà sù nel Cielo,
    Tosto fugata
    Splende più bello.Se un freddo gelo
    Indura l’onda
    Disciolto alfine
    Dall’empie brine
    Lambir la sponda
    Ved’il ruscello.
  19. In van potrà la sorte
    A si belle ritorte
    Porger legge o comando,
    Argo novello sarò nel rimirare
    E dell’un e dell’altra gli aviti prieghi,
    S’appaghi il cor desio
    Si maturi l’impegno,
    Onde il mio Nume
    Ogn’or fossi più degno.
  20. Ogn’or colmi d’estrema dolcezza
    Siate al certo beati occhi miei,
    Vagheggiando la loro bellezza
    Sempre lieti mirarvi vorrei.
  21. (I)
    Delle Regali nozze compito il Sagro Ufficio
    Or la Fama n’accerti il mondo tutto
    Con la sua tromba d’oro farmi ecchi ed applausi
    Giubili ogn’un con lieti suoni e danze.(G)
    E voi, Signor ch’in sen dell’Adria or fate
    Questi degni sponsali con gioia festeggiar
    Io ne decoro l’alto pensier.
    S’accresce à voi per questo ancor e merto e gloria
    Nel mio Tempio scolpita indelebil sarà questa memoria.
  22. In braccio de contenti
    Godrà felice ogn’alma
    Più caro il suo piacer.In sen d’amica calma
    Già lieta più sfavilla
    La face al bel goder.

___

**) Przydomka Canaletto używał także siostrzeniec i uczeń Giovanniego Canala, Bernardo Bellotto.

 

Ruskie porządki

“W pierwszej połowie XIX wieku Królestwo Polskie cieszyło się samodzielnością skarbową, zlikwidowaną w 1869 roku w ramach represji po powstaniu styczniowym. Zlikwidowano wówczas Komisję Rządową Przychodów i Skarbu, a Królestwo Polskie zostało podporządkowane rosyjskiemu aparatowi skarbowemu. Składały się na niego izby skarbowe i gubernialne zarządy akcyz, kontrolowane przez trzy izby kontrolne: w Warszawie, Lublinie i Łomży. Mimo to Królestwo Polskie zachowało pewne tradycyjne odrębności. Z punktu widzenia skarbowego było ono płatnikiem netto, tzn. sumy pobierane przez państwo rosyjskie zawsze przewyższały wydatki czynione w Królestwie. Było to przejawem finansowej eksploatacji kraju…

Specyficzną formą opodatkowania była kontrybucja nałożona po powstaniu styczniowym. W Królestwie Polskim obciążała ona obszary dworskie; płacili ją zatem tylko właściciele ziemscy, zaś na ziemiach wcielonych bezpośrednio do Rosji płacili wszyscy Polacy. W 1869 roku zmieniono nazwę tego obciążenia na podatek od osób polskiego pochodzenia. Choć w Rosji nie istniał podatek dochodowy, to ostatnie obciążenie w rzeczywistości było jego odpowiednikiem.”

Wojciech Morawski, “OD MARKI DO ZŁOTEGO”

Przyp.: francuski-hitlerek-i-warszawskie-kontrybucje/.

PS. A z drugiej strony: pl.wikipedia.org/Iwan_Gagarin Screenshot 2020-05-07 at 20.48.39.pngScreenshot 2020-05-07 at 21.29.42.pngpolona.pl/item/rosja-katolicyzm-i-sprawa-polska

+ en.wikipedia.org/Sophie_Swetchine

Moja kropka nad i

„Wiadomość o tej niesłychanej próbie prowadzenia przez opozycję własnej polityki zagranicznej, i to polegającej na dywersji przeciwko własnemu rządowi na korzyść nieprzyjaznego mocarstwa, przekazano niezwłocznie Pittowi. Jednakże premier powstrzymał się od ujawnienia i wyzyskania tej sprawy w walce z opozycją. Po dziś dzień historiografia brytyjska nie doszła do zgodnego wniosku, dlaczego tak właśnie postąpił.” dwaj-murzyni-katarzyny/

Premier Pitt młodszy często ląduje w najściślejszej czołówce plebiscytów na największych w historii premierów JKM. Jakaż to mocarna ręka powstrzymała go wtedy przed przyjściem z pomocą Rzpltej?? Przecież to nie sam książę Woroncow, choć bardzo zdolny, to osiągnął, ani jego „nieograniczony” budżet – vide londyńskie-sprzedawczyki/.

Moim zdaniem, to było nie tyle londyńskie City, które myślę podzielało w pewnym stopniu obawy Pitta wobec Rosji, co ta bankierska sekta, wg której nie było w Europie miejsca dla katolickiej Polski (i Francji). Wszak to właśnie ów wielki premier Pitt podał się do dymisji 16 lutego 1801** po upadku jego projektu tzw. emancypacji katolików.***

___

**) A już 23 marca owego roku uduszono cara Pawła – śmierć-carów-krym-i-misja-putina/. I tak to się plecie…

***) pl.wikipedia.org/Ruch_oksfordzki

PS. dziwna-historia-psiego-nabrzeża-i-drogiego-kumpla-sorosa-czyli-aresztowana-wyspa-psów/

 

Poczet łotrów polskich II

 „Lubomirski Jerzy Marcin h. Szreniawa (1738–1811), konfederat barski, generał wojsk kor., poseł sejmowy, antreprener teatralny, awanturnik. Jedyny syn Antoniego Benedykta (zob.) i Anny Ożarowskiej (zm. 1759); dziedziczył wielką fortunę, na którą składały się dobra: Janowiec nad Wisłą, Kolbuszowa, Połonne na Wołyniu, Lipowiec w Bracławszczyźnie i inne. Wychowywany przez rodziców w Janowcu wg wskazówek Stanisława Konarskiego, nauki początkowe otrzymał z rąk pijara Antoniego Drużbackiego, bratanka poetki Elżbiety. W l. 1749–51 kształcił się w Collegium Nobilium, a następnie, do r. 1753 w akademii lunewillskiej pod opieką pijara Andrzeja Ożgi. Na dokończenie edukacji odbył podróż po Europie. Zwiedził Pragę (styczeń 1754), Wiedeń, Włochy i Francję. Hulaszczy tryb życia i rosnące szybko długi spowodowały przedterminowe ściągnięcie go z Paryża do kraju…

W grudniu 1757 zebrał ok. 200 ludzi i z Połonnego wykradł dworkę swej matki, 17-letnią cześniczankę Annę Wyleżyńską, a w Grodzisku, dobrach ojca, i w Olsztynie, starostwie stryja Franciszka, zaopatrzył się, sposobem przypominającym formalny zajazd, w broń, żywność i pieniądze, po czym w styczniu 1758 zgłosił się do służby w wojsku pruskim. Brał udział w kilku bitwach na terenie Śląska i Czech. Zwerbował własnym kosztem dwa regimenty konne, ale gdy nad żadnym z nich nie otrzymał dowództwa ani zwrotu wydatkowanych sum, z kilkunastu dawnymi towarzyszami uszedł 31 V 1759 na teren Polski. Zatrzymał się w Kamieniu pod Częstochową, dobrach stryja Franciszka. Tu powiększył swój oddział do ok. 35 osób i ofiarował swe usługi dowódcy wojsk rosyjskich stojących w Kaliszu. Zabierał przeznaczone dla Prusaków transporty i odsyłał Rosjanom, zatrzymując z tego ok. 20% na potrzeby swego oddziału. Nie obyło się oczywiście i bez gwałtów popełnianych na własną rękę przez podwładnych.

Tymczasem ojciec, w porozumieniu z hetmanem J. K. Branickim, uzyskał od króla zezwolenie na schwytanie i osądzenie syna…

W lutym 1765 Branicki wyraził zgodę na przedterminowe zwolnienie i w maju L. uzyskał wolność, a 14 VII w Hermannstadt poślubił Hadikównę, wyposażywszy uprzednio Wyleżyńską. Po powrocie do kraju stał się, po zmarłym w r. 1761 ojcu, dziedzicem ogromnej fortuny. Zajął się regulowaniem spraw majątkowych, a napiętnowany przez rodzinę i szerokie kręgi magnaterii, odsunął się całkowicie od życia publicznego. Dopiero na wiadomość o wybuchu konfederacji barskiej przybył na przedwiośniu 1768 z Budy do Kolbuszowej, która stała się na kilka tygodni głównym ośrodkiem przygotowań powstańczych na Małopolskę…

L. wydawał duże sumy na agentów, których posyłał do Paryża, Wiednia, Berlina, Drezna, Monachium. Pozyskał do celów swej polityki łamy kilku gazet, a m. in. „Gazette de Cologne”, „Courrier d’Augsbourg”, szwedzką „Allamänna Tidningar”. Wciąż werbował oficerów, z których wielu służyło później w różnych oddziałach konfederackich i przy obronie twierdz małopolskich. Pod wpływem Pułaskiego odsunął się od Mostowskiego i już w czerwcu nawiązał rozmowy z M. J. Pacem…

L. schronił się w Krawarni. Zachęcony przez S. Konarskiego (listem z 29 XII 1772), powrócił do kraju i z woj. sandomierskiego, na drugim dopiero sejmiku, został posłem na sejm rozbiorowy. Za cenę zdjęcia sekwestru ze swych dóbr poszedł na współpracę z Adamem Ponińskim i zaborcami, ale nie był, jak inni, na ich żołdzie i jako jedyny (obok A. Jabłonowskiego) zrzekł się pensji za swe funkcje komisarskie, za co sejm wyraził mu swą wdzięczność. Gdy 21 IV w imieniu Ponińskiego przełożył sesję sejmową na dzień następny, spowodował tym głośny w dziejach protest Tadeusza Rejtana. Wybrany do delegacji sejmowej brał udział w pertraktacjach z przedstawicielami państw zaborczych…

W r. 1774 po bezpotomnej śmierci stryja Franciszka wszedł w posiadanie starostw barskiego, kazimierskiego i olsztyńskiego, licznych innych dóbr oraz pałacu «Pod Blachą» w Warszawie. Na sejmie rozbiorowym otrzymał 500 000 złp. z funduszów pojezuickich i potwierdzenie dziedzicznego posiadania Baru. Mimo ogromnych sum wyłożonych na konfederację barską oraz wielkich długów obciążających jego dziedziczne, jak i postryjowskie części majątku, był jeszcze wówczas L. jednym z najbogatszych magnatów w Polsce. W r. 1775 z części swej milicji ufundował Rzpltej regiment pieszy grenadierów, mający swe stanowisko w Lubarze i Kamieńcu Podolskim. Otrzymał wówczas nominację na generał lejtnanta wojsk kor. i funkcję szefa regimentu, którą pełnił do r. 1779. Miłośnik muzyki i teatru, finansował nawet niektóre imprezy; tak np. w r. 1775 sprowadził z Paryża bardzo kosztowne kostiumy do baletu „Sąd Parysa”. W r. 1777 wydał własnym kosztem „Świętoszka” Moliera w przekładzie J. Baudouina. Hulaszczy tryb życia i rozrzutność szybko pochłaniały wielką fortunę. W r. 1781 ogłosił „Tabelę długów”, która objęła setki osób. Zobowiązania L-ego w wysokości 2 699 288 złp. przejął à conto jego posiadłości Adam Poniński.

W grudniu 1782 L. wydzierżawił pałac radziwiłłowski w Warszawie i w karnawale dawał tam trzy razy w tygodniu bale urozmaicone grą w faraona. Wstęp gratisowy ściągał szeroką, bardzo zróżnicowaną publiczność…

Odcięty od źródeł dochodu z hazardu, L. postanowił szukać fortuny w bogatym ożenku i wyjechał w poł. maja do Prus na dwór ks. Hohenlohego do Öhringen, gdzie został wciągnięty do tamtejszego wolnomularstwa. Wyjeżdżając z Polski zalecił dokonywanie płatności teatralnych Adamowi Ponińskiemu. Wówczas Ryx, nie otrzymawszy 1 VI raty dzierżawnej, zerwał kontrakt. Wróciwszy po 4 miesiącach do kraju, L. stanął w obliczu zbliżającego się bankructwa. W jesieni 1784 zrzekł się na rzecz wierzycieli ostatniego już ze swych wielkich kluczy majątkowych dziedzictwa Lubaru…

Tego jeszcze prawdopodobnie roku opuścił Warszawę i osiadł we Frankfurcie nad Menem. Tu zbliżył się do sekty Jakuba Franka, zamieszkałego w Offenbach, i w grudniu 1791 był na jego pogrzebie. Ostatnie swe lata dożywał w zupełnym osamotnieniu i niedostatku («mitra goła chleba woła») w Przecławiu i tam zmarł 27 V 1811.” — Wacław Szczygielski, 1973

Związki Lubomirskiego z Jakubem Frankiem były znacznie głębsze, wszak był określany jedynym nieżydowskim frankistą… Niezawodny Paweł Maciejko (ten od misja-tokarczuk/) podaje więcej szczegółów. W 1757 we Lwowie Lubomirski był świadkiem dysput frankistów, a dwa lata później stu pięćdziesięciu nawróconych frankistów osiedliło się na majątku Lubomirskich. W 1771/2 Lubomirski stacjonował w twierdzy-klasztorze jasnogórskim, w czasie kiedy był tam uwięziony Frank, i wreszcie w 1786 został dowódcą gwardii Franka! Na dokładkę, chodziły słuchy że ożenił się z Teklą Łabędzką, przyjaciółką córki Franka, Ewy.