„Pisma przeciw Polakom”

DARIA CZARNECKA: „Pisma przeciwko Polakom” należą do dzieł pozakanonicznych [uhaha] Woltera. Dzięki Fundacji Augusta hr. Cieszkowskiego i kwartalnika KRONOS polski czytelnik może zapoznać się z tym dość dziwnym, ale wiele mówiącym o ekwilibrystyce moralnej pismem znanego filozofa. Na marginesie warto dodać, że część antypolskich pism zostało przez Katarzynę II po prostu… zamówionych. Jak widać uwielbienie ma swoją cenę, wyrażoną w brzęczącej monecie.

Pierwszym tekstem godzącym w I Rzeczypospolitą jest „Szkic historyczny i krytyczny o waśniach Kościołów w Polsce”, który Wolter podpisuje pseudonimem „profesor Bourdillon”. Ustalona przybliżona data ukazania się pisma to 15 października 1767 r. Nasz kraj jawi się w nim jako ostoja nierządu i zabobonu, uciskająca biednych innowierców w obronie których występuje Cesarstwo Rosyjskie. „Szkic” rozpoczyna się od dowodzenia wyższości Kościoła „greckiego” nad rzymskokatolickim, później przechodzi do rzekomych prześladowań polskich protestantów. I oczywiście jako obrończynię tolerancji religijnej w Polsce wskazuje carycę. Tym samym niejako sankcjonuje obecność żołnierzy rosyjskich na terytorium I RP. Co ciekawe, materiały do tekstu Wolter otrzymał od ambasadora rosyjskiego w Hadze Aleksandra Woroncowa.

Drugim pismem jest „Kazanie wygłoszone w Bazylei na nowy rok 1768 przez Jozjasza Rossette’a, pastora ewangelickiego”, które zostało wydrukowane w okresie gdy w Polsce obradował sejm konfederacyjny zwany Repninowskim. Jest to kolejny tekst, w którym imperatorka Rosji jawi się jako obrończyni pokoju i swobód religijnych. Co ciekawe, można w nim znaleźć również kilka ciepłych słów pod adresem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Jako trzeci pamflet znajdujemy „Mowę do katolickich konfederatów z Kamieńca w Polsce, wygłoszoną przez majora Kaiserlinga, pozostającego na służbie u króla Prus”. Tekst razi brakiem jakichkolwiek konkretnych zarzutów wobec konfederatów barskich. To kolejny zlepek ukazujący ich jako fanatycznych katolików, mącicieli. Próbuje przedstawić, że ich wróg nie znajduje się w Moskwie, ale w Rzymie i Turcji, która rzuciła wyzwanie Cesarstwu Rosyjskiemu. Warto również zauważyć – choć zupełnie na marginesie – że Wolter popełnił błąd, bowiem Kamieniec nie znajdował się w rękach konfederatów.

Czwartym tekstem antykonfederackim jest „Kazanie popa Mikołaja Charysteskiego wygłoszone w kościele Świętego Tolerańskiego na wsi litewskiej w święto Trzech Króli”. Jest on odpowiedzią na rzekome kłamstwa zawarte w „Manifeste de la République confédérée de Pologne”, który podpisany przez marszałka konfederackiej Generalności Michała Paca i jej sekretarza Ignacego Bohusza, ukazał się w Paryżu pod koniec 1770 r. Choć tym razem Kazanie kierowane jest do wiernych prawosławnych, to jednak jego tezy pokrywają się z rzekomym kazaniem Rosette’a. Wolter nie stroni w nim także od manipulowania Manifestem, często przeinaczając zawartą w nich treść. [skąd my to znamy**]

Kolejne teksty: „Alarm dla królów” (opisujący zamach na Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz skierowany do wyznawców islamu), „List pasterski muftiego” oraz „Dekret dywanu” są właściwie jednością. Wszystkie wyszły, jak się uznaje, spod pióra Woltera i choć dwa ostatnie są polemiczne wobec „Alarmu”, to jednak nie wykluczają się. Przedstawiają po prostu ewolucję poglądów filozofa, który zanegował część głoszonych wcześniej poglądów. Przyczynił się do tego pierwszy rozbiór Polski. Wtedy to bowiem po raz pierwszy myśliciel dopuścił do siebie myśl, że król Polski jest tylko marionetką w rękach carycy [a to dobre].

Z kolei w „Prawach Minosa” znajdujemy wyłożenie dyskretnego programu politycznego. Pokonani konfederaci mają podporządkować się królowi, a docelowo władcy rosyjskiemu, który ma się skoligacić poprzez małżeństwo z polską rodziną królewską. Jest to również najlepsze ukazanie paradoksu wolteriańskiego: tolerancja możliwa jest tylko i wyłącznie poprzez całkowite unicestwienie katolicyzmu. Stadium ostatecznym ma być zastąpienie wszystkich kultów przez deizm.

___

**) vide papież-i-żydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

Przypominam/polecam: gotówka-katarzyny-oraz-kubuś-fatalista-i-inni/

londyńska-hodowla-rewolucji-początki/

nieszczęsny-wisielec-i-narodziny-opinii-publicznej/

naga-ukraina-czyli-romantyczne-szwindle/

ojciec-słowackiego-kompania-lewantyńska-i-ten-wolter/

dzierżawcy-podatków-oraz-gwiazda-woltera-i-joanny/

Zwoje, trzej prowadzący i tradycyjna hucpa na koniec

Na zakończenie trzeba mi przedstawić trzech Żydów, którzy odegrali wiodącą rolę w owej wojnie o Zwoje – vide wielka-wojna-o-zwoje-polskie-zakończenie/:

  1. Herszel Szanks (ur. 1930 w Pensylwanii) zrobił licencjat z prawa na Harvardzie (LL.B) i został adwokatem, ale w 1972 podczas odwiedzin Jerozolimy „zafascynował się” archeologią biblijną. W efekcie w 1975 zakłada owo sławne pismo – Biblical Archaeology Review, które to niecałe 10 lat później rozpocznie wściekły atak na zespół pracujący nad Zwojami.
  2. Z kolei Géza Vermes (ur. 1924 w Budapeszcie) w został w 1965 wynajęty przez Uniwersytet Oksfordzki – Anglicy ciągle byli w wielkiej defensywie w Qumran, szczególnie po żenujących kompromitacjach Johna Allegro. W 1977 Vermes wsławił się apelem na swoich wykładach: “The world is entitled to ask the authorities … what they intend to do about this lamentable state of affairs. For unless drastic measures are taken at once, the greatest and most valuable of all Hebrew and Aramaic manuscript discoveries is likely to become the academic scandal par excellence of the 20th century”. Warto przy tym zaznaczyć, iż wcześniej Vermes zdążył być duchownym katolickim. W wieku 6 lat został ochrzczony, a gdy miał ich 18 wstąpił do seminarium w Budapeszcie i choć jezuici i dominikanie go potem nie przyjęli to pod koniec lat 40. przygarnęli go Bracia_Matki_Bożej_z_Syjonu.
  3. No i wreszcie, ów Norman Golb, rocznik 1928 z Chicago, co to uruchomił naszego kustosza UJ w 1986. Jego „jerozolimska teoria”, którą dr Kapera tak entuzjastycznie wspierał jeszcze w 2005, dawno już legła w gruzach, ale za to z jakim przytupem! Sam Herszel Szanks to opisał – Is He Headed to Jail? (Czy pójdzie do więzienia?)**. Na odkrycie przez owego Golba w 1962 tzw. Listu Kijowskiego należy zatem patrzeć z dużą ostrożnością… vide igor-krym-i-grecy-czyli-konflikt-szwedzko-chazarski.

___

**) The Dead Sea Scrolls continue to breed conflict. In this case Raphael Golb, a New York lawyer and son of Norman Golb, a well-known Dead Sea Scroll scholar from the University of Chicago, was convicted of criminal conduct for sending emails impersonating prominent Dead Sea Scroll scholars who supposedly agreed with his father’s minority viewsIn one instance the younger Golb, impersonating prominent Dead Sea Scholar Lawrence Schiffman, confessed to having plagiarized the elder Golb’s ideas and presented them as Schiffman’s own.

In its lengthy opinion, New York’s highest court described two scholarly views of the origins of the scrolls. One it denominated the Qumran-Sectarian theory, according to which the scrolls originated with a Jewish sect living at Qumran, generally believed to be the Essenes. The other view, championed by the elder Golb, the court called the Jerusalem-Libraries theory. According to the Jerusalem-Libraries theory, the scrolls were brought to the caves near Qumran from various libraries in Jerusalem in an effort to rescue them from the impending Roman attack on Jerusalem, which culminated in 70 C.E. with the burning of the city and destruction of the Temple.

The younger Golb sent a large number of emails to a variety of recipients in which he impersonated various Dead Sea Scroll scholars, supposedly supporting the elder Golb’s views. Among those impersonated by the younger Golb was the then-most prominent American Dead Sea Scroll scholar, Harvard’s Frank Moore Cross, who has since died. In this way, Raphael Golb targeted various scholars who disagreed with his father.

In what is perhaps the most egregious instance, Raphael Golb impersonated Lawrence Schiffman, then of NYU. When Schiffman was scheduled to lecture at a Dead Sea Scrolls exhibit, Raphael Golb, using the pseudonym Peter Kaufman, put an article on the web accusing Schiffman of “repeated plagiarism of [Norman] Golb’s work.” Then, using Schiffman’s name, Golb sent around emails confessing to the plagiarism. The supposed emails from Schiffman stated that “someone is intent on exposing a minor failing of mine that dates back almost fifteen years ago” and that my “career is at stake.” These fake emails were sent to Schiffman’s provost and dean at NYU. In this email, Schiffman supposedly confessed:

It is true that I should have cited Dr. Golb’s articles when using his arguments, and it is true that I misrepresented his ideas. But this is simply the politics of Dead Sea Scrolls studies.

The provost responded, supposedly to Schiffman but actually to Raphael Golb, that he, the provost, had assigned the matter to a dean for further investigation. Then Raphael Golb sent copies of this email from the provost plus the fake email in which Schiffman supposedly confessed to the plagiarism to five NYU student newspapers, asking them not to mention this matter, signed “Lawrence Schiffman.”

A jury convicted Raphael Golb on 30 counts; the judge sentenced the defendant to six months in jail and five years of probation. On the defendant’s appeal to the Appellate Division of the Supreme Court, the conviction was affirmed.

Golb then appealed to the highest court of New York, the Court of Appeals. For various legal reasons the court reversed Golb’s conviction on ten counts, but affirmed his conviction on the remainder. Even regarding some counts that were reversed, the court observed that Raphael Golb’s impersonation of Schiffman (and others) was “more than a prank intended to cause temporary embarrassment or discomfiture, and that he acted with intent to do real harm.”

The defendant has 90 days from the date of the New York Court of Appeals’ decision (May 13, 2014) to ask the United States Supreme Court to hear his case. Otherwise, the case will be sent back to the trial judge for resentencing in light of the fact that the conviction on some of the counts has been reversed.

https://www.baslibrary.org/biblical-archaeology-review/35/6/5

https://www.baslibrary.org/biblical-archaeology-review/40/5/13

 

Wielka wojna o Zwoje – „polskie” zakończenie

Początki owej wojny sięgają roku 1938 – vide wielka-wojna-o-zwoje-z-qumran/ – kiedy to otwarto dla publiczności Muzeum Archeologii Palestyny. Był to owoc amerykańskich prób ustanowienia własnych instytucji w tym regionie, z tym że kontrolę nad tym muzeum i tak sprawowali Brytyjczycy – w jego radzie mieli czterech przedstawicieli, Francuzi i Amerykanie po dwóch, a Żydzi jednego.

To pomiędzy listopadem 1946 a lutym 1947 beduińscy pastuchowie znaleźli szereg starożytnych zwojów w dzbanach ukrytych w grocie nad Morzem Martwym. I to pewien Amerykanin, en.wikipedia.org/wiki/John_C._Trever, zidentyfikował treść tam zawartą, tak, że 11 kwietnia 1948 publicznie ogłoszono wielkie odkrycie.

Zaraz pojawiły się komplikacje, wszak 14 maja 1948 nastąpiła proklamacja niepodległości Izraela, a dzień potem wybuchła I wojna izraelsko-arabska. Część tych zwojów wylądowała na jakiś czas w Bejrucie, a przy tym ciągle nie potrafiono odszukać owej groty. Wreszcie 23 stycznia 1949 dwóch oficerów – belgijski i arabski – powtórnie odkryło tę grotę. Z kolei, w listopadzie 1951 ojciec Roland de Vaux i jego ekipa z ASOR rozpoczęła pełne wykopaliska w Qumran, do której zaraz dołączył genialny polski ksiądz, Józef Milik. Warto przy tym pamiętać, że do 1967 Qumran wraz z całym Zachodnim Brzegiem należał do Jordanii.

Francuscy dominikanie całkowicie zdominowali te badania – kierowali tymi wykopaliskami oraz odczytywaniem Zwojów aż do 1984. Brytyjczycy byli tak zdesperowani, że po wysłaniu do zespołu o. de Vaux w 1953 – pl.wikipedia.org/wiki/John_Marco_Allegro – „zawodnika drugiego sortu”, wysłali w 1954 pewnego magistranta, tyle że genialnie uzdolnionego, Johna Strugnella – vide zabójczy-wywiad/. Którego zaraz „podkupili” Amerykanie, a w dodatku nieco później ów Strugnell przeszedł na katolicyzm… Z kolei Amerykanie w owym 1953 dali do owego zespołu swojego nadzorcę prezbiterianina – en.wikipedia.org/wiki/Frank_Moore_Crossa**, który to odegra później fatalną rolę przy żydowskich atakach na Milika – vide najszybszy człowiek od skrawków.

W 1956 mamy wojnę czyli tzw. kryzys sueski, a jednocześnie początek „popularnych publikacji” owego Johna M. Allegro – kulminacja jego prymitywnej prowokacji nastąpiła w 1970 wraz z publikacją en.wikipedia.org/wiki/The_Sacred_Mushroom_and_the_Cross. Przełomowy jest rok 1960 – umiera J.D. Rockefeller młodszy i kończy się działalność jego „palestyńskiej fundacji”. Ksiądz Milik zostaje sam w Jerozolimie i po pewnym czasie jego zdrowie się załamuje a on wraca do Francji. W 1967 wybucha wojna sześciodniowa i w efekcie Izrael przejmuje pełną kontrolę (przy pomocy komandosów…) nad Muzeum Archeologii Palestyny.

W 1975 Herszel Szanks zakłada w USA en.wikipedia.org/wiki/Biblical_Archaeology_Society, która to instytucja w latach osiemdziesiątych wsławi się bardzo brutalnymi atakami na zespół pracujący nad Zwojami. Wielki atak rozpoczął się w 1984 wraz z odejściem ostatniego dominikanina stojącego na czele tego zespołu, i objęciem kierownictwa przez Johna Strugnella. A zakończył się w 1990 wraz z odejściem prof. Strugnella, po owym wywiadzie udzielonym izraelskiemu dziennikarzowi – vide I-am-opposed-to-judaism-on-purely-theological-grounds/.

Dużą rolę w „przechwyceniu” badań nad Zwojami odegrał pewien polski kustosz – Kapera, Zbigniew Kapera… Przez pierwsze kilkanaście lat swojej naukowej kariery ten bibliotekarz UJ opublikował 2 – słownie DWA – artykuły, aby w drugiej połowie lat 80. jego „naukowa” działalność wręcz eksplodowała. W 1990 dr Kapera zakłada nawet własne wydawnictwo Enigma Press zajmujące się oczywiście badaniami nad Zwojami znad Morza Martwego.

Tak się składa, że ta fantastyczna działalność dr. Kapery rozpoczyna się wraz z wizytą w Krakowie Normana Golba, autora hipotezy o jerozolimskim pochodzeniu Zwojów en.wikipedia.org/wiki/Norman_Golb. A nasz kustosz Kapera staje się oczywiście  najgorętszym jej zwolennikiem w Polsce: „To właśnie jedna z konsekwencji dyskusji nad hipotezą N. Golba, po jego publicznych wystąpieniach w podkrakowskich Mogilanach w czerwcu 1987 na pierwszym z pięciu międzynarodowych kolokwiów qumranologicznych zorganizowanych przeze mnie, jako członka Komisji Orientalistycznej krakowskiego oddziału PAN.”

„Drugie zorganizowane przeze mnie spotkanie w Mogilanach, ku uczczeniu pamięci mego przyjaciela [zmarłego w 1986], ks. Jeana Carmignacaodbyło się we wrześniu 1989 r. i ponownie zaskoczyło świat. Tym razem nie tyle nowo przedstawionymi referatami, w tym także wykładu na temat ciągle tajnego dokumentu MMT, ale ze wzglę­du na zainicjowaną przeze mnie tzw. rezolucję mogilańską, którą w imieniu uczestników podpisali prof. Philip Davies, znany biblista z Uniwersytetu w Sheffield i arameista Max Wilcox z Austra­lii, nie licząc sekretarza kolokwium. Rezolucję poparto kilku­dziesięciu specjalistów niemal ze wszystkich kontynentów, jed­nogłośnie protestując przeciwko polityce kartelu odpowiedzial­nego za opóźnienie publikacji zwojów domagając się natychmia­stowego uwolnienia rękopisów. Jak to napisał później o. Joseph Fitzmyer, rezolucja ta „ujawniła wszędzie narastający niepokój uczonych w związku z opóźnieniem publikacji” zwojów. To co Geza Vermes nazwał „skandalem filologicznym stulecia par excellence”, osiągnęło punkt zwrotny. W Mogilanach uczonym odkneblowano usta. Mogli swobodnie dyskutować nie tylko na temat stanu badań qumranologicznych, ale samej qumranologii, której byli reprezentantami. Stwierdzili oni, że jest niedopusz­czalne dalsze blokowanie dostępu do zwojów, gdyż hamuje to postęp w badaniach i nie można weryfikować wysuwanych pro­pozycji. W dalszej dyskusji na świecie rezolucja mogilańska staje się nośnym argumentem za udostępnieniem zwojów. Ostatecz­nie na podstawie prostego programu komputerowego dr Martin Abegg i prof. Zion Wacholder odtworzyli latem 1991 r. na pod­stawie qumrańskiej konkordancji niemal bezbłędnie teksty z Groty 4. 22 września 1991 r. biblioteka Huntingtona z Kaliforni ogłosiła wolny dostęp do posiadanego mikrofilmu fotogra­fii wszystkich zwojów przechowywanych w Jerozolimie. W listo­padzie tegoż roku H. Shanks, edytor BARu przywiózł na zjazd SBL w Kansas City pierwsze egzemplarze fotograficznej edycji zwojów. W rezultacie 25 listopada 1991 r. prof. Emanuel Tov musiał publicznie przyznać wobec uczestników kongresu, że od­tąd każdy uczony ma wolny dostęp do zwojów, choć oczywiście nie do oryginałów. Warto zapamiętać, że rezolucja mogilańska spełniła funkcję katalizatora w uwolnieniu zwojów.” bazhum.muzhp.pl/media//files/Collectanea_Theologica/Collectanea_Theologica-r2005-t75-n3-s21-54.pdf

Czyli w dwa-trzy lata – jak to się mówi – „od zera do bohatera”, aby po wykonaniu zadania, tj. pardon po przejściu na emeryturę, kustosz Kapera zamilkł.

Bogu dzięki, mamy w Polsce ks. prof. Chrostowskiego: prawda-chrystus-judaizm/

__

**) Zaiste, to była odrażająca figura: www.baslibrary.org/biblical-archaeology-review/33/3/9

„Najszybszy człowiek od skrawków”, a nie od piłki…

Przedstawiony przez magazyn Time w 1956 jako „najszybszy człowiek od skrawków”, Józef Milik był chyba najgenialniejszym z niewielkiego zespołu międzynarodowych badaczy biblijnych zebranych w Jerozolimie na początku lat 50. XX wieku, aby odkryć i rozszyfrować to co stanie się skarbnicą wczesnych żydowskich rękopisów z grot Qumran we wzgórzach Wyżyny Judzkiej [ok. 8 km na południe od Jerycha]. Wkrótce nazwano je Zwojami znad Morza Martwego i narastało podekscytowanie, gdyż świat liczył na nowy wgląd w żydowskie życie wspólnotowe i w początki chrześcijaństwa.

Pod koniec 1951, Milik, emigracyjny polski ksiądz katolicki, który już zyskał miano naukowca w Rzymie, został przyjęty przez lidera zespołu, francuskiego dominikańskiego księdza Rolanda de Vaux z Ecole Biblique. Kiedy przybył do Jerozolimy w następnym roku, Milik miał zaledwie 30 lat i wyjątkową okazję, aby jako jeden z pierwszych rozszyfrować i zrozumieć niezwykły zbiór tekstów…

Chociaż Milik był nieśmiały i zamknięty w sobie, z nieco osobliwym angielskim (nauczył się od thrillerów Mickeya Spillane’a i P.G. Wodehouse’a), był oddany i lubiany. Ożywiał tę harówkę swoim „zaraźliwym poczuciem humoru”, często chichocząc z powodu czegoś, co uważał za zabawne, wspominał członek zespołu, Frank Cross. Kiedy manuskrypty były układane pod szkłem w muzeum Palestyńskiego Muzeum Archeologicznego, talent Milika do dostrzegania, gdzie często malutkie skrawki ze sobą pasowały i jak rozszyfrować pismo, stał się jasny. Inny członek zespołu, John Allegro**, później przypomniał sobie, jak on i Cross „wyrywali sobie włosy” pracując nad szczególnie morderczym fragmentem, gdy „Milik wszedł i poinformował nas, że to zrobił, lub przynajmniej uzyskał wystarczającą część listu, tak aby w końcu było możliwe pełne odszyfrowanie”…

Ale wkrótce publikacja tekstów zaczęła się załamywać, a teorie spiskowe – że fundamentaliści katoliccy wstrzymywali kluczowe teksty lub że celowo wykluczono żydowskich uczonych – zaczęły się rozpowszechniać. Niektórzy uczeni – zwłaszcza Allegro – wymyślali coraz bardziej dziwaczne interpretacje.

W rzeczywistości Milikowi i jego współpracownikom przydzielono jednocześnie zbyt wiele tekstów. Jak zauważył inny uczony, ks. Joseph Fitzmyer, który przez rok tam pracował, Milik opublikował więcej oryginalnych tekstów niż ktokolwiek inny, ale „teraz jest jasne, że zbyt wiele ważnych tekstów zostało powierzonych jednej osobie”. Ponadto, w przypadku Milika, braterskie piwo i wino z kolegami po całym dniu pracy zamieniły się w poważne uzależnienie od alkoholu, które zaczęło upośledzać jego pracę.

Po powrocie Milika z Jerozolimy do Rzymu na początku lat sześćdziesiątych*** (przez Bejrut) jego wczesne powołanie zdawało się zanikać. Porzucił kapłaństwo. W 1969 poznał w Rzymie Polkę Jolantę Załuską. Pobrali się i przenieśli do Paryża, gdzie pracował jako badacz w Centre National de la Recherche Scientifique aż do przejścia na emeryturę w 1987. W końcu przygotował kilka tekstów Zwojów znad Morza Martwego do publikacji w latach siedemdziesiątych, w szczególności Księgi Enocha w 1976, oraz pracował także nad napisami Nabatean z Petry.

Milik został obywatelem francuskim. Jego brat mieszkał w Londynie, a Milik czasami odwiedzał go, ale nie wykazywał chęci powrotu do Polski. Odmówił wyjazdu do Polski w 1992, gdy Zdzisław Kapera, badacz Zwojów znad Morza Martwego, wydał Festschrift na jego cześć.

Gdy do zespołu Dead Sea Scrolls wprowadzono nowych uczonych, podjęto próby wydobycia tekstów od Milika, który wycofał się do prawie całkowitej ciszy, nigdy nie odpowiadając na listy. Po serii napiętych wizyt w jego mieszkaniu w Paryżu Milik w końcu przekazał to, co trzymał przez tyle lat, choć niektórzy młodsi uczeni odrzucili jego notatki na korzyść własnych rozszyfrowań. Skarżył się, że nawet ci, którzy mocno wykorzystali wczesną pionierską pracę jego i jego kolegów, często nie przyznawali tego.

Dopiero w późniejszych latach gorycz Milika z powodu tego, co uważał za „okropnie niesprawiedliwe” traktowanie ze strony społeczności naukowej i dziennikarzy, zaczęła ustępować. Na jego 75. urodziny Revue de Qumran wydał Festschrift for Milik, gdzie w końcu uznano kluczową rolę, jaką odegrał w odszyfrowaniu jednego z najbardziej ekscytujących skarbów pośród starożytnych rękopisów odkrytych w XX wieku. www.independent.co.uk/news/obituaries/jozef-milik-5337020.html

Do owego „uczonego” Kapera jeszcze tu wrócę, a tymczasem inny fragment wywiadu z Johnem Strugnellem (JS), gdzie mówił o tym jak niszczono Milika:

JS: The Israelis wanted to delegate at a much faster speed. I said, “You cannot take over work that a man has done, which he has been working on for a lifetime, you cannot just walk in and take this over.” I refused to have anything to do with that [—they had after all accepted my initial timetable for publication].

The loss of Milik I consider the most despicable act of the [Israeli] advisory committee. The inactivity of [Frank] Cross [professor emeritus at Harvard] in his defense was a little shameful. Milik was not pushed out. He wasn’t expelled, but he was harassed out.

The Israeli committee consisted of [Shemaryahu] Talmon [of Hebrew University], Jonas Greenfield [of Hebrew University], and [Magen] Broshi [curator of the Shrine of the Book]. I saw them as the two daughters of the leech in the Book of Proverbs. It says there that the leech, the blood-sucking animal, ha-aluqah, has two daughters crying, “Give! Give!”²

HS: Who do you compare these to?

JS: Talmon and Greenfield. They were wanting to have more and more [texts to edit].

HS: For themselves?

JS: Yes, exactly. [And for others.]

HS: And they got it?

JS: They got it. My initial anticipation had been that the committee should have very little authority, but they should be employed precisely because they had done a lot of editing, so they could see where cracks were developing. [sighs] But all that is something that I don’t have to bother myself with now. That’s Tov’s problem.

HS: Are you bitter?

JS: What I’m bitter about is that the whole thing wasn’t done in a gentlemanly fashion. Yes, I would have liked to have … I wouldn’t want to work with the group there now. It leaves too bad a taste.

HS: Why?

JS: Primarily the chasing out of Milik. This man was the founder of the whole project, and has more sensitivity for these materials in one of his fingers than any of that group. So that I can’t forgive. But, you know, I spent a lot of time working on these documents, and I would like to see them well published. So I’m willing to collaborate with Tov, and give him suggestions, and things like this, so he can do his job as best as he can. It’s a strange thing when you ask me if I feel bitter. I am quite happy to collaborate with this one or that one of the younger scholars. They come in and they have bright ideas, and I encourage them. But some of the older ones, they conducted themselves rather cheaply.

My lawyer said that she could hold them in the courts for as long as we wanted … but the relationship between me and the rest of the editorial supervision committee had just become too embittered. The only period when I had any real authority was precisely the period after I was accepted as editor-in-chief; and then came the period when I was fighting cat-and-dogs with them up until the end of 1990.

Did you not have the feeling that they were as adamantly opposed to the distribution of the photographs as I was?

HS: Yes.

JS: It was a strange business. I hope never to be in such an affair again. [Of course, my contributions to our arguments were not improved by my manic depression.]

 

Footnotes:

The bracketed additions in italics were made by Professor Strugnell when he reviewed the manuscript of this interview.—Ed.

² “The leech has two daughters; ‘Give, give,’ they cry. Three things are never satisfied, Four never say ‘Enough’” (Proverbs 30:15).

PS. W latach 1940–1944 pod kierunkiem ks. prof. Eugeniusza Dąbrowskiego studiował biblistykę. Od 1945 roku rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1944, dzięki pełnej superlatyw i pochwał opinii i poleceniu ks. prof. Feliksa de Ville skierowanemu do rektora KUL ks. prof. Antoniego Słomkowskiego. Na Wydziale Humanistycznym uczęszczał na wykłady z etnologii, etnografii, językoznawstwa. Słuchał również wykładów profesorów Juliusza Kleinera, Mieczysława Żywczyńskiego, Edwarda Bulandy, Edwarda Fermonta, Zdzisława Golińskiego i innych. Podjął się studiów z zakresu egzegezy i języków Starego Testamentu pod kierunkiem wybitnego biblisty ks. prof. Stanisława Stysia. Oprócz tego uczył się łaciny, syryjskiego i staro-cerkiewno-słowiańskiego[2].

W 1948 po odkryciu zwojów z Qumran zmienił swe zainteresowania naukowe i zrezygnował z kariery biblisty. W 1951 Milik obronił pracę licencjacką otrzymując ocenę summa cum laude (z najwyższą pochwałą), która poświęcona była odkrytej w Qumran Księdze Reguły (Il Manuale della Disciplina) i zawierała pierwsze jego tłumaczenia tegoż dokumentu. W komisji egzaminacyjnej zasiadali najwybitniejsi ówcześni znawcy tematu: prof. Ernest Vogt, i prof. Augustin Bea rektor Biblicum. Rok później rozpoczął prace w Jerozolimie nad odczytywaniem tekstów z papirusów odnalezionych w Qumran, tworząc system oznaczania fragmentów. W 1955 był współautorem pierwszej większej publikacji dotyczącej tekstów z Groty Pierwszej – Discoveries in the Judaean Desertpl.wikipedia.org/wiki/Józef_Milik

PPS. He was fluent in Russian, Italian, French, German, and English besides his native Polish, plus many ancient and dead languages including Hebrew, Greek, Latin, Aramaic, Syriac, old church Slavonic, Arabic, Georgian, Ugaritic, Akkadian, Sumerian, Egyptian, and Hittite.

CDN

**) Prowokator John_Marco_Allegro.

***) Przyczyna zmian była według wszelkiego prawdopodobieństwa prozaiczna. Nakłady Fundacji Rockefellera na wydanie zwojów skończyły sie w roku 1960. Międzynarodowy zespół wydawców rozproszył się. Milik pozostał sam w Jerozolimie i Bejrucie. Jest rzeczą zaskakującą, że dostarczył do druku kolejny tekst, swoją pierwszą finalną publikację rękopisów z groty 4 dopiero w styczniu 1973 roku, a więc po śmierci R. de Vaux. Jednakże bardziej zaskakujący jest fakt, że rękopis tomu poświęconego teffilin, mezuzot i targumom został przygotowany jeszcze w sierpniu 1960 roku!

Pobyt Milika w Jerozolimie był finansowany przez rząd francuski, jako że został on mianowany attaché CNRS (tj. Centre National de Recherches Scientifiques). Instytucja ta, prestiżowo analogiczna do Polskiej Akademii Nauk, utrzymywała naszego rodaka na etacie naukowym do czasu przejścia na emeryturę w połowie lat 80. Choć Milikowi ofiarowano kilkakrotnie katedry filologii biblijnej na uniwersytetach europejskich i amerykańskich, pozostał samotnym lwem, publikującym we właściwym dla niego czasie kolejne teksty znad Morza Martwego. W sumie było to ponad 160 tablic, czyli ponad 160 manuskryptów, nie licząc wielu publikacji inskrypcji semickich w języku fenickim, aramejskim, nabatejskim i palmyreńskim. Jego dokonania wysoko oceniali uczeni tej klasy co William Foxwell Albright, Paul Kahle czy Yigael Yadin i wielu innych. Nawet dzisiaj, mimo całej krytyki, której mu nie oszczędzono z powodu opóźnienia w publikacji powierzonych mu rękopisów, pozostaje najbardziej chyba podziwianym członkiem oryginalnego zespołu o. Rolanda de Vaux. Hershel Shanks, redaktor wpływowego dwumiesięcznika „Biblical Archaeology Review”, zaprzestał ataków, gdy uzmysłowiono mu, jak wiele Milik dokonał w porównaniu z pozostałymi członkami zespołu oraz jak wielka była różnica zarówno w ilości, jak i jakości jego publikacji w porównaniu z innymi uczonymi. Wydana w 1992 rozprawa dotycząca aramejskich prototypów Księgi Estery jeszcze raz udowodniła, że choć zaawansowany wiekiem, sterany przez życie, Milik ciągle jest niezrównany. www.researchgate.net/publication/319088705_Jozef_Tadeusz_Milik_-_wspoltworca_qumranologii

Święty Marcin z Tours, czyli unia europejska w IV i afera Dreyfusa w XIX w.

Marcin urodził się na Węgrzech, wychował we Włoszech a do Galii wyruszył jako legionista – wszak został patronem żołnierzy w Kościele… W 371 zmarł biskup Tours, ponieważ sława życia i cudów świętego mnicha znana była w całej okolicy, kapłani i wierni pragnęli, aby Marcin przyjął godność biskupa. Żeby go do tego skłonić użyto wybiegu: jeden z mieszczan pojechał do świętego z prośbą o przyjazd do miasta i uzdrowienie chorej żony. Kiedy tylko Marcin pojawił się w mieście, jego mieszkańcy siłą przywiedli go do katedry, błagając o przyjęcie godności biskupa. W ten sposób został wybrany przez aklamację. 4 lipca 371 otrzymał święcenia kapłańskie i sakrę biskupią.Godność biskupią sprawował 25 lat. Wprowadził nowy styl pracy: o ile do tej pory biskup mieszkał przy katedrze i tam przyjmował petentów, o tyle św. Marcin prawie stale był poza domem wśród wiernych. Często uczestniczył w synodach, odwiedzał sąsiednich biskupów, był zaprzyjaźniony ze świętymi: Ambrożym, Wiktorynem i Paulinem z Noli. Gdy był już starszy, założył klasztor w Marmoutier (14 km od Tours), gdzie najczęściej przebywał. Żył bardzo skromnie, a swoje ciało umartwiał, nosząc włosiennicę oraz postami i pokutą za grzechy swoich wiernych.

Rozpoczął na Zachodzie regularne akcje burzenia świątyń i bałwanów pogańskich oraz wycinania świętych gajów. Dzięki nadzwyczajnej gorliwości w tym procederze (połączonym z profanowaniem ołtarzy i wizerunków pogańskich bóstw), wkrótce z jego diecezji zniknęły wszystkie świątynie pogańskie.

Święty Marcin jest patronem Francji, królewskiego rodu Merowingów, diecezji Eisenstadt, mogunckiej (Mainz), rotterburskiej, Amiens. Jest również patronem dzieci, hotelarzy, jeźdźców, kawalerii, kapeluszników, kowali, krawców, młynarzy, tkaczy, podróżników, więźniów, właścicieli winnic, żebraków i żołnierzy. W Polsce jest patronem Bydgoszczy, Jawora i Opatowa.

Jego atrybutami są: dzban, gęś, koń, księga, model kościoła, dwa psy lub żebrak u jego stóp, płaszcz rozcięty na pół. Wspomnienie liturgiczne (dzień świętego Marcina) w Kościele katolickim obchodzone jest [notabene] 11 listopada.

Przysłowia
  • Marcin na białym koniu jedzie.
  • Młoda jak jagoda po świętym Marcinie. (czyli stara)
  • Na Świętego Marcina najlepsza gęsina.
  • Na Świętego Marcina pij wino, wodę pozostaw młynom. (oryg. A la Saint Martin, bois ton vin, Et laisse l’eau pour le moulin. przysł. burgundzkie)
  • Jeśli na Marcina sucho, to Gody (Boże Narodzenie) z pluchą.
  • Gdy Marcinowa gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.
  • Od Świętego Marcina zima się zaczyna.
  • Jaki Marcin taka zima.
  • Bywa zawsze o Marcinie u nas ogień już w kominie.
  • Gdy wschodni wiatr na Marcina, będzie ostra zima.
  • Jak mglisto na Marcina, będzie lekka zima.

pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_z_Tours

A teraz uwaga:

Martin’s renewed popularity in France was related to his promotion as a military saint during the Franco-Prussian War of 1870–1871. During the military and political crisis of the Franco-Prussian war, Napoleon III‚s Second Empire collapsed. After the surrender of Napoleon to the Prussians after the Battle of Sedan in September 1870, a provisional government of national defense was established, and France’s Third Republic was proclaimed. Paris was evacuated due to the advancing enemy and for a brief time, Tours (September–December 1870) became the effective capital of France.

St Martin was promoted by the clerical right as the protector of the nation against the German threat. Conservatives associated the dramatic collapse of Napoleon III’s regime as a sign of divine retribution on the irreligious emperor. Priests interpreted it as punishment for a nation led astray due to years of anti-clericalism…

Renou was a strong supporter of St. Martin and believed that the national destiny of France and all its victories were attributed to him. He linked the military to the cloak of St. Martin, which was the „first flag of France” to the French tricolor, „the symbol of the union of the old and new.” This flag symbolism connected the devotion to St. Martin with the Third Republic. But, the tensions of the Dreyfus Affair renewed anti-clericalism in France and drove a wedge between the Church and the Republic. By 1905, the influence of Rene Waldeck-Rousseau and Emile Combes, combined with deteriorating relations with the Vatican, led to the separation of church and state.[35]

St. Martin’s popularity was renewed during the First World War. Anticlericalism declined, and priests served in the French forces as chaplains. More than 5,000 of them died in the war. In 1916, Assumptionists organized a national pilgrimage to Tours that attracted people from all of France. The devotion to St. Martin was amplified in the dioceses of France, where special prayers were offered to the patron saint. When the armistice was signed on Saint Martin’s Day, 11 November 1918, the French people saw it was a sign of his intercession in the affairs of France.[36]

___

A ja na jego kult natknąłem się w… Lukce – w postaci katedry św. Marcina tamże:The Holy Face of Lucca (Italian: Volto Santo di Lucca) is a venerated wooden corpus (body) of a crucifix in Lucca, Italy. Medieval legends stated that it had been sculpted by that Nicodemus who assisted Joseph of Arimathea in depositing Christ in the tomb and specifically dated its arrival in Lucca to AD 742.**

The present Holy Face itself is an early 13th-century copy of the original ascribed to the circle of Benedetto Antelami.[1] It appears that the original was chipped away beyond repair by relic-seeking pilgrims. The earliest copies date from the early twelfth century, which may suggest that the original in fact dates only from the 11th century. Its presence in Lucca cannot be securely documented until about 1100 although Abbot Leofstan of Bury St Edmunds Abbey, who died in 1065, recorded that the inspiration for a life-size crucifix he had made for Bury St Edmunds was one he saw at Lucca on his way to Rome.[2] The Holy Face is located in the free-standing octagonal Carrara marble chapel (the tempietto or „little temple”), which was built in 1484 by Matteo Civitali, the sculptor-architect of Lucca, to contain it. The tempietto stands in the right-hand nave of the cathedral of San Martino in Lucca, Italy. 

PS. pl.wikipedia.org/Sint_Maarten_(wyspa)

___

**) Dante mentions the Holy Face of Lucca in his Inferno, Canto XXI, where a demon cries:

Qui non ha luogo il Volto Santo! qui si nuota altrimenti che nel Serchio.[11]

„I am opposed to Judaism on purely theological grounds”

Tak jak obiecałem – oto fragment (autoryzowanego tym razem) wywiadu przeprowadzonego przez Herszela Szanksa (HS) z Johnem Strugnellem (JS) a opublikowanego przez Biblical Archaeology Review (BAR), July/August 1994:

JS: At the very beginning of the interview [with Israeli journalist Avi Katzman] I said, I do not want my critical statements to be viewed as anti-Semitic. They’re not. Mr. Katzman straight away went and interpreted them and discussed them as anti-Semitic. I suspected behind Mr. Katzman a worry whether Christian scholarship could deal impartially with the nature of the scrolls, being documents of a Jewish sect. I wanted to say, “Nonsense, there’s no difficulty here. It is in the nature of exegesis to be able to understand impartially documents from groups other than your own.” Actually, Jewish scholars would be even more disqualified to work without bias on the scrolls than Christian scholars. It wasn’t the Christians who were the principal enemies of the Dead Sea Scroll sect. It was the ancestors of Phariseeism. I’m amused when I hear people like [Lawrence] Schiffman [of New York University] saying how sad it is that Jewish scholars have not been working on these texts. In a sense, Jewish scholars would be the ones most likely to express an exegesis that is hostile to the thought of the Qumran sect, more so than Christian scholarship. [The essential thing is that oneshould be aware of one’s own biases, whether Jew or Christian.

HS: But it is true that as a result of that interview, you have been branded an anti-Semite. You said things in that interview, like calling Judaism “a horrible religion” …

JS: Yes.

HS: … like saying that the answer to the Jewish problem is mass conversion to Christianity, like saying that Christianity should have been able to convert the Jews, like saying that Judaism was originally racist. Those things have been interpreted, and understandably so, I think, to characterize you as an anti-Semite. After that was published, about 70 of your former students signed a letter in your support, which we printed in BAR [BAR 17:02], and they were careful to distance themselves from what you said. I believe they characterized what you said as the result of your …

JS: Wasn’t it sickness or something?

HS: Yes, but they made it clear that they didn’t agree with what you said.

JS: Yes, they explained it as sickness.

HS: Is that your explanation, too? Just a moment ago, I didn’t think you were explaining it on the ground of sickness.

JS: Now we’re getting dangerously near the point where I stop answering these things. I’m willing to discuss what I might have been thinking of, but I am not willing to discuss the framework in which I’m thinking of these matters. I agree that these [words] caused great troubles for me. They’ve since pained a lot of my friends and alienated them from me, and this has grieved me greatly. All that is true. But I’m not willing simply to abandon my views, even to the point of just saying all right, I was wrong, what should I substitute for it. [That’s not how we deal with a religious dilemma.]

HS: You characterized yourself in that interview as an anti-Judaist. Do you stick by that?

JS: It is a tricky word. What is an anti-Judaist? Is he a person opposed to Jews, or is he a person opposed to Judaism? I am opposed to Judaism [on purely theological grounds].

HS: Why?

JS: Obviously that is asking me to get into the whole matter of the traditional Christian teaching, and that’s where I took my stand.

HS: And that’s where you stand today, too?

JS: That’s where I basically am today. You know, the Catholic Church is changing. They’re teetering between changing and not changing. But basically I take my stand on the stance of the New Testament on this question.

HS: Which is?

JS: At various places in the New Testament you get varying positions about the total conversion [or future] of all the Jews. A lot of people talk about how my position is supersessionist. I have a much more positive viewpoint. I’m looking for a largeness in Christology, I’m looking for making higher claims for Christ [and the consequences of these for the Jews].

HS: What are those higher claims?

JS: [They vary.] You can look at them in Matthew. You can look in Mark. You can look in Luke. You can look in the beginning of John, especially in the beginning of John. You can find them in Paul, you can find them in some of the earliest pre-Pauline fragments, talking about how every knee should bend and confess that Jesus Christ is Lord, and so on. Wherever I look, I find a higher Christology. This becomes for me canonical, the canon of what I should believe. But these are things that I really don’t want to discuss. I’ve gone further than I had intended to, but I wanted to show you that my intention is to find positive and larger, higher Christology. You know, it’s funny that a person is under so much attack for his Christology. I understand that letter [from 70 of my former students], how shall I put it, represented a consensus position. Some of them wanted to say “Never,” some of them wanted to say “Practically never,” [laughs] and some of them …

HS: “Never” and “Practically never” what?

JS: They never heard me take an anti-Semitic position. So it was a consensus letter— everyone could sign, but some with greater enthusiasm than others. Still I appreciate very much their kindness in coming to my aid at a time when I needed it.

I don’t think that at any time when I was editing the scrolls, or especially at any time when I was the chief editor of the scrolls, I don’t think I thought of these matters. I brought in Jewish scholars. I brought them in before I was chief editor. I never used that as a criterion. I didn’t ask them what sort of Judaism they practiced or anything like that. I brought in [Elisha] Qimron, for instance, because he knew middle Hebrew so well. I brought in Devorah Dimant because she seemed to be the most gifted among the younger Israelis in reconstructing a literary document. I brought in Joe Baumgarten. I can’t claim any particular virtue for choosing the Jewish scholars that I brought in, except that I chose them as the most qualified scholars living around Jerusalem or able to come and help in the work. I discover by surprise that I have become also the great Liberator of women in bringing women into the project. Some day someone will put up a statue in my honor in this regard. But there again, I didn’t go out to find women and to bring them into the project. They were the ones who were available and who were showing competence in this field.

HS: But I take it from what you say, you have nothing to retract or apologize for in the Katzman interview.

JS: No, that’s not so, because I say that I would not have said it in that way, I would not have said it that way if I had not been under manic depression, probably also under alcoholism, at least a certain amount of alcoholism, but probably too much. [But for that] I would have walked far more carefully. [I should have kept to the effects of Judaism or Christianity on each editor’s work.] That’s how I’m trying to do in this interview.

HS: What’s coming through to me as I listen to you is that what you’re saying is that you’re really anti-Semitic, or anti-Judaist, as you call it, but if you had not been manic-depressive and if you had not been alcoholic at the time, you might have expressed yourself more sensitively, more delicately, but still your views are anti-Judaist and what the world calls anti- Semitic. You are regarded as an anti-Semite and you’ve never retracted, you have never apologized, you’ve never been very specific as to what you said that you shouldn’t have said and that you don’t believe. On the contrary, you seem to be affirming it right now.

JS: [If you are unwilling to make the distinction I try to make, between opposition to a viewpoint and a group, etc., etc., you disqualify yourself from discussing my views.] If you notice the question that was asked by Mr. Katzman, he was asking a question about the group of Qumran editors. I was trying not to give an answer about what I was thinking, but to give an answer that would liberate the editorial group from the charge of being incompetent, of showing bias in the editing of the scrolls. To find something that [Frank M.] Cross and I and [J.T.] Milik and [Emile] Puech would agree to is an impossibility. So I tried to sail right through. I took refuge behind the traditional position of Christianity.

HS: What is the traditional position of Christianity?

JS: It’s not essentially what people call supersessionism. It is maximalistic Christology. It is claiming the most for the rights of the Messiah, claiming the most rights for Jesus, to put it in a nice simple framework that your Southern Baptist readers will appreciate.

HS: What does being anti-Judaist mean?

JS: It means, probably, being against the religion of Judaism. It’s not being against individual Jews or the Jewish people. The Cardinal Archbishop of Paris is a Jew and he gets on perfectly well with his archdiocese, which is not Jewish.

HS: What you’re saying is you don’t like the religion of Judaism, but you don’t mind Jews?

JS: Yes, yes, that’s one thing. But I’m not really concerned whether I dislike or like the religion of Judaism. I want more things for the religion of Christians. I want the reign of Christ to be more glorious, which it would be certainly by having 20 million more Jews on board.

HS: As Christians?

JS: Yes, yes. That, to me, is a description of the traditional view of the Christians. There have been attempts to interpret modern synodical doctrines [Vatican II] as meaning something very different from this. There are other people who are trying to interpret the synodical statements in a minimalist way.

We are in the early stage of the interpretation of Vatican II. Varying groups are pushing or pulling one way and the other. It’s not yet clear how it’s going to go.

HS: How do you prefer it to go?

JS: Really, I am a humble little editor of Dead Sea Scrolls living in my corner. Not for me these great battles.

HS: In the Katzman interview, you defined anti-Semitic as being against Semites, not against Jews. I think that’s a bit disingenuous. Anti-Semitic really means anti-Jewish. When someone says to you, “Professor Strugnell, are you an anti-Semite?” what is your response?

JS: First of all, I say that I don’t like that word because it’s not precise. If it were to mean against all Semites …

HS: No, it means against all Jews. That’s what it means in the dictionary.

JS: If you want to say, “Are you against Jews?” of course I am not. That is why I say I am an anti-Judaist, but not one who is against individual Jews. [As a matter of fact, the monstrousness of Hitler’s anti-Semitism was the first abomination I became keenly aware of.]

HS: Do you think there is any relationship between being anti-Judaist, that is, being opposed to Judaism as a religion on the one hand, and anti-Semitism?

JS: You see, there clearly have been huge amounts of persecution of Jews, so you have to ask yourself, “Are these persecutions related to the fact that most parts of Europe are also in large measure Christian?” I ask myself, “Is there any relationship?” Yes and no. Take Hitler’s Germany, for instance. The Christians were a principal opposition to Hitler’s Germany. But a lot of so-called Christians got caught up in Hitler’s Germany.

HS: In many people’s minds, the views you hold about the Jewish religion have led to anti- Semitic acts and to anti-Semitism. Do you want to comment on that?

JS: I don’t know anyone who has gone and read my interview in BAR [“Chief Dead Sea Scroll Editor Denounces Judaism, Israel; Claims He’s Seen Four More Scrolls Found by Bedouin,” BAR 17:01] and has then gone out to defile a synagogue just because they read my interview. You can’t say that the interview produced anti-Semitic revulsion and the burning of synagogues and the like.

HS: Is that all you have to say?

JS: [My answer was perhaps flippant, but no answer can be given until you are willing to make the distinction I ask for.] My positive statements about a high Christology have nothing to do with individual Jews whom I may happen to like or dislike.

HS: You are aware, are you not, that you are regarded as an anti-Semite?
JS: Well, I am not regarded as an anti-Semite by those who sat through my lectures. I mean, some of them regard me as a little fuddy-duddy in the form of my Christology.

HS: Would it be fair to say that you’re an intellectual anti-Semite?

JS: [Of course not, if you persist in using the term “anti-Semite,” which I have specifically abjured.] I was wondering, yesterday I think it was, what’s wrong with desiring to convert another group of people to your own religion, [of course without force, ] to your own style of life? In philosophy [and in politics] we do this all the time.

HS: Is this philosophy of yours affected at all by the fact that for the last 1,500 or 2,000 years the views that you have been espousing have resulted in the oppression and even murder of millions of Jews? Does that have any effect on your thinking?

JS: Whew! [sighs]

Does the fact that Judaism has been, as it were, the lower person on the totem pole for the last 1,500 years have any influence on my view? I don’t think so. [In any case, the role played by Christian theology, as compared with other causes, requires precise analyses and distinctions that you are not letting me make.]

HS: Do your Jewish students find offensive the views that you hold?

JS: No. [laughs] You must remember that I hardly ever discuss this in class, so they wouldn’t have had much chance.

HS: How do you think that the [Dead Sea Scrolls editorial] project is being run today?

JS: I really don’t want to criticize it. When I have things to criticize, I talk to [Emanuel] Tov [the new editor-in-chief].

___

ª The bracketed additions in italics were made by Professor Strugnell when he reviewed the manuscript of this interview.—Ed.

___

Obawiam się, że profesor Strugnell poniekąd padł także ofiarą Soboru Watykańskiego II…

CDN