Dwie kadencje Obamy czyli fatalny ciąg dat

Innymi słowy – śladami Stanisława Michalkiewicza.

Obama rusza z kopyta:

6 marca 2009: Clintonowa + Ławrow czyli wielki reset w Genewie („word перегрузка („peregruzka”.) It was intended that this would be the Russian word for „reset” but actually was the word for „overload” [nomenomen]”)

7 lipca 2009: Obama w Moskwie, a 1 września Putin z Merkel na Westerplatte…

17 września 2009: Obama rezygnuje z tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach [nie zapomnimy ci Baraku tego i innych „uprzejmości”…]

1 grudnia 2009: Traktat lizboński wchodzi w życie

10 kwietnia 2010: Smoleńsk

17-18 października 2010: „nieformalny” szczyt w Deauville** – Sarkozy, Merkel i Miedwiediew planują bezpieczeństwo Europy

20 listopada 2010: na szczycie NATO w Lizbonie zainicjowano strategiczne partnerstwo NATO-Rosja („Medvedev agreed to attend after meeting with French President Nicolas Sarkozy and German Chancellor Angela Merkel.”)

2011: arabska wiosna…

17 sierpnia 2012: na Zamku Królewskim w Warszawie podpisano przesłanie o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim

wrzesień 2012 – atak w Benhazi i śmierć amerykańskiego ambasadora

_____koniec I katastrofalnej kadencji Obamy_____

marzec 2013 – USA rozpoczyna tajne rozmowy z Iranem czyli przygotowanie do wielkiego resetu na Bliskim Wschodzie

(„Nagrań dokonywano od lipca 2013 do czerwca 2014 w kilku warszawskich restauracjach, a wśród kilkudziesięciu podsłuchiwanych byli m.in. urzędujący i byli ministrowie, przedsiębiorcy i prezesi NBP oraz NIK.”)

sierpień 2013 – ataki gazowe w Syrii

listopad 2013 – początek euromajdanu

marzec 2014 – Rosja „udziela pomocy Krymowi”

22 maja 2014: wybory w UK do Parlamentu Europejskiego wygrywa UKIP zdobywając 26,6% głosów***

2014: reset resetu z Rosją („14 czerwca 2014 na stronie internetowej „Wprost” zostały ujawnione fragmenty nagrań dwóch podsłuchanych rozmów. Dwa dni później stenogramy z nagrań zostały opublikowane w papierowym wydaniu tygodnika.”)

2015: wybuch migracji

23 czerwca 2016: referendum za Brexitem

lipiec 2016: nieudany zamach stanu w Turcji

____ koniec prezydentury Obamy ____

2017: projekt Międzymorza…

__

**) To raptem 14 km do rezydencji Rotszyldów francuskich w Château de Reux, 14130 Reux, France

***) Nb. Nigel Farage „od 1982 pracował w różnych firmach maklerskich i zajmujących się obrotami na rynkach towarów, w tym na Londyńskiej Giełdzie Metali. Prowadził własną działalność maklerską od wczesnych lat 90. do 2002.”

Reklamy

Izraelskie lobby w Ameryce

Żydowscy neokoni itp. stali się tak wszechmocni w amerykańskiej polityce zagranicznej, iż w 2007 doprowadziło to do wydawniczej mega-sensacji sprokurowanej przez dwóch profesorów politologii wagi super-ciężkiej – dziekana z Harvardu oraz R. Wendell Harrison Distinguished Service Professor at the University of Chicago. W polskiej wiki nie ma o nich nic (prawie), jak to w TAKICH przypadkach:

John Joseph Mearsheimer (/ˈmɪrʃhaɪmər/; born December 14, 1947) is an American political scientist… When he was 17, Mearsheimer enlisted in the U.S. Army. After one year as an enlisted member, he chose to attend the United States Military Academy at West Point. He attended West Point from 1966 to 1970. After graduation, he served for five years as an officer in the U.S. Air Force. In 1974, while in the Air Force, Mearsheimer earned a Masters Degree in International Relations from the University of Southern California. He subsequently entered Cornell University and in 1980 earned a Ph.D. in government, specifically in international relations…

He was a vocal opponent of the Iraq War in 2003 and was almost alone in opposing Ukraine’s decision to give up its nuclear weapons in 1994 [całe szczęście dla nas?] and predicted that, without a deterrent, they would face Russian aggression. His most controversial views concern alleged influence by interest groups over US government actions in the Middle East which he wrote about in The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy.

Stephen Martin Walt (born July 2, 1955) is an American professor of international affairs at Harvard University’s John F. Kennedy School of Government. …Walt pursued his undergraduate studies at Stanford University. He first majored in chemistry with an eye to becoming a Biochemist. He then shifted to history, and finally to International Relations… Walt has frequently criticized America’s policy with respect to Iran. In 2011, Walt told an interviewer that the American reaction to an alleged Iranian plot to assassinate the Saudi ambassador in the United States „might be part of a larger American diplomatic effort to put Iran on the hot seat.”

„Washington continues to insist on a near-total Iranian capitulation,” wrote Walt in December 2012. „And because Iran has been effectively demonized here in America, it would be very hard for President Obama to reach a compromise and then sell it back home.”…

Mearsheimer and Walt responded to their critics in a letter to the London Review of Books in May 2006.

  • To the accusation that they „see the lobby as a well-organised Jewish conspiracy” they refer to their description of the lobby „a loose coalition of individuals and organisations without a central headquarters.”
  • To the accusation of mono-causality, they remark „we also pointed out that support for Israel is hardly the only reason America’s standing in the Middle East is so low.”
  • To the complaint that they „‚catalog Israel’s moral flaws,’ while paying little attention to the shortcomings of other states,” they refer to the „high levels of material and diplomatic support” given by the United States especially to Israel as a reason to focus on it.
  • To the claim that U.S. support for Israel reflects „genuine support among the American public” they agree, but argue that „this popularity is substantially due to the lobby’s success at portraying Israel in a favourable light and effectively limiting public awareness and discussion of Israel’s less savory actions.”
  • To the claim that there are countervailing forces „such as ‚paleo-conservatives, Arab and Islamic advocacy groups… and the diplomatic establishment,'” they argue that these are no match for the lobby.
  • To the argument that oil rather than Israel drives Middle East policy, they claim that the United States would favor the Palestinians instead of Israel, and would not have gone to war in Iraq or be threatening Iran if that were so.
  • They accuse various critics of smearing them by linking them to racists, and dispute various claims by Alan Dershowitz and others that their facts, references or quotations are mistaken.”

Myślę, że ta książka spowodowała wielkie trzęsienie ziemi w USA – wpierw przyczyniła się do słynnego resetu Obamy z Iranem (który inaczej w ogóle nie byłby możliwy?), a potem do wyboru Trumpa, którego oczywiście wsparło także żydowskie lobby…

http://multibook.pl/pl/p/John-J.-Mearsheimer%2C-Stephen-M.-Walt-Lobby-izraelskie-w-USA/366

 

Wielki historyk Polski, który się Imperium postawił

Capture d’écran 2017-09-17 à 12.04.30.png 34-letni R. Lord we Lwowie, w 1919

___

Oto obiecany dalszy ciąg nadzwyczajnej przedmowy Jerzego Łojka:

„Robert Howard Lord urodził się dnia 20 lipca 1885 roku w Plano w stanie Illinois. Wywodził się z rodziny protestanckiej, należącej do Kościoła episkopalnego, która osiedliła się w Nowej Anglii, na obszarze przyszłego stanu Connecticut, podobno jeszcze w XVII wieku. Ojciec jego (Frank Howard) był lekarzem. W latach 1903-1906 studiował historię na uniwersytecie Northwestern i Harvard, uzyskując pierwszy stopień naukowy B. A. (Bachelor of Arts). Kontynuował następnie studia na Uniwersytecie Harvardzkim w latach 1906-1908, otrzymując już w roku 1907 drugi stopień M. A. (Master of Arts).

W Harvardzie R. H. Lord spotkał człowieka, który miał wywrzeć decydujący wpływ na jego przyszłość naukową. Był nim dyplomata i wybitny historyk amerykański Archibald Cary Coolidge (1866-1928), opiekun naukowy i promotor młodego badacza. A . Coolidge ukończył przed laty Uniwersytet Harvardzki, doktoryzował się jednakże w Niemczech, we Freiburgu. Wstąpił potem do amerykańskiej służby dyplomatycznej; był sekretarzem ambasady USA w Petersburgu w latach 1890-1891, następnie w Wiedniu w roku 1893. Pobyt w Rosji i Austrii rozbudził w Coolidge’u zainteresowanie historią, Europy Środkowej i Wschodniej. Po powrocie do Ameryki został wykładowcą historii na Uniwersytecie Harvardzkim (1893), przechodząc następnie wszystkie szczeble kariery profesorskiej…

Dzisiaj, kiedy w Stanach Zjednoczonych pracuje co najmniej kilkuset badaczy zainteresowanych historią Rosji, a kilkudziesięciu (nie licząc oczywiście imigrantów) zajmuje się rozmaitymi aspektami historii Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, prace historyków amerykańskich nad problemami tej części Europy nie są już niczym niezwykłym. Pod koniec wieku XIX wykłady Coolidge’a były jednak swojego rodzaju sensacją. Młody profesor okazał się niewątpliwie znaczną indywidualnością naukową, skoro zdołał przyciągnąć do tej problematyki wielu studentów historii. Między innymi około roku 1906 znalazł się wśród nich młody badacz, który w kilkanaście lat później miał zostać następcą Coolidge’a na jego katedrze uniwersyteckiej – Robert Howard Lord.

O najwcześniejszych latach pracy naukowej Lorda niewiele wiadomo. Już wówczas zwracał podobno uwagę swym usposobieniem refleksyjnym i filozoficznym, stronił od normalnego życia studenckiego, zajmowały go głęboko problemy wiary. Po otrzymaniu pierwszego stopnia naukowego w 1906 roku postanowił zostać pastorem Kościoła episkopalnego i zająć się praca duszpasterską. Na szczęście dla nauki historycznej rodzina zdołała przekonać go, aby odłożył jeszcze na jakiś czas realizację tego zamiaru. Pozostając w stanie świeckim Lord poświęcał jednakże sporo czasu na działalność religijną. W latach 1910-1915, już jako wykładowca historii w Harvardzie, spędzał niedziele na nauczaniu religii w ubogich parafiach protestanckich w Bostonie.

Za namową ojca i profesora A. C. Coolidge’a wyjechał do Europy, aby uzupełnić tam swoje studia nad historią Rosji i Polski oraz zebrać materiały archiwalne do przygotowywanej rozprawy doktorskiej. Lata 1908-1910 spędził w Berlinie, Wiedniu, Petersburgu i w Moskwie; odwiedzał także Lwów i Warszawę. Do badań tych był wyjątkowo dobrze przygotowany: był bardzo oczytany w literaturze fachowej nie tylko w językach zachodnioeuropejskich, ale również w polskiej i rosyjskiej, gdyż przed wyjazdem do Europy opanował w stopniu wystarczającym dla badań archiwalnych oba te języki słowiańskie, co na owe czasy było wśród historyków amerykańskich zjawiskiem unikalnym.

Wynikiem przeszło dwuletnich badań archiwalnych była rozprawa doktorska Lorda, przedstawiona w roku 1910 na Uniwersytecie Harvardzkim: Austrian Policy and the Second Partition of Poland. Wkrótce potem młody badacz mianowany został wykładowcą nowożytnej historii Europy, a 20 grudnia 1915 roku otrzymał w Harvardzie nominację na pierwszy stopień profesorski (assistant-professor); miał wtedy lat 30.

Nominacja ta poprzedzona była opublikowaniem dzieła, które miało zapewnić Lordowi trwałą i wybitną pozycję naukową. Gruntownie przepracowana i uzupełniona jego rozprawa doktorska stała się podstawą monumentalnego studium, które ukazało się jako tom XXIII serii „Harvard Historical Studies” pt. The Second Partition of Poland. A Study in Diplomatic History, Cambridge, Harvard University Press, 1915. …

R. H. Lord był pierwszym badaczem, który postawił sobie za cel dokładne wyjaśnienie wszystkich aspektów historii dyplomatycznej drugiego rozbioru Polski. Zamierzenie to zrealizował dzięki starannemu zbadaniu archiwów państw uwikłanych w sprawę polską w latach 1787-1793, zbierając w ten sposób materiały źródłowe wzajemnie się uzupełniające i dokumentujące udział w walce dyplomatycznej o załatwienie sprawy polskiej jednocześnie trzech stron: Petersburga, Berlina i Wiednia. Jest to więc synteza w zasadzie bez luk i niedomówień, oparta na analizie wszystkich zmian we wzajemnych stosunkach między zainteresowanymi stronami. Tego rodzaju ujęcie całościowe było (i jest do dzisiaj) zjawiskiem zupełnie unikalnym w całej historiografii zagadnienia.

Lord mógł pokusić się o tak ambitne przedsięwzięcie naukowe, gdyż miał dostęp do tajnych archiwów dyplomatycznych wszystkich trzech mocarstw rozbiorowych.

…Otóż R. H. Lord był jedynym badaczem spraw polskich, który dopuszczony został do tajnych dokumentów rosyjskich, wyjaśniających genezę drugiego rozbioru od strony Petersburga: dopuszczony został oczywiście dlatego, że był Amerykaninem, przedstawicielem kraju, który w sprawy rozbiorowe nigdy nie był uwikłany. Przedstawiciele władz carskich przekonani byli, że niecodzienne zainteresowania młodego historyka zza Oceanu, popieranego intensywnie przez ambasadę amerykańską w Petersburgu, są nieszkodliwym „hobby” i żadnych poważniejszych konsekwencji mieć nie będą. Tak więc R. H. Lord otrzymał wgląd w dokumenty, które dla historii upadku Rzeczypospolitej w XVIII wieku mają znaczenie podstawowe. Pracował oczywiście w archiwach rosyjskich zbyt krótko, aby mógł wydobyć z nich wszystkie ważniejsze a nieznane informacje, niekoniecznie dotyczące bezpośrednio genezy drugiego rozbioru, ale mogące rzucić światło na wiele najważniejszych problemów historii Polski w XVIII wieku. Dzieło swoje wzbogacił jednak ogromnie, uzyskując – jako jedyny badacz zagadnienia – możliwość przedstawienia genezy i przebiegu drugiego rozbioru na podstawie dokumentów strony decydującej: dworu petersburskiego. Ta jedna tylko zdobycz wystarczyłaby dla przyznania dziełu R. H. Lorda pierwszorzędnego miejsca w historiografii polskiej. Lord był bowiem ostatnim historykiem, który widział
najważniejsze źródła rosyjskie, dotyczące polityki dworu petersburskiego wobec Rzeczypospolitej w latach 1787-1793. …

Z przedstawionych w zakończeniu obszernych konkluzji autora jedna szczególnie warta jest podkreślenia: R. H. Lord był mianowicie zdania, iż żadne reformy ustrojowe czy jakiekolwiek korzystne przeobrażenia wewnętrzne Rzeczypospolitej nie były możliwe bez emancypacji spod wpływów dworu petersburskiego. Tym samym uznał całą politykę Stanisława Augusta za błędną w założeniu, aprobując ogólny kierunek polityki Sejmu Czteroletniego. Autor Drugiego rozbioru stanął więc mocno na gruncie tzw. optymizmu w historycznej analizie genezy i dziejów upadku Rzeczypospolitej. …

Drugi rozbiór Polski ukazał się w momencie niezbyt sprzyjającym rzeczowej ocenie wartości tego dzieła. Wojna światowa utrudniała pracę naukową, a również (czego nie można lekceważyć) dopływ najnowszych publikacji amerykańskich na ziemie polskie. The Second Partition of Poland dotarł do Polski w znikomej liczbie egzemplarzy. Fakt znamienny: dzieło o tak zasadniczym znaczeniu dla historii upadku Rzeczypospolitej, mające ówcześnie walor podwójny, naukowy a zarazem – w okresie walki o odbudowę niepodległego panstwa polskiego – również aktualny, polityczny, nie doczekało się w prasie polskiej żadnego omówienia, żadnej recenzji fachowej w czasopismach historycznych. …Przez cały okres międzywojenny nie ma śladów poważniejszego zainteresowania ze strony polskiej dziełem, które było przecież ostatnim słowem nauki w sprawach upadku dawnej Rzeczypospolitej. Wydaje się, że mało rozpowszechniona znajomość języka angielskiego wśród historyków polskich tego okresu była jedną z najistotniejszych przyczyn braku kontaktu z wynikami badań Lorda. Ale o przełożeniu dzieła na język polski też ówcześnie nie myślano.

Mimo to autor tej książki był w początkach Drugiej Rzeczypospolitej postacią wysoko w Polsce cenioną – zarówno przez środowiska naukowe, jak i czynniki oficjalne. Przyczyniła się jednak do tego nie tyle wartość dzieła o drugim rozbiorze, ile czynna działalność dyplomatyczna Lorda w latach 1918-1919.

Dnia 19 września 1917 roku prezydent Woodrow Wilson powołał zespół ekspertów, mających przygotować dla delegacji amerykańskiej na przyszłą konferencję pokojową materiały uzasadniające stanowisko rządu USA w najważniejszych sprawach międzynarodowych. Organizatorem i szefem tego zespołu, nazywanego w skrócie „The Inquiry” mianowany został bliski przyjaciel Wilsona i jego osobisty doradca w sprawach polityki zagranicznej pułkownik Edward Mandell House (1858-1938), główny amerykański negocjator dyplomatyczny z ramienia prezydenta w okresie pierwszej wojny światowej. Ekspertem do spraw Rosji i Polski wymaczono zrazu prof. A. C. Coolidge’a. Po kilku miesiącach ustąpił on jednakże z komisji House’a przechodząc na inne stanowisko, a z dniem 1 maja 1918 roku funkcję kierownika sekcji do spraw Europy wschodniej objął prof. R. H. Lord. Przez następne półtora roku Lord miał odgrywać poważną rolę w kształtowaniu polityki amerykańskiej w sprawach Polski.

Spór o przyszłe granice odrodzonego państwa polskiego, zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie, był – jak wiadomo – jednym z poważniejszych problemów konferencji pokojowej w Wersalu. Jeżeli krańcowo nieprzychylne Polsce stanowisko rządu brytyjskiego, reprezentowane przez premiera Davida Lloyda George’a, nie stało się w końcu wytyczną do ostatecznych decyzji konferencji, to przypisać to należy w znacznym stopniu wpływowi R. H. Lorda na prezydenta Wilsona. „Ogólny ton polityce amerykańskiej – pisze jeden z badaczy zakulisowych dziejów konferencji pokojowej w Wersalu – nadawał główny ekspert delegacji USA do spraw polskich, Robert Howard Lord, który wyznawał pogląd, że odbudowa państwa polskiego jest naprawą największej zbrodni politycznej, jaką znała Europa, przywróceniem zasady sprawiedliwości w stosunkach międzynarodowych, decydującym zwycięstwem sprawy powszechnej wolności.” Na postawę R. H. Lorda gorzko skarżył się w poufnych rozmowach z Amerykanami premier Lloyd George. Autor Drugiego rozbioru był głęboko przekonany, że państwo polskie powinno być odbudowane w swoicn granicach historycznych, a nie formowane jako nowy organizm politzczny w granicach ściśle etnicznych. Zasadę „etnograficzną”, którą uznawano w Wersalu za jedynie słuszne kryterium rozgraniczenia panstw i której przyjęcie groziłoby m.in. zakwestionowaniem prawa Polski do części Śląska – Lord uważał za niepraktyczną i nieprecyzyjną, zwracając uwagę na fałszowanie statystyk narodowościowych przez mocarstwa rozbiorowe i niepodobieństwo ustalenia bezspornych kryteriów przynależności narodowej, na podstawie których można by przeprowadzić sprawiedliwe rozgraniczenie obszarów według wyraźnej dominacji etnicznej. Miało to istotne znaczenie min. przy dyskusjach na temat przebiegu granicy polsko-niemieckiej właśnie w rejonie Górnego Śląska. Na obszarze tym ludność polska niewątpliwie dominowała, ale udokumentowanie tej przewagi było bardzo trudne. Dnia 3 czerwca 1919 roku Lord stwierdził np. na posiedzeniu komisji do spraw granicy polsko-niemieckiej: „Uczciwy plebiscyt na Górnym Śląsku byłby przez Polskę wygrany, wątpić jednak należy, czy uczciwy plebiscyt jest tam możliwy, wobec zdominowania polskich mas ludowych przez niemieckich kapitalistów i obszarników (landowner). Kiedy Woodrow Wilson powołał się na tę opinię Lorda na plenarnej sesji konferencji pokojowej, po południu dnia 3 czerwca, zirytowany Lloyd George zareplikował podniesionym głosem, iż zasada samostanowienia wymaga opierania się przy decyzjach granicznych na oficjalnie wyrażonej woli ludności, a nie na poglądach ekspertów – „takich jak pan Lord”. Starcia Lorda z delegacją angielską w sprawach przyszłych granic państwa polskiego, na posiedzeniach komisji i podkomisji Konferencji Wersalskiej, były jednym z najbardziej charakterystycznych przejawów ówczesnych rozbieżności między wielkimi mocarstwami w kwestii zabezpieczenia pokoju europejskiego. …

W rozmowach z przyjaciółmi wracał co prawda pod koniec życia do spraw konferencji pokojowej w Paryżu i Wersalu, ale ograniczał się raczej tylko do strony anegdotycznej, unikając istotnych kwestii politycznych. Zapytany na jednym z zebrań studenckich (bodaj w Harvardzie) o genezę niektórych decyzji granicznych w Wersalu, opowiadał z humorem o wielkiej mapie Europy, rozłożonej na podłodze w gabinecie prezydenta, obok której leżał razem z Wilsonem i pułkownikiem Housem, starając się wyjaśnić obu swoim rozmówcom skomplikowane problemy narodowościowe i historyczno polityczne Europy Środkowej i Wschodniej, o których Wilson miał bardzo nikłe pojęcie. Jednemu ze swych przyjaciół mówił także o zabawnych momentach w czasie plenarnych posiedzeń konferencji w Wersalu, kiedy siedząc za prezydentem Wilsonem chwytał go podczas przemówień za połę surduta i dyskretnie pociągając starał się zwrócić uwagę na nieścisłości czy błędy merytoryczne w zakresie historii lub geografii, które zdarzały się nierzadko prezydentowi w czasie tych wystąpień, Wilson odwracał się wtedy do swego doradcy, prosił po cichu o informację, a następnie dziękował mu publicznie i podejmując przemówienie prostował swój błąd. Niestety – dodawał Lord – Clemenceau i Lloyd George nie byli równie uprzejmi, kiedy próbowano im zwrócić uwagę na nonsensy w ich przemówieniach…

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych R. H. Lord wznowił wykłady na Uniwersytecie Harvardzkim. W 1922 roku otrzymał nominację na associate-professor, a w dwa lata później (1924) awansowany został do najwyższej rangi profesorskiej (full-professor), obejmując po Coolidge’u katedrę nowożytnej historii Europy w Harvard University. Miał wtedy lat 39.

W roku 1924 ogłosił dzieło, którego znaczenie dla historiografii zagadnienia nie ustępuje Drugiemu rozbiorowi Polski. Była to Geneza wojny francusko-pruskiej 1870 roku, obszerne studium oparte na analizie m.in. 235 depesz dyplomatycznych z dziesięciu krytycznych dni między 4 a 15 lipca 1870 roku i licznych nowo ujawnionych dokumentów, zebranych w archiwach Berlina, Wiednia i Madrytu. Praca ta wyjaśniła ostatecznie sprawę tzw. depeszy z Ems, która stała się bezpośrednią przyczyną wypowiedzenia przez Francję wojny Prusom. Nie zaniedbywał jednak badań nad historią Polski. Dowodem tego jest m.in. rozprawa o polityce Bismarcka wobec Rosji w czasie powstania styczniowego, dotycząca przede wszystkim tzw. konwencji Alvenslebena i jej następstw, oraz studium o trzecim rozbiorze Polski, stanowiące po dziś dzień jedyne całościowe opracowanie tego zagadnienia. Wkrótce po śmierci swojego mistrza, A. C. Coolidge’a (1928) Lord przystąpił wraz z jego bratem do opracowania biografii tego wybitnego historyka i dyplomaty, która ukazała się w 1932 roku.

W tym okresie Roberta Howarda Lorda nie było już w Cambridge, gdzie mieści się Uniwersytet Harvardzki. We wrześniu 1926 roku znakomity historyk, ówcześnie zaledwie 41-letni, podjął decyzję, która zaskoczyła i zdumiała cały świat naukowy w Stanach Zjednoczonych: zrezygnował z katedry, opuścił uniwersytet i wstąpił do katolickiego seminarium duchownego pod wezwaniem św. Jana (St. John’s Seminary) w Brighton, w stanie Massachusetts.

Decyzja ta poprzedzona była inną, znacznie wcześniejszą: zmianą wyznania na rzymskokatolickie. Na temat okoliczności i przyczyn tej konwersji krążyły w Stanach Zjednoczonych liczne pogłoski, zapewne nie mające nic wspólnego z prawdą. Lord przez całe życie był samotnikiem, nie zdradzającym inklinacji do życia rodzinnego, pozostawał w stanie bezżennym. Problemy wiary i moralności zajmowały w jego życiu umysłowym miejsce równorzędne ze sprawami badań historycznych. Najbliższy jego przyjaciel i powiernik, ksiądz prałat Mark H. Keohane, pytany o przyczyny konwersji R. H. Lorda, udzielił następującej odpowiedzi: „Mówił mi o tym sam i jest to prawdziwe jak Ewangelia. Zawsze poszukiwał prawdziwej wiary. W czasie paryskiej konferencji pokojowej w piękną wiosenną niedzielę przechadzał się w parku Tuilleries po prostu radując się porankiem, bez żadnej szczególnej refleksji o sprawach religii, gdy nagle, jak piorun z jasnego nieba, uderzyła go myśl: prawdziwym Kościołem jest Kościół katolicki. Tam i wtedy postanowił przejść na katolicyzm. Po powrocie do Bostonu odwiedził kardynała O’Connella i zwierzył mu się ze swego pragnienia. Rozpoczął naukę u rektora katedry, ojca Williama B. Finnegana (Podejrzewam, że to raczej profesor Lord mógł go trochę poduczyć.) Wszelako studiował pokornie katechizm i został przyjęty na łono Kościoła…” Ceremonia ta odbyła się dnia 29 maja 1920 roku w katedrze Św. Krzyża w Bostonie.

Wkrótce po przystąpieniu do Kościoła rzymskokatolickiego Lord wybrany został przewodniczącym American Catholic Historical Association (1922). Niemniej praca świeckiego uczonego nie zaspokajała potrzeb jego serca. W końcu postanowił przyjąć święcenia kapłańskie. Dnia 5 kwietnia 1929 roku kardynał, O’Connell udzielił tych święceń byłemu profesorowi Harvardu w katedrze Św. Krzyża w Bostonie. Wydarzenie to przypieczętowało ostateczne zerwanie R. H. Lorda ze światem nauki. Do końca życia prowadził co prawda badania historyczne i publikował ich wyniki, ale czynił to niejako na marginesie swoich prac duszpasterskich, korzystając z chwil wolnych od obowiąyków powołania. Z pełnym szacunkiem dla jego decyzji z roku 1926 trzeba jednak stwierdzić, że porzucenie przez Lorda katedry uniwersyteckiej było wielką stratą dla światowej nauki historycznej.

W latach 1929-1930 Lord był wikarym parafii Św. Cecylii w Bostonie. Dnia 24 września 1930 roku kardynał O’Connell powołał go na stanowisko profesora historii w seminarium Św. Jana w Brighton, gdzie Lord kształcił się uprzednio w latach 1927-1929. Na tym stanowisku miał spędzić 14 lat. Dnia 13 września 1933 roku wybrany został wicerektorem tej instytucji.

Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych z polecenia władz duchownych Lord rozpoczął badania nad dziejami archidiecezji bostońskiej, których wynikiem było obszerne studium na ten temat, napisane wspólnie z dwoma innymi historykami. Przez kilkanaście lat (od 18 maja 1936 do 29 października 1952 roku) był również członkiem zarządu (a trustee) sławnej Boston Public Library…

Do spraw polskich wracał od czasu do czasu w swoich wystąpieniach publicznych w czasie drugiej wojny światowej. M.in. w roku 1945 ogłosił na łamach „New York Times” artykuł w sprawie granic państwa polskiego, broniąc zdecydowanie praw Polski do granic historycznych i występując przeciwko nieprzyjaznym Polsce tendencjom i poglądom rozpowszechnionym ówcześnie w Stanach Zjednoczonych.

Rzecz szczególna: ten wybitny uczony źle się czuł w roli profesora, nawet w seminarium duchownym w Brighton. Pod koniec lat trzydziestych wysunięto jego kandydaturę na rektora Uniwersytetu Katolickiego w Waszyngtonie. Lord prosił podobno zakonnice, karmelitanki z klasztoru w Bostonie, o modlitwy w swej intencji, aby oszczędzone mu tej próby… Przełożeni zrezygnowali więc z mianowania go na to odpowiedzialne stanowisko. Wreszcie w roku 1944 kardynał Cushing zwolnił Lorda z seminarium w Brighton i mianował go proboszczem parafii pod wezwaniem św. Pawła w Wellesley w stanie Massachusetts (22 XI 1944). Na tym stanowisku Lord spędził ostatnie lata życia. W 1950 roku otrzymał od papieża Piusa XII godność prałata. …

Robert Howard Lord zmarł po krótkiej chorobie w St. Elizabeth’s Hospital w Brighton, Massachusetts, w sobotę, 22 maja 1954 roku, mając lat niespełna 69. Po uroczystych ceremoniach żałobnych z udziałem kardynała Cushinga, zwłoki znakomitego historyka spoczęły na cmentarzu katolickim Holyhood Cemetery, położonym w dzielnicy Brooklyn w Bostonie.”

PS. Tak sobie myślę, że owo nawrócenie Lorda też miało jakiś związek z Polską…

R.Lord.jpg

 

 

 

 

Wybitny Amerykanin a zarazem wielki, POLSKI historyk

Brak wpisu w angielskiej wikipedii specjalnie nie dziwi, wszak ten życiorys był faktycznie „zbyt niezwykły” – Robert Howard Lord, urodzony „jak trzeba” w rodzinie „episkopalnej”, był bliskim doradcą prezydenta Wilsona i w 1924 został profesorem zwyczajnym (tj. full professor) na Uniwerytecie Harvarda, aby już we wrześniu 1926 rzucić (taką!) karierę akademicką i zostać… księdzem katolickim.

Na nasze szczęście, swoje wielkie dzieło, obowiązkową lekturę każdego myślącego Polaka – opus magnum polskiej historiografii – opublikował wcześniej: The Second Partition of Poland: A Study in Diplomatic HistoryRobert Howard Lord, Harvard University Press, 1915 – 586 pages.

Najważniejszy powojenny faktycznie-polski historyk, Jerzy Łojek był na swój sposób jego uczniem i poświęcił profesorowi Lordowi kilkanaście bezcennych stron pt. Robert Howard Lord – uczony niezwykły,  przedmowa do: Robert Howard Lord, Drugi rozbiór Polski, Warszawa 1973, Wyd. I, Instytut Wydawniczy „Pax”:

Poprzedzone niniejszą przedmową studium historyczne napisane zostało sześćdziesiąt lat temu przez człowieka, który nie miał z Polską ani Słowiańszczyzną żadnych związków narodowych czy emocjonalnych i który zainteresował się dziejami upadku Rzeczypospolitej jako problemem ściśle naukowym, intrygującym wnikliwego badacza z powodu niezwykłego przebiegu wydarzeń, jakie doprowadziły do całkowitej likwidacji państwa polsko-litewskiego. Geneza drugiego rozbioru Rzeczypospolitej jest niewątpliwie najważniejszym problemem historii politycznej Polski w drugiej połowie XVIII wieku. Pierwszy rozbiór był poważnym wstrząsem dla państwa i społeczeństwa polskiego, ale nie pozbawił Rzeczypospolitej zasadniczych sił żywotnych. Przeciwnie nawet, stał się impulsem do głębokich przeobrażeń odrodzeńczych, które nastąpiły w ciągu dwudziestolecia po roku 1772. Trzeci rozbiór był już tylko ostateczną konsekwencją obalenia dzieła 3 maja i zredukowania Rzeczypospoitej w 1793 roku do rozmiarów organizmu szczątkowego. O likwidacji państwa polsko-litewskiego przesądził drugi rozbiór. Zbadanie wszystkich aspektów zawiłej gry dyplomatycznej wokół sprawy polskiej w latach 1787-1793 i fluktuacji koniunktury międzynarodowej, która dała początkowo Rzeczypospolitej poważne szanse odzyskania pełnej niepodległości, lecz uległa następnie niespodziewanemu i katastrofalnemu dla Polski załamaniu, było więc niewątpliwie zadaniem o najpoważniejszym znaczeniu naukowym. Wszelako aż do roku 1915 nikt nie pokusił się o monograficzne przedstawienie wszystkich aspektów tego złożonego procesu dziejowego. …

Brakowało jednakże dzieła syntetyzującego cały dotychczasowy stan wiedzy i wyjaśniającego na podstawie starannych badań archiwalnych wszystkie kwestie dotąd nie zbadane lub sporne. Dzieło takie ofiarował historiografii polskiej cudzoziemiec, nawet nie Europejczyk, lecz – co przed pierwszą wojną światową było wydarzeniem zupełnie niezwykłym – Amerykanin, pochodzący z rodziny, która przybyła na zachodni kontynent jeszcze w XVII wieku. Dobrze się stało, iż badaniom nad problemem, ze zrozumiałych względów wzbudzającym nawet w XX wieku znaczne namiętności polityczne i narodowe, wywołującym spory i polemiki o wymowię nie zawsze czysto naukowej, poświęcił się historyk wolny od wszelkich emocji, zdolny analizować dzieje upadku Rzeczypospolitej beznamiętnie i z chłodnym obiektywizmem. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności badacz ten dysponował znakomitym przygotowaniem naukowym i znacznym talentem pisarskim; był uczonym wyjątkowo sumiennym i głęboko zaangażowanym w poszukiwanie prawdy; wywodził się wreszcie ze środowiska naukowego, które nie ulegało żadnym naciskom, postulującym formułowanie wniosków z badań historycznych zgodnie z aktualnymi potrzebami polityki czy ideologii narodowej – jak działo się ówcześnie w Niemczech, Rosji, a nawet Austrii, a z drugiej strony, w imię wyższych racji polityczno-wychowawczych, również w podzielonej między zaborców Polsce.

„Drugi rozbiór Polski” jest już od dawna dziełem klasycznym. Więcej nawet. Mimo upływu z górą półwiecza jest w swoim zakresie właściwie ostatnim słowem nauki. Po ukazaniu się tej książki żaden historyk dziejów politycznych Rzeczypospolitej w latach 1787-1793 nie przeprowadził poszukiwań źródłowych na równą lub choćby zbliżoną skalę. W bardzo nielicznych tylko momentach ustalenia czy opinie autora udało się uzupełnić lub skorygować. Dzieło to przeszło zwycięsko długą próbę czasu i można dzisiaj stwierdzić z całą pewnością, że pozostanie na zawsze jednym z najpoważniejszych i najważniejszych opracowań w zakresie nowożytnych dziejów politycznych Polski.

Jest więc swojego rodzaju paradoksem [really?], że to podstawowe studium historyczne przez całe półwiecze wyzyskiwane było przez historyków polskich w bardzo ograniczonym zakresie. Nie przełożone dotąd na język polski, niemal niedostępne w bibliotekach krajowych, znane było tylko nielicznym specjalistom i nie weszło właściwie wcale w powszechny obieg naukowy. Wyników badań autora „Drugiego rozbioru Polski” nie znajdujemy z reguły w syntezach przedstawianych w najpoważniejszych nawet opracowaniach podręcznikowych. Publikacja polskiego przekładu tego dzieła była więc od dawnna jednym z najpilniejszych zadań historyczno-edytorskich i doprowadzenie jej do skutku trzeba uznać za poważne wydarzenie naukowe. …

Przemawiał za tym od dawna również i wzgląd dodatkowy, natury moralnej. Wspomnieliśmy powyżej, iż autor przystępował do swych badań z chłodnym obiektywizmem, wolny od jakiegokolwiek zaangażowania emocjonalnego. Tym większe znaczenie ma fakt, że po wieloletnich studiach źródłowych nad dziejami upadku Rzeczypospolitej stał się serdecznym i wiernym przyjacielem Polski. Sprawa polska zyskała w nim gorącego zwolennika i obrońcę, a mógł jej służyć nie tylko piórem historyka, lecz również słowem i czynem dyplomaty. Odegrał niemałą rolę w roku 1919, kiedy w Wersalu toczyły się spory o ostateczny kształt terytorialny odradzającej się Rzeczypospolitej. Do końca pozostał przyjacielem i obrońcą interesów narodu polskiego. W pełni zasłużył więc, aby jego życie i dzieło stały się znane społeczeństwu kraju, dla którego położył tak znaczne zasługi i który gorąco umiłował.”

CDN

W 1925 profesor Lord opublikował pracę nt. III rozbioru: The Third Partition of Poland, The Slavonic Review, vol. 3, nr 9, March 1925, s. 24-48.

Oto ostatnie tam zdanie:

W odrębnym tajnym artykule państwa te [tj. Rosja, Prusy i Austria] składały wzajemne zobowiązania, że ‚nigdy nie będą używać w tytułach swych monarchów określenia Królestwo Polskie’, aby raz na zawsze wymazać z kart historii nawet ślad imienia Polski.

___
PS. Wreszcie, sam Oskar Halecki napisał wspomnienie pt. Ś.p. prałat Robert Howard Lord, “Nowy Świat” (Nowy York) 03.06.1954.

Najdziwniejszy senator II RP

Ludwik_Hammerling.jpg

Chodzi tu o Ludwika Hammerlinga, o którym mało która informacja jest do końca pewna.

Urodził się najprawdopodobniej w 1870, w Drohojowie, w biednej żydowskiej rodzinie o której niewiele wiadomo. Około 1880 z nieznanym polskim opiekunem miał popłynąć z Bremen do Ameryki gdzie spędził 4 lata w Pensylwanii.

Po powrocie Ludwik poślubił Klarę Szechter, najprawdopodobniej w 1894 w Mogielnicy. Owa Klara pochodziła z „niereligijnej” rodziny żydowskiej, w której pierwszym językiem był polski – Ludwik po polsku mówił okropnie. Zaraz po ślubie znowu wyjechał, podobno przez Hawaje i około 1896 był znowu w Pensylwanii, gdzie potem dołączyła do niego żona i szwagier Samuel.

Wielka kariera Hammerlinga rozpoczęła się na dobre w 1902 wraz ze słynnym strajkiem węglowym w Pensylwanii. Wtedy Ludwik był już nie tylko poważnym biznesmenem prasowym – przede wszystkim aktywnym na rynku „prasy imigrantów”, w szczególności Polaków, ale także działaczem, m.in. założycielem The Lithuanian-Polish Club… Jego silne kontakty ze związkami zawodowymi oraz Republikanami odegrały istotną rolę w pomyślnym zakończeniu owego strajku. Ludwik otrzymał w końcu wezwanie na robocze spotkanie w Białym Domu…

Jego kariera eksplodowała – w 1904 został delegatem do The Republican National Committee (RNC) i miał bardzo poważny wkład w kampanię wyborczą Teodora Roosevelta! Po wygranej otrzymał zaproszenie od prezydenta do wzięcia udziału w inauguracyjnych uroczystościach.

W 1908 Ludwik zakłada The American Association of Foreign Language Newspapers – jest potentatem prasowym.

1912_Louis_N_Hammerling.png U szczytu sławy 1912

W 1912 Klara wraca do Europy, a Ludwik rozpoczyna starania o unieważnienie ich małżeństwa. I tu UWAGA, UWAGA – nie uwierzycie – jego doradcą i przedstawicielem prawnym był wtedy Bernstein, Ludwik Bernstein, czyli sam Lewis Namier!! Jaki ten świat mały… W 1915 Hammerling żeni się za to z piękną Zofią z Brzezickich, właścicielką m.in. krakowskiego Hotelu Pod Różą.

Wszystko się jednak popsuło wraz z wybuchem Wielkiej Wojny – ewidentnie Hammerling poważnie zaangażował się w pro-niemiecką (austriacką?) propagandę w Stanach, a tego Wielka Brytania nie mogła darować – był zbyt niebezpieczny. Do straszliwej nagonki na Hammerlinga przyłożył oczywiście rękę także Sir Lewis, ale tak czy inaczej pod koniec wojny Ludwik musiał się ratować i tu pomogła mu sprawa Polski – po prostu „przykleił się” do niesłychanie popularnego w Stanach Ignacego Paderewskiego. Mało tego, w 1919 po raz pierwszy stwierdził, że jest Polakiem…

Do odrodzonej Polski uciekł… tzn. przyjechał w 1921, a już w 1922 został wybrany do senatu pierwszej kadencji… Długo jednak w Polsce Hammerling miejsca nie zagrzał, w senacie do 1924, a w 1928  powrócił na stałe do Stanów Zjednoczonych, na paszporcie dyplomatycznym. Tam nie udało mu się odzyskać wpływów – nic dziwnego skoro nawet sławne wówczas medium, czyli Edgar Cayce,** przed nim wielokrotnie ostrzegało…

27. kwietnia 1935, kwadrans po siódmej rano, Ludwik podobno przypadkowo wypadł przez okno na 18. piętrze nowojorskiego drapacza chmur.

__

**) „Cayce’s clients included a number of famous people such as Woodrow Wilson, Thomas Edison, Irving Berlin, and George Gershwin.”

__

The Most Dangerous German Agent in America: The Many Lives of Louis N. Hammerling – 28 Feb 2015 by M Biskupski