Zapity Chandler, tajemnicza Agata i katolicka nauka

Agata w 1925 i… 50 lat później.

__

Przyznaję, że w młodości byłem miłośnikiem kryminałów – zacząłem od Zbrodni i kary, bo było ją łatwo wypożyczyć w bibliotece. Gorzej w peerelu było z angielskimi klasykami**, ale kilka przygód Szerloka udało mi się wtedy zaliczyć. Później moim faworytem został Filip Marlowe, czyli inaczej Raymond Chandler i w rezultacie Agata Christie nigdy nie była moją ulubienicą.

Jednak moja opinia o niej zmieniła się gwałtownie kilka lat temu, kiedy to zdarzyło mi się obejrzeć „pod rząd” kilkanaście odcinków serialu Poirot (tytuł oryginalny Agatha Christie’s Poirot) –  z Davidem Suchetem w roli głównej. Wtedy dostrzegłem tam grecką tragedię – katolickiego ewidentnie Belga, Herkulesa Poirot, używającego arystotelesowskiego rozumowania, postawionego naprzeciw angielskiej cywilizacji nihilizmu praktycznego. Oczywiście, na swój sposób pionierem był tu Gilbert Chesterton ze swoim wielkim księdzem Brownem – około 10 lat starszym od Poirota (dzisiaj popularna wersja Browna nazywa się „ksiądz Mateusz”…). Tyle że u Chestertona to jest bardziej pojedynek filozoficzny, podczas gdy u Agaty mamy raczej „wojnę totalną”, cywilizacyjną, choć ukrytą za doskonałymi manierami.

Ciekawe, że mój kiedyś ulubiony Filip Marlowe = Filip Sidney + Christopher Marlowe – wszak zawzięty pijak Chandler „was a first cousin to the actor Max Adrian, a founder member of the Royal Shakespeare Company”. Innymi słowy, Raymond Chandler zapisał mocną krytykę nihilistycznego społeczeństwa (amerykańskiego), ale nie dając żadnej nadziei, bo jego Marlowe był takim samym alkoholikiem jak on sam. Tak jak Filip Sidney i Ch. Marlowe wcześniej?

Z kolei Agata miała trudny epizod – w 1926, po publikacji swej najsłynniejszej powieści, a przede wszystkim zaraz po tym jak milusiński Archie poprosił ją o rozwód – zniknęła na 11 dni. Jednak uderzające jest co innego – do 1971, pomimo wszechświatowej sławy, 81-letnia Agata Christie nie otrzymała żadnego wyróżnienia ze strony monarchii brytyjskiej***. Dopiero wtedy, w owym 1971, tuż po napisaniu najdziwniejszej swojej powieści pt. Pasażer do Frankfurtu, ewidentnie pękniętej i zakłamanej, dostąpiła takiego zaszczytu: odznaczenia DBE. Zmarła 5 lat później.****

Szkoda.

Statue d’Hercule Poirot à Ellezelles, Belgique.

**) Wszystkie [jej] utwory objęte były w 1951 roku w Polsce zapisem cenzury, podlegając natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek.

***) Zagadka roku 1970 chyba rozwiązana – otóż liga antydefamacyjna słała listy do wydawcy Agaty, skarżąc się na traktowanie przez nią Żydów…

!! Agata i msza trydencka: https://en.wikipedia.org/wiki/Agatha_Christie_indult

****) https://www.ancient-yew.org/userfiles/file/Cholsey.pdf

Reklamy

Od Szekspira do Agaty Christie, czyli angielska policja myśli

Na przełomie XVI i XVII wieku sytuacja w Anglii była niewesoła – realne płace były nadal znacznie niższe aniżeli w XIV wieku, w owym tzw. ciemnym średniowieczu… A w dodatku wokół panował terror, wszystko było licencjonowane, a na każde wypowiedziane słowo trzeba było bardzo uważać.

Kiedy mówi się o Williamie Szekspirze to często zakłada się iż jego arcydzieła to był taki wczesny triumf epoki zwanej nowożytną, kiedy w rzeczywistości to był łabędzi śpiew wspaniałej katolickiej przeszłości Anglii. Wszak sam mistrz William jest mocno podejrzewany o krypto-katolicyzm. A teatr zwany elżbietańskim od samego początku, czyli lat siedemdziesiątych XVI wieku rozwijał się pod bardzo ciężkim i czujnym okiem purytan, w tym przede wszystkim sir Walsinghama. Kiedy w 1642 owi purytanie przejęli na dobre rewolucyjną władzę teatr ten natychmiast uległ likwidacji.

Teksty Szekspira aż roją się od zakodowanych „komentarzy” do współczesności. Pisze choćby o torturach:

Shakespeare certainly refers elsewhere to torture, almost always critically. In Henry VI, for example, he underlines the fact that torture is not part of the English legal system, when the Duke of Gloucester is charged with devising “strange tortures for offenders, never heard of, / That England was defamed by tyranny”... Even in apparently playful contexts, when torture is being used metaphorically, Shakespeare underlines the legal stupidity of using torture, since it produces bad intelligence. Thus in The Merchant of Venice Bassanio says he lives “upon the rack” out of love for Portia. Portia instantly associates the rack with reason and confession, demanding that Bassanio confess “what treason… is mingled” with his love. As soon, however, as Bassanio does confess his love, Portia, mistrusts the confession, precisely because it has been producedunder torture: “Ay, but I fear you speak upon the rack, / Where men enforcèd do speak anything”. In King Lear alone, however, are we taken into the torture chamber.

Gdzie indziej pisze też o zabójstwie swego słynnego rówieśnika Krzysztofa Marlowe. A w jego Hamlecie (i nie tylko) mamy ważne polonika, co jest bardzo istotne bo właśnie wtedy Polska obrała zdecydowanie kurs przeciwny do „imperialnej” Anglii. Przy czym młody Hamlet to znany nam tu doskonale sir Filip Sidney, Klaudiusz to z kolei tatuś Franciszka Bacona, no a dla zmylenia przeciwnika Poloniusz to sam sir William Cecil…

Znaczenie Polski** w ówczesnej polityce angielskiej przypomina także afera trzeciego filaru teatru elżbietańskiego – Bena Johnsona i jego Wyspę Psów.*** Podobnie jak uważany za współzałożyciela wraz z Marlowem nowożytnego dramatu Tomasz Kyd, Johnson także wylądował w Tower…

__

Ciekawe, że literatura angielska musiała czekać ponad 300 lat na wszechświatowy sukces podobny do szekspirowskiego. Bo przecież nie możemy za taki uważać twórczości szkockich propagandystów takich jak Scott i Byron, czy angielskich satanistów w rodzaju Williama Blake (czy współcześnie, w wersji dla młodzieży, Dahla i Rowling). Trzeba było na to czekać aż do „zaszyfrowanej” twórczości Agaty Christie, ale to już jest temat na osobną notkę.

__

**) http://boson.szkolanawigatorow.pl/punkt-zwrotny-polska

***) http://boson.szkolanawigatorow.pl/dziwna-historia-kanarkowego-nabrzeza-i-drogiego-kumpla-sorosa-czyli-aresztowana-wyspa-psow

 

„Naukowy” terror czyli koniec wesołej Anglii

Franciszek Bacon w 1617 wedle Paula van Somera I  (1576/1578–1622) – kopia z circa 1622 – obecnie… uwaga – ŁAZIENKI KRÓLEWSKIE! **
____

Wśród Anglosasów Franciszek Bacon jest uznawany za ojca założyciela nowoczesnej nauki. Jest też autorem słynnego powiedzenia Ipsa scientia potestas est – czyli Wiedza (jako taka) to potęga, lub za Tatarkiewiczem – „tyle mamy władzy ile wiedzy”. Zazwyczaj przy tym się zakłada, że to tylko taki teoretyk był, a tymczasem nic bardziej mylnego – wszak za wuja miał on samego Williama sekretarza stanu Cecila. Otóż ów Franciszek nie tylko był politycznie bardzo obrotowy mówiąc oględnie, ale w 1621, czyli raptem parę lat po objęciu stanowiska Lord Keeper i namalowaniu powyższego portretu, został oskarżony o 23 odrębnych przypadków korupcji. Mało że swoje motto stosował też w praktyce politycznej uważając wymyślne tortury jako niezbędne narzędzie do pozyskiwania informacji to do tego pełnił oficjalną funkcję tzw. komisarza tortur w Tower (Commissioner to Torture)!

A przecież ów sławny Bacon był tylko marnym epigonem prawdziwego pioniera terroru i zaiste orwellowskiej ale bardzo realnej zarazem policji myśli, czyli Franciszka sekretarza stanu Walsinghama, poprzednika sir Williama. Sir Francis nie tylko lubował się w torturach aby zdobyć wiedzę, ale także w prowokacjach i „masowo” produkowanej fałszywej informacji. A wszystko to dzięki odpowiedniej organizacji ofkors – najwcześniejszy zapis specjalnego funduszu MI6, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, to rok 1582 i kwota 750£ rocznego budżetu, który w 1585 wzrasta do 2000£ (czyli około miliona dzisiejszych funtów). A to tylko ten rąbek, który udało się uchylić…

Ostatnią oazą „wesołej i swobodnej” myśli stał się wtedy tzw. elżbietański teatr, który wpierw rozwinięto jako swoisty wentyl bezpieczeństwa i scenę skutecznej inwigilacji zarazem, by w kilkadziesiąt lat później spokojnie go zlikwidować na drodze do ostatecznego triumfu rewolucji.

CDN

___

**) https://bosonweb.wordpress.com/2017/12/04/krol-stas-czyli-nasz-wyjatkowo-brytyjski-agent/

http://boson.szkolanawigatorow.pl/krol-stas-i-balet-narodowy-czyli-casanova-i-anglicy

http://boson.szkolanawigatorow.pl/francuscy-poniatowscy-i-ten-szewski-bekart

„Obraz został ofiarowany Stanisławowi Augustowi przez jego brata, prymasa Michała Poniatowskiego, o czym świadczy napis na odwrocie. […]

Jest to wariant popularnego portretu Bacona, przedstawiającego modela w stroju lorda kanclerza. Źródłem tego portretowego ujęcia, jak uważa Roy Strong, był portret znajdujący się dziś w zbiorach The Royal Society w Londynie (nr inw. RS 9655 […]), datowany na ok. 1618–20, przypisywany bądź kręgowi Paulusa van Somera I (tak w dokumentacji The Royal Society; https://pictures.royalsociety.org/image-rs-9655), bądź Abrahamowi van Blyenberch, który, tak jak Somer, pracował w tym czasie w Londynie (Strong 1969, s. 13). Uznawany za malowany ad vivum, różni się od wywodzących się z niego wersji ułożeniem dłoni z listem (opuszczona, a nie oparta na stole) i kształtem kryzy (wielowarstwowa, a nie w formie falbany). Do najważniejszych z owych wersji należał całopostaciowy portret z Gorhambury House (St Albans, Hertfordshire), pośmiertny, zapewne z 3. ćwierci XVII w. (por. Strong 1969, s. 13–14; XVIII-wieczna kopia w National Portrait Gallery w Londynie, nr inw. 1288). Według portretu z Gorhambury […] John Vanderbank wykonał w 1731 sześć kopii w ujęciu 3/4 postaci […]. Większość znanych dziś kopii portretu Bacona powstała po 1731, według wersji Vanderbanka.
Nie należy do nich łazienkowski egzemplarz, na co wskazują cechy stylistyczne i technologiczne obrazu. Roy Strong (1969) określił go jako „wczesną kopię”; intuicję badacza potwierdza ekspertyza Tomasza Ważnego (2014), który na podstawie dendrochronologicznej analizy podobrazia wyznaczył najbardziej prawdopodobny czas powstania portretu na ok. 1622. […] [Zob. D. Juszczak, H. Małachowicz, Galeria obrazów Stanisława Augusta w Łazienkach Królewskich. Katalog, Łazienki Królewskie, Warszawa 2015, kat. nr 117, s. 421–424.]”

Wielki finał czyli Londyn w Warszawie

W 1581 szara eminencja hugenotów**, Hubert Languet, umiera i Olbracht musi „radzić sobie sam”. W efekcie, w 1583 dochodzi do słynnej i zupełnie wyjątkowej wizyty Łaskiego w Anglii o której najstarsi tamtejsi kronikarze wspominają***. Krążyły wówczas legendy o kosztach tego przedsięwzięcia – np. Paprocki podaje niewiarygodną sumę ponad 900 000 dukatów!

Królowa Elżbieta przyjęła go bardzo łaskawie, i to dwukrotnie – bardzo głośno komentowano fakt, że Łaski miał ubiór w królewskiej czerwieni, tak jak sama Elżbieta… Łaski w tym czasie odbywa wizytę w Oksfordzie, zorganizowaną przez dwór angielski z wielką pompą specjalnie dla niego, wraz z turniejem rycerskim po drodze w Greenwich … Podróż odbywa się w tę i nazad we wspaniałej barce przyozdobionej (wieloma) insygniami królowej Anglii, a towarzyszą mu w niej m. in. sir Filip Sidney i Giordano Bruno.

Znanych jest wiele szczegółów tej wizyty, ale nie wiadomo jaki był jej cel – wiadomo tylko że nie była to wizyta oficjalna, „rządowa”, choć z drugiej strony trudno uwierzyć że Jan kanclerz Zamoyski nie maczał w tym palców…

Jest jedno wyjaśnienie, które do mnie przemawia. Otóż, oprócz tradycyjnych zabiegów Olbrachta o koronę mołdawską, był to element przygotowań do osadzenia Filipa Sidneya na polskim tronie. Temu też przede wszystkim służyła potem wyprawa Johna Dee do Polski. Tymczasem w październiku 1586 sir Filip niespodziewanie umiera, choć nie wykluczam habsburskiej w tym pomocy, i cały ten misterny plan diabli biorą a elekcję w 1587 dzięki królowej Annie wygrywa jej siostrzeniec Zygmunt. Londyn jednak nie rezygnuje i rzuca wielkie szkockie siły na „polski front”, doprowadzając w rezultacie do pierwszej polskiej wojny domowej w 1605…

W kilka miesięcy po śmierci Sidneya ukazał się zbiór 125-ciu (!) elegii na jego cześć pt. THE OBSEQUIES OF THAT RIGHT FAMOUS KNIGHT SIR PHILIP SIDNEY, PERFORMED IN HONOR OF HIS MOST DEAR MEMORY AND NAME. W tym ta 35-ta napisana przez Roberta Dowe, przyjaciela Filipa, który ponoć osobiście poznał króla Stefana podczas audiencji dla kupców angielskich w Gdańsku. Oto kluczowy jej fragment:

Nie musiałbyś długo szukać takiego męża, gdyby Parki nie zabrały Filipa z tego świata w październiku. Był to mąż przez naturę wyposażony do zastąpienia zmarłego Stefana, gdyby nie został zabrany jako pierwszy. Wiem bowiem, iż nasz Filip posiadał wszelkie cechy, które podziwiasz w każdym człeku, mój Polaku: boskie dary charakteru, zaszczytny wygląd, ducha aspirującego do rzeczy wyższych niż bezwartościowy motłoch, rękę, która nie chciała być nazywana skromną, ale domagała się, by ją nazwać królewską. Był on zaiste wart i równy takiej wielkości. Ale, mój polski przyjacielu, męża tego, za którego się często modliłem, aby był tobie dany jako wasz król spośród nas Brytyjczyków, Bóg zabrał do swych jasnych komnat.

Trudno to uznać jedynie za poetycką fantazję Roberta Dowe skoro począwszy od XVII wieku kronikarze i historycy angielscy o polskiej koronie dla Sidneya wspominają. Jak było naprawdę nie można być pewnym, ale warto w tym kontekście pamiętać o Polsce w Hamlecie Szekspira oraz ostatnim dziele Johna Miltona.

PS. Zapomniałem dodać – zaraz po powrocie do Polski ten zbankrutowany Łaski wziął bardzo czynny udział w oskarżeniu Samuela Zborowskiego, a w efekcie w wyeliminowaniu rodu Zborowski z konkurencji – wszak to właśnie Zborowscy dominowali w dwóch pierwszych elekcjach. No a w kwietniu 1585 to przecież Olbracht organizuje seanse Johna Dee u króla Stefana…

PPS. W 1579 podróż do Francji żaglowcem na trasie Dover-Calais kosztowała raptem 2 szylingi (2s), czyli około 40 dzisiejszych funtów… pinta piwa (>0,5l) to tylko pół pensa (½d) czyli mniej niż 1£ dzisiaj; za 1s (czyli 20£) można było kupić 1sze wydanie quatro w skórze Romeo i Juliialbo 6 cytryn, albo zwykłą koszulę z koronką; a pinta dobrego hiszpańskiego wina to 4½d (>7£). Z tym że dniówka murarza to był jedynie niecały szyling (<20£)…

___

**) Taka ciekawostka: ponoć to Languet w noc św. Bartłomieja pomógł uratować życie samego hugenockiego „papieża”: https://en.wikipedia.org/wiki/Philippe_de_Mornay – Mornay was gradually recognized as Henry’s right-hand man, representing him in England from 1577 to 1578 and again in 1580, and in the Low Countries 1581-1582. With the death of the Duke of Alençon-Anjou in 1584, by which Henry was brought within sight of the throne of France, the period of Mornay’s greatest political activity began, and after the death of Henry I, Prince of Condé, in 1588, his influence became so great that he was popularly styled the „Huguenot pope„. He was present at the siege of Dieppe, fought at Ivry, and was at the siege of Rouen in 1591-92 until he sent on a mission to the court of Queen Elizabeth. Both he and his wife befriended English Protestants like Francis Walsingham, Mary Sidney, and her brother Philip Sydney… Mornay was also instrumental in the drafting of the Edict of Nantes (1598) which established political rights and some religious freedom for the Huguenots.

***) Wpis nt. wizyty Łaskiego w kronice Ryszarda Bakera z 1643:Capture d’écran 2019-01-26 à 18.43.09.png

 

 

Olbracht bigamista czyli rozwiązanie zagadki

Olbracht Łaski był jednym z 12 wielmożów (był tam też Jan Zamoyski, wtedy jeszcze jako przedstawiciel szlachty), którzy w lipcu 1573 ruszyli do Paryża z poselstwem do Henryka I. Tam Łaski otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale nie czekał w Paryżu aż król Henryk ruszy do Polski, ale udał się do Wenecji z listem polecającym od Karola IX do francuskiego ambasadora tamże, kalwinisty Arnaud du Ferrier**, w sprawie mołdawskiej korony. Jak już pisałem, na przełomie listopada/grudnia spotkał się w owej Wenecji z Filipem Sidney. Zarazem wyprawił swojego sekretarza Michałowskiego do Konstantynopola, aby tam u ambasadora Francji, ex-biskupa Franciszka de Noailles, dalej pilnował jego mołdawskiej sprawy.  Warto przy tym wiedzieć, że także ów Franciszek był wybitnie pro-hugenocki***. Sam Olbracht wrócił do Polski – miał przecież do pilnego wykonania lanckorońską grabież…

Po powrocie Łaskiego do Polski wybuchł olbrzymi skandal po ujawnieniu popełnienia przez Olbrachta bigamii. Otóż podczas tych kilku miesięcy spędzonych we Francji Łaski, będąc mężem Beaty z Kościeleckich (którą od wielu lat więził), zdążył zawrzeć związek z pewną Francuzką, Sabine Sayve. Owa Sabina była córką Jeana Sayve i Jeanne Harley. Jej ojciec pochodził ze starej burgundzkiej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zamieszkała w Polsce i miała z Olbrachtem czworo dzieci, zmarła sześć lat po nim w 1611, w Łasku.

Łaski miał z jej powodu mnóstwo kłopotów i można się zastanawiać czy poza gorącym uczuciem był inny powód tego do niej wyjątkowego przywiązania. Otóż przy pomocy francuskiego herbarza udało mi się dokonać istotnego moim zdaniem odkrycia – matka Sabiny czyli teściowa Olbrachta, owa Jeanne Harley, była kuzynką pierwszego stopnia samego Huberta Langueta!!  Można się tylko zastanawiać kiedy Olbracht poznał się tak blisko z Hubertem, bo przecież kiedy Łaski był we Francji i zakochiwał się w Sabinie, Huberta tam nie było bo siedział z Sidneyem w Wiedniu. Otóż właśnie, już w 1548, w wieku lat dwunastu Olbracht został wysłany na dwór cesarza Karola V, a kilka lat później Hubert jako wysłannik saskiego elektora, Augusta Wettyna, zaczął regularnie bywać w Wiedniu. Zważywszy na ewidentny talent Langueta do opieki nad bardzo zdolnymi młodzieńcami, sprawa staje się jasna…

Moim zdaniem, to definitywnie pokazuje że Olbracht, będąc od 1569 nominalnym katolikiem (ha, ha), był przez lata w samym jądrze hugenockiej, pan-europejskiej „super-sieci wpływów”. W 1576 umiera Maksymilian II i Hubert opuszcza swoja wiedeńską placówkę – kalwiniści są wtedy rugowani z dworu saskiego i Hubert przenosi się do Frankfurtu skąd nawiązuje bezpośrednie kontakty z Wilhelmem Orańskim. W efekcie przenosi się do Antwerpii, która wtedy staje się stolicą kalwińskiej rewolty, gdzie w 1581 umiera.

Z kolei Filip Sidney przyjeżdża znowu do Wiednia, w 1577, tym razem na czele angielskiej misji na dwór Rudolfa II. Wtedy to spotyka się tam ze św. Edmundem Campionem, ale przy tym prowadzi cały czas ożywioną korespondencję z Hubertem Languet. Jest bardzo ciekawe, iż to Hubert z Frankfurtu przesyła Filipowi w Wiedniu szczegółowe informacje nt. rozwoju sytuacji w… Polsce.

CDN

PS. Zalecam przy cytowaniu mojego odkrycia podawanie odsyłacza do portalu SN lub na mój blog. — Krzysztof Piotrzkowski

___

**) Po powrocie do Francji nawiązał kontakt z kalwinistami i w konsekwencji stracił swoje miejsce w radzie królewskiej i część swojej fortuny. Korzystając z tej sytuacji, Henryk z Nawarry, ówczesny przywódca partii protestanckiej, wezwał go na swój dwór, gdzie nadał mu tytuł kanclerza. Od tego momentu Arnaud otwarcie wyznawał kalwinizm.

***) Około 1562 zrezygnował ze stanowiska biskupiego przypisanego jego bratu Gilles de Noailles, z zastrzeżeniem emerytury w wysokości 1600 liwrów. W 1574 r. François de Noailles uzyskał poparcie Selima II na rzecz Wilhelma Orańskiego i buntu holenderskiego.

Capture d’écran 2019-01-27 à 21.47.37.pngCapture d’écran 2019-01-27 à 21.46.15.png

 

Ta wizyta w Krakowie, tamtejszy tumult i pierwsze królewskie elekcje

Wydaje się, że Marcin Leśniowolski był dobrym katolikiem i zdał w kluczowym 1588 test lojalności wobec Zygmunta III przeciwstawiając się Janowi Zamoyskiemu. Wcześniej, w owym 1574 udzielił gościny Filipowi Sidney w Krakowie raczej nie zdając sobie sprawy w czym bierze udział. Tym bardziej trudno to ocenić, że cel owej wizyty Filipa pozostaje bardzo tajemniczy.

Zatem od początku. Lato 1573 Filip Sidney spędza w Wiedniu razem ze swoim oficerem prowadzącym, Hubertem Languet (z polecenia samego Melanchthona, od 1559 aż do 1577 to ważny dyplomata saskiego elektora, a przy tym jeden z najważniejszych agentów Walsinghama**) , skąd śledzą rozwój wypadków po polskiej pierwszej elekcji. Wreszcie, Hubert pozostaje na dworze cesarskim, a Filip rusza do Wenecji gdzie dociera 6 listopada. Myślę, że głównym tego powodem był Olbracht Łaski, który się tam pojawił w sprawie swoich mołdawskich planów (do czego jeszcze wrócę). 2 grudnia owego 1573 Filip pisze do Langueta że Łaski wyjechał z Wenecji do Polski, a już 19 grudnia donosi mu że wojewoda dotarł na miejsce!! Co za sprawna komunikacja, co za network czyli sieć.

Koronacja Henryka I miała miejsce 21 lutego 1574, ale Filip najprawdopodobniej z powodu zdrowotnych problemów (przez te kurtyzany?) na nią nie przyjechał. W rezultacie spotkał Henryka I w Wenecji – niesamowite, ale nasz król zwiewając do Francji zawitał między 18 a 25 lipca 1574 właśnie do Wenecji! W efekcie Filip wraca w końcu do Wiednia i stamtąd wraz z listem polecającym*** od Langueta do samego ambasadora Andrzeja Dudycza (przy tym szwagra Piotra Zborowskiego, wówczas opiekuna młodego Marcina…) jedzie do Krakowa!

Jego podróż trwała od 21 października do 12 listopada, a pobyt w Krakowie był bardzo krótki bo wypadł na dni tuż po słynnym tumulcie krakowskim z 10 października. Przypadek? Ależ skąd, wszak to ludzie Łaskiego (wtedy już katolika…) w tym tumulcie maczali łapy, a Filip tak się przeraził „krakowskiej atmosfery”, że czym prędzej czmychnął do Wiednia, nie spotkawszy Olbrachta. Wszystko wskazuje na to, że w zmienionej sytuacji po ucieczce Henryka, Łaski gwałtownie zmienił plany – teraz Mołdawia musiała poczekać, a tymczasem musiał się bronić przed gniewem cesarza (taka zdrada w czasie elekcji – Olbracht był przecież na cesarskiej pensji), którego notabene srogim ramieniem był ów ambasador Dudycz!

Jaki był cel tej wizyty Sidney’a pozostaje tajemnicą – być może chodziło o nową elekcję… wiadomo tylko, że był tych machinacji dalszy ciąg, wpierw w 1577 a potem w 1583. Trzeba tu jeszcze odnotować że po powrocie do Pragi, pod koniec lutego 1575 Sidney dostąpił zaszczytu osobistej audiencji u cesarza Maksymiliana!

CDN a w nim moje pierwsze „poważne” odkrycie historyczne…

___

**) Jego bezpośrednim kontaktem był niejaki Robert Beale, szwagier Walsinghama:

„Walsingham found him in Paris on his appointment as ambassador-resident there in 1570, and made him his secretary. In the correspondence between Lord Burghley and Walsingham of this period he is frequently mentioned as carrying despatches between Paris and London. A witness [trzeci z rodziny, do kompletu…] to the massacre of St. Bartholomew… In November 1586 he was despatched with Lord Buckhurst to Fotheringay, to notify the Queen of Scots of the fact that sentence of death had been passed upon her. Early in the following year, Beale carried the warrant to Fotheringay and performed the duty of reading it aloud in the hall of the castle by way of preliminary to the execution, of which he was an eye-witness, and wrote an account.”

***) Bardzo intrygujący list polecający Langueta:

Jego ojciec jest wicekrólem Irlandii, któremu, jak mi powiedziano, niewielu spośród szlachty angielskiej może dorównać cnotami i doświadczeniem wojskowym. Jego matka jest siostrą hrabiego Warwicka i Roberta, hrabiego Leicester, najbardziej uprzywilejowanego na dworze: ponieważ żadne z nich nie ma dzieci, ten dżentelmen prawdopodobnie będzie ich spadkobiercą. Siostra jego ojca jest żoną hrabiego Sussex, którego, jak sądzę, tu spotkaliście. Siostra jego matki jest żoną hrabiego Huntingdon, spokrewnionego z rodziną królewską. Żaden z tych szlachciców nie ma synów: zatem w tej jednej osobie pokładają swoje nadzieje, jego postanowili uhonorować (??) po powrocie.

His father is the Viceroy of Ireland, with whom, I am told, scarcely anyone among the nobility of England can compare in virtus and military experience. His mother is a sister of the Earl of Warwick and of Robert, Earl of Leicester, the most favoured at Court: since neither has children, this gentleman will probably be their heir. His father’s sister is married to the Earl of Sussex, whom I think you have met here. His mother’s sister is the wife of the Earl of Huntingdon, who is related to the royal family. Neither nobleman has any sons: so that on this one person they have placed their hopes, and him they have decided to advance to honour after his return. (Trans. Osborne)

Capture d’écran 2019-01-25 à 19.34.43.pngAnna Jagiellonka we „Wspaniałym Stuleciu”

Dziwne przypadki Kamienicy pod Aniołkiem

Za R.T. Prinke z AWF Poznań – oto fragment listu napisanego 10 grudnia 1573 a wysłanego do Filipa Sidneya przez Jacques’a Bochetela (ok. 1554-1577), pracującego wówczas w ambasadzie francuskiej w Wiedniu:

Był tu polski szlachcic z jednej z najlepszych polskich rodzin, którego Król Polski [czyli Henryk I] posłał do Cesarza, aby zaprosić go na koronację. Nazywa się Marcyn De Obori, a często słysząc rozmowy o Tobie, Twych cnotach i dworskich manierach, poprosił mnie, aby do Ciebie napisać i przekazać, że jeśli tylko przyjedziesz do Polski, co, jak mówiłeś, jest Twoim zamiarem, nie możesz zatrzymać się nigdzie indziej jak tylko w jego domu, co on uzna za wielki honor. Kiedy tu [do Wiednia] przyjedziesz, to dowiesz się więcej na ten temat – obawiam się tylko, że owe piękne kurtyzany Cię tam [w Wenecji] zatrzymają.

Ów „Marcyn De Obori” to Marcin Leśniowolski z Obór (1548-1593): „W lutym 1573 został L. wysłany przez woj. sandomierskiego Piotra Zborowskiego do Francji, zapewne w związku z prowadzoną przez Zborowskiego i Maciejowskiego, zwolenników kandydatury francuskiej, akcją zmierzającą do zagwarantowania praw wyznaniowych polskim różnowiercom przez Henryka Walezego i dwór francuski. Misja L-ego została w wyniku zabiegów Jana Monluca wykorzystana dla przeciwdziałania akcji hugonockiej w Polsce. L. został w marcu skierowany pod Roszellę oraz skontaktowany z umiarkowanym politykiem hugonockim i stronnikiem dworu francuskiego Franciszkiem de La Noue, gubernatorem Roszelli i zarazem prowadzącym w imieniu Karola IX rokowania z oblężonymi hugonotami. De La Noue, wcześniej pozyskany dla starań dworu francuskiego o tron polski dla Henryka, potrafił w sposób przekonywający przedstawić wypadki Nocy św. Bartłomieja i usprawiedliwić je odkryciem spisku politycznego hugonotów. Powróciwszy do Warszawy w przeddzień elekcji, L., swoimi relacjami prostującymi rzekomo oszczercze wieści o wydarzeniach francuskich oraz zachwalaniem męstwa francuskiego księcia, przyczynił się walnie do wyboru Henryka Walezego na tron polski. Bezpośrednio po elekcji pośpieszył L. do Francji, by donieść Henrykowi o jej wyniku. Pozostał w Paryżu aż do czasu przybycia oficjalnego poselstwa i uczestniczył w zawieraniu układów z Henrykiem.”

Wedle Prinke 25-letni wtedy Leśniowolski był jedynie wynajmującym kamienicę przy Floriańskiej 11, której właścicielem był Paweł Pernus. To w niej zatrzyma się Sidney w 1574, a w 1585 będzie tam właśnie gościć słynna para Dee & Kelley! Taki schemat już stwierdzono w Pradze: „Kiedy pod koniec lutego 1575 roku Sidney i Languet razem pojechali do Pragi, zatrzymali się w domu Tadeasa Hajka (Hagecius, 1525-1600), znajomego Langueta z czasów studiów, znakomitego uczonego, astronoma i alchemika, później osobistego lekarza cesarza Rudolfa II. Sidney wrócił po dziewięciu dniach (w trakcie których był na audiencji u cesarza), a Languet został w Pradze na dłużej. W tym samym domu Hajka, zwanym U zelenych hajku  i usytuowanym naprzeciw Kaplicy Betlejemskiej, zatrzymali się John Dee i Edward Kelley podczas pierwszego wyjazdu z Krakowa do Pragi, co ten pierwszy skrzętnie odnotował:

Przybyliśmy do Pragi 9 sierpnia [1584] według nowego kalendarza, ale według starego 30 lipca, dwa dni przed sierpniem w starym kalendarzu. […] Rozpoczęliśmy [działania krystalomantyczne] w dzień Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, w znakomitym niewielkim laboratorium albo gabinecie, który Dr Hageck wynajął mi w swoim domu przy Betlejem w starej Pradze. Gabinet ten był zapewne w dawnych czasach (anno 1518) pracownią jakiegoś studenta albo adepta Świętego Kamienia [=alchemika]

Philip Sidney zaprzyjaźnił się z Tadeasem Hajkiem i jego rodziną, a w drodze powrotnej do Anglii zatrzymał się w Heidelbergu i zabrał z tamtejszego uniwersytetu jego synów Simona i Jana, drugiemu z których sfinansował dalszą naukę w Oksfordzie, a dla pierwszego znalazł innego sponsora (razem z nimi immatrykulował się w Christ College na początku czerwca). Wydaje się zatem logiczne, że później polecił Johnowi Dee, udającemu się w podróż do Krakowa i Pragi, tych samych gospodarzy, u których zatrzymywał się sam w 1574 i 1575 roku.”

CDN

PS. „W ramach tych zadań Sidney zatrzymał się na tydzień lub dwa w Heidelbergu (od około 10 do 22/23 marca), gdzie spotkał się z księciem elektorem Palatynatu i z jego bratem. Również w drodze powrotnej z Pragi spędził tam około tygodnia na przełomie kwietnia i maja, spotykając się m.in. z przybyłym z Frankfurtu Hubertem Languetem. Jak wiadomo, w tym czasie na uniwersytecie w Heidelbergu, gdzie wcześniej nauki pobierali synowie Hajka, studiował Paweł Pernus, immatrykulowany pod koniec 1575 roku, a niewątpliwie przebywający tam jeszcze jesienią 1576 roku, kiedy to wpisał się wraz z kuzynem Ephorinusem do sztambucha Davida Wirsunga. Paweł pojawił się z powrotem w Krakowie nie wcześniej niż pod koniec 1578 roku, bo powierzone mu per procura 28 lutego 1578 roku przez radę miejską obowiązki pisarza zaczął pełnić dopiero od roku 1579. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że podczas obu pobytów Sidneya w Heidelbergu był tam jeszcze na studiach i że się wówczas spotkali, a można też snuć przypuszczenia, że pojechał z Sidneyem do Pragi, a stamtąd wracał do Krakowa wraz z Olbrachtem Łaskim (co wyjaśnia późniejsze pośrednictwo Pernusa w dostarczaniu Łaskiemu listów Dee i Kelleya). Wojewoda sieradzki był bowiem w marcu we Wrocławiu, konsultując z nuncjuszem papieskim realizację swych ambicji politycznych, po czym pojechał do Pragi, skąd 22 kwietnia pisał do cesarza Rudolfa II, tłumacząc chorobą opóźnienie w zapowiadanym przybyciu do Wiednia. Tymczasem od 4 do 20 kwietnia w Pradze był Philip Sidney i to była niewątpliwie prawdziwa przyczyna, dla której Łaski zabawił dłużej w stolicy Czech.

**) Ów Bochetel był synem Jacques’a seniora, protestanta, który w 1566-68 był ambasadorem francuskim w Londynie… Mało tego – siostra juniora, Maria, to żona… tatam… znanego nam ambasadora i wielbiciela talentu Sidneya https://en.wikipedia.org/wiki/Michel_de_Castelnau – jaki ten świat mały.

„Michel de Castelnau Mauvissière épouse le 26 juin 1575 Marie Bochetel, dame de Breuilhamenon des terres de Plou, fille de Jacques Bochetel et de Marie de Morogues.

Cette même année, le roi Henri III, qui connaît ses qualités, nomme Michel de Castelnau ambassadeur permanent de la France auprès de la reine Élisabeth d’Angleterre…

Jacques [senior] qui est reçu secrétaire du roi le 11 septembre 1543, greffier de l’ordre de Saint-Michel sur résignation de son père (29 septembre 1550)9, et devient un diplomate remarquable10: chargé d’une mission extraordinaire en Suisse en septembre 1557, ambassadeur à Londres d’avril 1566 jusqu’en novembre 156811.”

***) „W r. 1562 wpisał się na Akad. Krak., następnie studiował w Bolonii, skąd w r. 1566 wyjechał do Rzymu, a stamtąd – po odbyciu wycieczki do Neapolu – w kwietniu 1567 do Padwy i wkrótce wrócił do Bolonii, gdzie jego preceptorem był Marcin Fox. Zapewne tam zaprzyjaźnił się z Mikołajem Firlejem, przyszłym woj. krakowskim, z którym wspólnie odbywał dalsze podróże.”

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Fox

In June 1549, Aldrovandi was accused and arrested for heresy on account of his espousing of the anti-trinitarian beliefs of the Anabaptist Camillo Renato. By September, he had published an abjuration, but was transferred to Rome, and remained in custody or house arrest until absolved in April, 1550. During this time, he befriended many local scholars.

https://en.wikipedia.org/wiki/Ulisse_Aldrovandi

Capture d’écran 2019-01-24 à 09.35.27.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.35.43.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.12.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.34.pngCapture d’écran 2019-01-24 à 09.36.45.png