John Dee, Bond i Swedenborg

Wedle Donalda_McCormicka vel Ryszarda Dreacona, Ian Fleming (z którym ów Donald pracował w pewnym momencie…) swój słynny bondowski numer 007 wziął z Johna Dee – McCormick twierdził, że Dee tak podpisywał swoje listy do Elżbiety I. Ponadto ów Donald uważał, iż owe „nawiedzone” teksty enochiańskie dr. Dee to po prostu zaszyfrowane raporty**. I zupełnie nie był w tym oryginalny, bo sam Robert Hooke o tym pisał*** i to jeszcze w XVII wieku!! Ciekawie w tym kontekście wygląda zaciekłość wielkiego maga, Isaaca Newtona, w zwalczaniu owego Hooke’a…

Przy tym uderzające jest to, że Swedenborg w swoich wizjach też nawiązuje do Enocha. I tak to się plecie…

___

**) Podręcznik szyfrów Johna: pl.wikipedia.org/wiki/Tabula_recta#Szyfr_Tritemiusza

***) To come then to the book it self. Upon turning it over, and comparing several Particulars in it one with another, and with other Writings of the said Dr Dee … so far as I can be informed, I do conceive that the greatest part of the said Book, especially all that which related to the Spirits and Apparitions, together with their Names, Speeches, Shews, Noises, Clothing, Actions, and the Prayers and Doxologies, &c. are all Cryptography … that is, under those feignd Stories, which he there seems to relate as Matters of Fact, he hath concealed Relations of quite another thing; and that he made use of this way of obsconding it, that he might the more securely escape discovery, if he should fall under the suspition as to the true Designs of his Travels … conceiving that the Inquisition that should be made, or Prosecution, if discovered, would be more gently for a Pretended Enthusiast, than for a real Spy.

The Posthumous Works of Robert Hooke. Robert Hooke, published London, 1705.

Kabała, różokrzyżowcy i masoni czyli hermetyczny wywiad po szwedzku

Ku mojemu zdumieniu, wedle (odważnej) amerykańskiej badaczki Marshy Schuchard**, Emanuel Swedenborg – ten ulubiony prorok polskiego Litwina-noblisty, Czesława Miłosza (a przy tym krewnego francuskiego Litwina-okultysty, Oskara M.)*** – okazał się być agentem francuskim i jakobińskim. Pisałem tu już o tym Swedenborgu, więc teraz czas na ważne uzupełnienie:

Though much has been written about Swedenborg’s scientific and theological beliefs, his biographers and critics have tended to shy away from the vague but persistent claims that he participated in secret political, diplomatic, and Masonic affairs

After making an extensive and scrupulous examination of Swedenborg’s banking and financial records, Lindh came to the conclusion that he served as a secret intelligence and financial agent for the pro-French, pro-Jacobite party of Swedish “Hats” and, more surprisingly, for the French king, Louis XV, who personally funded the anonymous publication of his famous work, Arcana Caelestia (London, 1749-1756)… Swedenborg and his political allies believed that the king [KXII] was murdered by a Hanoverian agent…

Underlying “The Troubles of the North” were the competitive systems of Freemasonry, in which Hanoverians and Jacobites utilized their clandestine networks to carry out their international political agendas. According to conventional English Masonic history, “authentic” or “modern” Freemasonry began in 1717 when four London lodges formed the supposedly apolitical [uha, ha] Grand Lodge of England.

What has been missing from that official history is the role that Sweden played in the Tory-Stuart Masonic networks that contributed to the Swedish-Jacobite plot of 1715-16. With the exposure and suppression of that plot in January 1717, England’s Whig ministry worried about the Jacobite-Tory influence within Freemasonry; thus, the loyalist Grand Lodge was organized in June as a Hanoverian-Whig counter-move. According to the Enlightenment historian Margaret Jacob, “In Hanoverian England, Whiggery provided the belief and values, while Freemasonry provided one temple wherein some its most devoted followers worshipped the God of Newtonian science.” However, this was not the form of Freemasonry that attracted Swedenborg and his Swedish and European colleagues. Instead, they joined Franco-Scottish (Écossais) lodges developed by exiled supporters of the Stuarts, which drew upon older traditions of Kabbalistic and Rosicrucian symbolism, while they utilized clandestine international networks to fraternally bind their “dispersed brethren,” ensure security, and maintain mystical morale…

For example, the historical links between Scottish and Swedish Freemasons can be traced back to 1652 [potop!!], when Edouart Tessin was initiated in an Edinburgh lodge… Swedenborg was a confidential friend of the Tessin family, and in the early 1700s he closely followed Nicodemus’s career as royal architect to Charles XII. Thus, the reported London initiation of Swedenborg ca. 1710-13, when he was studying the mathematical and technological skills involved in operative and military masonry, is quite plausible…

From his erudite brother-in-law and intellectual mentor, Eric Benzelius, Swedenborg also gained unusual access to heterodox Jewish mystical lore, for Benzelius worked closely with a converted Jew, Rabbi Johann Kemper [z Krakowa]…

As a post-graduate student in England in 1710-13, Swedenborg was recruited to intelligence work by Count Carl Gyllenborg, the Swedish ambassador in London, who was a close friend of Jonathan Swift, a great admirer of the ambassador and Charles XII. Gyllenborg sent Swedenborg to The Hague, where he assisted the Swedish diplomats during the negotiations leading to the Treaty of Utrecht. They in turn sent him to Paris, Hamburg, Brunswick, Rostock, and Greifswalde, where he gathered intelligence, invented various military devices, and wrote about his developing psychic skills. Swedenborg’s father recommended Emanuel to Charles XII’s service because of his knowledge of Hebrew, for he knew that a party of Turkish Jews planned to accompany the king when he returned to Sweden. From 1715 to 1718, Swedenborg was employed by Charles XII as a military engineer and examiner of the Swedish artisan guilds, including the operative masonic guilds…

I have used new archival sources to document Swedenborg’s personal relations with the diplomatic agents of Louis XV’s Secret du Roi, the king’s private diplomatic and espionage network that often implemented policies opposite to those of his public ministers. The Secret was especially concerned with Swedish, Polish, and Russian affairs, and Swedenborg provided intelligence, gleaned from the natural and supernatural worlds, on these troubled kingdoms. Given his claims about the spiritual sources of his political “revelations,” I have related his writings on psychic techniques, dream interpretation, methods of dissimulation, Kabbalistic meditation, and Hebrew numerical-linquistic coding to his diplomatic and espionage role.

In the process, this study provides a new perspective on the extensive esoteric networks that functioned underneath the exoteric politics of the “enlightened” eighteenth-century. It will become clear that in Sweden, the mystical and royalist beliefs of the Renaissance and “early modern” Europe were maintained well into the so-called “modern” era. Moreover, the connections between Scottish and Swedish history, which emerged so strongly in the seventeenth century, are shown to survive, often at great peril to both nations, throughout the next century.

PS. Może ten Swedenborg to po prostu taki szwedzki John Dee? A jeśli chodzi o Szkotów to trzeba pamiętać że – podobnie jak Żydzi – obstawiali zawsze dwie strony sporu – zarówno jakobitów jak i wigów (czyli „newtonistów”): szkoci-uber-alles/ + boson.szkolanawigatorow.pl/zbuntowany-szkot

___

**) EMANUEL SWEDENBORG, SECRET AGENT ON EARTH AND IN HEAVEN: JACOBITES, JEWS, AND FREEMASONS IN EARLY MODERN SWEDEN

***) Stopniowo oddala się od poezji i kieruje swe zainteresowania w stronę różnych doktryn hermetycznych. Studiuje kabałę oraz alchemię, powołuje się na spuściznę różokrzyżowców; ścieżkę literackich inspiracji znaczą przede wszystkim Biblia (język jej uważa za szczyt wszelkiej poezji), Goethe, a także Swedenborg, Dante, czy Jakob Böhme. pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Miłosz

W 1800 Sapiehowie sprzedali majątek Józefowi Miłoszowi, miecznikowi kowieńskiemu, [pra?]dziadkowi Oskara Miłosza. Oskar po śmierci ojca sprzedał Czereję rosyjskiemu bankowi. Po 1920 znalazła się ona w granicach Związku Sowieckiego. Czerejski dwór został zniszczony prawdopodobnie w 1917. Oskar Miłosz ostatni raz odwiedził swoje rodzinne strony w 1922 roku [!!]”.

W jego żyłach płynęła krew polsko-włosko-żydowska. Jego dziadek — Artur Miłosz był oficerem pułku ułanów polsko-litewskiej armii. Odbył całą kampanię 1831 roku przeciwko Rosjanom. Lewą nogę urwała mu armatnia kula pod Ostrołęką. Ożenił się z włoską śpiewaczką, bardzo piękną i utalentowaną, córką dyrygenta w mediolańskiej La Scala, ze starożytnego, choć zubożałego genueńskiego rodu – Natalią Tassistro. Stanowili wyjątkowo piękną i zgodną parę. Ich syn Władysław Miłosz – ojciec Oskara – urodził się w Wilnie, w 1838 roku. Absolutnie różnił się od swoich rodziców.

Czesław Miłosz wspominał: „Postać mająca swoją legendę w kronikach towarzyskich dziewiętnastego wieku dzięki swej egzotycznej urodzie, sile, awanturnictwu i miłosnym podbojom. Uwiózł do Czerei przypadkiem spotkaną ubogą żydowską dziewczynę, Miriam Rosenthal, która stała się matką Oskara. Urodzona w Staniszowie w roku 1858, była młodsza od uwodziciela o lat dwadzieścia****”.

Z kolei Oskar Miłosz o swoich rodzicach pisał:
„Nigdy nie mogłem dać upustu mojej serdeczności wobec rodziców. Ojciec mój był gwałtownikiem i człowiekiem chorym. Materialistyczna i nierozumiejąca troskliwość matki tak mnie męczyła, że wcześnie nabrałem zwyczaju chować się w najbardziej niedostępnych miejscach parków i ogrodów, żeby pozbyć się uczuć, jakie budziła jej obecność”.
Rodzice ochrzcili Oskara Miłosz dopiero w 1886 roku. Został ochrzczony w obrządku rzymsko-katolickim w kościele św. Aleksandra w Warszawie, z której pochodziła jego matka. W rok później zawieźli 12-letniego chłopca do Paryża, do liceum z internatem i zostawili tam samego. Po śmierci męża matka Oskara przeniosła się do Warszawy. Z synem mieszkającym w Paryżu spotykała się od czasu do czasu w czeskim Marienbadzie. media.efhr.eu/wp-content/uploads/2014/12/kurierwilenski.lt-7_Wdrwki_ulicami_wileskimi_niezwyka_biografia_Oskara_Miosza.pdf

****) Była ponoć córką nauczyciela/profesora hebrajskiego na UW.

„Antymasońska komórka Episkopatu Polski w świetle badań i dokumentów (1946–1952)”

Pod koniec 1946 r. do Wyszyńskiego, wówczas jeszcze biskupa lubelskiego, zgłosił się Jerzy Krasnowolski, 26-letni działacz katolicki, w czasie wojny członek związanej z endecją Narodowej Organizacji Wojskowej. Powiedział, że zbiera informacje na temat grup wolnomularskich i zaoferował rozszerzenie tej działalności poprzez stworzenie tajnego ośrodka masonoznawczego przy wsparciu Kościoła. Pierwsze rozmowy nie przyniosły rozstrzygających decyzji. W czasie jednego ze spotkań bp Wyszyński powiedział Krasnowolskiemu, że prymas Hlond uznał zebrane przez niego materiały za nieciekawe i odmówił finansowania działalności komórki.

Sytuacja zmieniła się po nominowaniu Stefana Wyszyńskiego na prymasa. W czasie kolejnych spotkań w Warszawie i Lublinie nowy szef episkopatu oświadczył, że interesują go materiały o wpływach masonerii, szczególnie wśród duchowieństwa, a zwłaszcza – w gronie bliskich współpracowników. Wyszyński wymienił tu nazwiska księży Stanisława Mystkowskiego i Zygmunta Chromańskiego, pełniących funkcje asystentów kościelnych w redakcji „Tygodnika Warszawskiego”. Zadeklarował też wsparcie finansowe, na jakie mogła liczyć antymasońska komórka. Było to 10–20 tys. zł, wypłacane Krasnowolskiemu przy osobistych spotkaniach za każdy dostarczony zestaw informacji.

Jak pisze Tomasz Krok, działalność sponsorowanej przez prymasa tajnej organizacji trwała niemal sześć lat. Oprócz Krasnowolskiego jej czołowymi postaciami byli dwaj działacze katoliccy: 35-letni Ludwik Tyborowski (później prawnik i publicysta miesięcznika „Więź”) oraz 42-letni Witold Sawicki (później wykładowca na UMCS i KUL
w Lublinie). Działalności komórki nie przerwało zwerbowanie przez UB jej lidera, który w 1949 r. został tajnym współpracownikiem Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, przyjmując pseudonim operacyjny Stanisław Pielewski. Od tej pory Krasnowolski stał się cennym informatorem UB, dostarczającym informacji o prymasie i jego otoczeniu.

Jednocześnie komórka zasypywała Wyszyńskiego informacjami o masonach, członkach Towarzystwa Teozoficznego, Różokrzyżowego Związku Przyjaciół Duchowych, bahaistach, ezoterystach, kabalistach, spirytystach i okultystach. Były wśród nich zarówno postacie mało znane, jak i wpływowe, takie jak Robert Walter. Wyszyńskiego najbardziej interesowały jednak związki księży z masonerią. Na jednym ze spotkań prymas zażądał wprost od Krasnowolskiego, by ten dostarczył mu informacji przeciw księdzu Zygmuntowi Kaczyńskiemu, przed wojną dyrektorowi Katolickiej Agencji Prasowej, oraz biskupowi Choromańskiemu. Według zdobytych przez komórkę informacji ks. Kaczyński, przed wojną jeden z czołowych tropicieli masonerii, sam był wolnomularzem, a bp Choromański jego tubą. O pomoc w zdobyciu dla prymasa informacji przeciw obu księżom Krasnowolski-Pielewski prosił bezpośrednio swoich mocodawców z UB.

Zbierane przez komórkę informacje były również sprzedawane przez Tyborowskiego biskupowi łódzkiemu Michałowi Klepaczowi. Siatka współpracowników komórki rozrastała się i wiadomości o liczącej ok. 20 osób tajnej organizacji zaczęły docierać z różnych źródeł do UB już na początku 1950 r. Z rozbiciem komórki bezpieka czekała jednak jeszcze półtora roku, najprawdopodobniej z chęci ukrycia podwójnej roli, jaką pełnił w niej Krasnowolski, i wartości dostarczanych przez niego informacji na temat prymasa i jego otoczenia. Dopiero po zwerbowaniu TW o kryptonimie Włodek, na którego informacje UB powołał się przy kompletowaniu listy współpracowników antymasońskiej komórki, rozpoczęto przygotowania do jej całkowitego rozbicia.

Ostatecznie 6 i 7 maja 1952 r. bezpieka zatrzymała członków organizacji, rekwirując jednocześnie kilka tomów archiwów. Aż 53 razy powtarzało się w nich nazwisko Roberta Waltera**. Był to dobry pretekst, by przedstawić mu nakaz aresztowania…

Kiedy na Rakowieckiej trwały śledztwa spowodowane wpadką antymasońskiej komórki, 14 stycznia 1953 r. prymas spotkał się z sekretarzem KC ds. wyznań Franciszkiem Mazurem. W czasie sześciogodzinnej rozmowy zasugerował mu stworzenie wspólnego antymasońskiego frontu Kościoła i komunistów. Wyszyński powiedział wówczas Mazurowi: „Masoneria to wspólny wróg – i nasz, i wasz. My się znamy na nim już od dawna, wy zdradzacie naiwność początkujących wobec masonerii. Nie bądźcie ich najmitami i nie załatwiajcie sprawy masonerii – vulgo kapitalistów”. Inicjatywa nie została podjęta, a osiem miesięcy po tej rozmowie, 26 września 1953 r., władze PRL internowały prymasa.” www.polityka.pl/dziwna-operacja-urzedu-bezpieczenstwa-przeciw-okultystom

PS. Głównym tematem „Biuletynu IPN” nr 4 (75) 2007 są komunistyczne represje wobec Kościoła katolickiego w Polsce: ipn.gov.pl/pl/publikacje/biuletyn-ipn/9635,nr-42007.html

___

**) chanel-nr-5-i-pani-walewska-czyli-połamane-nogi-oraz-izraelscy-komandosi/

Dobry znajomy wieszcza Adasia, czyli masoni i tajna policja

Wprawdzie Józef Przecławski – bliski kumpel Adama Mickiewicza, jeszcze z Nowogródka i Wilna – ma wpis jedynie w rosyjskiej wiki, no ale za to jaki… Był dwa lata młodszy od Adama i kiedy przyjęto go do nowogródzkiej loży Węzeł Jedności, pomimo bardzo młodego wieku, bardzo szybko uzyskał wysoki stopień wtajemniczenia – Adaś ponoć zatrzymał się na stopniu czeladnika…

W efekcie „imperialna kariera” naszego Józka wprost eksplodowała – już w lutym 1824, czyli w wieku raptem 24 lat, został urzędnikiem, powstałego w 1802, Imperialnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych!! No i zaraz bardzo się tam przydał – nie tylko pomagał Adamowi,  będącemu wtedy w Moskwie na „zsyłce” po rozbiciu filomackiej sieci, urządzić się, ale to właśnie on zorganizował mu wyprawę do Odessy. Trudno uwierzyć, że bez porozumienia z Iwanem de Witt, no i przepiękną Karoliną

Po powrocie z Krymu i Odessy – Adam i Józek spotykali się oczywiście w salonie u owej prześcipnej Karoliny. Mało tego, tak się składa, że kiedy „czternastego (26) maja 1829 roku Mickiewicz odpłynął z Petersburga do Kronsztadu, gdzie przesiadł się na angielski parowiec Jerzy IV” **, to tymczasem nasz Józek odchodzi z imperialnego MSW i… zajmuje się wydawaniem sławnego Tygodnika Petersburskiego. Ostoi imperialnej prawomyślności.

Sadzę, że Przecławski, który później jeszcze będzie pełnić rolę imperialnego cenzora, nie do końca opuścił wtedy owe MSW, a jedynie cichutko przeszedł pod skrzydła naszego dobrego znajomego – niezastąpionego generała Benckendorffa***. Tu trzeba przypomnieć, że imperialne Ministerstwo Policji powstało w 1810 (czyli w roku zniesienia blokady kontynentalnej i zezwolenia na przebywanie bogatym żydowskim kupcom i wojskowym poza strefą osiedlania…), ale już w 1819 zostało włączone do owego MSW. Tyle, że w lipcu 1826 – po nieudanej rewolucji dekabrystów**** – wydzielony został z niego przesławny III Oddział, czyli tajna policja – prekursorka carskiej Ochrany – pod silnym przewodnictwem naszego generała. Vide mickiewicz-szef-tajnej-policji-jego-niezwykla-siostra-i-znowu-ten-byron/

CDN

___

PS. Przyp. – Adam i SF: pl.wikipedia.org/wiki/Historia_przyszłości

**) “…W tym czasie przybył na statek Nikita Wołkoński, mąż Zinaidy, który przyniósł poecie przygotowane przez Marię Szymanowską listy polecające do różnych osobistości w Niemczech (przede wszystkim do Johanna Wolfganga von Goethego) a także przygotowane przez Malewskiego weksle na ponad 2 tys. rubli…”

Bohdan Urbankowski, Adam Mickiewicz.

***) в августе 1810 года числился членом 3-й степени (мастером) петербургской ложи «Соединённые друзья»  ⇒  Les Amis Réunis – историческая масонская ложа, проводившая свои собрания с 19 июня (1 июля) 1802 года до запрещения масонства в 1822 году в Санкт-Петербурге. ru.wikipedia.org/wiki/Мусин-Пушкин-Брюс,_Василий_Валентинович; Nowosilcow też należał do tej loży Les amis reuinis…

In 1821 he attempted to warn Alexander I against the threat from the Decembrist clandestine organisation, but the Tsar ignored his note. After the 1825 Decembrist Revolt he sat on the investigation committee and lobbied for the establishment of a Corps of Gendarmes and a secret police, the Third Section of the Imperial Chancellery. He served as the first Chief of Gendarmes and Executive Director of the Third Section from 1826 to 1844. Under his management, the Third Section established, inter alia, strict censorship over literature and theatre performances.

Ponadto wywarł wielki osobisty wpływ na cara Mikołaja. Mówi się, że car powiedział: Prawdopodobnie jestem do zastąpienia dla Rosji, nie tak jak Benckendorff. Wreszcie, za przyczyną swojego rywala Piotra Kleinmichela, zrezygnował ze swoich urzędów wiosną 1844. Wyjechał do Niemiec i zmarł w drodze powrotnej 23 września 1844 [utonął w morzu, niedaleko Rewalu] de.wikipedia.org/wiki/Alexander_von_Benckendorff

Na początku 1842 r. Kleinmichel, który rok wcześniej awansował na generała piechoty (04.16.1841), został ministrem wojny, a pod koniec tego roku został mianowany szefem głównych środków łączności i budynków publicznych i pozostał na tym stanowisku do października 1855 r. ru.wikipedia.org/wiki/Клейнмихель,_Пётр_Андреевич

It was rumored that Nicholas I promoted his career because Kleinmichel adopted the Emperor’s illegitimate children as his own. His first wife divorced him, citing his sexual dysfunction.

Podpowiadam: pl.wikipedia.org/wiki/I_wojna_brytyjsko-afgańska

****) Okres od grudnia 1825 do kwietnia 1828 spędził w Moskwie, zatrudniony formalnie w kancelarii generała – gubernatora [pl.wikipedia.org/wiki/Dmitrij_Golicyn_(generał)]. W Moskwie i Petersburgu wszedł w środowisko elity intelektualnej i towarzyskiej. Zyskał sławę poety romantycznego, jego improwizacje wzbudzały w salonach powszechny zachwyt. Poznał poetów rosyjskich, m.in. Puszkina, zaprzyjaźnił się z niektórymi dekabrystami (K. Rylejew, A. Biestużew). Wiedzę, jaką zdobędzie na temat imperium rosyjskiego, despotyzmu carskiego, wykorzysta w późniejszej twórczości. W 1826 r. w Moskwie publikuje Sonety, w 1828 r. w Petersburgu Konrada Wallenroda. Ostatni rok pobytu w Rosji spędził w Petersburgu. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionych Rosjan uzyskał paszport i w maju 1829, na angielskim parowcu płynącym do Hamburga, opuścił Rosję. literat.ug.edu.pl/autors/mick.htm

Najbardziej radykalnym ideologiem dekabrystowskim był Paweł Pestel, przywódca Towarzystwa Południowego, którego traktat programowy Prawda Ruska przewidywał obalenie caratu, egzekucję cara i jego rodziny, przeprowadzenie reformy agrarnej, zniesienie pańszczyzny, proklamowanie republiki i wprowadzenie ustroju opartego na trójpodziale władzy, inspirowanego także praktyką polityczną jakobinów. Taktyka spiskowa, wprowadzenie zmian drogą carobójstwa i przewrotu została z czasem przyjęta przez większość dekabrystów.

Mimo różnic, Towarzystwa współpracowały ze sobą. Towarzystwo Południowe utrzymywało również kontakty z polskim Towarzystwem Patriotycznym. Towarzystwo Północne działało w Petersburgu, podczas gdy centrum drugiego ze stowarzyszeń był Tulczyn, kwatera 2. Armii rosyjskiej.

Mikołaj nakazał ścigać wszystkich podejrzanych o udział w spisku i buncie. Swemu zaufanemu adiutantowi, generałowi Beckendorffowi, kazał przeczesać miasto, a schwytanych żołnierzy dostawiać do Pałacu Zimowego.

Misja Tokarczuk

Sprawa jest poważna – i w sumie nie chodzi mi o te okropne peany na cześć Olgi Tokarczuk wygłoszone przez Premiera i Prezydenta, wszak obaj są niby na musiku – wybory pojutrze. Dla mnie wielkim ostrzeżeniem jest atak na Tokarczuk wczoraj przeprowadzony na Forum Żydów Polskich – Te słowa noblistki zapamiętałem… warto przeczytać.

Jakby tego było mało, tak przez przypadek, raptem dzień wcześniej Agnieszka Kołakowska opublikowała apologię PiSu i Polaków w przesławnym Politico: In defense of Poland’s ruling party!

Chodzi mi przede wszystkim o te Księgi Jakubowe, określone przez komitet noblowski jako opus magnum Tokarczuk, a które to tak czytał Prezes w 2016. W Polsce wydało je w 2014 Wydawnictwo Literackie, w Szwecji Ariel już w 2015 (a to ponad tysiąc stron…) a we Francji Éditions Noir sur Blanc w 2018. Ciekawe, że tłumaczenie angielskie jest planowane dopiero na 2021. Jednak prace przygotowawcze rozpoczęły się znacznie wcześniej, i nie chodzi mi tu o marny film z 2011 pt. Daas, ale o opublikowaną w tym samym roku książkę pt. The Mixed Multitude: Jacob Frank and the Frankist Movement 1755-1816 (University of Pennsylvania Press). Polskie tłumaczenie dzieła Pawła Maciejko wyszło w 2015 pt. Wieloplemienny tłum. Jakub Frank i ruch frankistowski. 1755–1816

To nie są igraszki: „Księgi Jakubowe” były taką próbą nawiązania do Henryka Sienkiewicza, Olga Tokarczuk mówiła, że to nawet było pisane przeciw Sienkiewiczowi, ale prawdę mówiąc, przez to mamy taki absolutny komplet, od Sienkiewicza do Tokarczuk. Strasznie się z tego cieszę – komentował sukces Olgi Tokarczuk Bartłomiej Sienkiewicz… Z kolei szwedzki największy [eskimoski] dziennik „Dagens Nyheter” w weekend poprzedzający ogłoszenie nagród Nobla opublikował obszerny wywiad z Tokarczuk, w którym pisarka opowiada o sytuacji politycznej w Polsce oraz wielokulturowej historii kraju.

Powieść Tokarczuk rewoltuje obraz życia religijnego w XVIII w., ale też odmienia postrzeganie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Rewizję swoją pisarka rozgrywa na rewersie „Trylogii”. Sienkiewicz, chcąc uzyskać obraz wyidealizowany, musiał przedstawić Polskę szlachecką z perspektywy szlacheckiej – podrzędna pozycja kobiet, dominacja jednego wyznania, okrutna hierarchia społeczna, dystrybucja bogactwa i biedy nabierały charakteru koniecznego. W „Księgach Jakubowych” konieczność znika, więc hierarchia odsłania się jako przemoc. U Sienkiewicza wojna wkraczająca do Polski jest zakłóceniem dobrego ładu. W powieści Tokarczuk, dziejącej się sto lat później, porządek społeczny pozostał bez zmian, ale jawi się on jako mieszanina bałaganu i przemocy w majestacie prawa.

W Polsce XVIII-wiecznej arystokracja rządziła szlachtą, szlachta – mieszczaństwem i chłopstwem, katolicy – wyznawcami innych religii, mężczyźni – kobietami. „Rządzić” znaczyło nie tyle „rozkazywać”, ile „dysponować cudzym ciałem i życiem”. Trzeba powiedzieć to wyraźnie: Polska szlachecka była państwem niewolniczym. Rzeczpospolita nie była więc „pospolita”, czyli wspólna.

Znane było w niej zjawisko „biegunów”, czyli chłopów zbiegłych od pana. Taki właśnie zbiegły niewolnik trafia do księdza Chmielowskiego. Uciekł z domu, bo musiał odpracowywać siedem dni na pańskim. Złapano go, surowo ukarano, ożeniono pod przymusem. Znowu uciekł. Znowu został złapany, pobity do nieprzytomności i pozostawiony na mrozie. Jego twarz – oszpecona, pokiereszowana, spotworniała – jest zakrytym obliczem tamtej Rzeczypospolitej. Wiedza o społeczeństwie XVIII-wiecznej Polski współwystępuje w powieści Tokarczuk z praktyką wrażliwości. Dlatego chciałoby się, aby w spisie lektur do „Potopu” dodano „Księgi Jakubowe”.

Polska, osławiony paradisus Judeorum, u Tokarczuk jawi się raczej jako surowy czyściec niż raj. Bliżej z niego do piekła niż do nieba. Szlachta czuje do Żydów obrzydzenie, chłopi ich nienawidzą, prawo ich nie chroni. W każdej chwili mogą zostać wyrzuceni z miast, do których przybywają, bo prawo zabrania im posiadania ziemi. Wszyscy chcą ściągać od nich podatki, nikt nie chce przyznać im przywilejów. Być Żydem to być kimś gorszym od chłopa – żyć na dole drabiny społecznej i czuć pospólną nienawiść do siebie. Bez względu na to, kto z kim prowadzi wojny, jako pierwsi ofiarą prześladowań padają Żydzi.

Czego Frank chciał w tym świecie wielorakiej nierówności? Równości. Dlatego przyjął chrzest i zabiegał o to, by przechrzczonych braci uszlachcono. Marzył o nieśmiertelności, o ustaniu cierpienia, ale jego współwyznawcy przełożyli to na utopię normalności. Tokarczuk nie stworzyła powieści przygodowej, choć jej książka opowiada o niezwykłych wydarzeniach. To, co czytamy, jest narracją przeciwatrakcyjną.

W narracji tej ogromną rolę odgrywa codzienność. Jedzenie, higiena, edukacja chłopców i dziewcząt, związek wiary i pochodzenia etnicznego z umiejscowieniem w strukturze społecznej. Kiedy Żydzi marzą o zmianie życia, kiedy snują opowieści o odmianie, która powinna nastąpić po chrzcie, nie roją o złocie i panowaniu. Mówią o dobrej codzienności – bez głodu i upokorzeń, z domem i kawałkiem ziemi, w spokoju i sprawiedliwości. „Czy nie mogłoby być wszystkiego pod dostatkiem, i ciepła, i jedzenia, i dachów nad głowami, i piękna? Komu by to szkodziło? (…) czy nie mogłoby być więcej czasu, więcej namysłu nad wszystkim?”. W Polsce te marzenia nie mogły się spełnić. Po pierwsze, Frank nie ustawał w poszukiwaniu prawdziwego Boga, więc rychło popadł w herezję. Po drugie, znudzili się nim jego protektorzy.

Dla arystokracji i kleru sprawa frankistów była okazją do pognębienia talmudystów i osiągnięcia spektakularnego sukcesu, jakim było ochrzczenie kilku tysięcy Żydów i popisanie się tym przed Watykanem. Przez jakiś czas przyjmowano Franka na warszawskich salonach z ciekawością, bo ubierał się z turecka. Kiedy obcość spowszedniała, nie nastąpił czas budowania wspólnej codzienności. Zabrakło wsparcia prawnego, finansowego i obyczajowego. Do głosu doszła najpierw obojętność, a potem poczucie wstrętu. Zbiegło się to z posądzeniem Franka o herezję i doprowadziło do jego uwięzienia. Przez trzynaście lat przebywał w klasztorze Paulinów na Jasnej Górze. A ponieważ nie przestał w tym czasie nauczać, w sercu polskiego katolicyzmu zagnieździła się herezja. Jej podstawą było utożsamienie Matki Boskiej z szechiną – prawdziwą obecnością Boga. Objawia się ona jako rzeczywistość sprzed porządku ludzkiego, naga, nieuformowana realność. Tam, gdzie Bóg jest obecny i gdzie człowiek doświadcza jego istnienia, prawo i grzech nie mają dostępu.”

PS. azjatyccy-bracia-i-neofici-czyli-wielka-padgatowka/

Polskie romanse czyli Marat i jego angielscy prowadzący

 Jacques-Louis David, Śmierć Marata, 1793

__

Niesamowicie nitki historii się plotą czasami – weźmy ten słynny tranzyt Wenus w 1761** – z jednej strony mamy owego ojca Rudera który wyrusza w intrygującą podróż do Konstantynopola, aby z niego wracać jeszcze ciekawszą trasą, i w jakim towarzystwie! A w tym samym czasie, z inną ekipą próbuje udać się do Tobolska obserwować tenże tranzyt młody Jean-Paul Marat, ten Marat. I obydwaj będą pisać o Polsce.

Jean-Paul urodził się w 1743 w Boudry, w księstwie Neuchâtel, wówczas części Prus. Jego matka była hugenotką z Castres, a ojciec był ex-mercedariuszem który „dla niej” nie tylko opuścił zakon, ale i został kalwinistą. W wieku 16 lat to z kolei Jean-Paul opuścił dom „w poszukiwaniu lepszych możliwości” i nie mając jeszcze lat 18 próbował dołączyć do owej słynnej wyprawy na Syberię. W końcu znalazł się w Paryżu gdzie studiował medycynę, aby w 1765 wylądować w Londynie. Ponoć swoje londyńskie znajomości zawierał w kawiarniach Soho. Podczas pobytu w Anglii został przyjęty do masońskiej loży „King Head Jerrard Stree Soho”. Jego wyniesienie do rangi mistrza datowane jest na 15 lipca 1774. Około 1770 Marat przeniósł się do Newcastle, gdzie praktykował jako lekarz i weterynarz, pomimo że dopiero w 1775 otrzymał medyczny dyplom (kalwińskiego) Uniwersytetu St. Andrews. W roku następnym przez Holandię wrócił do Paryża.

W owym Newcastle Marat spędził czas bardzo pracowicie – w szczególności wielki rozgłos przyniosły mu jego polemiki z Wolterem, ba! opublikował wtedy jeszcze ostrzejsze w wymowie Kajdany niewolnictwa, wzywające do odrzucania w wyborach parlamentarnych w Anglii kandydatów zgłoszonych przez króla. Mało tego, pomiędzy 1770 i 1772 napisał romans (roman de coeur), czyli powieść „epistolarną” pt. Les Aventures du jeune comte Potowski – Przygody młodego hrabiego Potowskiego!! = Po(nia)towski? Zapewne z powodu pierwszego rozbioru rzecz stała się nieco passe, no ale w końcu opublikowano ją w 1848. I co na to nasi tzw. poloniści itp.? Ano nic oczywiście***, oni także nie zauważyli innej publikacji tym razem z 1905, kiedy wypłynęły w Ameryce Listy polskie (Lettres polonaises) Marata. No, ale co tam – my mamy się zajmować wyłącznie argentyńskimi przygodami pederasty Gombro. I tak to się plecie.

W czasie sporu Góry z Żyrondą Marat obok Robespierre’a i Dantona należał do sztandarowych postaci tego pierwszego obozu. W czasie gdy ukrywał się przed prześladowaniami w kanałach Paryża, nabawił się choroby skóry. Oskarżany przez żyrondystów o działanie swoją ultraradykalną publicystyką na szkodę narodu, został nawet postawiony przed Trybunałem Rewolucyjnym, gdzie jednak uzyskał wyrok uniewinniający. Był to szczytowy moment popularności Marata, który został z gmachu Trybunału wyniesiony na rękach rozentuzjazmowanego tłumu. 13 lipca 1793 Marat redagował swoją gazetę siedząc w wannie; ciepłe kąpiele miały pomagać mu w walce z chorobą skóry. Zgodził się na spotkanie z Charlotte Corday, która twierdziła, że ma dlań ważne wiadomości z Normandii. Wpuszczona do domu dziewczyna (związana politycznie z Żyrondą) zadała mu jeden cios nożem w klatkę piersiową i nie próbowała uciec. Marat zdołał jedynie zawołać „Pomóżcie mi!”, po czym zmarł na miejscu. Zabójczyni przyznała się przed trybunałem do swojego czynu i została 17 lipca zgilotynowana w czerwonym woalu ojcobójczyni. Śmierć Marata została przedstawiona w powieści „Terror” Teodora Jeske-Choińskiego… Druga fala kultu Marata miała miejsce w ZSRR, gdzie słowo Marat funkcjonowało jako imię męskie, a francuski rewolucjonista miał liczne ulice i pomniki, a nawet okręt wojenny swego imienia.”

Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że owa Szarlotta wykonała polecenie Londynu… nie tak miało to wyglądać, nie tak.

 

**) Tranzyt Wenus był bodaj najważniejszym wydarzeniem naukowym w XVIII wieku – na całym świecie rywalizowało wtedy wiele ekip. A cel był jeden – precyzyjne wyznaczenie słonecznej paralaksy – polecam notkę: boson.szkolanawigatorow.pl/deficyt-masy-czyli-paradoks-slonca

***) nędza polskiej wikipedii i nie tylko jest niebywała – vivat niezawodny Jerzy Łojek: przygody_mlodego_hrabiego_potowskiego,291312.html

W skrócie – wedle JŁ, Marat poddał mocnej krytyce OBIE strony, tj. tak Katarzynę II i Fryderyka, z naszym Stasiem na czele (którego krytykiem jest tam niejaki… Panin) jak i konfederację barską. Przy czym Marat wykazał się zdumiewająco świetną znajomością (wewnętrznej) polityki polskiej.

Staszic i jego 20 kg złota oraz pradziadek wesołego Antoniego

Portret znajdujący się w muzeum Stanisława Staszica w Pile. Autor nieznany, a powstanie obrazu datuje się na lata 20. XIX w.

__
Stanisław Wawrzyniec Staszic
 urodzony w rodzinie mieszczańskiej (ojciec Wawrzyniec i dziadek byli burmistrzami Piły; matką była Katarzyna z Mędlickich, burmistrzanka pilska), po ukończeniu szkół (seminarium duchowne) w Poznaniu, uzyskał święcenia (przełom 1778/1779) i w roku 1779 został duchownym. Był nietypowym przedstawicielem duchowieństwa: nie nosił sutanny, nie odprawiał mszy, a w swoich pismach otwarcie deklarował deizm…

Po powrocie do Polski (1781) otrzymał posadę wychowawcy synów byłego kanclerza Andrzeja Zamoyskiego.** Rok później (1782) otrzymał doktorat obojga praw Akademii Zamojskiej i tamtejszą katedrę języka francuskiego (do roku 1784)… W pierwszych latach Sejmu Czteroletniego przebywał w Warszawie. Od 10 lutego 1792 (data śmierci A. Zamoyskiego) stał się doradcą finansowym wdowy, co wkrótce doprowadziło do narastających niesnasek z dotychczasowymi wychowankami. W tym okresie posiadał już znaczny kapitał własny, który skutecznie pomnażał…

Obraz Staszica-kapitalisty dobrze pokazuje następujące zdarzenie. Otóż kiedy wykonawcy jego testamentu przystąpili do spisania pozostałego po nim majątku, w tym gotówki, przez cztery godziny przeszukiwali jego mieszkanie, by w końcu „w ukryciu między papierami” znaleźć worki z pieniędzmi, w których było 5868 złotych monet o równowartości ponad 117 tys. złp (kwota równa prawie 6-letniej pensji Staszica jako ministra stanu Królestwa Polskiego). Dla kompletności tego obrazu trzeba dodać, że były to dukaty holenderskie – waluta uchodząca w ówczesnej Europie za najpewniejszą (20 kg prawdziwego złota!)…

Miał bardzo krytyczny stosunek do Żydów. W traktacie politycznym Przestrogi dla Polski, opublikowanym w 1790 roku, nazywał Żydów „naszego kraju letnią i zimową szarańczą”. Po 1815 roku jego antysemityzm przybrał formy bardzo ostre, pisał, że Żydzi są największym nieszczęściem Rzeczypospolitej***. Negatywnie oceniał Talmud, sądził, że należy zastąpić Judaizm nową religią Mozaizmem[5].

Od 1810 Abraham Stern skonstruował serię maszyn liczących, które wykonywały cztery podstawowe działania arytmetyczne i potrafiły również wyciągać pierwiastki kwadratowe. Jako chłopiec terminował u zegarmistrza w Hrubieszowie. Tam zainteresował się nim Stanisław Staszic, który umożliwił mu przeprowadzkę do Warszawy oraz podjęcie tam studiów… Najwięcej czasu i wysiłku poświęcił skonstruowaniu „machiny rachunkowej”, aby w końcu zaprezentować gotowe dzieło Staszicowi i dowieść, że nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Zademonstrowana na posiedzeniu Towarzystwa Przyjaciół Nauk „machina” wywołała sensację [w 1812], wykonywała bowiem „sama przez się” wszystkie cztery działania.

Po czterech kolejnych latach pracy Stern zbudował nową maszynę służącą wyłącznie do wyciągania pierwiastków kwadratowych. Wreszcie 30 kwietnia 1817 zaprezentował maszynę stanowiącą niejako skojarzenie dwóch poprzednich, wykonywała bowiem wszystkie pięć działań. W jednym z modeli wystarczyło wprowadzić dane i operacja była wykonywana przez mechanizm zegarowy, bez ingerencji człowieka.

Był przodkiem Antoniego Słonimskiego i Nicolasa Slonimsky’ego, którzy byli jego prawnukami. Jego najmłodsza córka, Sara, wyszła w roku 1842 za Chaima Zeliga Słonimskiego, dziadka Antoniego Słonimskiego.****

**) Patrz: zamoyscy-wracaja-do-gry/

***) stanislaw-staszic-o-przyczynach-szkodliwosci-zydow

****) wesoly-antoni/

PS. Wg własnych wspomnień w r. 1772 poznał ekskanclerza Andrzeja Zamoyskiego; być może w zawarciu znajomości pośredniczył Józef Wybicki…

Zachęcony i wyposażony przez ojca, który przekazał mu należną część majątku, S. wyruszył w 2. poł. r. 1779 na studia zagraniczne. Środki, jakimi dysponował były skromne, ponadto przed wyjazdem, 16 VII t.r., w Poznaniu pozostawił na procent 270 dukatów u Żyda Zeliga Ajzyka, dlatego prawdopodobne jest, że w podróż wybrał się jako opiekun dzieci możnej rodziny szlacheckiej (zapewne Mierów, u których, wg zapisków pamiętnikarskich Stanisława Zamoyskiego, pracował przed objęciem posady u ekskanclerza). Możliwe jednak, że na wyjazd S-a łożył A. Zamoyski, chcąc dać jak najlepsze wykształcenie klerykowi, który miał zostać guwernerem jego dzieci…

Prawdopodobnie od jesieni 1781 pracował u A. Zamoyskiego (zapewne w Bieżuniu) jako nauczyciel jego dzieci: Aleksandra, Stanisława i Anny, nadzorował równocześnie czynności innych guwernerów oraz tłumaczył książkę Buffona. Zatrudniony został na dziesięć lat, jednak pensję w wysokości 4 tys. zł rocznie miał otrzymywać dożywotnio…

S. wyłożył swoje poglądy pedagogiczne; nawiązując do teorii J. J. Rousseau, a zwłaszcza E. B. Condillaca, podkreślał jednak nadrzędną rolę społeczeństwa nad jednostką. Wyrażając przekonanie o naglącej konieczności zmian ustrojowych w Rzpltej proponował S. dwa wyjścia: w razie groźby całkowitego rozbioru wprowadzenie absolutyzmu i oddanie tronu przedstawicielowi dynastii panującej w którymś z krajów ościennych, albo utworzenie monarchii parlamentarnej, w której prawa polityczne mieliby też mieszczanie a sejm jednoczyłby władzę prawodawczą z wykonawczą (koncepcja ta, znacznie bardziej rozwinięta, była bliższa autorowi)…

Zawdzięczał chlebodawczyni znaczną darowiznę (200 tys. zł), co korzystnie ulokowane razem z osobistym majątkiem dawało spore dochody; ok. r. 1793–4 otrzymywał rocznie 439 tys. zł, z czego 6 tys. pochodziło z probostwa w Turobinie. Wiosną 1794 w Warszawie przekazał na rząd powstańczy 5400 zł. Nieudowodniona jest hipoteza, że drukował wtedy w stolicy artykuły polityczne w „Przyjacielu Ludu”…

Nie mając prawa z racji mieszczańskiego pochodzenia do nabywania dóbr ziemskich, skorzystał z pośrednictwa A. i A. Sapiehów i t.r. kupił za 700 tys. zł posiadłość ziemską w Hrubieszowie; łącznie z pomocą dla Wisznic zainwestował wtedy ok. 1 mln zł. Dla Anny Sapieżyny nabył dobra Potockich w Radzyniu oraz licytowaną w r. 1802 majętność Radziwiłłów w Szydłowcu; opracował też dla niej szczegółowy inwentarz dóbr oraz przygotował plan zagospodarowania i rozwoju urządzeń przemysłowych w dolinie Kamiennej. Aleksandrowi Sapieże udzielił zapewne w tym czasie sporej pożyczki na koszty podróży na Bałkany…

W lutym 1817 członkiem korespondentem TPN został obrany jednomyślnie Abraham Stern, Żyd z Hrubieszowa, wynalazca maszyny do liczenia, którego S. od lat protegował; nie dopuścił on jednak Sterna do czytania referatu na publicznym posiedzeniu, co wywołało sprzeciw Aleksandra Chodkiewicza, a następnie dymisję urażonego S-a, wycofaną 30 V t.r. na usilne prośby członków TPN…

W dziele tym dał S. wyraz poglądom deistycznym, a także krytycznym wobec religii oraz roli duchowieństwa i władzy feudalnej w dziejach ludzkości. Pozostał też wierny swym poglądom panslawistycznym. Ród ludzki «jako koncepcja historiozoficzna jest dziełem oryginalnym, na skalę europejską […] trwałym pomnikiem polskiej myśli filozoficznej» (Klimowicz). Dzieło zostało opublikowane bez zezwolenia cenzury; S., oskarżony o druk nielegalny, nie odważył się go rozpowszechniać, toteż nakład, zapisany testamentem Towarzystwu, przechowywany był w jego siedzibie. W. ks. Konstanty wydał nakaz konfiskaty książki, która uległa zniszczeniu (wg Niemcewicza i N. Kickiej, Konstanty palił nią w kominku)…

Surowy wobec siebie i innych, S. nie był człowiekiem łatwym we współżyciu. Żył samotnie i mimo zebranego majątku nadzwyczaj oszczędnie i skromnie; zapamiętano jego wytartą odzież i więcej niż skromny powóz. Dostrzegano jego surowość, podejrzliwość, doktrynerstwo i oschłość, łączone ze skłonnością do przesady i porywczością, żartowano z jego uczoności i dziwactw językowych (np. w r. 1814 Alojzy Żółkowski w sztuce „Szarlatan, czyli wskrzeszenie umarłych”). Równocześnie otaczano go jednak olbrzymim szacunkiem. Od lat nie wypełniał S. obowiązków kapłańskich, a od czasu publikacji Rodu ludzkiego towarzyszyła mu opinia bezbożnika. Zdając sobie sprawę z barier, na jakie przez wiele lat napotykał z racji pochodzenia, polem swej działalności uczynił naukę; po rozbiorach widział w niej środek do zachowania narodowej tożsamości i sposób «bycia narodowi użytecznym». Z wielką wytrwałością poświęcał czas służbie publicznej. Krytykowano go czasem, że zajmując się zbyt wieloma sprawami, nie mógł nad nimi zapanować. W autobiografii napisał: «byłem stały w przedsięwzięciu: raz obranego sposobu życia nie zmieniłem nigdy do śmierci». www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stanislaw-wawrzyniec-staszic

PPS. Marcin Wodziński Screenshot 2019-07-01 at 13.33.53.png

  • 2015 – odznaczenie zasłużony dla kultury polskiej
  • 2013–2018 – grant Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki
  • 2012 – nagroda Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
  • 2011–2014 – grant National Endowment for Humanities (University of California, San Diego)
  • 2011 – visiting professor Instytutu Studiów Żydowskich, Uniwersytet w Poczdamie
  • 2011 – stypendysta Simon Dubnow Institute, Lipsk
  • 2011 – Nagroda im. Jana Karskiego i Poli Nireńskiej za wkład w rozwój studiów żydowskich w Polsce
  • 2009 – stypendysta Herbert D. Katz Center for Advanced Judaic Studies, University of Pennsylvania (semestr letni)
  • 2008 – nagroda profesora Łukasza Hirszowicza za wkład w rozwój akademickich studiów żydowskich w Polsce
  • 2007–2008 – stypendysta Institute for Advanced Studies, the Hebrew University of Jerusalem
  • 2004–2006 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Chasydzi i władze Królestwa Polskiego
  • 2004 – nagroda Prezesa Rady Ministrów za habilitację
  • 2003 – stypendium Professor Bernard Choseed Memorial Fellowship, YIVO Institute for Jewish Research
  • od 2002 – członek Rady Głównej Polskiego Towarzystwa Studiów Żydowskich, od 2011 wiceprezes
  • 2001–2002 – staż w Centrum Badania i Nauczania Dziejów i Kultury Żydów w Polsce im. Mordechaja Anielewicza Uniwersytetu Warszawskiego
  • 2000–2001 – stypendium Yad Ha-Nadiv Beracha Foundation, Jerusalem
  • 1998–1999 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Bibliografia historii Żydów śląskich
  • 1996 – nagroda Prezesa Rady Ministrów za pracę doktorską
  • 1994 – stypendium biblioteczne GFPS
  • 1993–1995 – grant Komitetu Badań Naukowych na projekt: Hebrajskie inskrypcje na Śląsku
  • 1993 – stypendium językowe GFPS
  • 1992 – pierwsza nagroda w ogólnopolskim konkursie prac magisterskich i doktorskich o tematyce żydowskiej