Jak Turcy reformację wspierali

3_Geuzenpenning,_halve_maan.jpg

A Dutch crescent-shaped Geuzen medal at the time of the anti-Spanish Dutch Revolt, with the slogan „Liver Turcx dan Paus” („Rather Turkish than Pope (i.e. Papist)”), 1570.

___

Niezawodny Grzegorz Braun znowu przypomniał o takim „szczególe”, o którym tzw. polscy historycy nie chcą pamiętać. A wystarczy zajrzeć do angielskiej wiki:

During the development of the Reformation, Protestantism and Islam were considered closer to each other than they were to Catholicism: „Islam was seen as closer to Protestantism in banning images from places of worship, in not treating marriage as a sacrament and in rejecting monastic orders”… Further, the Ottomans supported the Calvinists in Transylvania and Hungary but also in France

Overall, the military activism of the Ottoman Empire on the southern European front probably was the reason why Lutheranism was able to survive in spite of the opposition of Charles V and reach recognition at the Peace of Augsburg in September 1555: „the consolidation, expansion and legitimization of Lutheranism in Germany by 1555 should be attributed to Ottoman imperialism more than to any other single factor”.

…Contacts soon became more direct. William of Orange sent ambassadors to the Ottoman Empire for help in 1566. When no other European power would help, „the Dutch cause was offered active support, paradoxically enough, only by the Ottoman Turks”… In 1574, William of Orange and Charles IX of France, through his pro-Huguenot ambassador François de Noailles, Bishop of Dax, tried again to obtain the support of the Ottoman ruler Selim II. Selim II sent his support through a messenger, who endeavoured to put the Dutch in contact with the rebellious Moriscos of Spain and the pirates of Algiers. Selim also sent a great fleet which conquered Tunis in October 1574, thus succeeding in reducing Spanish pressure on the Dutch, and leading to negotiations at the Conference of Breda. After the death of Charles IX in May 1574 however, contacts weakened, although the Ottomans are said to have supported the 1575-1576 revolt, and establish a Consulate in Antwerp (De Griekse Natie). The Ottomans made a truce with Spain, and shifted their attention to their conflict with Persia, starting the long Ottoman–Safavid War (1578–1590)…

The phrase Liever Turks dan Paaps („Rather a Turk than a Papist„) was a Dutch slogan during the Dutch Revolt of the end of the 17th [16th] century. The slogan was used by the Dutch mercenary naval forces (the „Sea Beggars”) in their fight against Catholic Spain. The banner of the Sea Beggars was also similar to that of the Turks, with a crescent on a red background. The phrase „Liever Turks dan Paaps” was coined as a way to express that life under the Ottoman Sultan would have been more desirable than life under the King of Spain… During the Thirty Years War (1618–1648), the Dutch would strengthen contacts with the Moriscos against Spain.”

Dla niezorientowanych – po wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii, główne „centra finansowe” diaspory żydowskiej znajdowały się od połowy XVI wieku w Amsterdamie i Konstantynopolu…

PS. A tak, dużo wcześniej, opierali się arabskiej inwazji owi papistowscy Hiszpanie.

 

Reklamy

„Choroba Francji” czyli Filip zwany Pięknym

Hommage1.png            Hołd Edwarda I z Wielkiej Kroniki Francji z XIV wieku.

___

D(ur)ante w swojej „Komedii”, ukończonej w 1320, często przywołuje króla Francji Filipa IV, ale nie pod tym imieniem – określa go tam jedynie mianem „mal di Francia”. To taka ładna gra słów – można to przetłumaczyć na chorobę ewentualnie ból Francji. Jakiś zawzięty anglofon w wiki przetłumaczył to jako „zaraza Francji”, ale to by przecież była wtedy peste della Francia…

Tak czy inaczej trudno się z Dantem nie zgodzić, a nawet to rozszerzyć na „chorobę Europy”. Filip IV wart jest całej serii notek, więc dzisiaj tylko to co najważniejsze. Nie kto inny jak ów Filip właśnie zaszczepił we Francji i w Europie zarazę absolutyzmu, i to takiego „ostatecznego”. Postanowił bowiem zostać ni mniej ni więcej tylko królem i papieżem** w jednym, a realizację swojego planu rozpoczął od trzech etapów:

  1. Prowokacji wobec Bonifacego VIII [polska wiki tradycyjnie tu „specyficzna”], czyli aresztowania w 1301 legata papieskiego we Francji, biskupa Bernarda Saisset.
  2. Ogłoszenia papieża heretykiem [sic!] i jego brutalne aresztowanie 7 września 1303, w jego rezydencji w Anagni, które doprowadziło do śmierci papieża miesiąc później
  3. Uwięzienia Klemensa V (poprzednio biskupa Bordeaux…) w Poitiers w 1305, a od 1309 w Awinionie

NB. Ten sam Bonifacy VIII pomógł (wraz z Węgrami) Władysławowi Wielkiemu (zwanemu Łokietkiem) odbić Polskę…

Ponadto 22 lipca 1306 Filip (biorąc przykład z Anglików z 1290) wypędził Żydów z królestwa, pognał bankierów lombardzkich oraz rozpoczął przygotowanie pod ostateczne rozwiązanie kwestii zakonu templariuszy…

Jacques de Molay – ostatni wielki mistrz zakonu, „aresztowany na rozkaz króla Francji Filipa IV Pięknego w piątek, 13 października 1307, postawiony przed sądem. Oskarżony o herezje, stosowanie magii i czarów, homoseksualizm, dzieciobójstwo, wyrzeczenie się Chrystusa, bezczeszczenie krzyża, czczenie demona o imieniu Baphomet. Poddany w twierdzy Temple, w której został zamknięty w lochach, torturom przyznał się do zarzucanych zbrodni. Gdy następnie odwołał swoje zeznania, Filip IV Piękny nakazał spalić go na stosie. Wyrok został wykonany w Paryżu 18 marca 1314.”

Miesiąc potem zmarł Klemens V („According to one story, while his body was lying in state, a thunderstorm developed during the night and lightning struck the church where his body lay, igniting the building. The fire was so intense that when it was extinguished, the body of Pope Clement V was almost destroyed.”), a raptem pół roku później, na polowaniu Filip IV doznał apopleksji, czyli udaru mózgu, i po kilku tygodniach takoż zmarł, 29 listopada 1314.

Prawą ręką Filipa był Wilhelm z Nogaret, z Langwedocji, wnuk Raymonda, katarskiego heretyka. To on, profesor prawa z Montpellier, pisał większość dokumentów królewskich, prowadził oszczercze kampanie, szantażował Klemensa V i wreszcie osobiście brał udział zarówno w procesie templariuszy jak i w napaści na Bonifacego VIII. Jest nawet oskarżany o otrucie Benedykta XI***. „He died in 1313 with his tongue horribly thrust out, according to the chronicler Jean Desnouelles.”

Kolejny zausznik to Enguerrand de Marigny który „w 1304 roku, został Wielkim Szambelanem Filipa oraz sekretarzem generalnym. W 1306 roku został wysłany do Normandii, aby objąć zarząd nad skarbcem. Otrzymał liczne dary w postaci ziemi i pieniędzy od Filipa, a także dożywotnią pensję od Edwarda II. … Szambelan sprzeciwiał się oskarżeniom utrzymując, że wszystkie jego działania były wykonywane z rozkazu Filipa, jednak 30 kwietnia 1315 roku został natychmiast skazany i powieszony na publicznej Szubienicy w Montfaucon.”

Z kolei Wilhelm Humbert czy Wilhelm z Paryża od 1305 był spowiednikiem królewskim, od 1307 sędzią w procesie templariuszy, a od 1309 arcybiskupem w Sens. Los Wilhelma Humberta po 1314 nie jest pewny – pisze się często o jego gwałtownej śmierci owego roku.

Wreszcie mamy kanclerza, prawnika Piotra Flote, starszego kolegę Wilhelma z Nogaret, oraz Idziego (Gilles) I Aycelin de Montaigu, kanclerza i arcybiskupa Narbony, trzeciego (a może nawet czwartego) już wybitnego prawnika z Montpellier**** w tym towarzystwie, no i przy tym syna szwagra Piotra Flote…

Trudno się tu oprzeć refleksji, iż kiedy nasz Władysław Wielki budował fundamenty wspaniałej Rzplitej, to Filip IV rozpoczął z przytupem degrengoladę najświetniejszego królestwa Europy. Zagubionych Francuzów dopiero ponad sto lat później „wyprostowała” Joanna z Domrémy czyli Dziewica Orleańska. Wystarczyło to aż do tego nieszczęsnego Ludwika XV i kasaty jezuitów w 1773…

__

**) Before Clement V, during a consistory held at Poitiers on May 29, 1309, in the presence of the king, Plaisians presented the Capetian monarch as the “temporal vicar of Christ in his kingdom” Guillaume_de_Plaisians

***) „Szybko zdobył zaufanie papieża Bonifacego VIII, który mianował go kardynałem w 1298 r. i często wysyłał w misje pokojowe i dyplomatyczne do Węgier i Francji. Kiedy wybuchł konflikt Bonifacego z królem Francji Filipem IV Pięknym, stanął po stronie papieża, zarządzając nawet, by żaden z dominikanów nie kwestionował zwierzchności papieża i jego legitymacji do sprawowania władzy w Kościele. Kiedy królewski agent Guillaume de Nogaret wraz z przedstawicielami skłóconej z papieżem rodziny Colonna porwali Bonifacego i uwięzili w Anagni, Mikołaj Boccasini był jednym z dwóch kardynałów, którzy jawnie sprzeciwili się gwałtowi i doprowadzili do uwolnienia papieża.

Po śmierci Bonifacego VIII, która nastąpiła miesiąc później, to właśnie Mikołaj Boccasini zyskał uznanie na konklawe i został jednogłośnie wybrany na nowego papieża, przyjmując imię Benedykta. W konklawe tym nie uczestniczyli jednak ekskomunikowani kardynałowie: Pietro Colonna i Giacomo Colonna.

Dążył do załagodzenia sporu z Filipem IV Pięknym i rodziną Colonna, więc zniósł ekskomunikę nałożoną na króla przez Bonifacego VIII (bulla z 25 marca 1304), a także anulował ekskomunikę dwóch kardynałów. Nie mógł jednak darować raptu Wilhelmowi Nogaretowi, którego wyklął 7 czerwca 1304. Wszyscy pozostali Francuzi, zamieszani w zamach na Bonifacego, uzyskali przebaczenie. Miesiąc później, po zjedzeniu świeżych fig zmarł nagle i niespodziewanie w Perugii na dyzenterię. Dało to podstawę do przypuszczeń, że został otruty przez stronników Nogareta, jednak tezę tę należy odrzucić [dobre sobie…].”

****) „Des médecins juifs et arabes chassés d’Espagne se retrouvent à la Faculté de médecine de Montpellier, faculté fondée en 1220 par le cardinal Conrad, légat du pape Honorius III. Montpellier était en effet très cosmopolite déjà au xiie siècle. En 1160, Benjamin de Tudèle qui visite le Sud de la France, note que la ville est « fort fréquentée par toutes les nations, tant chrétiennes que mahométanes et qu’on y trouve des négociants venant notamment du pays des Algarbes (Al Andalus et le Maghreb) de toute l’Égypte et de la terre d’Israël ». De plus des tombes juives et musulmanes témoignent de cette présence. Une stèle découverte à Aniane datant du xiie siècle, porte notamment le nom du défunt, un certain Ibn Ayyûb, jeune tâlib (étudiant en religion), une des branches des études théologiques et juridiques que proposait l’université de Montpellier à l’époque…

Le seigneur de Montpellier Guilhem VIII promulgue un édit rendant totalement libre l’enseignement de la médecine en 1181. À la même époque l’école de droit est marquée par l’enseignement de Placentin, juriste venu de Bologne.

En 1220, le cardinal Conrad, légat du pape Honorius III, accorde une reconnaissance pontificale à l’école de médecine…  En 1240, l’évêque de Maguelone, chancelier des écoles, confère des statuts complémentaires à l’Université de médecine. L’université de Montpellier elle-même est créée le 26 octobre 1289 par la bulle papale Quia Sapientia du pape Nicolas IV qui en fait une studium generale c’est-à-dire un centre d’enseignement de toutes les disciplines (Médecine, Droit, Arts libéraux). Cette bulle est actuellement conservée aux archives municipales de la ville de Montpellier.”

___

PS. Warto też pamiętać o bardzo zdolnej córce Filipa – Izabeli, od 1308 żonie Edwarda II i królowej Anglii. Wszak to ona dokonała w 1326 inwazji Anglii, aby stracić męża i zainstalować na tronie swego syna, Edwarda III:

Retour_d_Isabelle_de_France_en_Angleterre.jpg

Hugenoci, bracia polscy i zjednoczona Europa

W XVI wieku heretycy zajmowali się przede wszystkim demontażem Christianitas, aby w wieku XVII przejść do ofensywy i propagować utworzenie nowej, oczywiście bardzo tolerancyjnej unii europejskiej. Jako że Francja nadal jeszcze była najbogatszym królestwem Europy, dlatego i owa propaganda głównie tam była skierowana.

O hugenockim prekursorze, niejakim de Sullym, który to w 1638 Rzplitą w najpierwszej „unijnej piętnastce” umieścił, już pisałem. Z kolei, hugenot Izaak La Peyrère poszedł w 1643 o krok dalej i zaproponował ni mniej ni więcej tylko rząd światowy ze stolicą w… Jerozolimie.

Ale był wśród owych europejskich prekursorów także Polak, a jakże, brat polski, kolega znanych nam aż za dobrze, Niemirycza i Moskorzowskiego:

Lubieniecki Stanisław młodszy h. Rola (1623–1675), pisarz i działacz ariański, historyk i astronom. Ur. 23 VIII w Rakowie, gdzie ojciec jego Krzysztof Lubieniecki (zob.) pełnił wówczas obowiązki kaznodziei zborowego. Matką L-ego była Katarzyna z Filipowskich. Nie wiemy dokładnie, kiedy oddano go do Akademii Rakowskiej; w każdym razie po likwidacji ariańskiego Rakowa L., wraz z większością uczniów, przeniósł się w r. 1638 do Kisielina na Wołyniu, gdzie kontynuował naukę w tamtejszym gimnazjum. W r. 1641 L. opuścił Kisielin; pod kierunkiem ojca zaczął się przygotowywać do życia publicznego poprzez m. in. naukę prawa oraz uczęszczanie na sejmy. Edukacja ta miała – jak się wydaje – na celu wykształcenie działacza polityczno-wyznaniowego, który by występował w obronie swoich współwyznawców. …

W r. 1646 L. opuścił Toruń, aby z polecenia synodu ariańskiego w Dąźwie wyjechać na studia do Francji i Niderlandów. Otrzymał na ten cel stypendium zborowe; za towarzysza podróży i podopiecznego dano mu Stefana Niemirycza, syna Stefana, podkomorzego kijowskiego. Dn. 13 VIII 1646 obaj podróżnicy wyjechali okrętem z Elbląga do Amsterdamu, skąd następnie wyruszyli do Francji. Tu zapisali się w r. 1646 na uniwersytet w Orleanie. Po roku niezbyt zresztą intensywnych studiów (przypuszczalnie na wydziale prawa) L. i Niemirycz udali się z biegiem Loary do kalwińskiej uczelni w Saumur oraz do katolickiego uniwersytetu w Angers. Również i tu studia mogły mieć jedynie charakter dorywczy. W maju 1647 obaj arianie spotkali się w Angers z Janem i Markiem Sobieskimi. W sierpniu n. r. Niemirycz powrócił przez Niderlandy do Polski, L. zaś zamieszkał w Paryżu u Edmunda Merciera, kolejno księdza katolickiego, kalwinisty i arminianina. U Merciera już poprzednio zatrzymywali się polscy arianie; pod ich wpływem stał się też on socynianinem, a jego mieszkanie ośrodkiem propagandy tego wyznania w Paryżu. …

W dn. 22 I 1652 L. poślubił Zofię Brzeską, córkę Pawła, patrona zboru braci polskich we wsi Pielnia w pow. sanockim. W t. r. na synodzie w Czarkowach wyznaczono go na koadiutora ministrowi Janowi Ciachowskiemu w Siedliskach. W dwa lata później otrzymał samodzielne stanowisko ministra zboru ariańskiego w Czarkowach na prawym brzegu Nidy. Patronem tego zboru, liczącego przypuszczalnie ok. 200 wiernych, był Hieronim Gratus Moskorzowski. W Czarkowach też zastał L-ego najazd szwedzki.

Uchodząc przed działaniami wojennymi, L. schronił się w początkach września 1655, wraz z innymi rodzinami ariańskimi, do Gorlic; w październiku wziął udział w naradach braci polskich odbytych w Zborowej pod Makowicami oraz w Łużnej Jana Potockiego. W wyniku tych narad postanowiono wysłać do Karola Gustawa delegację ariańską z L-m na czele. Przybył on do Krakowa 22 X 1655; w trzy dni później bracia polscy uzyskali u króla szwedzkiego audiencję. L. wygłosił wówczas pełną pochlebstw pod jego adresem mowę, prosząc Karola Gustawa o przywrócenie arianom tych swobód wyznaniowych, którymi się dawniej w Polsce cieszyli. Król unikał jednak dawania wiążących w tym względzie obietnic. … L., pragnąc zapewnić bezpieczeństwo rodzinie, przeniósł się wraz z nią w początkach kwietnia 1656 do okupowanego przez Szwedów Krakowa. Podobnie postąpiło zresztą wielu jego współwyznawców; wg późniejszych relacji katolickich, L. miał należeć do najgorliwszych stronników szwedzkich w tym mieście. Cieszył się podobno zaufaniem gen. Paula Wirtza; L. też przypuszczalnie wygłosił 29 III 1657 mowę, w której polecał arian opiece wjeżdżającego do Krakowa księcia Siedmiogrodu Jerzego II Rakoczego. Po kapitulacji miasta opuścił po 1 IX 1657, wraz z załogą szwedzką, Kraków; L. i tym razem został delegowany przez zbór ariański jako jego agent dyplomatyczny u boku króla szwedzkiego. Na pokrycie związanych z tym kosztów współwyznawcy złożyli na jego ręce sumę 230 fl. Im też powierzył L. opiekę nad pozostawioną w kraju rodziną, którą dopiero później sprowadził do siebie (na Pomorze szwedzkie). …

Zawarty tu traktat pokojowy pomiędzy Polską a Szwecją pominął jednak całkowitym milczeniem kwestię ariańską. Równocześnie zaś w lutym 1660 umarł Karol Gustaw, który wypłacał L- emu, począwszy od października 1657, stałą pensję w kwocie 50 talarów miesięcznie.

W tej sytuacji L. znalazł nowego protektora w osobie króla duńskiego Fryderyka III. Za otrzymanym od gen. Wirtza paszportem opuścił L., wraz z rodziną oraz służbą, w październiku 1660 Pomorze szwedzkie. Dn. 28 XI t. r. przybył on do Kopenhagi, gdzie uzyskał od króla pozwolenie na zamieszkanie – wraz z współwyznawcami – w należącej wówczas do Danii Altonie (dziś dzielnica Hamburga). Tu nadal pisał do dyplomatów szwedzkich memoriały, mające ich skłonić do wystąpienia na dworze polskim z żądaniem cofnięcia edyktu banicji arian. Równocześnie zaś staczał on liczne dysputacje wyznaniowe zarówno z luterańskimi, jak i katolickimi przeciwnikami arianizmu, m. in. w lutym 1661 polemizował w Kopenhadze z jezuitą Hieronimem Mühlmannem oraz arcbpem Danii Hansem Svane (Svaningiem). Zaniepokojeni propagandą ariańską pastorzy torpedowali z powodzeniem starania L-ego o osiedlenie braci polskich w takich miastach, jak Friedrichstadt, Mannheim i Lubeka. Ich zabiegom należy również przypisać fakt, że L. jeszcze t. r. opuścił Danię, przenosząc się wraz z rodziną z powrotem pod panowanie szwedzkie. Po kolejnym pobycie w różnych miastach osiadł w maju 1662 na stałe w wolnym mieście Hamburgu, którego obywatele cieszyli się większymi swobodami wyznaniowymi niż poddani książąt niemieckich. Tu też sprowadził ze Szczecina żonę z dziećmi.

L. utrzymywał siebie i rodzinę przede wszystkim z zakrojonych na szeroką skalę operacji finansowych; za jego to bowiem pośrednictwem bogaty współwyznawca L-ego Stefan Niemirycz, przebywający również na emigracji, udzielał kupcom pożyczek na wysoki procent, dochodzący do 25% w skali rocznej. W domu hamburskim L-ego pobierali też edukację synowie i bratanek Niemirycza, wśród nich zaś przyszły bajkopisarz Krzysztof Niemirycz. Drugie źródło dochodów L-ego stanowiły pensje otrzymywane od różnych dworów, którym nadsyłał korespondencję na temat bieżących wydarzeń politycznych. Oprócz szwedzkiego i duńskiego płacił mu za to – okresowo – dwór francuski oraz angielski jak również pomniejsze księstwa niemieckie. L. był także rezydentem króla polskiego w Hamburgu. Mimo wszystko jednak finansowe położenie L-ego nie było nadzwyczajne. Do sporych wydatków na dom dochodziły bowiem również koszty związane z wyjazdami oraz drukiem prac naukowych i publicystycznych. …

Głównym przedmiotem zainteresowań L-ego była zawsze obrona i propaganda zasad religijnych arianizmu. Ożywioną działalnością na tym polu ściągnął on na siebie również i w Hamburgu uwagę fanatycznie nastrojonych pastorów luterańskich. Mieli mu oni za złe przedmowę do dzieła Jonasza Szlichtynga „Commentaria posthuma in plerosque Novi Testamentos libros”, które ukazało się jako kolejny tom wydawnictwa Bibliotheca Fratrum Polonorum. We wrześniu 1667 r. L. wręczył te komentarze królowi duńskiemu; przy każdej zaś sposobności dysputował z dostojnikami luterańskimi oraz duchownymi tegoż wyznania na tematy religijne. Nic więc dziwnego, że w grudniu 1667 pastorzy luterańscy zwrócili uwagę senatowi Hamburga na niebezpieczną działalność propagandową L-ego. Piętnowano go tam z ambony «jako heretyka i najniebezpieczniejszą zarazę w mieście». Zachowały się również memoriały, jakie w tej sprawie wysyłano do rajców hamburskich z Lubeki i Lüneburga. W wyniku tych wszystkich oskarżeń przedłożono senatowi dwa obszernie umotywowane memoriały zalecające usunięcie L-ego z Hamburga. Mimo początkowych oporów władze nakazały mu w marcu 1668 bezwarunkowe opuszczenie miasta. L. przeniósł się znów do Altony.

Po sześciu latach przyjaciele L-ego uznali, że może on już wrócić do Hamburga, skąd daleko wygodniej było prowadzić rozległą korespondencję oraz załatwiać sprawy finansowe. Kiedy jednak L. pojawił się w tym mieście, tamtejsi duchowni luterańscy, na czele których stał Esre Edzard, ponownie zwrócili się do senatu z żądaniem wydalenia arianina oraz jego rodziny z Hamburga. Decyzję w tej sprawie zakomunikowano L-emu w grudniu 1674 r. Przez następne pół roku zabiegał o jej unieważnienie; starania L-ego przerwała jego śmierć, która nastąpiła na skutek zatrucia 18 V 1675. Historiografia ariańska sugeruje, że L. został otruty przez swoich przeciwników wyznaniowych; zdaniem Jørgensena śmierć nastąpiła na skutek jego własnej nieostrożności: L. spożył mianowicie ergotaminę (alkaloid sporyszu). Arianina pochowano w luterańskim kościele pod wezwaniem Św. Trójcy w Altonie; jego grób uległ zniszczeniu wraz z kościołem w XVIII wieku.

Razem z ojcem zmarły również 12 V na skutek zatrucia dwie córki L-ego: Katarzyna Salomea i Gryzella Konstancja. Z jego synów trzech umarło niemal zaraz po urodzeniu, z pozostałych Paweł Jan utrzymywał się u schyłku XVII w. z zaciężnej służby wojskowej; Teodor Bogdan (zob.) i Krzysztof Lubienieccy (zob.) zostali znanymi malarzami holenderskimi. Żona L-ego przeżyła męża o wiele lat; zapewne wraz z synami przeniosła się do Amsterdamu, gdzie Zofia z Brzeskich Lubieniecka występuje jeszcze w r. 1693.”

W 1671, Stanisław Lubieniecki skierował do Ludwika XIV memoriał. Proponował w nim utworzenie pod zwierzchnictwem Francji wielkiego cesarstwa europejskiego, rozciągającego się od Włoch po Polskę. Na jego czele stanąłby Ludwik XIV, prawowity następca Karola Wielkiego. Uzyskałby on tytuł Cesarza Rzymskiego. W memoriale zawarto 20 argumentów uzasadniających propozycję jedności europejskiej. Tego typu wspólnota polityczna stanowiłaby gwarancję pokoju i bezpieczeństwa wszystkich narodów europejskich. Zakończyłaby bratobójcze wojny religijne, a połączenie Francji z ziemiami niemieckimi i utworzenie Cesarstwa Rzymskiego uczyniłoby bezprzedmiotowym spór o Lotaryngię i inne prowincje graniczne. Dotyczyłoby to również pozostałych państw europejskich walczących o dominację. Zjednoczona Europa reprezentowałaby taką siłę, że nastąpiłoby wyparcie Turków z Europy i wyzwolenia Królestwa Węgierskiego. W zakończeniu swego memoriału autor nie ma wątpliwości, że koncepcja jest zgodna z wolą Boga i należy się jej podporządkować zgodnie z maksymą „Fata nolentem ducant, nolentem trahunt”**”.

___

Warto przy tym pamiętać, iż owi bracia polscy, tak teraz hołubieni przez maestro Pendereckiego, nie byli chrześcijanami…  vide ich prorok, niejaki Serwet„Co ciekawe, według niektórych historyków był on jedynym dysydentem spalonym dwukrotnie: symbolicznie przez katolików i dosłownie przez protestantów. … Although Servetus declared during his trial in Geneva that his parents were „Christians of ancient race”, and that he never had any communication with Jews, his maternal line actually descended from the Zaportas (or Çaportas), a wealthy and socially relevant family from the Barbastro and Monzón areas in Aragon. This was demonstrated by a notarial protocol published in 1999.”

+ Socyn i Stoiński.

**) Los prowadzi tego kto chce być prowadzony, ciągnie tego, który nie chce.