Zwoje, trzej prowadzący i tradycyjna hucpa na koniec

Na zakończenie trzeba mi przedstawić trzech Żydów, którzy odegrali wiodącą rolę w owej wojnie o Zwoje – vide wielka-wojna-o-zwoje-polskie-zakończenie/:

  1. Herszel Szanks (ur. 1930 w Pensylwanii) zrobił licencjat z prawa na Harvardzie (LL.B) i został adwokatem, ale w 1972 podczas odwiedzin Jerozolimy „zafascynował się” archeologią biblijną. W efekcie w 1975 zakłada owo sławne pismo – Biblical Archaeology Review, które to niecałe 10 lat później rozpocznie wściekły atak na zespół pracujący nad Zwojami.
  2. Z kolei Géza Vermes (ur. 1924 w Budapeszcie) w został w 1965 wynajęty przez Uniwersytet Oksfordzki – Anglicy ciągle byli w wielkiej defensywie w Qumran, szczególnie po żenujących kompromitacjach Johna Allegro. W 1977 Vermes wsławił się apelem na swoich wykładach: “The world is entitled to ask the authorities … what they intend to do about this lamentable state of affairs. For unless drastic measures are taken at once, the greatest and most valuable of all Hebrew and Aramaic manuscript discoveries is likely to become the academic scandal par excellence of the 20th century”. Warto przy tym zaznaczyć, iż wcześniej Vermes zdążył być duchownym katolickim. W wieku 6 lat został ochrzczony, a gdy miał ich 18 wstąpił do seminarium w Budapeszcie i choć jezuici i dominikanie go potem nie przyjęli to pod koniec lat 40. przygarnęli go Bracia_Matki_Bożej_z_Syjonu.
  3. No i wreszcie, ów Norman Golb, rocznik 1928 z Chicago, co to uruchomił naszego kustosza UJ w 1986. Jego „jerozolimska teoria”, którą dr Kapera tak entuzjastycznie wspierał jeszcze w 2005, dawno już legła w gruzach, ale za to z jakim przytupem! Sam Herszel Szanks to opisał – Is He Headed to Jail? (Czy pójdzie do więzienia?)**. Na odkrycie przez owego Golba w 1962 tzw. Listu Kijowskiego należy zatem patrzeć z dużą ostrożnością… vide igor-krym-i-grecy-czyli-konflikt-szwedzko-chazarski.

___

**) The Dead Sea Scrolls continue to breed conflict. In this case Raphael Golb, a New York lawyer and son of Norman Golb, a well-known Dead Sea Scroll scholar from the University of Chicago, was convicted of criminal conduct for sending emails impersonating prominent Dead Sea Scroll scholars who supposedly agreed with his father’s minority viewsIn one instance the younger Golb, impersonating prominent Dead Sea Scholar Lawrence Schiffman, confessed to having plagiarized the elder Golb’s ideas and presented them as Schiffman’s own.

In its lengthy opinion, New York’s highest court described two scholarly views of the origins of the scrolls. One it denominated the Qumran-Sectarian theory, according to which the scrolls originated with a Jewish sect living at Qumran, generally believed to be the Essenes. The other view, championed by the elder Golb, the court called the Jerusalem-Libraries theory. According to the Jerusalem-Libraries theory, the scrolls were brought to the caves near Qumran from various libraries in Jerusalem in an effort to rescue them from the impending Roman attack on Jerusalem, which culminated in 70 C.E. with the burning of the city and destruction of the Temple.

The younger Golb sent a large number of emails to a variety of recipients in which he impersonated various Dead Sea Scroll scholars, supposedly supporting the elder Golb’s views. Among those impersonated by the younger Golb was the then-most prominent American Dead Sea Scroll scholar, Harvard’s Frank Moore Cross, who has since died. In this way, Raphael Golb targeted various scholars who disagreed with his father.

In what is perhaps the most egregious instance, Raphael Golb impersonated Lawrence Schiffman, then of NYU. When Schiffman was scheduled to lecture at a Dead Sea Scrolls exhibit, Raphael Golb, using the pseudonym Peter Kaufman, put an article on the web accusing Schiffman of “repeated plagiarism of [Norman] Golb’s work.” Then, using Schiffman’s name, Golb sent around emails confessing to the plagiarism. The supposed emails from Schiffman stated that “someone is intent on exposing a minor failing of mine that dates back almost fifteen years ago” and that my “career is at stake.” These fake emails were sent to Schiffman’s provost and dean at NYU. In this email, Schiffman supposedly confessed:

It is true that I should have cited Dr. Golb’s articles when using his arguments, and it is true that I misrepresented his ideas. But this is simply the politics of Dead Sea Scrolls studies.

The provost responded, supposedly to Schiffman but actually to Raphael Golb, that he, the provost, had assigned the matter to a dean for further investigation. Then Raphael Golb sent copies of this email from the provost plus the fake email in which Schiffman supposedly confessed to the plagiarism to five NYU student newspapers, asking them not to mention this matter, signed “Lawrence Schiffman.”

A jury convicted Raphael Golb on 30 counts; the judge sentenced the defendant to six months in jail and five years of probation. On the defendant’s appeal to the Appellate Division of the Supreme Court, the conviction was affirmed.

Golb then appealed to the highest court of New York, the Court of Appeals. For various legal reasons the court reversed Golb’s conviction on ten counts, but affirmed his conviction on the remainder. Even regarding some counts that were reversed, the court observed that Raphael Golb’s impersonation of Schiffman (and others) was “more than a prank intended to cause temporary embarrassment or discomfiture, and that he acted with intent to do real harm.”

The defendant has 90 days from the date of the New York Court of Appeals’ decision (May 13, 2014) to ask the United States Supreme Court to hear his case. Otherwise, the case will be sent back to the trial judge for resentencing in light of the fact that the conviction on some of the counts has been reversed.

https://www.baslibrary.org/biblical-archaeology-review/35/6/5

https://www.baslibrary.org/biblical-archaeology-review/40/5/13

 

Święty Marcin z Tours, czyli unia europejska w IV i afera Dreyfusa w XIX w.

Marcin urodził się na Węgrzech, wychował we Włoszech a do Galii wyruszył jako legionista – wszak został patronem żołnierzy w Kościele… W 371 zmarł biskup Tours, ponieważ sława życia i cudów świętego mnicha znana była w całej okolicy, kapłani i wierni pragnęli, aby Marcin przyjął godność biskupa. Żeby go do tego skłonić użyto wybiegu: jeden z mieszczan pojechał do świętego z prośbą o przyjazd do miasta i uzdrowienie chorej żony. Kiedy tylko Marcin pojawił się w mieście, jego mieszkańcy siłą przywiedli go do katedry, błagając o przyjęcie godności biskupa. W ten sposób został wybrany przez aklamację. 4 lipca 371 otrzymał święcenia kapłańskie i sakrę biskupią.Godność biskupią sprawował 25 lat. Wprowadził nowy styl pracy: o ile do tej pory biskup mieszkał przy katedrze i tam przyjmował petentów, o tyle św. Marcin prawie stale był poza domem wśród wiernych. Często uczestniczył w synodach, odwiedzał sąsiednich biskupów, był zaprzyjaźniony ze świętymi: Ambrożym, Wiktorynem i Paulinem z Noli. Gdy był już starszy, założył klasztor w Marmoutier (14 km od Tours), gdzie najczęściej przebywał. Żył bardzo skromnie, a swoje ciało umartwiał, nosząc włosiennicę oraz postami i pokutą za grzechy swoich wiernych.

Rozpoczął na Zachodzie regularne akcje burzenia świątyń i bałwanów pogańskich oraz wycinania świętych gajów. Dzięki nadzwyczajnej gorliwości w tym procederze (połączonym z profanowaniem ołtarzy i wizerunków pogańskich bóstw), wkrótce z jego diecezji zniknęły wszystkie świątynie pogańskie.

Święty Marcin jest patronem Francji, królewskiego rodu Merowingów, diecezji Eisenstadt, mogunckiej (Mainz), rotterburskiej, Amiens. Jest również patronem dzieci, hotelarzy, jeźdźców, kawalerii, kapeluszników, kowali, krawców, młynarzy, tkaczy, podróżników, więźniów, właścicieli winnic, żebraków i żołnierzy. W Polsce jest patronem Bydgoszczy, Jawora i Opatowa.

Jego atrybutami są: dzban, gęś, koń, księga, model kościoła, dwa psy lub żebrak u jego stóp, płaszcz rozcięty na pół. Wspomnienie liturgiczne (dzień świętego Marcina) w Kościele katolickim obchodzone jest [notabene] 11 listopada.

Przysłowia
  • Marcin na białym koniu jedzie.
  • Młoda jak jagoda po świętym Marcinie. (czyli stara)
  • Na Świętego Marcina najlepsza gęsina.
  • Na Świętego Marcina pij wino, wodę pozostaw młynom. (oryg. A la Saint Martin, bois ton vin, Et laisse l’eau pour le moulin. przysł. burgundzkie)
  • Jeśli na Marcina sucho, to Gody (Boże Narodzenie) z pluchą.
  • Gdy Marcinowa gęś po wodzie, Boże Narodzenie po lodzie.
  • Od Świętego Marcina zima się zaczyna.
  • Jaki Marcin taka zima.
  • Bywa zawsze o Marcinie u nas ogień już w kominie.
  • Gdy wschodni wiatr na Marcina, będzie ostra zima.
  • Jak mglisto na Marcina, będzie lekka zima.

pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_z_Tours

A teraz uwaga:

Martin’s renewed popularity in France was related to his promotion as a military saint during the Franco-Prussian War of 1870–1871. During the military and political crisis of the Franco-Prussian war, Napoleon III‚s Second Empire collapsed. After the surrender of Napoleon to the Prussians after the Battle of Sedan in September 1870, a provisional government of national defense was established, and France’s Third Republic was proclaimed. Paris was evacuated due to the advancing enemy and for a brief time, Tours (September–December 1870) became the effective capital of France.

St Martin was promoted by the clerical right as the protector of the nation against the German threat. Conservatives associated the dramatic collapse of Napoleon III’s regime as a sign of divine retribution on the irreligious emperor. Priests interpreted it as punishment for a nation led astray due to years of anti-clericalism…

Renou was a strong supporter of St. Martin and believed that the national destiny of France and all its victories were attributed to him. He linked the military to the cloak of St. Martin, which was the „first flag of France” to the French tricolor, „the symbol of the union of the old and new.” This flag symbolism connected the devotion to St. Martin with the Third Republic. But, the tensions of the Dreyfus Affair renewed anti-clericalism in France and drove a wedge between the Church and the Republic. By 1905, the influence of Rene Waldeck-Rousseau and Emile Combes, combined with deteriorating relations with the Vatican, led to the separation of church and state.[35]

St. Martin’s popularity was renewed during the First World War. Anticlericalism declined, and priests served in the French forces as chaplains. More than 5,000 of them died in the war. In 1916, Assumptionists organized a national pilgrimage to Tours that attracted people from all of France. The devotion to St. Martin was amplified in the dioceses of France, where special prayers were offered to the patron saint. When the armistice was signed on Saint Martin’s Day, 11 November 1918, the French people saw it was a sign of his intercession in the affairs of France.[36]

___

A ja na jego kult natknąłem się w… Lukce – w postaci katedry św. Marcina tamże:The Holy Face of Lucca (Italian: Volto Santo di Lucca) is a venerated wooden corpus (body) of a crucifix in Lucca, Italy. Medieval legends stated that it had been sculpted by that Nicodemus who assisted Joseph of Arimathea in depositing Christ in the tomb and specifically dated its arrival in Lucca to AD 742.**

The present Holy Face itself is an early 13th-century copy of the original ascribed to the circle of Benedetto Antelami.[1] It appears that the original was chipped away beyond repair by relic-seeking pilgrims. The earliest copies date from the early twelfth century, which may suggest that the original in fact dates only from the 11th century. Its presence in Lucca cannot be securely documented until about 1100 although Abbot Leofstan of Bury St Edmunds Abbey, who died in 1065, recorded that the inspiration for a life-size crucifix he had made for Bury St Edmunds was one he saw at Lucca on his way to Rome.[2] The Holy Face is located in the free-standing octagonal Carrara marble chapel (the tempietto or „little temple”), which was built in 1484 by Matteo Civitali, the sculptor-architect of Lucca, to contain it. The tempietto stands in the right-hand nave of the cathedral of San Martino in Lucca, Italy. 

**) Dante mentions the Holy Face of Lucca in his Inferno, Canto XXI, where a demon cries:

Qui non ha luogo il Volto Santo! qui si nuota altrimenti che nel Serchio.[11]

„I am opposed to Judaism on purely theological grounds”

Tak jak obiecałem – oto fragment (autoryzowanego tym razem) wywiadu przeprowadzonego przez Herszela Szanksa (HS) z Johnem Strugnellem (JS) a opublikowanego przez Biblical Archaeology Review (BAR), July/August 1994:

JS: At the very beginning of the interview [with Israeli journalist Avi Katzman] I said, I do not want my critical statements to be viewed as anti-Semitic. They’re not. Mr. Katzman straight away went and interpreted them and discussed them as anti-Semitic. I suspected behind Mr. Katzman a worry whether Christian scholarship could deal impartially with the nature of the scrolls, being documents of a Jewish sect. I wanted to say, “Nonsense, there’s no difficulty here. It is in the nature of exegesis to be able to understand impartially documents from groups other than your own.” Actually, Jewish scholars would be even more disqualified to work without bias on the scrolls than Christian scholars. It wasn’t the Christians who were the principal enemies of the Dead Sea Scroll sect. It was the ancestors of Phariseeism. I’m amused when I hear people like [Lawrence] Schiffman [of New York University] saying how sad it is that Jewish scholars have not been working on these texts. In a sense, Jewish scholars would be the ones most likely to express an exegesis that is hostile to the thought of the Qumran sect, more so than Christian scholarship. [The essential thing is that oneshould be aware of one’s own biases, whether Jew or Christian.

HS: But it is true that as a result of that interview, you have been branded an anti-Semite. You said things in that interview, like calling Judaism “a horrible religion” …

JS: Yes.

HS: … like saying that the answer to the Jewish problem is mass conversion to Christianity, like saying that Christianity should have been able to convert the Jews, like saying that Judaism was originally racist. Those things have been interpreted, and understandably so, I think, to characterize you as an anti-Semite. After that was published, about 70 of your former students signed a letter in your support, which we printed in BAR [BAR 17:02], and they were careful to distance themselves from what you said. I believe they characterized what you said as the result of your …

JS: Wasn’t it sickness or something?

HS: Yes, but they made it clear that they didn’t agree with what you said.

JS: Yes, they explained it as sickness.

HS: Is that your explanation, too? Just a moment ago, I didn’t think you were explaining it on the ground of sickness.

JS: Now we’re getting dangerously near the point where I stop answering these things. I’m willing to discuss what I might have been thinking of, but I am not willing to discuss the framework in which I’m thinking of these matters. I agree that these [words] caused great troubles for me. They’ve since pained a lot of my friends and alienated them from me, and this has grieved me greatly. All that is true. But I’m not willing simply to abandon my views, even to the point of just saying all right, I was wrong, what should I substitute for it. [That’s not how we deal with a religious dilemma.]

HS: You characterized yourself in that interview as an anti-Judaist. Do you stick by that?

JS: It is a tricky word. What is an anti-Judaist? Is he a person opposed to Jews, or is he a person opposed to Judaism? I am opposed to Judaism [on purely theological grounds].

HS: Why?

JS: Obviously that is asking me to get into the whole matter of the traditional Christian teaching, and that’s where I took my stand.

HS: And that’s where you stand today, too?

JS: That’s where I basically am today. You know, the Catholic Church is changing. They’re teetering between changing and not changing. But basically I take my stand on the stance of the New Testament on this question.

HS: Which is?

JS: At various places in the New Testament you get varying positions about the total conversion [or future] of all the Jews. A lot of people talk about how my position is supersessionist. I have a much more positive viewpoint. I’m looking for a largeness in Christology, I’m looking for making higher claims for Christ [and the consequences of these for the Jews].

HS: What are those higher claims?

JS: [They vary.] You can look at them in Matthew. You can look in Mark. You can look in Luke. You can look in the beginning of John, especially in the beginning of John. You can find them in Paul, you can find them in some of the earliest pre-Pauline fragments, talking about how every knee should bend and confess that Jesus Christ is Lord, and so on. Wherever I look, I find a higher Christology. This becomes for me canonical, the canon of what I should believe. But these are things that I really don’t want to discuss. I’ve gone further than I had intended to, but I wanted to show you that my intention is to find positive and larger, higher Christology. You know, it’s funny that a person is under so much attack for his Christology. I understand that letter [from 70 of my former students], how shall I put it, represented a consensus position. Some of them wanted to say “Never,” some of them wanted to say “Practically never,” [laughs] and some of them …

HS: “Never” and “Practically never” what?

JS: They never heard me take an anti-Semitic position. So it was a consensus letter— everyone could sign, but some with greater enthusiasm than others. Still I appreciate very much their kindness in coming to my aid at a time when I needed it.

I don’t think that at any time when I was editing the scrolls, or especially at any time when I was the chief editor of the scrolls, I don’t think I thought of these matters. I brought in Jewish scholars. I brought them in before I was chief editor. I never used that as a criterion. I didn’t ask them what sort of Judaism they practiced or anything like that. I brought in [Elisha] Qimron, for instance, because he knew middle Hebrew so well. I brought in Devorah Dimant because she seemed to be the most gifted among the younger Israelis in reconstructing a literary document. I brought in Joe Baumgarten. I can’t claim any particular virtue for choosing the Jewish scholars that I brought in, except that I chose them as the most qualified scholars living around Jerusalem or able to come and help in the work. I discover by surprise that I have become also the great Liberator of women in bringing women into the project. Some day someone will put up a statue in my honor in this regard. But there again, I didn’t go out to find women and to bring them into the project. They were the ones who were available and who were showing competence in this field.

HS: But I take it from what you say, you have nothing to retract or apologize for in the Katzman interview.

JS: No, that’s not so, because I say that I would not have said it in that way, I would not have said it that way if I had not been under manic depression, probably also under alcoholism, at least a certain amount of alcoholism, but probably too much. [But for that] I would have walked far more carefully. [I should have kept to the effects of Judaism or Christianity on each editor’s work.] That’s how I’m trying to do in this interview.

HS: What’s coming through to me as I listen to you is that what you’re saying is that you’re really anti-Semitic, or anti-Judaist, as you call it, but if you had not been manic-depressive and if you had not been alcoholic at the time, you might have expressed yourself more sensitively, more delicately, but still your views are anti-Judaist and what the world calls anti- Semitic. You are regarded as an anti-Semite and you’ve never retracted, you have never apologized, you’ve never been very specific as to what you said that you shouldn’t have said and that you don’t believe. On the contrary, you seem to be affirming it right now.

JS: [If you are unwilling to make the distinction I try to make, between opposition to a viewpoint and a group, etc., etc., you disqualify yourself from discussing my views.] If you notice the question that was asked by Mr. Katzman, he was asking a question about the group of Qumran editors. I was trying not to give an answer about what I was thinking, but to give an answer that would liberate the editorial group from the charge of being incompetent, of showing bias in the editing of the scrolls. To find something that [Frank M.] Cross and I and [J.T.] Milik and [Emile] Puech would agree to is an impossibility. So I tried to sail right through. I took refuge behind the traditional position of Christianity.

HS: What is the traditional position of Christianity?

JS: It’s not essentially what people call supersessionism. It is maximalistic Christology. It is claiming the most for the rights of the Messiah, claiming the most rights for Jesus, to put it in a nice simple framework that your Southern Baptist readers will appreciate.

HS: What does being anti-Judaist mean?

JS: It means, probably, being against the religion of Judaism. It’s not being against individual Jews or the Jewish people. The Cardinal Archbishop of Paris is a Jew and he gets on perfectly well with his archdiocese, which is not Jewish.

HS: What you’re saying is you don’t like the religion of Judaism, but you don’t mind Jews?

JS: Yes, yes, that’s one thing. But I’m not really concerned whether I dislike or like the religion of Judaism. I want more things for the religion of Christians. I want the reign of Christ to be more glorious, which it would be certainly by having 20 million more Jews on board.

HS: As Christians?

JS: Yes, yes. That, to me, is a description of the traditional view of the Christians. There have been attempts to interpret modern synodical doctrines [Vatican II] as meaning something very different from this. There are other people who are trying to interpret the synodical statements in a minimalist way.

We are in the early stage of the interpretation of Vatican II. Varying groups are pushing or pulling one way and the other. It’s not yet clear how it’s going to go.

HS: How do you prefer it to go?

JS: Really, I am a humble little editor of Dead Sea Scrolls living in my corner. Not for me these great battles.

HS: In the Katzman interview, you defined anti-Semitic as being against Semites, not against Jews. I think that’s a bit disingenuous. Anti-Semitic really means anti-Jewish. When someone says to you, “Professor Strugnell, are you an anti-Semite?” what is your response?

JS: First of all, I say that I don’t like that word because it’s not precise. If it were to mean against all Semites …

HS: No, it means against all Jews. That’s what it means in the dictionary.

JS: If you want to say, “Are you against Jews?” of course I am not. That is why I say I am an anti-Judaist, but not one who is against individual Jews. [As a matter of fact, the monstrousness of Hitler’s anti-Semitism was the first abomination I became keenly aware of.]

HS: Do you think there is any relationship between being anti-Judaist, that is, being opposed to Judaism as a religion on the one hand, and anti-Semitism?

JS: You see, there clearly have been huge amounts of persecution of Jews, so you have to ask yourself, “Are these persecutions related to the fact that most parts of Europe are also in large measure Christian?” I ask myself, “Is there any relationship?” Yes and no. Take Hitler’s Germany, for instance. The Christians were a principal opposition to Hitler’s Germany. But a lot of so-called Christians got caught up in Hitler’s Germany.

HS: In many people’s minds, the views you hold about the Jewish religion have led to anti- Semitic acts and to anti-Semitism. Do you want to comment on that?

JS: I don’t know anyone who has gone and read my interview in BAR [“Chief Dead Sea Scroll Editor Denounces Judaism, Israel; Claims He’s Seen Four More Scrolls Found by Bedouin,” BAR 17:01] and has then gone out to defile a synagogue just because they read my interview. You can’t say that the interview produced anti-Semitic revulsion and the burning of synagogues and the like.

HS: Is that all you have to say?

JS: [My answer was perhaps flippant, but no answer can be given until you are willing to make the distinction I ask for.] My positive statements about a high Christology have nothing to do with individual Jews whom I may happen to like or dislike.

HS: You are aware, are you not, that you are regarded as an anti-Semite?
JS: Well, I am not regarded as an anti-Semite by those who sat through my lectures. I mean, some of them regard me as a little fuddy-duddy in the form of my Christology.

HS: Would it be fair to say that you’re an intellectual anti-Semite?

JS: [Of course not, if you persist in using the term “anti-Semite,” which I have specifically abjured.] I was wondering, yesterday I think it was, what’s wrong with desiring to convert another group of people to your own religion, [of course without force, ] to your own style of life? In philosophy [and in politics] we do this all the time.

HS: Is this philosophy of yours affected at all by the fact that for the last 1,500 or 2,000 years the views that you have been espousing have resulted in the oppression and even murder of millions of Jews? Does that have any effect on your thinking?

JS: Whew! [sighs]

Does the fact that Judaism has been, as it were, the lower person on the totem pole for the last 1,500 years have any influence on my view? I don’t think so. [In any case, the role played by Christian theology, as compared with other causes, requires precise analyses and distinctions that you are not letting me make.]

HS: Do your Jewish students find offensive the views that you hold?

JS: No. [laughs] You must remember that I hardly ever discuss this in class, so they wouldn’t have had much chance.

HS: How do you think that the [Dead Sea Scrolls editorial] project is being run today?

JS: I really don’t want to criticize it. When I have things to criticize, I talk to [Emanuel] Tov [the new editor-in-chief].

___

ª The bracketed additions in italics were made by Professor Strugnell when he reviewed the manuscript of this interview.—Ed.

___

Obawiam się, że profesor Strugnell poniekąd padł także ofiarą Soboru Watykańskiego II…

CDN

Zabójczy wywiad

John Strugnell's anti-Semitic comments led to denunciations, but some attributed his remarks to 'mental imbalance.' John Strugnell’s anti-Semitic comments led to denunciations, but some attributed his remarks to „mental imbalance.” (MONIQUE O’CONNELL)

__

John Strugnell był niewątpliwie kimś nadzwyczajnym – w 1954 miał 24 lata i właśnie kończył magisterkę z orientalistyki w Oksfordzie, kiedy sir Godfrey Rolles Driver, profesor tamże, nominował swojego – nie mającego żadnego doświadczenia – studenta do prac nad Zwojami z Qumran. W efekcie Strugnell, który jako ostatni dołączył do elitarnego zespołu ojca Rolanda de Vaux i jako jedyny był w 100% opłacany przez Fundację Rockefellera, zajmował się tym przez następne 40 lat… z tym, że w listopadzie roku 1990 jego karierę złamał „wywiad” jakiego udzielił izraelskiej gazecie Ha’aretz.

Wcześniej, w 1958 Strugnell ożenił się z córką*** byłego premiera Belgii Huberta Pierlot i przeszedł na katolicyzm. Nie mając obronionej magisterki, nie mówiąc już o doktoracie, John Strugnell został w 1967 profesorem na Harvardzie! A w 1984 został, po kolejnym francuskim dominikaninie, redaktorem naczelnym wydawania Zwojów z Qumran. I był nim do roku 1990, kiedy to izraelski dziennikarz Avi Katzman opublikował ów (nieautoryzowany) wywiad z nim. Przedtem Strugnell był bardzo ostro atakowany za powolne tempo publikacji i nieudzielanie szerokiego dostępu do prac nad Zwojami**. Oczywiście po wyrzuceniu Strugnella sytuacja uległa natychmiastowej zmianie, a pewną rolę odegrał w tym także pewien polski „entuzjasta”, do czego jeszcze wrócę.

Oto inkryminowany fragment „wywiadu”, w oryginalnym brzmieniu:

I asked him what annoyed him about Judaism. He replied, “The fact that it has survived when it should have disappeared. Christianity now uses much more irenic language for all this. These are brutal terms; I’m putting it in harsh terms. For me the answer [to the Jewish problem] is mass conversion.”

“But what annoys you about it?” I asked.

It’s the subsistence of the group, of Jews, of the Jewish religion. It’s a horrible religion. It’s a Christian heresy, and we deal with our heretics in different ways. You are a phenomenon that we haven’t managed to convert—and we should have managed.”

I believe that the answer for Islam, and Buddhism, and all other religions is to become Christian. Judaism disturbs me in a different sense, because, whereas the others became Christians when we worked hard on them, the Jews stuck to an anti-Christian position.”

Odpowiedź na to Johna Strugnella zamieszczę niebawem, czyli CDN.

___

**) Kłopoty narastały od 1960, roku śmierci J. D. Rockefellera juniora – wszak jego syn już tak nie wspierał prac w Palestynie. A do tego doszła oczywiście wojna 1967, i jej skutki…

***)Screenshot 2020-01-04 at 14.40.32.pngScreenshot 2020-01-04 at 14.42.13.png

John Dee, Bond i Swedenborg

Wedle Donalda_McCormicka vel Ryszarda Dreacona, Ian Fleming (z którym ów Donald pracował w pewnym momencie…) swój słynny bondowski numer 007 wziął z Johna Dee – McCormick twierdził, że Dee tak podpisywał swoje listy do Elżbiety I. Ponadto ów Donald uważał, iż owe „nawiedzone” teksty enochiańskie dr. Dee to po prostu zaszyfrowane raporty**. I zupełnie nie był w tym oryginalny, bo sam Robert Hooke o tym pisał*** i to jeszcze w XVII wieku!! Ciekawie w tym kontekście wygląda zaciekłość wielkiego maga, Isaaca Newtona, w zwalczaniu owego Hooke’a…

Przy tym uderzające jest to, że Swedenborg w swoich wizjach też nawiązuje do Enocha. I tak to się plecie…

___

**) Podręcznik szyfrów Johna: pl.wikipedia.org/wiki/Tabula_recta#Szyfr_Tritemiusza

***) To come then to the book it self. Upon turning it over, and comparing several Particulars in it one with another, and with other Writings of the said Dr Dee … so far as I can be informed, I do conceive that the greatest part of the said Book, especially all that which related to the Spirits and Apparitions, together with their Names, Speeches, Shews, Noises, Clothing, Actions, and the Prayers and Doxologies, &c. are all Cryptography … that is, under those feignd Stories, which he there seems to relate as Matters of Fact, he hath concealed Relations of quite another thing; and that he made use of this way of obsconding it, that he might the more securely escape discovery, if he should fall under the suspition as to the true Designs of his Travels … conceiving that the Inquisition that should be made, or Prosecution, if discovered, would be more gently for a Pretended Enthusiast, than for a real Spy.

The Posthumous Works of Robert Hooke. Robert Hooke, published London, 1705.

Kabała, różokrzyżowcy i masoni czyli hermetyczny wywiad po szwedzku

Ku mojemu zdumieniu, wedle (odważnej) amerykańskiej badaczki Marshy Schuchard**, Emanuel Swedenborg – ten ulubiony prorok polskiego Litwina-noblisty, Czesława Miłosza (a przy tym krewnego francuskiego Litwina-okultysty, Oskara M.)*** – okazał się być agentem francuskim i jakobińskim. Pisałem tu już o tym Swedenborgu, więc teraz czas na ważne uzupełnienie:

Though much has been written about Swedenborg’s scientific and theological beliefs, his biographers and critics have tended to shy away from the vague but persistent claims that he participated in secret political, diplomatic, and Masonic affairs

After making an extensive and scrupulous examination of Swedenborg’s banking and financial records, Lindh came to the conclusion that he served as a secret intelligence and financial agent for the pro-French, pro-Jacobite party of Swedish “Hats” and, more surprisingly, for the French king, Louis XV, who personally funded the anonymous publication of his famous work, Arcana Caelestia (London, 1749-1756)… Swedenborg and his political allies believed that the king [KXII] was murdered by a Hanoverian agent…

Underlying “The Troubles of the North” were the competitive systems of Freemasonry, in which Hanoverians and Jacobites utilized their clandestine networks to carry out their international political agendas. According to conventional English Masonic history, “authentic” or “modern” Freemasonry began in 1717 when four London lodges formed the supposedly apolitical [uha, ha] Grand Lodge of England.

What has been missing from that official history is the role that Sweden played in the Tory-Stuart Masonic networks that contributed to the Swedish-Jacobite plot of 1715-16. With the exposure and suppression of that plot in January 1717, England’s Whig ministry worried about the Jacobite-Tory influence within Freemasonry; thus, the loyalist Grand Lodge was organized in June as a Hanoverian-Whig counter-move. According to the Enlightenment historian Margaret Jacob, “In Hanoverian England, Whiggery provided the belief and values, while Freemasonry provided one temple wherein some its most devoted followers worshipped the God of Newtonian science.” However, this was not the form of Freemasonry that attracted Swedenborg and his Swedish and European colleagues. Instead, they joined Franco-Scottish (Écossais) lodges developed by exiled supporters of the Stuarts, which drew upon older traditions of Kabbalistic and Rosicrucian symbolism, while they utilized clandestine international networks to fraternally bind their “dispersed brethren,” ensure security, and maintain mystical morale…

For example, the historical links between Scottish and Swedish Freemasons can be traced back to 1652 [potop!!], when Edouart Tessin was initiated in an Edinburgh lodge… Swedenborg was a confidential friend of the Tessin family, and in the early 1700s he closely followed Nicodemus’s career as royal architect to Charles XII. Thus, the reported London initiation of Swedenborg ca. 1710-13, when he was studying the mathematical and technological skills involved in operative and military masonry, is quite plausible…

From his erudite brother-in-law and intellectual mentor, Eric Benzelius, Swedenborg also gained unusual access to heterodox Jewish mystical lore, for Benzelius worked closely with a converted Jew, Rabbi Johann Kemper [z Krakowa]…

As a post-graduate student in England in 1710-13, Swedenborg was recruited to intelligence work by Count Carl Gyllenborg, the Swedish ambassador in London, who was a close friend of Jonathan Swift, a great admirer of the ambassador and Charles XII. Gyllenborg sent Swedenborg to The Hague, where he assisted the Swedish diplomats during the negotiations leading to the Treaty of Utrecht. They in turn sent him to Paris, Hamburg, Brunswick, Rostock, and Greifswalde, where he gathered intelligence, invented various military devices, and wrote about his developing psychic skills. Swedenborg’s father recommended Emanuel to Charles XII’s service because of his knowledge of Hebrew, for he knew that a party of Turkish Jews planned to accompany the king when he returned to Sweden. From 1715 to 1718, Swedenborg was employed by Charles XII as a military engineer and examiner of the Swedish artisan guilds, including the operative masonic guilds…

I have used new archival sources to document Swedenborg’s personal relations with the diplomatic agents of Louis XV’s Secret du Roi, the king’s private diplomatic and espionage network that often implemented policies opposite to those of his public ministers. The Secret was especially concerned with Swedish, Polish, and Russian affairs, and Swedenborg provided intelligence, gleaned from the natural and supernatural worlds, on these troubled kingdoms. Given his claims about the spiritual sources of his political “revelations,” I have related his writings on psychic techniques, dream interpretation, methods of dissimulation, Kabbalistic meditation, and Hebrew numerical-linquistic coding to his diplomatic and espionage role.

In the process, this study provides a new perspective on the extensive esoteric networks that functioned underneath the exoteric politics of the “enlightened” eighteenth-century. It will become clear that in Sweden, the mystical and royalist beliefs of the Renaissance and “early modern” Europe were maintained well into the so-called “modern” era. Moreover, the connections between Scottish and Swedish history, which emerged so strongly in the seventeenth century, are shown to survive, often at great peril to both nations, throughout the next century.

PS. Może ten Swedenborg to po prostu taki szwedzki John Dee? A jeśli chodzi o Szkotów to trzeba pamiętać że – podobnie jak Żydzi – obstawiali zawsze dwie strony sporu – zarówno jakobitów jak i wigów (czyli „newtonistów”): szkoci-uber-alles/ + boson.szkolanawigatorow.pl/zbuntowany-szkot

___

**) EMANUEL SWEDENBORG, SECRET AGENT ON EARTH AND IN HEAVEN: JACOBITES, JEWS, AND FREEMASONS IN EARLY MODERN SWEDEN

***) Stopniowo oddala się od poezji i kieruje swe zainteresowania w stronę różnych doktryn hermetycznych. Studiuje kabałę oraz alchemię, powołuje się na spuściznę różokrzyżowców; ścieżkę literackich inspiracji znaczą przede wszystkim Biblia (język jej uważa za szczyt wszelkiej poezji), Goethe, a także Swedenborg, Dante, czy Jakob Böhme. pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Miłosz

W 1800 Sapiehowie sprzedali majątek Józefowi Miłoszowi, miecznikowi kowieńskiemu, [pra?]dziadkowi Oskara Miłosza. Oskar po śmierci ojca sprzedał Czereję rosyjskiemu bankowi. Po 1920 znalazła się ona w granicach Związku Sowieckiego. Czerejski dwór został zniszczony prawdopodobnie w 1917. Oskar Miłosz ostatni raz odwiedził swoje rodzinne strony w 1922 roku [!!]”.

W jego żyłach płynęła krew polsko-włosko-żydowska. Jego dziadek — Artur Miłosz był oficerem pułku ułanów polsko-litewskiej armii. Odbył całą kampanię 1831 roku przeciwko Rosjanom. Lewą nogę urwała mu armatnia kula pod Ostrołęką. Ożenił się z włoską śpiewaczką, bardzo piękną i utalentowaną, córką dyrygenta w mediolańskiej La Scala, ze starożytnego, choć zubożałego genueńskiego rodu – Natalią Tassistro. Stanowili wyjątkowo piękną i zgodną parę. Ich syn Władysław Miłosz – ojciec Oskara – urodził się w Wilnie, w 1838 roku. Absolutnie różnił się od swoich rodziców.

Czesław Miłosz wspominał: „Postać mająca swoją legendę w kronikach towarzyskich dziewiętnastego wieku dzięki swej egzotycznej urodzie, sile, awanturnictwu i miłosnym podbojom. Uwiózł do Czerei przypadkiem spotkaną ubogą żydowską dziewczynę, Miriam Rosenthal, która stała się matką Oskara. Urodzona w Staniszowie w roku 1858, była młodsza od uwodziciela o lat dwadzieścia****”.

Z kolei Oskar Miłosz o swoich rodzicach pisał:
„Nigdy nie mogłem dać upustu mojej serdeczności wobec rodziców. Ojciec mój był gwałtownikiem i człowiekiem chorym. Materialistyczna i nierozumiejąca troskliwość matki tak mnie męczyła, że wcześnie nabrałem zwyczaju chować się w najbardziej niedostępnych miejscach parków i ogrodów, żeby pozbyć się uczuć, jakie budziła jej obecność”.
Rodzice ochrzcili Oskara Miłosz dopiero w 1886 roku. Został ochrzczony w obrządku rzymsko-katolickim w kościele św. Aleksandra w Warszawie, z której pochodziła jego matka. W rok później zawieźli 12-letniego chłopca do Paryża, do liceum z internatem i zostawili tam samego. Po śmierci męża matka Oskara przeniosła się do Warszawy. Z synem mieszkającym w Paryżu spotykała się od czasu do czasu w czeskim Marienbadzie. media.efhr.eu/wp-content/uploads/2014/12/kurierwilenski.lt-7_Wdrwki_ulicami_wileskimi_niezwyka_biografia_Oskara_Miosza.pdf

****) Była ponoć córką nauczyciela/profesora hebrajskiego na UW.

„Antymasońska komórka Episkopatu Polski w świetle badań i dokumentów (1946–1952)”

Pod koniec 1946 r. do Wyszyńskiego, wówczas jeszcze biskupa lubelskiego, zgłosił się Jerzy Krasnowolski, 26-letni działacz katolicki, w czasie wojny członek związanej z endecją Narodowej Organizacji Wojskowej. Powiedział, że zbiera informacje na temat grup wolnomularskich i zaoferował rozszerzenie tej działalności poprzez stworzenie tajnego ośrodka masonoznawczego przy wsparciu Kościoła. Pierwsze rozmowy nie przyniosły rozstrzygających decyzji. W czasie jednego ze spotkań bp Wyszyński powiedział Krasnowolskiemu, że prymas Hlond uznał zebrane przez niego materiały za nieciekawe i odmówił finansowania działalności komórki.

Sytuacja zmieniła się po nominowaniu Stefana Wyszyńskiego na prymasa. W czasie kolejnych spotkań w Warszawie i Lublinie nowy szef episkopatu oświadczył, że interesują go materiały o wpływach masonerii, szczególnie wśród duchowieństwa, a zwłaszcza – w gronie bliskich współpracowników. Wyszyński wymienił tu nazwiska księży Stanisława Mystkowskiego i Zygmunta Chromańskiego, pełniących funkcje asystentów kościelnych w redakcji „Tygodnika Warszawskiego”. Zadeklarował też wsparcie finansowe, na jakie mogła liczyć antymasońska komórka. Było to 10–20 tys. zł, wypłacane Krasnowolskiemu przy osobistych spotkaniach za każdy dostarczony zestaw informacji.

Jak pisze Tomasz Krok, działalność sponsorowanej przez prymasa tajnej organizacji trwała niemal sześć lat. Oprócz Krasnowolskiego jej czołowymi postaciami byli dwaj działacze katoliccy: 35-letni Ludwik Tyborowski (później prawnik i publicysta miesięcznika „Więź”) oraz 42-letni Witold Sawicki (później wykładowca na UMCS i KUL
w Lublinie). Działalności komórki nie przerwało zwerbowanie przez UB jej lidera, który w 1949 r. został tajnym współpracownikiem Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, przyjmując pseudonim operacyjny Stanisław Pielewski. Od tej pory Krasnowolski stał się cennym informatorem UB, dostarczającym informacji o prymasie i jego otoczeniu.

Jednocześnie komórka zasypywała Wyszyńskiego informacjami o masonach, członkach Towarzystwa Teozoficznego, Różokrzyżowego Związku Przyjaciół Duchowych, bahaistach, ezoterystach, kabalistach, spirytystach i okultystach. Były wśród nich zarówno postacie mało znane, jak i wpływowe, takie jak Robert Walter. Wyszyńskiego najbardziej interesowały jednak związki księży z masonerią. Na jednym ze spotkań prymas zażądał wprost od Krasnowolskiego, by ten dostarczył mu informacji przeciw księdzu Zygmuntowi Kaczyńskiemu, przed wojną dyrektorowi Katolickiej Agencji Prasowej, oraz biskupowi Choromańskiemu. Według zdobytych przez komórkę informacji ks. Kaczyński, przed wojną jeden z czołowych tropicieli masonerii, sam był wolnomularzem, a bp Choromański jego tubą. O pomoc w zdobyciu dla prymasa informacji przeciw obu księżom Krasnowolski-Pielewski prosił bezpośrednio swoich mocodawców z UB.

Zbierane przez komórkę informacje były również sprzedawane przez Tyborowskiego biskupowi łódzkiemu Michałowi Klepaczowi. Siatka współpracowników komórki rozrastała się i wiadomości o liczącej ok. 20 osób tajnej organizacji zaczęły docierać z różnych źródeł do UB już na początku 1950 r. Z rozbiciem komórki bezpieka czekała jednak jeszcze półtora roku, najprawdopodobniej z chęci ukrycia podwójnej roli, jaką pełnił w niej Krasnowolski, i wartości dostarczanych przez niego informacji na temat prymasa i jego otoczenia. Dopiero po zwerbowaniu TW o kryptonimie Włodek, na którego informacje UB powołał się przy kompletowaniu listy współpracowników antymasońskiej komórki, rozpoczęto przygotowania do jej całkowitego rozbicia.

Ostatecznie 6 i 7 maja 1952 r. bezpieka zatrzymała członków organizacji, rekwirując jednocześnie kilka tomów archiwów. Aż 53 razy powtarzało się w nich nazwisko Roberta Waltera**. Był to dobry pretekst, by przedstawić mu nakaz aresztowania…

Kiedy na Rakowieckiej trwały śledztwa spowodowane wpadką antymasońskiej komórki, 14 stycznia 1953 r. prymas spotkał się z sekretarzem KC ds. wyznań Franciszkiem Mazurem. W czasie sześciogodzinnej rozmowy zasugerował mu stworzenie wspólnego antymasońskiego frontu Kościoła i komunistów. Wyszyński powiedział wówczas Mazurowi: „Masoneria to wspólny wróg – i nasz, i wasz. My się znamy na nim już od dawna, wy zdradzacie naiwność początkujących wobec masonerii. Nie bądźcie ich najmitami i nie załatwiajcie sprawy masonerii – vulgo kapitalistów”. Inicjatywa nie została podjęta, a osiem miesięcy po tej rozmowie, 26 września 1953 r., władze PRL internowały prymasa.” www.polityka.pl/dziwna-operacja-urzedu-bezpieczenstwa-przeciw-okultystom

PS. Głównym tematem „Biuletynu IPN” nr 4 (75) 2007 są komunistyczne represje wobec Kościoła katolickiego w Polsce: ipn.gov.pl/pl/publikacje/biuletyn-ipn/9635,nr-42007.html

___

**) chanel-nr-5-i-pani-walewska-czyli-połamane-nogi-oraz-izraelscy-komandosi/