Oświecona salonowa, czyli francuska „mama” naszego Stasia

MarieThereseRodetGeoffrin.jpg

„Marie Thérèse Rodet Geoffrin pod koniec życia”, Les peintres de Stanislas-Auguste II, Paris, Librairie de l’art ancien et moderne.

___

Wszyscy znamy losy związku prezydenta Emanuela Macron z jego „dojrzałą” Brigitte – warto sobie uświadomić, iż podobne relacje mają swoją historię także u nas. Oto w 1753, papa Poniatowski zapoznał swojego 21-letniego syna (wraz z jego braćmi) z wielką salonową sławą Paryża – 54-letnią Marie Thérèse Rodet Geoffrin. Uczucie, które wtedy wybuchło było tak mocne, iż kiedy Stasiu wylądował za długi (zaciągnięte na, pardonnez le mot, dziwki) w paryskim więźniu Le Petit Chatelet, Madame Geoffrin skrzynęła swoich „przyjaciół”, aby go wykupić. Stasiu do końca nazywał Marię Teresę „mamą”, a ona jego „synem” – wiemy to z ich licznych, słynnych listów opublikowanych w 1909, ale nigdy (choćby we fragmentach) nie przetłumaczonych na język polski. Z czasem, liczne damy europejskich dworów bardzo się pasjonowały ową „romantyczną przyjaźnią”.

Innymi słowy, nasz „król” Staś miał nie tylko oficera prowadzącego Williamsa, od 1750,  ale i prowadzacą „mamusię”, od 1753. Kiedy w 1764 wybrano owego Stasia na króla Polski, sprawy uległy przyspieszeniu, wszak w tym samym roku zlikwidowano zakon jezuitów we Francji – czas był najwyższy na Polskę. Sprawa była wielkiej wagi skoro w 1766, 67-letnia przesławna Mme Geoffrin, osobiście wybrała się w długą podróż do Warszawy!

Misja jednak spaliła na panewce – wedle jej słów – Staś miał być jak ten Henryk IV, a ona jak nam dobrze znany Sully, a tu tymczasem kiszka… Król wedle Madame, mimo bardzo dobrych chęci, okazał się słabego charakteru, a ci Polacy tacy okropni…

A trzeba wiedzieć, iż owa pani Geoffrin to „one of the leading female figures in the French Enlightenment.” Była wnuczką paryskiego bankiera, M. Chemineau, a żoną paryskiego przedsiębiorcy – Francois Geoffrina, udziałowca wytwórni szkła Saint-Gobain… Na paryskie salony wprowadziła ją słynna kurtyzana paryska, Claudine Alexandrine Guérin de Tencin, matka sławnego matematyka i filozofa – Jana le Rond d’Alemberta.

Po śmierci Mme de Tencin w 1749, Mme Geoffrin „przechwyciła” większość jej gości i w rezultacie utworzyła najsłynniejszy wówczas salon paryski, znany szczególnie z udziału wielu sławnych cudzoziemców – jak słynny Dawid Hume, czy (pederasta?) Horacy Walpole, który notabene żartobliwie nazywał gospodynię La Geoffrinska… W owym salonie uczyła się fachu Suzanne Curchod – córka szwajcarskiego, kalwińskiego pastora. Owa Suzanne wyszła z kolei za słynnego bankiera Jakuba Neckera – oboje mieli jedyną córkę, Anne-Louise Germaine Necker, baronową de Staël-Holstein, znaną jako Madame de Staël…

Salon_de_Madame_Geoffrin.jpgSalon Mme Geoffrin w 1755, w tle widoczne popiersie Voltaire’a

___

PS. Córka Mme Geoffrin, także Maria Teresa, już w wieku osiemnastu lat wyszła w 1733 za Charles-Philippe d’Etampes, markiza La Ferte-Imbault. Karol Filip (1712 + 1737) był pułkownikiem piechoty i pochodził ze starej rodziny Estampes. W posagu Maria Teresa wniosła aż 400 tysięcy liwrów…

Maria Teresa od młodosci była w opozycji do salonu swojej matki. Mało tego: „Kiedy Mme Geoffrin śmiertelnie zachorowała, jej córka Thérèse, markiza de la Ferté Imbault, odsunęła od niej wszystkich dawnych przyjaciół, aby matka mogła umrzeć jak dobra chrześcijanka.”

PPS. „One woman allowed admission into Madame Geoffrin’s salon, Madame d’Etioles, who was to become Madame la Marquise de Pompadour after earning the French King’s interest, is reputed to have offered Madame Geoffrin and her daughter opportunities to present themselves at the French Court.”

Reklamy

«Très cher Jędruś» był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów…

mokronowski.jpg

„Portret Andrzeja Mokronowskiego” Jean-Françoisa Colsona. Obraz olejny na płótnie  z 1770 roku. Znajduje się w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. 

___

„Mokronowski (Mokranowski, Mokronoski) Andrzej (Jędrzej) h. Bogoria (1713–1784), generał, poseł na sejmy, marszałek konfederacji i sejmu 1776 r., wojewoda mazowiecki, polityczny negocjator, działacz wolnomularski… W czasie bezkrólewia po śmierci Augusta II został M. wybrany, wraz z bratem Ludwikiem, na posła ziemi warszawskiej na sejm elekcyjny. Odtąd związał się ze sprawą Stanisława Leszczyńskiego, po którego stronie służył jako major w regimencie dragonii…

O tym okresie wiadomo tylko tyle, że jako wolontariusz odbył dwie kampanie pod marszałkami F. de Coigny i Ch. L. de Belle-Isle, i że we Francji związał się z masonerią, skąd «pierwszy światła mularskiego przyniósł do Polski promienie» (okólnik «Wielkiego Wschodu» z 5 IV 1784). W r. 1744 przy pomocy barona Piotra Le Fort założył M. w Warszawie pierwszą regularnie działającą lożę «Trzech Braci» (Les Trois Frères). W archiwum Mokronowskich w Grodzisku znajdowały się rachunki tej loży z l. 1745–51. Mieściła się ona w domu M-ego, w literaturze mylnie utożsamianym z późniejszym pałacem Mokronowskich, na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ul. Królewskiej. «Pracowała» w języku francuskim. Należeli do niej przeważnie cudzoziemcy i wojskowi.

Po powrocie do kraju M. pozyskał łaski dworu, został szambelanem Augusta III i ożenił się z Zofią z domu hrabianką von Bünau, wdową po saskim ministrze oraz generalnym poczmistrzu Korony i Litwy, Jerzym Henryku von Holtzbrink (zm. 1741?). Druga żona M-ego była to kobieta starsza od niego i bogata. To małżeństwo też miało się okazać nieudane (po długotrwałej separacji w r. 1766 nastąpił rozwód), początkowo jednak było dla kariery M-ego korzystne. «Interesy żony» sprowadziły M-ego do Berlina, gdzie Fryderyk II (M. zetknął się z nim jeszcze jako z następcą tronu) zatrzymał go na swym dworze jako wielkiego kuchmistrza. W „Adelslexicon der Preussischen Monarchie” M. figuruje jako Ober-Hofküchenmeister z datą: 1744. Wg Adama Naruszewicza miał M. podziękować za pruską służbę, kiedy Fryderyk II najechał Saksonię, a więc w tymże r. 1744. W polskie życie polityczne wszedł jednak jako człowiek związany z dyplomacją pruską, współdziałając z nią w zerwaniu sejmu grodzieńskiego 1744 r.

M. był niezwykle przystojnym mężczyzną, który miał wielkie powodzenie u kobiet (sprzyjały mu i wpływowe starsze damy). Łącząc mazurską werwę z paryską ogładą, «très cher Jędruś» (jak do niego pisano) był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów. Zawołany biesiadnik i myśliwy, człowiek wesoły, ruchliwy i usłużny, w bezpośrednim kontakcie rozbrajał niechętnych i jednał sobie sympatię zarówno najwyżej postawionych osób, jak i szlacheckiej braci. «Przyjaciel wszystkich» (l’ami de tout le monde) pozyskiwał zaufanie, był powiernikiem sekretów i miał wielki talent godzenia zwaśnionych. Popularność i dar mediacji M-ego były przysłowiowe stanowiąc kapitał polityczny tego średniej kondycji i miernej fortuny szlachcica, z którym liczono się w kraju i za granicą.

M. należał do pierwszych wtajemniczonych w «sekret króla» (zakonspirowaną przed własnymi ministrami tajną dyplomację Ludwika XV, mającą początkowo na celu wyniesienie na polski tron Ludwika Franciszka księcia de Conti). Utrwaliła się w historiografii tradycja, jakoby M. był w r. 1745 czynny w Paryżu przy narodzinach «sekretu», ale to rzecz nie sprawdzona. Polscy powiernicy «sekretu» (Franciszek Bieliński, Antoni Potocki, Piotr Sapieha i M.) stanowili szczególną grupę w obrębie wspieranego przez Francję i Prusy «patriotycznego» stronnictwa Potockich. Przed sejmem 1746 r., na który M. posłował z ziemi warszawskiej, przybył do Warszawy L. A. Duperron de Castera, pierwszy z francuskich dyplomatów w Polsce, będących równocześnie agentami «sekretu». Nawiązał on bliską współpracę z M-m, który w lecie 1747 wystąpił z projektem wysłania do Francji jako niby to «wojażerów» polskich ochotników, którzy utworzyliby liczący 2 400 ludzi korpus na służbie Ludwika XV i kadrę francusko-kontystowskiego stronnictwa. Projekt utknął z powodu trudności finansowych. Z początkiem 1748 r. M., wraz z «patriotami», protestował przeciw przemarszowi wojsk rosyjskich przez Polskę w drodze nad Ren i pojechał w tej sprawie do Wersalu. Już po zawarciu pokoju akwizgrańskiego, jako poseł wyszogrodzki na sejm 1748 r., zdawał się współdziałać z Czartoryskimi w sprawie reform skarbowych i nie brał udziału w obstrukcji «patriotów», którzy sejm zerwali.

W owym czasie generał major wojsk kor. (nie znamy daty patentu) M., zdoławszy zadomowić się w sposób trwały w białostockim pałacu hetmana Jana Klemensa Branickiego, znalazł się w kluczowej pozycji rozgrywek partyjnych. Potoccy i Czartoryscy usilnie rywalizowali o pozyskanie sobie politycznie chwiejnego hetmana. Pod koniec 1748 r. «familia» odniosła sukces doprowadzając do ślubu 60-letniego Branickiego z 18-letnią Izabelą Poniatowską. Generał stał się wkrótce przyjacielem i powiernikiem, a potem kochankiem hetmanowej. Branicki nie był zazdrosnym mężem i M. bardzo dobrze umiał sobie pozyskać względy hetmana, któremu służył w roli totumfackiego. Hetmanowa (szczególnie przywiązana do swego brata Stanisława) starała się przeciągnąć męża ku «familii». Branicki nie chciał jednak poddać się kurateli apodyktycznych Czartoryskich i niekiedy dąsał się na M-ego, podejrzewając, że z miłości do Izabeli zdradza białostockie sekrety polityczne «familii». Z drugiej znów strony «patrioci» i Francuzi liczyli na to, że M. poprzez hetmanową i młodych Poniatowskich może dociekać sekretów Czartoryskich. W tej dwuznacznej sytuacji M. przez przeszło 20 lat (do śmierci hetmana) uprawiał ekwilibrystykę, spotykając się z zarzutami dwulicowości lub też będąc uznawany za rzecznika narodowego pojednania. Po raz pierwszy jako rozjemca rzucający się między wyciągnięte szable (te gesty stały się legendarne) wystąpił na Trybunale Piotrkowskim 1749 r. «Przybrał ten pozór jakoby sprzyjał familii» (Castera) i kiedy górujący liczebnie ludzie Potockich dobyli broni, uśmierzył tumult pozyskując wdzięczność młodego deputata Stanisława Poniatowskiego. Wśród licznych przeszkód na drodze pogodzenia Białegostoku z «familią» stała jednak polityka Francji, zwalczająca Czartoryskich jako «partię rosyjską».

Pozycja M-ego w stronnictwie patriotyczno-francuskim umocniła się wraz z przybyciem do Polski nowego ambasadora (i powiernika «sekretu») hr. Ch. F. de Broglie na sejm grodzieński 1752 r. Dyplomaci francuscy i pruscy dążyli do zerwania sejmu, omawiając tę sprawę z M-m, A. Potockim i P. Sapiehą. Kiedy z inspiracji Czartoryskich zebrano wiele podpisów (m. in. Branickiego) pod manifestem potępiającym zerwanie, M. zdołał z niemałą brawurą wyrwać ten papier i nakłonić hetmana do spalenia go. Wyolbrzymiając znaczenie manifestu M. przedstawił to Prusakom i Francuzom jako akt konfederacji, zamach na liberum veto i wstęp do przymierza polsko-rosyjskiego. Fryderyk II przekazał mu wyrazy «admiracji» i wyraził gotowość wynagrodzenia (jak się jednak wydaje, ani wcześniej, ani później M. nie brał od Prus pieniędzy). Broglie postanowił oprzeć stronnictwo francuskie na białostockim fundamencie, licząc na to, iż M. będzie hetmanem «kierował». Generał otrzymał wówczas z kasy ambasady 1 600 dukatów. Nie wiemy, odkąd M. był płatnym agentem Francji, znamy bowiem rachunki zarówno «ministerialne», jak «sekretne» dopiero od r. 1752. Jego pensja z kasy «sekretu» wynosiła wtedy 600 dukatów (6 600 liwrów) rocznie, a począwszy od r. 1754 – 1 200 dukatów. Podobnej wysokości pensję pobierał z oficjalnych funduszów ministerstwa, do czego dochodziły okolicznościowe gratyfikacje. Broglie po sejmie grodzieńskim prosił dla M-ego o Krzyż Św. Ludwika i patent generała majora (maréchal de camp) armii francuskiej. Orderu nie dostał, ale z początkiem 1754 r. otrzymał rangę generalską (nominacja miała być zachowana w tajemnicy i ujawniona jedynie w wypadku, gdyby M-emu groziło «prześladowanie» ze strony dworu i Henryka Brühla).

W l. 1752–6 dawni czołowi działacze «sekretu» w Polsce (Bieliński, A. Potocki, P. Sapieha) stopniowo usunęli się w cień i M. zajął pierwsze miejsce wśród «wtajemniczonych». Stronnictwo Potockich uległo dezorganizacji i gra polityczna toczyła się głównie między trzema siłami: partią dworską (Brühla i Jerzego Mniszcha), «familią» i Białymstokiem. W r. 1754 zaogniły się stosunki między Branickim i Czartoryskimi w związku ze sprawą ordynacji ostrogskiej. W lutym t. r. M. zajął wojskiem komputowym Dubno, z milicji ordynackiej uformował regiment kor. pod swoim szefostwem i manifestując gotowość do walki z «donatariuszami» zyskał sobie wielkie uznanie wśród wojska i szlachty. Po zerwanym przy udziale Francji i M-ego sejmie 1754 r. dwór kaptował sobie «patriotów» szafunkiem wakansów. M. otrzymał konsens na kupno starostwa ciechanowskiego i rangę generała-inspektora kawalerii kor. (z pensją ok. 20 000 złp.). Podczas kryzysu ostrogskiego M. pozostawał w kontakcie z Broglie’m, z którym w l. 1755–6 układał plany konfederacji. Spodziewając się nowej wojny Francuzi chcieli za pomocą konfederacji zamknąć Rosjanom drogę przez Polskę na zachód. M. był jednym z kandydatów na marszałka. Projektowano formalną konwencję między Francją a hetmanem Branickim o subsydiach, a M. miał być odpowiedzialny za «konduitę» hetmana. Wybrany na posła ziemi warszawskiej na sejm 1756 r. rozesłał już listy do posłów zalecając się do laski marszałkowskiej. Fryderyk II przesłał mu znaczące gratulacje z powodu wyboru, ale wobec wkroczenia Prusaków do Saksonii sejm się nie odbył.

W związku z «odwróceniem przymierzy» (koalicja Francji, Austrii, Rosji i Saksonii przeciw Prusom) upadły francuskie plany konfederackie i w latach wojny siedmioletniej w położeniu M-ego zwiększył się jeszcze element dwuznaczności. Rezydent pruski w Warszawie G. Benoit pozostawał z nim wciąż w przyjacielskich stosunkach. M. był oskarżany o prusofilstwo i denuncjowany w Paryżu przez Brühla, tak iż okresowo w kręgach «ministerialnej» dyplomacji uważano go za człowieka niepewnego. Zawsze jednak znajdował u Ludwika XV orędownika w osobie Broglie’a (po odwołaniu z Warszawy objął on we Francji kierownictwo «sekretu»). Walka z Brühlem na tle wciąż jątrzącej się sprawy ordynacji ostrogskiej (na wiosnę 1758 M. bronił zamku dubieńskiego przed oblegającym go Stanisławem Lubomirskim) zaprzątała jeszcze M-ego w czasie sejmików i sejmu 1758 r. Po sejmie hetman za pośrednictwem posła francuskiego zawarł jednak ugodę z dworem, w związku z czym M. na burzliwym Trybunale Piotrkowskim 1759 r. bronił interesów J. Mniszcha przeciw Janowi Małachowskiemu (głośny spór o dobra Rokitno) i znów popisał się talentem w rozładowaniu napiętej sytuacji. Przed sejmem 1760 r. Brühl i Mniszech niby to otwierali przed M-m (posłem ziemi bielskiej) widoki na laskę marszałkowską, ale dwór sejm zerwał, obawiając się zjednoczonej opozycji Branickiego i Czartoryskich. M. działał w tej próbie zbliżenia «familii» do hetmana i Francji wbrew sympatyzującemu z dworem ambasadorowi A. R. de Paulmy’emu. W połowie grudnia 1760 wyjechał z Warszawy przez Wiedeń w tajemniczej misji do Paryża. Konferował z księciem Contim i Broglie’m w sprawie wznowienia kandydatury Contiego na tron polski, ale Ludwik XV potwierdził swą dezaprobatę dla tej zaniechanej już sprawy. Minister E. F. de Choiseul w rozmowach z M-m wypowiedział się przeciw projektom konfederacji. Otrzymawszy z kasy «sekretu» 2 400 dukatów nadzwycz. gratyfikacji M. w sierpniu 1761 powrócił do Warszawy. Uchylając się od wznowienia aktywnej polityki w Polsce, Francja pozostawiała M-emu swobodę działania i zaprzestała systematycznie niszczyć polskie sejmy.

Współdziałanie Branickiego z Czartoryskimi otwierało perspektywę poczynań reformatorskich, których orędownikiem był w Białymstoku zaprzyjaźniony z M-m Stanisław Konarski. Już w r. 1757 Konarski i M. przygotowali dla Broglie’a memoriał z wyłuszczeniem interesów Polski na wypadek konferencji pokojowej (postulowano m. in. zniesienie liberum veto). W czasie Trybunału Piotrkowskiego (październik 1761), wciąż zamącanego sporem o Rokitno, M. przyczynił się do uciszenia tumultu i ufundowania trybunału pod laską związanego z «familią» Andrzeja Zamoyskiego. Z ramienia Branickiego uspokajał wzburzoną przeciw wojskom rosyjskim szlachtę wielkopolską, czym pozyskał sobie wdzięczność dworu. Wybrany na posła ziemi bielskiej już jako starosta janowski (starostwo to odstąpił mu Branicki), gotował się do odegrania wielkiej roli na sejmie 1762 r. Planowano sejm skonfederowany pod laską M-ego, którego kandydatura zdawała się mieć poparcie zarówno Branickiego, jak dworu i «familii». Wówczas to Branicki, za pośrednictwem M-ego i z pomocą Konarskiego, wygotował reformatorski memoriał dla ambasadora Paulmy’ego. Konarski wiązał wielkie nadzieje z sejmem pod laską M-ego, «jednego z najlepszych republikanów». W związku z objęciem rosyjskiego tronu przez Katarzynę II «familia» poczuła się jednak na sile do podjęcia radykalnej rozprawy z Brühlem i zerwania z Branickim. Kiedy w sejmie wydobyto szable, M. rzucił się między zbrojnych antagonistów i został lekko skaleczony. Szable schowano, ale sejm znów został zerwany przed obiorem marszałka.

Po sejmie M. nawiązał dobre stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim H. K. Kayserlingiem. Opuszczając Polskę w kwietniu 1763 August III mianował M-ego i Kazimierza Poniatowskiego komisarzami do rokowań z Rosją w sprawie indemnizacji za szkody wyrządzone przez wojska rosyjskie. Po wyjeździe dworu kierownictwo spraw Rzeczypospolitej objęli: hetman Branicki i prymas Władysław Łubieński, a wśród doradców tych nieudolnych dygnitarzy najczynniejsi byli: M. (przy hetmanie) i Andrzej Młodziejowski (przy prymasie). Brali oni udział w ważnych konferencjach z Kayserlingiem. Kiedy w związku z zaognieniem walk partyjnych w lipcu wojska rosyjskie weszły na Litwę, M. swą perswazją u ambasadora wiele się ponoć przyczynił do ich wycofania. Pozyskał też sobie zaufanie prymasa, skłaniającego się ku «familii», ale starającego się z pomocą M-ego odgrywać rolę arbitra między coraz gwałtowniej walczącymi ze sobą stronnictwami.

Po śmierci Augusta III Łubieński jako interreks powołał M-ego na ważne w czasie bezkrólewia stanowisko generalnego poczmistrza (14 X 1763). Jako kandydat na marszałka sejmu konwokacyjnego M., popierany przez przeciwników «familii» (jej kandydatem był Adam Czartoryski), starał się otoczyć prymasa ludźmi, którzy by mogli go «otrzeźwić» i nim «pokierować». Kandydatura M-ego była w gruncie rzeczy kompromisową i jego poczynania zdążały do kompromisu między partią patriotyczno-hetmańską i «familią», przy założeniu, że nie dojdzie do interwencji rosyjskiej na większą skalę. Wciąż osobiście w dobrych stosunkach z Kayserlingiem, starał się o uzgodnienie stanowisk mocarstw i polskich stronnictw. Na okres bezkrólewia otrzymał z kasy «sekretu» gratyfikację 100 luidorów (200 dukatów) miesięcznie, był jednak w niewielkim stopniu kierowany wytycznymi Francji, która prowadziła politykę pełną sprzeczności i mimo pozorów zaangażowania w gruncie rzeczy bierną. Fryderyk II liczył na to, że M. będzie działał na rzecz Stanisława Poniatowskiego i już w styczniu 1764 protegował go u przyszłego elekta do starostwa. Zapewne najbliższa M-emu była koncepcja podsunięta mu w listopadzie 1763 przez «sekret» (ale być może podpowiedziana «sekretowi» przez niego), aby królem uczynić 75-letniego i bezdzietnego Branickiego, którego żona Poniatowska jako królowa mogłaby na przyszłość utorować «familii» drogę do tronu. Dla «patriotów» nie mniej ważną, jak osoba przyszłego króla, sprawą było utrzymanie osobistej pozycji i dawnych form ustrojowych Rzeczypospolitej (zwłaszcza prerogatyw buławy). Liczono w tym względzie na mediację mocarstw, zwłaszcza Prus. Na wypadek silnego forsowania spraw przez Rosję chowano projekt rozerwania niepewnej jeszcze solidarności rosyjsko-pruskiej przez ofiarowanie tronu księciu Henrykowi (bratu Fryderyka II). Trudno określić, w jakim stopniu uczestniczący w konwentyklach partyjnych M. był współtwórcą tych koncepcji; w każdym razie miał być ich wykonawcą.

Kiedy zbrojna interwencja rosyjska stała się faktem, M. wraz z prymasem bezskutecznie starał się doprowadzić do bezpośrednich rozmów między Stanisławem Poniatowskim a Branickim. Wreszcie porozumiał się z Kayserlingiem, że hetman w czasie sejmu konwokacyjnego wyjdzie z wojskiem z Warszawy i zawiąże rekonfederację, która mogłaby później prowadzić układy z konfederacją Czartoryskich. W przeddzień otwarcia sejmu poinformował prymasa o przygotowanym manifeście przeciw sejmowaniu w obecności wojsk rosyjskich i o projekcie spokojnego wymarszu, «co jeżeli tak się uda, manifestanci wkrótce przystąpią za mediacją króla pruskiego». Wszystko, co nastąpiło nazajutrz (7 V 1764), było starannie wyreżyserowane. W imieniu 22 senatorów i 45 posłów M. (posłował z ziemi bielskiej) złożył głośny protest i opuścił Izbę. Na skutek niezrozumienia przez «familijnych» ułanów jakichś gestów swoich pryncypałów doszło jednak do słynnego «dobywania szabel» i M. istotnie przez chwilę znalazł się w niebezpiecznej sytuacji z dużym pożytkiem dla swej legendy. Po wyjściu z Warszawy otrzymał 2–3 000 dukatów z funduszów królewicza Ksawerego. Przewidzianemu na marszałka rekonfederacji M-emu Branicki przekazał komendę nad ok. 2 000 wojsk kor., z którymi «rejterował się» na południe. Prowadzone za pośrednictwem M-ego i Macieja Starzeńskiego rozmowy między hetmańską parą a dowódcą postępujących za nimi wojsk «familijnych», Kazimierzem Poniatowskim, zostały w Warszawie przerwane żądaniem bezwarunkowego zdania się na łaskę zwycięzców. Komendę po Poniatowskim przejął Ksawery Branicki, który z Rosjanami energiczniej napierał na pospiesznie wycofującego się ku węgierskiej granicy M-ego. Coraz więcej chorągwi hetmańskich przechodziło na przeciwną stronę, aż wreszcie 24 VI pod Krasnym reszta wojska opuściła M-ego. Przedostawszy się do hetmańskiej kwatery w Bardiowie na Słowacji, ostatecznie wyrzekł się marszałkostwa rekonfederacji i został wysłany w tajnej misji do Drezna i Berlina.

W Dreźnie 15 VII 1764 odbyła się konferencja (z udziałem królewiczów Ksawerego i Karola, ambasadora francuskiego i Gabriela Podoskiego), na której zaakceptowano jako ostatnią deskę ratunku przedstawiony przez M-ego projekt jego misji do Berlina. Królewicz Ksawery (finansujący tę misję) nie tracił nadziei, że może Fryderyk II jeszcze poprze jego kandydaturę (Podoski proponował to uzyskać płacąc Prusom polskim terytorium), ale M. nie bardzo przejmował się saskimi sprawami i troszczył się głównie o zniesione przez sejm konwokacyjny prerogatywy buławy. W Poczdamie odbył 27 VII rozmowę z Fryderykiem, który wyraził gotowość wstawienia się u Katarzyny II w sprawie uchylenia «despotycznych» reform Czartoryskich i pogodzenia Branickiego z Poniatowskim. Kiedy M. wysunął projekt powołania na polski tron księcia Henryka, król pruski rzecz obrócił w żart. Wstawiennictwo pruskie w Petersburgu w sprawie usatysfakcjonowania Branickiego nie odniosło żadnego skutku.

Powróciwszy z Berlina, M. stale towarzyszył Branickiemu na Spiszu (tu doczekali elekcji Poniatowskiego), a potem w Białymstoku, namawiając hetmana do pogodzenia się z losem. Pozbawiony urzędu generalnego poczmistrza, M., wraz z innymi oponentami, w listopadzie 1764 złożył reces od manifestów. W kwietniu 1765 przybył do Warszawy i został dobrze przyjęty na dworze. Uznawszy Poniatowskiego jako króla, dwór francuski chciał w r. 1766 wysłać do Warszawy ambasadora (wobec zupełnej dezorganizacji dawnego stronnictwa francuskiego liczono jedynie na M-ego, iż pokieruje krokami ambasadora). Wbrew życzeniom zarówno Stanisława Augusta, jak i «sekretu» nie doszło jednak do nawiązania zerwanych w r. 1764 normalnych stosunków dyplomatycznych między Polską a Francją, która utrzymywała jednak w Warszawie drugorzędnych agentów (z reguły powiązanych z «sekretem») pozostających w poufnych kontaktach z M-m.

Ujawnione na sejmie 1766 r. napięcie stosunków między Rosją a Stanisławem Augustem ożywiło hetmańskie nadzieje i wysyłany raz po raz przez Branickiego do Warszawy M. znów znalazł się w centrum gry politycznej. Już w listopadzie 1766 «dwóch głównych dysydentów polskich» proponowało mu naczelny udział w montowanych przez Rosję robotach konfederackich. W poprzedzających zawiązanie konfederacji radomskiej naradach przywódców opozycji brano pod uwagę kandydaturę M-ego na marszałka, ale ponoć się wzbraniał nie wiedząc, jakie będzie stanowisko Francji. Branicki poprzez M-ego wysuwał koncepcję, aby o gwarancję przywróconych «wolności» prosić nie tylko Rosję, lecz wszystkie dwory mające w Polsce «wpływy». Gotujący się do odegrania czołowej roli hetman ostygnął jednak, gdy Repnin okazał się przeciwnikiem przywrócenia prerogatyw buławy. Rokowania w tej sprawie prowadził ambasador z Branickim za pośrednictwem M-ego, który bezskutecznie namawiał hetmana do uległości i z trudem uzyskał jego pisemny i warunkowy akces do konfederacji radomskiej. Sam M. do konfederacji przystąpił i ją zaprzysiągł. W czasie sejmu 1767–8 r. przebywał w Warszawie i za jego pośrednictwem starano się załatwiać u Repnina różne sprawy (tej drogi szukał m. in. Konarski). Gościnny dom M-ego w Jordanowicach pod Warszawą był miejscem, gdzie w tych dramatycznych czasach król, Repnin i różni dygnitarze znajdowali odprężenie w atmosferze beztroskiej wesołości. Po śmierci Eustachego Potockiego (22 II 1768) Stanisław August dał M-emu starostwo tłumackie.

Po ogłoszeniu konfederacji barskiej król w porozumieniu z Repninem i na mocy uchwały rady senatu z 31 III 1768 wysłał M-ego z misją do Baru. Generał wiózł listy Stanisława Augusta do Józefa Pułaskiego i Michała Krasińskiego, którym miał zapewnić przebaczenie dla konfederatów, jeśli «odstąpią od imprezy». Jechał przez Krystynopol, gdzie konferował (11 IV) z dowódcą wojsk rosyjskich gen. P. Kreczetnikowem i stąd starał się oddziaływać na konfederatów przez Franciszka Salezego Potockiego. Nawiązał korespondencję z Pułaskim i Krasińskim utrzymaną w tonie przyjacielskim i bratersko-konfederackim, szefowie barscy odraczali jednak termin spotkania. Ponieważ «delegacja» M-ego była równoznaczna z zawieszeniem działań zbrojnych, konfederaci chcieli zyskać na czasie, aby się wzmocnić. W czasie trwania misji M-ego doszło jednak do walk między Rosjanami i konfederatami, wszczęcie których obie strony przypisywały sobie nawzajem. M. został zatrzymany w Zinkowie (3 mile od Baru) przez podjazd konfederacki i cofnięty do Gródka. Pułaski wzywał go do połączenia się z konfederacją, a on wymawiał Pułaskiemu, że nie chcieli wysłuchać propozycji pragnącego ratować ich króla i «wpędzili się w toń». Powróciwszy w połowie czerwca ze Lwowa do Warszawy, był jednak pod wrażeniem postępów konfederacji. Opuszczający Polskę Repnin i jego następca M. Wołkoński bezskutecznie namawiali M-ego do współpracy (rekonfederacji). Z końcem czerwca 1769 generał wyruszył do Francji. Wiózł z sobą listy Branickiego i formalnie był jego wysłannikiem. Po drodze zatrzymał się w Cieszynie, gdzie konferował z szefami konfederackimi. W Paryżu występował w imieniu «wszystkich patriotów». Mandat M-ego był niejasny i wydaje się, że jego poczynania były w znacznej mierze inspirowane przez «sekret».

Pobyt M-ego w Paryżu przeciągnął się blisko rok (sierpień 1769 – czerwiec 1770). Działając w ścisłym porozumieniu z Broglie’m i z od dawna związanym z «familią» agentem «sekretu» J. Monetem, M. przyczynił się do zaniechania przez rząd francuski projektu detronizacji Stanisława Augusta (sprawa ta była uprzednio uzgodniona przez Choiseula z konfederatami). Proponował nawiązanie rokowań w sprawie dobrowolnej abdykacji króla, który jako odszkodowanie otrzymałby w dożywocie Spisz. Podejmował się przeprowadzić tę sprawę za pośrednictwem hetmanowej Branickiej. Stanisław August miał być ulokowany w jakimś pogranicznym zamku, poza zasięgiem wojsk rosyjskich, skąd mógłby swobodnie pertraktować z «narodem». Generalność konfederacka, stojąc na stanowisku detronizacji, śledziła poczynania M-ego z niepokojem. Otrzymał on też wezwanie (z 5 XII 1769) do opuszczenia Francji, ale za sprawą Branickiego ów nakaz w styczniu 1770 odwołano i M. pozostał w Paryżu z formalnym upoważnieniem Generalności. Broglie chciał mu powierzyć główną rolę w kierowaniu finansową, wojskową i dyplomatyczną pomocą Francji dla konfederacji, Choiseul jednak zwlekał z decyzją i miesiącami uchylał się od rozmów z generałem. Rozgoryczony i zadłużony M. zaczął się odgrażać przed Broglie’m, że uda się do Berlina, aby powierzyć losy Polski królowi pruskiemu. Wreszcie zlecono kierowanie spraw polsko-konfederackich wysłanemu do Wiednia F. M. Durandowi (równocześnie powiernikowi «sekretu») i M. został mu podporządkowany. Ułagodzony wypłatą zaległej pensji i nadzwyczajnej gratyfikacji udał się do Wiednia, gdzie otrzymał od Duranda instrukcję (z 18 VIII), żeby przez hetmana działał na Generalność w celu powstrzymywania jej od zamiaru detronizacji, a przez hetmanową na Stanisława Augusta, aby wszystkie swe cele podporządkował ratowaniu niepodległości. Omijając siedzibę Generalności (Preszów), M. udał się do Gdańska, a stamtąd niespiesznie (obawiał się Rosjan) do Białegostoku, gdzie stanął w październiku 1770. Tymczasem 22 t. m. Generalność ogłosiła akt bezkrólewia, co przekreśliło całą «sekretną» negocjację M-ego.

W okresie schyłku konfederacji i pierwszego rozbioru M. pozostawał w dyskretnych stosunkach ze Stanisławem Augustem i konfederatami oraz z dyplomacją francuską i pruską, na marginesie jawnego życia politycznego. W owych latach wygasły jednak główne przyczyny dwuznaczności w dotychczasowej sytuacji generała.

W r. 1771 zmarł bezpotomnie J. K. Branicki. Wg powszechnie przyjętej tradycji wdowa po hetmanie w bliżej nie określonym czasie morganatycznie poślubiła M-ego. Potajemność tego związku miała być spowodowana chęcią utrzymania przez Izabelę całości dożywocia (dobra białostockie), a może też dostojnego tytułu «pani krakowskiej». W każdym razie od chwili śmierci hetmana plenipotentem i współużytkownikiem ogromnej fortuny oraz jawnym już towarzyszem życia Branickiej był M., który stał się faktycznie jednym z największych magnatów i szwagrem Stanisława Augusta. Będąc gospodarzem w Białymstoku, pałacu Branickich w Warszawie i po pańsku urządzonych Jordanowicach (pięknie przebudowany dwór, podziwiany przez współczesnych podróżników park) wyrósł M. z «hetmańskiego przyjaciela» na czołową postać życia towarzyskiego czasów stanisławowskich. Bywając na obiadach czwartkowych oraz przyjaźniąc się z Ignacym Krasickim i Adamem Naruszewiczem obracał się też w kręgu intelektualnej elity.

W r. 1774 zmarł Ludwik XV i ustała działalność «sekretu króla». Ministerstwo spraw zagranicznych objął Ch. G. de Vergennes (dawny kolega M-ego jako powiernik «sekretu» w Turcji), który poprowadził politykę pogodzenia się Francji z pozycją Katarzyny II w Europie Wschodniej. W uznaniu dawnych zasług M-ego oraz chcąc sobie zapewnić jego dyskrecję i utrzymać pewien ślad wpływów francuskich w Polsce (z dawnego stronnictwa pozostało dwóch osiwiałych w służbie «sekretu» weteranów: M. i Wojciech Jakubowski), rząd Ludwika XVI przyznał mu pokaźną rentę 30 000 liwrów rocznie. Dom M-ego był otwarty dla wszystkich przebywających w Polsce Francuzów. Pełnił on funkcje poniekąd konsula (z pomocą swego sekretarza Josepha Auberta legalizował przeznaczone dla Francji akty prawne).

Republikańsko-białostocka przeszłość, wciąż żywe kontakty z dyplomacją francuską, szerokie koneksje i popularność «nieposzlakowanego patrioty» stanowiły kapitał polityczny królewskiego szwagra. Nawiązał on przyjacielskie stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim O. Stackelbergiem i z cienia, czy też półcienia wyszedł na jedno z kluczowych miejsc w stronnictwie królewskim. Kiedy przed sejmem 1776 r. król i ambasador przygotowywali się do rozprawy z nową magnacko-hetmańską opozycją (Stanisław Lubomirski, Adam Czartoryski, Ignacy Potocki, Ksawery Branicki), do przebywającego w Petersburgu Stackelberga M. napisał «list patriotyczny», który bardzo spodobał się Katarzynie II. Postanowiono skorzystać z firmy i zręczności M-ego dla przeprowadzenia konfederackiego zamachu stanu. W świetle relacji agentów francuskich M. występuje jako człowiek, który namawiał do umiarkowania i odradzał Stackelbergowi posyłanie wojska na sejmiki. Z protokołów konferencji króla ze Stackelbergiem wiemy, że kiedy 15 VIII zaproponowano M-emu (wybranemu na posła ziemi warszawskiej) marszałkostwo sejmu i konfederacji, odradzał on zawiązanie przed sejmem konfederacji w Radzie Nieustającej. W dalszych konferencjach przyjęto jednak ten projekt, umożliwiający niedopuszczenie do sejmu opozycyjnych posłów. Dn. 23 VIII spisano w Radzie Nieustającej akt konfederacji i zebrani w pałacu Michała Poniatowskiego senatorowie i posłowie jednogłośnie wybrali na marszałków M-ego i Andrzeja Ogińskiego. Nie można dzieła ustawodawczego «sejmu Mokronowskiego» przypisać osobie marszałka, umiejętnie on jednak przeprowadził i firmował uchwały konsolidujące reżim Rady Nieustającej, ostatecznie niweczące prerogatywy buławy (rozprawa z Branickim) i otwierające dalsze perspektywy reformatorskie (powierzenie Andrzejowi Zamoyskiemu opracowania kodyfikacji praw sądowych). W ostatnim dniu sejmu (31 X) król mianował nowych członków Komisji Edukacji Narodowej (wśród nich M-ego) i ustępującego marszałka udekorował w sali senatu Orderem Orła Białego, co było ceremonią bez precedensu. Wybrana na tym sejmie Rada Nieustająca przeznaczyła «na ekspens ekstraordynaryjny» dla M-ego 120 000 złp. (wydaje się jednak, że wypłata nie została zrealizowana).

Począwszy od r. 1776 M. należał do najzaufańszych ludzi zarówno króla, jak Stackelberga, między którymi wciąż pośredniczył i uczestniczył w ich konferencjach. Miał też nadal dobre stosunki z przedstawicielami opozycji magnackiej, jego też pomocy szukali Ksawery Branicki i Kazimierz Nestor Sapieha czy Ignacy i Stanisław Potoccy, jeśli chcieli się zbliżyć do króla, lub na niego wywrzeć nacisk. Trudno się rozeznać, w jakim stopniu M. odgrywał samodzielną rolę w prowadzonej przez Stackelberga grze między Stanisławem Augustem a opozycją. Wydaje się jednak, że o ile ambasador starał się umacniać swą pozycję kłócąc Polaków między sobą (próbował nawet zasiać nieufność między królem a M-m), to M. chciał skupić wokół królewsko-ambasadorskich współrządów jak największą ilość ludzi i nadać «rosyjskiemu systemowi», który uważał w ówczesnej sytuacji za jedynie możliwy, barwę «patriotyczną». Doradzał, aby stosunki między Petersburgiem a Warszawą oprzeć na zasadzie formalnego sojuszu. «Inaczej – pisał w r. 1779 do gen. Jana Komarzewskiego – będziemy zawsze chwiejni (flottants) i bez rzeczywistej konsystencji, a Rosja nigdy nie będzie nas pewna, jak tylko posługując się siłą i przymusem». Szczególną pozycję u Stackelberga zawdzięczał M. w znacznym stopniu swym powiązaniom francuskim, dogadzającym teraz polityce rosyjskiej w ogóle, a w szczególności ambicjom ambasadora, który chciał mieć swoje własne paryskie koneksje. Vergennes wciąż przez M-ego zalecał Polakom, aby szczerze pogodzili się z Rosją i widzieli w niej jedyną osłonę przed groźbą nowego rozbioru.

W l. 1778–9 wojna o sukcesję bawarską stworzyła sytuację, w której król obawiał się wzrostu podsycanej przez Austrię opozycji i międzynarodowych komplikacji grożących nowym rozbiorem. Planował więc, aby sejm 1778 r. był skonfederowany pod laską M-ego. Rosja nie wyraziła na to jednak zgody i sejm był «wolny» (pierwszy nieskonfederowany za panowania Stanisława Augusta). M., poseł ziemi bielskiej, zagaił obrady jako marszałek «starej laski», co wywołało zrazu dość hałaśliwą opozycję (czy za «starą laskę» można uznać marszałkostwo sejmu 1776 jako skonfederowanego), ale potem obradowano spokojnie. W czasie tego sejmu stale odbywały się w domu M-ego narady posłów. Na życzenie Stackelberga wybrano do Rady Nieustającej kilku przywódców antykrólewskiej opozycji, ale potem ambasador zaniepokoił się, iż owa opozycja może pójść za daleko, i na przełomie l. 1778/9 planował jej powściągnięcie za pomocą konfederacji pod laską M-ego. Rychłe zakończenie wojny zdezaktualizowało tę sprawę…

W lecie 1783 przebywał M. w towarzystwie «pani krakowskiej» w Paryżu jako wojażer w nieoficjalnej misji politycznej (prowadził szyfrowaną korespondencję z królem). Zaprzątały wówczas Europę rokowania kończące wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych i nowy kryzys wschodni zakończony aneksją Krymu przez Rosję. Często widując się z Vergennes’em, M. zabiegał, aby w traktatach umieścić artykuł, «ażeby więcej nie było podziału Polski». Nawiązał bliskie stosunki z posłami rosyjskimi w Paryżu (Boriatyńskim, a zwłaszcza Markowem), którzy chcieli się posłużyć jego doświadczeniem i kontaktami w staraniach o francuskie poparcie w sprawie krymskiej. Na prośbę posłów odbył konferencję z Vergennes’em, który «dał mu rękę» i oświadczył, że chce scementować trwałą unię Francji z Rosją i nie dopuści do nowego rozbioru Polski. Wówczas stary wojewoda klęknął przed francuskim ministrem, «bom rozumiał, que je parlais à Dieu». Król wezwał M-ego do powrotu w związku z alarmującymi pogłoskami, że Branicki chce skorzystać z kryzysu krymskiego, aby zawiązać konfederację. M. wyraził gotowość przeciwdziałania tym zamiarom w Radzie Nieustającej, a w razie potrzeby i za pomocą generalnej konfederacji «dla utrzymania spokojności». Kiedy w październiku 1783 M. powrócił do Warszawy, sprawa konfederacji już nie była aktualna.

W owym czasie Ignacy Potocki ustąpił ze stanowiska w. mistrza polskiej masonerii i sekretarz królewski Maurice Glayre przeprowadzał reformę masońskich ustaw. Na walnej sesji «Wielkiego Wschodu» 26 II 1784 przyjęto nowe ustawy i jednomyślnie (choć w tajnym głosowaniu) wybrano na w. mistrza M-ego. Istnieją różne domysły na temat związków jego działalności wolnomularskiej i politycznej. Wobec rozgałęzienia masonerii w ówczesnej Europie niewiele można jednak wnosić z faktu, że zarówno M., jak Conti, Fryderyk II, Stanisław August czy Stackelberg należeli do lóż, choć «braterstwo» z tymi ludźmi mogło ułatwiać dojścia i kontakty. Pierwszy polski mason był przez 40 lat czynny w różnych i o zmieniających się nazwach formacjach wolnomularskich. W Białymstoku istniała loża «Złoty Pierścień», przemieniona w r. 1770 w «Przyjaźń». Kiedy po pierwszym rozbiorze ożywiła się działalność masonerii, M. należał do założycieli «Zakonu Przyjaciół Doświadczonych» (1774), który potem przyjął nazwę «Kawalerów Św. Karola», a w r. 1780, wraz ze starym współinicjatorem masonerii w Polsce Piotrem Le Fortem, stanął na czele «pracującej» w języku francuskim loży «Jan pod Gwiazdą Biegunową». Można przypuszczać, że przejęcie kierownictwa «Wielkiego Wschodu» z rąk jednego z przywódców antykrólewskiej opozycji przez takich ludzi jak Glayre i M. nie było obojętne dla Stanisława Augusta. Nowy w. mistrz był już jednak człowiekiem chorym i tylko niespełna 4 miesiące zasiadał na «tronie światłości». Wydał 5 IV 1784 okólnik wprowadzający nowe ustawy, a 7 V t. r. w lożach obchodzono uroczyście imieniny «króla i brata».

Czerstwe zdrowie M-ego (niekiedy tylko dokuczała mu podagra) załamało się gwałtownie po powrocie z Francji. Zimę 1783–4 r. przechorował i dwukrotnie wówczas przyjmował sakramenty. Silne podkreślenie tego faktu w nekrologach może świadczyć, że było to «nawrócenie grzesznika». Na wiosnę M. poczuł się lepiej i podjął działalność publiczną. Dn. 14 VI 1784 «zdrów i wesół na pozór» był z «panią krakowską» u króla w Łazienkach, ale po kilku godzinach zmarł «rażony apopleksją». «Warszawa zasmęciła się prawie cała – pisał król do Joachima Chreptowicza – i kocham ją za to». M. pochowany został bardzo uroczyście (ze strzelaniem z dział) w kościele Kapucynów w Warszawie. Obchody żałobne urządziła Rada Nieustająca i Komisja Edukacji Narodowej. Michał Poniatowski zarządził publiczne modły w swoich diecezjach: płockiej i krakowskiej. «Wielki Wschód» odbył 26 XII «lożę żałobną» przy ofiarowanym przez króla portrecie M-ego. Sążniste pochwały zmarłego mistrza, wygłoszone po polsku (Stanisław Kostka Potocki), po francusku (zapewne Joseph Aubert) i po niemiecku (Gottfried Brun), zostały wydane jako osobne broszury. Postanowiono, że w każdej loży umieści się portret M-ego, przed którym nowo przyjęci bracia będą składać przyrzeczenie naśladowania jego cnót. Cnoty te opiewał w swych wierszach („Pamiątka” i „Nadgrobek”) I. Krasicki.

W małżeństwach z niewiadomego imienia Włoszką Castelli i z Zofią von Bünau był M. bezdzietny. Krążyła plotka (przekazał ją pamiętnik A. Moszczeńskiego), jakoby jego i Izabeli Branickiej synem był Stanisław Mokronowski (zob.), «przyjęty za swego» przez brata Ludwika. M. zajmował się edukacją i karierą Stanisława (umieścił go w armii francuskiej), który wraz z drugim bratankiem Antonim był jego spadkobiercą. Archiwum M-ego, które znajdowało się w Bibliotece Ordynacji Krasińskich, uległo zniszczeniu w r. 1944. Jako jedyny z historyków korzystał z niego w swych różnych pracach W. Konopczyński.

Współcześni różnie oceniali M-ego. W masońskich i pijarskich panegirykach, a także w opiniach ludzi z obozu królewskiego (A. Naruszewicz, I. Krasicki, M. Poniatowski, sam Stanisław August w swych pamiętnikach), sławiono jego gorący patriotyzm, bezinteresowność, odwagę, sprawiedliwość, dobroć i dobroczynność, a także naturalną szczerość i prostolinijność. Zastanawiające jest przypisywanie tej ostatniej cnoty notorycznemu adeptowi «sekretów» i uczestnikowi karkołomnych gier politycznych. Spotykamy więc też i opinie, że M. «był zmienny jak kameleon» (Michał Starzeński), «chorągiewką na dachu» (królewicz Ksawery), «najchytrzejszym z hipokrytów» (agent Ksawerego – Józef Bratkowski). Bibliograficzna satyra przypisała M-emu dzieło pt. „Sposób oszukiwania wszystkich nie gniewając nikogo”. Inaczej ów talent «nie gniewania» ujął Stanisław Konarski pisząc do M-ego: «Pan ma szczególny sposób na to, aby powiedzieć wszystko, a nie urazić». Może istotnie sekretem sugestywności M-ego było łączenie zręczności z otwartością, szczerym angażowaniem się w «kalejdoskopiczne» sprawy tych zawiłych czasów. Trafną wydaje się charakterystyka skreślona w r. 1764 przez Jana Ponińskiego: «Mokronowski jest to doskonały patriota, dzielny, przedsiębiorczy, popularny, chciwy sławy, ale nie dość cierpliwy, aby uporządkować swe idee, nie dość solidny, zbyt skory do podejmowania się spraw, których dostatecznie nie ogarnia, i niestety ma zbyt czułe serce».

Wokół postaci M-ego powstała legenda, której głównym twórcą był C. C. Rulhière, człowiek pozostający w kręgu inspiracji «sekretu» i osobiście oczarowany przez M-ego (zaprzyjaźnił się z nim w r. 1769/70 w Paryżu i czerpał od niego informacje). W „L’histoire de l’anarchie de Pologne” Rulhière przedstawił wizerunek polskiego republikanina na miarę antycznego herosa. Zanim się ta książka ukazała (1807), czytano ją w rękopisie i jeszcze za życia M-ego (w r. 1783) młody wówczas Talleyrand zapewniał autora, że dzięki niemu «czcigodny Branicki i wielki Mokronowski będą nieśmiertelni». Echa dzieła Rulhière’a rozlegają się w całej historiografii XIX wieku. Misję M-ego do Baru zbeletryzował Włodzimierz Maciąg w powieści: „Konfederacja albo próba Mokronowskiego” (W. 1973).”          (Emanuel Rostworowski)

 

Mroczne tajemnice najsłynniejszego zagończyka

Zavolotchye.jpgZawołocze (ros. Заволочье) – drewniana twierdza rosyjska… W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1577-1582 zdobyta w 1580 przez wojska polskie Stefana Batorego pod dowództwem Jana Zamoyskiego. Położona jest w obwodzie pskowskim.

___

Lisowski (Lissowski) Aleksander Józef h. Jeż (ok. 1575–1616), pułkownik królewski, twórca i wódz formacji lisowczyków. Pochodził ze średnio zamożnej szlachty, wywodzącej się ze wsi Lisewo w woj. chełmińskim, osiadłej w połowie XVI w. na Litwie. Ojciec L-ego Jan, dziedzic na Krokoszynie i Wołkach (woj. wileńskie) podróżował w l. 1563–4 w towarzystwie Jana Kiszki [” litewski magnat, polityk i propagator ruchu braci polskich w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.”], wojewodzica witebskiego, po Europie Zachodniej. Studiował wtedy na uniwersytecie w Bazylei. Żoną jego była (wg Uruskiego) Szumkówna. Z licznego rodzeństwa L-ego bracia: Stanisław, Stefan, Jan i Mikołaj, poświęcili się służbie wojskowej, biorąc udział zwłaszcza w wydarzeniach tzw. wielkiej moskiewskiej smuty z początkiem XVII w. L. rozpoczął wojskowy zawód jako szeregowy żołnierz pod Janem Potockim, star. kamienieckim, biorąc udział w kampanii 1599/1600 r. przeciw Michałowi, hospodarowi wołoskiemu, na rzecz Jeremiego Mohyły. Następnie był towarzyszem w rocie Szczęsnego Niewiarowskiego pod J. K. Chodkiewiczem w Inflantach, jednak tylko w początku kampanii 1604/5; wkrótce bowiem zasłynął z samowoli i grabieży jako organizator i przywódca konfederacji wojskowej [„Jak twierdził Chodkiewicz, pryncypałem buntu był Aleksander Józef Lisowski”]. Prawdopodobnie już wtedy ukarany infamią, pojawił się w r. 1606 u rokoszan z własną rotą kozacką. Po klęsce guzowskiej (6 VII 1607) stacjonował na Polesiu koło Klecka. Pod koniec 1607 r. przybył z oddziałem 200 Kozaków do Staroduba, gdzie zainstalował się drugi Dymitr Samozwaniec…

Licznymi zagonami po ziemi pskowskiej i częściowo nowogrodzkiej L. wypierał wpływy szwedzkie i utwierdzał poddaństwo dla Dymitra. Jednakże jeszcze t. r. wszedł w kontakt z kanclerzem lit. Lwem Sapiehą (za pośrednictwem Adama Talwosza?) w sprawie przejścia na służbę królewską. To prawdopodobnie poróżniło go z Prosowieckim oraz wpłynęło na masową dezercję we własnych szeregach. W takim stanie rzeczy jesienią 1610 wycofał się ku granicy litewskiej, opanowując na dłużej Zawołocze. Przebywał w nim aż do r. 1613, znajdując się na żołdzie Rzeczypospolitej jako dowódca miejscowego garnizonu. Konstytucją sejmową z 7 XI 1611 zniesiono ciążącą na nim infamię. Z Zawołocza urządzał częste wypady do ziemi pskowskiej i nowogrodzkiej, terroryzując ludność rosyjską, a jednocześnie hamował postępy szwedzkie w tych stronach. W czasie jednej z takich wypraw (w lipcu 1613) ogołocony z wojska zamek padł łupem Rosjan. W drugiej połowie roku wszedł L. w bardziej poprawne stosunki z Chodkiewiczem i podporządkował się jego hetmańskiej zwierzchności. Wiosną 1614 r. wziął udział w wyprawie A. Sapiehy, star. orszańskiego, działającego z ramienia hetmana w celu odblokowania Smoleńska. W pierwszej fazie udało się wzmocnić szczupłą załogę kilkoma rotami oraz wprowadzić nieco żywności i paszy. W drugiej fazie L., działając już samodzielnie w okolicy (w stronę Krzyczewa) poznosił gródki moskiewskie wzniesione na dawniejszej granicy litewsko-moskiewskiej, otwierając tym samym połączenie ze Smoleńskiem od zachodu.”

Pierwsza, powszechnie znana, mroczna tajemnica naszego najlepszego zagończyka, to owe jego przywództwo buntu żołnierskiego w kluczowym momencie naszej historii (na polecenie Zamoyskiego?), a potem udział po niewłaściwiej stronie w I polskiej wojnie domowej.

Druga tajemnica pułkownika Lisowskiego jest bardzo mało znana, a odkrywa ją fragment książki Henryka Wisnera pt. Lisowczycy:

„…wiosną 1610 roku pułkownik przybył do Pskowa, który rebelizował, to jest nie uznawał władzy Łżedymitra. Podobno został przyjęty życzliwie, być może w nadziei, że miastu zapewni spokój, osłoni je przed Szwedami, Moskwą, zresztą przed wszystkimi, bez względu na to, pod jakimi sztandarami występującymi.

Bodajże w tym samym czasie siły Lisowskiego wzmocnił jakiś oddział znakomitej piechoty złożonej z Anglików i Irlandczyków, którzy porzucili służbę u Szwedów. Ich liczebność i dalsze losy nie są znane, ale wiadomo, że brali udział w działaniach, które uwieńczyło zajęcie kilku miast i zamków pogranicza. Przed 11 sierpnia 1611 roku pułkownik był już pod Zawołoczą, o czym świadczy list polecający przekazany dwóm kapitanom angielskim, Thomasowi Lichfieldowi i Johnowi Stanfordowi, którzy postanowili wrócić do Ojczyzny.

W liście, bez wątpienia powstałym na prośbę i pod dyktando oficerów, pułkownik wspomniał służbę szwedzką, udział już pod swoim dowództwem w wojnie przeciw Moskwie, podkreślił męstwo, virtus et dexteritas. Adresatem był Robert Cecil, któremu między innymi podlegały sprawy kupców i handlu [uuu ha,ha]. To zaś sugeruje, że oficerowie, przekazując list (co uczynili), chcieli zwrócić na siebie uwagę jako na znawców spraw moskiewskich i szwedzkich. Pytaniem bez odpowiedzi pozostaje, czy Aleksander Józef Lisowski sądził, że jego nazwisko coś powie R. Cecilowi, skoro podpisał się: Ilustris Magnificentiae V-rea Studiosismus Alexander Josephus Lisowsky manu propria – Waszej dostojności najżyczliwszy Aleksander Józef Lisowski ręką swą.

I jeszcze jedno – na liście podano, że jest pisany ex astris ad Zavolotiam, z obozu pod Zawołoczą, co może wskazywać, że Aleksander Józef Lisowski jeszcze miasta nie opanował, albo chciał w ten sposób podkreślić swój status, że dowodzi znacznymi siłami.

Wiadomości o jego poczynaniach w ciągu następnych dwóch lat stają się jeszcze bardziej szczątkowe.

Jest mało prawdopodobne, żeby był w Warszawie w czasie obrad sejmu (26 września-9 listopada 1611), chociaż ten podjął wspomnianą, ważną dla niego decyzję o skasowaniu ciążącego na nim wyroku infamii. Jak uzasadniono, za zasługi „z odważeniem kosztu niemałego i zdrowia swego pod ten czas ekspedycji… moskiewskiej oddane” (konstytucja Zniesienie infamii z urodzonego Aleksandra Józefa Lisowskiego). Świadczy to, iż miał już możnego protektora, bo konstytucja nie wzięła się znikąd, nie została uchwalona spontanicznie, jako że część posłów musiała pamiętać jego wcześniejsze, niż te czynione w Moskwie, postępki. Być może o wybaczeniu win zdecydował Zygmunt III, który w przededniu kolejnej wyprawy na Moskwę potrzebował wytrawnych żołnierzy. Z pewnością zaś nie był amnestii przeciwny skoro niebawem Aleksander Józef Lisowski otrzymał list przypowiedni na zaciąg chorągwi, która miała liczyc 100 ludzi.

Co miał zamiar robić? Gdzie walczyć? Wydanie listu sugeruje, że wraz ze swoimi ludźmi powinien poddać się pod rozkazy hetmana wielkiego Jana Karola Chodkiewicza, ale najwyraźniej nadal się przed tym uchylał. Jeszcze 28 lipca 1611 roku hetman pisał, że pułkownik, jak go tytułował, idzie i to z 2000 ludzi do obozu, wiadomo jednak, że nie doszedł. 19 października informował kanclerza litewskiego Lwa Sapiehę, że Lisowski nie chce się łączyć z jego oddziałami, że „raz się… rozkazaniem Jego Królewskiej Mości, raz towarzystwem niechętnym, które bez pieniędzy nie chce służyć, wymawia”.”

Dlaczego Lisowski w kolejnym przełomowym momencie znowu zachował się dwuznacznie? Henryk Wisner jak każdy rasowy tzw. polski historyk przeszedł nad tym do porządku dziennego – ja tylko mogę tu przypomnieć wściekłość Jakuba I, króla Anglii i Szkocji, na wieść o polskich zwycięstwach nad Moskalami…

 

 

 

 

 

Zgon Iwana i angielski medyk

Polacak,_1579.jpg

Oblężenie Połocka w 1579

___

Rok 1581 był fatalny dla Iwana IV, nie dość, że stracił Narwę na rzecz Szwedów, to wcześniej Rzplita odbiła Połock i odniosła szereg świetnych zwycięstw w wojnie inflanckiej.

Mało tego, we wrześniu 1581 powstała Kompania Lewantyńska i do handlu z Persją przede wszystkim, Moskwa już nie była Anglii niezbędna. Na dokładkę, Duńczycy dołączyli do (bardzo) aktywnych oponentów anglo-moskiewskich układów („The privileges of 20 June 1569 were the fullest and the most favourable that the Company ever received. By them the Company was given the right to trade in Russia and through Russia to Persia without the payment of any duties…”). W 1582 sytuacja Iwana była tak rozpaczliwa, iż zażądał od Londynu gwarancji osobistego bezpieczeństwa*, tzn. „w razie czego” Anglia miała zapewnić carowi azyl w Londynie (skąd my to znamy…), a potwierdzeniem tego miałby być odpowiedni mariaż. Ciekawostką jest, że we wcześniejszej korespondencji z Elżbietą I, to Iwan IV (ewidentnie jako pierwszy polityk) zarzucał bezczelnie królowej, i to bez ogródek, że rządzą nią handlarze…

Tak czy inaczej, nieszczęsny Iwan IV stawał się dla Londynu coraz większym „obciążeniem”, co tak oto się to skończyło:

„Robert Jacob, described as a midwife-physician or man-midwife in the parlance of Elizabethan times, lived a life no less exciting than some of the famous English seadogs. He became a physician at the court of Russia’s Ivan the Terrible. A native of London, Jacob received his undergraduate and graduate degrees by 1573 from Trinity College, Cambridge. He completed the medical program at Basel and, as was the custom to facilitate licensing by the Royal College of Physicians, his degree was incorporated at Cambridge in 1579. A physician to Queen Elizabeth, Jacob was held in the highest esteem for his skill as an accoucheur and for dealing with gynecological problems. After corresponding in Latin with Tsar Ivan IV about Jacob’s talents, in the summer of 1581 the queen sent the doctor, “our physician” to the Russian royal household to attend Tsarina Maria Nagaia**, largely on the recommendation of Englishman Jerome Horsey, a clerk of the Muscovy Company who had become a Russian court favorite.

Jacob, accompanied by his brother, traveled in a convoy of thirteen Musocovy Company vessels, which was bringing sulphur, saltpetre, gunpowder, lead, and copper to the Company‘s depot on Rose Island***, near present-day Archangel. Jacob then traveled overland to Moscow where he was greeted warmly and allowed to minister to the tsarina, who was troubled by difficult childbearing. Jacob had been given a hundred rubles by the Company upon his arrival, which sustained him until Christmas when the tsar awarded him a salary.

Ivan IV was interested in establishing a permanent nexus with England, and as early as 1567 may have proposed marriage to Elizabeth. Even though the tsar was already married, Dr. Jacob was consulted on a marital alternative to the queen herself, and he extolled to the tsar the qualities of thirty-year-old Lady Mary Hastings, daughter of the Earl of Huntingdon and a kinswoman to the queen on the Boleyn side. In 1583 Ivan sent a representative, Theodore Andreievitch Pissemsky, to England to negotiate an alliance, to propose marriage to Lady Mary, and to get all the physical minutiae on his latest potential fiancee. The tsar made it clear that his wife would have to convert to Orthodox Christianity and would have to accept monetary appanages for any offspring of the union rather than the throne itself. If no such agreement could be arranged, then Pissemsky should return to Moscow.

In the face of the tsar’s enthusiasm for an English bride, the queen displayed her consummate gift for delaying matters, but when Lady Mary learned the disturbing marital history of her suitor, she balked at the proposal. Elizabeth sent an official envoy, Sir Jerome Bowes, back with Pissemsky to dissuade the tsar from his choice and to smooth negotiations for a treaty specifying privileges for the Muscovy Company. Luckily for everyone, Ivan died [z przejedzenia wg Bowesa…] not too long after Bowes’s arrival in Moscow [„But he died soon after, and with his successor, Feodor I, the anti-English Dutch faction came into power.”], and Dr. Jacob, whose brother had died in Russia the previous year, returned to England with Bowes in March 1584. Once home, Jacob found that he was in trouble with the Muscovy Company, which rebuked him for trading on his own account while in Russia. The physician had evidently sent a large quantity of wax to England for his own profit, angering the Company and endangering its monopoly. The censure was not serious enough to prevent Jacob at that time from being licensed by and admitted into the Royal College of Physicians.

The charges were not unusual, however. Even Jerome Horsey, the former clerk of the Company and now a knight, was accused upon arriving in England with illegal trading. But Horsey had the queen’s ear, and drew her attention to the medical needs of the new royal family in Moscow. He had a letter from Prince “Boris Fethorwich” (Boris Godunov) asking expressly for the return of Dr. Jacob. Once again the queen called upon Jacob to go to Russia, this time with an unnamed midwife, to attend the spouse of the new tsar, Feodor I…

Accordingly, Jacob traveled again to the court of the tsar, as part of a new deputation sent from the queen and headed by Horsey… Jacob stayed on at the court during a difficult time. Due to differences in customs and attitudes about absolute sovereignty, the Russian leaders often took umbrage at the manner of their treatment by English emissaries. In a letter to Horsey, Prince Boris expressed amazement at what be deemed boorish foreign behavior, explicitly ungrateful, he commented, given his graciousness and protectiveness towards the English. The Prince Protector, as he was styled during Feodor’s reign, specifically remarked that he “shewed mercy upon Robart [Dr. Jacob], [and] pardoned his offences.” Whatever the fuss, no more is heard of Dr. Robert Jacob. He died in Russia in the first half of 1588; his will was probated in England in June of that year.”

The Royal Doctors, 1485-1714: Medical Personnel at the Tudor and Stuart Courts, by Elizabeth Lane Furdell

*) „The other letter of 18 May [1570] was exceptional both in form and content. It was a ‘ secrit lettre ’ to which only Elizabeth and her ‘ most secreite councell ’ were privy. It was said to have been signed by Elizabeth in the presence of ten of her ‘ nobles and councellors ’, whose names were given, and to it the Queen had appended ‘ our privie seale ’. In this letter Elizabeth promised a refuge in England for Ivan and his family if ‘ by anie casuall chaunce, either of secrite conspiracie or outward hostillitie ’, they should be driven from Russia. Ivan was to have the use of his ‘ Christian religion ’ while in England and the right to leave the kingdom when he wished. He was to be provided with ‘ a place in our kingdom ’, but at his ‘ owne charges ’. Once again Elizabeth promised ‘ by the worde and faithe of a prince ’ that ‘wee, against our commen enimies, shall, with one accord, fight with our common forces’ 

**) https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Nagoj

https://ru.wikipedia.org/wiki/Нагой,_Фёдор_Фёдорович

***) „On August 24, 1553, a ship of Richard Chancellor reached the salt-mining settlement of Nyonoksa, which is still famous for its traditional wooden architecture. The British sailors visited the Nikolo-Korelsky Monastery, where they were surprised to find a community of „sailors in soutanes (cassocks)” and a pier large enough to accommodate several ships. The main church of this extraordinary establishment was dedicated to Saint Nicholas, the holy patron of sailors; hence, the whole White Sea became known in 16th-century English maps as „St. Nicholas Bay”. In late 1613, during the Time of Troubles in Russia, Polish-Lithuanian vagabonds, the Lisowczycy, captured and looted Severodvinsk with the monastery.

The Nikolo-Korelsky Monastery flourished after the establishment of the Muscovy Company, as the bulk of their trade passed through the local harbor. In August 1618 the harbour was visited by John Tradescant the elder, who conducted a survey of an island situated opposite the monastery. This island became known to the British as „Rose Island”, because it was there that Tradescant found an exceedingly rare plant which he named „Rosa moscovita” and brought back to London.”

PS. Poprzednik Jacoba:

„Horsey’s account was that Bomelius was in high favour with the tsar as a magician, and held an official position in the household of the tsarevich. He had amassed great wealth, which he sent to England via Wesel, and was encouraging the tsar, by astrological calculations, to persist in a project of marrying Queen Elizabeth. But he was, according to Horsey, an enemy of England. Bomelius was charged (about 1574) with intriguing with the kings of Poland and Sweden against the tsar. He was racked, but refused to incriminate himself. Subjected to further tortures, he died in a dungeon. In 1583 Bomelius’s widow returned to England with Sir Jerome Bowes.”

https://en.wikipedia.org/wiki/Eliseus_Bomelius

 

 

 

Moskale i nowoczesna technologia

Newdvina.jpg

Plan of New Dvina Fort in Arkhangelsk

___

Od 1547, czyli od samego początku panowania Iwana IV** zwanego Groźnym (pierwszego cara „Wszechrusi”…), Moskale za wszelką cenę próbowali uzyskać dostęp do najnowszych wówczas technologii, przede wszystkim tych wojskowych. Problem był w tym, że wówczas nie tylko Rzplita (i Szwecja) na wszelkie sposoby to im utrudniała, ale także robili to potencjalni dostarczyciele owych technologii – Niemcy.

Najlepszy przykład to przypadek Hansa Schlitte z 1548, którego car wysłał by rekrutował niemieckich specjalistów – misja owego Hansa zakończyła się kompletnym fiaskiem oraz procesem w Lubece:

Case of Schlitte is a trial against Hans Schlitte which was held in 1548 in Lübeck. Ivan the Terrible asked Hans Schlitte to bring with him to Moscovia a lot of masters and doctors. Schlitte managed to hire around 300 men. First people tried to come to Moscovia through Livonia, but were kept in Wenden (now Cēsis, Latvia). The rest of hired men tried to reach Moscovia by sea, but also failed to do it.

Царь Иван IV поручил Гансу Шлитте завербовать в Европе и привезти в Москву мастеров и докторов, которые умеют ходить за больными и лечить их, книжных людей, понимающих латинскую и немецкую грамоту, мастеров, умеющих изготовлять броню и панцири, горных мастеров, знающих методы обработки золотой, серебряной, оловянной и свинцовой руды, людей, которые умеют находить в воде жемчуг и драгоценные камни, золотых дел мастеров, ружейного мастера, мастера по отливке колоколов, строительных мастеров, умеющих возводить каменные и деревянные города, замки и церкви, полевых врачей, умеющих лечить свежие раны и сведущих в лекарствах, людей, умеющих привести воду в замок, и бумажных мастеров…

Ремесленник Ганц, который пробовал пробраться на Русь на свой страх и риск, был казнён в Ливонии. Ливонская конфедерация проводила скоординированную с немецкими имперскими властями политику по недопущению ремесленников из германских государств на Русь, совместно с Ганзой контролировала её торговые пути. В частности весь торговый обмен с ней европейские купцы должны были осуществлять через ливонские порты Ригу, Ревель и Нарву, товары должны были перевозиться только на ганзейских судах.”

Po prostu, Niemcy widzieli we wzroście potęgi militarnej Moskwy wielkie zagrożenie dla Hanzy. Z kolei nasz król, widząc co się święci, posunął się do blokady Narwy, co doprowadziło do wściekłości Anglików. Zygmunt II August tak tłumaczył Elżbiecie I motywy swojej decyzji:

In December 1569 [zmarło mu się niebawem, w 1572…] the King of Poland claimed that he had forbidden the passage of English ships to Narva as a retaliation for the sending of arms and craftsmen to Russia. In a letter to Elizabeth he pointed out that it had been possible to defeat the Tsar in the past only because ‘ he was rude of arts and ignorant of policies ’. Now the Tsar was able ‘ dayly to grow mightie ’ by receiving ‘ weapons heretofore unknowen to him ’ and by having ‘ artificers and arts brought unto him’.”

Ale było już za późno, bo Anglicy od 1557 zaczęli na potęgę zbroić Moskwę via Archangielsk***… No, ale skąd Iwan IV miał na to kasę? Ano, tak się jakoś składa, iż w grudniu 1564 rozpoczęła się gigantyczna operacja rabunku pod nazwą „oprycznina”… Wprawdzie już w 1567 Iwan IV zaczął się urywać z angielskiej uwięzi, ale to temat na inny wpis.

___

**) „Anastazja Romanowna Zacharyna (ros. Анастасия Романовна Захарьина, 1520 – 7 sierpnia 1560) – bojarówna rosyjska, żona Iwana IV Groźnego. Córka bojara Romana Jurewicza Zacharyna-Koszkina. Jej brat Nikita był ojcem Fiodora Nikitycza Romanowa, protoplasty dynastii carskiej.

***) „W połowie XVI w. angielski żeglarz Richard Chancellor odkrył drogę przez Morze Białe do Archangielska. Od tego czasu datuje się handel z Anglikami i Holendrami w ujściu Dwiny. Wkrótce potem wokół monastyru stały już liczne cudzoziemskie faktorie, a także składy, spichlerze i i domostwa kupców z Chołmogorów, Wołogdy i Moskwy, przyjeżdżających tutaj na sezon nawigacji. Osiedle, które powstało, otrzymało nazwę Nowych Chołmogorów i na półtora wieku stało się jedynym morskim portem Rosji. W związku z zagrożeniem napadu szwedzkiego, Iwan IV Groźny zadecydował o nadzwyczajnych środkach obrony Pomorza. 4 marca 1583 roku podpisał ukaz, nakazujący moskiewskim wojewodom – Piotrowi Naszczokinowi i Aleksiejowi Zaleszaninowi-Wołochowowi w najkrótszym możliwym czasie zbudować twierdzę na przylądku Pur-Nawołok: …miasto stworzyć na tym miejscu i takimi środkami, po wykazie i charakterystyce, jaki wykaz i charakterystykę wam przysłano, pospiesznie, przy pomocy tych ludzi, których dla sprawy tego miasta wyznaczyliśmy…

W 1584 r., który przyjmuje się za rok utworzenia miasta, wojewodowie w pośpiechu przez rok… postawili miasto wokoło Archangielskiego monastyru („Dwinskoj letopisiec”, zapis pod 1584 r.): Ostróg z podwójnymi okrąglakowymi ścianami, wieżami, i bramami na północ, zachód i południe, okrążony rowem z palisadą wewnątrz i zaporami przed nim. Naprzeciw twierdzy na brzegu Dwiny wybudowano przystań dla statków, umocniwszy brzeg drewnianymi balami. Oprócz rezydencji wojewody i Michajło-Archangielskiego monastyru, w twierdzy znajdowali się chołmogorscy i moskiewscy strzelcy. Pod jej ściany były przywiezione na przystań handlowe faktorie Anglików i Holendrów. W 1587 r. zostało tutaj przymusowo przesiedlone 130 rodzin „z dwińskich podgrodzi i włości”, tworząc nowochołmogorskie podgrodzie. 26 marca 1596 r. nowe miasto na Dwinie po raz pierwszy zostało nazwane miastem Archangielskim („Archangielskij gorod”; z powodu nazwy znajdującego się w nim monastyru), a od 1 sierpnia 1613 r. ta nazwa została potwierdzona w związku z oficjalnym ustanowieniem administracyjnej odrębności – niezależności miasta Archangielsk od Chołmogorów.”

 

Pierwszy Moskal w Londynie, czyli początek naszych bardzo poważnych kłopotów

Capture d’écran 2017-12-17 à 18.16.13.png

Osep Napea, first Muscovite Ambassador to England, received at Queen Mary’s Court 
____

Pamiętacie moją notkę o tym „jak się wykuwała ruska stal”? Pisałem tam o (wrażej) roli Amsterdamu w rozwoju przemysłu Rosji jeszcze w XVII wieku. Aby jednak umieścić to we właściwej perspektywie trzeba się nam cofnąć do połowy XVI wieku, kiedy Anglia z jednej strony borykała się z trwałym spadkiem (około 25%) eksportu swego sławnego wełnianego sukna, a z drugiej strony bezsilnie (do czasu…) przyglądała się dominacji Portugalii i Hiszpanii na morzach południowych. W desperacji, dzielni angielscy żeglarze szukając północnej drogi do Indii, „przebili się” w 1553 bezpośrednio do Rosji, co okazało się mieć dla nas fatalne konsekwencje:

„…statek Borougha pokonał Morze Barentsa docierając w pobliże Nowej Ziemi. Spychany przez lody statek musiał jednak zawrócić. Chancellor wyznaczył wówczas kurs na południowy zachód. „Edward Bonaventure” przemierzył wolne od lodów Morze Białe i zakotwiczył w ujściu Dwiny. W miejscu dzisiejszego portowego miasta Archangielsk angielscy żeglarze założyli faktorię handlową.

Niedługo później zorientowali się, że „odkryty” przez nich ląd to północna Rosja i – na zaproszenie dworu carskiego – odbyli saniami długą (ponad 1500 kilometrów) drogę do Moskwy, gdzie zostali ciepło przyjęci przez cara Iwana Groźnego. Po nawiązaniu kontaktów z kupcami moskiewskimi wrócili nad Dwinę, ale nie poszukiwali już więcej przejścia na wschód, a po opłynięciu Norwegii wrócili latem 1554 do Anglii [„The Tsar gave him letters for England inviting English traders and promising trade privileges.„], owacyjnie witani przez londyńskich kupców, którzy uznali nawiązanie stosunków z nową potęgą na wschodzie za wielkie osiągnięcie. Spółka Cabota nazwana została „Muscovy Company“ koncentrując się na wymianie handlowej z Rosją.

W roku 1555 Chancellor odbył swą drugą podróż tym samym szlakiem do Moskwy na zlecenie spółki Cabota. Tym razem towarzyszyła mu żona. W czasie tej wyprawy poznał losy załóg pozostałych dwóch statków poprzedniej ekspedycji i odzyskał dziennik Willoughby’ego, który natychmiast przesłał do Londynu. Po nawiązaniu w Moskwie oficjalnych stosunków dyplomatycznych Chancellor z żoną i pierwszym, nowo mianowanym przez cara rosyjskim ambasadorem, skierował statek do Anglii. Podczas sztormu u wybrzeży Szkocji latem 1556 „Edward Bonaventure” zatonął zabierając ze soba na dno małżeństwo Chancellorów. Rosyjski ambasador ocalał i po jakimś czasie dotarł do Londynu.

Richard Chancellor był pionierem brytyjskich podróży arktycznych. Jego statek był specjalnie przygotowany do trudnej żeglugi wśród pól lodowych. Doświadczony żeglarz, jako jeden z pierwszych w Anglii posługiwał się instrumentem do zliczania wysokości słońca nad horyzontem – astrolabium – nakreślił też kilka map basenu Morza Białego.

Jakkolwiek jego podróż w roku 1553 nie doprowadziła do odkrycia przejścia północno-wschodniego, ale utworzona przezeń w ujsciu Dwiny faktoria handlowa (późniejszy Archangielsk) przyczyniła się do rozwoju wymiany syberyjskich futer na angielskie sukna. Jego następcy poszerzyli zasięg Muscovy Company aż po brzegi Morza Kaspijskiego.

Wyprawy Chancellora pośrednio [uha, ha] zwróciły uwagę dworu carskiego na kwestię otwarcia dróg morskich i przyczyniły się do szeregu działań ofensywnych skierowanych głównie przeciwko Szwecji i Rzeczypospolitej mających na celu zagarnięcie miast Rewel i Dorpat, co zapoczątkowało szereg wojen polsko-rosyjskich i szwedzko-rosyjskich w XVI i XVII wieku.”

Owym pierwszym Moskalem w Londynie był Osip (tj. Józef) Grigorjewicz Nepeja, z Wołogdy. W 1557 ów Osip wrócił do Moskwy z listami od królowej angielskiej do cara Iwana IV, w towarzystwie sławnego Antoniego Jenkinsona (który w prezencie przywiózł carowi… lwa i lwicę!) oraz wielu wybitnych specjalistów. Takich jak lekarz Ralph Standish, który w 1553 uzyskał tytuł Medicinae Doctor w Trinity College (Cambridge), a w 1556 Extra-Licentiate of Royal College od Physicians. Oprócz niego byli tam aptekarze oraz wybitni specjaliści wojskowi, oczywiście…

Od końca lat 80. XVI wieku Archangielsk stał się centrum rosyjskiego handlu zewnętrznego, przynoszącym do 60% dochodu skarbu państwa.

A przy okazji – pamiętacie wyczyny lisowczyków w 1613?

In 1612, when the Polish occupation of the Moscow Kremlin had ended (see Polish–Muscovite War (1605–18)), loose Polish forces, which had fought under Lisowski, scattered over vast territory of the Tsardom of Russia, taking advantage of the so-called Time of Troubles. Exact whereabouts of Aleksander Jozef Lisowski at that time are unknown: the legendary leader most likely roamed across northern Russia, together with his men.

After Russian recapture of Moscow, most of the Polish brigands headed to the area of Vologda. On September 22, 1612, the town was captured, looted and burned by the invaders commanded by Colonel Andrzej Nalewajko, who returned in December 13 of the same year. On December 16, Poles burned the Spaso-Prilutsky Monastery, located near Vologda.

On July 10, 1612, Poles captured Belozersk without fight. The town was looted, and its governor fled to Kirillov, hiding in the fortified Kirillo-Belozersky Monastery. Lisowski’s men reached the monastery on August 20, but its siege did not begin until December 1612. Since Polish brigands, numbered at some 3000 men, did not have any artillery, they failed to capture the abbey with its stone walls.

On December 12–15, 1612, a unit of Bobowski three times tried to capture the town of Kargopol, located on the left bank of the Onega River. On January 25, 1613, Poles led by Jakub Jacki attacked the town of Veliky Ustyug, but without success.

In search of food and booty, Lisowski’s soldiers moved further northwards, reaching as far as Yemetsk on the Yemtsa River, Solvychegodsk, Kholmogory, and Arkhangelsk. Solvychegodsk was captured and looted on January 22, 1613. The brigands stayed in the town for three days, and then headed towards Yemetsk, which is located 150 kilometers from Arkhangelsk. Its residents, aware of the danger, managed to fortify the town and arm themselves. The „Lithuanians”, as they were commonly called, tried to attack the town from the Northern Dvina River, but were repelled. A battle ensued, in which two Russian traitors were captured, and sent to Kholmogory, where they warned residents of a planned attack.

The brigands, numbering some 1200 and commanded by Stanislaw Jasinski, appeared at Kholmogory on December 6, 1613. Again, they failed to capture the town, and decided to head to Arkhangelsk, which they unsuccessfully besieged between December 14–19, 1613. Jasinski and his soldiers then marched towards the Northern Dvina River estuary and the White Sea shore. There, they captured Severodvinsk and burned Nikolo-Korelsky Monastery, after which they ransacked local villages, reaching as far as Karelia.

CDN

Nowa vice, czyli śladami Jana Krzysztofa B.

rok.jpg

Roksana Ciurysek-Gedir. Roksana Ciurysek-Gedir

___

Gdańsk to prawdziwa wylęgarnia talentów – weźmy taką Roksanę Ciurysek-Gedir – toż ledwo w 1998 zdobyła tam dyplom magistra inżyniera, na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, no i natychmiast wylądowała w londyńskim City, w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, w  Departamencie Treasury, a potem w Departamencie Strategii. Tak się składa, że od kilku lat polskim tam wtedy przedstawicielem był przesławny absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, czyli sam Jan Krzysztof Bielecki**. I to aż do 2003, bo „1 października 2003 objął funkcję prezesa zarządu Banku Pekao S.A.*** W listopadzie 2009 podał się do dymisji z zajmowanego stanowiska, zakończył urzędowanie w styczniu 2010.”

Tymczasem, w owym 2003 także Roksana opuściła EBOiR, a następnie „in 2005, Ciurysek-Gedir joined Merrill Lynch to work in both equity derivatives and fixed income.” Z kolei, w okresie 2007-09 pracowała w JP Morgan Chase InternationalEquity Derivatives Sales, a w latach 2012-16 w Edmond de Rothschild London w zespole tworzącym Departament Private Merchant Banking. Następnie została tam dyrektorem ds. klientów  międzynarodowych UHNW w obszarze bankowości prywatnej i korporacyjnej. No i w końcu, od października 2016 pracowała w Credit Suisse, gdzie pełniła funkcję szefa UK Team UHNWI Emerging Europe, International Wealth Management.

Od 1 stycznia 2018 Roksana Ciurysek-Gedir będzie vice-prezesem Banku Pekao SA, tego to banku którego prezesem do 2010 był Bielecki… Tymczasem Roksana zadała już szyku w Londynie razem z obecnym prezesem:

Michael_Milken_Milken_7031307.jpg

Kraje Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polska, nie odczuły negatywnych skutków Brexitu, co więcej ich gospodarki rosną i rozwijają się. (…) Te kraje nie postrzegają Brexitu negatywnie. Może być on bowiem początkiem pozytywnych reform Unii Europejskiej – powiedział Krupiński w Londynie podczas panelu zorganizowanego w ramach szczytu Milken Institute. Londyński Szczyt Instytutu Milkena trwa od 1 do 5. grudnia. Bierze w nim udział ok. 900 osób – prezesi największych światowych koncernów, światowej sławy ekonomiści, myśliciele, przedstawiciele świata nauki, mediów oraz dyplomacji.”

A to zdjęcie u samej góry jest jej autorstwa, jak dowiadujemy się z lutowego wywiadu:

„DAVOS, Switzerland — Roksana Ciurysek-Gedir seemingly has it all at the age of 42.

She is an investment banker holding one of the most sought-after and difficult qualifications to obtain (Chartered Financial Analyst), as well as a Masters in Science in Management and Economics from Technical University of Gdansk, Poland.

She is also celebrated artist, where her unique photography work regularly features hundreds of gems embedded in the artwork and recently was loaned to the executive chairman of Alphabet — Google’s parent company— Eric Schmidt for a private dinner in Davos this year.

On top of that, she is a movie producer, a mother of two boys, and is one of the most connected people in elite circles within Davos. The World Economic Forum even awarded her a position as a Young Global Leader in 2014.

So how does she fit it all in?

„You make time for the things you love and I guess what gives me strength is art and creativity. I feel that everyone has different [aspects to them] and I believe in having a portfolio career — it doesn’t have to be one thing. Everything is interconnected,” said Ciurysek-Gedir to Business Insider in Davos, Switzerland.

It is with this philosophy that Ciurysek-Gedir has carved a unique career for herself that has seen her gain her degree, CFA and work for the most prestigious banking institutions in the world.

„I guess since I was young, I have always a strong interest in art and it is something I am passionate about. I am a jack of all trades, only master of some, and I decided that I should be true to myself and follow my passions,” she said.

„I originally wanted to be a brain surgeon but at the last minute, I decided to study business which would give me a lot of different options [for my career].”

After obtaining her qualifications, she moved from Poland to London, where she has lived and worked for 17 years (apart from one year in Vancouver, Canada).

She has risen up the ladder from working for Edmond de Rothschild, Merrill Lynch, JPMorgan and EBRD. She now is a director at private Swiss investment bank, where she looks after ultra high-net-worth clients from emerging Europe.

___

**) W latach 2001–2004 wiceprezesem EBOiR była Hanna Gronkiewicz-Waltz.

***) „W połowie 1998 roku akcjonariuszem Banku został Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, który objął nową emisję akcji wartości 100 mln dol., tj. 5,29% kapitału.”