Żydowskie korzenie islamu

Marie-Thérèse Urvoy urodziła się w Damaszku, jest islamologiem i od 1986 profesorem w Katolickim Instytucie w Tuluzie  (ICT). Pod jej opieką ksiądz Édouard-Marie Gallez, brat Wspólnoty św. Jana, przygotował doktorską rozprawę pt. Le Messie et son Prophète (Mesjasz i jego Prorok), którą obronił na Uniwersytecie w Strasburgu w 2004. Pomimo, że owa dysertacja, wydana w dwóch tomach pt. De Qumran a Muhammad (tom I: Od Qumran do Mahometa) oraz Du Muhammad des Califes au Muhammad de l’histoire (tom II: Od Mahometa kalifów do Mahometa historycznego), zdobyła duży rozgłos to o autorze jest tylko króciutki wpis we francuskiej wiki, a już w tej angielskiej ani o nim słychu. Tak jak i o pani profesor Urvoy. A owe dwa tomy do tej pory nie zostały przetłumaczone na angielski…

Na szczęście, mamy przynajmniej ich recenzję po angielsku – dostępną u niezawodnego E. Michaela Jonesa:

„Edouard-Marie Gallez odsłonił nam historyczne korzenie islamu. Pokazał, że pochodzi on z ogromnego ruchu mesjańskich Żydów zwanych „Ebionitami” lub „Nazarejczykami”. Ci nie-rabiniczni Żydzi przyjęli Jezusa jako mesjasza, ale nie jako boskie Logos. Gallez pokazuje, jak zwoje i fragmenty znalezione w jaskiniach Qumram nad Morzem Martwym oraz w okolicach Massady naświetlają ideologię stojącą za owym ruchem Żydów, którzy byli chętni podążyć za mesjaszem na świętą wojnę, wierząc, że dzięki temu uratują świat. W przeciwieństwie do Żydów rabinicznych, którzy spoglądali w przeszłość, ci ludzie oczekiwali ziemskiej utopii, która nadejdzie dopiero po masowych eksterminacjach. Podobnie jak późniejsi muzułmanie, wierzyli, że mesjasz nie umarł na Krzyżu, ale został wzięty żywcem do nieba i był gotowy, kiedykolwiek warunki byłyby właściwe (tj. kiedy Palestyna nie byłaby już w rękach bezbożnych i Świątynia została odbudowana), aby powrócić na Górę Oliwną i poprowadzić ich do podboju całego świata…

Gallez twierdzi, że pierwsza żona Mahometa Hadija, bogata wdowa, która była starsza od niego, była kuzynką kapłana Nazareńczyków Waraqa ibn Nawfal, więc sama prawdopodobnie była Nazarejką. Waraqa był także dalekim kuzynem Mahometa i odegrał ważną rolę w ich małżeństwie. (To mnie naprowadza na pytanie, czy sam Mahomet nie był żydowskiego pochodzenia, ale Gallez nie porusza tego zagadnienia.) Waraqa tak zaindoktrynował arabskie plemię Qorechitów, którzy wcześniej byli chrześcijanami, iż przyłączyli się do sprawy nazarejczyków, która miała na celu odzyskać Jerozolimę poprzez użycie broni aby doprowadzić do szybkiego powrotu Mesjasza. Kiedy Chosroes poprowadził perską wyprawę do Palestyny ​​w 614 roku, tysiące rabinicznych Żydów udzieliło mu pomocy (jedna żydowska encyklopedia cytowana przez Galleza określa ich liczbę na 24 tysiące), a więc perski generał, w zamian za swoje łatwe zwycięstwo, oddał im kontrolę nad Jerozolimą . W tej samej wyprawie Mahomet (nazwisko, które w języku nazareńczyków oznaczało „ten, kto pragnie podobać się Bogu”) prawdopodobnie poprowadził swoich qorechyckich wojowników do Jerozolimy, ale rabiniczni Żydzi, którzy zostali tam zainstalowani jako panowie, wypędzili go oraz jego Qorechitów, a także Nazarejczyków. Pomimo to Mahomet zauważył, że można podbić Jerozolimę.

Cesarz Bizancjum rozpoczął ponowny podbój tego regionu na początku 620, więc Persowie opuścili Jerozolimę w 622. Gallez uważa, że ​​prawdopodobnie emigracja Mahometa czy hegira w kierunku oazy w Jatrib (Medina) była wynikiem tego ponownego chrześcijańskiego podboju. Kronika Sebeosa (660) donosi, że w Yatrib, Mahomet – jako nazarejski wyznawca Tory, zakazał wina i miał Żydówkę a jej kochanka wydał na ukamienowanie za cudzołóstwo. W Jatrib podporządkował sobie otaczające plemiona Arabów, głosząc im, że Bóg obiecał Palestynę potomkom Abrahama, a ponieważ oni sami byli potomkami Abrahama, odziedziczyliby tę obietnicę, gdyby powrócili do czczenia jedynego Boga Abrahama, tylko jego. Głoszenie to miało na celu zmuszenie ich do porzucenia religii chrześcijańskiej. W przeciwieństwie do tego, co mówią muzułmanie, nawrócenie Arabów rozpoczęło się trzy stulecia wcześniej, a Maximus the Confessor pisał o nich w 632, że wśród nich „zniknął błąd politeizmu”.

Sukces Mahometa jest potwierdzony przez Kronikę Jakuba z Edessy (przed 692), a także przez Doctrina Jacobi (przed 640). W tym drugim dowiadujemy się, że niektórzy rabiniczni Żydzi przybywający do Jatrib w roku 625 lub 627 stwierdzili, że Arabowie już byli tam nasyceni ideologią nazarejską a ich wódz Mahomet „głosił przyjście mesjasza” z taką charyzmą, że wszyscy byli mocno zjednoczeni pod jego przywództwem. Kroniki Teofana (zmarłego w 817 r.) stwierdzają, że ​​w 622 r. niektórzy rabiniczni Żydzi, znani Bizantyjczykom, przyłączyli się do Mahometa: uznali go za jednego z „ich proroków”, tego który, jak przepowiedział Malachiasz 3:23, miałby poprzedzać mesjasza. W VIII wiecznych Tajemnicach Rabina ben Yohay, żydowskiej apokalipsie, znajduje się fragment sięgający 650, gdzie rabiniczny Żyd nadal wierzy, że Mesjasz przyjdzie, jeśli Umar odbuduje Świątynię. (Zastanawiam się, czy rabiniczni Żydzi związaliby się z „prorokiem”, który nie był przynajmniej częściowo żydowskiego pochodzenia? Znowu, Gallez nie porusza tego pytania.)

Wymazując większość dziedzictwa nazareńskiego, kalifowie zachowali je zarazem w Koranie, poprzez swoją wrogość wobec trynitarnego chrześcijaństwa. W surze 5 Koranu, Bóg bierze Isa (Jezusa) jako świadka przeciwko chrześcijańskiej wierze w Trójce. W tej samej surze, Jezus i jego matka Maryja są określani jako dwa dodatkowe „bóstwa”, które chrześcijanie wielbią razem z Bogiem w Trójcy. Chrześcijanie są zatem „łącznikami”, którzy dołączają dwóch więcej bogów do Boga. To jest coś, co zasługuje na karę, więc w surze 72, 18-20, prawdziwi wierzący mogą skonfiskować kościoły tych przeklętych „łączników”.

Chrześcijaninowi nie jest łatwo sprzeciwić się temu całkowitemu niezrozumieniu Trójcy, wszak Koran ma być „niestworzonym Słowem Boga”! Gallez wskazuje, że jednym z możliwych źródeł nieporozumienia była Ewangelia nazareńczyków, w której Duch Święty został nazwany „naszą matką”. Orygenes i Hieronim donieśli, że Jezus w tej heretyckiej Ewangelii nazwał Ducha Świętego „moją matką” i że Duch Święty zwrócił się do niego po jego chrzcie – „mój pierworodny Syn, który króluje na wieki”.

Ta książka jest skarbnicą wiedzy o ukrytym żydowskim pochodzeniu islamu. Można mieć tylko nadzieję, że wkrótce będzie dostępna w angielskim tłumaczeniu.”

 

Reklamy

Orban, armaty, Persowie i Mohacz

Nie, nie chodzi tutaj o premiera Orbana, ale o inżyniera Orbana z Braszowa w Siedmiogrodzie, który zaoferował swoje usługi, za bardzo sowitą zapłatę, sułtanowi Mehmedowi i zbudował mu super bombardę, użytą z powodzeniem w czasie oblężenia Konstantynopola w 1453. Sam Orban najprawdopodobniej zginął wtedy wraz z załogą podczas eksplozji działa, które potem nadal było w użyciu. Mało tego, już w 1464 Munir Ali zbudował na ten wzór Orbana bombardę o wadze 16.8 t i długości 518 cm, zdolną miotać kulami o średnicy 63 cm! W 1807 podczas brytyjskiej operacji w Dardanelach ostrzelano z tego właśnie działa okręty Royal Navy ubijając 28 Anglików, a w 1866 dostała je w prezencie królowa Wiktoria…

Przełom XV i XVI wieku, to był ten właściwy koniec średniowiecza – odkrycie Nowego Świata, merkantylizm i władza banków, rozpowszechnienie druku i broni palnej, wreszcie herezje protestanckie pchnęły Europę na rewolucyjne tory, którymi jedzie do dziś. (Dodać może tu trzeba także ekspulsje Żydów z Hiszpanii i Portugalii, ale o tym będzie osobna notka.)

Proch wysadził w powietrze feudalizm – pisali z emfazą oświeceniowi „mędrcy”, a późniejsi „nawiedzeni twórcy” pisali nawet o (wybuchowym) uwolnieniu ludzkiego ducha. Niewątpliwie, masowe wprowadzenie broni palnych wpłynęło na losy świata i właśnie Turcy byli w tym liderami. Oddziały kanonierów (topçu) pojawiają się w otomańskiej armii już pod koniec XIV w., mało tego – stanowią od początku część korpusu żołnierskiego, w przeciwieństwie do Europy, gdzie jeszcze długo kanonierzy byli kimś pomiędzy rzemieślnikiem a żołnierzem. W dodatku, artyleria i oddziały janczarów wyposażone w muszkiety, stały się w XV w. częścią centralną (stałą) armii, bezpośrednio podległą sułtanowi i przez niego opłacaną. W 1473 w kampanii przeciwko Uzun Hasanowi (patrz tutaj) Turcy pierwsi użyli z wielkim powodzeniem bardzo mobilnych lawet. W 1514 ich armia już posiadała 372 takich dział na lawetach, a oddziały artylerii liczyły 1171 żołnierzy, w tym 348 wyspecjalizowanych kanonierów – w większości chrześcijan… A mowa tu tylko o tej armii „centralnej”, do tego dochodziły wojska utrzymywane przez prowincje imperium. Już w XVI wieku imperium osmańskie miało wielką, imperialną sieć pozyskiwania saletry, które było zwolnione od podatków – w systemie podobnym do francuskiego… Przedsiębiorstwami tworzącymi tę sieć zarządzali członkowie grup władających imperium. Najważniejszym regionem uzyskiwania saletry była prowincja Karaman, zdobyta w 1468, w której saletra dawała około połowy całych dochodów tejże prowincji. Podobnie było z produkcją prochu – tylko najważniejsze fabryki prochu były w: Stambule, Kairze, Bagdadzie, Aleppo, Jemenie, Budzie (sic), Belgradzie i Timiszoarze (Temesvár), gdzie roczna sumaryczna produkcja dawała setki ton. Nawet w produkcji armat Turcy mieli przewagę – ich działa były zazwyczaj odlewane z brązu, który był bezpieczniejszy i mniej korodował aniżeli zazwyczaj żeliwne działa europejskich adwersarzy.  W skład stopu wchodziło 90% miedzi, zgodnie z przepisem Vannoccio Biringuccio (1480-1539) ojca metalurgii i przemysłowego odlewnictwa oraz autora pierwszej drukowanej rozprawy na ten temat: De la pirotechnia. Surowca dostarczały im własne, wielkie kopalnie miedzi. I na dokładkę, po wspomnianych ekspulsjach, imperium pozyskało zastępy żydowskich specjalistów od metalurgii, i nie tylko.

W tymże 1514 sułtan Selim rozgromił w wielkiej bitwie na równinie Czaldyran (Chald-iran) niezwyciężone wojska szacha perskiego Isma’ila, i artyleria odegrała w tym rolę kluczową. Szach Isma’il był synem tej „drugiej” córki Uzuna Hasana, Halimy (Marty), i założycielem w 1501 wielkiej dynastii Safawidów. Wprawdzie wielka wojenna sława szacha rozsypała się w… proch, ale Persowie nie zamierzali odpuścić – w 1516 mnich maronicki z Syrii, Petrus de Monte Libano, został wysłany do szacha przez Ludwika II z misją zawiązania anty-tureckiego sojuszu. I tu zaczyna się seria brzemiennych w skutki wydarzeń – jeszcze tego samego roku ów Petrus wraca przez Polskę (!) i udaje się na cesarski dwór Karola V, gdzie zapada cisza… Są historycy, autentycznie, którzy to tłumaczą trudnością z przetłumaczeniem listu szacha, napisanego po arabsku, co potrwa kilka lat. List zostaje jakoby w tym celu przesłany do Rzymu, także do wiadomości Leona X. Tymczasem Isma’il ma wewnętrzne kłopoty, w 1523 ginie jego długoletni wezyr, ale szach posyła znowu przez tego Petrusa, w październiku owego roku, kolejny list do cesarza, tym razem po łacinie – być może ta lingwistyczna wymówka i do niego dotarła. Karol V otrzymuje ten list w marcu 1524 w Burgos w Hiszpanii i znowu nic nie robi. Niestety, 23. maja tego roku, w wieku 36 lat, Isma’il niespodziewanie umiera odwiedzając grób ojca. Co za pech… jego syn ma tylko 11 lat i Persja wpada w kolejny okres wewnętrznego chaosu – Sulejman może spokojnie szykować się do ataku.

Tymczasem, w tymże 1524 Hieronim Łaski udaje się do Paryża, wraz ze swoimi braćmi, na czele polskiego poselstwa. Ciekawe, że po drodze trzej bracia** odwiedzają w Bazylei Erazma z Rotterdamu. We Francji, Hieronim odnosi wielki sukces – w czerwcu(?) zawiera sojusz „przewidujący małżeństwa: syna Franciszka z jedną z córek Zygmunta Starego oraz Zygmunta Augusta z jedną z córek Franciszka, a także polskie posiłki dla Francji w wyprawie przeciwko cesarstwu na Mediolan„. Francuski król, przy poparciu papieża Klemensa VII, 26. października 1524 odbija Mediolan, niestety bez polskiego wsparcia, ale potem 24. lutego ponosi wielką klęskę pod Pawią, gdzie dostaje się do niewoli. Francusko-polski sojusz, za którym stała Bona (która miała jakieś prawa do Mediolanu), a po stronie francuskiej – Antonio Rincon vel Antoine de Rincon, pozostał na papierze…

W 1526 Sulejman rusza na samotne, wystawione Węgry i w bitwie pod Mohaczem 29 sierpnia rozbija armię Ludwika – nasz honor ratuje 1600 polskich rycerzy pod dowództwem kapitana Lenarta Gnoińskiego – upamiętnionych pięknym obeliskiem. Karol V jest na fali – dokonuje się rozbiór wielkiego królestwa Węgier, a w 1527 jego wojska grabią Rzym (Sacco di Roma). Jednak zimą 1529 orientuje się w zamiarach Sulejmana i w końcu odpowiada na list nieżyjącego już Isma’ila – 24. lutego wysyła list z Toledo poprzez rycerza de Balby. Persowie jednak nadal mają kłopoty wewnętrzne, a de Balby ma kłopoty z „przebiciem się” do Persji i ottomańska armia jesienią „spokojnie” podchodzi pod Wiedeń, którego jednak nie zdobywa – wydaje się, że była to tylko padgatowka do właściwego ataku, który miał nastąpić w 1532, ale właśnie wtedy akuratnie wybucha długa wojna persko-turecka.

Po klęsce pod Pawią, Franciszek I rozpoczął rozmowy z Sulejmanem i doprowadził w tymże 1532 do ustanowienia franko-tureckiego sojuszu. Jak się okazało, był to najtrwalszy sojusz europejskiego kraju w ogóle, który trwał prawie trzy wieki i został definitywnie zerwany dopiero przez Napoleona „grabarza Francji”, poprzez jego kampanię egipską. Sojusz habsbursko-perski miał dużo krótszy żywot i „strategicznym” sojusznikiem Persji został zupełnie kto inny, ale o tym części trzeciej…

Na zakończenie, warto przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru, a więc ten skromny polski wątek dobrze zapowiada ową część trzecią i ostatnią tego perskiego cyklu.

____

**) Łaski Hieronim (Jarosław) h. Korab (1496–1541) – „w r. 1520pojechał tylko latem t. r. przez Węgry (?) do cesarza do Brukseli. Tam poznał Erazma z Rotterdamu i był pierwszym Polakiem, który korespondował z wielkim humanistą i odwiedzał go. Jeszcze 23 X był Ł. na koronacji Karola V i wrócił chyba dopiero z początkiem 1521 r., wywołując niezadowolenie królewskie swą opieszałością. … Szczyt działalności Ł-ego w służbie Rzeczypospolitej, a zgodnie z planami politycznymi królowej Bony i prymasa Jana Łaskiego (oraz dyplomacji Franciszka I), stanowiła jednak jego «wspaniała legacja» podjęta w r. 1524 na dwór francuski. Wyjechał wraz z braćmi w początku roku, wstępując po drodze w Bazylei do Erazma, którego starał się nakłonić do aktywnej walki z Lutrem. W połowie roku prowadził już we Francji rokowania z przedstawicielami Franciszka I (który mu szczególnie imponował) w sprawie polsko-francuskiego traktatu o wzajemnych małżeństwach dzieci królewskich i dość ścisłej współpracy antyhabsburskiej. Ł. powrócił ok. 1 X 1524 i najpierw złożył sprawozdanie Bonie… na uczcie w Niepołomicach wybuchła głośna jego kłótnia z niedoszłym szwagrem Andrzejem Górką. Wtedy też Ł. napisał służalczy list do księcia pruskiego Albrechta z prośbą o pomoc, w październiku zaś sam, choć z uszkodzoną głową (może w wyniku pojedynku, na który wyzwał Górkę), przybył na czele 100 jeźdźców do Prus, by wziąć udział w tłumieniu powstania chłopów sambijskich. Odtąd aż do śmierci pozostał politycznym informatorem Albrechta … Ł. został 31 VIII 1534 aresztowany w Budzie przez Zapolyę, który chciał go podobno stracić. Wstawiennictwo wielu osobistości z Polski i Europy, zwłaszcza zaś J. Tarnowskiego i dworu sułtańskiego, upominającego się o swego więzionego «sługę», sprawiły, iż w styczniu 1535 uwolniono Ł-ego z zamku budzińskiego. … sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego).” – za W. Urbanem

Stanisław Łaski, inne formy nazwiska: Stanislaus a Lasco, a Lasky, pseud. Walenty Poddany, (ur. 1491, zm. 29 marca 1550 w Książcu) – najstarszy z braci – walczył u boku Franciszka pod Pawią oraz brał udział w 1528 w kampanii francuskiej w Neapolu.

Jan Łaski herbu Korab, znany też jako: Joannes a Lasco, Jan z Łaska, Lascius, (ur. w 1499 roku w Łasku, zm. 8 stycznia 1560 roku w Pińczowie) – początkowo ksiądz katolicki, następnie pastor i teolog ewangelicko-reformowany, najwybitniejszy polski działacz reformacji, humanista, pisarz, tłumacz i dyplomata, sekretarz króla Zygmunta I Starego.

Uczony Szkot i te szatańskie wersety

Sir_William_Muir.jpg

Sir William Muir, KCSI (1819–1905) Scottish Orientalist and colonial administrator.

___

Sir William Muir, KCSI (27 April 1819 – 11 July 1905) was a Scottish Orientalist, scholar of Islam, and colonial administrator. …

Daniel Pipes investigated the origin of the phrase „Satanic Verses”, and concluded that despite Salman Rushdie’s claim that he had borrowed the phrase from Tabari, the earliest traceable occurrence is in Muir’s Life of Mohamet (1858) in a passage discussing „two Satanic verses”. The phrase does not appear in the revised edition of 1912 though [!].”

Szatańskie wersety ( آیات الشيطان) to wersety Koranu, które rzekomo zostały objawione prorokowi Mahometowi przez Szatana, który przybrał postać archanioła Gabriela.”

Ukryty imam szyitów

O islamie jako religii wiem niewiele, tyle że np. odróżniam sunnitów od szyitów. I pewnie dlatego zdumiała mnie informacja, którą chcę się teraz podzielić z takimi jak ja.

Chodzi mi o tzw. okultację czyli „w teologii islamu szyickiego, stan ukrycia w którym znajduje się imam Mahdi. …

W rozumieniu największej gałęzi islamu szyickiego, imamitów, Muhammad al-Mahdi (zgodnie z wiarą imamitów zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach w Samarze i powróci, aby zbawić ludzi jako Mahdi), udał się w stan okultacji ze względu aby; zachować własne życie podczas historycznego prześladowania, odmówić złożenia przysięgi na wierność sunnickim kalifom, a także aby Bóg mógł doświadczyć szyitów. Imamici dzielą okres okultacji na mniejszą i większą okultację.

Podczas mniejszej okultacji trwającej od 874 do 941 roku, dwunasty imam nadal kontaktował się z ummą [=ludem] przy pomocy czterech wybranych przedstawicieli… Większa okultacja trwa od roku 941 do dnia dzisiejszego, imam od tego momentu pozostaje w całkowitym ukryciu i nie kontaktuje się z nikim. Szyici imamici oczekują powrotu dwunastego imama (razem z Jezusem), który będzie jednocześnie Mahdim, jako zwiastunu końca świata tuż przed Sądem Ostatecznym.”

Przy czym, imamizm to główny nurt szyizmu uznający owych pierwszych 12 imamów i ma „130 mln. wyznawców (2009), głównie: Iran (90-96% populacji), Azerbejdżan (ok. 70%), Irak (ok. 60%), Bahrajn (ok. 55%), Liban (ok. 30%), Afganistan (15-20%), Pakistan (10-15%), Kuwejt (ok. 13%) ZEA (ok. 12%), Arabia Saudyjska (7-10%),Oman (3-4%), Turkmenistan (ok. 3%), Indie (1-1,4%). Islam imamicki jest od XVI wieku religią państwową Persji, a obecnie Iranu. W Polsce przedstawicielem islamu imamickiego jest Stowarzyszenie Jedności Muzułmańskiej.

W pierwszych dwóch wiekach islamu nazwy „imamici” używano często wobec wszystkich nurtów szyickich.”

__

Trochę inaczej teraz patrzę na słowa perskiego szacha Abbasa I, który twierdził, że „woli kurz z podeszw najmarniejszego chrześcijanina, od najważniejszej osmańskiej osobistości”…

Warto tu dodać, iż ajatollah Chomeini wprowadził w 1970 wielkie novum, wilayat al-Faqih czyli rządy sędziów (islamskich) jako etap przygotowania na nieodległe przyjście owego Mahdiego. No i że odłam alawicki obecny jest w Syrii