Polskie romanse czyli Marat i jego angielscy prowadzący

 Jacques-Louis David, Śmierć Marata, 1793

__

Niesamowicie nitki historii się plotą czasami – weźmy ten słynny tranzyt Wenus w 1761** – z jednej strony mamy owego ojca Rudera który wyrusza w intrygującą podróż do Konstantynopola, aby z niego wracać jeszcze ciekawszą trasą, i w jakim towarzystwie! A w tym samym czasie, z inną ekipą próbuje udać się do Tobolska obserwować tenże tranzyt młody Jean-Paul Marat, ten Marat. I obydwaj będą pisać o Polsce.

Jean-Paul urodził się w 1743 w Boudry, w księstwie Neuchâtel, wówczas części Prus. Jego matka była hugenotką z Castres, a ojciec był ex-mercedariuszem który „dla niej” nie tylko opuścił zakon, ale i został kalwinistą. W wieku 16 lat to z kolei Jean-Paul opuścił dom „w poszukiwaniu lepszych możliwości” i nie mając jeszcze lat 18 próbował dołączyć do owej słynnej wyprawy na Syberię. W końcu znalazł się w Paryżu gdzie studiował medycynę, aby w 1765 wylądować w Londynie. Ponoć swoje londyńskie znajomości zawierał w kawiarniach Soho. Podczas pobytu w Anglii został przyjęty do masońskiej loży „King Head Jerrard Stree Soho”. Jego wyniesienie do rangi mistrza datowane jest na 15 lipca 1774. Około 1770 Marat przeniósł się do Newcastle, gdzie praktykował jako lekarz i weterynarz, pomimo że dopiero w 1775 otrzymał medyczny dyplom (kalwińskiego) Uniwersytetu St. Andrews. W roku następnym przez Holandię wrócił do Paryża.

W owym Newcastle Marat spędził czas bardzo pracowicie – w szczególności wielki rozgłos przyniosły mu jego polemiki z Wolterem, ba! opublikował wtedy jeszcze ostrzejsze w wymowie Kajdany niewolnictwa, wzywające do odrzucania w wyborach parlamentarnych w Anglii kandydatów zgłoszonych przez króla. Mało tego, pomiędzy 1770 i 1772 napisał romans (roman de coeur), czyli powieść „epistolarną” pt. Les Aventures du jeune comte Potowski – Przygody młodego hrabiego Potowskiego!! = Po(nia)towski? Zapewne z powodu pierwszego rozbioru rzecz stała się nieco passe, no ale w końcu opublikowano ją w 1848. I co na to nasi tzw. poloniści itp.? Ano nic oczywiście***, oni także nie zauważyli innej publikacji tym razem z 1905, kiedy wypłynęły w Ameryce Listy polskie (Lettres polonaises) Marata. No, ale co tam – my mamy się zajmować wyłącznie argentyńskimi przygodami pederasty Gombro. I tak to się plecie.

W czasie sporu Góry z Żyrondą Marat obok Robespierre’a i Dantona należał do sztandarowych postaci tego pierwszego obozu. W czasie gdy ukrywał się przed prześladowaniami w kanałach Paryża, nabawił się choroby skóry. Oskarżany przez żyrondystów o działanie swoją ultraradykalną publicystyką na szkodę narodu, został nawet postawiony przed Trybunałem Rewolucyjnym, gdzie jednak uzyskał wyrok uniewinniający. Był to szczytowy moment popularności Marata, który został z gmachu Trybunału wyniesiony na rękach rozentuzjazmowanego tłumu. 13 lipca 1793 Marat redagował swoją gazetę siedząc w wannie; ciepłe kąpiele miały pomagać mu w walce z chorobą skóry. Zgodził się na spotkanie z Charlotte Corday, która twierdziła, że ma dlań ważne wiadomości z Normandii. Wpuszczona do domu dziewczyna (związana politycznie z Żyrondą) zadała mu jeden cios nożem w klatkę piersiową i nie próbowała uciec. Marat zdołał jedynie zawołać „Pomóżcie mi!”, po czym zmarł na miejscu. Zabójczyni przyznała się przed trybunałem do swojego czynu i została 17 lipca zgilotynowana w czerwonym woalu ojcobójczyni. Śmierć Marata została przedstawiona w powieści „Terror” Teodora Jeske-Choińskiego… Druga fala kultu Marata miała miejsce w ZSRR, gdzie słowo Marat funkcjonowało jako imię męskie, a francuski rewolucjonista miał liczne ulice i pomniki, a nawet okręt wojenny swego imienia.”

Nie zdziwiłbym się gdyby się okazało, że owa Szarlotta wykonała polecenie Londynu… nie tak miało to wyglądać, nie tak.

 

**) Tranzyt Wenus był bodaj najważniejszym wydarzeniem naukowym w XVIII wieku – na całym świecie rywalizowało wtedy wiele ekip. A cel był jeden – precyzyjne wyznaczenie słonecznej paralaksy – polecam notkę: boson.szkolanawigatorow.pl/deficyt-masy-czyli-paradoks-slonca

***) nędza polskiej wikipedii i nie tylko jest niebywała – vivat niezawodny Jerzy Łojek: przygody_mlodego_hrabiego_potowskiego,291312.html

W skrócie – wedle JŁ, Marat poddał mocnej krytyce OBIE strony, tj. tak Katarzynę II i Fryderyka, z naszym Stasiem na czele (którego krytykiem jest tam niejaki… Panin) jak i konfederację barską. Przy czym Marat wykazał się zdumiewająco świetną znajomością (wewnętrznej) polityki polskiej.

Król Staś, aneksja Krymu i ambasada Moskali w Warszawie gratis

Odjazd Katarzyny II z Kaniowa w 1787 roku. Wedle Jana_Bogumiła_Plerscha c. 1787 – Lwowska Galeria Sztuki

___

Pokój paryski, kończący wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych oraz formalnie zrywający uzależnienie kolonii w Ameryce Północnej od Królestwa Wielkiej Brytanii, został zawarty 3 września 1783 w Wersalu. Kiedy Imperium brytyjskie liczyło straszliwe koszty tej (jedynej) przegranej wojny – 236 mln ówczesnych funtów, czyli dzisiaj prawie 100 mld £ (i to bez poprawki na PKB!), Rosja była w wielkim natarciu** – już 19 kwietnia tego roku dokonała oficjalnej aneksji Krymu – tej pierwszej. Później, w tym samym roku Imperium Osmańskie podpisało porozumienie z Rosją, w którym uznało utratę Krymu i innych terytoriów, które były w posiadaniu Chanatu***. Umowa, podpisana 28 grudnia 1783, została wynegocjowana przez rosyjskiego dyplomatę Bułhakowa, tego samego Jakowa Bułhakowa…

Mało tego – 24 lipca tego samego roku Rosja zawarła traktat gieorgijewski, który zobowiązywał władców Kartlii i Kachetii do wierności wobec carów Rosji, którzy z kolei zobowiązywali się do obrony Gruzji wschodniej przed najazdami tureckimi i perskimi. (Po śmierci Pawła I i objęciu tronu przez jego syna Aleksandra polityka rosyjska wobec Gruzji nie uległa zmianie. 12 września 1801 nowy car ogłosił powstanie guberni gruzińskiej w miejsce niepodległej Gruzji wschodniej.)

„Artykuły Gazety Lejdejskiej**** z początku 1787 r., zawierające korespondencje z Petersburga, Kamieńca Podolskiego oraz Warszawy, odnoszą się do zaplanowanego na 13 stycznia wyjazdu Katarzyny II do Chersonia do nowo opanowanych kosztem Turcji prowincji. Każda z tych korespondencji zawiera wątek polski. W petersburskiej czytamy o przybyciu nad Newę generała Jana Komarzewskiego. Jak przypuszczano słusznie, głównym celem jego wizyty było przygotowanie spotkania króla Polski z imperatorową rosyjską podczas jej podróży na Południe. Uznano to za bardzo ciekawe ze względu na więzi przyjaźni, łączące ich zanim jeszcze zasiedli na swych tronach.
Korespondent Gazety Lejdejskiej oceniał, że największa trudność wyniknąć może z konieczności odbycia spotkania na terytorium Rzeczypospolitej, bowiem polskim królom nie wolno go opuszczać bez, udzielanego tylko w wyjątkowych przypadkach, pozwolenia sejmu. W doniesieniu z Kamieńca czytamy o przybyciu tam z Warszawy dwóch znacznych osobistości, których zadaniem miałoby być przygotowanie postojów dla licznej świty Katarzyny II podczas jej przejazdu po polskiej Ukrainie. Tamtejszy korespondent przyznawał się do braku rozeznania co do planu przebiegu wizyty rosyjskiej imperatorowej, o którym krążyły liczne i sprzeczne pogłoski. Z Warszawy pisano znów o Komarzewskim jako osobie nadzwyczaj zaufanej królowi i o jego przyjeździe do Petersburga z zaproszeniem dla Katarzyny II. Powoływano się tu na listy z Rosji, świadczące o wykonaniu zadania przez szefa kancelarii wojskowej. Przyznawano się jednak do niewiedzy, czy zaproszenie zostało przyjęte.

Rzeczywiście już od lata roku 1786 Stanisław August przygotowywał swoje spotkanie z Katarzyną II, dzięki któremu miał nadzieję uzyskać jej zgodę na sojusz wojskowy i aukcję wojska w perspektywie spodziewanej wojny z Turcją oraz na skonfederowanie przyszłego sejmu celem przeprowadzenia pewnych reform…

Na potrzeby jej świty na trasie przygotowano ponoć 41 000 rozstawnych koni. W następnym numerze międzynarodowego czasopisma dodawano informację o planowanym na ten sam dzień wyjeździe z Warszawy marszałka Mniszcha celem przygotowania postoju Stanisława Augusta w Wiśniowcu. …Dowiadujemy się tu, że towarzyszyć jej mają ambasadorowie francuski Ségur i brytyjski Alleyne Fitzherbert. …Nie ma już wątpliwości, relacjonował autor artykułu z Petersburga, że do spotkania z cesarzem Józefem II dojdzie w Chersoniu, dokąd uda się on prosto z Wiednia bez zbaczania do Kijowa. Natomiast w okolicach Kijowa Katarzyna II ma ujrzeć Stanisława Augusta.

Artykuł datowany z Warszawy 31 stycznia potwierdzał wyjazd Katarzyny II z Carskiego Sioła w zapowiadanym wcześniej terminie. Pierwszy etap podróży imperatorowej, obwieszczano w Gazecie Lejdejskiej, to Smoleńsk, gdzie podejmować będzie ją gubernator książę Panin. Na Białorusi dojdzie do spotkania z Potiomkinem. Następnie Katarzyna uda się do Kijowa, gdzie oczekiwać będzie do kwietnia, kiedy to ruszą lody na Dnieprze, by dalej móc podróżować galerami. Z Kijowa imperatorowa wyruszyć ma na spotkanie z królem polskim. Ten ostatni puścić się ma w drogę na początku marca. Potem Katarzyna spędzi kilka dni w Krzemieńczuku i Jekaterynosławiu. W Chersoniu zabawi pięć lub sześć dni. Ten ostatni pobyt, relacjonował korespondent międzynarodowego czasopisma z Warszawy, zależy od cesarza. Nie ma pewności, czytamy, czy Józef II znajdzie się w tym czarnomorskim porcie, czy dotrze tylko na Ukrainę. Z Chersonia imperatorowa trafi do Kinburnu na wprost Oczakowa, a stamtąd do Perekopu na Krymie. Dokona wówczas objazdu półwyspu, zatrzymującsię w Kaffie i Bachczysaraju. Stamtąd puści się w drogę powrotną przez Taganrog, Azow, Bachmut, Woroneż i Moskwę, by w lipcu być z powrotem w Petersburgu. W Kijowie, Chersoniu i na Krymie strzec jej bezpieczeństwa będą liczne oddziały wojska. Departament Wojskowy Rady Nieustającej otrzymał od wysłanego na Ukrainę hetmana Branickiego wiadomość o poleceniu wydanym przez feldmarszałka Piotra Rumiancewa wycofania polskich oddziałów z województwa kijowskiego tak, aby zrobiły one miejsce dla 10 regimentów rosyjskich. Ich kwaterę główną stanowić ma Biała Cerkiew – rezydencja hetmana Branickiego – siostrzeńca przez małżeństwo księcia Potiomkina, przypominał autor artykułu z Warszawy.

Wyjazd Stanisława Augusta Gazeta Lejdejska zapowiadała na Popielec 21 lutego. Autor korespondencji spodziewał się, że król obdarzy kosztownymi prezentami dygnitarzy towarzyszących Katarzynie, bowiem szacowało się na dwa miliony złotych wartość zamówionej ostatnio przez dwór warszawski biżuterii.

W połowie marca Gazeta Lejdejska donosiła o wyjeździe króla z Warszawy, który ostatecznie nastąpił 23 lutego. Żegnali go ministrowie, senatorowie i magnaci, jak również rada miejska. Lud wypełniał ulice Warszawy po drodze królewskiego przejazdu. W powozie Stanisławowi Augustowi towarzyszył książę Józef Poniatowski, nie dawno, jak się dowiadujemy, odznaczony przez stryja Orłem Białym. W orszaku króla międzynarodowe czasopismo wymieniło biskupa Adama Naruszewicza, znanego z wiedzy i talentu do poezji łacińskiej oraz hetmana litewskiego Ludwika Tyszkiewicza, generała Komarzewskiego i starostę inflanckiego Kazimierza Konstantego Platera…

W połowie marca informowano z Warszawy o dotarciu Stanisława Augusta do Wiśniowca. Przypomniano w tym miejscu czytelnikom holenderskiego czasopisma o, relacjonowanym przez nie swego czasu, spotkaniu w roku 1781 Stanisława Augusta z rosyjską parą wielkoksiążęcą w tej samej rezydencji marszałka wielkiego koronnego Mniszcha. Obecnie w Wiśniowcu zgromadzić się miało świetne towarzystwo najznaczniejszej miejscowej szlachty. Część z nich, w tym hrabia Mniszech, zasilić miało świtę Stanisława Augusta w jego dalszej podróży na spotkanie swej dawnej przyjaciółki. Autor korespondencji powoływał się na informacje z Kijowa, według których zdrowie imperatorowej rosyjskiej jest doskonałe, ale z powodu mnogości cudzoziemców panuje tam niesłychana drożyzna. Za apartament o dwóch pokojach pozbawiony większości wygód trzeba zapłacić 300-400 dukatów. Za funt masła płaci się, czytamy, nawet rubla. Wydano dyspozycje, aby zapewnić zaopatrzenie z okolic Kijowa. Przepych i luksus dworu, nie mający sobie równych w Europie, powoduje wzrost spożycia do tego stopnia, że ceny nawet towarów pierwszej potrzeby przekraczają możliwości mieszkańców i cudzoziemców. W ten sposób, konstatuje dziennikarz międzynarodowego czasopisma, pobyt imperatorowej w Kijowie nie był pozbawiony niedogodności.

Tymczasem międzynarodowe czasopismo kontynuowało relacje zpodróży Stanisława Augusta, pełnej przeszkód z powodu trudnych zimowych warunków. Z jego korespondencji dowiadujemy się o spotkaniu 19 marca w Fastowie króla z Potiomkinem. Obecni byli tam też Stackelberg, hetman Branicki i książę de Nassau, którzy przybyli z Kijowa. Książę Potiomkin wystąpił w mundurze województwa bracławskiego i ozdobiony wyłącznie dwoma polskimi orderami. Ucałował rękę polskiego monarchy jako jego wasal. Stanisław August rozmawiał z Potiomkinem w cztery oczy w swoim gabinecie przez trzy godziny. Następnie wszyscy wyżej wymienieni panowie wieczerzali razem, a dnia następnego wraz z królem przybyli do Kijowa. Mimo trudów podróży polski król cieszyć się miał doskonałym zdrowiem. Celem oszczędzenia Rzeczypospolitej kosztów królewskiej podróży, Katarzyna II ofiarować miała Stanisławowi Augustowi dużą sumę pieniędzy, o której mówi się, czytamy w korespondencji z Warszawy, że sięga dwóch milionów rubli. Korespondencję tę należy uznać za przejaw propagandy Stanisława Augusta, bowiem to właśnie królowi mogło zależeć na podkreślaniu dobrej komitywy z Potiomkinem, ze względu na jego rolę gospodarza wizyty imperatorowej na południu Rosji. Potiomkinowi również zależało na demonstrowaniu życzliwości dla Stanisława Augusta, w chwili gdy kupował, w do dziś niejasnych celach, od Ksawerego Lubomirskiego rozległe dobra Smiła w województwie kijowskim. Skupował też majątki na bracławszczyźnie, co tłumaczy przywdzianie przez Księcia Taurydzkiego [od 1783…] munduru tego województwa…

Przyjęcie zgotowane mu przez Katarzynę odpowiadało uczuciom przyjaźni, jakimi go darzyła. Dała im dowód, zwalniając polskie produkty z pobieranego w Chersoniu cła. Obecność dwojga władców w Kijowie i oczekiwanie przybycia trzeciego ściągnęły tam liczną szlachtę tak polską, rosyjską, jak i zagraniczną. Pośród tej ostatniej znajdują się trzej hiszpańscy grandowie – książęta Charles Joseph de Ligne, de Nassau i de Belmonte. Codziennie odbywają się wspaniałe przyjęcia. 19 marca w dniu św. Józefa ambasador austriacki Ludwig von Cobenzl wydał przyjęcie na cześć swego władcy, zakończone balem. Katarzyna zaszczyciła je swą obecnością. Frekwencja publiczności dopisała nadzwyczajnie. Panuje też wielka drożyzna, ale osoby najznaczniejsze, nie nawykłe do obywania się bez przedmiotów zbytku, nie ograniczają swych wydatków. Imperatorowa rosyjska upoważniła hetmanową Branicką, siostrzenicę Potiomkina, jak znów przypominano, do prowadzenia swego stołu, na co otrzymywać miała 5000 rubli dziennie.

Wcześniejsze informacje Gazety Lejdejskiej o spotkaniu Stanisława Augusta z Katarzyną w Kijowie zostały zdementowane w doniesieniu datowanym z Polski 19 maja. Zapewniono tu, że król nie opuszczał Kaniowa, natomiast przyjął wizytę księcia Potiomkina i innych rosyjskich dworzan. W tej krótkiej korespondencji zaledwie jedno zdanie anonsowało spotkanie monarchów Polski i Rosji w Kaniowie 6 maja. Dowiadujemy się z niego tylko o odbyciu się go na pokładzie statku na Dnieprze. Tego samego dnia cesarz opuścił Lwów i skierował się na Brody, skąd kontynuować ma podróż do Chersonia.

W tydzień później suplement Gazety Lejdejskiej zawierał obszerną relację ze spotkania Stanisława Augusta i Katarzyny, wykazującą wszelkie cechy królewskiej inspiracji. Właściwą relację poprzedzał wstęp datowany z Kaniowa, 9 maja. Obwieszczał on wyjazd z tego dnia polskiego monarchy po siedmiu tygodniach pobytu w tej miejscowości. Znajdowało tu potwierdzenie wcześniejsze doniesienie międzynarodowego czasopisma o wizycie w Kaniowie Potiomkina i rosyjskich dygnitarzy. Spotkanie dwojga monarchów odbyło się dopiero 6 maja i miało bardzo uroczysty charakter, czego dowodziłaby relacja zamieszczona poniżej.

Informowano w niej o dostrzeżeniu o 9 rano na Dnieprze 20 galer, których nazwy, dostojnych pasażerów i przeznaczenie (np. sala jadalna) wymieniono. Dwie godziny później flotylla znalazła się na wysokości Kaniowa. Galery rzuciły kotwicę, zatrzymując się po środku rzeki, szerokiej w tym miejscu na 1000 kroków. Katarzynę II powitała salwa 101 armat, rozlokowanych na wzgórzu. Galery rosyjskie odpowiedziały podobną kanonadą. Król polski obserwował to widowisko u stóp pałacu, w towarzystwie książąt de Ligne i de Nassau oraz swych dworzan i ministrów. Widowisko tworzyły rosyjskie galery udekorowane flagami, pełne marynarzy, żołnierzy i muzyków wojskowych. Około południa, z flotylli rosyjskiej podpłynęły do polskiego brzegu dwie szalupy. Znajdowali się w nich posłowie rosyjskiej imperatorowej hrabia Aleksandr Bezborodko i marszałek dworu książę Fiodor Bariatyński. Wprowadzeni do gabinetu króla, obwieścili przybycie ich monarchini i jej życzenie widzenia Stanisława Augusta na swej galerze.

Król wyznaczył dostojników, którzy mieli mu towarzyszyć i powozem udał się w towarzystwie kawalkady innych pojazdów na brzeg Dniepru. Tam usadowił się w fotelu umieszczonym po środku szalupy. Towarzyszyli mu marszałkostwo Mniszchowie, dwaj posłowie rosyjscy, podskarbi wielki litewski Stanisław Poniatowski, hetman polny Tyszkiewicz, książęta de Ligne i de Nassau. W drugiej szalupie znaleźli się m.in. biskup koadiutor smoleński Naruszewicz, pisarz wielki litewski Antoni Dzieduszycki, generał Komarzewski. Dochodziła godzina pierwsza, gdy Stanisław August dotarł do galery Katarzyny, witany po drodze salwami innych galer, biciem w bębny, rozwiniętymi sztandarami i prezentowaną bronią. Po okrytym czerwoną materią trapie polski monarcha wszedł na galerę swej gospodyni, witany przez Potiomkina. Stanisław August bez zwłoki udał się poprzez salon do gabinetu rosyjskiej monarchini. Po czym powrócił do salonu, gdzie Książę Taurydzki przedstawił mu zgromadzonych rosyjskich dworzan.Tego dnia nosili oni wszyscy polskie ordery, a ci polscy panowie, którzy udekorowani byli rosyjskimi odznaczeniami, nosili rosyjskie wstęgi. W chwilę potem pojawiła się Semiramida Północy, ubrana bogato i ze smakiem. Przedstawiono jej marszałkową Mniszchową i pozostałych polskich dostojników. Rozmawiała z nimi około pół godziny. Wtedy obwieszczono, że stół został nakryty. Imperatorowa i król zeszli do szalupy rosyjskiej władczyni, nakrytej baldachimem pąsowym, haftowanym złotem. Towarzyszyli im Potiomkin oraz hrabiny Aleksandra Branicka i Jekaterina Skawrońska – siostrzenice Księcia Taurydzkiego, dodajmy. Reszta towarzystwa zajęła miejsce w innychszalupach. Wszystkie one skierowały się do wielkiej galery, gdzie znajdowała się jadalnia i stół z 60 nakryciami. Podczas posilania się Katarzyna stojąc piła zdrowie króla, ten odpowiadał tym samym w takiej samej pozycji. Po obiedzie król odprowadził Katarzynę do jej pływającego apartamentu. Stamtąd udał się na galerę księcia Potiomkina, gdzie przygotowano dla niego miejsce do odpoczynku. Zaledwie się tam znalazł, gdy pojawił się generał-major Aleksandr Mamonow, wręczając mu z rozkazu Katarzyny krzyż, wstęgę i gwiazdę orderową św. Andrzeja, wysadzaną brylantami. Tak udekorowany polski król przeszedł do salonu owej galery, aby uczestniczyć w zebraniu polskich i rosyjskich dostojników. Trwało ono do godziny szóstej. W tym czasie biskup Naruszewicz wezwany został na galerę cesarską celem dokonania chrztu syna hrabiego Rafała Tarnowskiego i Urszuli z Ustrzyckich. Rodzicami chrzestnymi byli Katarzyna II i Stanisław August. Biskupowi smoleńskiemu w szatach pontyfikalnych asystowali kanonicy kijowscy i tamtejszy oficjał Michał Pałucki. Ceremonia odbyła się według obrządku rzymskiego. Dziecko otrzymało imiona Stanisław Paweł, a więc, jak się domyślamy, imiona potencjalnych następców Katarzyny i Stanisława Augusta, tzn. wielkiego księcia Pawła i królewskiego bratanka. W rzeczywistości, urodzony w roku 1785 chłopiec miał na imię Władysław i otrzymał już wcześniej chrzest z wody, jak informuje diariusz Adama Naruszewicza. Gazeta Lejdejska ten, gmatwający chyba propagandowy przekaz, szczegół pominęła.

Po zakończeniu tej ceremonii dworzanie zasiedli do kart, a oboje monarchowie oddali się rozmowie trwającej około dwóch godzin. Następnie król odprowadził w towarzystwie Potiomkina Katarzynę do jej gabinetu. Na polski brzeg powrócił szalupą cesarską, odprowadzony przez dwóch wysłanników rosyjskich, którym za trudy podziękował tabakierkami bogato zdobionymi brylantami. Podobny prezent otrzymali wszyscy dostojnicy rosyjscy, zaproszeni na kolację w Kaniowie. Gdy tylko król znalazł się w swym pałacu, rozległa się salwa polskich armat, dając sygnał do odpalenia sztucznych ogni. Kolumna ozdobiona z trzech stron cyfrą Katarzyny została oświetlona tysiącami lampionów. Wzgórze, gdzie rozmieszczono ognie wyobrażało Etnę z rzeką lawy. Bukiet, złożony z tysięcy rakiet i wystrzelony na zakończenie pokazu, oświetlił nie tylko miasto, pałac i rzekę, ale zdawał się zapalać ogniem cały horyzont. Nigdy, twierdził autor relacji w Gazecie Lejdejskiej, nie widziano równie czarownego widowiska. Po wieczerzy rosyjscy goście zostali odprowadzeni w królewskich powozach na brzeg Dniepru.

Na tym kończy się główna relacja w tym numerze międzynarodowego
czasopisma, uzupełniona jednak poniżej korespondencją z Polski, datowaną 23 maja. Uściśla ona pewne szczegóły spotkania w Kaniowie. Dowiadujemy się tu, że wysłannik Rady Nieustającej hrabia Plater i generał-lejtnant Komarzewski otrzymali order św. Aleksandra Newskiego. Adiutant Katarzyny Mamonow został zaś udekorowany Orłem Białym. On to dostarczył Stanisławowi Augustowi order św. Andrzeja dokładnie tak samo ozdobiony, jak ten dekorujący tego dnia Katarzynę. Gazeta Lejdejska nie stawiała tu jednak kropki nad „i”, tzn. nie identyfikowała Mamonowa jako aktualnego faworyta imperatorowej. Zgadzało się to z jej ogólną tendencją do nie ujawniania wiadomości o posmaku skandalicznym.

Następnego dnia flotylla rosyjska podniosła kotwicę i ruszyła w kierunku Krzemieńczuka. Autor artykułu zapowiadał kontynuację stamtąd podróży rosyjskiej władczyni lądem tak, aby 16 maja mogła znaleźć się w Chersoniu. Przypuszczał, że Józef II przybędzie tam wcześniej, a oboje monarchowie pozostaną w owym porcie do 22 maja. Sprawozdawał też plotkę o dojściu do spotkania cesarza i króla polskiego, jadącego z Kaniowa do Krakowa, 11 maja w Korsuniu. Po dwugodzinnej osobistej rozmowie władcy rozjechać się mieli w swoich kierunkach. Jako niepewne, wymagające potwierdzenia, przedstawiał też domniemanie, że w wyniku tych różnych spotkań odbędzie się sejm nadzwyczajny.”

29 maja 1787 Rada Nieustająca przyjęła bezprecedensową w historii stosunków międzynarodowych uchwałę o zakupie z funduszy państwa pałacu Brühla jako siedziby dla ambasady Rosji za sumę 1 miliona złotych [czyli około 2% całego budżetu Rzpltej…]. Pieniądze te, pochodzące z nadwyżek budżetu, miały być przeznaczone na wyposażenie polskiej armii.

CDN

___

**) W 1772 także była w natarciu: 1772-czyli-interesujaca-sekwencja/ + wielka-kombinacja-operacyjna-czyli-rozbior-polski-nr-1/

***) 18 (NS) lutego 1784 powstał obwód taurydzki, tymczasem jeszcze wiosną 1783 na rozkaz Katarzyny II podjęto pilne środki, aby wybrać port na południowo-zachodnim wybrzeżu półwyspu dla przyszłej Floty Czarnomorskiej. Kapitan Berseniew na fregacie „Ostrożna” zalecił użycie zatoki w pobliżu wsi Achtiar. Dekretem z 21 lutego 1784 Katarzyna nakazała założenie tu „portu wojskowego z admiralicją, stocznią, twierdzą i uczynienie go miastem wojskowym”. Na początku 1784 r. położono port forteczny, któremu caryca nadała imię Sewastopol…

****) pl.wikipedia.org/wiki/Nouvelles_Extraordinaires_de_Divers_EndroitsScreenshot 2019-06-21 at 15.56.36.pngDoniesienia z Polski, z 13. sierpnia 1786 – jedynie 16 dni poślizgu…

A była to po prostu gigantyczna hugenocka/kalwińska tuba: fr.wikipedia.org/wiki/Jean-Alexandre_de_la_Font z Langwedocji + potem miejscowy już „Luzak” – en.wikipedia.org/wiki/Jean_Luzac

Gazette de Leyde was the most important newspaper of record of the international European newspapers of the late 17th to the late 18th century. In the last few decades of the 18th century it was one of the main political newspapers in the Western world…

It is distinguished by its position against the French absolute monarchy, support for religious tolerance, including for Jansenism, support for democratic reforms such as the introduction of parliaments, support for the American independence and the Polish Constitution of May 3, 1791. The newspaper preferred to praise the changes in Poland (the Polish–Lithuanian Commonwealth) more than those in France, criticizing the violence of the French Revolution, and contrasting it with the peaceful transformation in Poland. This relative lack of support for the French Revolution may explain why the paper was abolished on 23 April 1798, three years after the invasion of the Netherlands by France and the Batavian Revolution. It reappeared as the Nouvelles politiques publiées à Leyde in October, but it was seen as no longer [ha, ha] independent.

 

Pierwszy bankster czyli przygody szkockiego Casanovy

John Law wedle Alexis Simon Belle, circa 1717

___

Historia wyczynów Johna Law, szkockiego kalwinisty z urodzenia, wypełniłaby niejeden serial. W 1694, w Londynie, w wieku 23 lat John zabił w pojedynku pewnego dandysa za co został skazany na śmierć. Był to wtedy wyrok niebywały w takiej sytuacji, ale staje się zrozumiały kiedy się uwierzy pogłoskom o romansie owego dandysa z królem Williamem III… John uratował głowę uciekając z więźnia, ale najprawdopodobniej ucieczka była sfingowana a Law został po prostu zwerbowany na agenta wywiadu.

Wpierw wylądował w Amsterdamie, potem w Paryżu aby przez Genewę trafić do Wenecji. W Wenecji zarobił tzw. pierwszy milion grając w karty, głównie w faraona**. Także tam zaczął poważnie studiować systemy bankowe. W efekcie Law stał się prorokiem nowoczesnej banksterki, którego dzieł ani jego rodacy w rodzaju Hume’a i Smitha, ani inni luminarze nie mogli ignorować – nawet Karol Marks zechciał określić Johna Law: „przyjemną mieszanką charakterów oszusta i proroka”.

W efekcie, w 1705 Law wziął się za ratowanie finansów rodzimej Szkocji publikując w Edynburgu dzieło pt. Money and Trade Considered with a Proposal for supplying the Nation with Money. Proponował w nim wprowadzenie papierowych pieniędzy w oparciu o ziemię, a nie o złoto czy srebro. Projekt ten Szkoci odrzucili, a rok później Law także bez powodzenia zaproponował to we Francji. Jednak w 1715 sytuacja się mocno zmieniła – Ludwik XIV umarł, a książę regent był dobrym znajomym Johna od stolika karcianego: „Obydwaj przystojni i atletycznie zbudowani byli błyskotliwymi tenisistami. Obydwaj cieszyli się niezwykłym powodzeniem u płci przeciwnej”.

Dług w wysokości 2 miliardów liwrów (dzisiaj to „bezpośrednio” odpowiada prawie 100 miliardom euro)  a stanowiący 167% PKB Francji, który Ludwik XIV pozostawił po sobie, należał do grupy 40 prywatnych finansistów, którzy również kontrolowali pobieranie podatków… Sama roczna obsługa tego zadłużenia kosztowała 90 milionów liwrów. W maju 1716 Law otrzymał francuskie obywatelstwo, a 10 kwietnia 1717 Rada Stanu wydała dekret umożliwiający Banque Generale Johna Law’a wydawanie bank-notów, które będą respektowane przy płaceniu podatkówZabezpieczeniem tego przedsięwzięcia stały się efektywnie, jakżeby inaczej, ziemie Luizjany, albowiem w sierpniu 1717 Law założył Compagnie d’Occident, znaną potem nieoficjalnie jako Kompania Missisipi – pojęcie milionerów powstało w czasie hossy na akcje owej kompanii. W grudniu 1718 ów Banque Generale stał się bankiem królewskim – Banque Royale.

Oszołamiający sukces Kompanii Missisipi zmusił londyńskie City do mocnej kontr-akcji – wszak wielkie ilości bulionu przekraczały La Manche w „złym” kierunku… Rozbujano spekulacje akcjami Kompanii Mórz Południowych, której krótkotrwały sukces powstrzymał ten trend. W efekcie jednak doszło do pęknięcia tych pierwszych baniek spekulacyjnych w historii, i tej paryskiej i tej londyńskiej. Zanim do tego doszło John Law konwertował na katolicyzm w grudniu 1719, tak jak tego prawo wymagało od urzędników państwowych.

Ciekawe jest to, iż na całej tej operacji, w tym upadku Kompanii Missisipi, stracili inwestorzy, ale Korona francuska zyskała i to bardzo wiele – redukcję gigantycznego długu o 2/3! Sam Law w grudniu 1720 musiał salwować się ucieczką do Brukseli. Śmierć księcia regenta w 1724 zamknęła sprawę powrotu do Paryża, na co Law cały czas liczył – w rezultacie zajął się z powodzeniem kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Po przyjęciu ostatniego namaszczenia, 21 marca 1729 zmarł w Wenecji na zapalenie płuc.

Law’s theories live on 300 years later and „captured many key conceptual points which are very much a part of modern monetary theorizing”.

**) Law świetnie znał zasady rachunku prawdopodobieństwa i zawsze grał w owego faraona jako… „bankier”. Większość ówczesnych graczy nie zdawała sobie sprawy, że ta gra „finansowo” faworyzuje właśnie „bankierów”.

Nieszczęsny wisielec i narodziny opinii publicznej

3 marca 1762 parlament Tuluzy** skazał 63-letniego Jana Calas na śmierć przez łamanie kołem za zamordowanie swojego syna, 29-letniego Marka Antoniego. Następnego dnia wyrok wykonano. Jan (Jean) Calas był głową jednej z nielicznych rodzin kalwińskich które zostały w tym mieście po edykcie królewskim z 1685. Jeden z czterech jego synów, Ludwik, pięć lat wcześniej konwertował na katolicyzm i wstąpił do Białego Bractwa Pokutnego (franc. La Confrérie de pénitents blancs). Wedle oskarżenia najstarszy syn, ów Marek Antoni, nosił się z zamiarem konwersji i dlatego zginął. Trzeci syn Piotr, który był świadkiem i zaprzeczał winie ojca, został skazany na bezterminową banicję.

Jeszcze w owym 1762 Piotr wylądował w Genewie gdzie spotkał Woltera, który stał się wielkim orędownikiem niewinności Jana Calas. Warto tu dodać, że w 1759 Wolter przeniósł się do Ferney, tuż przy granicy szwajcarskiej – raptem 4 km od brzegu Lemanu, i niewiele dalej od samej Genewy. No i to, że działo to się wszystko w czasie kulminacji pierwszej wojny światowej, zwanej wojną siedmioletnią.

Wolter z takim powodzeniem zaktywizował „czytelników”, że 4 czerwca 1764 Rada Królewska zarządziła kasację wyroku, którą to kasację zresztą parlament Tuluzy odrzucił. Jednak Wolter odniósł wielki triumf – wynalazł pojęcia-narzędzia czyli tzw. „sprawę/skandal/aferę” (l’affaire) oraz tzw. opinię publiczną. Już w 1763 pisał o potędze „opinii”, a w 1764:

„Opinia rządzi światem, ale na dłuższą metę to filozofowie kształtują opinię”.

boson.szkolanawigatorow.pl/to-francuzi-wymyslili-fejsbuk-czy-jednak-anglicy

**) Parlament w Tuluzie (jak i w Paryżu) był zdominowany przez jansenistów.
___
À M. HELVÉTIUS[1].
Avril 1761.

Mademoiselle protégeait l’abbé Cotin ; la reine protège l’abbé Trublet ; c’est le sort des grands génies.

Principibus placuisse viris non ultima laus est.

(Hor., ép. vii, liv. I.)

On m’assure cependant que M. Saurin entrera cette fois-ci[2]. Cela est juste ; quand on a reçu un sot, il faut avoir un homme d’esprit pour faire le contre-poids. Vous allez sans doute à Voré. Mes respects à Midas Omer avant votre départ ; mais mille amitiés réelles à M. Saurin.

Ô philosophes, philosophes ! soyez unis contre les ennemis de la raison humaine. Écrasez l’infâme tout doucement.

  1. Éditeurs, Bavoux et François.
  2. Il fut admis en effet.

 

Ojciec Słowackiego, Kompania Lewantyńska i ten Wolter

Screenshot 2019-06-03 at 20.29.27.png To właśnie Euzebiusz Słowacki w 1803 opublikował (w „anglikańskiej” drukarni przy Nowolipiu) pierwsze polskie tłumaczenie Henryady „pana de Voltaire”. To bardzo ciekawe zważywszy na treść tego eposu jak i na „szkocką specyfikę” powstałego dwa lata później Gimnazjum Wołyńskiego (potem Liceum Krzemienieckiego), gdzie to pan Euzebiusz wykładał literaturę.

Ów epos opowiada jak jego heros – hugenot Henryk, król Navarry zostaje w 1572, przy wsparciu królowej Elżbiety I, wspaniałym królem Francji – Henrykiem IV. Pierwsza wersja eposu liczyła 9 pieśni i w marcu 1723 Wolter opublikował ją potajemnie pt. La Ligue ou Henry le grand (Liga albo Henryk Wielki) w Rouen, w drukarni niejakiego Abrahama Viret. Dla zmylenia cenzury królewskiej** na karcie tytułowej stoi – (wydrukowano) w Genewie u Jean Mokpap (dowcipniś!):Screenshot 2019-06-04 at 08.54.05.png

Okazuje się, że swój słynny wyjazd do Anglii Wolter zorganizował przede wszystkim w celu ostatecznego i jawnego wydania Henryady – a jak ważny ten pobyt Woltera w Anglii pozostaje dla elit francuskich przypomina mowa Nicolasa Sarkozego z 2007, w londyńskim City, zawierająca cytat z Woltera***:

Ponieważ handel wzbogacił obywateli Anglii, zarazem przyczynił się do ich wolności, a ta wolność z drugiej strony poszerzyła ich handel, skąd powstała wielkość tego państwa.

W organizacji wyjazdu do Anglii bardzo pomógł Wolterowi jego rówieśnik, Everard Fawkener, którego poznał w Paryżu w 1725 kiedy to Everard wracał z Aleppo gdzie od 1716 prowadził wielki biznes po swoim ojcu, „czołowym kupcu Kompanii Lewatyńskiej”! W 1735, już jako Sir Everard, został na 12 lat brytyjskim ambasadorem w Konstantynopolu: i tak to się plecie…

W Londynie, w okolicach Strandu (zaraz obok City i Fleet Street…), aż kłębiło się wtedy od hugenockich drukarni powstałych po wypędzeniu kalwinistów z Francji przez Ludwika XIV w 1685. Owi hugenoci byli oczywiście gotowi wydać każdą wywrotową literaturę, a Wolter sfinansował wydanie de luxe Henryady z 1728 poprzez subskrypcje, trzy gwinee od sztuki (ponad 1000 funtów dzisiaj):Screenshot 2019-06-04 at 09.17.00.png

Lista subskrybentów obejmowała całe spektrum arystokracji brytyjskiej od wigów po torysów, a Wolter dorzucił tam jedną pieśń, no i oczywiście dedykację jego sponsorce – królowej Karolinie, gdzie nie omieszkał porównać się do Kartezjusza:

Screenshot 2019-06-04 at 09.55.09.pngScreenshot 2019-06-04 at 10.04.05.png

___

**) Jako żywo przypomina to zagrywkę Leibniza z 1669, w czasie elekcji naszego króla Michała I…

***) During the French election campaign of 2007, presidential candidate Nicolas Sarkozy came to London and surprised his audience of French businessmen working in the City by telling them that they were following in the footsteps of Voltaire.

As trade enriched the citizens of England, so it contributed to their freedom, and this freedom on the other side extended their commerce, whence arose the grandeur of the state.

These words, which would not have been out of place in Sarkozy’s Anglophile speech, come from Voltaire’s Letters Concerning the English Nation, first published in London in 1733. The myth that Voltaire came to England as an exile, fleeing the tyranny of the Bastille for a land of liberty, is well known. It makes for a good story, all the more so as Voltaire helped write it, but it is essentially a myth. The truth, more prosaic but no less interesting, is that he came to London on a business trip. He was keen to publish a definitive edition of his epic La Henriade, and as censorship made this impossible in France, he resolved to oversee the production of an edition in London. It was while he was organizing the letters of introduction he would need in England that disaster struck. Following his humiliating public beating, the hot-headed Voltaire had to be interned in the Bastille to prevent him from challenging Rohan to a duel and he was finally released on condition that he leave immediately for England. His imprisonment delayed his journey to England; it was not the cause of it.

Cronk, Nicholas. Voltaire: A Very Short Introduction, OUP Oxford, 2017.

 

Janusz herbu Trąba, czyli sprawca naszego nieszczęścia

„Zygmuntowi trzeciemu panu dotąd naszemu będąc po tak wielu napominania od nas według prawa i wolności naszej wolni posłuszenstwośmy wypowiedzieli jakosz tym teraźniejszym pismem wypowiedamy i dalej o sobie i o wolnoścach swych za pomocą bożą radzić chcemy.” eurofresh.se/manuskrypty/E8599a/397.htm

___

Popadłem w rozterkę – czy aby nie zbyt pochopnie oddałem palmę pierwszeństwa temu über-zdrajcy Pacowi. Muszę teraz wrócić do Janusza starszego Radziwiłła – wprawdzie nadal nie natrafiłem na jego porządny biogram, ale za to natrafiłem na kolejne ślady jego wyjątkowej działalności.

Zacznijmy od przypomnienia kilku dobrze znanych faktów:

  1. Janusz pochodził z kalwińskiej linii Radziwiłłów na Birżach i Dubinkach.
  2. 1 października 1600 poślubił 15-letnią księżniczkę Słucką**.
  3. Razem z Zebrzydowskim stojącym na czele rokoszu z Korony – Janusz oczywiście przewodził Litwinom – wywołał pierwszą polską wojnę domową.
  4. Na zjeździe rokoszowym w Sandomierzu, w sierpniu 1606, został wybrany jego marszałkiem.
  5. 24 czerwca 1607 przyrządził i doprowadził do uchwalenia uniwersału wypowiadającego posłuszeństwo Królowi (vide oryginał wyżej).
  6. 27 marca 1613 został zięciem elektora brandenburskiego, Jana Jerzego – sam Jakub I, król Anglii i Szkocji, był na ślub zaproszony pro forma.
  7. Spiskował z księciem Siedmiogrodu, kalwinistą Gaborem Bethlenem, którego zamierzał osadzić na tronie polskim.***
  8. Zmarł w listopadzie 1620 roku wkrótce po chrzcie najmłodszego syna, Bogusława, tego Bogusława… Pochowany został w kościele kalwińskim w Dubinkach.

Przyznacie, że jest to całkiem mocna lista. A do tego dochodzi rzecz bodaj najważniejsza – bliska a bardzo sekretna współpraca naszego Janusza z owym Jakubem I, nie mówiąc o elektorze brandenburskim, kalwiniście Janie Zygmuncie… Jej pierwszy ślad to ów list u szczytu moskiewskiej zawieruchy (w tłumaczeniu Krzysztofa Laskowskiego):

Słuck, 31 lipca 1611 roku

Janusz Radziwiłł do Roberta Cecila****

wysyła własnego przedstawiciela do króla Anglii

Wielmożny Panie Przyjacielu z należnym szacunkiem.

Celem mojej poprzedniej pielgrzymki było nie tylko to, bym zobaczył pozostałe regiony, ale także bym mógł poznać Wielmożnych Mężów, którzy wszędzie cieszą się sławą. Ponieważ Wasza Wielmożność zajmuje wśród nich niepoślednie miejsce, sądzę, że znalazłem się w nie całkiem gorszym miejscu mego szczęścia, bo zdarzyło mi się, gdym był w Anglii, zawrzeć znajomość z Waszą Wielmożnością i zawrzeć więzy przyjaźni. To sprawiło, że gdym wysłał swego przedstawiciela do Najjaśniejszego Króla Wielkiej Brytanii, Pana mego Najłaskawszego, jednocześnie tytułem naszej przyjaźni przekazał list do Waszej Wielmożności.

Ale żeby Wasza Wielmożność miała także względem siebie dowód mojego gorliwego i przyjaznego ducha, przesyłam jej niewielki upominek, który bardzo proszę, żeby raczyła z wdzięcznością przyjąć. Pozostałe sprawy mój przedstawiciel wyłuszczy bezpośrednio. Upraszam Waszą Wielmożność, by raczyła okazać mu zaufanie. O wszelkie powodzenie dla niej nieustannie z serca błagam Boga Najlepszego Największego.

Dan w zamku słuckim ostatniego dnia lipca 1611 roku.

Waszej Wielmożności przyjaciel,

Janusz Radziwiłł, książę na Birżach, Dubinkach i Słucku, książę Świętego Cesarstwa Rzymskiego, podczaszy Wielkiego Księcia Litewskiego.

Janusz Radziwiłł własnoręcznie

Z tyłu: Do Pana Hrabiego Salisbury, Wielkiego Skarbnika Anglii.

Capture d’écran 2018-10-11 à 07.21.37.pngwww.pau.krakow.pl/index.php/pl/wydawnictwo/publikacje-on-line/elementa-ad-fontium-editiones/dostepne-on-line/vi-1962

CDN

___

**) „Po ślubie księżniczka zapisała cały swój majątek mężowi. Protestant Janusz, dla którego największymi wrogami byli katolicy, a nie prawosławni, wyprowadził słuckie kościoły spod jurysdykcji biskupa unickiego i podporządkował je patriarsze Konstantynopola.

W r. 1600, w kulminacyjnym momencie zatargu Radziwiłłów z Chodkiewiczami o księżnę Zofię Olelkowiczównę (córkę Janusza), jedyną spadkobierczynię olbrzymich dóbr słuckich, N. wsparł Radziwiłłów, przysyłając im wystawiony przez siebie oddział (100 koni i 100 hajduków).

***) Jego brat Krzysztof kalwinista, ojciec Janusza juniora – i „sprawa przejętych przez infantkę belgijską Izabelę listów, które miały dowodzić zamiaru elekcji na tron Rzpltej księcia i (podówczas) następcy tronu Francji Gastona Orleańskiego. Okoliczności wskazywały, że promotorem przedsięwzięcia był R., bowiem w sprawę listów byli uwikłani ludzie z nim związani, skazany na banicję i przebywający za granicą Krzysztof Arciszewski oraz Piotr Kochlewski. R. wszystkiemu zaprzeczył. Jego Justyfikacja, podobnie jak żądanie marszałka izby poselskiej sejmu toruńskiego, Marcina Żegockiego, ujawnienia spisku i ukarania uczestników pozostawały przecież bez efektu. Król nie miał jednoznacznych dowodów winy. Po otrzymaniu kopii listów, prosił o oryginały, gdy je zyskał w kwietniu 1627, w r.n. chciał, by Izabela nakazała uwięzienie i przesłuchanie podejrzanych (w praktyce tylko Arciszewskiego, P. Kochlewski przebywał w Polsce i w r. 1629 wybierał się wraz z R-em na sejm).”

****) Przypominam, że ów Robert Cecil to ten od ustawki pl.wikipedia.org/wiki/Spisek_prochowy, a który w owym 1611 był u szczytu potęgi – JEDNOCZEŚNIE był wtedy Lordem Wielkim Skarbnikiem oraz Sekretarzem Stanu. Z drugiej strony, był już wtedy bardzo chory (zmarł rok potem) i stery polityki zagranicznej przejmował wtedy sam Jakub I, przy pomocy swego faworyta, Roberta: pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Carr_(hrabia_Somerset)

 

Bankierska sekta i my

Czas mi podsumować te moje hugenocko-kalwińskie wątki. Zacznę od przypomnienia, że ta potężna sekta specjalizowała się w budowaniu sieci bankierskich i opanowywaniu przemysłu zbrojeniowego. Nic dziwnego zatem, że choć Jan Kalwin był Francuzem to jej bazą stała się Szwajcaria, czego można doświadczyć w Genewie nawet dzisiaj:stolica-herezji-bankierskiej-oraz-wegry-i-my

Natychmiast znaleźli się uczniowie co przerośli mistrza – wpierw dołączyła Szkocja, a zaraz potem Holandia. W obu przypadkach owa herezja stała się religią państwową. W Anglii wprawdzie tak się nie stało ale purytanie, czyli miejscowi kalwiniści, zdołali wywołać tam wojnę domowa, zabić króla, zrobić rewolucję i zaprowadzić z niezawodnymi Szkotami rządy straszliwych wigów w Wielkiej Brytanii. Z kolei Prusy przyjęły rozwiązanie odgórne – luteranizm dla mas, a kalwinizm dla zarządzających nimi. W Italii, ojczyźnie humanizmu, nie było takiej potrzeby, a z kolei Szwecja nieco wyłamała się z szeregu.

We Francji i Rzpltej nie udało się wówczas zrobić rewolucyjnego przewrotu mimo, że ani tam hugenoci nie odpuszczali ani u nas litewscy kalwiniści (przede wszystkim). Moment decydujący dla tych katolickich mocarstw nastąpił w podobnym czasie – kiedy Francja postanowiła pogonić hugenotów w 1685, skończyły się żarty a zaczęła się wojna totalna. W 1688 w Anglii zaraz zwycięża tzw. chwalebna rewolucja, a u nas jest już wtedy po drugiej wojnie domowej**, tyle że my tzw. braci polskich gonimy jak Francuzi hugenotów. No i finał następuje równolegle – Francja w 1789 dokonuje rewolucyjnego samo-zaorania, a my też otumanieni rewolucyjnym zapałem dajemy się w 1792 sprzedać za pośrednictwem banku szkocko-holenderskiego. I pozamiatane.

Polecam uwadze: szkolanawigatorow.pl/panel/artykuly?o=kalwiniści

PS. Warto pamiętać, ze piewcami „pierwszej” unii europejskiej byli kalwiniści itp.

**) boson.szkolanawigatorow.pl/berlin

szkolanawigatorow.pl/panel/artykuly?a=boson&o=niemcy