Wesoły Antoni

Moje większe zainteresowanie sławnym Antonim spowodowała wpierw notka Coryllusa pt. Szaleństwo Antoniego Słonimskiego, a w szczególności jeden cytat z Alfabetu.

„A tu taki fragment: ‚MacLeish Archibald. Poeta amerykański. Laureat nagrodu Pulitzera.

W 1958 w Paryżu na konferencji UNESCO zaproponował mi znany komentator telewizji amerykańskiej CBS Ed Marrow odbycie rozmowy z MacLeishem i Arturem Rubinsteinem na temat sztuki w epoce cywilizacji technicznej. Organizował to jego asystent Dan Shorr. Możemy tę rozmowę odbyć zaraz, póki jestem w Paryżu – zaproponowałem. W Paryżu pan nas nie interesuje – odpowiedział Shorr – Musi pan wrócić do Warszawy. Cały smak tej rozmowy polega na tym, że pan będzie mówił spoza tak zwanej „żelaznej kurtyny”, Rubinstein z Europy, a MacLeish z Ameryki. Sfilmujemy jednocześnie waszą rozmowę, a całość opracuje Marrow.
Gdy wróciłem do Warszawy, ekipa amerykańska zmontowała w moim mieszkaniu piekielnie skomplikowaną aparaturę łączącą Warszawę z Paryżem, a Paryż z Ameryką. Nie widzieliśmy się na ekranach, ale słyszeliśmy się doskonale…’

W 1958 roku ekipa CBS produkuje program telewizyjny w mieszkaniu Słonimskiego?!!!!!

No właśnie, na mnie to też zrobiło piorunujące wrażenie. A do tego doszła ta historia z Daviesem, kiedy to przypadkiem spotyka on w Brighton Antoniego Słonimskiego, no i zaraz polska kariera Normana nabiera rozpędu. Co robiło małżeństwo Słonimskich w Anglii w 1965? Jego biogram mówi o ich pobycie w Londynie w 1972, a o 1965 milczy. Przecież dopiero co, w marcu 1964 wybuchła wielka aftera wywołana przez samego Antoniego, czyli tzw. List 34. Zaczęły się represje – Melchior Wańkowicz został wpierw aresztowany, potem skazany, ale wykonanie wyroku zawieszono. A taki Cat-Mackiewicz nie dał się skazać na procesie – wziął i zszedł w 1966. Tymczasem w 1965 nasz Antoni w najlepsze sobie spaceruje z małżonką w Brighton…

Wrócimy do jego biogramu:

Nie kryjąc swego pochodzenia, krytykował zarówno ortodoksję żydowską, jak i żydowski nacjonalizm. Występował przeciwko fanatyzmowi religijnemu i doktrynerstwu, przeciwstawiając im wiarę (z czasem jednak słabnącą) w siłę rozumu i skuteczność perswazji. Łączył z tym fascynację angielskimi wzorami myśli społecznej i porządku socjalnego (Anglię odwiedzał kilkakrotnie, m. in. w r. 1926 i 1930). Uważał się za sympatyka Polskiej Partii Sojalistycznej (PPS)…

W składzie delegacji polskiej brał udział w XII Kongresie PEN-Clubów w Edynburgu (1934; poznał wtedy osobiście H. G. Wellsa, którego był wielbicielem i propagatorem), a także w XV kongresie w Paryżu (1937), na którym polemizował w obronie wolności słowa z rzecznikami ideologii faszystowskiej. W r. 1934, po kongresie edynburskim, spędził kilka tygodni w Kornwalii…

W czerwcu 1940, z klęską Francji, przedostał się do Londynu, gdzie osiadł na jedenaście lat. Pracował tu w polskiej sekcji British Broadcasting Corporation (BBC). Nadal był członkiem i (do marca 1945) wiceprezesem polskiego PEN-Clubu; w lipcu 1941 wraz z grupą pisarzy odwiedzał polskie obozy wojskowe w Szkocji, uczestnicząc w wieczorach autorskich. W t. r. brał udział w XVII Kongresie PEN-Clubów w Londynie…

Nadal drukował w „Wiadomościach Polskich”, przeniesionych do Londynu, a także w oficjalnym, wydawanym przez Min. Informacji i Dokumentacji RP „Dzienniku Polskim” (1941–3). Gdy w październiku 1941 drogi jego z „Wiadomościami” rozeszły się wskutek nieporozumień politycznych (S. poparł linię polityki Władysława Sikorskiego i jego pakt z ZSRR, „Wiadomości” zajęły stanowisko opozycyjne), podjął współpracę (1941–2) z „Robotnikiem Polskim w Wielkiej Brytanii”, związanym z PPS. Publikował tu m. in. stały cykl Kroniki londyńskie (wyd. wraz z wyborem tekstów wcześniejszych pt. Kroniki londyńskie, oprac. P. Kądziela, W. 1995). Od kwietnia 1942 do listopada 1946 wydawał wspólnie z Karolem Estreicherem miesięcznik „Nowa Polska”, subwencjonowany przez Fundusz Kultury Narodowej. Było to pismo demokratyczne i liberalne, o sympatiach umiarkowanie lewicowych, akceptujące taktyczny sojusz z ZSRR. Wkrótce pozyskało wybitnych współpracowników i rangę liczącego się periodyku literacko-politycznego.

Już wcześniej S. nawiązał współpracę z H. G. Wellsem, z którym redagował Deklarację praw człowieka; jej wersja polska ukazała się w „Nowej Polsce” (1942 nr 2). We wrześniu 1944 podpisał, ogłoszony przez PEN-Club, „Apel pisarzy polskich” o pomoc w staraniach o poparcie dla powstania warszawskiego, rozesłany do in. PEN-Clubów i do najwybitniejszych pisarzy państw sprzymierzonych. Po zakończeniu działań wojennych przyjechał do kraju we wrześniu 1945 wraz z dwutygodniową wycieczką pisarzy i artystów angielskich. Był w Warszawie i Krakowie (gdzie 15 IX miał wieczór autorski). Po powrocie do Londynu działał w komisji przygotowawczej UNESCO, a po powołaniu tej organizacji objął w niej kierownictwo Międzynarodowej Sekcji Literatury i Dramatu; funkcję tę pełnił do r. 1948. Działo się to już z akceptacją Ambasady RP w Londynie, stanowiło więc początek współpracy S-ego z władzami krajowymi i spowodowało otwarty konflikt ze środowiskiem emigracji. W czerwcu 1947 S. odwiedził ponownie kraj. W r. 1948 uczestniczył w Światowym Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju (Wrocław 25–28 VIII) i podpisał przyjętą tam rezolucję. W l. 1949–51 był dyrektorem podlegającego Warszawie Instytutu Kultury Polskiej w Londynie.

Jesienią 1951 S. wrócił do kraju. Włączył się w nurt działań propagandowych, napisał artykuł potępiający decyzję pozostania na Zachodzie Czesława Miłosza (Odprawa, „Tryb. Ludu” 1951 nr 307), deklarował w niektórych wierszach akceptację Polski Ludowej…

Na VII Zjeździe ZLP w Warszawie (29 XI – 2 XII 1956) S. został wybrany na prezesa Zarządu Głównego i wybór ten był przyjęty jako symbol odnowy życia literackiego [uhaha]. Wkrótce też zaczął być traktowany jako jedna z głównych postaci demokratycznej opozycji. Kontynuował starania o zwolnienie pisarzy więzionych z powodów politycznych. Często wypowiadał się publicznie w obronie wolności słowa i swobód obywatelskich. W związku z pełnionymi funkcjami wiele podróżował… Obradujący w Warszawie X walny Zjazd Delegatów ZLP (3–5 XII 1959), pod presją kół partyjnych nie przedłużył S-emu prezesury na kadencję następną; zastąpił go Jarosław Iwaszkiewicz…

W marcu 1964 S. był inicjatorem, autorem i – wraz z Janem Józefem Lipskim – głównym organizatorem tzw. Listu 34 – pierwszego zbiorowego protestu środowisk intelektualnych przeciwko polityce kulturalnej partii i państwa; 14 III przekazał tekst do kancelarii premiera Józefa Cyrankiewicza. W następstwie otrzymał na pewien czas zakaz druku i naraził się na ataki, m. in. ze strony I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonrej Partii Robotniczej (KC PZPR) Władysława Gomułki i organizacji partyjnej przy warszawskim Oddziale ZLP. W l. 1965 do marca 1968 publikował niewiele; m. in. wydał dwa monologi w tomiku Jawa i mrzonka (W. 1966). W r. 1965 otrzymał nowojorską nagrodę Fundacji Alfreda Jurzykowskiego…

Dn. 19 III 1968, na spotkaniu z aktywem partyjnym w Sali Kongresowej Pałacu Kultury, zaatakował S-ego Gomułka. Po marcu 1968 ponownie został pozbawiony możliwości druku aż do grudnia 1970, kiedy to wraz ze zmianą kierownictwa PZPR zmieniła się sytuacja cenzuralna. W czerwcu 1971 zaprosił S-ego do współpracy „Tygodnik Powszechny” i tu poeta publikował stale felietony, mniej więcej co dwa tygodnie, aż do zgonu. Zostały one później wydane książkowo: Obecność. Felietony 1971–1972 (W. 1973) i Ciekawość. Felietony 1973–1976 (pośmiertnie, W. 1981).

Wiosną 1972 S. wraz z żoną odwiedził Londyn. We wrześniu t. r. rozpoczął druk Alfabetu wspomnień w tygodniku „Polityka” (wyd. książkowe: ocenzurowane W. 1975, pełne – W. 1989). W zbieraniu i weryfikacji materiałów pomocny mu był Adam Michnik, zaangażowany w r. 1972 przez S-ego jako sekretarz. Dn. 10 XII 1972 S. został przyjęty do loży wolnomularskiej «Kopernik» w Warszawie. Od r. 1973 miał rentę specjalną przyznaną przez Prezesa Rady Ministrów…

S. zmarł w Warszawie 4 VII 1976 w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym, w drodze do Domu Pracy Twórczej w Oborach. Został pochowany w Laskach pod Warszawą. Znaczną część dochodów z przyszłych wydań swych dzieł zapisał w testamencie Tow. Opieki nad Ociemniałymi z siedzibą w Laskach. Był odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1954). S. był żonaty (od marca 1934) z Janiną Konerską (Konarską) (zob. Słonimska Janina)**. Nie pozostawił dzieci. W r. 1990 na domu, w którym mieszkał S. w Alei Róż 6 w Warszawie, została wmurowana tablica pamiątkowa.”  (Roman Loth)

No, szczęka opada… tyle anegdot człek za młodu się nasłuchał, o wesołkach przy stolikach kawiarnianych*** itd. itp. Toż ten Antoni to jak Reciu prawie – no wprost wszechobecny i nietykalny. Sprawdziłem trop Recia, tak dosłownie, i oto odpowiedni fragment z książki Podgórskiego:

„W trakcie badania dokumentów dotyczących powstania Grupy Bilderberg w archiwum Retingera w Bibliotece Polskiej w Londynie Autor odnalazł list dr. Fransa de Graafa, osobistego sekretarza księcia Bernharda, datowany 9 stycznia 1957 r., w którym akceptuje on zaproszenie do wzięcia udziału w konferencji Grupy Bilderberg czterech delegatów z Polski. W liście wymieniono przewodniczącego Związku Literatów Polskich – Antoniego Słonimskiego, Eligiusza Lasotę – wydawcę „Po prostu”, Jerzego Turowicza – redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” i Janusza Groszkowskiego – profesora Politechniki Warszawskiej, późniejszego posła na Sejm, wiceprzewodniczącego Rady Państwa i prezesa Polskiej Akademii Nauk, który był wówczas osobą najmniej znaną z tej czwórki. Profesor Groszkowski w czasie wojny współpracował przy tajnej produkcji nadajników i odbiorników radiowych na potrzeby Armii Krajowej oraz przekazał Brytyjczykom wyniki badań nad pociskami V-1 i V-2, których fragmenty przekazywali partyzanci penetrujący obszar wokół nowego poligonu niemieckiego mieszczącego się w pobliżu wsi Blizna i Pustków, który przejął funkcję dawnego poligonu Peenemünde. Badał także pocisk V-2 znaleziony w Sarnakach, który został wysłany III Mostem razem z Retingerem do Londynu.

List de Graafa był najprawdopodobniej odpowiedzią na list Retingera, w którym zwrócił się do sekretarza księcia Bernharda z prośbą o akceptację rekomendowanych przez siebie osób. Może to świadczyć, że Retinger zabiegał o zaproszenie do wzięcia udziału w konferencjach Grupy Bilderberg także przedstawicieli z Polski. Autor nie odnalazł jednak w zasobach archiwum żadnych dokumentów potwierdzających udział w konferencji wymienionych w liście osób.”

___

**) „Janina Konarska-Słonimska z domu Seideman (ur. 30 kwietnia 1900 w Łodzi, zm. 9 czerwca 1975 w Warszawie) – polska malarka żydowskiego pochodzenia… Pochodziła z rodziny łódzkich fabrykantów Seidemanów. Otrzymała dobre i staranne wykształcenie. Początkowo uczyła się w szkole żeńskiej Kazimiery Kochanowskiej w Warszawie. Następnie kontynuowała naukę na Państwowych Kursach Pedagogicznych dla Nauczycieli Rysunku. Potem studiowała malarstwo, grafikę i rzeźbę w Szkole Sztuk Pięknych. Była ulubioną uczennicą Władysława Skoczylasa w klasie grafiki. W 1918 przyjęła pseudonim artystyczny Konarska, który oficjalnie przyjęła jako własne nazwisko w 1924. W tym samym czasie rodzina Seidenmanów przeszła na katolicyzm, adaptując nazwisko córki w formie lekko zmienionej Konerscy…

W marcu 1934 wyszła za mąż za Antoniego Słonimskiego, poetę i pisarza z grupy Skamandrytów. Małżeństwo to było wielkim zaskoczeniem dla całego środowiska, ale związek okazał się szczęśliwy i trwały. Po zawarciu ślubu Janina Konarska-Słonimska stopniowo wycofała się z życia artystycznego, poświęcając cały czas mężowi.”

Jej brat Tadeusz Józef zginął w 1940, zamordowany w Charkowie. A Antoni zginął w rok po jej śmierci.

***) Irena Szymańska z domu Wiernik (ur. 17 lutego 1921 w Łodzi, zm. 8 maja 1999 w Warszawie)… Jej rodzice, Róża i Szymon Wiernikowie, przebywali w getcie warszawskim; zginęli w wyniku akcji Hotel Polski. Wybuch powstania warszawskiego zastał ją pod Żyrardowem… Od 1945 do 1951 pracowała w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik” (Łódź, potem Warszawa), współpracując z twórcą tego wydawnictwa, Jerzym Borejszą. W 1952 ukończyła studia na wydziale filologii romańskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Razem z Antonim Słonimskim, a później m.in. Tadeuszem Konwickim i Gustawem Holoubkiem, była współtwórczynią „stolików literackich” (nawiązujących do przedwojennych tradycji, miejsc spotkań i dyskusji pisarzy i intelektualistów), kolejno: w kawiarni „Marca” przy placu Trzech Krzyży, kawiarni „Nowy Świat”, kawiarni przy wydawnictwie PIW (przy ul. Foksal) i wreszcie kawiarni w budynku Wydawnictwa „Czytelnik” przy ul. Wiejskiej w Warszawie.

 

Reklamy

Doboszyński o Retingerze i Sikorskim

Paweł TomasikNieznany artykuł Adama Doboszyńskiego o gen. Władysławie Sikorskim, Glaukopis : pismo społeczno-historyczne. Nr 17/18 (2010)

ADAM DOBOSZYŃSKI „Generał Sikorski – żywot ułatwiony” – marzec 1947, fragmenty:

… Obok zwyczaju opierania się o jakąś potencję zagraniczną, Sikorski  od samego zarania swej kariery politycznej opiera się równie konsekwentnie na masonerii i na Żydach. Już w czasie studiów na Politechnice Lwowskiej, gdzie rozwija ożywioną działalność w organizacjach akademickich, otacza go ta jakaś nieokreślona aura ” liberalno-lewicowa” (typowa dla masonów) , która nie opuści go przez całe życie, mimo że dla urzeczywistnienia haseł sprawiedliwości społecznej (będących przecież sprawdzianem tzw. „lewicowości”) nic w życiu realnego nie zrobi i nie wysunie nigdy postulatów społecznych, któreby mogły mu zaszkodzićw świecie wielkiego kapitału, Strasburgerów i Falterów, czy też w konserwatywnym świecie Churchillów i księcia Kentu.

Czy Sikorski już w czasie studiów wciągnięty był do masonerii? Brak na to danych; możliwe, że był jeszcze tylko głęboko zaawansowanym członkiem jednej z tych rozlicznych konspiracji, które stanowią „przedszkole” masonerii i bezpośrednio do niej prowadzą. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Sikorski musiał być regularnym masonem już w roku 1914; dowodzi tego jego błyskawiczna kariera na terenie Naczelnego Komitetu Narodowego w Krakowie, instytucji par excellence lożowej i opartej o czynniki lożowe obu państw centralnych. Kariera dla nie-„brata”nie byłaby tu możliwa.

Wierny swemu powołaniu, Sikorski przez cale życie krzewić będzie dokoła siebie konspiracje, których nici wiodą do masonerii. Na kilka lat przed wojną jeden z najbliższych Sikorskiemu ludzi, gen. Kukiel, opisał w „Kurierze Warszawskim”, jak co na polecenie Sikorskiego zorganizował wśród oficerów konspirację „Honor i Ojczyzna” i jak na rozkaz Piłsudskiego zmuszony był ją zlikwidować. Nie ulega wątpliwości, że likwidacja ta była tylko pozorna, toteż z chwilą objęcia przez Sikorskiego naczelnego dowództwa występuje wyraźnie zespół członków tej konspiracji. We wspomnianej wyżej pracy S[tanisław] Strumph Wojtkiewicz pisze (str. 393) o członkach założonej przez Sikorskiego ongiś organizacji Związku Obrony Rzeczpospolitej, rozsianych wszędzie po świecie. Bezpośrednio po śmierci Sikorskiego opowiada się na ucho w Londynie ,że jego następca gen. Sosnkowski zawarł „modus vivendi” z członkami Strażnicy”, konspiracji wojskowej Sikorskiego. Z grona tej „Strażnicy” rekrutowali się uczestnicy słynnego epizodu o posmaku meksykańskim, kiedy co w lipcu 1940 r. prezydent Raczkiewicz udzielił dymisj i Sikorskiemu i powierzył misję tworzenia gabineru ówczesnemu ministrowi spraw zagranicznych Augustowi Zaleskiemu. Wówczas to grono członków konspiracji Sikorskiego, z szefem sztabu gen. Klimeckim na czele i rewolwerami ostentacyjnie za pasem, udało się do Zaleskiego, żądając, by zrzekł się swej misji. Żądanie to poparli u prezydenta Raczkiewicza Anglicy.

Wierny swej zasadzie opierania się o potencje zagraniczne i zakulisowe, Sikorski przez całe swe życie dba również usilnie o poparcie Żydów. Na emigracji roją się dokoła niego; są to wypróbowani przyjaciele starej daty jako to panowie. Aubac-Auerbach, Falter, Retinger, Strasburger, Litauer. Falter*, który dorobił się ogromnej fortuny na spekulacjach węglem śląskim, jest wiceministrem w pierwszym rządzie na emigracji, a później mężem zaufania Sikorskiego w Stanach Zjednoczonych; Aubac-Auerbach, dziennikarz, jest podporą Sikorskiego na gruncie paryskim; Strasburger**, prezes organizacji ciężkiego przemysłu, tzw. popularnie „Lewiatana”, należy do rządu bez chwili przerwy przez cały czas pobytu na emigracji; Litauer, szef Polskiej Agencji Telegraficznej w Londynie, był aż do śmierci Sikorskiego jego głównym łącznikiem z prasą anglosaską, mimo że nie brak było poszlak, że był płatnym agentem sowieckim. Szarą jednak eminencją reżimu Sikorskiego i głównym reżyserem spraw polskich na emigracji był dr Józef Retinger, ten sam, który w pamiętne dni czerwca 1940 r. przywiózł Sikorskiego samolotem brytyjskim do premiera Churchilla. Postać to kluczowa dla zrozumienia tego okresu dziejów Polski , wypada więc poświęcić jej nieco więcej uwagi.

Retinger, syn żydowskiego adwokata z Krakowa, opuścił Polskę już na kilka lat przed rokiem 1914 i osiadł w Anglii, gdzie zapuścił korzenie bardzo głęboko. Po pierwszej wojnie światowej przebywa w Meksyku, jako zaufany przyjaciel swego współwyznawcy, prezydenta Callesa, który bolszewizuje właśnie Meksyk przy akompaniamencie krwawych, głośnych na cały świat prześladowań duchowieństwa katolickiego. Miarą znaczenia Retingera może być fakt, że gdy po pomyślnym przeprowadzeniu rewolucji opuszcza Meksyk, prezydent Calles wydaje na jego cześć bankier przy udziale 300 osób, całej elity ówczesnego rewolucyjnego reżimu. Sprawa odbiła się w Polsce nieprzyjemnym dla Retingera echem, poruszona przez Katolicką Agencję Prasową, pozostającą wówczas pod kierownictwem ks. kanonika Józefa Gawliny. Wspomnienia te odżyły w roku 1940, gdy Retinger przywiózł Sikorskiego do Londynu i stał się jego najbliższym doradcą, a znalazł się tam również ks. kanonik Gawlina, awansowany tymczasem na biskupa polowego i powołany do Rady narodowej. Położenie stało się drażliwe, toteż Sikorski podjął się osobiście przekazania biskupowi wyjaśnień Retingera, z których wynikało, że prześladowaniom duchowieństwa w Meksyku zawinił faktycznie – papież, który przekazane mu kompromisowe propozycje Retingera odrzucił i tym samym dopuścił do krwawych zajść…

W parę lat po Meksyku widzimy Retingera w górach marokańskiego Rifu u boku sułtana Abd ai-Karima, który powstał przeciw Hiszpanom i Francuzom. W wolnych chwilach pracuje Reringer w ambasadzie polskiej w Londynie, żeni się z córką jednego z przywódców Labour Party (pierwszą żonę zostawił w Krakowie) i obwozi po Polsce słynnego pisarza Conrada-Korzeniowskiego. W ostatnim dziesięcioleciu przed wojną bywa w Polsce często, utrzymuje duże stosunki w świecie literackim i artystycznym i opiekuje się młodymi talentami. Pisze książkę o Conradzie, za którego przyjaciela się podaje. Jego ciężar gatunkowy rośnie. Minęły już czasy, kiedy cały świat uważał go za zwykłego agenta Intelłigence Service. Teraz jest już czymś więcej. Wszystkie rozmowy Sikorskiego z Churchillem i Edenem, spotkania z Rooseveltem i Stalinem odbywają się przy jego udziale. Po zawarciu paktu polsko-rosyjskiego (lipiec 1941) Retinger jedzie do Moskwy z rangą ministra, jako pierwszy polski charge d’affaires.

W roku 1942 postawiłem jednemu z najinteligentniejszych oficerów naszego II Oddziału pytanie, kim jest Retinger? Odpowiedział mi: „Członkiem potężnej międzynarodowej mafii lewicowej”***. Przypomniało mi się to powiedzenie, kiedy niedawno opowiadano mi wystąpienie Retingera w Warszawie, na wiosnę 1944 r., tuż przed powstaniem, na posie-dzeniu Rady Jedności Narodowej z udziałem Delegata Rządu i ministrów. Zawiadamiając najwyższe ciało Polski Podziemnej, że za chwilę stanie przed nim Retinger, Delegat Rządu ostrzegł, by obecni byli ostrożni w swych wypowiedziach, gdyż Reringer jest nie tylko agentem brytyjskim, ale zapewne i reprezentuje pewne inne czynniki… Jakże znamienny to epizod dla sieci, w którą omotano naród polski, że najwyższe jego ciało musiało dyskutować najpoufniejsze sprawy polskie z człowiekiem, co do którego panowało tak mało złudzeń…

CDN

*) wow…

W roku 1939 Falter poprzez spółki zależne przejął kontrolę nad Bankiem Handlowym S.A. W Warszawie kupował nieruchomości.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Falter

**) W latach 1933-1939 prezes Centralnego Związku Przemysłu Polskiego (tzw. Lewiatana) – głównej organizacji korporacyjnej kół przemysłowych i finansowych w Polsce. Od 1937 współpracował z działaczami Frontu Morges i Stronnictwa Pracy.

Ponownie ministrem przemysłu i handlu został 9 grudnia 1939 i był nim do 5 czerwca 1942 w  dwu rządach Władysława Sikorskiego. Jednocześnie – do 14 lipca 1943 – był ministrem skarbu. Od 14 lipca 1943 do 24 listopada 1944 był ministrem stanu do spraw Bliskiego Wschodu w rządzie Stanisława Mikołajczyka. Istnieją poszlaki, że był jednym z dwóch ministrów rządów polskich na emigracji, który współpracował z wywiadem radzieckim[2]. Od 16 października 1945 do 19 września 1946 był ambasadorem w Wielkiej Brytanii, reprezentując Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej w Warszawie. Pozostał na emigracji w Londynie i tam też zmarł.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Henryk_Strasburger

***) Taka tez jest moja opinia: http://boson.szkolanawigatorow.pl/kim-by-kuzynek-diaba

PS. Mecenas Władysław Pociej pytał przy tej okazji: „Czy wolno odbierać życie w majestacie prawa, jeśli oskarżony był czarnosecinny?

https://reportaze-sadowe.wprost.pl/historia-prl/10025427/niech-pan-nie-wraca.html

https://niezalezna.pl/7582-smolensk-i-mecenas-z-rodzinnymi-tradycjami

 

Tajemniczy Henryk i jego londyńska demaskacja

W dzieciństwie, za dość głębokiego PRL-u, Henryk Jabłoński kojarzył mi się z pezetpeerowską „paprotką”, co to zawsze musi gdzieś się pojawić na czarno-białym ekranie w czasie słynnego dziennika. I tyle.

Nie przypuszczałem, aż do wczoraj, że ten osobnik może mnie kiedykolwiek zainteresować, i to mocno. Do wczoraj, bo wtedy właśnie przeczytałem jego pracę, o której poniżej, a potem próbowałem znaleźć jakiś jego dobry życiorys. No i nic z tego. Wikipedia całe jego życie do 1945 kwituje jedynie takim oto paragrafem:

Od 1931 członek Polskiej Partii Socjalistycznej [w wieku 22 lat], współpracownik Polskiego Słownika Biograficznego. Po przegranej wojnie obronnej w 1939 przedostał się na zachód. W kampanii norweskiej jako podchorąży rezerwy Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich walczył w bitwie o Narwik, a później uczestniczył w ruchu oporu w południowej Francji. W 1945 powrócił do kraju.”

Ponadto dodaje: „Syn Władysława Jabłońskiego (1882–1960) i Pelagii domu Znajewskiej (1886–1980). Był żonaty z Jadwigą z domu Wierzbicką (1919–1999), miał córkę Elżbietę i syna Krzysztofa. Mieszkał w Warszawie przy ul. Klonowej 4 (w bezpośrednim sąsiedztwie Belwederu), a w ostatnich latach życia przy ul. Filtrowej 61. Dr nauk historycznych – 1934.”

Klepsydra w gazowni dodaje co nieco:

To on w 1979 roku po raz pierwszy witał w Polsce papieża Jana Pawła II, wybawiając ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka z kłopotliwego obowiązku. On też jako przewodniczący Rady Państwa formalnie wprowadzał dekretem stan wojenny 13 grudnia 1981 roku. I on jako minister oświaty, łamiąc niezależność uniwersytetu w marcu 1968 wyrzucił ze studiów Adama Michnika i Henryka Szlajfera, wywołując wzburzenie studentów. Przez niemal cały okres PRL utrzymywał się na szczytach władzy.

Przed wojną był działaczem PPS i Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych. Należał do grupy świetnie zapowiadających się historyków. Opublikował m.in. bardzo dobrą biografię Aleksandra Waszkowskiego, ostatniego naczelnika Warszawy w Powstaniu Styczniowym.

Wziął udział w kampani wrześniowej 1939 roku. Po klęsce przedostał się do Francji. Walczył pod Narwikiem w 1940 roku i działał we francuskim ruchu oporu. Po powrocie do kraju razem z Oskarem Lange stał się rzecznikiem współpracy PPS z komunistyczną PPR. Po połączeniu w 1948 r. PPS i PPR w PZPR został członkiem KC nowej partii. Pozostał nim z krótką przerwą do rozwiązania PZPR. W latach 1965 – 1972 minister szkolnictwa wyższego i oświaty. Równocześnie był m. in. wiceprzewodniczącym Polskiej Akademii Nauk i autorem prac z historii PPS.”

Co konkretnie robił w okresie 1934-9, no i w tej Francji? Sam Jabłoński był nieprawdopodobnie wstrzemięźliwy – a zmarł dopiero w 2003 – nie natknąłem się na najmniejsze jego wynurzenia – może ktoś potrafi wskazać dobre źródło?

Tak czy inaczej, poszło o ten oto rewelacyjny artykuł Henryka z 1956 pt. Z TAJNEJ DYPLOMACJI WŁADYSŁAWA GRABSKIEGO W R. 1924.:

http://rcin.org.pl/Content/41400/WA303_29777_A52-KH-R-63-4-5_Jablonski.pdf

i takie tam cymesy:

„Wkrótce okazało się jednak, że w wewnętrznej walce między zwycięskimi w wojnie mocarstwami imperialistycznymi nastąpiło poważne przegrupowanie sił. Już rok 1923 wysunął londyński rynek finansowy na czoło operacji kredytowych świata**. Rok następny ujawnił wyraźnie, że rola Francji jako wierzyciela Europy jest już skończona. „Francja zdobyła przewagę militarną, a straciła finansową, czyli — co wychodzi na jedno — straciła swoje stanowisko wierzycielki” — przyznawał mąż zaufania sfer finansowych francuskich Lucien Romier*** na łamach tygodnika „Opinion”. On też głównie był tym, który alarmował decydujące koła finansowe Francji, wskazując na wielkie niebezpieczeństwo płynące dla nich z polityki banków angielskich, które dla szybszego złamania francuskiej konkurencji postawiły na ekonomiczną odbudowę oraz na wciągnięcie w orbitę swych bezpośrednich wpływów małych, zacofanych gospodarczo państw, jak np. Polska.

Alarmy Romiera i podobnych mu nie pomogły już jednak wiele. Trudności finansowe Francji, podsycane umiejętną grą banków angielskich, uniemożliwiały jej skuteczną konkurencję ze znajdującym się w ataku przeciwnikiem.

Z sytuacji tej szybko zdali sobie sprawę sprytniejsi gracze kapitalistyczni w małych państwach, ustawiając się w przedpokojach mniejszych i większych potentatów angielskich, ale starając się przy tym w miarę możności zachować możliwie najlepsze stosunki z Francuzami.

Tej grze rodzimych naszych finansistów i reprezentujących ich interesy polityków sprzyjają istniejące od zawieszenia broni, ale pogłębiające się stale od 1922 r. rozdźwięki między Anglią i Francją w stosunku do Niemiec i małych państw Europy Wschodniej. W związku z tym decydujące czynniki angielskie coraz baczniej obserwują sytuację w Polsce i w trzy dni po głośnej wizycie w Polsce marsz. Focha następuje w dniu 17 maja 1923 r. wizyta szefa angielskiego sztabu generalnego L. Cawana. Widocznym zaś znakiem zwiększenia się wpływów angielskiej finansjery było przybycie w dniu 7 października 1923 r. do Polski angielskiego rzeczoznawcy Hiltona Younga jako doradcy rządu polskiego w sprawach finansowych [o nim w notce następnej]…

Poza plecami oficjalnej dyplomacji polskiej zaczynają działać coraz czynniej ks. J. Woroniecki, hr. Adam Ronikier, a szczególnie osławiony dr Józef Rettinger.

Dnia 15 stycznia 1924 r. wręcza Ronikier dyrektorowi gabinetu Grabskiego — Kauzikowi notatkę, w której omówiono konsekwencje wynikające z nowej sytuacji, jaką tworzyło dojście w Anglii do władzy rządu Labour Party. W szczególności notatka ta zwraca uwagę na przychylny stosunek rządu angielskiego do Niemiec i dążenie do normalizacji stosunków z Rosją…

Usiłując wyciągnąć wnioski z tej całej wielkiej akcji Rettinger zaleca premierowi w dniu 5 maja 1924 r. przebudowę obsady aparatu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, poczynając od zmiany na stanowisku mini- stra, którym był w tym czasie znany frankofil Maurycy Zamoyski. Jako głównego kandydata na jego miejsce wysuwa on „bez cienia wątpliwości” Aleksandra Skrzyńskiego.

I ten dezyderat, zgłoszony przez coraz aktywniejszego pośrednika, zostaje spełniony, co prawda dopiero w lipcu 1924 r…

Po maju też 1926 r. rozpoczęła się ta organizacyjna przebudowa polskiego przemysłu, na którą nalegał Rettinger w 1924 r. Warto zresztą w tym wypadku powołać się na zdanie nie byle kogo, bo Andrzeja Wierzbickiego. „Porozumienia wewnętrzne i międzynarodowe (konwencje, syndykaty, koncerny)” — powiada on — „to najbardziej może charakterystyczny rys współczesnej ewolucji przemysłu. Ekonomiści niemieccy nazwali rok 1926 «rokiem racjonalizacji». Sprawozdania ekonomiczne pism angielskich stwierdzają również, że rok ten wysunął na plan pierwszy sprawę rewizji dotychczasowych form produkcji przemysłowej. Zarówno komisje do badania przemysłu węglowego w Anglii, jak i wybitne autorytety teoretyczne i praktyczne w uprzemysłowionych krajach zachodniej Europy zgodnie wysuwają tezę, że pomyślny rozwój produkcji w czasach obecnych niemożliwy jest bez organizacji przemysłu w kierunku poziomym i pionowym oraz jego koncentracji przez łączenie się przedsiębiorstw mniejszych i w działalności swojej nieskoordynowanych”.

Po tym wstępie dyrektor „Lewiatana” stwierdza z aprobatą: „I u nas rok 1926 stanowi niewątpliwie punkt zwrotny w kierunku racjonalizacji produkcji, a zwłaszcza jej organizacji. Od tego roku ruch organizacyjny w naszym przemyśle przybiera coraz szersze rozmiary… Odrębności i różnice lokalne ustąpiły wszędzie na plan dalszy, na pierwszy zaś plan wysunęła się zasadnicza wspólność interesów i poglądów gospodarczych ujmowanych pod kątem widzenia ogólnopaństwowym. Wyrazem gospodarczego i ideowego zespolenia przemysłu jest cały szereg konwencji i syndykatów”.

Aby stwierdzenie to nie było gołosłowne, Wierzbicki przytacza szereg owych „porozumień” ze wszystkich niemal dziedzin życia gospodarczego, wykazując pełną kartelizację najważniejszych jego gałęzi. Dodaje też, że te „porozumienia” krajowe są w ścisłym związku z „porozumieniem” międzynarodowym.

Oczywista rzecz, że reformy te dotknąć musiały i bankowość, a związek między nią a reżimem otrzymał zresztą po paru latach piękną ilustrację w postaci organizacyjnego powiązania banków Angielskiego i Handlowego pod kierownictwem sanacyjnego ministra spraw zagranicznych Augusta Zaleskiego, ongiś, w czasie pierwszej wojny imperialistycznej, przedstawiciela Piłsudskiego w Londynie.”

___

**) W tym roku Nowy York udzielił obcym państwom pożyczek w sumie 291 908 000 dol., podczas gdy Londyn — 637 140 000 dol.

***) Jeden z najbliższych doradców Pétain’a w okresie ostatniej wojny.

 

Kim był kuzynek diabła?

 Capture d’écran 2017-11-21 à 14.58.09.png
__

 

Informacje pochodzące z analizy dokumentów przekazanych stronie polskiej przez Intelligence Service zostały wykorzystane w napisanej przez historyka Jana Ciechanowskiego pracy Józef Retinger (1888–1957) w świetle raportów brytyjskiego wywiadu z lat 1913 do 1941 [1943!!]. Z opracowania wynika, że po raz pierwszy nazwisko Józefa Retingera pojawiło się w aktach Intelligence Service w grudniu 1913 roku. Ustalono, że Retinger przybył do Anglii w październiku 1913 roku wraz z żoną. W czerwcu 1914 roku Retingerowie wyjechali do Rosji, skąd powrócił sam Retinger w sierpniu 1914 roku. Z okresu I wojny światowej pochodzi zapis w aktach Intelligence Service mówiący, że Brytyjczycy podejrzewali Retingera o pracę w charakterze agenta na rzecz Niemiec. Działalność na rzecz nawiązania współpracy przywódców meksykańskich związków zawodowych w Meksyku z działaczami brytyjskiej Partii Pracy oraz współpraca z Polską Partią Socjalistyczną w okresie międzywojennym spowodowała, że w aktach Retingera w Intelligence Service pojawiło się szereg donosów z tego okresu, szczególnie z lat 1928 i 1931, informujących o tym, że pracował on na rzecz Międzynarodówki Komunistycznej. Z dokumentów wynika również, że Retinger przez cały okres aktywności w Polsce i Wielkiej Brytanii w latach dwudziestych i trzydziestych pozostawał pod obserwacją Intelligence Service

Reasumując należy podkreślić, że z analizy dokumentów Foreign Office przedstawionych przez Jana Ciechanowskiego i Hannę Świderską obejmujących okres 1913–1945 wynika, że Retinger nie był brytyjskim agentem.”

A oto kilka fragmentów z owej (bardzo ważnej) pracy Jana Ciechanowskiego z 1984:

„SZEF O. WYW. L.dz.                 Londyn, Dn. 21.IV.43

Pan Generał Wódz Naczelny w miejscu

Przedstawiam Panu Generałowi, w myśl otrzymanego rozkazu, całość materiałów posiadanych przez Oddział Wywiadowczy Sztabu NW, dotyczących osoby p. Retingera Józefa.

Równocześnie melduję, że Oddział Wywiadowczy nie interesował się osobą, p. Retingera ani z inicjatywy własnej, ani na rozkaz przełożonych; materiały, które przedstawiam, dostały się do akt oddziału przypadkowo, nie były rozpracowywane ani też wykorzystywane na zewnątrz.

Jeżeli chodzi o ich wartość dokumentalną – dokumentem nie są, nie mogą więc służyć jako podstawa do dochodzeń czy też do wyciągania daleko idących wniosków.

Jedyne co stwierdzić można, to fakt interesowania się osobą p. Retingera przez służby wywiadowcze (bezpieczeństwa) Anglii i Stanów Zjednoczonych od roku 1913.

W szeregu fragmentarycznych meldunków przewija się stale opinia, że p. Retinger jest w kontakcie ze skrajną lewicą, że jest „podejrzany”, brak jednak konkretnych stwierdzeń.

Szereg ujemnych opinii bazuje się na wypowiedziach poważnych osobistości np. Sir H. Kennard [Ambasador brytyjski przy rządzie polskim w latach 1935-1941].

O kontaktach p. Retingera z Jasparem nic powiedzieć nie mogę; załączony meldunek rtm. Gilewicza jest wynikiem jego przypadkowej znajomości z p. Collonem, a więc znów dziełem przypadku, a nie rozpracowania.

Przedstawiając Panu Generałowi załączone akty, usilnie proszę o nierobienie z nich użytku na zewnątrz, gdyż może to b. skomplikować stosunki, łączące Oddział Wyw. Sztabu NW z wywiadem angielskim i poderwać zaufanie, jakie do nas mają.

Szef O. Wyw.

(-) Gano

Płk dypl.

Treść aktów znajdujących się w Inteligence Service

Na gruncie angielskim Retinger utrzymuje stosunki z wpływowymi osobistościami rozmaitych narodowości jak Japończykami, Włochami, Holendrami, Egipcjanami oraz Anglikami, przeważnie ze sfer intelektualnych i politycznych.

Pod datą 3.2.1917 r. jest pismo do Foreign Office z „M.I.5” donoszące o skonfiskowaniu Retingerowi dwóch listów japońskich w chwili, gdy opuszczał Anglię. Listy te przesłano do zbadania.

Po wyjeździe z Anglii Retinger jest w dalszym ciągu pod obserwacją angielskiej Inteligence Service, o czym świadczą doniesienia placówek angielskich z kontynentu. I tak pod datą 3.4.1925 r. figuruje notatka, iż na zjeździe międzynarodowej federacji Związków Robotniczych Retinger głosował za komunizmem, ponadto pozostawał w kontakcie z podejrzanymi ludźmi. Na tymże samym zjeździe w Amsterdamie Retinger pozostawał w stosunkach z John Brownem, komunistą, z którym omawiał sprawę Meksyku (not. z 2.1.26). W Holandii – jak mówi notatka placówki angielskiej z dn. 11.6.26 – nie zdołano natrafić na miejsce zamieszkania Retingera, którego ukrył w swym mieszkaniu John Brown.

Pod datą 7 lipca 1928 r. donosi Scotland Yard, że Retinger objął posadę w Związku Zawodowym Robotników w Polsce, pod datą zaś 3.10.1928 r., że władze polskie zdają sobie sprawę z zainteresowania Retingera Międzynarodową Federacją Związków Zawodowych, lecz w Polsce jest mało czynny, natomiast działa za granicą. Władze polskie zwróciły uwagę na jego działalność w związku z ruchami robotniczymi w Dąbrowie Górniczej oraz kolejarzy. Podejrzewa się go o kontakt z „PROFINTERN” w Moskwie.

Pod datą 4.12.37 kapitan Liddel z „M.I.5” wydaje polecenie stwierdzenia pełnego nazwiska i imienia osobnika podpisującego korespondencję z Londynu do prasy polskiej inicjałami „J.H.Re”. Dn. 23.12.37 r. notuje, że inicjały te znaczą: Józef Hieronim Retinger, oraz podaje szereg informacji, jak że 3.3.25 Retinger wyjechał do Meksyku i pracował dla Browna z British Minority Movement, że 7.4.26 r. zaręczył się ze Stellą Morel, a w latach 1935, 36 i 37 przyjeżdżał do Anglii celem odwiedzenia dzieci…

W raporcie z dn. 12.10.1939 r. donosi O.E. Sargent, że Sir H. Kennard ostrzegł go przed niejakim Retingerem, podobno nieoficjalnym agentem polskim [ha, ha], który prawdopodobnie intrygować będzie przeciw ambasadorowi polskiemu w Anglii celem odwołania go z Londynu. Jest to osobnik podejrzany i należy traktować go z podejrzliwością.

Raport dla płk. V. Vivian z S.I.S. z dnia 5.11.39 mówi, że w latach 1914-18, w czasie wojny światowej, Retinger był podejrzany o pracę w charakterze agenta na rzecz Niemiec i przyjechał do N. Yorku wraz z ówczesnym ambasadorem niemieckim hr. Bernsdorfem, z którym zamieszkał w hotelu Ritz Carlton.

List z dn. 21.7.40 do p. Frosta (którego referat obejmował również zagraniczny dział BBC) zawiera ostrzeżenie na wypadek, gdyby BBC przyznało transmisję rządowi polskiemu, „albowiem przedstawiciel prasowy i propagandowy gen. Sikorskiego jest niepożądanym osobnikiem. Jest nim Józef Retinger, który w r. 1931 był podejrzany o przysyłanie funduszów do Zjednoczonego Królestwa na propagandę komunistyczną.

Dn. 20.4.41 amerykańskie władze bezpieczeństwa zapytują się „I. S.”, co jest jej wiadome o Hieronimie Retingerze, którzy towarzyszył gen. Sikorskiemu w charakterze sekretarza. State Department został ostrzeżony przed nim, którego uważają za identycznego z osobnikiem zamieszanym w sabotaże w St. Louis w r.1921, a którego deportowano wówczas do Polski.

W piśmie „M.I.5” z dn. 29.7.41 w związku z zezwoleniem na pobyt w Anglii dla niejakiego Juliusza Bisno znajduje się uwaga, że Józef Retinger jest czy był wiceprezesem polskiej sekcji „Bnai Brith” (żydowska masoneria) w Londynie

Dn. 22.2.43 rtm. Gilewicz melduje, iż dn. 11.2.43 widział się ze swym znajomym Belgiem Collonem, radcą belgijskiego MSZ, który opowiadał mu, iż Retinger utrzymuje zażyłe stosunki z posłem belgijskim przy rządzie czeskim Jasparem, a za jego pośrednictwem z ambasadorem sowieckim Bogomołowym [sic]. Collon czytał raport Retingera o pobycie NW w Ameryce i dał do zrozumienia, że przez Jaspara raport ten doszedł do rąk Bogomołowa. Collon oświadczył dalej, że Belgowie uważają Retingera za agenta bolszewickiego…

W uzupełnieniu meldunku z dn. 22.2.43, rtm. Gilewicz podaje w dn. 25.2.43, że Collon, z którym widział się ponownie, oświadczył, że czytał raport Retingera dla Jaspara i że nie ma wątpliwości, iż raport ten trafił do rąk bolszewików, a nawet był dla nich przeznaczony, gdyż Collon uważa Jaspara za łącznika między Bogomołowym a grupą polityków współpracujących z bolszewikami jak Retinger, Ripka i inni.

Notatkę powyższą Szef O. II. płk dypl. Gano przedstawił w dniu 15.3.43 Szefowi Sztabu NW gen. Klimeckiemu. Dossier zawiera:
1) Odpis akt znajdujących się w dossier Inteligence Service (w języku angielskim kartek 7, w przekładzie kartek. 2) Notatkę służbową rtm. Gilewicza z dn. 25.2.43.

__

Drugi brytyjski raport w sprawie Retingera [Poniżej zamieszczam treść ostatniej – piątej – strony nie datowanego i nie podpisanego, lecz obszernego, drugiego brytyjskiego raportu o Retingerze, we własnym tłumaczeniu. Raport ten zatytułowany: „Dr Joseph Hieronimus Retinger” został przekazany do Instytutu Generała Sikorskiego przez płk. dypl. W. Bąkiewicza, długoletniego szefa II Oddziału 2-go Korpusu, 19 lutego 1963 roku.

Treść pierwszych czterech stron raportu nie podaje, gdyż pokrywa się ona w zasadzie z informacjami o Retingerze, które przedstawił Naczelnemu Wodzowi płk. Gano w 1943 roku, po otrzymaniu ich od wywiadu brytyjskiego. Świadczy to najlepiej o ich autentyczności oraz pochodzeniu. W obydwu wypadkach musiały one wyjść z biur Intelligence Service.

Niemniej, ponieważ nieżyjący już dzisiaj płk Bąkiewicz, przekazując ten niezmiernie ważny dokument nie ujawnił, kiedy, od kogo i dlaczego go otrzymał, trudno jest dzisiaj ustalić, jaki z niego zrobił użytek. (Np. komu uprzednio go udostępnił i jaki to mogło mieć wpływ na stosunek i postępowanie wtajemniczonych wobec Retingera).

Nie ulega kwestii, iż wiele dodatkowych informacji i wyjaśnień w sprawie roli i powiązań Retingera mógłby udzielić płk dypl. M. Protasiewicz, szef IV (krajowego) Oddziału Sztabu Naczelnego Wodza w latach 1942-44 oraz jego następca płk dypl. M. Utnik. Chodzi tylko o to, aby to jak najszybciej zrobili.]

„Wkrótce po wybuchu wojny okazało się, iż Retinger był używany przez Sikorskiego, jako jego zaufany agent, działający niezależnie od oficjalnych źródeł, co wywołało sprzeciwy wśród oficjalnych reprezentantów polskich. W czerwcu 1940 roku Retinger, w kontakcie z polską ambasadą w Londynie, działał jako osobisty doradca polityczny generała Sikorskiego i otrzymał rangę ambasady.**

Stanowisko to zawdzięcza swym powiązaniom z gen. Sikorskim, datującym się jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej, oraz reputacji człowieka posiadającego rozległe znajomości pośród członków brytyjskiej partii pracy i partii liberalnej.

Retinger, chociaż Żyd z pochodzenia, jest katolikiem i poza nie sprawdzonymi raportami z 1931 roku nie ma żadnych dowodów wskazujących na to, że przed rokiem 1940 interesował się specjalnie sprawami żydowskimi [ha, ha]. W 1940 roku został wiceprezesem polskiej sekcji „Bnai Brith”, niepolitycznej żydowskiej organizacji dobroczynnej [ha, ha] o światowym zasięgu. Mówi się, że Retinger w początkach 1941 roku zorganizował spotkanie pomiędzy dr. Brotskym z Żydowskiej Rady Deputowanych w Wielkiej Brytanii a członkami rządu polskiego w Paryżu, a w maju 1941, kiedy towarzyszył gen. Sikorskiemu w jego podróży do USA, spotkał się z przedstawicielami amerykańskiego żydostwa. Utrzymywał też kontakty z żydowskimi organizacjami syjonistycznymi.

W 1941 Retinger udał się do Moskwy jako członek polskiej misji, a następnie jako polski charge d’affaires omawiał z ministrem Mołotowem sprawy dotyczące polskich Żydów internowanych w ZSRR. Retinger powrócił do Anglii 12 września 1941. Wkrótce po jego powrocie doniesiono, iż pozostawał w ścisłym kontakcie ze Stefanem Litauerem*** [Korespondent PAT w Londynie.], który był w zażyłych stosunkach z Andrew Rothsteinem z Agencji TASS.

Utrzymuje się, iż Litauer i Rothstein, przy pomocy Retingera, wywierali szkodliwy wpływ (z polskiego punktu widzenia) na rosyjską politykę Sikorskiego, ale nie uzyskano żadnych szczegółowych dowodów na potwierdzenie tych zarzutów. Istnieje szereg niesprawdzonych donosów z różnych okresów, szczególnie z lat 1928 i 1931, że Retinger pracował dla komunistycznej międzynarodówki. Brakuje jednak szczegółowych danych na potwierdzenie tych donosów.

W kwietniu 1941 władze amerykańskie stwierdziły, iż Retinger, chociaż rzecz biorąc utrzymywał przyjazne stosunki z komunistami, nie mógłby być poważnie oskarżony z tego tytułu. W amerykańskich raportach Retinger figuruje jako „człowiek niedyskretny i pozbawiony rozsądku” oraz nie nadający się do żadnej działalności. Jest traktowany jako człowiek niegodny zaufania i gotowy sprzedać swe usługi temu, kto więcej płaci. Ściśle mówiąc – oportunista.”

Retinger nie był "zwykłym" agentem brytyjskim czy niemieckim. Kim zatem był kuzynek diabła? Według mnie był on (jak to mawia Grzegorz Braun) kondotierem rewolucji światowej, ale nie tylko owej bolszewickiej, ale też tej, której TERAZ jesteśmy świadkami.

**) „Zdecydowanie negatywnie został również oceniony przez polskie środowisko emigracyjne udział Retingera w przygotowaniu układu Sikorski – Majski, który został odebrany jako wyrażenie zgody ze strony polskiego rządu na przejęcie polskich ziem wschodnich. W związku z podpisaniem traktatu doszło do przesilenia w rządzie generała Sikorskiego, bowiem trzech ministrów (gen. Sosnkowski, Zaleski i Seyda) złożyło dymisję.

Pułkownik Leon Mitkiewicz oceniając udział Retingera oraz jego wpływ na generała Sikorskiego, napisał: Retinger odgrywa smutną a właściwie fatalną rolę przy Sikorskim. Namotał układ lipcowy 1941 r. z Rosją, nie wysuwając wyraźnie sprawy granic wschodnich i przyjmując idiotyczny i bardzo nieścisły tekst układu, omijający prawdę. Generał Sikorski działał tylko z Retingerem i Litauerem bez udziału i z całkowitym pominięciem Augusta Zaleskiego, ministra spraw zagranicznych i sam podpisał ten trudny do zmiany i odrobienia układ.

***) „Po wydaleniu z MSZ korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej w Londynie, następnie do kwietnia 1944 dyrektor Agencji. Usunięty ze stanowiska przez Rząd RP na uchodźstwie za dezinformację i działanie na szkodę państwa polskiego. Przewodniczący londyńskiego Foreign Press Association. Wrócił do kraju w 1945. Podjął pracę w MSZ na różnych stanowiskach. Od 1949 pracował m.in. w PISM, a także wykładał w Studium Dziennikarstwa Akademii Nauk Politycznych. Po 1956 był korespondentem Polskiego Radia w Londynie. Zmarł na zawał serca w windzie w Izbie Gmin w Londynie, gdzie pracował jako korespondent „Życia Warszawy”. Był członkiem Wielkiego Wschodu Francji.”

__

PS. Żeby było jasne – duża część tzw. brytyjskich elit pracowała i nadal pracuje na rzecz „rewolucji światowej”.

PPS. „Decyzja Retingera o pozostaniu w Meksyku zapadła najprawdopodobniej w czasie rejsu podczas rozmów z Moronesem, kiedy to Morones złożył mu swoją propozycję lub na tyle zainteresował go przemianami zachodzącymi w Meksyku, że Retinger, lubiący wszelkie wyzwania [uuuha, ha], zdecydował się na dłuższy pobyt w tym kraju. Tym bardziej że w tym czasie nie miał on wielu możliwości wyboru. Jak zapisał później w swoich notatkach: Przyjąłem zaproszenie, gdyż nie widziałem wówczas dla siebie nic interesującego do roboty w Europie…

Po otrzymaniu polskiego paszportu Retinger wyjechał do Polski****, w której nie był od kilku lat, skąd wkrótce wrócił do Meksyku, ponieważ, jak zapisał w swoich notatkach: za prezydentury generała Obregona moi przyjaciele w rządzie meksykańskim poprosili, bym wrócił do Meksyku i pomógł im…” 

****) „I… was axious to go to the United States ³**, and from there to Poland”. To był rok 1920 – czyżby nasz Recio spieszył się by przywitać w Warszawie Armię Czerwoną?  Za chwilę był z powrotem w Meksyku…

³**) A oto jego amerykański przyjaciel:

https://en.wikipedia.org/wiki/Felix_Frankfurter

„Harvard law professor and future Supreme Court justice Felix Frankfurter argued for their innocence in a widely read Atlantic Monthly article that was later published in book form. Sacco and Vanzetti were scheduled to die in April 1927, accelerating the outcry. Responding to a massive influx of telegrams urging their pardon, Massachusetts governor Alvan T. Fuller appointed a three-man commission to investigate the case. After weeks of secret deliberation that included interviews with the judge, lawyers, and several witnesses, the commission upheld the verdict. Sacco and Vanzetti were executed in the electric chair just after midnight on August 23, 1927. Subsequent riots destroyed property in Paris, London, and other cities…

He critiqued the prosecution’s case and the judge’s handling of the trial; he asserted that the convictions were the result of anti-immigrant prejudice and enduring anti-radical hysteria of the Red Scare of 1919–20. His activities further isolated him from his Harvard colleagues and from Boston society…

Following the inauguration of Franklin D. Roosevelt in 1933, Frankfurter quickly became a trusted and loyal adviser to the new president. Frankfurter was considered to be liberal and advocated progressive legislation… Frankfurter successfully recommended many bright young lawyers toward public service with the New Deal administration; they became known as „Felix’s Happy Hot Dogs”. Among the most notable of these were Thomas Corcoran[„Corcoran’s work after leaving government service led him to be dubbed the first of the modern lobbyists.”], Donald Hiss [„in 1948 was accused of — but not charged with — spying for the Soviet Union, and who, in 1950, was controversially convicted of perjury before the House Un-American Activities Committee (HUAC).”] and Alger Hiss [„an American government official who was accused of being a Soviet spy in 1948”], and Benjamin Cohen [„He acted as Zionist counsel”]. He moved to Washington, DC, commuting back to Harvard for classes, but felt that he was never fully accepted within government circles. He worked closely with Louis Brandeis, lobbying for political activities suggested by Brandeis…

Even after his appointment to the Supreme Court, Frankfurter remained close to the Roosevelt. In July 1943, on the behalf of the President, Frankfurter interviewed Jan Karski, a member of the Polish resistance who had been smuggled into the Warsaw ghetto and a camp near the Belzec death camp in 1942, in order to report back on what is now known as the Holocaust. Frankfurter greeted Karski’s report with skepticism, later explaining: „I did not say that he was lying, I said that I could not believe him. There is a difference.”

Following the death of Supreme Court Justice Benjamin N. Cardozo in July 1938, President Franklin D. Roosevelt asked his old friend Frankfurter for recommendations of prospective candidates for the vacancy. Finding none on the list to suit his criteria, Roosevelt nominated Frankfurter. The Senate confirmation hearing on the nomination of Frankfurter was notable for the opposition which arose. In addition to the objection that he was considered to be the President’s unofficial advisor, that he was affiliated with special interest groups, that there were now no justices from west of the Mississippi, opposing groups and individuals appearing before the Senate Judiciary Committee pointed to Frankfurter as foreign-born and deemed to be affiliated with an anti-Christian movement viewed as part of a broader Communist infiltration into the country. The controversy permanently changed the process which had been followed for 150 years, being the first time that a nominee for the Supreme Court appeared in person before the Judiciary Committee.”

Nowa_płyta_grobu_Generała_Gano.jpg

___

Capture d’écran 2018-11-17 à 15.22.21.png

Capture d’écran 2018-11-17 à 15.23.11.png

Capture d’écran 2018-11-17 à 15.24.43.png

Capture d’écran 2018-11-17 à 15.25.58.png

Memoirs of an Eminence Grise, 1972