Rzeź katolików, krzyżowcy i ten niesamowity Archimedes

W czwartek, 29 października 1998 na aukcji Christie w Nowym Jorku sprzedano manuskrypt nazwany Eureka-9058 za astronomiczną kwotę 2,200,000 USD. Wprawdzie personalia szczęśliwego nabywcy pozostają do dziś niepewne, na szczęście sam rękopis został udostępniony do szczegółowych badań. Ściślej mówiąc, jest to szczególny rodzaj manuskryptu, zwany palimpsestem. W tym przypadku, chodzi o odkryte dopiero w XX wieku dzieła Archimedesa zwane Kodeksem C, które około roku 950 nieznany skryba skopiował był w Konstantynopolu.

Aby nadać wadze geniuszu Archimedesa właściwych proporcji warto zauważyć, że od czasu powstania jego dzieł do chwili zrobienia owej kopii (mniej więcej wtedy kiedy Polska powstawała…) upłynęło więcej lat niż liczy sobie polska państwowość…

W 1229, w Jerozolimie, ów kodeks Archimedesa spisany na (bardzo) wytrzymałym pergaminie doznał powszechnego w tamtych czasach recyklingu – wycięte karty pergaminu zostały „wyczyszczone”, złożone na pół i zszyte na nowo. Nadpisano na nich teksty liturgiczne dla Kościoła prawosławnego, a sam palimpsest przeleżał tam spokojnie prawie 7 wieków, aby „się zawieruszyć” podczas wojny turecko-greckiej 1919-22 oraz ludobójstwa Greków Pontyjskich. Pod koniec lat dwudziestych znalazł się był w Paryżu, w rękach niejakiego Marie Louis Sirieix – „businessman and traveler to the Orient who lived in Paris”. Ów barbarzyńca przez wiele lat trzymał ten manuskrypt w… piwnicy – skutki działania wilgoci i pleśni można podziwiać na powyższym zdjęciu…

Do treści Kodeksu C postaram się jeszcze wrócić, teraz tylko przytoczę opinie Galileusza i Leibniza o Archimedesie, a trzeba tu zaznaczyć, że oczywiście oni obaj nie znali owego Kodeksu C**, o którym wielu entuzjastów obecnie pisze, iż w paru miejscach wyprzedza matematykę Newtona:

Galileo praised Archimedes many times, and referred to him as a „superhuman”. Leibniz said „He who understands Archimedes and Apollonius*** will admire less the achievements of the foremost men of later times.”

? a co mają z tym wszystkim wspólnego krzyżowcy… – chodzi tu o splądrowanie w 1204 (pierwsze w burzliwej historii) Konstantynopola przez wojska IV Krucjaty. To za jego przyczyną manuskrypt wylądował w Jerozolimie, a samo to fatalne wydarzenie zatruło na wieki stosunki pomiędzy Kościołem a prawosławiem – JPII tak się do tego odniósł w 2004: „How can we not share, at a distance of eight centuries, the pain and disgust?

Trzeba jednak przy tym wspomnieć, iż poprzedziła je straszliwa masakra katolików w Konstantynopolu, w 1182…

__

**) Znali jedynie Kodeksy A i B…

***) Do Apoloniusza z Pergi mam nadzieję powrócę przy okazji właściwego tekstu o Archimedesie…

 

 

 

Reklamy

Żydowskie korzenie islamu

Marie-Thérèse Urvoy urodziła się w Damaszku, jest islamologiem i od 1986 profesorem w Katolickim Instytucie w Tuluzie  (ICT). Pod jej opieką ksiądz Édouard-Marie Gallez, brat Wspólnoty św. Jana, przygotował doktorską rozprawę pt. Le Messie et son Prophète (Mesjasz i jego Prorok), którą obronił na Uniwersytecie w Strasburgu w 2004. Pomimo, że owa dysertacja, wydana w dwóch tomach pt. De Qumran a Muhammad (tom I: Od Qumran do Mahometa) oraz Du Muhammad des Califes au Muhammad de l’histoire (tom II: Od Mahometa kalifów do Mahometa historycznego), zdobyła duży rozgłos to o autorze jest tylko króciutki wpis we francuskiej wiki, a już w tej angielskiej ani o nim słychu. Tak jak i o pani profesor Urvoy. A owe dwa tomy do tej pory nie zostały przetłumaczone na angielski…

Na szczęście, mamy przynajmniej ich recenzję po angielsku – dostępną u niezawodnego E. Michaela Jonesa:

„Edouard-Marie Gallez odsłonił nam historyczne korzenie islamu. Pokazał, że pochodzi on z ogromnego ruchu mesjańskich Żydów zwanych „Ebionitami” lub „Nazarejczykami”. Ci nie-rabiniczni Żydzi przyjęli Jezusa jako mesjasza, ale nie jako boskie Logos. Gallez pokazuje, jak zwoje i fragmenty znalezione w jaskiniach Qumram nad Morzem Martwym oraz w okolicach Massady naświetlają ideologię stojącą za owym ruchem Żydów, którzy byli chętni podążyć za mesjaszem na świętą wojnę, wierząc, że dzięki temu uratują świat. W przeciwieństwie do Żydów rabinicznych, którzy spoglądali w przeszłość, ci ludzie oczekiwali ziemskiej utopii, która nadejdzie dopiero po masowych eksterminacjach. Podobnie jak późniejsi muzułmanie, wierzyli, że mesjasz nie umarł na Krzyżu, ale został wzięty żywcem do nieba i był gotowy, kiedykolwiek warunki byłyby właściwe (tj. kiedy Palestyna nie byłaby już w rękach bezbożnych i Świątynia została odbudowana), aby powrócić na Górę Oliwną i poprowadzić ich do podboju całego świata…

Gallez twierdzi, że pierwsza żona Mahometa Hadija, bogata wdowa, która była starsza od niego, była kuzynką kapłana Nazareńczyków Waraqa ibn Nawfal, więc sama prawdopodobnie była Nazarejką. Waraqa był także dalekim kuzynem Mahometa i odegrał ważną rolę w ich małżeństwie. (To mnie naprowadza na pytanie, czy sam Mahomet nie był żydowskiego pochodzenia, ale Gallez nie porusza tego zagadnienia.) Waraqa tak zaindoktrynował arabskie plemię Qorechitów, którzy wcześniej byli chrześcijanami, iż przyłączyli się do sprawy nazarejczyków, która miała na celu odzyskać Jerozolimę poprzez użycie broni aby doprowadzić do szybkiego powrotu Mesjasza. Kiedy Chosroes poprowadził perską wyprawę do Palestyny ​​w 614 roku, tysiące rabinicznych Żydów udzieliło mu pomocy (jedna żydowska encyklopedia cytowana przez Galleza określa ich liczbę na 24 tysiące), a więc perski generał, w zamian za swoje łatwe zwycięstwo, oddał im kontrolę nad Jerozolimą . W tej samej wyprawie Mahomet (nazwisko, które w języku nazareńczyków oznaczało „ten, kto pragnie podobać się Bogu”) prawdopodobnie poprowadził swoich qorechyckich wojowników do Jerozolimy, ale rabiniczni Żydzi, którzy zostali tam zainstalowani jako panowie, wypędzili go oraz jego Qorechitów, a także Nazarejczyków. Pomimo to Mahomet zauważył, że można podbić Jerozolimę.

Cesarz Bizancjum rozpoczął ponowny podbój tego regionu na początku 620, więc Persowie opuścili Jerozolimę w 622. Gallez uważa, że ​​prawdopodobnie emigracja Mahometa czy hegira w kierunku oazy w Jatrib (Medina) była wynikiem tego ponownego chrześcijańskiego podboju. Kronika Sebeosa (660) donosi, że w Yatrib, Mahomet – jako nazarejski wyznawca Tory, zakazał wina i miał Żydówkę a jej kochanka wydał na ukamienowanie za cudzołóstwo. W Jatrib podporządkował sobie otaczające plemiona Arabów, głosząc im, że Bóg obiecał Palestynę potomkom Abrahama, a ponieważ oni sami byli potomkami Abrahama, odziedziczyliby tę obietnicę, gdyby powrócili do czczenia jedynego Boga Abrahama, tylko jego. Głoszenie to miało na celu zmuszenie ich do porzucenia religii chrześcijańskiej. W przeciwieństwie do tego, co mówią muzułmanie, nawrócenie Arabów rozpoczęło się trzy stulecia wcześniej, a Maximus the Confessor pisał o nich w 632, że wśród nich „zniknął błąd politeizmu”.

Sukces Mahometa jest potwierdzony przez Kronikę Jakuba z Edessy (przed 692), a także przez Doctrina Jacobi (przed 640). W tym drugim dowiadujemy się, że niektórzy rabiniczni Żydzi przybywający do Jatrib w roku 625 lub 627 stwierdzili, że Arabowie już byli tam nasyceni ideologią nazarejską a ich wódz Mahomet „głosił przyjście mesjasza” z taką charyzmą, że wszyscy byli mocno zjednoczeni pod jego przywództwem. Kroniki Teofana (zmarłego w 817 r.) stwierdzają, że ​​w 622 r. niektórzy rabiniczni Żydzi, znani Bizantyjczykom, przyłączyli się do Mahometa: uznali go za jednego z „ich proroków”, tego który, jak przepowiedział Malachiasz 3:23, miałby poprzedzać mesjasza. W VIII wiecznych Tajemnicach Rabina ben Yohay, żydowskiej apokalipsie, znajduje się fragment sięgający 650, gdzie rabiniczny Żyd nadal wierzy, że Mesjasz przyjdzie, jeśli Umar odbuduje Świątynię. (Zastanawiam się, czy rabiniczni Żydzi związaliby się z „prorokiem”, który nie był przynajmniej częściowo żydowskiego pochodzenia? Znowu, Gallez nie porusza tego pytania.)

Wymazując większość dziedzictwa nazareńskiego, kalifowie zachowali je zarazem w Koranie, poprzez swoją wrogość wobec trynitarnego chrześcijaństwa. W surze 5 Koranu, Bóg bierze Isa (Jezusa) jako świadka przeciwko chrześcijańskiej wierze w Trójce. W tej samej surze, Jezus i jego matka Maryja są określani jako dwa dodatkowe „bóstwa”, które chrześcijanie wielbią razem z Bogiem w Trójcy. Chrześcijanie są zatem „łącznikami”, którzy dołączają dwóch więcej bogów do Boga. To jest coś, co zasługuje na karę, więc w surze 72, 18-20, prawdziwi wierzący mogą skonfiskować kościoły tych przeklętych „łączników”.

Chrześcijaninowi nie jest łatwo sprzeciwić się temu całkowitemu niezrozumieniu Trójcy, wszak Koran ma być „niestworzonym Słowem Boga”! Gallez wskazuje, że jednym z możliwych źródeł nieporozumienia była Ewangelia nazareńczyków, w której Duch Święty został nazwany „naszą matką”. Orygenes i Hieronim donieśli, że Jezus w tej heretyckiej Ewangelii nazwał Ducha Świętego „moją matką” i że Duch Święty zwrócił się do niego po jego chrzcie – „mój pierworodny Syn, który króluje na wieki”.

Ta książka jest skarbnicą wiedzy o ukrytym żydowskim pochodzeniu islamu. Można mieć tylko nadzieję, że wkrótce będzie dostępna w angielskim tłumaczeniu.”

 

O wielkim Stanisławie co na czas się ogarnął

Zanim przejdę do tytułowego Stanisława muszę uzupełnić moją poprzednią notkę o istotne postaci „tła”, postaci z pewnej rodziny wagi najcięższej. Pierwszą z nich jest szef piewców humanizmu nowoczesnego z urzędu, czyli rektor Akademii Krakowskiej. Był nim w latach 1498-9 Jan V Thurzo – „pierworodny syn szlachcica węgierskiego Jana Thurzo, osiadłego w Polsce burmistrza miasta Krakowa i jego pierwszej żony Urszuli Bem (Böhm)”.

Przypomnę tylko, że „związki rodów Turzonów i Fuggerów przypieczętowała w roku 1495 umowa, na mocy której Jan i Jerzy Thurzo stworzyli z Jakubem Fuggerem spółkę wydobywczo-handlową Ungarischer Handel, która w błyskawicznym tempie zmonopolizowała niemal cały przemysł związany z wydobyciem i wytopem miedzi oraz handel tym metalem w całej ówczesnej Europie.”   [Po dużo, dużo więcej nt. roli tej firmy odsyłam do Baśni jak niedźwiedź tom II Gabriela Maciejewskiego.]

Wracając do Jana juniora, to po epizodzie akademickim został biskupem wrocławskim. „Na stanowisku tym odbył 7 synodów diecezjalnych i wspólnie z bratem swym Stanisławem, biskupem ołomunieckim, koronował trzyletniego Ludwika Jagiellończyka na króla czeskiego. … Biegły w naukach i wysokich cnót pasterz, otwarty na nowe idee i prądy w kulturze i w teologii, utrzymywał kontakty z Erazmem z Rotterdamu, Marcinem Lutrem i Filipem Melanchtonem. Nie był luteraninem, ale tolerował wydawanie już w 1518 we Wrocławiu, na terenie jego diecezji, pierwszych kazań Lutra o odpustach i łasce, a w 1519 – jego następnych kazań i dysputy lipskiej. Ta tolerancyjność była przyczyną zwrócenia się wrocławskiej kapituły katedralnej do biskupa Thurzo z prośbą, by w porozumieniu z radą miejską wydał zakaz druku „pism heretyckich”. Do wydania takiego zakazu jednak nie doszło, Jan Thurzo zmarł w sierpniu roku następnego; z drugiej strony Melanchton i Luter nazwali go „najlepszym biskupem stulecia”.”

W uzupełnieniu do tego bardzo „specyficznego” biogramu trzeba dodać, iż bratem tych dwóch był palatyn węgierski Aleksy Thurzo, który oczywiście także został przyjacielem Erazma oraz propagatorem jego humanizmu. To właśnie Aleksy był węgierskim patronem Leonarda Coxa, a przede wszystkim Ecchiusa.

Widzimy jasno jak niewiele się zmieniło – dziś (jeszcze) mamy monopol liberalno-genderowy, a wtedy to był monopol humanistyczny. W obu przypadkach, w tle majaczy gigantyczny kapitał. Nie ma jednak żadnych nieubłaganych praw historii i przypadek Stanisława Hozjusza dobitnie pokazuje jak wiele może zmienić jedna osoba – warto o tym dzisiaj pamiętać.

„Urodził się w Krakowie [w 1504] w rodzinie mieszczańskiej, która przybyła do Polski z Pforzheim w Badenii. … W 1519 chciał wstąpić do zakonu dominikanów, ale kategoryczny sprzeciw ojca pokrzyżował te plany. W lipcu 1519 zapisał się na wydział sztuk wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Studiował tam półtora roku, gdyż już w grudniu 1520 zdobył bakalaureat sztuk. …Pisał głównie elegie i epigramy, w których sławił czołowe osobistości Rzeczypospolitej. Jego poezję cechuje żarliwość religijna. Należał wówczas do wielbicieli Erazma z Rotterdamu, lecz wkrótce erazmianizm w wydaniu hozjańskim nabrał wydźwięku antyluterańskiego.

W latach 1530–1534 dzięki wsparciu biskupa Tomickiego studiował teologię i prawo na uniwersytetach w Bolonii i Padwie zdobywając doktorat obojga praw. Jednym z jego nauczycieli prawa był Hugo Buoncompagni, późniejszy Grzegorz XIII.

… w 1551 został awansowany na biskupstwo warmińskie. Szybko zyskał sławę jako katolicki teolog-polemista. Jego pisma będące owocem polemik z polskimi i niemieckimi ewangelikami odznaczały się erudycją, ciętością języka oraz kunsztowną łaciną. Hozjusz stał na gruncie ortodoksji katolickiej i bronił papiestwa. Dlatego też był przeciwnikiem liturgii w językach narodowych, posuwając się do zachwalania ignorancji ludu jako rzeczy pożytecznej, sprzyjającej pobożności (Godzi się li laikom…). Historycy Kościoła i teologowie zachodni oceniają, że Hozjusz nie był wybitnym teologiem, za to był zdolnym i pracowitym organizatorem. Wszystkie swoje działania w Polsce kierował przede wszystkim przeciwko reformacji, którą uważał za wielkie zło. O swoich oponentach nie potrafił myśleć dobrze – uważał, że protestanci są inspirowani przez diabła. Sprawców napaści na kościół ewangelicki w Krakowie (Tumult krakowski) pochwalił słowami: Czego nie śmiał ani król, ani biskupi to zrobić się ośmielili studenci akademii krakowskiej, godni wiekuistej pamięci, których chwałę cały Kościół sławić będzie.

… W 1558 wyjechał do Rzymu, gdzie w kurii papieskiej, a następnie jako nuncjusz w Wiedniu (1560–1561) zabiegał o wznowienie soboru powszechnego. Był jednym z pięciu legatów papieskich na ostatnią sesję soboru trydenckiego i przewodniczył obradom soborowym. Na soborze był zdecydowanym przeciwnikiem ustępstw na rzecz protestantów i bronił pozycji Stolicy Apostolskiej. W 1561 kreowany przez Piusa IV kardynałem, a w 1565 był nawet na konklawe jednym z liczących się kandydatów do tiary papieskiej. W kraju bezgraniczne oddanie papiestwu naraziło go na silną krytykę szlachty i niechęć króla. Nobilitację uzyskał dopiero w 1562. Wraz z nuncjuszem Giovannim Francesco Commendonim dążył do zreformowania w duchu uchwał trydenckich kościoła w Polsce. W 1564 na sejmie w Parczewie przyczynił się do przyjęcia uchwał trydenckich przez króla i senat. Przeciwstawiał się planom prymasa Jakuba Uchańskiego myślącego o utworzeniu kościoła narodowego.

W diecezji warmińskiej odbył w 1565 synod diecezjalny w Lidzbarku, zrewidował statuty kapituły, a w latach 1565–1572 przeprowadził wizytację generalną diecezji – pierwszą wizytację potrydencką na ziemiach polskich. W 1565 sprowadził do Braniewa jezuitów, którzy zorganizowali kolegium i seminarium duchowne.”

Znowu daje się zauważyć specyficzny stosunek autorów polskiej wiki do katolicyzmu, ale to nie przeszkadza odnaleźć tam jeszcze jednego z owoców działalności wielkiego Stanisława:

„W 1553 Mikołaj Radziwiłł Czarny poparł Reformację i w wyniku tego porzucił katolicyzm. Początkowo zainteresował się luteranizmem, ale dwa lata później nawiązał korespondencję z wybitnymi teologami kalwinizmu, w tym z samym Janem Kalwinem. Około 1557 przyłączył się do Zboru (Kościoła) Reformowanego (kalwinizm), którego stał się najbardziej wpływowym protektorem w Rzeczypospolitej.

W tym 1557 roku ufundował w Wilnie pierwszy na Litwie kościół (zbór) i szkołę wyznania reformowanego. Wkrótce zaczął energicznie zwalczać katolicyzm i prawosławie w swoich litewskich i małopolskich posiadłościach: od 1560 odebrał katolikom kościoły w Nieświeżu, Klecku, Ołyce, Subotnikach, Mordach i Szydłowcu i przekazał je pastorom kalwińskim. Zaczął też aktywnie propagować protestantyzm, otwierając drukarnie w Nieświeżu i Brześciu Litewskim, gdzie w 1563 wydrukowano Biblię Brzeską, zwaną też Radziwiłłowską – pierwsze tłumaczenie całego Pisma Świętego na język polski z języków oryginalnych (Mikołaj Czarny finansował zarówno prace zespołu tłumaczącego Biblię w Pińczowie, jak i wydanie jej w Brześciu). Wspierał również działaczy reformacji, takich jak Francesco Stancaro, Szymon Budny, Marcin Czechowic i Jan Łaski (młodszy).”

Mikołaj Krzysztof, zwany Sierotką „był synem Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła Czarnego i Elżbiety z Szydłowieckich, córki Krzysztofa. Wychowany w kalwinizmie na przyszłą podporę reformacji, po śmierci ojca na skutek pobytu w Rzymie i osobistego zetknięcia z Commendonem, Hozjuszem i Skargą przeszedł w 1567 z kalwinizmu na katolicyzm, po czym otwierał zamknięte przez jego ojca kościoły, m.in. w Szydłowcu. Zwalczając rozwój protestantyzmu wykupił egzemplarze Biblii Brzeskiej po czym uroczyście zostały one spalone na wileńskim rynku. Gorliwy katolik, popierał antyturecką politykę papiestwa i konsekwentnie wspierał Habsburgów w staraniach o tron Polski. Po wyborze króla prezentował postawę regalistyczną, wspierając wszystkich czterech królów Polski, z którymi się zetknął. …

W 1590 roku został wojewodą trockim. Popierał Zygmunta III Wazę w staraniach o unię kościelną. W 1604 roku otrzymał najważniejszy w Wielkim Księstwie Litewskim tytuł wojewody wileńskiego. Dostarczył królowi posiłków przeciw rokoszowi Zebrzydowskiego i wziął udział w 1609 roku w bitwie pod Warką. Zbudował zamek w Nieświeżu i ufortyfikował (zaopatrzył w słynne armaty) oraz zbudował kościół w Nieświeżu dla Jezuitów (pierwszy barokowy kościół w Rzeczypospolitej), zakładał klasztory, budował drogi i szpitale, rozwijał szeroką działalność filantropijną, opiekował się ubogimi studentami. Wykształcony, studiował zwłaszcza geografię i medycynę. Napisał dzieje swojej podróży, wydane w 1601, w przeróbce łacińskiej, a potem w tłumaczeniu polskim jako Peregrynacja abo pielgrzymowanie do Ziemi Świętej (1607). Drukarnię w Nieświeżu podarował Akademii wileńskiej, współpracował w dziele unii kościoła wschodniego z katolicyzmem. Był protektorem kartografii polskiej, wydając mapy Litwy opracowane niezależnie przez Tomasza Makowskiego i Macieja Strubicza.”

___

PS. Interesujące uzupełnienie:

Jakub Wujek „w Wiedniu w 1565 roku wstąpił do zakonu jezuitów, po nowicjacie rozpoczął studia teologiczne w Kolegium Rzymskim, gdzie uzyskał doktorat. Po dwóch latach w Rzymie powrócił do Polski do Pułtuska, gdzie był wykładowcą kolegium jezuickiego. Na kapłana został wyświęcony w roku 1568 w Pułtusku i od tego czasu poświęcił się intensywnej pracy kaznodziejskiej i pisarskiej. W latach 1571-1578 jako rektor organizował kolegium jezuickie w Poznaniu. W latach 1578-1580 był rektorem Akademii Wileńskiej. W latach 1579-1584 założył prowincję jezuicką w Koloszwarze w Siedmiogrodzie.”

PS2. A teraz, ostrzeżenie, niejako:

„W roku 1525 zrzekł się tronu biskupiego w Poznaniu, a także doprowadził do ugody między królem a Albrechtem Hohenzollernem. Tomicki od roku 1524 jednocześnie pełnił funkcje biskupa krakowskiego i podkanclerzego koronnego, co było niezgodne z ówczesnym prawem polskim (były to tzw. incompatibilia). Był z tego powodu jednym z głównych (obok Szydłowieckiego) przeciwników ruchu egzekucyjnego.

Piotr Tomicki należał do najważniejszych przedstawicieli polskiego renesansu. Studia we Włoszech i pobyt na dworze Jana Lubrańskiego, a także kontakty ze światłymi umysłami Europy, w tym z Erazmem z Rotterdamu, ukształtowały w nim humanistyczne zainteresowania. Do głównych zasług Tomickiego należy jego mecenat nad artystami. Na jego polecenie Stanisław Górski spisał Acta Tomiciana– zbiór dokumentów z czasów sprawowania przez Tomickiego urzędu podkanclerskiego, na Akademii Krakowskiej utworzył Katedrę Prawa Rzymskiego oraz wprowadził nauczanie greki i hebrajskiego. W Wielkopolsce ufundował cenne płyty nagrobne: stryjowi w Szamotułach i ojcu w Tomicach.

Piotr Tomicki zmarł w Krakowie 29 października 1535 roku. Pochowany został w ufundowanej przez siebie kaplicy w Katedrze Wawelskiej.”

Angielskie buldogi i Gosliciusz

Teresa Bałuk-Ulewiczowa w swoim artykule nt. Gosliciusza przytacza sporo ciekawych faktów dotyczących odbioru jego dzieła w Anglii:

„Nic więc dziwnego, że w czasach przełomowych dla rozwoju stosunków międzynarodowych jego książkę, stanowiącą głos w dyskusji krajowej, a jednocześnie w ogólnoeuropejskim dyskursie politycznym, zauważono w kosmopolitycznym środowisku naukowym ówczesnej Italii i rozprowadzono po Europie, zawożąc także i do odległej Anglii borykającej się wówczas (mimo wielu różnic) z podobnymi problemami ustrojowymi (m.in. sukcesji po ewentualnym wygaśnięciu dynastii). Na przestrzeni następnych co najmniej kilkudziesięciu lat dzieło Goślickiego dość szeroko tam czytano, a raczej w niepełnych przekładach dostosowywano jej przesłanie do doraźnych potrzeb i poglądów sponsora i jego odbiorców, pomijając w tłumaczeniu lub zniekształcając fragmenty niewygodne ideologicznie. Przekładany po raz kolejny na język angielski w XVIII w., w szacie już całkiem oświeceniowej, w której bywa czytany po dziś dzień, traktat Goślickiego nie tylko trafił w licznych egzemplarzach do bibliotek i prywatnych księgozbiorów w Stanach Zjednoczonych, lecz także w XX w. – dzięki osobliwym splotom wydarzeńna arenie międzynarodowej – stał się „bohaterem” mitu o rzekomym jego wpływie na poglądy Ojców-Założycieli amerykańskiej demokracji – z T. Jeffersonem na czele…

w przededniu pierwszej realnej elekcji, oczy zachodnich obserwatorów pilnie śledziły wydarzenia w Polsce, a traktat Goślickiego oceniał elekcyjność tronu jako lepszy system od dziedziczności. Z tych to względów zapewne dzieło jego stanowiło atrakcyjną lekturę w szerokich kręgach czytelniczych w Anglii, gdzie panowała moda na zagraniczne specula o tematyce politycznej. Czytano je przede wszystkim w środowisku prawniczym i administracyjnym, ale ponadto w kręgach uniwersyteckich, dworskich i wśród literatów.

Do 1585 r. powstały co najmniej dwa angielskie przekłady De optimo senatore zachowane w postaci rękopiśmiennej. Pierwszy, datowany na lata 1577–1585, zawiera tłumaczenie połowy traktatu (doprowadzone do końca księgi pierwszej). Tłumaczem był Robert Chester, prawdopodobnie kilkunastoletni student Uniwersytetu w Cambridge, co świadczyłoby o szerokim zasięgu czytelniczym De optimo senatore w Anglii jeszcze w okresie przed wydaniem bazylejskim z 1593. Obecnie rękopis Chestera znajduje się w zbiorach British Library w Londynie.

Drugi przekład rękopiśmienny zachowany jest w starannie kaligrafowanym odpisie datowanym na wiosnę 1584 r.. Nazwisko tłumacza nie jest znane. Odpis sporządzono prawdopodobnie z zamiarem ofiarowania komuś ze środowiska arystokratycznego. Tomik, pięknie oprawiony w czerwony półskórek, znajdował się w zbiorach prywatnych zanim w XX wieku trafił do kolekcji znanego psychologa i językoznawcy C.K. Ogdena, a później do biblioteki University College Uniwersytetu Londyńskiego. Zawarty w nim tekst stanowi podstawę pierwszego wydania londyńskiego – The Counsellor z r. 1598 oraz części tego samego nakładu zaopatrzonego w nową kartę tytułową (A Common-weale of Good Counsaile) z datą 1607 r.

Bezpodstawnie się twierdzi, jakoby oba te „wydania” zostały „skonfiskowane”, a nawet „spalone na stosie” przez „elżbietańską cenzurę”. Tymczasem źródła wskazują, że 6 marca 1598 r. The Counsellor został zgodnie z wymogami ówczesnych przepisów regulujących prawa do drukowania i sprzedaży książek w Anglii wpisany do rejestru Stationers’ Company (cechu księgarzy) za zezwoleniem urzędnika cechowego oraz biskupa Londynu reprezentującego władze kościoła anglikańskiego. W dokumentacji Stationers’ Company brak jakichkolwiek przesłanek pozwalających na postawienie hipotezy o urzędowym nakazie zniszczenia całego nakładu.

Natomiast przekład De optimo senatoreocenzurowano” jeszcze na etapie rękopisu ogdenowskiego, opuszczając bardzo istotne fragmenty, w których Goślicki występuje w obronie pozycji senatorów duchownych (czyli katolickich biskupów w polskim senacie), opowiadając się stanowczo za pierwszoplanową rolą Kościoła katolickiego w rządzeniu państwem. Pominięto również wypowiedź Goślickiego preferującą monarchię elekcyjną i krytykę sukcesji dziedzicznej. Nie było więc żadnych powodów, aby nakład The Counsellor konfiskować… i klucza do jego powstania należy szukać w ówczesnych wydarzeniach politycznych…

Anglikom zależało na dobrych stosunkach z Polską ze względu na zapotrzebowania na polskie zboże, zwłaszcza w latach nieurodzaju i epidemii (a 1597 był właśnie takim rokiem) i z uwagi na to, by nie sprowokować zacieśniania się współpracy między Habsburgami a Zygmuntem Wazą. W następnym roku podjęto działania dyplomatyczne zmierzające do złagodzenia zaistniałej sytuacji i powrotu do negocjacji. Okoliczności te wskazują, że „promocja” angielskiego przekładu dzieła O doskonałym Senatorze była elementem programu koncyliacyjnego. Czyżby pochwalna wzmianka z 1600 r. w pismach Krzysztofa Warszewickiego – nota bene pozostającego w bliskich kontaktach ze służbami Habsburgów – o tym, że „w Anglii szczególną popularnością wśród czytelników cieszy się książka Goślickiego” była tego świadectwem…

W tym samym czasie, zaledwie cztery dni po audiencji, wybuchł skandal na scenie jednego z podstołecznych teatrów. Skutkiem afery wokół dziś zaginionej sztuki The Isle of Dogs (Wyspa psów – nazwa toponimiczna maleńkiej wysepki u wylotu Tamizy, dzisiaj we wschodnim Londynie, w niewielkiej odległości od pałacu, w którym odbyła się audiencja Działyńskiego) spektakl zdjęto ze sceny, schwytanego twórcę osadzono w Tower, a wszystkie teatry publiczne pozamykano na kilka miesięcy. Według wybitnego historyka teatru elżbietańskiego E.K. Chambersa przyczyną tak ostrych represji, zapewne głęboko zapadających w zbiorową pamięć londyńskiego środowiska teatralnego, gdyż finansowo uciążliwych dla wszystkich, było satyryczne przedstawienie Zygmunta III.”

 

Francuski Gosliciusz czy polski Monteskiusz?

***

Aby odpowiedzieć na tytułowe pytanie wystarczy przypomnieć czego to uczą nasze kołłątajowskie szkoły – że tzw. trójpodział władzy, czyli fundament nowoczesnego państwa, został rozpropagowany przez wielkiego myśliciela francuskiego, monsieur Charlesa Louis de Secondat, barona de la Brède et de Montesquieu, czyli Monteskiusza.

A nie wspominają, iż na z górą 150 lat przed Monteskiuszem ksiądz Wawrzyniec Goślicki rozróżnił „3 typy władzy: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Zadaniem władzy ustawodawczej jest wprowadzanie sprawiedliwości między ludźmi i umożliwienie działania sądom. Zadaniem władzy sądowniczej jest wymiar sprawiedliwości (sądownictwo w państwie jest tym, czym jest—jak przedstawia obrazowo G.—dusza dla ciała). Stosunek sędziego do ustawodawcy polega na tym, że pierwszy jest tłumaczem drugiego, nie powinien więc abstrahować od litery ustaw, ale jednocześnie powinien uwzględniać wymagania słuszności i sprawiedliwości (dobre sądy utrwalają w państwie sprawiedliwość, złe i przekupne bardziej niż jakakolwiek inna przyczyna wprowadzają nienawiść, bezprawie i rokosz). Zadaniem władzy wykonawczej jest wykonywanie ustaw, co stanowi uzupełnienie władzy ustawodawczej, powołanej do ich stanowienia. Władza wykonawcza spoczywa w rękach urzędników, a ponieważ ich wady uderzają w całość państwa, zaś ich cnoty ją fundują, konieczne jest określenie obowiązków urzędników: wierność, staranność wobec państwa, bezinteresowność, ludzkość, sprawiedliwość, dobroć, pobłażliwość, roztropność, znajomość prawa, a przede wszystkim praworządność. Relację: władza — prawo rozstrzyga G. zgodnie z łac. i pol. tradycją myśli politycznoprawnej, domagając się, aby ustawodawcy i urzędnicy podlegali prawu i w swych działaniach zachowywali przepisy prawa, pierwsi jako jego, twórcy, drudzy jako jego strażnicy.” (PEF)

Ale jak mieliśmy o tym usłyszeć skoro nazwisko Goślicki w ogóle w polskich szkołach nie pada… Musieliśmy wszak czekać 432 lata na tłumaczenie z łaciny na polski jego wielkiego dzieła O senatorze doskonałym (patrz wyżej), które to tłumaczenie jest teraz praktycznie nie-do-zdobycia… A w tym roku obchodzimy 450-lecie jego wydania – i co? I nic…

A w dziele tym kreśli „wzorzec osobowy doskonałego senatora, dowodząc przy tym w kontekście politycznym ówczesnej Rzeczypospolitej, że w monarchii stan senatorski jest szczególnie powołany do nadania kierunku polityce zewnętrznej i wewnętrznej, do hamowania samowoli panujących, do partycypowania pośrednio w zwierzchniej władzy królewskiej. Podstawową rolą stanu senatorskiego jest udział, jako przybocznej rady królewskiej, w kierowaniu państwem. Przedmiotem zainteresowania senatorów powinna być dziedzina skarbu, wojny i pokoju, obrona kraju, polityki handlowej, ustawodawstwo. Jako pośredniczący pomiędzy królem a narodem, senat utrzymuje równowagę między dążeniami monarchy a skłonnościami szlachty, strzeże, by król na skutek nadużycia władzy nie stał się tyranem, a naród na skutek zbytniej swobody nie popadł w anarchię. Senat w swej działalności opiera się na sprawiedliwości i jest obrońcą dobra publicznego, składa się z obywateli wyróżniających się mądrością, roztropnością i szlachetnością, gruntowną wiedzą na temat ekonomii, polityki i etyki oraz znajomością państwa, poddanych, praw i obyczajów, a także wiedzą o szczegółowych kwestiach w zakresie stanowienia praw, w zakresie wojny i pokoju, administracji państwowej, podatkach i wolnościach obywatelskich, wychowaniu młodzieży, zwł. wychowywaniu do miłości Ojczyzny oraz Boga i religii.” (za PEF – Katarzyna Stępień)

Jak to jest, że lewacki tygodnik Polityka potrafił kiedyś opublikować niezły artykuł nt. tego wielkiego i mocno zapomnianego rodaka, a „nasze” media milczą? Cała nadzieja w młodzieży – okazuje się bowiem, że jedyna „poważna” konferencja w III RP poświęcona wielkiemu Wawrzyńcowi odbyła się ze studenckiej inicjatywy: „30 października 2007 roku, w przeddzień czterechsetnej rocznicy śmierci Wawrzyńca Grzymały Goślickiego, odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim ogólnopolska konferencja upamiętniająca twórczość tego wybitnego męża stanu, który w swej ojczyźnie wciąż jeszcze – choć dają się w tej mierze zauważyć od kilku lat pewne zmiany – jest stosunkowo mało znany. … Zorganizowana z dużym rozmachem w pałacu Tyszkiewiczów-Potockich, przez studenckie Koło Nauk o Prawie i Państwie Pro Patria, konferencja pozwoliła spotkać się tym osobom i bardzo owocnie spędzić szereg godzin. Samą konferencję jednak poprzedziła msza święta sprawowana w intencji Wawrzyńca Goślickiego, przez ks. prałata Józefa Maja, który jako proboszcz służewski przechowuje akta wizytacji kanonicznej, którą biskup Wawrzyniec Goślicki prowadził w roku 1603 i skąd kierował m.in. pracami zwołanego przez siebie synodu.”

To akurat był cytat ze wstępu do bardzo ciekawych prac pokonferencyjnych opublikowanych w 2009. Dalej dr (wówczas) Aleksander Stępkowski z UW tak tam m.in. pisze: „O rodzinie Goślickiego wiemy, iż  słynęła ze świetnych tradycji wojskowych. W roku 1392 ród w osobie Henryka otrzymał od księcia Ziemowita Mazowieckiego pewne przywileje jako dowód uznania za męstwo okazane w walkach z Prusami. Herbarz Bonieckiego podaje dodatkowo, iż ojciec Wawrzyńca miał na imię Andrzej. W tym też zródle znajduje się kilka szczególów dotyczących stryja Marcina, doktora obojga praw, kanonika płockiego i bibliofila, po którym Wawrzyniec odziedziczył obszerny księgozbiór. …

W okresie drugiego bezkrólewia należy, tak jak prawie cały senat, do stronników cesarskich. Znamienny jest fakt, iż o jego przychylność dla kandydatury arcyksięcia Ernesta zabiegał sam cesarz Maksymilian w osobistej korespondencji, podkreślając auctoritas Goślickiego i obiecując mu swą cesarską wdzięczność. Po wygranej Batorego, jak zdecydowana większość sekretarzy duchownych, utrzymuje stanowisko w kancelarii królewskiej, choć niewykluczone, że nie obyło się to bez trudności. Zostaje sekretarzem do spraw Siedmiogrodu i wkrótce już cieszy się opinią „zdecydowanego batorianina”. …

Jego pozycja w kancelarii królewskiej musi być już bardzo dobrze ugruntowana, skoro rok wcześniej, po raz pierwszy, zabiega o stanowisko podkanclerzego, mając opinię człowieka ze wszechmiar na to stanowisko odpowiedniego. Mniejszą pieczęć otrzymuje jednak Boruchowski, protegowany Zamoyskiego. … Ossoliński przytacza tutaj opinie współczesnych, zarzucających kanclerzowi, iż preferuje miernych acz uległych sobie, nad zdolnych i samodzielnych. …

Na sejmie 1587 r. bierze udział w opracowywaniu paktów konwentów, a następnie to on właśnie 10 XII 1587 r. wita elekta pod Krakowem swą mową: Witanie rady stanów koronnych polskich do króla jegomości Zygmunta III…, która wydana następnie drukiem, zyskała sobie opinię wzorcowego popisu oratorskiego. … Uchronił również Maksymiliana przed śmiercią, którą poniósłby niechybnie z ręki Mikołaja Zebrzydowskiego – wojewody krakowskiego, gdy ten chciał „płatnąć arcyksięcia i co niechybnie by uczynił”. Sam Zamoyski przyznaje, że „cała korzyść z traktatu będzińskiego płynąca, Goślickiemu właśnie winna być przypisana”. W 1590 r. popiera swym autorytetem zainicjowaną przez Zamoyskiego uchwałę o wykluczeniu arcyksięcia Maksymiliana w przyszłości od ewentualnej kandydatury do tronu polskiego. …

Jeszcze za życia Zygmunta Augusta został kanonikiem krakowskim, włocławskim i płockim. W 1577 roku został kanonikiem sandomierskim i kantorem płockim. [Od 1586 był biskupem kamienieckim, od 1590 – chełmskim, od 1591 – przemyskim, a od 1601 – poznańskim] …W 1596 r. zostaje wybrany do komisji mającej pertraktować ze stroną cesarską i legatem papieskim o ewentualnym zaangażowaniu się Rzeczypospolitej w działania Ligi Katolickiej, co skutkowałoby uwikłaniem kraju w wojnę z Turcją. Poczynania Goślickiego podczas tych pertraktacji tak relacjonuje Piasecki: „Goślicki miał rzadki dar języka, dowcip wesoły i uprzejmy, rozsądek obejmujący; najobszerniejsze wywody porządnie w treść zbierał, gruntownie roztrząsał, zgrabnie wyłuszczał”. Dość dodać, że cała komisja polska wprawiła w nie lada zdumienie swym wysokim poziomem stronę papiesko-cesarską, która też nie osiągnęła swego celu. …

Z testamentu, który po sobie zostawił wynika, iż nie był człowiekiem zamożnym, a najcenniejszą część swego majątku, obszerną bibliotekę, zapisał po części klasztorowi o.o. Dominikanów w Płocku (książki z zakresu praw obojga) oraz kolegium jezuickiemu w Poznaniu i swemu bratankowi Janowi. …

Kończąc, wypada chyba uznać, że opinii tych nie należy kwalifikować jako czczych komplementów. Autorzy wspominający o Goślickim są zdumiewająco jednomyślni w jednoznacznie wysokiej jego ocenie i to bodaj w każdym aspekcie jego działalności. Sam chyba też był doskonale świadom, że jego osobiste kwalifikacje predestynują go do piastowania najwyższych funkcji w państwie, o co zresztą skwapliwie, choć ze zmiennym szczęściem, zabiegał. Wydaje się, że postać ta ze wszechmiar zasługuje na potraktowanie jej jako przedmiotu monografii, której dotąd się nie doczekała.”

Za to ja na zakończenie przypomnę fragment, który odnalazłem w mojej notce nt. opactwa w Mogile:

„Dokumenty klasztorne podają, że Wawrzyniec Goślicki, opat mogilski (komendatariusz) i biskup kamieniecki, w 1586 roku zmienił wystrój wnętrza kościoła i w 1588 roku z wielką czcią przeniósł wizerunek Ukrzyżowanego do kaplicy i specjalnie przygotowanego ołtarza (poświęconego 28 października 1597 roku) – w tym miejscu Krucyfiks pozostał do dziś. Wszystko to miało służyć wygodzie przybywających pielgrzymów, gdyż do tej pory krzyż ustawiony był w nawie głównej świątyni.”

CDN

___

PS. Paweł Piasecki herbu Janina, inna forma nazwiska Piasecius (ur. 17 października 1579 w Piasecznie, zm. 1 sierpnia 1649 w Mogile) – sekretarz królewski Zygmunta III Wazy (ok. 1613-1627), kanonik poznański, warszawski, lubelski, opat komendatoryjny mogilski (1624-1649) i biskup kamieniecki (1627-1640), biskup chełmski (1640-1644), a następnie przemyski (1644-1649), kronikarz.

PPS. Wspaniały „student” Goślickiego:

http://boson.szkolanawigatorow.pl/czy-rzeczpospolita-bya-mocarstwem#60100

Polska w Mogile

– Kaplicy, w bazylice św. Krzyża, wraz z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego nie da się opisać – to trzeba samemu przeżyć; niezwykłe są losy figury – jej autor jest nieznany, być może z XIII wieku – przetrwała wielki pożar w XV w. – modliła się i modli pod nią „cała Polska”, od Kazimierza III po Brata Alberta, i JPII, który był tam już 9 VI 1979, wraz z kard. Ratzingerem (przyszłym nomen omen Benedyktem…), który to już rok później celebrował tam mszę i wygłosił homilię.

– Opat Stefan bierze udział w koronacji króla Władysława I Wielkiego (zw. Łokietkiem) dokonanej po raz pierwszy w historii Polski na Wawelu w roku 1320.

– „Głęboko religijna św. Jadwiga Królowa, wnuczka Elżbiety – siostry Kazimierza Wielkiego, bardzo ceniła klasztor cystersów. Archiwalne dokumenty potwierdzają jej pielgrzymkę do Mogiły w towarzystwie dam dworu i rycerzy, w 18. rocznicę urodzin, w poniedziałek 19 lutego 1392 roku. Z tej okazji zostawiła w aktach swój podpis i ofiarowała na kościół pięćset grzywien.”

– „Genezy wyjątkowego natężenia sławy i czci należy szukać w cudownym ocaleniu Krzyża, w czasie pożaru kościoła w 1447 roku. W wymienionym roku, 26 czerwca od uderzenia pioruna zgorzał kościół i klasztor – napisał w kronice brat Mikołaj. Ogień nie tknął krucyfiksu. Wydarzenie uznano powszechnie za szczególny znak łaski Bożej. Kardynał Zbigniew Oleśnicki – biskup krakowski – przybył osobiście na miejsce nieszczęścia i potwierdził tę opinię. Mieszczanie, wieśniacy z odległych miejscowości szli boso w kompaniach, w kurzu albo w błocie, by pomodlić się przed uratowaną Bożą męką. Opactwo w Mogile stało się ośrodkiem kształtującym w znacznej mierze nowe formy religijności masowej, ośrodkiem integrującym różne grupy społeczne.”

– „Starcie z Reformacją rozbudziło religijność mas. Wracano do kultu wizerunków, do hagiografii. Dewocja przybrała charakter masowy. Trudnościom i potrzebom religijno-duchowym wyszedł naprzeciw opat humanista Erazm Ciołek [kuzyn biskupa imiennika]. Około 1530 r. uzyskał w Stolicy Apostolskiej przywilej wyłączający na stale kościół klasztorny w Mogile z przepisów o klauzurze. Wierni mogli każdego dnia w określonych godzinach modlić się, uczestniczyć w nabożeństwach. Wcześniej, na spotkanie z nimi przystroił wnętrze. Założył tynki na ściany i pomalował. Ustawił nowe stalle zakonne w nawie głównej. Zbudował organy.”

– „Dokumenty klasztorne podają, że Wawrzyniec Goślicki, opat mogilski (komendatariusz) i biskup kamieniecki, w 1586 roku zmienił wystrój wnętrza kościoła i w 1588 roku z wielką czcią przeniósł wizerunek Ukrzyżowanego do kaplicy i specjalnie przygotowanego ołtarza (poświęconego 28 października 1597 roku) – w tym miejscu Krucyfiks pozostał do dziś. Wszystko to miało służyć wygodzie przybywających pielgrzymów, gdyż do tej pory krzyż ustawiony był w nawie głównej świątyni.”

– „Wazowie, w ślad za Piastami i Jagiellonami byli blisko związani z mogilskim opactwem i wizerunkiem Pana Jezusa. Dość wspomnieć króla Jana Kazimierza, który parokrotnie modlił się przy Krzyżu oraz jego brata Karola Ferdynanda, od 1650 do 1655 roku opata komendatoryjnego Mogiły. Przed swoją nagłą śmiercią – zmarł mając 42 lata – Karol Ferdynand zapisał w testamencie dziesięć tysięcy złotych na przebudowę pomieszczeń klasztornych i na światło do kaplicy cudownego Krzyża.”

– „Przez wieki zmieniał się wygląd samej figury Chrystusa, jak i jego otoczenie. Wyposażenie kaplicy cudownego wizerunku (nowy ołtarz, sprzęty liturgiczne, dywany, krata oddzielająca kaplicę od reszty kościoła) przypisuje się Stefanowi Żółtowskiemu, który cudownie uratowany od śmierci w bitwie pod Cecorą (w 1620 roku), w podzięce zatroszczył się o godniejszy wygląd miejsca kultu. Obecny ołtarz Chrystusa Ukrzyżowanego jest XVIII-wieczny (być może obecny ołtarz to kompilacja różnych detali architektonicznych, której dokonano przy restauracji tegoż ołtarza po pożarze w 1743 r.).”

– „W czasie najazdu Szwedów, w 1655 r. co cenniejsze wota, argentaria z kaplicy i kościelnego skarbca, ówczesny prowizor O. Jan Budzyński (+ 1677) z obawy przed grabieżą wywiózł i zdeponował u znajomych krakowskich kupców. Nigdy nie zostały one zwrócone klasztorowi. Przepadły bezpowrotnie kolejne, nieocenione dowody kultu, pamiątki po pątnikach. Resztę spopielił ogień w 1708 r.”

– Jest tam biblioteka i archiwum klasztorne: http://www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=41&Itemid=136

– W 1416 roku ufundowano studium zakonne w Akademii Krakowskiej pod zarządem opata mogilskiego, a w 1647 powstało seminarium zakonne w Mogile, Collegium Provinciale – zlikwidowane w 1782…

– Jest jednym z niewielu klasztorów w Polsce, które istnieją nieprzerwanie od prawie 800 lat.

Cytaty za: http://www.mogila.cystersi.pl

___________

PS.  Na 1222, rok powstania opactwa – datuje się pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy.

Za wiki: Cystersi przybyli do Mogiły w 1222 roku z klasztoru w Lubiążu na Dolnym Śląsku […] Podczas ostatniej konserwacji krużganków odsłonięto i w pełni zrekonstruowano polichromię Stanisława Samostrzelnika oraz 24-godzinna tarczę najstarszego w Polsce zegara mechanicznego pochodzącego z XIII w.

Tymczasem polecam witrynę:

http://www.mogila.cystersi.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=64&Itemid=125

i rewelacyjne panoramy tamże, choćby tę:

http://www.mogila.cystersi.pl/panoramy/cystersi1.html

 

Ach ci ówcześni jezuici…

Kolegium_Jezuitow_w_Branie.jpg

***

Pierwsze w Polsce kolegium jezuitów (Collegium Hosianum) –  zostało założone w Braniewie przez kardynała Stanisława Hozjusza:

Pierwsi jezuici osiedlili się w braniewskim klasztorze pofranciszkańskim już w pierwszym roku działalności zakonu w Polsce (2 listopada 1564). Mimo trudnych przez cały XVI wiek warunków materialnych (fundacja przeznaczona była dla 20 osób, podczas gdy liczba jezuitów dochodziła do 80) założyli szybko kolejne placówki oświatowe: gimnazjum (1565), konwikt szlachecki (1565), Seminarium Duchowne (1567), nowicjat (1569), Seminarium Papieskie (1578), bursę dla ubogich studentów (1582).

Kolegium zostało otwarte w klasztorze pofranciszkańskim, którego restauracja możliwa była dzięki funduszom diecezji warmińskiej. Kolegium mieściło się w części zachodniej, konwikt w części północnej, w części wschodniej mieściła się szkoła. Pełne gimnazjum, otwarte w 1565, początkowo było niewielkie i liczyło pięć standardowych klas (od infimy do retoryki). Warunki lokalowe były trudne, sale niewielkie, szkołę bojkotowali protestanci. Dochodziło też w początkowym okresie istnienia szkoły do sporów między młodzieżą polską a niemiecką. …

W 1626 licząca wtedy ponad 1300 dzieł biblioteka została wraz z katalogami wywieziona przez Szwedów do Uppsali. Wywieziono także biblioteki Seminarium Diecezjalnego i Seminarium Papieskiego. Książki te zachowały się do dzisiaj – jest wśród nich 430 inkunabułów, wiele cennych rękopisów jezuickich, a także książki, które stanowiły własność Mikołaja Kopernika.

Po kasacie Towarzystwa Jezusowego część zbiorów uległa rozproszeniu, większość przeszła na rzecz braniewskiego gimnazjum. W 1817 zapoznał się z nimi Julian Ursyn Niemcewicz – obejmowała ona 4000 książek, w tym obszerny zbiór piśmiennictwa polskiego.”                (Uwaga na szkocki ślad w Braniewie.)

___

Kolegium Jezuitów w Pułtusku – kolegium prowadzone przez jezuitów w Pułtusku w latach 1565-1773. Założone w 1565 przez biskupa płockiego Andrzeja Noskowskiego, w miejsce istniejącej dotychczas szkoły kolegiackiej przy kolegiacie Zwiastowania NMP. Fundację tę biskup uposażył dobrami Boszewo, Przekory i Szelkowo i przyznał mu dziesięcinę ze wsi Borek, Miedzielisz i Strochowska.

Pierwsi jezuici przybyli do Pułtuska w 1566. Nowo utworzone kolegium skupiało czołowe postacie kontrreformacji w Polsce. Nauczali tu m.in. Jakub Wujek, autor polskiego przekładu Biblii, matematyk Oswald Krüger, Piotr Skarga, Andrzej Bobola, Wojciech Slaski.

Jego absolwentami byli m.in. kardynał Andrzej Batory, bratanek króla Stefana Batorego, poeta i nadworny kaznodzieja Władysława IV Maciej Kazimierz Sarbiewski, poeta Stanisław Grochowski, kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński, Jan Chrzciciel Albertrandi.

W 1773, po kasacie zakonu jezuitów, szkołę przejęła powołana przez Sejm Rozbiorowy 1773-1775 Komisja Edukacji Narodowej. Prowadzona przez ex-jezuitów do 1781 była czwartą w skali kraju pod względem liczby uczniów szkołą KEN.”

___

Jezuici przybyli do Wilna na zaproszenie biskupa wileńskiego Waleriana Protasewicza w 1569. W latach 1570–1572 organizatorem kolegium był Stanisław Warszewicki, a oficjalne otwarcie kolegium nastąpiło 18 lipca 1570. … 30 października 1579 papież Grzegorz XIII wydał bullę potwierdzającą akt erekcyjny. Uniwersytetowi nadano oficjalną nazwę Akademia i Uniwersytet Wileński Towarzystwa Jezusowego (łac. Academia et Universitas Vilnensis Societatis Jesu).”

„Do najbardziej znanych uczonych związanych z jezuickim okresem uczelni należą m.in. Maciej Kazimierz Sarbiewski SI – polski poeta neołaciński światowej sławy, Wojciech Wijuk Kojałowicz – polski teolog, który jest autorem pierwszej „Historii Litwy”, Marcin Śmiglecki – autor popularnego w całej Europie podręcznika logiki, wykorzystywanego m.in. na uniwersytecie w Oksfordzie. Wówczas na Akademii nauki pobierał m.in. Jan Karol Chodkiewicz – jeden z najwybitniejszych polskich i europejskich dowódców wojskowych początku XVII wieku, oraz Stefan Łuskina – polski jezuita, po kasacie zakonu właściciel i wydawca pierwszego regularnego dziennika w Polsce – Gazety Warszawskiej. Akademia Wileńska stała się ważnym ośrodkiem kontrreformacji w Wielkim Księstwie Litewskim. Jej wykładowcami byli m.in. Piotr Skarga i Jakub Wujek – pierwsi rektorzy Akademii, Marcin Laterna, Mikołaj Łęczycki, Franciszek Bohomolec, Adam Naruszewicz, Marcin Poczobutt-Odlanicki. W XVIII wieku dzięki polskim jezuitom na uczelni tej opracowano zasady gramatyki i ortografii jęz. litewskiego i rozpoczęto wydawanie pierwszych książek po litewsku. W 1753 roku twórcą i organizatorem nowo otwartego obserwatorium astronomicznego i utworzonego przy nim wydziału fizyki i astronomii stał się Tomasz Żebrowski, po jego śmierci pieczę tą objął Marcin Poczobutt-Odlanicki.”

___

W 1580, na wezwanie króla Stefana jezuici na wzór wileński utworzyli Kolegium w Połocku, którego pierwszym rektorem został Piotr Skarga.

W 1812 Aleksander I wypędził jezuitów z carstwa, a Kolegium zamknął – biblioteka zawierająca 60 000 woluminów zniknęła, tj. „was dispersed among various institutions in Eastern Europe”

___

„Jedno z wiodących kolegiów znajdowało się w Poznaniu (kolegium poznańskie), jednak przyznawane mu przywileje akademickie były blokowane przez konkurencyjną Akademię Krakowską.”

„Jezuici przybyli do Poznania w 1571 r. obejmując ówczesny kościół świętego Stanisława biskupa (obecnie kolegiata Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Marii Magdaleny w Poznaniu), dwa szpitale, szkołę miejską „ad Sanctam Mariam Magdalenam” oraz plac pod budowę przyszłego kolegium, a także tereny wokół ówczesnego, rozebranego w XVII wieku, kościoła farnego – Kolegiata św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Tak liczne nadania sprawiły, że już w krótkim czasie Poznań stał się jednym z największych centrów Towarzystwa Jezusowego w Polsce. Obecny budynek Kolegium wzniesiono w latach 1701-1733 pod kierownictwem Jana Catenazziego.

Kolegium stało się drugą po Akademii Lubrańskiego szkołą o charakterze uczelni wyższej w mieście. Szkoła miała 16 profesorów, w tym pierwszego rektora – Jakuba Wujka [„W latach 1571–1578 jako rektor organizował kolegium jezuickie w Poznaniu„] i ok. 300 studentów.

Wykładano takie przedmioty jak: matematyka, geometria, fizyka, filozofia, prawo, języki antyczne oraz współczesne a także zoologię i ogrodnictwo. Szkoła, jak na owe czasy, była nowoczesna, gdyż wykłady z nauk przyrodniczych obejmowały również przeprowadzanie doświadczeń. Na terenie szkoły działało, poza bogato wyposażonymi gabinetami biologicznym i fizycznym, także obserwatorium astronomiczne i teatr szkolny. Jezuici próbowali przekształcić Kolegium w uniwersytet, na co otrzymali nawet zgodę papieża, która została jednak cofnięta wobec ostrej reakcji Akademii Krakowskiej**, którego władze argumentowały, że dwa uniwersytety w Koronie stanowiłyby dla siebie jedynie konkurencję i jeden w zupełności wystarczy.”

___

I na deser niejako: Kolegium jezuickie we Lwowie założone w 1608.

image

„Absolwenci…

Jeremi Wiśniowiecki
Ignacy Krasicki
Grzegorz Piramowicz
Michał Serwacy Wiśniowiecki…”

Akademia Jezuicka (1661–1758)

„20 stycznia 1661 król Polski Jan Kazimierz ogłosił:

Zgodziliśmy się łatwo i chętnie ażeby kolegium ojców jezuitów we Lwowie godność akademii i tytuł uniwersytetu został nadany. I pozwalamy, aby w tymże kolegium generalne studium w każdym dozwolonym fakultecie ustanowione było, tj. teologii scholastycznej i moralnej, filozofii, matematyki, obojga praw, medycyny, sztuk wyzwolonych i nauk zgoła wszystkich, według przyjętego akademii i uniwersytetu zwyczaju i praktyki.

Ze względu na obowiązujące wówczas w Polsce prawa, oprócz dekretu królewskiego do utworzenia Akademii niezbędna była uchwała sejmowa i aprobata papieża. Mimo wielokrotnych prób Sejm na kolejnych sesjach w latach 1661–1665 nie wyraził zgody na utworzenie we Lwowie Akademii (wobec silnego sprzeciwu ze strony Akademii Krakowskiej i Zamojskiej), zaś papież Aleksander VII zezwolił jedynie na nadawanie stopni doktorskich z teologii i filozofii…”

__

PS. „Kolegium Jezuickie w Łomży (1614-1773)

Początek działalności jezuitów w Łomży to rok 1609, kiedy to powstała mała placówka „misja” podporządkowana kolegium w Pułtusku. Pierwszym rektorem łomżyńskiego kolegium był Jakub Lachowski, który pełnił swoją funkcję do 1610 roku, kiedy został zastąpiony przez Adama Kołożemskiego. Placówka niezależna („rezydencja”) od kolegium w Pułtusku powstała w Łomży 1 lutego 1612 roku, jednak szkołę otwarto dopiero 5 września 1614 roku dzięki wsparciu materialnemu opata przemęckiego Adama Nowodworskiego. W 1638 roku dyrektorem szkoły był Andrzej Bobola. Początkowo szkoła miała 2 klasy, następnie 4, a w roku 1644 została utworzona klasa retoryki, czyniąc ze szkoły prawdziwą szkołę średnią. Wkrótce w szkole zaczęło rozwijać się życie kulturalno-naukowe. W tym czasie powstał Teatr Szkolny, Sodalicja Mariańska, bursa dla ubogich studentów, chór szkolny, koła samokształceniowe oraz biblioteka. Z początku Kolegium Łomżyńskie było szkołą humanistyczną. Do zasadniczych zmian w programie nauczania szkoły doszło w połowie XVIII wieku. Dodano filozofię, fizykę doświadczalną, język francuski i niemiecki oraz wykłady z historii i matematyki. Nauka w szkole była bezpłatna. Nie było ograniczeń narodowościowych i wyznaniowych. Do szkoły uczęszczało ok. 500 uczniów. Budynek szkoły na początku był drewniany. W 1735 roku wzniesiono pierwszy murowany gmach kosztem fundatorki Ewy Szembekowej, natomiast w 1741 roku rozpoczęto budowę nowego kolegium. W momencie kasaty zakonu jezuickiego (1773) nowy gmach nie był dokończony.

Szkoła Pijarska (1774-1807)

Po kasacie zakonu jezuitów Komisja Edukacji Narodowej przekazała szkołę pijarom. Zakon pijarski całkowicie podporządkował się zaleceniom KEN. Szkoła miała rangę powiatową i należała do okręgu, którym opiekował się biskup płocki Michał Poniatowski, wkrótce prezes KEN. Przełożony łomżyńskiej szkoły posiadał tytuł rektora. W szkole za „panowania” pijarów nauczano przedmiotów: język polski, religia (nauka chrześcijańska), nauka moralna, łacina, historia, geografia, logika, matematyka, fizykai mechanika, historia naturalna, język niemiecki, język francuski, rysunki i wychowanie fizyczne. Do szkoły przyjmowano po opanowaniu nauczania początkowego. Wiek, jak wszędzie, był bardzo zróżnicowany.”

**) Po wspaniałym wieku XV. rozpoczął się „wielki zjazd” Akademii Krakowskiej, którego najgorszym przejawem było wycinanie w pień jakiejkolwiek konkurencji w Rzeczpospolitej. Wprawdzie po wielkich protestach Akademia zgodziła się na powstanie Uniwersytetu Towarzystwa Jezusowego w Wilnie, ale torpedowała skutecznie przez ponad sześćdziesiąt lat (sic!) próby utworzenia „konkurencyjnej” katedry medycyny tamże. W przypadku „jezuickiego” Uniwersytetu w Poznaniu, protesty Akademii były tak silne, że pomimo nadania królewskiego uniwersytet w pełni się wtedy nie rozwinął. Jeszcze gorzej było w samym Krakowie, gdzie w ogóle nie zezwolono na powstanie Akademii Towarzystwa Jezusowego.

Gorzką ironią jest fakt, że we wszystkich tych przypadkach Akademia Krakowska słała wielokrotnie „listy protestacyjne” do samego papieża… Tymczasem już jako Uniwersytet Jagielloński odmówiła wielokrotnym prośbom papieża Jana Pawła II, o przywrócenie wydziału teologii na owym UJ…

___

ot.

Capture d’écran 2018-06-26 à 09.15.58.png