Genialny jezuita czyli polska elekcja 1764

Portret of Ruđera Bošković’a, wedle R. Edge Pine’a – Londyn, 1760

___

Zanim przejdę do innych oświeconych co tak o Rzpltą się rewolucyjnie troszczyli – chwila głębokiego oddechu.

Ruđer Boscovich urodził się w  1711 w Dubrowniku jako siódme dziecko Paoli, z bogatej rodziny handlowców Bettera, i ojca Mikołaja Boszkowicia, handlowca rodem z Orahowego Dołu. Szkołę podstawową ukończył w Dubrowniku, a w wieku lat 15 wyjechał do Rzymu, gdzie wstąpił do jezuickiego Collegium Romanum. Studiował tam astronomię, matematykę i teologię. W 1728 wstąpił do zakonu jezuitów. W 1732 roku ukończył filozofię, a niedługo potem również teologię, po czym przyjął święcenia kapłańskie. W 1736 opublikował rozprawę o plamach na Słońcu, które opisał jako zakłócenia fotosfery, występujące w cyklu 11-letnim. W 1740 został profesorem matematyki w Collegium Romanum, a potem naukowym doradcą Watykanu. Później w 1764 założył obserwatorium astronomiczne w Brerze, koło Mediolanu.

W 1758 opublikował w Wiedniu swoją najsłynniejszą pracę, Philosophiæ naturalis theoria redacta ad unicam legem virium in natura existentium, zawierającą jego teorię atomową oraz teorię sił. Bošković był także wybitnym kartografem – dostał zlecenie na przygotowanie map Państwa Kościelnego. Mało tego, służył także jako dyplomata – w czasie wojny siedmioletniej posłował z powodzeniem dla swojej rodzinnej Republiki Raguzy do… Londynu (w sprawie jej neutralności). Tam przyjęto go w 1761 do Royal Society i udzielono wsparcia jego misji „naukowej” do… Konstantynopola – w celu obserwacji tranzytu Wenus. A po drodze został członkiem zagranicznym Akademii Stanisława I w Nancy…

Późną wiosną 1762 Bošković wracał z Konstantynopola przez Bułgarię, Mołdawię i Polskę, razem z brytyjskim ambasadorem Jamesem Porterem*, pl.wikipedia.org/wiki/James_Porter, który także był Fellow’em Royal Society. Dziennik z tej podróży opublikował w Lozannie w 1772 pt. Journal d’un voyage de Constantinople en Pologne. W Warszawie zatrzymał się wtedy na dłużej i w efekcie, na zlecenie króla Stanisława jak sądzę, miał udział w przygotowaniu** rozprawy politycznej pt. Essai politique sur la Pologne, która wyszła anonimowo w Paryżu w 1764, a więc już po elekcji króla Stasia… (Notabene, o obu tych ważnych dokumentach polska wiki zawzięcie milczy, toż to jezuita był).

Kiedy w 1773 roku zakon został rozwiązany, Bošković przyjął zaproszenie króla Francji Ludwika XV i osiadł w Paryżu, gdzie kierował instytutem instrumentów optycznych. W 1783 wrócił do Włoch, gdzie w prowincji Vicenza zajmował się edycją swoich prac. Umarł w wieku 76 lat w Mediolanie. Bošković komponował także poezję z wieloma wątkami religijnymi i astronomicznymi. W swojej maryjnej pobożności ułożył heksametralne wersety o Dziewicy Maryi.

*) Po ambasadora Portera przypłynął do Konstantynopola okręt JKM w owym 1762, ale ambasador uparł się wracać lądem, a ze względu na wojnę to oznaczało podróż przez Polskę

**) O główne autorstwo jest podejrzewany Louis-Adrien_Duperron_de_Castera zmarły w 1752 w Warszawie. Przeglad_Historyczny-r1964-t55-n2-s223-235.pdf

Reklamy

Sługa Boży Pius VII i jego dzielny sekretarz

„Pius VII (właśc. Gregorio Luigi Barnaba Chiaramonti OSB; ur. 14 sierpnia 1742 w Cesenie, zm. 20 sierpnia 1823 w Rzymie) pochodził z rodziny szlacheckiej. Był synem hrabiego Scipiona i markizy Giovanny Ghini. Jego matka owdowiawszy została karmelitanką. Dwóch braci było jezuitami, a dalszych dwóch kapucynami. Początkowo Barnaba uczył się w kolegium w Rawennie, a następnie w opactwie benedyktyńskim St. Maria del Monte koło Ceseny, do którego wstąpił 10 października 1756 jako brat Gregorio. 16 grudnia 1782 został wybrany biskupem Tivoli, a sakrę przyjął pięć dni później. 14 lutego 1785 został mianowany kardynałem prezbiterem i przeniesiony do diecezji Imola.

Po śmierci Piusa VI**, dziekan Świętego Kolegium kardynał Giovanni Francesco Albani zwołał konklawe w Wenecji. Po czternastu tygodniach obrad, kardynał Chiaramonti został wybrany jako kandydat kompromisowy. Istniejąca sytuacja polityczna pozwoliła mu na powrót do Rzymu, gdzie dotarł 3 lipca 1800. Nakłonił wówczas armie neapolitańskie i austriackie do odwrotu i zwrócenia zajętych terytoriów. Mianował kardynała Ercole Consalviego sekretarzem stanu i z jego pomocą przywrócił administrację w Państwie Kościelnym.

Tymczasem we Francji, Napoleon doszedł do wniosku [dobre sobie], że katolicyzm jest dominującą religią w jego kraju i napisał list do papieża proponując zawarcie konkordatu. Został on podpisany 15 lub 16 lipca 1801, na którym ustalono, że liczba biskupstw będzie ograniczona do 60, a arcybiskupstw do 10, wszyscy biskupi zostaną złożeni z urzędu (część przez Piusa, a cześć przez Napoleona) oraz nadano pierwszemu konsulowi Francji możliwość nominacji biskupich, którzy musieli składać przysięgę wierności. Pozycję papieża dodatkowo osłabiło wprowadzenie tzw. Artykułów Organicznych z 6 kwietnia 1802, które dawały Napoleonowi kontrolę nad bullami papieskimi i uchwaleniami soborów i synodów. Rok później podobny konkordat podpisał z Republiką Włoską, ale postępujące zeświecczenie uniemożliwiło podpisania takiego dokumentu z Niemcami.

Wbrew swoim doradcom, Pius udał się do Paryża na koronację Napoleona na cesarza 2 grudnia 1804, mając, jak się okazało, złudną nadzieję na złagodzenie Artykułów Organicznych i zwrot posiadłości papieskich. Napoleon zaproponował nawet Piusowi pozostanie na stałe we Francji w Pałacu w Awinionie. Kiedy papież odmówił, cesarz postawił kolejne zaporowe warunki, m.in. zażądał poparcia dla blokady kontynentalnej dla Anglii, jednej trzeciej miejsc w Kolegium Kardynałów dla Francuzów i dymisji dla sekretarza stanu Ercole Consavliego. Papież ugiął się tylko w tej ostatniej kwestii (17 czerwca 1806), jednak w pozostałych pozostał nieugięty, co skutkowało zajęciem przez wojska francuskie reszty Państwa Kościelnego 17 maja i otoczeniem siedziby papieża 6 września 1808. 10 czerwca 1809 papież wydał bullę ekskomunikującą „rabusiów Patrymonium św. Piotra”, co doprowadziło do uwięzienia papieża 5 lipca i przewiezienie do go Savony 17 sierpnia. Napoleon wymusił przeniesienie się kardynałów do Paryża, gdzie 17 czerwca 1811 zebrał się synod, mający udzielić inwestytury kanonicznej nowo mianowanym biskupom francuskim. Obrady synodu jednak nie przebiegał po myśli cesarza, ponieważ postawiono tam wniosek o uwolnienie papieża, który spotkał się z powszechną akceptacją. Wobec tego, Napoleon rozwiązał sobór 11 lipca i zwołał go ponownie 5 sierpnia, jednak w obliczu identycznych okoliczności i jego rozwiązał 11 października, unieważniając także konkordat z 1801.

W czerwcu 1812 nakazał przewieźć chorego papieża do Fontainebleau, gdzie 25 stycznia 1813 podpisano nowy konkordat, po powrocie pokonanego cesarza z Rosji. Jednak ustępstwa na jakie poszedł papież, zaczęły wzbudzać niechęć, zwłaszcza wśród kardynałów, co sprokurowało Piusa do odwołania podpisu 24 marca. Kolejne porażki militarne Napoleona, skłoniły go do następnych negocjacji z papieżem, czego owocem było jego odesłanie do Savony w styczniu 1814 i całkowite uwolnienie 10 marca. Papież wprawdzie musiał jeszcze raz uciec z Rzymu (22 marca 1815), podczas ucieczki cesarza z Elby i zagrożenia płynącego od szwagra Napoleona, króla Neapolu Joachima Murata, lecz ostatecznie powrócił do Rzymu 7 lipca.

Pięcioletnie uwięzienie i izolacja korzystnie wpłynęły na autorytet papiestwa. Niemal natychmiast po uwolnieniu, 7 maja 1814 roku, Pius przywrócił na urząd sekretarza stanu kardynała Consalviego, który reprezentował interesy papieża na kongresie wiedeńskim. Dzięki zdolnościom dyplomatycznym kardynała udało się zrekonstruować Państwo Kościelne i zwrócić mu wszystkie terytoria, z wyjątkiem Awinionu i Venaissin. Papież odmówił jednak przyłączenia się do Świętego Przymierza ze względu na niechęć do podpisania porozumienia ze schizmatykami. Ponowna organizacja Państwa Kościelnego napotkała spore trudności po wojnach napoleońskich, zwłaszcza w krajach, gdzie Kościoły państwowe koniecznie chciały zachować niezależność. Dzięki pośrednictwu Consalviego papieżowi udało się jednak przywrócić organizację kościoła poprzez współpracę z kontrrewolucjonistami we Francji i Hiszpanii oraz kręgami niekatolickimi. Umożliwiło to podpisanie konkordatów z Rosją w 1818 i Prusami w 1821 roku, natomiast z Francją przywrócono konkordat z roku 1801. W pozostałych sprawach międzynarodowych początkowo był niechętny buntom republik południowo-amerykańskich wobec Hiszpanii, w 1822 roku ogłosił jednak neutralność w tej kwestii. Jeszcze w czasie kampanii napoleońskich papież w 1801 roku w tajemnicy zalegalizował Towarzystwo Jezusowe w Rosji. Usiłował także ustanowić tam stałą nuncjaturę apostolską. Wysłał tam posła z nadzwyczajnymi uprawnieniami, jednak działania arcybiskupa Stanisława Siestrzeńcewicza [!!!] zmusiły go do opuszczenia Rosji w 1804 roku.

8 października 1803 roku wydał list Et sit fraternitas (I aby było przymierze) w którym określił, iż osoby, które się rozwiodły i powtórnie zawarły związek małżeński nie mogą przystępować do sakramentu pokuty i Eucharystii. Była to odpowiedź na zmiany projektowane przez Napoleona Bonaparte zmierzające do legalizacji rozwodów, które znalazły swoje odzwierciedlenie w Kodeksie Napoleona. Po roku 1815 udzielił w Rzymie azylu członkom rodziny Bonapartych. W 1817 zreorganizował Kongregację Rozkrzewiania Wiary.

31 lipca 1814 oficjalnie cofnął kasatę zakonu jezuitów, opierając się na działających zgromadzeniach m.in. w Prusach i Rosji. W czerwcu 1816 potępił protestanckie Towarzystwo Biblijne, a we wrześniu 1821 – indyferentyzm i masonerię.”

____

To za jego namową papież sprzeciwił się cesarzowi Francji, do przyłączenia się do blokady kontynentalnej Anglii, co kosztowało Consalviego stanowisko sekretarza stanu (dymisja 17 czerwca 1806). Po wkroczeniu wojsk napoleońskich do Państwa Kościelnego i aresztowaniu papieża, kardynał także został aresztowany i deportowany do Paryża 20 stycznia 1810. Wykazał tam postawę bezkompromisową wobec cesarza i odmówił udziału w ceremonii ślubnej Bonapartego i Marii Austriaczki, skutkiem czego cesarz „pozbawił” go własności i tytułu kardynalskiego oraz nakazał mu chodzić w zwykłych czarnych szatach. Skazał go także na banicję do Reims (czerwiec 1810), gdzie przebywał z kardynałem Cesare Brancadoro, aż do stycznia 1813. Po uwolnieniu, dołączył do papieża i doradził mu renegocjację konkordatu z Fontainebleau. Pius przystał na tę propozycję i nadał Consalviemu uprawnienia reprezentowania go w sprawach odzyskania ziem Państwa Kościelnego. Po ucieczce Napoleona z Elby, Ercole Consalvi został ponownie uwięziony 27 stycznia 1814 w Béziers, lecz już 2 kwietnia został uwolniony i nieco ponad dwa tygodnie później dołączył do papieża.

17 maja 1814 ponownie został mianowany sekretarzem stanu a także Bibliotekarzem Świętego Kościoła Rzymskiego i obie funkcje pełnił do śmierci Piusa VII, 20 września 1823. Wkrótce po nominacji kardynał udał się do Paryża, lecz nie zdążył na podpisanie traktatu pokojowego i nie udało mu się uzyskać zwrotu eksklaw: Awinionu i Venaissin. Następnie udał się do Londynu, gdzie spotkał się z angielskim ministrem spraw zagranicznych Robertem Stewartem, a potem wyjechał do Wiednia, by wziąć udział w tamtejszym kongresie. Kongres rozpoczął się 2 września 1814 i trwał do 9 czerwca 1815. Consalviemu udało się na nim odzyskać terytoria legackie na południe od rzeki Pad, enklawy w Pontecorvo i Benevento i wymusić na księciu Klemensie von Metternichu wycofanie stamtąd wojsk. Po zakończeniu obrad kongresu, Consalvi powrócił do Rzymu i negocjował zawarcie konkordatów z Bawarią i Sardynią w 1817 oraz z Królestwem Obojga Sycylii w 1818 i Królestwem Prus w 1821. Od lutego 1820, przez roczną kadencję pełnił funkcję kamerlinga Kolegium Kardynałów.

Po elekcji Leona XII, kardynał popadł w niełaskę. Lecz po trzech miesiącach, papież doprowadził do zgody i mianował Consalviego prefektem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary 13 stycznia 1824.”

___

**) „Punktem kulminacyjnym jego pontyfikatu był wybuch rewolucji francuskiej w roku 1789. Pius potępił Konstytucję cywilną kleru z 12 lipca 1790, a także Deklarację Praw Człowieka i Obywatela z 26 sierpnia 1789. Konstytucja cywilna kleru zmuszała księży do składania posłuszeństwa Francji, pod groźbą banicji. W maju i kwietniu 1791 papież potępił ją jako schizmatycką, zabronił składać przysięgi, pod groźbą suspensy i uznał nowe święcenia biskupów za świętokradcze. Sytuacja doprowadziła do zredukowania liczby diecezji ze 134 do 83, zawłaszczenia majątku kościelnego we Francji i rozwiązania zakonów. W 1792 rozstrzelano 3 biskupów i 300 księży, 40 000 innych wygnano, a rok później konstytucyjny arcybiskup Paryża Jean-Baptiste Gobel zrzekł się funkcji kościelnych i przystąpił do rewolucjonistów. Po tym, jak stosunki dyplomatyczne pomiędzy Rzymem a Paryżem zostały zerwane, eksklawy kościelne w Awinionie i Venaissin zostały zajęte. Pius dodatkowo rozzłościł Napoleona, popierając koalicję antyfrancuską, a także odrzucił propozycję mediacji Hiszpanii. Rok później okupujący Mediolan Napoleon najechał Państwo Kościelne, wobec czego Pius musiał wycofać swoje potępienie Konstytucji cywilnej kleru. Został także zmuszony do wypłaty milionowej sumy pieniędzy i oddania cennych dzieł sztuki i rękopisów. Wkrótce potem Pius sprzymierzył się z Neapolem i Austrią, co spowodowało kolejny najazd Napoleona, zdetronizowanie papieża i ustanowienie Republiki Rzymskiej 15 lutego 1798.

W 1798 papież został uwięziony i wywieziony do Sieny, następnie do Florencji i kilku innych miast. Później, ciężko chory i na poły sparaliżowany, został przetransportowany przez przełęcz Montgenèvre do Briançon, gdzie 30 kwietnia 1799 r. osadzono go pod strażą w miejscowym klasztorze. Gdy pod koniec maja generał Suworow zajął Turyn, papieża ewakuowano przez Gap i Grenoble do cytadeli w Valence, gdzie zmarł.”

Czy ojciec Konarski to polski Makiawel?

Portret S. Konarskiego wedle anonima, przed 1750, Muzeum Narodowe w Warszawie

__

Hieronim Franciszek Konarski urodził się w 1700 a już w 1715, po ukończeniu szkół, wstąpił do zakonu pijarów, przyjmując imię zakonne Stanisław od św. Wawrzyńca, i rozpoczął nowicjat w Podolińcu. „W r. 1725, za protekcją i pomocą swego ciotecznego wuja bpa poznańskiego Jana Tarły, wyjechał K. na dalsze studia do Rzymu do słynnego pijarskiego Kolegium Nazareńskiego… Studiował również w Sapienzy. Od r. 1727 uczył wymowy i poezji w Kolegium Nazareńskim. W r. 1729 wyjechał do Paryża. Nie mamy w pełni wiarogodnych danych źródłowych o tym, jak K. wykorzystał pobyt we Francji. Nie wiemy nawet dokładnie, jak długo tam przebywał. Niewątpliwie jednak ze studiów rzymskich i pierwszego wojażu do Francji wyniósł pogłębioną znajomość literatury łacińskiej, przesiąkł kultem poprawnej łaciny wzorowanej na pismach tzw. złotego okresu, poznał dzieła klasyków francuskich XVII w., zorientował się w postępie nauk ścisłych, filozofii, historiografii, a przede wszystkim poznał nowe metody nauczania i wychowania, które później propagował w Polsce. …

Collegium Nobilium przeznaczone było dla synów magnatów i bogatej szlachty. Opłaty były wysokie, a konwiktorom starano się dać jak najlepsze warunki. Dla zabezpieczenia się przed zarzutami nieprawomyślnego nowatorstwa K. stale podkreślał, że rzymskie Kolegium Nazareńskie jest wzorem dla organizacji i programu nauk Collegium Nobilium. W rzeczywistości K. wykorzystał szeroko swą znajomość nowej teorii i praktyki pedagogicznej poznanej z lektury i obserwacji w czasie podróży zagranicznych. W szczególności zaważył wpływ pism Locke’a i Karola Rollin… K. wyrugował z repertuaru rzemieślniczą dramaturgię szkolną i sięgnął do prawdziwej literatury dramatycznej: do Corneille’a, Racine’a, Moliera, Voltaire’a i francuskiej komedii pomolierowskiej… K. był współtłumaczem (wraz z pijarem Augustynem Orłowskim) tragedii Racine’a: „Athalie” i „Esther” oraz Voltaire’a „Alzire”** …

Być może już w r. 1746 rozpoczął K. pracę nad dziełem O skutecznym rad sposobie. Pierwsza redakcja I i II tomu powstała przed r. 1752… W tomie IV pokazał działanie zasady większości w ciałach ustawodawczych innych krajów (przede wszystkim w Anglii na podstawie relacji A. K. Czartoryskiego) i przedstawił projekt stałego sejmu, głosującego zawsze większością (większość głosów obowiązywać też miała na sejmikach), i organu władzy wykonawczej – Rady Nieustającej Rezydentów. …

W r. 1769 wydał K. traktat O religii poczciwych ludzi, zwrócony przeciw deistom i zwolennikom moralności nie opartej na sankcji religijnej. Traktat miał «charakter raczej kaznodziejski niż filozoficzny» (T. Sinko), a kończył się apostrofą do króla o kary na kolportujących pisma przeciw religii i psujące obyczaje. Umieszczony w traktacie pogląd o konieczności podporządkowania się przez duchowieństwo w sprawach «doczesnych» władzy świeckiej, i to z powołaniem się na jednego z pisarzy galikańskich, dał asumpt do ataku na K-ego ze strony nuncjusza Duriniego. Istotniejszym motywem było regalistyczne stanowisko K- ego, podczas gdy Durini zdecydowanie popierał konfederację barską. Nuncjusz oświadczył, że dokona wizytacji apostolskiej, do czego nie był upoważniony i czemu pijarzy się sprzeciwili, a wobec papieża oskarżał K-ego o popieranie dysydentów, heretyckie poglądy itp. W obronie K-ego energicznie stanął Stanisław August, a sam K. potrafił uzyskać interwencję za sobą rządu francuskiego. Papież zabronił Duriniemu wizytacji, a kongregacja, której powierzono rozpatrzenie zarzutów, oczyściła z nich K-ego. Dla ułatwienia jej zadania K. wydał w r. 1771 rozszerzoną łacińską wersję pt. De religione honestorum hominum, przezornie opuściwszy w niej passus o stosunku władzy świeckiej i duchownej.

Jesienią 1770 r. K. wysłał w imieniu «najlepszych obywateli» do ambasadora francuskiego w Wiedniu, dawnego swego znajomego, Duranda list, a właściwie obszerny traktat zawierający plan pacyfikacji i wzmocnienia wewnętrznego Polski. Osiągnąć to miała Francja przez spowodowanie odpowiedniego nacisku Austrii na Rosję. W maju 1771 r. list ów zaczął być kolportowany jako anonimowe pismo polityczne. K. wyrażał się życzliwie o walce konfederatów o «utrzymanie religii i wolności», stojąc jednocześnie na gruncie lojalności wobec Stanisława Augusta. Po zamachu nań K. ogłosił Boskiej opatrzności dowód oczywisty. Uwaga historyczna nad strasznym niebezpieczeństwem życia Najjaśniejszego Pana r. 1771 dnia 3 listopada, zawierające szczegółowy opis wypadków, inwektywy pod adresem zamachowców, ogólnikowe potępienie «fanatyzmu» jako przyczyny zamachu, a znacznie ostrzejsze «bezbożnych filozofów» jako sprawców «buntów i targnienia się na monarchów».         (J. Michalski)”

CDN

___

**) „Montezo, król części Potoze i jego córka Alzire, zostali podbici wraz z dużą liczbą (południowych) Amerykanów przez Guzmana, hiszpańskiego gubernatora Peru. Guzman kocha uwięzioną Alzirę, która nawróciła się na chrześcijaństwo tak jak sam Montezo. Alzire, niegdyś zaręczona z amerykańskim wodzem, którego uważa za martwego, waha się jednak ustąpić woli Guzmana; w końcu poddaje się modlitwom swego ojca i Alvarèsa, ojca Guzmana. Ledwo połączyła się ze zdobywcą swojego kraju a odnajduje się jej narzeczony Zamore, który pozostał nierozpoznany w tłumie więźniów. Zamore poprzysięga zemstę na Guzmanie – jego wściekłość jest bez granic, gdy dowiaduje się, że ów Guzman, który odebrał mu wszystko, władzę, bogactwo, wolność, w dodatku pozbawił go ukochanej i jej miłości. Na próżno Alzire daje mu środki do ucieczki; gdy Alzire odmawia pójścia z nim Zamore, w przebraniu, dociera do Guzmana i zadaje mu śmiertelny cios. Spokojny i dumny czeka na karę za swoją zbrodnię.”

 

Nieudana rewolucja w XIV wieku

Niesamowite jak pewne schematy są niezmienne – protestancka rewolucja z XVI wieku miała swoje pierwsze, bardzo poważne „podejście” już na przełomie XIII i XIV wieku, zaraz po wspaniałym renesansie XII wieku… Też zaczęło się od Niemców i kłopotów z Bizancjum – zamiast Lutra i jego sponsorów był wtedy cesarz Fryderyk II („W czasie swoich rządów wprowadził autokratyczny system administracyjny w królestwie Sycylii, zarówno w zakresie administracji kościelnej jak i świeckiej”), a w miejsce upadku Konstantynopola mieliśmy klęski ostatnich krucjat. Przy czym ów Fryderyk II zaszedł za skórę nie tylko papieżom – co skutkowało 20-letnim wielkim bezkrólewiem i dojściem do władzy dynastii Habsburgów w 1273 – ale i nam, wszak to on sprowadził Krzyżaków Rzpltej na głowę.**

Niewielka różnica polegała na zamianie angielskiego Henryka VIII na Filipa IV zwanego chorobą Francji, który to zaczął od konfiskaty majątków lombardzkich i żydowskich bankierów oraz nałożenia specjalnego podatku na duchowieństwo. Gdy ponadto przejął sądownictwo nad duchownymi w 1302 Bonifacy VIII kontratakował bullą Unam Sanctum, ale zapłacił za to własnym życiem już rok później. W efekcie doszło do tzw. niewoli awiniońskiej papieży i dopiero Grzegorz XI, po napomnieniach św. Katarzyny sieneńskiej, powrócił do Rzymu w 1377. W końcu tenże Filip doprowadził do rozbicia w zakonu templariuszy i grabieży ich majątku.

Na dokładkę, w Akwitanii w 1337 rozpoczęła się angielsko-francuska wojna stuletnia – straszliwy atak Czarnej Śmierci w 1348 podziałał tylko przez chwilę i niebawem stare grzechy wydały nowe, zatrute owoce…

___

Niesamowita jest też pewna „intelektualna ciągłość” w trójkącie Francja-Italia-Anglia:

Prawą ręką Filipa był Wilhelm z Nogaret, z Langwedocji, wnuk Raymonda, katarskiego heretyka. To on, profesor prawa z Montpellier, pisał większość dokumentów królewskich, prowadził oszczercze kampanie, szantażował Klemensa V i wreszcie osobiście brał udział zarówno w procesie templariuszy jak i w napaści na Bonifacego VIII. Jest nawet oskarżany o otrucie Benedykta XI. Wilhelm z kolei zmarł już w 1313: „He died in 1313 with his tongue horribly thrust out, according to the chronicler Jean Desnouelles.

Z kolei Marsyliusz z Padwy – rektor w Paryżu w 1313 za Filipa IV w 1324 opublikował dzieło Obrońca Pokoju (łac. Defensor Pacis), w którym rozgraniczał wyraźnie władzę religijną kleru od władzy świeckiej. Oskarżany o antyklerykalizm został ekskomunikowany…

Celem państwa jest rozstrzyganie konfliktów, sporów i to ono ma zaspokajać potrzeby ludzi. Państwo jest obrońcą pokoju, rząd ma rozkazywać, bo on ma monopol decyzji administracyjnych, sądzenia i kontroli. Najlepsze ustroje to monarchia i demokracja. Lud tworzy prawo, ustanawia rząd i go kontroluje. Prawo powinno posiadać przymus i wolę ustawodawczą. Odrzuca on prawo natury, a prawo kościelne nie jest dla niego prawem.

Stosunek do Kościoła: jest to wspólnota wszystkich wiernych, a papieskie dekrety to obraza majestatu ludzkiego ustawodawstwa. Władza pochodzi od ludu, a Kościół ma być podporządkowany państwu…

Znaczenie myśli Marsyliusza*** w wielu sprawach wyprzedza ówczesne pojęcia. Teoria silnego rządu, urzeczywistniającego pokój i sprawiedliwość pomiędzy poddanymi, jest sygnałem zwiastującym późniejszą doktrynę Hobbesa, a teoria suwerenności ludu znalazła odzwierciedlenie u Rousseau

I tak się oto koło zamyka – wszak właśnie ów Marsyliusz był bezpośrednim inspiratorem nie tylko Machiawela ale i samego Cromwella, Tomasza Cromwella – tego ideologa totalnej grabieży Kościoła za Henryka VIII… pl.wikipedia.org/wiki/Thomas_Cromwell#Reforma_religijna

A przy tym wszystko zostało w rodzinie, wszak siostra Tomasza, Katarzyna była pra-pra-prababką Olivera… tego Olivera: en.wikipedia.org/wiki/Richard_Williams_(alias_Cromwell)#Dissolution_of_the_Monasteries

___

**) Złota bulla z Rimini – datowany na 26 marca 1226 dokument wydany przez cesarza Fryderyka II w mieście Rimini we Włoszech. W akcie tym Fryderyk II, uznając sam siebie za seniora zarówno zakonu krzyżackiego, jak i Polski, a jednocześnie nadrzędnego władcę chrześcijańskiej Europy, nadał Krzyżakom prawa do wszystkich ziem, jakie zdobędą podczas misji w Prusach.

***) Z kolei jego mistrzem był sam Awerroes:

Wraz z falą fanatyzmu, która zalała Andaluzję pod koniec XII wieku, nawet szerokie powiązanianie uchroniły Awerroesa od kłopotów na tle politycznym, wskutek czego został wygnany do żydowskiego miasta Erlisana (obecnie Lucena[3]), gdzie był uważnie obserwowany.

W czasach panowania arabskiego Lucena była głównym ośrodkiem handlu eunuchami[1], na którym zaopatrywały się dwory świata arabskiego.

Paryż kontra Oksford, czyli prawdziwy renesans vs jesień średniowiecza

Gdybym miał krótko i dobitnie scharakteryzować epokę romantyzmu w kulturze, to zrobiłbym to tak: był to okres w którym przede wszystkim intensywnie zajmowano się budowaniem olbrzymiej ilości fałszywych mitów, czy jakbyśmy dziś powiedzieli – fałszywych narracji. Jednym z tych najważniejszych był mit przewspaniałego, niezrównanego renesansu. Z tym, że pierwotnie była mowa jedynie o renesansie czy odrodzeniu włoskim, ale potem stopniowo narracja się rozrosła do pan-europejskiego wybuchu cywilizacyjnego. Do wielkiego odrodzenia cywilizacji antycznej, do oswobodzenia ludzkiej myśli i wyobraźni i do wielkich czynów. A była to, jak się dziś mówi, po prostu zwykła przykrywka (lub inaczej, odwracanie kota ogonem), bo był przecież ten właściwy renesans, ale wydarzył się dużo wcześniej, w XII wieku, i serce jego biło we Francji. Źródła tego fenomenu, który stworzył Europę i jej cywilizację grecko-chrześcijańską, były tak potężne, że napędziły Europę aż po dzień dzisiejszy – a czy przetrwamy jej upadek to, moim zdaniem, zależy w dużym stopniu od tego czy uświadomimy sobie, i czy przypomnimy innym, istotę i wagę tych prawdziwych źródeł.

Zacznę od powstania Uniwersytetu Paryskiego – jednego z największych „cudów” (obok katedr gotyckich, wraz z ich wnętrzami) tego prawdziwego Renesansu. Potem pochylimy się nad jednym z typowych „romantycznych” fałszerstw na mniejszą skalę, czyli nad postacią Rogera Bacona, wybitnego przedstawiciela szkoły oksfordzkiej. I to on właśnie nas doprowadzi do czegoś, co można z pewnością uznać za prawdziwą „jesień średniowiecza”.  Zanim jednak to rozwinę, chciałbym podkreślić, że nikt tu nie odkrywa żadnej ameryki, a olbrzymie znaczenie Renesansu XII wieku jest wśród badaczy powszechnie znane – wystarczy choćby przeczytać odpowiednie hasło w angielskiej Wikipedii [1]. Niestety, co symptomatyczne, odpowiednie polskie hasło nie istnieje, a prawdziwy Renesans nie zajmuje widocznego miejsca, ani w powszechnej edukacji, ani w medialnej propagandzie.

Od początku XII wieku, właśnie w okolicach Paryża zaczęły wyrastać bardzo liczne szkoły, które około 1150, połączyły się w rodzaj korporacji łączącej nauczycieli i uczniów, dającej początek Uniwersytetowi Paryskiemu. I właśnie wtedy, nieprzypadkowo, rozpoczął się też schyłek słynnej (przez prawie dwa wieki!) Szkoły z Chartres. Najlepszą tego ilustracją jest kariera mistrza Gilberta de la Porrée (biskupa Poitiers), który sławę wprawdzie uzyskał w Chartres, ale miał tam wykłady jedynie dla czterech uczniów, podczas gdy na jego wykłady „wyjazdowe” w Paryżu przychodziło ich nawet trzystu!  Wielka przewaga Paryża brała się wtedy także z powodów bardzo praktycznych – taniego noclegu i powszechnie dostępnej aprowizacji – czyli dobrych warunków do życia, po prostu.

Formalnie został zatwierdzony jako: Universitas magistrorum et scholarium Parisiensis (czyli dosłownie, zgromadzenie paryskich mistrzów i scholarów), najpierw 15. stycznia 1200 w karcie króla Filipa Augusta, a potem w 1215 bullą Innocentego III, razem ze szkołą katedralną z Notre-Dame. Uniwersytet miał oczywiście cztery „klasyczne” fakultety: teologii, prawa, medycyny i sztuk wyzwolonych, a jako że studia „filozofii”, czyli siedmiu sztuk wyzwolonych były podstawą do wszelkich innych studiów, rektor pochodził z tego fakultetu. Teologia była najwyższym stopniem studiów, i aby je w ogóle rozpocząć niezbędny był tytuł magistra sztuk [2].  Wielkie zakony – dominikański i franciszkański – zdominowały nauczanie i pracę naukową w pierwszych wiekach uniwersytetu.  Kolegium dominikańskie w Paryżu powstało w 1217, czyli rok po powstaniu zakonu, i już wkrótce „wypromowało” dwóch najsłynniejszych profesorów Uniwersytetu Paryskiego – św. Tomasza z Akwinu i św. Alberta Wielkiego, którzy na dobre ugruntowali jego sławę i prestiż [3]. Obydwaj nosili najwyższy tytuł akademicki – magister in sacra pagina (lub inaczej, doktor Pisma świętego) – Albertus Magnus (doctor universalis lub doctor expertus) w latach 1245-8, a Akwinata (doctor angelicus) w 1256-9. Warto zwrócić uwagę na olbrzymią intensywność ich nauczania, związaną z krótkością jego trwania – to może wydaje się zaskakujące, ale wtedy było bardzo charakterystyczne – ta wielka mobilność, zarówno profesorów jak i studentów. Św. Albert prosto z Paryża na cztery lata udał się wykładać do Kolonii, zabrawszy tam ze sobą swego najzdolniejszego studenta, a Akwinata z kolei po powrocie do Paryża i po swojej profesurze wyjechał nauczać do Włoch. Studenci zjeżdżali tam z całej Europy, w tym w wielkiej liczbie z Anglii. A w tej liczbie wspomniany Roger Bacon.

Jak napisał prof. Władysław Tatarkiewicz w tomie pierwszym Historii Filozofii:

„Nie tylko był modelem innych, ale sam był do końca średnich wieków główną uczelnią łacińskiego świata. Przyczyniło się̨ do tego to, że oświatowa polityka papieży dążyła do uczynienia z Paryża głównego ośrodka studiów teologicznych. […] Charakterystycznymi cechami organizacji uniwersyteckiej były: a) wolność nauki: studia odbywały się̨ bez immatrykulacji, student obowiązany tylko był pracować z jednym z magistrów; b) międzynarodowość”.

Sławą najważniejszego uniwersytetu w Europie cieszył się przez kilka wieków, ale w końcu jego dominacja uległa osłabieniu. Najpierw po przyjęciu konkordatu bolońskiego w 1516, który spowodował stopniową utratę przywilejów, a następnie po pojawieniu się w Paryżu silnej konkurencji. Wpierw ze strony królewskiego Collège royal (w 1870 przemianowanego na Collège de France), powstałego w 1530 za namową humanistów „renesansowych”, a potem po rozpoczęciu intensywnej działalności przez Towarzystwo Jezusowe. Na przełomie XVII i XVIII wieku Uniwersytet Paryski zdecydowanie odrzucił filozofię Kartezjusza i nauki innych filozofów oświecenia za co przyszło mu bardzo srogo zapłacić – 15ego września 1793 dekretem Konwentu Narodowego Uniwersytet Paryski został ostatecznie zlikwidowany.

W 1253 Robert z Sorbony w Ardenach, kapelan i spowiednik świętego króla Ludwika IX, ufundował nowe kolegium Uniwersytetu Paryskiego – Collège de Sorbonne, które sławą szybko przyćmiło wszystkie inne,  tak że czasami Sorboną nazywano cały uniwersytet. Wprawdzie nominalnie (nazwa-) Sorbona przetrwała do dziś, ale faktyczną sytuację najlepiej obrazuje los jej kaplicy. Oto absolwent Sorbony, kardynał Richelieu, kiedy został w 1622 jej pryncypałem (proviseur) zlecił renowację i rozbudowę „kampusu” sorbońskiego, przy czym polecił wyburzyć starą kaplicę, a budowę nowej, w stylu klasycznym, zlecił słynnemu architektowi – Jacques’owi Lemercier’owi. W testamencie wyraził wolę pochowania w owej kaplicy, ale że ukończono ją dopiero po jego śmierci w 1642, uroczystości pogrzebowe odbywały się w scenerii prac budowlanych. W czasie rewolucji francuskiej, w 1794, kaplicę zamieniono na świątynię rozumu, a z kolei Napoleon zarządził jej przerobienie na atelier dla artystów. W 1822 przywrócono możliwość obrzędów religijnych, wraz z coroczną mszą żałobną za duszę kardynała, zgodnie z jego testamentem. W 1908 kaplica została jednak zamknięta na podstawie nowego prawa – separacji Państwa od Kościołów. Za wyjątkiem cotygodniowych mszy pomiędzy wojami światowymi, a potem i po wojnie aż do 1957, kiedy to ostatecznie została zamknięta decyzją trybunału administracyjnego w Paryżu. Jedynie coroczna msza żałobna była sprawowana aż do lat 80tych XX wieku, kiedy ze względu na fatalny stan „techniczny” kaplicy musiano i to skończyć. Prace remontowe przeciągają się aż do dziś, a „charakterystyczny” stosunek paryskich władz municypalnych do budowli katolickich, ilustruje zdumiewająca historia walki o zgodę administracyjną na wzniesienie koło katedry Notre-Dame monumentu św. Jana Pawła II. Szczęśliwie zakończona dopiero co, 25. października 2014.

Podobnie jak w Paryżu, uniwersytet w Oksfordzie także zdominowały z początku dwa wielkie zakony – dominikanie przybyli tam 15. sierpnia 1221 roku na polecenie samego św. Dominika, który zmarł tydzień wcześniej, a franciszkanie wprawdzie dołączyli nieco później, w 1224, ale w Oksfordzie to właśnie oni odegrali ważniejszą rolę. Oba zakony wyrzucono stamtąd w czasie rewolucji protestanckiej i pozwolono na skromny powrót dopiero po 400 latach… W 1910 franciszkanie, a w 1921 dominikanie uzyskali pozwolenie na utworzenie domów zakonnych, ale dopiero w 1994 dominikanie mogli otworzyć swoje własne małe kolegium (Permanent Private Hall) – Blackfriars Hall. Z kolei franciszkanie otworzyli  swoje PPT Greyfriars Hall w 1957, które jednak zamknięto w 2008.

Pierwszym kanclerzem Uniwersytetu Oksfordzkiego został w 1224 franciszkanin Robert Grosseteste (biskup Lincoln).  Prawdopodobnie jego uczniem był inny franciszkanin Robert Bacon, który studiował również na Uniwersytecie Paryskim, a napisał w 1271, że „wszystko, co zostało dokonane w teologii i filozofii przez ostatnie 40 lat, było dziełem zakonników”. I wreszcie trzeci słynny oksfordczyk-franciszkanin – William z Ockham, ekskomunikowany za życia, ale zrehabilitowany przez Innocentego VI. w 1359.

Jeśli by chcieć scharakteryzować „specyfikę” tych dwóch uniwersytetów w tamtym czasie, to ten paryski miał ambicję osiągnięcia wizji całościowej, czyli syntezy (tomizm!), przy podejściu konstruktywnym (vide – słynna paryska ugoda o rozdzieleniu kompetencji teologii i filozofii, czyli objawienia i rozumu), podczas gdy ten oksfordzki miał silną predylekcję do analizy, indywidualizmu i krytyki, wręcz dekonstrukcji. Należy przy tym pamiętać, że fizyka, czyli filozofia matematyczno-empiryczna rozwinęła się we Francji, przede wszystkim we wspomnianej wyżej Szkole z Chartres, a empiryczna szkoła oksfordzka, której najwybitniejszym przedstawicielem był Bacon, po prostu przejęła i kontynuowała jej osiągnięcia – czemu zresztą dał wyraz prawie 600 lat później Isaac Newton cytując mistrza Bernarda z Chartres. Jednak Francja miała także św. Bernarda z Clairvaux (wielkiego reformatora zakonu cysterskiego), który dobrze pilnował by od naukowych sukcesów matematykom w głowach się nie przewróciło. W Anglii nikogo takiego formatu nie było, więc na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Ich zaczynem były poglądy Ockhama: antysystematyczne, antydogmatyczne, antyracjonalistyczne i antyrealistyczne. W naukach empirycznych jego sztandarowy sceptycyzm okazał się być bardzo dobrym i skutecznym narzędziem, ale szczególnie w teologii głoszony indywidualizm i programowy antyracjonalizm spowodowały olbrzymie szkody. Najbardziej znanym tego przykładem była działalność Jana Wiklefa, profesora teologii w Oksfordzie – twórcy pojęcia „niewidzialnego kościoła wybranych”.  Uważanego często za protestanckiego prekursora. Po śmierci Wiklefa w 1384 (na skutek udaru w czasie odprawiania mszy), propagatorem jego idei w Czechach został Jan Hus. Sobór w Konstancji ogłosił Wiklefa w 1415 heretykiem (na dwa miesiące przed skazaniem Jana Husa), a w 1428, w czasie wojen husyckich, Marcin V nakazał ekshumacje jego ciała i jego spalenie. Prochy wrzucono do rzeki.

Najlepiej całą tę sprawę podsumował prof. Władysław Tatarkiewicz w II. tomie swojej Historii Filozofii:

„Podzieliły się̨ pierwiastki myśli chrześcijańskiej: protestanci utrzymali w swej doktrynie nieufność́ do rozumu, fideizm, wywyższanie woli, przekonanie o nieograniczonej wolności woli Bożej, katolicy zaś́ właśnie wiarę̨ w rozum, przekonanie o racjonalności świata. Reformacja wiodła do pochłonięcia filozofii przez teologię, katolicyzm do utrzymania filozofii. A zarówno stanowisko katolickie, jak i protestanckie miały swe źródła w średniowiecznej myśli: stanowisko katolików przede wszystkim w Tomaszu z Akwinu, stanowisko protestantów w Ockhamie i innych nominalistach: od nich wywodziła się̨ ideologia Wiklefa, Husa, Lutra.”

Wracając do Rogera Bacona, to powstało na jego temat szereg legend jeszcze w czasach rewolucji protestanckiej.  Nie był to jednak żaden wyjątek, wszak kontakty z diabłem przypisywano wtedy większości filozofów o wielkich osiągnięciach matematycznych – najjaskrawszym przykładem były legendy nt. samego Sylwestra II. No i przecież, także samemu Mikołajowi Kopernikowi się wtedy oberwało… Jednak romantyzm poszedł jeszcze dalej – stworzył mit Bacona wizjonera, pioniera metody naukowej, samotnie walczącego z owym ciemnogrodem wokół niego. Mit ten dawno unieważniono, wszak dobrze wiadomo, że współpracował z innymi scholastykami, a tuż przed i po nim działało wielu ówczesnych fizyków, takich jak wielki badacz magnetyzmu Piotr z Maricourt (Petrus Peregrinus). Ale w pop kulturze XX wieku jego mit się dalej rozrastał – wpierw został autorem manuskryptu Woynicha (który, jak wykazało datowanie radiowęglowe, powstał 150 lat po śmierci Bacona), a nie tak dawno największy erudyta wśród głupców, Umberto Eco, przywołał go na kartach swoich ezoterycznych powieści. W rzeczywistości, wielka specjalnością Bacona była optyka – którą głęboko studiował w arabskich pismach. Być może, iż spotkał się w Padwie z jedynym w tej epoce wielkim scholarem z Polski – Ślązakiem Witelo, który także  specjalizował się w optyce i teorii widzenia. Kończąc o humanistycznych manipulacjach, warto przypomnieć, że pojęcie stylu gotyckiego wymyślono w czasie odrodzenia, i miało oznaczać styl barbarzyński. A początkowo sztukę gotycką nazywano „francuskim dziełem” (opus Francigenum), potwierdzając mimochodem pierwszeństwo Francji w utworzeniu tej genialnej architektury.

Na zakończenie trzeba zatem stwierdzić: nihil novi sub sole – słynna anglosaska filozofia analityczna XX wieku jest przecież w prostej linii spadkobierczynią „szkoły” Ockhama, a jeśli ktoś myśli, że post-modernizm i dekonstrukcję wymyślił Francuz Jacques Derrida, to jest w grubym błędzie – pierwsi byli oczywiście włoscy (przede wszystkim) humaniści, choć i w tym przypadku inspirację można w dużym stopniu odnaleźć w Anglii. Warto spojrzeć na rewolucyjny program humanistyczny wprowadzony na miejsce „przestarzałego” scholastycznego programu nauczania – trivium nazwano po prostu studia humanitatisi na miejsce najważniejszej uprzednio dialektyki (logiki) wprowadzono poezję, a program poszerzono jeszcze o historię i filozofię moralną. Potem była tego kolejna odmiana dekonstrukcji w postaci romantyzmu (który dlatego tak wykłamywał renesans „odrodzeniowy”, a przy tym wyklinał szkiełko i oko) wraz z późnym jego wnukiem, Fryderykiem Nietzsche, który po prostu ogłosił śmierć Boga, i zwariował.

___

[1] en.wikipedia.org/wiki/Renaissance_of_the_12th_century

[2] „Szkoły były nie tylko czynnikami nauczania, ale i nauki; tu były biblioteki, tu jako nauczyciele zbierali się̨ uczeni i tworzyły się̨ środowiska naukowe. Tok nauczania był taki: stopień́ niższy stanowiły nauki świeckie, stopień zaś wyższy teologia. Nauki świeckie nosiły nazwę „sztuk” (artes, odpowiednik greckiej „techne”); w szkołach uczono siedmiu tzw. „sztuk wyzwolonych” (artes liberales lub saeculares), których wykaz i program wieki średnie odziedziczyły po chrześcijańskich pisarzach z ostatniej epoki rzymskiej, Boecjuszu i innych. Sztuki wyzwolone dzieliły się̨ na 2 grupy: grupa trzech (trivium) sztuk humanistycznych (artes triviales, sermonicales lub rationales) składała się̨ z gramatyki, retoryki i dialektyki, a grupa czterech (quadrivium) sztuk matematyczno-przyrodniczych, realnych (artes quadriviales lub reales) składała się̨ z arytmetyki, geometrii, astronomii i muzyki. Na tym kończył się̨ zasób nauk świeckich (które tylko w niewielu szkołach miały zakres bardziej rozległy) i następowała teologia. Studia świeckie były pojmowane jako propedeutyka do teologii. Wśród nauk wyzwolonych przewagę̨ miało trivium, w trivium zaś́ dialektyka.” (Wł.T.: Historia Filozofii, t.1)

[3] Franciszkanie (bracia mniejsi św. Franciszka) – zakon utworzony w 1209, osiadł tam w 1219.

— 

Jest to mój nieco poprawiony artykuł do piątego numeru Szkoły Nawigatorów, z grudnia 2014.

 

Kopernik, Galileusz i Big Bang

Tak zwana sprawa Galileusza jest ciągle przywoływana, zazwyczaj przy okazji ataków na „ciemnotę” Kościoła Powszechnego i jego wredną naturę. Warto więc od czasu do czasu przypomnieć niepokojonym katolikom choćby kilka faktów, dla ewentualnego wsparcia, a może i dla pożytku w ogóle.

Jak powszechnie wiadomo poszło o teorię Kopernika i dzieło „O obrotach” z 1543, roku jego śmierci. Trzeba wpierw przypomnieć, iż dzieło to Mikołaj Kopernik zadedykował papieżowi Pawłowi III-mu, a w dedykacji jasno wyjaśnił charakter swojej wielkiej teorii. Kopernik nie zwlekał z jej publikacją, jak twierdzą niektórzy, bo bał się reakcji hierarchów kościelnych, ale ze względu na często bardzo nieprzychylne opinie ówczesnych uczonych, które mógł dobrze rozpoznać po napisaniu w latach 1512–3 dziełka „Mały komentarz” (łac. Commentariolus), wprowadzającego teorię heliocentryczną. W dodatku, po wybuchu herezji protestanckiej, nie bez znaczenia stały się agresywne zachowania wobec niego protestanckich ideologów. Warto tu przypomnieć nagonkę Filipa Melanchtona z 1541 (i przy okazji fakt nazwania Kopernika sarmackim, czyli polskim astronomem!) oraz wystawienie w Elblągu przez holenderskiego działacza sztuki-paszkwilu na Kopernika. Wrogi stosunek protestanckich „reformatorów” do teorii heliocentrycznej utrzymał się zresztą bardzo długo – jeszcze w 1611 wielki astronom Johannes Kepler został za to ekskomunikowany przez własny kościół luterański! Wracając do Kopernika – generalnie rzecz biorąc, stosunek hierarchów do jego wybitnych, i szeroko znanych, umiejętności oraz badań astronomicznych był bardzo pozytywny – kuria rzymska liczyła na niego przy reformie kalendarza, a np. biskup Giese był mecenasem Kopernika, i wielkim zwolennikiem publikacji „O obrotach”. Jedynym znanym, a znaczącym wyjątkiem był tu biskup Dantyszek – gorący piewca humanizmu…

Tu wypada podkreślić „hipotetyczny” charakter teorii Kopernika – podstawowym argumentem było dla niego uproszczenie koncepcyjne i praktyczne opisu ruchu planet, ale bezpośredniego dowodu na ruch Ziemi nie było ani wtedy, ani jeszcze bardzo długo! Pierwszy empiryczny dowód podał dopiero James Bradley w 1729! Warto więc pamiętać, ze przeciwnikami teorii heliocentrycznej byli wielki astronom Tycho Brahe (którego dane posłużyły Keplerowi do sformułowania ostatecznej, pełnej wersji teorii heliocentrycznej…), a także np. Kartezjusz i wielu innych uczonych. Mikołaj Kopernik był bardzo mądrym człowiekiem, mimo że sam uważał swoją teorię za coś więcej niż tylko hipotezę, to z braku bezpośrednich dowodów zachowywał powściągliwość.

Inaczej było z Galileuszem – ojcem fizyki eksperymentalnej, który po obserwacji mało idealnej powierzchni Księżyca i odkryciu faz Wenus stał się w 1610 fanatycznym zwolennikiem heliocentryzmu, choć teoria Brahe także wyjaśniała te obserwacje. Niestety, można zasadnie podejrzewać, iż także jego egocentryzm odegrał w tym dużą rolę… (Jego następca na katedrze w Pizie – profesor, noblista Carlo Rubbia, jest świetną ilustracją tego „szerszego” problemu). Galileusz był szczerym katolikiem, wszak w liście z 1615 do wielkiej księżnej Krystyny napisał: …first we are to make certain of the fact, which will reveal to us the true senses of the Bible, and these will most certainly be found to agree with the proved fact (even though at first the words sounded otherwise), for two truths can never contradict each other**.

Zdawał się jednak nie widzieć szerokiego kontekstu – w szczególności, walki Kościoła z herezją protestancką. Jeszcze w owym 1615 sprzyjający mu św. Robert Bellarmin – kardynał, jezuita i Doktor Kościoła, pisał:

…if there were a true demonstration that the Sun was in the center of the universe and the Earth the third sphere [i.e., the third planet from the center of the cosmos], and that the Sun did not go around the Earth but the Earth went around the Sun, then it would be necessary to use careful consideration in explaining the Scriptures that seemed contrary, and we should rather have to say that we do not understand them than to say that something is false which had been proven***.

Galileusz jednak nie chciał słyszeć głosu rozsądku – użył za to nowego argumentu empirycznego twierdząc, iż teoria heliocentryczna wyjaśnia morskie przypływy! Efekt był więc taki, że w słynnym procesie Galileusza to Święte Oficjum miało naukową rację, podnosząc błędność tego argumentu, co z resztą później sam Galileusz przyznał!

W końcu, już po obserwacjach Bradleya, Benedykt XIV w 1741 udzielił imprimatur wszystkim dziełom Galileusza, i tak oto sprawa ta się „formalnie” skończyła, choć warto tu przypomnieć słowa JPII z 1992, które BBC i inni piewcy profesjonalnego „obiektywizmu” określili jako „przeprosiny” za sprawę Galileusza: www.casinapioiv.va/content/accademia/en/magisterium/johnpaulii/31october1992.html , gdzie wyraża po prostu głęboki żal za fatalne w skutkach nieporozumienie między obiema stronami konfliktu, które można było uniknąć.

Na zakończenie trzeba mi przywołać losy kosmologicznej teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory) z 1931, której autorem był duchowny katolicki, także noszący tytuł kanonika oraz artylerzysta (!) – Abbé Georges Lemaître. Teorii, której wielkim entuzjastą był astronom-amator, papież Pius XII, a zawziętym przeciwnikiem… Albert Einstein! Więcej o tym w moim artykule pt. „Big Bang, Gödel i klęska scjentystów” w nr. 3 Szkoły Nawigatorów, z czerwca 2014.****

PS. Warto tu przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru…

___

**) najpierw musimy upewnić się co do tego faktu [inaczej przesłanki – w tym przypadku – że Słońce spoczywa], który ujawni nam prawdziwe znaczenia Biblii, a na pewno okaże się, że zgadzają się one z owym dowiedzionym faktem (chociaż na początku mogło wyglądać inaczej), gdyż te dwie prawdy nigdy nie mogą sobie zaprzeczyć.

Z listu do Krystyny Lotaryńskiej:

***) gdyby faktycznie wykazano, że Słońce znajduje się w centrum wszechświata, a Ziemia w trzeciej sferze [tzn. jest trzecią planetą od środka kosmosu] i że Słońce nie okrąża Ziemi, ale to Ziemia krąży dookoła Słońca, wtedy konieczne byłoby staranne przemyślenie objaśnienia Pisma, które wydawałoby się sprzeczne, i powinniśmy raczej powiedzieć, że go nie rozumiemy, niż powiedzieć, że coś jest fałszywe, a co zostało udowodnione.

z listu św. Roberta do Foscariniego z 12 kwietnia 1615: sourcebooks.fordham.edu/mod/1615bellarmine-letter.asp

****) „Georges Lemaître, zwany ojcem teorii Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory), urodził się [ponad] 120 lat temu w Charleroi, w Belgii. W 1911, po ukończeniu gimnazjum jezuickiego Collège du Sacré-Coeur, rozpoczyna studia inżynierii górnictwa, których jednak nie było mu dane dokończyć. W 1914, wraz z wybuchem Wielkiej Wojny razem z bratem wstępuje na ochotnika do belgijskiego wojska. Walczy na pierwszym froncie, w piechocie i artylerii – odznaczony medalem Croix de guerre avec palmes, zostaje zdemobilizowany dopiero w 1919.

Pod wpływem lektur w czasie wojny (sic!), przede wszystkim książek Henri Poincaré, w 1920 Georges Lemaître postanawia podjąć, w trybie przyspieszonym, studia matematyczno-fizyczne na uniwersytecie w Lowanium. W tym czasie zapoznaje się z Ogólną Teorią Względności (OTW), czyli nową teorią grawitacji, opublikowaną przez Alberta Einsteina w 1916. Jednocześnie, wojna wpłynęła na jego życie duchowe w podobny sposób jak to później był w przypadku Karola Wojtyły – w tymże 1920, Lemaître wstępuje do seminarium duchownego, a w 1922 do Bractwa Kapłańskiego Przyjaciół Jezusa – Fraternité sacerdotale des amis de Jésus, aby w 1923 przyjąć święcenia kapłańskie. Dwa tygodnie później, korzystając z grantu naukowego, wyjeżdża dla pogłębienia studiów fizyki najpierw do Cambridge, gdzie pracuje pod kierunkiem Artura Eddingtona, a potem do Harvardu i MIT, gdzie otwiera przewód doktorski. W 1925 wraca na Katolicki Uniwersytet w Louvain (czyli KUL, historycznie, ten pierwszy…) jako adiunkt, i rozpoczyna prace nad tematem, który mu niebawem przyniesie międzynarodową sławę.

W 1927, AbbéG. Lemaître (tak podpisywał swoje publikacje naukowe) opublikował w Belgii pracę pt. Un Univers homogène de masse constante et de rayon croissant rendant compte de la vitesse radiale des nébuleuses extragalactiques („Wszechświat jednorodny o stałej masie i rosnącym promieniu, wyjaśniający prędkość radialną mgławic pozagalaktycznych”). W pracy tej, w oparciu o OTW, przedstawił kosmologiczny model rozszerzającego się Wszechświata, i ponadto, na dwa lata przed Edwinem Hubble, wyprowadził w niej tzw. prawo Hubble’a, [od 2018 H-L www.iau.org/news/] czyli wzrost prędkości ucieczki galaktyk, proporcjonalnie do ich odległości. Einstein przyjął wrogo te idee, gdyż sam, już w 1917, zaproponował statyczny model Wszechświata. Podczas ich pierwszego spotkania, w czasie kongresu solvayowskiego w 1927, Einstein nie patyczkował się z młodym księdzem katolickim, twierdząc: Your calculations are correct, but your physical insight is « tout à fait abominable » („Pana obliczenia są poprawne, ale fizyczny wgląd jest całkowicie odrażający”). Taki dość emocjonalny stosunek był o tyle zrozumiały, iż Einstein postulował statyczność przede wszystkim na gruncie filozoficznym, wręcz światopoglądowym. Uważał, że Wszechświat musi być wieczny, i aby uzyskać to statyczne rozwiązanie zburzył prostotę swoich równań wprowadzając tam ad hoc tzw. stałą kosmologiczną. Potem, żałował tego publicznie twierdząc, iż to był jego « greatest blunder »podczas gdy G. Lemaître paradoksalnie uważał wręcz przeciwnie: « your greatest discovery! ». I znowu miał rację – videnagroda Nobla z fizyki w 2011, za odkrycie Ciemnej Energii

Tymczasem, w 1929 Hubble empirycznie potwierdza prawo Lemaître-Hubble’a o ucieczce galaktyk, zadając mocny cios modelowi statycznemu, ale Ojciec G. Lemaître nie spoczywa na laurach i w 1931 pisze jedną z najsłynniejszych prac w nauce współczesnej: The Beginning of the World from the Point of View of Quantum Theory („Początek świata z punktu widzenia teorii kwantowej”) opublikowaną w Nature. Wprowadza tam ideę początku Wszechświata, kiedy t=0 a cała jego energia była zgromadzona w osobliwości przestrzennej. Ze względu na kwantowy charakter tej osobliwości ani czas (jak my go rozumiemy), ani przestrzeń przedtem (t<0) nie istniały, zatem Wszechświat miał swój początek, po którym rozpoczęła się jego ekspansja. Praca ta spotkała się ze zdwojoną wrogością. Już nie tylko Einstein twierdzi, że jest to inspirowane « by the Christian dogma of creation, and totally unjustified from the physical point of view » („przez chrześcijański dogmat stworzenia, i jest całkowicie nieuprawnione z fizycznego punktu widzenia”), ale także dawny mentor Lemaitre’a, Eddington wtóruje: « The notion of a beginning of the world is repugnant to me ». Trzy lata później Georges Lemaître dorzuca swoje dwa ostatnie kosmologiczne postulaty: istnienie resztkowego promieniowania po początkowej, gwałtownej ekspansji oraz utożsamienie stałej kosmologicznej z (ciemną – jak dziś mówimy) energią próżni.

Dużo później, w 1949 podczas słuchowiska radiowego BBC, to właśnie znany astronom angielski, a zarazem największy propagandysta modelu statycznego i popularyzator nauki, Fred Hoyle, nazywa teorię Lemaître’a, pejoratywnie w zamierzeniu, teorią Wielkiego Wybuchu (Big Bang theory). Z kolei, szesnaście lat potem, po odkryciu mikrofalowego promieniowania resztkowego, model statyczny jest martwy, a Wielki Wybuch staje się paradygmatem nowoczesnej kosmologii. Zdumiewające jednak jest, z jaką łatwością dwaj bardzo wybitni uczeni oskarżali o nienaukowe inspiracje, kierując się samemu ewidentnie pozanaukowymi motywami. Aż chciałoby się tu przywołać metodę wypróbowaną od setek lat – złodziei krzyczących na cały głos: łapaj złodzieja!…

Fakt, że [ponad] 80 lat później, obecna kosmologia przejęła wszystkie najważniejsze elementy kosmologii Georges Lemaître’a, włącznie z nazwą, jest najlepszym świadectwem jego niewiarygodnej intuicji i głębokiego wglądu fizycznego. Ale to wcale nie oznacza zarzucenia wysiłków na rzecz obalenia wyjątkowości początku Wszechświata i jego jako takiego, z całą niesamowitą specyfiką – ciągle są ponawiane próby, a to wprowadzenia nieskończonych wszechświatów cyklicznych, a to ostatnio wielo-światów (multiverse), czyli nieskończenie wielu światów równoległych. Znamienne jest to, iż większość z nich ma charakter para- lub poza-naukowy, a prym w tym wiodą wyznawcy „teorii” superstrun wraz ze Stephenem Hawkingiem, słynnym fizykiem i celebrytą. I nie poddają się, także finansowo – skoro prestiżowe nagrody Nobla można jedynie otrzymać za empirycznie udowodnione teorie, to nic nie szkodzi – są w zamian milionowe nagrody ufundowane przez Milnera, rosyjskiego miliardera, a wręczane w… Hollywood! Do części takich teorii, opartych na gruncie meta-kosmologicznej ewolucji, jeszcze powrócę w moim następnym artykule dla Szkoły Nawigatorów.”

 

Cywilizacja grecko-chrześcijańska

Według Feliksa Konecznego cywilizacja łacińska opiera się na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej. Nie do końca się z tym zgadzam – wolę określanie Christianitas po prostu jako cywilizacji grecko-chrześcijańskiej, czyli jako połączenia greckiego rozumu – ratio z chrześcijańską wiarą – fides. Wszak Ewangelie napisano po grecku, a Rzym po prostu dał chrześcijaństwu „oprawę organizacyjną”, czyli nadał fides et ratio ramy „praktyczne”.

Wyśpiewujemy przecież A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami – owo Słowo to w greckim oryginale logos czyli rozumność.  Rozum był więc i jest kamieniem węgielnym nie tylko filozofii ale także teologii chrześcijańskiej. Warto tu zaznaczyć zasadniczą w tym różnicę wobec islamu, który zdecydowanie odrzuca określanie Boga rozumnym (i w  ogóle nadawanie mu jakichkolwiek przymiotów) i w szczególności odnajdywania obrazu Boga w świecie doczesnym. Albowiem wszechmocny Allah nie może być niczym skrępowany a wiernym „za wszystko” mają wystarczyć przepisy Koranu. Jednak Islam nie od razu odrzucił ratio – stało się to „dopiero” w XII wieku, pod wpływem pism Al-Gazali’ego – Cele filozofów i Sprzeczności filozofów. Chrześcijaństwo przeciwnie – dzieła św. Tomasza z Akwinu z XIII wieku są najlepszym tego przykładem.

Ataki na katolicki rozum szły dwutorowo od samego zarania Kościoła. Z jednej strony próbowano Go niejako oderwać od ratio, czym zajmowała się chodźby rewolucja protestancka. Dzisiaj można dla odmiany mówić o próbie islamizacji. Z drugiej strony, wzmacniano w szeroko pojętej kulturze nawiązania do stricte pogańskiej myśli i tradycji greckiej (czyli wykonując drogę dokładnie w odwrotnym kierunku niż choćby św. Augustyn) – wpierw to byli włoscy humaniści w opowiedzi na zdumiewający katolicki renesans XII wieku. Potem z kolei skrajni scjentyści w odpowiedzi na sukcesy jezuickiej kontrreformacji. I tak to się plecie po dziś dzień – co moim zdaniem tylko pokazuje jak fundametalnie ważnym to jest zagadnieniem.**

Zatem nie należy bać się Greków, czy ich nienawidzieć, ale wręcz przeciwnie – pamiętać o tym co dali najważniejszego, ale mieć oko na prowokatorów i fałszywych proroków:

opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html

w2.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_14091998_fides-et-ratio.html

**) boson.szkolanawigatorow.pl/fizyka-i-teologia