Enigma w XVI wieku i oliwski opat co szyfry jak zapałki łamał

Szyfrowano jak świat światem, ale to w XVI wieku rozpoczął się prawdziwy na tym polu wyścig zbrojeń który dzisiaj osiągnął swoje apogeum. Prekursorami nowoczesnych metod byli Włosi, ale to Francuzi zasłynęli największą w tym maestrią (Le Grand Chiffre). Anglicy obudzili się na dobre w 1577 kiedy dostali od Holendrów odszyfrowane plany hiszpańskiej inwazji (przekazane do Londynu przez opiekuna Filipa Sidney, Daniela Rogersa). Okazało się, że ci zawzięci kalwiniści przekazywali całą przechwyconą zaszyfrowaną korespondencję Hiszpanów wybitnemu kryptologowi Filips van Marnix, sekretarzowi samego Wilhelma Orańskiego. W rezultacie Walsingham natychmiast utworzył w Londynie specjalną szkołę szyfrowania pod kierownictwem niejakiego Thomasa Phelippesa, którego zaraz wykorzystał do zmontowania rzekomego spisku Babingtona i dekapitacji królowej Marii…

Rzplta była w tej materii dość zapóźniona aż do czasów Hackiego, opata Hackiego co Francuzów złamał…

Polski Słownik Biograficzny: „Hacki Michał Antoni (ok. 1630-1703), sekretarz Jana III Sobieskiego, opat oliwski, dyplomata, autor pism religijno-ascetycznych i panegiryków.

Był synem bydgoskiego mieszczanina Piotra Hacke, ale wspólnie z bratem, jezuitą Janem Franciszkiem zmienił nazwisko na Hacki. W 1646 r. wstąpił do zakonu cystersów w Oliwie; studiował w Braniewie i w Belgii, gdzie schronił się podczas Potopu szwedzkiego. Po powrocie do kraju w 1660 r. został przeorem klasztoru oliwskiego, jednocześnie wstąpił na służbę u byłej królowej szwedzkiej Krystyny i w czasie bezkrólewia po abdykacji Jana Kazimierza popierał jej kandydaturę do tronu Rzeczypospolitej.

Za panowania Jana III Sobieskiego uzyskał godność sekretarza królewskiego, służąc władcy w misjach dyplomatycznych. W 1680 r. otrzymał koadiutorię opactwa (mimo oporu szlachty pruskiej, sprzeciwiającej się jego kandydaturze ze względu na mieszczańskie pochodzenie i brak indygenatu pruskiego), a w 1683 r. został opatem oliwskim, sprawował również funkcję komisarza gdańskiej i elbląskiej komory palowej.

Dzięki wyjątkowym zdolnościom odczytywania szyfrów oddał znaczne usługi dworowi królewskiemu, m.in. w 1683 r. doprowadził do skompromitowania przywódcy stronnictwa profrancuskiego, podskarbiego koronnego Andrzeja Morsztyna, przyczyniając się do zawarcia antytureckiego przymierza z cesarzem. Wspólnie z bratem uczestniczył w kampanii wiedeńskiej. W czasie sejmu 1688/89 r. wbrew żądaniom króla, pod naciskiem nuncjusza papieskiego, odmówił złamania szyfru w korespondencji między opozycjonistami a dworem wiedeńskim, ale już w 1690 r. ułatwił przejęcie i odcyfrowanie listów agentów francuskich. Prawdopodobnie starał się o pensję francuską: w 1692 r. chwalił się przed ambasadorem Francji Vidame d’Esnevalem swoimi umiejętnościami, a w 1697 r. przyjął w klasztorze oliwskim orszak króla-elekta, Franciszka Ludwika de Bourbon, ks. Conti. Po koronacji Augusta II Wettina zaprzestał działalności politycznej. Zmarł 4 III 1703 r.”

__

W porównaniu z Krystyną, Jan Sobieski był zupełnie innym człowiekiem. Rzeczowy, zdecydowany, twardo stąpający po ziemi przywódca, od razu docenił rozliczne talenty Hackiego. Nie minęły nawet dwa lata od czasu, jak zasiadł na polskim tronie, a już uczynił go swym sekretarzem. Hacki redagował niektóre listy, sortował napływającą korespondencję, często też brał udział w poufnych misjach dyplomatycznych. Wreszcie miał też okazję wykazać się swymi kryptograficznymi umiejętnościami. Zdołał rozszyfrować kilka obcych pism dyplomatycznych i tym sposobem stał się wymarzonym kandydatem na szefa „czarnego gabinetu” Jego Królewskiej Mości.

Swojemu „czarnemu gabinetowi” Sobieski nigdy nie nadał formy instytucjonalnej, a mimo to dysponował on całą siecią obrotnych i dobrze wyszkolonych agentów. Działali oni na ogół wzdłuż wszystkich najważniejszych szlaków komunikacyjnych Rzeczpospolitej, a ich zadaniem było zdobywanie wszelkimi sposobami pism o znaczeniu politycznym.

W tamtych czasach dokumenty takie przesyłano przeważnie za pośrednictwem kurierów, którzy korzystali z międzynarodowych gwarancji bezpieczeństwa. Oficjalnie nikt nie miał prawa ich tknąć, ale nieoficjalnie zawsze mogli przecież paść ofiarą jakichś „zbójców”. Mało to wtedy było band zbójeckich w Europie? „Czarny gabinet” czasami korzystał z ich usług, chociaż przeważnie posługiwano się własnymi, specjalnie szkolonymi agentami. Przemocą wydzierali oni kurierom przesyłki dyplomatyczne, po czym wprawnie zacierali ślady swojej działalności. Aby nikt ich nie zdemaskował, mordowali kurierów, po czym pozorowali rabunek, porzucając gdzieś ich obrabowane i odarte z szat zwłoki.

Do Hackiego trafiała większość przejętej w ten sposób korespondencji i to on dokonywał jej selekcji. Oceniał jej wartość polityczną, sporządzał streszczenia i wyciągi. Najtrudniejszą czynnością było łamanie szyfrów, którymi posługiwały się służby dyplomatyczne obcych państw, ale w tej dziedzinie opat Hacki nie miał sobie równych.

Wszystkie trzy [depesze] odcyfrowałem, nie mając ani kluczy, ani żadnej wiadomości uprzedniej. Król kazał, przeżegnałem się więc, ukląkłem, odmówiłem Veni Creator, aby Duch Święty zechciał mię oświecić w służbie dla mego pana i poszło dobrze. Klucz był bardzo łatwy. Umówiony znak stanowiła liczba 13. Według niej należało posuwać się przez alfabet” – raportował do króla. I dalej: „…ci panowie Gravelle i Du Theil nie warci byli żadnego szacunku, więc jakem się zabrał do odcyfrowania ich listów, to odgadłem wszyściutkie”. „Dłużej biedziłem się nad cyfrą [czytaj szyfrem] używaną przez Vitry’ego… ale dawałem sobie radę i z nią, bo też we wszystkich cyfrach francuskich powtarza się pewna regularność, występująca na jaw nawet w cyfrach, które się umyślnie układa najnieprawidłowiej: jeżeli zmieszać sylaby w jednej kolumnie, wówczas to samo zachodzi w innych kolumnach zaczynających się od innych samogłosek” – tak Hacki informował króla o swych kryptograficznych sukcesach.

* * *

Trudno powiedzieć kiedy pełen tajemnic mnich został szefem „czarnego gabinetu” Jana III Sobieskiego, skoro gabinet ten nigdy nie miał charakteru odrębnej instytucji. Musiało to jednak być przed 1683 rokiem, kiedy to król rozgromił Turków pod Wiedniem i kiedy to Hacki został opatem w Oliwie. Funkcję tę otrzymał oczywiście dzięki wstawiennictwu dworu królewskiego i po stłumieniu szlacheckich protestów.

Wątpliwe, by awans ten był dziełem przypadku, skoro z paru względów miał on swoje racjonalne uzasadnienie. Z jednej strony, godność oliwskiego opata była znakomitą przykrywką dla tajnej działalności szefa służb wyspecjalizowanych w przechwytywaniu i rozszyfrowywaniu tajnych przesyłek dyplomatycznych. Niewielu ludzi mogło przecież domyślić się, że duchowny zajmuje się tak mało uduchowionym zajęciem. Z drugiej strony, Oliwa, a raczej pobliski Gdańsk, był doskonałym punktem dla działań szefa „czarnego gabinetu”. W Rzeczpospolitej było niewiele szlaków pocztowych, a przez Gdańsk przebiegał ten najistotniejszy. Prowadził on do najważniejszych ośrodków politycznych w kraju.

Rezydujący w Gdańsku generalny pocztmistrz Prus Królewskich, Kurlandii i Inflant, Paweł Grotta oraz jego pomocnik Richter, byli ludźmi króla. Na jego polecenie zatrzymywali wszelkie interesujące dokumenty, po czym przekazywali je Hackiemu. Ci trzej panowie przez lata tworzyli doskonale współdziałający triumwirat, dla którego nie było takich tajnych przesyłek, skrytek na dokumenty i szyfrów, do których nie potrafiliby się dobrać.

W 1681 r. wykryli istnienie brandenbursko-francuskiego spisku wymierzonego przeciwko królowi. To oni w 1683 r. ujawnili knowania Jana Andrzeja Morsztyna i dyplomatów francuskich w Polsce przeciwko sojuszowi polsko-austriackiemu. To oni też wreszcie, w 1687 r., odkryli spisek Sapiehów z dworem w Berlinie, wymierzony przeciwko królewskim próbom wzmocnienia władzy wykonawczej w Polsce.

* * *

Przy okazji swej tajnej działalności na rzecz króla, opat Hacki zdobył sobie zarówno szacunek, jak i liczne grono zaprzysięgłych wrogów. Najbardziej dał się we znaki Francuzom, których korespondencję dyplomatyczną z pomocą poczty gdańskiej kontrolował najbardziej sumiennie. W 1683 r., po ujawnieniu tajnych knowań dyplomacji francuskiej, musiał opuścić Polskę wspomniany już wcześniej ambasador de Vitry, a dziewięć lat później dwaj inni dyplomaci króla Ludwika XIV, Gravelle i Du Theil. Wszystkie te zdarzenia sprawiły, że obie strony odnosiły się do siebie z nieukrywaną niechęcią.

* * *

Błyskotliwa kariera opata zakończyła się, tuż przed śmiercią Sobieskiego, zagadkowym skandalem. W marcu 1696 roku zdrowie króla zaczęło się gwałtownie pogarszać, Hacki doprowadził więc do sprowadzenie specjalnego lekarstwa aż z Wiednia. Sobieski chciał lekarstwo od razu zażyć, ale ambasador francuski Polignac doradził, by wcześniej miksturę sprawdzono. Lek podano nieuleczalnie chorej kobiecie z pobliskiego przytułku i gdy ta wkrótce potem zmarła wśród strasznych męczarni, Francuzi rozgłosili, że opat chciał króla otruć. Za ich sprawą prasa europejska doniosła nawet, że za ten zamach otrzymał on wynagrodzenie w postaci diamentowego krzyża i 1000 dukatów w złocie.

Po tym zdarzeniu Hacki zaszył się w swym oliwskim ustroniu i całkowicie zerwał z polityką. Mimo to, znalazł sposobność, aby zemścić się na Francuzach. Krótko po śmierci Sobieskiego, w 1697 r., przypłynęła do Oliwy flota, która przywiozła francuskiego kandydata do polskiego tronu, księcia Contiego. Hacki przyjmował go wielokrotnie w klasztorze i traktował z wielką uprzejmością, ale potajemnie słał dokładne relacje z poczynań Francuzów jego konkurentowi do korony. Był nim książę saski i późniejszy król Polski August II Mocny.

https://historia.trojmiasto.pl/Szpiegowskie-tajemnice-opata-Hackiego-n46565.html

__

*) „Założone w 1186 roku opactwo oliwskie o regule cysterskiej należało do największych i najbogatszych w dawnej Polsce, a dochód opata w połowie XVII wieku szacowany był na ponad 33 tysiące florenów rocznie, nie licząc dochodu konwentu. Dla porównania dodajmy, że roczne zarobki wyrobników w tym czasie osiągały wysokość 32-36 florenów. Do połowy XVI wieku klasztor oliwski podlegał położonemu na Pomorzu Zachodnim opactwu w Kołbaczu jako macierzystemu, tamtejszy bowiem klasztor, należący do prowincji pomorskiej, przysłał do Oliwy pierwszych zakonników.

W XVI wieku doszło do zasadniczej zmiany, spowodowanej zwycięstwem reformacji. W 1534 roku zakonnicy w Kołbaczu przyjęli luteranizm, a klasztor uległ kasacie. Jego ostatni opat został pastorem. W cztery lata potem, w 1538 roku, sejm piotrkowski przyjął konstytucję dopuszczającą do stanowiska opata wyłącznie szlachtę. Wynikało to z faktu, że początkowo protestantyzm szerzył się wśród niższych warstw społecznych, przede wszystkim wśród mieszczaństwa, a najwięcej zakonników rekrutowało się z tego stanu. Obawa przed mieszczańskim opatem, który w każdej chwili mógł zrzucić habit, podobnie jak to uczyniło wielu zakonników z gdańskich klasztorów (w przypadku np. franciszkanów klasztor przestał istnieć) i doprowadzić do rozwiązania konwentu, to nie jedyny, choć może najistotniejszy powód uchwalenia tego prawa. Niemniej ważna była sfera materialna: opactwo było sposobem na wystawne, nie zawsze bogobojne życie. Z chwilą wejścia w życie konstytucji z 1538 roku zmieniła się procedura wyboru opata. Już nie konwent, a król i biskup diecezjalny rekomendowali konwentowi kandydata na opata. Urząd opata oliwskiego stał się stanowiskiem politycznym, wyznaczani opaci realizowali tu politykę królewską; wystarczy wymienić Kacpra Geschkaua, Dawida Konarskiego czy Jana i Aleksandra Grabińskich.

Michał Antoni Hacki pochodził ze stanu mieszczańskiego. W świetle obowiązującego prawa nie mógł zatem kandydować do urzędu opata. Zagadką pozostaje, dlaczego nie starał się o nobilitację, dlaczego z własnej inicjatywy nie nobilitował go Jan III Sobieski. W historii opatów oliwskich były przypadki nadania szlachectwa wywodzącym się ze stanu mieszczańskiego kandydatom do urzędu (Kacper Geschau, Lambert Schlieff). Zasługi o. Michała dla Rzeczpospolitej Obojga Narodów nie były mniejsze niż Kacpra Geschkaua, a na pewno znacznie większe niż Schlieffa. Nie byłoby więc problemu z uzyskaniem szlachectwa. Czy zatem miała wystarczyć tytularna godność opata w Kołbaczu, otrzymana z rąk eks-królowej szwedzkiej Krystyny? Odpowiedzi na te pytania jak dotąd nie ma. A przecież o. Michał nie był człowiekiem skromnym, wręcz przeciwnie, znał swoją wartość, zamierzał też sięgnąć po godność opata. W marcu 1679 roku kandydował na urząd opata w Pelplinie. Prócz niego o stanowisko to ubiegało się jeszcze dwóch profesów klasztoru oliwskiego: Ludwik Łoś i Kazimierz Białobłocki. Ci ostatni wywodzili się ze szlachty pomorskiej. Konwent pelpliński w wolnym wyborze, bo tym razem król Jan III Sobieski nie skorzystał ze swoich uprawnień i nie wskazał kandydata, powierzył swoje opactwo Ludwikowi Łosiowi. To pośrednio potwierdza naszą opinię, że opactwo oliwskie miało dla Rzeczpospolitej szczególne znaczenie. W przypadku Oliwy królowie nie „odpuszczali”, forsując swoich kandydatów, nieraz wbrew konwentowi. Jeszcze w tym samym roku, 14 grudnia, z rekomendacji króla Jana o. Michał Hacki został koadiutorem opata oliwskiego Krzysztofa Łoknickiego. W kilka dni później 26 grudnia wziął udział w uroczystości benedykcji opata pelplińskiego Ludwika Łosia, podczas której wygłosił kazanie.

Opat Hacki zmarł 4 marca 1703 roku i został pochowany w krypcie kościoła klasztornego (obecnej katedry). Jego zasługi tak dla Rzeczpospolitej, jak i dla klasztoru, a także Kościoła są nie do przecenienia. O jego dokonaniach będziemy jeszcze mówić. Współczesny mu Georg Schwengel, przeor kartuzów w Kartuzach, nazywa go „mężem nieśmiertelnej sławy, którego imię jest błogosławieństwem” (Vir immortalis gloriae cujus nomen in benedictione est).”

__

**) „Opat Hacki prawie połowę ze swojego długiego, niemal sześćdziesięcioletniego, życia zakonnego spędził poza macierzystym klasztorem. Wypada zatem zapytać, jak wyglądało życie duchowe o. Michała, szczególnie w kontekście pełnionych przez niego urzędów świeckich. W źródłach oliwskich, przynajmniej do 1679 roku, niewiele na ten temat można znaleźć. Dlatego początki jego kariery zakonnej wydają się nieco tajemnicze, a my skazani jesteśmy na domysły i zastanawianie się, co robił między 1655 a 1663 rokiem. Z 1655 roku pochodzi bowiem ostatnia wzmianka w annałach oliwskich, z której dowiadujemy się, że w obliczu wojny ze Szwedami Michał Antoni Hacki, wraz z czterema jeszcze mnichami, w cywilnym przebraniu, został wysłany 4 września drogą morską do Amsterdamu. Stamtąd zakonnicy mieli udać się do jakiegoś klasztoru belgijskiego. W marcu 1656 roku otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze w Antwerpii. Tyle wiadomo.

Jako przełożony konwentu opat Hacki dbał o życie duchowe mnichów i pilnował dyscypliny zakonnej, co wcale nie było łatwe. Trzeba bowiem pamiętać, że zgromadzenie zakonne to galeria osobowości o różnych temperamentach i upodobaniach. Nie każdy zakonnik łatwo podporządkowywał się regule i łamanie obowiązujących norm wcale nie było rzadkie. Nie inaczej było w klasztorze oliwskim, gdzie obok bogobojnych mnichów spotykać można było takich, którzy spędzali czas w karczmie, nadużywając trunków, niekiedy, o zgrozo, w towarzystwie niewiast. W Oliwie znalazło się nawet dwóch trucicieli. W 1584 roku opat Kacper Geschkau został otruty przez swojego kamerdynera, a przeora Filipa Adlera w latach 90. XVI wieku jeden z mnichów, zazdrosny o jego urząd, próbował otruć pięciokrotnie. Przypadki niezadowolenia z powodu nadawania przez opata urzędów klasztornych (najczęściej intratnych) były znacznie częstsze, powodując niekiedy bunt tych, którzy czuli się pomijani. Zdarzały też się przypadki zbiegostwa z klasztoru. Nie każdy mnich potrafił wytrzymać w surowej regule cysterskiej, próbował wówczas ucieczki, jeśli się nie powiodła ponosił karę. Najczęściej karano więzieniem o chlebie i wodzie, znajdującym się na terenie klasztoru lub chłostą.”

__

***) ”Hacki dysponował, jako chyba jedyna osoba w ówczesnej Polsce, rzadką umiejętnością łamania szyfrów stosowanych z reguły w korespondencji dyplomatycznej. Na tym polu oddał królewskim interesom usługi wprost nieocenione, walnie kompromitując w 1683 r., podczas obrad sejmu warszawskiego, szefa opozycji Andrzeja Morsztyna. Wówczas Hacki, przy współudziale poczmistrza polskiego w Gdańsku, Gratty, przechwycił listy ambasadora francuskiego w Polsce Vitry’ego, inspirującego Morsztyna. Odcyfrowanie tej korespondencji postawiło Morsztyna w stan oskarżenia o zdradę stanu (w efekcie musiał opuścić Polskę i wyjechać do Francji) i zdemaskowało całą akcję opozycji profrancuskiej. W tymże roku Hacki uczestniczył w kampanii wiedeńskiej, odbywając spod Wiednia poufną misję do cesarza Leopolda I („Ks. Hacki nasz nieborak opat biegał z listem moim do cesarza aż do Lincu z nowiną przeprawy przez Dunaj” – pisał król do Marysieńki znad Dunaju 24 września 1683 r.). Sekretarz królewski jako utalentowany deszyfrant stał się groźny dla wszystkich nieprzyjaznych Rzeczpospolitej dyplomatów; sztuką swoją posługiwał się w zasadzie w interesie królewskim, chociaż nie jest wykluczone, iż ulegał też innym inspiracjom. Jego umiejętności sparaliżowały na pewno wiele intryg dyplomacji francuskiej, gdyż nowy ambasador Polignac (1693) nie darmo starał się pozyskać opata oliwskiego dla polityki Króla–Słońce (u dyplomatów francuskich Hacki miał zresztą opinię nierzetelnego szarlatana).

W 1695 r. Hacki znów posłował w tajnej misji do cesarza. W 1697 r., po śmierci Sobieskiego, Hacki przyjął w Oliwie orszak francuskiego elekta, księcia Conti, co nie mogło spotkać się z aprobatą Augusta II; odtąd rola polityczna opata była skończona.”

__

****) „Ostatecznie zwyciężył Wiedeń wspierany przez Stolicę Apostolską. W 1679 r. Sobieski porzucił plany bałtyckie i skoncentrował się na próbach, nieudanych zresztą, stworzenia ligi chrześcijańskiej przeciwko Turcji. Wysłane przez sejm tego roku poselstwa do Francji, Anglii, Austrii, Wenecji, Rzymu i Moskwy nie dały rezultatu, ale wzbudziły czujność Ludwika XIV przeciwnego tym planom. Austria, która z rezerwą odnosiła się do pomysłu Sobieskiego, zmieniła zdanie, gdy Turcja zakończyła zwycięską wojnę z Moskwą, podpisując 13 stycznia 1681 r. rozejm w Bachczysaraju. Rozpoczęły się rozmowy polsko-wiedeńskie, co zaniepokoiło Francję i jej agentów z Janem Andrzejem Morsztynem, podskarbim wielkim koronnym, na czele. Skupione wokół niego stronnictwo profrancuskie zamierzało nie tylko storpedować działania dyplomacji austriackiej, ale także doprowadzić do detronizacji króla.

Poczynania przeciwników kontrolował Michał Hacki. Było to możliwe dzięki temu, że zgodnie z umową poczta z Polski przechodziła przez Gdańsk. Zwierzchnikiem gdańskiej poczty był Paweł Gratta, generalny pocztmistrz Prus Królewskich, Kurlandii i Inflant. To on otwierał i kopiował szyfrowane listy ambasadorów francuskich, a ich odczytywaniem zajmował się Hacki. W ten sposób Sobieski miał pełną wiedzę o poczynaniach przeciwników. Wiosną 1683 r., kiedy sejm miał zatwierdzić przymierze z Austrią, opozycja zamierzała zerwać obrady.

Podczas debaty frakcja francuska została zdemaskowana. Morsztyna obwiniono o zdradę stanu i nadużycia finansowe. 1 kwietnia 1683 r. przymierze zostało zatwierdzone. Cesarz zobowiązał się wyrzec pretensji do tronu polskiego oraz wypłacić 1 200 000 zł na koszty wojenne. Polska miała wystawić 40-tysięczną armię i wspólnie prowadzić działania wojenne przeciwko Turcji. Protektorem przymierza był papież.

Nie wiemy i chyba nigdy nie dowiemy się, jaką rolę w przeorientowaniu polityki króla Jana odegrał niepozorny mnich oliwski. Pytanie to nasuwa się samo, nie tylko z powodu jego przynależności do stanu duchownego, a tym samym nadrzędnej podległości Stolicy Apostolskiej, niewątpliwych kontaktów osobistych z papieżem, zapoczątkowanych w okresie gdy był kapelanem i jałmużnikiem królowej szwedzkiej Krystyny, ale przede wszystkim z powodu obecności na – nazwijmy to umownie – „listach płac” dworu wiedeńskiego. Po raz pierwszy pojawia się w wykazie tajnych ekstraordynaryjnych wydatków kancelarii cesarza 3 maja 1683 r. Otrzymał wówczas tysiąc florenów reńskich. Taką samą sumę otrzymał 28 czerwca tego roku.”

______

*) http://www.wilanow-palac.pl/michala_hackiego_droga_do_opactwa.html

**) http://www.wilanow-palac.pl/zycie_zakonne_michala_hackiego.html

***) http://www.wilanow-palac.pl/michal_antoni_hacki_krolewski_dyplomata_i_deszyfrant.html

****) http://www.wilanow-palac.pl/tajny_sekretarz_krola_jana.html

Reklamy

Polskie dirhamy czyli nasze autostrady i wojna angielsko-pruska

Już parę razy dawałem tu i tam znać, m.in. u stalagmita, że od dobrych kilku lat Oksford rozwija intrygującą działalność, i to z mocnym polskim udziałem, dot. dirhamów w Polsce:

http://krc.orient.ox.ac.uk/dirhamsforslaves/index.php/en/

https://www.history.ox.ac.uk/people/dr-marek-jankowiak:

I am currently researching the trade system that connected Central Asia, other parts of the Islamic world, and Byzantium with Scandinavia and the Slavic lands in the 9th-11th centuries AD. It is evidenced by hundreds of thousands of Islamic dirhams strewn across Northern Europe, from the British Isles to the Middle Volga. My forthcoming monograph will argue that this system of trade dealt mainly in Slavic slaves, and that it provided the key stimulus to a sequence of economic, social, and political transformations that resulted in the emergence of states in northern Europe.

Jest tam wątek polskich autostrad:

Jacek obtained a MA degree in archaeology in 2005 at Jagiellonian University in Krakow, Poland, with a dissertation regarding the British Bronze Age metalwork in the context of hoards and hoarding and its political, social and ritual implications, published in an abbreviated version in 2007.

Between 2000 and 2004, concurrently with his graduate studies, Jacek worked as a commercial archaeologist on large scale, multi-period rescue excavations carried out in connection with the government-funded road schemes in southern Poland. From 2005 to 2012 Jacek was employed by Oxford Archaeology, one of the largest commercial archaeological practices in Europe, where he was involved in a large number of projects varying from rural Bronze Age settlements and field systems, through deeply stratified Roman and medieval urban to 19th-century industrial sites. Of note could be projects featured in the national media, including Hampton Court Palace, Base Court resurfacing featured in Channel 4’s Time Team Special ‘Henry VIII’s Lost Palaces’, East Kent Access Road featured in BBC’s ‘Digging for Britain’, and the mass burial of Vikings found at Ridgeway Hill, near Weymouth, featured in National Geographic’s ‘Viking Apocalypse’. In 2012 Jacek put his trowel away to join Ramboll’s (previously Gifford) Cultural Heritage and Archaeology department as an archaeological consultant.

As a DPhil student and project member from October 2013 Jacek combines his professional archaeological experience with a personal and academic interest in the mechanisms determining the deposition of hoards within the social, political and ritual context of the Viking Age Europe. The dissertation aims to concentrate on a comparative study of the archaeological contexts of hoards of Arabic silver in Northern, Central and Eastern Europe through a series of regional case-studies of hoarding ‘hot-spots’ identified by a macro-scale analysis of deposit distribution. Temporal dynamics and spatial analysis of hoard deposition will be considered on regional and micro-scale to identify the patterns of thesaurisation with the aim of reviewing the possible reasons for the hoarding (and non-retrieval) of Arabic silver in the Viking Age.

Ewidentnie do tej „wojny autostradowej” dołączyli Prusacy z tym Niemieckim Instytutem Historycznym w Warszawie. Oni z kolei zamówili habilitację Dariusza Adamczyka:

« Niniejsza monografia powstała w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie. W semestrze letnim 2013 r. została przyjęta jako praca habilitacyjna na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Gottfrieda Wilhelma Leibniza w Hanowerze. Za możliwość jej przetłumaczenia na język polski szczególne podziękowania należą się Dyrektorowi Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie prof. dr. Milošowi Řeznikowi oraz Deutsche Forschungsgemeinschaft.»

Za « Srebro i władza. Trybuty i handel dalekosiężny a kształtowanie się państwa piastowskiego i państw sąsiednich w latach 800–1100. 

PS. W 1945 roku rolnik Stanisław Woliński odkrył przypadkowo przy pracach polowych naczynie „o powierzchni czarnej i niezdobionej” – jak sam to opisał. Naczynie to, przy próbie wyjęcia z ziemi, rozpadło się, ukazując sensacyjną zawartość – zbiór srebrnych monet arabskich, które ułożone były rulonami. Znalezisko to rolnik sprzedał dopiero w 1948 roku inżynierowi Pattowi, który udostępnił je do opisu archeologicznego dr. Lewickiemu z UMCS. Niestety ¼ skarbu monet inżynier Patt sprzedał i badaczom tej części nie udało się odzyskać. Pozostałe ¾  – to jest ponad 2 kilogramy – trafiły najpierw do Zakładu Archeologii UMCS, a następnie do Muzeum Lubelskiego. W skarbie znajdowały się monety arabskie, srebrne, zwane dirhemami. Wśród 705 monet część była uszkodzona, a niektóre mocno zatarte; możemy znaleźć także imitacje dirhemów. Wśród znalezionych przedmiotów znalazły się dwie sztabki oraz pół paciorka, które były wówczas także środkami płatniczymi. Jedynym znalezionym przedmiotem, nie mającym nic wspólnego z kupiectwem, była srebrna zausznica. Skarb pochodził z końca IX lub z X wieku. Najstarsza moneta ma datę 93 roku arabskiego tj. 711/712 r. n.e. Najmłodsza zaś, pochodzi z lat 889/890 n.e. Cały skarb ważył 3100 gramów.

http://blognumizmatyczny.pl/2017/07/14/skarb-dirhemow-arabskich-z-czechowa-w-lublinie/

http://mediewalia.pl/publicystyka/piastowie-zbudowali-panstwo-za-arabskie-srebro/

Olbracht bigamista czyli rozwiązanie zagadki

Olbracht Łaski był jednym z 12 wielmożów (był tam też Jan Zamoyski, wtedy jeszcze jako przedstawiciel szlachty), którzy w lipcu 1573 ruszyli do Paryża z poselstwem do Henryka I. Tam Łaski otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale nie czekał w Paryżu aż król Henryk ruszy do Polski, ale udał się do Wenecji z listem polecającym od Karola IX do francuskiego ambasadora tamże, kalwinisty Arnaud du Ferrier**, w sprawie mołdawskiej korony. Jak już pisałem, na przełomie listopada/grudnia spotkał się w owej Wenecji z Filipem Sidney. Zarazem wyprawił swojego sekretarza Michałowskiego do Konstantynopola, aby tam u ambasadora Francji, ex-biskupa Franciszka de Noailles, dalej pilnował jego mołdawskiej sprawy.  Warto przy tym wiedzieć, że także ów Franciszek był wybitnie pro-hugenocki***. Sam Olbracht wrócił do Polski – miał przecież do pilnego wykonania lanckorońską grabież…

Po powrocie Łaskiego do Polski wybuchł olbrzymi skandal po ujawnieniu popełnienia przez Olbrachta bigamii. Otóż podczas tych kilku miesięcy spędzonych we Francji Łaski, będąc mężem Beaty z Kościeleckich (którą od wielu lat więził), zdążył zawrzeć związek z pewną Francuzką, Sabine Sayve. Owa Sabina była córką Jeana Sayve i Jeanne Harley. Jej ojciec pochodził ze starej burgundzkiej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zamieszkała w Polsce i miała z Olbrachtem czworo dzieci, zmarła sześć lat po nim w 1611, w Łasku.

Łaski miał z jej powodu mnóstwo kłopotów i można się zastanawiać czy poza gorącym uczuciem był inny powód tego do niej wyjątkowego przywiązania. Otóż przy pomocy francuskiego herbarza udało mi się dokonać istotnego moim zdaniem odkrycia – matka Sabiny czyli teściowa Olbrachta, owa Jeanne Harley, była kuzynką pierwszego stopnia samego Huberta Langueta!!  Można się tylko zastanawiać kiedy Olbracht poznał się tak blisko z Hubertem, bo przecież kiedy Łaski był we Francji i zakochiwał się w Sabinie, Huberta tam nie było bo siedział z Sidneyem w Wiedniu. Otóż właśnie, już w 1548, w wieku lat dwunastu Olbracht został wysłany na dwór cesarza Karola V, a kilka lat później Hubert jako wysłannik saskiego elektora, Augusta Wettyna, zaczął regularnie bywać w Wiedniu. Zważywszy na ewidentny talent Langueta do opieki nad bardzo zdolnymi młodzieńcami, sprawa staje się jasna…

Moim zdaniem, to definitywnie pokazuje że Olbracht, będąc od 1569 nominalnym katolikiem (ha, ha), był przez lata w samym jądrze hugenockiej, pan-europejskiej „super-sieci wpływów”. W 1576 umiera Maksymilian II i Hubert opuszcza swoja wiedeńską placówkę – kalwiniści są wtedy rugowani z dworu saskiego i Hubert przenosi się do Frankfurtu skąd nawiązuje bezpośrednie kontakty z Wilhelmem Orańskim. W efekcie przenosi się do Antwerpii, która wtedy staje się stolicą kalwińskiej rewolty, gdzie w 1581 umiera.

Z kolei Filip Sidney przyjeżdża znowu do Wiednia, w 1577, tym razem na czele angielskiej misji na dwór Rudolfa II. Wtedy to spotyka się tam ze św. Edmundem Campionem, ale przy tym prowadzi cały czas ożywioną korespondencję z Hubertem Languet. Jest bardzo ciekawe, iż to Hubert z Frankfurtu przesyła Filipowi w Wiedniu szczegółowe informacje nt. rozwoju sytuacji w… Polsce.

CDN

PS. Zalecam przy cytowaniu mojego odkrycia podawanie odsyłacza do portalu SN lub na mój blog. — Krzysztof Piotrzkowski

___

**) Po powrocie do Francji nawiązał kontakt z kalwinistami i w konsekwencji stracił swoje miejsce w radzie królewskiej i część swojej fortuny. Korzystając z tej sytuacji, Henryk z Nawarry, ówczesny przywódca partii protestanckiej, wezwał go na swój dwór, gdzie nadał mu tytuł kanclerza. Od tego momentu Arnaud otwarcie wyznawał kalwinizm.

***) Około 1562 zrezygnował ze stanowiska biskupiego przypisanego jego bratu Gilles de Noailles, z zastrzeżeniem emerytury w wysokości 1600 liwrów. W 1574 r. François de Noailles uzyskał poparcie Selima II na rzecz Wilhelma Orańskiego i buntu holenderskiego.

Capture d’écran 2019-01-27 à 21.47.37.pngCapture d’écran 2019-01-27 à 21.46.15.png

 

Dlaczego Kochanowski dostał apopleksji

Podlodowski Jakub h. Janina (1549–1583), podkoniuszy królewski. Był synem Stanisława (zob.) i Elżbiety z Biejkowskich, szwagrem poety Jana Kochanowskiego (zob.). Po śmierci ojca jako małoletni pozostawał pod opieką starszych braci, a lata młodzieńcze spędził – być może – na dworze Jana Firleja, marszałka w. kor., za którego protekcją 11 VI 1566 został przyjęty w Lublinie w poczet dworzan Zygmunta Augusta. Później prawdopodobnie za sprawą J. Kochanowskiego, którego był ulubieńcem, wszedł w służbę Stefana Batorego i już latem 1576 był podkoniuszym królewskim. Słynął jako człowiek rycerski, zapewne więc brał udział w kampaniach wojennych Batorego. W każdym razie był przy królu w czasie drugiej kampanii moskiewskiej, a po zdobyciu Wielkich Łuków (4/5 IX 1580) wziął udział w wyprawie na Toropiec (15–19 IX). Znalazł się wtedy w oddziale dworzan królewskich, «mężów wszystkich na schwał», dowodzonym przez Hieronima Filipowskiego. Na polu bitwy znacznie się wyróżnił, przy czym został lekko ranny. Król nagrodził jego zasługi przyznając mu roczną pensję 1000 florenów, płatnych z dochodów starostwa stężyckiego, co podreperowało jego pozycję materialną, posiadał bowiem tylko części we wsiach Zakrzów i Studzienica (pow. radomski). W r. 1583 P. został wysłany przez Batorego do Turcji, oficjalnie celem zakupu koni, ale równocześnie otrzymał zapewne polecenie wybadania nastrojów w Turcji, a przede wszystkim zebrania informacji o stanie wojsk sułtańskich, o czym też doniósł kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu listem z Tehini 10 V t. r. Jak można wnosić, P. niezbyt zręcznie realizował poufne zadanie [dobre sobie] i ściągnął na siebie podejrzenie o szpiegostwo. Gdy więc dokonawszy w Azji zakupu koni wracał do kraju, został napadnięty podczas noclegu w pobliżu Adrianopola (Karwaser), rzekomo [faktycznie?] bez wiedzy sułtana, zamordowany, a dobytek jego rozgrabiono. Zamordowanie P-ego (o czym wieść doszła do Polski w listopadzie t. r.) traktowano jako zemstę Turcji za zburzenie przez Kozaków twierdzy Jahorlik [Zamoyskiego…] oraz spalenie i złupienie Tehini. Obawiano się konfliktu zbrojnego, został on jednak zażegnany, ponieważ Batory przyrzekł ukarać Kozaków, zaś sułtan miał wdrożyć śledztwo w sprawie zabójstwa P-ego. Wywołało ono szeroki oddźwięk w kraju i za granicą. Wspominał o tym nawet papież podczas audiencji udzielanej Stanisławowi Reszce w Rzymie (24 I 1584). W Polsce haniebną śmierć P-ego uważano za obelgę wyrządzoną narodowi i monarsze. W propagandzie antytureckiej służyła ona jako argument o nieprzejednaniu sułtana i wojennych zamiarach Turcji w stosunku do Polski, a wydarzenie to przywodzono na pamięć nie tylko na sejmikach i sejmie 1584 r., ale jeszcze i w r. 1618. P. zmarł bezżenny.”  (Irena Kaniewska)

Słostowski Piotr h. Pilawa (zm. 1592), dworzanin królewski, podstoli nadworny, poseł do Turcji, ekonom samborski. Pochodził z ziemi sieradzkiej, być może ze wsi Słostowice koło Radomska… Brał udział w wyprawach inflanckich króla Stefana Batorego (1579–81), osiągając przed r. 1583 stanowisko komendanta «harcerzy» (drabantów czuwających nad osobistym bezpieczeństwem króla), z uposażeniem w wysokości 354 złp. rocznie. Był też podstolim nadwornym (praefectus dapiferorum). Otarł się o sprawy wschodnie, wykonując bliżej nam nieznane misje w państwie tureckim.

W chwili kryzysu w stosunkach polsko-tureckich, spowodowanego zburzeniem przez Kozaków m. in. Tehinii, król za radą części senatorów zebranych w Brześciu Lit. wysłał 4 XI 1583 S-ego do sułtana Murada III w celu zapobieżenia groźbie wojny. Poselstwo zostało hojnie uposażone, co świadczy o jego wadze: sam S. otrzymał na drogę sumę ponad 3 tys. złp. Instrukcja poselska nie jest znana. S. miał prawdopodobnie zapewnić sułtana o chęci utrzymania pokoju i sprawę napadu kozackiego przedstawić jako akt samowoli, łącząc ją z antykrólewskimi machinacjami Samuela Zborowskiego. Gdy znajdował się już w drodze, dotarła do Polski wiadomość o zamordowaniu w Turcji koniuszego królewskiego Jakuba Podlodowskiego. Specjalny goniec wysłany od króla polecił więc S-emu, aby wystąpił w tej sprawie, lecz w swoim imieniu, i zażądał ukarania winnych zbrodni (o przebiegu starań w tej kwestii S. pisał w liście z 28 XII do kaszt. kamienieckiego Stanisława Włodka). Przyjazd S-ego wywołał początkowo w Stambule niepokój, gdyż obawiano się, że będzie on groził wojną. Dlatego wbrew temu, co twierdził potem S., być może dla uwypuklenia swych zasług, został on przyjęty życzliwie i już na wstępie obdarowany prezentami. Gdy strona turecka zorientowała się w mediacyjnym charakterze poselstwa, wysunęła twarde warunki: 100 tys. zł. węgierskich tytułem wynagrodzenia szkód, odbudowanie na koszt Polski zniszczonych miast i wydanie winnych napaści. Ponieważ jednak Porta pochłonięta była wojną z Persją i niepokojami na Krymie, po zwykłych pogróżkach i wyczerpujących rokowaniach, w których spore zasługi oddał ormiański tłumacz Hanko Biskupowicz, odstąpiła od pretensji pieniężnych, zadowalając się obietnicą ukarania winnych przez króla i oddania zagrabionej artylerii. Dla ratyfikacji układu miał przybyć do Polski czausz turecki, z pochodzenia Węgier, były arianin, Mustafa, którego wybrał sam S. W sprawie Podlodowskiego S. uzyskał obietnicę znalezienia winnych napadu i ukarania ich.

Przedłużanie się rokowań S-ego w Stambule i całkowity brak wiadomości od niego budziły niepokój w Polsce, umiejętnie wzmagany przez nuncjusza A. Bolognettiego, który przekonywał króla o agresywnych zamiarach Turcji wobec Polski i namawiał go do przyłączenia się do antytureckiej ligi organizowanej przez papieża Grzegorza XIII. Król jednak, zbierając poufne informacje o sytuacji wojskowej w Turcji, czekał na rezultat misji S-ego. Dopiero w marcu 1584 dotarły pierwsze wiadomości od niego. List S-ego z informacją o pozytywnym wyniku rokowań został przetłumaczony z polecenia króla nuncjuszowi. S. powrócił w kwietniu, a w ślad za nim zjechał czausz Mustafa, wioząc ze sobą kilku ludzi, którzy ponoć byli winni śmierci Podlodowskiego, by oddać ich w ręce sądu królewskiego. Wkrótce potem nastąpiła realizacja warunków umowy zawartej przez S-ego: w Kamieńcu ściętych zostało 33 Kozaków. Także pospieszne ścięcie Samuela Zborowskiego w Krakowie 26 V 1584 uzasadniano sprawą turecką: w liście z 22 VI t.r. pisał Zamoyski do deputatów Trybunału Kor., uzasadniając pośpiech w sprawie Zborowskiego okolicznością «tej trwogi, która biła od cesarza tureckiego, wedle postanowienia przez pana Słostowskiego». Wątpiącym w konieczność radykalnych kroków wobec winnych kryzysu tureckiego, odpowiadano na sejmie styczniowym 1585, że sułtan «przez P. Złostowskiego wskazał determinate wypowiadając przymierze i obiecując już więcej żadnych czauszów ani posłów do nas nie słać, tylko wojnę podnieść, kędyby co jeszcze ci Niżowi Kozacy wyrządzili».

W nagrodę za poselstwo S. otrzymał administrację bogatej ekonomii samborskiej oraz w dożywocie folwark Olszanik w tejże ekonomii.” (Krzysztof Stopka)

Konteksty:

Ślub Batorówny z Zamoyskim odbył się 12 czerwca 1583 w katedrze na Wawelu**.

Do II rozbioru Polski wieś [Jahorlik] znajdowała się na granicy I Rzeczypospolitej z Turcją. Był tu należący do Jana Zamoyskiego niewielki zameczek strażniczy pilnujący granicy, który w 1583 roku zniszczył Samuel Zborowski i Niżowcy.”

Tehinia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bendery#Początki_miasta

Brat Samuela, Krzysztof Zborowski 17 lipca 1583 wysyła do niego nad Dniestr list w jakiejś niejasnej „końskiej” sprawie.

Finał:

Jeden z ostatnich badaczy, Ryszard Szczygieł, opierając się na różnorodnych źródłach „pośrednich”, w tym na nieznanych poprzednikom materiałach archiwalnych dotyczących przebiegu lubelskiej konwokacji (posiedzenia) Rady Senatu z sierpnia 1584 roku, twierdzi, iż nie doszło do spotkania Kochanowskiego z królem Stefanem Batorym. Co więcej, badacz ten przypuszcza, że Podlodowski wysłany został do Turcji najprawdopodobniej nie tyle w sprawie zakupu koni do stajni królewskiej, ile z tajną misją wywiadowczą¹. Kochanowski w Lublinie – zdaniem Szczygła – został wysłuchany przez kanclerza Jana Zamoyskiego, a także przez co najmniej kilku senatorów, sprawa Podlodowskiego była bowiem omawiana na posiedzeniu Rady Senatu w dniach 21 i 22 sierpnia 1584 roku. Poeta nie spotkał się jednak z królem. Zdaniem badacza, śmierć Kochanowskiego nastąpiła najprawdopodniej bezpośrednio po otrzymaniu przezeń wiadomości, iż – ze względu na sytuację polityczną na granicach Rzeczypospolitej – Rada Senatu w dniu 22 sierpnia zdecydowała sprawę Podlodowskiego odłożyć do przyszłego sejmu. To te wiadomości „mogły spowodować apopleksję niegodzącego się z takim rozwiązaniem Kochanowskiego”.”

¹ Por. R. Szczygieł, Okoliczności śmierci i pogrzebu Jana Kochanowskiego [w:] Jan Kochanowski w czterechsetlecie śmierci, red. S. Nieznanowski i J. Święch, Lublin 1991, s. 213.

___

**) „Król zaplanował przejście bratanicy na katolicyzm, czemu Krystyna stanowczo się sprzeciwiała.” No a nasz Zamoyski nie miał zapewne nic przeciwko temu wszak: „Jan Zamoyski nie lubił ostentacyjnej pobożności, czemu dał wyraz zalecając, by na jego nagrobku nie było żadnych symboli religijnych.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zamoyski#Stosunek_do_religii

Zamoyski namawiał króla Stefana do rozwodu z królową Anną, tak aby Gryzelda stała się „naturalną” następczynią, no a nasz wyjątkowy kanclerz przy niej…

Ta wizyta w Krakowie, tamtejszy tumult i pierwsze królewskie elekcje

Wydaje się, że Marcin Leśniowolski był dobrym katolikiem i zdał w kluczowym 1588 test lojalności wobec Zygmunta III przeciwstawiając się Janowi Zamoyskiemu. Wcześniej, w owym 1574 udzielił gościny Filipowi Sidney w Krakowie raczej nie zdając sobie sprawy w czym bierze udział. Tym bardziej trudno to ocenić, że cel owej wizyty Filipa pozostaje bardzo tajemniczy.

Zatem od początku. Lato 1573 Filip Sidney spędza w Wiedniu razem ze swoim oficerem prowadzącym, Hubertem Languet (z polecenia samego Melanchthona, od 1559 aż do 1577 to ważny dyplomata saskiego elektora, a przy tym jeden z najważniejszych agentów Walsinghama**) , skąd śledzą rozwój wypadków po polskiej pierwszej elekcji. Wreszcie, Hubert pozostaje na dworze cesarskim, a Filip rusza do Wenecji gdzie dociera 6 listopada. Myślę, że głównym tego powodem był Olbracht Łaski, który się tam pojawił w sprawie swoich mołdawskich planów (do czego jeszcze wrócę). 2 grudnia owego 1573 Filip pisze do Langueta że Łaski wyjechał z Wenecji do Polski, a już 19 grudnia donosi mu że wojewoda dotarł na miejsce!! Co za sprawna komunikacja, co za network czyli sieć.

Koronacja Henryka I miała miejsce 21 lutego 1574, ale Filip najprawdopodobniej z powodu zdrowotnych problemów (przez te kurtyzany?) na nią nie przyjechał. W rezultacie spotkał Henryka I w Wenecji – niesamowite, ale nasz król zwiewając do Francji zawitał między 18 a 25 lipca 1574 właśnie do Wenecji! W efekcie Filip wraca w końcu do Wiednia i stamtąd wraz z listem polecającym*** od Langueta do samego ambasadora Andrzeja Dudycza (przy tym szwagra Piotra Zborowskiego, wówczas opiekuna młodego Marcina…) jedzie do Krakowa!

Jego podróż trwała od 21 października do 12 listopada, a pobyt w Krakowie był bardzo krótki bo wypadł na dni tuż po słynnym tumulcie krakowskim z 10 października. Przypadek? Ależ skąd, wszak to ludzie Łaskiego (wtedy już katolika…) w tym tumulcie maczali łapy, a Filip tak się przeraził „krakowskiej atmosfery”, że czym prędzej czmychnął do Wiednia, nie spotkawszy Olbrachta. Wszystko wskazuje na to, że w zmienionej sytuacji po ucieczce Henryka, Łaski gwałtownie zmienił plany – teraz Mołdawia musiała poczekać, a tymczasem musiał się bronić przed gniewem cesarza (taka zdrada w czasie elekcji – Olbracht był przecież na cesarskiej pensji), którego notabene srogim ramieniem był ów ambasador Dudycz!

Jaki był cel tej wizyty Sidney’a pozostaje tajemnicą – być może chodziło o nową elekcję… wiadomo tylko, że był tych machinacji dalszy ciąg, wpierw w 1577 a potem w 1583. Trzeba tu jeszcze odnotować że po powrocie do Pragi, pod koniec lutego 1575 Sidney dostąpił zaszczytu osobistej audiencji u cesarza Maksymiliana!

CDN a w nim moje pierwsze „poważne” odkrycie historyczne…

___

**) Jego bezpośrednim kontaktem był niejaki Robert Beale, szwagier Walsinghama:

„Walsingham found him in Paris on his appointment as ambassador-resident there in 1570, and made him his secretary. In the correspondence between Lord Burghley and Walsingham of this period he is frequently mentioned as carrying despatches between Paris and London. A witness [trzeci z rodziny, do kompletu…] to the massacre of St. Bartholomew… In November 1586 he was despatched with Lord Buckhurst to Fotheringay, to notify the Queen of Scots of the fact that sentence of death had been passed upon her. Early in the following year, Beale carried the warrant to Fotheringay and performed the duty of reading it aloud in the hall of the castle by way of preliminary to the execution, of which he was an eye-witness, and wrote an account.”

***) Bardzo intrygujący list polecający Langueta:

Jego ojciec jest wicekrólem Irlandii, któremu, jak mi powiedziano, niewielu spośród szlachty angielskiej może dorównać cnotami i doświadczeniem wojskowym. Jego matka jest siostrą hrabiego Warwicka i Roberta, hrabiego Leicester, najbardziej uprzywilejowanego na dworze: ponieważ żadne z nich nie ma dzieci, ten dżentelmen prawdopodobnie będzie ich spadkobiercą. Siostra jego ojca jest żoną hrabiego Sussex, którego, jak sądzę, tu spotkaliście. Siostra jego matki jest żoną hrabiego Huntingdon, spokrewnionego z rodziną królewską. Żaden z tych szlachciców nie ma synów: zatem w tej jednej osobie pokładają swoje nadzieje, jego postanowili uhonorować (??) po powrocie.

His father is the Viceroy of Ireland, with whom, I am told, scarcely anyone among the nobility of England can compare in virtus and military experience. His mother is a sister of the Earl of Warwick and of Robert, Earl of Leicester, the most favoured at Court: since neither has children, this gentleman will probably be their heir. His father’s sister is married to the Earl of Sussex, whom I think you have met here. His mother’s sister is the wife of the Earl of Huntingdon, who is related to the royal family. Neither nobleman has any sons: so that on this one person they have placed their hopes, and him they have decided to advance to honour after his return. (Trans. Osborne)

Capture d’écran 2019-01-25 à 19.34.43.pngAnna Jagiellonka we „Wspaniałym Stuleciu”

Trup za trupem albo trop za tropem oraz prymas jakich mało

Rok 1584 obfitował w gwałtowne zejścia, przy czym w tle miały miejsce dwa fundametalne zdarzenia. Z jednej strony nasz król Stefan zakończył wojnę z Moskwą w styczniu 1582 podpisaniem rozejmu w Jamie Zapolskim, w wyniku którego Rzeczpospolita odzyskała prawie całe Inflanty i Połock. Z drugiej, „wojna handlowa” pomiędzy Gdańskiem i Elblągiem, tzn. pomiędzy Hanzą i Londynem, zakończyła się wiosną 1585 zdecydowanym zwycięstwem Londynu. Warto zaznaczyć że w sporze tym wobec Króla strony były reprezentowane przez prymasa (od 1582) Karnkowskiego – Elbląg, a Gdańsk przez… uuuhaha… kanclerza Zamoyskiego.

Mamy zatem ów fatalny rok 1584 a w nim:

18 marcapo gwałtownej śmierci Iwana IV Groźnego nowym carem Rosji został Fiodor I, a trzech angielskich medyków Iwana musi czmychać do Londynu – na chwilę pałeczkę przejmują w Moskwie Holendrzy

– Anglicy popadają w poważne kłopoty: https://bosonweb.wordpress.com/2018/09/13/rzplita-oraz-spalony-agent-jkm-horsey-hieronim/

https://bosonweb.wordpress.com/2018/07/24/oficer-prowadzacy-iwana-iv-i-jego-polskie-przygody/

26 maja – na dziedzińcu zamku wawelskiego został ścięty hetman kozacki Samuel Zborowski; do ostatniej chwili próbuje głowę Samuela uratować prymas Karnkowski (patrz niżej), ale Zamoyski jest tym razem górą

(22 sierpnia – gwałtownie schodzi, w niejasnych okolicznościach, nasz poeta Jan Kochanowski…)

W czasie drugiej wojny o Inflanty 1580–1582 Mehmed II zwany Tłustym swoimi najazdami wspomagał Rzeczpospolitą, spowodował również bunt Wielkiej Ordy Nogajskiej i dawnych chanatów nad Wołgą (Kazański i Astrachański) przeciwko Carstwu Rosyjskiemu, poskromiony dopiero w 1585 r. Zbytnia samodzielność Mehmeda II (obleganie tureckiej Kaffy) spowodowała karną ekspedycję turecką (1584), obalenie go z tronu i osadzenie na nim jego brata Islama II Gireja – „W okolicach Perekopu (Or-Kapa) Mehmed Geraj został wyprzedzony i zabity (jesienią?) przez swojego brata, Kalgo Alp Gireja. Ciało krymskiego chana sprowadzono na Krym i pochowano w türbe

Wiosną 1585 r. zdrowie królewskie pogarszało się powoli, lecz bezustannie, pomimo opieki (skłóconych ze sobą) przybocznych lekarzy. Król Stefan czuł się fatalnie: stał się milczący, drażliwy, gniewny, szukał samotności…”

Wygląda na to, że sukcesy króla Stefana przestały się podobać tak sułtanowi Muradowi III jak i cesarzowi Rudolfowi II. Tak czy inaczej, ja stawiam na niezawodny moim zdaniem w tym udział Jana kanclerza Zamoyskiego, który zresztą sam stał się potem ofiarą, ale dopiero w 1605…

___

Przy tej okazji polecam biogram wielkiego prymasa Karnkowskiego, wychowanka samego Hozjusza:

Karnkowski Stanisław h. Junosza (1520–1603), prymas Polski. Ur. 10 V w Karnkowie w ziemi dobrzyńskiej, jako jeden z trzech synów Tadeusza vel Dadźboga, dziedzica Karnkowa, dzierżawcy dóbr w woj. poznańskim, i Elżbiety Olszewskiej z Kanigowa. Wychowywał się w Krakowie na dworze swego stryja Jana, bpa kujawskiego. W r. 1539 rozpoczął studia w Akad. Krak., a zapis stryja umożliwił mu studia we Włoszech w Padwie, gdzie uzyskał stopień doktora obojga praw (?), i w Niemczech w Wittenberdze. W r. 1550 był kanclerzem bpa chełmskiego, Jana Drohojowskiego, w r. 1553 noratiuszem publicznym, a ok. r. 1555 został przyjęty w poczet sekretarzy na dwór Zygmunta Augusta. Odtąd przez wiele lat przebywał przy boku króla, uczestnicząc w wielu sprawach państwowych; w r. 1558 został referendarzem kor., w r. 1563 sekretarzem wielkim. Bliskie stosunki łączyły już wówczas K-ego ze Stanisławem Hozjuszem, który wprowadzał królewskiego sekretarza w szereg problemów, głównie w sprawy miast pruskich i walki z reformacją. Często także korzystał z pośrednictwa K-ego u króla. K. był również stałym informatorem Hozjusza…

Potwierdzenie papieskie przyszło bardzo szybko i w styczniu 1568 r. K. został konsekrowany. Natychmiast zajął się energicznie sprawami swojej diecezji, przy czym działał w ścisłym porozumieniu z Hozjuszem, podczas gdy jego stosunki z Jakubem Uchańskim układały się od początku nie najlepiej. Wbrew woli prymasa, a za poradą Hozjusza, zwołał K. w marcu 1568 r., bezpośrednio po odbyciu wizytacji, synod diecezjalny poświęcony omówieniu realizacji uchwał soboru trydenckiego. Najważniejszym postanowieniem synodu była, niewątpliwie powzięta na wniosek K-ego, decyzja o utworzeniu seminarium we Włocławku. Realizując tę uchwałę 16 VIII 1569 r. erygował K. pierwsze w Polsce seminarium duchowne. Zwalczaniem reformacji na terenie swojej diecezji zajął się K. bardzo energicznie. W pierszym rzędzie postarał się o usunięcie z Wolborza Frycza Modrzewskiego, wykupując od niego za 1 000 zł wójtostwo. Główne jednak wysiłki skierował na najbardziej sprotestantyzowaną, północną część diecezji, a szczególnie bezwzględnie wystąpił przeciw Gdańskowi…

K. miał doskonałą opinię w Rzymie i kiedy w r. 1568 przyjechał do Polski nuncjusz Wincenty dal Portico, pierwsze kroki skierował nie do prymasa, lecz do K-ego. Zaogniło to stosunki K-ego z Uchańskim, który (nieustannie podejrzewany przez Watykan) traktował K-ego jako swojego rywala, co uniemożliwiło zgodne i jednolite działanie całego episkopatu. Bezpośrednio po sejmie 1570 r. przygotował K. szczegółowy projekt kampanii przeciw różnowiercom, który przewidywał m. in. unormowanie stosunków prawnych między duchowieństwem a innymi stanami Rzpltej. Ponadto doradzał wywrzeć silną presję na króla i sugerował nawet możliwość zagrożenia mu klątwą papieską. Przeraziło to nawet Hozjusza, któremu K. przesłał swój projekt. Ten sam brak umiaru cechował wystąpienia K-ego przeciw królewskim planom poślubienia Barbary Giżanki w r. 1572. Natomiast w sprawach bałtyckiej polityki Zygmunta okazał się K. mądrym i oddanym sprzymierzeńcem króla. Znajomość spraw morskich i pomorskich pozwoliła K-emu odegrać poważną rolę w zatargu króla z Gdańskiem, gdy został mianowany przewodniczącym komisji królewskiej, powołanej 18 IX 1568 r. Owocem dwuletniej działalności komisji były ustawy normujące stosunek Gdańska do Rzpltej, tzw. „Statuta seu constitutiones Carncovianae”, które zmierzały do wzmocnienia władzy królewskiej nad Gdańskiem oraz demokratyzacji ustroju miasta. Na problem morskiej polityki państwowej pozostał K. szczególnie uczulony. Jeszcze w r. 1603, na kilka miesięcy przed śmiercią, ostrzegał Zygmunta III, aby nie dopuścił do oderwania Prus od Korony.

Od dawna pozyskany dla kandydatury francuskiej, popierał Walezego na elekcji i gdy tylko Henryk został wybrany, postarał się o nawiązanie z nim prywatnej korespondencji… Ucieczka Walezego była dla K-ego niemal ciosem osobistym. Chciał zrzec się godności biskupiej i wycofać ze spraw publicznych. Dopiero po elekcji Stefana Batorego włączył się K. do życia politycznego i listownie zgłosił swój akces do partii batorian…

Dobre początkowo stosunki K-ego z Zamoyskim i królem poczęły się jednakże układać nie najlepiej w miarę wzrostu wpływów kanclerza i w miarę, jak polityka zagraniczna Polski odbiegała od zamierzeń K-ego, orędownika morskiego programu Rzpltej. Stąd montowanie przez K-ego opozycji przeciw wojnie moskiewskiej, a następnie (1583) zbliżenie do przywódcy różnowierców Stanisława Górki, woj. poznańskiego, jego dotychczasowego przeciwnika. Porozumienie to dyktowało postępowanie K-ego w sprawie Zborowskich, popieranych przez Górkę. Na sejmie 1585 r. starał się K. odwieść króla od sądu nad Krzysztofem, zabiegał o ułaskawienie go, a głosując ostatecznie za wyrokiem skazującym – płakał. Z drugiej strony, przekonany o swej szczególnej odpowiedzialności jako pierwszego senatora królestwa, starał się K. odgrywać rolę mediatora i nawet próbował zapośredniczyć zgodę pomiędzy Górką a Zamoyskim.

… W czasie elekcji K. zajmował początkowo stanowisko wyczekujące i paktował ze zwolennikami arcyksięcia Maksymiliana i księcia Fiodora. Próbował również pośredniczyć w pogodzeniu Zamoyskiego ze Zborowskimi. Ostatecznie, przyłączył się oficjalnie do stronników Zygmunta i 19 VIII 1587 r., pod osłoną hufców Zamoyskiego, ogłosił królem Zygmunta Wazę. Ten chwilowy sojusz został zaraz po koronacji zerwany. Zamoyski udaremnił zabiegi K-ego o usunięcie z królewskiej przysięgi konfederacji «de religione». Od tej chwili rozpoczął K. akcję w celu ograniczenia wpływów Zamoyskiego. Z tych powodów w lutym 1588 r. oponował przeciw natychmiastowemu zwołaniu sejmu i analogiczne stanowisko zajął na radzie senatorów w Piotrkowie (14 X 1588), gdzie ponadto oskarżył Zamoyskiego o nadużywanie władzy dyktatorskiej. Wówczas też poczynił pierwsze kroki zmierzające do uzyskania wpływu na króla…

Tymczasem K. nie szczędził pieniędzy na swoje fundacje, na jezuitów, na działalność kontrreformacyjną, na bogatą bibliotekę. Finansował cały szereg wydawnictw (m. in. przekład Biblii ks. J. Wujka), opłacał polemistów, pisarzy i często drukował ich dzieła (np. jezuity A. Jungi) pod swoim nazwiskiem. Olbrzymie sumy pochłaniał dwór arcybiskupi, zorganizowany z rozmachem i przepychem i skupiający wokół K-ego grono wybitnych pisarzy, polityków i duchownych, przyszłych biskupów i filarów kontrreformacji (m. in. Maciej Pstrokoński, Bernard Maciejowski, Wawrzyniec Gembicki, Adam Nowodworski).”

(Halina Kowalska)

Wątek @unu czyli odstrzelony Rudolf

Od momentu ogłoszenia raport dotyczący śmierci arcyksięcia wzbudzał liczne wątpliwości. Krótko przed śmiercią w 1989, ostatnia cesarzowa Austrii Zyta Maria Parmeńska** udzieliła wywiadu, w którym wyjawiła, że arcyksiążę i jego kochanka zostali zamordowani w ramach spisku mającego na celu uciszyć Rudolfa po tym, jak odmówił udziału w zorganizowanej przez francuski rząd próbie obalenia jego konserwatywnego i popierającego Niemcy ojca. Gdyby plan ów się powiódł, arcyksiążę objąłby tron jako cesarz liberalny i profrancuski. Zyta nie podała żadnych dowodów potwierdzających autentyczność tej rewelacji, toteż za życia cesarzowej nie potraktowano jej poważnie.”

Syn żydowskiego lekarza najpierw studiował medycynę we Lwowie i Wiedniu, ale potem został dziennikarzem. W latach 1855-1867 Moryc Szeps był redaktorem naczelnym Wiener Morgenpost. Od 1867 był wydawcą New Vienna Tagblatt, wiodącej liberalnej gazety w Austrii. Szeps był przyjacielem księcia koronnego Rudolfa który publikował tam anonimowo swoje teksty polityczne. Szeps nie stronił od argumentów i bezpośrednio atakował przeciwników w gazecie…

Tak jak książę, nie widział Szeps przyszłości w monarchii stylu reakcyjnego na wzór Rzeszy Niemieckiej Bismarcka, ale we współpracy z liberalną, republikańską, demokratyczną Francją. Dlatego wielokrotnie nawiązywał kontakty w Paryżu i był rozmówcą politycznym Georgesa Clemenceau (później brata jego zięcia), także redaktora gazet, następnie po śmierci Szepsa dwukrotnego premiera Francji. (W tych spotkaniach córki Szepsa Zofia i Berta*** często uczestniczyły.) Taki frankofilski typ myślenia spotkał się w Wiedniu z ostrą krytyką polityczną, zwłaszcza ze strony niemieckiego obozu narodowego, coraz bardziej antysemickiego, i nie miał szans u cesarza Franciszka Józefa I. Śmierć księcia koronnego w 1889 roku, nie opłakiwana przez ten obóz, była ogromną porażką dla politycznych aspiracji Szepsa…

Starsza córka Szepsa, Zofia, wyszła za mąż za Paula Clemenceau, brata Georgesa Clemenceau, a następnie mieszkała we Francji…

**) No, niesamowite – jaki ten świat mały – za niemiecką wiki: „Z powodu swych dobrych kontaktów we Francji, podczas pierwszej wojny światowej, w 1917 roku, zaangażowana w nieudane wysiłki cesarza Karola I i jego żony Zyty na rzecz odrębnego pokoju (Sprawa Sykstusa).” Recio i Berta – jaka piękna para…

Patrz: http://boson.szkolanawigatorow.pl/afera-sykstusa-czyli-retinger-zaczyna-dziaac

***) https://pl.wikipedia.org/wiki/Berta_Zuckerkandl-Szeps

PS. To zamiast komentarza, bom tam zablokowany.

Capture d’écran 2018-12-16 à 14.53.22.png Zofia i Paweł C.