«Très cher Jędruś» był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów…

mokronowski.jpg

„Portret Andrzeja Mokronowskiego” Jean-Françoisa Colsona. Obraz olejny na płótnie  z 1770 roku. Znajduje się w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. 

___

„Mokronowski (Mokranowski, Mokronoski) Andrzej (Jędrzej) h. Bogoria (1713–1784), generał, poseł na sejmy, marszałek konfederacji i sejmu 1776 r., wojewoda mazowiecki, polityczny negocjator, działacz wolnomularski… W czasie bezkrólewia po śmierci Augusta II został M. wybrany, wraz z bratem Ludwikiem, na posła ziemi warszawskiej na sejm elekcyjny. Odtąd związał się ze sprawą Stanisława Leszczyńskiego, po którego stronie służył jako major w regimencie dragonii…

O tym okresie wiadomo tylko tyle, że jako wolontariusz odbył dwie kampanie pod marszałkami F. de Coigny i Ch. L. de Belle-Isle, i że we Francji związał się z masonerią, skąd «pierwszy światła mularskiego przyniósł do Polski promienie» (okólnik «Wielkiego Wschodu» z 5 IV 1784). W r. 1744 przy pomocy barona Piotra Le Fort założył M. w Warszawie pierwszą regularnie działającą lożę «Trzech Braci» (Les Trois Frères). W archiwum Mokronowskich w Grodzisku znajdowały się rachunki tej loży z l. 1745–51. Mieściła się ona w domu M-ego, w literaturze mylnie utożsamianym z późniejszym pałacem Mokronowskich, na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ul. Królewskiej. «Pracowała» w języku francuskim. Należeli do niej przeważnie cudzoziemcy i wojskowi.

Po powrocie do kraju M. pozyskał łaski dworu, został szambelanem Augusta III i ożenił się z Zofią z domu hrabianką von Bünau, wdową po saskim ministrze oraz generalnym poczmistrzu Korony i Litwy, Jerzym Henryku von Holtzbrink (zm. 1741?). Druga żona M-ego była to kobieta starsza od niego i bogata. To małżeństwo też miało się okazać nieudane (po długotrwałej separacji w r. 1766 nastąpił rozwód), początkowo jednak było dla kariery M-ego korzystne. «Interesy żony» sprowadziły M-ego do Berlina, gdzie Fryderyk II (M. zetknął się z nim jeszcze jako z następcą tronu) zatrzymał go na swym dworze jako wielkiego kuchmistrza. W „Adelslexicon der Preussischen Monarchie” M. figuruje jako Ober-Hofküchenmeister z datą: 1744. Wg Adama Naruszewicza miał M. podziękować za pruską służbę, kiedy Fryderyk II najechał Saksonię, a więc w tymże r. 1744. W polskie życie polityczne wszedł jednak jako człowiek związany z dyplomacją pruską, współdziałając z nią w zerwaniu sejmu grodzieńskiego 1744 r.

M. był niezwykle przystojnym mężczyzną, który miał wielkie powodzenie u kobiet (sprzyjały mu i wpływowe starsze damy). Łącząc mazurską werwę z paryską ogładą, «très cher Jędruś» (jak do niego pisano) był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów. Zawołany biesiadnik i myśliwy, człowiek wesoły, ruchliwy i usłużny, w bezpośrednim kontakcie rozbrajał niechętnych i jednał sobie sympatię zarówno najwyżej postawionych osób, jak i szlacheckiej braci. «Przyjaciel wszystkich» (l’ami de tout le monde) pozyskiwał zaufanie, był powiernikiem sekretów i miał wielki talent godzenia zwaśnionych. Popularność i dar mediacji M-ego były przysłowiowe stanowiąc kapitał polityczny tego średniej kondycji i miernej fortuny szlachcica, z którym liczono się w kraju i za granicą.

M. należał do pierwszych wtajemniczonych w «sekret króla» (zakonspirowaną przed własnymi ministrami tajną dyplomację Ludwika XV, mającą początkowo na celu wyniesienie na polski tron Ludwika Franciszka księcia de Conti). Utrwaliła się w historiografii tradycja, jakoby M. był w r. 1745 czynny w Paryżu przy narodzinach «sekretu», ale to rzecz nie sprawdzona. Polscy powiernicy «sekretu» (Franciszek Bieliński, Antoni Potocki, Piotr Sapieha i M.) stanowili szczególną grupę w obrębie wspieranego przez Francję i Prusy «patriotycznego» stronnictwa Potockich. Przed sejmem 1746 r., na który M. posłował z ziemi warszawskiej, przybył do Warszawy L. A. Duperron de Castera, pierwszy z francuskich dyplomatów w Polsce, będących równocześnie agentami «sekretu». Nawiązał on bliską współpracę z M-m, który w lecie 1747 wystąpił z projektem wysłania do Francji jako niby to «wojażerów» polskich ochotników, którzy utworzyliby liczący 2 400 ludzi korpus na służbie Ludwika XV i kadrę francusko-kontystowskiego stronnictwa. Projekt utknął z powodu trudności finansowych. Z początkiem 1748 r. M., wraz z «patriotami», protestował przeciw przemarszowi wojsk rosyjskich przez Polskę w drodze nad Ren i pojechał w tej sprawie do Wersalu. Już po zawarciu pokoju akwizgrańskiego, jako poseł wyszogrodzki na sejm 1748 r., zdawał się współdziałać z Czartoryskimi w sprawie reform skarbowych i nie brał udziału w obstrukcji «patriotów», którzy sejm zerwali.

W owym czasie generał major wojsk kor. (nie znamy daty patentu) M., zdoławszy zadomowić się w sposób trwały w białostockim pałacu hetmana Jana Klemensa Branickiego, znalazł się w kluczowej pozycji rozgrywek partyjnych. Potoccy i Czartoryscy usilnie rywalizowali o pozyskanie sobie politycznie chwiejnego hetmana. Pod koniec 1748 r. «familia» odniosła sukces doprowadzając do ślubu 60-letniego Branickiego z 18-letnią Izabelą Poniatowską. Generał stał się wkrótce przyjacielem i powiernikiem, a potem kochankiem hetmanowej. Branicki nie był zazdrosnym mężem i M. bardzo dobrze umiał sobie pozyskać względy hetmana, któremu służył w roli totumfackiego. Hetmanowa (szczególnie przywiązana do swego brata Stanisława) starała się przeciągnąć męża ku «familii». Branicki nie chciał jednak poddać się kurateli apodyktycznych Czartoryskich i niekiedy dąsał się na M-ego, podejrzewając, że z miłości do Izabeli zdradza białostockie sekrety polityczne «familii». Z drugiej znów strony «patrioci» i Francuzi liczyli na to, że M. poprzez hetmanową i młodych Poniatowskich może dociekać sekretów Czartoryskich. W tej dwuznacznej sytuacji M. przez przeszło 20 lat (do śmierci hetmana) uprawiał ekwilibrystykę, spotykając się z zarzutami dwulicowości lub też będąc uznawany za rzecznika narodowego pojednania. Po raz pierwszy jako rozjemca rzucający się między wyciągnięte szable (te gesty stały się legendarne) wystąpił na Trybunale Piotrkowskim 1749 r. «Przybrał ten pozór jakoby sprzyjał familii» (Castera) i kiedy górujący liczebnie ludzie Potockich dobyli broni, uśmierzył tumult pozyskując wdzięczność młodego deputata Stanisława Poniatowskiego. Wśród licznych przeszkód na drodze pogodzenia Białegostoku z «familią» stała jednak polityka Francji, zwalczająca Czartoryskich jako «partię rosyjską».

Pozycja M-ego w stronnictwie patriotyczno-francuskim umocniła się wraz z przybyciem do Polski nowego ambasadora (i powiernika «sekretu») hr. Ch. F. de Broglie na sejm grodzieński 1752 r. Dyplomaci francuscy i pruscy dążyli do zerwania sejmu, omawiając tę sprawę z M-m, A. Potockim i P. Sapiehą. Kiedy z inspiracji Czartoryskich zebrano wiele podpisów (m. in. Branickiego) pod manifestem potępiającym zerwanie, M. zdołał z niemałą brawurą wyrwać ten papier i nakłonić hetmana do spalenia go. Wyolbrzymiając znaczenie manifestu M. przedstawił to Prusakom i Francuzom jako akt konfederacji, zamach na liberum veto i wstęp do przymierza polsko-rosyjskiego. Fryderyk II przekazał mu wyrazy «admiracji» i wyraził gotowość wynagrodzenia (jak się jednak wydaje, ani wcześniej, ani później M. nie brał od Prus pieniędzy). Broglie postanowił oprzeć stronnictwo francuskie na białostockim fundamencie, licząc na to, iż M. będzie hetmanem «kierował». Generał otrzymał wówczas z kasy ambasady 1 600 dukatów. Nie wiemy, odkąd M. był płatnym agentem Francji, znamy bowiem rachunki zarówno «ministerialne», jak «sekretne» dopiero od r. 1752. Jego pensja z kasy «sekretu» wynosiła wtedy 600 dukatów (6 600 liwrów) rocznie, a począwszy od r. 1754 – 1 200 dukatów. Podobnej wysokości pensję pobierał z oficjalnych funduszów ministerstwa, do czego dochodziły okolicznościowe gratyfikacje. Broglie po sejmie grodzieńskim prosił dla M-ego o Krzyż Św. Ludwika i patent generała majora (maréchal de camp) armii francuskiej. Orderu nie dostał, ale z początkiem 1754 r. otrzymał rangę generalską (nominacja miała być zachowana w tajemnicy i ujawniona jedynie w wypadku, gdyby M-emu groziło «prześladowanie» ze strony dworu i Henryka Brühla).

W l. 1752–6 dawni czołowi działacze «sekretu» w Polsce (Bieliński, A. Potocki, P. Sapieha) stopniowo usunęli się w cień i M. zajął pierwsze miejsce wśród «wtajemniczonych». Stronnictwo Potockich uległo dezorganizacji i gra polityczna toczyła się głównie między trzema siłami: partią dworską (Brühla i Jerzego Mniszcha), «familią» i Białymstokiem. W r. 1754 zaogniły się stosunki między Branickim i Czartoryskimi w związku ze sprawą ordynacji ostrogskiej. W lutym t. r. M. zajął wojskiem komputowym Dubno, z milicji ordynackiej uformował regiment kor. pod swoim szefostwem i manifestując gotowość do walki z «donatariuszami» zyskał sobie wielkie uznanie wśród wojska i szlachty. Po zerwanym przy udziale Francji i M-ego sejmie 1754 r. dwór kaptował sobie «patriotów» szafunkiem wakansów. M. otrzymał konsens na kupno starostwa ciechanowskiego i rangę generała-inspektora kawalerii kor. (z pensją ok. 20 000 złp.). Podczas kryzysu ostrogskiego M. pozostawał w kontakcie z Broglie’m, z którym w l. 1755–6 układał plany konfederacji. Spodziewając się nowej wojny Francuzi chcieli za pomocą konfederacji zamknąć Rosjanom drogę przez Polskę na zachód. M. był jednym z kandydatów na marszałka. Projektowano formalną konwencję między Francją a hetmanem Branickim o subsydiach, a M. miał być odpowiedzialny za «konduitę» hetmana. Wybrany na posła ziemi warszawskiej na sejm 1756 r. rozesłał już listy do posłów zalecając się do laski marszałkowskiej. Fryderyk II przesłał mu znaczące gratulacje z powodu wyboru, ale wobec wkroczenia Prusaków do Saksonii sejm się nie odbył.

W związku z «odwróceniem przymierzy» (koalicja Francji, Austrii, Rosji i Saksonii przeciw Prusom) upadły francuskie plany konfederackie i w latach wojny siedmioletniej w położeniu M-ego zwiększył się jeszcze element dwuznaczności. Rezydent pruski w Warszawie G. Benoit pozostawał z nim wciąż w przyjacielskich stosunkach. M. był oskarżany o prusofilstwo i denuncjowany w Paryżu przez Brühla, tak iż okresowo w kręgach «ministerialnej» dyplomacji uważano go za człowieka niepewnego. Zawsze jednak znajdował u Ludwika XV orędownika w osobie Broglie’a (po odwołaniu z Warszawy objął on we Francji kierownictwo «sekretu»). Walka z Brühlem na tle wciąż jątrzącej się sprawy ordynacji ostrogskiej (na wiosnę 1758 M. bronił zamku dubieńskiego przed oblegającym go Stanisławem Lubomirskim) zaprzątała jeszcze M-ego w czasie sejmików i sejmu 1758 r. Po sejmie hetman za pośrednictwem posła francuskiego zawarł jednak ugodę z dworem, w związku z czym M. na burzliwym Trybunale Piotrkowskim 1759 r. bronił interesów J. Mniszcha przeciw Janowi Małachowskiemu (głośny spór o dobra Rokitno) i znów popisał się talentem w rozładowaniu napiętej sytuacji. Przed sejmem 1760 r. Brühl i Mniszech niby to otwierali przed M-m (posłem ziemi bielskiej) widoki na laskę marszałkowską, ale dwór sejm zerwał, obawiając się zjednoczonej opozycji Branickiego i Czartoryskich. M. działał w tej próbie zbliżenia «familii» do hetmana i Francji wbrew sympatyzującemu z dworem ambasadorowi A. R. de Paulmy’emu. W połowie grudnia 1760 wyjechał z Warszawy przez Wiedeń w tajemniczej misji do Paryża. Konferował z księciem Contim i Broglie’m w sprawie wznowienia kandydatury Contiego na tron polski, ale Ludwik XV potwierdził swą dezaprobatę dla tej zaniechanej już sprawy. Minister E. F. de Choiseul w rozmowach z M-m wypowiedział się przeciw projektom konfederacji. Otrzymawszy z kasy «sekretu» 2 400 dukatów nadzwycz. gratyfikacji M. w sierpniu 1761 powrócił do Warszawy. Uchylając się od wznowienia aktywnej polityki w Polsce, Francja pozostawiała M-emu swobodę działania i zaprzestała systematycznie niszczyć polskie sejmy.

Współdziałanie Branickiego z Czartoryskimi otwierało perspektywę poczynań reformatorskich, których orędownikiem był w Białymstoku zaprzyjaźniony z M-m Stanisław Konarski. Już w r. 1757 Konarski i M. przygotowali dla Broglie’a memoriał z wyłuszczeniem interesów Polski na wypadek konferencji pokojowej (postulowano m. in. zniesienie liberum veto). W czasie Trybunału Piotrkowskiego (październik 1761), wciąż zamącanego sporem o Rokitno, M. przyczynił się do uciszenia tumultu i ufundowania trybunału pod laską związanego z «familią» Andrzeja Zamoyskiego. Z ramienia Branickiego uspokajał wzburzoną przeciw wojskom rosyjskim szlachtę wielkopolską, czym pozyskał sobie wdzięczność dworu. Wybrany na posła ziemi bielskiej już jako starosta janowski (starostwo to odstąpił mu Branicki), gotował się do odegrania wielkiej roli na sejmie 1762 r. Planowano sejm skonfederowany pod laską M-ego, którego kandydatura zdawała się mieć poparcie zarówno Branickiego, jak dworu i «familii». Wówczas to Branicki, za pośrednictwem M-ego i z pomocą Konarskiego, wygotował reformatorski memoriał dla ambasadora Paulmy’ego. Konarski wiązał wielkie nadzieje z sejmem pod laską M-ego, «jednego z najlepszych republikanów». W związku z objęciem rosyjskiego tronu przez Katarzynę II «familia» poczuła się jednak na sile do podjęcia radykalnej rozprawy z Brühlem i zerwania z Branickim. Kiedy w sejmie wydobyto szable, M. rzucił się między zbrojnych antagonistów i został lekko skaleczony. Szable schowano, ale sejm znów został zerwany przed obiorem marszałka.

Po sejmie M. nawiązał dobre stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim H. K. Kayserlingiem. Opuszczając Polskę w kwietniu 1763 August III mianował M-ego i Kazimierza Poniatowskiego komisarzami do rokowań z Rosją w sprawie indemnizacji za szkody wyrządzone przez wojska rosyjskie. Po wyjeździe dworu kierownictwo spraw Rzeczypospolitej objęli: hetman Branicki i prymas Władysław Łubieński, a wśród doradców tych nieudolnych dygnitarzy najczynniejsi byli: M. (przy hetmanie) i Andrzej Młodziejowski (przy prymasie). Brali oni udział w ważnych konferencjach z Kayserlingiem. Kiedy w związku z zaognieniem walk partyjnych w lipcu wojska rosyjskie weszły na Litwę, M. swą perswazją u ambasadora wiele się ponoć przyczynił do ich wycofania. Pozyskał też sobie zaufanie prymasa, skłaniającego się ku «familii», ale starającego się z pomocą M-ego odgrywać rolę arbitra między coraz gwałtowniej walczącymi ze sobą stronnictwami.

Po śmierci Augusta III Łubieński jako interreks powołał M-ego na ważne w czasie bezkrólewia stanowisko generalnego poczmistrza (14 X 1763). Jako kandydat na marszałka sejmu konwokacyjnego M., popierany przez przeciwników «familii» (jej kandydatem był Adam Czartoryski), starał się otoczyć prymasa ludźmi, którzy by mogli go «otrzeźwić» i nim «pokierować». Kandydatura M-ego była w gruncie rzeczy kompromisową i jego poczynania zdążały do kompromisu między partią patriotyczno-hetmańską i «familią», przy założeniu, że nie dojdzie do interwencji rosyjskiej na większą skalę. Wciąż osobiście w dobrych stosunkach z Kayserlingiem, starał się o uzgodnienie stanowisk mocarstw i polskich stronnictw. Na okres bezkrólewia otrzymał z kasy «sekretu» gratyfikację 100 luidorów (200 dukatów) miesięcznie, był jednak w niewielkim stopniu kierowany wytycznymi Francji, która prowadziła politykę pełną sprzeczności i mimo pozorów zaangażowania w gruncie rzeczy bierną. Fryderyk II liczył na to, że M. będzie działał na rzecz Stanisława Poniatowskiego i już w styczniu 1764 protegował go u przyszłego elekta do starostwa. Zapewne najbliższa M-emu była koncepcja podsunięta mu w listopadzie 1763 przez «sekret» (ale być może podpowiedziana «sekretowi» przez niego), aby królem uczynić 75-letniego i bezdzietnego Branickiego, którego żona Poniatowska jako królowa mogłaby na przyszłość utorować «familii» drogę do tronu. Dla «patriotów» nie mniej ważną, jak osoba przyszłego króla, sprawą było utrzymanie osobistej pozycji i dawnych form ustrojowych Rzeczypospolitej (zwłaszcza prerogatyw buławy). Liczono w tym względzie na mediację mocarstw, zwłaszcza Prus. Na wypadek silnego forsowania spraw przez Rosję chowano projekt rozerwania niepewnej jeszcze solidarności rosyjsko-pruskiej przez ofiarowanie tronu księciu Henrykowi (bratu Fryderyka II). Trudno określić, w jakim stopniu uczestniczący w konwentyklach partyjnych M. był współtwórcą tych koncepcji; w każdym razie miał być ich wykonawcą.

Kiedy zbrojna interwencja rosyjska stała się faktem, M. wraz z prymasem bezskutecznie starał się doprowadzić do bezpośrednich rozmów między Stanisławem Poniatowskim a Branickim. Wreszcie porozumiał się z Kayserlingiem, że hetman w czasie sejmu konwokacyjnego wyjdzie z wojskiem z Warszawy i zawiąże rekonfederację, która mogłaby później prowadzić układy z konfederacją Czartoryskich. W przeddzień otwarcia sejmu poinformował prymasa o przygotowanym manifeście przeciw sejmowaniu w obecności wojsk rosyjskich i o projekcie spokojnego wymarszu, «co jeżeli tak się uda, manifestanci wkrótce przystąpią za mediacją króla pruskiego». Wszystko, co nastąpiło nazajutrz (7 V 1764), było starannie wyreżyserowane. W imieniu 22 senatorów i 45 posłów M. (posłował z ziemi bielskiej) złożył głośny protest i opuścił Izbę. Na skutek niezrozumienia przez «familijnych» ułanów jakichś gestów swoich pryncypałów doszło jednak do słynnego «dobywania szabel» i M. istotnie przez chwilę znalazł się w niebezpiecznej sytuacji z dużym pożytkiem dla swej legendy. Po wyjściu z Warszawy otrzymał 2–3 000 dukatów z funduszów królewicza Ksawerego. Przewidzianemu na marszałka rekonfederacji M-emu Branicki przekazał komendę nad ok. 2 000 wojsk kor., z którymi «rejterował się» na południe. Prowadzone za pośrednictwem M-ego i Macieja Starzeńskiego rozmowy między hetmańską parą a dowódcą postępujących za nimi wojsk «familijnych», Kazimierzem Poniatowskim, zostały w Warszawie przerwane żądaniem bezwarunkowego zdania się na łaskę zwycięzców. Komendę po Poniatowskim przejął Ksawery Branicki, który z Rosjanami energiczniej napierał na pospiesznie wycofującego się ku węgierskiej granicy M-ego. Coraz więcej chorągwi hetmańskich przechodziło na przeciwną stronę, aż wreszcie 24 VI pod Krasnym reszta wojska opuściła M-ego. Przedostawszy się do hetmańskiej kwatery w Bardiowie na Słowacji, ostatecznie wyrzekł się marszałkostwa rekonfederacji i został wysłany w tajnej misji do Drezna i Berlina.

W Dreźnie 15 VII 1764 odbyła się konferencja (z udziałem królewiczów Ksawerego i Karola, ambasadora francuskiego i Gabriela Podoskiego), na której zaakceptowano jako ostatnią deskę ratunku przedstawiony przez M-ego projekt jego misji do Berlina. Królewicz Ksawery (finansujący tę misję) nie tracił nadziei, że może Fryderyk II jeszcze poprze jego kandydaturę (Podoski proponował to uzyskać płacąc Prusom polskim terytorium), ale M. nie bardzo przejmował się saskimi sprawami i troszczył się głównie o zniesione przez sejm konwokacyjny prerogatywy buławy. W Poczdamie odbył 27 VII rozmowę z Fryderykiem, który wyraził gotowość wstawienia się u Katarzyny II w sprawie uchylenia «despotycznych» reform Czartoryskich i pogodzenia Branickiego z Poniatowskim. Kiedy M. wysunął projekt powołania na polski tron księcia Henryka, król pruski rzecz obrócił w żart. Wstawiennictwo pruskie w Petersburgu w sprawie usatysfakcjonowania Branickiego nie odniosło żadnego skutku.

Powróciwszy z Berlina, M. stale towarzyszył Branickiemu na Spiszu (tu doczekali elekcji Poniatowskiego), a potem w Białymstoku, namawiając hetmana do pogodzenia się z losem. Pozbawiony urzędu generalnego poczmistrza, M., wraz z innymi oponentami, w listopadzie 1764 złożył reces od manifestów. W kwietniu 1765 przybył do Warszawy i został dobrze przyjęty na dworze. Uznawszy Poniatowskiego jako króla, dwór francuski chciał w r. 1766 wysłać do Warszawy ambasadora (wobec zupełnej dezorganizacji dawnego stronnictwa francuskiego liczono jedynie na M-ego, iż pokieruje krokami ambasadora). Wbrew życzeniom zarówno Stanisława Augusta, jak i «sekretu» nie doszło jednak do nawiązania zerwanych w r. 1764 normalnych stosunków dyplomatycznych między Polską a Francją, która utrzymywała jednak w Warszawie drugorzędnych agentów (z reguły powiązanych z «sekretem») pozostających w poufnych kontaktach z M-m.

Ujawnione na sejmie 1766 r. napięcie stosunków między Rosją a Stanisławem Augustem ożywiło hetmańskie nadzieje i wysyłany raz po raz przez Branickiego do Warszawy M. znów znalazł się w centrum gry politycznej. Już w listopadzie 1766 «dwóch głównych dysydentów polskich» proponowało mu naczelny udział w montowanych przez Rosję robotach konfederackich. W poprzedzających zawiązanie konfederacji radomskiej naradach przywódców opozycji brano pod uwagę kandydaturę M-ego na marszałka, ale ponoć się wzbraniał nie wiedząc, jakie będzie stanowisko Francji. Branicki poprzez M-ego wysuwał koncepcję, aby o gwarancję przywróconych «wolności» prosić nie tylko Rosję, lecz wszystkie dwory mające w Polsce «wpływy». Gotujący się do odegrania czołowej roli hetman ostygnął jednak, gdy Repnin okazał się przeciwnikiem przywrócenia prerogatyw buławy. Rokowania w tej sprawie prowadził ambasador z Branickim za pośrednictwem M-ego, który bezskutecznie namawiał hetmana do uległości i z trudem uzyskał jego pisemny i warunkowy akces do konfederacji radomskiej. Sam M. do konfederacji przystąpił i ją zaprzysiągł. W czasie sejmu 1767–8 r. przebywał w Warszawie i za jego pośrednictwem starano się załatwiać u Repnina różne sprawy (tej drogi szukał m. in. Konarski). Gościnny dom M-ego w Jordanowicach pod Warszawą był miejscem, gdzie w tych dramatycznych czasach król, Repnin i różni dygnitarze znajdowali odprężenie w atmosferze beztroskiej wesołości. Po śmierci Eustachego Potockiego (22 II 1768) Stanisław August dał M-emu starostwo tłumackie.

Po ogłoszeniu konfederacji barskiej król w porozumieniu z Repninem i na mocy uchwały rady senatu z 31 III 1768 wysłał M-ego z misją do Baru. Generał wiózł listy Stanisława Augusta do Józefa Pułaskiego i Michała Krasińskiego, którym miał zapewnić przebaczenie dla konfederatów, jeśli «odstąpią od imprezy». Jechał przez Krystynopol, gdzie konferował (11 IV) z dowódcą wojsk rosyjskich gen. P. Kreczetnikowem i stąd starał się oddziaływać na konfederatów przez Franciszka Salezego Potockiego. Nawiązał korespondencję z Pułaskim i Krasińskim utrzymaną w tonie przyjacielskim i bratersko-konfederackim, szefowie barscy odraczali jednak termin spotkania. Ponieważ «delegacja» M-ego była równoznaczna z zawieszeniem działań zbrojnych, konfederaci chcieli zyskać na czasie, aby się wzmocnić. W czasie trwania misji M-ego doszło jednak do walk między Rosjanami i konfederatami, wszczęcie których obie strony przypisywały sobie nawzajem. M. został zatrzymany w Zinkowie (3 mile od Baru) przez podjazd konfederacki i cofnięty do Gródka. Pułaski wzywał go do połączenia się z konfederacją, a on wymawiał Pułaskiemu, że nie chcieli wysłuchać propozycji pragnącego ratować ich króla i «wpędzili się w toń». Powróciwszy w połowie czerwca ze Lwowa do Warszawy, był jednak pod wrażeniem postępów konfederacji. Opuszczający Polskę Repnin i jego następca M. Wołkoński bezskutecznie namawiali M-ego do współpracy (rekonfederacji). Z końcem czerwca 1769 generał wyruszył do Francji. Wiózł z sobą listy Branickiego i formalnie był jego wysłannikiem. Po drodze zatrzymał się w Cieszynie, gdzie konferował z szefami konfederackimi. W Paryżu występował w imieniu «wszystkich patriotów». Mandat M-ego był niejasny i wydaje się, że jego poczynania były w znacznej mierze inspirowane przez «sekret».

Pobyt M-ego w Paryżu przeciągnął się blisko rok (sierpień 1769 – czerwiec 1770). Działając w ścisłym porozumieniu z Broglie’m i z od dawna związanym z «familią» agentem «sekretu» J. Monetem, M. przyczynił się do zaniechania przez rząd francuski projektu detronizacji Stanisława Augusta (sprawa ta była uprzednio uzgodniona przez Choiseula z konfederatami). Proponował nawiązanie rokowań w sprawie dobrowolnej abdykacji króla, który jako odszkodowanie otrzymałby w dożywocie Spisz. Podejmował się przeprowadzić tę sprawę za pośrednictwem hetmanowej Branickiej. Stanisław August miał być ulokowany w jakimś pogranicznym zamku, poza zasięgiem wojsk rosyjskich, skąd mógłby swobodnie pertraktować z «narodem». Generalność konfederacka, stojąc na stanowisku detronizacji, śledziła poczynania M-ego z niepokojem. Otrzymał on też wezwanie (z 5 XII 1769) do opuszczenia Francji, ale za sprawą Branickiego ów nakaz w styczniu 1770 odwołano i M. pozostał w Paryżu z formalnym upoważnieniem Generalności. Broglie chciał mu powierzyć główną rolę w kierowaniu finansową, wojskową i dyplomatyczną pomocą Francji dla konfederacji, Choiseul jednak zwlekał z decyzją i miesiącami uchylał się od rozmów z generałem. Rozgoryczony i zadłużony M. zaczął się odgrażać przed Broglie’m, że uda się do Berlina, aby powierzyć losy Polski królowi pruskiemu. Wreszcie zlecono kierowanie spraw polsko-konfederackich wysłanemu do Wiednia F. M. Durandowi (równocześnie powiernikowi «sekretu») i M. został mu podporządkowany. Ułagodzony wypłatą zaległej pensji i nadzwyczajnej gratyfikacji udał się do Wiednia, gdzie otrzymał od Duranda instrukcję (z 18 VIII), żeby przez hetmana działał na Generalność w celu powstrzymywania jej od zamiaru detronizacji, a przez hetmanową na Stanisława Augusta, aby wszystkie swe cele podporządkował ratowaniu niepodległości. Omijając siedzibę Generalności (Preszów), M. udał się do Gdańska, a stamtąd niespiesznie (obawiał się Rosjan) do Białegostoku, gdzie stanął w październiku 1770. Tymczasem 22 t. m. Generalność ogłosiła akt bezkrólewia, co przekreśliło całą «sekretną» negocjację M-ego.

W okresie schyłku konfederacji i pierwszego rozbioru M. pozostawał w dyskretnych stosunkach ze Stanisławem Augustem i konfederatami oraz z dyplomacją francuską i pruską, na marginesie jawnego życia politycznego. W owych latach wygasły jednak główne przyczyny dwuznaczności w dotychczasowej sytuacji generała.

W r. 1771 zmarł bezpotomnie J. K. Branicki. Wg powszechnie przyjętej tradycji wdowa po hetmanie w bliżej nie określonym czasie morganatycznie poślubiła M-ego. Potajemność tego związku miała być spowodowana chęcią utrzymania przez Izabelę całości dożywocia (dobra białostockie), a może też dostojnego tytułu «pani krakowskiej». W każdym razie od chwili śmierci hetmana plenipotentem i współużytkownikiem ogromnej fortuny oraz jawnym już towarzyszem życia Branickiej był M., który stał się faktycznie jednym z największych magnatów i szwagrem Stanisława Augusta. Będąc gospodarzem w Białymstoku, pałacu Branickich w Warszawie i po pańsku urządzonych Jordanowicach (pięknie przebudowany dwór, podziwiany przez współczesnych podróżników park) wyrósł M. z «hetmańskiego przyjaciela» na czołową postać życia towarzyskiego czasów stanisławowskich. Bywając na obiadach czwartkowych oraz przyjaźniąc się z Ignacym Krasickim i Adamem Naruszewiczem obracał się też w kręgu intelektualnej elity.

W r. 1774 zmarł Ludwik XV i ustała działalność «sekretu króla». Ministerstwo spraw zagranicznych objął Ch. G. de Vergennes (dawny kolega M-ego jako powiernik «sekretu» w Turcji), który poprowadził politykę pogodzenia się Francji z pozycją Katarzyny II w Europie Wschodniej. W uznaniu dawnych zasług M-ego oraz chcąc sobie zapewnić jego dyskrecję i utrzymać pewien ślad wpływów francuskich w Polsce (z dawnego stronnictwa pozostało dwóch osiwiałych w służbie «sekretu» weteranów: M. i Wojciech Jakubowski), rząd Ludwika XVI przyznał mu pokaźną rentę 30 000 liwrów rocznie. Dom M-ego był otwarty dla wszystkich przebywających w Polsce Francuzów. Pełnił on funkcje poniekąd konsula (z pomocą swego sekretarza Josepha Auberta legalizował przeznaczone dla Francji akty prawne).

Republikańsko-białostocka przeszłość, wciąż żywe kontakty z dyplomacją francuską, szerokie koneksje i popularność «nieposzlakowanego patrioty» stanowiły kapitał polityczny królewskiego szwagra. Nawiązał on przyjacielskie stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim O. Stackelbergiem i z cienia, czy też półcienia wyszedł na jedno z kluczowych miejsc w stronnictwie królewskim. Kiedy przed sejmem 1776 r. król i ambasador przygotowywali się do rozprawy z nową magnacko-hetmańską opozycją (Stanisław Lubomirski, Adam Czartoryski, Ignacy Potocki, Ksawery Branicki), do przebywającego w Petersburgu Stackelberga M. napisał «list patriotyczny», który bardzo spodobał się Katarzynie II. Postanowiono skorzystać z firmy i zręczności M-ego dla przeprowadzenia konfederackiego zamachu stanu. W świetle relacji agentów francuskich M. występuje jako człowiek, który namawiał do umiarkowania i odradzał Stackelbergowi posyłanie wojska na sejmiki. Z protokołów konferencji króla ze Stackelbergiem wiemy, że kiedy 15 VIII zaproponowano M-emu (wybranemu na posła ziemi warszawskiej) marszałkostwo sejmu i konfederacji, odradzał on zawiązanie przed sejmem konfederacji w Radzie Nieustającej. W dalszych konferencjach przyjęto jednak ten projekt, umożliwiający niedopuszczenie do sejmu opozycyjnych posłów. Dn. 23 VIII spisano w Radzie Nieustającej akt konfederacji i zebrani w pałacu Michała Poniatowskiego senatorowie i posłowie jednogłośnie wybrali na marszałków M-ego i Andrzeja Ogińskiego. Nie można dzieła ustawodawczego «sejmu Mokronowskiego» przypisać osobie marszałka, umiejętnie on jednak przeprowadził i firmował uchwały konsolidujące reżim Rady Nieustającej, ostatecznie niweczące prerogatywy buławy (rozprawa z Branickim) i otwierające dalsze perspektywy reformatorskie (powierzenie Andrzejowi Zamoyskiemu opracowania kodyfikacji praw sądowych). W ostatnim dniu sejmu (31 X) król mianował nowych członków Komisji Edukacji Narodowej (wśród nich M-ego) i ustępującego marszałka udekorował w sali senatu Orderem Orła Białego, co było ceremonią bez precedensu. Wybrana na tym sejmie Rada Nieustająca przeznaczyła «na ekspens ekstraordynaryjny» dla M-ego 120 000 złp. (wydaje się jednak, że wypłata nie została zrealizowana).

Począwszy od r. 1776 M. należał do najzaufańszych ludzi zarówno króla, jak Stackelberga, między którymi wciąż pośredniczył i uczestniczył w ich konferencjach. Miał też nadal dobre stosunki z przedstawicielami opozycji magnackiej, jego też pomocy szukali Ksawery Branicki i Kazimierz Nestor Sapieha czy Ignacy i Stanisław Potoccy, jeśli chcieli się zbliżyć do króla, lub na niego wywrzeć nacisk. Trudno się rozeznać, w jakim stopniu M. odgrywał samodzielną rolę w prowadzonej przez Stackelberga grze między Stanisławem Augustem a opozycją. Wydaje się jednak, że o ile ambasador starał się umacniać swą pozycję kłócąc Polaków między sobą (próbował nawet zasiać nieufność między królem a M-m), to M. chciał skupić wokół królewsko-ambasadorskich współrządów jak największą ilość ludzi i nadać «rosyjskiemu systemowi», który uważał w ówczesnej sytuacji za jedynie możliwy, barwę «patriotyczną». Doradzał, aby stosunki między Petersburgiem a Warszawą oprzeć na zasadzie formalnego sojuszu. «Inaczej – pisał w r. 1779 do gen. Jana Komarzewskiego – będziemy zawsze chwiejni (flottants) i bez rzeczywistej konsystencji, a Rosja nigdy nie będzie nas pewna, jak tylko posługując się siłą i przymusem». Szczególną pozycję u Stackelberga zawdzięczał M. w znacznym stopniu swym powiązaniom francuskim, dogadzającym teraz polityce rosyjskiej w ogóle, a w szczególności ambicjom ambasadora, który chciał mieć swoje własne paryskie koneksje. Vergennes wciąż przez M-ego zalecał Polakom, aby szczerze pogodzili się z Rosją i widzieli w niej jedyną osłonę przed groźbą nowego rozbioru.

W l. 1778–9 wojna o sukcesję bawarską stworzyła sytuację, w której król obawiał się wzrostu podsycanej przez Austrię opozycji i międzynarodowych komplikacji grożących nowym rozbiorem. Planował więc, aby sejm 1778 r. był skonfederowany pod laską M-ego. Rosja nie wyraziła na to jednak zgody i sejm był «wolny» (pierwszy nieskonfederowany za panowania Stanisława Augusta). M., poseł ziemi bielskiej, zagaił obrady jako marszałek «starej laski», co wywołało zrazu dość hałaśliwą opozycję (czy za «starą laskę» można uznać marszałkostwo sejmu 1776 jako skonfederowanego), ale potem obradowano spokojnie. W czasie tego sejmu stale odbywały się w domu M-ego narady posłów. Na życzenie Stackelberga wybrano do Rady Nieustającej kilku przywódców antykrólewskiej opozycji, ale potem ambasador zaniepokoił się, iż owa opozycja może pójść za daleko, i na przełomie l. 1778/9 planował jej powściągnięcie za pomocą konfederacji pod laską M-ego. Rychłe zakończenie wojny zdezaktualizowało tę sprawę…

W lecie 1783 przebywał M. w towarzystwie «pani krakowskiej» w Paryżu jako wojażer w nieoficjalnej misji politycznej (prowadził szyfrowaną korespondencję z królem). Zaprzątały wówczas Europę rokowania kończące wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych i nowy kryzys wschodni zakończony aneksją Krymu przez Rosję. Często widując się z Vergennes’em, M. zabiegał, aby w traktatach umieścić artykuł, «ażeby więcej nie było podziału Polski». Nawiązał bliskie stosunki z posłami rosyjskimi w Paryżu (Boriatyńskim, a zwłaszcza Markowem), którzy chcieli się posłużyć jego doświadczeniem i kontaktami w staraniach o francuskie poparcie w sprawie krymskiej. Na prośbę posłów odbył konferencję z Vergennes’em, który «dał mu rękę» i oświadczył, że chce scementować trwałą unię Francji z Rosją i nie dopuści do nowego rozbioru Polski. Wówczas stary wojewoda klęknął przed francuskim ministrem, «bom rozumiał, que je parlais à Dieu». Król wezwał M-ego do powrotu w związku z alarmującymi pogłoskami, że Branicki chce skorzystać z kryzysu krymskiego, aby zawiązać konfederację. M. wyraził gotowość przeciwdziałania tym zamiarom w Radzie Nieustającej, a w razie potrzeby i za pomocą generalnej konfederacji «dla utrzymania spokojności». Kiedy w październiku 1783 M. powrócił do Warszawy, sprawa konfederacji już nie była aktualna.

W owym czasie Ignacy Potocki ustąpił ze stanowiska w. mistrza polskiej masonerii i sekretarz królewski Maurice Glayre przeprowadzał reformę masońskich ustaw. Na walnej sesji «Wielkiego Wschodu» 26 II 1784 przyjęto nowe ustawy i jednomyślnie (choć w tajnym głosowaniu) wybrano na w. mistrza M-ego. Istnieją różne domysły na temat związków jego działalności wolnomularskiej i politycznej. Wobec rozgałęzienia masonerii w ówczesnej Europie niewiele można jednak wnosić z faktu, że zarówno M., jak Conti, Fryderyk II, Stanisław August czy Stackelberg należeli do lóż, choć «braterstwo» z tymi ludźmi mogło ułatwiać dojścia i kontakty. Pierwszy polski mason był przez 40 lat czynny w różnych i o zmieniających się nazwach formacjach wolnomularskich. W Białymstoku istniała loża «Złoty Pierścień», przemieniona w r. 1770 w «Przyjaźń». Kiedy po pierwszym rozbiorze ożywiła się działalność masonerii, M. należał do założycieli «Zakonu Przyjaciół Doświadczonych» (1774), który potem przyjął nazwę «Kawalerów Św. Karola», a w r. 1780, wraz ze starym współinicjatorem masonerii w Polsce Piotrem Le Fortem, stanął na czele «pracującej» w języku francuskim loży «Jan pod Gwiazdą Biegunową». Można przypuszczać, że przejęcie kierownictwa «Wielkiego Wschodu» z rąk jednego z przywódców antykrólewskiej opozycji przez takich ludzi jak Glayre i M. nie było obojętne dla Stanisława Augusta. Nowy w. mistrz był już jednak człowiekiem chorym i tylko niespełna 4 miesiące zasiadał na «tronie światłości». Wydał 5 IV 1784 okólnik wprowadzający nowe ustawy, a 7 V t. r. w lożach obchodzono uroczyście imieniny «króla i brata».

Czerstwe zdrowie M-ego (niekiedy tylko dokuczała mu podagra) załamało się gwałtownie po powrocie z Francji. Zimę 1783–4 r. przechorował i dwukrotnie wówczas przyjmował sakramenty. Silne podkreślenie tego faktu w nekrologach może świadczyć, że było to «nawrócenie grzesznika». Na wiosnę M. poczuł się lepiej i podjął działalność publiczną. Dn. 14 VI 1784 «zdrów i wesół na pozór» był z «panią krakowską» u króla w Łazienkach, ale po kilku godzinach zmarł «rażony apopleksją». «Warszawa zasmęciła się prawie cała – pisał król do Joachima Chreptowicza – i kocham ją za to». M. pochowany został bardzo uroczyście (ze strzelaniem z dział) w kościele Kapucynów w Warszawie. Obchody żałobne urządziła Rada Nieustająca i Komisja Edukacji Narodowej. Michał Poniatowski zarządził publiczne modły w swoich diecezjach: płockiej i krakowskiej. «Wielki Wschód» odbył 26 XII «lożę żałobną» przy ofiarowanym przez króla portrecie M-ego. Sążniste pochwały zmarłego mistrza, wygłoszone po polsku (Stanisław Kostka Potocki), po francusku (zapewne Joseph Aubert) i po niemiecku (Gottfried Brun), zostały wydane jako osobne broszury. Postanowiono, że w każdej loży umieści się portret M-ego, przed którym nowo przyjęci bracia będą składać przyrzeczenie naśladowania jego cnót. Cnoty te opiewał w swych wierszach („Pamiątka” i „Nadgrobek”) I. Krasicki.

W małżeństwach z niewiadomego imienia Włoszką Castelli i z Zofią von Bünau był M. bezdzietny. Krążyła plotka (przekazał ją pamiętnik A. Moszczeńskiego), jakoby jego i Izabeli Branickiej synem był Stanisław Mokronowski (zob.), «przyjęty za swego» przez brata Ludwika. M. zajmował się edukacją i karierą Stanisława (umieścił go w armii francuskiej), który wraz z drugim bratankiem Antonim był jego spadkobiercą. Archiwum M-ego, które znajdowało się w Bibliotece Ordynacji Krasińskich, uległo zniszczeniu w r. 1944. Jako jedyny z historyków korzystał z niego w swych różnych pracach W. Konopczyński.

Współcześni różnie oceniali M-ego. W masońskich i pijarskich panegirykach, a także w opiniach ludzi z obozu królewskiego (A. Naruszewicz, I. Krasicki, M. Poniatowski, sam Stanisław August w swych pamiętnikach), sławiono jego gorący patriotyzm, bezinteresowność, odwagę, sprawiedliwość, dobroć i dobroczynność, a także naturalną szczerość i prostolinijność. Zastanawiające jest przypisywanie tej ostatniej cnoty notorycznemu adeptowi «sekretów» i uczestnikowi karkołomnych gier politycznych. Spotykamy więc też i opinie, że M. «był zmienny jak kameleon» (Michał Starzeński), «chorągiewką na dachu» (królewicz Ksawery), «najchytrzejszym z hipokrytów» (agent Ksawerego – Józef Bratkowski). Bibliograficzna satyra przypisała M-emu dzieło pt. „Sposób oszukiwania wszystkich nie gniewając nikogo”. Inaczej ów talent «nie gniewania» ujął Stanisław Konarski pisząc do M-ego: «Pan ma szczególny sposób na to, aby powiedzieć wszystko, a nie urazić». Może istotnie sekretem sugestywności M-ego było łączenie zręczności z otwartością, szczerym angażowaniem się w «kalejdoskopiczne» sprawy tych zawiłych czasów. Trafną wydaje się charakterystyka skreślona w r. 1764 przez Jana Ponińskiego: «Mokronowski jest to doskonały patriota, dzielny, przedsiębiorczy, popularny, chciwy sławy, ale nie dość cierpliwy, aby uporządkować swe idee, nie dość solidny, zbyt skory do podejmowania się spraw, których dostatecznie nie ogarnia, i niestety ma zbyt czułe serce».

Wokół postaci M-ego powstała legenda, której głównym twórcą był C. C. Rulhière, człowiek pozostający w kręgu inspiracji «sekretu» i osobiście oczarowany przez M-ego (zaprzyjaźnił się z nim w r. 1769/70 w Paryżu i czerpał od niego informacje). W „L’histoire de l’anarchie de Pologne” Rulhière przedstawił wizerunek polskiego republikanina na miarę antycznego herosa. Zanim się ta książka ukazała (1807), czytano ją w rękopisie i jeszcze za życia M-ego (w r. 1783) młody wówczas Talleyrand zapewniał autora, że dzięki niemu «czcigodny Branicki i wielki Mokronowski będą nieśmiertelni». Echa dzieła Rulhière’a rozlegają się w całej historiografii XIX wieku. Misję M-ego do Baru zbeletryzował Włodzimierz Maciąg w powieści: „Konfederacja albo próba Mokronowskiego” (W. 1973).”          (Emanuel Rostworowski)

 

Reklamy

Dwie kadencje Obamy czyli fatalny ciąg dat

Innymi słowy – śladami Stanisława Michalkiewicza.

Obama rusza z kopyta:

6 marca 2009: Clintonowa + Ławrow czyli wielki reset w Genewie („word перегрузка („peregruzka”.) It was intended that this would be the Russian word for „reset” but actually was the word for „overload” [nomenomen]”)

7 lipca 2009: Obama w Moskwie, a 1 września Putin z Merkel na Westerplatte…

17 września 2009: Obama rezygnuje z tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach [nie zapomnimy ci Baraku tego i innych „uprzejmości”…]

1 grudnia 2009: Traktat lizboński wchodzi w życie

10 kwietnia 2010: Smoleńsk

17-18 października 2010: „nieformalny” szczyt w Deauville** – Sarkozy, Merkel i Miedwiediew planują bezpieczeństwo Europy

20 listopada 2010: na szczycie NATO w Lizbonie zainicjowano strategiczne partnerstwo NATO-Rosja („Medvedev agreed to attend after meeting with French President Nicolas Sarkozy and German Chancellor Angela Merkel.”)

2011: arabska wiosna…

17 sierpnia 2012: na Zamku Królewskim w Warszawie podpisano przesłanie o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim

wrzesień 2012 – atak w Benhazi i śmierć amerykańskiego ambasadora

_____koniec I katastrofalnej kadencji Obamy_____

marzec 2013 – USA rozpoczyna tajne rozmowy z Iranem czyli przygotowanie do wielkiego resetu na Bliskim Wschodzie

(„Nagrań dokonywano od lipca 2013 do czerwca 2014 w kilku warszawskich restauracjach, a wśród kilkudziesięciu podsłuchiwanych byli m.in. urzędujący i byli ministrowie, przedsiębiorcy i prezesi NBP oraz NIK.”)

sierpień 2013 – ataki gazowe w Syrii

listopad 2013 – początek euromajdanu

marzec 2014 – Rosja „udziela pomocy Krymowi”

22 maja 2014: wybory w UK do Parlamentu Europejskiego wygrywa UKIP zdobywając 26,6% głosów***

2014: reset resetu z Rosją („14 czerwca 2014 na stronie internetowej „Wprost” zostały ujawnione fragmenty nagrań dwóch podsłuchanych rozmów. Dwa dni później stenogramy z nagrań zostały opublikowane w papierowym wydaniu tygodnika.”)

2015: wybuch migracji

23 czerwca 2016: referendum za Brexitem

lipiec 2016: nieudany zamach stanu w Turcji

____ koniec prezydentury Obamy ____

2017: projekt Międzymorza…

__

**) To raptem 14 km do rezydencji Rotszyldów francuskich w Château de Reux, 14130 Reux, France

***) Nb. Nigel Farage „od 1982 pracował w różnych firmach maklerskich i zajmujących się obrotami na rynkach towarów, w tym na Londyńskiej Giełdzie Metali. Prowadził własną działalność maklerską od wczesnych lat 90. do 2002.”

„Brutus” czyli jedyny polski agent XX

Roman_Czerniawski.jpg Roman Czerniawski przed 1939.

___

„His loyalty is entirely to his own country, and every problem he sees is bound up with the destiny of the Polish people,” wrote one of his fellow spies. He loathed the Germans and Russians with equal intensity for carving up his country, and dreamed only of restoring the Polish nation. Every other loyalty, every other consideration, was secondary. (Macintyre p. 12)

___

Postać Romana Czerniawskiego, polskiego superszpiega jest dość dobrze znana, także dzięki „melodramatycznemu” filmowi B. Wołoszańskiego. Jednak lektura 3 wpisów w wikipedii na jego temat nadal daje sporo do myślenia…

Roman Czerniawski (ur. 6 lutego 1910 w Toustem, zm. 26 kwietnia 1985 w Londynie) – oficer dyplomowany pilot Wojska Polskiego i Polskich Sił Zbrojnych, mianowany podpułkownikiem przez władze II RP na uchodźstwie, minister w trzech kolejnych rządach Kazimierza Sabbata## (1978-1985).

Po agresji ZSRR na Polskę wraz z personelem lotnictwa polskiego przekroczył granicę polsko-rumuńską, następnie ewakuowany do Francji. Ponieważ zamierzano go przenieść do wywiadu, w listopadzie 1939 roku został skierowany na kurs specjalny do École Supérieure de Guerre celem zapoznania się ze strukturą i organizacją Wehrmachtu.

W marcu 1940 roku przydzielony został do sztabu 1 Dywizji Grenadierów na stanowisko szefa Oddziału II. Na tym stanowisku odbył kampanię francuską. Po klęsce armii francuskiej Czerniawski usiłował przedrzeć się do Wielkiej Brytanii posługując się autentycznymi dokumentami zmarłego Armanda Borni, które uzyskał od jego żony Renée. W Tuluzie nawiązał kontakt z oficerem polskiego wywiadu, majorem Mieczysławem Słowikowskim, który polecił mu zorganizować placówkę Oddziału II Interalliée (INT) w Paryżu. Nowy zwierzchnik uznał, iż Czerniawski jest oficerem pełnym zapału i dużej ambicji, o bystrej inteligencji, przyzwyczajonym do niebezpieczeństw.

Czerniawskiemu udało się wykonać postawione zadanie w listopadzie 1940 roku. Meldunki wywiadowcze wysyłał z Tuluzy w skrytkach wagonów kolejowych, a następnie, od początku maja 1941 roku, drogą radiową do Londynu. We wrześniu 1941 roku został tam wezwany, aby przyjąć instrukcje od kierownictwa wywiadu. Wrócił 10 października, zrzucono go w okolicy Tours. W tym czasie Abwehra, w wyniku nieostrożności jednego z agentów INT, Emila, była już na tropie siatki*. Kolejno aresztowano (wówczas kapitana) Czerniawskiego i jego najbliższe współpracownice, m.in. Renée Borni i Mathildę Carré (ps. La Chatte). Załamanie się tej ostatniej (Mathilda Carré poszła na współpracę z Abwehrą, straszona torturami pracowała dla Niemców pod ps. Victoire), a także ujawnienie archiwum, umożliwiło kontrwywiadowi niemieckiemu rozgromienie ekspozytury. Czerniawski, aby ratować swoich ludzi [wszyscy przeżyli wojnę!], w zamian za gwarancję ich bezpieczeństwa, po długiej rozmowie z pułkownikiem Abwehry Oscarem Reile, podjął współpracę z Abwehrą. Abwehra pomogła Czerniawskiemu zbiec z więziennego konwoju, podczas przewozu do innego więzienia, miało to miejsce 14 lipca 1942 roku, jednak tu za Czerniawskiego wystąpił dubler, gdyż obawiano się wykonania na Czerniawskim wyroku śmierci, za zdradę. Kilka dni po ucieczce Roman Czerniawski nawiązał kontakt z członkami dawnej organizacji. Wszyscy słyszeli o śmiałej ucieczce więźnia na Avenue Foch.

Na początku sierpnia 1942 roku Roman Czerniawski, przemycony przez granicę hiszpańską, dotarł do Madrytu, gdzie natychmiast zameldował się w brytyjskiej ambasadzie i attaché wojskowemu wyjawił, że podjął współpracę z Abwehrą. Wyjaśniał, że nie miał zamiaru być niemieckim szpiegiem, lecz dostrzegał okazję uratowania swoich towarzyszy i podjęcia współpracy z wywiadem brytyjskim. Czerniawskiego przewieziono do Londynu, gdzie wrześniowego dnia 1942 roku stanął przed szefem Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza, podpułkownikiem Stanisławem Gano. SOE za zgodą generała Władysława Sikorskiego wykorzystała Czerniawskiego w celu dezinformacji Niemców co do czasu i miejsca lądowania w Europie. Jako podwójny agent (ps. Brutus) przekazywał Abwehrze wysoko cenione i uznawane za wiarygodne informacje, odczytywane samemu Hitlerowi, o przygotowaniach inwazji Aliantów na Francję (lądowanie w Normandii, operacja Fortitude). Czerniawski, po wojnie pozostał na emigracji w Londynie.”

Anglicy dorzucają parę ciekawych faktów, choć jeden problem także oni przemilczają:

„After having been offered safety by the Germans, he was sent to England as an agent. However, he made himself known to the British authorities. He was de-briefed by the British (MI6) and Polish authorities about the security lapses of his organisation in France. He was then employed as a double agent by MI5 using the codename „Brutus” (after Caesar’s friend and assassin) under their Double Cross System**. His strong anti-Russian attitude, manifested in his denouncing (in a pamphlet he authored) a Polish officer who attended an official reception at the Soviet Embassy***, led to doubts about his suitability. For this act of mutiny against the Polish authorities, he was arrested and imprisoned [w sierpniu 1943]. MI5 produced a cover story that he had been detained in a sweep of „anti-Bolshevik” Poles.

A Polish court martial found him guilty of gross insubordination, but to keep the matter quiet sentenced him to only two months imprisonment. After his release from prison, Czerniawski was unrepentant to his handlers; MI5 doubted his reliability, thinking him fickle and liable to meddle, and MI5 also harboured concerns that the Germans would be suspicious about his arrest and swift release. He was no longer permitted to operate the radio himself and he was only used for distribution of low grade information („chicken feed”). Initial German suspicion faded and in December 1943 [po Teheranie…] the British decided to use Brutus for distribution of important deception information.

As such, he played a major part in the allied deception prior to the D-Day landings in Normandy in 1944 as one of the primary agents passing false information as part of Fortitude South, the deception plan aimed at convincing Germany that the Allies would invade Europe in the Pas de Calais area across the English Channel from South-East England.****”

03talk-lutetia-custom2.jpg Nieprzypadkowo w angielskiej wiki nie pada nazwisko pułkownika Reile, ani nie ma on oczywiście tam swojego wpisu… za to niemiecka wiki o nim dobrze pamięta:

Oscar Max Arthur Reile (Rufname auch in der Schreibweise Oskar) (* 3. Dezember 1896 in Strutzfon [Lisewo!!], Westpreußen; † 27. April 1983 in Mölln) war ein deutscher Geheimdienstmitarbeiter der Abwehr, der Organisation Gehlen und des Bundesnachrichtendienstes [=BND!]… Immer wieder werden seine ausgesprochene Polenfeindlichkeit… deutlich [z książki Władysława Kozaczuka, który „in his latter years, devoted much attention to setting up and operating his own publishing firm in Warsaw. In the course of these activities, he was set upon, robbed and beaten; thereafter, according to his family, he was never again quite the same.”]… Laut einem Geheimdienst-Sammelband zweier ehemaligen MfS-Offiziere war er zeitweilig Mitglied der NPD.”

Otóż w swoich wspomnieniach (Geheime Westfront. Die Abwehr 1935–1945. Verlag Welsermühl, München/Wels 1962) Reile twierdzi, że Brutus otrzymał w owym 1942 także misję pośrednictwa w negocjacjach Canarisa z Brytyjczykami – niestety, ani sam Czerniawski, ani słynna Halina Szymańska nigdy nie ujawnili szczegółów na ten temat, więc nie mamy niezależnego potwierdzenia…

(Ciekawe, iż wygląda na to, że czasami szpiegownie świetnie służy zdrowiu, szczególnie kobietom – bohaterki tej notki dożyły prawie przysłowiowej setki…)

PS. Syn „Brutusa”; a przy okazji – POLECAM: Sławomir Cenckiewicz, Pułkownik Ignacy Matuszewski 1891-1946 – broszura

http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje/17042,Slawomir-Cenckiewicz-Pulkownik-Ignacy-Matuszewski-1891-1946-broszura-w-formacie-.html

____

##) „19 lipca 1989 ok. godz. 19 wyszedł z siedziby Prezydenta RP na uchodźstwie w Londynie przy 43 Eaton Place SW1, udając się do domu przy 38 Parkside koło Wimbledonu; w drodze do stacji metra Sloane Square o godz. 19:20 zasłabł i upadł, po czym został przewieziony do szpitala Westminster, gdzie stwierdzono zgon. Przyczyną śmierci był zawał serca. Zdarzyło się to po nadejściu z Polski informacji o wyborze przez Sejm kontraktowy w Warszawie generała Wojciecha Jaruzelskiego na stanowisko prezydenta PRL.

*) „Bleicher was ruthless in his pursuit of anyone in France who opposed German domination. He disabled the Franco-Polish „Interallié” network, and captured both Polish Air Force Captain Roman Czerniawski and some of his headquarters staff, one of whom was Mathilde Carré, who had contacts with the Vichy 2nd Bureau. She reportedly became Bleicher’s lover, betrayed everyone she knew in the network, and agreed to act as an Abwehr agent. Subsequently, she changed sides again and betrayed her dealings with the Abwehr to MI5, who used her radio link for deception purposes for a period in conjunction with the Poles and the SIS and then imprisoned her when her usefulness had ceased, until the end of the war… In 1954, he published his memoirs, Colonel Henri’s story.” (O nim z kolei milczą Niemcy…)

**) „The Double-Cross System or XX System was a World War II counter-espionage and deception operation of the British Security Service, a civilian organisation usually referred to by its cover title MI5. Nazi agents in Britain – real and false – were captured, turned themselves in or simply announced themselves, and were then used by the British to broadcast mainly disinformation to their Nazi controllers. Its operations were overseen by the Twenty Committee under the chairmanship of John Cecil Masterman…

Lista agentów XX

***) “To mark the twenty-fifth anniversary of the founding of the Red Army, General Stanislaw Ujejski, [„od 17 lipca 1940 do 15 sierpnia 1943″] inspector general of the Polish air force, attended a reception at the Soviet embassy in London. Anti-Soviet feeling was running high among Polish expatriates after the Katyn massacre . . . . Czerniawski was outraged by what he saw as Ujejski’s cozying up to a murderous regime. In early June, he wrote a blistering attack on the general entitled ‘In Defence of Our Colleagues,’ ran off hundreds of copies, and distributed them throughout London.

The Soviets committed terrible crimes against the Poles. These Red soldiers ill-treated Polish women and bestially murdered thousands of our defenceless colleagues. It is unworthy for the head of the Polish Air Force to go to a tea party where they danced on the newly made graves of many Polish soldiers.Ujejski was attacked as an overpaid immoral, flattering coward who should be sacked. Within hours of distributing his ‘pamphlet,’ Czerniawski was arrested . . . . and Czerniawski was imprisoned in Scotland to await court-martial.” (Macintyre p 136-137 )

****) „…it would transpire that Brutus’s contribution to Fortitude had been perhaps greater even than Garbo’s, . . . . . of 208 messages in the German intelligence summaries for 1944 that could be traced to double agent reports, 91 were due to Brutus, 86 to Garbo, and only 11 to Tate.” (Holt p. 547)

 

 

 

Afera Sykstusa czyli Retinger zaczyna działać

Karl_of_Austria.jpg Bł. Karol I

__

W 2013 Universitas wydał książkę pt. Józef Retinger – prywatny polityk autorstwa Bogdana Podgórskiego (ebook za 16 PLN – polecam). Można mieć wątpliwości co do pewnych ocen i wniosków autora, do czego jeszcze będę wracał, ale jest to niewątpliwie pierwsza w końcu w miarę kompletna biografia owej „szarej eminencji”.

Oczywiście jest tam wiele cytatów ze wspomnianej już tutaj książki Jana Pomiana, ale jest też dużo, dużo więcej. Dzisiaj chciałem w związku z tym przypomnieć słabo chyba znaną aferę Sykstusa. Wedle Podgórskiego:

„Rok 1916 przyniósł młodemu Retingerowi zadanie na miarę jego politycznych ambicji – udział w tajnych rokowaniach pokojowych Austro-Węgier zmierzających do rozbicia trójprzymierza poprzez wyciągnięcie monarchii z wojny u boku Niemiec oraz zawarcie separatystycznego pokoju z aliantami.

20 sierpnia 1914 r., wkrótce po wybuchu i wojny światowej, zmarł papież Pius X. Nowym papieżem został wybrany Benedykt XV. W czasie konklawe doszło do spotkania kardynałów z krajów, które były ze sobą w konflikcie. Watykan podjął się roli mediatora prowadzącego do zakończenia wojny, w której katolickie kraje były atakowane przez protestanckie Niemcy wspierane przez katolicką Austrię. W realizację planów Watykanu zakładających stworzenie federacji państw z religią rzymskokatolicką Centralnej i Wschodniej Europy, mającej stanowić przeciwwagę dla protestanckich Niemiec cesarza Wilhelma II, zaangażował się wówczas Włodzimierz Ledóchowski, generał zakonu jezuitów.

21 listopada 1916 roku zmarł cesarz Franciszek Józef I i tron objął Karol I Habsburg. W tajemnicy przed Niemcami rozpoczął pokojowe negocjacje z Francją. Na przełomie 1916 i 1917 roku grupa wtajemniczonych osób podjęła próbę negocjacji. Premier Francji Georges Clemenceau poparł plany pokojowe, ponieważ mogły one przyczynić się do skrócenia wojny. Książęta Sykstus i Xawery de Bourbon-Parme, bracia Zyty Bourbon-Parme, żony cesarza, oraz hrabia Ottokar Czernin, minister spraw zagranicznych Austro-Węgier, rozpoczęli pertraktacje w imieniu cesarza Karola I Habsburga. W tajnych negocjacjach brali udział premierzy Wielkiej Brytanii, Herbert Asquith, i jego następca, David Lloyd George. O postępach w negocjacjach informowany był również król Jerzy V.

W tym samym czasie do całej operacji został włączony Retinger. Do zaangażowania się w ten projekt przekonał go Boni de Castellane. Listy polecające markiza de Castellane, księżnej de Montebello oraz księcia Sykstusa Bourbon-Parme umożliwiły Retingerowi dotarcie do wielu osobistości.

Władysław Zamoyski zaprotegował Retingera Włodzimierzowi Ledóchowskiemu, z którym się przyjaźnił, uznając, że wspólne działania władz świeckich oraz przedstawicieli Kościoła, zainteresowanych wyciągnięciem monarchii austro-węgierskiej z wojny u boku Niemiec, dają przedsięwzięciu nadzieję na sukces. Generał jezuitów uznał Retingera za odpowiedniego kandydata, ponieważ spełniał on wszelkie warunki. Był dobrze wykształcony, znał obce języki, interesowała go polityczna działalność i był pełen zapału. Należy pamiętać, że kilkanaście lat wcześniej, dzięki protekcji Zamoyskiego, Retinger został przyjęty do nowicjatu jezuitów w Rzymie, z późniejszym zamiarem podjęcia studiów w Academiae Nobili Ecclesiastici – uczelni kształcącej watykańskich dyplomatów. Prawdopodobnie już wówczas Zamoyski umieszczając go w nowicjacie, dostrzegał jego zdolności, które odpowiadały założeniom jezuitów, dla których kryterium wyboru członków zakonu stanowią, oprócz predyspozycji duchowych, także wybitne zdolności intelektualne oraz twórcza osobowość. Temperament Retingera nie sprostał jednak surowym regułom zakonu i nie został on jezuitą…

W 1917 roku Włodzimierz Ledóchowski zorganizował w zamku Zizers koło Zurychu tajne spotkanie, w którym m.in. wziął udział Mathias Erzberger, poseł niemieckiej partii katolickiej Centrum, którego Ledóchowski chciał pozyskać do realizacji projektu Watykanu. Spotkanie to mogło mieć związek z wydaną przez Benedykta XV notą pokojową skierowaną do walczących państw, w której papież wzywał do zawarcia pokoju bez zwycięzców i zwyciężonych. Benedykt XV interesował się losem Polski. Opowiadał się za przyznaniem jej niepodległości. W odezwie do biskupów świata papież nawoływał do pomocy Polsce, a w listopadzie 1915 r. z jego inicjatywy została przeprowadzona na całym świecie kwesta na rzecz narodu polskiego.

W spotkaniu w zamku Zizers wziął udział również Retinger, któremu przydzielono rolę negocjatora i pośrednika pomiędzy księciem Sykstusem de Bourbon-Parme [z belgijskiej armii] a generałem jezuitów. Retinger z młodzieńczym zapałem przystąpił do działania. Można sądzić, że w przychylności Watykanu dla Polski oraz realizowanym planie odłączenia Austrii od koalicji z Niemcami upatrywał on szansy na odzyskanie przez Polskę niepodległości.

Kiedy Retinger został włączony do działań zmierzających do wyciągnięcia monarchii z wojny u boku Niemiec, przedstawił projekt utworzenia Polski jako „trzeciego państwa” w ramach Austro-Węgier. De Castellane uzyskał dla tego projektu poparcie i akceptację wielu wpływowych osób. Premier Wielkiej Brytanii, Herbert Asquith, któremu Retinger przedstawił tę ideę, potwierdził, że plan jest możliwy do urzeczywistnienia. Retinger zaznajomił z tą ideą również Lorda Northcliffa – potentata prasowego i właściciela „Timesa”, i poprosił o jej poparcie. Dzięki temu zapewnił sobie opiekę korespondentów pracujących dla Northcliffa we wszystkich newralgicznych punktach Europy, do których wypadało mu pojechać.

Retinger realizował swoją misję poprzez austriackie poselstwo w Bernie. Odbył wiele podróży między Szwajcarią, Francją i Austrią. W działaniach wspierał go hrabia Mensdorff-Pouilly, były ambasador austriacki w Paryżu. Wkrótce uprzedził on Retingera, że Niemcy tak głęboko przeniknęli do administracji cesarstwa austro-węgierskiego, że Austriakom trudno będzie podjąć jakiekolwiek kroki pokojowe za ich plecami.** Tajne rokowania monarchii nie zakończyły się sukcesem. Cesarz skłonny był podpisać pokój, ale nie mógł tego uczynić bez wiedzy strony niemieckiej. Niemcy wiedzieli wszystko o działaniach Retingera i dyskretnie obserwowali „tajemniczego kuriera”. Retinger uznał ostatecznie, że w tej sytuacji nie da się już nic więcej zrobić, i wycofał się z realizowania tej misji…

W kwietniu 1918 r. sprawa tajnych rokowań wyszła na jaw po upublicznieniu poufnych listów podpisanych przez cesarza Karola I. Osłabiło to pozycję Austrii wobec Niemiec. Po ujawnieniu rokowań minister Czernin podał się do dymisji. Całą winą obarczono księcia Sykstusa, stąd w historii wydarzenie to znane jest jako „Sprawa Sykstusa” (Sixtus Affair).”

Co za pech, iż całe to odium spadło właśnie na księcia, którego łączn​ikiem był akurat niezawodny Retinger. Podejrzenia wzmacnia dodatkowo słynny opór Retingera wobec zaciągów do armii Hallera – co doprowadziło w końcu do wydalenia go z Anglii i Francji.

Tak czy inaczej, największą ofiarą tej operacji został w 1922 sam cesarz Karol I – notabene beatyfikowany 3 października 2004 przez Jana Pawła II [„Zachowały się relacje, że rodzice nadali przyszłemu papieżowi imię Karol właśnie na cześć ostatniego cesarza Austrii”] – który zmarł niespodziewanie w wieku 34 lat, w „bardzo dramatycznych” okolicznościach na wygnaniu na Maderze…

Cesarzowa Zyta, służebnica boża, była wdową (z ośmiorgiem dzieci!) przez 67 lat, a od 1960 zamieszkała na zaproszenie biskupa Chur, w tym zamku Zizers, gdzie toczyły się owe „tajne” pertraktacje…

___

**) Za Pomianem: „…during one of my visits to Switzerland I received a telephone message from the German Legation in Berne asking me to call a Mr Zimmerman, a high official in the German Foreign Ministry – I believe he was Under-Secretary at that time. But I was too young to dare to speak [sic] to an important man who was on the side of the enemies.”

Charles_of_Austria-Este_and_Zita_of_Bourbon-Parma.jpg

Sekretarz Retingera i inni

706835.Blawdziewicz.00.jpg Jan Pomian Bławdziewicz w RAF

___

Wpadła mi w ręce książka sekretarza Retingera, Jana Pomian-Bławdziewicza, wydana w 1972 przez Sussex University Press pt. Joseph Retinger, Memoirs of an Eminence Grise. Już od pierwszych stron robi ona spore wrażenie, choćby ze względu na ludzi związanych z jej wydaniem. W dodatku egzemplarz, który dopiero co zacząłem czytać ma wpisaną przez jej autora (jako „Jean Pomian”) dedykację dla Étienne de La Vallée Poussin – belgijskiego soc-chrześcijańskiego polityka, należącego od znanego rodu, osiadłego w Belgii w XIX wieku, za Leopolda I.

Z kolei krótką przedmowę do owej książki raczył napisać sam „Bernhard, książę Niderlandów (ur. 29 czerwca 1911 w Jenie, zm. 1 grudnia 2004 w Utrechcie) – niemiecki arystokrata, mąż królowej Holandii Juliany. Ojciec królowej Beatrycze. …W okresie dochodzenia do władzy Hitlera odbywał służbę wojskową jako pilot i podjął później pracę w przedsiębiorstwie chemicznym IG Farben. Jego młodszy brat Aschwin publicznie poparł politykę Hitlera i NSDAP. On sam – co ujawniono w 1941 i potwierdzają to odtajnione w 2010 roku dokumenty – był członkiem konnej SS. W połowie lat 30. książę Bernhard – protestant, pochodzący z rodu książęcego – został zaakceptowany przez królową Holandii Wilhelminę jako kandydat na męża jej córki Juliany, następczyni tronu. Wybór ten wzbudził w Holandii kontrowersje, przyszły mąż Juliany uchodził za zwolennika polityki niemieckiej, która groziła wybuchem wojny na skalę europejską. W czasie spotkania z Bernhardem Hitler wskazywał na szanse sojuszu niemiecko-holenderskiego, którego osoba księcia miała być gwarantem.

Małżeństwo Bernarda i Juliany zostało zawarte 7 stycznia 1937 w Hadze. Po ślubie młoda para udała się w podróż poślubną do Polski, przebywając m.in. w Krakowie, Krynicy i w Nawojowej. Po wybuchu wojny swoimi działaniami ks. Bernard zyskał uznanie Holendrów. Wspomagał rodzinę królewską w wyjeździe do Anglii po napadzie niemieckim, wysłał następnie żonę z dziećmi do Kanady. Sam pozostał w Anglii, gdzie służył jako pilot (nie zaakceptowano jego oferty pracy w wywiadzie), wspierał holenderski ruch oporu w kraju oraz był osobistym sekretarzem królowej Wilhelminy. W 1944 został naczelnym dowódcą wojsk holenderskich, rok później wraz z rodziną powrócił do Holandii. Uczestniczył w rozmowach kapitulacyjnych w maju 1945.

Po wojnie pozostał w służbie wojskowej, pełniąc m.in. funkcję szefa połączonych sztabów. Pracował także w wielu organizacjach międzynarodowych i miał opinię gospodarczego ambasadora Holandii. W 1948 po abdykacji matki na tron holenderski wstąpiła jego żona Juliana. Był inicjatorem tzw. Grupy Bilderberg, forum debat liderów intelektualnych i gospodarczych Europy Zachodniej; na spotkaniach Grupy padła m.in. inicjatywa powołania Unii Europejskiej. W 1961 książę Bernhard współtworzył znaną fundację ochrony środowiska World Wildlife Fund.”

Angielska wiki dorzuca dwa ciekawe szczegóły: „While at university, Bernhard joined the Nazi Party. He also enrolled in the Sturmabteilung (SA), which he left in 1934 when he graduated. The Prince later denied that he had belonged to SA, to the Reiter-SS (SS Cavalry Corps), and to the NSKK, but these are well-documented memberships. …Because of his connections Prince Bernhard reportedly maintained friendships with several high-profiled international figures, some of this verified friendships included: Nelson Mandela, David Rockefeller, Mohammad Reza Pahlavi, Ian Fleming.”

Ilustracje do tej książki zrobił Feliks Topolski, o równie ciekawym życiorysie, choć akurat polska wiki jest tu (tradycyjnie) do niczego:

Topolski was born on 14 August 1907 in Warsaw, Poland. He studied in the Warsaw Academy of Art, and trained as an artillery officer. …During the Second World War, Topolski became an official war artist and painted scenes of the Battle of Britain and other battlefields. In 1941, Topolski travelled to Russia alongside the men of 151 Wing RAF on board the RMS Llanstephan Castle, which was sailing to the port Archangelsk as part of Force Benedict, a mission to provide air support in defence of the port of Murmansk. Topolski was travelling as an accredited War Artist for both Polish and British governments. He was also under contract to Picture Post magazine, which published many of his drawings after his return. After the war he made a celebrated painting about the first meeting of the United Nations. In 1947 he gained British citizenship.”

Więcej można się o nim dowiedzieć ze strony culture.pl:

„Jeszcze jako student wykonywał rysunki do „Cyrulika Warszawskiego” i namalował mural w holu Instytutu Promowania Sztuki Nowoczesnej. Ilustrował też „Polski słownik pijacki” Juliana Tuwima. W 1935 roku wyjechał do Londynu, aby swoimi rysunkami zrelacjonować dla „Wiadomości Literackich” obchody jubileuszu króla Jerzego V. W Wielkiej Brytanii pozostał już do końca życia, szybko zdobywając uznanie i popularność w tamtejszym środowisku artystycznym (obywatelstwo brytyjskie otrzymał w 1947 roku). W pobliżu dworca Waterloo urządził pracownię, gdzie do dziś można oglądać stałą wystawę jego prac. …

Feliks Topolski był jako reporter na wielu frontach, malował bitwy z udziałem wojsk brytyjskich, konwoje wojenne, formowanie się armii generała Andersa. W trakcie Bitwy o Anglię przebywał w Londynie, dokumentując wojenne zmagania. Został ranny w 1942 roku. Obecny wszędzie tam, gdzie coś się działo – na zlecenie „Illustrated London News” odbył podróż do Egiptu, Syrii, Palestyny, a później także do Azji, gdzie odwiedził Indie, Chiny i Birmę. Brał udział w konwoju do Archangielska, dotarł też do Kujbyszewa – zewsząd przesyłał swoim odbiorcom obrazy pobudzające wyobraźnię.

Towarzyszył II Korpusowi Polskiemu dokumentując wkroczenie aliantów do Rzymu, był przy wyzwoleniu obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen i obserwował proces norymberski, w trakcie którego wykonał portrety nazistów zasiadających na ławie oskarżonych.”

Jan Pomian Bławdziewicz zmarł w zeszłym roku w Londynie. Jego rodzicami byli Gustaw oraz Pelagia Adela Józefa hr. Łubieńska [„Po wybuchu II wojny światowej razem z matką wyjechał do Francji, gdzie uczył się w polskiej szkole, a także krótko studiował na uniwersytecie w Grenoble. W listopadzie 1942 uciekł do Hiszpanii – podczas przekraczania granicy został schwytany i osadzony w obozie Miranda del Ebro. W maju 1943 przedostał się do Anglii, gdzie wstąpił do polskiego lotnictwa. Po zakończeniu wojny ukończył ekonomię na London University, po czym został sekretarzem Józefa Retingera – zajmował się Komisją Europy Środkowo-Wschodniej, a potem Grupą Bilderberg”]. Jak można się dowiedzieć z poniższych nekrologów był nie tylko wieloletnim dyrektorem londyńskiej Galerii Heim [„Heim Gallery London began in June 1966 with François Heim and Andrew S. Ciechanowiecki** as partners. Ciechanowiecki served as director in London while Heim remained in France.”], ale także założycielem w 1991 Fundacji Karta z Dziejów****. Strona owej fundacji nie otwiera się, więc pozostaje tylko wywiad z Janem Pomianem oraz jakaś stara kanadyjska strona (z ówczesną Radą Fundacji: prof. Jacek Kochanowicz (przewodniczący) Jan Pomian (wiceprzewodniczący) Władysław T. Bartoszewski prof. Tadeusz Chrzanowski Andrzej Ciechanowiecki prof. Józef Gierowski Tomasz Łubieński Andrzej S. Mauberg prof. Zdzisław Najder Wincenty Poklewski Koziełł prof. Andrzej Rottermund Maria Sapieżyna Jacek Salij OP Włodzimierz Szoszuk Adam Zamoyski)

CDN

**) „Andrzej Ciechanowiecki urodził się w Warszawie jako potomek dobrze skoligaconej rodziny senatorskiej, osiadłej na Białorusi, której majątki przepadły na skutek pokoju w Rydze i znalazły się po sowieckiej stronie kordonu granicznego. Ojciec, Jerzy Stanisław (1893–1930) był dyplomatą RP, a matka (poślubiona w 1923), Matylda z hr. Osiecimskich-Hutten-Czapskich*** (1900–1991) była znaną postacią w życiu towarzyskim przedwojennej Warszawy. …Zrezygnowawszy z wyjazdu na Zachód, w czerwcu 1945 został zaangażowany (ze względu na znajomość kilku języków obcych) jako radca w VI st. służb, w MSZ, z przydziałem jako po szefa protokółu w Ministerstwie Żeglugi i Handlu Zagranicznego. W tym charakterze uczestniczył w wielu negocjacjach z delegacjami zagranicznymi w Warszawie, a w sierpniu 1945 uczestniczył, jako członek delegacji polskiej (oraz tłumacz), w konferencji UNRRA w Londynie. Jesienią tego roku był wyznaczony na radcę do Hagi, ale do tego wyjazdu na placówkę nie doszło ze względów politycznych (pochodzenie i przeszłość akowska, tylko częściowo wówczas znana władzom).

Wrócił do Krakowa, aby kończyć studia, najpierw na Akademii Handlowej (ukończonej w 1947), a następnie na Wydziale Historii Sztuki UJ, gdzie w 1950 uzyskał magisterium. W tym samym okresie udzielał się w pracy społecznej i był założycielem Klubu Logofagów – matrycy późniejszych klubów inteligencji katolickiej, z której szeregów wyszło później wielu naukowców oraz polityków. Jesienią 1950 objął asystenturę na UJ, przerwaną aresztowaniem przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego 22 października 1950. Po długich przesłuchiwaniach został skazany w 1952 na 10 lat więzienia za rzekomą pomoc szpiegom i za przedłużenie działalności akowskiej. W bardzo ciężkich warunkach odsiedział blisko sześć lat… 6 marca 1956 został sam zwolniony, a następnie zrehabilitowany. Powrócił do Krakowa, aby zająć się przerwaną pracą doktorską. Równocześnie był jednym z tych, którzy odtworzyli Tygodnik Powszechny oraz działał społecznie. Był też doradcą Wawelu oraz kustoszem Muzeum Zamkowego w Łańcucie. W pracach swoich zajmował się meblarstwem oraz złotnictwem krakowskim epoki baroku oraz kulturą dawnej Rzeczypospolitej. W 1958 uzyskał stypendium Fundacji Forda oraz British Council i 22 lipca tego roku wyjechał na dalsze studia. …

W 1965 był współtwórcą Heim Gallery, której pod koniec stał się właścicielem. Heim Gallery została przez niego sprzedana w 1986, gdy przeniósł się do mniejszej galerii sztuki przezeń stworzonej, którą była Old Masters Gallery, też położona na Jermyn Street i która była jego własnością do ciężkiego wypadku któremu uległ w 1995, co spowodowało jej zamknięcie. Nowatorskie katalogi jego galerii stały się znane i słynne na całym świecie. Stały się one podstawą dla dziś obowiązujących naukowych katalogów, tak większych domów aukcyjnych jak i galerii prywatnych. Galerie prowadzone przez niego zajmowały się szczególnie malarstwem od XVI do XIX wieku, a celowały we wprowadzeniu ponownie na rynek rzeźby barokowej i neoklasycznej, przede wszystkim włoskiej oraz francuskiej. …

Jako współzałożyciel Fundacji Karta z Dziejów, przyczynił się finansowo i radami artystycznymi do powstania pomnika Dekalogu w Łodzi i pomnika Dawida Psalmisty w Zamościu. Przekazał też jako depozyty dzieła sztuki z własnych zbiorów do ambasad RP w Londynie, Paryżu, Rzymie i Lizbonie.

Jeszcze przed pierwszym przyjazdem do Polski (po 19. latach) w 1977, A. Ciechanowiecki czynnie zaangażował się w dzieło odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. A stworzona w 1986 roku Fundacja im. Ciechanowieckich wyposażyła Zamek w ok. 3000 obrazów, mebli, sreber, dywanów, miniatur, numizmatów oraz drogocenności. Jest to najprawdopodobniej największy dar, jaki Zamek Warszawski uzyskał.”

***) https://pl.wikipedia.org/wiki/Emeryk_Hutten-Czapski

****) „Fundacja postawiła sobie za cel zamawianie u wybitnych artystów polskich dzieł sztuki, które zdobiłyby miejscowości, gdzie niegdyś żyła i pracowała ludność żydowska. Chcemy, by inspiracji tym dziełom dostarczał Stary Testament, wspólne źródło naszego dziedzictwa duchowego zakorzenionego w Biblii. W listopadzie 1995 roku w Parku Staromiejskim w Łodzi – mieście, którego współtwórcami byli polscy Żydzi – odsłonięty został Pomnik Dekalogu. W maju 2002 roku w Warszawie, odsłonięta została tablica upamiętniająca Pawła Hertza, wybitnego poetę, tłumacza, eseistę i edytora.

Oprócz miejsc dobrze znanych i często odwiedzanych, chcemy też pokazywać naszą wspólną historię zapisaną w małych miejscowościach. Królewskie miasto Szydłów to miejsce warte odwiedzenia – oprócz licznych zabytków przypominających o potędze Rzeczypospolitej za czasów Kazimierza Wielkiego, XVI-wieczna synagoga świadczy o wielowiekowym współistnieniu ludności polskiej i żydowskiej. Z tego też powodu, w tym roku chcemy zaprosić Państwa do Szydłowa na Kielecczyźnie, gdzie 19 czerwca 2004 r. w murach synagogi zostanie umieszczona kompozycja „Wrota do Przeszłości”. Na zamówienie Fundacji, Gustaw Zemła, wybitny polski rzeźbiarz wykonał 18 płaskorzeźb z brązu przedstawiających sceny ze Starego Testamentu.”

 

Capture d’écran 2017-11-14 à 13.24.46.png

Capture d’écran 2017-11-14 à 13.24.09.png

Święty Kazimierz – królewicz i wielki Erazm – biskup

Kazimieras.jpg

Św. Kazimierz na obrazie w katedrze wileńskiej (ok. 1520)

___

Śmierć młodego księcia wzbudziła w Polsce i na Litwie poruszenie… do Polski przyjechał legat papieski Zaccaria Ferreri (Zachariasz). Widząc rozpowszechniający się kult świętego i poznając jego życie, napisał na cześć Kazimierza hymn po łacinie oraz spisał jego życiorys (żywot). Przygotował również teksty liturgiczne ku czci świętego. Papież Leon X w 1521 r. wydał bullę kanonizacyjną i wręczył ją biskupowi płockiemu Erazmowi Ciołkowi. Niestety zmarł on [tj. EC] we Włoszech w 1522 r. w czasie zarazy, a wszystkie jego dokumenty zaginęły [sic]. Dopiero król Zygmunt III Waza [Wielki] uzyskał nową bullę wydaną 7 listopada 1602 r. przez papieża Klemensa VIII na podstawie kopii bulli Leona X, którą znaleziono w archiwum watykańskim.”

Erazm Ciołek, znany też jako Vitellius (ur. 1474 w Krakowie, zm. 9 września 1522 w Rzymie) – biskup płocki i dyplomata, wcześniej sekretarz królewski Aleksandra Jagiellończyka, dyplomata, poseł, mecenas sztuki i literatury oraz mówca. Zgromadził wielki księgozbiór, a wykonany dla niego mszał jest zaliczany do arcydzieł polskiej sztuki przełomu średniowiecza i renesansu. Urodził się na początku 1474 w mieszczańskiej rodzinie właścicieli krakowskiej winiarni przy ul. Świętej Anny – Stanisława Ciołka i jego żony Agnieszki…

W 1518 król Zygmunt I zlecił mu poselstwo na Sejm Rzeszy do Augsburga, a także do nowego papieża, Leona X, do Rzymu. Kunszt oratorski Ciołka zabłysnął w Augsburgu 20 sierpnia 1518 na tyle jasno, że uzyskawszy u cesarza Maksymiliana audiencję 21 września został przezeń hojnie obdarzony, mianowany osobistym kapelanem, otrzymał herb królów Burgundii dla kapituły płockiej używany potem jako herb jurydyki Kamion będącej własnością kapituły (obecnie dzielnica Kamionek w Warszawie), a także dostał od cesarza zlecenie jego osobistej misji do Rzymu związanej m.in. z koroną cesarską dla Niemiec. Maksymilian obiecał natomiast wesprzeć starania Erazma o nominację kardynalską. Zadanie, które powierzył mu król Zygmunt – dotyczące uregulowania z Niemcami sprawy krzyżackiej oraz poparcia przez Rzeszę w stosunkach z Moskwą, mimo zręczności dyplomatycznej Erazma, praktycznie nie powiodło się.

Do Rzymu dotarł 7 listopada, przywitany bardzo uroczyście (Leon X znał i cenił Erazma od dawna)… Karol V, który po śmierci Maksymiliana I (12 stycznia 1519) wstąpił na tron cesarski w Niemczech bardzo skutecznie przeciwdziałał, wraz z niektórymi kardynałami, zabiegom Ciołka. Nie brakowało też intryg rodaków – np. Jana Łaskiego sprzeciwiającego się ambicjom Ciołka zabiegającego o tytuł kardynała. W rezultacie nie udało się uzyskać potwierdzenia pokoju toruńskiego, nie powiodły się też zabiegi o ugodę z Moskwą. Dodatkowa misja Ciołka do Neapolu (w kwietniu i maju 1519, potem ponownie w styczniu 1520) w sprawie finansów królowej Bony także nie powiodła się – księżna-matka Izabela nie wypłaciła jej posagu, a spadek po królowej neapolitańskiej Joannie także pozostał nieuregulowany.  …Śmierć papieża w grudniu 1521 stanęła na przeszkodzie jego zabiegom; …zmarł 9 września 1522 w wyniku panującej w Rzymie zarazy.”

Jak zwykle przy takich tematach, wpisy w polskiej wiki pełne są zakłamań i przemilczeń. Oto kilka uzupełnień…

  1. W 1517 wybucha rewolucja protestancka z którą papież Leon X toczy ciężkie boje, w efekcie gwałtownie umiera 1 grudnia 1521: „so suddenly that the last sacraments could not be administered… Zaraz po śmierci, Paolo Giovio stwierdził, że Leon został otruty. Kilka osób zostało aresztowanych, ale zaraz później ich zwolniono, ze względu na brak dowodów”. Ów Giovio nie był byle kim, ale wybitnym lekarzem – „In 1517 he was appointed as personal physician by the Cardinal Giulio di Giuliano de’ Medici (the future pope Clement VII). In the field he wrote some treatises, like the De optima victus ratione, in which he expresses his doubts about the current pharmacology, and the need to improve prevention before the cure. He helped Clement VII during the 1527 sack of Rome.”
  2. Śmierć naszego „w sile wieku” biskupa Erazma również była gwałtowna i wcale nie jest jasne czy chodziło tam o rzymską zarazę. Mam przekonanie, graniczące z pewnością, iż w tym również maczali ręce siepacze cesarza Karola V (lub Hohenzollernów), jednej z najbardziej fatalnych postaci w dziejach Europy. Wszak po śmierci (lub przedtem…) biskupa, ukradziono dwa dokumenty będące w jego posiadaniu a o gigantycznym znaczeniu dla Rzplitej. Jeden to była owa bulla kanonizacyjna świętego Kazimierza, a drugi o zwolnieniu Polski na 10 lat ze świętopietrza, abyśmy się mogli dobrze przygotować do odparcia Turków.
  3. Kanonizacja naszego królewicza miała wówczas kolosalne znaczenie dla „niedawno” ochrzczonej Litwy, szczególnie w obliczu protestanckiej inwazji. Z kolei, zaciągi na wojnę z Imperium Osmańskim były kluczowe dla ratowania Węgier, które to w 1526 z braku poważnego wsparcia zostały całkowicie rozbite pod Mohaczem. A biskup Erazm to doskonale widział i podczas swojego pobytu w Rzymie nieustannie monitował Zygmunta I Gnuśnego do działań na rzecz obrony Węgrów…
  4. Ale Karol V, jak teraz dobrze wiemy, miał zupełnie inne plany wobec Węgier i wobec Rzymu (patrz Sacco di Roma w 1527), a w dodatku do pomocy samego Jakuba Fuggera (który go „wybrał na cesarza”**), którego to ludzie często „obsługiwali” polską pocztę dyplomatyczną… W tym kontekście dziwić musi naiwność (?) jedynego biografa biskupa Erazma:                                                                                                                „Na listy Erazma odpowiadano niedbale, pisywano tylko przy nadarzającej się sposobności; nie chciano stałej urządzić poczty. Na listy z czerwca, lipca i sierpnia r. 1519, otrzymał odpowiedź dopiéro w styczniu r. 1520. Otrzymywał po kilka listów królewskich naraz. Żałowano wydatków na zbyt częstych posłańcow. Wprawdzie bank (zapewne Fuggerów) w czternaście dni przesyłał listy z Krakowa do Rzymu, podczas gdy przez innych wysłane, 40 dni zostawały w drodze, ale „…ja nie śmiem [całe szczęście], pisał znacząco Erazm, chyba w bardzo ważnej sprawie, posługiwać się wysłańcami banku, bo to….zwiększa koszta”… Poznał Erazm, że tym jedynie sposobem do celu dojść potrafi, pisał przeto o pieniądze Zygmuntowi, lecz te zapóźno przyszły. U nas, niestety! nigdy niczego na czas nie było. Znane są finanse polskie. Przez cały czas rzadów swoich musiał Zygmunt I z brakiem pieniędzy walczyć. Pełno też skarg z tego powodu w listach jego. Żalił się téż Erazm przed Zygmuntem: „Pisałem ja obszernie w połowie lipca, a potém sierpnia, jak rzeczy stoją, a donosząc, że się listu od cesarza w tej sprawie spodziewam, prosiłem, żeby mi jaknajrychléj przysłano obiecaną sumę. Lecz podczas, gdy tak niedbale starano się o nią (nie oszczędzał widać słów prawdy Erazm, choćby swemu królowi), przyszedł od cesarza list oczekiwany, do którego się papież odwoływał. Natychmiast zlecono wysłanie buli; żądano jednak odemnie przez pośredników pieniędzy; gdy ich nie miałem, odwlekła się rzecz, a tymczasem przybył z Florencyi, gdzie przez cały ten czas bawił, kardynał Medici, którego rady papież we wszystkiem zwykł słuchać; on zaś jest gorliwym obrońcą, mistrza i jego zakonu, jak o tem już dawniej pisałem”. Tak sprawa, która tyle krwi i wysileń kosztowała, spełzła na niczem, bo poseł polski nie miał w należytym czasie, czem zapchać kieszeni kardynałów. Asygnatę na 7,000 złotych do banku Fuggerów przywiózł wraz z listami królewskiemi Erazmowi, znany historyk Decyusz, 3 stycznia 1520 r., kiedy już było zapóźno.”
  5. O wielkości biskupa Erazma dobrze świadczy lista jego zawziętych wrogów – Jan prymas Łaski, Andrzej „ożralec i opilec” Krzycki i jego wuj, Piotr biskup Tomicki itp.
  6. A za poprzedniego pobytu: „Prócz tego zajęły Erazma w Rzymie inne, już mniej ważne sprawy. Wyjednał u papieża, że darował 12 maja królowi polskiemu na lat 10 wszystkie dochody, jakie zwyczajnie kurya z Polski pobierała. Pieniędzy tych miano użyć na odbudowanie zburzonych przez Tatarów kościołów i zamków polskich, zwłaszcza zaś na obwarowania Kamieńca, już wówczas przedmurza Polski. Wykonawcami woli papiezkiéj mianowani: biskup krakowski, kasztelan krakowski i biskup płocki Erazm.Ta przez Erazma dla Polski wyjednana koncesya łączy się ściśle z innemi krokami, jakie Juliusz II za sprawą, Erazma w interesach Polski przedsięwziął. Już mowy powitalnej Erazma główna treść stanowiło niebezpieczeństwo tureckie; teraz, żeby uzyskać dla Polski pomoc przeciw oraz wzrastającej nawale pogańskiej, nakłonił Erazm papieza do wysłania listów najpierw 9 lipca do doży weneckiego, a potém 30 sierpnia do narodów Północy z wezwaniem do udzielenia Polsce moralnéj i materyalnéj pomocy przeciw wspólnemu wszystkich wrogowi. Ażeby zaś Polska ze strony Moskwy pokój miała, postarał się Erazm, ze Juliusz II pozwolił królowi polskiemu zatrzymać żonę i żyć z nią, choćby obstawała przy schismatyckiém wyznaniu, znosząc tém samém zakaz odnośny, wydany przez swego poprzednika Aleksandra VI. Także w znanej sprawie Tomasza Jodoka z Fraumburga, wyjednał Erazm u papieża list napominalny do cesarza Maksymiliana, tej treści, ażeby zaprzestał wyrokami swoimi poddanych królewskich nagabywać, Jodoka zaś samego z jego sprawą, przed sąd królewski odesłał. Dla siebie otrzymał Erazm od kuryi, opróżnioną po zmarłym Mikołaju Łęckim, kanonią przy katedrze krakowskiej, po dobrowolném zrzeczenia się jéj ze strony niejakiego Alberta Waliszewskiego, kleryka gnieźnieńskiego, który już poprzednio otrzymał był na nią papiezką, „prowizyą”. Dla kościoła płockiego ‚wyjednał bardzo korzystne uchwały.”

___

**) „This was a difficult situation for Carlos I who now relied on the riches of Jakob Fugger to sway the election in his favor. Fugger transferred the enormous sum of more than 850.000 guilders to the Prince-electors which ultimately resulted in the unanimous election of Carlos I as Holy Roman Emperor on 28 July 1519. Out of this 850.000 guilders Fugger himself funded around 550.000 while another merchant house of Augsburg, the Welser family, contributed about 150.000 and three Italian bankers providing the rest. What today would be seen as bribery was common practice in the election of the Emperor. Exceptional however was the immense sums involved, mainly due to the keen competition among the princely candidates.”

Skąd Bundesrepublika bierze na kolonizację Polski (i naszych sąsiadów)

Europa_Zukunfstkarte_Albert_Rymann.jpg

„Ilustrowany Kuryer Codzienny” nr 213, 4 sierpnia 1939, s. 2, art. „Przyszła mapa Europy” Autor: Albert Rymann.**

__

Dobre kilka lat temu, u szczytu „napięć finansowych” na linii Niemcy-Grecja (oraz Niemcy-Włochy), ukazały się bardzo ciekawe dane nt. indywidualnej zamożności obywateli UE. Okazało się, iż przeciętny Helmut [jak dotąd…***] ma dużo mniej majątku osobistego (w szczególności nieruchomości) niż zwykły Pierre ze słodkiej (kiedyś) Francji – ba! nawet przeciętny italski Giuseppe jest zamożniejszy od owego Helmuta!!

Z drugiej strony, wiadomo jak agresywną politykę eksportową prowadzi Bundesrepublika – od gigantycznego korumpowania elit krajów docelowych, po równie gigantyczne wspieranie mega-firm niemieckich, zarówno tych państwowych jak i (przede wszystkim?) tych prywatnych. W przypadku Polski i krajów położonych na wschód od Odry dochodzą do tego olbrzymie koszty kolonizacyjne – wykupienie tubylczych mass-mediów oraz masowe wspieranie tzw. organizacji pozarządowych (NGO) itp.

Aby zrozumieć, choćby częściowo, źrodło finansowania owych niemieckich „ekstrawagancji”, a także powyższy „paradoks Helmuta”, wystarczy porównać struktury finansowe Polski i Niemiec.

________     Niemcy    ____________      Polska   _____________

Populacja:  (2015) 82,175,700       (2017) 38,634,007

GDP:  $ 3460 miliardów (2016)     467 miliardów (2015)

Siła robocza:  44.2 miliony (2016)    17.92 milionów (2012)

Eksport:  $ 1330 miliardów (2016)    € 176.72 miliardów (2016)

Import:  $ 1050 miliardów (2016)      € 174.80 miliardy (2016)

Dochód budżetu pub.:  $ 1523 miliardy (2016)      89.47 miliardów (2012)
Wydatki:                 $ 1497 miliardów (2016)         99.54 miliardów (2012)

____

Stosunek 7:1 tzw. produktu krajowego brutto (GDP) można zrozumieć poprzez około 2.5 razy większą siłę roboczą (tj. liczbę osób pracujących) oraz ponad 2 razy większą „wydajność”.

Olbrzymia nadwyżka niemieckiego eksportu (jest większa niż cały polski eksport) to dobrze znana sprawa – jest to ich wielka siła, ale i potencjalna pięta Achillesa oraz wyzwanie dla prezydenta Trumpa…

Mniej znany jest stopień w jakim Niemcy rezygnują z własnych dochodów na rzecz ich państwa, wszak dochody budżetów publicznych w Niemczech i w Polsce są jak 17:1 !! W Bundesrepublice ów dochód to prawie 50% GDP, podczas gdy w Polsce to raptem niecałe 20%!

cbdo

**) „Naumann is often considered an advocate of German nationalism with militarist and annexionist ideals, due to his book Mitteleuropa (1915) on the geopolitics of a Central Europe under German leadership. The work had a great public impact, though it did not affect the military strategy of World War I. Like many scholars of his time, Naumann upheld the theories of Social Darwinism and Volksgemeinschaft. He shared his views with the intellectual circles he frequented, including not only Max Weber, but also Lujo Brentano, Hellmut von Gerlach, young Theodor Heuss, his wife Elly Heuss-Knapp, and Gustav Stresemann.”

***) NB. Myślę, że od tego czasu status majątkowy Francuzów i Włochów zaczął się gwałtownie pogarszać…