„Bli​ski upa​dek do​cze​snej wła​dzy papiestwa, obec​na ago​nia Tur​cji i zniszcze​nie Ro​sji”

Norwid nawiązywał do otrucia Mickiewicza, a za pierwszego o to podejrzanego uważano wtedy Władysława Zamoyskiego:

W 1828 został adiutantem wielkiego księcia Konstantego. Bliski współpracownik, krewny i zaufany księcia A.J. Czartoryskiego. Pośredniczył w rokowaniach, prowadzonych przez Radę Administracyjną Królestwa Polskiego z wielkim księciem Konstantym. Potem zameldował mu swoje odejście do powstania.

W czasie powstania listopadowego był adiutantem gen. Jana Skrzyneckiego, 6 kwietnia 1831 awansowany na podpułkownika. W ostatniej fazie powstania szef sztabu Korpusu gen. Girolamo Ramorino w stopniu pułkownika. Odegrał dwuznaczną rolę w jego zdradzieckiej rejteradzie i kapitulacji w Galicji. W marcu 1831 odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari[2]. Po klęsce powstania udał się na emigrację do Francji. Był jednym z najbliższych współpracowników księcia Adama Jerzego Czartoryskiego i z jego ramienia kierował polityką zagraniczną Hotelu Lambert. Członek władz Związku Jedności Narodowej[3]. Członek Towarzystwa Monarchicznego Trzeciego Maja.

Od września 1832 do 24 czerwca 1839 był oficerem nowo powstałej armii belgijskiej. Od 1843 prezes Towarzystwa Monarchicznego. W czasie Wiosny Ludów, organizował w latach 1848-1849 polskie oddziały we Włoszech, przy boku armii królestwa Sardynii razem z gen. W. Chrzanowskim, z gen. J. Bemem w Portugalii, gen. H. Dembińskim w Hiszpanii.

W 1835 roku został skazany przez władze rosyjskie na konfiskatę dóbr za udział w powstaniu listopadowym[4].

Tworzył także sam oddziały w Turcji i Wielkiej Brytanii. W Turcji w 1853 rozpoczął ożywioną działalność wojskową rywalizując z Sadykiem Paszą. W czasie wojny krymskiej został generałem brygady armii tureckiej, u boku której formował pozostający na żołdzie brytyjskim II Pułk Kozaków Sułtańskich (16 września 1855-31 lipca 1856). Generał z nominacji Wielkiej Brytanii. Żadnej roli na froncie nie odegrał, podtrzymywał jedynie niechlubne tradycje rozgrywek i waśni między Polakami na obczyźnie. W czasie powstania styczniowego był kierownikiem dyplomatycznej Agencji Angielskiej w Londynie[5]. Usiłował nakłonić Wielką Brytanię do wsparcia powstania w Polsce, jednak bez rezultatu.

Mickiewicz był tam człowiekiem Rotszyldów** a Zamoyski człowiekiem Londynu, przeciwnikiem Sadyka Czajkowskiego, który tak zanotował: „Zwier​kow​ski*** pi​sał mi, że dowiedział się na pew​no, iż Rot​szyl​dy chcie​li wejść w sto​sun​ki fi​nan​so​we z rzą​dem tureckim, żeby mo​gli na​być pra​wem po​sia​da​nia Je​ro​zo​li​mę z ob​wo​dem i stać się lennikami suł​ta​nów, z ty​tu​łem księ​cia.”

Łącznikiem z Rotszyldami był ostatni sekretarz wieszcza Adama, Armand Lévy, który tak oto pisał: „Zda​rzy​ło mi się, że po​wie​dzia​łem do jed​ne​go z ra​bi​nów: – Zda mi się, że czas powro​tu do Je​ro​zo​li​my jest bli​ski. On zaś za​py​tał mnie: «Ja​kież są zna​ki?» – Są trzy, odpowiedzia​łem: bli​ski upa​dek do​cze​snej wła​dzy pa​pie​stwa, obec​na ago​nia Tur​cji i zniszcze​nie Ro​sji”. 

___

**) Alphonse de Rothschild, en effet, préside la réunion, ce qui explique biendes choses ; il boit du lait, il fait le gros dos en apprenant que la véritable égalité c’est qu’il possède trois milliards pendant que tant de Français meurent de faim. Il sourit à l’orateur prosterné devant lui d’un sourire à la fois protecteur et méprisant.

Quel valet ! sembletil dire. Quel malheureux ! dironsnous[1]. N’estil pas àplaindre ? Vous tous petits et grands qui défendez comme vous pouvez la victime du Calvaire, le Dieu qu’ont prié vos pères, ne vous sentezvous pas plus heureux que cet apostat qui baise la main du bourreau du Christ pour une poignée d’écus qu’onlui jette avec dégoût ? Croyezvous que le vieux pasteur dépouillé par Goblet, le pauvre prêtre de Savoie auquel le misérable Isaïe Levaillant a volé son petit traitement, qui disent leur benedicite devant un morceau de pain noir, n’ont pas l’âme plus tranquille au fond que cet académicien riche, bien renté et ami des Rothschild ?

  1. Nous voyons, le SamediSaint 12 avril 1884, Renan prendre part en compagnie d’un Juif, nommé Armand Lévy, un des organisateurs du Congrès anticlérical, à une cérémonie rendue burlesque par la présence de ce personnage, l’inauguration du buste de Mickiewicz, au collège de France. Cet Armand Lévy n’a absolument aucun titre littéraire. D’après le Gaulois, c’est un ancien homme d’affaires qui occupeaujourd’hui ses loisirs en s’adonnant à la politique des clubs. On le rencontre dans toutes les réunions publiques, socialiste chez les socialistes, marchand de vin chez les marchands de vins. 

Vide madagaskar-czyli-pokręcone-losy-polaków-i-nie-tylko/

***) Uczestnik powstania listopadowego w stopniu majora 2. pułku krakusów i pułkownika Gwardii Narodowej. Deputowany z cyrkułu VII Warszawa na sejm 1830-1831 roku[5].

Po upadku powstania wyjechał do Paryża, dzięki czemu uniknął kary śmierci, wydanej przez Sąd Najwyższy Kryminalny. Później przeniósł się do Brukseli i wstąpił do założonego przez Lelewela Związku Dzieci Ludu Polskiego. W czasie Wiosny Ludów powrócił do kraju, przebywał m.in. w Krakowie i Wrocławiu, po czym znów wyjechał do Francji.

Działacz Wielkiej Emigracji: Zemsty Ludu i Młodej Polski, członek TDP i Zjednoczenia Emigracji Polskiej, znany i popularny publicysta niepodległościowy.

Jak Mickiewicz do Synagogi zmierzał

W Norwidowskim mówieniu o Żydach „jest więcej Rozłamań — niźli Dokończeń”, „więcej jest Roztrzaskań — niźli Zamknięć”. Bliżej oddająca fenomen Żyda wydaje się Norwidowi metafora roztrzaskanego starożytnego posągu niż dopełnionej pracą dziejów i pracą czoła całości. Norwid widzi Żydów przede wszystkim jako dziedziców wielkości, którym nie dane było nigdy osiągnąć pełni, bo tkwił w nich jakiś brak. Ta wielkość rozpadła się. Żydzi przed Chrystusem kroczyli do pełni. Żydzi po Chrystusie błądzą w mroku. Są uosobieniem tego wszystkiego, czego Norwid w tym wieku „kupieckim i przemysłowym” nie znosił: komercjalizacji i wulgaryzacji sztuki, zabijania ducha przez pieniądz, utopii postępu, religii scjentyzmu i materializmu, zamkniętej kasty opartej na więzach krwi i pieniędzy, przedkładającej ilość nad jakość etc…

Norwid tak komentuje Mickiewicza**:

Manifest ten w rzeczach Kościoła dąży do najdokładniejszego wyniszczenia dogmatu i rozwolnienia duchowego — a iż tam starszy brat Izrael przeważne miejsce ma zajmować — tedy w ostatecznym skutku (krótko mówiąc) do  S y n a g o g i  zmierza. 

PS. wolnelektury.pl/coś-ty-atenom-zrobił-sokratesie.html

Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,

Że ci ze złota statuę lud niesie,

Otruwszy pierwej?

Coś ty uczynił ludziom Mickiewiczu?

__

**) Z listu do J. B. Zaleskiego z 1848 roku, gdzie Norwid krytykuje rewolucyjny Skład zasad Mickiewicza –  punkt 10 brzmi tam: Izraelowi, bratu starszemu, uszanowanie, braterstwo, pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu. Równe we wszystkim prawo. pl.wikisource.org/Skład_zasad

Przyp.: „Nie chciał​bym, aby Izra​eli​ci wy​szli z Pol​ski, bo tak jak unia Li​twy z Pol​ską, acz róż​ne były ich rasy i re​li​gie, dała wiel​kość po​li​tycz​ną i mi​li​tar​ną na​szej Rzecz​po​spo​li​tej, tak wierzę, że unia Pol​ski z Izra​elem po​więk​szy​ła​by na​szą siłę du​cho​wą i ma​te​rial​ną”

Frankiści i Mickiewicz na musiku

 Celina Mickiewiczowa z córkami Marią i Heleną – 1851, wedle Zofii Szymanowskiej-Lenartowicz  (1825–1870)

__

Jadwiga Maurer, z d. Graubard wydała w 1990 książkę pt. Z matki obcej… Szkice o powiązaniach Mickiewicza ze światem Żydów. Wprawdzie książka jest dość słaba, przy czym autorka ewidentnie miała fiksację na punkcie żydowskiego pochodzenia wieszcza Adama (o czym może innym razem) – to choć chaotycznie napisana podnosi ważny temat – zawzięcie zamilczany przez naszych akademików – o owych powiązaniach Mickiewicza ze światem Żydów. Pisałem tu już trochę o tym**, ale pani Jadwiga naprowadziła mnie na jeszcze jeden trop.

Jak wiadomo Celina z Szymanowskich***, żona Adama, wywodziła się z frankistowskiej**** rodziny. Nie wiedziałem jednak jak dziwne były okoliczności ich ślubu. Doszło do niego nagle w 1834, bez żadnego „ostrzeżenia”- Mickiewicz ukrywał to do ostatniej chwili, nawet przed najbliższymi przyjaciółmi. Wszystko wskazuje na to, że sprawa była całkowicie zaaranżowana. I to przez nie byle kogo. Z czworga frankistowskich dziadków Celiny troje było Wołowskich – przy czym babka po kądzieli była siostrą dziadka po mieczu… Celina była pra-prawnuczką samego Elisza Szora (szor po hebrajsku to wół): „W 1755 przyjechali do niego dwaj sabatajczycy z Podola, Nachman z Buska i Elisza Szor z Rohatyna. Udało im się namówić Jakuba Lejbowicza na rozpoczęcie mesjanistycznej misji w Polsce.” pl.wikipedia.org/Jakub_Frank

Mało tego. Synem owego Elisza był Franciszek Szloma – pradziadek Celiny oraz Ludwika Wołowskiego‡, który to był członkiem sprzysiężenia Piotra Wysockiego[1]. W 1831 jako pierwszy sekretarz poselstwa polskiego rządu powstańczego wrócił do Paryża, po upadku powstania pozostając na emigracji, gdyż za udział w powstaniu władze rosyjskie skazały go zaocznie na śmierć. W 1834 uzyskał obywatelstwo francuskie. Od 1839 do 1871 wykładał w Conservatoire National des Arts et Métiers; w 1843 objął tam katedrę prawa przemysłowego, a później również ekonomii politycznej. W 1848 został wybrany do Zgromadzenia Narodowego. 28 lutego 1852 roku był jednym z współzałożycieli w Paryżu, włącznie z Ksawerym Branickim, banku Crédit Foncier de France, pierwszy w Europie bank kredytów hipotecznych, wzorując go na Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, powołanym przez Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego w Królestwie Polskim.[2]

A ów Ksawery to zawzięty opiekun i mecenas naszego Adama…

__

**) mickiewicz, rotszyld oraz syjonizm i unia polsko-żydowska

***) Pochodziła z uszlachconej rodziny frankistów. Z małżeństwa z frankistą Józefem Szymanowskim herbu Młodzian (zm. 1832) miała troje dzieci, bliźniaki Helenę (1811–1861, zamężną Malewską) i Romualda (1811–1840, inżyniera) oraz Celinę (1812–1855, żonę Adama Mickiewicza); małżeństwo zakończyło się rozwodem. Po rozwodzie rozpoczęła karierę zawodowej pianistki…

Miasto rodzinne opuściła na zawsze 1 listopada 1827, by przeprowadzić się na stałe do Petersburga, gdzie dzieliła czas między wychowanie córek, kompozycję (Ballady Mickiewicza, Nokturn b-moll), koncerty i lekcje. Tam spędziła ostatnie lata życia, gdzie była nadworną pianistką i prowadziła słynny w mieście salon, który odwiedzali przedstawiciele kosmopolitycznej elity stolicy Rosji, wśród nich najwybitniejsze postacie muzyki i literatury: m.in. Puszkin, Glinka, Karamzin, Mickiewicz, Piotr Wiaziemski, Iwan Kryłow, malarze Oleszkiewicz‡‡, Orłowski i Wańkowicz[1].

****) misja-tokarczuk/

‡) En 1837, Léon Faucher épouse Alexandra (ou Alexandrine) Wolowska (1812-1905), fille de François Wołowski, juriste polonais exilé en France, et sœur de l’économiste Louis Wolowski. Par ailleurs, Léon Faucher est cousin germain d’un trisaïeul de François Mitterrand. fr.wikipedia.org/Léon_Faucher

‡‡) mickiewicz-szef-tajnej-policji-jego-niezwykła-siostra-i-znowu-ten-byron/

Koncepcja Stanów Zjednoczonych Europy Środkowej

„I.K.C.” 1932

Mühlstein Anatol (1889–1957), dyplomata. Ur. 22 VIII w Pińsku, był synem Bera, właściciela składu drzewa, i Marii. W Pińsku M. uczył się w szkole rabinackiej, której nie ukończył. W czasie rewolucji 1905 r., z powodu przechowywania bomb w składzie swego ojca, musiał uciec za granicę. Studiował trzy lata na uniwersytecie genewskim, kształcił się także w Paryżu i Brukseli. W artykułach z tego okresu (druk. w „Prawdzie” 1910) i w broszurze Asymilacja, polityka i postęp (W. 1913) występował jako rzecznik asymilacji Żydów. W czasie pierwszej wojny światowej przebywał w Belgii. Związał się z belgijskim ruchem oporu przeciwko Niemcom i był jednym z trzech założycieli podziemnego dziennika „Le Flambeau” [Pochodnia], którego pierwszy numer ukazał się w marcu 1918. M. redagował i drukował pismo. Do służby dyplomatycznej wstąpił w maju 1919, przydzielony do poselstwa RP w Brukseli. Przeszedł kolejne szczeble służbowe: był początkowo sekretarzem poselstwa II kl. w VII stopniu służbowym, później sekretarzem I kl. w VI stopniu z tytułem radcy legacyjnego (od 1 XI 1924), a w końcu został 1 I 1929 radcą I kl. w V stopniu służbowym. W r. 1925 należał do delegacji polskiej na konferencję w Locarno. Brał także udział w większości delegacji polskich na zgromadzenia Ligi Narodów. W r. 1927 od 16 II do 6 X był chargé d’affaires ad interim w Brukseli. Z dn. 1 V 1930 został przeniesiony do Paryża jako radca legacyjny I kl., a od 9 II 1931 jako radca ambasady z tytułem posła nadzwycz. i ministra pełnomocnego III kl.

Zarówno w Belgii, jak i we Francji M. utrzymywał kontakty z kołami lewicowymi, był specjalistą od spraw żydowskich. We Francji stał się wybitnym znawcą stosunków tego kraju, w czym niemałą rolę odegrała również jego pozycja towarzyska, którą zawdzięczał głównie stosunkom w sferach kosmopolitycznej finansjery. Niedługo bowiem po przybyciu do Francji ożenił się z córką bankiera francuskiego Dianą de Rothschild i dzięki temu małżeństwu dom jego stał się znanym salonem paryskim, w którym bywali liczni dyplomaci i politycy. M. w raportach i listach z Paryża informował dokładnie polskie Min. Spraw Zagran. (MSZ) o opinii francuskich kół politycznych wobec Polski, szczególnie w okresie znacznego ochłodzenia stosunków między obu krajami po r. 1932. Został też wysłany w r. 1934 przez marszałka Józefa Piłsudskiego do Kowna, lecz misja jego, której celem miało być ułatwienie stronie litewskiej nawiązania stosunków z Polską – podobnie jak nieco wcześniejsza Aleksandra Prystora – nie powiodła się. Kiedy w czerwcu 1936 minister Józef Beck mianował na miejsce Alfreda Chłapowskiego ambasadorem we Francji Juliusza Łukasiewicza, odwołał również M-a 30 VI t.r. z Paryża. M., którego ambicją życiową było stanowisko ambasadora we Francji (Morawski), został przeniesiony do Centrali jako radca Ministerstwa. Przed drugą wojną światową odszedł z MSZ. Wydał w r. 1939 w Paryżu książkę Le maréchal Pilsudski. 1867–1919. M. był związany z wolnomularstwem, prawdopodobnie należał do loży pozostającej pod zwierzchnictwem francuskiego «Wielkiego Wschodu».

Po kapitulacji Francji w r. 1940 M. wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie prowadził interesy finansowe własne i teścia Roberta Rothschilda. Opublikował w r. 1942 w Nowym Jorku broszurę, w której wyłożył swoją koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy Środkowej The United States of Central Europe. Przyjął obywatelstwo amerykańskie. Po zakończeniu wojny powrócił do Paryża, gdzie z kolei został obywatelem francuskim. Ponownie wszedł do wydawnictwa belgijskiego pisma „Le Flambeau”. Ogłaszał prace na tematy społeczne i polityczne, pisał także recenzje i artykuły do „Kultury”. Zmarł w Paryżu 29 XI 1957, pochowany został w pobliżu swej podparyskiej posiadłości. M. był odznaczony m. in. Orderem Polonia Restituta 4 kl., belgijskim Orderem Leopolda 3 kl., Francuską Legią Honorową 3 kl. i in. 

survol chateau.jpg Rezydencja teścia, czyli Château_de_Laversine**

Był dwukrotnie żonaty. Po raz pierwszy z Suzanne Dumont, córką wydawcy belgijskiego pisma Le Flambeau. Po raz drugi z Dianą de Rothschild, z którą rozszedł się w 1952. Z małżeństwa z nią miał trzy córki: Nathalie, Ankę i Cecile[10]. Anka Mühlstein*** (ang.) to historyk i pisarka francuska, żona pisarza Louisa Begley’a.

Pośmiertnie, za wybitne zasługi w długoletniej służbie dyplomatycznej, został w 1998 r. dwukrotnie odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. 20 kwietnia został mu nadany Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej[11], a 17 września został uhonorowany Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski[3].

Utrzymywał stały kontakt ze środowiskiem Kultury w Maisons-Laffitte, zwłaszcza z Józefem Czapskim. W młodości socjalista, później ewoluował w kierunku liberalizmu. Był przyjacielem Józefa Piłsudskiego i autorem książki o nim. Fragmenty jego wspomnień ukazały się w Zeszytach Historycznych[9].

W swoich zapiskach, przetłumaczonych z francuskiego i wydanych w 1999 jako Dziennik wrzesień 1939 – listopad 1940, Anatol Mühlstein, ten wybitny smakosz i światowiec, obrzydliwie szkaluje polskie MSZ, a szczególnie ambasadora Juliusza Łukasiewicza:

Ten człowiek nigdy nie przestanie mnie zdumiewać. Jego głupota jest rozbrajająca a jednak naprawdę chciałbym wiedzieć, za co ten dureń tak nienawidzi Francji… (19 IX 1939).

__

**) We wrześniu 1939 żona Anatola z dziećmi przeniosła się do francuskiego gniazda Rotszyldów, czyli ich sławnej rezydencji pod Deauville – vide dwie-kadencje-obamy-czyli-fatalny-ciąg-dat/coco-kapitaliści-oraz-pewien-zawzięty-filosemita-i-upadek-de-gaulla/

***) ONZ czyli wnuk Anatola: en.wikipedia.org/Stéphane_Dujarric

„Nie pozostawił listu samobójczego…”

 Paryż, 11 lipca 1936 r. Ambasador Polski we Francji Juliusz Łukasiewicz (w środku, z cylindrem w prawej dłoni) w otoczeniu dyplomatów przed wejściem do Pałacu Elizejskiego po złożeniu listów uwierzytelniających. (Fot. NAC)

__

Ojciec Juliusza, też Juliusz, po ukończeniu gimnazjum w Żytomierzu podjął studia na Politechnice w Sankt Petersburgu, uczestniczył czynnie w działalności polskich organizacji niepodległościowych. Od 1914 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej (POW)[2]. Po utworzeniu Polskiej Komisji Likwidacyjnej do spraw Królestwa Polskiego był sekretarzem osobistym prezesa Komisji Aleksandra Lednickiego, a następnie pierwszym sekretarzem Przedstawicielstwa Rady Regencyjnej w Moskwie, [ponoć] wolnomularz[3].

Po odzyskaniu niepodległości, w listopadzie 1918 r., wstąpił do służby dyplomatycznej II Rzeczypospolitej i w 1921 r. objął kierownictwo Wydziału Wschodniego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, popierając projekt federacyjny Piłsudskiego[2]. Od 1 września 1921 do 1 września 1922 r. był sekretarzem poselstwa RP w Paryżu, po czym wrócił na stanowisko naczelnika Wydziału Wschodniego MSZ. Od 16 maja do 1 sierpnia 1924 r. w składzie Delegacji RP przy Lidze Narodów, powrócił do centrali MSZ, awansując w 1925 r. na stanowisko dyrektora Departamentu Polityczno-Ekonomicznego MSZ. 12 października 1926 r. mianowany na posła RP w Rydze, misję sprawował do 23 stycznia 1929 r. Następnie do 22 maja 1931 r. dyrektor Departamentu Konsularnego. W latach 1931–1932 poseł RP w Wiedniu, w okresie 1933–1934 poseł w Moskwie, następnie od roku 1934 do 1936 ambasador polski w Moskwie (po wzajemnym podniesieniu rangi placówek do szczebla ambasad przez Polskę i ZSRR). Od 20 lipca 1936 – do 7 listopada 1939 ambasador Rzeczypospolitej w Paryżu.

W 1938 opublikował tom esejów pod tytułem Polska jest mocarstwem[2].

Po ataku Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. bardzo energicznie domagał się od francuskich władz cywilnych i wojskowych wypełnienia zobowiązań sojuszniczych Francji wobec Polski określonych traktatowo i potwierdzonych ratyfikowaną 4 września 1939 r. konwencją wojskową. Był zaangażowany w zaprzysiężenie Władysława Raczkiewicza na prezydenta na uchodźstwie i to on polecił gen. Sikorskiemu dowództwo na Wojskiem Polskim we Francji[2]. Po utworzeniu na emigracji w Paryżu rządu Władysława Sikorskiego strona francuska wymusiła dymisję Łukasiewicza z funkcji ambasadora RP. Wyjechał do Wielkiej Brytanii, niedopuszczany do służby publicznej przez otoczenie gen. Sikorskiego.

Po dymisji stał się ostrą opozycją wobec rządu Sikorskiego[2]. Po klęsce Francji (1940) był w lipcu 1940 r w Londynie autorem listu do prezydenta Władysława Raczkiewicza, w którym zarzucał generałowi Sikorskiemu wysłanie memoriału[2] Stefana Litauera o utworzeniu 300-tysięcznej armii polskiej u boku ZSRR, zaprzepaszczenie jednostek Armii Polskiej we Francji[2], utraty złota Banku Polskiego, a także objęcie dwóch stanowisk – Prezesa Rady Ministrów i Naczelnego Wodza – w wyniku czego nie mógł wykonywać obowiązków państwowych. Memoriał Łukasiewicza był główną przyczyną przejściowego kryzysu rządowego w Rządzie RP na uchodźstwie, gdy prezydent udzielił dymisji gen. Sikorskiemu z funkcji premiera, lecz następnego dnia powołał ponownie Sikorskiego na to stanowisko[2] pod naciskiem grupy oficerów polskich oraz po nieudanej próbie powołania rządu przez Augusta Zaleskiego.

Po II wojnie światowej Łukasiewicz pozostał na emigracji. Był m.in. prezesem piłsudczykowskiej Ligi Niepodległości Polski, wiceprzewodniczącym III Rady Narodowej[2], wiceprezesem Instytutu Badania Spraw Międzynarodowych w Londynie (1947-1950) i działaczem Zespołu Piłsudczyków. Od grudnia 1947 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych, próbując zjednywać sobie amerykańskich polityków. Za prezydentury Augusta Zaleskiego był wśród jego stronników. W 1950 roku wyjechał do USA ponownie, jednak nie zdołał zainteresować administracji sprawami polskimi i wiosną następnego roku informował władze emigracyjne w Londynie o porażce swojej misji. W tym okresie popadał także w depresję na skutek swojej bezsilności wobec amerykańskiej administracji, co zauważył m.in. Wacław Jędrzejewicz. Łukasiewicz miał obawiać się powrotu do Londynu, uznając swój wyjazd do USA za kompromitację[2]. Zmarł śmiercią samobójczą ok. godziny 2:00 w nocy, powiesiwszy się w wynajmowanym mieszkaniu. Nie pozostawił listu samobójczego, co zrodziło bezpodstawne [© polska wiki za giewu] plotki o zabójstwie dokonanym przez sowieckie służby[2].

PS. doboszyński-o-retingerze-i-sikorskim/

Ojciec i syn

 Wiktor Drymmer przed 1931

__

Juliusz Łukasiewicz (ur. 1919, zm. 31 marca 2018 w Ottawie) – polski inżynier i profesor mieszkający w Kanadzie, specjalista aerodynamiki szybkości naddźwiękowych. Absolwent liceum im. Stefana Batorego w Warszawie (matura 1937), doktoryzował się na Uniwersytecie Londyńskim w 1966 roku. Pracował m.in. w Centrum Badań Lotnictwa. W latach 1958–1968 był dyrektorem Von Karman Gas Dynamics Facility, Arnold Engineering Center, w Tennessee. Laboratoria te wykonały dużą cześć badań aerodynamicznych programu Apollo (lądowanie człowieka na Księżycu w 1969 roku).

W czasie II wojny światowej służył w polskich siłach zbrojnych we Francji i Wielkiej Brytanii. Działał na rzecz przyjęcia Polski do NATO. Jego teść należał do K-7:

Charaszkiewicz suggested to an old Polish Legions comrade, Wiktor Tomir Drymmer – from 15 September 1933 to the outbreak of World War II, director of the Polish Foreign Ministry’s Consular Department – the creation of an organization covering all countries that harboured substantial Polish communities. They agreed that this would be necessary due to the inevitability of war with Nazi Germany. They were also agreed that the organization was to be strictly covert, both in Poland and abroad; was to be of a nationalist character; and was to be elite rather than large-scale in nature. The organization’s regulations were drawn up by Captain Ankerstein.[22]

Eventually it was decided that the organization should be run by a „Committee of Seven” (K-7) comprising half Foreign Ministry personnel – Drymmer, his political deputy Dr. Władysław Józef Zaleski, Tadeusz Kowalski, and the latter’s deputy Tadeusz Kawalec – and half Office 2 personnel: Charaszkiewicz, Ankerstein and the latter’s deputy, Captain Wojciech Lipiński. Later, Lieutenant Colonel Ludwik Zych, chief of staff of Poland’s Border Guard (Straż Graniczna), would be coopted.[23]

During the „phony war,” the new Polish premier and commander-in-chief in exile, General Władysław Sikorski, investigated the causes of Poland’s defeat in September 1939. Officers with pertinent knowledge were instructed to submit reports. Probably it was in response to this that Charaszkiewicz drew up the series of intriguing reports in late 1939 and early 1940 that comprise the bulk of his Collection of Documents that was published 60 years later, in 2000.[37]

Sikorski, whose own military and political career in Poland had been stymied while the Piłsudskiites held sway after the May 1926 coup d’état, now sidelined many officers deemed to have been close to the Piłsudskiites. Perhaps that was why an officer as experienced in clandestine warfare as Charaszkiewicz, then only 44 years old, apparently was never again entrusted with such operations.[38]

During his career as an intelligence and covert-operations officer, Charaszkiewicz helped pioneer modern techniques of asymmetric warfare. Just before World War II, during a week’s visit to London, he shared information on these with Britain’s Colonel Holland, Lt. Colonel Gubbins (future leader of the Special Operations Executive), and technical specialists. In his reports about these meetings, Charaszkiewicz noted how far Poland’s techniques outstripped Britain’s.[40]

He died in London on 22 December 1975.[41]

CDN

Duch Szopena i wielki strach Zimermana

W poniedziałek 22 marca 2010 o godz. 18.30 w wielkim Palais des Nations, ponurej siedzibie ONZ w Genewie, rozpoczął się niesamowity koncert z okazji 200 rocznicy urodzin Fryderyka Chopina. Pracowałem wtedy w CERNie i od Stałego Przedstawicielstwa RP przy Biurze ONZ w Genewie dostałem nań zaproszenie. A że miał grać sam Krystian Zimerman to rzuciłem robotę i na koncert się wybrałem. Ponoć było nas tam prawie 2000 osób…

Zimerman zagrał wówczas tylko muzykę Szopena, w tym jego słynną drugą sonatę – „pogrzebową”. Wrażenie było olbrzymie – po „marszu żałobnym” Zimerman gwałtownie się zerwał i dosłownie wybiegł za scenę. Po czym długo nie wracał, pomimo że oczywiście nie miało być wtedy żadnej przerwy w koncercie… Wczoraj przypadkowo wysłuchałem wywiadu BBC z Zimermanem, z 21 lutego owego 2010**, w którym tłumaczy dlaczego nigdy nie nagrał swojego wykonania tej sonaty i dlaczego zazwyczaj nie gra jej zimą, do czego został przymuszony owego feralnego roku – sami posłuchajcie (41:20):

Zimerman mówi, że paraliżuje go strach, iż sam nie przeżyje swojego wykonania owej sonaty. A najpierwszym gościem tamtego koncertu była nasza Pierwsza Dama – zobaczyłem wtedy Marię Kaczyńską po raz pierwszy i ostatni…

__

**) www.classicalsource.com/db_control/db_concert_review.php?id=7948

„Do dziś pozostają niewyjaśnioną tajemnicą”

Poprzednia notka o dokumencie opisującym ostatnie dni życia Stefana Batorego, przypomniała mi o losach legendarnego archiwum króla Stasia:

„W dwóch miejscach na pierwszej stronie dokumentu (w prawym górnym rogu oraz pod tytułem dokumentu po prawej stronie) znajduje się informacja o jego proweniencji – Archiwum Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dopisek pod tytułem dokonany został przez osobę nanoszącą poprawki na tekst. Niestety literatura poświęcona temu archiwum oraz losom samych Tek Naruszewicza nie przynosi odpowiedzi na pytanie, z którego konkretnie działu archiwum Poniatowskiego zaczerpnięto dokument oraz czy jego oryginał zachował się do naszych czasów.”

Stanisław August bardzo dbał o staranne gromadzenie dokumentacji swojej pracy urzędowej. Wprowadził zwyczaj stenografowania (zapisywania) swoich rozmów z wysoko postawionymi gośćmi. Stworzyło to wszystko nadzwyczaj bogatą dokumentację całego panowania Stanisława Augusta. Tak powstałym archiwum znajdującym się na Zamku Królewskim w Warszawie opiekował się [uhaha] Christian Wilhelm Friese**, a po nim, od połowy 1794 r., biskup Jan Albertrandi***. Pod koniec Rzeczypospolitej archiwum Stanisława Augusta składało się z około tysiąca oprawnych ksiąg, wiązek papierów, rozmaitych paczek itp. Po wyjeździe Stanisława Augusta w styczniu 1795 roku archiwum uległo podziałowi:

  • Około 100 tomów na życzenie Stanisława Augusta przesłano mu do Grodna, później do Petersburga, gdzie archiwiści rosyjscy nadali zbiorowi mylną nazwę „Archiwum Królestwa Polskiego”. Na mocy traktatu ryskiego w 1921 roku władze radzieckie zwróciły ten zbiór Polsce [Ze swych ogromnych zbiorów AGAD utraciło bezpowrotnie w czasie II wojny światowej ponad 90% zasobu, który spłonął w budynku Archiwum przy ulicy Długiej 24, podpalony przez hitlerowców 2 IX 1944 r.].
  • 152 tek i 133 tomy rękopisów wypożyczył od króla w 1797 roku Tadeusz Czacki a po jego śmierci zbiór trafił do Adama Jerzego Czartoryskiego i dziś znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie.
  • 372 tomy dokumentów otrzymał w depozyt Marcin Badeni. Ten cenny zbiór (dokumenty dotyczące polityki zagranicznej) trafił później do krakowskiej rodziny Popielów. W 1930 władze państwowe odkupiły go i dziś znajduje się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie.
  • Losy czwartej części archiwum stanowiącej najcenniejsze dokumenty (dotyczące rządów Stanisława Augusta w pierwszych 10 lat jego panowania) do dziś pozostają niewyjaśnioną tajemnicą. Wiemy jedynie iż około 1804 roku wywiózł ją z Polski bratanek króla, książę Stanisław Poniatowski (1754-1833) (Łojek 1998).

Po śmierci Stanisława Augusta nie przyjął udziału w spadku, a wystąpił jako wierzyciel masy spadkowej na sumę 100 000 dukatów. Przejął natomiast znaczną część ogromnego archiwum królewskiego, z której większość przekazał M. Badeniemu, a rzeczy uznane za najcenniejsze wywiózł do Austrii. Przejął też część królewskiego zbioru numizmatów…

Bawiącego w Rzymie na przełomie l. 1804/5 Jana Śniadeckiego namawiał też do napisania historii ostatniego króla, wyrażając gotowość udostępnienia tej części archiwum Stanisława Augusta, którą przechowywał w swym zamku Lichtenstein pod Wiedniem (sporządzony wówczas dla Śniadeckiego wykaz archiwaliów jest jedynym śladem po tym wielkim zespole).

PS. znikający-ludzie-i-ich-archiwa/ + miał-gotową-listę-aresztantów-przeznaczonych-do-egzekucji/

___

**) Agent moskali, vide wielki-wschód-rewolucja-i-te-jagody-ze-śmietanką/

***) We Włoszech w 1767 wystąpił z zakonu [jezuici!] i został księdzem świeckim. W 1773 powrócił do kraju. Został lektorem króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Jak zginął król Stefan

Tekst zawiera edycję dokumentu opisującego ostatnie dni życia Stefana Batorego oraz przeprowadzoną po śmierci króla sekcję zwłok. Dokument powstał tuż po zgonie Batorego w 1586 r., a jego autorem jest najprawdopodobniej Jakub Gosławski. Źródło opisuje dolegliwości monarchy oraz przebieg choroby, z uwzględnieniem zastosowanej przez królewskich medyków terapii. Oryginał dokumentu nie został odnaleziony, a dwie zachowane kopie znajdują się w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie oraz w Bibliotece Czartoryskich w Krakowie. Niniejsza edycja porównuje odpisy, wykazując istotniejsze między nimi różnice, szczególnie w protokole sekcji zwłok. […]

Nowsze badania podają jednak w wątpliwość przesądzoną, zdawałoby się tezę, o królewskiej mocznicy. Co istotne, wątpliwości owe wynikają nie tylko z postępu medycyny, jaki dokonał się w minionym czasie, ale oparte są również na ponownej, szczegółowej analizie tego źródła historycznego […]

Dokument Śmierci Stefana JMci… (Prawdziwa sprawa…) powstał w krótkim czasie po zgonie Stefana Batorego (12 XII 1586). Jego autorem najprawdopodobniej był Jakub Gosławski, jeden z lekarzy przebywających w otoczeniu monarchy. W jednym z pism polemicznych Mikołaj Bucella wymienił obecne przy sekcji zwłok króla osoby, w tym dwóch lekarzy – siebie i Gosławskiego. O Gosławskim wiadomo niewiele. Przed pojawieniem się na dworze Stefana Batorego był lekarzem wojewody wileńskiego Mikołaja Radziwiłła. W czasie pierwszego bezkrólewia po śmierci Zygmunta Augusta interesował się sytuacją polityczną w Rzeczypospolitej i prowadził na ten temat korespondencję z Janem Chodkiewiczem. Przekazywał z Warszawy informacje o pogłoskach szerzących się w Koronie, które dotyczyły separatystycznej elekcji na Litwie. Oprócz panujących w Warszawie nastrojów informował Chodkiewicza także o ustaleniach dotyczących sposobu przeprowadzenia wolnej elekcji. Na dworze u króla Stefana Batorego sprawował nadzór nad kuchnią królewską. W czasie panowania Zygmunta III Wazy pełnił funkcję lekarza nadwornego, wraz z królem udał się w 1593 r. w podróż do Szwecji […]

AGAD, Archiwum Radziwiłłów, dz. II, ks. 12 Śmierć Stefana Jegomości króla polskiego w Grodnie 12 Decembra Anno Domini 1586

Król Jegomość mając na prawej nodze poniżej dwa palca od kolana speciem haeresi Palladis, aż do kostki, w którym były ranki niegłębokie, ciekące. Na tejże nodze niżej kolana miał aperturę uczynioną; przychodziło to raz na czas, kiedy z owych ranek i apertury mało ciekło, zatym nie miewał apetytu, noc niespokojną, niespanie, bo [po] wszystkim ciele zdało mu się jakoby go pchły kąsały; miał na to remedium, że go ścierano po ręku chustami ciepłymi po nogach, po żywocie, po grzbiecie i po wszystkim ciele, zatym to odchodziło.

Toż nań przyszło w niedzielę quae suit 7 Decembris i nie wieczerzał, ścierali go tylko po ręku i po nogach, a miasto wieczerzy jadł zupę z chleba, z wina z cukrem dla spania; położywszy się na łożu nie spał, tęskność i ono jakoby płech kąsanie z niejakim czuciem gorącości w głowie. Potym w nocy wstał na stolec i tam długi czas był na zimnie i na wietrze, idąc do stolca przez komórkę, która jest między miejscem stolca abo wychodka, a między komnatką, gdzie leżał. W tej komorze, gdy nogami grzebł, usłyszał Węgrzyn, co przy nim sypiał. Otworzył do owej komórki i nalazł króla klęczącego u drzwi, u ławy. Spytał go: „co się dzieje Miłościwy Królu?”. Król rzekł: „nie wiem, co się dzieje”. Rzekł: „czemu Wasza Królewska Mość upadł?”, król rzekł: „nie wiem, co się ze mną działo”. Potym go za rękę podniósł i obaczył, a ono od kolana wszytka noga krwawa z rany, która była nad czaszką nad dwa palce, nie barzo głęboka, ale długa i szeroka; nie wiedział Król Jegomość jako się ranił, ale podobieństwo, że o skrzynię, która była śród komórki, ale większe podobieństwo, iż o ławę, bo i w twarz w jagodę się prawą ranił i znać, iż gdy upadł z uderzenia o ławę, zatym twarzą na ścianę gołą, bo ta komórka nie była obita. Szedł potym do Łukasza (sic!) i posłał do doktora Symoniusza, bo Bucelli nie było w Grodnie.

To się działo o godzinie jedenastej z niedzieli na poniedziałek 7 Decembra ad 8 Decembra. W poniedziałek 8 dies dał mu Symoniusz mannę, która go mało sprawiła; na obiedzie barzo mało jadł, wino pił, od tego czasu żaden na pokój nie chodził, tylko ci dwaj doktorowie, bo Bucella we wtorek przyjechał, a dwaj Węgrzynowie Ferens a Lepszenin, i kazał aby o tym stłuczeniu żadnemu nie powiadali. A iż w poniedziałek mało go manna sprawiła, we wtorek namówił go Ferens aby wziął konfekt z kwiatów brzoskwiniowych, których sam używał, i wziął. A iż była wnętrzna gorączka, którą ledwo pulsu czuć było, a z wierzchu ziębnął, nie dali mu samego wina, ale z wodą. Napiwszy się raz abo dwa na obiedzie onego wina z wodą, wypił szklankę wódki cynamonowej mocnej, także i na wieczerzy. Siedział na łóżku i po wieczerzy aż się doktorowie nawieczerzali i z Ferensem. Potym rzekł król, iż chce spać, skoro się układł, rzekł: „już mnie napadła pierwsza choroba”; to było o dziesiątej w noc na półzegarzu. Zatym nogi z łóżka spuścił, jakoby chciał wstać, a zatym oczy wywrócił w górę, zakręciwszy szyję, zęby zgrzytając, a oni zaraz tarli głowę, uszy ciągnęli, palce u nóg i ręku ciągnąc. Potym, gdy do siebie przyszedł, otworzywszy oczy, rzekł: „dla Boga, co czynicie?”, rzekli: „Wasza Królewska Mość źleś się miał”. Odpowiedział „prawda jest”; zatym przyszła wielka duszność, zaledwie tchnął, jęli trzeć ręce, nogi, ciągnąć palce, ale przecie duszność nie odchodziła. Potym przysadzili wielkie bańki na słabiznach ścierając ciepło, poczęła owa duszność odchodzić, i tak onę noc miał barzo ciężką i niespokojną.

Nazajutrz we środę aby co ściągnęli z głowy pigułki 3 z Cohiar i Extracti Hellebori gr. V, które wypił, z wódką rozczynione lili convalii, bo ich samych nie chciał wziąć. Na obiedzie barzo mało jadł, uskarżał [się] na wody, kazał przy sobie nalać wina szklenicę, bo powiedział, iż się źle miał od wody. A gdy nalali wina dwie części, nie dał wody lać, mówiąc: „będę samo wino pił, będzieli trzeba, potem będę samą wodę pił”; i pił także i drugi raz i rzekł: „lepiej tak”, także też i na wieczerzy, a bardzo mało jadł, a usta płukał wodą, bo miał pragnienie. A gdy się już położył o siódmej godzinie na półzegarzu znowu przyszła choroba, czynili jako i pierwej, gdy ku sobie przyszedł, także pytał: „co mi czynicie?”. A kiedy go pytali jeśli czuje co przed chorobą, powiedział: „iż mi coś wstępuje po lewej stronie w głowę”.

W czwartek dali mu Castorej Scrup 3 aut 2 i Aquam Hisopi, a przed obiadem stawiali bańki rzezane: dwie na prawej stronie pod łopatką i niżej, jedną na lewej stronie pod łopatką, bo drugą trudno było iż leżał, a dwie małe na nodze prawej u kostki. A iż już widzieli, iż jest Species Caduci, abo raczej kaduk, nie chcieli mu dać wina, ale wodę zmieszaną, co najlepiej z chlebem i potym przeczynioną. Nie chciał jej, ale sam wziąwszy chleb przekroił na dwie, i włożył w wodę i mokło. Potym się napił troszkę dwakroć, a bardzo mało jadł, jeno jaje świeże; zmieszali mu potym wodę z konfektem różanym i przecedzili, którą też pijał we zdrowiu niekiedy, i wypił jej razem z kwartę, bo bardzo pragnął. Potym po małym czasie spał spokojnie więcej niż ze dwie godziny, mówił rzeźwie jako zdrowy. Na wieczerzy nie chciał jeść rozumiejąc, iż wieczerza wadziła. Bawili doktorowie aby godzina minęła, kiedy choroba nań przychodziła, ale skoro przyszła jedenasta na półzegarzu w nocy, choroba przyszła, po której trudne oddychanie przez całą noc. Tejże nocy na półzegarzu o piątej przededniem dali takież pigułki uczyniwszy z nich bolum, to jest konfekt. Na obiedzie barzo mało jadł, a pozwolili mu wina z troszką wody. Po obiedzie był smętny, gorzej się miał, wszkaże nie nazbyt mdło, sam wstał po czwartej na półzegarzu po południu. Przyszła potym choroba, od której go już wzbudzić nie mogli, bo zarazem ze śmiercią. Pytałem Bucellę, jeśli kaduk miewał przedtym. [Powiedział], iż jeszcze w siedmiogrodzkiej ziemi przyszła nań była affectio więcej niż przez tydzień, co żadnym sposobem nie mógł mówić co chciał, kiedy chciał rzec Piotr, tedy rzekł Jan ect; chociaż znał i pytał i pisał co jedno chciał i posły na ten czas cesarskie (którzy na ten czas u niego byli) przez pisanie odprawował i tu w Polszcze już temu pięć lat przyszło mu było w szyję przez kilka dni i z dusznością, także też potem już temu dwie lecie.

W niedzielę przyszłą, iż się był barzo nadął, przy bytności i Bucelli i mojej balwierze wyjmowali wnętrzności jego i Bucella im pomagał; wszystkie viscera zdrowiućkie: wątroba, także żołądek, śledziona, płuca jeno że były przymiękciejsze, serce zdrowe, nerki także, tylko lewa nadciekła bo się był potłukł barzo, nerki nadzwyczaj na kształt wołowych były, to jest górkowate, a niegładkie, a w człowieku są właśnie jako w skopie. Czego ja ani Bucella nie widziałem w żadnym ciele. Szukał Bucella in omnibus visceribus, nie znalazło się nic, tylko jako zowią w żełce prawej macharzynce, kędy żółć bywa, na wątrobie w tej dziurce, kędy wchodzi żółć, kamień tak wielki jako muszkatołowa gałka i na taki kształt, do którego macharzynka przywrzała, że do onej macharzynki nic nie wchodziło. Żółci w macharzynce nie było, tylko woda szczera. A drugi kamyk, wszakże to nie causa mortis, bo i w koniach żółci nie masz, bo się to rozchodzi po wszytkim ciele, i w tym Panu tak to przychodziło, iż na czas bywały nań noce niespokojne i jakoby pchły kąsały.

Król Jegomość rozniemógł się 7 Decembra z niedzieli na poniedziałek, a umarł 12 Decembra.

Doktor Symoniusz, gdym go pytał o śmierć Jego Królewskiej Mości pilnie co by było causa mortis albo coby acceleraret mortem. Powiedział: „by był wino pił, mógłby jeszcze dzień abo trzy żyw być i Panu Bogu się sprawić i rzeczy rozprawić etc. ut fit Adam na Ewę, Ewa na węża. A przed się grzech został, a najlepiej jednego słuchać, albo zgodnych a niewarchownych.” apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/SZC/article/view/SZ.2018.06

Simone Simoni – lekarz włoski. Doktorat medycyny uzyskał w Padwie, następnie pracował w Genewie, Paryżu i Lipsku. Zaliczany w poczet lekarzy nadwornych cesarza Rudolfa II, w 1583 r. rozpoczął służbę lekarską na dworze Stefana Batorego. Tu skonfliktował się z innym lekarzem nadwornym władcy – Mikołajem Bucellą, którego później oskarżał o chęć otrucia Batorego. Po śmierci króla Simoni prowadził z Bucellą polemikę, próbując w wydawanych traktatach udowodnić winę adwersarza i słuszność swoich zaleceń co do królewskiego leczenia. Po śmierci Stefana Batorego przebywał na Morawach i w Pradze, zm. w 1602 r. w Polsce. Szerzej o tej postaci zob.: L. Szczucki, Simoni Simone, w: PSB, t. 37, Warszawa–Kraków 1997, s. 529–532

Mikołaj Buccella – lekarz włoski. Działalność lekarską prowadził w Padwie, Belluno, Wiedniu i na Morawach. Na dwór siedmiogrodzki trafił w latach 70. XVI w., po wyborze Batorego na króla Rzeczypospolitej przeniósł się wraz z władcą do Polski. Cieszył się zaufaniem monarchy, co przekładało się na łaski i nadania. Po śmierci Batorego został lekarzem m.in. Zygmunta III Wazy. Prowadził polemikę z Simonim, broniąc swoich racji w leczeniu Batorego, zm. w 1599 r. Szerzej o tej postaci zob.: K. Lepszy, Buccella Mikołaj, w: PSB, t. 3, Kraków 1937, s. 74–75; A. Knot, Dwór lekarski Stefana Batorego, s. 158–183.

Ferens – prawdopodobnie Franciszek Wesselini (Ferenc Wesélenyi) – współpracownik Stefana Batorego, jeden z ulubieńców króla. W 1582 r. otrzymał godność barona siedmiogrodzkiego, a w 1590 r.. polski indygenat.

Lepszenin – określany także jako Kiepszen lub Kiepszea, jeden z Węgrów z otoczenia Stefana Batorego. Na jego ślad nie udało się trafić w innych źródłach czy literaturze przedmiotu.

Jak to nasz Stasiu Dniestr na Dniepr zamienił

W 1780 r. przybył więc do Polski specjalny wysłannik, Piotr Laroche, który miał zebrać informacje o gospodarczych możliwościach ewentualnego partnera. Laroche był sekretarzem i agentem hospodarów mołdawskich; jego misja w Polsce nosiła także charakter wywiadowczy… ów zaś po zbadaniu stanu gospodarczego Polski, a zwłaszcza południowo-wschodnich województw, opracował materiał o perspektywach handlowych tych rejonów. Obserwacje Laroche’a potwierdziły duże możliwości eksportowe, przede wszystkim artykułów żywnościowych, Polska natomiast mogła stać się bardzo chłonnym rynkiem dla francuskich towarów przemysłowych. Siedzibę przyszłej kompanii handlowej widział on w tureckim Akermanie, gdzie należało utrzymywać specjalnych agentów, komisarzy itp.

W listopadzie 1781 r. Stanisław August podczas krótkiego pobytu w Ka­mieńcu spotkał się z Laroche’m. Tym razem badał on możliwości wymia­ny handlowej między Francją a Rosją przez Chersoń. W rozmowie z królem oświadczył, iż Polska powinna także uczestniczyć w tej wymianie.

W połowie 1780 r., a więc wtedy, gdy Laroche badał możliwości eksportowe Rzeczypospolitej przez Morze Czarne, z inicjatywy innego Francuza, Jana Bonneau, korespondenta rządu francuskiego w Warszawie, zawiązała się kompania handlowa z udziałem bankierów warszawskich, na czele której stanął Fryderyk Józef Moszyński, referendarz w. litewski.

16 maja 1780 r. w Warszawie doszło do zawarcia umowy między Moszyń­skim a Tomaszem Hugonem, Francuzem w służbie polskiej…

W tym samym okresie miały więc miejsce dwie akcje o identycznym zamyśle. Laroche zbierał informacje dla rządu francuskiego i, co bardzo prawdopodobne, hospodara mołdawskiego, a inny jego rodak robił to dla polskiego towarzystwa handlowego.

Inicjatywa Moszyńskiego uzyskała poparcie Stanisława Augusta; Hu­gonowi towarzyszył z polecenia króla kapitan Karol Sierakowski. Trasa podróży prowadziła przez Włodawę, Chełm, następnie w kierunku Sanu i dalej przez Lwów. Do Kamieńca Podolskiego Hugon i Sierakowski do­tarli w początkach czerwca 1780 r., a wtedy okazało się, że celem ich podróży jest Akerman, do którego dalszy przejazd zabezpieczyć miał ko­mendant twierdzy, generał Jan Witt. W związku z tym Witt pisał do pa­szy benderskiego: „[…] Gdy się kilkanaście osób z obywatelów polskich zebrało uczynić do handlu zagranicznego kompanią, uprosili u Najjaśniej­ szego króla […] pozwolenie […] i przynieśli do mnie rozkaz Pański wy­słanym od tej kompanii Panu Sierakowskiemu, ziemianinowi krajowemu, i JPanu de Thomas (Tomaszowi Hugonowi — M. M.), obywatelowi miasta Warszawy, tudzież trzeciemu ich pisarzowi, abym podróż bezpieczną ku Morzu Czarnemu onym obmyślił, którzy jadą najpierw zjednać protekcję WPana, aby mogli przy Akermanie opatrzyć dla siebie miejsce zdatne do składu z żywności krajowych, […] skąd aby stambulskie kupcy dla wygo­dy Stambułu tychże towarów nabywali, i w zaiem swoich towarów nam potrzebnych udzielali […]. Komendant Kamieńca prosił paszę Benderu o pomoc dla przedstawicieli kompanii, zwłaszcza że nie chodziło na razie o nic więcej, jak tylko o dotarcie do Akermanu i wyszukanie odpowiedniego miejsca na składowanie towarów. Witt, aby skłonić tureckiego urzędnika do okazania pomocy przedstawicielom kompanii, poinformował go także o nastąpić mających niebawem rozmowach oficjalnych między Polską a Portą na temat wzajemnych stosunków handlowych. Drugi list podobnej treści napisał Witt do paszy w Akermanie.

17 czerwca 1780 r. Hugon i Sierakowski opuścili Kamieniec, w dalszą drogę udali się, otrzymawszy od komendanta twierdzy listy polecające do urzędników tureckich w Benderze i Akermanie oraz instrukcję. W tej ostatniej Witt wytyczył trasę podróży przez Żwaniec—Chocim—Jampol— Jahorlik, a od granicy tureckiej przez Dubosary do Benderu, gdzie nastą­pić miała przeprawa przez Dniestr. Przypominał także o konieczności przygotowania prezentów dla paszów w Benderze i Akermanie, poinformował szczegółowo, jak należy zachować się podczas spotkań z przedstawicielami władz tureckich; na wypadek kłopotów nakazał przesłać wia­domość do Kamieńca Podolskiego.

Obserwacje i spostrzeżenia poczynione przez Hugona podczas owej po­dróży odnosiły się do podstawowych kwestii, gdy szło o problemy wymia­ny handlowej południowo-wschodniej Rzeczypospolitej przez Morze Czar­ne. Sporo uwagi poświęcił on drogom handlowym wiodącym ku wybrze­żom, a zwłaszcza możliwości nawigacji na Dniestrze, po usunięciu z toru wodnego rzeki przeszkód w postaci porohów pod Raszkowem, bo w tym miejscu sprawiały one najwięcej kłopotu płynącym statkom. Poważną rolę wyznaczał Hugon dla Mohylowa nad Dniestrem, który miał stać się punktem przeładunkowym dla towarów przywożonych przez kupców z Ga­licji, Kijowa, Bracławia, Mołdawii, Ukrainy, Podola, a także Turcji; na­leżałoby jednak zapewnić miastu bezpieczeństwo. Odbiorcą polskich to­warów w Akermanie miała być francuska kompania handlowa, bliżej nieokreślona; najprawdopodobniej Hugon myślał o jednej z firm ze Stam­bułu, gdzie w tym czasie kupcy francuscy odgrywali w handlu poważną rolę.

Plonem podróży Hugona i Sierakowskiego była m.in. kalkulacja, która określała wartość ewentualnego rocznego wywozu polskich płodów rol­nych na sumę około 6 milionów florenów. Najważniejszą pozycję w eks­porcie stanowić miała sprzedaż wołów (15 000 sztuk), zboża (200 000 kor­ ców), tytoniu (100 000 kamieni), lecz ogólna liczba określająca wartość tego eksportu mogła być znacznie wyższa, gdyż w zestawieniu nie ujęto takich towarów, jak saletra, potaż itp.

Pobyt Piotra Laroche’a w Polsce w latach 1780—1781 i jego zaintere­ sowanie się (po zbadaniu i przedłożeniu rządowi francuskiemu memoriału o perspektywach handlowych południowych województw Rzeczypospoli­ tej) z kolei możliwością wymiany francusko-rosyjskiej przez Morze Czar­ne zaowocował kolejnymi przedsięwzięciami. Do aktywniejszego działania przystąpili bowiem Francuzi. Ambasador Francji w Stambule, Franciszek Saint-Priest otrzymał instrukcję, z której wynikało, iż rząd francuski interesuje się polskimi planami czarnomorskimi i poleca swemu przedsta­wicielowi popieranie tej koncepcji, ale w porozumieniu z posłem rosyj­skim Stachiewem. Równocześnie podjęto ze strony francuskiej akcję zmierzającą do wykorzystania nowej sytuacji w interesie własnego handlu i przemysłu przez osadzenie w Chersoniu własnych kupców. Przedsięwzię­cie to zapoczątkował kupiec z Marsylii, Ignacy Anthoine, od kilkunastu lat prowadzący działalność handlową w Stambule. W 1781 r. Anthoine udał się do Petersburga, otrzymawszy listy polecające od ministra spraw zagranicznych Francji, Karola Vergennesa i od posłów: rosyjskiego i fran­cuskiego do księcia Grzegorza Potiomkina i francuskiego przedstawiciela w stolicy Rosji. Misja Anthoine’a skończyła się tylko częściowym po­wodzeniem; ustępstwa i przywileje, o jakie zabiegał dla wszystkich cu­dzoziemskich kupców, zostały przyznane tylko jemu. Najpoważniejszym osiągnięciem było uzyskanie pozwolenia rządu rosyjskiego na podnoszenie na statkach kupców francuskich rosyjskiej bandery. Po powrocie z Pe­tersburga Anthoine razem z braćmi założył w Chersoniu dom handlowy, który już po kilku latach stał się głównym pośrednikiem w wymianie mię­dzy Marsylią a południem Rosji…

W ostatnich dniach czerwca 1782 r. Blank poinformował Stanisława Augusta o przygotowaniach do powołania kompanii handlowej, podał też nieco szczegółów, wymieniając m.in. kilka nazwisk spośród dwunastki akcjonariuszy. Król jednak wstrzymał się od zajęcia jednoznacznego stanowiska wobec powstającej spółki handlowej. Spowodowane to było na­ stępującymi przyczynami. Kompania zamierzała rozpocząć działalność w Akermanie, dlatego też Stanisław August chciał rozmawiać wpierw z po­słem rosyjskim w Warszawie Ottonem Stackelbergiem i poznać jego zda­nie w tej kwestii, gdyż obawiał się, „żeby stąd nie wynikły jakowe wzglę­dem Chersonu zazdrości […]”. Drugi powód, dla którego król zwlekał z daniem odpowiedzi Blankowi wiązał się z osobą Anthoine’a. W czerwcu 1782 r. Anthoine przekazał do Warszawy, prawdopodobnie za pośrednic­twem agenta francuskiego, Jana Bonneau, informacje o swoim pobycie w Petersburgu i uzyskanych tam przywilejach dla jego kompanii w Chersoniu. Po krótkim pobycie w Chersoniu Anthoine zamierzał przybyć do Warszawy, aby tam sfinalizować sprawę pewnego projektu handlowego, nad którym pracował wspomniany Bonneau. Ów projekt bez wątpienia miał na celu skierowanie uwagi polskich czynników oficjalnych i kół zainteresowanych handlem czarnomorskim na możliwość wymiany przez Chersoń.

PS. dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/doccontent?id=4468:Capture d’écran 2020-05-27 à 12.18.25Capture d’écran 2020-05-27 à 12.20.28Capture d’écran 2020-05-27 à 12.21.16

PPS. Obroty Francji z Turcja sięgały wówczas 300 mln franków rocznie.

Akerman, wieszcz Adam i nasza Kompania

 Pierwsze, petersburskie wydanie z 1826
 
___
Adam Mickiewicz to miał jednak „wyczucie”. O jego specyficznych uwikłaniach w czasie tzw. zesłania do Rosji sporo tu już pisałem. W szczególności o tej słynnej wyprawie na Krym, vide krymska-flama-mickiewicza-i-ten-iwan-wyjątkowa-kreatura/, oraz np. o Konradzie Wallenrodziedlaczego-mickiewicz-napisał-konrada-wallenroda/.
 
Tym razem mnie „zaskoczył” swoimi tak sławnymi Sonetami Krymskimi. Przypomniałem sobie ten najsłynniejszy, pierwszy sonet gdzie „to weszła lampa Akermanu”. Tak się bowiem składa, że wówczas ów do niedawna turecki Akerman (dzisiaj to pl.wikipedia.org/Białogród_nad_Dniestrem) był wcześniej miejscem ostatniej, polskiej próby wywinięcia się z kolonialnej zależności wobec Moskali. Wtedy, kiedy Potiomkin budował Chersoń nad Dnieprem, aby uzyskać dominację w handlu czarnomorskim (vide jak-zdobywano-morze-czarne/), myśmy próbowali dogadać się, przy pomocy Francuzów, z Turkami nad Dniestrem. Pierwotnie, owa nasza słynna Kompania Czarnomorska miała działać właśnie w Akermanie, ale tak się niestety nie stało, o czym…
 
 
PS. Ciekawe jest tam motto z Goethego: Kto chce zrozumieć poetę, / musi jechać do kraju poety 
 
PPS. Nazajutrz (!) po zgonie wieszcza Henryk Służalski i Armand Lévy napisali do ambasadora brytyjskiego, lorda Stradforda Redcliffe: ”…Mickiewicz postąpił jak Byron: przybył, jak tamten, umrzeć na Wschodzie za sprawę słuszną.angielski-mickiewicz-czyli-romantyczna-dżuma/

Jak rozgrabiono Rzpltą

Jak bogatym królestwem była Rzplta w połowie XVII wieku, skoro począwszy od Chmielnickiego i potopu szwedzkiego, trzeba było ponad 200 lat grabieży by Polacy stali się biedni.

Piotr Tepper-Ferguson był przez współczesnych nazywany najbogatszym bankierem Północy, czy też drugim bankierem Europy, jak w 1786 napisał o nim słynny James Boswell w „Scots Magazine”. Bankructwo Teppera w lutym 1793 spowodowało wyparowanie z dnia na dzień gotówki w wysokości 250 milionów złotych. Wprawdzie po 10 latach wierzyciele uzyskali wyrównanie części poniesionych strat, ale w owym 1793, w kluczowym momencie polskiej historii, ta gwałtowna finansowa zapaść była tym prawdziwym gwoździem do trumny Rzpltej.

Warto sobie zdać sprawę z wielkości tej sumy z dzisiejszej perspektywy – ludność ówczesnej Rzpltej stanowiła około 1/4 dzisiejszej populacji. Owe 250 mln złotych polskich odpowiadało wówczas cenie prawie 5 mln wołów, czyli jeden wół „przypadał” na dwie osoby. Jeśli przyjmiemy, że cena jednego woła wynosi dzisiaj około 3000 PLN, to otrzymamy prawie 60 miliardów złotych, które nagle wyparowałyby z polskich banków. A było jeszcze dużo gorzej! Wszak PKB na głowę mieszkańca Rzpltej był wtedy znacznie niższy – jeśli bardzo konserwatywnie przyjmiemy, że ów dochód na głowę był jedynie 5 razy mniejszy od dzisiejszego to dostaniemy „właściwy” odpowiednik zapaści finansów w wysokości 300 mld PLN!! To niemalże roczny budżet III RP, który wtedy po prostu nagle zniknął…

A to był jedynie początek ostatecznego zniszczenia Rzpltej – do kosztów insurekcji 1794 trzeba dodać straszliwe represje i grabieże Katarzyny II po upadku rewolucji. Zaraz potem mamy koszta naszego wsparcia kampanii napoleońskich i wreszcie, coś o czym się milczy – straszliwe kontrybucje wojenne nałożone w 1813/4 na Księstwo Warszawskie przez łaskawego cara Aleksandra. W 1815 oszacowano je na 258 milionów złotych polskich. Nie muszę już tłumaczyć co ta suma wtedy znaczyła**, ale trzeba przy tym pamiętać, że populacja Księstwa wynosiła jedynie 4,3 miliona poddanych… Potem oczywiście nastąpiły jeszcze dziesięciolecia wyzysku kolonialnego i represje po dwóch powstaniach.

___

**) Cały eksport Księstwa Warszawskiego wyniósł w 1811 lekko ponad 40 mln złotych polskich, a szacunkowy eksport Polski w 2020 wynosi 230,6 mld euro…

Los Rzpltej czyli europejska giełda

Trzy arcyciekawe koincydencje, o których wszyscy milczą jak zaklęci…

Pierwszy wielki krach na giełdach europejskich*: zaczęło się 3 sierpnia 1763 w Amsterdamie spektakularnym bankructwem Leenderta de Neufville’a** i Johanna Gotzkowskiego***, a w kilka dni pociągnęło to za sobą cały Amsterdam, a potem Hamburg, Berlin i Sztokholm. W niecałe 2 tygodnie po śmierci Augusta III, 17 października owego roku Herman Karl von Keyserling i Nikołaj Repnin otrzymali instrukcje Katarzyny II, zalecające im popieranie do korony polskiej stolnika litewskiego Stanisława Poniatowskiego.

Drugi wielki krach na giełdach europejskich, zwany paniką 1772: zaczął się 8 czerwca w Londynie, a potem rozniósł się via Amsterdam na kontynent, vide en.wikipedia.org/Crisis_of_1772. A już 5 sierpnia mamy I rozbiór Polski – w Petersburgu podpisano trzy traktaty rozbiorowe pomiędzy Rosją, Prusami i Austrią.

Trzeci i ostatni akt to bankructwo „najbogatszego bankiera Północy”: 25 lutego 1793 upadłość ogłosił bank Teppera, a wkrótce po nim sześciu innych znaczących bankierów: Protazy Potocki, Szulc, Cabrit, Łyszkiewicz, Heyzler i Klug[2][4]. Zadłużenie samego tylko Teppera sięgnęło 3,3 mln dukatów, czyli ok. 59,4 mln złotych polskich. Roszczenia wobec wszystkich bankierów szacowano na przeszło 250 milionów złotych[1]. 15 września owego roku – rozwiązanie konfederacji targowickiej na odbywającym się w Grodnie ostatnim sejmie. Zaakceptowano drugi rozbiór Polski.

___

*) Porównywany do kryzysu z 2008…

**) Sławna Mleczarka Vermeera z Delft, kunsztownie namalowana[3] w posiadaniu Neufville’a aż do aukcji w czerwcu 1765 – sprzedana wtedy za 560 florenów…

**) polska-i-zgniłe-zboże-w-kołobrzegu-czyli-drugi-cud-domu-branderburskiego/

Nasi zawzięci holenderscy wrogowie II

The celebration of the peace of Münster, 18 June 1648, in the headquarters of the crossbowmen’s civic guard* (St George guard), Amsterdam – by Van der Helst; (right, with silver horn) captain Cornelis Jansz. Witsen, (shakes hand of previous) lieutenant Johan Oetgens van Waveren,

**

Na trop Nikolaesa Witsena już tutaj trafiliśmy, vide jak-wykuwała-się-ruska-stal/, w kontekście kradzionych ruskich map. Jego ojciec Korneliusz (patrz wyżej) był administratorem Kompani Zachodnioindyjskiej, burmistrzem i członkiem amsterdamskiej admiralicji oraz mecenasem m.in. (do czasu…) Rembrandta i holenderskiego Spinozy, en.wikipedia.org/Adriaana_Koerbagh.  W 1656 Witsen senior udał się do Anglii na rozmowy z Oliverem Cromwellem (polecam tu imperium-i-jego-dwaj-nieszczęśni-prorocy/), przy tym zabrał ze sobą 15-letniego Nikolaesa, który miał wtedy okazję poznać się z dziećmi Cromwella. No, ale przede wszystkim rodzina Witsen była mocno zaangażowana w handel zbożem z Moskalami**. Sławny prekursor Izaak Massa, ten od map i zboża moskiewskiego – znowu-ten-izaak-massa-czyli-amsterdam-i-moskwa-zapomniane-złego-początki/ – był moskiewskim faktorem rodu Witsen! To ojciec Korneliusza, Jan, razem z bratem rozkręcili ten ruski interes. Korneliusz, po lewej, z trzema innymi oficjelami (aldermen) milicji amsterdamskiej wg Van der Helsta z 1655.

W 1664 i 1665 Nicolaes wziął udział w poselstwie do Moskali, wraz z ambasadorem Jacobem Boreelem. Statkiem popłynęli do Rygi, potem do Szwecji, a następnie lądem do Nowogrodu i Moskwy. Tam spotkał się z Andriesem Viniusem, który został jego wieloletnim przyjacielem, wysyłając mu mapy i różne przedmioty. Rozmowy z carem Aleksym na temat monopolu na dziegieć nie zakończyły się sukcesem. Witsen napisał w swoim dzienniku, że nikt tam nie zajmuje się sztuką ani nauką. Witsen odwiedził patriarchę Nikona i odnotował kult ikon, zainteresowany swoim patronem (i patronem Amsterdamu), świętym Mikołajem. Studiował prawo na uniwersytecie w Leiden, ale bardziej zainteresował się językami i mapami. W latach 1666–1667 Witsen wyjechał do Rzymu i spotkał się z Cosimo III de ‚Medici w Pizie. W 1668 wyjechał do Oksfordu.

W 1671 Witsen napisał „Aeloude en hedendaegsche Scheepsbouw en Bestier”, co szybko stało się standardową pracą na ten temat. Może być porównywana do Doctrine for Naval Architecture Anthony’ego Deana, burmistrza Harwich, także mentora cara Piotra I. Doprowadziło to do korespondencji między nim a Piotrem na temat modernizacji rosyjskiej marynarki wojennej Imperium, wówczas zacofanej według standardów zachodnioeuropejskich. Doprowadziło to do zamówienia okrętów wojennych ze stoczni amsterdamskich w zamian za ukazy (wynegocjowane przez Witsena) w sprawie handlu holendersko-rosyjskiego, gwarantujące zaopatrzenie Republiki w zboże, drewno, talk, dziegieć i skóry. W 1697 roku Witsen zorganizował czteromiesięczny okres szkoleniowy dla cara w stoczniach Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej podczas jego Wielkiego Poselstwa, kiedy car przebywał w domu Jakuba J. Hinlopena i został zabrany przez Witsena między innymi do botanika i anatoma Frederika Ruysch.

Po 20 latach badań Witsen opublikował w 1690 pierwszą mapę Syberii. Mapa ta przedstawiała świat od Nowej Ziemi aż po Chiny. Witsen dyskutował z carem nt. szlaków handlowych do Persji przez Morze Kaspijskie i do Chin przez Syberię. W 1692 opublikował kompendium zatytułowane „Noord en Oost Tartarye”, opisujące Syberię i otaczające ją obszary. Drugie, powiększone wydanie przedstawia dość skomplikowaną mieszankę różnych tekstów z encyklopedycznymi szczegółami. Pojawiło się w 1705 i zostało przedrukowane w 1785. W tej książce Witsen przedstawił wszystkie informacje dostępne wówczas Europejczykom na temat północnej i wschodniej części Europy i Azji, a także na temat Wołgi, Krymu, Kaukazu, Azji Środkowej, Mongolii, Tybetu, Chin, Korei i sąsiednich częściach Japonii. Na przykład w tekście znajduje się lista 900 gruzińskich i 700 kałmuckich słów oraz ilustracje systemów pisania w językach tybetańskim, mandżurskim i mongolskim. Witsen podaje listy słów i inne dane w ponad 25 językach. W 1692 Witsen otrzymał pamiętnik Maartena Gerritsz Vries, który eksplorował wybrzeże Sachalina w 1643, po czym nigdy więcej go nie zobaczono.

W 1688 Witsena odwiedzono i zapraszano niejednokrotnie, aby omówić proponowaną inwazję Wilhelma III na Anglię, ale on miał poważne wątpliwości i nie wiedział, co doradzić. Z pozostałych trzech burmistrzów – Jean Appelman (kupiec handlujący z Francją), Johannes Hudde i Cornelis Geelvinck – Geelvinck otwarcie sprzeciwiał się temu przedsięwzięciu, a Appelmanowi nie ufał książę, a zatem nie został poinformowany. W rok po inwazji Witsen wyjechał do Londynu, aby znaleźć sposób na pokrycie 7 301 322 guldenów, które miasto Amsterdam poniosło na ten cel. Wilhelm zaproponował mianowanie go baronetem, ale Witsen odmówił.

Już w młodości Witsen zaczął zbierać syberyjskie ciekawostki i dzieła sztuki, zbierając korale, lakiery, książki, obrazy, broń, porcelanę, owady, muszle, pluszaki i kamienie szlachetne w swoim domu na Herengracht na Złotym Zakręcie. Jako burmistrz był mecenasem sztuki i nauki oraz utrzymywał kontakty z uczonymi niemieckimi, takimi jak Leibniz.

Witsen zmarł w Amsterdamie, a Piotr I był obecny przy jego śmierci i powiedział, że stracił wielkiego przyjaciela.

CDN

PS. Nikolaes wraz z kolegami wydał w 1690 aż 12 000 guldenów, aby skazać ich pamflecistę – en.wikipedia.org/Romeyn_de_Hooghe

PPS. pl.wikipedia.org/Mordwini

__

*) pl.wikipedia.org/Kompania_Fransa_Banninga_Cocqa_i_Willema_van_Ruytenburcha

**) He traded with Levant, Palestine and Guinea and was also active alongside his brother Jan and his uncle Gerrit in trade with Russia.

 

Maria Leszczyńska, Wenecja i Vivaldi

 Przybycie do Wenecji w 1723 hrabiego de Gergy, ambasadora Francji – wg Canaletto** z 1727, obecnie w Ermitażu

___

W 1723, po czternastoletniej przerwie w stosunkach dyplomatycznych, monarchia francuska wysłała do Wenecji nowego ambasadora, Jacquesa-Vincenta Langueta, hrabiego Gergy. Languetowi udało się ponownie zająć tradycyjny Palais de France, położony na Fondamenta della Madonna dell’Orto i skierowany na drugą stronę laguny na stały ląd. (Dziś tym budynkiem jest Grand Hotel „Palazzo dei Dogi”.) Oczywiście, co roku 25 sierpnia obchodził tam święto św. Ludwika, honorując w ten sposób nie tylko patrona swojego kraju, ale także jego monarchę.

Vivaldi mógł wcześniej zetknąć się z Languetem, ale pierwszym zamówieniem, o którym posiadamy pewną wiedzę, jest to na serenatę ślubną La Gloria e Imeneo RV687, napisaną dla upamiętnienia zaślubin Ludwika XV i polskiej królewny Marii Leszczyńskiej i wykonaną wieczorem 12 września 1725 w loggii (wciąż stojącej) na końcu ogrodu ambasadora. W bardzo krótkim czasie Languet zorganizował wspaniały festiwal, który został drobiazgowo odnotowany nie tylko w odręcznie napisanej relacji w języku włoskim do rozpowszechnienia wśród przyjaciół ambasadora (British Library w Londynie posiada kopię tej relazione wplecioną w korespondencję rzymskiego kardynała Filippo Antonio Gualtieri), ale także w Mercure de France z października 1725, gdzie czytamy: „Po balu wykonano serenatę, której słowa, dostosowane do tematu [uroczystości], były bardzo chwalone, a muzykę napisał Signor Vivaldi, który jest najlepszym kompozytorem w Wenecji ”.

W bardzo pośpiesznie napisanym autografie serenaty Vivaldiego brakuje dziś fascicle zawierającego wprowadzającą sinfonię, a wraz z nią tytuł serenaty. Podobnie jak w operach, sinfonias były niezbędnym akcesorium dla serenat, ponieważ oprócz zapewnienia bardzo miłej, czysto instrumentalnej muzyki, działały one jako „tłumiki hałasu”, przestrzegając publiczność o rozpoczęciu przedstawienia…

Dwie postacie w tej serenacie to Imeneo (Hymen, bóg małżeństwa) i La Gloria (atrybut francuskiego monarchy). Tak naprawdę nie ma tam „fabuły”: dwie postacie po prostu rywalizują ze sobą, wyśpiewując enkomiony dla młodej pary. La Gloria zstępuje na ziemię i zaprasza Ludwika, aby powitał polską pannę młodą w pompatycznej arii („Alle amene franche arene”) tematycznie związanej z jedną z ówczesnych oper Vivaldiego (Giustino z 1724) oraz z pierwszą częścią jego koncertu na dwa rogi RV 538. Następnie Imeneo zaprasza księżniczkę do wspólnego łoża małżeńskiego i przypomina jej obowiązki dobrej żony w dziwnie niespokojnej arii c-moll („Tenero fanciulletto”). Gratulacje ślubne nastepują w ścisłej rotacji, aż dwie cheerleaderki łączą siły w żywym duecie „Vedrò semper la pace”. Następują dwie kolejne arie (przygotowane jak zawsze przez recytatywy) i wreszcie osiągamy punkt kulminacyjny serenaty: ostateczny recytatyw. Tradycyjnie jest to moment, w którym podsumowuje się tę radosną okazję – anonimowemu poecie udaje się nawet złożyć hołd samemu Languetowi za organizację festy – a jego „przesłanie” jest dostarczone w ostatecznej formie. To święto, śpiewa La Gloria, pozostanie na zawsze w ludzkiej pamięci. Pozostaje im tylko zaśpiewać ostatni duet „In braccio de’ contenti ”, który jest kolejnym zapożyczeniem z Giustino.

  1. Dall’eccelsa mia Reggia ove splende d’intorno
    Di virtù e di grandezza il primo vanto,
    Scendo ed in questo giorno
    Che d’Imeneo sfavillerà la face
    Al Genio sempre Augusto
    Del Gran Rè che la Senna ognor’onora
    Applausi e voti
    Offre la Gloria ancora.
  2. Alle amene franche arene
    O Gran Rè vien la tua sposa
    Tutto affetto e tutta fè.Vedrò ben con piacer mio
    Se pur bello è quel desio,
    Che sarà fedel per me.
  3. O del Polono Cielo
    Beltà più rara e grande
    Vieni, acconsenti e vogli
    Ch’io ti vegga col Gran Luigi
    A casto nodo avvinta.
    Al Talamo Reale io ti son guida,
    Egli lieto t’attende
    Già all’amor tuo
    Anch’il suo amor si rende.
  4. Tenero fanciulletto
    Ardere fà la face
    Al Regio cor diletto
    Porgi col tuo splendor.Se per te costante e forte,
    Con soave e dolce affetto,
    Fausta rendi l’alta sorte
    E in sembiante ormai sereno
    Di contento e gioia pieno,
    Nutri veglia un dolce ardor.
  5. (G)
    E voi Gratie ed Amori
    Intessete di fiori
    Odorose ghirlande
    E il letto nuziale
    Meco spargendo andate.(I)
    Quanto avran più di pregio
    Questi Augusti sponsali
    Se per pronuba ancor hanno la Gloria.(G)
    O avventurosa coppia
    Di già scelta dal Fato
    A render me più illustre e te felice
    Quanto darti può mai di lieti influssi
    Ogni benigna stella per me ti sia concesso
    E il mondo con stupor in te cio veda.
  6. Questo nodo e questo strale
    Già ch’apri piaga vitale
    Non potrà più paventar.Per quel genio e per quel core
    Egual spirto egual valore
    Si prepara à trionfar.
  7. Dell’inclita Regina al dolce sguardo
    Il Ciel, la terra, il mare applaudono guilivi
    Scorron di miele i rivi, fioriti i prati
    E di più cara luce splendon il sol, le stelle
    E in ogni riva sol si sente d’amor voce giuliva.
  8. Scherzeran sempre d’intorno
    Festosetti gl’amoretti
    E in pudico regio petto
    Arderà la fiamma bella,E di nuova industria adorno
    Semplicetto e molle affetto
    Si vedrà con sua facella.
  9. (G)
    Impatiente il desio
    Attende la sua gioia
    Per il soave indissolubil nodo.
    O propizio momento
    Per cui l’augusta sposa
    Spera appien di goder
    Del suo contento.(I)
    Del luminoso ciglio
    Più che da me
    Vengon si cari nodi.(G)
    S’uniscan omai sempre
    E sian i casti affetti
    Delle più forti
    Adamantine tempre.
  10. Godi pur ch’il caro sposo
    Già fastoso
    Sempre fido t’amerà.E mirando il vago viso
    Tutto fiso
    In lui sol si specchierà.
  11. (I)
    Al vezzo al guardo al brio
    S’accendevan più sempre
    Nel Regio sen l’amabile faville.(G)
    E del tuo pio amoroso à quei bei rai
    Forza aquista l’affetto.(I)
    Parmi già udir lo sposo
    Che fisso in quei begl’occhi si lucenti
    Scada sciogliendo il labro in quest’accenti.
  12. Care pupille
    Trà mille e mille
    Degne voi siete
    Sol di regnare.Come vi piace
    Con egual face
    Amor e regno
    Vedrò brillar.
  13. (G)
    Da innesto così Augusto
    Formar vedrassi alti rampolli
    À quali fortuna cederà.
    Già nel volume del fato
    Stan descritte le gesta, le virtù,
    L’alte memorie, i Trionfi,
    L’Imprese, e le Vittorie.(I)
    Di fortunati auspicij
    Second’il Sommo Giove
    Che rende i Re al par di lui felici.(G)
    De gigli d’oro sotto l’ombra amena
    Fido ricovro stassi
    Ove godesi ogn’or pace serena.
  14. Al seren d’amica calma
    Divien l’alma, divien l’alma
    Bel trofeo d’amore e fè.Splenderà più luminoso
    Quel amabile riposo
    D’un amante cor merce.
  15. (I)
    Già della Regal Pompa stupito il Mondo
    Tutto ammira e loda l’alta maestà.(G)
    Se il Cielo fausto arride a miei voti mi
    vedran più fastosa
    Con sempre invitto eroe e l’Augusta sposa.(I)
    Vivan sempre beati gl’eccelsi nodi
    E come io li strinsi frà loro li raddoppino poi
    E dell’oro l’Età torni frà noi.
  16. Vedrò sempre la pace
    Che tanto io bramo ogn’or
    E il ben che tanto piace
    Avrà questo amor.Dell’innocenza cara
    Godrà contento il cor
    Ne più di sorte avara
    Si rivedrà il rigor.
  17. (I)
    Non turbino giammai noiose cure si bel riposo(G)
    Vanti un così illustre affetto
    Eterna la costanza ed emula la fede.(I)
    Ardisce e tenta tal’or fama bugiarda
    Offuscar lo splendor qual vil vapore,
    Mà come presto nacque ei così muore.
  18. Se ingrata nube
    Languire il sole
    Fà sù nel Cielo,
    Tosto fugata
    Splende più bello.Se un freddo gelo
    Indura l’onda
    Disciolto alfine
    Dall’empie brine
    Lambir la sponda
    Ved’il ruscello.
  19. In van potrà la sorte
    A si belle ritorte
    Porger legge o comando,
    Argo novello sarò nel rimirare
    E dell’un e dell’altra gli aviti prieghi,
    S’appaghi il cor desio
    Si maturi l’impegno,
    Onde il mio Nume
    Ogn’or fossi più degno.
  20. Ogn’or colmi d’estrema dolcezza
    Siate al certo beati occhi miei,
    Vagheggiando la loro bellezza
    Sempre lieti mirarvi vorrei.
  21. (I)
    Delle Regali nozze compito il Sagro Ufficio
    Or la Fama n’accerti il mondo tutto
    Con la sua tromba d’oro farmi ecchi ed applausi
    Giubili ogn’un con lieti suoni e danze.(G)
    E voi, Signor ch’in sen dell’Adria or fate
    Questi degni sponsali con gioia festeggiar
    Io ne decoro l’alto pensier.
    S’accresce à voi per questo ancor e merto e gloria
    Nel mio Tempio scolpita indelebil sarà questa memoria.
  22. In braccio de contenti
    Godrà felice ogn’alma
    Più caro il suo piacer.In sen d’amica calma
    Già lieta più sfavilla
    La face al bel goder.

___

**) Przydomka Canaletto używał także siostrzeniec i uczeń Giovanniego Canala, Bernardo Bellotto.

 

Ruskie porządki

“W pierwszej połowie XIX wieku Królestwo Polskie cieszyło się samodzielnością skarbową, zlikwidowaną w 1869 roku w ramach represji po powstaniu styczniowym. Zlikwidowano wówczas Komisję Rządową Przychodów i Skarbu, a Królestwo Polskie zostało podporządkowane rosyjskiemu aparatowi skarbowemu. Składały się na niego izby skarbowe i gubernialne zarządy akcyz, kontrolowane przez trzy izby kontrolne: w Warszawie, Lublinie i Łomży. Mimo to Królestwo Polskie zachowało pewne tradycyjne odrębności. Z punktu widzenia skarbowego było ono płatnikiem netto, tzn. sumy pobierane przez państwo rosyjskie zawsze przewyższały wydatki czynione w Królestwie. Było to przejawem finansowej eksploatacji kraju…

Specyficzną formą opodatkowania była kontrybucja nałożona po powstaniu styczniowym. W Królestwie Polskim obciążała ona obszary dworskie; płacili ją zatem tylko właściciele ziemscy, zaś na ziemiach wcielonych bezpośrednio do Rosji płacili wszyscy Polacy. W 1869 roku zmieniono nazwę tego obciążenia na podatek od osób polskiego pochodzenia. Choć w Rosji nie istniał podatek dochodowy, to ostatnie obciążenie w rzeczywistości było jego odpowiednikiem.”

Wojciech Morawski, “OD MARKI DO ZŁOTEGO”

Przyp.: francuski-hitlerek-i-warszawskie-kontrybucje/.

PS. A z drugiej strony: pl.wikipedia.org/Iwan_Gagarin Screenshot 2020-05-07 at 20.48.39.pngScreenshot 2020-05-07 at 21.29.42.pngpolona.pl/item/rosja-katolicyzm-i-sprawa-polska

+ en.wikipedia.org/Sophie_Swetchine

Moja kropka nad i

„Wiadomość o tej niesłychanej próbie prowadzenia przez opozycję własnej polityki zagranicznej, i to polegającej na dywersji przeciwko własnemu rządowi na korzyść nieprzyjaznego mocarstwa, przekazano niezwłocznie Pittowi. Jednakże premier powstrzymał się od ujawnienia i wyzyskania tej sprawy w walce z opozycją. Po dziś dzień historiografia brytyjska nie doszła do zgodnego wniosku, dlaczego tak właśnie postąpił.” dwaj-murzyni-katarzyny/

Premier Pitt młodszy często ląduje w najściślejszej czołówce plebiscytów na największych w historii premierów JKM. Jakaż to mocarna ręka powstrzymała go wtedy przed przyjściem z pomocą Rzpltej?? Przecież to nie sam książę Woroncow, choć bardzo zdolny, to osiągnął, ani jego „nieograniczony” budżet – vide londyńskie-sprzedawczyki/.

Moim zdaniem, to było nie tyle londyńskie City, które myślę podzielało w pewnym stopniu obawy Pitta wobec Rosji, co ta bankierska sekta, wg której nie było w Europie miejsca dla katolickiej Polski (i Francji). Wszak to właśnie ów wielki premier Pitt podał się do dymisji 16 lutego 1801** po upadku jego projektu tzw. emancypacji katolików.***

___

**) A już 23 marca owego roku uduszono cara Pawła – śmierć-carów-krym-i-misja-putina/. I tak to się plecie…

***) pl.wikipedia.org/Ruch_oksfordzki

PS. dziwna-historia-psiego-nabrzeża-i-drogiego-kumpla-sorosa-czyli-aresztowana-wyspa-psów/

 

Poczet łotrów polskich II

 „Lubomirski Jerzy Marcin h. Szreniawa (1738–1811), konfederat barski, generał wojsk kor., poseł sejmowy, antreprener teatralny, awanturnik. Jedyny syn Antoniego Benedykta (zob.) i Anny Ożarowskiej (zm. 1759); dziedziczył wielką fortunę, na którą składały się dobra: Janowiec nad Wisłą, Kolbuszowa, Połonne na Wołyniu, Lipowiec w Bracławszczyźnie i inne. Wychowywany przez rodziców w Janowcu wg wskazówek Stanisława Konarskiego, nauki początkowe otrzymał z rąk pijara Antoniego Drużbackiego, bratanka poetki Elżbiety. W l. 1749–51 kształcił się w Collegium Nobilium, a następnie, do r. 1753 w akademii lunewillskiej pod opieką pijara Andrzeja Ożgi. Na dokończenie edukacji odbył podróż po Europie. Zwiedził Pragę (styczeń 1754), Wiedeń, Włochy i Francję. Hulaszczy tryb życia i rosnące szybko długi spowodowały przedterminowe ściągnięcie go z Paryża do kraju…

W grudniu 1757 zebrał ok. 200 ludzi i z Połonnego wykradł dworkę swej matki, 17-letnią cześniczankę Annę Wyleżyńską, a w Grodzisku, dobrach ojca, i w Olsztynie, starostwie stryja Franciszka, zaopatrzył się, sposobem przypominającym formalny zajazd, w broń, żywność i pieniądze, po czym w styczniu 1758 zgłosił się do służby w wojsku pruskim. Brał udział w kilku bitwach na terenie Śląska i Czech. Zwerbował własnym kosztem dwa regimenty konne, ale gdy nad żadnym z nich nie otrzymał dowództwa ani zwrotu wydatkowanych sum, z kilkunastu dawnymi towarzyszami uszedł 31 V 1759 na teren Polski. Zatrzymał się w Kamieniu pod Częstochową, dobrach stryja Franciszka. Tu powiększył swój oddział do ok. 35 osób i ofiarował swe usługi dowódcy wojsk rosyjskich stojących w Kaliszu. Zabierał przeznaczone dla Prusaków transporty i odsyłał Rosjanom, zatrzymując z tego ok. 20% na potrzeby swego oddziału. Nie obyło się oczywiście i bez gwałtów popełnianych na własną rękę przez podwładnych.

Tymczasem ojciec, w porozumieniu z hetmanem J. K. Branickim, uzyskał od króla zezwolenie na schwytanie i osądzenie syna…

W lutym 1765 Branicki wyraził zgodę na przedterminowe zwolnienie i w maju L. uzyskał wolność, a 14 VII w Hermannstadt poślubił Hadikównę, wyposażywszy uprzednio Wyleżyńską. Po powrocie do kraju stał się, po zmarłym w r. 1761 ojcu, dziedzicem ogromnej fortuny. Zajął się regulowaniem spraw majątkowych, a napiętnowany przez rodzinę i szerokie kręgi magnaterii, odsunął się całkowicie od życia publicznego. Dopiero na wiadomość o wybuchu konfederacji barskiej przybył na przedwiośniu 1768 z Budy do Kolbuszowej, która stała się na kilka tygodni głównym ośrodkiem przygotowań powstańczych na Małopolskę…

L. wydawał duże sumy na agentów, których posyłał do Paryża, Wiednia, Berlina, Drezna, Monachium. Pozyskał do celów swej polityki łamy kilku gazet, a m. in. „Gazette de Cologne”, „Courrier d’Augsbourg”, szwedzką „Allamänna Tidningar”. Wciąż werbował oficerów, z których wielu służyło później w różnych oddziałach konfederackich i przy obronie twierdz małopolskich. Pod wpływem Pułaskiego odsunął się od Mostowskiego i już w czerwcu nawiązał rozmowy z M. J. Pacem…

L. schronił się w Krawarni. Zachęcony przez S. Konarskiego (listem z 29 XII 1772), powrócił do kraju i z woj. sandomierskiego, na drugim dopiero sejmiku, został posłem na sejm rozbiorowy. Za cenę zdjęcia sekwestru ze swych dóbr poszedł na współpracę z Adamem Ponińskim i zaborcami, ale nie był, jak inni, na ich żołdzie i jako jedyny (obok A. Jabłonowskiego) zrzekł się pensji za swe funkcje komisarskie, za co sejm wyraził mu swą wdzięczność. Gdy 21 IV w imieniu Ponińskiego przełożył sesję sejmową na dzień następny, spowodował tym głośny w dziejach protest Tadeusza Rejtana. Wybrany do delegacji sejmowej brał udział w pertraktacjach z przedstawicielami państw zaborczych…

W r. 1774 po bezpotomnej śmierci stryja Franciszka wszedł w posiadanie starostw barskiego, kazimierskiego i olsztyńskiego, licznych innych dóbr oraz pałacu «Pod Blachą» w Warszawie. Na sejmie rozbiorowym otrzymał 500 000 złp. z funduszów pojezuickich i potwierdzenie dziedzicznego posiadania Baru. Mimo ogromnych sum wyłożonych na konfederację barską oraz wielkich długów obciążających jego dziedziczne, jak i postryjowskie części majątku, był jeszcze wówczas L. jednym z najbogatszych magnatów w Polsce. W r. 1775 z części swej milicji ufundował Rzpltej regiment pieszy grenadierów, mający swe stanowisko w Lubarze i Kamieńcu Podolskim. Otrzymał wówczas nominację na generał lejtnanta wojsk kor. i funkcję szefa regimentu, którą pełnił do r. 1779. Miłośnik muzyki i teatru, finansował nawet niektóre imprezy; tak np. w r. 1775 sprowadził z Paryża bardzo kosztowne kostiumy do baletu „Sąd Parysa”. W r. 1777 wydał własnym kosztem „Świętoszka” Moliera w przekładzie J. Baudouina. Hulaszczy tryb życia i rozrzutność szybko pochłaniały wielką fortunę. W r. 1781 ogłosił „Tabelę długów”, która objęła setki osób. Zobowiązania L-ego w wysokości 2 699 288 złp. przejął à conto jego posiadłości Adam Poniński.

W grudniu 1782 L. wydzierżawił pałac radziwiłłowski w Warszawie i w karnawale dawał tam trzy razy w tygodniu bale urozmaicone grą w faraona. Wstęp gratisowy ściągał szeroką, bardzo zróżnicowaną publiczność…

Odcięty od źródeł dochodu z hazardu, L. postanowił szukać fortuny w bogatym ożenku i wyjechał w poł. maja do Prus na dwór ks. Hohenlohego do Öhringen, gdzie został wciągnięty do tamtejszego wolnomularstwa. Wyjeżdżając z Polski zalecił dokonywanie płatności teatralnych Adamowi Ponińskiemu. Wówczas Ryx, nie otrzymawszy 1 VI raty dzierżawnej, zerwał kontrakt. Wróciwszy po 4 miesiącach do kraju, L. stanął w obliczu zbliżającego się bankructwa. W jesieni 1784 zrzekł się na rzecz wierzycieli ostatniego już ze swych wielkich kluczy majątkowych dziedzictwa Lubaru…

Tego jeszcze prawdopodobnie roku opuścił Warszawę i osiadł we Frankfurcie nad Menem. Tu zbliżył się do sekty Jakuba Franka, zamieszkałego w Offenbach, i w grudniu 1791 był na jego pogrzebie. Ostatnie swe lata dożywał w zupełnym osamotnieniu i niedostatku («mitra goła chleba woła») w Przecławiu i tam zmarł 27 V 1811.” — Wacław Szczygielski, 1973

Związki Lubomirskiego z Jakubem Frankiem były znacznie głębsze, wszak był określany jedynym nieżydowskim frankistą… Niezawodny Paweł Maciejko (ten od misja-tokarczuk/) podaje więcej szczegółów. W 1757 we Lwowie Lubomirski był świadkiem dysput frankistów, a dwa lata później stu pięćdziesięciu nawróconych frankistów osiedliło się na majątku Lubomirskich. W 1771/2 Lubomirski stacjonował w twierdzy-klasztorze jasnogórskim, w czasie kiedy był tam uwięziony Frank, i wreszcie w 1786 został dowódcą gwardii Franka! Na dokładkę, chodziły słuchy że ożenił się z Teklą Łabędzką, przyjaciółką córki Franka, Ewy.

„Miał gotową listę aresztantów przeznaczonych do egzekucji”

Intuicja mnie nie zawiodła – 28 VI 1794, wśród wieszających wyjątkowo niebezpiecznego Karola Boscampa byli dwaj jakobińscy księża, na których tu już się natknęliśmy – vide kim-był-pierwszy-bankier-rzpltej/.

Aresztowany potem ksiądz Florian Jelski zeznał to i owo:

„W wypadkach czerwcowych J., obok K. Konopki, ks. Mejera i J. Dembowskiego, stanął na czele mas drobnomieszczańskich rozdrażnionych zarówno groźną sytuacją zewnętrzną, jak drożyzną i opieszałością władz, które dotąd nie wymierzyły sprawiedliwości targowiczanom. Dn. 27 VI J. działał wśród ludności pracującej na okopach. «Poszedłem – zeznawał potem – z ciekawości, dla przykładu, aby lud tym chętniej pełnił obowiązki, które mu rząd przepisał, i odsunięcia tej opinii, że stan duchowny do niczego się nie przykładał». Dn. 28 VI poprowadził wraz z innymi przywódcami tłum na sąd, chcąc go zmusić do ukarania podejrzanych. Gdy doszło do samosądu, J. był świadkiem wieszań, w czasie których starał się jakoby uspokoić wzburzony tłum.

Po wypadkach J. został aresztowany i stanął, podobnie jak inni przywódcy, przed Najwyższym Sądem Kryminalnym. Zarzucano mu, że wiedział o spisku i że rozpuszczał pogłoski o rozdaniu wśród ludu 2000 talarów pruskich. W zeznaniach J. podkreślał, że nigdy nie krytykował rządu powstańczego, a odpowiedzialnością za wypadki obciążał albo agentów Buchholtza, albo też niektórych magnatów, jak A. Pułaskiego i F. Ks. Branickiego**, którzy dla zatarcia śladów współpracy chcieli przyspieszyć egzekucję I. Massalskiego i K. Boscampa. Charakteryzował głównych przywódców ludowych, jak Konopkę, J. Piotrowskiego i ks. Mejera, ale najbardziej zafrapował oświadczeniem, że «instrumentem tego wszystkiego był jeden z wyższej klasy ludzi wielkich, którego on nikomu wyjawić nie mógł, bo obowiązany do sekretu przysięgą», a który miał gotową listę aresztantów przeznaczonych do egzekucji. Interpretację tego zeznania, jakoby wskazywało ono na Kołłątaja, podchwyconą przede wszystkim przez jego wrogów, odrzucił zarówno W. Tokarz, jak B. Leśnodorski. Być może, że J., formułując tego rodzaju oskarżenie, pragnął umniejszyć własną odpowiedzialność za wypadki. Pod wpływem przybierającego na sile ruchu radykalnego, a zapewne także interwencji Kołłątaja sąd uwolnił 30 VII 1794 r. kilkanaście osób z ks. Mejerem i J-m na czele, ogłaszając ich za niewinnych, z podkreśleniem, że stawiane im zarzuty ani areszt «nic sławie onychże szkodzić nie mają». Nie znane są dalsze losy J-ego.” www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/florian-jelski-h-pielesz

CDN

**) W czasie insurekcji kościuszkowskiej Sąd Najwyższy Kryminalny skazał Franciszka K. Branickiego na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Wobec nieobecności skazanego, wyrok wykonano in effigie 29 września 1794. Jego portret, wieszany na szubienicy, przedstawił nieznany nam dzisiaj malarz na obrazie pt. „Wieszanie targowiczan in effigie” obok oczekujących egzekucji portretów Szczęsnego Potockiego i hetmana Seweryna Rzewuskiego, których również nie udało się pojmać i skazać za zdradę ojczyzny.

www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/antoni-pulaski-1747-1813-starosta-czereszenski-konfederat-barski

Rok 3333 czyli sen niesłychany

— W jakimże stanie jest dzisiaj Wilanów, czy tak piękny i porządny jak był za dawnych właścicieli, czy ta murowana wioska, ten fol­wark, ta nowa część ogrodu, co ją pani Potocka założyła, dobrze są utrzymane?

— Nie wiem ja — odpowiedział dryndulkarz – co było wprzódy, to wiem, że dziś stoi tam wielka gorzelnia, browar, wołownia. Pałacysko brudne strasznie, zachowano nad Wi­słą dwa drzewa, pod któremi Icek Szmulewicz kuczki** swoje odprawia, król go bardzo kocha.

— To macie króla, i któż jest tym królem? — A któż ma być? jużci żyd.
— Jakże się zowie?

Moszko XII — odpowiedział mój prze­wodnik.

Osoba monarchy wielce mi się okazałą wydała. Był to pan, mogący mieć około lat czterdziestu, niezmier­nie czerwony, tłusty i piegowaty, pejsaki miał rudo-kasztanowate i brodę tejże samej maści. Łapserdak i opończa były z czarnego aksamitu z potrzebami dyamentowemi jak najpiękniejszej wody. Jarmułkę otaczał szereg pereł różowych, z których każda po 50 karatów mieć mogła; u szyi freza obyczajem żydowskim, z tej na złotym łańcuchu zwieszał się order na kształt Złotego Runa, lecz przyjaciel mój powiedział mi, że to był order Icka Wielkiego. Nic atoli nie zastanowiło bardziej blaskiem nadzwyczaj­nym oczu mych, jak cycełe wiszące u kolan królewskich, były to sznurki z samych soliterów, z których najmniejszy jako orzech duży. Szambelan powiedział mi, iż ojciec królewski Moszko XI dał za te cycełe 10 milionów zło­tych holenderskich.

— Nie dziwuj się temu— mówił dalej szam­belan— Najjaśniejszy Pan sam handluje drogiemi kamieniami i wiele na nich zarabia (tu szep­nął mi do ucha): a czasem nawet fałszywe za prawdziwe sprzedaje.

— jakże—zawołałem—toście wytępili cale plemię dawnych Polaków chrześcian?

— Talmudziści nasi —odpowiedział mece­nas—którzy jeszcze więcej mają rozumu jak Mojżesz, tak słowa patryarchy tego wytlomaczyli: „Wygładzicie wszystkich właścicieli ziemskich i miejskich, zabierzecie dobra ich, lecz możecie zachować wieśniaków ubogich i wyrobników, aby pracowali dla was.

— jakimże sposobem— zawołałem — mo­gliście tak waleczny naród częścią wytępić, częścią obrócić w niewolę?

— Jak nam przykazał Mojżesz „po Iekku i po trochu”; przekupstwem, podejściem i wytrwałością. Najprzód przekładaliśmy, że to nic nie szkodzi gdy nam nadadzą prawo nabywa­nia własności ziemskich i miejskich. Skorośmy to otrzymali, pomnożyły się sposoby nasze otrzy­mania i więcej. Pchaliśmy się do nabycia wszystkich praw obywatelstwa i piastowania wszystkich urzędów; kosztowało nas to niema­ło, lecz czego złoto i wytrwałość nie zmogą? Spełnione życzenie nasze; już najpiękniejsze majątki były w rękach żydowskich. Senat, ministerya, rady najwyższe, najpierwsze dostojeń­stwa państwowe piastowane były przez Moszków i Leybów. Ze wszystkich końców Euro­py potokami jęło się do Polski cisnąć źydowstwo. Nie zważano długo, że naród nasz przez samo prawo religii swojej spoić się z innym narodem nie może, że wiara nasza nie stowarzyszać się z ludźmi innego wyznania nakazu­je, lecz wytępiać ich i niszczyć; postrzegło się potem chrześciaństwo, lecz to już było zapóźno.

Otworzyłem oczy. Silnie zwodniczemi ma­miony obrazami, długo pojąć nie mogłem gdzie byłem. Dalsze dopiero zebranie zmysłów prze­konało mnie, iż smutne przedmioty, które mnie przez całą noc dręczyły, snem tylko były zni­komym.

— J. Niemcewicz, Rok 3333 czyli sen niesłychany1817

___

**) pl.wikipedia.org/Sukkot_(święto)

Znikający ludzie i ich archiwa

18 kwietnia powstańcy zdobyli tajne archiwum poselstwa obejmujące szczegóły wszystkich operacji rosyjskich na ziemiach polskich od 1763 roku[119]. Wśród znalezionych dokumentów był m.in. rejestr wszystkich polskich urzędników na żołdzie rosyjskim[120][121], wielu z nich wkrótce powieszono. W skarbcu ambasadora Rosji znaleziono także 95.000 złotych dukatów. Zdobycie ambasady wieńczyło sukces insurekcji, wszystkie siły rosyjskie zostały rozgromione lub zmuszone do ucieczki, do końca dnia skapitulowały ostatnie punkty rosyjskiego oporu

I byłoby tak pięknie, tyle, że zaraz z tego archiwum ostały sie nam marne resztki**…

Z kolei, znany nam dobrze Karol Boscamp podczas insurekcji warszawskiej musiał szukać ratunku w poselstwie saskim (17 IV 1794); po paru dniach uwięziony z rozkazu Rady Zastępczej Tymczasowej jako podejrzany o zdradę, a 28 VI wywleczony z więzienia przez rozszalały tłum, skończył na szubienicy, jak pisze egzaltowany Konopczyński. No właśnie, czy to był tylko taki przypadkowy, spontaniczny lincz? Bardzo wątpię – Boscamp wiedział zbyt wiele, a jego prywatne archiwum oczywiście też przepadło…

Podobnie stało się z jeszcze ważniejszą figurą – przesławnym Piotrem Tepperem. O czym za chwilę…

CDN

___

**) Po zdobyciu pałacu Igelströma w dniu 18 kwietnia 1794 roku przeniesiono je do ratusza Starej Warszawy i oddano pod nadzór Deputacji Rewizyjnej, która miała dokładnie je przejrzeć. Ulegająca moderującym sugestiom Kościuszki i złożona z ludzi niezbyt skłonnych do podniecania tendencji radykalno-patriotycznych, deputacja ta pracowała powoli i w wielkiej tajemnicy, starając się nie dopuścić do przeniknięcia informacji o treści dokumentów ambasady do opinii publicznej. Po wielkich trudach opanowana przez jakobinów insurekcyjna „Gazeta Rządowa” zdołała ogłosić w celu skompromitowania Stanisława Augusta pewne fragmenty tych akt, dotyczące udzielanych królowi subwencji rosyjskich. Pod koniec insurekcji starannie zabezpieczone dokumenty ambasady podzielono na dwie części: papiery dyplomatyczne złożono w Wydziale Interesów Zagranicznych (zostały one spalone razem z własnymi papierami wydziału w przeddzień zajęcia Warszawy przez wojska Suworowa), natomiast dokumenty polityczne, policyjne i wojskowe zmagazynowano w Wydziale Bezpieczeństwa. Te ostatnie zabrał po kapitulacji Warszawy przewodniczący tego wydziału, Michał Kochanowski, i ukrył w swoim domu tak starannie, że mimo usilnych poszukiwań tego archiwum z rozkazu Suworowa Rosjanie nie zdołali go wykryć. Po Kochanowskim odziedziczył te papiery jego zięć, znany pamiętnikarz Leon Dembowski.

W latach pięćdziesiątych XIX wieku przeglądała i porządkowała ów zbiór mało znana ówcześnie pisarka polska, Natalia z Bispingów Kicka, która swoje wspomnienia i refleksje z okresu tej pracy pomieściła w zachowanych do dzisiaj pamiętnikach, dzięki czemu wiemy mniej więcej, jakie dokumenty mieściły się w owym zbiorze. W każdym razie były tam bruliony raportów Bułhakowa wysyłanych do Petersburga. Tam też znajdował się prawdopodobnie oryginał tzw. Dziennika Bułhakowa, zbioru prowadzonych z dnia na dzień (od 10 grudnia 1791 do 22 czerwca 1792 roku) notatek posła rosyjskiego o wydarzeniach w Warszawie, którego odpis uzyskał stąd zapewne i wydał w roku 1868 Walerian Kalinka. Gdyby papiery te przetrwały do dzisiaj w archiwach polskich, wiele istotnych problemów historii Rzeczypospolitej w końcu XVIII wieku można by było wyjaśnić ze znacznie większą pewnością i dokładnością; w każdym razie dałoby się zapewne potwierdzić lub też całkowicie obalić przedstawione powyżej oskarżenie Stanisława Augusta.

Jednakże Leon Dembowski, obawiając się, że kompromitujące go papiery mogą przy jakiejś rewizji wpaść w ręce policji carskiej, sprzedał je dwóm chętnym amatorom: mała część dostała się w ręce rodziny Dzieduszyckich i przetrwała do roku 1939 w tzw. Bibliotece Poturzyckiej we Lwowie (rkps nr 297), zasadniczy zaś trzon zbioru nabył Andrzej Zamoyski. Co się stało z tą częścią? W okresie powstania styczniowego podczas rabowania i palenia pałacu Zamoyskiego przy ul. Nowy Świat w Warszawie w odwecie za zamach na generała Berga (1863) papiery te przepadły bez śladu. Według jednej wersji spłonęły, według innej zostały skonfiskowane przez władze carskie i wywiezione do Rosji. Co prawda, jakiś niewielki fragment tego zbioru w niewiadomy sposób ocalał i dostał się do jednej z bibliotek prywatnych warszawskich, gdzie korzystał zeń (nie zdradzając w swych publikacjach nazwy tej instytucji) Szymon Askenazy. Była to zapewne Biblioteka Ordynacji Krasińskich. Jeżeli tak, to resztki owych papierów ambasady rosyjskiej spaliły się w roku 1944. Poza tym jeszcze w XIX wieku niewiadomą drogą dostały się do Francji dwa tomy akt pochodzących z byłego archiwum ambasady rosyjskiej w Warszawie, zawierające zresztą dokumenty bardzo cenne i ciekawe, wyselekcjonowane w 1794 roku przez Deputację Rewizyjną. Znajdują się one dzisiaj w Bibliotece Polskiej w Paryżu (rkps 29, t. 1 i 2). Jest to wszelako tylko nikły szczątek bogatego archiwum ambasady. — J. Łojek, Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja

Londyńskie sprzedawczyki

 Portret Foxa pędzla Karla Antona Hickela, z 1794

Pewne schematy mają bardzo długą tradycję – straszliwa infiltracja brytyjskich elit przez sowieckie służby w XX wieku miała swoje mocne początki dwieście lat wcześniej. „Najwybitniejszym” wówczas przedstawicielem sprzedawczyków promoskiewskich był sławny i zawzięty lider wigów, w swoim czasie (trzykrotnie!) minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Karol_Fox**.

A dzień prawdy nastąpił feralnego 31 marca 1791, kiedy to okazało się nagle i niespodziewanie, że połowa gabinetu JKM siedzi w kieszeni rosyjskiego ambasadora Woroncowa. Po wygraniu z wielkim zapasem trzech głosowań w parlamencie*** za wojną przeciw Katarzynie premier rządu JKM, William Pitt młodszy, musiał z podwiniętym ogonem wycofać się z wypowiedzenia wojny Moskalom.

„Zorganizowana przez Woroncowa kampania propagandowa zmierzała do przekonania opinii publicznej i wpływowych osobistości życia politycznego Wielkiej Brytanii do trzech zasadniczych tez: 1) Rzeczpospolita nigdy nie będzie mogła zastąpić Rosji jako dostawca surowców dla Wielkiej Brytanii; 2) Rozpoczynając wojnę z Rosją, Wielka Brytania straci chłonny rynek zbytu, na którym lokuje corocznie swoje towary na sumę około 15 milionów rubli [kłamstwo – faktycznie, mniej niż 3], przywożone przez około tysiąc statków brytyjskich; 3) Tak niewielki skraweczek terytorium, jaki stanowi Oczaków z okolicami, niewart jest wojny. Woroncow starał się poza tym przekonać Anglików, iż cały problem polega tylko na zachowaniu lub naruszeniu status quo w rejonie Oczakowa i że aneksja tego obszaru przez Rosję w niczym nie zmieni równowagi sił w Europie.

[Ambasador JKM w Petersburgu] Whitworth informował księcia Leeds 5 V 1791, że dla przeprowadzenia akcji w Wielkiej Brytanii Woroncow otrzymał z Petersburga „an unlimited credit” (PRO, FO 65/21, k. 3 v.).”       — J. Łojek, Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja

Myślę, że ten kredyt dla Woroncowa szedł przede wszystkim przez Hagę i Amsterdam, gdzie Petersburg miał wtedy już około 40 mln guldenów długu

W efekcie 26 lipca 1791 William Fawkener, Charles Whitworth, 1. hrabia Whitworth w imieniu Wielkiej Brytanii i Leopold Heinrich von Goltz w imieniu Prus podpisali z ministrami Katarzyny II dokument, stwierdzający , że Berlin, Haga i Londyn uznają aneksję terytoriów zdobytych przez Rosję na Turcji w czasie ostatniej wojny. A owego Fawkenera już tu poznaliśmy – to syn bardzo bliskiego kumpla Woltera – po owej niewdzięcznej, petersburskiej misji ów William zajmował się tworzeniem dla JKM pierwszego MI6, vide monsieur-bond-jacques-bond/.

CDN

PS. faktycznie-polski-historyk-i-ci-inni/

PPS. Podobnie będzie w 1939: 6 września 1790 Sejm Czteroletni przyjął uchwałę o niepodzielności ziem Rzeczypospolitej.

___

**) Wykształcenie odebrał w Eton College i Hertford College na Uniwersytecie Oksfordzkim. Rozpieszczany przez rodziców, zaczął prowadzić ekstrawagancki i rozrzutny tryb życia. W 1774 r. jego długi wynosiły 140 tysięcy funtów. W tym czasie był również osobą nadającą trendy w modzie. Znał 5 języków i był uważany za znakomitego oratora.

Between 1772 and 1774, Fox’s father – shortly before dying – had to pay off £120,000 of Charles’ debts; the equivalent of around £15 million in 2019. Fox was twice bankrupted between 1781 and 1784,[4] and at one point his creditors confiscated his furniture.[2] Fox’s finances were often „more the subject of conversation than any other topic.”[71] By the end of his life, Fox had lost about £200,000 gambling.[72]

***) Kilku mówców wystąpiło z energicznymi protestami, wskazując bezcelowość i polityczny bezsens jakiejkolwiek akcji przeciwko Katarzynie II. Lider opozycji, Charles Fox, zaopatrzony przez Woroncowa w obszerną dokumentację całego zagadnienia, poprosił o głos dopiero pod koniec debaty. Przemówienie jego było dobrze skonstruowane i apelowało do wszystkich istotnych uczuć i obaw brytyjskiej opinii publicznej.

Jedną stroną tej akcji było pobudzenie do jak najgwałtowniejszego działania przywódców wigowskiej opozycji. Tu sprawa była względnie łatwa. Wiecznie głodny zagranicznych subwencji i zarazem żądny władzy Charles Fox chętnie dawał posłuch sugestiom rosyjskiego ambasadora. Z innych może powodów, ale z nie mniejszą energią gotów był działać Edmund Burke.

W czasie debaty parlamentarnej w marcu i kwietniu 1791 r. Edmund Burke działał prawdopodobnie z motywów bezinteresownych. Natomiast sprzedajność Foxa nie ulega wątpliwości. Wszyscy jego biografowie przyznają, że nie wzdragał się przed uleganiem przekupstwu. W Europie krążyły wówczas pogłoski (które zanotował m.in. Friedrich Melchior Grimm w liście do Katarzyny II z 31 I 1794), iż w 1790 lub 1791 r. Fox sam zaproponował dworowi petersburskiemu utrzymanie Anglii na pozycjach ścisłej neutralności, jeżeli otrzyma za to honorarium w wysokości miliona funtów (por. S. Askenazy, Przymierze…, dz. cyt., s. 261). Suma monstrualna i niemożliwa do zrealizowania, ale sam fakt wydaje się bardzo prawdopodobny. David Bayne Horn w swym głośnym dziele Great Britain and Europe in the Eighteenth Century (Oxford 1967, s. 228) pisze o Foxie w kontekście wydarzeń 1791 r.: „Fox, who had long ago established his reputation at St. Petersburg as a useful Russian agent”.

J. Łojek, Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja