Rzeczpospolita i Dynastia Ming – Wspaniałe

***

Dynastia Ming (1368–1644) (chiń.: 明朝; pinyin: Míng Cháo; Wade-Giles: Ming Ch’ao; IPA: [mǐŋ tʂʰɑ̌ʊ̯]) – dynastia cesarska Chin, panująca po upadku mongolskiej dynastii Yuan. Była to ostatnia narodowa dynastia chińska.

Założycielem dynastii był Zhu Yuanzhang, jeden z przywódców powstania przeciwko dynastii Yuan. W 1368 ogłosił się cesarzem i przyjął jako nazwę swojej ery panowania, Hongwu, a założoną przez siebie dynastię nazwał Ming, czyli Wspaniała. W tym samym roku została zdobyta stolica dynastii Yuan: Dadu (obecnie Pekin). Cesarz Hongwu próbował stworzyć społeczeństwo oparte na samowystarczalnych wspólnotach wiejskich oraz ograniczyć pozycję kupców. W wyniku jego działań zostało odbudowane rolnictwo oraz zbudowana sieć dróg dla celów wojskowych i administracyjnych. Utrzymywano stałą armię liczącą co najmniej milion żołnierzy.”

W tym samym prawie czasie, tj. 1364–1648, miała miejsce polska Wspaniała Epoka. Jej początek umieściłem w owym 1364, bo był to rok wyjątkowy:

„28 marca – w obecności króla Kazimierza III arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria Skotnicki dokonał uroczystej konsekracji katedry wawelskiej, co kończyło rozpoczętą 44 lata wcześniej budowę.

12 maja – król wydał przywilej fundacyjny Akademii Krakowskiej, a 1 września – papież Urban V wydał bullę powołującą do życia Akademię Krakowską.

We wrześniu – zjazd monarchów w Krakowie, na którym miano rozstrzygnąć konflikt pomiędzy Habsburgami i Andegawenami dotyczącego patriarchatu akwilejskiego. W zjeździe udział wzięli: cesarz Karol IV, król Węgier Ludwik Andegaweński, Waldemar Duński, król Cypru Piotr, Rudolf IV książę Austrii, Siemowit III książę mazowiecki, Władysław Opolczyk książę opolski, Bogusław V Pomorski książę słupski oraz książę Bolko Świdnicki. ”

Wprawdzie to Jan Długosz napisał o KIII, że zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, jednak u góry dałem nagrobek świętej Jadwigi Andegaweńskiej** królowej Polski oraz prawdziwej, wielkiej patronki tej epoki, i Polski w ogóle. W dodatku, to ojciec KIII – Władysław I Wielki zbudował potężne fundamenty, a ów „boom cywilizacyjno-budowlany” miał też inną, ważną wg mnie, przyczynę – dżumę, a raczej jej brak:

Epidemia czarnej śmierci wybuchła w Azji Środkowej, być może Chinach, skąd przez jedwabny szlak w 1346 dostała się na Krym, skąd prawdopodobnie rozniosły ją pasożytujące na zamieszkujących ówczesne statki handlowe szczurach śniadych pchły. Szacuje się, że szerząc się w Europie i okolicach Morza Śródziemnego, przyczyniła się do śmierci (w zależności od szacunków) 30–60% ówczesnej populacji Europy. ”

Otóż, ta straszliwa epidemia praktycznie zupełnie ominęła Polskę (polecam animację) i to dało nam, paradoksalnie, wyjątkowy cywilizacyjny napęd. W szczególności, Akademia Krakowska z pewnością nie powstałaby już wtedy (tak jak i inne nowe wówczas uniwersytety), a i liczba osiadłych „specjalistów zagranicznych” nie byłaby tak duża…

__

Tak jak u początku tych dwóch epok istniał pewien (odległy) polsko-chiński związek, tak przy ich końcu pewne podobieństwa były wręcz uderzające. Zacznijmy od tego chińskiego Chmielnickiego:

„Li Zicheng (1606–45), żołnierz będący z pochodzenia chłopem, we wczesnych latach trzydziestych XVII wieku zbuntował się wraz ze swoimi towarzyszami broni w zachodnim Shaanxi, po tym jak żołnierze nie otrzymywali niezbędnego zaopatrzenia. W 1634 został schwytany przez wojsko cesarskie i ułaskawiony pod warunkiem, że wróci do służby. Porozumienie zostało wkrótce złamane po tym, jak władze lokalne straciły jego 36 żołnierzy; w odwecie oddziały Li Zichenga zabiły urzędników i kontynuowały rebelię w Henanie w 1635. …

Nieopłacana i głodna armia cesarska została pokonana przez Li Zichenga – obecnie samozwańczego księcia Shun – i opuściła stolicę bez większych walk. Oddziały Li Zichenga wtargnęły do miasta, po tym jak jego bramy zostały zdradziecko otwarte od wewnątrz. Pekin został zajęty przez wojska Li Zichenga, a ostatni cesarz dynastii Ming popełnił samobójstwo. …

Po ucieczce przed Mandżurami z Xi’anu, ścigany wzdłuż rzeki Han, aż do Wuchangu i w końcu wzdłuż północnych granic prowincji Jiangxi, Li Zicheng zmarł tam w lecie 1645; w ten sposób nastąpił koniec dynastii Shun. Jedne świadectwa mówią, że popełnił samobójstwo; inne, że został pobity na śmierć przez chłopów, po tym jak został przyłapany na kradzieży pożywienia. Zhang Xianzhong został zabity w styczniu 1647 przez wojska mandżurskie, po ucieczce z Chengdu i stosowaniu taktyki spalonej ziemi.”

Mamy tam także Holandię oraz Anglię w akcji:

„W ostatnich latach panowania cesarza Wanli i za panowania jego następców, nastąpił kryzys gospodarczy spowodowany nagłym niedoborem głównego środka wymiany gospodarczej cesarstwa: srebra. Protestanckie państwa: Holandia i Anglia, zainicjowały częste najazdy i akty piractwa skierowane przeciwko katolickim królestwom Hiszpanii i Portugalii, w celu ich osłabienia.”

I w końcu dopadła nas do tego ta sama zmiana klimatyczna:

„Na początku XVII wieku północne Chiny dotykały klęski głodu spowodowane suszami i oziębieniem klimatu, co skróciło okres wegetacyjny. Zmiana klimatu była częścią okresu ochłodzenia znanego jako mała epoka lodowa. Głód, obok podwyżki podatków, powszechnych dezercji, upadku systemu opieki społecznej i klęsk żywiołowych takich jak powodzie, a także niezdolność rządów do budowy i naprawy systemów nawadniających i przeciwpowodziowych, był przyczyną śmierci wielu osób i rozpadu struktury społecznej. Władze centralne nie dysponowały wystarczającymi zasobami i mogły jedynie w niewielkim stopniu łagodzić skutki tych nieszczęść.”

Rzeczpospolita bardzo ucierpiała gospodarczo nie tylko z powodu rzezi kozackich i grabieży szwedzkich, ale także na skutek ochłodzenia klimatu:

Mała epoka lodowa (w skrócie MEL, ang. Little Ice Age) – okres ochłodzenia znany głównie z rejonu północnego Atlantyku, który nastąpił po okresie średniowiecznego optimum klimatycznego. Średnie temperatury na półkuli północnej spadły o około 1 °C.

Był to ostatni z wielu chłodnych okresów holocenu (tzw. ang. Little Ice Age Type Events) i zarazem jeden z najchłodniejszych z nich. Najzimniejszy okres MEL przypada na najmniejszą aktywność Słońca zwaną minimum Maundera 1645-1715.”

__

Na zakończenie jeszcze jedna zaskakująca rzecz – i w Rzeczpospolitej i w Chinach jezuici odegrali w tym okresie olbrzymią rolę. Trzeba będzie jeszcze do tego wrócić…

___

**) Andegawenowie lub Andegaweni (fr. Anjou lub Anjou-Provence) – dynastia będąca boczną linią francuskiej dynastii Kapetyngów.

Reklamy

Zygmunt Wielki razy 10

Oto 10 powodów dla których Zygmunt III był największym polskim królem:

  1. Przede wszystkim, to on, w ponad pięć wieków po Chrobrym, przydał Polsce takiej siły, iż mimo wszystkiego złego co na nas spadło potem – mamy nadal Polskę dzisiaj – gdybyśmy wtedy mieli przeciętnego króla, Rzeczpospolita Obojga Narodów nie przetrwałaby już wojny trzydziestoletniej, a zaraz potem mielibyśmy pierwszy rozbiór, jeszcze w  XVII wieku.
  2. Nadał polskiej cywilizacji taką wielkość i taki rozmach, że starczyło na 400 lat – król bardzo mocno wspierał jezuitów – otrzymali bardzo wiele nadań kolegiów w których uczyło się potem wiele szlacheckich pokoleń; mało kto pamięta, że mimo olbrzymich protestów szacownej Akademii Krakowskiej (co za upadek…), król zdołał otworzyć uniwersytet w Poznaniu, trzeci z kolei w RON.
  3. Bardzo, bardzo zręcznie dysponował królewskimi urzędami – z jednej strony nie odmawiał ich zupełnie heretykom, ale jednak przyczynił się bardzo skutecznie do powrotów licznych rodów na łono Kościoła, i konsolidacji państwa.
  4. Był wiernym synem Kościoła i patronem wspaniałego osiągnięcia – unii brzeskiej z 1596 (23 grudnia tego roku Klemens VIII wydał „zatwierdzającą” bullę Magnus Dominus), do której szczególnie go nakłonił ks. Piotr Skarga, a który był jego nadwornym kaznodzieją od 1588 przez 24 lata, aż do śmierci (którą ktoś perfidnie przyspieszył?). Król wymógł na Hohenzollernie pozwolenie na budowy kościołów i prace jezuitów w Prusiech, i podobnie było w Kurlandii.
  5. Był wielkim wodzem – popatrzmy choćby na listę jego wielkich hetmanów: Żółkiewski, Chodkiewicz, Konaszewicz, no i… ten Zamoyski (ech…); mimo, że król nie zdołał zbudować silnej floty (jednak do Szwecji wybrał się w 1598 na 85! statkach, ale zajętych Anglikom i Holendrom…), bo nie miał za co, to i tak, zrobił co się dało i wygrał dla nas jedyną „istotną” bitwę morską – pod Oliwą w 1627; był ostatnim rycerskim królem – dwa razy zdrajcom darował życie (pod Stegeborgiem i pod Guzowem), co w bliskiej perspektywie najprawdopodobniej mu bardzo zaszkodziło (choćby jego stryj).
  6. Przeniósł częściowo stolicę do Warszawy (vide „poznański „przypadek” wyżej, i jeszcze np. ów biskupa Maciejowskiego, odkąd to był w Krakowie zasiadł…) oraz oddalił moskiewskie niebezpieczeństwo na kilkadziesiąt lat.
  7. Nie dał się zabić w polu, ani w zamachu Piekarskiego w 1620, czy po prostu otruć, przez 45 lat – panował od 1587 do 1632… Dobrze wyrychtował syna Władysława na swego następcę.
  8. Był prawdziwym mecenasem artystów na najwyższym, europejskim poziomie – wystarczy obejrzeć serię portretów malowanych na jego dworze. Stworzył pierwszą w Polsce galerię malarstwa (mistrzów flamandzkich i weneckich) – w końcu, sam przecież był bardzo dobrym malarzem-amatorem. Grał też na klawesynie i „w wyniku przeprowadzonych przez Zygmunta III, z poparciem papieża Klemensa VIII, akcji werbunkowych w 1595 roku, dotarły do Rzeczypospolitej dwie pierwsze grupy muzyków z Italii… Ogromną stratą kultury polskiej jest zaginięcie muzyki do wszystkich drammi per musica wystawionych w Rzeczypospolitej na dworach Zygmunta III (najwcześniejsze potwierdzone źródłowo przedstawienie operowe w Polsce miało miejsce w Warszawie w 1628 roku, niewykluczone jednak, że pierwsze odbyło się tam rok wcześniej).” Potem jeszcze to znakomicie był rozwinął Władysław IV, tak że można się zasadnie zastanawiać czy mielibyśmy muzykę Szopena, gdyby nie Zygmunt Wielki właśnie…
  9. Był władcą (i człowiekiem) kompletnym: „przykładał znaczną rolę do form poprawnego zachowania, taniec był dla niego zapewne jednak czymś więcej niż elementem towarzyskich konwenansów… Na imprezie 25 listopada 1592 roku władca tańczył w sumie aż 14 razy! (m.in. Zäunertanz i Wechseltanz, Gagliarda, Saltarello, Corrente, Passamezzo i Spagnoletta, jak również tańce polskie). W czasie niejednej podróży królewskiej wybijano czerwonym suknem komnaty bankietowe w miejscach postoju, pokrywając nim i podłogę, na której „oboje królestwo raczyli byli tańczyć”. Jego Królewska Mość wraz z rodziną doskonale bawił się na wieczornych maskaradach in privatim, podczas których potrafił przywdziać nawet kostium błazna! … Król Zygmunt przepadał za jazdą na łyżwach, puszczał latawce, grał na szpinecie, a nawet śpiewał w prywatnym gronie. Gdy muzycy z kapeli nadwornej opuścili choćby jedną frazę, wczytany w nuty monarcha potrafił im nawet pogrozić. Osobiście szczepił melony, dbał, aby w ogrodzie łobzowskim zabezpieczano odpowiednio rośliny przed zimowymi mrozami, etc. Wytykano mu zwłaszcza grę w piłkę oraz paranie się sztukami plastycznymi i rzemiosłem. Pociągała go praktyczna strona takich dziedzin, jak malarstwo, rzeźba, złotnictwo, sztycharstwo, snycerstwo, a nawet obróbka bursztynu i zegarmistrzostwo!”
  10. ZIII był królem, który najbardziej dbał o nasz parlament. Tak, właśnie tak – ale zacznijmy od początku: „Sejm walny Królestwa Polskiego po raz pierwszy pojawił się w latach 1382-1386, gdy na ogólnopolskie zjazdy urzędnicze zaczęła przybywać szlachta i przedstawiciele miast. Pierwszym sejmem walnym Królestwa Polskiego z udziałem posłów wybranych na sejmikach ziemskich był sejm w Piotrkowie w 1468 roku.

    W skład sejmu wchodzili członkowie rady królewskiej (odgrywający największą rolę), niżsi urzędnicy ziemscy (pełniący rolę nieformalnych reprezentantów swych ziem) szlachta przybywająca na sejm, a niepełniąca żadnych urzędów, oraz przedstawiciele miast. Były to tak zwane 3 stany sejmujące: król, senat, izba poselska.

    Do czasu zawarcia unii lubelskiej w 1569 i utworzenia wspólnego sejmu Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego jego sesje odbywały się w Piotrkowie, Krakowie, Toruniu, Bydgoszczy, Radomiu, Sandomierzu (sejmik generalny przy osobie króla), Lublinie, Parczewie i w Warszawie.

    Od 1573 sejm zwyczajny zwoływany był przez monarchę raz na dwa lata. Wymóg ten sformułowano w punkcie 9 Artykułów Henrykowskich. Po Unii Lubelskiej, od 1570 r. sesje odbywały się w Warszawie i (jak postanowiono na sejmie pacyfikacyjnym warszawskim w 1673) co trzecia w Grodnie (tzw. sejm grodzieński), sporadycznie miejscem obrad był też Toruń (1576 i 1626), Brześć Litewski (1653) czy Lublin (1703). Alternata grodzieńska pomijała jednak sejmy nadzwyczajne, a poza tym konwokacyjne i elekcyjne (w Warszawie) oraz koronacyjne (w Krakowie).

    Bez zgody sejmu jako reprezentanta szlachty, król nie mógł nałożyć nowych podatków. Jednak monarcha zwoływał sejm i zasięgał jego rady nie tylko z „fiskalnych” względów. Sejm był organem ustawodawczym, co potwierdziła konstytucja z 1505.”

    A oto kluczowe dane: „Za panowania Jana Kazimierza, od roku 1652 na zwołanych 17 sejmów, 7 zostało zerwanych. Za Michała Korybuta Wiśniowieckiego na 6 sejmów zerwano 4. Za panowania Jana III Sobieskiego na 12 sejmów zerwano 6. W czasach panowania królów z dynastii saskiej 4 przewidziane prawem sejmy nie odbyły się w ogóle. Z pozostałych 35, które zdołały się zebrać, zerwanych zostało 15, 8 rozeszło się bez uchwalenia konstytucji, 4 limitowano, odbyło się jedynie 8 sejmów, które zakończyły się uchwaleniem konstytucji.”

    Sejm_walny_I_Rzeczypospolitej#Niedochodzenie,_zrywanie,_limita_sejmów image

    ___

    A na deser, trzy cytaty ZIII, za wiki:

    Dłużej dumy tego człowieka znosić nie mam zamiaru!”

    (o Janie Zamoyskim na sejmie w 1591 r., wg Stanisława Grzybowskiego, Dzieje Polski i Litwy)

    Potrzeba odwagę raz uczynić taką, aby więcej już odważać się nie przyszło.”

    (w instrukcji na sejmiki przedsejmowe o forsowanej przez siebie ustawie o utworzeniu stałego wojska i skarbu. 1613 r., wg Henryka Wisnera, Zygmunt III Waza)

    Prędzej koronę utracę niż pozwolę metropolicie prawosławnemu osiąść w Kijowie!”

    (w odpowiedzi na prośbę posłów kozackich „o przywrócenie ruskiej hierarchii w uznaniu zasług naszych w potrzebie chocimskiej” w 1621 r., wg Józefa Tretiaka, Historia wojny chocimskiej)

    ___

    PS. Pierwszym władcą, który uznał wybór ZIII był… sułtan Murad III.

    ___

    A wszystko to przez tzw. polskich historyków, którzy od 400 lat pasjami oczerniają króla. Ostatnio czytałem z musu fragmenty Jasienicy i co chwila musiałem książkę odkładać (aby jej nie zniszczyć) – jak można nadal tak promować tego naciągacza? Bo był lepszy od Wandy Wasilewskiej?

    Leon Beynar, tak jak wielu dzisiaj historyków, m.in. powtarza jak to Zygmunt III zepsuł wszystko przez swój fanatyzm katolicki i ośli upór, nalegając na katolizację Ukrainy i zawarcie unii brzeskiej. A przecież było dokładnie na odwrót – do unii dążyli i unię wybłagali rusińscy duchowni prawosławni! Widzieli zagrożenie ze strony arian i kalwinów oraz wielkie owoce kontrreformacji i działalności jezuitów, w szczególności. Przecież to wiadomo już od dawna!

    Wrócę do tej sprawy w osobnej notce, a teraz chciałem dorzucić jeszcze jedną kontrowersję. Otóż, Zygmunt Wielki umiera w 1632, a już w 1634 umiera dwóch jego synów. Najpierw, 19 listopada, w folwarku koło Warszawy, tuż potem jak ogłosił swoje silne wsparcie bratu, królowi Władysławowi IV, w jego anty-tureckiej krucjacie, umiera 20-letni królewicz Aleksander Karol… A zaraz potem, 29 grudnia, w wieku 22 lat umiera królewicz Jan Albert – w Padwie „dokąd został prawdopodobnie wysłany przez brata, króla Władysława IV, z misją dyplomatyczną”. Może to tylko przypadek i zły los sprawił, że naprawdę obaj zarazili się „śmiertelnie” ospą od Jana Kazimierza, ale chciałem po prostu więcej o nich poczytać – a tu nic! Wiki polska ma dwie liche notki, a wujek gugiel nic więcej… Zgroza!

    ____

    PPS. Zgadzam się z tymi, którzy postulują, aby go nie nazywać Zygmuntem III Wazą, chyba że dotyczy to jego panowania w Szwecji. Zygmunt III był wszak Jagiellonem po kądzieli, i dlatego adekwatne jest nazywanie go, jak już, Zygmuntem III Polskim.

    Skoro wspomniałem o synach, to wspomnę też o ciotce Zygmunta, królowej Annie. Dlaczego tak mało się pisze o tej najważniejszej, obok św. Jadwigi, królowej polskiej? Znowu, trzeba będzie kiedyś do niej wrócić (choćby do tego jej „synaczka Zysia”): „Ostatnie lata życia spędziła w Warszawie, gdzie też zmarła 9 września 1596 na rękach Zygmunta III. Na jej pogrzebie mowę wygłosił Piotr Skarga, uznając że dała piękny koniec i zamknięcie domowi Jagiellońskiemu. Pochowana została w jednej z krypt katedry wawelskiej.

    Była osobą niezwykle energiczną, dążącą za wszelką cenę do realizacji swoich zamierzeń. Przy tym bardzo pobożną, co podkreślił Skarga: sama kapłanom warszawskim za biskupa i wizytatora stała. Wspierała kontrreformację, walnie przyczyniając się do zaniku wpływów protestantyzmu na Mazowszu. W 1579 Skarga dedykował jej swoje Żywoty świętych.

”Morskie uzupełnienie: holdruski.blogspot.be/2012/07/viktoria-morska-pod-oliwa-zygmunta-iii.html, i nie tylko.

„Perski” medyk oraz taki co nam królów wybierał (oraz ci inni)

Wszyscy znamy, mówiąc oględnie, dwuznaczną „misję” lekarzy, czy medyków królewskich, choćby z filmów i powieści. Jednak, gdy dzięki dr. Bałabanowi przeczytałem o doktorze Salomonie Kalahorze, lekarzu „przybocznym” Stefana Batorego, i jego gigantycznych interesach – zapaliła mi się lampka alarmowa. A kiedy potem przeczytałem biogramy dwóch najsłynniejszych żydowskich medyków na Wawelu, to syrena wyła na alarm jak na transatlantyku wchodzącym do portu w gęstej mgle. Zacznijmy od pierwszego żydowskiego lekarza na dworze królewskim – polecam pełną wersję jego biogramu na stronie Żydowskiego Instytutu Historycznego, tutaj daję tego skrót:

„Izaak (Izaczko) z Hiszpanii

Izaak ben Abraham, zw. Doktorem Hiszpanem lub Hispanusem Hebraeusem (? Jerozolima – 1509/1510 Kraków) – lekarz nadworny czterech królów polskich; pierwszy Żyd w służbie dyplomatycznej władców Polski i Litwy; syn Abrahama z Jerozolimy. Przez pewien czas I. z H. był lekarzem nadwornym szacha perskiego, Uzun Hasana, który w 1472 wysłał go do Europy z misją dyplomatyczną (vide perska notka). I. z H. odwiedził dwory hospodara wołoskiego Stefana III Wielkiego; króla węgierskiego, Macieja Korwina i władcy polsko-litewskiego, Kazimierza Jagiellończyka. Nie wiadomo kiedy osiadł w Polsce na stałe. … Do 1492 był medykiem nadwornym Kazimierza IV Jagiellończyka, następnie Jana I Olbrachta, a po jego śmierci – Aleksandra Jagiellończyka. Na przełomie 1501-1502 ten ostatni wysłał I. z H. z misją dyplomatyczną do chana Ordy Perekopskiej (Krymskiej). … Na przełomie 1503 i 1504 tenże władca posłał I. z H. z misją do chana Ordy Zawołżańskiej. … Po śmierci monarchy I. z H. stał się przybocznym medykiem Zygmunta I Starego, który potwierdził wszystkie wcześniej nadane mu przywileje i postanowił (1507), że odtąd, aż do końca życia I. z H. nie będzie obciążony żadnymi podatkami i powinnościami, którym podlegają inni Żydzi w Rzeczpospolitej, oraz że jedynym jego sędzią będzie król. …”

A oto fragment biogramu tamże, najsłynniejszego lekarza na Wawelu – następcy Samuela bar Meszulam, medyka królowej Bony, po jego śmierci:

„Aszkenazi (Askenazy) Salomon ben Natan (ok. 1520 Udine, Włochy – przed 1605 Konstantynopol) – dyplomata, lekarz. Pochodził z osiadłej we Włoszech rodziny Żydów niem., stąd znany jest także jako Szlomo ben Natan Tedeschi. Do Polski przybył zapewne wraz z dworem królowej Bony. Był lekarzem króla Zygmunta II Augusta. Dużo podróżował po Europie, prowadził rozległą korespondencję ze znanymi i wpływowymi osobistościami ówczesnego świata. W 1564 przeniósł się do Konstantynopola, gdzie podjął służbę dyplomatyczną u wielkiego wezyra Mohammeda Sokolli. Jednocześnie reprezentował interesy Żydów weneckich. W 1573 poparł kandydaturę Henryka Walezego na króla Polski. W 1591 pomógł Emanuelowi Aronowi zasiąść na tronie Mołdawii, w zamian za uzyskanie obietnicy, dotyczącej opieki nad tamtejszymi Żydami.”

Niesamowite, przyznacie – ten pierwszy „medyk” posłował od szacha perskiego w sprawie sojuszu antytureckiego i został na polskim dworze, gdy tymczasem ten drugi wykonał ruch w drugą stronę i po prostu przeszedł na stronę turecką, gdzie zresztą współpracował z niejakim Nasi, Józefem Nasi. Ale o tym można przeczytać niżej. A co do elekcji, sprawy się miały – wg strony Jewish Encyclopedia – tak, w wolnym tłumaczeniu:

„…. Turcja miała silny wpływ na wybór króla polskiego w 1572. Aszkenazy, który praktycznie zarządzał sprawami zagranicznymi Turcji, popierał Henryka Andegaweńskiego i przekonał do tego wielkiego wezyra. Kiedy Henryk, potem król Francji Henryk III., został królem Polski, Aszkenazy napisał do niego: ‘To ja wyświadczyłem Waszej Wysokości najważniejsze przysługi w zapewnieniu wyboru. To ja dokonałem wszystkiego co zostało tu zrobione.’ (Charrière, str. 932).

Częściowo jego wpływ spowodował, że dekret wygnania Żydów z Wenecji został cofnięty 19 lipca 1573. W 1576 roku został mianowany Posłem Nadzwyczajnym z Porty do Wenecji … i podpisał akt pokoju w imieniu Turcji. …”

Inny żydowski uczony – Gustav Karpeles pisze w 1892, że „ten sam dyplomata, wraz z żydowskim księciem Józefem (Nasi) z Naxos, odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do wyboru Stefana Batorego”. Niestety, nie podał źródła.

Dodajmy do tego jeszcze kawałek z niezastąpionego dr. Balabana:

„Podkreślić też należy, że lekarze żydowscy w ogóle, a ci Hiszpanie i Włosi w szczególności, stanowili dzięki swej kulturze i swej praktyce w domach mieszczańskich i magnackich – nie mówiąc już o praktyce na dworze króla – łącznik między gettem a społeczeństwem chrześcijańskiem i mimo woli wysuwali się na czoło gmin żydowskich. Mnóstwo lekarzy piastowało dzięki temu wysokie urzędy kahalne, ziemskie, a nawet przewodziło całemu żydostwu polskiemu. W roli marszałków „Sejmu czterech ziem” (np. Dr. Emanuel de Jona, lub Dr. lzak Fortis), co jednak wzbudzało przeciw nim i tak już wielką zawiść ich chrześcijańskich kolegów. Proces o otrucie króla Jana Sobieskiego (1696 r.), wytoczony Dr. Emanuelowi de Jona, stanowi tejże zawiści i nienawiści dobitne świadectwo.”

To wszystko spowodowało, że gruntownie musiałem zrewidować ocenę możliwości polskich monarchów. Wygląda przecież na to, że sojusz francusko-turecki podpisany w 1532 zaowocował kontrolą polskich elekcji w XVI wieku i dopiero śmierć Józefa Nasi w 1579 przyniosła powolną zmianę w Konstantynopolu, czyli dominację Greków w polityce zagranicznej Ottomanów. Przy tym każdy poważny ruch króla Polski nie „po linii partii” kończył się dla niego najfatalniej (skąd my to znamy?…) – można zasadnie podejrzewać, iż jedynym, który uniknął przedwczesnego zgonu był Jan Kazimierz, bo wystarczająco szybko abdykował…

Jednak dzięki tym informacjom, będę także mógł z dużo większą świadomością w końcu zamknąć cykl perski… w efekcie czego, narasta we mnie przekonanie, że ostatnim, polskim tzw. wielkim mężem stanu był Jan Długosz, ale więcej o tym już gdzie indziej.

___

PS. Przy okazji, polecam słynną wypowiedź pani Aliny dr. Całej…

PPS. W maju’18:

Capture d’écran 2018-06-19 à 11.54.20.png

Jak to Jan Olbracht krakowskim Żydom podpadł

W 1912 dr Meir Balaban vel Majer Bałaban wydał w Krakowie nakładem Izraelickiej Gminy Wyznaniowej, „DZIEJE ŻYDÓW w Krakowie i na Kazimierzu” T.1 (1304-1655) przez Główny skład w księgarni Leona Frommera w Krakowie.

Oto kilka fragmentów związanych z tytułem notki:

„…To wszystko przejął żywcem statut Mikołaja Trąby, a pod jego wpływem wydał Władysław Jagiełło w r. 1423 statut warecki. Statut ten orzekł (§ 20), że Żydom nie wolno pożyczać pieniędzy na hipoteki i skrypta dłużne, tylko na zastaw ręczny (Faustpfand). Nieumorzone dotychczas (t. j. 1423) listy dłużne i hipoteki winni Żydzi na najbliższych wiecach lub przed sądem wojewodzińskim uwierzytelnić, gdyż listy nieuwierzytelnione tracą wartość.

Z czasem coraz to gorsze wieści dochodziły do Krakowa. W 1426. wygnano Żydów z Kolonii, w r. 1435. ze Spiry, w r. 1438. z Moguncyi, w r. 1439. Z Augsburga, w r. 1450. z Bawaryi, w r. 1458. z Erfurtu, w r. 1489. z Wurzburga, w r. 1493. z Magdeburga, w r. 1496. z Karyntyi, Krainy i Styryi. Na rok 1492. przypada straszne wygnanie Żydów z Hiszpanii, a w r. 1498. z Portugalii.

Jedynym większym kapitalistą tego czasu jest Abraham Niger (Czarny), który dzierżawi żupy bocheńskie i wielickie, w 1459. odbiera Kazimierz Jagiellończyk Nigrowi tę arendę i oddaje ją Grzegorzowi i Magdalenie Morsztynom. Kupno nieruchomości jest utrudnione niechęcią mieszczan i statutem w a r c k i m. Żydom nie wolno bowiem pożyczać na nieruchomości, wskutek czego ta droga do nabywania, w XIV. w. najczęstsza, jest dla nich prawie zamknięta. Potężnie oddziaływa na stosunek króla do Żydów największy teokrata polski Zbigniew Oleśnicki. … Odbiciem i niejako echem planów i dążeń wielkiego kanclerza, był kanonik krakowski Jan Długosz. Znakomity ten historyk, nienawidzi Żydów z duszy serca [sic], wszystkie nieszczęścia, spadłe na Polskę, przypisuje Żydom i wraz ze swym możnym protektorem dąży konsekwentnie do ich usunięcia z Krakowa.

Lecz podobnie jak Żydom, tak też było ciasno i Akademii. Jej kolegia wparte między bożnicę i cmentarz żydowski, przedzielane łaźnią i szpitalem żydowskim, były aż nadto porozrzucane. Dla ich rozszerzenia i połączenia, musiano nabyć posiadłości żydowskie. To zadecydowało o losie ulicy żydowskiej. I tak zwie się ona już od wielu lat ulicą św. Anny. Należało tedy z Żydami się załatwić, a dokonał tego kanonik krakowski i historyk Jan Długosz. Niestety nie posiadamy źródeł historycznych do pertraktacyi z Żydami, nie znamy szczegółów, poprzedzających ten tragiczny układ. Jeden jedyny dokument, został nam jako świadek dawno przebrzmiałych jęków i wylanych łez seniorów i pospólstwa dawnej gminy Żydów krakowskich.

Jan Olbracht usunął Żydów z Krakowa i przeniósł ich na Kazimierz. Tak spełniły się dążenia Oleśnickiego i praca Jana Długosza. Pojętni jego uczniowie Jan Olbracht i Alexander przejęli się zasadami mistrza; pierwszy wygnał Żydów z Krakowa, drugi z Litwy (1495 r.). Na Litwę wrócili Żydzi po ośmiu latach, do Krakowa na mieszkanie po czterech wiekach, bo dopiero w r. 1868.

A więc spełniły się pogróżki mieszczan. Nie pomogło wcale ustępstwo z r. 1469., nie pomógł układ z roku 1485., przeważył napór kupiectwa i rzemieślników krakowskich i Żydzi musieli ustąpić z miasta. Proces trwał przez cały rok 1495.; po stronie Żydów stanął humanista Filip Kallimach Buonaccorsi i całą siłą wymowy starał się wpłynąć na młodego króla; przeciw nim było całe mieszczaństwo, a za nim kardynał Fryderyk, brat królewski. „Upór i wstawienie się jednego obcego człowieka — pisał on do króla — więcej znaczy, niż głos mieszczan”. I przeważył głos kardynała i głos mieszczan, i głos tradycyi Oleśnickiego i Długosza i tendencya zachodnioeuropejska i usunięto Żydów z Krakowa.

…”

(Oraz parę szczegółów tamże ws. „Zwierciadła” Miczyńskiego)

„…

Wówczas Rada postanowiła zaapelować do sejmu i w tym celu postanowiła spisać swe gravamina na Żydów, wydać je drukiem i rozdać między posłów. Podjął się tej pracy dr. filozofii M. Sebastyan Miczyński, który spisał skargi kupców i rzemieślników krakowskich, a zasiągnąwszy informacyi o stosunkach w innych wielkich miastach wydał swe: „Zwierciadło”…

Nas obchodzi tutaj rozdział VIII. o handlu z którego urywek poznaliśmy wyżej (str 116.). Tutaj jest autor dobrze poinformowany, a w każdym razie, jako świadek współczesny zna stosunki i ludzi. … Czytano ją pilnie w Krakowie, a każdy stan widział w autorze rzecznika swoich usiłowań. Z książką w ręku oglądano mieszkania i sklepy bogatych Żydów, dokładnie przez autora oznaczone, a pospolity człowiek, podniecony tą lekturą, przybrał wobec Żydów groźną postawę. … Zygmunt III. dekretem z 31. VIII. 1618. r. uznał zażalenia kahału jako słuszne „na skutek tej książeczki nazwanej Speculum regni lud jest podburzony, napada na Żydów i głośno się odgraża pogromami tak dalece, że Żydzi nie są pewni ni życia ni mienia. Ponieważ książka ta jest powodem niepokojów, poleca król magistratowi, by ją skonfiskował, a na przyszłość zabronił druku i sprzedaży tej książki. Również nakazuje król obronę Żydów przed tłumem ich napastującym.”

______

A na deser, fragment z innego dzieła dr. Bałabana – Z HISTORJI ŻYDÓW W POLSCE – SZKICE i STUDJA. „WYDAWNICTWO B-cia LEWIN-EPSTEIN i S-ka” WARSZAWA 1920

„…

Za ostatniego Jagiellona osiada w podwawelskim grodzie pierwszy znany nam Kalahora. Zwie się S a l o m o n  i jest lekarzem wielce poszukiwanym. Sława jego dostaje się aż na Wawel i oto Zygmunt August darzy go swem zaufaniem i dnia 4 czerwca 1570 mianuje go swym nadwornym lekarzem. Nie był Salomon pierwszym żydowskim lekarzem, którego opiece powierzali swe zdrowie królowie z rodu Jagiełłów; już bowiem na dworze Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego widzimy d-ra Izaka z Hiszpanji, a także królowa Bona przywozi ze sobą̨ swego lejbchirurga (chirugus reginalis majestatis) Samuela Barmisulan (Bar Me-szulam). Samuel był nieodrodnym synem włoskiego renesansu i lekarzem dworów włoskich kondotierów. Miłostki i plotki towarzyszyły mu też i do Polski, co się̨ zupełnie dobrze stosowało do dworu Bony Sforza.

Jednym z następców jego na dworze krakowskim był dr. Salomon Askenazy, późniejszy lekarz sułtana, po nim zaś obejmuje pieczę nad zdrowiem ostatniego Jagiellona nasz Salomon Kalahora, czyli jak go z hiszpańska zwano Kalifari. Dr Salomon zajmuje się też handlem na wielką skalę, a łatwo mu wielkie czynić tranzakcje, ile że w swym przywileju ma zastrzeżony wolny od podatków i ceł handel i obowiązek stawania tylko przed sądem króla. Sól jest specjalnością̨ handlową Salomona; wraz z kilku spólnikami eksploatuje on warzelnie koło Felsztyna, a choć trudno jest konkurować ze solą królewską, mimo to umieją spólnicy dobrze sobie radzić. A ma Salomon dostęp i do Stefana Batorego, który go w roku 1578 mianuje swoim lekarzem przybocznym i potwierdza przywileje nadane przez swego poprzednika na tronie. Salomon umiera w r. 1597 i zostawia dwóch synów: Mojżesza, seniora gminy żydowskiej na Kazimierzu i Izraela Samuela, uczonego wielkiej miary. Pierwszy z nich to praojciec linji krakowskiej, wygasłej w roku 1834 na Izaku Aronie Kolhary, członku „Komitetu starozakonnych” wolnej i ściśle neutralnej Rzeczypospolitej Krakowskiej, od drugiego wywodzi swój ród linja poznańska.

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2018/04/20/papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

PPS.

Capture d’écran 2018-06-19 à 09.30.44.png

Poezja czyli śledź po kielecku

Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach

***

Obok Świętego Krzyża, drugim najważniejszym celem naszej letniej eskapady były Kielce – stolica polskiej Owernii**. Kielce są cudowne i tym bardziej wstyd się przyznać, że byłem tam pierwszy raz. Dlatego też muszę niebawem tam wrócić, a tymczasem pozostaje mi dodać krótki przegląd historyczny i moje pierwsze rekomendacje:

Na przełomie XI i XII w. z nadania książęcego (Władysława Hermana) właścicielami osady i otaczających ją dóbr (klucz kielecki) stali się biskupi krakowscy. … Z przekazaniem osady w ręce biskupów wiąże się ufundowanie przez Bolesława Krzywoustego w latach 1135-1137 opactwa benedyktynów na Świętym Krzyżu, które miało wspierać kieleckich duchownych w misji chrystianizacyjnej. W 1171 r. (po zniszczeniu Kielc podczas wojny ok. 1141 r.) jeden z biskupów, Gedko herbu Gryf ufundował na Wzgórzu Zamkowym kolegiatę pw. Najświętszej Maryi Panny. Jan Długosz pisał:

Krakowski biskup Gedeon, chcąc cześć Boga prawego w diecezji swojej rozszerzyć, w rozległych podówczas i od ludzi niezamieszkałych lasach zbudował miasto Kielce, a w niem kościół z ciosowego kamienia wytworny i ozdobny wystawił, i cztery dostojeństwa duchowne, jako to: probostwo, dekanat, kustodią i scholasterią, nadto sześć prebend i dziesięciu wikariuszów przy tym kościele ustanowił (…)

Bp Wincenty Kadłubek przeniósł do kolegiaty parafię św. Wojciecha, a następnie dekretem z 1213 r. ustanowił w niej prebendę kanoniczną, z którą związanych było 4 prałatów i 6 kanoników uposażonych posiadaniem okolicznych wsi. Od tej pory w Kielcach odbywały się targi, odpusty i jarmarki. Na początku XIII w. (pomiędzy 1208 a 1218 r.) powstała przy kolegiacie szkoła parafialna, której pierwszym znanym z dokumentów (1229) absolwentem był niejaki Henryk. Wśród wychowanków szkoły znalazł się także dominikanin Wincenty z Kielc, autor Żywota świętego Stanisława. W 1260 r. nastąpiła lokacja miasta na prawie polskim. Kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1227 r. papież (prawdopodobnie Grzegorz IX, w tym samym roku urzędował krótko Honoriusz III) zatwierdził przywilej zezwalający włodarzom Kielc na lokację miasta na prawie niemieckim.

XIII wiek przyniósł liczne nieszczęścia. Najazdy Tatarów i walki o opiekę nad małoletnim Bolesławem Wstydliwym między Konradem mazowieckim a Henrykiem I Brodatym spustoszyły osadę i zniszczyły dwór biskupów. Znaczne zniszczenia przyniosła prawdopodobnie przegrana w 1241 r. bitwa pod Chmielnikiem. Kielce jednak podniosły się z upadku wzbogacając się o obwarowania zaopatrzone w strzelnice i blanki wokół kościoła na Wzgórzu Zamkowym. W 1354 r. (według innych źródeł w 1350 r.) Kazimierz Wielki na prośbę bp. Bodzanty Jankowskiego zrzekł się prawa poboru ludzi zbrojnych w dobrach kieleckich oraz oznaczył granice miasta, tym samym władza przeszła całkowicie w ręce duchownych. W 1364 r. nadano Kielcom (zamieszkiwanym wówczas przez ok. 300 osób) prawa magdeburskie. W 1496 r. kardynał Fryderyk Jagiellończyk nadał miastu herb – złote litery CK w koronie na czerwonym tle, będące skrótem od łacińskiego Civitas Kielcensis.

XV i XVI w. to czas wzmożonego rozwoju Kielc, związanego z eksploatacją rud ołowiu, miedzi i żelaza. Przywilejem królewskim zostały potwierdzone prawa do dwóch jarmarków, wybudowano także drogę do Bodzentyna. W okolicach zaczęły tworzyć się zręby przemysłu zbrojeniowego, w mieście powstały cechy szewców (1502), ślusarzy, bednarzy i krawców. W tym samym okresie wyodrębniło się ostatecznie centrum Kielc w postaci Rynku i odchodzących od niego ulic: dzisiejszej Bodzentyńskiej i Piotrkowskiej. W połowie XVI w. na Rynku wybudowano piętrowy, murowany ratusz (przylegała do niego wieża z izbami stanowiącymi areszt i więzienie), a na wzniesieniu na wschód od miasta (teren obecnego pl. Moniuszki) kościół św. Leonarda.

Kolejne stulecia przyniosły gwałtowny rozwój górnictwa rudy żelaza i metali kolorowych. Do miasta zaczęli napływać wysoko wykwalifikowani specjaliści z kraju i zagranicy – głównie pochodzenia włoskiego, ale także Węgrzy, Słowacy i Niemcy. Wybudowano liczne huty i manufaktury. W 1527 r. bp Piotr Tomicki ufundował nieopodal kolegiaty dzwonnicę, w której umieszczono wielki dzwon ochrzczony jego imieniem. Ten sam biskup nakazał postawienie na miejscu dworu nowego pałacu, przebudowanego w stylu renesansowym przez bp. Jakuba Zadzika herbu Korab w latach 1637-1642 (według projektu Giovanniego Trevano – włoskiego architekta pochodzącego z Lugano). Kielce wzbogaciły się o dwie świątynie (kościół św. Trójcy i klasztor bernardyński na wzgórzu Karczówka oraz szpital. Katedrę rozbudowywali kolejno biskupi Piotr Myszkowski i Konstanty Felicjan Szaniawski. Kwitło życie kulturalne miasta, w 1661 r. przebywał tu król Jan Kazimierz wraz ze swoim dworem. W 1645 r. populacja Kielc wynosiła już ok. 1250 osób.

Począwszy od XV w. mieszkańcy i biskupi otrzymywali liczne przywileje – 3 września 1533 r. Zygmunt I potwierdził wszystkie prawa nadane miastu oraz pozwolił na organizację 3 jarmarków w roku i cotygodniowych targów. 28 lutego 1579 r. bp Piotr Myszkowski zezwolił kielczanom na swobodny wyrób piwa i wódki zapewniając przy tym wyłączność na produkcję w całym kluczu dóbr biskupich (10 września 1685 r. zezwolenie potwierdził Jan Małachowski). 16 września 1598 r. kardynał Jerzy Radziwiłł nadał miastu przywilej pobierania brukowego i opłaty za przepędzanie ulicami Kielc zwierząt i bydła. 14 stycznia 1602 r. Bernard Maciejowski zniósł zakaz wyrębu drzew w okolicznych lasach należących do biskupów. Na przełomie XVI i XVII wieku w Kielcach wprowadzono wiele korzystnych zmian organizacyjnych i gospodarczych. Nad zakładaniem nowych obiektów przemysłowych czuwał kielecki żupnik. Olbornik i ważnik zajmowali się ściąganiem opłat. Obok właścicieli kopalń olborę, czyli dziesięcinę w wydobytej rudzie płaciła również szlachta i bogacący się mieszczanie, którzy dzierżawili tereny górnicze.

Najazd szwedzki i wojny domowe w Polsce doprowadziły do zahamowania okresu prosperity. W czasie „potopu” szwedzkiego miasto doszczętnie spłonęło, w dodatku w 1655 r. przeszły tędy wojska Karola Gustawa niszcząc okoliczne fabryki i ściągając od mieszkańców ogromną kontrybucję. W tym samym czasie w okolicy wybuchło szereg epidemii, których rozprzestrzenianiu sprzyjała panująca wokół wojna. Od października 1662 r. do maja 1663 miasto okupowały oddziały wojska koronnego (ok. 12 tys. żołnierzy) dowodzone przez Jana Samuela Świderskiego, skonfederowane pod nazwą „Związek Święcony”. 30 czerwca 1702 r. Kielce zajął król szwedzki, Karol XII idący przeciwko Augustowi II, kwaterując do 9 lipca w pałacu biskupów. Kilka lat później miasto ucierpiało podczas wojny domowej między zwolennikami Augusta II i Stanisława Leszczyńskiego. Działania wojenne trwały do 1711 r. Usuwanie zniszczeń okazało się dużym wyzwaniem – z wielkich pożarów ocalały jedynie pałac, katedra i klasztor na wzgórzu Karczówka.

Wybudowano seminarium duchowne, szkołę średnią (w 1735 r. przyjętą pod patronat Akademii Krakowskiej) teatr, browar, szpital sióstr miłosierdzia przy kościele św. Leonarda oraz istniejące do dziś kamienice z podcieniami na Rynku. Działalność rozpoczęła kopalnia wapienia na Kadzielni oraz dwie cegielnie. Obok pałacu biskupów wzniesiono kosztowne stajnie, wozownie i rajszul (szkołę jazdy konnej) z wielką ujeżdżalnią na parterze. Ludność miasta wzrosła do ponad 2 tysięcy, znacznie zwiększyła się liczba domów i ulic. Rezultatem troski o rozwój gospodarstw w okolicznych wsiach było założenie pierwszej bezprocentowej kasy pożyczkowej „Mons Pietatis”, ufundowanej przez bp. Andrzeja Załuskiego, pożyczającej pieniądze na zakup wołów osobom posiadającym poręczenie od wójta i plebana.

Za Sasów Kielcami zarządzali kolejno bp Jan Aleksander Lipski oraz bp Andrzej Stanisław Kostka Załuski, brat fundatora Biblioteki Załuskich w Warszawie. W 1761 r. na mocy biskupiego dekretu usunięto z miasta wszystkich Żydów. Bp Kajetan Sołtyk zakazał wznoszenia w śródmieściu budowli drewnianych, okazując przy tym wszechstronną pomoc tym, którzy zdecydowali się stawiać domy murowane. W 1787 r. miała miejsce ostatnia królewska wizyta w Kielcach – Stanisław August Poniatowski podążający do swych dóbr w Niewachlowie i Miedzianej Górze odwiedził kościół na Karczówce.

Dnia 27 lipca 1789 Sejm Czteroletni uchwalił ustawę, na mocy której dobra biskupów krakowskich zostały przejęte przez administrację królewską…”

__

Katedra Wniebowzięcia NMP to jeden z najważniejszych kościołów w Polsce – pełen nie tylko religijnych, ale i narodowych symboli – bardzo polecam jej jeśli nie osobiste to przynajmniej wirtualne zwiedzanie.

Z kolei kielecki Pałac Biskupów Krakowskich to po Zamku Królewskim na Wawelu i tym w Warszawie trzeci najważniejszy zamek w Polsce – zasługuje na osobną notkę, a w niej historie pewnych tam obrazów (wszak dekorację malarską wnętrz wykonał słynny warsztat Tomasza Dolabelliego) – jednych z najważniejszych w naszej historii. Kolosalne wrażenie. Jeden z plafonów tamże:

Jakby tego mało, jest tam jeszcze zespół klasztorny bernardynów. Fundatorem zespołu był biskup krakowski Marcin Szyszkowski. Powstał on jako wotum za ominięcie Kielc przez zarazę z 1622 r. i został wzniesiony w latach 1624–1631 w stylu późnorenesansowo-wczesnobarokowym. W 1864 r. zakon bernardynów został rozwiązany przez władze carskie. W korytarzu przy wejściu do klasztoru znajduje się obraz przedstawiający złupienie klasztoru przez wojska szwedzkie w 1655 r.

__

A ten tytułowy śledź to jeszcze jeden ważny powód, aby do Kielc wrócić i za jedyne 11 złotych znowu skosztować prawdziwej poezji. To nie jest ani moja rodzina ani znajomi – po prostu wyguglała ich moja żona – Monte Carlo to jest to!

**) Podobnie jak Owernia we Francji – Świętokrzyskie to serce Polski – zarówno „geograficznie” jak i historycznie – z najstarszymi śladami polskiego chrześcijaństwa. I w obu przypadkach są to obszary najstarszych pasm górskich.

 

Kartezjusz i królowa Krystyna czyli szwedzki „Kulturkampf”

Dysputa królowej Krystyny i Kartezjusza (detal z kopii dzieła Pierre’a Louisa Dumesnila)

__

6. marca 1649. francuski ambasador w Sztokholmie powtórnie wystosował zaproszenie dla Kartezjusza na dwór królowej Krystyny. Szwedzki admirał Hermann Flemming właśnie płynął do Holandii po odbiór biblioteki Gerardusa Vossiusa. Jego syn, Isaac sprzedał bezpośrednio królowej około 2000 woluminów za jedyne 20 tysięcy florenów (dzisiaj to grubo ponad 2 miliony euro). Kartezjusz się wahał – skończył już 53 lata i obawiał się długiej morskiej podróży oraz zimnego, szwedzkiego klimatu – tzw. mała epoka lodowcowa rozwinęła się już w najlepsze. W końcu się jednak zdecydował, przecież królowa prosiła go o pomoc przy założeniu szwedzkiej akademii nauk.

W dodatku był bankrutem i potrzebował gotówki, a była to dla niego nowość. W 1623, w wieku 27 lat, sprzedał rodzinny majątek za ponad 600 tysięcy dzisiejszych euro (oraz dwa lata później kolejną część za prawie 400 tysięcy) i zainwestował w amsterdamskie obligacje…  W 1642 donosił, że same odsetki przynoszą mu około 2000 liwrów rocznego dochodu (czyli jakieś 50.000 euro dziś). Oprócz tego, po śmierci swojego ojca w 1640 otrzymywał jeszcze pensję.

Jego misja w Szwecji trwała bardzo krótko – 1. lutego 1650. przedstawił królowej projekt statutów Szwedzkiej Akademii Królewskiej (zastrzegając tam, rzekomo z własnej inicjatywy, udział w tejże Akademii tylko „rodzonym” Szwedom), a już 11., o 4tej nad ranem, zmarł. Miał „przy sobie” tylko 200 riksdalerow (talarów szwedzkich) gotówki, przy czym połowa tej sumy poszła na jego pogrzeb, a druga, wraz z jego garderobą, na „spłacenie” Schlütera, służącego. Ciekawe, że w krytycznym momencie Kartezjusz zdecydowanie odrzucił usługi królewskiego medyka tamże – Holendra van Wullena… W czasie pobytu w Szwecji, jeszcze 2. lutego, przyjął od ojca Viogné komunię świętą (jedyny taki odnotowany przypadek). W 1666, po przewiezieniu zwłok, pochowano je w paryskim kościele Saint-Étienne-du-Mont, obok Błażeja Pascala. Jakobini wprawdzie planowali przenieść je do Panteonu, ale do tego nie doszło i w 1819 jego szczątki wylądowały w opactwie Saint-Germain-des-Prés, choć bez palca i czaszki… Książki Kartezjusza trafiły na papieski indeks w 1663, a w 1671 Ludwik XIV zabronił wykładania filozofii kartezjańskiej.

Wróćmy do królowej – była córką pięknej Marii Eleonory Hohenzollern i Gustawa II Adolfa. Urody wprawdzie po matce nie odziedziczyła i w młodości często brano ją za mężczyznę, ale za to od dziecięctwa odczuwała bardzo silny pociąg do wiedzy. Po wstąpieniu na tron, w 1644, przyjęła wszak dewizę: Columna regni sapientia (Mądrość podporą władzy królewskiej). Uroczysta koronacja miała jednak dopiero miejsce w październiku 1650, po tym jak 26. lutego rok wcześniej oświadczyła, że za mąż nie pójdzie i ogłosiła Karola Gustawa następcą tronu i dziedzicznym księciem Szwecji. Ciekawe, że formalnie nosiła tytuł króla, a nie królowej…

Krystyna była wielką prekursorką rabunku totalnego – w 1648 osobiście wydała rozkaz Hansowi von Königsmarckowi grabieży wszystkiego co im w ręce wpadnie. W efekcie, po bitwie o Pragę, z cesarskiego zamku na Hradczanach ukradziono 760 obrazy, 170 rzeźb w marmurze, a 100 w brązie, 33 tysięcy monet i medali, 600 sztuk kryształów, 300 instrumentów naukowych i bardzo wiele rękopisów i książek – w tym Sanctae Crucis laudibus Rabanusa Maurusa oraz słynny Codex Argenteus (vide niżej). W czasie „naszego” potopu po prostu ten szwedzki obyczaj tylko dalej twórczo rozwinięto:

„Grabież dóbr kultury przez szwedzkiego okupanta była z góry zaplanowana i zorganizowana, ponieważ najeźdźcy jeszcze przed wojną przygotowali wyszkolony zespół „fachowców”, towarzyszących armii i ograbiających planowo skarbce, archiwa i biblioteki.  Z krakowskich bibliotek może najmniej ucierpiał księgozbiór Biblioteki Jagiellońskiej; według opinii badaczy straty okazały się stosunkowo niewielkie. Co prawda, Szwedzi dokonywali w Collegium Maius kilkakrotnych rewizji, ale szczęśliwie udało się uratować księgozbiór od rozproszenia i zatracenia. O wiele gorzej przedstawiała się sytuacja z bogatymi bibliotekami krakowskich klasztorów  – jezuitów, augustianów i karmelitów trzewiczkowych.”

Po abdykacji w czerwcu 1654 r. Krystyna „opuściła potajemnie Szwecję, a w grudniu tego roku w Brukseli również potajemnie złożyła katolickie wyznanie wiary na ręce dominikanina o. Guemesa. Świadkami tego obrządku byli m.in. arcyksiążę Leopold i nadzwyczajny poseł Hiszpanii, sekretarz stanu Navarra Antonio Pimentel, faworyt królowej. Krystyna pragnęła osiąść w Rzymie. Zgodę na jej pobyt w Wiecznym Mieście papież Aleksander VII uzależniał od publicznego wyznania wiary. Ceremonii tej dopełniła Krystyna 3 listopada 1655 r. w Innsbrucku. Kilkanaście dni potem, 15 listopada, papież na konsystorzu oznajmił jej przybycie.​” Po drodze, w Hamburgu zatrudniła jako swego bankiera niejakiego Abrahama Seniora Teixeira, ew. Abrahama Seniora i Diego Teixeira de Sampayo, z którym zawarła bardzo bliskie, osobiste stosunki. W grudniu 1655 Krystyna Wazówna uroczyście przybyła do Rzymu, gdzie po bardzo wielu „przygodach” zmarła w 1689, ale to już jest materiał na inne notki…

Warto tu jednak podkreślić, że wokół Krystyny kłębiły się praktycznie wszystkie wątki wielkiej propagandy i polityki europejskiej. Wystarczy przypomnieć imponujący szereg jej korespondentów, takich jak Pascal, który posłał jej swój słynny kalkulator, czy dobrze nam znany Menasseh Ben Israel, który prowadził z nią korespondencję, a w 1651 zaproponował jej wyłączność na hebrajskie druki. Krystyna zawsze miała także wielu „opiekunów”, nie tylko tych szwedzkich, ale i francuskich (jak znany hrabia Brégy), czy angielskich jak wspomniany już Isaac Vossius, którego zatrudniła za imponującą pensję 5000 florenów rocznie (oprócz pełnego utrzymania), aby uporządkował zagrabione przez Szwedów księgozbiory. W prezencie za swe usługi otrzymał od Krystyny… Codex Argenteus! Dziesięć lat później Szwedzi go od niego odkupili, a tymczasem Isaac Vossius wylądował w Anglii jako kanonik Windsoru, po otrzymaniu prawniczego dyplomu w Oksfordzie.

Wśród późniejszych opiekunów Krystyny był też polski Bond w habicie – opat Hacki – dekretem papieża Aleksandra VII z dnia 16 lutego 1663 r. powołany „na notariusza i sędziego duchownego dla prowincji cysterskiej polskiej i pruskiej. Powierzenie tej funkcji Hackiemu nie było przypadkowe i być może miało ukryte konteksty, co poświadcza jego dalsza kariera. Hacki nie tylko był wybitnie utalentowany, gruntownie wykształcony, znał kilka języków (francuski, grecki, łaciński, niemiecki), ale był też wyjątkowo pracowity. Te zalety predysponowały go do wypełniania szczególnych misji. Warto zauważyć, że nominacja Hackiego przypada na okres, gdy w Rzymie przebywała Krystyna. Wspomnieliśmy już, że domeny ekskrólowej leżały także w szwedzkiej części Pomorza Zachodniego sąsiadującej z Pomorzem brandenburskim (należącym do Prus).”

It has since emerged that, in fact Condé, Cromwell and Christina were negotiating to create a theological-political world state, involving overthrowing the Catholic king of France, among other things.”**

__

Aneks, czyli fragment artykułu z „Rzeczpospolitej” p. Anny Nowackiej-Isaksson:

„– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.

A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków. Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r. To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.

Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce. W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.

W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.”

**) „The data indicates that La Peyrere lived next door to Christina in Antwerp from August to late December 1654. La Peyrere was functioning as the Prince of Condé’s agent in his affairs with Christina. During this period he read Christina Praeadamitae after which she sent him off to Amsterdam to have it printed at her expense. Menasseh ben Israel visited Christina late in 1654. Katz in ‘Menasseh ben Israel’s Mission to Queen Christina of Sweden, 1652-1655’ suggests
that Menasseh had hopes of becoming Christina’s Jewish Descartes.”

PS.

„Koloniści wylądowali w marcu 1638 na wybrzeżu amerykańskim u ujścia rzeki Delaware. Zbudowali pierwszą osadę Fort Christina (dzisiejszy Wilmington), nazwany tak na cześć szwedzkiej królowej Krystyny. W ciągu kolejnych siedemnastu lat do brzegów Delaware w sumie przybyło jedenaście statków, przywożąc około 600 osiedleńców, głównie Szwedów i Finów. Kolonia rozłożyła się wzdłuż obu brzegów rzeki obejmując żyzne okolice jej szerokiej delty. Z czasem kolonia powiększyła się obejmując także tereny leżące dalej w górę biegu rzeki. Swoją największą świetność osiągnęła w latach 1643-1653, gdy jej gubernatorem był Johan Printz. Po jego odwołaniu gubernatorem został Johan Rising.

Nowy gubernator uwikłał kolonię w wojnę z pobliską Nową Holandią, z którą wcześniej kolonia utrzymywała przyjazne stosunki. Szwedzi zaatakowali i zajęli Fort Casimir**, zmieniając jego nazwę na Fort Trinity.”

https://bosonweb.wordpress.com/2017/01/18/szwedzki-potop-czyli-globalna-polityka/

„The Prince of Condé sought an alliance with Christina and used La Peyrere as an intermediary. He likewise used La Peyrere on clandestine errands to England, the precise reasons for which are still unclear. It appears that a “marriage alliance” was being constructed between the Prince of Condé and Christina. Condé‘s family had been historically Protestant, but had only recently converted to Catholicism. Colonel Jean Baptiste Stouppe, a Calvinist spy, played an important and yet not completely understood role in this plot. Stouppe served as a close advisor and spy for Cromwell, and later, after the plot failed, he served as a military assistant for Condé. Stouppe was also a Protestant minister and the head of the French Reformed Church in London. One of Stouppe’s main roles in this plot was through his delivery of secret messages between Cromwell to Condé. The plan failed because neither Cromwell nor Condé were willing to make the first move. Through his spy Stouppe, Cromwell informed Condé that if the Prince first declared himself King of France Cromwell would then invade Bordeaux to help Condé take over the nation. The Prince responded, again using Stouppe to relay the message, that if Cromwell would first launch his invasion in the south of France. the Prince would then declare himself King. Since neither was willing the make the first move the coup was never set in motion.”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Jean-Baptiste_Stoppa

„Jednak jego bliskie stosunki z hiszpańskim ambasadorem w Londynie czynią go podejrzanym w oczach Cromwella, który podejrzewa go o szpiegostwo na rzecz owego ambasadora. Musi pośpiesznie opuścić Londyn i wyemigrować do Holandii. W 1665 powrócił do Francji, nawrócił się na katolicyzm i dołączył do starszego brata Jeana-Pierre’a Stoppa…”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Famille_Stoppa

Krystyna i M. Molinos:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwietyzm

Szwedzka barbaria

Panorama Warszawy w 1656 wedle Erika Dahlberga, tuż przed jej zniszczeniem…

***

Pisałem już wcześniej o szwedzkim wynalazku nowoczesnej wojny totalnej oraz o metodycznej szwedzkiej grabieży i złodziejstwie, centralnie planowanych i bardzo skrupulatnie wykonywanych.

Na swój sposób najlepszym tego symbolem stała się postać Erika Dahlbergha – autora słynnej panoramy tamtej Warszawy z 1656 (vide wyżej) – którą szczególnie polecam w dobrej rozdzielczości. Biogram autora uświadomił mi, iż „sławni” fotografowie z niezwyciężonego Wehrmachtu znowu mieli szwedzkiego prekursora – okazuje się, że imić Dahlbergh wykonał setki grafik polskich miast tuż przed ich zniszczeniem przez szwedzki potop.

Myślę, że ta wielka, (skądinąd znakomita) dokumentalna praca miała dwoisty cel – sławić (wy)czyny Karola Gustawa, ale przede wszystkim dokumentować osiągnięcia polskiej cywilizacji, do („naukowego”) wykorzystania u siebie, w szwedzkiej „zreformowanej” barbarii. Z drugiej strony, pominąwszy barbarzyńską stronę tego dzieła, można zadać retoryczne acz istotne dla nas pytanie – czy ktoś wydał w Polsce te bezcenne dla naszej historii grafiki wraz z odpowiednim omówieniem? Na razie, musi wystarczyć wikipedia i polona

Szwedzki najazd często jest porównywany do hitlerowskiego. W szczegółach taktycznych były czasem jednak pewne różnice. Np. w traktowaniu Biblioteki Jagiellońskiej – Szwedzi po prostu grabili wszystko, choć w przypadku Jagiellonki nieco się spóźnili. Tymczasem Herr Dr. Hans Frank stał się jej „dobroczyńcą” – w 1942 zakupił w Lyonie za 50 000 reichsmarek kolekcję szopenianów, w tym kilka rękopisów Fryderyka Chopina, które są do dzisiaj w jej zbiorach… Od października 1943 do 1945 były wystawione na specjalnej wystawie chopinowskiej w owej Jagiellonce. Szwedzi do tej pory praktycznie nic nam nie oddali…

PS. Wszystko o Szwecji: https://bosonweb.wordpress.com/tag/szwecja/