Tadek i Heniek, czyli dwóch takich konowałów

Henri de Rothschild.jpg „A French playwright who wrote under the pen names André PascalCharles des Fontaines, and P.-L. Naveau… He was also qualified as a physician (although he never actually practiced medicine)…”

__

Przeoczyłem tego Rotszylda, Henryka Rotszylda – francuskiego patrona naszego Tadka, Tadka Żeleńskiego, naturellement

kim-byl-zelenski-ten-czlowiek-orkiestra/

Czyli w skrócie, ten rok 1904 był podwójnie przełomowy dla Tadka, nie dość że ożenił się z Zosią Pareńską to w ciągu ich wspólnego pobytu w Paryżu rozpoczął współpracę z Rotszyldami.

 

 

Reklamy

Marne początki naszego MSZ-u

Wolf Heinrich Wickedé – dyplomata pracujący dla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pochodził z Westfalii. W związku ze staraniami króla Stanisława Augusta o pożyczkę w Hamburgu, Wickedé został uchwałą senatu z 24 marca 1768 rezydentem polskim w Hamburgu, Lubece i Bremie. Pracował na placówce od 1768 do 1786 roku z tytułem „ministra-rezydenta JKMości (i Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej) w okręgu Dolnej Saksonii” z siedzibą w Hamburgu. W latach 1787-1791 pracował na placówce w Amsterdamie. Przed królem polskim zaprotegował go poseł brytyjski w Warszawie Thomas Wroughton.

Ów Wolf Heinrich nie był żadnym wyjątkiem a regułą w em-es-zecie naszego króla Stasia. Jeszcze przed elekcją, w liście do Katarzyny z marca 1763, Stanisław August zaproponował utworzenie Gabinetu Jego Królewskiej Mości:

„Stanisław August, sam wykształcony dyplomata (dyplomacji uczył go Anglik Charles Hanbury Williams), rozumiał potrzebę stworzenia nowoczesnej polskiej dyplomacji. Musiał jednak skonstruować ją ex nihilo. Na czele Gabinetu JKM stanął Jacek Ogrodzki, stronnik [=figurant] Poniatowskich i Czartoryskich. Królewska dyplomacja zatrudniała wielu cudzoziemców, mogąc liczyć na nich bardziej niż na polskich szlachciców [ach, ta polska wiki…].

Jeszcze krótko przed elekcją Stanisław zatrudnił zdolnego [uhaha] Holendra Karola Boscampa. Budżet Gabinetu w 1766 wynosił 100,000 zł. Pozwalało to na zatrudnienie 22 osób (w tym 8 kurierów oraz woźnego).”

Funkcję bardzo nielicznych Polaków w służbie owego MSZ-u JKM świetnie ilustruje kariera Jakuba Psarskiego: „Wobec trudności swej misji dyplomatycznej w Rosji (1764-1765), Franciszek Rzewuski poprosił już w marcu 1765 roku o urlop. Jako jego zastępca do dotarł Jakub Psarski, który po wyjeździe Rzewuskiego z Petersburga (14 V 1765) został polskim Chargé d’affaires w Rosji. W grudniu 1765 roku Psarski został akredytowany jako polski rezydent. Swą rada służył mu Kasper von Saldern, o którego zdanie nakazywała pytać Psarskiemu – nowicjuszowi dyplomatycznemu Warszawa. Życzliwą pomoc (dostarczanie informacji) ofiarował Psarskiemu wielbiciel Stanisława Augusta, poseł angielski George Macartney, 1. hrabia Macartney, z którym Psarski nawiązał znajomość i przyjaźń. W 1766 stwierdzono, że wobec ograniczonych możliwości Psarskiego jako posiadającego niską rangę dyplomatyczną wznowiono misję Rzewuskiego, ten jednak na początku 1767 roku znów opuścił Petersburg. 20 marca 1767 rada senatu znów mianowała rezydentem Psarskiego, który do Moskwy, gdzie wówczas przebywał rosyjski dwór dotarł 9 maja. To, że dość dobrze przyjął go Nikita Panin, a Katarzyna Wielka zgodziła się na akredytacje dowodziły, że Rosja nadal popiera Stanisława Augusta. W randze rezydenta Psarski przebywał w Rosji do 1772 roku. Psarski nadal trzymający się Salderna i Panina, podkreślał w Polsce konieczność dogadania się z Rosjanami, co Czartoryscy lekceważyli.”

Jak się sprawy miały najlepiej ilustrują pobory ministrów JKM: „szef” Gabinetu dostawał 600 dukatów pensyji, a tymczasem ów prześcipny Boscamp dostawał dukatów 800… O nim będzie tu jeszcze więcej. Teraz tylko chciałbym zwrócić uwagę na Kajetana Ghigiottiego, byłego sekretarza nuncjusza Antonio Eugenio Viscontiego, który stworzył siatkę wywiadowczą we Włoszech.

CDN

Screenshot 2019-09-02 at 21.31.53.png

 

 

Król Staś i jego „stręczyciele”

Screenshot 2019-08-29 at 09.51.16.pngtrwa_jeszcze_bal__teatr_wspolczesny__wroclaw__1986.pdf

__

Lista cudzoziemskich typów (w tym pań) spod ciemnej gwiazdy w najbliższym otoczeniu naszego króla Stasia – Jerzy Łojek nie owija w bawełnę i nazywa ich szantażystami (i stręczycielami), ale niestety nie ciągnie tematu dalej – po prostu zatyka.

Na czele tej niechlubnej list stoi niezagrożony uber-stręczyciel – Karol Boscamp-Lasopolski, o którym tu już było, ale będzie jeszcze więcej…

Kiedy Stanisław Poniatowski został królem, C., zaliczany do piątki najwpływowszych powierników dworu, szybko postępował w jego łaskach. 1 VII r. 1765 uzyskał indygenat, 18 tm. pułkownikostwo, w grudniu został gener. adiutantem. Awanse te stały w związku z misją, którą mu powierzył król na dwór Marii Teresy, podobno w przedmiocie swatów z arcyksiężniczką Elżbietą. Celu tego C. nie dopiął, ale w sferach wiedeńskich wyrobił sobie takie stosunki, że stał się dla przyjezdnych Polaków niezbędnym instruktorem; u niego to gościł przez półtora roku podczas konfederacji barskiej poeta Karpiński; do niego pobiegł w jesieni r. 1769 inny poeta St. Trembecki, z ostrzeżeniem, że niektórzy konfederaci (Mostowski) knują zamach na tron i życie Poniatowskiego**. To też koła patriotyczne patrzały nań zezem i pomawiały go o stręczycielskie dla dworu warszawskiego przysługi…”

Andrea de Bollo (zm. 1784) – minister pełnomocny Rzeczypospolitej w Republice Genui od 1768, polski Chargé d’affaires w Republice Genui od 1766. Stanisław August Poniatowski liczył, że de Bollo w zamian za te nominacje załatwi w Genui pożyczkę do szkatuły królewskiej. Bollo istotnie uzyskał taką pożyczkę w wysokości 2.000.000 złotych i przyczynił się do założenia działającej w Warszawie (w latach 1768-1773) tzw. Loterii Geueńskiej. W 1768 roku uzyskał polski indygenat[1].

Służył w armii pruskiej, gdzie doszedł do rangi generała majora. Dzięki małżeństwu z późniejszą pisarką Marią Czartoryską (córką twórczyni romantycznych Puław, Izabeli z Flemingów Czartoryskiej) uzyskał polski indygenat. Następnie, w 1790 roku, król mianował go generałem lejtnantem. W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1792 okazał się jednak zdrajcą, zależnym od spokrewnionych z nim obcych dworów, umyślnie zaniedbując przygotowania do walki pod pozorem ciężkiej choroby – pomiędzy atakami febry miały mu dolegać 30-godzinne konwulsje i dreszcze. W ręce polskie w Łomży dostała się jego korespondencja z Prusakami, w której pisał, że jego niedyspozycja jest udawana, a on sam nie będzie stawiał oporu uderzającej na Rzeczpospolitą armii rosyjskiej. Po ujawnieniu tej korespondencji ozdrowiały książę ruszył od razu do swoich obowiązków względem korpusu litewskiego, jednak 1 czerwca 1792 r. został zdymisjonowany.”

Screenshot 2019-08-29 at 10.14.30.png

PS. Łojek pisze iż 2 III 1792 Tepper daje królowi Stasiowi „pożyczkę” w wys. 32400 dukatów, „na rozbiór Polski”, a w kwietniu tego roku sławny poseł Bułhakow zapewnia Katarzynę, że „sprawa” jest pod kontrolą.

Screenshot 2019-08-29 at 11.02.13.pngScreenshot 2019-08-29 at 11.03.39.png

**) zapomniana-prowokacja-moskali-czyli-porwanie-stasia/

wielka-kombinacja-operacyjna-czyli-rozbior-polski-nr-1/

Oto dlaczego słodka Francja przegrała, i my także

primum nervos belli, pecuniam infinitam — Cyceron, Filipiki V

Widocznie za dużo było tej słodyczy, a za mało zabójczej determinacji Anglii i Prus… Oto udział budżetu wojennego w całkowitych budżetach Anglii, Francji i Prus w latach 1690-1800. Średnia francuska to „marne” circa 40%, podczas gdy ta angielska to „porządne” 75% niemal!! Prusacy poza wszelką konkurencją – prawie 85%…

Screenshot 2019-08-25 at 13.56.09.pngwww.ebhsoc.org/journal/index.php/journal/article/viewFile/44/41

O naszych ówczesnych wydatkach nie ma co pisać…

„Zbuntowany Szkot”

Jak Żydzi się rozprzestrzeniają, i jak zaraza latają,
Jakby diabeł posiadł wszechobecność.
Dlatego żyją jak włóczędzy i porzucają
To lub tamte miejsce, szmaty geograficzne.
Są obywatelami świata; są wszędzie;
Szkocja jest narodem-epidemią.

The Rebel Scot
By John Cleveland (1613–1658)

Like Jews they spread and as infection fly,

As if the Devil had ubiquity.

Hence ’tis they live at rovers and defy

This or that place, rags of geography.

They’re citizens of the world; they’re all in all;

Scotland’s a nation epidemical…

Rycerski Francuz czyli nasze pierwsze Westerplatte… 285 lat temu

 Hrabia Plélo ginie na Westerplatte w 1734, grafika Paula Philipoteaux (1846-1923)

__

Maria Leszczyńska była nie tylko najdłużej (ponad 42 lata!) panującą królową (małżonką) Francji, ale jest też „jedną z tych królowych co dały Francji prowincję” – w tym przypadku Lotaryngię. Oczywiście kosztem Polski.

Nie wszyscy Francuzi godzili się wtedy na tę „sprzedaż”. W szczególności, dotyczyło to francuskiego ambasadora w Danii, hrabiego de Plélo. Ludwik Robert Hipolit de Bréhan hrabia de Plélo pochodził ze starodawnego bretońskiego rodu de Bréhan** – urodził się w Rennes w 1699. Jego ojcem był Jean François René Amalric de Bréhan (1668–1738), hrabia Mauron i Plélo i radny w parlamencie Bretanii a matką Katarzyna Franciszka Lefebvre de Faluère, córka pierwszego przewodniczącego parlamentu Bretanii.

Po zdobyciu Warszawy przez wojska rosyjskie, prawowity król Stanisław Leszczyński, wraz ze swoimi zwolennikami, wycofał się do Gdańska, aby czekać tam na obiecane przez Francję posiłki (mające dotrzeć drogą morską). Niestety, nieskory do wojny kanclerz króla Ludwika XV, kardynał de Fleury wysłał na pomoc jedynie niewielką flotę pod dowództwem marszałka de La Motte (3 okręty liniowe i 2 fregaty). Podczas oczekiwania na Francuzów, w dniu 22 lutego [1734] stronnicy Leszczyńskiego zostali zamknięci wraz z nim samym w oblężeniu, do którego przystąpili Rosjanie dowodzeni przez Piotra Lacy…

20 maja przybyła do Gdańska długo oczekiwana pomoc w postaci francuskich okrętów La Motte’go (m.in. 60-działowy Fleuron i 46-działowy Gloire), ale z uwagi na znaczną przewagę Rosjan, eskadra wycofała się do Kopenhagi. Francuski ambasador w Danii, hrabia de Plélo incydent ten uznał za hańbiący dla swojej ojczyzny. Zebrawszy żołnierzy (według różnych danych od 1000 do 2000) hrabia wylądował na Westerplatte i podjął próbę przedarcia się do oblężonych przez rosyjskie okopy. Było to pierwsze odnotowane starcie Francuzów z Rosjanami. Uderzenie francuskie jednak nie powiodło się, de Plélo zginął w boju, a resztki jego żołnierzy wycofały się do Wisłoujścia. Francuzom udało się jednak wkrótce odnieść drobny sukces: Fleuron i Gloire zmusiły do poddania się rosyjską fregatę Mitawa, będącą częścią rosyjskiej floty admirała Thomasa Gordona. Niestety 1 czerwca do Gdańska dopłynęła reszta rosyjskiej floty. Okręty rozpoczęły ostrzał Wisłoujścia i 3 czerwca de La Motte został zmuszony do kapitulacji. Tym samym Rosjanie uzyskali dostęp do gdańskiego portu.”

Zmarł od piętnastu postrzałów. Trzykrotnie powracał do ataku, ociekając krwią, próbując ożywić naszych zniechęconych żołnierzy…
— z pamiętnika markiza d’Argenson

„Zachowanie Plélo było krytykowane przez francuskie kręgi rządowe i dyplomatyczne, ponieważ bez rozkazu opuścił swoje obowiązki dla bezużytecznej brawury. Z drugiej strony śmierć hrabiego de Plélo miała ogromny wpływ na królową Marię Leszczyńską…

Chateaubriand przywołuje bitwę, w której jego ojciec brał udział razem z Plélo: Mój ojciec zszedł na ląd i znalazł się w pamiętnej bitwie, w której tysiąc pięciuset Francuzów dowodzonych przez dzielnego Bretona z Bréhan, hrabiego de Plélo, wydanej 29 maja 1734 czterdziestu tysiącom Moskali dowodzonych przez Municha. De Bréhan, dyplomata, wojownik i poeta, zginął, a mój ojciec został dwukrotnie ranny. 

— François-René de Chateaubriand, Wspomnienia spoza grobu”

W Polsce hrabia de Plélo ma ulicę wokół Basenu Górniczego w Wisłoujściu, a we Francji Rue de Plélo w Paryżu i w Rennes. 27 maja 2014 odsłonięto pomnik hrabiego w pobliżu Twierdzy Wisłoujście w Gdańsku.

Przed wojną, polska ambasada w Paryżu urządziła wzruszającą uroczystość 200-lecia tej szaleńczej próby dotrzymania przez Francuzów obietnic przymierza z Polską…

PS. Ludwika hrabina de Mailly została pierwszą metresą Ludwika XV już latem 1733, ale król długo utrzymywał to w największej tajemnicy. Tak się składa, że Ludwik ogłosił ją oficjalną metresą (fr. maîtresse en titre) w 1738, akurat kiedy papa Stanisław został księciem Lotaryngii… Tak to się plecie.

__

**) Rodzinna tradycja wywodzi ród de Bréhan od króla galijskiego z V wieku – św. Brychana, który miał walczyć z samym królem Arturem –  en.wikipedia.org/wiki/Brychan