Bankierska sekta i my

Czas mi podsumować te moje hugenocko-kalwińskie wątki. Zacznę od przypomnienia, że ta potężna sekta specjalizowała się w budowaniu sieci bankierskich i opanowywaniu przemysłu zbrojeniowego. Nic dziwnego zatem, że choć Jan Kalwin był Francuzem to jej bazą stała się Szwajcaria, czego można doświadczyć w Genewie nawet dzisiaj:boson.szkolanawigatorow.pl/stolica-herezji-bankierskiej-oraz-wegry-i-my

Natychmiast znaleźli się uczniowie co przerośli mistrza – wpierw dołączyła Szkocja, a zaraz potem Holandia. W obu przypadkach owa herezja stała się religią państwową. W Anglii wprawdzie tak się nie stało ale purytanie, czyli miejscowi kalwiniści, zdołali wywołać tam wojnę domowa, zabić króla, zrobić rewolucję i zaprowadzić z niezawodnymi Szkotami rządy straszliwych wigów w Wielkiej Brytanii. Z kolei Prusy przyjęły rozwiązanie odgórne – luteranizm dla mas, a kalwinizm dla zarządzających nimi. W Italii, ojczyźnie humanizmu, nie było takiej potrzeby, a z kolei Szwecja nieco wyłamała się z szeregu.

We Francji i Rzpltej nie udało się wówczas zrobić rewolucyjnego przewrotu mimo, że ani tam hugenoci nie odpuszczali ani u nas litewscy kalwiniści (przede wszystkim). Moment decydujący dla tych katolickich mocarstw nastąpił w podobnym czasie – kiedy Francja postanowiła pogonić hugenotów w 1685, skończyły się żarty a zaczęła się wojna totalna. W 1688 w Anglii zaraz zwycięża tzw. chwalebna rewolucja, a u nas jest już wtedy po drugiej wojnie domowej**, tyle że my tzw. braci polskich gonimy jak Francuzi hugenotów. No i finał następuje równolegle – Francja w 1789 dokonuje rewolucyjnego samo-zaorania, a my też otumanieni rewolucyjnym zapałem dajemy się w 1792 sprzedać za pośrednictwem banku szkocko-holenderskiego. I pozamiatane.

Polecam uwadze: szkolanawigatorow.pl/panel/artykuly?o=kalwiniści

PS. Warto pamiętać, ze piewcami „pierwszej” unii europejskiej byli kalwiniści itp.

**) boson.szkolanawigatorow.pl/berlin

szkolanawigatorow.pl/panel/artykuly?a=boson&o=niemcy

Reklamy

Tajemnica Andrzeja Wajdy czyli nieznana Gwiazda filmu polskiego

 Oczami Mistrzów (Notacje Archiwalne SFP) – Halina Prugar-Ketling

__

Stara wypowiedź nieżyjącego już Andrzeja Żuławskiego nt. wątłych umiejętności reżyserskich Andrzeja Wajdy przypomniała mi o wielkiej gwieździe polskiego kina. Wszyscy wiemy, że od początku swojej filmowej działalności Wajda był pieszczochem Systemu, ba – był jego bardzo ważnym „działaczem”, choć formalnie bez odpowiedniej legitymacji. Zaczął przecież jako protegowany samego Aleksandra Forda, propagandowym „Pokoleniem” wyprodukowanym w 1954, jeszcze za stalinowskiej zimy. Jako „młody bardzo zdolny”, został szybko zalegendowany jako wybitny tzw. polski inteligent wrażliwie i artystycznie kontestujący „socjalistyczną rzeczywistość”. Cóż to była za kontestacja skoro na przestrzeni dziesięcioleci Wajda miał nieograniczony, w warunkach totalitarnego peerelu, dostęp do najlepszych fachowców i najlepszego sprzętu – a my mieliśmy tylko wierzyć, że tę twórczą omnipotencję wyrąbał siłą swojego talentu.

Rzeczywiście, Wajda miał duży, może nawet wybitny talent, lecz nie jako reżyser, ale jako „producent” – ewidentnie miał bardzo dobre rozeznanie i umiejętność rozpoznania wielorakich talentów u innych, i wprzęgnięcia ich do produkcji filmowej. Prawdziwie wybitnym reżyserem filmowym był wtedy Wojciech Jerzy Has – Andrzej Wajda miał oczywiście świetne malarskie oko, ale nie należy zapominać o wielkiej roli wybitnych operatorów przy jego filmach, wszak tak jak i w innych przypadkach producent Wajda dawał im wielką swobodę działania.

Uważam, że Wajda nakręcił jeden naprawdę wybitny film, „Panny z Wilka” w 1979, który powinien był faktycznie dostać Oscara, w miejsce Blaszanego Bębenka**. Jednak jakim cudem do tego doszło? Częściową odpowiedź dał sam Wajda, który w wywiadzie stwierdził, że do (urzekająco) powolnego tempa akcji usilnie przekonał go scenarzysta, Zbigniew Kamiński. Notabene, takie „magiczne” tempo („jak w życiu”) charakteryzuje wiele arcydzieł sztuki filmowej.

Jednak kluczowy trop to wielka a szerzej nieznana Gwiazda filmu polskiego, Pani Halina Prugar-Ketling. Proszę posłuchać całego z Nią wywiadu, powyżej. Jest krótki a wyjaśnia wszystko, można jedynie dorzucić listę filmów zmontowanych przez tę wybitną artystkę. W przedostatniej Jej wypowiedzi otrzymujemy wyjaśnienie, dlaczego o niej wcześniej nie usłyszeliśmy. Warto przy tym pamiętać, że wywiad był udzielony w 2013, kiedy to Andrzej Wajda ukończył produkcję filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” a Mistrzyni miała 84 lata…

Omerta obowiązuje do dzisiaj – Pani Halina ma tylko wpis w… niemieckiej wikipedii.

PS. „Pracowała Pani z Andrzejem Wajdą przy wielu jego najlepszych filmach – jak się układała współpraca z nim, jaki był w montażowni? Czy dawał dużo swobody. Czy jego stosunek do montażu ewoluował wraz z kolejnymi filmami?

W montażowni bywał, żeby zobaczyć scenę. Na ogół jednak to się odbywało tak, że po zdjęciach, już po wyborze dubli, szliśmy do baru czy w inne miejsce i Wajda mówił mi co chce uzyskać w danej scenie. Wczuwałam się w to co mówił. Powiedział nawet, że nikt go nie rozumie tak jak ja, jednak nigdy w życiu nie docenił mnie publicznie. Nawet gorzej, bo w wywiadach mówił że on siedzi wieczorami i montuje. Koleżanki przychodziły i mówiły ”Popatrz, jak ten twój Wajda montuje, a my w ogóle nie widzimy żeby on z tobą siedział.” Nie prostowałam tego w ogóle. Były takie momenty, że brał mnie za rękę i mówił „Do czego ty dojdziesz jak już tak montujesz”, widział moje postępy. Montażu nauczyłam się na jego filmach, bo pozwalał mi pracować samodzielnie.”

PPS. Warto przypomnieć, że w latach 1972-83 Andrzej Wajda był producentem „z urzędu” – czyli szefem Zespołu Filmowego X. Notabene, w 1977 debiutował tam jako reżyser filmu fabularnego sam Mariusz Walter, a z kolei w 1979 24-letni Juliusz Machulski.

__

**) Ciekawostką jest udział Daniela Olbrychskiego w OBU tych filmach. Dlatego też nie pamiętał tekstów swojej roli w Pannach z Wilka i w kręconych scenach przyczepiał ponoć partnerkom karteczki ze swoim tekstem. To z kolei tłumaczy jego dobrą grę w tym filmie – nie miał głowy do swoich nieznośnych manieryzmów, ale jednocześnie pokazuje, że Olbrychski to tzw. wybitne „zwierzę filmowe”.

___

Zespół Filmowy X’s first production was the second film of enfant terrible Andrzej Żuławski, Diabeł (The Devil). This film – a lavish and diabolically surrealistic depiction of the effects of the aftermath of the Kościuszko Uprising and the Third Partition of Poland on a once noble-family in a bleak, wintry Polish countryside – was met immediately with stern condemnation from the Polish cultural authorities. The film existed under a state of suppression until 1987, when the film was finally released after the hardline of the government softened due to increasing pressure from within to open the society. This picture set the tone for the bulk of Zespół Filmowy X’s output: challenging pictures with high artistic standards. The fallout from Diabeł’s suppression earned greater scrutiny for the team from the authorities, Żuławski’s departure for France and a climate of relaxed control, and exclusion of the team from cinemas, which had the effect of relegating for a time all the team’s production to television.”

Henryk VIII czyli Kraków i sokoły

„Jeśli komuś się wydaje, że Rzeczpospolita znalazła się w kręgu zainteresowania Londynu dopiero pod koniec XVI wieku, to jest w grubym błędzie. I nie chodzi tu o Kompanię Wschodnią i angielską kolonię w Elblągu, ale o Kraków i czasy jeszcze wcześniejsze.”

Tak zacząłem notkę pt. Erazm-Polska-jest-moja i Anglicy, którą teraz trzeba mi uzupełnić. Okazuje się że Henryk VIII już w latach dwudziestych utrzymywał ożywione kontakty z Polską, pod pretekstem namiętnego zainteresowania… sokolnictwem. A pośrednikiem w tym przedsięwzięciu był w 1526 nie kto inny jak nasz wybitny donosiciel i zawzięty opiekun Erazma, czyli Krzysztof kanclerz wielki Szydłowiecki. Spotkał się w tym celu w Gdańsku z niejakim James’em**.

A już w liście z 4 września 1524 Erazm pisał buńczucznie do arcybiskupa Canterbury, Williama Warhama, „Polonia mea est”. Tymczasem w 1527 Henryk VIII wysłał do Polski ambasadora Johna Wallopa, który przy tej okazji pośredniczył w wymianie korespondencji między sławnym ożralcem i opilcem Andrzejem eks-prymasem Krzyckim a biskupem Londynu Cuthbertem Tunstallem. Nic o tym u nas się nie pisze, a tak przecież to się wtedy plotło…

Kilka lat później sytuacja się mocno rozkręciła – jeszcze w styczniu 1534 Henryk VIII wysyła trzech ambasadorów, dwóch do cesarstwa a jednego do Krakowa! Był to niejaki William Paget. Potem wypadki potoczyły się bardzo szybko:

16 marca owego roku – Anglia zerwała ostatecznie stosunki z Kościołem katolickim. Henryk VIII ogłosił się głową Kościoła w Anglii

18 października – wybuchła tzw. afera plakatów, uważana za początek reformacji we Francji.

4 maja 1535*** – straceni święci kartuzi za odmowę uznania króla Henryka VIII najwyższym zwierzchnikiem Kościoła

6 lipca – Tomasz Morus ścięty na rozkaz Henryka VIII

___

**) Renaud Przezdziecki, Diplomatic Ventures and Adventures. Some Experiences of British Envoys at the Court of Poland (London, 1953)

***) W owym 1535 Zygmunt I nadał szlachectwo wszystkim profesorom i doktorom Akademii Krakowskiej, którzy przez 20 lat prowadzili zajęcia !!

100 tysięcy Żydów w Polsce?

Polska jest ostatnio bardzo widoczna na łamach słynnych lyberalnych tygodników.

The Economist daje anonimowy tekst o programie 500+, w wydaniu papierowym pod mocnym tytułem – Dziecięca Łapówka (Baby Bribe): www.economist.com/europe/2019/03/02/ahead-of-elections-polands-ruling-party-offers-huge-handouts

Z kolei Time przypomina o gwałtownie rosnącej liczbie Żydów w Polsce: http://time.com/5534494/poland-jews-rebirth-anti-semitism/

Przypomina także o Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie:

„12 czerwca 2002 przybył z wizytą do Krakowa książę Walii Karol. Podczas spotkania z przedstawicielami Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie dowiedział się, że gmina potrzebuje miejsca, w którym jej członkowie mogliby się spotykać poza synagogą. W inicjatywę włączyły się World Jewish Relief i American Jewish Joint Distribution Committee – organizacje wspierające społeczności żydowskie na świecie, głównie w Europie Wschodniej.

14 listopada 2006 w synagodze Tempel odbyła się uroczystość inaugurująca budowę centrum. 29 kwietnia 2008 roku do Krakowa przybyli Karol, książę Walii i jego małżonka Camilla, księżna Kornwalii, którzy uroczyście otworzyli Centrum Społeczności Żydowskiej[1] .”

W tekście podpisanym przez Yardena Schwartz dyrektor tego Centrum**, pan Jonathan Ornstein, szacuje na 100 tysięcy liczbę osób w Polsce o żydowskich korzeniach.

**) Owo Centrum to JCC in English:

„The JCC’s permanent staff includes many Jews, but all of the 55 volunteers are gentiles. These non-Jewish volunteers are crucial for helping out on Shabbat, when Jews are not supposed to work.”

Wielka kombinacja operacyjna czyli rozbiór Polski nr 1

Mój ulubiony nuncjusz Durini już w dwa dni po rzekomym zamachu nabiera wątpliwości – owego 5 listopada 1771 raportuje do Rzymu**, po audiencji u króla Stasia, że dziwnym jest iż żadnych rzekomych ran króla nie można było dostrzec. Tydzień później określa owo porwanie jako romanzesco czyli fantazję, i wyraża przekonanie iż konfederaci barscy nic z tym nie mieli do czynienia. Po następnym tygodniu pisze, iż w Warszawie już się nie wątpi że było to całkowite oszustwo, i wyraża przekonanie iż ta ustawka była przygotowana przez króla we współpracy z ambasadą rosyjską, aby pogrążyć Konfederację.

Pogrążono nie tylko Konfederację, ale i samego Duriniego który zaraz potem został odwołany po interwencji posła polskiego w Rzymie. I w dodatku aż do dzisiaj zawzięcie powtarza się bzdurę o uwikłaniu nuncjusza – vide polska wiki. A największymi wygranymi  byli oczywiście Moskale, którzy od początku byli moim zdaniem głównym motorem tej wielkiej prowokacji, zaiste w stylu największych brytyjskich osiągnięć – spisku Babingtona czy tzw. prochowego. Jeśli nasz król faktycznie brał udział z premedytacją w tej kombinacji operacyjnej (w ostatecznej rozgrywce licząc zapewne na Wiedeń…), to wprawdzie zyskał na froncie wojny domowej, ale stracił zupełnie jakąkolwiek suwerenność – Moskale zdobyli na niego hak nie do wyrwania. A to z kolei pięknie tłumaczy hamletyzowanie króla Stasia i jego bierność kiedy pierwszy rozbiór stawał się faktem raptem niecały rok później.

Popatrzmy zresztą na sekwencję wydarzeń:

9 kwietnia 1770 – konfederaci barscy ogłosili w Warnie detronizację króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

wrzesień – drugie spotkanie Fryderyka II i Józefa II (+ Kaunitz), na którym jest mowa o zamierzonych nabytkach i usta­laniu „korzyści wzajemnych i proporcjonalnych”.

13 października – konfederacja barska: w Preszowie uchwaliła akt detronizacji Stanisława Augusta Poniatowskiego.

8 stycznia 1771 – Katarzyna w rozmowie z księciem Henrykiem Pruskim, nawiązując do zajęcia przez Austrię Spisza i starostw***, wypowiedziała pamiętne słowa: ,,Dla­czego by wszyscy nie mieli również brać?”

16 maja – król Stanisław August Poniatowski zawarł układ na mocy którego dowódca wojsk rosyjskich w Polsce gen. Iwan Weymarn i Franciszek Ksawery Branicki, na czele królewskich pułków nadwornych i części gwardii mieli wspólnie toczyć walki z konfederatami barskimi. Pieniądze na ten cel król otrzymał od ambasadora rosyjskiego Kaspra von Salderna.

6 lipca – Austria zawarła sojusz z Turcją.

13 lipca – Rosjanie zajmują Krym – wojna_rosyjsko-turecka_(1768–1774)

3 listopada – „porwanie” króla Stasia

17 lutego 1772 – w Petersburgu podpisano pod fałszywą datą 15 stycznia układ rosyjsko-pruski dotyczący rozbioru Polski. Do układu dołączyła nieco później Austria.

8 kwietnia – Kaunitz wypowiada sojusz z Turcją!

14 maja – I rozbiór Polski: wojska austriackie przekroczyły polską granicę.

30 maja – zawieszenie broni w wojnie rosyjsko-tureckiej…

5 sierpnia – I rozbiór Polski: w Petersburgu podpisano trzy traktaty rozbiorowe pomiędzy Rosją, Prusami i Austrią, ustalające granice zaboru.

18 sierpnia – konfederaci barscy poddali twierdzę Jasna Góra wojskom rosyjskim.

CDN

__

**) https://academic.oup.com/ahr/article-abstract/95/1/203/67302?redirectedFrom=fulltext

***) Syn Stanisława i Konstancji Czartoryskiej. Brat Stanisława Augusta Poniatowskiego… Wiosną 1769 oddział konfederatów barskich, dowodzony przez Józefa Bierzyńskiego podjął nieudaną próbę opanowania zamku w Starej Lubowli, pozostającego w rękach Kazimierza Poniatowskiego. Ten poprosił wówczas Austriaków o zajęcie starostwa spiskiego

Po I rozbiorze wycofał się z życia politycznego, sprzedał w 1773 godność podkomorzego i oddał się zabawom i hulankom, zyskując u współczesnych opinię „najlubieżniejszego człowieka” i „największego próżniaka”, który „całe szczęście życia położył w marnowaniu czasu”. W 1775 za pożyczenie Rzeczypospolitej 714 000 złotych, otrzymał na własność starostwo szadowskie na Żmudzi warte wówczas 6 mln złp.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Poniatowski

 

Czartoryscy czyli business is business

W przeszłości, wiele polskich rodów przekazało Polsce swoje wspaniałe zbiory za symboliczne „złotówki”, a tymczasem w imieniu swego rodu Adam Karol Czartoryski sprzedał Polsce tzw. kolekcję Czartoryskich za „symboliczne” jakoby 100 milionów euro. Nie będę wchodził tutaj w biznesowe rozważanie, czy dużo to czy mało, choć właśnie z czysto biznesowego punktu widzenia być może sama wspaniała Dama z Łasiczką dostarczy w jakimś rozsądnym czasie odpowiedniej „amortyzacji” (pod warunkiem, że nie pojawią się wątpliwości co do autorstwa tego obrazu – zadziwiająco mało wiadomo publicznie nt. odpowiednich ekspertyz).

Podam poniżej jedynie wypisy z dziejów tego sławnego rodu, które myślę dość dobrze tłumaczą pochodzenie jego specyficznego stosunku do spraw polskich. „Kariera” Czartoryskich uległa „odpaleniu” pod koniec XVII wieku, ale warto może zacząć od czasów szczytu ich potęgi oraz od nabywcy owej słynnej Damy z Łasiczką:

Adam Jerzy Czartoryski (ur. 14 stycznia 1770 w Warszawie, zm. 15 lipca 1861 w Montfermeil). „Urodzony w związku małżeńskim księcia gen. Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem podolskich (1734-1823) i Izabeli z domu Flemming, chociaż rozpowszechniano za jego życia plotki, że jego prawdziwym ojcem był Nikołaj Repnin, poseł rosyjski w Warszawie i kochanek Izabeli Czartoryskiej, który opuścił Warszawę na dwa lata przed jego narodzinami. …

W roku 1786 wyruszył w 2-letnią podróż do Niemiec, gdzie poznał Johanna Wolfganga Goethego, Christopha Martina Wielanda i Johanna Gottfrieda Herdera. W Paryżu (1788) przedstawiony został królowej Francji Marii Antoninie. Tam nawiązał współpracę ze Scypionem Piattolim. W roku 1788 powrócił do kraju, gdzie został marszałkiem sejmiku w Kamieńcu Podolskim, jednak już kilka miesięcy później (1789) wyjechał do Anglii i Szkocji, gdzie podjął studia w Edynburgu. Do Polski powrócił w 1791. …

[Przypomnę tutaj, że młody książę był częstym gościem u przesławnego Fergusona vel Teppera – szkockiego bankiera który sprzedał Polskę.]

Wraz z resztą armii litewskiej oskarżał władze i króla Stanisława Augusta Poniatowskiego o zdradę. Wkrótce potem, 16 sierpnia roku 1792 odszedł ze służby wojskowej, wyjeżdżając do Wiednia i Londynu. W czasie powstania 1794 przebywał za granicą w Brukseli i w Wiedniu. Po zniszczeniu Puław przez wojska rosyjskie, rodzice za radą generał-gubernatora-litewskiego Nikołaja Repnina wysłali swoich synów do Sankt Petersburga. Wraz z bratem Konstantynem został tam wysłany przez ojca, a celem ich bytności było ratowanie dóbr zasekwestrowanych przez Rosjan. …

Czartoryski został zastępcą Aleksandra Woroncowa, mianowany członkiem rady do spraw szkolnych W Ministerstwie Oświaty i członkiem komitetu urządzania Żydów. …  Został przyjacielem i doradcą cesarza Aleksandra I. … W latach 1804-1806 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych w rządzie Rosji. … 23 listopada 1814 został przyjęty do loży masońskiej Świątynia Izis… był sędzią i członkiem honorowym loży wolnomularskiej Bouclier du Nord w 1811 roku, członkiem loży Kazimierz Wielki w 1819/1820 roku, członkiem honorowym loży Ciemności Rozproszone w 1820 roku. …

Po wybuchu powstania listopadowego w nocy z 29 na 30 listopada książę Czartoryski wszedł w skład Rady Administracyjnej a 3 grudnia został prezesem Rządu Tymczasowego, a następnie Rządu Narodowego do 15 sierpnia 1831. W początkowym okresie liczył na ugodę z Mikołajem I, później zaś na interwencję dyplomatyczną państw zachodnich. Po upadku powstania udał się na emigrację. …

25 lutego 1832 w czasie swojego pobytu w Wielkiej Brytanii powołał Literary Association of the Friends of Poland, stowarzyszenie mobilizujące brytyjską opinię publiczną wokół sprawy polskiej. W 1833 osiadł w Paryżu, kupując w 1843 Hôtel Lambert. Stanął na czele stronnictwa konserwatywnego [uha, ha, ha…] Hôtel Lambert. Popierał antyrosyjską politykę państw europejskich, a także ruchy rewolucyjne i narodowe, upatrując w nich możliwość odbudowy Polski. … W 1840 Czartoryski podjął się przeprowadzenia programu odnowienia świata słowiańskiego w oparciu o Imperium Osmańskie.”

___

Damę z łasiczką książę Adam kupił we Włoszech w 1798, mając 28 lat, od nieznanego właściciela. W 1800 przekazał ów obraz do rodzinnej kolekcji w Puławach.

______________

Część o początkach ponurej kariery tego rodu – tutaj – a tymczasem przypomnę tylko niesamowitego rodzica Adama Jerzego:

W rok po pierwszym rozbiorze asystował ks. Adam Kazimierz Czartoryski przy uroczystej introdukcji ks. Filipa Orleańskiego na godność wielkiego mistrza świeżo ukonstytuowanego Wielkiego Wschodu Francji. Na ceremonii tej, która odbyła się 22 X 1773 w obecności wielu przedstawicieli wysokiej arystokracji francuskiej, gość z Polski zasiadał na honorowym miejscu, po prawej stronie wielkiego sekretarza tego Wschodu markiza Louis Jean Baptist de Seignelaya. Generał ziem podolskich i głowa Familii figurował jeszcze przez wiele lat, np. w 1777 r., w wykazach Wielkiego Wschodu. Należał też — według spisu z 1786 r. — do założonego w 1782 r. stowarzyszenia ,,la Société Olympique”, które było odgałęzieniem loży „l’Olympique de la Parfaite Estime” i zrzeszało wyłącznie masonów. Jego członkiem był wówczas ks. Filip Orleański, ks. Armand Du Plessis-Richelieu de Chinon — przyszły pierwszy minister Ludwika XVIII, baron de Sellonf — bankier Stanisława Augusta****. Polakiem mógł być w tym gronie równie niejaki Fondesky (Fądzielski?), w 1789 r. członek loży „les Amis Réunis”.”

Zapomniana prowokacja Moskali czyli porwanie Stasia

Zamach na Stanisława Augusta 3 listopada 1771, rycina z XVIII wieku

__

W Warszawie kończyła się krótka listopadowa niedziela i miasto powoli kładło się spać. Tylko na zamku wciąż czekano na powrót króla Stanisława Augusta Poniatowskiego z gościny u wuja Michała, w pałacu [chodzi tu o słynny Błękitny Pałac z poprzedniej notki] odległym zaledwie o dwie przecznice. Stary kanclerz Czartoryski podobno poczuł się gorzej, a że dźwigał 75 krzyżyków na karku, stosownym było zapytać starca o zdrowie. Zwłaszcza że to dodatkowa okazja, by nieco w zaufaniu pogadać bez towarzystwa zbędnych par uszu na pełnym szpicli dworze.

Jednak zamiast widoku znajomej karety z mroków za kolumną Zygmunta dobiegł odgłos gwałtownej strzelaniny. Gdy tylko ucichła kanonada, wychynęło stamtąd w galopie paru dworzan i sama karoca niesiona przez spłoszone konie. W potrzaskanym kulami powozie ani wśród uciekinierów nie było jednak Stanisława Augusta.”

Już 16 listopada 1771 rezydent francu­ski w Gdańsku Joseph Gérard pisze do szefa francuskiego MSZ o zalewie bardzo podobnych relacji nt. (rzekomego) porwania króla Stasia i konkluduje, że bierze się to z tego samego źródła co czyni „relację Stanisława Augusta podejrzaną, a jego przygodę niewiarygodną”.**

Oto pierwsza strona pół-rządowego pół-tygodnika Monitor, z 27 listopada:Capture d’écran 2019-02-26 à 15.07.47.png

Ta jedyna relacja pochodzi oczywiście od króla Stasia i potwierdzona zostanie potem  przez Jana Kuźmę, jedynego świadka i porywacza zarazem. Jednak który dzięki temu uniknął poćwiartowania i udał się na wygnanie do Państwa Kościelnego, z dożywotnią pensją 400 dukatów rocznie, wypłacaną najpierw przez Stanisława Augusta, a po jego śmierci przez bratanka króla. Z kolei rzekomy przywódca porwania po prostu uciekł za granicę.***

„Ulica warszawska” od razu nazwała porwanie „komedyą”, zorganizowaną celem kompro­mitacji konfederatów barskich. Najlepiej widać to po owocach – zalew relacji dotyczył nie tylko Polski – natychmiast cała Europa została szczegółowo poinformowana o tej awanturze. Na czele z Londynem, via Hamburg, w postaci Tadeusza Burzyńskiego.****

CDN

___

**) Nous sommes inondés de relations concernant l’enlevement du roi de Pologne; elles se ressemblent, à peu près, toutes, parce qu’elles viennent toutes de la même source; elles ne varient que dans des circonstances secondaires qui ne servent qu’à rendre de plus en plus le récit de Stanislas Auguste suspect, et son aventure incroyable

***) Ów Stanisław Strawiński był prapradziadem rosyjskiego kompozytora Igora Strawinskiego

****) „Burzyński był w latach 1769–1773 (do śmierci) ambasadorem RP w Londynie. Stale cierpiał na brak gotówki, który pozwoliłby mu zatrudnić pomocników; szyfrantów i sekretarzy, którzy uczyniliby jego misję dyplomatyczną skuteczniejszą. W końcu zatrudnionym przezeń został jego sąsiad Franciszek Bukaty (1747–1797), który szybko nauczył się szyfru i języka angielskiego.”