«Très cher Jędruś» był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów…

mokronowski.jpg

„Portret Andrzeja Mokronowskiego” Jean-Françoisa Colsona. Obraz olejny na płótnie  z 1770 roku. Znajduje się w Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. 

___

„Mokronowski (Mokranowski, Mokronoski) Andrzej (Jędrzej) h. Bogoria (1713–1784), generał, poseł na sejmy, marszałek konfederacji i sejmu 1776 r., wojewoda mazowiecki, polityczny negocjator, działacz wolnomularski… W czasie bezkrólewia po śmierci Augusta II został M. wybrany, wraz z bratem Ludwikiem, na posła ziemi warszawskiej na sejm elekcyjny. Odtąd związał się ze sprawą Stanisława Leszczyńskiego, po którego stronie służył jako major w regimencie dragonii…

O tym okresie wiadomo tylko tyle, że jako wolontariusz odbył dwie kampanie pod marszałkami F. de Coigny i Ch. L. de Belle-Isle, i że we Francji związał się z masonerią, skąd «pierwszy światła mularskiego przyniósł do Polski promienie» (okólnik «Wielkiego Wschodu» z 5 IV 1784). W r. 1744 przy pomocy barona Piotra Le Fort założył M. w Warszawie pierwszą regularnie działającą lożę «Trzech Braci» (Les Trois Frères). W archiwum Mokronowskich w Grodzisku znajdowały się rachunki tej loży z l. 1745–51. Mieściła się ona w domu M-ego, w literaturze mylnie utożsamianym z późniejszym pałacem Mokronowskich, na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ul. Królewskiej. «Pracowała» w języku francuskim. Należeli do niej przeważnie cudzoziemcy i wojskowi.

Po powrocie do kraju M. pozyskał łaski dworu, został szambelanem Augusta III i ożenił się z Zofią z domu hrabianką von Bünau, wdową po saskim ministrze oraz generalnym poczmistrzu Korony i Litwy, Jerzym Henryku von Holtzbrink (zm. 1741?). Druga żona M-ego była to kobieta starsza od niego i bogata. To małżeństwo też miało się okazać nieudane (po długotrwałej separacji w r. 1766 nastąpił rozwód), początkowo jednak było dla kariery M-ego korzystne. «Interesy żony» sprowadziły M-ego do Berlina, gdzie Fryderyk II (M. zetknął się z nim jeszcze jako z następcą tronu) zatrzymał go na swym dworze jako wielkiego kuchmistrza. W „Adelslexicon der Preussischen Monarchie” M. figuruje jako Ober-Hofküchenmeister z datą: 1744. Wg Adama Naruszewicza miał M. podziękować za pruską służbę, kiedy Fryderyk II najechał Saksonię, a więc w tymże r. 1744. W polskie życie polityczne wszedł jednak jako człowiek związany z dyplomacją pruską, współdziałając z nią w zerwaniu sejmu grodzieńskiego 1744 r.

M. był niezwykle przystojnym mężczyzną, który miał wielkie powodzenie u kobiet (sprzyjały mu i wpływowe starsze damy). Łącząc mazurską werwę z paryską ogładą, «très cher Jędruś» (jak do niego pisano) był też bardzo atrakcyjnym kompanem dla panów. Zawołany biesiadnik i myśliwy, człowiek wesoły, ruchliwy i usłużny, w bezpośrednim kontakcie rozbrajał niechętnych i jednał sobie sympatię zarówno najwyżej postawionych osób, jak i szlacheckiej braci. «Przyjaciel wszystkich» (l’ami de tout le monde) pozyskiwał zaufanie, był powiernikiem sekretów i miał wielki talent godzenia zwaśnionych. Popularność i dar mediacji M-ego były przysłowiowe stanowiąc kapitał polityczny tego średniej kondycji i miernej fortuny szlachcica, z którym liczono się w kraju i za granicą.

M. należał do pierwszych wtajemniczonych w «sekret króla» (zakonspirowaną przed własnymi ministrami tajną dyplomację Ludwika XV, mającą początkowo na celu wyniesienie na polski tron Ludwika Franciszka księcia de Conti). Utrwaliła się w historiografii tradycja, jakoby M. był w r. 1745 czynny w Paryżu przy narodzinach «sekretu», ale to rzecz nie sprawdzona. Polscy powiernicy «sekretu» (Franciszek Bieliński, Antoni Potocki, Piotr Sapieha i M.) stanowili szczególną grupę w obrębie wspieranego przez Francję i Prusy «patriotycznego» stronnictwa Potockich. Przed sejmem 1746 r., na który M. posłował z ziemi warszawskiej, przybył do Warszawy L. A. Duperron de Castera, pierwszy z francuskich dyplomatów w Polsce, będących równocześnie agentami «sekretu». Nawiązał on bliską współpracę z M-m, który w lecie 1747 wystąpił z projektem wysłania do Francji jako niby to «wojażerów» polskich ochotników, którzy utworzyliby liczący 2 400 ludzi korpus na służbie Ludwika XV i kadrę francusko-kontystowskiego stronnictwa. Projekt utknął z powodu trudności finansowych. Z początkiem 1748 r. M., wraz z «patriotami», protestował przeciw przemarszowi wojsk rosyjskich przez Polskę w drodze nad Ren i pojechał w tej sprawie do Wersalu. Już po zawarciu pokoju akwizgrańskiego, jako poseł wyszogrodzki na sejm 1748 r., zdawał się współdziałać z Czartoryskimi w sprawie reform skarbowych i nie brał udziału w obstrukcji «patriotów», którzy sejm zerwali.

W owym czasie generał major wojsk kor. (nie znamy daty patentu) M., zdoławszy zadomowić się w sposób trwały w białostockim pałacu hetmana Jana Klemensa Branickiego, znalazł się w kluczowej pozycji rozgrywek partyjnych. Potoccy i Czartoryscy usilnie rywalizowali o pozyskanie sobie politycznie chwiejnego hetmana. Pod koniec 1748 r. «familia» odniosła sukces doprowadzając do ślubu 60-letniego Branickiego z 18-letnią Izabelą Poniatowską. Generał stał się wkrótce przyjacielem i powiernikiem, a potem kochankiem hetmanowej. Branicki nie był zazdrosnym mężem i M. bardzo dobrze umiał sobie pozyskać względy hetmana, któremu służył w roli totumfackiego. Hetmanowa (szczególnie przywiązana do swego brata Stanisława) starała się przeciągnąć męża ku «familii». Branicki nie chciał jednak poddać się kurateli apodyktycznych Czartoryskich i niekiedy dąsał się na M-ego, podejrzewając, że z miłości do Izabeli zdradza białostockie sekrety polityczne «familii». Z drugiej znów strony «patrioci» i Francuzi liczyli na to, że M. poprzez hetmanową i młodych Poniatowskich może dociekać sekretów Czartoryskich. W tej dwuznacznej sytuacji M. przez przeszło 20 lat (do śmierci hetmana) uprawiał ekwilibrystykę, spotykając się z zarzutami dwulicowości lub też będąc uznawany za rzecznika narodowego pojednania. Po raz pierwszy jako rozjemca rzucający się między wyciągnięte szable (te gesty stały się legendarne) wystąpił na Trybunale Piotrkowskim 1749 r. «Przybrał ten pozór jakoby sprzyjał familii» (Castera) i kiedy górujący liczebnie ludzie Potockich dobyli broni, uśmierzył tumult pozyskując wdzięczność młodego deputata Stanisława Poniatowskiego. Wśród licznych przeszkód na drodze pogodzenia Białegostoku z «familią» stała jednak polityka Francji, zwalczająca Czartoryskich jako «partię rosyjską».

Pozycja M-ego w stronnictwie patriotyczno-francuskim umocniła się wraz z przybyciem do Polski nowego ambasadora (i powiernika «sekretu») hr. Ch. F. de Broglie na sejm grodzieński 1752 r. Dyplomaci francuscy i pruscy dążyli do zerwania sejmu, omawiając tę sprawę z M-m, A. Potockim i P. Sapiehą. Kiedy z inspiracji Czartoryskich zebrano wiele podpisów (m. in. Branickiego) pod manifestem potępiającym zerwanie, M. zdołał z niemałą brawurą wyrwać ten papier i nakłonić hetmana do spalenia go. Wyolbrzymiając znaczenie manifestu M. przedstawił to Prusakom i Francuzom jako akt konfederacji, zamach na liberum veto i wstęp do przymierza polsko-rosyjskiego. Fryderyk II przekazał mu wyrazy «admiracji» i wyraził gotowość wynagrodzenia (jak się jednak wydaje, ani wcześniej, ani później M. nie brał od Prus pieniędzy). Broglie postanowił oprzeć stronnictwo francuskie na białostockim fundamencie, licząc na to, iż M. będzie hetmanem «kierował». Generał otrzymał wówczas z kasy ambasady 1 600 dukatów. Nie wiemy, odkąd M. był płatnym agentem Francji, znamy bowiem rachunki zarówno «ministerialne», jak «sekretne» dopiero od r. 1752. Jego pensja z kasy «sekretu» wynosiła wtedy 600 dukatów (6 600 liwrów) rocznie, a począwszy od r. 1754 – 1 200 dukatów. Podobnej wysokości pensję pobierał z oficjalnych funduszów ministerstwa, do czego dochodziły okolicznościowe gratyfikacje. Broglie po sejmie grodzieńskim prosił dla M-ego o Krzyż Św. Ludwika i patent generała majora (maréchal de camp) armii francuskiej. Orderu nie dostał, ale z początkiem 1754 r. otrzymał rangę generalską (nominacja miała być zachowana w tajemnicy i ujawniona jedynie w wypadku, gdyby M-emu groziło «prześladowanie» ze strony dworu i Henryka Brühla).

W l. 1752–6 dawni czołowi działacze «sekretu» w Polsce (Bieliński, A. Potocki, P. Sapieha) stopniowo usunęli się w cień i M. zajął pierwsze miejsce wśród «wtajemniczonych». Stronnictwo Potockich uległo dezorganizacji i gra polityczna toczyła się głównie między trzema siłami: partią dworską (Brühla i Jerzego Mniszcha), «familią» i Białymstokiem. W r. 1754 zaogniły się stosunki między Branickim i Czartoryskimi w związku ze sprawą ordynacji ostrogskiej. W lutym t. r. M. zajął wojskiem komputowym Dubno, z milicji ordynackiej uformował regiment kor. pod swoim szefostwem i manifestując gotowość do walki z «donatariuszami» zyskał sobie wielkie uznanie wśród wojska i szlachty. Po zerwanym przy udziale Francji i M-ego sejmie 1754 r. dwór kaptował sobie «patriotów» szafunkiem wakansów. M. otrzymał konsens na kupno starostwa ciechanowskiego i rangę generała-inspektora kawalerii kor. (z pensją ok. 20 000 złp.). Podczas kryzysu ostrogskiego M. pozostawał w kontakcie z Broglie’m, z którym w l. 1755–6 układał plany konfederacji. Spodziewając się nowej wojny Francuzi chcieli za pomocą konfederacji zamknąć Rosjanom drogę przez Polskę na zachód. M. był jednym z kandydatów na marszałka. Projektowano formalną konwencję między Francją a hetmanem Branickim o subsydiach, a M. miał być odpowiedzialny za «konduitę» hetmana. Wybrany na posła ziemi warszawskiej na sejm 1756 r. rozesłał już listy do posłów zalecając się do laski marszałkowskiej. Fryderyk II przesłał mu znaczące gratulacje z powodu wyboru, ale wobec wkroczenia Prusaków do Saksonii sejm się nie odbył.

W związku z «odwróceniem przymierzy» (koalicja Francji, Austrii, Rosji i Saksonii przeciw Prusom) upadły francuskie plany konfederackie i w latach wojny siedmioletniej w położeniu M-ego zwiększył się jeszcze element dwuznaczności. Rezydent pruski w Warszawie G. Benoit pozostawał z nim wciąż w przyjacielskich stosunkach. M. był oskarżany o prusofilstwo i denuncjowany w Paryżu przez Brühla, tak iż okresowo w kręgach «ministerialnej» dyplomacji uważano go za człowieka niepewnego. Zawsze jednak znajdował u Ludwika XV orędownika w osobie Broglie’a (po odwołaniu z Warszawy objął on we Francji kierownictwo «sekretu»). Walka z Brühlem na tle wciąż jątrzącej się sprawy ordynacji ostrogskiej (na wiosnę 1758 M. bronił zamku dubieńskiego przed oblegającym go Stanisławem Lubomirskim) zaprzątała jeszcze M-ego w czasie sejmików i sejmu 1758 r. Po sejmie hetman za pośrednictwem posła francuskiego zawarł jednak ugodę z dworem, w związku z czym M. na burzliwym Trybunale Piotrkowskim 1759 r. bronił interesów J. Mniszcha przeciw Janowi Małachowskiemu (głośny spór o dobra Rokitno) i znów popisał się talentem w rozładowaniu napiętej sytuacji. Przed sejmem 1760 r. Brühl i Mniszech niby to otwierali przed M-m (posłem ziemi bielskiej) widoki na laskę marszałkowską, ale dwór sejm zerwał, obawiając się zjednoczonej opozycji Branickiego i Czartoryskich. M. działał w tej próbie zbliżenia «familii» do hetmana i Francji wbrew sympatyzującemu z dworem ambasadorowi A. R. de Paulmy’emu. W połowie grudnia 1760 wyjechał z Warszawy przez Wiedeń w tajemniczej misji do Paryża. Konferował z księciem Contim i Broglie’m w sprawie wznowienia kandydatury Contiego na tron polski, ale Ludwik XV potwierdził swą dezaprobatę dla tej zaniechanej już sprawy. Minister E. F. de Choiseul w rozmowach z M-m wypowiedział się przeciw projektom konfederacji. Otrzymawszy z kasy «sekretu» 2 400 dukatów nadzwycz. gratyfikacji M. w sierpniu 1761 powrócił do Warszawy. Uchylając się od wznowienia aktywnej polityki w Polsce, Francja pozostawiała M-emu swobodę działania i zaprzestała systematycznie niszczyć polskie sejmy.

Współdziałanie Branickiego z Czartoryskimi otwierało perspektywę poczynań reformatorskich, których orędownikiem był w Białymstoku zaprzyjaźniony z M-m Stanisław Konarski. Już w r. 1757 Konarski i M. przygotowali dla Broglie’a memoriał z wyłuszczeniem interesów Polski na wypadek konferencji pokojowej (postulowano m. in. zniesienie liberum veto). W czasie Trybunału Piotrkowskiego (październik 1761), wciąż zamącanego sporem o Rokitno, M. przyczynił się do uciszenia tumultu i ufundowania trybunału pod laską związanego z «familią» Andrzeja Zamoyskiego. Z ramienia Branickiego uspokajał wzburzoną przeciw wojskom rosyjskim szlachtę wielkopolską, czym pozyskał sobie wdzięczność dworu. Wybrany na posła ziemi bielskiej już jako starosta janowski (starostwo to odstąpił mu Branicki), gotował się do odegrania wielkiej roli na sejmie 1762 r. Planowano sejm skonfederowany pod laską M-ego, którego kandydatura zdawała się mieć poparcie zarówno Branickiego, jak dworu i «familii». Wówczas to Branicki, za pośrednictwem M-ego i z pomocą Konarskiego, wygotował reformatorski memoriał dla ambasadora Paulmy’ego. Konarski wiązał wielkie nadzieje z sejmem pod laską M-ego, «jednego z najlepszych republikanów». W związku z objęciem rosyjskiego tronu przez Katarzynę II «familia» poczuła się jednak na sile do podjęcia radykalnej rozprawy z Brühlem i zerwania z Branickim. Kiedy w sejmie wydobyto szable, M. rzucił się między zbrojnych antagonistów i został lekko skaleczony. Szable schowano, ale sejm znów został zerwany przed obiorem marszałka.

Po sejmie M. nawiązał dobre stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim H. K. Kayserlingiem. Opuszczając Polskę w kwietniu 1763 August III mianował M-ego i Kazimierza Poniatowskiego komisarzami do rokowań z Rosją w sprawie indemnizacji za szkody wyrządzone przez wojska rosyjskie. Po wyjeździe dworu kierownictwo spraw Rzeczypospolitej objęli: hetman Branicki i prymas Władysław Łubieński, a wśród doradców tych nieudolnych dygnitarzy najczynniejsi byli: M. (przy hetmanie) i Andrzej Młodziejowski (przy prymasie). Brali oni udział w ważnych konferencjach z Kayserlingiem. Kiedy w związku z zaognieniem walk partyjnych w lipcu wojska rosyjskie weszły na Litwę, M. swą perswazją u ambasadora wiele się ponoć przyczynił do ich wycofania. Pozyskał też sobie zaufanie prymasa, skłaniającego się ku «familii», ale starającego się z pomocą M-ego odgrywać rolę arbitra między coraz gwałtowniej walczącymi ze sobą stronnictwami.

Po śmierci Augusta III Łubieński jako interreks powołał M-ego na ważne w czasie bezkrólewia stanowisko generalnego poczmistrza (14 X 1763). Jako kandydat na marszałka sejmu konwokacyjnego M., popierany przez przeciwników «familii» (jej kandydatem był Adam Czartoryski), starał się otoczyć prymasa ludźmi, którzy by mogli go «otrzeźwić» i nim «pokierować». Kandydatura M-ego była w gruncie rzeczy kompromisową i jego poczynania zdążały do kompromisu między partią patriotyczno-hetmańską i «familią», przy założeniu, że nie dojdzie do interwencji rosyjskiej na większą skalę. Wciąż osobiście w dobrych stosunkach z Kayserlingiem, starał się o uzgodnienie stanowisk mocarstw i polskich stronnictw. Na okres bezkrólewia otrzymał z kasy «sekretu» gratyfikację 100 luidorów (200 dukatów) miesięcznie, był jednak w niewielkim stopniu kierowany wytycznymi Francji, która prowadziła politykę pełną sprzeczności i mimo pozorów zaangażowania w gruncie rzeczy bierną. Fryderyk II liczył na to, że M. będzie działał na rzecz Stanisława Poniatowskiego i już w styczniu 1764 protegował go u przyszłego elekta do starostwa. Zapewne najbliższa M-emu była koncepcja podsunięta mu w listopadzie 1763 przez «sekret» (ale być może podpowiedziana «sekretowi» przez niego), aby królem uczynić 75-letniego i bezdzietnego Branickiego, którego żona Poniatowska jako królowa mogłaby na przyszłość utorować «familii» drogę do tronu. Dla «patriotów» nie mniej ważną, jak osoba przyszłego króla, sprawą było utrzymanie osobistej pozycji i dawnych form ustrojowych Rzeczypospolitej (zwłaszcza prerogatyw buławy). Liczono w tym względzie na mediację mocarstw, zwłaszcza Prus. Na wypadek silnego forsowania spraw przez Rosję chowano projekt rozerwania niepewnej jeszcze solidarności rosyjsko-pruskiej przez ofiarowanie tronu księciu Henrykowi (bratu Fryderyka II). Trudno określić, w jakim stopniu uczestniczący w konwentyklach partyjnych M. był współtwórcą tych koncepcji; w każdym razie miał być ich wykonawcą.

Kiedy zbrojna interwencja rosyjska stała się faktem, M. wraz z prymasem bezskutecznie starał się doprowadzić do bezpośrednich rozmów między Stanisławem Poniatowskim a Branickim. Wreszcie porozumiał się z Kayserlingiem, że hetman w czasie sejmu konwokacyjnego wyjdzie z wojskiem z Warszawy i zawiąże rekonfederację, która mogłaby później prowadzić układy z konfederacją Czartoryskich. W przeddzień otwarcia sejmu poinformował prymasa o przygotowanym manifeście przeciw sejmowaniu w obecności wojsk rosyjskich i o projekcie spokojnego wymarszu, «co jeżeli tak się uda, manifestanci wkrótce przystąpią za mediacją króla pruskiego». Wszystko, co nastąpiło nazajutrz (7 V 1764), było starannie wyreżyserowane. W imieniu 22 senatorów i 45 posłów M. (posłował z ziemi bielskiej) złożył głośny protest i opuścił Izbę. Na skutek niezrozumienia przez «familijnych» ułanów jakichś gestów swoich pryncypałów doszło jednak do słynnego «dobywania szabel» i M. istotnie przez chwilę znalazł się w niebezpiecznej sytuacji z dużym pożytkiem dla swej legendy. Po wyjściu z Warszawy otrzymał 2–3 000 dukatów z funduszów królewicza Ksawerego. Przewidzianemu na marszałka rekonfederacji M-emu Branicki przekazał komendę nad ok. 2 000 wojsk kor., z którymi «rejterował się» na południe. Prowadzone za pośrednictwem M-ego i Macieja Starzeńskiego rozmowy między hetmańską parą a dowódcą postępujących za nimi wojsk «familijnych», Kazimierzem Poniatowskim, zostały w Warszawie przerwane żądaniem bezwarunkowego zdania się na łaskę zwycięzców. Komendę po Poniatowskim przejął Ksawery Branicki, który z Rosjanami energiczniej napierał na pospiesznie wycofującego się ku węgierskiej granicy M-ego. Coraz więcej chorągwi hetmańskich przechodziło na przeciwną stronę, aż wreszcie 24 VI pod Krasnym reszta wojska opuściła M-ego. Przedostawszy się do hetmańskiej kwatery w Bardiowie na Słowacji, ostatecznie wyrzekł się marszałkostwa rekonfederacji i został wysłany w tajnej misji do Drezna i Berlina.

W Dreźnie 15 VII 1764 odbyła się konferencja (z udziałem królewiczów Ksawerego i Karola, ambasadora francuskiego i Gabriela Podoskiego), na której zaakceptowano jako ostatnią deskę ratunku przedstawiony przez M-ego projekt jego misji do Berlina. Królewicz Ksawery (finansujący tę misję) nie tracił nadziei, że może Fryderyk II jeszcze poprze jego kandydaturę (Podoski proponował to uzyskać płacąc Prusom polskim terytorium), ale M. nie bardzo przejmował się saskimi sprawami i troszczył się głównie o zniesione przez sejm konwokacyjny prerogatywy buławy. W Poczdamie odbył 27 VII rozmowę z Fryderykiem, który wyraził gotowość wstawienia się u Katarzyny II w sprawie uchylenia «despotycznych» reform Czartoryskich i pogodzenia Branickiego z Poniatowskim. Kiedy M. wysunął projekt powołania na polski tron księcia Henryka, król pruski rzecz obrócił w żart. Wstawiennictwo pruskie w Petersburgu w sprawie usatysfakcjonowania Branickiego nie odniosło żadnego skutku.

Powróciwszy z Berlina, M. stale towarzyszył Branickiemu na Spiszu (tu doczekali elekcji Poniatowskiego), a potem w Białymstoku, namawiając hetmana do pogodzenia się z losem. Pozbawiony urzędu generalnego poczmistrza, M., wraz z innymi oponentami, w listopadzie 1764 złożył reces od manifestów. W kwietniu 1765 przybył do Warszawy i został dobrze przyjęty na dworze. Uznawszy Poniatowskiego jako króla, dwór francuski chciał w r. 1766 wysłać do Warszawy ambasadora (wobec zupełnej dezorganizacji dawnego stronnictwa francuskiego liczono jedynie na M-ego, iż pokieruje krokami ambasadora). Wbrew życzeniom zarówno Stanisława Augusta, jak i «sekretu» nie doszło jednak do nawiązania zerwanych w r. 1764 normalnych stosunków dyplomatycznych między Polską a Francją, która utrzymywała jednak w Warszawie drugorzędnych agentów (z reguły powiązanych z «sekretem») pozostających w poufnych kontaktach z M-m.

Ujawnione na sejmie 1766 r. napięcie stosunków między Rosją a Stanisławem Augustem ożywiło hetmańskie nadzieje i wysyłany raz po raz przez Branickiego do Warszawy M. znów znalazł się w centrum gry politycznej. Już w listopadzie 1766 «dwóch głównych dysydentów polskich» proponowało mu naczelny udział w montowanych przez Rosję robotach konfederackich. W poprzedzających zawiązanie konfederacji radomskiej naradach przywódców opozycji brano pod uwagę kandydaturę M-ego na marszałka, ale ponoć się wzbraniał nie wiedząc, jakie będzie stanowisko Francji. Branicki poprzez M-ego wysuwał koncepcję, aby o gwarancję przywróconych «wolności» prosić nie tylko Rosję, lecz wszystkie dwory mające w Polsce «wpływy». Gotujący się do odegrania czołowej roli hetman ostygnął jednak, gdy Repnin okazał się przeciwnikiem przywrócenia prerogatyw buławy. Rokowania w tej sprawie prowadził ambasador z Branickim za pośrednictwem M-ego, który bezskutecznie namawiał hetmana do uległości i z trudem uzyskał jego pisemny i warunkowy akces do konfederacji radomskiej. Sam M. do konfederacji przystąpił i ją zaprzysiągł. W czasie sejmu 1767–8 r. przebywał w Warszawie i za jego pośrednictwem starano się załatwiać u Repnina różne sprawy (tej drogi szukał m. in. Konarski). Gościnny dom M-ego w Jordanowicach pod Warszawą był miejscem, gdzie w tych dramatycznych czasach król, Repnin i różni dygnitarze znajdowali odprężenie w atmosferze beztroskiej wesołości. Po śmierci Eustachego Potockiego (22 II 1768) Stanisław August dał M-emu starostwo tłumackie.

Po ogłoszeniu konfederacji barskiej król w porozumieniu z Repninem i na mocy uchwały rady senatu z 31 III 1768 wysłał M-ego z misją do Baru. Generał wiózł listy Stanisława Augusta do Józefa Pułaskiego i Michała Krasińskiego, którym miał zapewnić przebaczenie dla konfederatów, jeśli «odstąpią od imprezy». Jechał przez Krystynopol, gdzie konferował (11 IV) z dowódcą wojsk rosyjskich gen. P. Kreczetnikowem i stąd starał się oddziaływać na konfederatów przez Franciszka Salezego Potockiego. Nawiązał korespondencję z Pułaskim i Krasińskim utrzymaną w tonie przyjacielskim i bratersko-konfederackim, szefowie barscy odraczali jednak termin spotkania. Ponieważ «delegacja» M-ego była równoznaczna z zawieszeniem działań zbrojnych, konfederaci chcieli zyskać na czasie, aby się wzmocnić. W czasie trwania misji M-ego doszło jednak do walk między Rosjanami i konfederatami, wszczęcie których obie strony przypisywały sobie nawzajem. M. został zatrzymany w Zinkowie (3 mile od Baru) przez podjazd konfederacki i cofnięty do Gródka. Pułaski wzywał go do połączenia się z konfederacją, a on wymawiał Pułaskiemu, że nie chcieli wysłuchać propozycji pragnącego ratować ich króla i «wpędzili się w toń». Powróciwszy w połowie czerwca ze Lwowa do Warszawy, był jednak pod wrażeniem postępów konfederacji. Opuszczający Polskę Repnin i jego następca M. Wołkoński bezskutecznie namawiali M-ego do współpracy (rekonfederacji). Z końcem czerwca 1769 generał wyruszył do Francji. Wiózł z sobą listy Branickiego i formalnie był jego wysłannikiem. Po drodze zatrzymał się w Cieszynie, gdzie konferował z szefami konfederackimi. W Paryżu występował w imieniu «wszystkich patriotów». Mandat M-ego był niejasny i wydaje się, że jego poczynania były w znacznej mierze inspirowane przez «sekret».

Pobyt M-ego w Paryżu przeciągnął się blisko rok (sierpień 1769 – czerwiec 1770). Działając w ścisłym porozumieniu z Broglie’m i z od dawna związanym z «familią» agentem «sekretu» J. Monetem, M. przyczynił się do zaniechania przez rząd francuski projektu detronizacji Stanisława Augusta (sprawa ta była uprzednio uzgodniona przez Choiseula z konfederatami). Proponował nawiązanie rokowań w sprawie dobrowolnej abdykacji króla, który jako odszkodowanie otrzymałby w dożywocie Spisz. Podejmował się przeprowadzić tę sprawę za pośrednictwem hetmanowej Branickiej. Stanisław August miał być ulokowany w jakimś pogranicznym zamku, poza zasięgiem wojsk rosyjskich, skąd mógłby swobodnie pertraktować z «narodem». Generalność konfederacka, stojąc na stanowisku detronizacji, śledziła poczynania M-ego z niepokojem. Otrzymał on też wezwanie (z 5 XII 1769) do opuszczenia Francji, ale za sprawą Branickiego ów nakaz w styczniu 1770 odwołano i M. pozostał w Paryżu z formalnym upoważnieniem Generalności. Broglie chciał mu powierzyć główną rolę w kierowaniu finansową, wojskową i dyplomatyczną pomocą Francji dla konfederacji, Choiseul jednak zwlekał z decyzją i miesiącami uchylał się od rozmów z generałem. Rozgoryczony i zadłużony M. zaczął się odgrażać przed Broglie’m, że uda się do Berlina, aby powierzyć losy Polski królowi pruskiemu. Wreszcie zlecono kierowanie spraw polsko-konfederackich wysłanemu do Wiednia F. M. Durandowi (równocześnie powiernikowi «sekretu») i M. został mu podporządkowany. Ułagodzony wypłatą zaległej pensji i nadzwyczajnej gratyfikacji udał się do Wiednia, gdzie otrzymał od Duranda instrukcję (z 18 VIII), żeby przez hetmana działał na Generalność w celu powstrzymywania jej od zamiaru detronizacji, a przez hetmanową na Stanisława Augusta, aby wszystkie swe cele podporządkował ratowaniu niepodległości. Omijając siedzibę Generalności (Preszów), M. udał się do Gdańska, a stamtąd niespiesznie (obawiał się Rosjan) do Białegostoku, gdzie stanął w październiku 1770. Tymczasem 22 t. m. Generalność ogłosiła akt bezkrólewia, co przekreśliło całą «sekretną» negocjację M-ego.

W okresie schyłku konfederacji i pierwszego rozbioru M. pozostawał w dyskretnych stosunkach ze Stanisławem Augustem i konfederatami oraz z dyplomacją francuską i pruską, na marginesie jawnego życia politycznego. W owych latach wygasły jednak główne przyczyny dwuznaczności w dotychczasowej sytuacji generała.

W r. 1771 zmarł bezpotomnie J. K. Branicki. Wg powszechnie przyjętej tradycji wdowa po hetmanie w bliżej nie określonym czasie morganatycznie poślubiła M-ego. Potajemność tego związku miała być spowodowana chęcią utrzymania przez Izabelę całości dożywocia (dobra białostockie), a może też dostojnego tytułu «pani krakowskiej». W każdym razie od chwili śmierci hetmana plenipotentem i współużytkownikiem ogromnej fortuny oraz jawnym już towarzyszem życia Branickiej był M., który stał się faktycznie jednym z największych magnatów i szwagrem Stanisława Augusta. Będąc gospodarzem w Białymstoku, pałacu Branickich w Warszawie i po pańsku urządzonych Jordanowicach (pięknie przebudowany dwór, podziwiany przez współczesnych podróżników park) wyrósł M. z «hetmańskiego przyjaciela» na czołową postać życia towarzyskiego czasów stanisławowskich. Bywając na obiadach czwartkowych oraz przyjaźniąc się z Ignacym Krasickim i Adamem Naruszewiczem obracał się też w kręgu intelektualnej elity.

W r. 1774 zmarł Ludwik XV i ustała działalność «sekretu króla». Ministerstwo spraw zagranicznych objął Ch. G. de Vergennes (dawny kolega M-ego jako powiernik «sekretu» w Turcji), który poprowadził politykę pogodzenia się Francji z pozycją Katarzyny II w Europie Wschodniej. W uznaniu dawnych zasług M-ego oraz chcąc sobie zapewnić jego dyskrecję i utrzymać pewien ślad wpływów francuskich w Polsce (z dawnego stronnictwa pozostało dwóch osiwiałych w służbie «sekretu» weteranów: M. i Wojciech Jakubowski), rząd Ludwika XVI przyznał mu pokaźną rentę 30 000 liwrów rocznie. Dom M-ego był otwarty dla wszystkich przebywających w Polsce Francuzów. Pełnił on funkcje poniekąd konsula (z pomocą swego sekretarza Josepha Auberta legalizował przeznaczone dla Francji akty prawne).

Republikańsko-białostocka przeszłość, wciąż żywe kontakty z dyplomacją francuską, szerokie koneksje i popularność «nieposzlakowanego patrioty» stanowiły kapitał polityczny królewskiego szwagra. Nawiązał on przyjacielskie stosunki z nowym ambasadorem rosyjskim O. Stackelbergiem i z cienia, czy też półcienia wyszedł na jedno z kluczowych miejsc w stronnictwie królewskim. Kiedy przed sejmem 1776 r. król i ambasador przygotowywali się do rozprawy z nową magnacko-hetmańską opozycją (Stanisław Lubomirski, Adam Czartoryski, Ignacy Potocki, Ksawery Branicki), do przebywającego w Petersburgu Stackelberga M. napisał «list patriotyczny», który bardzo spodobał się Katarzynie II. Postanowiono skorzystać z firmy i zręczności M-ego dla przeprowadzenia konfederackiego zamachu stanu. W świetle relacji agentów francuskich M. występuje jako człowiek, który namawiał do umiarkowania i odradzał Stackelbergowi posyłanie wojska na sejmiki. Z protokołów konferencji króla ze Stackelbergiem wiemy, że kiedy 15 VIII zaproponowano M-emu (wybranemu na posła ziemi warszawskiej) marszałkostwo sejmu i konfederacji, odradzał on zawiązanie przed sejmem konfederacji w Radzie Nieustającej. W dalszych konferencjach przyjęto jednak ten projekt, umożliwiający niedopuszczenie do sejmu opozycyjnych posłów. Dn. 23 VIII spisano w Radzie Nieustającej akt konfederacji i zebrani w pałacu Michała Poniatowskiego senatorowie i posłowie jednogłośnie wybrali na marszałków M-ego i Andrzeja Ogińskiego. Nie można dzieła ustawodawczego «sejmu Mokronowskiego» przypisać osobie marszałka, umiejętnie on jednak przeprowadził i firmował uchwały konsolidujące reżim Rady Nieustającej, ostatecznie niweczące prerogatywy buławy (rozprawa z Branickim) i otwierające dalsze perspektywy reformatorskie (powierzenie Andrzejowi Zamoyskiemu opracowania kodyfikacji praw sądowych). W ostatnim dniu sejmu (31 X) król mianował nowych członków Komisji Edukacji Narodowej (wśród nich M-ego) i ustępującego marszałka udekorował w sali senatu Orderem Orła Białego, co było ceremonią bez precedensu. Wybrana na tym sejmie Rada Nieustająca przeznaczyła «na ekspens ekstraordynaryjny» dla M-ego 120 000 złp. (wydaje się jednak, że wypłata nie została zrealizowana).

Począwszy od r. 1776 M. należał do najzaufańszych ludzi zarówno króla, jak Stackelberga, między którymi wciąż pośredniczył i uczestniczył w ich konferencjach. Miał też nadal dobre stosunki z przedstawicielami opozycji magnackiej, jego też pomocy szukali Ksawery Branicki i Kazimierz Nestor Sapieha czy Ignacy i Stanisław Potoccy, jeśli chcieli się zbliżyć do króla, lub na niego wywrzeć nacisk. Trudno się rozeznać, w jakim stopniu M. odgrywał samodzielną rolę w prowadzonej przez Stackelberga grze między Stanisławem Augustem a opozycją. Wydaje się jednak, że o ile ambasador starał się umacniać swą pozycję kłócąc Polaków między sobą (próbował nawet zasiać nieufność między królem a M-m), to M. chciał skupić wokół królewsko-ambasadorskich współrządów jak największą ilość ludzi i nadać «rosyjskiemu systemowi», który uważał w ówczesnej sytuacji za jedynie możliwy, barwę «patriotyczną». Doradzał, aby stosunki między Petersburgiem a Warszawą oprzeć na zasadzie formalnego sojuszu. «Inaczej – pisał w r. 1779 do gen. Jana Komarzewskiego – będziemy zawsze chwiejni (flottants) i bez rzeczywistej konsystencji, a Rosja nigdy nie będzie nas pewna, jak tylko posługując się siłą i przymusem». Szczególną pozycję u Stackelberga zawdzięczał M. w znacznym stopniu swym powiązaniom francuskim, dogadzającym teraz polityce rosyjskiej w ogóle, a w szczególności ambicjom ambasadora, który chciał mieć swoje własne paryskie koneksje. Vergennes wciąż przez M-ego zalecał Polakom, aby szczerze pogodzili się z Rosją i widzieli w niej jedyną osłonę przed groźbą nowego rozbioru.

W l. 1778–9 wojna o sukcesję bawarską stworzyła sytuację, w której król obawiał się wzrostu podsycanej przez Austrię opozycji i międzynarodowych komplikacji grożących nowym rozbiorem. Planował więc, aby sejm 1778 r. był skonfederowany pod laską M-ego. Rosja nie wyraziła na to jednak zgody i sejm był «wolny» (pierwszy nieskonfederowany za panowania Stanisława Augusta). M., poseł ziemi bielskiej, zagaił obrady jako marszałek «starej laski», co wywołało zrazu dość hałaśliwą opozycję (czy za «starą laskę» można uznać marszałkostwo sejmu 1776 jako skonfederowanego), ale potem obradowano spokojnie. W czasie tego sejmu stale odbywały się w domu M-ego narady posłów. Na życzenie Stackelberga wybrano do Rady Nieustającej kilku przywódców antykrólewskiej opozycji, ale potem ambasador zaniepokoił się, iż owa opozycja może pójść za daleko, i na przełomie l. 1778/9 planował jej powściągnięcie za pomocą konfederacji pod laską M-ego. Rychłe zakończenie wojny zdezaktualizowało tę sprawę…

W lecie 1783 przebywał M. w towarzystwie «pani krakowskiej» w Paryżu jako wojażer w nieoficjalnej misji politycznej (prowadził szyfrowaną korespondencję z królem). Zaprzątały wówczas Europę rokowania kończące wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych i nowy kryzys wschodni zakończony aneksją Krymu przez Rosję. Często widując się z Vergennes’em, M. zabiegał, aby w traktatach umieścić artykuł, «ażeby więcej nie było podziału Polski». Nawiązał bliskie stosunki z posłami rosyjskimi w Paryżu (Boriatyńskim, a zwłaszcza Markowem), którzy chcieli się posłużyć jego doświadczeniem i kontaktami w staraniach o francuskie poparcie w sprawie krymskiej. Na prośbę posłów odbył konferencję z Vergennes’em, który «dał mu rękę» i oświadczył, że chce scementować trwałą unię Francji z Rosją i nie dopuści do nowego rozbioru Polski. Wówczas stary wojewoda klęknął przed francuskim ministrem, «bom rozumiał, que je parlais à Dieu». Król wezwał M-ego do powrotu w związku z alarmującymi pogłoskami, że Branicki chce skorzystać z kryzysu krymskiego, aby zawiązać konfederację. M. wyraził gotowość przeciwdziałania tym zamiarom w Radzie Nieustającej, a w razie potrzeby i za pomocą generalnej konfederacji «dla utrzymania spokojności». Kiedy w październiku 1783 M. powrócił do Warszawy, sprawa konfederacji już nie była aktualna.

W owym czasie Ignacy Potocki ustąpił ze stanowiska w. mistrza polskiej masonerii i sekretarz królewski Maurice Glayre przeprowadzał reformę masońskich ustaw. Na walnej sesji «Wielkiego Wschodu» 26 II 1784 przyjęto nowe ustawy i jednomyślnie (choć w tajnym głosowaniu) wybrano na w. mistrza M-ego. Istnieją różne domysły na temat związków jego działalności wolnomularskiej i politycznej. Wobec rozgałęzienia masonerii w ówczesnej Europie niewiele można jednak wnosić z faktu, że zarówno M., jak Conti, Fryderyk II, Stanisław August czy Stackelberg należeli do lóż, choć «braterstwo» z tymi ludźmi mogło ułatwiać dojścia i kontakty. Pierwszy polski mason był przez 40 lat czynny w różnych i o zmieniających się nazwach formacjach wolnomularskich. W Białymstoku istniała loża «Złoty Pierścień», przemieniona w r. 1770 w «Przyjaźń». Kiedy po pierwszym rozbiorze ożywiła się działalność masonerii, M. należał do założycieli «Zakonu Przyjaciół Doświadczonych» (1774), który potem przyjął nazwę «Kawalerów Św. Karola», a w r. 1780, wraz ze starym współinicjatorem masonerii w Polsce Piotrem Le Fortem, stanął na czele «pracującej» w języku francuskim loży «Jan pod Gwiazdą Biegunową». Można przypuszczać, że przejęcie kierownictwa «Wielkiego Wschodu» z rąk jednego z przywódców antykrólewskiej opozycji przez takich ludzi jak Glayre i M. nie było obojętne dla Stanisława Augusta. Nowy w. mistrz był już jednak człowiekiem chorym i tylko niespełna 4 miesiące zasiadał na «tronie światłości». Wydał 5 IV 1784 okólnik wprowadzający nowe ustawy, a 7 V t. r. w lożach obchodzono uroczyście imieniny «króla i brata».

Czerstwe zdrowie M-ego (niekiedy tylko dokuczała mu podagra) załamało się gwałtownie po powrocie z Francji. Zimę 1783–4 r. przechorował i dwukrotnie wówczas przyjmował sakramenty. Silne podkreślenie tego faktu w nekrologach może świadczyć, że było to «nawrócenie grzesznika». Na wiosnę M. poczuł się lepiej i podjął działalność publiczną. Dn. 14 VI 1784 «zdrów i wesół na pozór» był z «panią krakowską» u króla w Łazienkach, ale po kilku godzinach zmarł «rażony apopleksją». «Warszawa zasmęciła się prawie cała – pisał król do Joachima Chreptowicza – i kocham ją za to». M. pochowany został bardzo uroczyście (ze strzelaniem z dział) w kościele Kapucynów w Warszawie. Obchody żałobne urządziła Rada Nieustająca i Komisja Edukacji Narodowej. Michał Poniatowski zarządził publiczne modły w swoich diecezjach: płockiej i krakowskiej. «Wielki Wschód» odbył 26 XII «lożę żałobną» przy ofiarowanym przez króla portrecie M-ego. Sążniste pochwały zmarłego mistrza, wygłoszone po polsku (Stanisław Kostka Potocki), po francusku (zapewne Joseph Aubert) i po niemiecku (Gottfried Brun), zostały wydane jako osobne broszury. Postanowiono, że w każdej loży umieści się portret M-ego, przed którym nowo przyjęci bracia będą składać przyrzeczenie naśladowania jego cnót. Cnoty te opiewał w swych wierszach („Pamiątka” i „Nadgrobek”) I. Krasicki.

W małżeństwach z niewiadomego imienia Włoszką Castelli i z Zofią von Bünau był M. bezdzietny. Krążyła plotka (przekazał ją pamiętnik A. Moszczeńskiego), jakoby jego i Izabeli Branickiej synem był Stanisław Mokronowski (zob.), «przyjęty za swego» przez brata Ludwika. M. zajmował się edukacją i karierą Stanisława (umieścił go w armii francuskiej), który wraz z drugim bratankiem Antonim był jego spadkobiercą. Archiwum M-ego, które znajdowało się w Bibliotece Ordynacji Krasińskich, uległo zniszczeniu w r. 1944. Jako jedyny z historyków korzystał z niego w swych różnych pracach W. Konopczyński.

Współcześni różnie oceniali M-ego. W masońskich i pijarskich panegirykach, a także w opiniach ludzi z obozu królewskiego (A. Naruszewicz, I. Krasicki, M. Poniatowski, sam Stanisław August w swych pamiętnikach), sławiono jego gorący patriotyzm, bezinteresowność, odwagę, sprawiedliwość, dobroć i dobroczynność, a także naturalną szczerość i prostolinijność. Zastanawiające jest przypisywanie tej ostatniej cnoty notorycznemu adeptowi «sekretów» i uczestnikowi karkołomnych gier politycznych. Spotykamy więc też i opinie, że M. «był zmienny jak kameleon» (Michał Starzeński), «chorągiewką na dachu» (królewicz Ksawery), «najchytrzejszym z hipokrytów» (agent Ksawerego – Józef Bratkowski). Bibliograficzna satyra przypisała M-emu dzieło pt. „Sposób oszukiwania wszystkich nie gniewając nikogo”. Inaczej ów talent «nie gniewania» ujął Stanisław Konarski pisząc do M-ego: «Pan ma szczególny sposób na to, aby powiedzieć wszystko, a nie urazić». Może istotnie sekretem sugestywności M-ego było łączenie zręczności z otwartością, szczerym angażowaniem się w «kalejdoskopiczne» sprawy tych zawiłych czasów. Trafną wydaje się charakterystyka skreślona w r. 1764 przez Jana Ponińskiego: «Mokronowski jest to doskonały patriota, dzielny, przedsiębiorczy, popularny, chciwy sławy, ale nie dość cierpliwy, aby uporządkować swe idee, nie dość solidny, zbyt skory do podejmowania się spraw, których dostatecznie nie ogarnia, i niestety ma zbyt czułe serce».

Wokół postaci M-ego powstała legenda, której głównym twórcą był C. C. Rulhière, człowiek pozostający w kręgu inspiracji «sekretu» i osobiście oczarowany przez M-ego (zaprzyjaźnił się z nim w r. 1769/70 w Paryżu i czerpał od niego informacje). W „L’histoire de l’anarchie de Pologne” Rulhière przedstawił wizerunek polskiego republikanina na miarę antycznego herosa. Zanim się ta książka ukazała (1807), czytano ją w rękopisie i jeszcze za życia M-ego (w r. 1783) młody wówczas Talleyrand zapewniał autora, że dzięki niemu «czcigodny Branicki i wielki Mokronowski będą nieśmiertelni». Echa dzieła Rulhière’a rozlegają się w całej historiografii XIX wieku. Misję M-ego do Baru zbeletryzował Włodzimierz Maciąg w powieści: „Konfederacja albo próba Mokronowskiego” (W. 1973).”          (Emanuel Rostworowski)

 

Reklamy

Wypisy z historii pruskiej taktyki i strategii

SPRAWA PRUSKA 1674-1675 I TRAKTAT JAWOROWSKI

„…po zawarciu pokoju z Ludwikiem XIV (w Vossem). Zaraz też, 1 lipca 1673 r., nie zawahał się dobitnie oświadczyć, że gdy chodzi o dobro państwa, nie wiążą go żadne przywileje czy asekuracje, a w razie dalszej odmowy będzie zmuszony sięgnąć do niedozwolonych środków, do czego same stany dają widoczną podstawę…

Całemu temu zatargowi, jaki rozgrywał się na terenie Księstwa, nie obojętnym wzrokiem przyglądano się w Polsce, chociażby dlatego, że wielu ze szlachty posiadało majątki w Prusach i narówni z tamtejszą ludnością ponosić musiało te znaczne ciężary podatkowe.

Położenie Rzpltej, związanej niezakończoną wojną turecką i ubezwładnionej ponadto bezkrólewiem po śmierci króla Michała, pozwalało elektorowi nie przejmować się zbytnio najbardziej wojowniczemi uchwałami sejmików…

Rozstrzygnięcie nastąpiło w początkach maja: 4 maja elektor zaaprobował nowe ustępstwo dla szlachty, przyjmując propozycję regentów powołania do Berlina kilku jej przedstawicieli celem rozpoznania zażaleń podatkowych, zaś 9 maja wkroczyły niespodziewanie do Królewca wojska elektorskie, zmuszając zaskoczonych mieszczan do wydania broni i zapłacenia znacznej sumy pieniężnej…

Dokonany fakt zbrojnej okupacji opornego miasta wywarł uśmierzający wpływ na nastrój umysłów w kraju; całkowitemu jego wyzyskaniu stanął na przeszkodzie wzgląd na ewentualny oddźwięk w Warszawie tej zbyt bezwzględnie przeprowadzonej represji. Z tego zdawał sobie dobrze sprawę przezorny ks. Croy i, nie upajając się łatwym triumfem, w dalszym ciągu nakłaniał elektora do łagodności…

że Jan III oddawna interesował się sprawami pruskiemi, świadczył o tem wymownie fakt, na który nie omieszkał zwrócić uwagi baczny Hoverbeck, a mianowicie gromadzenie przez Sobieskiego jeszcze przed elekcją posiadłości i starostw w Prusiech, bądź w swych ręku, bądź w rękach swych przyjaciół i klijentów. Jeśeli zaś się zważy, że Sobieski względem elektora nigdy nie był życzliwie usposobiony, a po porwaniu Kalksteina nie ukrywał swego głębokiego oburzenia z powodu doznanej przez Rzplitę zniewagi, to jasnem się stanie, że w takich okolicznościach wynik elekcji 1674 r. musiał wywołać poważne zastrzeżenia w Berlinie…

Sobieski znajdował się w nader ciężkiem położeniu finansowem i na gwałt potrzebował pieniędzy dla wojska, zwłaszcza dla piechoty i artylerji — Tymczasem nadchodziły coraz groźniejsze wieści o zbliżającej się nawale turecko-tatarskiej i król widział się zmuszonym do odłożenia koronacji oraz do wydania 27 lipca trzecich wici na pospolite ruszenie…

Pod świeżem zaś wrażniem pisane przestrogi czujnych dyplomatów brandenburskich zasługiwały na tem większe baczenie, że i w samej Rzplitej, jak to wyraźnie konstatował Moverbeck, nie brakowało czynników niechętnych planom Jana III i Forbin‘a, gotowych przeciwstawić się im stanowcza przy odpowiedniem poparciu ze strony cesarza lub elektora; siła ich i rozległość musiały też być dość potężne, skoro potrafiły tak mocno zaniepokoić Forbin‘a i Bćthune‘a, że bez względu na stan i bezpieczeństwo królowej, nie zawahali się nakłonić jej do wyjazdu z Warszawy do króla, by osobistym wpływem ukochanej przez małżonka Marysieńki przechylić na swoją korzyść będącą dotychczas w zawieszeniu decyzję królewską…

Ponieważ jednak w danym wypadku korzyści obu monarchów nawzajem się pokrywały, gotów był przeto Ludwik w pewnym stopniu ułatwić Sobieskiemu zdobycie Prus na elektorze brandenburskim. „W tym celu — pisał król dalej — upoważniam Pana oświadczyć temu władcy (t. j. Janowi III), że w razie gdyby po zawarciu pokoju z Turcją chciał on zaatakować Prusy, dostarczyłbym mu subsydjum w wysokości 200 tysięcy talarów (ecus) rocznie tak długo, ileby mogła trwać ta wojna“. — Subsydia miały być niezależne od liczby wojska i w tej sprawie dwór francuski pozostawiał zupełną swobodę Janowi III oraz Rzeczypospolitej, jako czynnikom bezpośrednio i przedewszystkiem zainteresowanym i stąd ponoszącym główny ciężar kosztów wojennych…

w Wielkopolsce, w Sieradzkiem i Łęczyckiem, na Kujawach i na Litwie nie brak było elementów opozycyjnych, gotowych z całą pewnością przeciwstawić się zamysłom królewskim w razie uzyskania odpowiedniego poparcia od cesarza lub elektora. Umiał też poseł elektorski trafić do hetmana w. lit. Michała Paca; wyzyskując zaś jego znaną gwałtowną nienawiść ku Sobieskiemu oraz silne poczucie separatyzmu dzielnicowego, skłonił go do przyrzeczenia, iż opuści on, hetman, z wojskiem litewskiem obóz królewski, skoro zauważy, że Jan III ulega podszeptom francuskim.

— Podobnej niechęci względem króla i jego projektów nie ukrywali też obaj Potoccy, wojewodowie sieradzki i kijowski, Czarniecki, pisarz polny kor., Sieniawski, chorąży kor. Wreszcie nie bez znaczenia w przyszłości mogło być pozyskanie przez Hoverbecka wojewody sandomierskiego, Tarły, jeżeli weźmiemy pod uwagę tak silne i rozgałęzione w Małopolsce wpływy samego króla. Zdaniem zaś tych wszystkich malkontentów oraz kanclerza w. kor., Jana Leszczyńskiego, nie pragnących zapewne angażować się przed wcześnie i otwarcie, należało unikać jawnego wystąpienia przeciw królowi i jedynie z pomocą rozrzucanego wśród szlachty prywatnego pisma zwalczać propagowany przez zwolenników Francji pogląd, jakoby obecne działania wojenne Fryderyka Wilhelma przeciw Ludwikowi XIV sprzeciwiały się zobowiązaniom elektorskim względem króla polskiego…

Jaskrawym wyrazem groźnej zawziętości sfer opozycyjnych stał się rozgłośny fakt opuszczenia w dniu 26 listopada obozu królewskiego przez hetmana w. litewskiego M. Paca, wywiązującego się skrupulatnie z uczynionej posłowi elektorskiemu obietnicy. Przy oburzonym i rozjątrzonym królu pozostała coprawda wierna część Litwy — Radziwiłłów i Sapiehów, dzięki czemu Sobieski mógł nie przerywać działań wojennych; wszakże musiał się ograniczyć do stopniowego zdobywania miast i fortec kozackich na Ukrainie prawobrzeżnej od Kalnika do Raszkowa (27 listopada — 20 grudnia); wypadło zaś królowi porzucić wszelkie zamiary pochodu nad Dunaj i szykować się do odparcia nowego najazdu z wiosną 1675 r…

Mimo to wszystko ani owa ustępliwość Sztokholmu nie rozwiała głęboko zakorzenionych obaw Sobieskiego co do prawdziwych zamiarów szwedzkich względem Prus nietylko Książęcych, ale i Królewskich, ani obliczone zresztą na przyszłość obietnice Wersalu nie odpowiadały najbardziej istotnym pragnieniom królewskim, gdyż i teraz Ludwik XIV nie godził się na przystąpienie Francji do projektowanego przymierza polsko – szwedzkiego i nie zmieniał swego poprzedniego postanowienia wypłaty przyobiecanych subsydjów dopiero po podpisaniu formalnej umowy i po podjęciu faktycznem wyprawy pruskiej. Udział bowiem Francji w traktacie polsko-szwedzkim silniej zabezpieczałby Prusy przed zawsze możliwemi apetytami szwedzkiemi (zwłaszcza w razie zwycięstwa Wrangla nad elektorem), co zaś do zasiłków francuskich, to były one wprost nieodzowne wobec trudności uzyskania pieniędzy od szlachty, a koniecznego za wszelką cenę wzmocnienia armji bądź dla poparcia sygnalizowanych nowych prób pokojowych, bądź dla zadania stanowczego ciosu Porcie i skłonienia jej do pokoju — przedwstępnego warunku wszelkiej dalszej akcji Jana III…

 

 

1793 i kolejna sekwencja

[ta poprzednia]

21 stycznia 1793 – rewolucja francuska: Ludwik XVI stracony na gilotynie.

23 stycznia – doszło do podpisania traktatu podziałowego między Katarzyną II a Fryderykiem Wilhelmem II. Rosja i Prusy dokonały II rozbioru Polski. Austria tym razem nie wzięła w rozbiorze udziału, zadowalając się perspektywą objęcia w posiadanie Bawarii.

1 lutego – Francja wypowiedziała wojnę Wielkiej Brytanii i Holandii.

Luty – początek kryzysu finansowego w londyńskim City.

25 lutego – bankructwo warszawskiego bankiera Piotra Fergussona Teppera zapoczątkowało kryzys systemu bankowego w Polsce;

25 marca – Anglia i Rosja zawarły sojusz przeciwko Francji.

22 lipca – II rozbiór Polski: deputacja sejmu grodzieńskiego, obradującego pod lufami armat wojsk rosyjskich podpisała traktat z Rosją, w którym Rzeczpospolita zrzekła się województw: mińskiego, kijowskiego, bracławskiego i podolskiego oraz części wileńskiego, nowogródzkiego, brzeskolitewskiego i wołyńskiego (250 tys. km²).

23 października – sejm grodzieński ratyfikował II rozbiór Polski.

…i nieco później:

24 października 1795 – III rozbiór Polski: Rosja, Prusy i Austria podpisały akt trzeciego rozbioru Polski.

17 listopada 1796 – umiera Katarzyna II Wielka, cesarzowa Rosji

26 stycznia 1797 – Austria, Prusy i Rosja podpisały w Sankt Petersburgu ostateczną konwencję rozbiorową głoszącą, że nazwa Królestwa Polskiego ma być wymazana na zawsze z map.

23 lutego – nieudana próba inwazji wojsk francuskich na Anglię.

26 lutego – zmniejszenie rezerw złota w wyniku wojny z I Republiką zmusiło Bank Anglii do emisji pieniądza papierowego. Bank of England wyemitował pierwszy banknot o nominale 1 funta.

 

1772 czyli interesująca sekwencja

Pierwszy układ rosyjsko-pruski został potajemnie podpisany w Petersburgu 17 lutego 1772 pod fałszywą datą 15 stycznia”

9 czerwca 1772: „In an act of defiance against the British Navigation Acts, American patriots, led by Abraham Whipple, attack and burn the British customs schooner HMS Gaspee off of Rhode Island” a szkocki bankier Aleksander Fordyce ucieka do Francji

10 czerwca 1772: w londyńskim City wybucha wielka panika – kryzys finansowy zaraz dociera do Amsterdamu

„Podpisanie traktatów, dotyczących I rozbioru Rzeczypospolitej nastąpiło w Petersburgu 5 sierpnia 1772.”

październik 1772: bankructwo słynnego banku Clifford & Sons**

2 listopada 1772 – American Revolutionary War: Samuel Adams and Joseph Warren form the first Committee of Correspondence.

[21 lipca 1773 – papież Klemens XIV w brewe Dominus ac Redemptor ogłosił kasatę Towarzystwa Jezusowego.]

___

PS. Ta, faktycznie, I wojna światowa.

**) „The family business entered banking at the start of the 18th century and in 1713 the business arranged a loan to Charles VI, Holy Roman Emperor and to Augustus III of Poland.”

Berlin i kalwiniści

Tytułem wstępu – przypomnienie:

Daj Prusakowi palec a odgryzie ci rękę – w 1655 Fryderyk Wilhelm (kalwinista, po dziadku Janie Zygmuncie!), lennik naszego Jana Kazimierza, zdradził króla wspierając Szwedów, aby potem na drodze zwykłego szantażu uzyskać suwerenność w 1657. Trzeba tu wspomnieć skąd między innymi brała się ta wielka pruska skuteczność – otóż, mimo nie tak dużych wtedy rozmiarów, już w XVII wieku księstwo to posiadało tzw. przedstawicieli dyplomatycznych w 14 (czternastu) krajach, a do tego pruską, sprawną sieć szpiegowsko-wywiadowczą i sowicie opłacanych agentów (wielkiego) wpływu.”

Wielbiciel Fryderyka w polskiej wikipedii tak o nim poetycznie pisze:

Wychowany w duchu kalwińskim odznaczał się przez całe życie pracowitością, dużym poczuciem obowiązku oraz cierpliwością. W młodości odebrał wszechstronne wykształcenie, władał m.in. francuskim, polskim i łaciną. Na jego dzieciństwie i młodości oraz pierwszym okresie rządów piętno odcisnęła wojna trzydziestoletnia, której Brandenburgia była jedną z najpoważniejszych ofiar. Przyszły elektor od najwcześniejszych lat był świadkiem łupienia kraju przez wojska, zarówno wrogie, jak i sojusznicze. Fryderyk Wilhelm nie miał okazać się jednak biernym obserwatorem – z doświadczeń pierwszych okresów wojny wyciągnął wnioski co do prowadzenia w przyszłości polityki zagranicznej przez państwo prusko-brandenburskie. W wyniku działań wojennych oraz panującej zarazy, następca tronu był zmuszony udać się do holenderskiej Lejdy. Tam też zetknął się i oczarował rozwiązaniami oraz reformami Holandii, będącej ówcześnie jednym z najwyżej stojących państw pod względem rozwoju cywilizacyjnego, kulturalnego, naukowego i gospodarczego.”

Ta angielska jest bardziej konkretna:

A member of the House of Hohenzollern, he is popularly known as „the Great Elector” (der Große Kurfürst) because of his military and political achievements. Frederick William was a staunch pillar of the Calvinist faith, associated with the rising commercial class. He saw the importance of trade and promoted it vigorously. His shrewd domestic reforms gave Prussia a strong position in the post-Westphalian political order of north-central Europe, setting Prussia up for elevation from duchy to kingdom, achieved under his son and successor. …With the help of French subsidies, he built up an army to defend the country. …

He was an advocate of mercantilism, monopolies, subsidies, tariffs, and internal improvements. Following Louis XIV’s revocation of the Edict of Nantes, Frederick William encouraged skilled French and Walloon Huguenots to emigrate to Brandenburg-Prussia with the Edict of Potsdam**, bolstering the country’s technical and industrial base.”

Syn elektora, Fryderyk I Pruski sprawę dokończył:

„Stał po stronie Habsburgów w wojnach przeciw Francji: przystąpił do Ligi Augsburskiej, a potem wspierał cesarza w wojnie o sukcesję hiszpańską. Od chwili uzyskania przez księcia Hanoweru godności elektora Rzeszy w 1692 i od koronacji elektora saskiego na króla Polski w 1697, który panował jako August II Mocny, Fryderyk starał się coraz intensywniej u cesarza o zgodę na własną koronację. Wreszcie 18 stycznia 1701 w Królewcu – poza granicami cesarstwa, ale za aprobatą cesarza – koronował się na „króla w Prusach” (in Prussia) przyjmując imię Fryderyka I. Tytuł królewski oznaczał pełną suwerenność Fryderyka w Prusach Książęcych i ostateczne zerwanie jakiejkolwiek zwierzchności lub praw Rzeczypospolitej do tego terytorium, jej niegdysiejszego lenna. Wkrótce większość państw europejskich uznała pruski tytuł królewski (Anglia, Rosja, Holandia, Dania, Szwecja, a także inne protestanckie kraje niemieckie). Francja i Hiszpania uznały ten tytuł w 1713, po pokoju w Utrechcie kończącym wojnę, w której stały względem Prus po przeciwnej stronie barykady. Mimo tajemnych obietnic August II jako elektor saski także uznał tytuł Fryderyka i obiecał przeprowadzić jego uznanie przez Rzeczpospolitą, jednak sejm polski odmawiał aż do czasu bezkrólewia 1764 roku, kiedy posłów przekonały rosyjskie i pruskie bagnety i pieniądze. Koronacji elektora sprzeciwiała się także kuria papieska, która uznała godność królów pruskich dopiero w 1787 roku (papież Benedykt XIV). Najdłużej protestował przeciw tej koronacji królewskiej zakon krzyżacki, który istniał nadal na licznych terytoriach katolickich Rzeszy Niemieckiej, mając tam swoje dobra i długo cieszył się poparciem cesarzy. W tym czasie tytułem księcia Prus wciąż posługiwali się władcy Rzeczypospolitej. …

Fryderyk I właściwie przyspieszył proces integracji poszczególnych części państwa prusko-brandenburskiego. Następcy Fryderyka I nazywali odtąd nie tylko swych urzędników, ale i poddanych generalnie „Prusakami”. Często jako oficjalnego tytułu dla całości państwa pruskiego używano określenia : „Królewskie Państwa Pruskie”. Miastem koronacyjnym stał się Królewiec, dawna siedziba mistrzów krzyżackich i książąt pruskich, ale stolicą administracyjną całego państwa pozostał Berlin.”

__

**) „Large number of religious refugees had arrived by ship at Cadzand and other coastal ports in the Netherlands. The edict, which reflected a hands-on practical approach by the Prussian leadership, provided for Prussian diplomats in Amsterdam to arrange ships to transport these by sea to the Free City of Hamburg where Prussian representatives would be on hand to arrange transport up the Elbe to their chosen destinations in the Brandenburg-Prussia heartland. For people fleeing from eastern and southern France provision was made for a land route via Sedan and the Duchy of Cleves, which had become a territory of Brandenburg-Prussia in 1666, and where the Great Elector (as the Prussian ruler is identified in English language history books) had arranged for them to be settled locally or transported on via the Rhine to new homes further east. In its third section the edict spelled out a succession of suggested places where the migrants might wish to live, and went on to promise „free choice [as to] their place of settlement… wherever they find it most convenient to practice their professions and trades”.

The edict expressly ruled out any customs duties or other taxes on assets that the migrants had been able to bring with them. Migrants would be accommodated in abandoned and dilapidated properties which their owners had lacked the means to make habitable. They would receive their properties free of mortgages or other debts or obligations, and they would be provided at no cost to themselves with the necessary timber and other building materials. Any former proprietors would be compensated for the transfer value of properties allocated to the migrants, and the new settlers would enjoy a six-year tax holiday in respect of any property taxes (though they would remain subject to the same taxes on consumption as other citizens).

In some of the many places where tracts of abandoned cultivable land had been identified, the elector’s edict provided for the perpetual freehold of these to be allocated to his „French Protestant Comrades in Belief” („Evangelisch-Reformirten Glaubens-Genossen”), free of mortgages or other encumbrances. Materials would be provided for refugee farmers to bring their land into cultivation and construct homes. A ten-year tax holiday was included in the package. The edict also recorded that in affected localities officials had been mandated to hire town houses where Huguenot refugees might be received and accommodated with their families rent free for up to four years while arrangements for them to create their own farms were put in place, although this generous provision was expressly conditional on beneficiaries subsequently bringing their farms into production. …

The elector moved fast. On 9 November 1685 translations of the Edict were printed in German, French and Dutch. These were quickly distributed to the affected areas in France using secret couriers and local Protestant networks.”

 

Ta, faktycznie, I wojna światowa

Wojna siedmioletnia (1756–1763) – wojna pomiędzy Wielką Brytanią, Prusami i Hanowerem a Francją, Austrią, Rosją, Szwecją i Saksonią. Była to wojna o zasięgu światowym – walki toczyły się w Europie, Ameryce Północnej, Indiach i na wyspach karaibskich. W późniejszej fazie konfliktu do wojny przyłączyły się Hiszpania i Portugalia oraz starająca się początkowo zachować neutralność Holandia, której siły zostały zaatakowane w Indiach. Wojna ta może być uznana za wojnę hegemoniczną (wzięła w niej udział większość ówczesnych mocarstw, stanowiła też ona decydującą fazę w trwających niemal sto lat zmaganiach francusko-brytyjskich o dominację w Ameryce Północnej i supremację w świecie). Wojna charakteryzowała się oblężeniami i podpaleniami miast, ale również bitwami na otwartym polu, z wyjątkowo ciężkimi stratami. Ocenia się, że w czasie wojny zginęło od 900 000 do 1 400 000 ludzi. …

Rozpoczęła się 29 sierpnia 1756 wtargnięciem wojsk pruskich, pod wodzą Fryderyka II Wielkiego, do Saksonii. Przeciwko Prusom wystąpiła Austria, chcąc odzyskać Śląsk (tzw. III wojna śląska). W 1757 Rosja przystąpiła do wojny – po stronie Austrii i Francji przeciwko Prusom. W sierpniu 1759 w bitwie pod Kunowicami oddziały pruskie zostały pokonane przez koalicję rosyjsko-austriacką. W październiku 1760 roku Berlin był przez kilka dni okupowany przez Austriaków i Rosjan.

W trakcie wojny siedmioletniej Polska, choć była w unii personalnej z Saksonią, zachowała neutralność [„ciepła woda”?]. Mimo to stała się terenem przemarszu wojsk uczestników konfliktu – głównie rosyjskich, które operując z terytorium Rzeczypospolitej, zajęły tereny od Królewca po Berlin, zagrażając egzystencji królestwa pruskiego w 1762 roku. Lecz wtedy właśnie zmarła caryca Elżbieta Piotrowna – śmiertelny wróg króla pruskiego, a jej następca Piotr III, który uwielbiał Fryderyka II, nakazał natychmiastowy odwrót armii rosyjskiej, a nawet przekazał część swojej armii Fryderykowi (tzw. cud domu brandenburskiego). Piotr III został zamordowany po paru miesiącach panowania, a jego miejsce zajęła Katarzyna II (1762-1796). Wkrótce uznała, że ani upadek, ani też zwycięstwo Prus nie leży w interesie Rosji i postanowiła wycofać się z wojny. Wojnę zakończyło podpisanie 15 lutego 1763 pokoju w Hubertusburgu (Saksonia), przyznającego Śląsk oraz ziemię kłodzką Prusom.”

Następstwem naszej bierności był I rozbiór Polski, poprzedzony serią gwałtownych zgonów, carycy Elżbiety i cara Pawła oraz króla niech-mu-ziemia-lekką-będzie Augusta III:

Russia, on the other hand, made one great invisible gain from the war: the elimination of French influence in Poland. The First Partition of Poland (1772) was to be a Russo-Prussian transaction, with Austria only reluctantly involved and with France simply ignored.

Z tym, że dla „wielkich rozgrywających” [In the wake of Britain’s territorial expansion Sir George Macartney observed that Britain now controlled „a vast Empire, on which the sun never sets”] to oznaczało bardzo (bardzo…) duże długi, które trzeba było jakoś sobie zrekompensować:

But a steep price accompanied the fruits of total victory. The British Government had borrowed heavily from British and Dutch bankers to finance the war, and as a consequence the national debt almost doubled from £75 million in 1754 to £133 million in 1763. …From 1535 to 1547, the English defense share (i.e., military expenditures as a percentage of central government expenditures) averaged 29.4 percent, with large fluctuations from year to year. However, in the period 1685-1813, the mean English defense [ha,ha] share was 74.6 percent, never dropping below 55 percent in this period.”

Owe 133 milionów, to dzisiaj prawie 100 mld euro, a jeśli uwzględnić obecną populację GB, to raczej 1 bilion**… Francja była w jeszcze gorszej sytuacji, bo nie tylko miała długi, ale i wojnę przegrała:

„The 7 Years’ War cost France an estimated 1.8 billion livres.”

To dzisiaj, podobnie jak w przypadku GB, około 1 biliona (tj. 10¹²) euro…

___

**) W efekcie, kilkanaście lat później, GB została sama, na pohybel:

 

 

 

 

Polska i zgniłe zboże w Kołobrzegu czyli drugi cud domu branderburskiego

Dolgorukov-Krymsky_Vasily_Michailovich.jpg

Dolgorukov-Krymsky Vasily Michailovich

___

W 1763 wybuchł wielki kryzys finansowy, wpierw w Amsterdamie, ale zaraz potem jego skutki odczuła cała Europa. W samym Amsterdamie padło ponad 30 banków, a ich długi sięgnęły 10 milionów guldenów (dziś to około miliard euro, bez efektu „skali populacji”) – stwierdzono wiele podobieństw owego kryzysu do tego z 2007/8… Tyle, że zamiast Lehman Brothers mieliśmy wtedy bank innych braci – The Brothers De Neufville , którego wartość sięgała 50% wartości Bank of Amsterdam (= Amsterdamsche Wisselbank) – pierwszego banku centralnego w historii.

A pozornie poszło o zgniłe zboże w Kołobrzegu: „After the peace of Hubertusburg in February 1763 De Neufville went to Berlin to offer his help in reviving the Prussian Asiatic Company. There he met with Johann Ernst Gotzkowsky, the owner of a silk and porcelain factory. Together they bought a huge amount of grain, stored in warehouses, after the Russian army had withdrawn from Pommerania, etc. De Neufville invested 100.000 guilder in Gotzkowsky’s project. The grain prices however continued to drop within the next three months. On 18 July General Vasily Dolgorukov-Krymsky forced Gotzkowsky to pay for the (rotten) grain. …

The crisis was triggered when De Neufville entered with 100.000 guilders into a deal by Johann Ernst Gotzkowsky to buy grain stored in Kolberg, etc., worth almost 1,2 million guilders, from the Russian army, c.q. Vasily Dolgorukov-Krymsky, as he left Poland. Frederick the Great ordered the grain traders to sell it on the Prussian market, but in May 1763 grain prices collapsed by more than 75 percent. The dealers that had not followed his advise, made heavy losses.”

Temu Gockowskiemu z Chojnic, który oczywiście nie ma wpisu w polskiej wiki – warto się przyjrzeć: „…descended from an Adam Gotzkowsky from an impoverished family of Polish nobility. Both his parents died when he was five years as a result of the plague, which broke out after the Great Northern War. Gotzkowsky grew up with relatives in Dresden, who neglected his education. As a 14-year-old he went to Berlinto live with his brother and to apprentise in business. He established him in his jewel and trinket shop and he quickly acquired customers in the highest circles, when he met Frederick the Great. In 1745, he married the daughter of a rich lace maker. Gotzkowsky persuaded his father-in-law to start a velvet factory, which he inherited some years later.

King Frederick II of Prussia [pamiętajmy, to wnuk Jerzego I, a Jerzy II to jego wuj…] commissioned Gotzkowsky to promote the silk trade to compete with France; Gotzkowsky ran a silk factory employing 1,500 persons. Frederick also followed his recommendations in the field of toll levies and import restrictions. Moreover, Gotzkowsky supplied the Prussian army and entered into consultation with Russian and Austrian army leaders, especially after the Prussian defeat at Kunersdorf.

In 1764 James Boswell came to him on a visit and called him: a gallant German, stupid, comely, cordial. In 1767 Gotzkowsky went bankrupt for the second time.**”

W Amsterdamie nikt nie chciał ratować banku braci de Neufville, myślę że głównie z powodu ich udziału w owej Królewsko-Pruskiej Azjatyckiej Kompanii Handlowej, w końcu jawnej konkurencji dla V.O.C. – np. znani nam dobrze bracia Hope, będący przedstawicielami stadhoudera w V.O.C., akurat w ogóle nie ucierpieli w tym kryzysie…

Jeśli zaś chodzi o owe tzw. „cuda brandenburskie”, to były dwa: pierwszy, po owej wielkiej klęsce pod Kunowicami 12 sierpnia 1759, kiedy to „cudownie” nie dobito Prusaków w Berlinie. No i ten drugi „cud”, bardziej symptomatyczny:

„By December 1761, after five years of war, the strategic situation for Prussia turned bleak despite several tactical successes. As Frederick wrote on 10 December:

The Austrians are masters of Schweidnitz and the mountains, the Russians are behind the length of the Warthe from Kolberg to Posen…my every bale of hay, sack of money or batch of recruits only arriving by courtesy of the enemy or from his negligence. Austrians controlling the hills in Saxony, the Imperials the same in Thuringia, all our fortresses vulnerable in Silesia, in Pomerania, Stettin, Kustrin, even Berlin, at the mercy of the Russians.

During the war the Prussians had lost 120 generals, 1,500 officers (out of 5,500) and over 100,000 men. Most Prussians now supported peace and Frederick was trying to bring the Ottoman Empire into the war but his efforts met no success. Her ally England was pressuring for a peace that would diminish Prussia. Then, in January 1762, Frederick received the news that the Empress Elizabeth of Russia had died on 5 January: „The Messalina of the North is dead. Morta la Bestia”, wrote Frederick on 22 January. Her nephew Peter succeeded her and was a strong admirer of Frederick the Great. He therefore reversed Elizabeth’s anti-Prussian policy and negotiated peace with Prussia, with an armistice in March and a treaty of peace and friendship signed on 15 May.”

Po kilku miesiącach rządów Piotra III zamordowano. Jego następczynią została Katarzyna II zwana wielką, która „stwierdziła, że ani klęska, ani zwycięstwo Prus nie leży w interesie Imperium i formalnie wycofała się z wojny.” No tak, ale jakieś rachunki trzeba było zapłacić, stąd tak zdecydowana postawa generała-majora Dołgorukowa.

___

Tymczasem w Polsce, „27 kwietnia 1761 zwołano nadzwyczajny sejm w celu omówienia zjawiska nielegalnego emitowania pieniądza polskiego przez Prusaków. Zaproponowano zmianę waluty i otwarcie mennicy państwowej, jednak nie podjęto żadnych decyzji, ponieważ sejm został zerwany na tle konfliktu z ministrem Henrykiem Brühlem.”

5 października 1763 umiera w Dreźnie August III. „W 1763 Czartoryscy planowali przeprowadzenie z pomocą Rosji zamachu stanu i odsunięcie Augusta, lecz przeszkodził temu [sic] wcześniejszy zgon króla.”

___

**) „Frederick the Great, who supported Gotzkowsky from 1740, and had him buy Dutch and Italian paintings, took over the factory. The company is still known as the Royal Porcelain Manufacture (KPM). The manufacture was located in the Leipziger Strasse, not far from Potsdamer Platz where now the Bundesrat of Germany is located. The factory had twelve furnaces and 400 men in service. Frederick demanded of the Jewish traders to take his porcelain in their assortment. The former silk and porcelain factory was from 1825 up to 1851 in the possession of Abraham Mendelssohn Bartholdy, who had built a very representative mansion on the property. From 1871 there the Reichstag stood, during the German Empire.

A street, a bridge and a school in Berlin are named in honor of Gotzkowsky.