Marne początki naszego MSZ-u

Wolf Heinrich Wickedé – dyplomata pracujący dla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Pochodził z Westfalii. W związku ze staraniami króla Stanisława Augusta o pożyczkę w Hamburgu, Wickedé został uchwałą senatu z 24 marca 1768 rezydentem polskim w Hamburgu, Lubece i Bremie. Pracował na placówce od 1768 do 1786 roku z tytułem „ministra-rezydenta JKMości (i Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej) w okręgu Dolnej Saksonii” z siedzibą w Hamburgu. W latach 1787-1791 pracował na placówce w Amsterdamie. Przed królem polskim zaprotegował go poseł brytyjski w Warszawie Thomas Wroughton.

Ów Wolf Heinrich nie był żadnym wyjątkiem a regułą w em-es-zecie naszego króla Stasia. Jeszcze przed elekcją, w liście do Katarzyny z marca 1763, Stanisław August zaproponował utworzenie Gabinetu Jego Królewskiej Mości:

„Stanisław August, sam wykształcony dyplomata (dyplomacji uczył go Anglik Charles Hanbury Williams), rozumiał potrzebę stworzenia nowoczesnej polskiej dyplomacji. Musiał jednak skonstruować ją ex nihilo. Na czele Gabinetu JKM stanął Jacek Ogrodzki, stronnik [=figurant] Poniatowskich i Czartoryskich. Królewska dyplomacja zatrudniała wielu cudzoziemców, mogąc liczyć na nich bardziej niż na polskich szlachciców [ach, ta polska wiki…].

Jeszcze krótko przed elekcją Stanisław zatrudnił zdolnego [uhaha] Holendra Karola Boscampa. Budżet Gabinetu w 1766 wynosił 100,000 zł. Pozwalało to na zatrudnienie 22 osób (w tym 8 kurierów oraz woźnego).”

Funkcję bardzo nielicznych Polaków w służbie owego MSZ-u JKM świetnie ilustruje kariera Jakuba Psarskiego: „Wobec trudności swej misji dyplomatycznej w Rosji (1764-1765), Franciszek Rzewuski poprosił już w marcu 1765 roku o urlop. Jako jego zastępca do dotarł Jakub Psarski, który po wyjeździe Rzewuskiego z Petersburga (14 V 1765) został polskim Chargé d’affaires w Rosji. W grudniu 1765 roku Psarski został akredytowany jako polski rezydent. Swą rada służył mu Kasper von Saldern, o którego zdanie nakazywała pytać Psarskiemu – nowicjuszowi dyplomatycznemu Warszawa. Życzliwą pomoc (dostarczanie informacji) ofiarował Psarskiemu wielbiciel Stanisława Augusta, poseł angielski George Macartney, 1. hrabia Macartney, z którym Psarski nawiązał znajomość i przyjaźń. W 1766 stwierdzono, że wobec ograniczonych możliwości Psarskiego jako posiadającego niską rangę dyplomatyczną wznowiono misję Rzewuskiego, ten jednak na początku 1767 roku znów opuścił Petersburg. 20 marca 1767 rada senatu znów mianowała rezydentem Psarskiego, który do Moskwy, gdzie wówczas przebywał rosyjski dwór dotarł 9 maja. To, że dość dobrze przyjął go Nikita Panin, a Katarzyna Wielka zgodziła się na akredytacje dowodziły, że Rosja nadal popiera Stanisława Augusta. W randze rezydenta Psarski przebywał w Rosji do 1772 roku. Psarski nadal trzymający się Salderna i Panina, podkreślał w Polsce konieczność dogadania się z Rosjanami, co Czartoryscy lekceważyli.”

Jak się sprawy miały najlepiej ilustrują pobory ministrów JKM: „szef” Gabinetu dostawał 600 dukatów pensyji, a tymczasem ów prześcipny Boscamp dostawał dukatów 800… O nim będzie tu jeszcze więcej. Teraz tylko chciałbym zwrócić uwagę na Kajetana Ghigiottiego, byłego sekretarza nuncjusza Antonio Eugenio Viscontiego, który stworzył siatkę wywiadowczą we Włoszech.

CDN

Screenshot 2019-09-02 at 21.31.53.png

 

 

Reklamy

Król Staś i jego „stręczyciele”

Screenshot 2019-08-29 at 09.51.16.pngtrwa_jeszcze_bal__teatr_wspolczesny__wroclaw__1986.pdf

__

Lista cudzoziemskich typów (w tym pań) spod ciemnej gwiazdy w najbliższym otoczeniu naszego króla Stasia – Jerzy Łojek nie owija w bawełnę i nazywa ich szantażystami (i stręczycielami), ale niestety nie ciągnie tematu dalej – po prostu zatyka.

Na czele tej niechlubnej list stoi niezagrożony uber-stręczyciel – Karol Boscamp-Lasopolski, o którym tu już było, ale będzie jeszcze więcej…

Kiedy Stanisław Poniatowski został królem, C., zaliczany do piątki najwpływowszych powierników dworu, szybko postępował w jego łaskach. 1 VII r. 1765 uzyskał indygenat, 18 tm. pułkownikostwo, w grudniu został gener. adiutantem. Awanse te stały w związku z misją, którą mu powierzył król na dwór Marii Teresy, podobno w przedmiocie swatów z arcyksiężniczką Elżbietą. Celu tego C. nie dopiął, ale w sferach wiedeńskich wyrobił sobie takie stosunki, że stał się dla przyjezdnych Polaków niezbędnym instruktorem; u niego to gościł przez półtora roku podczas konfederacji barskiej poeta Karpiński; do niego pobiegł w jesieni r. 1769 inny poeta St. Trembecki, z ostrzeżeniem, że niektórzy konfederaci (Mostowski) knują zamach na tron i życie Poniatowskiego**. To też koła patriotyczne patrzały nań zezem i pomawiały go o stręczycielskie dla dworu warszawskiego przysługi…”

Andrea de Bollo (zm. 1784) – minister pełnomocny Rzeczypospolitej w Republice Genui od 1768, polski Chargé d’affaires w Republice Genui od 1766. Stanisław August Poniatowski liczył, że de Bollo w zamian za te nominacje załatwi w Genui pożyczkę do szkatuły królewskiej. Bollo istotnie uzyskał taką pożyczkę w wysokości 2.000.000 złotych i przyczynił się do założenia działającej w Warszawie (w latach 1768-1773) tzw. Loterii Geueńskiej. W 1768 roku uzyskał polski indygenat[1].

Służył w armii pruskiej, gdzie doszedł do rangi generała majora. Dzięki małżeństwu z późniejszą pisarką Marią Czartoryską (córką twórczyni romantycznych Puław, Izabeli z Flemingów Czartoryskiej) uzyskał polski indygenat. Następnie, w 1790 roku, król mianował go generałem lejtnantem. W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1792 okazał się jednak zdrajcą, zależnym od spokrewnionych z nim obcych dworów, umyślnie zaniedbując przygotowania do walki pod pozorem ciężkiej choroby – pomiędzy atakami febry miały mu dolegać 30-godzinne konwulsje i dreszcze. W ręce polskie w Łomży dostała się jego korespondencja z Prusakami, w której pisał, że jego niedyspozycja jest udawana, a on sam nie będzie stawiał oporu uderzającej na Rzeczpospolitą armii rosyjskiej. Po ujawnieniu tej korespondencji ozdrowiały książę ruszył od razu do swoich obowiązków względem korpusu litewskiego, jednak 1 czerwca 1792 r. został zdymisjonowany.”

Screenshot 2019-08-29 at 10.14.30.png

PS. Łojek pisze iż 2 III 1792 Tepper daje królowi Stasiowi „pożyczkę” w wys. 32400 dukatów, „na rozbiór Polski”, a w kwietniu tego roku sławny poseł Bułhakow zapewnia Katarzynę, że „sprawa” jest pod kontrolą.

Screenshot 2019-08-29 at 11.02.13.pngScreenshot 2019-08-29 at 11.03.39.png

**) zapomniana-prowokacja-moskali-czyli-porwanie-stasia/

wielka-kombinacja-operacyjna-czyli-rozbior-polski-nr-1/

Genialny jezuita czyli polska elekcja 1764

Portret of Ruđera Bošković’a, wedle R. Edge Pine’a – Londyn, 1760

___

Zanim przejdę do innych oświeconych co tak o Rzpltą się rewolucyjnie troszczyli – chwila głębokiego oddechu.

Ruđer Boscovich urodził się w  1711 w Dubrowniku jako siódme dziecko Paoli, z bogatej rodziny handlowców Bettera, i ojca Mikołaja Boszkowicia, handlowca rodem z Orahowego Dołu. Szkołę podstawową ukończył w Dubrowniku, a w wieku lat 15 wyjechał do Rzymu, gdzie wstąpił do jezuickiego Collegium Romanum. Studiował tam astronomię, matematykę i teologię. W 1728 wstąpił do zakonu jezuitów. W 1732 roku ukończył filozofię, a niedługo potem również teologię, po czym przyjął święcenia kapłańskie. W 1736 opublikował rozprawę o plamach na Słońcu, które opisał jako zakłócenia fotosfery, występujące w cyklu 11-letnim. W 1740 został profesorem matematyki w Collegium Romanum, a potem naukowym doradcą Watykanu. Później w 1764 założył obserwatorium astronomiczne w Brerze, koło Mediolanu.

W 1758 opublikował w Wiedniu swoją najsłynniejszą pracę, Philosophiæ naturalis theoria redacta ad unicam legem virium in natura existentium, zawierającą jego teorię atomową oraz teorię sił. Bošković był także wybitnym kartografem – dostał zlecenie na przygotowanie map Państwa Kościelnego. Mało tego, służył także jako dyplomata – w czasie wojny siedmioletniej posłował z powodzeniem dla swojej rodzinnej Republiki Raguzy do… Londynu (w sprawie jej neutralności). Tam przyjęto go w 1761 do Royal Society i udzielono wsparcia jego misji „naukowej” do… Konstantynopola – w celu obserwacji tranzytu Wenus. A po drodze został członkiem zagranicznym Akademii Stanisława I w Nancy…

Późną wiosną 1762 Bošković wracał z Konstantynopola przez Bułgarię, Mołdawię i Polskę, razem z brytyjskim ambasadorem Jamesem Porterem*, pl.wikipedia.org/wiki/James_Porter, który także był Fellow’em Royal Society. Dziennik z tej podróży opublikował w Lozannie w 1772 pt. Journal d’un voyage de Constantinople en Pologne. W Warszawie zatrzymał się wtedy na dłużej i w efekcie, na zlecenie króla Stanisława jak sądzę, miał udział w przygotowaniu** rozprawy politycznej pt. Essai politique sur la Pologne, która wyszła anonimowo w Paryżu w 1764, a więc już po elekcji króla Stasia… (Notabene, o obu tych ważnych dokumentach polska wiki zawzięcie milczy, toż to jezuita był).

Kiedy w 1773 roku zakon został rozwiązany, Bošković przyjął zaproszenie króla Francji Ludwika XV i osiadł w Paryżu, gdzie kierował instytutem instrumentów optycznych. W 1783 wrócił do Włoch, gdzie w prowincji Vicenza zajmował się edycją swoich prac. Umarł w wieku 76 lat w Mediolanie. Bošković komponował także poezję z wieloma wątkami religijnymi i astronomicznymi. W swojej maryjnej pobożności ułożył heksametralne wersety o Dziewicy Maryi.

*) Po ambasadora Portera przypłynął do Konstantynopola okręt JKM w owym 1762, ale ambasador uparł się wracać lądem, a ze względu na wojnę to oznaczało podróż przez Polskę

**) O główne autorstwo jest podejrzewany Louis-Adrien_Duperron_de_Castera zmarły w 1752 w Warszawie. Przeglad_Historyczny-r1964-t55-n2-s223-235.pdf

Mazepa, polski seks oraz wojna banków i koniec Rzpltej

Zdjęcie czaszki Karola XII z 1917

___

12 lipca 1711 nastąpił nie tylko II cud domu Romanowych, drugi-cud-rodu-romanowych-i-jewrej-potiomkina/, ale był to punkt zwrotny wręcz dla globalnej geopolityki wówczas. W największym skrócie: banki Amsterdamu i Londynu pokonały wtedy na Ukrainie („na dobre”) banki Paryża i Sztokholmu. Przy czym nie można zapominać o niemieckim wkładzie w to zwycięstwo – wystarczy tu taki oto fragment z Józefa Feldmana:

„Najzaufańszy jego [tj. naszego króla Stanisława I] sekretarz, Gottlieb Biber, towarzyszący mu w dobie połtawskiej we wszystkich wędrówkach, powiernik jego planów, prowadzący poufną korespondencję, był równocześnie na żołdzie dworu drezdeńskiego, któremu dostarczał szczegółowych informacji o każdym kroku antykróla i wydawał emisariuszów, spieszących do Szwecji czy Polski. Przy jego uczestnictwie, a z udziałem wysokich dyplomatów i generałów saskich, uknute zostało w roku 1717 sprzysiężenie, którego główne nici zbiegały się w rękach Flemminga. Zamachowcy, rekrutujący się spośród międzynarodowych awanturników, przeważnie Francuzów, porwać mieli Stanisława w czasie przejażdżki do klasztoru Graventhal, w razie zaś niemożności uwięzienia, położyć trupem.”

Stanisławowi I życie wtedy darowano (bo jak było z tą jego śmiercią przy kominku lepiej teraz zostawić…), ale Karolowi XII już nie, o nie. Kiedy w 1718 próbował przejść do ofensywy sprowadzając do Szwecji żydowskich bankierów, zaraz został definitywnie skarcony, i to przez własnego szwagra**:

Some historians have suggested that the bullet which killed his brother-in-law Charles XII of Sweden in 1718 was actually fired by Frederick’s aide André Sicre.

Ów szwagier-przyjaciel Moskali nie bawił się w żadne niuanse i genialnego finansistę Karola, Georga_Heinricha_von_Görtz, po prostu ściął bez procesu nawet. A Żydzi nadal mieli w Szwecji bardzo pod górkę, co ewidentnie pamiętają aż do dzisiaj: szwedzka-ponura-zagadka/.

Wiodącą rolę polskiego seksu w tej francuskiej klęsce wprowadził do obiegu niezawodny spin-doktor wszech-czasów – Wolter, już w 1731. I nie chodzi jedynie o ową Kasię Skowrońską, przyszłą carycę, co Piotrowi I głowę miała za przeproszeniem przez łóżko uratować. W swojej przesławnej Historii Karola XII wprowadza przecież na karty trzecią najistotniejszą postać, po polskiej stronie, owych ukraińskich perypetii – Jana hetmana Mazepę, w jego wersji zwanego Mazeppa. A wprowadził go tam oczywiście poprzez amory rozwiązłych Polek.

CDN

**) Prawdziwym autorem owych machinacji był niejaki Arvid_Horn, który po klęsce Karola XII pod Połtawą zdecydowanie zmienił kurs na prorosyjski: „Horn pod wieloma względami przypominał współczesnego sobie pierwszego ministra Wielkiej Brytanii Roberta Walpole’a”.

 

Jak Francja Polskę sprzedała za co sobie Lotaryngię kupiła

Konsekwencje zwycięstwa tzw. Chwalebnej Rewolucji w Anglii w 1688, i powstania tam Bank of England w roku 1694, zrobiły oczywiście odpowiednio olbrzymie wrażenie we Francji. Mam tu na myśli wielkie sukcesy Wyspiarzy w przestawieniu brytyjskiej gospodarki na tory nowoczesnego kapitalizmu wojennego.

Słynny system Law’a i jego smutny koniec, o czym tu trochę było, był próbą wyprowadzenia francuskiego kontrataku, któremu Londyn dał mocny acz kosztowny odpór. Jednak mechanizm raz uruchomiony zaczął „robić swoje” – jeszcze za życia Ludwika XIV owi fermiarze francuscy zaczęli w sposób zupełnie bezpośredni wpływać na wielką politykę Francji.

Najważniejszym wówczas francuskim macherem był niejaki Joseph Pâris Du Verney, bankier królewski i zawzięty opiekun Woltera. I to od samego Woltera dowiadujemy się, że to właśnie ów Józef Pâris stał za ożenkiem Ludwika XV z Marią Leszczyńską, córką naszego króla Stanisława I. Myślę, że z tym ożenkiem od początku było zupełnie inaczej niż się o nim pisze. Ten ożenek ma miejsce w 1725**, a jak tylko nadarzyła się okazja, czyli zgon naszego Augusta II, ów bankier przystąpił do akcji finansując tzw. wojnę o polską sukcesję.

I jaka niespodzianka: „Zbrojna interwencja sasko-rosyjska i będąca jej następstwem nielegalna w świetle prawa elekcja, stały się dla Francji pretekstem do wypowiedzenia Austrii wojny… Raptem trzy dni po wypowiedzeniu wojny 10 października [1733] Francja najechała Lotaryngię i obległszy siły cesarskie pod Kehl, zdobyła oba cele w ciągu kilku tygodni…

Po dwóch latach zaciętych walk (które toczyły się także w Niderlandach, na Sycylii i w północnych Włoszech) król Stanisław Leszczyński zrzekł się tronu. Korpus rosyjski dotarł do Renu, lecz Francja opanowała Lotaryngię. W 1735 zawarto preliminarze pokojowe, a w roku 1738 w Wiedniu pokój, na mocy którego Burbonowie hiszpańscy uzyskali Królestwo Neapolu z Sycylią, Austria utrzymała Lombardię i przejęła tron wielkoksiążęcy w Toskanii, natomiast teść Ludwika XV Stanisław Leszczyński otrzymał w dożywotnie władanie Księstwo Lotaryngii, które po jego śmierci zostało inkorporowane do korony francuskiej w roku 1766.”

Tak to się robi, niestety.

**) Na ponad pół roku przed owym ożenkiem umiera car Piotr I zwany wielkim.

PS. A Wolter jeszcze w 1731, co za traf, zdążył zrobić odpowiedni podkład propagandowy publikując ni-z-gruchy-ni-z-pietruchy przesławną Historię Karola XII. Karola XII czyli naszego king-makera… To i mnóstwo innych „niespodzianek” z Wolterem związanych to już jednak temat na odrębne notki.

 

„Izraelici mogą stać się i staną się masonami” czyli ajencja handlowa

Inny adwokat, nie ten azjatycki brat w Hamburgu a we Lwowie, niejaki Mikosza Józef, kierownik polskiej Szkoły Orientalnej w 1782 i dragoman poselstwa Rzeczypospolitej w Konstantynopolu, a później rosyjski radca kolegialny też był bardzo aktywny w tworzeniu masońskich sieci. Wpierw, w 1780 został członkiem założycielem i bratem starszym „Doskonałej Równości” we Lwowie, z kolei w „Świątyni Izys” w Warszawie był mówcą w 1781, no i w końcu w 1784 założył „Zorze Carogrodzkie” w Konstantynopolu. 

To może zaskakujące, ale znamy człowieka który wtedy łączył Hamburg z Konstantynopolem – był nim Karol Boscamp-Lasopolski (ew. Boskamp, de Boscamp, de Boskamp). Nie wiadomo ani kiedy ani gdzie się urodził, tyle że w 1766 zmienił wyznanie z kalwińskiego na katolickie. „Wypłynął podczas wojny siedmioletniej najpierw jako kurjer posła pruskiego w Konstantynopolu Rexina (właściwie Haudego), potem jako ajent tegoż, a wnet »minister pełnomocny« przy boku chana Krym Gireja (1761), którego wbrew woli Porty zachęcał do wyprawy na Austrję lub Rosję, przyczem za motyw podawał bliskie ujarzmienie Polski przez Rosję. W chwili, gdy wojna wygasała, a dyplomacja francuska hamowała Turków i Tatarów, niewiele brakło, by Girej nie uderzył właśnie na Polskę (1762–3). B., skłócony z chanem o kobietę, wydalony z obozu, a Fryderykowi W. już niepotrzebny, po roku bezczynności przybył w lipcu 1764 do Warszawy i ofiarował swe służby przyszłemu królowi Poniatowskiemu (odtąd pisał się także Boskamp). Wykryciem korespondencji jakiegoś Leutruma z Turkami zdobył zaufanie Czartoryskich i został wysłany do Stambułu z tymczasową notyfikacją ukoronowanego króla. Gdy Porta, nie uznając obioru Stanisława, odmawiała fermanu na wjazd posłowi T. Aleksandrowiczowi, B. przez swe stosunki orjentalne wśliznął się do Mołdawji i zaczął usuwać przeszkody. Na wiadomość o niełasce wezyra Mustafy Bahira, który już wówczas (1765) pod wpływem Francji chciał uderzyć na Rosję, pobiegł B. do Konstantynopola, wkradł się w łaski ślepej sułtanki, zdyskredytował francuskie narzędzia, uspokoił Portę co do rozpoczętych w Polsce reform, aż zgotował uroczyste przyjęcie Aleksandrowiczowi. Umiał się pozbyć znad Bosforu nawet pruskiego posła, znienawidzonego Rexina (ujawnił jego nielojalność wobec Rosji), umiał założyć stację naukową dla młodych orjentalistów pod kierunkiem Z. Everharda, zwaną trochę zbyt szumnie Szkołą Orjentalną; dla siebie jednak jako stały rezydent nie zyskał agrément Porty.

Wróciwszy razem z calem poselstwem Aleksandrowicza późną jesienią 1766 r., objął kierownictwo korespondencji króla ze Wschodem. Od sejmu 1767–8 r. otrzymał indygenat, a nawet warunkową nobilitację, o ileby nie wywiódł cudzoziemskiego szlachectwa. Jakiś czas zarządzał dobrami jazłowieckiemi Poniatowskich; siedząc w Zaleszczykach, podjął się jakiejś »delikatnej i niebezpiecznej«, zapewne szpiegowskiej roli wobec konfederatów barskich, a nawet przyłożył rękę do klęski Joachima Potockiego w Podhajcach (11 V 1768).”

Po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej w misji dyplomatycznej trafił do Petersburga w 1774 r. razem z Franciszkiem Ksawerym Branieckim. Funkcję kierownika misji wschodnich od 1775 r. pełnił za 5000 złotych polskich w Departamencie Interesów Cudzoziemskich powołanym przez Radę Nieustającą. W 1776 r. otrzymał od króla tytuł szambelana, przywilej szlachecki na nazwisko Lasopolski i order św. Stanisława, po czym w latach 1776–1778 przebywał za aprobatą ambasadora Rosji w Warszawie po raz trzeci w Stambule, już jako minister pełnomocny, czyli ambasador.

Przywiózł z tej misji ciekawe opisy wewnętrznego stanu Turcji, tudzież słynną piękność, Greczynkę Lulu, którą pod imieniem Zofji zaślubił najpierw pułkownik Witte, a po nim Szczęsny Potocki (wogóle B., ojciec licznej rodziny, lubował się w stręczycielstwie). Sprawozdanie poselskie B-a na sejmie 1778 r. nie zrobiło dobrego wrażenia, skoro zaraz po niem Izby uchwaliły, na wniosek Piotra Potockiego, ustawę o wyłączeniu z misyj dyplomatycznych ludzi obcego pochodzenia. Skazany na bezczynność, nie mogąc wyżyć z pensji szambelańskiej i konsyljarskiej, wszedł z Żydami w spółkę dla handlu bursztynem i uprawiał lichwę; podobno miał ajencję handlową aż w Konstantynopolu. Zapewne [dobre sobie] należał do masonerji, gdyż wydał w Hamburgu 1788 r. broszurę: Werden und können Israeliten zu Freimaurern aufgenommen werden (Izraelici mogą stać się i staną się masonami).”

A wydał mu to oczywiście niezawodny Jan Karol von Ecker und Eckhoffen, ów piewca praw żydowskich, w masonerii w szczególności, a przy tym złoto-różokrzyżowiec i kanclerz sławnego Zakonu św. Joachima. Wcześniej Boscamp najprawdopodniej wstąpił do owej Zorzy Carogrodzkiej, afiliowanej do Wielkiego Wschodu.

Po zjeździe kaniowskim Boscamp przedstawił Stanisławowi Augustowi swój projekt Vox in deserto, zakładający zdobycie Mołdawii, Besarabii i Multan. W czasie Sejmu czteroletniego był coraz ściślej związany z ambasadą rosyjską. W roku 1791 próbował zniechęcić patriotów do przymierza z Turcją. Ogłosił pod pseudonimem Agathomachosa-Wyjaśnickiego pamflet La Turcofédéromanie avec son spécifique à côté gratis… suives du traité d`alliance entre la Pologne et la Turquie. Publikacja ta wywołała skandal, gdyż Boscamp-Lasopolski ujawnił tajny projekt przymierza.

W czasie wojny polsko-rosyjskiej 1792 uszedł z Warszawy przed gniewem ludu. Służył jako szpieg przy Jakowie Bułhakowie i Jakobie Sieversie. Wywarł duży wpływ na wybory do sejmu grodzieńskiego w roku 1793. W czasie sejmu grodzieńskiego pisał antypolskie pamflety[6]. W czasie insurekcji warszawskiej znalazł schronienie w poselstwie saskim. Uwięziony z rozkazu Rady Zastępczej Tymczasowej jako podejrzany o zdradę [29 marca Igelström pisał w liście, że Boscamp już 30 lat, czyli od 1764 r., służył sprawie rosyjskiej].

Powieszony przez tłum warszawski 28 czerwca 1794.

Azjatyccy Bracia i neofici czyli wielka padgatowka

Wedle Pawła Maciejko, frankistowskiego specjalisty, aneksja Krymu w 1783 „zapoczątkowała mesjanistyczne spekulacje wśród tureckich sabatajczyków”, którzy pisali o owym 1783 jako o Początku Końca… Mało tego, sam Ja’akow Josef ben Juda Lejb, zwany Frankiem, o tym prorokował: Słowa Pańskie to największy i najważniejszy zbiór ezoterycznych tradycji żydowskiego mesjanizmu. Zawiera nauczanie Jakuba Józefa Franka spisywane [w latach 1780tych] na jego żądanie przez ostatnich siedem lat życia na wygnaniu w Brnie Morawskim i Offenbachu. I tam właśnie znajdujemy to zagadkowe zdanie: W roku 1783 zaczęły się Ostatnie Dni…

O owych frankistach kręci się u nas nagradzany film kostiumowy, a słynni w Europie Andrzej Ż. oraz Olga T. piszą o nich, odpowiednio, esej Moliwda (i Piekielników) oraz nagradzaną grubą książkę. Tymczasem nikt nie omawia tego jako początku rozmontowywania Rzpltej**. A przecież Benedykt XIV już w 1751 przed tym przestrzegał: papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja. No ale… jak mawia PP.

Kuzyn z Brna Franka, czyli Moses Dobruška vel Franz Thomas Edler von Schönfeld alias Sigmund Gottlob Julius Brutus Frey, to był alchemik, wolnomularz, różokrzyżowiec, kabalista, kupiec, bankier, jakobin, prozaik i poeta oraz czołowy frankistaW 1773 r. nawrócił się z judaizmu na katolicyzm. W 1778 r. został uszlachcony w Wiedniu. Wraz z [kabalistą] Ephraimem Josephem Hirschfeldem, który nie zmienił wyznania, stał się jednym z głównych członków i założycieli stowarzyszenia różokrzyżowców „Rycerzy Św. Jana Ewangelisty na Azję i Europę”, tajemnej organizacji masońskiej, pierwszej w Niemczech i Austrii, która przyjmowała w swe szeregi wyznawców judaizmu.

W 1791 roku udał się do Strasburga, gdzie został jakobinem. Tam ponownie zmienił nazwisko (podobnie, jak jego brat i siostra) na Sigmund Gottlob Julius Brutus Frey. Jego siostra Leopoldyna Estera Frey wyszła za mąż za znanego polityka [i księdza patriotę] François Chabota. W związku z aferą Chabota w 1794 roku został aresztowany, oskarżony o zdradę i szpiegostwo, a następnie zgilotynowany.

Innym założycielem owego stowarzyszenia różokrzyżowców, zwanego często – uwaga, uwaga – Azjatyckimi Braćmibył niejaki Hans_Heinrich_von_Ecker_und_Eckhoffen z Hamburga. Jego brat-adwokat Hans_Karl_von_Ecker_und_Eckhoffen blisko współpracował z owymi Azjatyckimi Braćmi, będąc sam członkiem złoto- różokrzyżowców***, a przede wszystkim kanclerzem sławnego Zakonu św. Joachima, założonego w 1755. A kawalerowie owego zakonu byli nietuzinkowi – wszak w 1802 został nim sam Horacy admirał Nelson****! Leopold II, król Węgier i Czech (późniejszy cesarz) formalnie uznał i usankcjonował noszenie insygniów Zakonu 23 maja 1790. 27 kwietnia 1791 król Prus Fryderyk Wilhelm II wydał podobną koncesję uznającą legalność Zakonu i pozwalającą na noszenie insygniów tego zakonu na mundurach pruskich oficerów.

CDN

**) Sejm koronacyjny 1764 nobilitował grupę czterdziestu ośmiu neofitów dystyngowańszych litewskich (protegowanych magnaterii Wielkiego Księstwa), wyłączając ich spod rygoru poprzedniej uchwały, i dozwolił, by Stanisław August Poniatowski dokonał w przeciągu roku nobilitacji dalszych 10 według swego uznania:

Oprócz tego, gdy Nam, Królowi, Stany Rzplitej, za takowąż powszechną zgodą tejże neofitów kondycyi, czyli od nich pochodzącym osobom, nie więcej jako dziesięciu, i to nie duchownego lecz świeckiego stanu, bądź z Korony, bądź W.X.L., którychbyśmy takowego łaskawego naszego względu godnemi być uznali, praecisio similiter scartabellatu (bez ograniczeń skartabellatu), tymże klejnotem szlachectwa zaszczycić dozwoliły, My, Król, takowe przywileje najdalej w czasie roku całego pod nieważnością późniejszych lub nad liczbę wyrażoną danych przywilejów, tym osobom, z tychże naszych kancellaryj obojga Narodów, mocą niniejszej Konstytucyi wydać każemy.[e]

***) The Gold und Rosenkreuzer (Golden and Rosy Cross) was founded by the alchemist Samuel Richter who in 1710 published Die warhhaffte und vollkommene Bereitung des Philosophischen Steins der Brüderschaft aus dem Orden des Gülden-und Rosen-Creutzes (The True and Complete Preparation of the Philosopher’s Stone by the Brotherhood from the Order of the Golden and Rosy Cross) in Breslau under the pseudonym Sincerus Renatus… Under the leadership of Hermann Fictuld the group reformed itself extensively in 1767 and again in 1777 because of political pressure.

****) Nelson został kawalerem Zakonu w 1801 na wniosek Levetta Hansona, od 1800 wicekanclerza Zakonu – w uznaniu za jego wielkie i kluczowe zwycięstwo nad Napoleonem, w 1798 w bitwie nad Nilem (ew. zatoką Aboukir)ª  „zapewne najbardziej decydującej bitwie marynarki w wieku żagli”.

Jak ważne to było wyróżnienie (patrz u góry) świadczy to że ów order Zakonu nosił na płaszczu w czasie bitwy pod Trafalgaremªª, a ów płaszcz z orderem można dzisiaj podziwiać w National Maritime Museum.

ª) „The Battle of the Nile is a favourite patriotic song.”

ªª) As the fleets converged, Victory’s captain, Thomas Hardy, suggested that Nelson remove the decorations on his coat, so that he would not be so easily identified by enemy sharpshooters. Nelson replied that it was too late „to be shifting a coat”, adding that they were „military orders and he did not fear to show them to the enemy”…