Radziwiłł pedofil czyli białoruska ofensywa

Belorussian icon of st. princess Sofia of Slutsk (Zofia Olelkowicz Słucka), (1585-1612), 1st wife of Janusz Radziwill (1579-1620). Праведная София Юрьевна, княгиня Слуцкая

__

Ostatnia przedstawicielka kniaziowskiego rodu litewskiego Olelkowiczów-Słuckich. Córka księcia Jerzego Olelkowicza (zm. 1586) i Barbary z Kiszków. Po śmierci ojca stała się jedyną spadkobierczynią jego ogromnej fortuny. Wychowywała się pod opieką Jerzego Chodkiewicza. W dzieciństwie zaręczona z Januszem Radziwiłłem, którego poślubiła 1 października 1600 roku w Brześciu Litewskim po głośnym sporze rodów Chodkiewiczów i Radziwiłłów…”

Zofia miała 15 lat w chwili zamążpójścia, a „po śmierci w niemowlęctwie wszystkich dzieci Janusza i Zofii, ta ostatnia umierając zapisała cały swój majątek mężowi z pominięciem legalnych spadkobierców (według ówczesnych praw ziemskich mąż nie dziedziczył po żonie). Była to wielka fortuna, obejmująca 32 włości ze Słuckiem i Kopylem na czele. Jej dziedzicem stał się potem Bogusław Radziwiłł, syn jedynak Janusza z drugiego małżeństwa z Elżbietą Zofią Hohenzollern, córką Jana Jerzego Hohenzollerna elektora brandenburskiego.”

A oto ostatnie ustalenia bialoruskich badaczy dotyczące Zofii:

„Matka Zofii, Barbara z Kiszków była katoliczką, i zgodnie z ówczesną tradycją, córka została ochrzczona w wierze matki.

Po śmierci ojca nowo narodzona Zofia odziedziczyła stary Słuck z dwoma zamkami, a kilka lat później, gdy jeden po drugim zmarli bezdzietni bracia ojca, Aleksander i Jan Szymon, została  właścicielką olbrzymiej fortuny Olelkowiczów: Słucka i Kopyla, 7 miasteczek i 32 folwarków.

Jej matka, księżniczka Barbara została rzekomo odsunięta od tego spadku. Olga Bobkowa zwraca uwagę na pewną zagadkę: po kilku latach, gdy Barbara była już żoną starosty homelskiego Andrzeja Sapiehy,  sporządziła testament, zgodnie z którym wszystkie kosztowności  i bogactwo będące jej własnością – perły,  biżuteria, „bydło rogate i nierogate” – przekazuje mężowi. Niczego nie pozostawia córce. Jakie miała powody, może jakieś pretensje? Oczywiście nie do małej Zosi a raczej do jej opiekunów – zastanawia się badaczka.

Instytucja opiekuna, była w WKL rozpowszechniona. W warunkach ówczesnego życia, toczących się wojen i ciągłych nieszczęść, często zdarzało się, że dzieci traciły rodziców we wczesnym dzieciństwie. Dlatego  osoby majętne sporządzały  testament, planowały zawczasu kto będzie rozporządzać  aktywami swoich sierot do czasu osiągnięcia przez nie pełnoletności.

Opiekę nad Zofią i jej bogactwem mieli sprawować Chodkiewicze, dalecy krewni księżnej. Przy Hieronimie Chodkiewiczu Zofia wychowywała się najpierw w Nowogródku, a potem w Słucku.

„W dokumentach, księgach sądowych często spotykamy się z przypadkami, gdy opiekunowie z dużą dozą swobody rozporządzają pieniędzmi swoich podopiecznych, które powinni byli zachować” – podkreśla Olga Bobkowa.

Gdy w latach 1595-96 roku na Słuczcyźnę rozlało się z ziem ukraińskich powstanie kozackie przeciw I Rzeczypospolitej,  pod wodzą Seweryna Nalewajki, Chodkiewicz zmuszony był prosić o pomoc wojskową potężnych Radziwiłłów. Magnaci dali swoją piechotę, stawiając przy tym warunek, że Księżniczka Zofia poślubi Janusza Radziwiłła. Chodkiewicze, którym ziemia paliła się pod nogami zgodzili się.  Ślub miał odbyć się w Wilnie w 1600 roku. Panna młoda miała wówczas 13 lat, Janusz Radziwiłł był starszy o siedem lat. Pozwolono mu od czasu do czasu, odwiedzić swoją przyszłą żonę w Słucku.

Jednak z czasem Chodkiewicze zaczęli szukać sposobu, by złamać umowę. Stosunki między nim zaostrzyły się, gdy Radziwiłłowie zajęli Kopyl, do jakiego pretendowali Chodkiewicze.  Młodego  księcia Janusza przestali dopuszczać do Zofii. O fakcie, że do ślubu nie dojdzie Radziwiłłowi powiedział sławny wojownik Jan Karol Chodkiewicz podczas spotkania w karczmie między Mirem i Nieświeżem.

Badaczka dziejów Anastazja Skepjan opisuje, jak w 1599-roku Chodkiewicze i Radziwiłłowie, zamiast przygotowań do ślubu, zaczęli przygotowania do zbrojnego rozstrzygnięcia sporu. Artylerii i wojska mieli szykować więcej, niż  na bitwę pod Kircholmem, która później tak rozsławiła Jana Karola Chodkiewicza.

Na wezwanie Radziwiłłów do Wilna zimą 1600 roku, zjechało się około sześciu tysięcy zbrojnej szlachty. Chodkiewicze z licznym oddziałem i 24 armatami zamknęli się  kamiennej wieży.  Jednakże, do rozlewu krwi, od której mogła się rozpocząć w WKL wojna domowa o „słuckie dziedzictwo”, nie doszło.

Później Chodkiewicz, opisując sytuację zauważył, że małżeństwo nie doszło do skutku z powodu … nie stawienia się pana młodego. Według jego wersji narzeczona przyjechała, a pan młody się nie pojawił.

Zgodna z opiekunami była sama Zofia, i jako jedną z przyczyn swojej niezgody na zawarcie związku małżeńskiego podawała różnicę wyznania.

„Jegomość pan Janusz Radziwiłł nie jest wiernym Kościoła Katolickiego, jaką ja jestem” – świadczyła dziewczyna przed dostojnikami, którzy rozpatrywali sprawę. Janusz był wyznania luterańskiego, a nie katolikiem, jak sie powszechnie uważa.

Urażony do żywego ojciec Janusza, wojewoda wileński Krzysztof Radziwiłł Piorun, zabiegał o banicję dla Hieronima Chodkiewicza. Za złamanie danego słowa groziło mu utrata majątku, praw szlacheckich i wypędzenie  z kraju. Chodkiewiczowie wreszcie pod groźbami ustąpili, do ślubu doszło jesienią 1600 roku.

W intercyzie małżeńskiej jeszcze raz potwierdził się katolicyzm Zofii: miała prawo wyboru księdza-spowiednika na życzenie, oraz mogła budować kościoły – ile tylko zapragnęła. W tejże umowie zatwierdzono też problem księdza, który miał pobłogosławić protestanta Janusza i katoliczkę Zofię przed Bogiem. Według tradycji musiał być wyznawcą tej samej konfesji co panna młoda. O tym, że ślubu udzielał ksiądz katolicki pisał później Chodkiewicz, próbujący jeszcze podważyć sakrament.

Janusz wystosował do papieża Klemensa VIII list z prośbą o zezwolenie na małżeństwo z krewną. Problem różnicy wyznań został w liście do papieża pominiety, była w nim mowa jedynie o pokrewieństwie, jakie łączyło małżonków. Janusz i Zofia mieli wspólnego pradziadka, Hetmana Konstantego Ostrogskiego, zwycięzcę w bitwie pod Orszą.

Co ciekawe, mówi Anastaszja Skepjan, że adnotacje o tym liście, który został napisany alfabetem łacińskim pojawiły się w „Zbiorze starych pism i aktów miast guberni mińskiej” wydanym w czasach Imperium rosyjskiego.

„W adnotacji wszystko przedstawione jest na odwrót; że katolik Janusz chce zawrzeć  małżeństwo z Zofią wyznania prawosławnego, i że proszą papieża, by ten pozwolił zachować jej wyznanie”.

Po ślubie księżniczka zapisała cały swój majatek mężowi. Protestant Janusz, dla którego największymi wrogami byli katolicy, a nie prawosławni, wyprowadził słuckie kościoły spod jurysdykcji biskupa  unickiego i podporządkował je patriarsze Konstantynopola.

W książce „Życie” Zofii autor przekonuje, że to ona prosiła męża, by sprzyjał prawosławiu. Tymczasem sam Radziwiłł miał swoje powody – polityczne. Jako lider opozycji antykatolickiej w Rzeczypospolitej, jaka jednoczyła  prawosławnych i protestantów, skupiał wokół siebie zwolenników.

Życie młodej rodziny nie było łatwe. A może tylko takim się jawi w melodramatycznej twórczości Kraszewskiego i Syrokomli poświęconej Zofii? Jednak współcześni zauważali wybuchowy charakter księcia Janusza i jego buńczuczność. Ponadto, zmarło ich małe dziecko, po czym – według polskiego historyka literatury Alojzego Sajkowskiego, Zofia miała nawiązać romans ze sługą męża, Tatarem Osmolskim.

Togoż Osmolskiego – Smolskiego prawie złapano na gorącym uczynku w jej sypialni. Kochankowi udało się wyskoczyć przez okno w momencie, gdy słudzy księcia Janusza wyważali już drzwi. Tatarzyn uciekł do Lwowa, ale został schwytany i utopiony w stawie na oczach Zofii.

Po tym skandalu Janusz i Zofia nadal żyli jak mąż i żona. Po nieudanym Rokoszu przeciwko  królowi Zygmuntowi III Wazie, jednym z przywódców którego był Radziwiłł, razem uciekli do Szwajcarii, a po ułaskawieniu przez króla wrócili do Rzeczpospolitej.

Ostatnie lata swojego życia Zofia spędziła w podlaskich majątkach . Tam urodziła córkę Katarzynę, która żył bardzo krótko, zaraz po niej 19 kwietnia 1612 roku zmarła Zofia. Spoczęła w klasztorze Świętej Trójcy w Słucku, obok swojego ojca.

„Zdarzały się takie precedensy – mówi Skepjan, – Zwłaszcza, gdy świątynia była fundowana przez przodków zmarłego.

Ale wieczny odpoczynek po niełatwym życiu nie mógł trwać wiecznie. Dwieście lat później, po przyłączeniu ziem białoruskich do Rosji, zaczyna się historia z „kultem Zofii”.

Księżna z prawosławnego rodu, żona „katolika” – moskiewski patriarchat potrzebował takiej historii, na taką bohaterkę było „zamówienie polityczne”.

Relikwie Zofii zostały ogłoszone cudownymi, zaczęto pisać o ich uzdrawiającej mocy, że uratowały Słuck od epidemii cholery, a konkretnie ulicę, przy której stoi świątynia , od pożarów….

W czasach sowieckich, gdy z wiarą walczono, szczątki Zofii przewiezione zostały do Mińska „na badania”. Podczas wojny, z ruin uniwersyteckich wynieśli je żołnierze Wehrmachtu, a na prośbę wiernych ciało Zofii zostało przeniesione w soboru pw. Ducha Świętego w Mińsku.

Prawosławni teologowie skonfundowani takim obrotem sprawy milczeli, gdy Anastazja Skepjan prezentowała wyniki swoich badań podczas 4. Kongresu badaczy Białorusi.

Katolicy żartują, że gotowi są zabrać Zofie do siebie.”

Zofia_Slucka-Sarkofag__

Ów Janusz napisał ten list do sir Roberta Cecila – będę wdzięczny jeśli ktoś pomoże przetłumaczyć tenże list, jaki ów od Lisowskiego…

Reklamy

Francuscy Poniatowscy i ten szewski bękart

Protoplastą francuskiej linii Poniatowskich był synowiec króla Stasia:

Poniatowski Stanisław h. Ciołek (1754–1833), podskarbi w. litewski. Ur. w Warszawie 23 II, był synem Kazimierza (zob.) i Apolonii z Ustrzyckich, bratankiem Stanisława Augusta. Uczył się w Warszawie w konwikcie teatynów, a od jesieni 1766 do r. 1769 w Szkole Rycerskiej, której dyrektor nauk (od końca 1767 r.), Anglik John Lind, był jego domowym nauczycielem i wychowawcą… Po powrocie do Warszawy został wysłany przez Stanisława Augusta w wojaż przez Francję do Anglii pod opieką Linda. Nosił wówczas tytuł podpułkownika gwardii konnej koronnej. Do Londynu przybył we wrześniu 1771. Wiosną 1772 wyruszył w kilkumiesięczną podróż konną po Anglii, następnie studiował przez 8 miesięcy w Cambridge. Na polecenie Stanisława Augusta kontaktował się z sekretarzem stanu lordem Suffolk w nadziei na pozyskanie angielskiego poparcia dyplomatycznego dla Polski, starał się też bezskutecznie o zgodę na akredytowanie Linda jako polskiego przedstawiciela dyplomatycznego w Londynie. Pobyt w Anglii silnie wpłynął na charakter i sposób bycia P-ego i utwierdził jego podziw dla tego kraju i jego instytucji…  («ce jeune homme m’étonne souvent par sa sagesse autant qu’il me plait par son amabilité» – pisał [król Stasiu] 15 I 1774 do pani M. T. Geoffrin)…

Stanisław August dążył do stworzenia P-emu silnej pozycji materialnej i osobistej. W swych Pamiętnikach P. twierdził, że w ciągu dziesięciu lat (od r. 1775) bez wielkich starań stał się jednym z najbogatszych ludzi w Europie i miał pół miliona chłopów poddanych (w piśmie wydanym w r. 1818 podawał, że było ich 400 000). Zapewne nieco w tym przesadzał, niewątpliwie jednak stał się właścicielem bądź dzierżawcą ogromnych dóbr głównie na Ukrainie i na Litwie. Nie znamy jednak w pełni rozmiarów i wszystkich składników tej fortuny ani źródeł kapitałów, które pozwoliły mu realizować owe nabytki…

Dn. 9 III 1797 P. wyjechał naprzeciw przybywającego do Petersburga Stanisława Augusta. Towarzyszył mu następnie do Moskwy na koronację Pawła I. Cesarz mianował P-ego tajnym radcą i podobno (wedle relacji w Pamiętnikach) proponował mu wysokie funkcje cywilne lub wojskowe. Wzajemne stosunki nie układały się jednak najlepiej i P., wyjechawszy w końcu maja 1797 z Moskwy przez Ukrainę do Warszawy, postanowił sprzedać wszystkie swoje dobra na ziemiach dawnej Rzpltej i zamieszkać za granicą. Po śmierci Stanisława Augusta nie przyjął udziału w spadku, a wystąpił jako wierzyciel masy spadkowej na sumę 100 000 dukatów. Przejął natomiast znaczną część ogromnego archiwum królewskiego, z której większość przekazał M. Badeniemu, a rzeczy uznane za najcenniejsze wywiózł do Austrii. Przejął też część królewskiego zbioru numizmatów…

P. utrzymywał słabe kontakty z Polską i Polakami. W Galicji miał plenipotentów zajmujących się jego sprawami majątkowymi z racji posiadanych tam dóbr, przez ministra sekretarza stanu Ignacego Sobolewskiego załatwił w r. 1819 przyznanie przez Aleksandra I 10 000 rb. rocznie z tytułu dożywotnich praw do starostwa i leśnictwa bielskiego. Do Warszawy posyłał pieniądze swym dawnym pensjonariuszom, poza tym nie ma śladu, aby ze swej ogromnej fortuny użyczał pomocy komuś z rodaków czy jakiejś polskiej instytucji…

Pobyt P-ego w Rzymie zakłócony został ostrym zatargiem z Kurią papieską. P. pragnął zalegalizować swój długotrwały konkubinat z Cassandrą Luci (zamężną Benloch), z którą w latach 1806–16 miał pięcioro dzieci. Rota rzymska po ciągnącym się od r. 1814 postępowaniu oddaliła 9 VIII 1817 wniosek C. Luci o unieważnienie jej małżeństwa z Vicenzo Benloch vel Venturini. Głośna ta sprawa i fakt, że C. Luci była osobą o niskiej pozycji społecznej**, wpłynęły ujemnie na sytuację P-ego w arystokratycznym środowisku rzymskim i skłoniły go do przeniesienia się do Toskanii, gdzie 14 XII 1822 uzyskał od wielkiego księcia legitymizację potomstwa. W ciągu kilku lat sprzedał wszystkie swoje majątki i rezydencje na terenie państwa papieskiego (ostatni raz był w Rzymie w r. 1824), nabył natomiast dobra w Toskanii i zamieszkał we Florencji w zakupionym w r. 1825 pałacu na via Larga. Dn. 31 VIII 1830 poślubił owdowiałą wówczas C. Luci, a następnie otrzymał od Piusa VIII brewe legitymujące potomstwo. Dn. 6 XII 1830 sporządził testament, którym – zabezpieczywszy materialnie żonę i ułomnego syna Michała (córki zostały wcześniej wyposażone) – uczynił dziedzicami swego majątku po równo synów Karola i Józefa.

                                             (Jerzy Michalski)

Małe podsumowanie:

1. Prowadzony przez Londyn synowiec Stasia, przekręca gigantyczne pieniądze/własność, których rozmiarów i pochodzenia nie ogarniają „nasi” najlepsi historycy

2. Wywiózł archiwum królewskie do Wiednia…

3. Jego syn, bękart szewcowej, „w 1850 otrzymał austriacki tytuł książęcy. W czasie Wiosny Ludów dwukrotnie był wybierany do Izby Deputowanych we Florencji. Od grudnia 1849 został posłem Toskanii w Brukseli, w latach 1850-1853 – w Londynie. W roku 1854 zrezygnował z misji dyplomatycznej na rzecz księstwa Toskanii, osiadł w Paryżu, otrzymał od Napoleona III godność senatora francuskiego i przyjął obywatelstwo francuskie. W latach 1871-1873 był towarzyszem wygnania Napoleona III w Anglii. Jego synem był Józef Stanisław Poniatowski.”

4. Córka Izabela z nieprawego łoża wyszła za szlachcica florenckiego di Ricci; ich córka Anna Maria poślubiła Aleksandra Colonna-Walewskiego. Czyli wnuczka synowca (a siostrzenica księcia bękarta) wyszła w 1846 za hrabiego Aleksandra***, bękarta samego Napoleona Bonaparte…

stąd zapewne owe przenosiny księcia bękarta do Paryża, w 1854, wszak „otrzymał od Napoleona III godność senatora francuskiego i przyjął obywatelstwo francuskie.”

CDN

__

**) Była żoną szewca.

***) „Około roku 1842/43 rozpoczął się jej wielki romans z Aleksandrem Walewskim, który przez cały czas trwania związku musiał walczyć z jej „kokieterią” i tolerować jej sporadyczne już teraz spotkania z Mussetem lub synem Ludwika Filipa, księciem de Joinville. 3 listopada 1844 przyszedł na świat syn Racheli i Aleksandra, Aleksander Antoni Walewski. Ojcu nie przeszkadzało, że był w połowie Żydem i wnukiem wędrownych kramarzy, uznał go natychmiast i kochał bardziej od swych legalnych potomków. Rok później stosunki między Rachelą i Aleksandrem zaczęły się psuć, gdyż aktorka zapałała uczuciem do szesnastoletniego chłopca nazwiskiem Samson, syna dyrektora Comédie Française. Zerwanie między Rachelą a Walewskim nastąpiło w marcu 1847. W tym samym roku Aleksander poznał we Florencji hrabiankę Annę Marię Ricci i poślubił ją.

Po zerwaniu z Walewskim miała romans z Bertrandem, wnukiem generała Bertranda, który towarzyszył wraz z rodziną Napoleonowi w wygnaniu na Wyspie Św. Heleny, i urodziła mu syna Gabriela Wiktora w 1848, w tych latach miała też przelotny romans z Prezydentem – Księciem Ludwikiem Napoleonem – późniejszym Napoleonem III, a po nim z jego kuzynem ks. Napoleonem.

…W 1856 oddała syna Aleksandra Antoniego ojcu, który porozumiawszy się z żoną adoptował go (wychowany w wierze katolickiej chłopiec stał się przodkiem wszystkich dziś żyjących potomków Napoleona I).”

ZIII i wątek agentów JKM: Podsumowanie

Owe przygody agenta Horseya w Polsce wymagają podania szerszego ich kontekstu.

  1. Od wielu już wtedy lat, potężny Jan kanclerz Zamoyski szykuje się do przejęcia władzy w Rzpltej, nie gardząc przy tym odpowiednim zagranicznym wsparciem**
  2. W 1588 Zamoyski zdradza naszego młodego króla i bez jego wiedzy próbuje się bezpośrednio dogadać z Elżbietą I: Zamoyski jeszcze w 1588 r. korzystając z możliwości, jaką dawała wizyta [ambasadora] Harborne’a w Polsce, skierował do Elżbiety niezwykle przyjazny list, o którym zapewne w Londynie pamiętano.” Owo spotkanie Zamoyskiego z Harbornem i jego list do Elżbiety I (a wszystko to za plecami polskiego króla…) nie wymagają komentarza: „Zamoyski do królowej angielskiej Elżbiety Zamość, 7 X 1588. Ofiarowuje swe służby i proponuje nawiązanie ściślejszych węzłów między Polską a Anglią. State Papers Office Londyn 881…
  3. Tymczasem na Sejmie pacyfikacyjnym w 1589 zatwierdzono dwie pierwsze ordynacje w Rzpltej – Zamoyskiego i Radziwiłła czyli owego „słupa państwa litewskiego” co to w 1587 na polskim tronie chciał cara Fiodora…
  4. Ostateczny atak Zamoyskiego nastąpił w 1590 na nomenomen sejmie zwyczajnym (8 III – 21 IV), na którym Zamoyski szykował ustrojowy zamach stanu, no i tak zupełnie przypadkiem w maju owego roku pojawia się w Warszawie ów nadzwyczajny poseł angielski Horsay, który zaraz w czerwcu jest podejmowany z pompą w Wilnie przez owego litewskiego słupa…

PS. W 1605 mogło być tak, że Zamoyski został „wystawiony” przez Londyn, który postawił na Myszkowskiego. A Habsburgowie skorzystali…

__

**) Jurgieltnicy kojarzą się, większości z nas, z XVIII. wiekiem i (po-)saskimi czasami oraz z zastępami polskich dostojników na pensji przede wszystkim ambasady rosyjskiej. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, sprawa ta ma znacznie dłuższy żywot – już w XVI wieku, w otoczeniu młodego króla Zygmunta III, znakomita większość polskich dostojników była na liście płac elektorów brandenburskich. Ale to nie jest być może najgorsze – okazuje, się że najwyższą pensję 40 000 florenów (czyli co najmniej parę milionów euro dzisiaj) za 1604 otrzymał w gotówce sam Jan kanclerz Zamoyski!

Warto tu przypomnieć słowa Zamoyskiego który rozgoryczony groził w 1588, iż: ”…wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”.

Nie wiem jeszcze, ile lat brał tę pensyję… jakby jemu, największemu magnatowi, brakowało – więc przypomnieć trzeba jego finansową „wstrzemięźliwość” w zupełnie kluczowej kampanii inflanckiej rozpoczętej w 1601 roku, która to wstrzemięźliwość doprowadziła bezpośrednio do straszliwego, by nie powiedzieć przeklętego, rokoszu Zebrzydowskiego.

A wiadomo to dzięki tradycyjnej niemieckiej skrupulatności – bo te listy płac zostały zachowane do dzisiaj… Niestety, nie potrafię ich znaleźć w sieci – może ktoś pomoże? Na polskich historyków nie liczę, bo to mogłoby przecież zburzyć czarną legendę Zygmunta Wielkiego, uprawianą z takim zapałem już od 400 lat…

Trzeba też koniecznie dodać, iż znanych jest kilka wyjątków – tj. dostojników którzy nie byli na liście płac Hohenzollernów. W tym malutkim gronie warto przede wszystkim zauważyć Andrzeja podkomorzego Bobolę, stryja świętego patrona Polski, i bliskiego doradcę Zygmunta Wielkiego. To nie wymaga, myślę, komentarza.

Rzplita oraz spalony agent JKM Horsey Hieronim

W drodze z Warszawy do Wilna ów sławny Horsey bardzo poważnie „się” zatruł i ledwo uszedł był z życiem – doszedł do siebie korzystając z wielkiej gościnności w jakiejś polskiej wiosce. Z kolei w samym Wilnie ugościł go iście po królewsku nasz wybitny kalwinista** – książę Krzysztof wojewoda Radziwiłł – a wiemy to bezpośrednio ze słynnych wspomnień sir Horseya:

When I came to Villna, the chieff cittie in Littuania, I presented myself and letters pattents from the Quen, that declared my titells and what I was unto [12. czerwca 1590.] the great duke viovode Ragaville (Radzivil), a prince of great excelencie, prowes and power, and religious protestant. Gave me great respect and good enterteynment ; told me, though I had nothiuge to say to him from the Quen of England, yet, he did so much honnor and admire her excelent vertus and graces, he would also hold me in the reputacion of her Majesties ambassador; which was som pollacie that his subjects should thincke I was to negociate with him. Toke me with him to his church ; heard devine service, sphalms, songs, a sermon and the sacreements ministred accordiuge to the reformed churches ; wherat his brother, cardinall Ragavill, did murmour.

His hightnes did invite me to diner, honnored with 50 halberdeers thorow the cittie ; placed gonnors and his guard of 500 gentilmen to bringe me to his pallace ; himself, acompanied with many yonge noblemen, receaved me upon the tarras ; brought me into a very larg room wher organes and singing was, a longe tabell sett with pallentins, lordes and ladies, himself under a cloth of estate. I was placed before him in the middest of the table; trompetts sound and kettell droms roared. The first service brought in, ghesters and poets discourse merily, lowed instruments and safft plaied very musically ; a sett of dwarffes men and weomen finely atired came in with sweet harmony, still and mourn full pieps and songs of art; Davids tymbrils and Arons swett soundinge bells, as the termed them. The varietie made the tyme pleasinge and short.

His hightnes drancke for the Majesty the angelicall Quen of England her health ; illustrated her greatnes and graces. The great princes and ladyes every one their glass of sweetwynes plaeged, and I did the like for his health. Strainge portraturs, lyons, unicorns, spread-eagels, swans and other, made of suger past, som wines and spicats in their bellies to draw at, and succets of all sorts cutt owt of their bellies to tast of; every one with his sylver forcke. To tell of all the order and particuler services and rarieties wear tedious ; well-feasted, honnored, and much made of. I was conducted to my lodginge in manner as I was brought. Had my letters pattents, and a gentilman to conduct me thorow his countrye ; with which I toke my leave. Some pastymes with lyons, bulls, and bares, straing to behold, I omytt to recite.”

Zaś ów „cardinall Ragavill” to książę Jerzy kardynał Radziwiłł, który to „uczył się w szkołach kalwińskich w Wilnie i Nieświeżu. Był dworzaninem króla Zygmunta Augusta. W 1571 wyjechał na studia do Lipska. Studiował tam do roku 1573. Następnie udał się z bratem Mikołajem Krzysztofem Radziwiłłem Sierotką, jako dworzanin, do Francji w poselstwie po wybranego w wolnej elekcji króla Henryka Valois. W 1574 w obecności księdza Piotra Skargi przyjął katolicyzm. Na dalsze studia wyjechał do Rzymu, gdzie uczył się prywatnie zaś potem w papieskiej uczelni Gregorianie.”

Z kolei w Smoleńsku sir Horseya ugościł blisko zaprzyjaźniony z nim Moskal – Iwan książę Golicyn, choć być może iż jednak chodziło wtedy o jego brata – Wasyla (zmarł w Wilnie w 1619…): tak czy inaczej tam się Horsey zorientował, iż jego bliskie kontakty w Rzplitej zrobiły fatalne wrażenie na carskim dworze:

„My old aquaintance and next neightbor in Musco, Knez Ivan Gollichen, now viovode and chieff governor there, loked sadd and somwhat streinge upon me. He, the Emperowr and prince protector, having heard of my cominge, beinge and enterteyment with Sigismondus king of Polland and the great prince of Littuania, would make my wajlcom worss then I did expect ; suffered me to pass, but sent word and news before me of my cominge, so that I was mett som tenn miells from the Musco by a sinaboarscoic, whoe brought and placed me in the bishops howse of Susdall, wher I was narrowly loked unto, not usuall, because I should have noe conferrence with the kinge of Pollandes ambassador, whoe came with an un-plesinge earant, to demaund retitution of a great part of those southeren countries somtymes belonginge to the crown of Polland, and caried himself verie peremptarie : his negociacion goes onward and myne at a stey.”

W efekcie, wszechmocny Wasyl Szczełkałow z bratem dopilnowali aby sir Horsey nigdy nie został dopuszczony przed oblicze cara i ten po ponad roku bezowocnego czekania wrócił jesienią 1591 do Anglii – stronnictwo holenderskie wzięło górę w Moskwie… (przyp. o tym holenderskim medyku). Trzeba tu przypomnieć, iż w maju owego roku najprawdopodobniej ginie, zgładzony przez siepaczy Godunowa, małoletni syn Iwana IV – Dymitr – ten od dymitriad.

Warto przy tym przypomnieć, że owi bracia Golicynowie (pochodzenia litewskiego!)  odegrali wielką rolę podczas tychże dymitriad, a ich matką była żona sławnego oprycznika – Fiodora Basmanowa. Wasyl i Iwan zdradzili w maju 1605 cara Fiodora II i w Kromach przeszli na stronę Dymitra I Samozwańca –  mało tego, Wasyl*** w czerwcu owego 1605 osobiście brał udział w zabójstwie Fiodora II. Także ich brat przyrodni Piotr Basamanow zdradził w owym maju cara i przeszedł na stronę Dymitra – w 1606 razem zginęli, a ich nagie trupy dano na widok publiczny.

__

**) „Objąwszy woj. wileńskie oraz przywództwo kalwinów lit. był R. pierwszoplanową postacią na arenie politycznej Wielkiego Księstwa. Współczesny mu pamiętnikarz Teodor Jewłaszewski określił go mianem: «słup państwa litewskiego». W działalności publicznej R. przywiązywał szczególną wagę do akcentowania odrębności interesów Wielkiego Księstwa w ramach Rzpltej oraz obrony praw dysydentów. Poszukując sojuszników na płaszczyźnie religijnej próbował początkowo nawiązać współpracę z luteranami w sąsiadujących z Litwą Inflantach, Kurlandii i Prusach Książęcych. W porozumieniu z opiekunem księcia pruskiego, margrabią Jerzym Fryderykiem, zwołał on teologów luterańskich i kalwińskich na dysputę w dn. 14 VI 1585 do Wilna. Przeprowadzona w obecności R-a «rozmowa» nie przyniosła oczekiwanej unii ze względu na różnice teologiczne…

Mając na uwadze interesy Wielkiego Księstwa R. opowiadał się za pokojowym ułożeniem stosunków między Rzpltą a Moskwą i w związku z tym był zwolennikiem obioru na tron cara Fiodora. Podczas sejmu elekcyjnego dążył usilnie do zawarcia pokoju wieczystego ze wschodnim sąsiadem, a w razie powodzenia kandydatury cara gotów był nawet na unię między Rzpltą a Moskwą. Dn. 19 VIII, kiedy w Kole «Czarnym» arcybp Stanisław Karnkowski proklamował wybór na króla Zygmunta Wazy R. przybywszy do koła Zborowskich wzywał do poparcia kandydatury carskiej przestrzegając, iż «się z tym Moskiewski deklarował, że gdzie Szweda za Pana weźmiecie, rozlanie krwi wiecznie między nami nie ustanie». Po rozdwojonej elekcji podpisał protest Litwinów przeciwko nominacji tak królewicza szwedzkiego, jak i arcyks. Maksymiliana jako dokonane bez ich udziału. Uczestniczył następnie w pertraktacjach, w wyniku których 26 VIII Litwini w imieniu Rzpltej samodzielnie zawarli piętnastoletni rozejm z Moskwą. Po powrocie na Litwę R. uczestniczył w zjazdach szlachty lit. w Wilnie, w październiku i listopadzie 1587, na których rozpatrywano stanowisko Wielkiego Księstwa wobec zaistniałej sytuacji. Podczas drugiego zjazdu opowiedział się R. po stronie królewicza szwedzkiego. Nie pojechał jednakże na sejm koronacyjny. Zdaniem bawiącego w Krakowie z poselstwem Lwa Sapiehy osłabił R. w ten sposób nie tylko swoją własną pozycję wobec króla, ale także utrudnił Litwinom przeforsowanie żądań, mających być ceną za złożenie przysięgi Zygmuntowi (m. in. zapewnienie pokoju z Moskwą, przekazanie Litwie Inflant). Stosunki między Zygmuntem III a R-em istotnie układały się nie najlepiej.”

http://ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/krzysztof-radziwill-h-traby

***) Mimo to, na soborze ziemskim w 1613 był oficjalnym kandydatem na cara!

Na początku 1609 roku przeciwko Wasylowi IV wystąpiła część do tej pory oddanego mu bojarstwa. Książęta Roman Gagarin i Timofiej Griaznoj zorganizowali pucz, który przerodził się w marsz mieszczan na Kreml. 17 lutego 1609 roku książę Wasyl Golicyn, stojący na czele demonstrantów, wdarł się do twierdzy moskiewskiej, porwał patriarchę Hermogenesa i próbował zmusić go do przejścia na stronę opozycji. Podobne rewolty o mniejszym natężeniu powtarzały się jeszcze kilkakrotnie”

 

Oficer prowadzący Iwana IV ale Borysa Godunowa niezupełnie oraz jego polskie przygody

Angielska przygoda z Moskalami zaczęła się na dobre w 1553 wraz z odkryciem drogi północnej. W efekcie, już w 1558 wybucha pierwsza wojna północna, a w 1564 rozpoczyna się spec-akcja oprycznina…

W 1569, z jednej strony my mamy wielką unię polsko-litewską, a z drugiej Kompania Moskiewska otrzymuje fantastyczne przywileje od Iwana IV. Wprawdzie w 1571 chan krymski spalił Moskwę, tak iż wedle angielskiego posła Hieronima Horsey aż rok trwało sprzątanie trupów, ale Iwan się uratował odwołując opryczninę w 1572. W 1573 umiera nasz Zygmunt II, i wtedy to ów poseł po raz pierwszy przybywa do Moskwy. Sir Horsey nie dość że władał holenderskim i polskim, to wnet nauczył się czytać i mówić po rosyjsku. Rychło staje się „faworytem cara” a jego przyjacielem zostaje m.in. bojar Borys Godunow, no ale Horsey ma też tam potężnych wrogów w osobie Wasyla Szczełkałowa i jego brata*.

W 1577 poseł jest znowu w Londynie z listami od cara, aby w 1581 wrócić do Moskwy, wszak ów rok był fatalny dla Iwana IV: Horsey was, in the summer of 1581, despatched back to Russia with a supply of copper, lead, powder, salt-petre, brim-stone and other things, to the value of nine thousand pounds ; all which he safely delivered, and received immediate payment from the Czar.

Tymczasem Holendrzy nie zasypiali gruszek: The Dutch merchants had intruded themselves to trade into those countreys, notwithstanding a privilege of the sole trade thither was long before granted to the English merchants.

Anglicy próbowali ratować sytuację:

„Elizabeth sent an official envoy, Sir Jerome Bowes, back with Pissemsky to dissuade the tsar from his choice and to smooth negotiations for a treaty specifying privileges for the Muscovy Company… Bowes states that he had succeeded in obtaining a new charter of privileges for the Company, by which all strangers, save the English, were excluded fromt he Russian trade on the northern coasts. The document was signed and sealed, and was to be delivered to him at his next coming to court, when the Czar fell sick and died [z przejedzenia wg Bowesa…]” – co za pech… w efekcie, trzech angielskich lekarzy Iwana IV ucieka do Londynu.

Próbując wkraść się w łaski teraz-regenta-Godunowa Horsey posuwa się do wyjątkowo podłego czynu – sprowadzenia w 1585 z Rygi do Moskwy Marii „królowej” Inflant**. Księżna Maria była ostatnią znaną potomkinią słynnej Zoe Paleologii i pierwszą następczynią tronu po panującym, mało-samodzielnym carze Fiodorze I, szwagrze Godunowa. Zofia była wtedy na utrzymaniu polskiego dworu i Horsey zdobył jej zaufanie m.in. poprzez (nieświadomego?) kardynała Radziwiłła. Zofia nie miała ochoty oddawać się w ręce Godunowa, ale Horsey całkiem cynicznie dał jej gwarancję bezpieczeństwa… W efekcie Godunow pozbył się zagrożenia i zamknął Zofię w klasztorze nieopodal Ławry Troicko-Siergijewskiej.

Na niewiele to się zdało, bo wprawdzie latem 1586 sir Jerome jest z powrotem w Moskwie i sprawy idą przez chwilę znakomicie, ale nasz król Stefan umiera gwałtownie w grudniu 1586, a Horsey zostaje „delikatnie” wypchnięty z Rosji (w perspektywie powszechnie oczekiwanego podboju Wysp przez hiszpańską armadę…) i we wrześniu 1587 wraca do Londynu***. Przy tym zabiera ze sobą do Anglii egzemplarz słynnej Biblii Ostrogskiej****, podarowanej mu jeszcze przez Iwana IV. W Warszawie jest w 1590, przejazdem do Moskwy – oto kilka ciekawych przygód z jego słynnych pamiętników:

Horsey pisał o Polakach jako o narodzie „dumnym i wyniosłym”, ale pozytywnie odczuł na własnej skórze wyjątkową polską gościnność. Pragnąc zobaczyć królową Annę, zakradł się pod jej okna przebrany w liberię jednego ze służących. Gdy tam stał, odurzony mocnym zapachem goździków, lilii i „innych słodkich roślin oraz dziwnych kwiatów” (zapewne był to ogród przyzamkowy), dostrzegł, że do komnaty weszła królowa Anna i zasiadła do wieczerzy. Zatem wmieszał się w orszak Jagiellonki i mógł dokładniej zaobserwować, jak zasiada ona pod baldachimem z białego jedwabiu, usytuowanym na wielkim tureckim dywanie. Zauważony jako obcy przybysz, dyplomata wyznał szczerze: „Przybyłem tu tylko w tym celu, by zobaczyć królową i ceremonie dworskie. Jeśli popełniłem jakąś zniewagę, to błagam o przebaczenie”. Królowa Anna nie obraziła się bynajmniej, a nawet wdała się z Horsey’em w dyskusję na temat Elżbiety I Tudor i katolicyzmu w Anglii. Wymiana zdań miała gwałtowny przebieg, ponieważ Jagiellonka nie pałała sympatią do córy Henryka VIII, przypisując jej śmierć „wielu świętych katolików”, zaś Horsey, kontrargumentując, oczywiście apoteozował swoją władczynię. Anna nie była zadowolona z wyjaśnień dyplomaty, lecz do jakichś przykrych zgrzytów nie doszło.”

CDN

*) Wasyl Szczełkałow był posłem do Zygmunta II oraz, wraz ze swoim bratem Andrzejem, wielkim wrogiem Anglików i ich przywilejów… В 1601 году он подвергся опале «за самовольство» и избавился от неё только при появлении в Москве Лжедмитрия I, который пожаловал его в окольничие. Хотя, по мнению современников, Василий Яковлевич и уступал брату в «дипломатической ловкости» и уме, он был самым влиятельным дьяком после брата, в истории России. Братья Щелкаловы являлись одними из богатейших людей своего времени и были связаны родством со многими знатнейшими фамилиями России.

https://ru.wikipedia.org/wiki/Щелкалов,_Андрей_Яковлевич

**) „W 1577 Magnus nawiązał tajne pertraktacje z królem Polski Stefanem Batorym, co spowodowało jego uwięzienie przez Iwana Groźnego. Zmuszony do zrzeczenia się tytułu królewskiego, uznał się za poddanego Rzeczypospolitej i wziął udział w wojnie moskiewskiej Stefana Batorego.”

„In 1609, she entered into correspondence with her false cousin, False Dmitry II, who had proclaimed himself Tsar. Her subsequent fate is not documented.” В 1609 году, по донесению старцев Троицкого монастыря царю Василию Шуйскому, она «мутит в монастыре, называет вора [Лжедмитрия] братцем, переписывается с ним и с Сапегой» — то есть ведёт себя изменщически.

https://ru.wikipedia.org/wiki/Мария_Старицкая

***) „It will be remembered how fixed an idea the late Czar, Ivan, had held, of seeking a refuge in England in case of the hatred of his subjects obliging him to fly from his own country. We are now told by Horsey that the Protector, Boris Godunow, had adopted this favourite project of his late master, and had actually collected treasures and stores at the Sollavetsca monastery, on the north coast, „to have them ther readie to be transported into England ; holdinge itthe sharest refuge, and saffest receptacle, in case of necessitie he should be inforced thereunto.” Unhappily this timid precaution of the Protector became known, and the ancient nobility, growing jealous of such evidence of partiality towards the English, showed their ill feeling in a diminished kindliness towards Horsey himself. He accordingly hastened the execution of his remaining business ; and set out on his return to England in the summer of 1587, taking with him letters from the Czar to Elizabeth.”

****) „W 1563 roku ukazała się w języku polskim kalwińska tzw. Biblia brzeska, a w 1572 roku Biblia nieświeska w przekładzie arianina Szymona Budnego. Jak pisze Jarosław Isajewycz, „po ukazaniu się wydań katolickich i protestanckich Biblii został ostrzej postawiony problem prawosławnego wydania, które można byłoby przeciwstawić publikacjom polskim”… W celu wydania Księgi zostały odlane nowe czcionki, z których złożono 3 240 000 znaków drukarskich na 1256 stronicach. Wydrukowano i zszyto co najmniej tysiąc egzemplarzy. Biblia Ostrogska stała się swoistym świadectwem dojrzałości ideologicznej i moralnej narodów wschodniosłowiańskich. Książę Konstanty Wasyl Ostrogski podarował ją papieżowi Grzegorzowi XIII… Przekład Biblii Ostrogskiej stanowił podstawę późniejszych tłumaczeń Pisma Świętego na język rosyjski i ukraiński.”

PS. https://en.wikipedia.org/wiki/Dyak_(clerk)

 

Król Stefan, John Dee i gang Łaskich, czyli zatruty finał

WSTĘP

Wróćmy teraz do tego drugiego brata z gangu Łaskich – Hieronima, o którym to już pisałem z racji jego posłowania do Francji. Po powrocie do Polski ówże Hieronim zasłynął kilkoma awanturami, ale bez większych efektów.

„W kwietniu 1527 wyjechał Ł. pod pretekstem pielgrzymki do Matki Boskiej loretańskiej z kraju, ale dotarł na rozdarte wewnętrzną walką Węgry, gdzie zgodnie z nastawieniem większości szlachty polskiej wstąpił w służbę narodowego króla Jana Zapolyi. Niebawem (listy uwierzytelniające z 26 IV) pojechał jako pierwszy jego dyplomata przez Bawarię do Francji, a potem do Anglii i Danii, aby szukać tam pomocy przeciwko przewadze Habsburgów. Gdy trwająca do września podróż nie dała realnych wyników, na dworze Zapolyi zaczęła dojrzewać myśl, że faktycznej pomocy można oczekiwać tylko od Turcji. Wielką rolę w podjęciu tej groźnej w następstwa decyzji przypisują historycy węgierscy Ł-emu, który w każdym razie wyjechał jesienią jako poseł Zapolyi do Konstantynopola i pojawił się tam 22 XII 1527. Wykorzystując swe umiejętności i pomoc awanturnika [sic] weneckiego Ludwika (Alojzego) Grittiego, zdołał Ł. uzyskać przymierze i pomoc Solimana. W stolicy imperium ottomańskiego zachorował wtedy na febrę, która męczyła go okresowo aż do zgonu. Mimo to zachował olbrzymią energię, czego świadectwem może być szesnastokrotne – wg oceny A. Modrzewskiego i samego Ł-ego – posłowanie do Turcji (przynajmniej 7 razy jeździł do samego Konstantynopola, a często udawał się także na rokowania do ziem podległych sułtanowi na Bałkanach). …

Ł. był szczególnie uciążliwym sąsiadem Polski, próbując uporczywie powiększać granice swych «państw» kosztem Podhala Nowotarskiego (wrogiem jego był też starosta polskiego Spisza Piotr Kmita). Starał się wzmacniać warowność swoich posiadłości, a m. in. wzniósł zameczek w Falsztynie nad Dunajcem. Odlewał armaty z zagrabionych dzwonów kościelnych, proch zaś sprowadzał z Tarnowa i Prus. Uczyniwszy sobie stolicę z Kieżmarku (Caesaropolis), jeździł nadal często i niesłychanie szybko po Europie. Był też stałym gościem w Krakowie i na sejmach, ale z racji swego awanturniczego postępowania tracił coraz bardziej w Polsce grunt pod nogami i tylko w okresie «wojny kokoszej» 1537 r. świtała mu nadzieja odegrania aktywniejszej roli (6 II 1539 otrzymał ekspektatywę na starostwo różańskie na Mazowszu).

Ł. zajął się teraz głównie problemami węgierskimi, choć Węgrów nienawidził i również przez nich był nienawidzony. W r. 1529 usiłował przyprowadzić Zapolyi, który powrócił do ojczyzny, dużą grupę zaciężnych z Niemiec, ale nie udało mu się to wskutek przeciwdziałania dyplomacji habsburskiej i władz polskich. Sytuację wojskową nad Dunajem zmieniła wtedy radykalnie wielka wyprawa sułtana Solimana; Ł. witał go w orszaku króla Jana na polach mohackich, a potem brał udział w walkach. W r. 1530 Zapolya przyznał mu tytuł wojewody siedmiogrodzkiego, jedną z najwyższych godności na Węgrzech, ale faktycznie rządzili tą prowincją współwojewodowie, Ł. zaś nie odegrał bezpośrednio prawie żadnej roli w dziejach Siedmiogrodu. Jesienią t. r. miał zasadniczy udział w rokowaniach dyplomatów zapoliańskich z habsburskimi na zjeździe w Poznaniu, a bezpośrednio potem podążył na odsiecz królowi Janowi oblężonemu w Budzie. W r. 1530 ciężko chorował, zaś w n. r. przeżył śmierć stryja i dwojga swoich dzieci. Większość owego r. 1531 poświęcił na Węgrzech, w Konstantynopolu i na ziemiach habsburskich stosunkowo owocnym rokowaniom w sprawie rozejmu. Przy okazji usiłował załatwiać osobiste sprawy, gdyż już od r. 1529, zrażony do Zapolyi, kokietował dyplomację habsburską, teraz zaś proponował Ferdynandowi swoje przejście na jego stronę. …

Umarł oficjalnie jako katolik, ale już w pierwszej połowie lat trzydziestych uchodził w Polsce i na Węgrzech za człowieka wolnomyślnego bądź też za kryptoluteranina. Na Spiszu wsławił się jako jeden z największych grabieżców duchowieństwa i wziął udział w sekularyzowaniu kilku klasztorów. Opiekował się ponadto przez 10 lat zwolennikiem radykalnej reformacji Jerzym Leudischerem, a nawet usiłował go postawić na czele Kościoła na Spiszu. Wobec zwalczanych przez lewoczan i Kmitę anabaptystów był Ł. tolerancyjny, a z jego opieką łączą się również początki słynnego później ewangelickiego gimnazjum kieżmarskiego.

Człowiek pełen energii i pomysłów (marzył podobno o jakiejś koronie królewskiej), zdolny dyplomata, sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego), bogaty w fortele partyzant, służalczy kondotier zabiegający o pieniądze i sławę, ale także chwilami rycerski i wyniosły możnowładca, zwracał Ł. uwagę współczesnych i historyków.”  (wg Wacława Urbana)

Syn Hieronima, Olbracht Łaski oprócz wybitnych talentów w korupcji politycznej rozwinął także nadzwyczajne zdolności w „grabieży matrymonialnej” – „żenił się trzykrotnie. Pierwszą żoną była Katarzyna Buczyńska (zmarła w roku 1559), wdowa po węgierskim magnacie Jerzym Seredym, której majątek roztrwonił na wyprawę mołdawską. Jego drugą żoną została w 1564 roku Beata Kościelecka… [która] była osobą dużo starszą od Olbrachta (o 21 lat) i niezwykle zamożną, jako wdowa po księciu Eliaszu Ostrogskim. Związek ten miał zapewnić Łaskiemu gotówkę, której tak bardzo potrzebował na swoje przedsięwzięcia. Natychmiast po ślubie wywiózł ją do Kieżmarku, gdzie skłonił Kościelecką do przepisania na siebie majątku. Gdy to uczyniła, Olbracht Łaski uwięził ją na zamku, gdzie trzymał ją w biedzie i ścisłym zamknięciu przez osiem lat. … Sprawą Beaty zainteresowano się dopiero w 1573 roku, gdy cesarz nakazał staroście Górnych Węgier przeprowadzić śledztwo. Wpłynął na to też fakt, że w międzyczasie Łaski zawarł bigamiczne małżeństwo z Francuzką Sabiną de Sauve.” **

Tutaj trzeba wyjaśnić, że małżeństwo z ową Francuzką było częścią większego planu, wszak „poseł Jean de Monluc, oferujący Polakom kandydaturę królewskiego brata Henryka de Valois, złożył wojewodzie ofertę: za poparcie kandydata francuskiego 100 tysięcy talarów oraz podjęcie przez Francję w Konstantynopolu starań o oddanie mu hospodarstwa mołdawskiego. … Łaski był jednym z tych wielmożów, którzy ruszyli do Paryża z poselstwem do nowego władcy. Tam otrzymał obiecane 100 tysięcy, ale po powrocie do Polski (w atmosferze skandalu, który wybuchł po ujawnieniu bigamii) stracił zaufanie nowego króla związanego z politycznymi przeciwnikami Łaskiego. …

Podczas drugiego bezkrólewia w roku 1575 opowiedział się za elekcją cesarza Maksymiliana II Habsburga, ale królem wybrany został Stefan Batory, więc Łaski udał się na emigrację… W styczniu 1581 udało mu się odzyskać łaskę królewską i wrócić do Polski. … Król okazał swą łaskę, ale nie powierzył Łaskiemu żadnych stanowisk. „Dane” mu starostwo spiskie należało wpierw wykupić, a on nie miał pieniędzy. W tej sytuacji wojewoda raz jeszcze ruszył za granicę.”

Olbracht Łaski pojawił się w Londynie pierwszego maja 1583, przywitany z wielkimi honorami zamieszkał ze swoją świtą w Winchester House. Królowa Elżbieta przyjęła go bardzo łaskawie, i to dwukrotnie – bardzo głośno komentowano fakt, że Łaski miał ubiór w królewskiej czerwieni, tak jak sama Elżbieta… Cel jego wizyty nie był wtedy jasny – niezbyt rozgarnięty ambasador Francji w Londynie, Michel de Castelnau (Sieur de la Mauvissière) twierdził w swoich raportach dla Henryka III., że najprawdopodobniej Olbracht zabiega o wstrzymanie przez Anglię sprzedaży broni Moskwie! (Nb. Henryk domagał się od ambasadora, aby ten wszelkimi sposobami powstrzymał dobrze-mu-znanego Łaskiego przed przyjazdem do Paryża…)

Ponieważ ówczesna ambasada francuska była dla sir Francisa Walsinghama zupełnie przezroczysta można, niestety zasadnie, przyjąć, że to była najzwyklejsza fałszywka. Ciekawostką jest tutaj przynależność do angielskiej siatki szpiegowskiej niejakiego… Giordana Bruno, który właśnie wtedy przebywał był w owej ambasadzie. Wydaje się nawet, że obecność Łaskiego umożliwiła znaczące rozszerzenie tejże siatki – tj. stworzenie jej kolejnych węzłów… Pozostaje do ustalenia rola w tym przedsięwzięciu kanclerza Zamoyskiego, wszak angielskie kontakty to była jego specjalność, a przy tym tak się jakoś złożyło po śmierci króla Stefana, że Olbracht Łaski znalazł się właśnie w stronnictwie Zamoyskiego…

Już 13. maja Łaski spotyka się na dworze królewskim w Greenwich za pośrednictwem samego earla Leicestera ze sławnym i uczonym dr. Johnem Dee – twórcą angielskiej doktryny imperialnej. Pięć dni później odwiedza Dee w jego posiadłości w Mortlake. Następna wizyta ma miejsce dopiero miesiąc później, bo Łaski w tym czasie odbywa wizytę w Oksfordzie, zorganizowaną przez dwór angielski z wielką pompą specjalnie dla niego, wraz z turniejem rycerskim po drodze w Greenwich … Podróż odbywa się w tę i nazad we wspaniałej barce przyozdobionej (wieloma) insygniami królowej Anglii, a towarzyszą mu w niej m. in. sir Filip Sidney i Giordano Bruno.

(Za Coryllusem: 20. letni Filip Sidney poznał Hieronima już w 1574, podczas swojej podróży do Polski! Zachwycił się już wtedy jego inteligencją i kulturą… a za wiki: „Sidney was knighted in 1583 and he married Frances, teenage daughter of Sir Francis Walsingham”, jego wujem był earl Leicester.)

Łaski odwiedza Johna Dee wielokrotnie (raz nawet nocując u niego), a pośrednikiem i organizatorem owych wizyt jest często sam Leicester… Odbywa się tam także kilka seansów krystalomantycznych z uczniem dr. Dee, a zarazem słynnym medium, Edwardem Kellym. W efekcie, dość niespodziewanie, ta trójka opuszcza Anglię we wrześniu tego roku.

(Nie od rzeczy jest tu podać ówczesną opinię o nieprawdopodobnie wysokich kosztach europejskich wojaży Łaskiego – Paprocki podaje niewiarygodną sumę ponad 900 000 dukatów!)

Hanna Widacka: „Po nagłym wyjeździe z Anglii i czasowym pobycie w Krakowie (marzec 1584 r.) obaj magowie zawitali w sierpniu 1584 r. do Pragi, podejmowani z honorami przez cesarza Rudolfa II. Dee zamierzał zaznajomić Habsburga ze swą praktyką krystalomantyczną i wciągnąć go do swych planów reformatorskich. Cesarz, pragnący złota i eliksiru długowieczności, nie ufał już uczonemu, odkąd nie udał mu się seans z przemianą metali. W kwietniu 1585 r. mistrz wraz z medium powrócił do Krakowa. …

Wiosną 1585 r. zdrowie królewskie pogarszało się powoli, lecz bezustannie, pomimo opieki (skłóconych ze sobą) przybocznych lekarzy. Król Stefan czuł się fatalnie: stał się milczący, drażliwy, gniewny, szukał samotności. W tej sytuacji zdecydował się przyjąć 17 kwietnia w Krakowie mistrza sztuk tajemnych, przybyłego z dalekiego Londynu Johna Dee (1527–1608), wraz z towarzyszącym mu medium Edwardem Kelleyem (1555–1595). Osoby te poleciłmonarsze wojewoda sieradzki Olbracht Łaski. Na pierwszej audiencji obie strony poprzestały na powitaniach, po czym Batory wyjechał do Niepołomic i zamieszkał w ustronnym zamku strzeżonym przez oddział węgierskiego wojska. Tutaj 12 maja sporządził testament, a 23 maja – pomimo swej racjonalistycznej umysłowości – wezwał do siebie Dee, Łaskiego i Kelleya, zgadzając się, by ten ostatni miał widzenie. 27 maja w królewskim gabinecie odbył się więc oczekiwany seans w obecności czterech zainteresowanych stron. Według udokumentowanego źródła, tzn. drukowanego protokołu Mérica Casaubona (1659), Kelley – wpatrując się w natchnieniu w tarczę kryształową – doznawał kolejnych zdumiewających wizji. W jednej z nich medium mówiło o toczącej króla nieuleczalnej, jątrzącej się i skrywanej przez otoczenie ranie nogi („… ozdobisz się cnotą, odtrącisz od siebie toczący cię obrzydliwy trąd…”) i kazało mu być uległym – nie wiadomo tylko, wobec kogo.

Monarcha nagrodził magów kwotą 800 florenów wypłaconą na ręce Łaskiego, ale z ich usług dalej nie korzystał. Może przejrzał ich plany, bo raczej nie ulega wątpliwości, że obaj Anglicy – obok misji reformatorskich – mieli też zlecenia polityczne. Nie bez kozery byli oni przecież agentami Elżbiety I Tudor, a ich wojaże po dworach europejskich (np. u cesarza Rudolfa II w Pradze) skłaniają do refleksji. Czy jest możliwe, aby Dee i Kelley podali wtedy królowi Stefanowi jakąś wolno działającą truciznę (jak sugerował lekarz Z. Scheuring w 1964 r.), gdyż ofensywa katolicyzmu niesiona przez wojowniczego Węgra zagrażała interesom Kościoła anglikańskiego?”

„Pod koniec życia S. coraz chętniej otaczał się Węgrami; jak donoszono Rudolfowi II z kamery śląskiej w lipcu 1585, «nikogo u siebie mieć nie chce, który by nie umiał po węgiersku». … Informacje o złym stanie zdrowia S-a dotarły wtedy do Rudolfa II, który w sierpniu pytał urzędników kamery śląskiej «czy to prawda, że król polski umarł», dowiadując się w odpowiedzi, że «król chory, ale podobno ma się lepiej».

Pod koniec r. 1586 S. czuł się coraz gorzej. Od 3 XII t.r. skarżył się na ucisk w piersiach; 7 XII po południu spisał ostatni, niedokończony testament, a w nocy jego stan pogorszył się gwałtownie. … S. zmarł w Grodnie 12 XII 1586 «po zachodzie słońca, a na półzegarzu przed piątą godziną z południa», nie zdążywszy przyjąć ostatniego namaszczenia.” (Jerzy Besala i Agnieszka Biedrzycka)

Na zakończenie warto wspomnieć o kilku sprawach. Po pierwsze, uważa się powszechnie, iż herb Łaskich – Korab jest pochodzenia angielskiego.

Po drugie, przy okazji niejako, dużo mówiący jest kontrast pomiędzy oddźwiękiem publikacji O obrotach z 1543, w Polsce i na Zachodzie. Bruno podczas wizyty w Oksfordzie w owym 1583 wygłasza wykład nt. teorii Kopernika i ma swój własny egzemplarz pierwszego wydania (którego zresztą najprawdopodobniej nigdy porządnie nie przeczytał…), a dr Dee ma nawet dwa takie egzemplarze! Dee niewątpliwie skrupulatnie przeczytał O obrotach, z tym że oba te egzemplarze zaginęły po rozszabrowaniu biblioteki Johna w czasie jego długiej nieobecności…

Po trzecie, warto pamiętać, że 11 sierpnia 1586 została aresztowana królowa Maria Stuart, a ścięta 8. lutego roku następnego.

I wreszcie, uderza niepojęta niefrasobliwość polskich naukowców, którzy bezrefleksyjnie i bez słowa komentarza przepisują te „walsinghamowskie memy” o wielokrotnych próbach Johna Dee zamiany piasku w złoto, o rozczarowaniu tym Olbrachta, o sztuce krystalomantycznej itp. itd.

___

PS. Olbracht po powrocie do Polski w 1581 popadł w konflikt z klanem Zborowskich. Ponoć to on doniósł królowi Stefanowi o zabójczych zamiarach Samuela Zborowskiego. Jest to o tyle ciekawe, że Samuel też był prowadzony przez Anglików. Miał u siebie osobistego, angielskiego pośrednika do handlu zbożem, i prowadził z Krymem niejasne „końskie” interesy na dużą skalę. Wygląda na to, iż Olbracht razem z Zamoyskim wystawili go jako kozła ofiarnego. (I zmarli obaj w 1605, w odstępie paru miesięcy.) A ku przestrodze – oto żony Zamoyskiego: Anna Ossolińska (bratanica Hieronima), Krystyna Radziwiłłówna (córka Mikołaja Czarnego), Gryzelda Batorówna (bratanica Króla) i Barbara Tarnowska (córka Stanisława).

___

**) Ściślej mówiąc była to Sabine Sayve (ew. Sève), córka Jeana Sayve i Jeanne Harley. Sabine pochodziła ze starej rodziny prawników i doradców, która to wydała m.in. prezesów Trybunału Obrachunkowego w Dijon. Sabina zmarła w 1611 w Łasku. Według niektórych źródeł, Sabina była siostrą francuskiego astrologa Vincent de Sève z Beaucaire w Langwedocji. (Ów Wincenty Sève znany jest z 58 rzekomych, pośmiertnych przewidywań Nostradamusa, tzw. „sexiene” (w zwrotkach sześciu linii), które dedykował w 1605 roku królowi Henrykowi IV).

Król Stefan, gang Łaskich i znowu ten Erazm…

Zacznę od tytułowego końca, czyli od Erazma i jego „Polska jest moja”. Otóż, domyślam się co go skłoniło do tej buńczucznej wypowiedzi – ten list do biskupa Canterbury pisze Erazm we wrześniu 1524, a w kwietniu/maju tego roku odwiedza go trzech braci – Hieronim, Stanisław i Jan Łascy!

„Hieronim w r. 1520…pojechał tylko latem t. r. przez Węgry (?) do cesarza do Brukseli. Tam poznał Erazma z Rotterdamu i był pierwszym Polakiem, który korespondował z wielkim humanistą i odwiedzał go.” 

Jan „korzystając z wyjazdu brata Hieronima w misji dyplomatycznej, zabrał się z nim i przez Bazyleę, gdzie Hieronim przedstawił go Erazmowi z Rotterdamu, przybył w maju t. r. [1524] do Francji. Po krótkim pobycie w Blois osiadł na blisko rok w Paryżu. Nawiązał kontakt z kołem skupionym wokół Małgorzaty Valois, obracał się w kręgach dworskich i uczęszczał na wykłady w Sorbonie.

Wczesną wiosną 1525 r. wyjechał do Bazylei, zabierając ze sobą Aniana Burgoniusa z Orleanu [miasta wyjątkowo „otwartego” i tolerancyjnego…], młodego obiecującego poetę, którego wziął na wychowanie. Zamieszkał u Erazma, a stały kontakt z wielkim humanistą przerodził się w bliską zażyłość. Erazm rozbudził w Ł-m zainteresowania dla problemów etycznych i spraw związanych z polemiką teologiczną w obozie chrześcijańskim, zwłaszcza zaś zaszczepił mu swoje poglądy ireniczne. Ł. natomiast informował Erazma o sprawach polskich, zalecał mu swoich wybitnych rodaków, m. in. skłonił go do napisania sławnego listu do Zygmunta I (z 15 V 1527). Pragnąc ulżyć trudnej sytuacji materialnej bazylejskiego humanisty, przejął Ł. na siebie niemal cały koszt utrzymania domu, a nadto zakupił odeń bibliotekę (wpłacił 2/3 jej ówczesnej wartości) pozostawiając mu ją w dożywotnie używanie. W czasie pobytu w Bazylei zawarł Ł. nadto znajomości z reformatorami Ulrykiem Zwinglim, Janem Oecolampadiusem, Joachimem Camerariusem, lingwistą Konradem Pellikanem, u którego rozpoczął naukę hebrajskiego, zaprzyjaźnił się z teologiem Ludwikiem Berem i prawnikiem Bonifacym Amerbachem. Nawiązał także kontakty z drukarzami Janem Oporynem i Janem Frobenem. Nie licząc się z kosztami, zaciągając długi, prowadził Ł. w Bazylei żywot hojnego mecenasa, co znalazło wyraz w dedykowanych mu dziełach bazylejskich uczonych (B. Rhenanus, H. Glarean).

Sława, jaką czerpał z przyjaźni z Erazmem, wysokie godności kościelne i opieka stryja czyniły zeń atrakcyjnego przewodnika i protektora dla młodych uczonych i literatów. Swoim mecenasem nazywał go Leonard Coxe, który zajmował się kształceniem Aniana…

Sprawy finansowe sprawiły, że Erazm ochłódł trochę w swej serdeczności dla Ł-ego, dla którego do niedawna nie miał słów uznania. Teraz chciał nawet zerwać umowę w sprawie zakupu biblioteki, gdyż wartość jej wzrastała, a Ł. nie nadsyłał dalszej za nią należności**. Uspokojony jednakże przez Ł-ego, mimo iż ciągle pieniądze nie przychodziły, zawarował mu prawa do biblioteki w testamencie. W tym okresie zaczął się Ł. interesować bliżej reformacją, a zwłaszcza działalnością i pismami Filipa Melanchtona, które studiował z najwyższą uwagą. Pobudzony przywiezionymi przez Modrzewskiego z Niemiec wieściami, zdecydował się wysłać, do Wittenbergi Aniana, który w r. 1533 wrócił z Włoch, i polecił go specjalnym listem Melanchtonowi (7 III 1534)… Do złego poczucia Ł-ego przyczyniła się także wiadomość o nagłej śmierci Aniana w Lipsku w końcu stycznia 1535 r… Coraz bardziej interesował się natomiast rozwojem wydarzeń na Zachodzie. Wybierał się nawet w r. 1536 do Wittenbergi, o czym donosił Fryczowi, który stale przebywał za granicą i w jesieni 1536 jeździł do Bazylei, aby po śmierci Erazma sfinalizować sprawę zakupu biblioteki i sprowadzić ją do Polski, co nastąpiło wiosną 1537 (5 IV Ł. potwierdzał jej odbiór).” (wg Haliny Kowalskiej)

Warto tutaj zrobić pauzę i przypomnieć osobliwe okoliczności śmierci Erazma, kiedy to zdecydował się przyjąć zaproszenie królowej Marii, regentki Niderlandów, i rozpoczął przygotowania do przenosin z Freiburga do katolickiej Brabancji – Erazm umiera nagle 12. lipca 1536 po gwałtownym ataku dezynterii podczas wizyty w Bazylei… Wszystko wskazuje na to, że ta jego decyzja bardzo nie spodobała się jego dotychczasowemu patronowi Henrykowi VIII, który właśnie zrywał ostatecznie ze Stolicą Apostolską, m.in. ścinając św. Tomasza Morusa w lipcu 1535. I to szczególnie wobec triumfów cesarza Karola V, brata królowej Marii… Ewidentnie kończył się czas propagandy tolerancji (dla naiwnych) i trzeba było zacząć wybierać – albo, albo.

Wracając do Jana Łaskiego jr.: „W drugiej połowie 1539 r. wyjechał ponownie, tym razem na wiele lat. Okoliczności wyjazdu nie są dokładnie znane. Miał wyjechać oficjalnie, za zgodą króla, rzekomo na dalsze studia, ponoć z zamiarem udania się do Anglii. …

Być może, że właśnie z tego kręgu pochodziła córka lowańskiego tkacza (Barbara), którą Ł. poślubił z początkiem 1540 r. Wkrótce potem musiał Ł. opuścić Lowanium, zagrożony prześladowaniami religijnymi. Przeniósł się do Fryzji Wschodniej, silnie już wówczas sprotestantyzowanej, i osiadł w Emden. Żył tam początkowo w osamotnieniu, zdaje się cierpiał niedostatek, szukał nawet nabywcy dla części swego księgozbioru, który w lecie 1541 r. dostarczył mu z kraju Modrzewski. Wiadomość o jego ożenku doszła do Polski bardzo szybko, wiedziano już o tym latem 1540 i odebrano mu beneficja. …

Dzięki pomocy finansowej księcia Albrechta nabył nawet niewielki majątek ziemski, zapewniający mu dostatek materialny. Jednakże po przyjęciu przez hrabinę Annę interimu, nie chcąc przyjąć narzuconego tym samym luteranizmu, zaczął się Ł. rozglądać za nowym miejscem pobytu. Chciał wracać do kraju i wiązał duże nadzieje z objęciem rządów przez Zygmunta Augusta, do którego zwracał się w lecie 1548, ofiarowując usługi dla zreformowania Kościoła w Polsce. Nie przyjął propozycji wyjazdu do Królewca, skorzystał ostatecznie z zaproszenia arcbpa Tomasza Cranmera i uzyskawszy od hrabiny Anny urlop, we wrześniu 1548 udał się do Anglii. Jakiś czas przebywał na zamku Lambeth, później przeniósł się do Windsoru, ale choroba uniemożliwiła mu aktywniejszą działalność. Nawiązał jednak kontakt z Williamem Cecilem i wychowawcą Edwarda VI Johnem Cheke. Prowadził też w imieniu księcia pruskiego negocjacje polityczne dotyczące zawiązania koalicji protestanckiej przeciw cesarzowi. W marcu 1549, na wiadomość o komplikacjach wyznaniowych w Fryzji Wschodniej, zdecydował się opuścić Anglię. W kwietniu przybył do Królewca, skąd wysłał otrzymany od Edwarda VI list polecający do Zygmunta Augusta. …Po kilkumiesięcznej tułaczce (Brema, Hamburg) 13 V 1550 zawitał ponownie do Anglii, tym razem z żoną i dziećmi (Janem, Hieronimem, Barbarą i Zuzanną) i otrzymał naturalizację angielską w czerwcu t.r. Po przybyciu do Londynu Ł. rychło zatroszczył się o zorganizowanie licznie tu osiadłych uchodźców wyznaniowych z kontynentu. Dzięki poparciu Johna Hoopera, bpa Gloucester, uzyskał dla nich na siedzibę zboru zabudowania dawnego klasztoru augustynów (Austin Friars). Dn. 24 VII t. r. został mianowany przez Edwarda VI superintendentem zborów cudzoziemskich (francuskiego, niemiecko-holenderskiego i włoskiego) w Londynie, pozostających w całkowitej niezależności doktrynalnej i organizacyjnej od Kościoła angielskiego.***  …

Zabrał również głos w toczącym się wśród angielskiego duchowieństwa sporze na temat szat liturgicznych, udzielając poparcia stanowisku Hoopera i wypowiadając się przeciw ich używaniu w narodowym Kościele angielskim. Kontynuował nadto zabiegi o wciągnięcie Anglii do akcji przeciw cesarzowi, występując w imieniu księcia pruskiego, a od grudnia 1551 reprezentując także księcia Jana Alberta meklemburskiego.

Źle układały się Ł-emu początkowo sprawy majątkowe i osobiste. Chorował często, w r. 1552 stracił pierwszą żonę. Później jednak zaczął się stabilizować. W r. 1553 ożenił się powtórnie (z nieznaną bliżej Katarzyną), a zdaje się, iż i jego sytuacja finansowa uległa poprawie. Kres londyńskiej działalności Ł-ego położyło objęcie po śmierci Edwarda VI władzy przez Marię Tudor i podjęta przez nią restytucja katolicyzmu. Skazany, jak i pozostali cudzoziemcy protestanci, na wygnanie, opuścił Anglię 17 IX 1553, na razie sam, pozostawiając żonę i dzieci pod opieką przyjaciół. …

Dn. 21 X zapadła decyzja o wygnaniu egzulantów. Tegoż dnia Ł. opuścił Frankfurt nad Menem, udając się przez Wittenbergę, gdzie spotkał się z Melanchtonem, do Polski. … Już w drodze, we Wrocławiu, dowiedział się Ł. o przesunięciu terminu odbycia sejmu warszawskiego i pragnął zdążyć przed jego końcem do Warszawy. Natychmiast jednak po przybyciu do Małopolski (w połowie grudnia), gdy zatrzymał się u swego powinowatego Jana Bonera w Rabsztynie, dowiedział się o niekorzystnym wrażeniu, jakie wywołał u króla jego przedwczesny przyjazd i o poruszeniu wśród biskupów, którzy już rozpoczęli starania o uniemożliwienie mu pozostania w Polsce. … Król zezwolił mu jedynie na prywatne głoszenie Ewangelii. Próby wpłynięcia na Zygmunta Augusta przez Mikołaja Czarnego Radziwiłła, z którego gościnności Ł. korzystał w Wilnie, starania o pozyskanie królowej Katarzyny, nie dały żadnych rezultatów. …

Zmarł Ł. 8 I 1560; pochowano go uroczyście w Pińczowie, w zamienionym na zbór kościele katolickim, dopiero 29 I. Potomstwu swojemu nie zabezpieczył Ł. przyszłości. W Polsce nie posiadał żadnych dóbr, a zdaje się, iż nie miał nawet stałej siedziby, gdyż mieszkał w zależności od przypadku w Balicach, Włodzisławiu, Pińczowie, Osieku i Dębianach, goszczony przez krewnych i przyjaciół. Pozostawił jednakże jakieś ruchomości (część biblioteki) i zapisy na dobrach ziemskich, m. in. od bratanka Olbrachta (zob.). W sporządzonym we Frankfurcie testamencie spadkobierczynią połowy uczynił Katarzynę, drugą połowę przeznaczając dzieciom. Katarzyna jednak zabrała prawie wszystko, zostawiając troskę o dzieci krewnym i przyjaciołom. Dzieci zaś pozostawił Ł. z obu małżeństw dziewięcioro. Pierworodna Barbara była od r. 1558 żoną Stanisława Lutomirskiego (zob.), trzej najstarsi synowie: Hieronim, Jan i Tomasz, dopiero po śmierci ojca, latem 1560 przybyli do Polski, a o ich losach, podobnie jak o trzech najmłodszych (Józefa, Beniamina, Pawła), nic nie wiadomo. Czwartym z kolei synem był Samuel (zob.), wzięty pod opiekę przez Stanisława Szafrańca z Pieskowej Skały. Córka Zuzanna, wyposażona przez Mikołaja Radziwiłła Czarnego, wyszła za Floriana Morsztyna, bachmistrza wielickiego.”

Hieronim Morsztyn (ur. 1581, zm. pomiędzy 1623 a 1645) to polski poeta wczesnobarokowy, pisarz i tłumacz. „Ojcem Hieronima Morsztyna był bachmistrz (urzędnik górniczy), arianin z Wieliczki, Florian, syn Stanisława. Matką Hieronima była druga żona Floriana, Zuzanna Łaska, córka Jana a siostra stryjeczna Olbrychta Łaskiego, wojewody sieradzkiego. Miał też Hieronim kilka sióstr (Elżbietę, Jadwigę, Annę i Katarzynę).  … Zbiór jego wierszy Światowa Rozkosz ukazał się w 1606. Przypisuje mu się też autorstwo Summariusza wierszów, który składa się z ponad 300 utworów o zróżnicowanej formie i tematyce (w 1655 trzy najdłuższe z nich wydano pt. Philomachia). Przypuszcza się, że napisał ponadto Antipasty małżeńskie (1650), w których zawarł opowieść fantastyczno-przygodową o królewnie Banialuce (stąd przysłowie). Wykorzystywał nowele Boccaccia.”

Z kolei, Lutomirski Stanisław h. Jastrzębiec (ok. 1520–1575) to był „ksiądz, pisarz i działacz reformacyjny. … Stanowisko L-ego w Kościele małopolskim ugruntowało się po przybyciu Jana Łaskiego, z którym L. podjął jak najbliższą współpracę w dziedzinie kalwinizacji zborów małopolskich, i jednocześnie podjętej przez Łaskiego akcji zjednoczeniowej polskiego protestantyzmu. Prawdopodobnie w związku z licznymi zajęciami organizacyjnymi, koniecznością przebywania obok Łaskiego w Pińczowie czy Wodzisławiu dostał L. do swojego zboru w Kazimierzy Małej diakona-katechetę w osobie najpierw Jana Pustelnika, później zaś Jana Siekierzyńskiego. Jest prawdopodobne, że towarzyszył on Łaskiemu w podjętej w lutym 1558 podróży do Królewca w celu odbycia rozmów z księciem Albrechtem i jego ministrami na temat zjednoczenia wyznań protestanckich w Polsce.

… Wytrawny teolog, dobry taktyk i bystry obserwator, mimo pewnego konserwatyzmu, będącego niewątpliwie wynikiem pochodzenia i powiązań społecznych, w momentach przełomowych udzielał L. poparcia nurtowi radykalnemu, starając się zarazem uchronić go przed popadnięciem w sekciarstwo. Zmarł prawdopodobnie w r. 1575. Małżeństwo jego z Barbarą Łaską, która wyszła później za Wawrzyńca Gradowskiego, sędziego ziemskiego sochaczewskiego, było bezdzietne.” (wg Haliny Kowalskiej)

I tu pojawia się wielka zagadka, wszak to niejaki Wawrzyniec Gradowski był oskarżony o próbę otrucia króla Stefana w 1578 i wtrącony za to do lochu w Rawie Mazowieckiej. Są tacy, którzy twierdzą, że był to syn Barbary i Wawrzyńca seniora, ale wtedy nie zgadzają się daty… czyżby jednak to był właśnie mąż Barbary, córki Jana?

„Zaraz po zamachu w maju 1578 r. Batory zwrócił się za pośrednictwem posła i dworzanina Stanisława Bojanowskiego do berlińskiego lekarza i alchemika Leonharda Thurneyssera (1530–1595) o pomoc i radę. Uczony skierował do monarchy list z Berlina datowany na 13 lipca 1578 r., z załączonym antidotum przeciwko truciźnie. Był to balsam w czterech porcjach sporządzony „niemałą pracą (…) stosownie do prawideł kabalistyki i magii naturalnej”. Król Stefan (ostrzeżony przed trucizną przez księcia pruskiego Jerzego Fryderyka) pozostawał później w ścisłym kontakcie z Thurneysserem, który zadedykował mu swe dzieło – obszerny ilustrowany zielnik wydany w Berlinie w tymże roku.”   (H. Widacka)

CDN

___

**) W liście z 27 VIII 1528 r. odpisał Łaskiemu: „Bardzo się cieszę, że arcybiskupowi odpowiada moja praca. Co do podarku, tłumaczysz stryja usilnie jego zajęciami. Ileż to czasu wymaga wydanie takiego polecenia: »Poślij mu sto dukatów!«. Ale porzucając żarty, zadowala mnie dostatecznie przyjazny stosunek tego męża. Chciałbym życzyć temu najlepszemu starcowi bratanka, a Tobie brata obdarzonego nieco większym szczęściem”

100 dukatów za dedykację – to się nazywa poczucie wartości!!

***) warto zaznaczyć, że niektórzy uważają JŁ za „pioniera” purytanizmu.