Europa, czyli jak przez VII wieków Szwedzi nam rodziną byli…

Początek budowy Europy miał miejsce na Monte Cassino gdzie około roku 529. święty Benedykt z Nursji założył nowy klasztor. „Słynne motto zakonu, przypisywane założycielowi, brzmi: Ora et labora (Módl się i pracuj), zaś hasłem przewodnim jest: Ordo et pax (Ład i pokój) oraz „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” – Ut in omnibus glorificetur Deus.” (Symboliczna była w 1944 świadoma decyzja zniszczenia tego klasztoru oraz walka polskich żołnierzy o Monte Cassino. A czy gruzy w Nursji bazyliki św. Benedykta, po ostatnim tam trzęsieniu ziemi, nie są ostatnim  dla nas napomnieniem?)

Wielki przełom w owej budowie nastąpił w 732 kiedy pod Poitiers Karol Młot zatrzymał islamską inwazję (w ówczesnych opisach tej bitwy po raz pierwszy pojawia sie określenie – Europejczycy), a jego wnuk Karol Wielki został w 800 pierwszym świętym cesarzem rzymskim. Odniesienie do cesarstwa rzymskiego miało wiele wymiarów – choćby ten polityczny, bo ówczesna Europa składała się jedynie z byłych prowincji rzymskich, czy ten bardzo praktyczny – wystarczy popatrzeć na mapę dróg rzymskich…

Kiedy ta nowa, grecko-chrześcijańska (zwana też bardziej „technicznie” – łacińską) supercywilizacja okrzepła** doszło do zakończenia budowy Europy, czyli do początku jej właściwego działania w drugiej połowie X wieku, w ciągu jedynie dziewięciu kluczowych lat!

Chrzest Danii: 965

Chrzest Polski: 966

Chrzest Węgier: 974

(Chrzest Rusi: 988)

No i w końcu chrzest Szwecji, który wprawdzie miał kilka etapów, za to w 1008 rzecz do końca przeprowadził wnuk Mieszka I, do czego jeszcze muszę wrócić, bo warto pamiętać o ważnym szwedzkim wkładzie w powstanie Europy.

Intrygująca jest przy tym taka koincydencja – pod koniec X wieku zaczyna się na półkuli północnej „średniowieczne ocieplenie”, (które trwa do wieku XIII), i właśnie wtedy Szwedzi powoli odchodzą od swoich łupieżczych praktyk i zakładają, nieco później niż my, porządne chrześcijańskie państwo; niestety, z końcem XVI wieku nadchodzi mała epoka lodowcowa i wraz z nią zubożali szwedzcy heretycy szybko wracają do swojego starego, wikińskiego zwyczaju – uprawiania totalnej grabieży.

Jest przy tym uderzające, iż właśnie po roku 950 wielki i intratny handel niewolnikami „północ-południe”, tj. głównie pomiędzy Szwedami i muzułmanami, praktycznie ustaje. Trudno tego także nie powiązać z podbiciem chazarskiego imperium przez szwedzkich Rusów w 965, przy czym, przez długi jeszcze czas po 950 wielki kłopot sprawiała chrześcijańska Praga nadal z zapałem parając się handlem słowiańskimi niewolnikami – jak pamiętamy nawet święty Wojciech nie dał im rady… Handlowano przede wszystkim kobietami i dziećmi, a chłopców zazwyczaj potem kastrowano, gdyż dorosły eunuch był wart prawie trzy razy tyle co nie-eunuch… (Nachodzą mnie tu pewne skojarzenia ze współczesnością, szwedzką w szczególności). Z czasem w łowach na słowiańskich niewolników wyspecjalizowali się krymscy Tatarzy.

_

Szwecja, najodleglejsza od rzymskich wpływów, dołączyła ostatnia. Rzadko przy tym pamięta się o roli jaką odegrała w tym Polska, która stała się na (bardzo) długi czas naturalnym sojusznikiem Szwedów, zagrożonych przede wszystkim dominacją Danii. Z którą to Danią my z kolei „ucieraliśmy” się choćby na Pomorzu…

Nieprzypadkowo zatem około 980 za Eryka Zwycięskiego wychodzi córka Mieszka I, Światosława, której syn król Olof zaprowadzi tam ostatecznie chrześcijaństwo w 1008. Notabene, owa Sigrid-Światosława była prawdziwą matką królów – wszak po śmierci Eryka wyszła za króla Danii i Norwegii, Swena Widłobrodego z którym miała dwóch kolejnych synów – Haralda i Kanuta – przyszłych królów Danii. Przy czym, ów Kanut zwany Wielkim w 1016 podbił Anglię i został także królem Anglii. Niektórzy powątpiewają w istnienie Sigrid, ale tak czy inaczej, z jednej strony ważne źródła średniowieczne to stwierdzają, a z drugiej faktem są bliskie i liczne sojusze polsko-szwedzkie.

Przykładów jest wiele – choćby Ryksa Bolesławówna czy późniejsza pomoc Polski przy kolejnym wybijaniu się Szwecji na niepodległość. Niestety, ostatnim przyjaznym gestem w stosunkach polsko-szwedzkich było skoligacenie w 1562 Jagiellonów i Wazów, czyli małżeństwo przyszłego Jana III i królewny Katarzyny.

Ostatecznie więzy polsko-szwedzkie zostały przecięte w 1654 wraz z abdykacją króla Krystyny – ostatniego Wazy na tronie Szwecji. Rok później rozpoczął się szwedzki potop czyli drugi akt straszliwego upadku Europy, po zakończeniu w 1648 aktu pierwszego, czyli wojny trzydziestoletniej.

__

**) „By the ninth century, however, the Benedictine had become the standard form of monastic life throughout the whole of Western Europe, excepting Scotland, Wales, and Ireland, where the Celtic observance still prevailed for another century or two. Largely through the work of Benedict of Aniane, it became the rule of choice for monasteries throughout the Carolingian empire.

„W Polsce benedyktyni są obecni od 1006 r. Obecnie istnieją klasztory w Tyńcu, Biskupowie i Lubiniu. Dawne opactwa znajdują się między innymi w Mogilnie, Trzemesznie, Łęczycy oraz na Świętym Krzyżu (Łysej Górze) i w Opactwie. W średniowieczu prężny klasztor benedyktynów znajdował się w Płocku; w kręgu jego i katedry płockiej spisywano pieśni w języku polskim. Benedyktyni zajmują się pracą naukową i rekolekcyjno-duszpasterską – pod kierunkiem benedyktynów tynieckich dokonano przekładu Biblii, nazwanego Biblią Tysiąclecia.”

___________

Reklamy

Kartezjusz i królowa Krystyna czyli szwedzki „Kulturkampf”

Dysputa królowej Krystyny i Kartezjusza (detal z kopii dzieła Pierre’a Louisa Dumesnila)

__

6. marca 1649. francuski ambasador w Sztokholmie powtórnie wystosował zaproszenie dla Kartezjusza na dwór królowej Krystyny. Szwedzki admirał Hermann Flemming właśnie płynął do Holandii po odbiór biblioteki Gerardusa Vossiusa. Jego syn, Isaac sprzedał bezpośrednio królowej około 2000 woluminów za jedyne 20 tysięcy florenów (dzisiaj to grubo ponad 2 miliony euro). Kartezjusz się wahał – skończył już 53 lata i obawiał się długiej morskiej podróży oraz zimnego, szwedzkiego klimatu – tzw. mała epoka lodowcowa rozwinęła się już w najlepsze. W końcu się jednak zdecydował, przecież królowa prosiła go o pomoc przy założeniu szwedzkiej akademii nauk.

W dodatku był bankrutem i potrzebował gotówki, a była to dla niego nowość. W 1623, w wieku 27 lat, sprzedał rodzinny majątek za ponad 600 tysięcy dzisiejszych euro (oraz dwa lata później kolejną część za prawie 400 tysięcy) i zainwestował w amsterdamskie obligacje…  W 1642 donosił, że same odsetki przynoszą mu około 2000 liwrów rocznego dochodu (czyli jakieś 50.000 euro dziś). Oprócz tego, po śmierci swojego ojca w 1640 otrzymywał jeszcze pensję.

Jego misja w Szwecji trwała bardzo krótko – 1. lutego 1650. przedstawił królowej projekt statutów Szwedzkiej Akademii Królewskiej (zastrzegając tam, rzekomo z własnej inicjatywy, udział w tejże Akademii tylko „rodzonym” Szwedom), a już 11., o 4tej nad ranem, zmarł. Miał „przy sobie” tylko 200 riksdalerow (talarów szwedzkich) gotówki, przy czym połowa tej sumy poszła na jego pogrzeb, a druga, wraz z jego garderobą, na „spłacenie” Schlütera, służącego. Ciekawe, że w krytycznym momencie Kartezjusz zdecydowanie odrzucił usługi królewskiego medyka tamże – Holendra van Wullena… W czasie pobytu w Szwecji, jeszcze 2. lutego, przyjął od ojca Viogné komunię świętą (jedyny taki odnotowany przypadek). W 1666, po przewiezieniu zwłok, pochowano je w paryskim kościele Saint-Étienne-du-Mont, obok Błażeja Pascala. Jakobini wprawdzie planowali przenieść je do Panteonu, ale do tego nie doszło i w 1819 jego szczątki wylądowały w opactwie Saint-Germain-des-Prés, choć bez palca i czaszki… Książki Kartezjusza trafiły na papieski indeks w 1663, a w 1671 Ludwik XIV zabronił wykładania filozofii kartezjańskiej.

Wróćmy do królowej – była córką pięknej Marii Eleonory Hohenzollern i Gustawa II Adolfa. Urody wprawdzie po matce nie odziedziczyła i w młodości często brano ją za mężczyznę, ale za to od dziecięctwa odczuwała bardzo silny pociąg do wiedzy. Po wstąpieniu na tron, w 1644, przyjęła wszak dewizę: Columna regni sapientia (Mądrość podporą władzy królewskiej). Uroczysta koronacja miała jednak dopiero miejsce w październiku 1650, po tym jak 26. lutego rok wcześniej oświadczyła, że za mąż nie pójdzie i ogłosiła Karola Gustawa następcą tronu i dziedzicznym księciem Szwecji. Ciekawe, że formalnie nosiła tytuł króla, a nie królowej…

Krystyna była wielką prekursorką rabunku totalnego – w 1648 osobiście wydała rozkaz Hansowi von Königsmarckowi grabieży wszystkiego co im w ręce wpadnie. W efekcie, po bitwie o Pragę, z cesarskiego zamku na Hradczanach ukradziono 760 obrazy, 170 rzeźb w marmurze, a 100 w brązie, 33 tysięcy monet i medali, 600 sztuk kryształów, 300 instrumentów naukowych i bardzo wiele rękopisów i książek – w tym Sanctae Crucis laudibus Rabanusa Maurusa oraz słynny Codex Argenteus (vide niżej). W czasie „naszego” potopu po prostu ten szwedzki obyczaj tylko dalej twórczo rozwinięto:

„Grabież dóbr kultury przez szwedzkiego okupanta była z góry zaplanowana i zorganizowana, ponieważ najeźdźcy jeszcze przed wojną przygotowali wyszkolony zespół „fachowców”, towarzyszących armii i ograbiających planowo skarbce, archiwa i biblioteki.  Z krakowskich bibliotek może najmniej ucierpiał księgozbiór Biblioteki Jagiellońskiej; według opinii badaczy straty okazały się stosunkowo niewielkie. Co prawda, Szwedzi dokonywali w Collegium Maius kilkakrotnych rewizji, ale szczęśliwie udało się uratować księgozbiór od rozproszenia i zatracenia. O wiele gorzej przedstawiała się sytuacja z bogatymi bibliotekami krakowskich klasztorów  – jezuitów, augustianów i karmelitów trzewiczkowych.”

Po abdykacji w czerwcu 1654 r. Krystyna „opuściła potajemnie Szwecję, a w grudniu tego roku w Brukseli również potajemnie złożyła katolickie wyznanie wiary na ręce dominikanina o. Guemesa. Świadkami tego obrządku byli m.in. arcyksiążę Leopold i nadzwyczajny poseł Hiszpanii, sekretarz stanu Navarra Antonio Pimentel, faworyt królowej. Krystyna pragnęła osiąść w Rzymie. Zgodę na jej pobyt w Wiecznym Mieście papież Aleksander VII uzależniał od publicznego wyznania wiary. Ceremonii tej dopełniła Krystyna 3 listopada 1655 r. w Innsbrucku. Kilkanaście dni potem, 15 listopada, papież na konsystorzu oznajmił jej przybycie.​” Po drodze, w Hamburgu zatrudniła jako swego bankiera niejakiego Abrahama Seniora Teixeira, ew. Abrahama Seniora i Diego Teixeira de Sampayo, z którym zawarła bardzo bliskie, osobiste stosunki. W grudniu 1655 Krystyna Wazówna uroczyście przybyła do Rzymu, gdzie po bardzo wielu „przygodach” zmarła w 1689, ale to już jest materiał na inne notki…

Warto tu jednak podkreślić, że wokół Krystyny kłębiły się praktycznie wszystkie wątki wielkiej propagandy i polityki europejskiej. Wystarczy przypomnieć imponujący szereg jej korespondentów, takich jak Pascal, który posłał jej swój słynny kalkulator, czy dobrze nam znany Menasseh Ben Israel, który prowadził z nią korespondencję, a w 1651 zaproponował jej wyłączność na hebrajskie druki. Krystyna zawsze miała także wielu „opiekunów”, nie tylko tych szwedzkich, ale i francuskich (jak znany hrabia Brégy), czy angielskich jak wspomniany już Isaac Vossius, którego zatrudniła za imponującą pensję 5000 florenów rocznie (oprócz pełnego utrzymania), aby uporządkował zagrabione przez Szwedów księgozbiory. W prezencie za swe usługi otrzymał od Krystyny… Codex Argenteus! Dziesięć lat później Szwedzi go od niego odkupili, a tymczasem Isaac Vossius wylądował w Anglii jako kanonik Windsoru, po otrzymaniu prawniczego dyplomu w Oksfordzie.

Wśród późniejszych opiekunów Krystyny był też polski Bond w habicie – opat Hacki – dekretem papieża Aleksandra VII z dnia 16 lutego 1663 r. powołany „na notariusza i sędziego duchownego dla prowincji cysterskiej polskiej i pruskiej. Powierzenie tej funkcji Hackiemu nie było przypadkowe i być może miało ukryte konteksty, co poświadcza jego dalsza kariera. Hacki nie tylko był wybitnie utalentowany, gruntownie wykształcony, znał kilka języków (francuski, grecki, łaciński, niemiecki), ale był też wyjątkowo pracowity. Te zalety predysponowały go do wypełniania szczególnych misji. Warto zauważyć, że nominacja Hackiego przypada na okres, gdy w Rzymie przebywała Krystyna. Wspomnieliśmy już, że domeny ekskrólowej leżały także w szwedzkiej części Pomorza Zachodniego sąsiadującej z Pomorzem brandenburskim (należącym do Prus).”

It has since emerged that, in fact Condé, Cromwell and Christina were negotiating to create a theological-political world state, involving overthrowing the Catholic king of France, among other things.”**

__

Aneks, czyli fragment artykułu z „Rzeczpospolitej” p. Anny Nowackiej-Isaksson:

„– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.

A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków. Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r. To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.

Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce. W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.

W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.”

**) „The data indicates that La Peyrere lived next door to Christina in Antwerp from August to late December 1654. La Peyrere was functioning as the Prince of Condé’s agent in his affairs with Christina. During this period he read Christina Praeadamitae after which she sent him off to Amsterdam to have it printed at her expense. Menasseh ben Israel visited Christina late in 1654. Katz in ‘Menasseh ben Israel’s Mission to Queen Christina of Sweden, 1652-1655’ suggests
that Menasseh had hopes of becoming Christina’s Jewish Descartes.”

PS.

„Koloniści wylądowali w marcu 1638 na wybrzeżu amerykańskim u ujścia rzeki Delaware. Zbudowali pierwszą osadę Fort Christina (dzisiejszy Wilmington), nazwany tak na cześć szwedzkiej królowej Krystyny. W ciągu kolejnych siedemnastu lat do brzegów Delaware w sumie przybyło jedenaście statków, przywożąc około 600 osiedleńców, głównie Szwedów i Finów. Kolonia rozłożyła się wzdłuż obu brzegów rzeki obejmując żyzne okolice jej szerokiej delty. Z czasem kolonia powiększyła się obejmując także tereny leżące dalej w górę biegu rzeki. Swoją największą świetność osiągnęła w latach 1643-1653, gdy jej gubernatorem był Johan Printz. Po jego odwołaniu gubernatorem został Johan Rising.

Nowy gubernator uwikłał kolonię w wojnę z pobliską Nową Holandią, z którą wcześniej kolonia utrzymywała przyjazne stosunki. Szwedzi zaatakowali i zajęli Fort Casimir**, zmieniając jego nazwę na Fort Trinity.”

https://bosonweb.wordpress.com/2017/01/18/szwedzki-potop-czyli-globalna-polityka/

„The Prince of Condé sought an alliance with Christina and used La Peyrere as an intermediary. He likewise used La Peyrere on clandestine errands to England, the precise reasons for which are still unclear. It appears that a “marriage alliance” was being constructed between the Prince of Condé and Christina. Condé‘s family had been historically Protestant, but had only recently converted to Catholicism. Colonel Jean Baptiste Stouppe, a Calvinist spy, played an important and yet not completely understood role in this plot. Stouppe served as a close advisor and spy for Cromwell, and later, after the plot failed, he served as a military assistant for Condé. Stouppe was also a Protestant minister and the head of the French Reformed Church in London. One of Stouppe’s main roles in this plot was through his delivery of secret messages between Cromwell to Condé. The plan failed because neither Cromwell nor Condé were willing to make the first move. Through his spy Stouppe, Cromwell informed Condé that if the Prince first declared himself King of France Cromwell would then invade Bordeaux to help Condé take over the nation. The Prince responded, again using Stouppe to relay the message, that if Cromwell would first launch his invasion in the south of France. the Prince would then declare himself King. Since neither was willing the make the first move the coup was never set in motion.”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Jean-Baptiste_Stoppa

„Jednak jego bliskie stosunki z hiszpańskim ambasadorem w Londynie czynią go podejrzanym w oczach Cromwella, który podejrzewa go o szpiegostwo na rzecz owego ambasadora. Musi pośpiesznie opuścić Londyn i wyemigrować do Holandii. W 1665 powrócił do Francji, nawrócił się na katolicyzm i dołączył do starszego brata Jeana-Pierre’a Stoppa…”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Famille_Stoppa

Krystyna i M. Molinos:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwietyzm

Szwedzka barbaria

Panorama Warszawy w 1656 wedle Erika Dahlberga, tuż przed jej zniszczeniem…

***

Pisałem już wcześniej o szwedzkim wynalazku nowoczesnej wojny totalnej oraz o metodycznej szwedzkiej grabieży i złodziejstwie, centralnie planowanych i bardzo skrupulatnie wykonywanych.

Na swój sposób najlepszym tego symbolem stała się postać Erika Dahlbergha – autora słynnej panoramy tamtej Warszawy z 1656 (vide wyżej) – którą szczególnie polecam w dobrej rozdzielczości. Biogram autora uświadomił mi, iż „sławni” fotografowie z niezwyciężonego Wehrmachtu znowu mieli szwedzkiego prekursora – okazuje się, że imić Dahlbergh wykonał setki grafik polskich miast tuż przed ich zniszczeniem przez szwedzki potop.

Myślę, że ta wielka, (skądinąd znakomita) dokumentalna praca miała dwoisty cel – sławić (wy)czyny Karola Gustawa, ale przede wszystkim dokumentować osiągnięcia polskiej cywilizacji, do („naukowego”) wykorzystania u siebie, w szwedzkiej „zreformowanej” barbarii. Z drugiej strony, pominąwszy barbarzyńską stronę tego dzieła, można zadać retoryczne acz istotne dla nas pytanie – czy ktoś wydał w Polsce te bezcenne dla naszej historii grafiki wraz z odpowiednim omówieniem? Na razie, musi wystarczyć wikipedia i polona

Szwedzki najazd często jest porównywany do hitlerowskiego. W szczegółach taktycznych były czasem jednak pewne różnice. Np. w traktowaniu Biblioteki Jagiellońskiej – Szwedzi po prostu grabili wszystko, choć w przypadku Jagiellonki nieco się spóźnili. Tymczasem Herr Dr. Hans Frank stał się jej „dobroczyńcą” – w 1942 zakupił w Lyonie za 50 000 reichsmarek kolekcję szopenianów, w tym kilka rękopisów Fryderyka Chopina, które są do dzisiaj w jej zbiorach… Od października 1943 do 1945 były wystawione na specjalnej wystawie chopinowskiej w owej Jagiellonce. Szwedzi do tej pory praktycznie nic nam nie oddali…

PS. Wszystko o Szwecji: https://bosonweb.wordpress.com/tag/szwecja/

 

Szwecja i Chińczycy czyli nieudany eksperyment

Szwecja była pierwszym zachodnim krajem, który uznał (9 maja 1950) Chiny Ludowe. W ramach „nowego otwarcia”, Szwecja znowu była pionierem** – w listopadzie 1996 premier Göran Persson odbył oficjalną wizytę w Pekinie.

W efekcie, w roku 2010 chińskie konsorcjum Geely kupuje „symbol Szwecji” czyli Volvo Cars, a przy szwedzkich uniwersytetach powstają jeszcze w 2006 pierwsze w Europie Instytuty Konfucjusza***. Przy czym, w 2011 czytamy w prasie, że szwedzkie dzieci mają się powszechnie uczyć w szkołach języka chińskiego…

No i zaraz potem sprawy się „komplikują”… Okazało się, że Chiny na wielką skalę prowadzą szpiegostwo przemysłowo-technologiczne, no i co tu dużo mówić uprawiają masową kradzież tzw. własności intelektualnych. I to w dużym stopniu pod przykrywką owych Instytutów Konfucjusza – w rezultacie, w 2015 Szwecja je wszystkie zamknęła. (U nas mamy ich 5…)

__

**) „China’s paramount leader Jiang Zemin visited the United States in the fall of 1997, the first state visit to the US by a PRC president since 1985.”

***) Polska: Politechnika Opolska
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
Uniwersytet Wrocławski
Uniwersytet Gdański

Perski finał czyli angielskie tango (oraz Szwedzi)

Dlaczego tango? A, bo do tańca trzeba dwojga, no a w tym tutaj przypadku, jak zwykle, na końcu tańcują Anglicy… ale skoro o nich mowa, to wiadomo jak lubią oni rankingi wszelakie, więc i ja pokuszę się teraz o kilka „naj”.

Gdybym miał wybrać najważniejszy, bo przełomowy (symboliczny) moment w dziejach Rzplitej, to wybrałbym żołnierski bunt jesienią 1604. Dlaczego?

Choćby dlatego, że dotyczył on największego zagończyka – Aleksandra Józefa Lisowskiego, największego durnia – Mikołaja Zebrzydowskiego, największego hetmana litewskiego – Jana Karola Chodkiewicza i największego polskiego rozczarowania – Jana Zamoyskiego. Nie jestem pewien czy Zygmunt III Wielki był największym polskim królem, ale był o krok by nim zostać z całą pewnością, gdyby tylko mniej durniów było, a Zamoyski na starość tak nie zmarniał. A Polska była wtedy o krok od powstrzymania upadku, a może nawet od prześcignięcia Polski Jana Długosza.

Przypominam – jesienią 1601. król wraz z dowódcą wojsk, Janem Zamoyskim ruszył odebrać Szwedom nasze Inflanty i Estonię – polska ofensywa szła jak burza i w październiku 1602 tenże „Zamoyski chciał jeszcze pokusić się o Narwę i wschodnią Estonię, jednak nie był w stanie nakłonić nieopłaconych wojsk do dalszych działań. …

Zamoyski poczekał na przybycie 50 tys. złotych dla nieopłaconych żołnierzy, ze swoich pieniędzy dopłacił jeszcze 19 tys. złotych po czym zrzekł się dowództwa w Inflantach i wrócił do Polski. Na jego miejsce wodzem pozostałych w Inflantach i Estonii wojsk został Jan Karol Chodkiewicz. Chodkiewicz miał do dyspozycji łącznie 3000 nieopłaconych żołnierzy. Ponieważ sejm nie uchwalił dostatecznie dużych podatków, by zapłacić zaległy żołd, mianowany komisarzem generalnym wojska w Inflantach Chodkiewicz opłacił wojsko z własnej kiesy. …

Gdy wrócił pod Dorpat, pozbawiona nadziei na odsiecz załoga skapitulowała 13 kwietnia 1603 roku (przy życiu zostało 1052 żołnierzy szwedzkich). Litwini przejęli miasto z całą artylerią (80 dział), ponadto część piechoty niemieckiej porzuciła służbę u Szwedów i wstąpiła do armii litewskiej. Chodkiewicz miał zamiar ruszyć na Narwę, by zmusić ją do kapitulacji głodem, jednak nieopłacone wojsko odmówiło posłuszeństwa, a ponadto puściły lody w Zatoce Fińskiej, dzięki czemu statki szwedzkie mogły dopłynąć do brzegów Estonii i dostarczyć swym wojskom zaopatrzenie. …

W bitwie pod Białym Kamieniem armia szwedzka została kompletnie rozbita. Brak żołdu dla wojska uniemożliwił Chodkiewiczowi wykorzystanie tego znakomitego zwycięstwa. Wkrótce nieopłacone wojsko zbuntowało się i zawiązało konfederację, na której czele stanął słynny później towarzysz husarski Aleksander Lisowski. Działania w Inflantach znów zamarły, gdyż przy Chodkiewiczu zostało niewielu żołnierzy. Pogrążony w kłótniach sejm roku 1605 nie uchwalił podatków, co przyczyniło się do braku pieniędzy na dalsze prowadzenie wojny ze Szwecją. Chodkiewicz, od niedawna hetman wielki litewski, stanął więc przed niezwykle trudnym zadaniem. Szwecja natomiast do dalszej wojny przygotowywała się bardzo solidnie. Riksdag uchwalił bardzo wysokie podatki, ponadto Szwecja uzyskała wsparcie finansowe od cara rosyjskiego Borysa Godunowa…

Wkrótce obie armie stanęły naprzeciw siebie i doszło do słynnej bitwy pod Kircholmem. Efektowne zwycięstwo wojsk litewskich zrobiło ogromne wrażenie w całym świecie, rozsławiając zarówno imię wodza zwycięskiej armii Chodkiewicza, jak i wojsko Rzeczypospolitej. Zwyczajne już podczas tej wojny braki finansowe, których efektem było nieopłacenie wojska, nie pozwoliły w pełni wykorzystać tego sukcesu i odzyskać utraconych zamków w Inflantach. Jednak nie zmieniało to faktu, że armia szwedzka przestała istnieć, a Ryga została uwolniona od oblężenia. Szwedzi po takiej klęsce nie mogli dojść do siebie i chętnie przystali na zawarcie rozejmu, który miał obowiązywać do 31 października 1608 roku. Rozejm ten jednak nie był przestrzegany, a do drobnych starć dochodziło w całym 1606 roku. W 1607 roku Chodkiewicz zostawił w Inflantach niewielkie załogi i ruszył na wezwanie króla by walczyć z rokoszem Zebrzydowskiego. Odejście Chodkiewicza umożliwiło Mansfeldowi zdobycie Białego Kamienia.”

W tym rokoszu Lisowski stanął po stronie tego największego… miłośnika ś.p. Zamoyskiego – Zebrzydowskiego, ale się na końcu jakoś wywinął. A dlaczego ten Zamoyski taki marny? A, bo stać go było tylko na te marne 19 tysięcy – jego, który dosłużył się 11 tysięcy km2 królewskich nadań (w tym kilkanastu miast, ponad 600 wsi i… starostwa dorpackiego) – gdyby przynajmniej 100 tys. złotych wyłożył, choćby z tych podatków, których królowi nie raczył zapłacić – Narwa byłaby polska. (Przypominam o tej aferze zbożowej z 1616 na takie właśnie „marne” 100 tys., no i o tych innych pół-milionowych…) Powierzchnia całego majątku którym zarządzał była większa niż województwa małopolskiego dzisiaj – nie mógł to, oprócz swojej Akademii, jakiej politechniki ufundować? A z innymi magnatami warszawskiego Arsenału?

Sława Chodkiewicza dotarła do Persji, gdzie od 1588 panował szach Abbas, bo jest mowa o jego osobistych gratulacjach.  Szach, sam wielkim wodzem będąc, był znany ze sprzyjania chrześcijanom – twierdził, że „woli kurz z podeszw najmarniejszego chrześcijanina, od najważniejszej osmańskiej osobistości”. Cztery lata wcześniej niż Zygmunt III u nas, Abbas I zwany Wielkim też przeniósł stolicę! W 1592, do ponad milionowego Isfahanu, do którego zaprosił wielu cudzoziemców, i choć jego dziadek wyrzucił niejakiego Jenkinsona, to on w 1598 przyjął 26. osobową delegację na czele której stało dwóch Anglików – braci Sherleyów. Sir Anthony, oksfordczyk, wojak i „awanturnik, przyprowadził z delegacją 5000 koni, aby zapoznać Persów z europejską sztuką wojenną, a że był też biegły w artylerii, więc podobno „ustawił” Persom oddział mający na składzie 500 armat (pamiętacie klęskę na Chald-iran?)…

W maju 1599, jego młodszy brat, sir Robert pozostał w Isfahan z 14. Anglikami, a Anthony wraz perskim wielmożą Hosejnem Ali-bejg Bajatem, udał się z listami od szacha do papieża i monarchów Europy, wśród nich do króla Polski, z propozycją sojuszu anty-tureckiego. Do Rzymu dotarli okrężną drogą (Godunow dał veto) dopiero w kwietniu 1601, gdzie doszło do ostatecznego zerwania i Hosejn potem sam udał się do Hiszpanii, a Anthony’ego, w drodze do Wenecji, koledzy Bonda porwali, pozbawili obywatelstwa i wsadzili do angielskiego więzienia. Uwolnił go dopiero Jakub I.

6. lipca 1602. papież Klemens VIII wysłał do Persji swojego legata – karmelita bosy, o. Paweł (Szymon) Rivalora po drodze spędził dwa tygodnie w Krakowie, gdzie Zygmunt III wręczył mu dwa listy – jeden do szacha, drugi do cara, oraz dał przewodnika do Moskwy, szlachcica Neronowskiego. Car legata nie puścił dalej, więc ten jesienią był znowu w Krakowie. Tymczasem w 1602 w Isfahanie zameldował się polski dworzanin, lwowski kupiec – Ormianin i katolik – Sefer Muratowicz, który uzyskał audiencję u szacha, rozmawiał z nim po persku (urodził się w Karahisar, w osmańskiej Anatolii), i zdał po powrocie słynną relację.

Bezpośrednim wynikiem udanej misji „kupieckiej” Muratowicza był przesłany w 1605 list szacha do Zygmunta III Wielkiego, który właśnie przebywał na (tym beznadziejnym) Sejmie, w którym zapewniał o swojej przyjaźni i opisywał swoje wielkie zwycięstwa nad Turkami oraz zachęcał do akcji. Wprawdzie perski poseł został uwieczniony na królewskim weselu, ale niestety, wtedy właśnie król próbował załatwić porachunki ze Szwedami…

Z kolei, legat papieski po długim oczekiwaniu na dobrą okazję (i założeniu pierwszych klasztorów karmelickich w Polsce, w Krakowie i we Lwowie) udał się do Persji przez Kazań i Baku (dymitriady!) –  o. Szymon dotarł do szacha wiosną 1608. Abbas początkowo wpadł w wielki gniew słysząc o bierności Europy – opócz sojuszu antytureckiego, m.in. domagał się od króla francuskiego skierowania handlu jedwabiem przez zatokę perską.

Tymczasem, już dużo wcześniej sir Robert popadł w niełaskę u szacha, ale właśnie wtedy w 1608 dostał pozwolenie na wyjazd z misją do Europy, i to dopiero po ślubie z czerkieską księżniczką, która na chrzcie z rąk karmelitów przyjęła imię Teresia. Dotarł sprawnie do Krakowa i 25. lutego 1609 został wspaniale przyjęty przez króla. Niestety, ani Polska, ani inne królestwa nie dały jednoznacznej odpowiedzi na propozycje sojuszu anty-tureckiego.

Sherley wrócił do Persji w 1613, a w 1615 podróżując znowu do Europy spotkał na pustyni karawanę niejakiego Thomasa Coryata – co tam za ruch był w interesie… Sir Robert osiadł z żoną w… Madrycie, ale jeszcze w 1622 odwiedził Rzym i… Kraków, po czym, po raz ostatni Anglię w 1623-6.

Stosunki szacha z Hiszpanią były chłodne – fatalnie skończyła się perska misja do Hiszpanii z 1608 – część delegacji przeszła na chrześcijaństwo, a on został z niczym – jego naciski w sprawie odzyskania od Portugalczyków kluczowej wyspy Ormuz – u wejścia do zatoki Perskiej, nic nie dały, bo nie godził się w zamian uciąć wszelkich kontaktów z Anglikami… Ci za to nie próżnowali, w 1622 odbili Ormuz nagłym desantem i zostali największymi przyjaciółmi szacha. Handel Anglii z dalekim Wschodem, czyli Kompania Wschodnioindyjska, uzyskał wielki przyczółek, a w 1648 polska konkurencja lądowa została zlikwidowana… Francuzi otworzyli perski oddział swojej wschodniej kompanii dopiero w 1664.

Władysław IV posłał do Persji w 1639 Teofila Szemberga – szach Safi wprawdzie obiecał opiekę nad misjami katolickimi, ale o wojnie z Turcją nie chciał słyszeć, bo ten front miał już zamknięty… Potem miało miejsce jeszcze wiele misji dyplomatycznych, ale żadna z nich już nie przyniosła poważnych ustaleń militarnych. Także te liczne z lat 1641-8, ale to jest już temat na inną notkę.

Sir Robert Sherley tradycyjnie przedstawiany jako podróżnik i awanturnik ew. łowca przygód (adventurer), wrócił do Isfahanu dopiero w 1627, razem z ambasadorem Karola I, ale skończyło to się dla obu fatalnie – śmiertelną biegunką. Żona przeniosła jego prochy do Rzymu, a sama zamieszkała tam na ponad 30 lat, w klasztorze Santa Maria della Scala.

___

François Mesgnien czyli Franciszek Meninski – językoznawca polski pochodzenia francuskiego, znawca języków Bliskiego Wschodu, gramatykarz i leksykograf. W młodości studiował w Rzymie filozofię pod kierunkiem jezuitów. Tam też prawdopodobnie zainteresował się językami orientalnymi (przypuszczalnie pod wpływem ojca R. P. Giattiniego S.J., który oprócz matematyki, logiki, fizyki i teologii zajmował się również językami Azji).

Rok po śmierci W. Bieczyńskiego (1655) urząd tłumacza królewskiego w Warszawie powierzono właśnie Meninskiemu. Ten jednak nie zabawił długo w Polsce i już w 1657 r. wyruszył ponownie do Stambułu, tym razem jako nieoficjalny agent króla Jana Kazimierza. Trzecią podróż odbył w 1659 r. – mając teraz stanowisko internuncjusza został przyjęty na audiencję najpierw u naczelnego wezyra (12 lutego 1660), a następnie także u sułtana (16 marca 1660) i wielkiego muftiego (17 marca 1660). Rozmowy – zakończone sukcesem dyplomatycznym – prowadził samodzielnie po turecku, obywając się zupełnie bez tłumacza.

Po powrocie do Warszawy Meninski sporządził projekt szkoły tłumaczy i dyplomatów przeznaczonych do służby w krajach Wschodu. Ponieważ jednak dwór królewski nie znalazł pieniędzy na realizację tego zamysłu, Meninski poczuł się rozczarowany i to było być może przyczyną jego wyjazdu do Wiednia (1661 albo 1662), gdzie wstąpił na służbę Habsburgów.

Edmund Castell (1606–1686) was an English orientalist.

At the age of fifteen he entered Emmanuel College, Cambridge, gaining his BA in 1624-5 and his MA in 1628. Appointed Professor of Arabic in 1666… His great work, the Lexicon Heptaglotton Hebraicum, Chaldaicum, Syriacum, Samaritanum, Aethiopicum, Arabicum, et Persicum (1669), took him eighteen years to complete, working (according to his own account) from sixteen to eighteen hours a day. He employed fourteen assistants on the project, and spent £12,000, ruining himself in the process as there was little demand for his finished lexicon.

Matka całego handlu…

Przez ponad sto lat Holendrzy dominowali w handlu nie tylko europejskim, ale i światowym** – np. wyłączność na handel z Japonią zachowali przez 200 lat. Mimo to, uważali i uważają iż bałtycki handel zbożem był matką (po polsku raczej ojcem…) całego handlu. A centrum owego bałtyckiego handlu był oczywiście Gdańsk i Rzplita… Można o tej moedernegotie poczytać w książce Milji van Tielhof pt. The ‘Mother of All Trades’: The Baltic Grain Trade in Amsterdam from the Late Sixteenth to the Early Nineteenth CenturyJest tam np. taki fragment, z London School od Economics:

„…There is little doubt that Amsterdam was the most important grain market in Europe based more on its access to information and shipping services than on the actual storage of grain. This impression is reinforced by the degree of market integration between the main Baltic port of Gdansk and Amsterdam shown by the extraordinary correlation of prices between both markets, which according to van Tielhof was roughly stable over the period 1597-1808. …

Piszę o tym aby podkreślić jak ważnym był dla całej Europy bałtycki handel Rzplitej, w tym oczywiście dla Anglii, której jednym z najważniejszym priorytetów „od zawsze” było utrzymanie politycznej kontroli nad Bałtykiem. Zaczęło się to nieco zmieniać dopiero w XVIII wieku, kiedy imperium brytyjskie nabrało prawdziwie globalnego rozmachu, m.in. dzięki likwidacji holenderskiej dominacji na morzach…

Pod koniec XVI wieku Londyn miał spory „kłopot z Rzeczpospolitą”, która zaczęła wyraźnie dominować we wschodniej Europie. To spowodowało ambiwalentny stosunek Londynu do Warszawy. Z jednej strony, jeśli Zygmuntowi III Wielkiemu udało by się utrzymać dominację, należało się z nim faktycznie i na serio, jak z partnerem, układać (bo handel bałtycki to matka…), ale z drugiej trzeba było robić wszystko, aby do tego nie doszło (ale tak aby nie zantagonizować ZIII).

Notabene, tak jak pisałem, podobny problem miał nasz francuski „przyjaciel”, Henryk IV.  Tak oceniała sytuację ówczesna dyplomacja francuska:

Z relacyi tej widać zupełnie wyraźnie, że dyplomacya francuska liczyła się na seryo z ewentualnością »rekuperacyi całej Szwecyi przez Zygmunta III i zastanawiała się poważnie (po Kircholmie), czyby przez to potęga Hiszpanii nie wzmogła się na wodach Bałtyku. Poseł S. Catherine, który miał bliżej zbadać stan rzeczy na miejscu, przyszedł do przekonania, że Zygmunt III a Hiszpania to nie jest jedno i to samo. W relacyi swej podkreśla też to wyraźnie, że w zajęciu Szwecyi przez króla polskiego nie trzebaby się dopatrywać zwycięstwa Hiszpanii i jakiejś szkody dla Francyi.

W 1606, w momencie „spontanicznego” wybuchu I polskiej wojny domowej (Zebrzydowskiego), można było skończyć z ambiwalencją i jednak zdecydowanie poprzeć Szwecję. Jakub I był bardziej ostrożny (bo miał więcej do stracenia) i wstrzymał się do 1611. Raporty weneckich ambasadorów w Londynie nieco odsłaniają kulisy angielskiej dyplomacji.

Zacznijmy od tego, iż Jakub początkowo poważnie rozważał wyswatanie Elżbietki z Władysławem:

1609 July 8. Original Despatch, Venetian Archives.

548. Marc’ Antonio Correr, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„His Majesty is considering the marriage of the Princess, who is now fifteen and growing daily in beauty and grace. After the marriage of the Margrave of Brandenburg’s daughter to the son of the Duke of Wirtemberg, to whom his Majesty had leaned on the ground of religion, it seems that he has turned his attention to the Prince of Poland, and possibly some movement may be made in that direction when the King’s book is sent to that country.”

 

Jednak wielkie sukcesy Polski w wojnie z Moskalami spowodowały poważny niepokój w Londynie, choć z nadzieją na lepsze:

1609 Nov. 12. Original Despatch, Venetian Archives.

700. Marc’ Antonio Correr, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The war in Muscovy has completely ruined trade in those parts, so that of the twelve or more ships that used to arrive here from there hardly three have arrived, and those with light cargoes. In Holland twenty-three ships have come back from that voyage absolutely empty but for a little wood. However, as the defeat of the Poles is considered certain it is conjectured that the internal dissensions of the Muscovites will cease and trade be restored.

 

No i tu dochodzimy już do szczytu „niezadowolenia” z polskich sukcesów, które określiłem eufemistycznie „zazdrością”. Wprawdzie Szwedzi to nie byli mili chłopcy, ale trzeba było zacisnąć zęby i zrobić „co trzeba”:

1610 Dec. 9. Original Despatch, Venetian Archives.

132 Marc’ Antonio Correr, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The Court is in some anxiety about the negotiations in Germany for the union of Saxony to the “possessioners” in the Duchy of Cleves. Although many of the protestant party think it neither just nor honourable that the Duke should be made a sharer in the fruit of so much trouble and toil endured by others, still the desire to see that province quiet—towards which this step is considered to be the sole means—prevails over all other considerations. The German Princes are not in a state to sustain a war owing to their lack of money. The progress of the Poles in Russia is also causing anxiety, nor do they cease to note the movement of arms in the Duchy of Milan. As to this, however, they wait to see what will happen on the arrival of the Constable of Castile who, it is generally thought, and as Lord Salisbury told me, is coming with an olive branch in his mouth. But the success of the Poles is very displeasing to the King, to the Council, to the Dutch, and to all Protestants; and it is held by some that when the affairs of Germany are settled, something must be done to help the King of Sweden. Lately news has come to hand that the King of Sweden has cruelly ordered about three hundred of his troops—French and English, among them many persons of birth—to be cut to pieces for fear of mutiny. This is considered by all as a barbarous act, and has raised against him such hatred that he would find it difficult to levy other troops here for his service. The King has shown great resentment, and has uttered words of profound feeling. All the same, neither this displeasure nor his natural dislike for the King of Sweden would be enough to prevent his Majesty from supporting Swedish interests, which he thinks identical with his own and those of Denmark, his brother-in-law.”

 

No comments.

1611 Feb 11. Original Despatch, Venetian Archives.

175. Marc’ Antonio Correr, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The differences between Denmark and Sweden on the subject of frontiers was to be arranged by Commissioners through the intermediation of the Duke of Brunswick; but as the Swedish Commissioners did not keep their appointment at Holstein the other Commissioners left in disgust and to the great wrath of their Sovereign. This has caused the greatest sorrow to the United Provinces, which did all that in them lay to bring about an accommodation. They wrote to the King begging him to omit no representations in favour of peace, and he has let the King of Denmark understand very clearly that he is not to count on help from England. A war between Sweden and Denmark would open the way for the aggrandisement of Poland, to which they are very much averse here.

 

Wreszcie, co za ulga! Dzielny kupiec Kuźma Minin daje radę – Polacy w odwrocie! (Inne dokumenty donoszą o wielkiej radości w londyńskich kręgach, wręcz o fetach z tej okazji…)

1611 July 7. Original Despatch, Venetian Archives.

271. Antonio Foscarini, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The besieged in Kalmar on the Swedish frontier seeing themselves pressed by the King of Denmark and thinking to hold out better in the citadel, made a sudden sally and inflicted great loss on the Danes, who were taken for the most part unarmed. The sentinel and the guard were slain first; but the sally party could not hold their ground and so retired to the citadel, and the King of Denmark made himself master of the town and slew all who were in it down to the women and children. The King of Sweden is approaching with a powerful army and already some of his companies of horse have had sharp skirmishes with the Danish cavalry, who got the worst of it; so Kalmar has cost the King of Denmark much blood. Here they are glad at the slow progress of Poland in Russia, for this will prevent the Poles from attacking and making acquisitions in Sweden which could hardly resist if assailed from two quarters at once.”

1613 May 19. Original Despatch, Venetian Archives.

838. Antonio Foscarini, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The Muscovites, who are dependent on the Patriarch, have made large offers through the King to the English Merchant Company which trades there. They have sent agents and laid matters before the King and Council, but nothing has been settled as yet. (fn. 3) What the Muscovites ask is troops and orders to drive out the Poles; in return they offer to place ports in his Majesty’s hands, to depend on his orders and to pay the troops themselves. I am told that the King is inclined to the idea, but the Council is divided in opinion.”

1614 March 8. Senato, Secreta. Dispacci, Inghilterra. Venetian Archives.

203. Antonio Foscarini, Venetian Ambassador in England, to the Doge and Senate.

„The ambassador of Muscovy has requested the king to procure peace between his master and the kings of Poland and Sweden. The king immediately consented and has sent to Poland a Scotchman named Patrick Gordon with letters asking that king to send a special envoy with his reply. He has done the same in Sweden, because although the inclination of that king to peace is well known, yet he wishes to make sure of it. The ambassador returned from those parts reported that Charles, the king’s brother, was present with 10,000 combatants on the confines of Muscovy. In the spring the king himself is to go there, nevertheless he expresses himself ready for peace and the restitution of what has been occupied, that is Courland (Corelia), a large province, and the places of Russia if the Muscovites will pay him the money expended by his father and himself in seven years of war. That the parliament had met and provided for the necessary payment of 1,000 thalers to the king of Denmark within the time determined in the peace established by the king’s means, and he will send here the stipulations settled by him, which he has not yet done. In from two to three months the king will again send the same ambassador to Sweden, to arrange a peace with Muscovy as he has already done with Denmark. Soon afterwards the one who was in Denmark will set out for Poland with the same purpose, and it is expected that the persons sent will return with the replies of that king. I have seen the letter written to Poland. It is to the effect that the king being desirous of peace between Christian princes is sending an ambassador to treat between that king and Muscovy.”

___

**) Israel, J. Dutch Primacy in World Trade, 1585-1740. New York: Oxford University Press, 1990.

Nowoczesna metalurgia czyli jak Szwecja została państwem bandyckim

Handel Morza Bałtyckiego jest korzeniem wszelkiego handlu morskiego […]  dostarczając wszystkim pięknych owoców żeglugi”

Sir Thomas Roe (1631?)

 

Podstawy wielkiej, zbójeckiej potęgi Szwecji przygotował Gustaw I, zmarły w 1560 – zaczął, jak już pisałem, od przygotowania własnego zaplecza propagandowo-ideologicznego czyli utworzenia Kościoła Szwecji w 1536. Potem wprowadził system poboru zwany utskrivning – pastorowie robili spisy powszechne w swojej okolicy, po czym przygotowywali listy poborowe – tj. listy WSZYSTKICH mężczyzn w wieku 18-65 lat, poza kalekami i chorymi psychicznie. I w końcu, na każde wezwanie króla powoływali do wojska co dziesiątego z listy, za wyjątkiem szlachty i kmieciów gdzie to był co dwudziesty.

Wzorem politycznym była wtedy dla Szwecji Anglia o której względy Szwedzi bardzo zabiegali, ale nie należy przy tym zapominać, iż w wielu aspektach to „uczeń” wyprzedzał „mistrza”… Słynne są zawzięte konkury „szalonego” Eryka XIV, syna Gustawa, o rękę Elżbiety I. Potem z kolei Szwedzi starali się o rękę królewny Elżbiety Stuart. Jednak te matrymonialne niepowodzenia nie powinny nam zasłaniać faktu bardzo intensywnych kontaktów – szwedzkie wyższe sfery w wielkich ilościach podróżowały po nauki do Londynu i okolic. Przy czym, przez długi czas Londyn nie mógł tak zupełnie jawnie i bezpośrednio wspierać szwedzkich heretyków, aby nie drażnić zbytnio Rzplitej (… bo matka całego handlu…) – zmieniło się to dopiero za Cromwella, ale że wtedy Szwedzi „przedobrzyli” nastąpiło potem lekkie odbicie za naszego Jana III.

Tak czy inaczej, ci „nowi” żołnierze potrzebowali „nowej” broni, a tu Szwecja była mocno zapóźniona – mimo wielu bogatych złóż brakowało im technologii. Już od wielu lat tracili na handlu sprzedając przede wszystkim Gdańskowi rodzaj surowego żelaza z „chłopskich ulepszonych dymarek”, tzw. osmund, które w Gdańsku i okolicach było wykuwane w cenne sztabki żelaza sprzedawane potem dalej z dużym zyskiem…

(„Osmund – postać handlowa żelaza używana od średniowiecza do XVII wieku. Było to kowalne żelazo surowe w formie bryłek o masie rzędu 300 gramów. … Duża ilość osmundu pochodzącego ze Szwecji była przerabiana w gdańskich hamerniach**.”)

Osmonds reached England during the later Middle Ages through the port of Danzig (now Gdańsk). However, there were hammer mills in its hinterland and that of Lübeck, which made the osmonds into bar iron. In the 1620s, Gustav II Adolf of Sweden prohibited his subjects from exporting unfinished iron, and all trade in osmonds ceased.

I tu wkracza na arenę Walonia, znana „od zawsze” z przemysłu „ciężkiego” (i z tekstylnego też trochę***) – przecież to właśnie Walonowie już w XII wieku „przekazali” np. Węgrom „nowoczesne” technologie górnictwa metali. Za to w wieku XVI owa Walonia, a w szczególności Liège i okolice, słynęły z nowoczesnej metalurgii. Jako iż bardzo duża część tego przemysłu była w rękach heretyków w roku 1579, kiedy ogłoszono unię utrechcką, zaczął się powolny exodus tej części przemysłu, wpierw do zbuntowanej Holandii i do Anglii, a potem do Szwecji, oczywiście.

In Swedish Uppland north of Stockholm and certain adjacent provinces, another kind known as the Walloon forge was used, mainly for the production of a particularly pure kind of iron known as oregrounds iron, which was exported to England to make blister steel. Its purity depended on the use of ore from the Dannemora mine. The Walloon forge was virtually the only kind used in Great Britain.

The dominant type in Sweden was the German forge, which had a single hearth that was used for all processes. [ale te dawały gorszej jakości odlewy]”

A zaczęło się w 1595 od zaproszenia do Szwecji klanu de Bèche z Liège przez Karola Sudermańskiego (stryja Zygmunta Wielkiego). Guillaume (inaczej Wilhelm) de Bèche zamieszkuje w Nykoping, następnie dzierżawi i kieruje pobliskimi kopalniami miedzi i oraz piecami i kuźniami z nimi związanymi. Wkrótce potem jego ojciec i bracia dołączają do niego i zaczynają ściągać rodaków z Holandii.

W 1615, Guillaume de Bèche zarządza także hutami żelaza w Finspång, zasilanymi przez kopalnie w Nora i Lindesberg, z których uzyskiwany wyjątkowej jakości odlew był używany do produkcji żelaznych armat. W latach 1650tych, marynarka protektoratu Olivera Cromwella, po przegłosowaniu aktów nawigacyjnych, stała się  głównym rynkiem zbytu dla tych hut…

Począwszy od 1620 roku, od 5 do 10 tysięcy Walonów wyemigrowało do Szwecji. Dzięki ich wiedzy Szwecja osiągnęła olbrzymi postęp w przemyśle stalowym. Pomiędzy 1620 i 1650, szwedzki eksport żelaza wzrasta trzykrotnie do 17 500 ton rocznie, zwłaszcza dla angielskiej marynarki. Przy czym, owi Walonowie w Szwecji bardzo długo żyli tam w izolacji, zazdrośnie strzegąc swoich tajemnic technologicznych, aż do końca XVIII wieku. A język waloński w niektórych regionach Szwecji pozostał w użyciu jeszcze w XIX wieku.

Kluczowym człowiekiem dla wsparcia finansowego oraz rozkręcenia tego szwedzkiego przemysłu na taką skalę był drugi człowiek z Liège – De Geer, Ludwik De Geer. A zaczęło się to w 1615 od importu przez Ludwika 400 dział ze Szwecji do Holandii!

Polska wiki jest tu nader skąpa, więc zacytuję tę angielską:

„De Geer was the son of the iron industrialist and merchant Louis de Geer de Gaillarmont (1535-1602), and Jeanne de Neille (1557-1641). His father had previously (1563) been married with Maria de Jalhéa (died 1578). In 1592, one of De Geer’s half-sisters, Marie de Geer (1574-1609) married Elias Trip**** (1569-1636), a Dutch merchant and a director of the Dutch East India Companywho lived in Dordrecht. Presumably due to ongoing turmoil in the Prince-Bishopric of Liège as well as his conversion to Protestantism, De Geer’s father sold his properties in Liège in 1595 and followed his daughter to Dordrecht, where since 1589 a neighborhood had existed populated by merchants from Liège. In 1603, his daughter Margaretha de Geer (1583–1672) married Jacob Trip (1575–1661), brother and partner of Elias, further cementing the merchant families’ relationship.

Johannes Polyander appears to have been an important teacher of Louis Jr. in Dordrecht. From 1605 to 1608, De Geer trained as coppersmith in Roanne in France, after which he started his first business in La Rochelle. Returning to Dordrecht in 1611 he associated himself with his brothers-in-law. In 1612, he married Adrienne Gérard (ca 1590–1634), also originally from Liège, with whom he had 16 children. Having earned a fortune as a banker and industrialist he moved his family to Amsterdam in 1615. Owing to his extensive travels he received a good education in business.

With the outbreak of the Thirty Years’ War the demand for weapons increased enormously. In 1618, De Geer delivered weapons to Gustavus Adolphus of Sweden, the Swedish king. Impressed by his business instincts the Swedish government allowed him to lease estates near Finspång, Östergötland in eastern Sweden proper. Before long, De Geer had established a formidable workshop industry there. In 1623 he was active in a Swedish trading company.

The Swedish government continued to support him and De Geer received the monopoly on the copper and iron trade. De Geer, who adopted Sweden as his second home country, immigrated to Sweden in 1627. He hoped to evade paying toll in de Sont. In 1634, he bought „Het Huis met de Hoofden” on the Keizersgracht in Amsterdam. His wife died after the birth of their sixteenth child.

In 1640, De Geer travelled again to Sweden and was ennobled. In his new status he was able to buy 3/4 of the leased farmlands. As of 2011 his estate in Stockholm houses the Dutch embassy in Sweden [sic!].

Working for Axel Oxenstierna he went to Amsterdam to support the war against Denmark. In 1644, at the start of the Torstenson War against Denmark, he singlehandedly equipped an armada of ships to sail against Denmark. This fleet contained a complete marine, 32 ships with sailors, weaponry and officers. The Swedes were able to conquer Fehmarn in Denmark, thanks to his aid. De Geer is also considered responsible for the Swedish Africa Company. When he founded the company a riot started in Amsterdam in 1649. His family also provided shelter to pacifist and humanist Comenius in his home in Amsterdam. He died in 1652 after falling ill during another voyage to Sweden. He returned to Amsterdam and died there. He was buried in the family grave in the Augustijnenkerk in Dordrecht.”

Ten gigantyczny biznes De Geera był kluczowy nie tylko dla rozkręcenia Wojny Trzydziestoletniej, ale także dla ostatecznej zamiany Szwecji w wielką machinę wojenną. Ciekawym jeszcze czy w całej tej operacji nie maczał palców inny heretyk i miłośnik Szwecji, znany nam minister Francji – Sully, wszak w kluczowym okresie od 1601 do 1610 pełnił on także funkcję wielkiego mistrza artylerii (potem stanowisko to objął jego syn)…

No, i w końcu, syn Wilhelma de Bèche będzie wezwany do Francji przez Colberta, aby zostać doradcą królewskiego towarzystwa wydobycia i wytopu w Langwedocji, które miało przygotować eksploatację złóż ołowiu i miedzi w prowincji, tj. w Rouergue i Foix, oraz utworzyć huty do oczyszczania rud. Warto tu wspomnieć, iż część walońskich ekspertów wyemigrowała z Holandii do Rosji i osiedliła się w Moskwie i nad Wołgą, no i że pra…prawnuczką Ludwika De Geer była Lady Diana.

Wraz z ekspansją i wielkimi sukcesami, szwedzka machina wojenna zaczęła wymagać głębokiej reformy. W 1682 stary system werbunku utskrivning zastąpiono nowym – indelningsverket. Szwedzka piechota jeszcze w czasie potopu przypominała sowieckich oberwańców z 1920 czy 1939. Z czasem to się zmieniło, a w dodatku wprowadzono bardzo zaawansowane taktyki walki i odpowiednie do tego szkolenie. Mało tego, pod koniec XVII wieku Szwecja może pochwalić się flotą wojenną mającą czterdzieści trzy okręty trójpokładowe (three-deckers), obsadzone przez 11 tysięcy marynarzy i uzbrojone w 2648 armaty!

To oczywiście wymagało gigantycznych nakładów, więc ostatnim kluczowym elementem tej machiny (oprócz łupów wojennych) był bardzo sprawny system fiskalny oraz awangardowa instytucja finansowa – Królewski bank szwedzki czyli Riksbanken (ten od tzw. nobli z tzw. ekonomii). Przypominam, że ten bank centralny powstał już w 1668, a jego protoplasta, Stockholms Banco, w 1656 (na długo przed przesławnym Bank of England). W 1661 to Szwedzi, pierwsi w Europie, zaczęli drukować banknoty, tyle że w 1668 zakończyło to się spektakularnym krachem. Warto jednak przy tym pamiętać, iż człowiekiem stojącym za tym przedsięwzięciem był Holender Johan Palmstruch vel Hans Wittmacher, który skończył w więzieniu, choć niemalże zapłacił za to gardłem. Ciekawe, iż już około 1639 wsadzono go na 5 lat do więzienia w Rydze, a mimo to w 1647 królowa Krystyna sprowadziła go (z wieloma innymi Holendrami) do Sztokholmu.

Począwszy od roku 1624 dalery były bite nie tylko w srebrze, ale również i w miedzi. Z powodu znacznie niższej ceny miedzi miedziane talary miały postać dużej kwadratowej płyty (skąd znane były pod nazwą plåtmynt) ważącej niekiedy kilka kilogramów (10-talarówka miedziana ważyła 20 kilogramów). Tego typu ogromne monety były w obiegu do 1776 roku. By łatwiej było korzystać z miedzianych talarów często wybijano miedziane żetony o średnicy 23 mm. Z biegiem czasu cena srebra rosła w stosunku do ceny miedzi, co spowodowało, że srebrny daler (lub liczony w srebrze daler obrachunkowy zwany riksdaler riksmynt) stawał się coraz bardziej wartościową monetą w stosunku do miedzianego dalera, dochodząc do sytuacji, w której srebrny daler wart był 3 miedziane dalery. Z powodu spadku wartości miedzianych pieniędzy, monety miedziane oznaczano symbolem K.M. lub KMT, natomiast srebrne symbolem S.M. lub SMT. Sam riksdaler riksmynt był jednostką obrachunkową liczącą 4 marki i zawierając w 1664 roku jedynie 14.4456 gramów czystego srebra był wart tylko połowę dawnego rzeczywistego talara srebrnego. W 1664 roku rzeczywisty talar szwedzki był równy 13/8 talara obrachunkowego (riksdalera riksmynt) i zawierał 23.4741 gramów srebra. Dalsza dewaluacja sprawiła, że talar obrachunkowy (lud daler SM = riksdaler riksmynt) w 1718 roku zawierał już tylko 9.2 gramów srebra.”

____

PS. Z braku czasu pominąłem tam udział Szkotów – trzeba będzie jeszcze do tego wrócić.

**) Polska metalurgia w XVII wieku czyli heretyk Walenty oraz jego opus magnum.

***) We Wrocławiu w drugiej połowie XII wieku, znajdziemy ulicę lub dzielnicę walońskich tkaczy. A w 1300, jeden z artykułów z przepisami prawnymi dotyczącymi cechów rzemieślniczych odróżnia tam lokalnych tkaczy od tkaczy walońskich.

****) Klan Tripów musi poczekać do holenderskiego cyklu…