Zagadka Mołdawii i stuletni mocz Stasiuka

Mołdawia to chyba europejski rekordzista w konkurencji przechodzenia z rąk do rąk, spod jednych wpływów w drugie. I tak przez prawie siedemset lat. Wystarczy spojrzeć na długą listę jej władców: https://pl.wikipedia.org/wiki/Władcy_Mołdawii. No i przypomnieć sobie obecny problem Naddniestrza.

A jednocześnie, przez stulecia Mołdawia była bardzo ważnym elementem polityki Rzpltej – wszak braliśmy bezpośredni udział w ustanowieniu Hospodarstwa Mołdawskiego: „Syn i następca Bogdana Latco prawdopodobnie związał się politycznie z Polską (ustanowił też katolickie biskupstwo w Serecie). W 1375 r. tron hospodarski objął Piotr I, pierwszy pewny przedstawiciel rodu Muszatowiczów (jego nazwa pochodzi od przydomku matki Piotra, Muszaty). Piotr ustabilizował sytuację w państwie, podjął ekspansję na południe, a także zbudował zamek w Suczawie. W 1387 r. złożył hołd lenny królom Polski Władysławowi Jagielle i Jadwidze. Za panowania jego następcy, Romana I, który kontynuował ekspansję, być może osiągając nawet wybrzeże Morza Czarnego, stosunki z Polską się zaogniły. Roman został jednak obalony przez bojarów, jego następca ponownie złożył hołd królom polskim, jednak wkrótce zginął zapewne wspomagając wojska litewskie w bitwie nad Worsklą.”

Tron Mołdawii był życiowym celem Olbrachta Łaskiego – jeszcze za młodu, obiecał założyć tam protestanckie państwo… Z kolei, Jan kanclerz Zamoyski w 1594 osadził na tronie pierwszego przedstawiciela nastawionej propolsko rodziny Mohyłów, Jeremiego. No i w końcu**, w  latach 1686 i 1691 ziemie Mołdawii były terenem działań wojsk polskich – król Jan III Sobieski planował osadzenie tu jako hospodara swego syna Jakuba!

Niestety jedynym szeroko dostępnym w Polsce źródłem przemyśleń o Mołdawii jest pewien wielki polski pisarz. Wszak Andrzej Stasiuk to laureat Nagrody Fundacji im. Kościelskich (1995), Nagrody Literackiej „Nike” (2005) i Nagrody Literackiej Gdynia (2008). Wraz z żoną Moniką Sznajderman, wnuczką Ignacego, prowadzi Wydawnictwo Czarne. Ową Nike dostał za Jadąc do BabadagWprawdzie nie udało mi się znaleźć fragmentu nt. samej Mołdawii, ale ten o Transylwanii dobrze oddaje skalę problemu:

« W sierpniu pojechałem odszukać rodzinną wieś Emila Ciorana. Nigdy nie mogłem pogodzić się z tym, że myśl jest bytem abstrakcyjnym, i musiałem pojechać do Răşinari. Przez Gorgany, przez ukraińską i rumuńską Bukowinę, przez Kluż i Sybin dotarłem na południowy skraj Siedmiogrodu. Tuż za ostatnimi domami wsi wyrastały Karpaty. Dosłownie. Szło się po płaskim i zaraz trzeba było się wspinać bydlęcymi ścieżkami, co kilkadziesiąt kroków przystając dla nabrania oddechu. Na północy w sinawej mgle leżała Transylwania. Strome, rozgrzane łąki nad Răşinari pachniały krowim nawozem. Nie padało od wielu dni i ziemia oddawała nagromadzone zapachy…

Na początku nie wiedziałem, co to jest, co wisi w powietrzu, co przenika mury, ciała mijanych ludzi i karoserie starych pojazdów. Dopiero potem, po paru dniach, odkryłem, że to są pomieszane wonie zwierząt. Z zamkniętych podwórek ciągnęło świńskim nawozem. Ziemia między kocimi łbami gromadziła od stuleci koński mocz, smugi stajennego zapachu snuły się za niezliczonymi zaprzęgami, z połonin spływało duszne powietrze pastwisk, rynsztokami sączyła się gnojówka z chlewików i obór, a w rzece wypatrzyłem pewnego dnia rozwleczone wnętrzności. »

Oczywiście Stasiuk nie raczył się zająknąć o tym że właśnie w owej Rășinari w drugiej połowie XVIII wieku powstała pierwsza w Transylwanii prawosławna rezydencja biskupia, bo i po co, nieprawdaż? Zapomniał przy tym że Emil Cioran urodził się w rodzinie prawosławnego popa…Cerkiew Trójcy Świętej w Rășinari

__

**) „W 1711 r. wojska rosyjskie po raz pierwszy wkroczyły na tereny Mołdawii (sojusz z carem zawarł hospodar Dymitr Kantemir). Choć jednak ostatecznie nie została ona opanowana przez Rosję, odtąd carowie prowadzili konsekwentną politykę powiększania swoich wpływów w tym państwie, korzystając z niechęci ludności wobec osmańskiego zwierzchnictwa i greckich władców i urzędników, bardzo złej sytuacji wewnętrznej kraju oraz wspólnej religii. Postępujące osłabienie imperium osmańskiego próbowała wykorzystywać też Austria (podczas wojny z Turcją w latach 1716–1718 Austriacy próbowali zdobyć Jassy). W efekcie zagrożeni brakiem lojalności sułtani zaczęli jeszcze częściej zmieniać fanariotów na tronach Mołdawii i Wołoszczyzny.”

Reklamy

Dlaczego Kochanowski dostał apopleksji

Podlodowski Jakub h. Janina (1549–1583), podkoniuszy królewski. Był synem Stanisława (zob.) i Elżbiety z Biejkowskich, szwagrem poety Jana Kochanowskiego (zob.). Po śmierci ojca jako małoletni pozostawał pod opieką starszych braci, a lata młodzieńcze spędził – być może – na dworze Jana Firleja, marszałka w. kor., za którego protekcją 11 VI 1566 został przyjęty w Lublinie w poczet dworzan Zygmunta Augusta. Później prawdopodobnie za sprawą J. Kochanowskiego, którego był ulubieńcem, wszedł w służbę Stefana Batorego i już latem 1576 był podkoniuszym królewskim. Słynął jako człowiek rycerski, zapewne więc brał udział w kampaniach wojennych Batorego. W każdym razie był przy królu w czasie drugiej kampanii moskiewskiej, a po zdobyciu Wielkich Łuków (4/5 IX 1580) wziął udział w wyprawie na Toropiec (15–19 IX). Znalazł się wtedy w oddziale dworzan królewskich, «mężów wszystkich na schwał», dowodzonym przez Hieronima Filipowskiego. Na polu bitwy znacznie się wyróżnił, przy czym został lekko ranny. Król nagrodził jego zasługi przyznając mu roczną pensję 1000 florenów, płatnych z dochodów starostwa stężyckiego, co podreperowało jego pozycję materialną, posiadał bowiem tylko części we wsiach Zakrzów i Studzienica (pow. radomski). W r. 1583 P. został wysłany przez Batorego do Turcji, oficjalnie celem zakupu koni, ale równocześnie otrzymał zapewne polecenie wybadania nastrojów w Turcji, a przede wszystkim zebrania informacji o stanie wojsk sułtańskich, o czym też doniósł kanclerzowi Janowi Zamoyskiemu listem z Tehini 10 V t. r. Jak można wnosić, P. niezbyt zręcznie realizował poufne zadanie [dobre sobie] i ściągnął na siebie podejrzenie o szpiegostwo. Gdy więc dokonawszy w Azji zakupu koni wracał do kraju, został napadnięty podczas noclegu w pobliżu Adrianopola (Karwaser), rzekomo [faktycznie?] bez wiedzy sułtana, zamordowany, a dobytek jego rozgrabiono. Zamordowanie P-ego (o czym wieść doszła do Polski w listopadzie t. r.) traktowano jako zemstę Turcji za zburzenie przez Kozaków twierdzy Jahorlik [Zamoyskiego…] oraz spalenie i złupienie Tehini. Obawiano się konfliktu zbrojnego, został on jednak zażegnany, ponieważ Batory przyrzekł ukarać Kozaków, zaś sułtan miał wdrożyć śledztwo w sprawie zabójstwa P-ego. Wywołało ono szeroki oddźwięk w kraju i za granicą. Wspominał o tym nawet papież podczas audiencji udzielanej Stanisławowi Reszce w Rzymie (24 I 1584). W Polsce haniebną śmierć P-ego uważano za obelgę wyrządzoną narodowi i monarsze. W propagandzie antytureckiej służyła ona jako argument o nieprzejednaniu sułtana i wojennych zamiarach Turcji w stosunku do Polski, a wydarzenie to przywodzono na pamięć nie tylko na sejmikach i sejmie 1584 r., ale jeszcze i w r. 1618. P. zmarł bezżenny.”  (Irena Kaniewska)

Słostowski Piotr h. Pilawa (zm. 1592), dworzanin królewski, podstoli nadworny, poseł do Turcji, ekonom samborski. Pochodził z ziemi sieradzkiej, być może ze wsi Słostowice koło Radomska… Brał udział w wyprawach inflanckich króla Stefana Batorego (1579–81), osiągając przed r. 1583 stanowisko komendanta «harcerzy» (drabantów czuwających nad osobistym bezpieczeństwem króla), z uposażeniem w wysokości 354 złp. rocznie. Był też podstolim nadwornym (praefectus dapiferorum). Otarł się o sprawy wschodnie, wykonując bliżej nam nieznane misje w państwie tureckim.

W chwili kryzysu w stosunkach polsko-tureckich, spowodowanego zburzeniem przez Kozaków m. in. Tehinii, król za radą części senatorów zebranych w Brześciu Lit. wysłał 4 XI 1583 S-ego do sułtana Murada III w celu zapobieżenia groźbie wojny. Poselstwo zostało hojnie uposażone, co świadczy o jego wadze: sam S. otrzymał na drogę sumę ponad 3 tys. złp. Instrukcja poselska nie jest znana. S. miał prawdopodobnie zapewnić sułtana o chęci utrzymania pokoju i sprawę napadu kozackiego przedstawić jako akt samowoli, łącząc ją z antykrólewskimi machinacjami Samuela Zborowskiego. Gdy znajdował się już w drodze, dotarła do Polski wiadomość o zamordowaniu w Turcji koniuszego królewskiego Jakuba Podlodowskiego. Specjalny goniec wysłany od króla polecił więc S-emu, aby wystąpił w tej sprawie, lecz w swoim imieniu, i zażądał ukarania winnych zbrodni (o przebiegu starań w tej kwestii S. pisał w liście z 28 XII do kaszt. kamienieckiego Stanisława Włodka). Przyjazd S-ego wywołał początkowo w Stambule niepokój, gdyż obawiano się, że będzie on groził wojną. Dlatego wbrew temu, co twierdził potem S., być może dla uwypuklenia swych zasług, został on przyjęty życzliwie i już na wstępie obdarowany prezentami. Gdy strona turecka zorientowała się w mediacyjnym charakterze poselstwa, wysunęła twarde warunki: 100 tys. zł. węgierskich tytułem wynagrodzenia szkód, odbudowanie na koszt Polski zniszczonych miast i wydanie winnych napaści. Ponieważ jednak Porta pochłonięta była wojną z Persją i niepokojami na Krymie, po zwykłych pogróżkach i wyczerpujących rokowaniach, w których spore zasługi oddał ormiański tłumacz Hanko Biskupowicz, odstąpiła od pretensji pieniężnych, zadowalając się obietnicą ukarania winnych przez króla i oddania zagrabionej artylerii. Dla ratyfikacji układu miał przybyć do Polski czausz turecki, z pochodzenia Węgier, były arianin, Mustafa, którego wybrał sam S. W sprawie Podlodowskiego S. uzyskał obietnicę znalezienia winnych napadu i ukarania ich.

Przedłużanie się rokowań S-ego w Stambule i całkowity brak wiadomości od niego budziły niepokój w Polsce, umiejętnie wzmagany przez nuncjusza A. Bolognettiego, który przekonywał króla o agresywnych zamiarach Turcji wobec Polski i namawiał go do przyłączenia się do antytureckiej ligi organizowanej przez papieża Grzegorza XIII. Król jednak, zbierając poufne informacje o sytuacji wojskowej w Turcji, czekał na rezultat misji S-ego. Dopiero w marcu 1584 dotarły pierwsze wiadomości od niego. List S-ego z informacją o pozytywnym wyniku rokowań został przetłumaczony z polecenia króla nuncjuszowi. S. powrócił w kwietniu, a w ślad za nim zjechał czausz Mustafa, wioząc ze sobą kilku ludzi, którzy ponoć byli winni śmierci Podlodowskiego, by oddać ich w ręce sądu królewskiego. Wkrótce potem nastąpiła realizacja warunków umowy zawartej przez S-ego: w Kamieńcu ściętych zostało 33 Kozaków. Także pospieszne ścięcie Samuela Zborowskiego w Krakowie 26 V 1584 uzasadniano sprawą turecką: w liście z 22 VI t.r. pisał Zamoyski do deputatów Trybunału Kor., uzasadniając pośpiech w sprawie Zborowskiego okolicznością «tej trwogi, która biła od cesarza tureckiego, wedle postanowienia przez pana Słostowskiego». Wątpiącym w konieczność radykalnych kroków wobec winnych kryzysu tureckiego, odpowiadano na sejmie styczniowym 1585, że sułtan «przez P. Złostowskiego wskazał determinate wypowiadając przymierze i obiecując już więcej żadnych czauszów ani posłów do nas nie słać, tylko wojnę podnieść, kędyby co jeszcze ci Niżowi Kozacy wyrządzili».

W nagrodę za poselstwo S. otrzymał administrację bogatej ekonomii samborskiej oraz w dożywocie folwark Olszanik w tejże ekonomii.” (Krzysztof Stopka)

Konteksty:

Ślub Batorówny z Zamoyskim odbył się 12 czerwca 1583 w katedrze na Wawelu**.

Do II rozbioru Polski wieś [Jahorlik] znajdowała się na granicy I Rzeczypospolitej z Turcją. Był tu należący do Jana Zamoyskiego niewielki zameczek strażniczy pilnujący granicy, który w 1583 roku zniszczył Samuel Zborowski i Niżowcy.”

Tehinia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Bendery#Początki_miasta

Brat Samuela, Krzysztof Zborowski 17 lipca 1583 wysyła do niego nad Dniestr list w jakiejś niejasnej „końskiej” sprawie.

Finał:

Jeden z ostatnich badaczy, Ryszard Szczygieł, opierając się na różnorodnych źródłach „pośrednich”, w tym na nieznanych poprzednikom materiałach archiwalnych dotyczących przebiegu lubelskiej konwokacji (posiedzenia) Rady Senatu z sierpnia 1584 roku, twierdzi, iż nie doszło do spotkania Kochanowskiego z królem Stefanem Batorym. Co więcej, badacz ten przypuszcza, że Podlodowski wysłany został do Turcji najprawdopodobniej nie tyle w sprawie zakupu koni do stajni królewskiej, ile z tajną misją wywiadowczą¹. Kochanowski w Lublinie – zdaniem Szczygła – został wysłuchany przez kanclerza Jana Zamoyskiego, a także przez co najmniej kilku senatorów, sprawa Podlodowskiego była bowiem omawiana na posiedzeniu Rady Senatu w dniach 21 i 22 sierpnia 1584 roku. Poeta nie spotkał się jednak z królem. Zdaniem badacza, śmierć Kochanowskiego nastąpiła najprawdopodniej bezpośrednio po otrzymaniu przezeń wiadomości, iż – ze względu na sytuację polityczną na granicach Rzeczypospolitej – Rada Senatu w dniu 22 sierpnia zdecydowała sprawę Podlodowskiego odłożyć do przyszłego sejmu. To te wiadomości „mogły spowodować apopleksję niegodzącego się z takim rozwiązaniem Kochanowskiego”.”

¹ Por. R. Szczygieł, Okoliczności śmierci i pogrzebu Jana Kochanowskiego [w:] Jan Kochanowski w czterechsetlecie śmierci, red. S. Nieznanowski i J. Święch, Lublin 1991, s. 213.

___

**) „Król zaplanował przejście bratanicy na katolicyzm, czemu Krystyna stanowczo się sprzeciwiała.” No a nasz Zamoyski nie miał zapewne nic przeciwko temu wszak: „Jan Zamoyski nie lubił ostentacyjnej pobożności, czemu dał wyraz zalecając, by na jego nagrobku nie było żadnych symboli religijnych.” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Zamoyski#Stosunek_do_religii

Zamoyski namawiał króla Stefana do rozwodu z królową Anną, tak aby Gryzelda stała się „naturalną” następczynią, no a nasz wyjątkowy kanclerz przy niej…

Kochanowski, król Stefan oraz Anglicy i ich wygrana z Hanzą

Wedle mojego rozeznania sprawa Elbląga, Anglików i Kochanowskiego miała się następująco.

  1. Wystarczy uważnie przeczytac fragmenty wiki aby sobie wyrobić zdanie o tym jak bardzo „zapobiegliwym” człowiekiem był Jan z Czarnolasu: „12 grudnia [1562] na sejmie w Piotrkowie poeta wymógł na Filipie Kochanowskim, swoim stryju, odszkodowanie w wysokości 100 florenów za niegospodarne zarządzanie wydzierżawionymi nieruchomościami. W połowie 1563 roku Jan przeszedł do służby podkanclerza Piotra Myszkowskiego, dzięki któremu otrzymał godność sekretarza królewskiego. Brak szczegółów dotyczących obowiązków wykonywanych przez Jana przy dworze królewskim. Prawdopodobnie piastował urząd, przynajmniej formalnie, dożywotnio. 7 lutego 1564 roku odbyło się przyjęcie przez Kochanowskiego probostwa w katedrze poznańskiej, którego zrzekł się Piotr Myszkowski. Poeta objął w posiadanie sześć wsi oraz dziesięciny z kilku innych, czerpiąc z nich profity a wszelkie sprawy związane z działalnością beneficjum załatwiał albo korespondencyjnie, albo przez prokuratora (wicesgerenta), Jana Powodowskiego, który reprezentował go przed kapitułą. 22 lutego 1566 roku obejmuje probostwo w ZwoleniuPleban pan Jan Kochanowski, prepozyt poznański, nie ma święceń i nie rezyduje w swoje parafii; nie ma wiadomości, gdzie przebywa, uposażenie plebańskie jest bowiem zaniedbane, chociaż pleban jest dobrze opatrzony… 2 stycznia 1574 roku Kochanowski kupił pół wsi Chechły blisko Czarnolasu za sumę 4000 złotych. 16 stycznia zakończył polubownie spór z burmistrzem Poznania, Marcinem Skrzetuskim… 28 czerwca kupił pozostałą część wsi Chechły. 17 stycznia 1575 zrezygnował z probostwa zwoleńskiego”. Niestety, ale wszystko wskazuje na to że Jan Kochanowski był po prostu zdziercą i wyciskał z synekur ile się tylko dało.
  2. Karierę zaczynał u Firlejów: „Na przełomie roku 1562 i 1563 przebywał na dworze rodziny Firlejów utrzymując stosunki koleżeńskie z Stanisławem Meglewskim. Pomagał również Zofii z Balic Firlejowej przed sądem krakowskim w sprawach spadkowych”. Przyszedł też czas „rewanżu”: „25 stycznia 1580 roku Andrzej Firlej, kasztelan lubelski i starosta grodowy sandomierski, pożyczył od Kochanowskiego 7700 florenów, a 5 czerwca 1581 roku – 6600 florenów. W międzyczasie obaj brali udział w sądzie rozjemczym w Kazimierzu Dolnym w procesie o nieumyślne zabójstwo mieszczanki Barbary Kańskiej przez męża… 31 stycznia 1583 roku Andrzej Firlej zaciąga pożyczkę u Jana Kochanowskiego na sumie 2100 florenów, a tego samego dnia dokonał poeta zakupów nabywając od Mikołaja Zielińskiego część ziemi w Paciorkowej (Głuskowej) Woli i Strykowicach Błotnych (Mniejszych) koło Zwolenia.”
  3. „Jan Kochanowski przyjechał do Lublina w celu interwencji w sprawie ukarania winnych śmierci swego szwagra**, Jakuba Podlodowskiego, który wybrał się do Turcji celem zakupu koni do stajni królewskich. Kochanowski zmarł 22 sierpnia, prawdopodobnie na udar mózgu. Miejsce zgonu pozostaje w sferze domysłów. Jedni twierdzą, że nastąpił w kamienicy Macieja Krokiera, bogatego kupca lubelskiego, inni natomiast – w domu Mikołaja Firleja***.” Jan Kochanowski był zatem na królewskim zamku w Lublinie w sierpniu 1584 w osobistej sprawie – „zwołana na 20 VIII 1584 do Lublina konwokacja senatu niechętnie zaaprobowała pozwanie Zborowskich przed sąd sejmowy.”
  4. Tymczasem rozmowy z Anglikami szły zupełnie innym torem. Wpierw, miało miejsce pierwsze spotkanie – 27 lipca 1584 w Elblągu ambasador angielski Herbert ze swoim doradcą Williamem Salkinsem spotkali się z biskupem chełmińskim Piotrem Kostkąwojewodą Piotrem Potulickim, Janem Dulskim królewskim podskarbim, kasztelanem Nakła Stefanem Grudzińskim i podkomorzym chełmskim Stanisławem Kostką. Niewiele osiągnięto wiec król Stefan wezwał Herberta przed swoje oblicze i w sierpniu na zamku w Lublinie przyjął ambasadora Elżbiety. I dopiero po tym spotkaniu powołano następną komisję składająca się z trzech braci Firlejów i wojewody lubelskiego Jana Tarło, która wpierw spotkała się na zamku a potem, po wyjeździe króla (który – „tak się składa” – miał wtedy na głowie ową sprawę Zborowskich), przeniosła się do Lubartowa, gniazda Firlejów. Owocem pracy tej komisji z Anglikami był memoriał.
  5. Tak jak już pisałem to Anglicy odnieśli sukces (nie całkowity, ale na monopol serio wtedy nie liczyli jak wynika z ich własnej korespondencji), czyli za nieoficjalnym przyzwoleniem króla umowę Kompanii Wschodniej z Elblągiem. Oni zatem byli na ostatnim miejscu w kolejce zabójców króla Stefana – na pierwszym był zaś Murad II ze swoimi doradcami – wszak sam król Stefan wyznał, ze królem Polski jest tylko przejściowo a jego celem jest pobicie Ottomanów i korona Węgier:”Król Stefan I był zdeterminowany w dążeniu do zjednoczenia swoich ojczystych Węgier, czego zamierzał dokonać po pokonaniu Turcji przy wsparciu Moskwy, której potencjał usiłował wykorzystać. Panowanie w Polsce traktował jako „mizerny czyściec”, który rad był opuścić po zyskaniu sławy tureckiego pogromcy, co też oświadczył wprost na sejmie w 1585 roku, po blisko dziesięciu latach panowania, zapewniając przy tym, że nie zamierza w przyszłości forsować na tron bratanka:Wszedłem sam in misserrinum purgatorium, by mi nie szło o sławę, puściłbym to królestwo, a miałbych in istam carnificinam synowca dać, dziecię optima indolis? Uchowa mię i jego tego Pan Bóg”

___

**) Chodziło raczej o uzyskanie odpowiedniego odszkodowania i wydaje się że nic u króla nie wskórał, co jak sądzi wielu właśnie go do grobu wpędziło.

„Już po jego wyjeździe dotarła do króla wiadomość o zamordowaniu 4 XI koło Adrianopola podkoniuszego Jakuba Podlodowskiego, wracającego do Rzpltej z zakupionymi końmi; wysłany przez S-a posłaniec polecił Słostowskiemu, aby zażądał ukarania winnych jedynie we własnym imieniu.” https://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/stefan-batory-bthory-istvn

***) Utwór wydany pośmiertnie w 1590:

DO JEGO M. PANA MIKOŁAJA FIRLEJA.

Krom dobrej sławy, która z cnoty roście,
Nie posiadł człowiek nic trwałego proście.
Siłę i gładkość lata precz odnoszą,
A żałość tudzież w tropy za rozkoszą.
Fortuna z nami igra jako z dziećmi:
Dziś panem będziesz, jutro siadaj z kmiećmi.
Cnoty nikt nie ma, jeno sam od siebie,
A też do śmierci nie puści się ciebie;
A gdy cię w niebo między bogi wniesie,
Sławę po świecie szeroko rozniesie.
Tem twój dziad Firlej, Mikołaju, słynie,
A póki Wisła, póki Niepr popłynie,
Ten na południe, ona na północy,
Chwała trwać będzie jego spraw i mocy.
Więc i cnotliwy syn ojca nie wydał,
Ku czci dziedzicznej swoję własną przydał;
Bo mężnie z placu spierając pogany,
Duszę cną wylał przez poczciwe rany.
Szlachetne roty, których martwe głowy
Chowa, i chować będzie brzeg Bugowy,
Sławna śmierć wasza, sławne męstwo wszędzie;
A żadny wiek tak niewdzięczny nie będzie,
Aby posługi wasze znakomite
Były potomkom przyszłym kiedy skryte.
A ty Firleju, bądź życzliwy moim
Nowotnym rymom, abych przodkom twoim
Tym snadniej służył; a już mnie nie wodzi
Tam, gdzie Pegazów sławny zdrój wychodzi.

Trup za trupem albo trop za tropem oraz prymas jakich mało

Rok 1584 obfitował w gwałtowne zejścia, przy czym w tle miały miejsce dwa fundametalne zdarzenia. Z jednej strony nasz król Stefan zakończył wojnę z Moskwą w styczniu 1582 podpisaniem rozejmu w Jamie Zapolskim, w wyniku którego Rzeczpospolita odzyskała prawie całe Inflanty i Połock. Z drugiej, „wojna handlowa” pomiędzy Gdańskiem i Elblągiem, tzn. pomiędzy Hanzą i Londynem, zakończyła się wiosną 1585 zdecydowanym zwycięstwem Londynu. Warto zaznaczyć że w sporze tym wobec Króla strony były reprezentowane przez prymasa (od 1582) Karnkowskiego – Elbląg, a Gdańsk przez… uuuhaha… kanclerza Zamoyskiego.

Mamy zatem ów fatalny rok 1584 a w nim:

18 marcapo gwałtownej śmierci Iwana IV Groźnego nowym carem Rosji został Fiodor I, a trzech angielskich medyków Iwana musi czmychać do Londynu – na chwilę pałeczkę przejmują w Moskwie Holendrzy

– Anglicy popadają w poważne kłopoty: https://bosonweb.wordpress.com/2018/09/13/rzplita-oraz-spalony-agent-jkm-horsey-hieronim/

https://bosonweb.wordpress.com/2018/07/24/oficer-prowadzacy-iwana-iv-i-jego-polskie-przygody/

26 maja – na dziedzińcu zamku wawelskiego został ścięty hetman kozacki Samuel Zborowski; do ostatniej chwili próbuje głowę Samuela uratować prymas Karnkowski (patrz niżej), ale Zamoyski jest tym razem górą

(22 sierpnia – gwałtownie schodzi, w niejasnych okolicznościach, nasz poeta Jan Kochanowski…)

W czasie drugiej wojny o Inflanty 1580–1582 Mehmed II zwany Tłustym swoimi najazdami wspomagał Rzeczpospolitą, spowodował również bunt Wielkiej Ordy Nogajskiej i dawnych chanatów nad Wołgą (Kazański i Astrachański) przeciwko Carstwu Rosyjskiemu, poskromiony dopiero w 1585 r. Zbytnia samodzielność Mehmeda II (obleganie tureckiej Kaffy) spowodowała karną ekspedycję turecką (1584), obalenie go z tronu i osadzenie na nim jego brata Islama II Gireja – „W okolicach Perekopu (Or-Kapa) Mehmed Geraj został wyprzedzony i zabity (jesienią?) przez swojego brata, Kalgo Alp Gireja. Ciało krymskiego chana sprowadzono na Krym i pochowano w türbe

Wiosną 1585 r. zdrowie królewskie pogarszało się powoli, lecz bezustannie, pomimo opieki (skłóconych ze sobą) przybocznych lekarzy. Król Stefan czuł się fatalnie: stał się milczący, drażliwy, gniewny, szukał samotności…”

Wygląda na to, że sukcesy króla Stefana przestały się podobać tak sułtanowi Muradowi III jak i cesarzowi Rudolfowi II. Tak czy inaczej, ja stawiam na niezawodny moim zdaniem w tym udział Jana kanclerza Zamoyskiego, który zresztą sam stał się potem ofiarą, ale dopiero w 1605…

___

Przy tej okazji polecam biogram wielkiego prymasa Karnkowskiego, wychowanka samego Hozjusza:

Karnkowski Stanisław h. Junosza (1520–1603), prymas Polski. Ur. 10 V w Karnkowie w ziemi dobrzyńskiej, jako jeden z trzech synów Tadeusza vel Dadźboga, dziedzica Karnkowa, dzierżawcy dóbr w woj. poznańskim, i Elżbiety Olszewskiej z Kanigowa. Wychowywał się w Krakowie na dworze swego stryja Jana, bpa kujawskiego. W r. 1539 rozpoczął studia w Akad. Krak., a zapis stryja umożliwił mu studia we Włoszech w Padwie, gdzie uzyskał stopień doktora obojga praw (?), i w Niemczech w Wittenberdze. W r. 1550 był kanclerzem bpa chełmskiego, Jana Drohojowskiego, w r. 1553 noratiuszem publicznym, a ok. r. 1555 został przyjęty w poczet sekretarzy na dwór Zygmunta Augusta. Odtąd przez wiele lat przebywał przy boku króla, uczestnicząc w wielu sprawach państwowych; w r. 1558 został referendarzem kor., w r. 1563 sekretarzem wielkim. Bliskie stosunki łączyły już wówczas K-ego ze Stanisławem Hozjuszem, który wprowadzał królewskiego sekretarza w szereg problemów, głównie w sprawy miast pruskich i walki z reformacją. Często także korzystał z pośrednictwa K-ego u króla. K. był również stałym informatorem Hozjusza…

Potwierdzenie papieskie przyszło bardzo szybko i w styczniu 1568 r. K. został konsekrowany. Natychmiast zajął się energicznie sprawami swojej diecezji, przy czym działał w ścisłym porozumieniu z Hozjuszem, podczas gdy jego stosunki z Jakubem Uchańskim układały się od początku nie najlepiej. Wbrew woli prymasa, a za poradą Hozjusza, zwołał K. w marcu 1568 r., bezpośrednio po odbyciu wizytacji, synod diecezjalny poświęcony omówieniu realizacji uchwał soboru trydenckiego. Najważniejszym postanowieniem synodu była, niewątpliwie powzięta na wniosek K-ego, decyzja o utworzeniu seminarium we Włocławku. Realizując tę uchwałę 16 VIII 1569 r. erygował K. pierwsze w Polsce seminarium duchowne. Zwalczaniem reformacji na terenie swojej diecezji zajął się K. bardzo energicznie. W pierszym rzędzie postarał się o usunięcie z Wolborza Frycza Modrzewskiego, wykupując od niego za 1 000 zł wójtostwo. Główne jednak wysiłki skierował na najbardziej sprotestantyzowaną, północną część diecezji, a szczególnie bezwzględnie wystąpił przeciw Gdańskowi…

K. miał doskonałą opinię w Rzymie i kiedy w r. 1568 przyjechał do Polski nuncjusz Wincenty dal Portico, pierwsze kroki skierował nie do prymasa, lecz do K-ego. Zaogniło to stosunki K-ego z Uchańskim, który (nieustannie podejrzewany przez Watykan) traktował K-ego jako swojego rywala, co uniemożliwiło zgodne i jednolite działanie całego episkopatu. Bezpośrednio po sejmie 1570 r. przygotował K. szczegółowy projekt kampanii przeciw różnowiercom, który przewidywał m. in. unormowanie stosunków prawnych między duchowieństwem a innymi stanami Rzpltej. Ponadto doradzał wywrzeć silną presję na króla i sugerował nawet możliwość zagrożenia mu klątwą papieską. Przeraziło to nawet Hozjusza, któremu K. przesłał swój projekt. Ten sam brak umiaru cechował wystąpienia K-ego przeciw królewskim planom poślubienia Barbary Giżanki w r. 1572. Natomiast w sprawach bałtyckiej polityki Zygmunta okazał się K. mądrym i oddanym sprzymierzeńcem króla. Znajomość spraw morskich i pomorskich pozwoliła K-emu odegrać poważną rolę w zatargu króla z Gdańskiem, gdy został mianowany przewodniczącym komisji królewskiej, powołanej 18 IX 1568 r. Owocem dwuletniej działalności komisji były ustawy normujące stosunek Gdańska do Rzpltej, tzw. „Statuta seu constitutiones Carncovianae”, które zmierzały do wzmocnienia władzy królewskiej nad Gdańskiem oraz demokratyzacji ustroju miasta. Na problem morskiej polityki państwowej pozostał K. szczególnie uczulony. Jeszcze w r. 1603, na kilka miesięcy przed śmiercią, ostrzegał Zygmunta III, aby nie dopuścił do oderwania Prus od Korony.

Od dawna pozyskany dla kandydatury francuskiej, popierał Walezego na elekcji i gdy tylko Henryk został wybrany, postarał się o nawiązanie z nim prywatnej korespondencji… Ucieczka Walezego była dla K-ego niemal ciosem osobistym. Chciał zrzec się godności biskupiej i wycofać ze spraw publicznych. Dopiero po elekcji Stefana Batorego włączył się K. do życia politycznego i listownie zgłosił swój akces do partii batorian…

Dobre początkowo stosunki K-ego z Zamoyskim i królem poczęły się jednakże układać nie najlepiej w miarę wzrostu wpływów kanclerza i w miarę, jak polityka zagraniczna Polski odbiegała od zamierzeń K-ego, orędownika morskiego programu Rzpltej. Stąd montowanie przez K-ego opozycji przeciw wojnie moskiewskiej, a następnie (1583) zbliżenie do przywódcy różnowierców Stanisława Górki, woj. poznańskiego, jego dotychczasowego przeciwnika. Porozumienie to dyktowało postępowanie K-ego w sprawie Zborowskich, popieranych przez Górkę. Na sejmie 1585 r. starał się K. odwieść króla od sądu nad Krzysztofem, zabiegał o ułaskawienie go, a głosując ostatecznie za wyrokiem skazującym – płakał. Z drugiej strony, przekonany o swej szczególnej odpowiedzialności jako pierwszego senatora królestwa, starał się K. odgrywać rolę mediatora i nawet próbował zapośredniczyć zgodę pomiędzy Górką a Zamoyskim.

… W czasie elekcji K. zajmował początkowo stanowisko wyczekujące i paktował ze zwolennikami arcyksięcia Maksymiliana i księcia Fiodora. Próbował również pośredniczyć w pogodzeniu Zamoyskiego ze Zborowskimi. Ostatecznie, przyłączył się oficjalnie do stronników Zygmunta i 19 VIII 1587 r., pod osłoną hufców Zamoyskiego, ogłosił królem Zygmunta Wazę. Ten chwilowy sojusz został zaraz po koronacji zerwany. Zamoyski udaremnił zabiegi K-ego o usunięcie z królewskiej przysięgi konfederacji «de religione». Od tej chwili rozpoczął K. akcję w celu ograniczenia wpływów Zamoyskiego. Z tych powodów w lutym 1588 r. oponował przeciw natychmiastowemu zwołaniu sejmu i analogiczne stanowisko zajął na radzie senatorów w Piotrkowie (14 X 1588), gdzie ponadto oskarżył Zamoyskiego o nadużywanie władzy dyktatorskiej. Wówczas też poczynił pierwsze kroki zmierzające do uzyskania wpływu na króla…

Tymczasem K. nie szczędził pieniędzy na swoje fundacje, na jezuitów, na działalność kontrreformacyjną, na bogatą bibliotekę. Finansował cały szereg wydawnictw (m. in. przekład Biblii ks. J. Wujka), opłacał polemistów, pisarzy i często drukował ich dzieła (np. jezuity A. Jungi) pod swoim nazwiskiem. Olbrzymie sumy pochłaniał dwór arcybiskupi, zorganizowany z rozmachem i przepychem i skupiający wokół K-ego grono wybitnych pisarzy, polityków i duchownych, przyszłych biskupów i filarów kontrreformacji (m. in. Maciej Pstrokoński, Bernard Maciejowski, Wawrzyniec Gembicki, Adam Nowodworski).”

(Halina Kowalska)

Jak Moskalami ręcznie sterowano a los Polski, i KXII, został przypieczętowany

Портрет Екатерины I (1684–1727) wedle Jean-Marca Nattier z 1717, Ermitaż

***

Stało się to 12 lipca 1711 roku kiedy to pokój w imienu cara Piotra I podpisali Piotr Szafirow i M. Szeremietiew natomiast w imieniu sułtana tureckiego – wielki wezyr Baltacı Mehmed Pasza oraz chan krymski Dewlett Girej. Podpisy złożyli ponadto kozacki hetman Filip Orlik, kozacki koszowy Kost Hordijenko oraz król szwedzki Karol XII.

A przecież: „Piotr I wraz ze swoją 38 tys. armią znalazł się w beznadziejnym położeniu. Otaczało ich 120 tysięcy Turków oraz 70 tysięcy Tatarów krymskich. W tej sytuacji rosyjscy negocjatorzy Szafirow i Szeremietiew dostali od cara znaczne pełnomocnictwa.

Ostatecznie, pozostawiając w Turcji sygnatariuszy układu jako zakładników, car i jego armia z pełnym uzbrojeniem mogli wyjść z okrążenia.

Różne teorie proponowano by wyjaśnić jakim cudem do tego doszło:

Some contemporaries, such as Voltaire in his book Peter the Great, reported that Mehmet Pasha was involved in an affair with future-Empress Catherine I of Russia, then the consort of Peter. Surrounded by overwhelming numbers of Turkish troops, Catherine suggested before surrendering, that her jewels and those of the other women be used in an effort to bribe Baltacı Mehmet Pasha into allowing a retreat. Mehmet allowed the retreat, whether motivated by the bribe or considerations of trade and diplomacy.

The story of Mehmet Pasha’s relationship with Catherine I and his subsequent punishment by exile has been the subject of several works of literature in both Turkey and Russia, including the 1961 play Lütfen Dokunmayın by Turkish playwright Haldun Taner and the book Baltacı ile Katerina („Baltacı and Catherine”) by Murat Sertoğlu.”

Skoro sam Wolter twierdził, że doszło do tego po prostu poprzez łóżko Marty Heleny Skowrońskiej, przyszłej Katarzyny I **, to możemy być pewni iż było zupełnie inaczej. I w dodatku mamy tego „księcia” Aleksandra Mienszykowa***. Ja stawiam na cud banków amsterdamskich i londyńskich. Mamy zatem nie tylko cuda domu brandenburskiego, ale i te Romanowych.

Przy okazji trzeba przypomnieć pierwszy w Rosji klub dla dżentelmenów, czyli założony przez samego Piotra I klub „głupców i błaznów”. Mieli poczucie humoru, nie ma co. Tak wykuwała się ruska stal.

___

**) „Była córką osiadłego na terenie dzisiejszej Łotwy chłopa, mieszkańca Wielkiego Księstwa Litewskiego Samuela Skowrońskiego. Skowroński w latach 70. i 80. XVII wieku służył u gospodarza Pałacu Kazimierza Jana Sapiehy, po czym uciekł od niego do Estonii, gdzie urodziła się przyszła cesarzowa. Później, podczas panowania Katarzyny I, władze rosyjskie zaczęły wykupować od możnowładców litewskich jej braci i siostry.

W wieku lat 17 najęła się na służbę do ewangelickiego pastora Glücka w inflanckim Marienburgu (obecnie Alūksne, Łotwa). W tym mieście poznała szwedzkiego dragona, ubogiego szlachcica nazwiskiem Johann Rabe, za którego wyszła za mąż. Po zdobyciu miasta przez wojska rosyjskie pracowała jako praczka w pułkowej pralni. Następnie trafiła na służbę do starego marszałka Borysa Szeremietiewa. U niego spotkał ją Aleksandr Mienszykow, wykupił od starego marszałka i w roku 1702 zabrał do Moskwy. Wówczas Marta przeszła na prawosławie i przyjęła imię – Katarzyna Aleksiejewna. Wkrótce została faworytą Mienszykowa (podobno miała z nim dwoje dzieci). W roku 1706 u Mienszykowa poznał Katarzynę car Piotr I i zakochał się w niej. Ogłosił ją swoją żoną w 1711, choć formalnie małżeństwo zostało zawarte w 1712 (niektóre źródła mówią o potajemnym ożenku w 1707). …

Zgodnie z testamentem Piotra I, tron cesarski po nim przejęła Katarzyna, która została koronowana jeszcze w 1724 r. Faktycznie rządy w jej imieniu sprawował książę Aleksander Mienszykow, który przewodniczył specjalnie utworzonej 6-osobowej Najwyższej Tajnej Radzie, będącej organem doradczym carycy. Katarzyna wkrótce ciężko zachorowała i umarła po dwóch latach rządów. Historia zanotowała tylko jedną istotną jej decyzję, zawartą w testamencie. Mianowicie wyraziła w nim wolę, aby następcą na tronie po jej śmierci został Piotr II Aleksiejewicz, wnuk Piotra I (po jego najstarszym synu z pierwszego małżeństwa – Aleksym). Po nim władcami miały być kolejno Anna i Elżbieta, córki Piotra I i Katarzyny. Druga córka tej pary, Anna, wyszła za Karla Friedricha księcia Holstein-Gottorp i była matką późniejszego cesarza Piotra III, a więc protoplastką wszystkich Romanowów od XVIII do XX wieku.

***) „Mienszykow urodził się nie wcześniej niż w 1670 i nie później niż w 1673. Według jego wrogów, jego ojciec miał pochodzić z gminu – syn dworskiego stajennego, najprawdopodobniej wywodził się jednak z drobnej szlachty. Dzieciństwo spędził błąkając się po ulicach Moskwy, sprzedając pierożki mięsne. Franz Lefort****, pierwszy faworyt cara Piotra, dostrzegł u niego siłę woli i prezencję, które spowodowały przyjęcie Mienszykowa do służby carskiej – ordynans cara. Gdy Lefort zmarł w 1699 roku, Mienszykow został głównym faworytem i powiernikiem cara. Uczestniczył w podróżach cara po Rosji i poza jej granice.

Mimo że był skorumpowanym ignorantem, zaskarbił sobie zaufanie cara, umiejąc znakomicie musztrować armię i dowodzić nią. Tak jak car pracował w stoczniach Amsterdamu i znał nieco potocznego języka holenderskiego i niemieckiego. Do cara zwracał się per: Min Herz…

W latach 1718–1724 i 1726–1727 był prezydentem Kolegium Wojennego. Po śmierci Piotra I opierał się na Gwardii Cesarskiej. 28 stycznia 1725 wprowadził na tron Katarzynę I i został w rzeczywistości władcą Rosji. Podczas krótkich rządów Katarzyny I (styczeń 1725–maj 1727), zyskał przemożne wpływy na władzę (Aleksander Puszkin miał powiedzieć o nim kiedyś „półcar”), które skończyły się, gdy 25 maja 1727 zaręczył swoja córkę Marię z młodym cesarzem Piotrem II. Wywołało to gniew starej arystokracji Dołgorukowowów, Golicynów, Tołstojowów. Ich wpływy na Piotra II spowodowały, że 8 września 1727 został obwiniony o zdradę państwa i kradzież pieniędzy państwowych. Został pozbawiony wszystkich tytułów i urzędów i zesłany razem z rodziną na Syberię do Bieriozowa. Skonfiskowano jego majątek: 90 tysięcy poddanych, 6 miast, dobra w Rosji, Polsce, Prusach i Austrii, 5 milionów rubli w złocie w walucie i 9 milionów rubli w angielskich i holenderskich bankach.

imageПортрет А.Д.Меншикова. 1716-1720 гг., неизвестный художник. Холст, масло. См. подробнее

****) „Frantz Lefort urodził się w Genewie, w rodzinie kupieckiej. Jego pradziad, piszący się „Lifforti”, przybył do Szwajcarii w połowie XVI w. z Piemontu. Jego rodzina bardzo szybko stała się jedną z najbardziej bogatych i wpływowych w Szwajcarii, dysponując szerokimi kontaktami handlowymi w całej Europie Zach… Mianowany kapitanem, wraz z trzydziestoma innymi najemnikami przybył we wrześniu 1675 do Archangielska, a w styczniu 1676 do Moskwy. Żadnego jednak konkretnego przydziału nie otrzymał, ponieważ jak się okazało van Frosten prowadząc werbunek działał na własną rękę, a car żadnych żołnierzy cudzoziemskiego zaciągu nie potrzebował. Nie mając środków na wyjazd, Lefort osiedlił się w Niemieckiej Słobodzie (dzielnicy cudzoziemskiej w Moskwie), poszukując możliwości opuszczenia Rosji. Starania te przekreśliło ostatecznie jego małżeństwo w 1678 z Elizabeth Souhay, córką Anglika – pułkownika w carskiej służbie oraz trwająca wojna rosyjsko-turecka lat 1674-1681.”

Jak Zamoyski dał Anglikom rozwinąć handel ze Stambułem

[Anglicy: Thomas Sackville (z prawej, począwszy od okna), Charles Howard, Charles Blount, Henry Howard i Robert Cecil. Delegacja hiszpańsko-flamandzka: Juan de Velasco (p. od okna), Juan de Tassis y Acuña, Alessandro Robido, Charles de LigneJean Richardot i Louis Verreycken. Obraz z 1604, obecnie w NMM w Greenwich.]

___

Do początku XVI wieku handel Anglii z Lewantem szedł dwiema arteriami: szlakiem lądowym poprzez Rzeczpospolitą, z głównym „składem celnym” w Antwerpii, oraz szlakiem śródziemnomorskim, gdzie pośrednikami były Wenecja i Genua. Anglicy mogli wtedy, i przy rzadkich okazjach to robili, bezpośrednio handlować z Imperium osmańskim, ale pod warunkiem, że płynęli pod banderą francuską...

A bezpośredni handel między Anglią i Turcją (= Imperium osmańskim) miał wielki potencjał ponieważ ich „potrzeby komercyjne” znakomicie się uzupełniały. Anglia była źródłem cyny, ołowiu i materiałów żelaznych – surowców niezbędnych do produkcji uzbrojenia (przede wszystkim dla częstych wojen Turcji z Persją), a także wełny, używanej do produkcji osmańskich mundurów. Przy czym, protestancka Anglia nie musiała przestrzegać papieskiego zakazu eksportu do Imperium osmańskiego tych i innych towarów o zastosowaniu wojskowym. Turcy z kolei kontrolowali główne szlaki handlowe dla indyjskich tekstyliów bawełnianych, indygo i przypraw, jak i perskich jedwabi i innych „towarów luksusowych”.

Sytuacja międzynarodowa także „domagała się” ustanowienia bezpośredniego handlu między Anglią i Turcją. Po wojnie 1508-10 ruch weneckich statków przez kanał La Manche powoli zamarł – ostatni wenecki statek zawinął do Anglii w 1587. Z kolei, w 1566 Genua straciła na rzecz Imperium osmańskiego kluczową wyspę Chios – w efekcie, na morzu Śródziemnym powstała swoista handlowa próżnia, którą szybko zapełnili Anglicy…

W dodatku, w latach 1570tych, holenderskie wojny o niepodległość doprowadziły do przerwania działania składu celnego Antwerpii, natomiast wojny Wenecji z Turcją w 1570-73 całkowicie przerwały handel Republiki z północną Europą. Z kolei, po aneksji w 1580 Portugalii i jej kolonii przez Filipa II, angielski import ze Wschodu i dostęp do rynków zbytu dla eksportu angielskiej wełny etc. uległy dalszemu ograniczeniu.

Anglicy zaczęli od utworzenia w 1581 Kompanii Tureckiej, przy czym królowa i osoby z nią związane wyłożyły na ten cel 40 000 £, czyli połowę kapitału założycielskiego. A nieco wcześniej, bo w 1578, sam sir Francis Walsingham napisał krótkie memorandum o potencjalnej korzyści zakładania działalności gospodarczej w Turcji pt. A Consideration of the Trade into Turkey, gdzie zaleca:

„to make choice of some apte man to be sent with her Majestes letters unto the Turke to procure an ample safe conducte, who is allwaies to remaine there at the charge ofthe merchantes, as Agent to impeache the indirect practises of the said Ambassadeurs.” 

Zgodnie z tą sugestią natychmiast w drogę przez Polskę wyruszył specjalny agent JKM, Harborne, William Harborne:

„Harborne was employed in 1578 by a group of English merchants to travel to Constantinople, via Poland, and obtain permission from the Sultan Murat III for English ships to trade in Ottoman ports. Previously only the French had enjoyed this privilege, which was granted to Harborne in 1580 following negotiations with Sadrazam Sokollu Mehmed Pasha, and correspondence between Queen Elizabeth I and the Sultan.

Harborne thus became English Ambassador, in the pay of the Levant Company, an association of traders created for this purpose, led by Edward Osborne and Richard Staper, who had accompanied Harborne on his visits. Harborne received diplomatic credentials from Queen Elizabeth on 20 November 1582. Sailing to Constantinople from London he arrived on 26 March 1583 bearing lavish gifts for the Sultan including an expensive clock.

Harborne played a key role in preventing the Ottoman Empire from supporting catholic Spain in the war with Protestant England that was taking place at the time. Harborne was able to persuade the Porte that Spain was a threat to peace for all of Europe. Although he was unable to obtain a military alliance with the Ottomans, the Spanish-Ottoman protocol was not renewed in 1587. …

Harborne also succeeded in obtaining from the Ottomans capitulations and other tariff reductions for English goods, and was charged with obtaining samples and information regarding dyestuffs and fabrics used in the production of cloth and clothing in Turkey at that time. The ambassador departed in August 1588 succeeded by Sir Edward Barton, by which time trade had begun to thrive and the post was one of the most powerful positions in the English foreign service.** ”

Rok 1603 był przełomowy – umierają Elżbieta I i niespodziewanie (?) w wieku 37 lat sułtan Mehmed III. Mało tego, rok później podpisano w Londynie pokój angielsko-hiszpański, a więc przed Anglią stanęły otworem wszystkie porty imperium Habsburgów. A zatem, w owym Stambule Anglicy mogli całkowicie skupić się na ich „twardych, kupieckich interesach”:

„James I (1603–25) renewed and confirmed the company’s charter in 1606, adding new privileges. However he engaged in a verbal anti-Turk crusade and neglected direct relations with the Turks. The government did not interfere with trade, which expanded. Especially profitable was the arms trade as the Porte modernized and re-equipped its forces. Of growing importance was textile exports. Between 1609 and 1619, the export of cloth to the Turks increased from 46% to 79% of total cloth exports. The business was highly lucrative. Piracy continued to be a threat. Despite the anti-Ottoman rhetoric of the king, commercial relations with the Turks expanded. The king’s finances were increasingly based on the revenues derived from this trade, and English diplomacy was complicated by this trade. For example, James refused to provide financial support to Poland for its war against the Turks.”

Ale w tych latach, ambasadorem w Stambule był już jawnie antypolski sir Thomas Glover:

„Glover was born to an English father and a Polish mother [Basmanowska?] and was born and raised in Constantinople***, where Glover served as secretary to the English ambassadors Edward Barton and Sir Henry Lello before succeeding Lello as ambassador on December 23, 1606. Fluent in Turkish, Greek, Italian and Polish, he was a competent diplomat and respected in the court. He is known to have imprisoned the Catholic traveler and scholar Hugh Holland for speaking out against Elizabeth.”

Zatem od początku XVI wieku Anglia konsekwentnie pracowała nad dwiema (bezpośrednimi) arteriami handlowymi z Lewantem – takimi prekursorami dzisiejszych Nord & South Stream’ów. Nitka północna szła przez Polskę i pod koniec XVI wieku Anglicy zaczęli poważnie rozważać ominięcie pośredników w Antwerpii przez puszczenie jej części przez… Bałtyk i Gdańsk, a w samej Polsce uzyskania dla niej praktycznej eksterytorialności. Wsparcia logistycznego miały dostarczyć słynne bractwa szkockie w Rzplitej, a wielkim opiekunem tego przedsięwzięcia był nie kto inny jak Jan kanclerz Zamoyski. Na szczęście, Zygmunt Wielki te kwasi-kolonialne plany przejrzał, kanclerza odsunął (za co ten rozgoryczony groził, że „wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”), a na Szkotów nasłał nadzorcę. Kanclerzowi, ciągle otoczonemu angielskimi agentami, a który Szkotów bronił jak niepodległości – zmarło się dość gwałtownie w 1605. Nic dziwnego, że zaraz mieliśmy pierwszą wojnę domową wywołaną przez zwolenników zmarłego. Kiedy w 1609 Zygmunt Wielki rokosz-durnia-Zebrzydowskiego zdławił na dobre Anglicy musieli zapomnieć o swej kolonialnej koncepcji, a w „bałtyckiej polityce” postawili zdecydowanie i definitywnie na Szwecję.

Okazuje się na dokładkę, że kanclerz Zamoyski brał także bardzo czynny udział przy „udrażnianiu” owej nitki południowej! Tym razem zakończony wielkim sukcesem… samych Anglików, ofkors. Trzeba nam tu wrócić do owego memorandum sir Walsinghama z 1578 – w którym był fragment nawołujący do wysłania specjalnego agenta JKM drogą lądową do Stambułu, tak aby Wenecjanie nie wyczuli pisma nosem:

repair thither is to be handled with great secrecy and his voyage to be performed rather by land than by sea, for that otherwise the Italians that are here will seek underhand that he may be disgraced at his repair thither.”

Przejazd agenta Harborne przez Polskę był z pewnością uzgadniany z kanclerzem, o czym zresztą świadczą następujące potem wypadki. A przebieg i pewne następstwa tej operacji szczegółowo opisała dr Anna Kalinowska:

„Harborne wyruszył z Anglii latem 1578 r. drogą lądową przez Rzeczpospolitą. Trasa ta miała być bezpieczniejsza i pozwalała na zachowanie dyskrecji, zachodziła bowiem obawa, że jeśli o misji dowiedzą się kupcy weneccy lub francuscy to będą próbowali ją utrudnić. Za wyborem trasy przemawiał także inny fakt — kilka miesięcy wcześniej, 9 kwietnia 1578, w Warszawie wystawiony został przez Stefana Batorego dokument zapewniający ochronę interesów kupców angielskich w Rzeczypospolitej. Harborne bez większych problemów, prawdopodobnie przez Hamburg, Lubekę, Gdańsk, Toruń i Sandomierz, dotarł do Lwowa, gdzie odwiedził swojego szwagra, który prowadził tam interesy, a także nawiązał kontakt z powracającym właśnie z Polski czauszem, w którego orszaku udało mu się bezpiecznie dotrzeć do Konstantynopola. …

Umocnienie pozycji poddanych Elżbiety wywołało oczywiście sprzeciw przedstawicieli Francji, którym do tej pory udawało się kontrolować działania Anglików. Ich naciski spowodowały, że sułtan odnowił uzyskane dotychczas przez francuskich kupców przywileje. Nie zdało się to jednak na wiele — Anglicy zdołali się już bowiem uniezależnić. Uwolnienie się spod francuskiej kurateli (która jednak stanowiła pewną gwarancję opieki ze strony francuskich dyplomatów) pociągało za sobą konieczność zapewnienia stałego wsparcia dla angielskich kupców działających na terenie Imperium Osmańskiego. Oznaczało to, że Anglia powinna mieć w Konstantynopolu własnego stałego przedstawiciela.

W Londynie nacisk w tej sprawie starali się wywierać członkowie nowo założonej Turkey Company (powołanej do życia patentem Elzbiety I z 11 września 1581). Ostateczna decyzja opóźniała się jednak. Królowa podpisała oficjalną nominację dla swojego ambasadora dopiero późną jesienią 1582 r. Po raz kolejny zdecydowano się na skorzystanie z doświadczenia Harborne’a, który kilka miesięcy wcześniej powrócił do kraju. W połowie stycznia 1583 r. wyruszył on w drogę powrotną do Konstantynopola. Dotarł tam pod koniec marca, a oficjalna audiencja na dworze sułtana miała miejsce 23 kwietnia. Sprawował swoją misję do sierpnia 1588 r., kiedy to wyruszył do Anglii, ponownie drogą lądową przez Polskę. Zastąpił go jego dotychczasowy sekretarz Edward Barton, który pełnił obowiązki przedstawiciela angielskiego w Konstantynopolu aż do swojej śmierci w grudniu 1597 r.

Harborne w swojej działalności dyplomaty koncentrował się na kwestiach ekonomicznych (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę cele jego pierwszego pobytu w Turcji), a jego głównym zadaniem było stanie na straży interesów angielskich kupców.”

Tutaj warto zaznaczyć, że Osborne – pierwszy gubernator nowej Kompani Tureckiej – wraz z kilkoma kluczowymi udziałowcami byli także związani z Kompanią… Moskiewską. Mało tego – pamiętacie angielskiego super szpiega, Johna Peytona? – jego kuzyn ożenił się z córką owego Osborne’a… A wracając do angielskich ambasadorów, to ludzie Zamoyskiego w Stambule byli im całkowicie oddani:

„William Harborne, a następnie Edward Barton bardzo żywo interesowali się̨ pogarszającymi się stosunkami polsko-tureckimi, a sprawa opóźniającego się̨ polskiego poselstwa kilkakrotnie pojawiała się̨ w ich korespondencji. W czerwcu 1588 r. Harborne informował o zawarciu porozumienia pomiędzy Zygmuntem III a arcyksięciem Maksymilianem, do którego mieli przyczynić się papież oraz królowie Hiszpanii i Danii. …

Hospodar mołdawski Piotr Schiopul już od pewnego czasu starał się doprowadzić do załagodzenia napięcia pomiędzy Portą a Rzecząpospolitą, m.in. zgodnie życzeniem Zamoyskiego pośredniczył w korespondencji pomiędzy nim a urzędnikami sułtańskimi. Co warte podkreślenia, utrzymywał on równie  niezwykle przyjazne stosunki z Bartonem, m.in. przekazywał mu najświeższe informacje, w tym odpisy korespondencji pomiędzy królem Polski i Muratem III. Mocno zaangażowany w próby zapobieżenia wojnie polsko-tureckiej był również doradca hospodara, zitalianizowany albański zakonnik Bartolomeo Brutti. Wiele wskazuje więc na to, że to właśnie oni mogli zasugerowac Bartonowi zainteresowanie się polskimi problemami. Nie można wykluczyć [dobre sobie…], że działo się to za wiedzą Zamoyskiego, kanclerz bowiem otrzymywał regularne informacje o wszelkich działaniach podejmowanych w Konstantynopolu w celu zapobieżenia wojnie.

Nie ulega wątpliwości, że Anglicy dostrzegali równie wyjątkową rolę, jaką odgrywał w Polsce Zamoyski, a jego antyhabsburskie nastawienie powodowało, i stawał się on dla nich cennym partnerem. W korespondencji angielskich dyplomatów pojawiają się niezwykle pochlebne opinie na jego temat, wskazujące na zbieżność jego poglądów z prowadzoną przez Anglię polityką. Zamoyski jeszcze w 1588 r. korzystając z możliwości, jaką dawała wizyta Harborne’a w Polsce, skierował do Elżbiety niezwykle przyjazny list, o którym zapewne w Londynie pamiętano.”

Owe spotkanie Zamoyskiego z Harbornem i jego list do Elżbiety I (a wszystko to za plecami polskiego króla…) nie wymagają komentarza:

„Zamoyski do królowej angielskiej Elżbiety Zamość, 7 X 1588.

Ofiarowuje swe służby i proponuje nawiązanie ściślejszych węzłów między Polską a Anglią. State Papers Office Londyn 881

1) Oryg. z własnoręcznym podpisem, śladem pieczątki papierowej i adresem na odwrocie: Sacrae ac Sermae Mti Regiae, Dominae, dominae Elisabetti, Dei gratia, Angliae, Franciae, Hiberniae etc. reginae, fidei defensor! etc., dominae clementissimae. Obok streszczenie listu w języku angielskim przez kancelarię angielską. 2) Bodleiana, Oxford, rękopis: Tanner, kopia. 3) British Museum w Londynie, rękopis: Cotton „Titus” B VI

– Zamoyski do Williama Harborne

Zamość, 16 X 1588. Chętnie go powita w Zamościu. Oxford, Bodleiana, lanner, Oryginał. Adresatem był William Harborne, który w tym czasie wracał z Konstantynopola.”

Skandaliczny list do Elżbiety pozostał oczywiście bez odpowiedzi, bo przecież Zamoyski był jedynie pożytecznym idiotą w tej wielkiej grze. Przy czym wachlarz usług kanclerza był jeszcze szerszy – ciekawe jakie z nich czerpał profity (bo te berlińskie były bardzo pokaźne):

„Nie można również nie doceniać znaczenia kontaktów, które Barton, a jeszcze wcześniej jego poprzednik i przełożony Harborne, utrzymywali z kanclerzem Zamoyskim. Nie ulega wątpliwości,  że zarówno dyplomaci angielscy działający nad Bosforem, jak i ich zleceniodawcy w Londynie dostrzegali szczególną rolę, jaką odgrywał on w Rzeczypospolitej i to nie tylko w sprawach wewnętrznych, ale także w polityce zagranicznej. Konsekwentna antyhabsburska postawa kanclerza dodatkowo pogłębiała zainteresowanie jego osobą. Zarówno Harborne, jak i Barton utrzymywali kontakt z Zamoyskim i kilkakrotnie korzystali z jego pomocy — pierwszy podczas podróży przez Rzeczpospolitą, drugi w celu zabezpieczenia swoich interesów finansowych. Osobną kwestię stanowiła możliwość wykorzystania działań na rzecz zachowania pokoju pomiędzy Rzecząpospolitą a Turcją na arenie międzynarodowej, szczególnie w propagandowym starciu z Filipem II i jego dyplomatami. …

Wydarzenia te [z lat 1597/8] nie doprowadziły do całkowitego zerwania kontaktów polsko-angielskich, ale ostatecznie potwierdziły następujące od pewnego czasu pogorszenie stosunków pomiędzy oboma krajami.

Pogorszenie to miało swoje przełożenie na kontakty polsko-angielskie nad Bosforem, co kazało przypuszczać,  że współpraca dyplomatów polskich i angielskich w Konstantynopolu nie będzie kontynuowana. Pierwszym sygnałem obaw Bartona co do dalszego rozwoju stosunków polsko-angielskich był jego list do Zamoyskiego, w którym przypominał mu o dotychczasowej przyjaźni łączącej oba państwa i ostrzegał, że zbliżenie polsko-hiszpańskie może zostać odebrane zarówno przez Londyn, jak i Konstantynopol jako przejaw wrogości. Oczywiście Barton musiał zdawać sobie sprawę z faktu, że Zamoyski nie należał do gorących zwolenników ligi antytureckiej, ale wiedział też, że głównym zadaniem kanclerza i hetmana jest zapewnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Jego list miał więc na celu zapewne nie tyle przekonanie kanclerza do zmiany stanowiska, ile raczej zasugerowanie,  że jeśli plany przystąpienia Rzeczypospolitej do ligi nie zostaną zrealizowane, może ona nadal spodziewać się w Konstantynopolu wsparcia dyplomatycznego ze strony Anglii.

Jednak w instrukcji dla posła wielkiego Stanisława Golskiego, który wyruszył do Konstantynopola w 1597 r., a którego przyjazd w poprzednim roku zapowiadał Piotr Ostrowski, znalazło się zastrzeżenie, by nie ujawniał on treści swoich rozmów w Porcie, szczególnie zaś by informacje te nie dotarły do ambasadorów weneckiego i angielskiego. Barton rzeczywiście pisał do Londynu,  że mimo starań nie był w stanie dowiedzieć się, czy poza zawarciem nowego porozumienia pokojowego i uzyskaniem potwierdzenia nadania Mołdawii dla Jeremiego Mohyły Golski poruszał również  inne kwestie. Mimo to w jednym z ostatnich listów Bartona znaleźć można informację, że to właśnie on pośredniczył w przekazaniu polskich postulatów stronie tureckiej. Kilka tygodni później, w połowie grudnia 1597 r., ambasador angielski zmarł.

Następca Bartona, Henry Lello, nie angażował się już w takim stopniu w sprawy dotyczące stosunków Turcji z Rzecząpospolitą, a kolejny przedstawiciel angielski nad Bosforem, sir Thomas Glover, miał prowadzić na sułtańskim dworze otwarcie antypolską politykę. ”

___

Jako podsumowanie – taka oto informacja: „English trading activity accounted for 40% of Ottoman exports in 1634 and 39% in 1686″.

___

**) Trzeba tu pamiętać o zagładzie Wielkiej Armady w 1588 i dużo większej potem swobodzie w polityce angielskiej. A w „1599, the fourth year of Mehmed III’s reign, Queen Elizabeth I sent a convoy of gifts to the Ottoman court. These gifts were originally intended for the sultan’s predecessor, Murad III, who had died before they had arrived. Included in these gifts was a large jewel-studded clockwork organ that was assembled on the slope of the Royal Private Garden by a team of engineers including Thomas Dallam. The organ took many weeks to complete and featured dancing sculptures such as a flock of blackbirds that sung and shook their wings at the end of the music. The musical clock organ was destroyed by the succeeding Sultan Ahmed I. Also among the English gifts was a ceremonial coach, accompanied by a letter from the Queen to Mehmed’s mother, Safiye Sultan. These gifts were intended to cement relations between the two countries, building on the trade agreement signed in 1581 that gave English merchants priority in the Ottoman region. Under the looming threat of Spanish military presence, England was eager to secure an alliance with the Ottomans, the two nations together having the capability to divide the power. Elizabeth’s gifts arrived in a large 27-gun merchantman ship that Mehmed personally inspected, a clear display of English maritime strength that would prompt him to build up his fleet over the following years of his reign.”

image

Prezent od Elżbiety I dla matki sułtana Mehmeda III, za pośrednictwem jej żydowskiej kiry, słynnej Esperanzy

___

Ciekawostka: Thomas Sackville was the son of Richard Sackville, a cousin to Anne Boleyn; Charles Howard was also the cousin of Anne Boleyn (Anne’s mother was half-sister to Charles’ father)

***) Wacław Borowy, Między Londynem a Moskwą w wieku szesnastym. Przegląd Współczesny. Rok XVI. Tom LXI (kwiecień-czerwiec 1937). Nr. 182, str. 133-140.

…Wiele upokorzeń zniósł jeszcze i trzeci poseł, sir Tomasz Randolph, któremu wszelako udało się wreszcie porozumieć z carem i zmienić stanowisko jego wobec imprezy narewskiej. Uzasadnione jest przypuszczenie, że oddziałał tu nie tyle argument oczywistej nielojalności kupieckiej jej kierowników (którzy sami nie byli „mercatores”, ale tylko „famuli stipendiarii” albo „factores negociatorii”), ile inny występek, którego zdołano im dowieść: mianowicie, że niektórzy z nich pożenili się z Polkami. Już przez poprzedniego posła, Middletona, donosiła Elżbieta o nich carowi z oburzeniem (w liście z 10. 02. 1568, ustylizowanym przez Aschama): „isti, ut accepimus, clam insciis eorum d(omi)nis, qui hic in Anglia sunt, cum Polonis foeminis co(n)nubia contraxere”. Z notatki marginesowej w kopiariuszu Aschama wiadomo, że oskarżenie to odnosiło się do szefa przedsięwzięcia narewskiego Krzysztofa Benneta i trzech jego pomocników: Tomasza Glovera, Ralpha Ruttera i Jamesa Watsona. Trudno wiedzieć, czy wszyscy oni rzeczywiście ożenieni byli z Polkami; z całą pewnością wiemy tylko, że żonaty z Polką był Tomasz Glover. Nie było to jednak chyba tajemnicą i przed listem Elżbiety. Jeśli wierzyć innemu agentowi kompanii moskiewskiej, Horseyowi, który co prawda pisał o tych sprawach w jakieś dopiero trzy dziesiątki lat później, Glover przyszedł do swojej żony Polki w ten sposób, że kupił ją od samego cara za 10.000 dukatów węgierskich jako brankę po zdobyciu Połocka przez wojska moskiewskie (1563). Za niewłaściwość poczytano mu może, że się z nią ożenił. Jakkolwiek zresztą było, ujawnienie (czy przypomnienie) tego rodzaju okoliczności nie mogło się przysłużyć tym, którzy niedawno na oficjalnych posłów angielskich rzucali podejrzenia, że są szpiegami polskimi, zwłaszcza, że wojna z Polską trwała. W Anglii umiano to zrozumieć i wyzyskać. Toteż list Elżbiety (wyżej wspomniany) przestrzegał, że ludzie ci, jeśli nie będą w porę aresztowani, mogą zbiec do Polski (jak wiemy, Elżbieta była w dobrych stosunkach i z Polską, ale polityka dla każdego kraju była osobna).

Wynikiem pertraktacji Randolpha z carem było, min., że Glovera odesłano do Anglii, aby się z postępowania swego wytłumaczył. Iwan prosił wszelako o względy dla niego. Elżbieta mu istotnie przebaczyła i pozwoliła (1570) do Moskwy wrócić. Jakoż wrócił i na nowo rozwinął przedsiębiorczość, która wkrótce znów doprowadziła go do kolizji z zarządem kompanii a, co więcej, naraziła na niełaskę cara (o tę zresztą nie było trudno). Ostatecznie car (1573) skonfiskował mu cały majątek (który Horsey obliczał na 16.000 funtów) i wygnał go z Moskwy raz na zawsze[1].

Wracając do Anglii przez Gdańsk (czy może jeszcze wcześniej), wszedł Glover w jakieś bliższe stosunki z antytrynitariuszami litewskimi i zyskał sobie sympatię Szymona Budnego (acz osobiście z nim się nie poznał). W związku z tymi znajomościami, a zarazem w związku z koligacjami swojej żony, planował potem jakąś podróż na Litwę, do której nie wiadomo czy doszło[2]. Na razie zresztą czekały go inne przejścia: na okręcie, w drodze z Gdańska do Anglii, urodził mu się syn, a w Londynie, mimo że przychylnie świadczył o nim znakomity podróżnik, a niedawny poseł do Moskwy, Jenkinson, uwięziono go za długi, których wobec konfiskaty majątku nie miał z czego zapłacić. Iwan na późniejszą interwencję Elżbiety odpowiedział, że konfiskata była dokonana najsłuszniej, bo Glover, wraz ze swymi kompanami, najął się w służbę Szwedów, w tym więc już przejawiła się wielka jego łaska, chrześcijańskiego monarchy, ze go razem z nimi nie uśmiercił.

O dalszych losach Glovera nie mamy wiadomości. To jednak pewna, że ciężkie tarapaty nie przeszkodziły mu starannie wychować owego syna na okręcie urodzonego, syn ten bowiem – Tomasz Glover junior (później: sir Tomasz Glover) – miał po latach reprezentować Anglię jako ambasador w Konstantynopolu.

Będzie to naruszeniem porządku chronologicznego, może jednak przy tej sposobności warto parę słów powiedzieć o tym angielskim dyplomacie z matki Polki. Sir Tomasz Glover zaczął swoją karierę w Konstantynopolu jako sekretarz ambasadora Bartona (złośliwi utrzymywali, że przedtem był jego lokajem); w tym charakterze był m. in. wysłany w r. 1596 z listami do Polski; w dziesięć lat później już sam zajmował miejsce Bartona. Jakub I w liście uwierzytelniającym do sułtana (16 VIII 1606) nazywa go swoim dworzaninem (esquire of our body). Znajomość polszczyzny, którą zawdzięczał matce, bardzo mu się przydała, ułatwiając porozumienie z ludami słowiańskimi i zapewniając lepszą orientację w stosunkach miejscowych, niż ta, którą mieli inni ambasadorowie. Jego też zdobycze dla polityki angielskiej na bliskim wschodzie były bardzo pokaźne i nawet wysoce nieprzychylny mu francuski monografista Gabriel de Mun przyznaje, że był to jeden z pierwszych przedstawicieli typu „budowniczego imperium”, z jego ujemnymi, ale także i dodatnimi rysami. Jednym z niewątpliwie najszlachetniejszych znamion jego działalności była opieka, jaką otaczał jeńców chrześcijańskich w niewoli tureckiej. „Uwolnił więcej niewolników z galer, płacąc za nich okup i odsyłając ich do ich stacji chrześcijańskich… niż jakikolwiek inny ambasador, który kiedykolwiek rezydował w Konstantynopolu”: tak pisze o nim podróżnik szkocki Lithgow, a relację jego potwierdza poeta angielski Sandys, powiadając, że dom jego był „sanktuarium dla biednych jeńców chrześcijańskich, w którym się sekretnie chronili”.

Miał wszelako Glover i zmysł finansowy, który ujawnił, opiekując się okrętami kupców flamandzkich z niemałą korzyścią dla swojego rządu i dla siebie, a ku szczeremu niezadowoleniu ambasadora francuskiego (z którym zresztą w końcu się pogodzili na zasadzie podziału dochodów). Mimo to kariera jego konstantynopolitańska zakończyła się nieszczęśliwie. Zdaje się, że zbywało mu na umiejętności utrzymywania swego budżetu w równowadze; wdał się znów w ryzykowną intrygę na gruncie zawiłych spraw mołdawskich, popierając kandydata do mitry hospodarskiej, Raduła, który w końcu sromotnie go zawiódł, obciążając go ogromnymi długami. Chcąc się ratować, Glover zaczął podobno wyświadczać jakieś płatne usługi innym państwom; w każdym razie zaczęto go o to oskarżać; niebawem też (1611) został odwołany. Jego następca Paul Pindar przedstawił go w swoich raportach jak najgorzej: jako rozrzutnika, zdrajcę, truciciela i prawie poturczeńca; musiał w tym jednak chyba być jakiś nadmiar koleżeńskiej gorliwości, bo w Londynie Glover oczyścił się ze wszystkich zarzutów i król nie tylko polecił spłacić najbardziej krzyczące jego długi, ale nadał mu dożywotnio urząd skarbnika dworu („Treasurer of the Household”); Sandys zaś pisał, że „główną winą Glovera było jego nieszczęście”. Był więc, zdaje się, w sumie dobrym Anglikiem. Natomiast z racją stanu ojczyzny swojej matki zgoła się nie liczył, posłowie też polscy w latach 1609 – 1611 zarówno w Konstantynopolu jak w Londynie kilka razy protestowali przeciwko jego działaniom w sprawie mołdawskiego pretendenta[3].

Pora jednak wrócić do przerwanej nici chronologicznej naszego opowiadania, tj. do roku 1573. Wraz z Gloverem-ojcem wygnany wtedy został z Moskwy i jego kolega Ralph Rutter. I ten także przez Litwę wracał, gdzie poznał się z Budnym. Zabawił nawet u niego w Łosku czas jakiś i dużo widocznie wtedy rozmawiali o sprawach religijnych. Wynikiem tego było, że Budny napisał obszerny list-memoriał (datowany 4 V 1574) do Johna Foxe’a, głośnego teologa i historyka prześladowania protestantów za Marii Tudor. W liście tym zwięźle przedstawił wykład wiary wedle rozumienia antytrynitariuszy litewskich. Nie dosyć na tym. Rutter najwidoczniej tak się przejął zapatrywaniami antytrynitarskimi, że sam je zaczął szerzyć, rozdając w Prusiech książęcych pisemko Budnego zwalczające dogmat bóstwa Chrystusa. Działalność ta poruszyła nawet luterskiego biskupa Pomezanii Jana Wiganda i skłoniła go do ogłoszenia w r. 1575 (w Królewcu) pisma polemicznego „Nebulae Arianae per D. Raphaelem Ritterum (sic!) Londinensem sparsae: luce veritatis divinae discussae”; stąd nazwisko kupca moskiewskiego (w błędnej postaci) i do historii ruchu ariańskiego się dostało[4]

[1] Zob. J Tołstoj: Pierwyja sorok let snoszemj mieżdu Anglijeju i Rossijeju, 1553-1593, Petersb. 1875; M. K Boguszewski: „The English in Muscovy during the sixteenth century”, Transactions of the Royal Historical Society, vol. VII, 1878; J. V. Hamel: Angliczanie w Rossii w XVI i XVII stol., Petersb. 1869; Horsey: Travels, jak niżej str. 184 (Horsey podaje nawet nazwisko żony Glovera, w postaci jednak zbyt przekręconej, by była oświecająca: „Basmanovey”); A. Jenkinson: Early Voyages and Travels to Russia and Persia, 1886; Calendar of Clarendon State Papers I 496; kopiariusz Aschama (rps. Brit. Mus.: Royal 13. B. 1) f. 206.

[2] O stosunkach Glovera z Budnym świadczy fakt, że ten ostatni w liście do Foxe’a, odkrytym i streszczonym przez Stanisława Kota („Anglo-polonica”, Nauka Polska, t. XX s. 106), wskazuje (1574) na niego jako na zaufanego pośrednika w korespondencji.

[3] Zob. W. Lithgow: A most delectable and true discourse of an admired and painefull peregrination, 1614, cz. 4; G. Sandys: opis podróży w Purchas his Pilgrims, ed. 1905, VIII; sir Th. Glover: The Joufney of Edward Barton, tamże; G. de Mun: Deux ambassadeurs A Constantinople, 1604-1610, Paryż 1902; Historical MSS. Commission, 10-th Report, pt. 1: Digby MSS s. 542 etc.; State Papers, Venice, XI 330

[4] Zob.: J. Tołstoj, jw. 133 (jak wynika z przytoczonej tam zapiski Jenkinsona, miał on o R. gorszą opinię niż o Gloverze) etc., jw. Stosunki R. z Budnym wyświetlił Kot („Anglo-polonica”, 106; „Oddziaływanie Braci Polskich w Anglii”, Reformacja w Polsce, VII-VIII 218; życiorys Budnego w Pol. Słowniku Biograficznym).

Orban, armaty, Persowie i Mohacz

Nie, nie chodzi tutaj o premiera Orbana, ale o inżyniera Orbana z Braszowa w Siedmiogrodzie, który zaoferował swoje usługi, za bardzo sowitą zapłatę, sułtanowi Mehmedowi i zbudował mu super bombardę, użytą z powodzeniem w czasie oblężenia Konstantynopola w 1453. Sam Orban najprawdopodobniej zginął wtedy wraz z załogą podczas eksplozji działa, które potem nadal było w użyciu. Mało tego, już w 1464 Munir Ali zbudował na ten wzór Orbana bombardę o wadze 16.8 t i długości 518 cm, zdolną miotać kulami o średnicy 63 cm! W 1807 podczas brytyjskiej operacji w Dardanelach ostrzelano z tego właśnie działa okręty Royal Navy ubijając 28 Anglików, a w 1866 dostała je w prezencie królowa Wiktoria…

Przełom XV i XVI wieku, to był ten właściwy koniec średniowiecza – odkrycie Nowego Świata, merkantylizm i władza banków, rozpowszechnienie druku i broni palnej, wreszcie herezje protestanckie pchnęły Europę na rewolucyjne tory, którymi jedzie do dziś. (Dodać może tu trzeba także ekspulsje Żydów z Hiszpanii i Portugalii, ale o tym będzie osobna notka.)

Proch wysadził w powietrze feudalizm – pisali z emfazą oświeceniowi „mędrcy”, a późniejsi „nawiedzeni twórcy” pisali nawet o (wybuchowym) uwolnieniu ludzkiego ducha. Niewątpliwie, masowe wprowadzenie broni palnych wpłynęło na losy świata i właśnie Turcy byli w tym liderami. Oddziały kanonierów (topçu) pojawiają się w otomańskiej armii już pod koniec XIV w., mało tego – stanowią od początku część korpusu żołnierskiego, w przeciwieństwie do Europy, gdzie jeszcze długo kanonierzy byli kimś pomiędzy rzemieślnikiem a żołnierzem. W dodatku, artyleria i oddziały janczarów wyposażone w muszkiety, stały się w XV w. częścią centralną (stałą) armii, bezpośrednio podległą sułtanowi i przez niego opłacaną. W 1473 w kampanii przeciwko Uzun Hasanowi (patrz tutaj) Turcy pierwsi użyli z wielkim powodzeniem bardzo mobilnych lawet. W 1514 ich armia już posiadała 372 takich dział na lawetach, a oddziały artylerii liczyły 1171 żołnierzy, w tym 348 wyspecjalizowanych kanonierów – w większości chrześcijan… A mowa tu tylko o tej armii „centralnej”, do tego dochodziły wojska utrzymywane przez prowincje imperium. Już w XVI wieku imperium osmańskie miało wielką, imperialną sieć pozyskiwania saletry, które było zwolnione od podatków – w systemie podobnym do francuskiego… Przedsiębiorstwami tworzącymi tę sieć zarządzali członkowie grup władających imperium. Najważniejszym regionem uzyskiwania saletry była prowincja Karaman, zdobyta w 1468, w której saletra dawała około połowy całych dochodów tejże prowincji. Podobnie było z produkcją prochu – tylko najważniejsze fabryki prochu były w: Stambule, Kairze, Bagdadzie, Aleppo, Jemenie, Budzie (sic), Belgradzie i Timiszoarze (Temesvár), gdzie roczna sumaryczna produkcja dawała setki ton. Nawet w produkcji armat Turcy mieli przewagę – ich działa były zazwyczaj odlewane z brązu, który był bezpieczniejszy i mniej korodował aniżeli zazwyczaj żeliwne działa europejskich adwersarzy.  W skład stopu wchodziło 90% miedzi, zgodnie z przepisem Vannoccio Biringuccio (1480-1539) ojca metalurgii i przemysłowego odlewnictwa oraz autora pierwszej drukowanej rozprawy na ten temat: De la pirotechnia. Surowca dostarczały im własne, wielkie kopalnie miedzi. I na dokładkę, po wspomnianych ekspulsjach, imperium pozyskało zastępy żydowskich specjalistów od metalurgii, i nie tylko.

W tymże 1514 sułtan Selim rozgromił w wielkiej bitwie na równinie Czaldyran (Chald-iran) niezwyciężone wojska szacha perskiego Isma’ila, i artyleria odegrała w tym rolę kluczową. Szach Isma’il był synem tej „drugiej” córki Uzuna Hasana, Halimy (Marty), i założycielem w 1501 wielkiej dynastii Safawidów. Wprawdzie wielka wojenna sława szacha rozsypała się w… proch, ale Persowie nie zamierzali odpuścić – w 1516 mnich maronicki z Syrii, Petrus de Monte Libano, został wysłany do szacha przez Ludwika II z misją zawiązania anty-tureckiego sojuszu. I tu zaczyna się seria brzemiennych w skutki wydarzeń – jeszcze tego samego roku ów Petrus wraca przez Polskę (!) i udaje się na cesarski dwór Karola V, gdzie zapada cisza… Są historycy, autentycznie, którzy to tłumaczą trudnością z przetłumaczeniem listu szacha, napisanego po arabsku, co potrwa kilka lat. List zostaje jakoby w tym celu przesłany do Rzymu, także do wiadomości Leona X. Tymczasem Isma’il ma wewnętrzne kłopoty, w 1523 ginie jego długoletni wezyr, ale szach posyła znowu przez tego Petrusa, w październiku owego roku, kolejny list do cesarza, tym razem po łacinie – być może ta lingwistyczna wymówka i do niego dotarła. Karol V otrzymuje ten list w marcu 1524 w Burgos w Hiszpanii i znowu nic nie robi. Niestety, 23. maja tego roku, w wieku 36 lat, Isma’il niespodziewanie umiera odwiedzając grób ojca. Co za pech… jego syn ma tylko 11 lat i Persja wpada w kolejny okres wewnętrznego chaosu – Sulejman może spokojnie szykować się do ataku.

Tymczasem, w tymże 1524 Hieronim Łaski udaje się do Paryża, wraz ze swoimi braćmi, na czele polskiego poselstwa. Ciekawe, że po drodze trzej bracia** odwiedzają w Bazylei Erazma z Rotterdamu. We Francji, Hieronim odnosi wielki sukces – w czerwcu(?) zawiera sojusz „przewidujący małżeństwa: syna Franciszka z jedną z córek Zygmunta Starego oraz Zygmunta Augusta z jedną z córek Franciszka, a także polskie posiłki dla Francji w wyprawie przeciwko cesarstwu na Mediolan„. Francuski król, przy poparciu papieża Klemensa VII, 26. października 1524 odbija Mediolan, niestety bez polskiego wsparcia, ale potem 24. lutego ponosi wielką klęskę pod Pawią, gdzie dostaje się do niewoli. Francusko-polski sojusz, za którym stała Bona (która miała jakieś prawa do Mediolanu), a po stronie francuskiej – Antonio Rincon vel Antoine de Rincon, pozostał na papierze…

W 1526 Sulejman rusza na samotne, wystawione Węgry i w bitwie pod Mohaczem 29 sierpnia rozbija armię Ludwika – nasz honor ratuje 1600 polskich rycerzy pod dowództwem kapitana Lenarta Gnoińskiego – upamiętnionych pięknym obeliskiem. Karol V jest na fali – dokonuje się rozbiór wielkiego królestwa Węgier, a w 1527 jego wojska grabią Rzym (Sacco di Roma). Jednak zimą 1529 orientuje się w zamiarach Sulejmana i w końcu odpowiada na list nieżyjącego już Isma’ila – 24. lutego wysyła list z Toledo poprzez rycerza de Balby. Persowie jednak nadal mają kłopoty wewnętrzne, a de Balby ma kłopoty z „przebiciem się” do Persji i ottomańska armia jesienią „spokojnie” podchodzi pod Wiedeń, którego jednak nie zdobywa – wydaje się, że była to tylko padgatowka do właściwego ataku, który miał nastąpić w 1532, ale właśnie wtedy akuratnie wybucha długa wojna persko-turecka.

Po klęsce pod Pawią, Franciszek I rozpoczął rozmowy z Sulejmanem i doprowadził w tymże 1532 do ustanowienia franko-tureckiego sojuszu. Jak się okazało, był to najtrwalszy sojusz europejskiego kraju w ogóle, który trwał prawie trzy wieki i został definitywnie zerwany dopiero przez Napoleona „grabarza Francji”, poprzez jego kampanię egipską. Sojusz habsbursko-perski miał dużo krótszy żywot i „strategicznym” sojusznikiem Persji został zupełnie kto inny, ale o tym części trzeciej…

Na zakończenie, warto przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru, a więc ten skromny polski wątek dobrze zapowiada ową część trzecią i ostatnią tego perskiego cyklu.

____

**) Łaski Hieronim (Jarosław) h. Korab (1496–1541) – „w r. 1520pojechał tylko latem t. r. przez Węgry (?) do cesarza do Brukseli. Tam poznał Erazma z Rotterdamu i był pierwszym Polakiem, który korespondował z wielkim humanistą i odwiedzał go. Jeszcze 23 X był Ł. na koronacji Karola V i wrócił chyba dopiero z początkiem 1521 r., wywołując niezadowolenie królewskie swą opieszałością. … Szczyt działalności Ł-ego w służbie Rzeczypospolitej, a zgodnie z planami politycznymi królowej Bony i prymasa Jana Łaskiego (oraz dyplomacji Franciszka I), stanowiła jednak jego «wspaniała legacja» podjęta w r. 1524 na dwór francuski. Wyjechał wraz z braćmi w początku roku, wstępując po drodze w Bazylei do Erazma, którego starał się nakłonić do aktywnej walki z Lutrem. W połowie roku prowadził już we Francji rokowania z przedstawicielami Franciszka I (który mu szczególnie imponował) w sprawie polsko-francuskiego traktatu o wzajemnych małżeństwach dzieci królewskich i dość ścisłej współpracy antyhabsburskiej. Ł. powrócił ok. 1 X 1524 i najpierw złożył sprawozdanie Bonie… na uczcie w Niepołomicach wybuchła głośna jego kłótnia z niedoszłym szwagrem Andrzejem Górką. Wtedy też Ł. napisał służalczy list do księcia pruskiego Albrechta z prośbą o pomoc, w październiku zaś sam, choć z uszkodzoną głową (może w wyniku pojedynku, na który wyzwał Górkę), przybył na czele 100 jeźdźców do Prus, by wziąć udział w tłumieniu powstania chłopów sambijskich. Odtąd aż do śmierci pozostał politycznym informatorem Albrechta … Ł. został 31 VIII 1534 aresztowany w Budzie przez Zapolyę, który chciał go podobno stracić. Wstawiennictwo wielu osobistości z Polski i Europy, zwłaszcza zaś J. Tarnowskiego i dworu sułtańskiego, upominającego się o swego więzionego «sługę», sprawiły, iż w styczniu 1535 uwolniono Ł-ego z zamku budzińskiego. … sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego).” – za W. Urbanem

Stanisław Łaski, inne formy nazwiska: Stanislaus a Lasco, a Lasky, pseud. Walenty Poddany, (ur. 1491, zm. 29 marca 1550 w Książcu) – najstarszy z braci – walczył u boku Franciszka pod Pawią oraz brał udział w 1528 w kampanii francuskiej w Neapolu.

Jan Łaski herbu Korab, znany też jako: Joannes a Lasco, Jan z Łaska, Lascius, (ur. w 1499 roku w Łasku, zm. 8 stycznia 1560 roku w Pińczowie) – początkowo ksiądz katolicki, następnie pastor i teolog ewangelicko-reformowany, najwybitniejszy polski działacz reformacji, humanista, pisarz, tłumacz i dyplomata, sekretarz króla Zygmunta I Starego.