Jak Moskalami ręcznie sterowano a los Polski, i KXII, został przypieczętowany

Портрет Екатерины I (1684–1727) wedle Jean-Marca Nattier z 1717, Ermitaż

***

Stało się to 12 lipca 1711 roku kiedy to pokój w imienu cara Piotra I podpisali Piotr Szafirow i M. Szeremietiew natomiast w imieniu sułtana tureckiego – wielki wezyr Baltacı Mehmed Pasza oraz chan krymski Dewlett Girej. Podpisy złożyli ponadto kozacki hetman Filip Orlik, kozacki koszowy Kost Hordijenko oraz król szwedzki Karol XII.

A przecież: „Piotr I wraz ze swoją 38 tys. armią znalazł się w beznadziejnym położeniu. Otaczało ich 120 tysięcy Turków oraz 70 tysięcy Tatarów krymskich. W tej sytuacji rosyjscy negocjatorzy Szafirow i Szeremietiew dostali od cara znaczne pełnomocnictwa.

Ostatecznie, pozostawiając w Turcji sygnatariuszy układu jako zakładników, car i jego armia z pełnym uzbrojeniem mogli wyjść z okrążenia.

Różne teorie proponowano by wyjaśnić jakim cudem do tego doszło:

Some contemporaries, such as Voltaire in his book Peter the Great, reported that Mehmet Pasha was involved in an affair with future-Empress Catherine I of Russia, then the consort of Peter. Surrounded by overwhelming numbers of Turkish troops, Catherine suggested before surrendering, that her jewels and those of the other women be used in an effort to bribe Baltacı Mehmet Pasha into allowing a retreat. Mehmet allowed the retreat, whether motivated by the bribe or considerations of trade and diplomacy.

The story of Mehmet Pasha’s relationship with Catherine I and his subsequent punishment by exile has been the subject of several works of literature in both Turkey and Russia, including the 1961 play Lütfen Dokunmayın by Turkish playwright Haldun Taner and the book Baltacı ile Katerina („Baltacı and Catherine”) by Murat Sertoğlu.”

Skoro sam Wolter twierdził, że doszło do tego po prostu poprzez łóżko Marty Heleny Skowrońskiej, przyszłej Katarzyny I **, to możemy być pewni iż było zupełnie inaczej. I w dodatku mamy tego „księcia” Aleksandra Mienszykowa***. Ja stawiam na cud banków amsterdamskich i londyńskich. Mamy zatem nie tylko cuda domu brandenburskiego, ale i te Romanowych.

Przy okazji trzeba przypomnieć pierwszy w Rosji klub dla dżentelmenów, czyli założony przez samego Piotra I klub „głupców i błaznów”. Mieli poczucie humoru, nie ma co. Tak wykuwała się ruska stal.

___

**) „Była córką osiadłego na terenie dzisiejszej Łotwy chłopa, mieszkańca Wielkiego Księstwa Litewskiego Samuela Skowrońskiego. Skowroński w latach 70. i 80. XVII wieku służył u gospodarza Pałacu Kazimierza Jana Sapiehy, po czym uciekł od niego do Estonii, gdzie urodziła się przyszła cesarzowa. Później, podczas panowania Katarzyny I, władze rosyjskie zaczęły wykupować od możnowładców litewskich jej braci i siostry.

W wieku lat 17 najęła się na służbę do ewangelickiego pastora Glücka w inflanckim Marienburgu (obecnie Alūksne, Łotwa). W tym mieście poznała szwedzkiego dragona, ubogiego szlachcica nazwiskiem Johann Rabe, za którego wyszła za mąż. Po zdobyciu miasta przez wojska rosyjskie pracowała jako praczka w pułkowej pralni. Następnie trafiła na służbę do starego marszałka Borysa Szeremietiewa. U niego spotkał ją Aleksandr Mienszykow, wykupił od starego marszałka i w roku 1702 zabrał do Moskwy. Wówczas Marta przeszła na prawosławie i przyjęła imię – Katarzyna Aleksiejewna. Wkrótce została faworytą Mienszykowa (podobno miała z nim dwoje dzieci). W roku 1706 u Mienszykowa poznał Katarzynę car Piotr I i zakochał się w niej. Ogłosił ją swoją żoną w 1711, choć formalnie małżeństwo zostało zawarte w 1712 (niektóre źródła mówią o potajemnym ożenku w 1707). …

Zgodnie z testamentem Piotra I, tron cesarski po nim przejęła Katarzyna, która została koronowana jeszcze w 1724 r. Faktycznie rządy w jej imieniu sprawował książę Aleksander Mienszykow, który przewodniczył specjalnie utworzonej 6-osobowej Najwyższej Tajnej Radzie, będącej organem doradczym carycy. Katarzyna wkrótce ciężko zachorowała i umarła po dwóch latach rządów. Historia zanotowała tylko jedną istotną jej decyzję, zawartą w testamencie. Mianowicie wyraziła w nim wolę, aby następcą na tronie po jej śmierci został Piotr II Aleksiejewicz, wnuk Piotra I (po jego najstarszym synu z pierwszego małżeństwa – Aleksym). Po nim władcami miały być kolejno Anna i Elżbieta, córki Piotra I i Katarzyny. Druga córka tej pary, Anna, wyszła za Karla Friedricha księcia Holstein-Gottorp i była matką późniejszego cesarza Piotra III, a więc protoplastką wszystkich Romanowów od XVIII do XX wieku.

***) „Mienszykow urodził się nie wcześniej niż w 1670 i nie później niż w 1673. Według jego wrogów, jego ojciec miał pochodzić z gminu – syn dworskiego stajennego, najprawdopodobniej wywodził się jednak z drobnej szlachty. Dzieciństwo spędził błąkając się po ulicach Moskwy, sprzedając pierożki mięsne. Franz Lefort****, pierwszy faworyt cara Piotra, dostrzegł u niego siłę woli i prezencję, które spowodowały przyjęcie Mienszykowa do służby carskiej – ordynans cara. Gdy Lefort zmarł w 1699 roku, Mienszykow został głównym faworytem i powiernikiem cara. Uczestniczył w podróżach cara po Rosji i poza jej granice.

Mimo że był skorumpowanym ignorantem, zaskarbił sobie zaufanie cara, umiejąc znakomicie musztrować armię i dowodzić nią. Tak jak car pracował w stoczniach Amsterdamu i znał nieco potocznego języka holenderskiego i niemieckiego. Do cara zwracał się per: Min Herz…

W latach 1718–1724 i 1726–1727 był prezydentem Kolegium Wojennego. Po śmierci Piotra I opierał się na Gwardii Cesarskiej. 28 stycznia 1725 wprowadził na tron Katarzynę I i został w rzeczywistości władcą Rosji. Podczas krótkich rządów Katarzyny I (styczeń 1725–maj 1727), zyskał przemożne wpływy na władzę (Aleksander Puszkin miał powiedzieć o nim kiedyś „półcar”), które skończyły się, gdy 25 maja 1727 zaręczył swoja córkę Marię z młodym cesarzem Piotrem II. Wywołało to gniew starej arystokracji Dołgorukowowów, Golicynów, Tołstojowów. Ich wpływy na Piotra II spowodowały, że 8 września 1727 został obwiniony o zdradę państwa i kradzież pieniędzy państwowych. Został pozbawiony wszystkich tytułów i urzędów i zesłany razem z rodziną na Syberię do Bieriozowa. Skonfiskowano jego majątek: 90 tysięcy poddanych, 6 miast, dobra w Rosji, Polsce, Prusach i Austrii, 5 milionów rubli w złocie w walucie i 9 milionów rubli w angielskich i holenderskich bankach.

imageПортрет А.Д.Меншикова. 1716-1720 гг., неизвестный художник. Холст, масло. См. подробнее

****) „Frantz Lefort urodził się w Genewie, w rodzinie kupieckiej. Jego pradziad, piszący się „Lifforti”, przybył do Szwajcarii w połowie XVI w. z Piemontu. Jego rodzina bardzo szybko stała się jedną z najbardziej bogatych i wpływowych w Szwajcarii, dysponując szerokimi kontaktami handlowymi w całej Europie Zach… Mianowany kapitanem, wraz z trzydziestoma innymi najemnikami przybył we wrześniu 1675 do Archangielska, a w styczniu 1676 do Moskwy. Żadnego jednak konkretnego przydziału nie otrzymał, ponieważ jak się okazało van Frosten prowadząc werbunek działał na własną rękę, a car żadnych żołnierzy cudzoziemskiego zaciągu nie potrzebował. Nie mając środków na wyjazd, Lefort osiedlił się w Niemieckiej Słobodzie (dzielnicy cudzoziemskiej w Moskwie), poszukując możliwości opuszczenia Rosji. Starania te przekreśliło ostatecznie jego małżeństwo w 1678 z Elizabeth Souhay, córką Anglika – pułkownika w carskiej służbie oraz trwająca wojna rosyjsko-turecka lat 1674-1681.”

Reklamy

Jak Zamoyski dał Anglikom rozwinąć handel ze Stambułem

[Anglicy: Thomas Sackville (z prawej, począwszy od okna), Charles Howard, Charles Blount, Henry Howard i Robert Cecil. Delegacja hiszpańsko-flamandzka: Juan de Velasco (p. od okna), Juan de Tassis y Acuña, Alessandro Robido, Charles de LigneJean Richardot i Louis Verreycken. Obraz z 1604, obecnie w NMM w Greenwich.]

___

Do początku XVI wieku handel Anglii z Lewantem szedł dwiema arteriami: szlakiem lądowym poprzez Rzeczpospolitą, z głównym „składem celnym” w Antwerpii, oraz szlakiem śródziemnomorskim, gdzie pośrednikami były Wenecja i Genua. Anglicy mogli wtedy, i przy rzadkich okazjach to robili, bezpośrednio handlować z Imperium osmańskim, ale pod warunkiem, że płynęli pod banderą francuską...

A bezpośredni handel między Anglią i Turcją (= Imperium osmańskim) miał wielki potencjał ponieważ ich „potrzeby komercyjne” znakomicie się uzupełniały. Anglia była źródłem cyny, ołowiu i materiałów żelaznych – surowców niezbędnych do produkcji uzbrojenia (przede wszystkim dla częstych wojen Turcji z Persją), a także wełny, używanej do produkcji osmańskich mundurów. Przy czym, protestancka Anglia nie musiała przestrzegać papieskiego zakazu eksportu do Imperium osmańskiego tych i innych towarów o zastosowaniu wojskowym. Turcy z kolei kontrolowali główne szlaki handlowe dla indyjskich tekstyliów bawełnianych, indygo i przypraw, jak i perskich jedwabi i innych „towarów luksusowych”.

Sytuacja międzynarodowa także „domagała się” ustanowienia bezpośredniego handlu między Anglią i Turcją. Po wojnie 1508-10 ruch weneckich statków przez kanał La Manche powoli zamarł – ostatni wenecki statek zawinął do Anglii w 1587. Z kolei, w 1566 Genua straciła na rzecz Imperium osmańskiego kluczową wyspę Chios – w efekcie, na morzu Śródziemnym powstała swoista handlowa próżnia, którą szybko zapełnili Anglicy…

W dodatku, w latach 1570tych, holenderskie wojny o niepodległość doprowadziły do przerwania działania składu celnego Antwerpii, natomiast wojny Wenecji z Turcją w 1570-73 całkowicie przerwały handel Republiki z północną Europą. Z kolei, po aneksji w 1580 Portugalii i jej kolonii przez Filipa II, angielski import ze Wschodu i dostęp do rynków zbytu dla eksportu angielskiej wełny etc. uległy dalszemu ograniczeniu.

Anglicy zaczęli od utworzenia w 1581 Kompanii Tureckiej, przy czym królowa i osoby z nią związane wyłożyły na ten cel 40 000 £, czyli połowę kapitału założycielskiego. A nieco wcześniej, bo w 1578, sam sir Francis Walsingham napisał krótkie memorandum o potencjalnej korzyści zakładania działalności gospodarczej w Turcji pt. A Consideration of the Trade into Turkey, gdzie zaleca:

„to make choice of some apte man to be sent with her Majestes letters unto the Turke to procure an ample safe conducte, who is allwaies to remaine there at the charge ofthe merchantes, as Agent to impeache the indirect practises of the said Ambassadeurs.” 

Zgodnie z tą sugestią natychmiast w drogę przez Polskę wyruszył specjalny agent JKM, Harborne, William Harborne:

„Harborne was employed in 1578 by a group of English merchants to travel to Constantinople, via Poland, and obtain permission from the Sultan Murat III for English ships to trade in Ottoman ports. Previously only the French had enjoyed this privilege, which was granted to Harborne in 1580 following negotiations with Sadrazam Sokollu Mehmed Pasha, and correspondence between Queen Elizabeth I and the Sultan.

Harborne thus became English Ambassador, in the pay of the Levant Company, an association of traders created for this purpose, led by Edward Osborne and Richard Staper, who had accompanied Harborne on his visits. Harborne received diplomatic credentials from Queen Elizabeth on 20 November 1582. Sailing to Constantinople from London he arrived on 26 March 1583 bearing lavish gifts for the Sultan including an expensive clock.

Harborne played a key role in preventing the Ottoman Empire from supporting catholic Spain in the war with Protestant England that was taking place at the time. Harborne was able to persuade the Porte that Spain was a threat to peace for all of Europe. Although he was unable to obtain a military alliance with the Ottomans, the Spanish-Ottoman protocol was not renewed in 1587. …

Harborne also succeeded in obtaining from the Ottomans capitulations and other tariff reductions for English goods, and was charged with obtaining samples and information regarding dyestuffs and fabrics used in the production of cloth and clothing in Turkey at that time. The ambassador departed in August 1588 succeeded by Sir Edward Barton, by which time trade had begun to thrive and the post was one of the most powerful positions in the English foreign service.** ”

Rok 1603 był przełomowy – umierają Elżbieta I i niespodziewanie (?) w wieku 37 lat sułtan Mehmed III. Mało tego, rok później podpisano w Londynie pokój angielsko-hiszpański, a więc przed Anglią stanęły otworem wszystkie porty imperium Habsburgów. A zatem, w owym Stambule Anglicy mogli całkowicie skupić się na ich „twardych, kupieckich interesach”:

„James I (1603–25) renewed and confirmed the company’s charter in 1606, adding new privileges. However he engaged in a verbal anti-Turk crusade and neglected direct relations with the Turks. The government did not interfere with trade, which expanded. Especially profitable was the arms trade as the Porte modernized and re-equipped its forces. Of growing importance was textile exports. Between 1609 and 1619, the export of cloth to the Turks increased from 46% to 79% of total cloth exports. The business was highly lucrative. Piracy continued to be a threat. Despite the anti-Ottoman rhetoric of the king, commercial relations with the Turks expanded. The king’s finances were increasingly based on the revenues derived from this trade, and English diplomacy was complicated by this trade. For example, James refused to provide financial support to Poland for its war against the Turks.”

Ale w tych latach, ambasadorem w Stambule był już jawnie antypolski sir Thomas Glover:

„Glover was born to an English father and a Polish mother [Basmanowska?] and was born and raised in Constantinople, where Glover served as secretary to the English ambassadors Edward Barton and Sir Henry Lello before succeeding Lello as ambassador on December 23, 1606. Fluent in Turkish, Greek, Italian and Polish, he was a competent diplomat and respected in the court. He is known to have imprisoned the Catholic traveler and scholar Hugh Holland for speaking out against Elizabeth.”

Zatem od początku XVI wieku Anglia konsekwentnie pracowała nad dwiema (bezpośrednimi) arteriami handlowymi z Lewantem – takimi prekursorami dzisiejszych Nord & South Stream’ów. Nitka północna szła przez Polskę i pod koniec XVI wieku Anglicy zaczęli poważnie rozważać ominięcie pośredników w Antwerpii przez puszczenie jej części przez… Bałtyk i Gdańsk, a w samej Polsce uzyskania dla niej praktycznej eksterytorialności. Wsparcia logistycznego miały dostarczyć słynne bractwa szkockie w Rzplitej, a wielkim opiekunem tego przedsięwzięcia był nie kto inny jak Jan kanclerz Zamoyski. Na szczęście, Zygmunt Wielki te kwasi-kolonialne plany przejrzał, kanclerza odsunął (za co ten rozgoryczony groził, że „wyjedzie z Polski i osiądzie gdzieś w Anglii i Szkocji, by tam dopiero otrząsnąć się z długów, w jakie wpadł w czasie bezkrólewia”), a na Szkotów nasłał nadzorcę. Kanclerzowi, ciągle otoczonemu angielskimi agentami, a który Szkotów bronił jak niepodległości – zmarło się dość gwałtownie w 1605. Nic dziwnego, że zaraz mieliśmy pierwszą wojnę domową wywołaną przez zwolenników zmarłego. Kiedy w 1609 Zygmunt Wielki rokosz-durnia-Zebrzydowskiego zdławił na dobre Anglicy musieli zapomnieć o swej kolonialnej koncepcji, a w „bałtyckiej polityce” postawili zdecydowanie i definitywnie na Szwecję.

Okazuje się na dokładkę, że kanclerz Zamoyski brał także bardzo czynny udział przy „udrażnianiu” owej nitki południowej! Tym razem zakończony wielkim sukcesem… samych Anglików, ofkors. Trzeba nam tu wrócić do owego memorandum sir Walsinghama z 1578 – w którym był fragment nawołujący do wysłania specjalnego agenta JKM drogą lądową do Stambułu, tak aby Wenecjanie nie wyczuli pisma nosem:

repair thither is to be handled with great secrecy and his voyage to be performed rather by land than by sea, for that otherwise the Italians that are here will seek underhand that he may be disgraced at his repair thither.”

Przejazd agenta Harborne przez Polskę był z pewnością uzgadniany z kanclerzem, o czym zresztą świadczą następujące potem wypadki. A przebieg i pewne następstwa tej operacji szczegółowo opisała dr Anna Kalinowska:

„Harborne wyruszył z Anglii latem 1578 r. drogą lądową przez Rzeczpospolitą. Trasa ta miała być bezpieczniejsza i pozwalała na zachowanie dyskrecji, zachodziła bowiem obawa, że jeśli o misji dowiedzą się kupcy weneccy lub francuscy to będą próbowali ją utrudnić. Za wyborem trasy przemawiał także inny fakt — kilka miesięcy wcześniej, 9 kwietnia 1578, w Warszawie wystawiony został przez Stefana Batorego dokument zapewniający ochronę interesów kupców angielskich w Rzeczypospolitej. Harborne bez większych problemów, prawdopodobnie przez Hamburg, Lubekę, Gdańsk, Toruń i Sandomierz, dotarł do Lwowa, gdzie odwiedził swojego szwagra, który prowadził tam interesy, a także nawiązał kontakt z powracającym właśnie z Polski czauszem, w którego orszaku udało mu się bezpiecznie dotrzeć do Konstantynopola. …

Umocnienie pozycji poddanych Elżbiety wywołało oczywiście sprzeciw przedstawicieli Francji, którym do tej pory udawało się kontrolować działania Anglików. Ich naciski spowodowały, że sułtan odnowił uzyskane dotychczas przez francuskich kupców przywileje. Nie zdało się to jednak na wiele — Anglicy zdołali się już bowiem uniezależnić. Uwolnienie się spod francuskiej kurateli (która jednak stanowiła pewną gwarancję opieki ze strony francuskich dyplomatów) pociągało za sobą konieczność zapewnienia stałego wsparcia dla angielskich kupców działających na terenie Imperium Osmańskiego. Oznaczało to, że Anglia powinna mieć w Konstantynopolu własnego stałego przedstawiciela.

W Londynie nacisk w tej sprawie starali się wywierać członkowie nowo założonej Turkey Company (powołanej do życia patentem Elzbiety I z 11 września 1581). Ostateczna decyzja opóźniała się jednak. Królowa podpisała oficjalną nominację dla swojego ambasadora dopiero późną jesienią 1582 r. Po raz kolejny zdecydowano się na skorzystanie z doświadczenia Harborne’a, który kilka miesięcy wcześniej powrócił do kraju. W połowie stycznia 1583 r. wyruszył on w drogę powrotną do Konstantynopola. Dotarł tam pod koniec marca, a oficjalna audiencja na dworze sułtana miała miejsce 23 kwietnia. Sprawował swoją misję do sierpnia 1588 r., kiedy to wyruszył do Anglii, ponownie drogą lądową przez Polskę. Zastąpił go jego dotychczasowy sekretarz Edward Barton, który pełnił obowiązki przedstawiciela angielskiego w Konstantynopolu aż do swojej śmierci w grudniu 1597 r.

Harborne w swojej działalności dyplomaty koncentrował się na kwestiach ekonomicznych (co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę cele jego pierwszego pobytu w Turcji), a jego głównym zadaniem było stanie na straży interesów angielskich kupców.”

Tutaj warto zaznaczyć, że Osborne – pierwszy gubernator nowej Kompani Tureckiej – wraz z kilkoma kluczowymi udziałowcami byli także związani z Kompanią… Moskiewską. Mało tego – pamiętacie angielskiego super szpiega, Johna Peytona? – jego kuzyn ożenił się z córką owego Osborne’a… A wracając do angielskich ambasadorów, to ludzie Zamoyskiego w Stambule byli im całkowicie oddani:

„William Harborne, a następnie Edward Barton bardzo żywo interesowali się̨ pogarszającymi się stosunkami polsko-tureckimi, a sprawa opóźniającego się̨ polskiego poselstwa kilkakrotnie pojawiała się̨ w ich korespondencji. W czerwcu 1588 r. Harborne informował o zawarciu porozumienia pomiędzy Zygmuntem III a arcyksięciem Maksymilianem, do którego mieli przyczynić się papież oraz królowie Hiszpanii i Danii. …

Hospodar mołdawski Piotr Schiopul już od pewnego czasu starał się doprowadzić do załagodzenia napięcia pomiędzy Portą a Rzecząpospolitą, m.in. zgodnie życzeniem Zamoyskiego pośredniczył w korespondencji pomiędzy nim a urzędnikami sułtańskimi. Co warte podkreślenia, utrzymywał on równie  niezwykle przyjazne stosunki z Bartonem, m.in. przekazywał mu najświeższe informacje, w tym odpisy korespondencji pomiędzy królem Polski i Muratem III. Mocno zaangażowany w próby zapobieżenia wojnie polsko-tureckiej był również doradca hospodara, zitalianizowany albański zakonnik Bartolomeo Brutti. Wiele wskazuje więc na to, że to właśnie oni mogli zasugerowac Bartonowi zainteresowanie się polskimi problemami. Nie można wykluczyć [dobre sobie…], że działo się to za wiedzą Zamoyskiego, kanclerz bowiem otrzymywał regularne informacje o wszelkich działaniach podejmowanych w Konstantynopolu w celu zapobieżenia wojnie.

Nie ulega wątpliwości, że Anglicy dostrzegali równie wyjątkową rolę, jaką odgrywał w Polsce Zamoyski, a jego antyhabsburskie nastawienie powodowało, i stawał się on dla nich cennym partnerem. W korespondencji angielskich dyplomatów pojawiają się niezwykle pochlebne opinie na jego temat, wskazujące na zbieżność jego poglądów z prowadzoną przez Anglię polityką. Zamoyski jeszcze w 1588 r. korzystając z możliwości, jaką dawała wizyta Harborne’a w Polsce, skierował do Elżbiety niezwykle przyjazny list, o którym zapewne w Londynie pamiętano.”

Owe spotkanie Zamoyskiego z Harbornem i jego list do Elżbiety I (a wszystko to za plecami polskiego króla…) nie wymagają komentarza:

„Zamoyski do królowej angielskiej Elżbiety Zamość, 7 X 1588.

Ofiarowuje swe służby i proponuje nawiązanie ściślejszych węzłów między Polską a Anglią. State Papers Office Londyn 881

1) Oryg. z własnoręcznym podpisem, śladem pieczątki papierowej i adresem na odwrocie: Sacrae ac Sermae Mti Regiae, Dominae, dominae Elisabetti, Dei gratia, Angliae, Franciae, Hiberniae etc. reginae, fidei defensor! etc., dominae clementissimae. Obok streszczenie listu w języku angielskim przez kancelarię angielską. 2) Bodleiana, Oxford, rękopis: Tanner, kopia. 3) British Museum w Londynie, rękopis: Cotton „Titus” B VI

– Zamoyski do Williama Harborne

Zamość, 16 X 1588. Chętnie go powita w Zamościu. Oxford, Bodleiana, lanner, Oryginał. Adresatem był William Harborne, który w tym czasie wracał z Konstantynopola.”

Skandaliczny list do Elżbiety pozostał oczywiście bez odpowiedzi, bo przecież Zamoyski był jedynie pożytecznym idiotą w tej wielkiej grze. Przy czym wachlarz usług kanclerza był jeszcze szerszy – ciekawe jakie z nich czerpał profity (bo te berlińskie były bardzo pokaźne):

„Nie można również nie doceniać znaczenia kontaktów, które Barton, a jeszcze wcześniej jego poprzednik i przełożony Harborne, utrzymywali z kanclerzem Zamoyskim. Nie ulega wątpliwości,  że zarówno dyplomaci angielscy działający nad Bosforem, jak i ich zleceniodawcy w Londynie dostrzegali szczególną rolę, jaką odgrywał on w Rzeczypospolitej i to nie tylko w sprawach wewnętrznych, ale także w polityce zagranicznej. Konsekwentna antyhabsburska postawa kanclerza dodatkowo pogłębiała zainteresowanie jego osobą. Zarówno Harborne, jak i Barton utrzymywali kontakt z Zamoyskim i kilkakrotnie korzystali z jego pomocy — pierwszy podczas podróży przez Rzeczpospolitą, drugi w celu zabezpieczenia swoich interesów finansowych. Osobną kwestię stanowiła możliwość wykorzystania działań na rzecz zachowania pokoju pomiędzy Rzecząpospolitą a Turcją na arenie międzynarodowej, szczególnie w propagandowym starciu z Filipem II i jego dyplomatami. …

Wydarzenia te [z lat 1597/8] nie doprowadziły do całkowitego zerwania kontaktów polsko-angielskich, ale ostatecznie potwierdziły następujące od pewnego czasu pogorszenie stosunków pomiędzy oboma krajami.

Pogorszenie to miało swoje przełożenie na kontakty polsko-angielskie nad Bosforem, co kazało przypuszczać,  że współpraca dyplomatów polskich i angielskich w Konstantynopolu nie będzie kontynuowana. Pierwszym sygnałem obaw Bartona co do dalszego rozwoju stosunków polsko-angielskich był jego list do Zamoyskiego, w którym przypominał mu o dotychczasowej przyjaźni łączącej oba państwa i ostrzegał, że zbliżenie polsko-hiszpańskie może zostać odebrane zarówno przez Londyn, jak i Konstantynopol jako przejaw wrogości. Oczywiście Barton musiał zdawać sobie sprawę z faktu, że Zamoyski nie należał do gorących zwolenników ligi antytureckiej, ale wiedział też, że głównym zadaniem kanclerza i hetmana jest zapewnienie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej. Jego list miał więc na celu zapewne nie tyle przekonanie kanclerza do zmiany stanowiska, ile raczej zasugerowanie,  że jeśli plany przystąpienia Rzeczypospolitej do ligi nie zostaną zrealizowane, może ona nadal spodziewać się w Konstantynopolu wsparcia dyplomatycznego ze strony Anglii.

Jednak w instrukcji dla posła wielkiego Stanisława Golskiego, który wyruszył do Konstantynopola w 1597 r., a którego przyjazd w poprzednim roku zapowiadał Piotr Ostrowski, znalazło się zastrzeżenie, by nie ujawniał on treści swoich rozmów w Porcie, szczególnie zaś by informacje te nie dotarły do ambasadorów weneckiego i angielskiego. Barton rzeczywiście pisał do Londynu,  że mimo starań nie był w stanie dowiedzieć się, czy poza zawarciem nowego porozumienia pokojowego i uzyskaniem potwierdzenia nadania Mołdawii dla Jeremiego Mohyły Golski poruszał również  inne kwestie. Mimo to w jednym z ostatnich listów Bartona znaleźć można informację, że to właśnie on pośredniczył w przekazaniu polskich postulatów stronie tureckiej. Kilka tygodni później, w połowie grudnia 1597 r., ambasador angielski zmarł.

Następca Bartona, Henry Lello, nie angażował się już w takim stopniu w sprawy dotyczące stosunków Turcji z Rzecząpospolitą, a kolejny przedstawiciel angielski nad Bosforem, sir Thomas Glover, miał prowadzić na sułtańskim dworze otwarcie antypolską politykę. ”

___

Jako podsumowanie – taka oto informacja: „English trading activity accounted for 40% of Ottoman exports in 1634 and 39% in 1686″.

___

**) Trzeba tu pamiętać o zagładzie Wielkiej Armady w 1588 i dużo większej potem swobodzie w polityce angielskiej. A w „1599, the fourth year of Mehmed III’s reign, Queen Elizabeth I sent a convoy of gifts to the Ottoman court. These gifts were originally intended for the sultan’s predecessor, Murad III, who had died before they had arrived. Included in these gifts was a large jewel-studded clockwork organ that was assembled on the slope of the Royal Private Garden by a team of engineers including Thomas Dallam. The organ took many weeks to complete and featured dancing sculptures such as a flock of blackbirds that sung and shook their wings at the end of the music. The musical clock organ was destroyed by the succeeding Sultan Ahmed I. Also among the English gifts was a ceremonial coach, accompanied by a letter from the Queen to Mehmed’s mother, Safiye Sultan. These gifts were intended to cement relations between the two countries, building on the trade agreement signed in 1581 that gave English merchants priority in the Ottoman region. Under the looming threat of Spanish military presence, England was eager to secure an alliance with the Ottomans, the two nations together having the capability to divide the power. Elizabeth’s gifts arrived in a large 27-gun merchantman ship that Mehmed personally inspected, a clear display of English maritime strength that would prompt him to build up his fleet over the following years of his reign.”

image

Prezent od Elżbiety I dla matki sułtana Mehmeda III, za pośrednictwem jej żydowskiej kiry, słynnej Esperanzy

___

Ciekawostka: Thomas Sackville was the son of Richard Sackville, a cousin to Anne Boleyn; Charles Howard was also the cousin of Anne Boleyn (Anne’s mother was half-sister to Charles’ father)

Orban, armaty, Persowie i Mohacz

Nie, nie chodzi tutaj o premiera Orbana, ale o inżyniera Orbana z Braszowa w Siedmiogrodzie, który zaoferował swoje usługi, za bardzo sowitą zapłatę, sułtanowi Mehmedowi i zbudował mu super bombardę, użytą z powodzeniem w czasie oblężenia Konstantynopola w 1453. Sam Orban najprawdopodobniej zginął wtedy wraz z załogą podczas eksplozji działa, które potem nadal było w użyciu. Mało tego, już w 1464 Munir Ali zbudował na ten wzór Orbana bombardę o wadze 16.8 t i długości 518 cm, zdolną miotać kulami o średnicy 63 cm! W 1807 podczas brytyjskiej operacji w Dardanelach ostrzelano z tego właśnie działa okręty Royal Navy ubijając 28 Anglików, a w 1866 dostała je w prezencie królowa Wiktoria…

Przełom XV i XVI wieku, to był ten właściwy koniec średniowiecza – odkrycie Nowego Świata, merkantylizm i władza banków, rozpowszechnienie druku i broni palnej, wreszcie herezje protestanckie pchnęły Europę na rewolucyjne tory, którymi jedzie do dziś. (Dodać może tu trzeba także ekspulsje Żydów z Hiszpanii i Portugalii, ale o tym będzie osobna notka.)

Proch wysadził w powietrze feudalizm – pisali z emfazą oświeceniowi „mędrcy”, a późniejsi „nawiedzeni twórcy” pisali nawet o (wybuchowym) uwolnieniu ludzkiego ducha. Niewątpliwie, masowe wprowadzenie broni palnych wpłynęło na losy świata i właśnie Turcy byli w tym liderami. Oddziały kanonierów (topçu) pojawiają się w otomańskiej armii już pod koniec XIV w., mało tego – stanowią od początku część korpusu żołnierskiego, w przeciwieństwie do Europy, gdzie jeszcze długo kanonierzy byli kimś pomiędzy rzemieślnikiem a żołnierzem. W dodatku, artyleria i oddziały janczarów wyposażone w muszkiety, stały się w XV w. częścią centralną (stałą) armii, bezpośrednio podległą sułtanowi i przez niego opłacaną. W 1473 w kampanii przeciwko Uzun Hasanowi (patrz tutaj) Turcy pierwsi użyli z wielkim powodzeniem bardzo mobilnych lawet. W 1514 ich armia już posiadała 372 takich dział na lawetach, a oddziały artylerii liczyły 1171 żołnierzy, w tym 348 wyspecjalizowanych kanonierów – w większości chrześcijan… A mowa tu tylko o tej armii „centralnej”, do tego dochodziły wojska utrzymywane przez prowincje imperium. Już w XVI wieku imperium osmańskie miało wielką, imperialną sieć pozyskiwania saletry, które było zwolnione od podatków – w systemie podobnym do francuskiego… Przedsiębiorstwami tworzącymi tę sieć zarządzali członkowie grup władających imperium. Najważniejszym regionem uzyskiwania saletry była prowincja Karaman, zdobyta w 1468, w której saletra dawała około połowy całych dochodów tejże prowincji. Podobnie było z produkcją prochu – tylko najważniejsze fabryki prochu były w: Stambule, Kairze, Bagdadzie, Aleppo, Jemenie, Budzie (sic), Belgradzie i Timiszoarze (Temesvár), gdzie roczna sumaryczna produkcja dawała setki ton. Nawet w produkcji armat Turcy mieli przewagę – ich działa były zazwyczaj odlewane z brązu, który był bezpieczniejszy i mniej korodował aniżeli zazwyczaj żeliwne działa europejskich adwersarzy.  W skład stopu wchodziło 90% miedzi, zgodnie z przepisem Vannoccio Biringuccio (1480-1539) ojca metalurgii i przemysłowego odlewnictwa oraz autora pierwszej drukowanej rozprawy na ten temat: De la pirotechnia. Surowca dostarczały im własne, wielkie kopalnie miedzi. I na dokładkę, po wspomnianych ekspulsjach, imperium pozyskało zastępy żydowskich specjalistów od metalurgii, i nie tylko.

W tymże 1514 sułtan Selim rozgromił w wielkiej bitwie na równinie Czaldyran (Chald-iran) niezwyciężone wojska szacha perskiego Isma’ila, i artyleria odegrała w tym rolę kluczową. Szach Isma’il był synem tej „drugiej” córki Uzuna Hasana, Halimy (Marty), i założycielem w 1501 wielkiej dynastii Safawidów. Wprawdzie wielka wojenna sława szacha rozsypała się w… proch, ale Persowie nie zamierzali odpuścić – w 1516 mnich maronicki z Syrii, Petrus de Monte Libano, został wysłany do szacha przez Ludwika II z misją zawiązania anty-tureckiego sojuszu. I tu zaczyna się seria brzemiennych w skutki wydarzeń – jeszcze tego samego roku ów Petrus wraca przez Polskę (!) i udaje się na cesarski dwór Karola V, gdzie zapada cisza… Są historycy, autentycznie, którzy to tłumaczą trudnością z przetłumaczeniem listu szacha, napisanego po arabsku, co potrwa kilka lat. List zostaje jakoby w tym celu przesłany do Rzymu, także do wiadomości Leona X. Tymczasem Isma’il ma wewnętrzne kłopoty, w 1523 ginie jego długoletni wezyr, ale szach posyła znowu przez tego Petrusa, w październiku owego roku, kolejny list do cesarza, tym razem po łacinie – być może ta lingwistyczna wymówka i do niego dotarła. Karol V otrzymuje ten list w marcu 1524 w Burgos w Hiszpanii i znowu nic nie robi. Niestety, 23. maja tego roku, w wieku 36 lat, Isma’il niespodziewanie umiera odwiedzając grób ojca. Co za pech… jego syn ma tylko 11 lat i Persja wpada w kolejny okres wewnętrznego chaosu – Sulejman może spokojnie szykować się do ataku.

Tymczasem, w tymże 1524 Hieronim Łaski udaje się do Paryża, wraz ze swoimi braćmi, na czele polskiego poselstwa. Ciekawe, że po drodze trzej bracia** odwiedzają w Bazylei Erazma z Rotterdamu. We Francji, Hieronim odnosi wielki sukces – w czerwcu(?) zawiera sojusz „przewidujący małżeństwa: syna Franciszka z jedną z córek Zygmunta Starego oraz Zygmunta Augusta z jedną z córek Franciszka, a także polskie posiłki dla Francji w wyprawie przeciwko cesarstwu na Mediolan„. Francuski król, przy poparciu papieża Klemensa VII, 26. października 1524 odbija Mediolan, niestety bez polskiego wsparcia, ale potem 24. lutego ponosi wielką klęskę pod Pawią, gdzie dostaje się do niewoli. Francusko-polski sojusz, za którym stała Bona (która miała jakieś prawa do Mediolanu), a po stronie francuskiej – Antonio Rincon vel Antoine de Rincon, pozostał na papierze…

W 1526 Sulejman rusza na samotne, wystawione Węgry i w bitwie pod Mohaczem 29 sierpnia rozbija armię Ludwika – nasz honor ratuje 1600 polskich rycerzy pod dowództwem kapitana Lenarta Gnoińskiego – upamiętnionych pięknym obeliskiem. Karol V jest na fali – dokonuje się rozbiór wielkiego królestwa Węgier, a w 1527 jego wojska grabią Rzym (Sacco di Roma). Jednak zimą 1529 orientuje się w zamiarach Sulejmana i w końcu odpowiada na list nieżyjącego już Isma’ila – 24. lutego wysyła list z Toledo poprzez rycerza de Balby. Persowie jednak nadal mają kłopoty wewnętrzne, a de Balby ma kłopoty z „przebiciem się” do Persji i ottomańska armia jesienią „spokojnie” podchodzi pod Wiedeń, którego jednak nie zdobywa – wydaje się, że była to tylko padgatowka do właściwego ataku, który miał nastąpić w 1532, ale właśnie wtedy akuratnie wybucha długa wojna persko-turecka.

Po klęsce pod Pawią, Franciszek I rozpoczął rozmowy z Sulejmanem i doprowadził w tymże 1532 do ustanowienia franko-tureckiego sojuszu. Jak się okazało, był to najtrwalszy sojusz europejskiego kraju w ogóle, który trwał prawie trzy wieki i został definitywnie zerwany dopiero przez Napoleona „grabarza Francji”, poprzez jego kampanię egipską. Sojusz habsbursko-perski miał dużo krótszy żywot i „strategicznym” sojusznikiem Persji został zupełnie kto inny, ale o tym części trzeciej…

Na zakończenie, warto przypomnieć o obronie Olsztyna przed wojskami Albrechta w 1520/1, pod zwierzchnictwem Mikołaja Kopernika. Polska załoga zamku olsztyńskiego liczyła około 180 osób i wiemy o potwierdzeniu przez Kopernika, w lutym 1521, otrzymania z Elbląga 17 hakownic oraz o jego prośbie o kolejne 50. A hakownice, to były „ręczne” armaty najmniejszego kalibru, a więc ten skromny polski wątek dobrze zapowiada ową część trzecią i ostatnią tego perskiego cyklu.

____

**) Łaski Hieronim (Jarosław) h. Korab (1496–1541) – „w r. 1520pojechał tylko latem t. r. przez Węgry (?) do cesarza do Brukseli. Tam poznał Erazma z Rotterdamu i był pierwszym Polakiem, który korespondował z wielkim humanistą i odwiedzał go. Jeszcze 23 X był Ł. na koronacji Karola V i wrócił chyba dopiero z początkiem 1521 r., wywołując niezadowolenie królewskie swą opieszałością. … Szczyt działalności Ł-ego w służbie Rzeczypospolitej, a zgodnie z planami politycznymi królowej Bony i prymasa Jana Łaskiego (oraz dyplomacji Franciszka I), stanowiła jednak jego «wspaniała legacja» podjęta w r. 1524 na dwór francuski. Wyjechał wraz z braćmi w początku roku, wstępując po drodze w Bazylei do Erazma, którego starał się nakłonić do aktywnej walki z Lutrem. W połowie roku prowadził już we Francji rokowania z przedstawicielami Franciszka I (który mu szczególnie imponował) w sprawie polsko-francuskiego traktatu o wzajemnych małżeństwach dzieci królewskich i dość ścisłej współpracy antyhabsburskiej. Ł. powrócił ok. 1 X 1524 i najpierw złożył sprawozdanie Bonie… na uczcie w Niepołomicach wybuchła głośna jego kłótnia z niedoszłym szwagrem Andrzejem Górką. Wtedy też Ł. napisał służalczy list do księcia pruskiego Albrechta z prośbą o pomoc, w październiku zaś sam, choć z uszkodzoną głową (może w wyniku pojedynku, na który wyzwał Górkę), przybył na czele 100 jeźdźców do Prus, by wziąć udział w tłumieniu powstania chłopów sambijskich. Odtąd aż do śmierci pozostał politycznym informatorem Albrechta … Ł. został 31 VIII 1534 aresztowany w Budzie przez Zapolyę, który chciał go podobno stracić. Wstawiennictwo wielu osobistości z Polski i Europy, zwłaszcza zaś J. Tarnowskiego i dworu sułtańskiego, upominającego się o swego więzionego «sługę», sprawiły, iż w styczniu 1535 uwolniono Ł-ego z zamku budzińskiego. … sługa wielu panów (chwalił się nawet pobieraniem pieniędzy od królów francuskiego i duńskiego).” – za W. Urbanem

Stanisław Łaski, inne formy nazwiska: Stanislaus a Lasco, a Lasky, pseud. Walenty Poddany, (ur. 1491, zm. 29 marca 1550 w Książcu) – najstarszy z braci – walczył u boku Franciszka pod Pawią oraz brał udział w 1528 w kampanii francuskiej w Neapolu.

Jan Łaski herbu Korab, znany też jako: Joannes a Lasco, Jan z Łaska, Lascius, (ur. w 1499 roku w Łasku, zm. 8 stycznia 1560 roku w Pińczowie) – początkowo ksiądz katolicki, następnie pastor i teolog ewangelicko-reformowany, najwybitniejszy polski działacz reformacji, humanista, pisarz, tłumacz i dyplomata, sekretarz króla Zygmunta I Starego.

Polityka historyczna prezydenta Dudy

W rozmowie z prezydentem Turcji Erdoganem nasz wyjątkowy prezydent zgodził się na wybudowanie w centrum Krakowa pomnika żołnierzy tureckich. Nooo… brawo my, jak mawia PP.

Nic zatem dziwnego, iż zawrzało w ormiańskim środowisku, a ja tylko mam nadzieję, że ich protest odniesie skutek. Przy okazji zatem, taki przyczynek polecam ws. ormiańskiego wkładu do chwały Rzplitej.

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2017/08/22/bractwa-grecy-i-zydowscy-arendarze/

 

Jak Turcy reformację wspierali

3_Geuzenpenning,_halve_maan.jpg

A Dutch crescent-shaped Geuzen medal at the time of the anti-Spanish Dutch Revolt, with the slogan „Liver Turcx dan Paus” („Rather Turkish than Pope (i.e. Papist)”), 1570.

___

Niezawodny Grzegorz Braun znowu przypomniał o takim „szczególe”, o którym tzw. polscy historycy nie chcą pamiętać. A wystarczy zajrzeć do angielskiej wiki:

During the development of the Reformation, Protestantism and Islam were considered closer to each other than they were to Catholicism: „Islam was seen as closer to Protestantism in banning images from places of worship, in not treating marriage as a sacrament and in rejecting monastic orders”… Further, the Ottomans supported the Calvinists in Transylvania and Hungary but also in France

Overall, the military activism of the Ottoman Empire on the southern European front probably was the reason why Lutheranism was able to survive in spite of the opposition of Charles V and reach recognition at the Peace of Augsburg in September 1555: „the consolidation, expansion and legitimization of Lutheranism in Germany by 1555 should be attributed to Ottoman imperialism more than to any other single factor”.

…Contacts soon became more direct. William of Orange sent ambassadors to the Ottoman Empire for help in 1566. When no other European power would help, „the Dutch cause was offered active support, paradoxically enough, only by the Ottoman Turks”… In 1574, William of Orange and Charles IX of France, through his pro-Huguenot ambassador François de Noailles, Bishop of Dax, tried again to obtain the support of the Ottoman ruler Selim II. Selim II sent his support through a messenger, who endeavoured to put the Dutch in contact with the rebellious Moriscos of Spain and the pirates of Algiers. Selim also sent a great fleet which conquered Tunis in October 1574, thus succeeding in reducing Spanish pressure on the Dutch, and leading to negotiations at the Conference of Breda. After the death of Charles IX in May 1574 however, contacts weakened, although the Ottomans are said to have supported the 1575-1576 revolt, and establish a Consulate in Antwerp (De Griekse Natie). The Ottomans made a truce with Spain, and shifted their attention to their conflict with Persia, starting the long Ottoman–Safavid War (1578–1590)…

The phrase Liever Turks dan Paaps („Rather a Turk than a Papist„) was a Dutch slogan during the Dutch Revolt of the end of the 17th [16th] century. The slogan was used by the Dutch mercenary naval forces (the „Sea Beggars”) in their fight against Catholic Spain. The banner of the Sea Beggars was also similar to that of the Turks, with a crescent on a red background. The phrase „Liever Turks dan Paaps” was coined as a way to express that life under the Ottoman Sultan would have been more desirable than life under the King of Spain… During the Thirty Years War (1618–1648), the Dutch would strengthen contacts with the Moriscos against Spain.”

Dla niezorientowanych – po wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii, główne „centra finansowe” diaspory żydowskiej znajdowały się od połowy XVI wieku w Amsterdamie i Konstantynopolu…

PS. A tak, dużo wcześniej, opierali się arabskiej inwazji owi papistowscy Hiszpanie.

 

Bractwa, Grecy i żydowscy arendarze

Kończąc wątek fanariocki, obiecałem z kolei przyjrzeć się roli Ormian. W efekcie, nie tylko nie znalazłem żadnych tropów wskazujących na ich udział w rewolcie Chmielnickiego, ale coś wręcz przeciwnego:

Hetmański wywiad korzystał z różnorakich źródeł informacji. Cenne dane pochodziły od legacji na Krym lub do Stambułu. Przyjęcie polskich posłów było wskazówką, co do nastrojów panujących na sułtańskim bądź chańskim dworze. Hetmani chętnie wysyłali również szpiegów zbierających informacje, zwłaszcza na temat wielkości i wyposażenia tureckiej armii. Informacja, jak każdy towar, miała swoją cenę, dlatego też w hetmańskich wydatkach rezerwowano odpowiednie sumy dla informatorów, którymi byli Polacy wysyłani ze szpiegowskimi misjami, bądź mieszkańcy Imperium Osmańskiego. Szczególnie cenne były informacje zdobywane przez polskich kupców na stambulskim bazarze. Turcy wyśmiewali bazarowy wywiad, ale nie zdawali sobie sprawy, ile cennych informacji można było zdobyć wśród kupieckich kramów i składów. W tej działalności specjalizowali się zwłaszcza zamieszkujący w Polsce kupcy ormiańscy. Dzięki znajomości języków, obyczajów, posiadanym kontaktom byli wprost nieocenieni dla polskiego wywiadu.

Za to, wiele do myślenia dają informacje nt. Greków działających wówczas we Lwowie:

Analiza zawodowej, prawnej i społecznej aktywności Greków we Lwowie w XVI i XVII wieku pozwała na wyróżnienie następujących kategorii greckich mieszkańców tego miasta:

1) kupcy przybywający czasowo na jarmarki;

2) kupcy mający stałe placówki handlowe lub swoich handlowych przedstawicieli we Lwowie;

3) greccy członkowie bractwa stauropigialnego, których obejmowało prawo miejskie;

4) nauczyciele szkoły prawosławnej, mnisi i rzemieślnicy.

Jeżeli pierwsza, największa liczebnie kategoria tylko okresowo wspomagała żywioł grecki we Lwowie, to następne zasługują na większą uwagę i dokładniejszą analizę. …z roku na rok liczba Greków wzrastała. według obliczeń w XVI i na początku XVII wieku odnotowano na lwowskim rynku działalność ok. 700 kupców greckich.

Największe zagrożenie dla handlu winem dla lwowskich Greków nastąpi dopiero od 1567 roku, kiedy Zygmunt ІІ August wyda dla wpływowego na dworze sułtańskim Żyda J. Nassiego pozwolenie na wolny handel winem w Polsce. Ta sprawa wywołała niepokój szczególnie we Lwowie. Dzięki zgodnym działaniom Grecy doprowadzili jednak spółkę Nassiego do upadku. Ciekawie, że ta sytuacja była jednym z nielicznych epizodów, w których Grecy zostali aktywnie wsparci przez kupców ormiańskich. …

Następnym wątkiem, który pozwala ujawnić odrębność lwowskich Greków od reszty obywateli miasta, jest interesujące zjawisko podejmowania działalności szpiegowskiej przez najbardziej znanych spośród ich grona dla dobra odnowienia niepodległego państwa greckiego. Po upadku Konstantynopola Grecy mieszkający na terenach od Stambułu do Lwowa i Moskwy na różne sposoby walczyli o realizację tej idei. Wielu z nich liczyło na wykorzystanie konfliktu między Polską, Carstwem Moskiewskim i Turcją na korzyść swojego narodu. Zbyt aktywna działalność, szczególnie greckich duchownych, budziła niepokój we wspomnianych trzech państwach. Królowie polscy wiedzieli o tym, że wielu spośród wędrujących Greków para się działalnością szpiegowską. Do starostów ukraińskich wysyłano listy z poleceniem zwracania szczególnej uwagi na duchownych greckich przekraczających granice. Grecy brali udział w każdej prawie delegacji przekraczającej polską granicę na drodze do Moskwy.

Niestety, wskutek trudnej sytuacji, która zaistniała dla Polski po powstaniu Bogdana Chmielnickiego, część lwowskich Greków zmieniła swoje opcje polityczne na korzyść Moskwy. Informatorem rosyjskim był znany we Lwowie Grek Jerzy Papara. W rozmowie z rezydentem rosyjskim w Polsce Borisem Michajłowem w 1692 roku chwalił się on swą współpracą jako informator oddający usługi jeszcze dla wielkiego Księcia Alekseja Michajłowicza. Podobne kontakty miał też jego bratanek – Kiriak Papara. Inny Grek, członek bractwa stauropigialnego Kiriak Isarowicz, aktywnie wspomagał informacjami następnego rezydenta rosyjskiego – Wasilija Tiapkina. Agentem był również Grek Piotr Affendyk. Większość z tych Greków opuściła miasto po nieudanej dla Rosjan wyprawie cara Piotra I na Turków w 1711 roku. Jednak ich usługi zostały docenione i z czasem zostali oni przyjęci na służbę carską, osiągając wysoką pozycję społeczną. Do ostatniej grupy, nielicznej, ale bardzo zasłużonej dla diaspory i wspólnoty prawosławnej, należą nauczyciele greccy, którzy pracowali w szkole działającej przy Cerkwi ruskiej.”

Owe bractwo stauropigialne podlegało bezpośrednio patriarsze, a we Lwowie inicjatorami „utworzenia bractwa byli prawosławni (gł. ruscy) kupcy i rzemieślnicy: Jurij Rohatyniec, Iwan Rohatyniec, Iwan Krasowski, Ł. Małećkyj, Konstanty Korniakt [najsłynniejszy lwowski Grek] i inni. Jego statut został zatwierdzony w styczniu 1586 przez patriarchę antiochijskiego Joachima IV. Statut ten gwarantował zwierzchność nad nowymi powstającymi bractwami i kontrolę nad duchowieństwem, w tym biskupami. Wkrótce bractwo wystąpiło o prawo stauropigii i je otrzymało. Statut bractwa lwowskiego był wzorem dla kolejnych bractw powstających na ziemiach ukraińskich. Lwowskie Bractwo Uspieńskie założyło w 1586 szkołę bracką (drugą po wileńskiej), otrzymując specjalny przywilej od patriarchy antiocheńskiego Joachima V. …Działalność bractwa wspierał książę Konstanty Wasyl Ostrogski.

Bractwo walczyło przeciw narzucaniu siłą postanowień unii brzeskiej, sprzeciwiało się próbom zdominowania Lwowa przez szlachtę, wspierało samorząd miejski. Posiadało również własną drukarnię. Wspierało również w latach 1591-1629, korzystając z wsparcia Mołdawii i Moskwy, budowę cerkwi Uspieńskiej, ufundowało również szpital.

Od połowy XVII wieku rola bractwa malała. W 1708 zostało zmuszone do przyjęcia unii brzeskiej, a po I rozbiorze zostało rozwiązane w 1788 przez władze austriackie, w ramach tzw. kasaty józefińskiej. Na jego bazie w tym samym roku, dekretem cesarza Józefa II, utworzono Instytut Stauropigialny.”

Przy czym, pierwsze „bractwo cerkiewne powstało w Wilnie około roku 1450, w oparciu o cech kuśnierzy. Bractwa objęty swoją działalnością kwestie wyznaniowe, kulturalno-oświatowe i społeczno-polityczne. Nie były organizacjami masowymi, liczyły maksymalnie kilkudziesięciu członków, lecz skupiały najaktywniejszą część społeczności prawosławnej. Bractwa działały w każdym większym mieście, czasem kilka – przy każdej cerkwi.”

To tyle w „greckim temacie”, ale trzeba mi tu zakończyć fragmentami Historii Żydów, T.5 ŻYDZI W POLSCE (1890) autorstwa Hilarego Nussbauma**:

„Powstanie Kozaków pod duchownym przewodnikiem Nalewajką, dla zrzucenia z siebie jarzma niewoli, nie udało się, i to niepowodzenie powiększyło jeszcze ich ucisk. Szlachetne rody wspomnionych wyż. planta­torów na Ukrainie i w Małorossyi***, obarczały kozaków uciążliwymi podatkami, oddając pobór tychże w dzier­żawę swoim żydowskim agentom. Kozacy musieli np. od każdego nowonarodzonego dziecka i od każdej nowo-zaślubionej pary, pewny podatek uiszczać. Ażeby zaś nie mogli ominąć tego podatku, oddano żydowskim dzier­żawcom klucze od greckich kościołów, a ile razy ksiądz chciał dopełnić aktu chrztu, albo ślubu, musiał od ży­dów za okupem klucza się dopraszać.

Stąd to powstawały w tych stronach coraz li­czniejsze gminy żydowskie. Magnaci chcieli z Kozaków mieć intratnych niewolników, Jezuici chcieli z greckich wyznawców robić rzymskich katolików, a żydzi tłumnie osiedlili się w tych prowincyjach, aby się wzbogacić i odegrać rolę Panów nad tymi parjasami. Żydzi udzielali rady dziedzicom kolonij, jak koza­ków najbardziej uciskać, poniżać i wyskiwać, żydzi przy­właszczyli sobie nad kozakami władzę sądownictwa i do­radzali im w kościelnych sprawach. Nic dziwnego, że niewolniczo traktowani Kozacy, żydów, z którymi żyli w ciągłej styczności, jeszcze więcej nienawidzili niż nie­przyjazną szlachtę i wrogie duchowieństwo. Winni byli żydzi przewidzieć, jaki los ich czeka, w razie dźwignięcia się z niedoli tych najzaciętszych ich nieprzyjaciół. Już przy powtórnem powstaniu pod przewodnictwem obranego przez nich samych hetmana Pawluka (1638), jakkolwiek krótko ono trwało, zdołali jednak kozacy 200 żydów zabić i kilka synagog zburzyć. Niemniej jednak dopomagali żydzi do większego ujarzmienia nieszczęśliwych z powodu dokonanego rokoszu.

Przyczniła się do tego nierozważnego postępowa­nia żydów, puszczona wtedy wieść na mocy kłamliwych wskazówek Zoharu o mającym się zjawić w r. 1648 Messyjaszu, a ta nadzieja rychłego zbawienia i osiągnięcia najwyższej samoistności, pozbawiła żydów wszel­kich względów, jakiemi dotąd względem inowierców się powodowali. Ale rychło nastąpiło krwawe rozczarowanie i stra­szny odwet dotknął zarówno winnych, jak niewinnych. …

Chmielnicki, przed którym cała Polska przez kilka lat drżała, który pierwszy dał Rossyi sposobność wmięszania się w sprawy Rzeczypospolitej, był i dla żydów strasznym biczem, który ich o utratę względnie pomyślnego położenia przyprawił. Chmielnicki został przez żydów osobiście podrażniony, gdy jeszcze zaj­mował stanowisko podrzędne w służbie kozackiej i żył w zależności od domu Koniecpolskiego. Jakiś żyd Zacharjasz Sabilenko naraził go na utratę dóbr i żony. Inny zdradził go, gdy wszedł z Tatarami w porozumienie. Obok krzywd, jakie jego szczep od żydowskich dzierżawców doznawał, miał tedy i swoje własne do pomszczenia. …

Po pierwszem odniesionem zwycięstwie, dzikie hordy rozlewały się po miastach Perejasław, Łubny, Lochowica, na wschód Dniepru między Kijowem a Połtawą, gra­biąc i mordując głównie żydów, którzy nie zdołali uciekać; liczba zamordowanych wynosiła kilka tysięcy. Setki przyjęły na pozór chrzest podług grecko-katolickiego obrządku i tym sposobem życie ocaliły. Szczęśliwymi czuli się jeszcze ci, którzy w jasyr przez Tatarów upro­wadzeni zostali, transportowano ich do Krymu, a z tamtąd przez tureckich żydów byli wykupywani. Cztery gminy żydowskie liczące około 3,000 dusz, uprzedziwszy rzeź, poddały się Tatarom wraz z całem swem mieniem. Dobrze ich traktowano i do Turcyi sprzedano, gdzie współwiercy z całą gotowością spełniali względem obowiązek religijny (pydienszewujum) wykupienia jeń­ców. Gmina w Konstantynopolu wysłała delegata do Hollandyi, by od bogatych gmin zbierać składki na wy­kupienie nieszczęśliwych. …

Ganja z swoją bandą stanął przed warownem miastem Niemirowem, gdzie 6,000 żydów miejscowych i z oko­licznych miast dla ochrony przybiegłych było panami twierdzy i pozamykało bramy miasta. Ale kozacy porozumiawszy się z grecką ludnością miasta, włożyli pol­skie uniformy, by uchodzić za Polaków. Chrześcijanie w mieście nacierali tedy na żydów, by otworzyć bramy swoim przyjaciołom. Żydzi usłuchali i od razu napadnię­ci przez Kozaków i współmieszkańców Chrześcijan, wszyscy prawie w straszliwych mękach zgładzeni zostali.”

__

**) Nussbaum Hilary (Hillel) (1820 Warszawa – 1895 tamże) – historyk, pisarz, pedagog i działacz gminny; ojciec Henryka N. i Józefa N. Był absolwentem Szkoły Rabinów w Warszawie. Początkowo pracował jako nauczyciel szkoły elementarnej, potem zajął się handlem. Należał do kręgu założycieli synagogi na Nalewkach w Warszawie, zwanej polską (pierwszy dom modlitwy w Królestwie Polskim, w którym – od 1857 I. Kramsztyk wygłaszał kazania w języku polskim). Współtwórca stowarzyszenia Lomde(j) Tora. Pracował w Warszawskiej Gminie Starozakonnych i w wielu instytucjach gminnych (między innymi wieloletni prezydujący w Zarządzie Głównego Domu Schronienia Ubogich i Sierot Starozakonnych). Swe wspomnienia zawarł w szkicach Z teki weterana Warszawskiej Gminy Starozakonnych (1880). Był zwolennikiem umiarkowanej asymilacji. Aktywnie uczestniczył w pomocy dla powstania styczniowego. W latach 70. XIX w. należał do grona członków Komitetu budowy Wielkiej Synagogi na Tłomackiem w Warszawie. Wiele uwagi poświęcał szkolnictwu; był autorem projektu utworzenia seminarium nauczycielskiego dla młodzieży żydowskiej (na niwie edukacji pracowała także jego żona, Ewa N.). Współpracował z czasopismami: „Jutrzenka”, „Ha-Cefira”, „Izraelita”. Jako historyk z tak zwanej szkoły asymilatorów, interesował się głównie XVIII i XIX stuleciem.

***) „Małorosja, Małoruś (również Ruś Mała, Mała Rosja) – obszar historyczny; termin utrwalony w XIV wieku w nomenklaturze państwowej i cerkiewnej dla nazwania południowo-zachodnich ziem Rusi, w przeciwieństwie do Wielkorusi, czyli północno-wschodnich ziem ruskich. Nazwa wprowadzona pierwotnie dla oznaczenia księstwa halicko-wołyńskiego i prawosławnej Metropolii Małoruskiej, następnie ruskich ziem Królestwa Polskiego i południowych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po ugodzie perejasławskiej (1654) i rozejmie andruszowskim (1667) nazwa podległego Rosji Hetmanatu lewobrzeżnego (przekształconego następnie w gubernię małorosyjską), po II rozbiorze Polski (1793) również guberni podolskiej, wołyńskiej i kijowskiej, a po 1832 całego Kraju Południowo-Zachodniego (generał-gubernatorstwa kijowskiego) Imperium Rosyjskiego. Nazwa przestała być używana oficjalnie w Rosji po rewolucji lutowej i obaleniu caratu. Dowódcy Białych (jak Anton Denikin) stosowali ją do końca wojny domowej w Rosji (1920).

Nazwy „Mała Ruś” i „Małorusini” były nazwami własnymi, stosowanymi pierwotnie przez Ukraińców, m.in. przez kniaziów i metropolitów halickich i wołyńskich, hetmana Bohdana Chmielnickiego, atamana Iwana Sirkę, historyka Mykołę Kostomarowa i poetę Tarasa Szewczenkę. Nazwa „Małorosja” była również potocznie używana do początku XX wieku w Rosji i innych krajach w celu określenia ziem ukraińskich, a samych Ukraińców ówcześnie określano jako Małorosjan, Małorusinów, lub pokrótce jako Rusinów.”

Galeria ciekawych postaci: Pierwszy stały ambasador

Sevin_Jan_Gninski's_Mission_01.jpgPoselstwo Gnińskiego z 1677-8: Scena wypłacania żołdu wg Sevina z 1679! (Muz. Narodowe)

__

Proski Samuel z Kosieczyna h. Samson (1636–1710), kawaler maltański, dyplomata, pamiętnikarz. Ochrzczony 28 XII 1636 w Ptaszkowie, pow. kościański, był synem Stanisława, pisarza ziemskiego poznańskiego, i Barbary z Gnińskich, siostrzeńcem Jana Gnińskiego, woj. chełmińskiego, a z czasem podkanclerzego kor.

Wedle Kaspra Niesieckiego P. jako człowiek dojrzały władał biegle niemieckim, francuskim, holenderskim, a nawet perskim i tureckim. Wiadomo, że pragnąc wstąpić do zakonu maltańskiego, spędził dwa lata jako oficer na wyspie Krecie w porcie Kandia, potem służył na weneckich galerach; przebywał też kilka lat na wyspach: Korfu, Kefalonii, Malcie i w Grecji, w porcie Xanthe. Ale wówczas jeszcze nie otrzymał godności kawalera maltańskiego. W r. 1674 był w Polsce. Posłował do Wiednia z wiadomością o wyborze Jana Sobieskiego na króla.

W r. 1677 P. został włączony do wysłanego do Turcji wielkiego poselstwa, na którego czele stał jego wuj Jan Gniński**. Zrazu występował jako kapitan gwardii posła wielkiego i w tym charakterze 10 VIII uczestniczył w uroczystym wjeździe poselstwa do Konstantynopola. Z czasem wykonywał trudniejsze zlecenia Gnińskiego. Konferował z jego ramienia z dygnitarzami tureckimi, przede wszystkim w sprawie warunków pokoju i zwrotu okupowanych przez Turcję ziem na Podolu i Ukrainie. Kilkakrotnie jeździł do chana Murad Gireja i upominał się o uwolnienie jasyru. Z pewnością był jednym z najczynniejszych członków poselstwa, o czym świadczą też jego liczne listy do króla (np. z 2 I, 23 I, 20 IV 1678). …

Gniński polecił też P-emu spisywać diariusz swych poczynań «quam secretissime», a wszelkie informacje przesyłać do kraju «cyfrą». W czasie wyprawy tureckiej przeciw Rosji P. był zmuszony od 17 VI do 6 XI 1678 towarzyszyć w. wezyrowi w kampanii czehryńskiej.

Po powrocie P. nadal rezydował przy sułtańskim dworze, zrazu w Adrianopolu, potem w Konstantynopolu. Sejm grodzieński 1678/9 r. przyznał mu roczne wynagrodzenie (prowizję) w wysokości 1 000 czerwonych zł (tytułowano go wtedy w konstytucji królewskim dworzaninem). …

W istocie sytuacja P-ego nie była łatwa. Gnębiły go stale kłopoty finansowe, musiał znosić upokorzenia, w miarę zaostrzania się stosunków polsko-tureckich traktowano go coraz gorzej. W r. 1683 zabrano go na wyprawę wiedeńską i gdy w maju nadeszła do Belgradu wieść o przymierzu polsko-austriackim został uwięziony i zakuty w kajdany. Pod Wiedniem trzymany był pod strażą i w kajdanach w obozie Kara Mustafy. W styczniu 1684 był znowu w Belgradzie, skąd w marcu t. r. odesłano go na dwór sułtański do Adrianopola. O wspólnej z P-m poniewierce wspominał wzięty do niewoli pod Wiedniem oficer austriacki Cl. A. de Martelli. Spotkał się z P-m wówczas także L. F. Marsili (Marsigli). W 2. poł. t. r. sułtan zaproponował Janowi III pokój za pośrednictwem P-ego, a więc widocznie został wtedy uwolniony i przywrócony do praw rezydenta. W r. 1685 miał być wysłany przez wielkiego wezyra do Sulejmana paszy, seraskiera w Isakczy nad Dunajem, zapewne t. r. został odesłany do kraju. …

W czerwcu 1690 został P. stałym posłem króla i Rzpltej na dworze cesarskim w Wiedniu. Miał m. in. wyjaśnić sprawę księstw naddunajskich, do których król polski rościł sobie pretensje, oraz zorientować się o możliwościach związków małżeńskich królewicza Jakuba z domem cesarskim. Wyniki jego rozmów w Wiedniu były skąpe; cesarscy ministrowie grali na zwłokę, unikając pozytywnych deklaracji. W grudniu t. r., gdy zapadła decyzja o małżeństwie królewicza Jakuba z księżniczką neuburską Jadwigą Elżbietą, P. zawiózł narzeczonej pierścień od królewicza, w lutym i marcu 1691 towarzyszył jej w orszaku senatorów w drodze do Polski; zapewne był też na ślubie 25 III t. r. Po powrocie do Wiednia stale informował Jana III o bieżących wydarzeniach politycznych na cesarskim dworze Leopolda I i w ogóle w Europie. Pod koniec pobytu w Wiedniu w r. 1696 korespondował z królewiczem Aleksandrem Sobieskim. Dopiero w r. 1697 powrócił P. do kraju i wziął udział w elekcji Augusta II wraz z woj. poznańskim. Ale niebawem znowu udał się do Wiednia z oznajmieniem o elekcji Augusta II.”

sevin.jpg

Poselstwo Gnińskiego z 1677-8: Scena audiencji u sułtana Mehmeda IV, wg Sevina z 1679! (Muzeum Narodowe) – sułtan u góry po lewej, a Gniński po prawej z tekstem mowy, obok niego wielki dragoman, Aleksander Mavrokordatos. Lecz to nie on przetłumaczył przemowę dla Mehmeda IV, ale tamtejsza ambasada francuska…

**) Poseł zamieszkał w seraju poprzednio należącym do wielkiego dragomana, Nikousiosa Panagiotisa…

__

PS. Muzeum Fryderyka Chopina mieści się w pałacu Gnińskich:

POL_Warsaw_Palac_Ordynacki.jpgZygmunt Vogel, Widok pałacu Ordynackiego (=Gnińskich) i klasztoru św. Kazimierza, 1785