Jak Turcy reformację wspierali

3_Geuzenpenning,_halve_maan.jpg

A Dutch crescent-shaped Geuzen medal at the time of the anti-Spanish Dutch Revolt, with the slogan „Liver Turcx dan Paus” („Rather Turkish than Pope (i.e. Papist)”), 1570.

___

Niezawodny Grzegorz Braun znowu przypomniał o takim „szczególe”, o którym tzw. polscy historycy nie chcą pamiętać. A wystarczy zajrzeć do angielskiej wiki:

During the development of the Reformation, Protestantism and Islam were considered closer to each other than they were to Catholicism: „Islam was seen as closer to Protestantism in banning images from places of worship, in not treating marriage as a sacrament and in rejecting monastic orders”… Further, the Ottomans supported the Calvinists in Transylvania and Hungary but also in France

Overall, the military activism of the Ottoman Empire on the southern European front probably was the reason why Lutheranism was able to survive in spite of the opposition of Charles V and reach recognition at the Peace of Augsburg in September 1555: „the consolidation, expansion and legitimization of Lutheranism in Germany by 1555 should be attributed to Ottoman imperialism more than to any other single factor”.

…Contacts soon became more direct. William of Orange sent ambassadors to the Ottoman Empire for help in 1566. When no other European power would help, „the Dutch cause was offered active support, paradoxically enough, only by the Ottoman Turks”… In 1574, William of Orange and Charles IX of France, through his pro-Huguenot ambassador François de Noailles, Bishop of Dax, tried again to obtain the support of the Ottoman ruler Selim II. Selim II sent his support through a messenger, who endeavoured to put the Dutch in contact with the rebellious Moriscos of Spain and the pirates of Algiers. Selim also sent a great fleet which conquered Tunis in October 1574, thus succeeding in reducing Spanish pressure on the Dutch, and leading to negotiations at the Conference of Breda. After the death of Charles IX in May 1574 however, contacts weakened, although the Ottomans are said to have supported the 1575-1576 revolt, and establish a Consulate in Antwerp (De Griekse Natie). The Ottomans made a truce with Spain, and shifted their attention to their conflict with Persia, starting the long Ottoman–Safavid War (1578–1590)…

The phrase Liever Turks dan Paaps („Rather a Turk than a Papist„) was a Dutch slogan during the Dutch Revolt of the end of the 17th [16th] century. The slogan was used by the Dutch mercenary naval forces (the „Sea Beggars”) in their fight against Catholic Spain. The banner of the Sea Beggars was also similar to that of the Turks, with a crescent on a red background. The phrase „Liever Turks dan Paaps” was coined as a way to express that life under the Ottoman Sultan would have been more desirable than life under the King of Spain… During the Thirty Years War (1618–1648), the Dutch would strengthen contacts with the Moriscos against Spain.”

Dla niezorientowanych – po wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii, główne „centra finansowe” diaspory żydowskiej znajdowały się od połowy XVI wieku w Amsterdamie i Konstantynopolu…

PS. A tak, dużo wcześniej, opierali się arabskiej inwazji owi papistowscy Hiszpanie.

 

Reklamy

Bractwa, Grecy i żydowscy arendarze

Kończąc wątek fanariocki, obiecałem z kolei przyjrzeć się roli Ormian. W efekcie, nie tylko nie znalazłem żadnych tropów wskazujących na ich udział w rewolcie Chmielnickiego, ale coś wręcz przeciwnego:

Hetmański wywiad korzystał z różnorakich źródeł informacji. Cenne dane pochodziły od legacji na Krym lub do Stambułu. Przyjęcie polskich posłów było wskazówką, co do nastrojów panujących na sułtańskim bądź chańskim dworze. Hetmani chętnie wysyłali również szpiegów zbierających informacje, zwłaszcza na temat wielkości i wyposażenia tureckiej armii. Informacja, jak każdy towar, miała swoją cenę, dlatego też w hetmańskich wydatkach rezerwowano odpowiednie sumy dla informatorów, którymi byli Polacy wysyłani ze szpiegowskimi misjami, bądź mieszkańcy Imperium Osmańskiego. Szczególnie cenne były informacje zdobywane przez polskich kupców na stambulskim bazarze. Turcy wyśmiewali bazarowy wywiad, ale nie zdawali sobie sprawy, ile cennych informacji można było zdobyć wśród kupieckich kramów i składów. W tej działalności specjalizowali się zwłaszcza zamieszkujący w Polsce kupcy ormiańscy. Dzięki znajomości języków, obyczajów, posiadanym kontaktom byli wprost nieocenieni dla polskiego wywiadu.

Za to, wiele do myślenia dają informacje nt. Greków działających wówczas we Lwowie:

Analiza zawodowej, prawnej i społecznej aktywności Greków we Lwowie w XVI i XVII wieku pozwała na wyróżnienie następujących kategorii greckich mieszkańców tego miasta:

1) kupcy przybywający czasowo na jarmarki;

2) kupcy mający stałe placówki handlowe lub swoich handlowych przedstawicieli we Lwowie;

3) greccy członkowie bractwa stauropigialnego, których obejmowało prawo miejskie;

4) nauczyciele szkoły prawosławnej, mnisi i rzemieślnicy.

Jeżeli pierwsza, największa liczebnie kategoria tylko okresowo wspomagała żywioł grecki we Lwowie, to następne zasługują na większą uwagę i dokładniejszą analizę. …z roku na rok liczba Greków wzrastała. według obliczeń w XVI i na początku XVII wieku odnotowano na lwowskim rynku działalność ok. 700 kupców greckich.

Największe zagrożenie dla handlu winem dla lwowskich Greków nastąpi dopiero od 1567 roku, kiedy Zygmunt ІІ August wyda dla wpływowego na dworze sułtańskim Żyda J. Nassiego pozwolenie na wolny handel winem w Polsce. Ta sprawa wywołała niepokój szczególnie we Lwowie. Dzięki zgodnym działaniom Grecy doprowadzili jednak spółkę Nassiego do upadku. Ciekawie, że ta sytuacja była jednym z nielicznych epizodów, w których Grecy zostali aktywnie wsparci przez kupców ormiańskich. …

Następnym wątkiem, który pozwala ujawnić odrębność lwowskich Greków od reszty obywateli miasta, jest interesujące zjawisko podejmowania działalności szpiegowskiej przez najbardziej znanych spośród ich grona dla dobra odnowienia niepodległego państwa greckiego. Po upadku Konstantynopola Grecy mieszkający na terenach od Stambułu do Lwowa i Moskwy na różne sposoby walczyli o realizację tej idei. Wielu z nich liczyło na wykorzystanie konfliktu między Polską, Carstwem Moskiewskim i Turcją na korzyść swojego narodu. Zbyt aktywna działalność, szczególnie greckich duchownych, budziła niepokój we wspomnianych trzech państwach. Królowie polscy wiedzieli o tym, że wielu spośród wędrujących Greków para się działalnością szpiegowską. Do starostów ukraińskich wysyłano listy z poleceniem zwracania szczególnej uwagi na duchownych greckich przekraczających granice. Grecy brali udział w każdej prawie delegacji przekraczającej polską granicę na drodze do Moskwy.

Niestety, wskutek trudnej sytuacji, która zaistniała dla Polski po powstaniu Bogdana Chmielnickiego, część lwowskich Greków zmieniła swoje opcje polityczne na korzyść Moskwy. Informatorem rosyjskim był znany we Lwowie Grek Jerzy Papara. W rozmowie z rezydentem rosyjskim w Polsce Borisem Michajłowem w 1692 roku chwalił się on swą współpracą jako informator oddający usługi jeszcze dla wielkiego Księcia Alekseja Michajłowicza. Podobne kontakty miał też jego bratanek – Kiriak Papara. Inny Grek, członek bractwa stauropigialnego Kiriak Isarowicz, aktywnie wspomagał informacjami następnego rezydenta rosyjskiego – Wasilija Tiapkina. Agentem był również Grek Piotr Affendyk. Większość z tych Greków opuściła miasto po nieudanej dla Rosjan wyprawie cara Piotra I na Turków w 1711 roku. Jednak ich usługi zostały docenione i z czasem zostali oni przyjęci na służbę carską, osiągając wysoką pozycję społeczną. Do ostatniej grupy, nielicznej, ale bardzo zasłużonej dla diaspory i wspólnoty prawosławnej, należą nauczyciele greccy, którzy pracowali w szkole działającej przy Cerkwi ruskiej.”

Owe bractwo stauropigialne podlegało bezpośrednio patriarsze, a we Lwowie inicjatorami „utworzenia bractwa byli prawosławni (gł. ruscy) kupcy i rzemieślnicy: Jurij Rohatyniec, Iwan Rohatyniec, Iwan Krasowski, Ł. Małećkyj, Konstanty Korniakt [najsłynniejszy lwowski Grek] i inni. Jego statut został zatwierdzony w styczniu 1586 przez patriarchę antiochijskiego Joachima IV. Statut ten gwarantował zwierzchność nad nowymi powstającymi bractwami i kontrolę nad duchowieństwem, w tym biskupami. Wkrótce bractwo wystąpiło o prawo stauropigii i je otrzymało. Statut bractwa lwowskiego był wzorem dla kolejnych bractw powstających na ziemiach ukraińskich. Lwowskie Bractwo Uspieńskie założyło w 1586 szkołę bracką (drugą po wileńskiej), otrzymując specjalny przywilej od patriarchy antiocheńskiego Joachima V. …Działalność bractwa wspierał książę Konstanty Wasyl Ostrogski.

Bractwo walczyło przeciw narzucaniu siłą postanowień unii brzeskiej, sprzeciwiało się próbom zdominowania Lwowa przez szlachtę, wspierało samorząd miejski. Posiadało również własną drukarnię. Wspierało również w latach 1591-1629, korzystając z wsparcia Mołdawii i Moskwy, budowę cerkwi Uspieńskiej, ufundowało również szpital.

Od połowy XVII wieku rola bractwa malała. W 1708 zostało zmuszone do przyjęcia unii brzeskiej, a po I rozbiorze zostało rozwiązane w 1788 przez władze austriackie, w ramach tzw. kasaty józefińskiej. Na jego bazie w tym samym roku, dekretem cesarza Józefa II, utworzono Instytut Stauropigialny.”

Przy czym, pierwsze „bractwo cerkiewne powstało w Wilnie około roku 1450, w oparciu o cech kuśnierzy. Bractwa objęty swoją działalnością kwestie wyznaniowe, kulturalno-oświatowe i społeczno-polityczne. Nie były organizacjami masowymi, liczyły maksymalnie kilkudziesięciu członków, lecz skupiały najaktywniejszą część społeczności prawosławnej. Bractwa działały w każdym większym mieście, czasem kilka – przy każdej cerkwi.”

To tyle w „greckim temacie”, ale trzeba mi tu zakończyć fragmentami Historii Żydów, T.5 ŻYDZI W POLSCE (1890) autorstwa Hilarego Nussbauma**:

„Powstanie Kozaków pod duchownym przewodnikiem Nalewajką, dla zrzucenia z siebie jarzma niewoli, nie udało się, i to niepowodzenie powiększyło jeszcze ich ucisk. Szlachetne rody wspomnionych wyż. planta­torów na Ukrainie i w Małorossyi***, obarczały kozaków uciążliwymi podatkami, oddając pobór tychże w dzier­żawę swoim żydowskim agentom. Kozacy musieli np. od każdego nowonarodzonego dziecka i od każdej nowo-zaślubionej pary, pewny podatek uiszczać. Ażeby zaś nie mogli ominąć tego podatku, oddano żydowskim dzier­żawcom klucze od greckich kościołów, a ile razy ksiądz chciał dopełnić aktu chrztu, albo ślubu, musiał od ży­dów za okupem klucza się dopraszać.

Stąd to powstawały w tych stronach coraz li­czniejsze gminy żydowskie. Magnaci chcieli z Kozaków mieć intratnych niewolników, Jezuici chcieli z greckich wyznawców robić rzymskich katolików, a żydzi tłumnie osiedlili się w tych prowincyjach, aby się wzbogacić i odegrać rolę Panów nad tymi parjasami. Żydzi udzielali rady dziedzicom kolonij, jak koza­ków najbardziej uciskać, poniżać i wyskiwać, żydzi przy­właszczyli sobie nad kozakami władzę sądownictwa i do­radzali im w kościelnych sprawach. Nic dziwnego, że niewolniczo traktowani Kozacy, żydów, z którymi żyli w ciągłej styczności, jeszcze więcej nienawidzili niż nie­przyjazną szlachtę i wrogie duchowieństwo. Winni byli żydzi przewidzieć, jaki los ich czeka, w razie dźwignięcia się z niedoli tych najzaciętszych ich nieprzyjaciół. Już przy powtórnem powstaniu pod przewodnictwem obranego przez nich samych hetmana Pawluka (1638), jakkolwiek krótko ono trwało, zdołali jednak kozacy 200 żydów zabić i kilka synagog zburzyć. Niemniej jednak dopomagali żydzi do większego ujarzmienia nieszczęśliwych z powodu dokonanego rokoszu.

Przyczniła się do tego nierozważnego postępowa­nia żydów, puszczona wtedy wieść na mocy kłamliwych wskazówek Zoharu o mającym się zjawić w r. 1648 Messyjaszu, a ta nadzieja rychłego zbawienia i osiągnięcia najwyższej samoistności, pozbawiła żydów wszel­kich względów, jakiemi dotąd względem inowierców się powodowali. Ale rychło nastąpiło krwawe rozczarowanie i stra­szny odwet dotknął zarówno winnych, jak niewinnych. …

Chmielnicki, przed którym cała Polska przez kilka lat drżała, który pierwszy dał Rossyi sposobność wmięszania się w sprawy Rzeczypospolitej, był i dla żydów strasznym biczem, który ich o utratę względnie pomyślnego położenia przyprawił. Chmielnicki został przez żydów osobiście podrażniony, gdy jeszcze zaj­mował stanowisko podrzędne w służbie kozackiej i żył w zależności od domu Koniecpolskiego. Jakiś żyd Zacharjasz Sabilenko naraził go na utratę dóbr i żony. Inny zdradził go, gdy wszedł z Tatarami w porozumienie. Obok krzywd, jakie jego szczep od żydowskich dzierżawców doznawał, miał tedy i swoje własne do pomszczenia. …

Po pierwszem odniesionem zwycięstwie, dzikie hordy rozlewały się po miastach Perejasław, Łubny, Lochowica, na wschód Dniepru między Kijowem a Połtawą, gra­biąc i mordując głównie żydów, którzy nie zdołali uciekać; liczba zamordowanych wynosiła kilka tysięcy. Setki przyjęły na pozór chrzest podług grecko-katolickiego obrządku i tym sposobem życie ocaliły. Szczęśliwymi czuli się jeszcze ci, którzy w jasyr przez Tatarów upro­wadzeni zostali, transportowano ich do Krymu, a z tamtąd przez tureckich żydów byli wykupywani. Cztery gminy żydowskie liczące około 3,000 dusz, uprzedziwszy rzeź, poddały się Tatarom wraz z całem swem mieniem. Dobrze ich traktowano i do Turcyi sprzedano, gdzie współwiercy z całą gotowością spełniali względem obowiązek religijny (pydienszewujum) wykupienia jeń­ców. Gmina w Konstantynopolu wysłała delegata do Hollandyi, by od bogatych gmin zbierać składki na wy­kupienie nieszczęśliwych. …

Ganja z swoją bandą stanął przed warownem miastem Niemirowem, gdzie 6,000 żydów miejscowych i z oko­licznych miast dla ochrony przybiegłych było panami twierdzy i pozamykało bramy miasta. Ale kozacy porozumiawszy się z grecką ludnością miasta, włożyli pol­skie uniformy, by uchodzić za Polaków. Chrześcijanie w mieście nacierali tedy na żydów, by otworzyć bramy swoim przyjaciołom. Żydzi usłuchali i od razu napadnię­ci przez Kozaków i współmieszkańców Chrześcijan, wszyscy prawie w straszliwych mękach zgładzeni zostali.”

__

**) Nussbaum Hilary (Hillel) (1820 Warszawa – 1895 tamże) – historyk, pisarz, pedagog i działacz gminny; ojciec Henryka N. i Józefa N. Był absolwentem Szkoły Rabinów w Warszawie. Początkowo pracował jako nauczyciel szkoły elementarnej, potem zajął się handlem. Należał do kręgu założycieli synagogi na Nalewkach w Warszawie, zwanej polską (pierwszy dom modlitwy w Królestwie Polskim, w którym – od 1857 I. Kramsztyk wygłaszał kazania w języku polskim). Współtwórca stowarzyszenia Lomde(j) Tora. Pracował w Warszawskiej Gminie Starozakonnych i w wielu instytucjach gminnych (między innymi wieloletni prezydujący w Zarządzie Głównego Domu Schronienia Ubogich i Sierot Starozakonnych). Swe wspomnienia zawarł w szkicach Z teki weterana Warszawskiej Gminy Starozakonnych (1880). Był zwolennikiem umiarkowanej asymilacji. Aktywnie uczestniczył w pomocy dla powstania styczniowego. W latach 70. XIX w. należał do grona członków Komitetu budowy Wielkiej Synagogi na Tłomackiem w Warszawie. Wiele uwagi poświęcał szkolnictwu; był autorem projektu utworzenia seminarium nauczycielskiego dla młodzieży żydowskiej (na niwie edukacji pracowała także jego żona, Ewa N.). Współpracował z czasopismami: „Jutrzenka”, „Ha-Cefira”, „Izraelita”. Jako historyk z tak zwanej szkoły asymilatorów, interesował się głównie XVIII i XIX stuleciem.

***) „Małorosja, Małoruś (również Ruś Mała, Mała Rosja) – obszar historyczny; termin utrwalony w XIV wieku w nomenklaturze państwowej i cerkiewnej dla nazwania południowo-zachodnich ziem Rusi, w przeciwieństwie do Wielkorusi, czyli północno-wschodnich ziem ruskich. Nazwa wprowadzona pierwotnie dla oznaczenia księstwa halicko-wołyńskiego i prawosławnej Metropolii Małoruskiej, następnie ruskich ziem Królestwa Polskiego i południowych ziem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Po ugodzie perejasławskiej (1654) i rozejmie andruszowskim (1667) nazwa podległego Rosji Hetmanatu lewobrzeżnego (przekształconego następnie w gubernię małorosyjską), po II rozbiorze Polski (1793) również guberni podolskiej, wołyńskiej i kijowskiej, a po 1832 całego Kraju Południowo-Zachodniego (generał-gubernatorstwa kijowskiego) Imperium Rosyjskiego. Nazwa przestała być używana oficjalnie w Rosji po rewolucji lutowej i obaleniu caratu. Dowódcy Białych (jak Anton Denikin) stosowali ją do końca wojny domowej w Rosji (1920).

Nazwy „Mała Ruś” i „Małorusini” były nazwami własnymi, stosowanymi pierwotnie przez Ukraińców, m.in. przez kniaziów i metropolitów halickich i wołyńskich, hetmana Bohdana Chmielnickiego, atamana Iwana Sirkę, historyka Mykołę Kostomarowa i poetę Tarasa Szewczenkę. Nazwa „Małorosja” była również potocznie używana do początku XX wieku w Rosji i innych krajach w celu określenia ziem ukraińskich, a samych Ukraińców ówcześnie określano jako Małorosjan, Małorusinów, lub pokrótce jako Rusinów.”

Galeria ciekawych postaci: Pierwszy stały ambasador

Sevin_Jan_Gninski's_Mission_01.jpgPoselstwo Gnińskiego z 1677-8: Scena wypłacania żołdu wg Sevina z 1679! (Muz. Narodowe)

__

Proski Samuel z Kosieczyna h. Samson (1636–1710), kawaler maltański, dyplomata, pamiętnikarz. Ochrzczony 28 XII 1636 w Ptaszkowie, pow. kościański, był synem Stanisława, pisarza ziemskiego poznańskiego, i Barbary z Gnińskich, siostrzeńcem Jana Gnińskiego, woj. chełmińskiego, a z czasem podkanclerzego kor.

Wedle Kaspra Niesieckiego P. jako człowiek dojrzały władał biegle niemieckim, francuskim, holenderskim, a nawet perskim i tureckim. Wiadomo, że pragnąc wstąpić do zakonu maltańskiego, spędził dwa lata jako oficer na wyspie Krecie w porcie Kandia, potem służył na weneckich galerach; przebywał też kilka lat na wyspach: Korfu, Kefalonii, Malcie i w Grecji, w porcie Xanthe. Ale wówczas jeszcze nie otrzymał godności kawalera maltańskiego. W r. 1674 był w Polsce. Posłował do Wiednia z wiadomością o wyborze Jana Sobieskiego na króla.

W r. 1677 P. został włączony do wysłanego do Turcji wielkiego poselstwa, na którego czele stał jego wuj Jan Gniński**. Zrazu występował jako kapitan gwardii posła wielkiego i w tym charakterze 10 VIII uczestniczył w uroczystym wjeździe poselstwa do Konstantynopola. Z czasem wykonywał trudniejsze zlecenia Gnińskiego. Konferował z jego ramienia z dygnitarzami tureckimi, przede wszystkim w sprawie warunków pokoju i zwrotu okupowanych przez Turcję ziem na Podolu i Ukrainie. Kilkakrotnie jeździł do chana Murad Gireja i upominał się o uwolnienie jasyru. Z pewnością był jednym z najczynniejszych członków poselstwa, o czym świadczą też jego liczne listy do króla (np. z 2 I, 23 I, 20 IV 1678). …

Gniński polecił też P-emu spisywać diariusz swych poczynań «quam secretissime», a wszelkie informacje przesyłać do kraju «cyfrą». W czasie wyprawy tureckiej przeciw Rosji P. był zmuszony od 17 VI do 6 XI 1678 towarzyszyć w. wezyrowi w kampanii czehryńskiej.

Po powrocie P. nadal rezydował przy sułtańskim dworze, zrazu w Adrianopolu, potem w Konstantynopolu. Sejm grodzieński 1678/9 r. przyznał mu roczne wynagrodzenie (prowizję) w wysokości 1 000 czerwonych zł (tytułowano go wtedy w konstytucji królewskim dworzaninem). …

W istocie sytuacja P-ego nie była łatwa. Gnębiły go stale kłopoty finansowe, musiał znosić upokorzenia, w miarę zaostrzania się stosunków polsko-tureckich traktowano go coraz gorzej. W r. 1683 zabrano go na wyprawę wiedeńską i gdy w maju nadeszła do Belgradu wieść o przymierzu polsko-austriackim został uwięziony i zakuty w kajdany. Pod Wiedniem trzymany był pod strażą i w kajdanach w obozie Kara Mustafy. W styczniu 1684 był znowu w Belgradzie, skąd w marcu t. r. odesłano go na dwór sułtański do Adrianopola. O wspólnej z P-m poniewierce wspominał wzięty do niewoli pod Wiedniem oficer austriacki Cl. A. de Martelli. Spotkał się z P-m wówczas także L. F. Marsili (Marsigli). W 2. poł. t. r. sułtan zaproponował Janowi III pokój za pośrednictwem P-ego, a więc widocznie został wtedy uwolniony i przywrócony do praw rezydenta. W r. 1685 miał być wysłany przez wielkiego wezyra do Sulejmana paszy, seraskiera w Isakczy nad Dunajem, zapewne t. r. został odesłany do kraju. …

W czerwcu 1690 został P. stałym posłem króla i Rzpltej na dworze cesarskim w Wiedniu. Miał m. in. wyjaśnić sprawę księstw naddunajskich, do których król polski rościł sobie pretensje, oraz zorientować się o możliwościach związków małżeńskich królewicza Jakuba z domem cesarskim. Wyniki jego rozmów w Wiedniu były skąpe; cesarscy ministrowie grali na zwłokę, unikając pozytywnych deklaracji. W grudniu t. r., gdy zapadła decyzja o małżeństwie królewicza Jakuba z księżniczką neuburską Jadwigą Elżbietą, P. zawiózł narzeczonej pierścień od królewicza, w lutym i marcu 1691 towarzyszył jej w orszaku senatorów w drodze do Polski; zapewne był też na ślubie 25 III t. r. Po powrocie do Wiednia stale informował Jana III o bieżących wydarzeniach politycznych na cesarskim dworze Leopolda I i w ogóle w Europie. Pod koniec pobytu w Wiedniu w r. 1696 korespondował z królewiczem Aleksandrem Sobieskim. Dopiero w r. 1697 powrócił P. do kraju i wziął udział w elekcji Augusta II wraz z woj. poznańskim. Ale niebawem znowu udał się do Wiednia z oznajmieniem o elekcji Augusta II.”

sevin.jpg

Poselstwo Gnińskiego z 1677-8: Scena audiencji u sułtana Mehmeda IV, wg Sevina z 1679! (Muzeum Narodowe) – sułtan u góry po lewej, a Gniński po prawej z tekstem mowy, obok niego wielki dragoman, Aleksander Mavrokordatos. Lecz to nie on przetłumaczył przemowę dla Mehmeda IV, ale tamtejsza ambasada francuska…

**) Poseł zamieszkał w seraju poprzednio należącym do wielkiego dragomana, Nikousiosa Panagiotisa…

__

PS. Muzeum Fryderyka Chopina mieści się w pałacu Gnińskich:

POL_Warsaw_Palac_Ordynacki.jpgZygmunt Vogel, Widok pałacu Ordynackiego (=Gnińskich) i klasztoru św. Kazimierza, 1785

Fanariockie zakończenie

Dawno temu obiecałem dokończyć sprawę Fanariotów. Wtedy, zgodnie z sugestią Konecznego, chodziło mi o bezpośredni udział tych osmańskich Greków w przygotowaniu krwawej rewolucji Chmielnickiego i Camerona. (NB. W kluczowym okresie, angielskim ambasadorem w Konstantynopolu był niejaki Tomasz Bendish, którego to syn został zięciem córki Cromwella…) Teraz jest bardzo dobra okazja, dokończyć to w związku z owym „uporem” Turków wobec Jana III.

[Fanarioci] Zamieszkiwali głównie w konstantynopolitańskiej dzielnicy Fanarion. Trudnili się handlem dalekosiężnym (a przy tym często i szpiegostwem), dochodząc w XVII wieku do wielkiego znaczenia gospodarczego i politycznego. Znali po kilka europejskich języków, byli więc zwykle tłumaczami w służbach sułtanów, gdzie mogli wykazać swoje kwalifikacje i lojalność. Jako chrześcijanie często pełnili funkcje ambasadorów Porty Osmańskiej przy dworach europejskich oraz dragomanów lub podejmowali się specjalnych misji dyplomatycznych. Zajmowali też wysokie stanowiska w patriarchacie Konstantynopola, niejednokrotnie wpływając na wybór nowego patriarchy.”

Ciekawostką jest tu postać Wojciecha Bobowskiego, polskiego protestanta, który wzięty przez Tatarów w jasyr w 1638, przyjął islam i zrobił wielką karierę na dworze sułtanów, gdzie został jednym z pierwszych dragomanów**. M.in. był ów Bobowski wybitnym językoznawcą, a niejaki Tomasz Hyde był z kolei wielkim znawcą jego twórczości…

Owi dragomani to nie byli jedynie zwykli tłumacze, wszak tzw. wielcy dragomani wręcz pełnili rolę de facto ministra spraw zagranicznych Porty ds. krajów chrześcijańskich. Warto poznać biogramy dwóch pierwszych wielkich dragomanów:

Panagiotis Nikousios urodził się w Konstantynopolu w 1613, a jego bogata rodzina pochodziła z Trebizondu. Był znakomicie wykształcony (studiował na uniwersytecie w Padwie medycynę, matematykę i astronomię) i biegle władał wieloma językami (tureckim, perskim, arabskim i różnymi językami europejskimi). Po powrocie z Włoch udało mu się zdobyć uznanie wielkiego wezyra Kizpulu Mechmet Paszy. Od 1648 r. (lub 1649 r.) służył jako dragoman ambasady Austrii, a w 1661 został wielkim dragomanem… Wyróżnił się w negocjacjach z Wenecjanami w sprawie przekazania Kandii (na Krecie), które zakończyły się traktatem z 16 września 1669 r. W nagrodę za te usługi otrzymał dożywotni dochód z podatków Mykonos. Przetłumaczył z polskiego na łacinę  katechizm Piotra Mohyły, wydany w Ławrze Peczerskiej w 1645 pt. Zebranie krótkiej nauki o artykułach wiary prawosławney katolickey chrześcianskiey iako Cerkew Wschodnia Apostolska uczy. (NB. „Dzięki Mohyle znamy np. historię o uratowaniu mołdawskiej stolicy przed Kozakami zaporoskimi przez św. Jana Nowego. Wstawiennictwo świętego sprawiło, że Bóg pokarał kozaków śmiercią w wezbranych wodach Suczawy…” W 1647 Mohyła umiera w bardzo niejasnych okolicznościach – testament spisał po polsku… a w 1648 mamy Chmielnickiego.)

Panagiotis Nikosios zmarł 2 października 1673 roku podczas tureckiej kampanii w Polsce. Aleksander Mavrokordatos zwany „Sekretem” (exaporite, εξ απορρήτων) został jego następcą.

„His parents were Nikolaos Mavrokordatos from Chios and Loxandra from the Phanar of Constantinople. … in 1683, after the failed siege of Vienna by the Ottomans, he fell into disfavour, his property was confiscated and he and his mother were imprisoned for one year. Then he escaped to Sozopol and returned to Constantinople in 1685 when the new Grand Vizier restored him to his old place and returned his fortune. In the following years he became an internationally prestigious person, especially after his participation in the signing of the historic Karlovy Vary Treaty (in the present autonomous region of Vojvodina) in 1699, as a proxy of the Ottoman Empire, when he reached the peak of his glory, as Yemeniz Eugene states: „The emperor of Leopold, fascinated by his talents, gave him fifty thousand guilds … and gave him the prince’s hereditary title.”

Jego syn Mikołaj został hospodarem Mołdawii, a Jan – Wołoszczyzny.

__

**) „Po pewnym czasie wrócił do Stambułu, gdzie w 1671 roku otrzymał stanowisko pierwszego dragomana Porty czyli naczelnego tłumacza sułtańskiego. Do Polski przyjechał jako wysłannik sułtański, a przyjął go we Lwowie król Jan Kazimierz. Na stałe nie zdecydował się osiąść w ojczyźnie, wrócił do Stambułu, gdzie zmarł w 1675 roku. [Okoliczności jego śmierci nie są znane, a jeśli prawdą są pogłoski o jego zamiarze powrotu do Polski, to data ta jest wiele mówiąca…]

Jeszcze bardziej niezwykłe od życiorysu Wojciecha Bobowskiego są jego ogromne zasługi dla wielu gałęzi wiedzy. Jako były chrześcijanin, wychowany w rodzinie protestanckiej, Bobowski fascynował się kwestiami religioznawstwa. Gdy przeszedł na islam przeprowadził dogłębne badania mające na celu podniesienie wzajemnego zrozumienia chrześcijan i muzułmanów. Był autorem przekładu Biblii (tr. Kitabı Mukaddes) na język turecki, który był jedynym kompletnym tureckim tłumaczeniem tej księgi aż do 2002 roku.

Ponadto na polu religioznawstwa Bobowski odznaczył się jako tłumacz na język turecki anglikańskiej książki do nabożeństwa. Był także autorem wprowadzenia do islamu, które napisał po łacinie. Podobno uczestniczył także w pracach nad przekładem Koranu, ale efekty tej działalności niestety nie zachowały się do naszych czasów.”

„W.B. passe au service de l’ambassadeur anglais Thomas Bendish…”

Vfuki.jpg

Ausschnitt aus Folio 66r des Manuskriptes Turc 292. Hier findet sich Ali Ufkis Namensform Vfuki, seine eigene Umschrift aus dem Osmanischen

___

PS. A co do Chmielnickiego et consortes, to ciągle pozostaje mi jeszcze do wyjaśnienia rola Ormian w tej dywersji…

Albrecht, Karolina on-line i stracona szansa

KarolinaLanckoronska.jpg JPII i hrabina L.

Nie jest aż tak źle jak myślałem – okazuje się, że królewiecką korespondencję Albrechta opublikowała w Rzymie na przełomie lat 70/80tych niezastąpiona Karolina hrabina Lanckorońska (patrz u góry – miała wtedy, w 1989, 91 lat, a zmarła w 2002). Mało tego, PAU na swojej stronie internetowej umieściła kopie tomów Elementa ad Fontium Editiones, które ją zawierają!

Niestety, mimo upłynięcia od tej publikacji ponad 30 lat dotąd nie ukazało się żadne polskie opracowanie owej korespondencji – ciekawe czy jest to może planowane przez zespół prof. Nowaka w ramach nowej polityki historycznej? Tymczasem, polscy uczeni wznawiają swoje stare, jeszcze prlowskie książki, nadal ignorując istnienie tych tak łatwo teraz dostępnych źrodeł…

Przy tej okazji, warto wspomnieć o drugim kluczowym momencie w historii Rzplitej, kiedy to można było zamknąć definitywnie sprawę pruską. Ciekawe czy są jacyś młodzi, bystrzy historycy którzy nam to też niebawem naświetlą… Chodzi mi o początek panowania Jana III, kiedy to o mały włos, a by mu się udało odwojować Prusy Książęce i w efekcie przywrócić Rzeczpospolitej szansę na odbicie się od dna.

Aby zrozumieć kontekst trzeba się nam cofnąć do 1660, kiedy to Rzplita podpisała pokój w Oliwie gdzie „uznała suwerenność Prus Książęcych potwierdzając traktaty welawsko-bydgoskie z 1657 r.”. A potem rozważyć serię wydarzeń:

Po nieudanej wyprawie Jana Kazimierza na Zadnieprze w latach 1663-1664 i na skutek rokoszu Lubomirskiego wywołanego chęcią wprowadzenia w Rzeczypospolitej elekcji vivente rege coraz większa część arystokracji tatarskiej nie widziała sensu w dalszym utrzymywaniu dotychczasowego sojuszu z Polską i zaczęła myśleć o zerwaniu przymierza i zdobyciu Ukrainy dla Chanatu Krymskiego. Jednak chan Mehmed IV nie chciał zrywać sojuszu z Rzecząpospolitą, co na początku 1666 roku doprowadziło do buntu wśród tatarskiej arystokracji. Ponieważ Ukrainą zainteresował się także wielki wezyr Imperium osmańskiego Ahmed Köprülü, na pomoc buntownikom przybyły wojska tureckie. Ostatecznie w marcu Mehmed IV został obalony, a na tronie zastąpił go Adil Girej. Interwencja turecka świadczyła, że o podporządkowaniu sobie Ukrainy myśli już nie tylko arystokracja tatarska, ale także Turcja. …

Sejm zwyczajny, którego obrady rozpoczęły się 7 marca 1667 roku, podjął na początku maja fatalną decyzję o redukcji armii. Etat armii koronnej ustalono na 12 500 stawek żołdu, a armii litewskiej na 6000 stawek żołdu. Wynikało to z stąd, że płacąca od 1648 podwyższone stawki szlachta była zmęczona długotrwałym wysiłkiem finansowym. …

W tej sytuacji hetman wielki koronny Jan Sobieski, mając ze sobą jedynie 4000 żołnierzy, 20 sierpnia [1671] kolejny raz ruszył z wojskiem na Ukrainę. W końcu sierpnia pobił Kozaków i Tatarów z Ordy Białogrodzkiej pod Bracławiem. Następnie opanował wiele miejscowości ukraińskich. Na koniec w październiku wojska Sobieskiego odniosły zwycięstwo pod Kalnikiem. Ponieważ chan krymski zaangażowany był w tym czasie w walki z buntującymi się Czerkiesami, istniała szansa całkowitego opanowania Ukrainy, pod warunkiem, że na miejsce przybędzie król z pospolitym ruszeniem oraz wojska litewskie. Do tego jednak nie doszło, gdyż 16 października na skutek intryg osobistego wroga Sobieskiego hetmana wielkiego litewskiego Michała Kazimierza Paca stojąca w Dubience armia litewska rozwiązała się, a niezapłaceni żołnierze rozeszli się do domów. Także król Michał Korybut Wiśniowiecki, pamiętając przynależność Sobieskiego do stronnictwa francuskiego nie chciał oddawać mu pod komendę pospolitego ruszenia. Z inicjatywy dworu królewskiego wśród szlachty rozpuszczano wieści, że na Ukrainie nie ma żadnych Tatarów. W tej sytuacji wykorzystanie świetnych zwycięstw było niemożliwe.

W styczniu 1672 roku do Warszawy przybył czausz turecki. Przywiózł on akt wypowiedzenia wojny. O panowanie nad Ukrainą wystąpiło teraz Imperium osmańskie, zapoczątkowując wojnę polsko-turecką 1672-1676.”

Traktat w Jaworowie – tajny traktat zawarty 11 czerwca 1675 przez króla Jana III Sobieskiego z Francją w Jaworowie. … W zawartym układzie król Francji nie sprzeciwiał się odzyskaniu przez Rzeczpospolitą Prus Książęcych oraz zobowiązywał się do regularnych subsydiów od momentu przystąpienia Rzeczypospolitej do wojny. …

Dyplomaci brandenburscy rozpoczęli zdecydowaną kontrakcję. Działali między innymi w Wiedniu. Z łatwością dotarli do polskiej opozycji: do otoczenia królowej-wdowy po Michale Korybucie Wiśniowieckim, Eleonory Austriaczki. Także do Jana Leszczyńskiego, do Feliksa i Andrzeja Potockich, do Stefana Stanisława Czarnieckiego, a przede wszystkim do hetmana wielkiego litewskiego Michała Paca. …

Ludwik XIV zobowiązał się w nim do płacenia 200 000 talarów rocznie w całym okresie trwania wojny polsko-brandenburskiej począwszy od piętnastego dnia działań wojennych. Oto przed Polską otwierały się nowe możliwości. Można było zakończyć szkodliwe wojny z Turcją, przenieść kierunek polityki z południa na północ i zachód, pomyśleć o odzyskaniu Śląska. Były to plany jak najbardziej realne, jednak okoliczności nie udało się przezwyciężyć.

Pierwszą z nich była dotkliwa klęska Szwedów pod Fehrbellin z 1675 roku. Szwedzi, długo uważani za niezwyciężonych, zostali pokonani. W Polsce, król Sobieski musiał wpierw zakończyć wojnę z Turcją − de facto sojuszniczką Francji − jeśli chciał zrealizować postanowienia traktatu jaworowskiego. Południowi sąsiedzi nie pragnęli jednak pokoju. Ich oddziały posuwały się w kierunku Lwowa. Król przygotował doskonałą obronę miasta, a 24 sierpnia odniósł świetne zwycięstwo w bitwie pod Wojniłowem nad liczącą 10 000 ludzi armią tatarską. Walki trwały jednak nadal. Turcy wycofali się za Dniestr w październiku. W zimie 1676 roku sejm koronacyjny uchwalił podatki na osiemdziesięciotysięczną armię. Udało się utworzyć wojsko liczące jedynie 20 000 ludzi.

Nareszcie Sobieski stanął w obozie warownym pod Żurawnem. Turcy próbowali sprowokować wojsko polskie do ataku, lecz po kilku nieudanych próbach przystąpili do oblężenia. Doszło do rokowań. Turcy nie godzili się w żaden sposób na zwrot Kamieńca, Podola i Ukrainy. 17 października 1676 roku podpisano rozejm, który miał być wstępem przed rokowaniami pokojowymi. Zdobycze wojenne pozostawały przy Turcji. W kwietniu 1678 roku pokój z Polską podpisał sułtan Mehmed IV. Powtórzono w nim warunki rozejmu żurawińskiego. W 1677 roku w Gdańsku zawarto ze Szwecją układ przeciwko Brandenburgii. [W dniu 1 sierpnia 1677 roku monarcha uroczyście przybywa do Gdańska. Tam, wśród swych zwolenników z Prus Królewskich i samego Gdańska, przygotowuje i podpisuje 21 sierpnia (antydatowany na 4.08.1677 r.) tajny traktat ze Szwecją w sprawie wspólnej akcji przeciw elektorowi Fryderykowi Wilhelmowi mającej na celu odbicie Prus Książęcych.]”

The French promised to mediate between Poland and the Ottoman Empire so that Polish forces could be diverted from the southern border.

The treaty, however, did not have much effect on European politics, as the French diplomacy failed to improve the relations between the Ottomans and Poland. The 1576 Truce of Żurawno was unfavorable to Poland. France eventually concluded the Treaty of Nijmegen (1679) with Prussia, which cooled its relations with Poland, as Sobieski abandoned his pro-French stance; the Polish-French alliance had fallen apart by 1683 when some of the pro-French faction members were accused of plotting to depose Sobieski, and French ambassador Nicolas-Louis de l’Hospital, Bishop of Beauvais and Marquis of Vitry was forced to leave the country.”

Pokój w Nijmegen dał Francji przygraniczne fortece w Niderlandach oraz należącą dotąd do Hiszpanii prowincję Franche-Comté. Francja, która dzięki znakomitym wodzom oraz licznej i świetnie wyszkolonej armii, zaczęła zdobywać nad potężną koalicją coraz bardziej znaczącą przewagę, nie była zbyt chętna do zakończenia wojny, tym bardziej, że po jej stronie walczyła Szwecja, a do wojny chętna była także Rzeczpospolita, która właśnie wyplątała się z ciężkich zmagań z Imperium Ottomańskim i traktowała tę wojnę jako możliwość odzyskania Prus Książęcych, a może nawet i będącego pod władzą Cesarstwa Śląska. Tym, co ostatecznie skłoniło Francuzów do rozmów pokojowych, była coraz groźniejsza postawa Anglii, sojusznika z początku wojny, ale teraz państwa, które z coraz większym zaniepokojeniem spoglądało na wielką potęgę Francji, jaka się w tej wojnie objawiła.

Możliwość przystąpienia Anglii do i tak już potężnej koalicji groziła zachwianiem równowagi sił na korzyść wrogów i ostatecznie skłoniła Francję do zawarcia pokoju i pozostawienia samotnie walczących z Danią i Brandenburgią Szwedów.”

___

Wszystkim tu zaglądającym – Radosnego Alleluja!