„Perski” medyk oraz taki co nam królów wybierał (oraz ci inni)

Wszyscy znamy, mówiąc oględnie, dwuznaczną „misję” lekarzy, czy medyków królewskich, choćby z filmów i powieści. Jednak, gdy dzięki dr. Bałabanowi przeczytałem o doktorze Salomonie Kalahorze, lekarzu „przybocznym” Stefana Batorego, i jego gigantycznych interesach – zapaliła mi się lampka alarmowa. A kiedy potem przeczytałem biogramy dwóch najsłynniejszych żydowskich medyków na Wawelu, to syrena wyła na alarm jak na transatlantyku wchodzącym do portu w gęstej mgle. Zacznijmy od pierwszego żydowskiego lekarza na dworze królewskim – polecam pełną wersję jego biogramu na stronie Żydowskiego Instytutu Historycznego, tutaj daję tego skrót:

„Izaak (Izaczko) z Hiszpanii

Izaak ben Abraham, zw. Doktorem Hiszpanem lub Hispanusem Hebraeusem (? Jerozolima – 1509/1510 Kraków) – lekarz nadworny czterech królów polskich; pierwszy Żyd w służbie dyplomatycznej władców Polski i Litwy; syn Abrahama z Jerozolimy. Przez pewien czas I. z H. był lekarzem nadwornym szacha perskiego, Uzun Hasana, który w 1472 wysłał go do Europy z misją dyplomatyczną (vide perska notka). I. z H. odwiedził dwory hospodara wołoskiego Stefana III Wielkiego; króla węgierskiego, Macieja Korwina i władcy polsko-litewskiego, Kazimierza Jagiellończyka. Nie wiadomo kiedy osiadł w Polsce na stałe. … Do 1492 był medykiem nadwornym Kazimierza IV Jagiellończyka, następnie Jana I Olbrachta, a po jego śmierci – Aleksandra Jagiellończyka. Na przełomie 1501-1502 ten ostatni wysłał I. z H. z misją dyplomatyczną do chana Ordy Perekopskiej (Krymskiej). … Na przełomie 1503 i 1504 tenże władca posłał I. z H. z misją do chana Ordy Zawołżańskiej. … Po śmierci monarchy I. z H. stał się przybocznym medykiem Zygmunta I Starego, który potwierdził wszystkie wcześniej nadane mu przywileje i postanowił (1507), że odtąd, aż do końca życia I. z H. nie będzie obciążony żadnymi podatkami i powinnościami, którym podlegają inni Żydzi w Rzeczpospolitej, oraz że jedynym jego sędzią będzie król. …”

A oto fragment biogramu tamże, najsłynniejszego lekarza na Wawelu – następcy Samuela bar Meszulam, medyka królowej Bony, po jego śmierci:

„Aszkenazi (Askenazy) Salomon ben Natan (ok. 1520 Udine, Włochy – przed 1605 Konstantynopol) – dyplomata, lekarz. Pochodził z osiadłej we Włoszech rodziny Żydów niem., stąd znany jest także jako Szlomo ben Natan Tedeschi. Do Polski przybył zapewne wraz z dworem królowej Bony. Był lekarzem króla Zygmunta II Augusta. Dużo podróżował po Europie, prowadził rozległą korespondencję ze znanymi i wpływowymi osobistościami ówczesnego świata. W 1564 przeniósł się do Konstantynopola, gdzie podjął służbę dyplomatyczną u wielkiego wezyra Mohammeda Sokolli. Jednocześnie reprezentował interesy Żydów weneckich. W 1573 poparł kandydaturę Henryka Walezego na króla Polski. W 1591 pomógł Emanuelowi Aronowi zasiąść na tronie Mołdawii, w zamian za uzyskanie obietnicy, dotyczącej opieki nad tamtejszymi Żydami.”

Niesamowite, przyznacie – ten pierwszy „medyk” posłował od szacha perskiego w sprawie sojuszu antytureckiego i został na polskim dworze, gdy tymczasem ten drugi wykonał ruch w drugą stronę i po prostu przeszedł na stronę turecką, gdzie zresztą współpracował z niejakim Nasi, Józefem Nasi. Ale o tym można przeczytać niżej. A co do elekcji, sprawy się miały – wg strony Jewish Encyclopedia – tak, w wolnym tłumaczeniu:

„…. Turcja miała silny wpływ na wybór króla polskiego w 1572. Aszkenazy, który praktycznie zarządzał sprawami zagranicznymi Turcji, popierał Henryka Andegaweńskiego i przekonał do tego wielkiego wezyra. Kiedy Henryk, potem król Francji Henryk III., został królem Polski, Aszkenazy napisał do niego: ‘To ja wyświadczyłem Waszej Wysokości najważniejsze przysługi w zapewnieniu wyboru. To ja dokonałem wszystkiego co zostało tu zrobione.’ (Charrière, str. 932).

Częściowo jego wpływ spowodował, że dekret wygnania Żydów z Wenecji został cofnięty 19 lipca 1573. W 1576 roku został mianowany Posłem Nadzwyczajnym z Porty do Wenecji … i podpisał akt pokoju w imieniu Turcji. …”

Inny żydowski uczony – Gustav Karpeles pisze w 1892, że „ten sam dyplomata, wraz z żydowskim księciem Józefem (Nasi) z Naxos, odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do wyboru Stefana Batorego”. Niestety, nie podał źródła.

Dodajmy do tego jeszcze kawałek z niezastąpionego dr. Balabana:

„Podkreślić też należy, że lekarze żydowscy w ogóle, a ci Hiszpanie i Włosi w szczególności, stanowili dzięki swej kulturze i swej praktyce w domach mieszczańskich i magnackich – nie mówiąc już o praktyce na dworze króla – łącznik między gettem a społeczeństwem chrześcijańskiem i mimo woli wysuwali się na czoło gmin żydowskich. Mnóstwo lekarzy piastowało dzięki temu wysokie urzędy kahalne, ziemskie, a nawet przewodziło całemu żydostwu polskiemu. W roli marszałków „Sejmu czterech ziem” (np. Dr. Emanuel de Jona, lub Dr. lzak Fortis), co jednak wzbudzało przeciw nim i tak już wielką zawiść ich chrześcijańskich kolegów. Proces o otrucie króla Jana Sobieskiego (1696 r.), wytoczony Dr. Emanuelowi de Jona, stanowi tejże zawiści i nienawiści dobitne świadectwo.”

To wszystko spowodowało, że gruntownie musiałem zrewidować ocenę możliwości polskich monarchów. Wygląda przecież na to, że sojusz francusko-turecki podpisany w 1532 zaowocował kontrolą polskich elekcji w XVI wieku i dopiero śmierć Józefa Nasi w 1579 przyniosła powolną zmianę w Konstantynopolu, czyli dominację Greków w polityce zagranicznej Ottomanów. Przy tym każdy poważny ruch króla Polski nie „po linii partii” kończył się dla niego najfatalniej (skąd my to znamy?…) – można zasadnie podejrzewać, iż jedynym, który uniknął przedwczesnego zgonu był Jan Kazimierz, bo wystarczająco szybko abdykował…

Jednak dzięki tym informacjom, będę także mógł z dużo większą świadomością w końcu zamknąć cykl perski… w efekcie czego, narasta we mnie przekonanie, że ostatnim, polskim tzw. wielkim mężem stanu był Jan Długosz, ale więcej o tym już gdzie indziej.

___

PS. Przy okazji, polecam słynną wypowiedź pani Aliny dr. Całej…

PPS. W maju’18:

Capture d’écran 2018-06-19 à 11.54.20.png

Reklamy

Jak to Jan Olbracht krakowskim Żydom podpadł

W 1912 dr Meir Balaban vel Majer Bałaban wydał w Krakowie nakładem Izraelickiej Gminy Wyznaniowej, „DZIEJE ŻYDÓW w Krakowie i na Kazimierzu” T.1 (1304-1655) przez Główny skład w księgarni Leona Frommera w Krakowie.

Oto kilka fragmentów związanych z tytułem notki:

„…To wszystko przejął żywcem statut Mikołaja Trąby, a pod jego wpływem wydał Władysław Jagiełło w r. 1423 statut warecki. Statut ten orzekł (§ 20), że Żydom nie wolno pożyczać pieniędzy na hipoteki i skrypta dłużne, tylko na zastaw ręczny (Faustpfand). Nieumorzone dotychczas (t. j. 1423) listy dłużne i hipoteki winni Żydzi na najbliższych wiecach lub przed sądem wojewodzińskim uwierzytelnić, gdyż listy nieuwierzytelnione tracą wartość.

Z czasem coraz to gorsze wieści dochodziły do Krakowa. W 1426. wygnano Żydów z Kolonii, w r. 1435. ze Spiry, w r. 1438. z Moguncyi, w r. 1439. Z Augsburga, w r. 1450. z Bawaryi, w r. 1458. z Erfurtu, w r. 1489. z Wurzburga, w r. 1493. z Magdeburga, w r. 1496. z Karyntyi, Krainy i Styryi. Na rok 1492. przypada straszne wygnanie Żydów z Hiszpanii, a w r. 1498. z Portugalii.

Jedynym większym kapitalistą tego czasu jest Abraham Niger (Czarny), który dzierżawi żupy bocheńskie i wielickie, w 1459. odbiera Kazimierz Jagiellończyk Nigrowi tę arendę i oddaje ją Grzegorzowi i Magdalenie Morsztynom. Kupno nieruchomości jest utrudnione niechęcią mieszczan i statutem w a r c k i m. Żydom nie wolno bowiem pożyczać na nieruchomości, wskutek czego ta droga do nabywania, w XIV. w. najczęstsza, jest dla nich prawie zamknięta. Potężnie oddziaływa na stosunek króla do Żydów największy teokrata polski Zbigniew Oleśnicki. … Odbiciem i niejako echem planów i dążeń wielkiego kanclerza, był kanonik krakowski Jan Długosz. Znakomity ten historyk, nienawidzi Żydów z duszy serca [sic], wszystkie nieszczęścia, spadłe na Polskę, przypisuje Żydom i wraz ze swym możnym protektorem dąży konsekwentnie do ich usunięcia z Krakowa.

Lecz podobnie jak Żydom, tak też było ciasno i Akademii. Jej kolegia wparte między bożnicę i cmentarz żydowski, przedzielane łaźnią i szpitalem żydowskim, były aż nadto porozrzucane. Dla ich rozszerzenia i połączenia, musiano nabyć posiadłości żydowskie. To zadecydowało o losie ulicy żydowskiej. I tak zwie się ona już od wielu lat ulicą św. Anny. Należało tedy z Żydami się załatwić, a dokonał tego kanonik krakowski i historyk Jan Długosz. Niestety nie posiadamy źródeł historycznych do pertraktacyi z Żydami, nie znamy szczegółów, poprzedzających ten tragiczny układ. Jeden jedyny dokument, został nam jako świadek dawno przebrzmiałych jęków i wylanych łez seniorów i pospólstwa dawnej gminy Żydów krakowskich.

Jan Olbracht usunął Żydów z Krakowa i przeniósł ich na Kazimierz. Tak spełniły się dążenia Oleśnickiego i praca Jana Długosza. Pojętni jego uczniowie Jan Olbracht i Alexander przejęli się zasadami mistrza; pierwszy wygnał Żydów z Krakowa, drugi z Litwy (1495 r.). Na Litwę wrócili Żydzi po ośmiu latach, do Krakowa na mieszkanie po czterech wiekach, bo dopiero w r. 1868.

A więc spełniły się pogróżki mieszczan. Nie pomogło wcale ustępstwo z r. 1469., nie pomógł układ z roku 1485., przeważył napór kupiectwa i rzemieślników krakowskich i Żydzi musieli ustąpić z miasta. Proces trwał przez cały rok 1495.; po stronie Żydów stanął humanista Filip Kallimach Buonaccorsi i całą siłą wymowy starał się wpłynąć na młodego króla; przeciw nim było całe mieszczaństwo, a za nim kardynał Fryderyk, brat królewski. „Upór i wstawienie się jednego obcego człowieka — pisał on do króla — więcej znaczy, niż głos mieszczan”. I przeważył głos kardynała i głos mieszczan, i głos tradycyi Oleśnickiego i Długosza i tendencya zachodnioeuropejska i usunięto Żydów z Krakowa.

…”

(Oraz parę szczegółów tamże ws. „Zwierciadła” Miczyńskiego)

„…

Wówczas Rada postanowiła zaapelować do sejmu i w tym celu postanowiła spisać swe gravamina na Żydów, wydać je drukiem i rozdać między posłów. Podjął się tej pracy dr. filozofii M. Sebastyan Miczyński, który spisał skargi kupców i rzemieślników krakowskich, a zasiągnąwszy informacyi o stosunkach w innych wielkich miastach wydał swe: „Zwierciadło”…

Nas obchodzi tutaj rozdział VIII. o handlu z którego urywek poznaliśmy wyżej (str 116.). Tutaj jest autor dobrze poinformowany, a w każdym razie, jako świadek współczesny zna stosunki i ludzi. … Czytano ją pilnie w Krakowie, a każdy stan widział w autorze rzecznika swoich usiłowań. Z książką w ręku oglądano mieszkania i sklepy bogatych Żydów, dokładnie przez autora oznaczone, a pospolity człowiek, podniecony tą lekturą, przybrał wobec Żydów groźną postawę. … Zygmunt III. dekretem z 31. VIII. 1618. r. uznał zażalenia kahału jako słuszne „na skutek tej książeczki nazwanej Speculum regni lud jest podburzony, napada na Żydów i głośno się odgraża pogromami tak dalece, że Żydzi nie są pewni ni życia ni mienia. Ponieważ książka ta jest powodem niepokojów, poleca król magistratowi, by ją skonfiskował, a na przyszłość zabronił druku i sprzedaży tej książki. Również nakazuje król obronę Żydów przed tłumem ich napastującym.”

______

A na deser, fragment z innego dzieła dr. Bałabana – Z HISTORJI ŻYDÓW W POLSCE – SZKICE i STUDJA. „WYDAWNICTWO B-cia LEWIN-EPSTEIN i S-ka” WARSZAWA 1920

„…

Za ostatniego Jagiellona osiada w podwawelskim grodzie pierwszy znany nam Kalahora. Zwie się S a l o m o n  i jest lekarzem wielce poszukiwanym. Sława jego dostaje się aż na Wawel i oto Zygmunt August darzy go swem zaufaniem i dnia 4 czerwca 1570 mianuje go swym nadwornym lekarzem. Nie był Salomon pierwszym żydowskim lekarzem, którego opiece powierzali swe zdrowie królowie z rodu Jagiełłów; już bowiem na dworze Jana Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta Starego widzimy d-ra Izaka z Hiszpanji, a także królowa Bona przywozi ze sobą̨ swego lejbchirurga (chirugus reginalis majestatis) Samuela Barmisulan (Bar Me-szulam). Samuel był nieodrodnym synem włoskiego renesansu i lekarzem dworów włoskich kondotierów. Miłostki i plotki towarzyszyły mu też i do Polski, co się̨ zupełnie dobrze stosowało do dworu Bony Sforza.

Jednym z następców jego na dworze krakowskim był dr. Salomon Askenazy, późniejszy lekarz sułtana, po nim zaś obejmuje pieczę nad zdrowiem ostatniego Jagiellona nasz Salomon Kalahora, czyli jak go z hiszpańska zwano Kalifari. Dr Salomon zajmuje się też handlem na wielką skalę, a łatwo mu wielkie czynić tranzakcje, ile że w swym przywileju ma zastrzeżony wolny od podatków i ceł handel i obowiązek stawania tylko przed sądem króla. Sól jest specjalnością̨ handlową Salomona; wraz z kilku spólnikami eksploatuje on warzelnie koło Felsztyna, a choć trudno jest konkurować ze solą królewską, mimo to umieją spólnicy dobrze sobie radzić. A ma Salomon dostęp i do Stefana Batorego, który go w roku 1578 mianuje swoim lekarzem przybocznym i potwierdza przywileje nadane przez swego poprzednika na tronie. Salomon umiera w r. 1597 i zostawia dwóch synów: Mojżesza, seniora gminy żydowskiej na Kazimierzu i Izraela Samuela, uczonego wielkiej miary. Pierwszy z nich to praojciec linji krakowskiej, wygasłej w roku 1834 na Izaku Aronie Kolhary, członku „Komitetu starozakonnych” wolnej i ściśle neutralnej Rzeczypospolitej Krakowskiej, od drugiego wywodzi swój ród linja poznańska.

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2018/04/20/papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

PPS.

Capture d’écran 2018-06-19 à 09.30.44.png

Kartezjusz i królowa Krystyna czyli szwedzki „Kulturkampf”

Dysputa królowej Krystyny i Kartezjusza (detal z kopii dzieła Pierre’a Louisa Dumesnila)

__

6. marca 1649. francuski ambasador w Sztokholmie powtórnie wystosował zaproszenie dla Kartezjusza na dwór królowej Krystyny. Szwedzki admirał Hermann Flemming właśnie płynął do Holandii po odbiór biblioteki Gerardusa Vossiusa. Jego syn, Isaac sprzedał bezpośrednio królowej około 2000 woluminów za jedyne 20 tysięcy florenów (dzisiaj to grubo ponad 2 miliony euro). Kartezjusz się wahał – skończył już 53 lata i obawiał się długiej morskiej podróży oraz zimnego, szwedzkiego klimatu – tzw. mała epoka lodowcowa rozwinęła się już w najlepsze. W końcu się jednak zdecydował, przecież królowa prosiła go o pomoc przy założeniu szwedzkiej akademii nauk.

W dodatku był bankrutem i potrzebował gotówki, a była to dla niego nowość. W 1623, w wieku 27 lat, sprzedał rodzinny majątek za ponad 600 tysięcy dzisiejszych euro (oraz dwa lata później kolejną część za prawie 400 tysięcy) i zainwestował w amsterdamskie obligacje…  W 1642 donosił, że same odsetki przynoszą mu około 2000 liwrów rocznego dochodu (czyli jakieś 50.000 euro dziś). Oprócz tego, po śmierci swojego ojca w 1640 otrzymywał jeszcze pensję.

Jego misja w Szwecji trwała bardzo krótko – 1. lutego 1650. przedstawił królowej projekt statutów Szwedzkiej Akademii Królewskiej (zastrzegając tam, rzekomo z własnej inicjatywy, udział w tejże Akademii tylko „rodzonym” Szwedom), a już 11., o 4tej nad ranem, zmarł. Miał „przy sobie” tylko 200 riksdalerow (talarów szwedzkich) gotówki, przy czym połowa tej sumy poszła na jego pogrzeb, a druga, wraz z jego garderobą, na „spłacenie” Schlütera, służącego. Ciekawe, że w krytycznym momencie Kartezjusz zdecydowanie odrzucił usługi królewskiego medyka tamże – Holendra van Wullena… W czasie pobytu w Szwecji, jeszcze 2. lutego, przyjął od ojca Viogné komunię świętą (jedyny taki odnotowany przypadek). W 1666, po przewiezieniu zwłok, pochowano je w paryskim kościele Saint-Étienne-du-Mont, obok Błażeja Pascala. Jakobini wprawdzie planowali przenieść je do Panteonu, ale do tego nie doszło i w 1819 jego szczątki wylądowały w opactwie Saint-Germain-des-Prés, choć bez palca i czaszki… Książki Kartezjusza trafiły na papieski indeks w 1663, a w 1671 Ludwik XIV zabronił wykładania filozofii kartezjańskiej.

Wróćmy do królowej – była córką pięknej Marii Eleonory Hohenzollern i Gustawa II Adolfa. Urody wprawdzie po matce nie odziedziczyła i w młodości często brano ją za mężczyznę, ale za to od dziecięctwa odczuwała bardzo silny pociąg do wiedzy. Po wstąpieniu na tron, w 1644, przyjęła wszak dewizę: Columna regni sapientia (Mądrość podporą władzy królewskiej). Uroczysta koronacja miała jednak dopiero miejsce w październiku 1650, po tym jak 26. lutego rok wcześniej oświadczyła, że za mąż nie pójdzie i ogłosiła Karola Gustawa następcą tronu i dziedzicznym księciem Szwecji. Ciekawe, że formalnie nosiła tytuł króla, a nie królowej…

Krystyna była wielką prekursorką rabunku totalnego – w 1648 osobiście wydała rozkaz Hansowi von Königsmarckowi grabieży wszystkiego co im w ręce wpadnie. W efekcie, po bitwie o Pragę, z cesarskiego zamku na Hradczanach ukradziono 760 obrazy, 170 rzeźb w marmurze, a 100 w brązie, 33 tysięcy monet i medali, 600 sztuk kryształów, 300 instrumentów naukowych i bardzo wiele rękopisów i książek – w tym Sanctae Crucis laudibus Rabanusa Maurusa oraz słynny Codex Argenteus (vide niżej). W czasie „naszego” potopu po prostu ten szwedzki obyczaj tylko dalej twórczo rozwinięto:

„Grabież dóbr kultury przez szwedzkiego okupanta była z góry zaplanowana i zorganizowana, ponieważ najeźdźcy jeszcze przed wojną przygotowali wyszkolony zespół „fachowców”, towarzyszących armii i ograbiających planowo skarbce, archiwa i biblioteki.  Z krakowskich bibliotek może najmniej ucierpiał księgozbiór Biblioteki Jagiellońskiej; według opinii badaczy straty okazały się stosunkowo niewielkie. Co prawda, Szwedzi dokonywali w Collegium Maius kilkakrotnych rewizji, ale szczęśliwie udało się uratować księgozbiór od rozproszenia i zatracenia. O wiele gorzej przedstawiała się sytuacja z bogatymi bibliotekami krakowskich klasztorów  – jezuitów, augustianów i karmelitów trzewiczkowych.”

Po abdykacji w czerwcu 1654 r. Krystyna „opuściła potajemnie Szwecję, a w grudniu tego roku w Brukseli również potajemnie złożyła katolickie wyznanie wiary na ręce dominikanina o. Guemesa. Świadkami tego obrządku byli m.in. arcyksiążę Leopold i nadzwyczajny poseł Hiszpanii, sekretarz stanu Navarra Antonio Pimentel, faworyt królowej. Krystyna pragnęła osiąść w Rzymie. Zgodę na jej pobyt w Wiecznym Mieście papież Aleksander VII uzależniał od publicznego wyznania wiary. Ceremonii tej dopełniła Krystyna 3 listopada 1655 r. w Innsbrucku. Kilkanaście dni potem, 15 listopada, papież na konsystorzu oznajmił jej przybycie.​” Po drodze, w Hamburgu zatrudniła jako swego bankiera niejakiego Abrahama Seniora Teixeira, ew. Abrahama Seniora i Diego Teixeira de Sampayo, z którym zawarła bardzo bliskie, osobiste stosunki. W grudniu 1655 Krystyna Wazówna uroczyście przybyła do Rzymu, gdzie po bardzo wielu „przygodach” zmarła w 1689, ale to już jest materiał na inne notki…

Warto tu jednak podkreślić, że wokół Krystyny kłębiły się praktycznie wszystkie wątki wielkiej propagandy i polityki europejskiej. Wystarczy przypomnieć imponujący szereg jej korespondentów, takich jak Pascal, który posłał jej swój słynny kalkulator, czy dobrze nam znany Menasseh Ben Israel, który prowadził z nią korespondencję, a w 1651 zaproponował jej wyłączność na hebrajskie druki. Krystyna zawsze miała także wielu „opiekunów”, nie tylko tych szwedzkich, ale i francuskich (jak znany hrabia Brégy), czy angielskich jak wspomniany już Isaac Vossius, którego zatrudniła za imponującą pensję 5000 florenów rocznie (oprócz pełnego utrzymania), aby uporządkował zagrabione przez Szwedów księgozbiory. W prezencie za swe usługi otrzymał od Krystyny… Codex Argenteus! Dziesięć lat później Szwedzi go od niego odkupili, a tymczasem Isaac Vossius wylądował w Anglii jako kanonik Windsoru, po otrzymaniu prawniczego dyplomu w Oksfordzie.

Wśród późniejszych opiekunów Krystyny był też polski Bond w habicie – opat Hacki – dekretem papieża Aleksandra VII z dnia 16 lutego 1663 r. powołany „na notariusza i sędziego duchownego dla prowincji cysterskiej polskiej i pruskiej. Powierzenie tej funkcji Hackiemu nie było przypadkowe i być może miało ukryte konteksty, co poświadcza jego dalsza kariera. Hacki nie tylko był wybitnie utalentowany, gruntownie wykształcony, znał kilka języków (francuski, grecki, łaciński, niemiecki), ale był też wyjątkowo pracowity. Te zalety predysponowały go do wypełniania szczególnych misji. Warto zauważyć, że nominacja Hackiego przypada na okres, gdy w Rzymie przebywała Krystyna. Wspomnieliśmy już, że domeny ekskrólowej leżały także w szwedzkiej części Pomorza Zachodniego sąsiadującej z Pomorzem brandenburskim (należącym do Prus).”

It has since emerged that, in fact Condé, Cromwell and Christina were negotiating to create a theological-political world state, involving overthrowing the Catholic king of France, among other things.”**

__

Aneks, czyli fragment artykułu z „Rzeczpospolitej” p. Anny Nowackiej-Isaksson:

„– Gdybyśmy nie splądrowali skarbca w Warszawie, to nikt by dziś nie oglądał hełmu Iwana Groźnego – tłumaczą.

A rabowano wszystko, co mogło się przydać w ubogiej wówczas Szwecji. Kraj był bowiem nie tylko biedny ekonomicznie, ale i kulturalnie. Dzięki rabunkowi skarbów kultury można było ozdobić mizerne, w porównaniu z europejskimi, wnętrza szwedzkich zamków i dworków. Na początku XVI w. jedyny uniwersytet kraju znajdował się w Uppsali. Nie funkcjonował jednak od czasów reformacji. Zapotrzebowanie na książki było więc ogromne. W kraju działała tylko jedna drukarnia. Z tego względu polowanie na książki stało się „szwedzką specjalnością”. Dlatego Gustaw II Adolf uważał za niezbędne skonfiskowanie biblioteki klasztoru Jezuitów w Rydze w 1621 r. To wydarzenie zapoczątkowało długi okres, w czasie którego setki małych i dużych bibliotek wywożono do Szwecji.

Za książkami wzdychała królowa Krystyna. „Nie zapomnij przysłać mi biblioteki i tych osobliwych eksponatów, które są w Pradze: to jedyne, na czym mi naprawdę zależy” – brzmiała dyrektywa królowej Krystyny do Hansa Christoffa von Köningsmarka, który otrzymał polecenie zdobycia miasta w 1648 r. I choć napastnikom z północy nie udało się podbić całej Pragi, to łupy wojenne stamtąd pochodzące stanowiły bogactwo równie wielkie jak zdobycze szwedzkiej armii w Polsce. W ręce Szwedów dostał się słynny skarbiec cesarza Rudolfa.

W 1649 r. do Sztokholmu przypływają okręty wojenne obładowane 780 cennymi łupami. Wśród nich było 470 obrazów, 69 figurek z brązu, Srebrna i Diabelska Biblia, instrumenty astronomiczne, miecz bohatera husyckiego Ziżki (użyty pod Grunwaldem) oraz 131 części majolikowego serwisu, a nawet, na znak zwycięstwa, żywy lew z ogrodu cesarza dla królowej Krystyny.”

**) „The data indicates that La Peyrere lived next door to Christina in Antwerp from August to late December 1654. La Peyrere was functioning as the Prince of Condé’s agent in his affairs with Christina. During this period he read Christina Praeadamitae after which she sent him off to Amsterdam to have it printed at her expense. Menasseh ben Israel visited Christina late in 1654. Katz in ‘Menasseh ben Israel’s Mission to Queen Christina of Sweden, 1652-1655’ suggests
that Menasseh had hopes of becoming Christina’s Jewish Descartes.”

PS.

„Koloniści wylądowali w marcu 1638 na wybrzeżu amerykańskim u ujścia rzeki Delaware. Zbudowali pierwszą osadę Fort Christina (dzisiejszy Wilmington), nazwany tak na cześć szwedzkiej królowej Krystyny. W ciągu kolejnych siedemnastu lat do brzegów Delaware w sumie przybyło jedenaście statków, przywożąc około 600 osiedleńców, głównie Szwedów i Finów. Kolonia rozłożyła się wzdłuż obu brzegów rzeki obejmując żyzne okolice jej szerokiej delty. Z czasem kolonia powiększyła się obejmując także tereny leżące dalej w górę biegu rzeki. Swoją największą świetność osiągnęła w latach 1643-1653, gdy jej gubernatorem był Johan Printz. Po jego odwołaniu gubernatorem został Johan Rising.

Nowy gubernator uwikłał kolonię w wojnę z pobliską Nową Holandią, z którą wcześniej kolonia utrzymywała przyjazne stosunki. Szwedzi zaatakowali i zajęli Fort Casimir**, zmieniając jego nazwę na Fort Trinity.”

https://bosonweb.wordpress.com/2017/01/18/szwedzki-potop-czyli-globalna-polityka/

„The Prince of Condé sought an alliance with Christina and used La Peyrere as an intermediary. He likewise used La Peyrere on clandestine errands to England, the precise reasons for which are still unclear. It appears that a “marriage alliance” was being constructed between the Prince of Condé and Christina. Condé‘s family had been historically Protestant, but had only recently converted to Catholicism. Colonel Jean Baptiste Stouppe, a Calvinist spy, played an important and yet not completely understood role in this plot. Stouppe served as a close advisor and spy for Cromwell, and later, after the plot failed, he served as a military assistant for Condé. Stouppe was also a Protestant minister and the head of the French Reformed Church in London. One of Stouppe’s main roles in this plot was through his delivery of secret messages between Cromwell to Condé. The plan failed because neither Cromwell nor Condé were willing to make the first move. Through his spy Stouppe, Cromwell informed Condé that if the Prince first declared himself King of France Cromwell would then invade Bordeaux to help Condé take over the nation. The Prince responded, again using Stouppe to relay the message, that if Cromwell would first launch his invasion in the south of France. the Prince would then declare himself King. Since neither was willing the make the first move the coup was never set in motion.”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Jean-Baptiste_Stoppa

„Jednak jego bliskie stosunki z hiszpańskim ambasadorem w Londynie czynią go podejrzanym w oczach Cromwella, który podejrzewa go o szpiegostwo na rzecz owego ambasadora. Musi pośpiesznie opuścić Londyn i wyemigrować do Holandii. W 1665 powrócił do Francji, nawrócił się na katolicyzm i dołączył do starszego brata Jeana-Pierre’a Stoppa…”

https://fr.wikipedia.org/wiki/Famille_Stoppa

Krystyna i M. Molinos:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kwietyzm

Secundo czyli WTC i była żona Silversteina

Druga ciekawa historia dotyczy Johna P. O’Neilla, który został w 2000 szefem nowojorskiego oddziału FBI, a od połowy lat 90tych rozpracowywał Al-Ka’idę. Jesienią roku 2000 prowadził dochodzenie dotyczące ataku terrorystycznego na niszczyciel Cole, ale popadł w konflikt panią ambasador USA w Jemenie, Barbarą Bodine i został wypchnięty z FBI.

W efekcie, 23 sierpnia 2001 przyjął go do pracy, jako szefa bezpieczeństwa WTC, sam Larry Silverstein, który to „codziennie przychodził do swojego biura w WTC i całe przedpołudnie spędzał tam na spotkaniach biznesowych. 11 września 2001 roku Larrego nie było na terenie WTC, ponieważ miał wizytę u lekarza”. Owego 11 września O’Neill ginie w wieży północnej – jego szczątki zidentyfikowano 10 dni po ataku.

Z kolei CIA w 1996 utworzyło tzw. Alec Station, jednostkę wywiadowczą ws. działalności niejakiego Osamy bin Ladena. Miała ona blisko współpracować m.in. z FBI – „The Station was an interdisciplinary group, drawing on personnel from the CIA, FBI, NSA, DIA and elsewhere in the intelligence community.” W 2011 niezależni dziennikarze ujawnili, że w kluczowych miesiącach przed 9/11 szefową tam była nomenomen Alfreda Frances Bikowsky. Była ona bezpośrednią przełożoną agenta Casey, który to nie poinformował FBI o uzyskaniu wiz amerykańskich przez obserwowanych, przyszłych zamachowców:

Casey blocked a draft cable written by Doug Miller, a FBI agent detailed to the Bin Laden Issue Station [=Alec Station], to the FBI warning that al-Mihdhar had a multiple-entry visa for travel to the U.S. Mark Rossini, another FBI agent first assigned to the Bin Laden Issue Station in 1999, testified that Casey also verbally ordered him to not share information with FBI headquarters about al-Mihdhar or Nawaf al-Hazmi, who was traveling with al-Mihdhar. Rossini further stated that Bikowsky told congressional investigators in 2002 that she hand-delivered al-Mihdhar’s visa information to FBI headquarters. This was later proven false by FBI log books. The CIA shared some details about al-Mihdhar with the FBI at that time, but not that he had a valid visa to enter the U.S.

W grudniu 2014 owa Alfreda poślubiła Michaela Scheuera – swojego byłego przełożonego, organizatora i pierwszego szefa tej Alec Station… Podobno jej pierwszym mężem był David Silverstein, kolega ze studiów prawa w Tufts, obecnie szef ASMEA (Association for the Study of the Middle East and Africa). Nie wiadomo czy spokrewniony ze słynnym Larrym, no ale… jak mawia PP.

Orson Welles i jego złamana kariera czyli WTC i żona Silversteina

Natknąłem się ostatnio na dwie ciekawe historie.

Primo – okazuje się, że Mel Gibson nie był pierwszy… otóż geniusz kina, Orson Welles począwszy od 1968 przez 17 lat nie zdołał zrealizować żadnego filmu (poza doku-dramatem z 1975, sfinansowanym przez Francję, Iran i RFN – F for Fake), aż w 1985 zszedł był z tego świata na zawał serca. Pomimo, iż w latach osiemdziesiątych „nowi” – młodzi, bardzo zdolni jak Szpilberg i Lukas potrafili wesprzeć „finansowo” projekty mistrza Akiro Kurosawy, no ale owego Wellesa to już nie.

Przypomnijmy sobie – w czerwcu 1967 Izrael wygrywa wojnę 6-dniową i zdobywa Jerozolimę, w styczniu 1968 wybucha „praska wiosna”, w marcu mamy „wydarzenia” w Polsce, a w maju „studenci obalają” w Paryżu Karola de Gaulle. I cały czas wrą wówczas kampusy w USA, szczególnie w tej „podatnej” Kalifornii. No i w 1969 ów Orson Welles, mając raptem 54 lata,  ze wsparciem stacji CBS kręci ekranizację „Kupca weneckiego” – niestety, nagle owa CBS wycofuje się i Welles kończy ten projekt „na własny koszt”.  No, ale nic z tego – tzw. ktoś kradnie dwie z trzech rolek oryginału filmu…

Shortly after the screening, two of the three workprint reels were stolen, with only the first reel remaining. The original negative has survived, but it lacks any sound…„.

O jakości dzieła Orsona można się przekonać z jego krótkiego występu w roli Szyloka w 1968:

 

Dopiero w 2015, na festiwalu w Wenecji pokazano rekonstrukcję tego filmu – niestety, jego kopie nie są jak dotąd, powszechnie osiągalne.

CDN

Najbardziej zamilczana książka w Polsce

To miała być notka o czym innym – miała mówić o wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii oraz o dwóch miejscach ich osiedlenia: w otomańskim Imperium i habsburskich Niderlandach. Miała nosić tytuł „Józef Nasi i jego ciotka, czyli dwa wektory” i ilustrować to na kanwie tych dwóch życiorysów. Zacząłem tak (za angielską wiki, bo jak w bardzo wielu podobnych przypadkach – tu akurat nasza permanentnie szwankuje):

Józef Nasi i jego ciotka to ludzie wielu nazwisk – on znany także jako João Miques (lub Micas) i João Migas Mendes po portugalsku, Giuseppe Nasi po włosku oraz Yasef Nassi po turecku; ona jako Gracia Mendes Nasi (gdzie Gracia to podobno portugalska wersja hebrajskiej Hannah) lub pod chrześcijańskim nazwiskiem Beatrycze de Luna. Warto przy tym wiedzieć, że po hebrajsku Nasi znaczy książę.  Beatrycze urodziła się w 1510 w Portugalii, w rodzinie marranos, którzy musieli emigrować z Aragonii po edykcie ekspulsyjnym z 1492. Jej matka, Phillipa Vienveniste, wywodziła się ze słynnej rodziny Benveniste vel Vienveniste vel Bienvenist vel Vien-benist. W XIV i XV wieku nosili miano, jako rycerscy poborcy podatków i skarbnicy, „Vienveniste de la Cavalleria”, nadane im przez templariuszy. W 1528 Beatrycze wyszła za mąż za bardzo bogatego kupca (od czarnego pieprzu) Francisco Mendes, tzw. „nowego chrześcijanina”, z którym była skoligacona przez matkę – z wielką pompą wzięli katolicki ślub w lizbońskiej katedrze, a w tajemnicy ślub krypto-judaistyczny (vide en.wikipedia.org/wiki/Crypto-Judaism) i podpisali ketubę. Ciekawe, że przez wieki losy ciotki Hannah wydawały się zapomniane, aż do niedawna, kiedy to stała się mocno promowaną patronką i benefaktorką diaspory. Mnie nieodparcie to się kojarzy z niedawnym anulowaniem edyktu z 1492 przez Kortezy… ale, tak czy inaczej, nawet powstała jej fanpage, w ramach projektu Dona Gracia, obecnie (po wykonaniu zadania?) już zamknięta.

Tutaj przerwałem pisanie (do którego będę musiał wrócić…), bo postanowiłem poszukać jeszcze tropów nt. bezpośrednich związków Józefa Nasi z Krakowem. I to właśnie wtedy, co chwila zacząłem się potykać o tytuł pewnej książki-widma. Chodzi o „Zwierciadło Korony Polskiej” (z podtytułem: „Urazy ciężkie i utrapienia wielkie, które ponosi od Żydów, wyrażające”) autorstwa Sebastiana Miczyńskiego. W polskiej wiki, tradycyjnie, ani o niej śladu** – za to mamy dwa wpisy (jedynie) w angielskiej wiki, które tu tłumaczę od ręki:

Zwierciadło Korony Polskiej (pełny tytuł: Zwierciadło Korony Polskiej wyrażające głębokie zniewagi i wielkie niepokoje powodowane przez Żydów) jest antysemicką broszurą opublikowaną w 1618 roku przez Sebastiana Miczyńskiego, profesora filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Ponieważ ta broszura była jedną z przyczyn zamieszek antyżydowskich w Krakowie została zabroniona przez Zygmunta III Wazę. W broszurze tej Żydzi zostali oskarżeni o zdradę polityczną, rabunek, oszustwa, morderstwa, czary, świętokradztwo – jednak oskarżenia religijne mają znaczenie drugorzędne. Broszura skupia się głównie na działalności gospodarczej Żydów i opowiada się za wygnaniem Żydów z Polski.” (podkreślenie moje)

A oto sylwetka autora tamże:

„Sebastian Miczyński był 16/17to wiecznym polskim akademikiem. Profesor filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

W 1618 Sebastian Miczyński opublikował antysemicką broszurę Zwierciadło Korony Polskiej, co było jednym z powodów zamieszek antyżydowskich w Krakowie. W celu uniknięcia dalszych rozruchów król Zygmunt III Waza zakazał rozpowszechniania tej broszury podczas wyborów do Sejmu, tak jak jego syn, Władysław IV Waza w 1632 – jednak kolejne edycje Zwierciadeł, przyczyniły się do narodzin literatury antysemickiej w Polsce.”

Dlaczego widmo? A, bo wprawdzie skany oryginalnego wydania z 1618 są dostępne, to trudne do odczytania.  Widmo, bo moje wielokrotne próby znalezienia „transkrypcji” choćby fragmentów, jakichś edycji lub opracowań spełzły na niczym. Znalazłem ten tytuł tylko w kilku polskich bibliografiach, z nic nie wnoszącymi komentarzami – nie wychodzącymi poza notkę z angielskiej wiki… Za to w kilku książkach badaczy żydowskich znalazłem fragmenty, o które to właśnie się potknąłem, bardzo szczegółowo odnoszące się do treści Zwierciadła! Jak to możliwe? Przecież nie czytali oni wszyscy oryginalnych wydań – gdzie zatem są te opracowania?

Aby nie być gołosłownym – oto parę przykładów:

  1. Żydzi w Polsce odrodzonej: działalność społeczna, gospodarcza, oświatowa i kulturalna” T.1, dr Schiper Ignacy (1884-1943); dr Tartakower Aryeh (1887-1982); radca Hafftka Aleksander – Warszawa 1932*** :                                                       „Rozpoczynamy od źródeł, ilustrujących handel żydowski w omawianym okresie. Oto obraz działalności handlowej żydów, jaki rozwija przed nami Sebastian Miczyński w wydanem w 1618 r. „Zwierciadle Korony polskiej“: „żydzi – czytamy tu – eksportują towar do Węgier, na Morawy, śląsk… A nie dosyć im, siedząc w sklepach, handlować, ale niektórzy z nich po rynku i w dworach… towary roznosząc, sprzedają. … żyd krakowski Bocian, prócz inszych handlów i spuszczania do Gdańska, ma w Krakowie 7 sklepów i po Polsce miał wszędy faktory swoje, a prowadzi handle na 300-400.000 złp… Żyd krakowski Mojżesz towary rozmaite przejmuje z Frankfurtu, Lipska, Níderlandu. Są Izraelowie, dwaj bracia, którzy zajeżdżając do Lwowa, gdzie z Turek różne towary, a zwłaszcza rysiów perskich do 2.000 przychodzi, prawie wszystkie towary kosmate odjęli. Świetłik Mojżesz wszystkie sobole w ręku ma, a faktory swoje po jarmarkach na Morawy, do Wiednia, do Rakuz, Pragi rozsyła… Fajweł z Krakowa z oszukania gdańskich i elbląskich kupców na 300.000 zł. zebrawszy, także niemal wszystkie zakupuje towary. … żydowie lwowscy maja porozumienie z żydami wołoskimi í tureckimi, a mianowicie carogrodzkimi. Mają zatem wszystkie towary i handle w rękach. Ma osobliwie Marek, nazwany Bogaty; ma, że inszych minę, Lachan, który złotogłowy, towary jedwabne, rysie perskie z Turek, lisy wołoskie, nadto woski, woły, łoje, skóry, szafrany od kupców tamecznych, także wszelakie towary od kupców słuckích (i) mohilowskich przejmuje. … W Lublinie u żydów wszystko w ręku”. ”                                  –
  2. „Obraz, przedstawiony przez Miczyńskiego, choć w wielu miejscach
    przejaskrawiony, odpowiada naogól rzeczywistym stosunkom. Dowodzą
    tego zbadane źródła archiwalne z tych czasów. Nasuwają one wniosek,
    że rola żydów w ówczesnym handlu zagranicznym i krajowym istotnie była
    píerwszorzędna.
    O obrotach handlu, jaki żydzi prowadzili na Gdańsk, daje wyobrażenie jeden dokument z 1616 r., który zawiera wiadomość, że spółka 4-ch żydów z Krakowa, Lwowa, Poznania i Lublina, z powodu konfliktu z magístratem gdańskim musiała zawrócić z przywiezionym towarem i straciła na tem 100.000 zł.”

Cytaty te obnażają w sposób bezpośredni nędzę działania tzw. historyków polskich obecnych, ale oczywiście także tych XIX i XX. wiecznych. Nad tak ważnym dziełem kultury polskiej wisi zmowa milczenia, mimo że jego największa i unikalna wartość dotyczy NIE aspektów religijnych (jak sami przyznają wnikliwi badacze żydowscy), ale faktów gospodarczych i ekonomicznych Rzeczpospolitej. Przecież to był poważny memoriał napisany przez „profesora UJ”, a skierowany do Sejmu Rzplitej w przełomowym okresie jej historii!

___

**) „Był synem Stanisława, pochodził z rodziny plebejskiej, prawdopodobnie ze wsi Bartodzieje w pow. radomskim. Immatrykulowany w Uniw. Krak. 2 IX 1605, po uzyskaniu w r. n. bakalaureatu sztuk wyzwolonych został nauczycielem prywatnym wojewodzica mińskiego Krzysztofa Paca, którego zgon (1610) uczcił w wydanym w Wilnie w r. 1611 żałobnym epitafium. W t. r. (11 VII) wyjechał do Włocławka, gdzie objął rektorat miejscowej szkoły katedralnej, jednak już w r. n. powrócił do Krakowa i w r. 1612 promował się na magistra filozofii. Od półr. letn. 1613 podjął wykłady na Wydziale Artium jako docent extraneus, trudniąc się jednocześnie, wraz ze swym kolegą z lat studenckich Janem Brożkiem, udzielaniem lekcji prywatnych w zamożnych domach szlacheckich, m. in. u Andrzeja Zborowskiego, przyszłego kasztelana oświęcimskiego… W jesieni 1619 przedłożył tezę inkorporacyjną «de natura materiae primae… de coeli orbibus», na podstawie której został przyjęty do Kolegium Mniejszego i objął katedrę astronomii… Od obowiązkowych wykładów starał się uwolnić również pod innymi pozorami, za co oraz pod zarzutem prowadzenia nader świeckiego trybu życia, skłonności do awantur i lekceważenia statutów uniwersyteckich (m. in. mieszkał poza obrębem Kolegium) od r. 1613 często stawał przed sądem rektorskim. Wielokrotnie upominany i zagrożony wykluczeniem z Uniwersytetu, szczególnie naraził się opinii publicznej i władzom akademickim ogłoszeniem w r. 1618 (następne wydania b. m. r. oraz 1648) prymitywnej [sic] broszury antysemickiej Zwierciadło Korony Polskiej. Zebrał w niej niemal wszystkie argumenty współczesnej publicystyki antysemickiej, posuwając się aż do oskarżenia Żydów o współpracę z Turkami. Pojawienie się książki wywołało ostre protesty społeczeństwa żydowskiego i kahału krakowskiego, który wyjednał w kancelarii królewskiej mandat Zygmunta III z 20 VIII 1618 zabraniający druku i sprzedaży dziełka jako wywołującego tumulty i napaści na Żydów. Wyrok ten, jak się zdaje, przyspieszył decyzję proskrypcji M-ego, którego usunięto z katedry i z Uniwersytetu w półr. letn. 1622. Uczepiwszy się, być może, jakiejś prebendy kościelnej (od r. 1626 występuje z tytułem księdza), poświęcił się w następnych latach działalności pisarskiej… W okresie największego wzrostu konfliktu Akademii z zakonem jezuitów w l. 1625–6, wraz z drugim relegowanym z Uniwersytetu mistrzem P. Dąbrowskim, wdawał się M. w awantury z krakowskimi jezuitami. Dalsze losy i data śmierci M-ego nie są znane.”  (wg młodego Andrzeja K. Banacha w 1975)

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/sebastian-miczynski

***) Inny fragment, już nie z Miczyńskiego: „Do najwybitniejszych bankierów żydowskich należeli na przełomie wieków XV. i XVI. krakowscy Fiszlowie (Mojżesz i syn jego Efraim-Franczek) i Czechowíe (Abram i syn jego Mojżesz), oraz działający na Rusi Samson z żydaczowa, Josko z Hrubieszowa i Szania z Bełza. Na Litwíe zasłynęli o tym czasie jako bankierzy Ezofowicze. Za Zygmunta Augusta wybijają się jako bankierzy żydzi koronni: Izak Nachnumowícz ze Lwowa, Jakób Ezdrasz i Jakób Bogaty z Krakowa, oraz żydzi litewscy: Mendel Izakowicz i Izak Brodawka. …

Fiszlowie dobili się jeszcze za Kazimierza Jagiellończyka stanowiska bankierów nadwornych. Stanowisko to zajmują także za Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta I. Wielkie kapitały wniosła w tę rodzinę Rachela-Raszka, która była z początku bankierką w Pradze czeskiej. W latach 80-ch XV. wieku Raszka osiadła w Krakowie, gdzie wyszła po raz drugi za mąż za Mojżesza Fiszla. Cieszyła się ona szczególnemi względami króla. Zadłużali się u niej Kazimierz Jagiellończyk i Olbracht. Długi ich w oryginalny sposób spłacił Aleksander, a mianowicie dla braku gotówki pozwolił bankierce wybić w mennicy krakowskiej tyle monet z własnego srebra, aż powstała stąd nadwyżka wartości zrównała się z sumą długu i procentów. W połowie XVI. wieku jedna gałąź krakowskich Fiszlów przeniosła się do Wilna. Powstał tu niebawem wielki lombard, założony przez przybyszów za zezwoleniem króla.”

PS. https://bosonweb.wordpress.com/2017/08/10/judeorealizm-niebezpieczne-zajecie/

PPS. https://bosonweb.wordpress.com/2018/04/20/papiez-i-zydzi-w-polsce-akcja-i-reakcja/

Papież a Żydzi w Polsce: akcja i reakcja

Połowa XVIII wieku to szczyt propagandowej aktywności „heretyków” w przygotowaniu do wielkiej światowej rozgrywki. To wtedy pojawiają się prorocy i mesjasze, jak Swedenborg czy Frank, a masońskie zastępy zajmują się brutalną walką z Kościołem, w tym przede wszystkim z jezuitami. Benedykt XIV, nazywany „papieżem uczonych”, który rozpoczął posługę w 1740 został entuzjastycznie powitany przez Woltera** i jemu podobnych. Papież miał jednak dobre rozeznanie – w 1751 dzieła Woltera wylądowały na Indeksie, a tymczasem te Galileusza opuściły go już w 1741… W owym 1751 BXIV ogłosił także dwie ważne encykliki, w tej pierwszej ekskomunikował masonów, a w tej drugiej, A Quo Primum, odniósł się do problemu Żydów w Polsce***!

Żydzi w tym Królestwie mogą handlować z zyskiem trunkami i winem. Im również zlecono starania o publiczne dochody. Szynki, karczmy, pola i wsie są im powierzone w dzierżawę, przez co mają władze nad chrześcijańskimi wieśniakami i nieludzką władzą oraz rozkazem zmuszają ich do pracy, podróży i pańszczyzny, a co gorsza wyznaczają im kary, częstokroć karząc rózgami. To powoduje, że nieszczęśliwi wieśniacy, będąc pod władzą Żyda, muszą go słuchać jako poddani pana.

Negatywnie oceniając wpływ Żydów na chrześcijan przypomina, że nie można stosować wobec nich przemocy: Nie trzeba prześladować Żydów, ani ich zabijać, ani unikać.

Papież domaga się natomiast pozbawienia Żydów publicznych urzędów oraz władzy nad ludnością chrześcijańską. Zapewnia przy tym o wsparciu:

My zaś obiecujemy Wam, że gdy trzeba będzie to wypełnimy to zadanie z Duchownymi, którzy należą do waszej zwierzchności, dzięki którym może dojść do tego, że ta zakała i hańba zostanie usunięta ze szlachetnego Królestwa Polskiego.

Na mocną reakcję Żydów trzeba było czekać tylko parę lat:

Jakub Frank powrócił do Rzeczypospolitej 5 grudnia 1755. Rozpoczął w ten sposób znany w tradycji sabataistycznej objazd, tzw. chawur. Szybko zyskał zwolenników (frankistów) wśród Żydów, szczególnie między sabataistami. Przez ludność żydowską postrzegany był jako Żyd sefardyjski, ponieważ ubierał się zgodnie z południową modą i używał języka ladino. Z tego powodu mówiono na niego frenk, co w jidysz oznacza właśnie sefardyjczyka. Sam Lejbowicz przejął to określenie i zaczął używać go jako nazwiska, będąc od tej pory znanym jako Jakub Frank… Sąd rabinacki 13 czerwca 1756 wydał wyrok, w którym obłożył żydowską klątwą religijną (cherem) zwolenników Sabataja Cwi, Natana z Gazy i Baruchji Ruso…

W tym czasie sektą frankistów zainteresowały się lokalne władze kościelne. Franka zaczął popierać biskup kamieniecki Mikołaj Dembowski, który liczył na konwersję frankistów na katolicyzm.”

Do biskupa Dembowskiego dołączył biskup Sołtyk – obaj na usługach Augusta III, rozbujali na dobre frankistowską prowokację, ale o tym już kiedy indziej.

___

**) Wolter „zadedykował” mu swoją sztukę pt. „Fanatyzm czyli prorok Mahomet” („The play is a study of religious fanaticism and self-serving manipulation based on an episode in the traditional biography of Muhammad in which he orders the murder of his critics.”).

Bezczelność Woltera była niezmierzona – posłał BXIV inny utwór, „przyjazny” wobec Kościoła a potem opublikował pozytywną odpowiedź papieża podmieniając tytuły w papieskim liście – wstawiając tam Mahometa, który był w istocie „zaszyfrowanym” atakiem na katolików:

„Pierre Milza posits that it may have been „the intolerance of the Catholic Church and its crimes done on behalf of the Christ” that were targeted by the philosopher. Voltaire’s own statement about it in a letter in 1742 was quite vague: „I tried to show in it into what horrible excesses fanaticism, led by an impostor, can plunge weak minds.” It is only in another letter dated from the same year that he explains that this plot is an implicit reference to Jacques Clément, the monk who assassinated Henri III in 1589. However, Milza considers that Islam wasn’t the only focus of the plot and that the author’s aim when writing the text was to condemn „the intolerance of the Church and the crimes that have been committed in the name of the Christ„.”

***) https://w2.vatican.va/content/benedictus-xiv/it/documents/enciclica–i-a-quo-primum—i–14-giugno-1751–il-pontefice-indi.html – polski tekst z gloria.tv.