Zygmunt Wielki razy 10

Oto 10 powodów dla których Zygmunt III był największym polskim królem:

  1. Przede wszystkim, to on, w ponad pięć wieków po Chrobrym, przydał Polsce takiej siły, iż mimo wszystkiego złego co na nas spadło potem – mamy nadal Polskę dzisiaj – gdybyśmy wtedy mieli przeciętnego króla, Rzeczpospolita Obojga Narodów nie przetrwałaby już wojny trzydziestoletniej, a zaraz potem mielibyśmy pierwszy rozbiór, jeszcze w  XVII wieku.
  2. Nadał polskiej cywilizacji taką wielkość i taki rozmach, że starczyło na 400 lat – król bardzo mocno wspierał jezuitów – otrzymali bardzo wiele nadań kolegiów w których uczyło się potem wiele szlacheckich pokoleń; mało kto pamięta, że mimo olbrzymich protestów szacownej Akademii Krakowskiej (co za upadek…), król zdołał otworzyć uniwersytet w Poznaniu, trzeci z kolei w RON.
  3. Bardzo, bardzo zręcznie dysponował królewskimi urzędami – z jednej strony nie odmawiał ich zupełnie heretykom, ale jednak przyczynił się bardzo skutecznie do powrotów licznych rodów na łono Kościoła, i konsolidacji państwa.
  4. Był wiernym synem Kościoła i patronem wspaniałego osiągnięcia – unii brzeskiej z 1596 (23 grudnia tego roku Klemens VIII wydał „zatwierdzającą” bullę Magnus Dominus), do której szczególnie go nakłonił ks. Piotr Skarga, a który był jego nadwornym kaznodzieją od 1588 przez 24 lata, aż do śmierci (którą ktoś perfidnie przyspieszył?). Król wymógł na Hohenzollernie pozwolenie na budowy kościołów i prace jezuitów w Prusiech, i podobnie było w Kurlandii.
  5. Był wielkim wodzem – popatrzmy choćby na listę jego wielkich hetmanów: Żółkiewski, Chodkiewicz, Konaszewicz, no i… ten Zamoyski (ech…); mimo, że król nie zdołał zbudować silnej floty (jednak do Szwecji wybrał się w 1598 na 85! statkach, ale zajętych Anglikom i Holendrom…), bo nie miał za co, to i tak, zrobił co się dało i wygrał dla nas jedyną „istotną” bitwę morską – pod Oliwą w 1627; był ostatnim rycerskim królem – dwa razy zdrajcom darował życie (pod Stegeborgiem i pod Guzowem), co w bliskiej perspektywie najprawdopodobniej mu bardzo zaszkodziło (choćby jego stryj).
  6. Przeniósł częściowo stolicę do Warszawy (vide „poznański „przypadek” wyżej, i jeszcze np. ów biskupa Maciejowskiego, odkąd to był w Krakowie zasiadł…) oraz oddalił moskiewskie niebezpieczeństwo na kilkadziesiąt lat.
  7. Nie dał się zabić w polu, ani w zamachu Piekarskiego w 1620, czy po prostu otruć, przez 45 lat – panował od 1587 do 1632… Dobrze wyrychtował syna Władysława na swego następcę.
  8. Był prawdziwym mecenasem artystów na najwyższym, europejskim poziomie – wystarczy obejrzeć serię portretów malowanych na jego dworze. Stworzył pierwszą w Polsce galerię malarstwa (mistrzów flamandzkich i weneckich) – w końcu, sam przecież był bardzo dobrym malarzem-amatorem. Grał też na klawesynie i „w wyniku przeprowadzonych przez Zygmunta III, z poparciem papieża Klemensa VIII, akcji werbunkowych w 1595 roku, dotarły do Rzeczypospolitej dwie pierwsze grupy muzyków z Italii… Ogromną stratą kultury polskiej jest zaginięcie muzyki do wszystkich drammi per musica wystawionych w Rzeczypospolitej na dworach Zygmunta III (najwcześniejsze potwierdzone źródłowo przedstawienie operowe w Polsce miało miejsce w Warszawie w 1628 roku, niewykluczone jednak, że pierwsze odbyło się tam rok wcześniej).” Potem jeszcze to znakomicie był rozwinął Władysław IV, tak że można się zasadnie zastanawiać czy mielibyśmy muzykę Szopena, gdyby nie Zygmunt Wielki właśnie…
  9. Był władcą (i człowiekiem) kompletnym: „przykładał znaczną rolę do form poprawnego zachowania, taniec był dla niego zapewne jednak czymś więcej niż elementem towarzyskich konwenansów… Na imprezie 25 listopada 1592 roku władca tańczył w sumie aż 14 razy! (m.in. Zäunertanz i Wechseltanz, Gagliarda, Saltarello, Corrente, Passamezzo i Spagnoletta, jak również tańce polskie). W czasie niejednej podróży królewskiej wybijano czerwonym suknem komnaty bankietowe w miejscach postoju, pokrywając nim i podłogę, na której „oboje królestwo raczyli byli tańczyć”. Jego Królewska Mość wraz z rodziną doskonale bawił się na wieczornych maskaradach in privatim, podczas których potrafił przywdziać nawet kostium błazna! … Król Zygmunt przepadał za jazdą na łyżwach, puszczał latawce, grał na szpinecie, a nawet śpiewał w prywatnym gronie. Gdy muzycy z kapeli nadwornej opuścili choćby jedną frazę, wczytany w nuty monarcha potrafił im nawet pogrozić. Osobiście szczepił melony, dbał, aby w ogrodzie łobzowskim zabezpieczano odpowiednio rośliny przed zimowymi mrozami, etc. Wytykano mu zwłaszcza grę w piłkę oraz paranie się sztukami plastycznymi i rzemiosłem. Pociągała go praktyczna strona takich dziedzin, jak malarstwo, rzeźba, złotnictwo, sztycharstwo, snycerstwo, a nawet obróbka bursztynu i zegarmistrzostwo!”
  10. ZIII był królem, który najbardziej dbał o nasz parlament. Tak, właśnie tak – ale zacznijmy od początku: „Sejm walny Królestwa Polskiego po raz pierwszy pojawił się w latach 1382-1386, gdy na ogólnopolskie zjazdy urzędnicze zaczęła przybywać szlachta i przedstawiciele miast. Pierwszym sejmem walnym Królestwa Polskiego z udziałem posłów wybranych na sejmikach ziemskich był sejm w Piotrkowie w 1468 roku.

    W skład sejmu wchodzili członkowie rady królewskiej (odgrywający największą rolę), niżsi urzędnicy ziemscy (pełniący rolę nieformalnych reprezentantów swych ziem) szlachta przybywająca na sejm, a niepełniąca żadnych urzędów, oraz przedstawiciele miast. Były to tak zwane 3 stany sejmujące: król, senat, izba poselska.

    Do czasu zawarcia unii lubelskiej w 1569 i utworzenia wspólnego sejmu Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego jego sesje odbywały się w Piotrkowie, Krakowie, Toruniu, Bydgoszczy, Radomiu, Sandomierzu (sejmik generalny przy osobie króla), Lublinie, Parczewie i w Warszawie.

    Od 1573 sejm zwyczajny zwoływany był przez monarchę raz na dwa lata. Wymóg ten sformułowano w punkcie 9 Artykułów Henrykowskich. Po Unii Lubelskiej, od 1570 r. sesje odbywały się w Warszawie i (jak postanowiono na sejmie pacyfikacyjnym warszawskim w 1673) co trzecia w Grodnie (tzw. sejm grodzieński), sporadycznie miejscem obrad był też Toruń (1576 i 1626), Brześć Litewski (1653) czy Lublin (1703). Alternata grodzieńska pomijała jednak sejmy nadzwyczajne, a poza tym konwokacyjne i elekcyjne (w Warszawie) oraz koronacyjne (w Krakowie).

    Bez zgody sejmu jako reprezentanta szlachty, król nie mógł nałożyć nowych podatków. Jednak monarcha zwoływał sejm i zasięgał jego rady nie tylko z „fiskalnych” względów. Sejm był organem ustawodawczym, co potwierdziła konstytucja z 1505.”

    A oto kluczowe dane: „Za panowania Jana Kazimierza, od roku 1652 na zwołanych 17 sejmów, 7 zostało zerwanych. Za Michała Korybuta Wiśniowieckiego na 6 sejmów zerwano 4. Za panowania Jana III Sobieskiego na 12 sejmów zerwano 6. W czasach panowania królów z dynastii saskiej 4 przewidziane prawem sejmy nie odbyły się w ogóle. Z pozostałych 35, które zdołały się zebrać, zerwanych zostało 15, 8 rozeszło się bez uchwalenia konstytucji, 4 limitowano, odbyło się jedynie 8 sejmów, które zakończyły się uchwaleniem konstytucji.”

    Sejm_walny_I_Rzeczypospolitej#Niedochodzenie,_zrywanie,_limita_sejmów image

    ___

    A na deser, trzy cytaty ZIII, za wiki:

    Dłużej dumy tego człowieka znosić nie mam zamiaru!”

    (o Janie Zamoyskim na sejmie w 1591 r., wg Stanisława Grzybowskiego, Dzieje Polski i Litwy)

    Potrzeba odwagę raz uczynić taką, aby więcej już odważać się nie przyszło.”

    (w instrukcji na sejmiki przedsejmowe o forsowanej przez siebie ustawie o utworzeniu stałego wojska i skarbu. 1613 r., wg Henryka Wisnera, Zygmunt III Waza)

    Prędzej koronę utracę niż pozwolę metropolicie prawosławnemu osiąść w Kijowie!”

    (w odpowiedzi na prośbę posłów kozackich „o przywrócenie ruskiej hierarchii w uznaniu zasług naszych w potrzebie chocimskiej” w 1621 r., wg Józefa Tretiaka, Historia wojny chocimskiej)

    ___

    PS. Pierwszym władcą, który uznał wybór ZIII był… sułtan Murad III.

    ___

    A wszystko to przez tzw. polskich historyków, którzy od 400 lat pasjami oczerniają króla. Ostatnio czytałem z musu fragmenty Jasienicy i co chwila musiałem książkę odkładać (aby jej nie zniszczyć) – jak można nadal tak promować tego naciągacza? Bo był lepszy od Wandy Wasilewskiej?

    Leon Beynar, tak jak wielu dzisiaj historyków, m.in. powtarza jak to Zygmunt III zepsuł wszystko przez swój fanatyzm katolicki i ośli upór, nalegając na katolizację Ukrainy i zawarcie unii brzeskiej. A przecież było dokładnie na odwrót – do unii dążyli i unię wybłagali rusińscy duchowni prawosławni! Widzieli zagrożenie ze strony arian i kalwinów oraz wielkie owoce kontrreformacji i działalności jezuitów, w szczególności. Przecież to wiadomo już od dawna!

    Wrócę do tej sprawy w osobnej notce, a teraz chciałem dorzucić jeszcze jedną kontrowersję. Otóż, Zygmunt Wielki umiera w 1632, a już w 1634 umiera dwóch jego synów. Najpierw, 19 listopada, w folwarku koło Warszawy, tuż potem jak ogłosił swoje silne wsparcie bratu, królowi Władysławowi IV, w jego anty-tureckiej krucjacie, umiera 20-letni królewicz Aleksander Karol… A zaraz potem, 29 grudnia, w wieku 22 lat umiera królewicz Jan Albert – w Padwie „dokąd został prawdopodobnie wysłany przez brata, króla Władysława IV, z misją dyplomatyczną”. Może to tylko przypadek i zły los sprawił, że naprawdę obaj zarazili się „śmiertelnie” ospą od Jana Kazimierza, ale chciałem po prostu więcej o nich poczytać – a tu nic! Wiki polska ma dwie liche notki, a wujek gugiel nic więcej… Zgroza!

    ____

    PPS. Zgadzam się z tymi, którzy postulują, aby go nie nazywać Zygmuntem III Wazą, chyba że dotyczy to jego panowania w Szwecji. Zygmunt III był wszak Jagiellonem po kądzieli, i dlatego adekwatne jest nazywanie go, jak już, Zygmuntem III Polskim.

    Skoro wspomniałem o synach, to wspomnę też o ciotce Zygmunta, królowej Annie. Dlaczego tak mało się pisze o tej najważniejszej, obok św. Jadwigi, królowej polskiej? Znowu, trzeba będzie kiedyś do niej wrócić (choćby do tego jej „synaczka Zysia”): „Ostatnie lata życia spędziła w Warszawie, gdzie też zmarła 9 września 1596 na rękach Zygmunta III. Na jej pogrzebie mowę wygłosił Piotr Skarga, uznając że dała piękny koniec i zamknięcie domowi Jagiellońskiemu. Pochowana została w jednej z krypt katedry wawelskiej.

    Była osobą niezwykle energiczną, dążącą za wszelką cenę do realizacji swoich zamierzeń. Przy tym bardzo pobożną, co podkreślił Skarga: sama kapłanom warszawskim za biskupa i wizytatora stała. Wspierała kontrreformację, walnie przyczyniając się do zaniku wpływów protestantyzmu na Mazowszu. W 1579 Skarga dedykował jej swoje Żywoty świętych.

”Morskie uzupełnienie: holdruski.blogspot.be/2012/07/viktoria-morska-pod-oliwa-zygmunta-iii.html, i nie tylko.

Reklamy